[Event] Podziemia Iglicy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Hiroki » 4 sie 2019, o 00:10

W czasie, gdy młodzieniec podchodził do Kyu, swoją kolej na przedstawienie miała dwójka pochodząca z pustyni - Harumi oraz Juranu. Kuglarz oraz kolejny Taiuser. Zdolności Taijutsu wydawały się kompletnie bezużyteczne, zwłaszcza, że domyślnie idą na walkę z matką naturą - a nie bandą zbirów, którzy próbują skręcić im karki. Przyjrzał się dokładnie dwójce, a następnie swój wzrok skierował na dziewczynę z kolczykami z piór. Była jedyną, która ani się nie przedstawiła, ani nie podzieliła się swoimi zdolnościami. Zdolności lidera były raczej oczywiste, był strategiem, a po za tym pewnie potrafił to, co członkowie jego klanu potrafią najlepiej.

Nie miał zbyt dużo czasu by zastanowić się nad tym, co powiedziała Harumi oraz chłopak przed nią, był zbyt zajęty analizowaniem oraz szukaniem słabych punktów ich drużyny, a to nie zajęło mu zbyt wiele czasu. Odkryte części ciała, wydawały się bardzo dobrym pomysłem, jednak... wysoka temperatura połączona z wszechobecną wilgocią. Poparzenia mogą być bolesne, a o wiele lepszym od poparzeń będzie ewentualny pot wylany pod grubszą warstwą odzienia. Nie miał teraz jednak czasu podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

Był już o niecały krok od Kyu, który uśmiechnął się szczerze w jego kierunku, by następnie uścisnąć jego dłoń, po męsku i wyrazić swoje zadowolenie. Weteran wojenny. Trafiło się, ślepej kurze ziarno. Zapewne był bardziej wyczulony na niektóre aspekty, które być może okażą się kluczowe - wiedział o zdolnościach bojowych zarówno Chise jak i Shigi, a kolejna doświadczona osoba w ich małej grupce wydawała się być na równi przynajmniej pod względem doświadczenia.
- To bardzo miłe Kyu, liczę na owocną współpracę. Mam nadzieję, że wszyscy razem, wrócimy do domu. - powiedział, podkreślając "wszyscy". Następnie zaśmiał się cicho. - Wybacz, zasłyszałem od kogoś, że nie jesteśmy tutaj zbyt mile widziani, zresztą nie dziwię się. Nasza przeszłość związana z klanami z tych terenów była raczej zawiła. Miejmy nadzieję, że nie będzie miała ona wpływu na przyszłość. Chodźmy, Chise i Shiga zapewne się ucieszą.

Po tych słowach, chłopak ruszył do pozostałej dwójki jego "ekipy", z szerokim uśmiechem na twarzy. Nie musiał ich sobie przedstawiać. Dobrze wiedzieli jak się nazywają oraz jak walczą. Widząc, że komin dziewczyny nadal nie jest zaciągnięty na twarz podrapał się po głowie. Nie był pewien, czy powinien jej doradzać czy zwracać uwagę, ale czy nie przyszedł tu właśnie po to? By mieć na nią oko? By w razie czego zauważać te drobne detale, o których Ci doświadczeni mogli zapomnieć?

- Chise-Sensei, myślę, że to odpowiedni moment, by zacząć korzystać z mojego prezentu. Powinien chociaż trochę pomóc w oddychaniu. To nic zmyślnego, jednak potrójna warstwa materiału na ustach powinna być przydatna. - powiedział gdy byli we własnym gronie, a następnie spojrzał raz jeszcze na kobietę z kolczykami w piórach, ściszając ton głosu do minimum, tak by tylko ich czwórka, ewentualnie piątka, wraz z Akuraiem go słyszała. - Nie wiem, czy powinno nas to martwić, ale tamta kobieta, nie powiedziała o sobie nawet słowa. Może histeryzuje, ale chyba lepiej będzie na nią uważać. Wydaje się być... dziwna. Będę miał na nią oko!

Po tych słowach, zaczęła się przemowa ich głównego stratega. Nara Shikari non stop coś notował, co oczywiście nie umknęło bacznie obserwującemu Hirokiemu. Strategia? Mocne i słabe strony? Zastanawiał się, co znajduje się w jego notatkach, jednak był zbyt nieśmiały by zapytać, po za tym - wydawało się to bezcelowe. Mężczyzna był tak zaabsorbowany przez notowanie, że zadawało się, iż jego umysł przebywa w innym wymiarze, a tutaj - z nimi pozostało samo ciało. Jego przemowa była krótka, treściwa i trzymała się kupy. Zasugerował, by Ci którzy chcą zawrócić, lub zmienić grupę, zrobili to teraz. Odpowiedź chłopaka brzmiała stanowczo. "Nie! Nie po to tutaj przyszedłem, by teraz uciekać." Następnie krótki znak i... ruszyli.

Hiroki ruszył zaraz za Kyu, nie zamierzał zostawać w tyle. Martwił się trochę, że jego towarzysz ma tyle odsłoniętego ciała - ale nie był przecież jedyny. Niemniej postanowił zwrócić uwagę, nie tylko jemu, ale całej grupie. Sam zaciągnął na głowę kaptur, zaś na usta zaciągnął czarny, materiałowy komin, spokojnie przez niego oddychając.

- Zapewne jest wam wszystkim bardzo ciepło, parno i duszno. Jednak sugerowałbym co najmniej obwiązać swoje odkryte części ciała obwiązać bandażem, lub ubrać coś na siebie - o wiele lepiej będzie wam się spocić i nieco bardziej zmęczyć niż poparzyć. Wilgoć plus ta temperatura, nie wróży nic dobrego! - krzyknął, nie zważając na to czy ktokolwiek go posłucha. - Radziłbym też chronić jakoś nos i usta, wdychanie gorącej pary chyba nie należy do najprzyjemniejszych!

Cóż, marsz nie był prowadzony w jakimś zabójczym tempie, a mimo to, męczył niemiłosiernie. Hiroki jako zdecydowanie najsłabsze ogniwo całej grupy był również najbardziej zmęczony. Podczas tych kilkunastu minut, parę razy wyjmował manierkę z wodą z plecaka, upijając z niej małymi i płytkimi łykami. Robił to z dwóch powodów. Pierwszym był fakt, że wypicie zbyt dużej ilości wody mogłoby mu zaszkodzić, a drugi powód to temperatura wody która rosła z każdą minutą, nie chciał po prostu poparzyć gardzieli. Można powiedzieć, że jedyne co utrzymywało Uchihe na nogach w tym momencie to siła woli, bowiem umysł podpowiadał mu by odpuścić, za to serce, wypełnione ambicją oraz chęcią dążenia do celu mówiło mu co innego, a to jego miał się teraz słuchać. Katorżnicza temperatura wcale mu nie pomagała. Płaszcz, lepił się do jego ciała, a sam młodzieniec był mokry niczym po wpadnięciu do sadzawki z wodą. Niemniej, teraz właśnie mieli chwilę na odsapnięcie, złapanie "głębszego" wdechu i chwilę "odpoczynku."

Ich oczom ukazała się ogromna jama, a z niej, unosiła się powoli smuga po smudze mgła, nie - para. Ziemia wokół była dosłownie pożarta przez ciepło. Musiał teraz zdecydować, czy warto użyć swoich zdolności, czy też... zaryzykować i po prostu wejść do groty bez skanowania w poszukiwaniu chakry. Jeśli para okazałaby się chakrą, mogliby mieć jakikolwiek pogląd na sytuację, z drugiej strony... wszyscy byli tak blisko. W głowie rozbrzmiały słowa Chise - chłopak zamknął na moment oczy. Musiał się na moment wyciszyć. Oczywiście słyszał Narę, który przedstawiał im plan, jednak... Można by stwierdzić, że chłopak przez moment był kompletnie nieobecny. Chise została oddelegowana do grupy pierwszej - front, można wręcz powiedzieć, że byli grupą eksperymentalną. Było to raczej logiczne. Shiga... Shiga zapewne powędruje z nim do grupy drugiej - średniodystansowcy - Katon to w gruncie rzeczy zdolność która wręcz idealnie pasują do średniego dystansu. Rozmyślał, Hiroki starał się analizować wszystko. Nie spodziewał się jednak, że do grupy średniodystansowej uda się Kyoushi, czyli nowo poznany przedstawiciel klanu Uchiha - mimo, że nie płynęła w jego żyłach szlachecka krew, to nadal był ich pobratymcem. Wszystko wskazywało na to, że ich czteroosobowa delegacja z Sogen została właśnie rozdarta na dwie grupy. Rozmyśleń nie było końca. Yura, Harumi, Murai - grupa pierwsza, druga to Kyoushi, on, Shiga... Rida. Do trzeciej, najbardziej wysuniętej do tyłu grupy zapewne uda się drugi medyk - Akurai oraz Juranu. Nie widział miejsca dla nikogo innego. Więc pozostał tylko trzeci Ayatsuri, który zapewne pójdzie z grupa pierwszą. Ciekawe rozłożenie sił.

Kiedy tylko Shikari skończył mówić, otworzył oczy. Jeżeli ktokolwiek z tutaj zgromadzony zwracał na niego uwagę. Na to nieszczęsne najsłabsze ogniwo, zauważył by znaczącą zmianę. Czerwone, krwiste wręcz oczy spoglądały teraz wprost do jamy w poszukiwaniu jakichkolwiek naleciałości chakry, stalowych linek - w co osobiście wątpił. Chwilę później, zlustrował każdego po kolei, a swój wzrok zatrzymał na moment na kilku osobach. Pierwszą z nich była oczywiście Chise - która zapewne i tak nie dostrzegła zmiany. Zamknięte pod maską oczy skutecznie zapobiegały zobaczeniu czegokolwiek. Następną osobą był sam Shiga, a zaraz po tym Kyoushi. Gdy tylko spojrzał na niego, powiedział spokojnie, lekko sapiąc.

- Jasne Kyu. Narazie daje jakoś radę. - jego głos był skutecznie tłumiony przez komin na jego ustach i nosie. - Gdybyś potrzebował pomocy mów, będę w pobliżu.

Po krótkiej wymianie zdań, obrócił się w poszukiwaniu kobiety z kolczykami z piór - miał nadzieję, że nie zobaczy jej za sobą. Od samego początku wydawała mu się podejrzana. Dziwna. O ile oczywiście w ogóle ją zobaczy. Podczas rozglądania się, skutecznie ukazał swoje oczy również tej, która tak bardzo ich nienawidziła. Nie wiedział o tym. Nie mógł wiedzieć. Teraz jednak było zbyt późno by się wycofać. Kiedy już objął wzrokiem całą grupę, położył jedną rękę na biodrze, spoglądając w głąb jamy. Miał nadzieję, że coś zobaczy. Cokolwiek, czego nie zobaczą inny. Chciał być przydatny, przynajmniej w tym aspekcie.



Chakra+Techniki
Spoiler: pokaż
Chakra:104%-6%=98%

Technika:

Nazwa
Sharingan: Ichi Tomoe

Pierwszy poziom rozwoju Sharingana. Od tej pory użytkownik może aktywować swoje Dōjutsu wedle woli. Co prawda na tej randze Kekkei Genkai jeszcze nie ma takiej mocy, o jakiej wielu by marzyło, ale przynajmniej niektóre bonusy klanowe otrzymuje się już teraz - jak chociażby widzenie chakry. Z czasem rzecz jasna Sharingan może ewoluować.

Możliwości
  • Widzenie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony z rang E i D
  • Bonus atrybutów - wzrost percepcji o 10 punktów
  • Kopiowanie technik - Tylko techniki taijutsu i bukijutsu (w przypadku braku dziedziny męczą o wiele bardziej). Wykonywane dopiero po przeciwniku.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum C, dziedzina klanowa D.

Koszt E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)

Ekwipunek:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Kabura na prawym udzie
  • Kabura na lewym udzie
  • Plecak
  • Torba na biodrze
  • Biały płaszcz
  • Rękawiczki
  • Materiałowy komin

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
    Karwasz schowany pod płaszczem.
    Kabura na prawym udzie:
  • 4x Kunai
    Kabura ne lewym udzie:
  • 4x Kunai
    Torba na biodro:
  • 16x Shuriken
  • Bojowa pigułka żywnościowa
    Plecak:
  • 20 metrów bandaży
  • 60 metrów stalowej żyłki
  • Manierka z wodą
  • Kilka racji pieczywa zabranych przed wyjściem z Muru

Statystyki:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Sharingan
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI:
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT: BRAK
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 10
    WYTRZYMAŁOŚĆ 45
    SZYBKOŚĆ 30
    PERCEPCJA 41
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 126
KONTROLA CHAKRY: D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU E
    GENJUTSU E
    STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
    • ---
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU E
    FūINJUTSU E
    ELEMENTARNE
      KATON C
      SUITON E
      FUUTON E
      DOTON E
      RAITON E
    KLANOWE D
JUTSU:
Ninjutsu:
[E] Bunshin no Jutsu
[E] Henge no Jutsu
[E] Kai
[E] Kawarimi no Jutsu
[E] Kinobori no Waza
[E] Suimen Hoko no Waza
[E] Nawanuke no Jutsu
Fūinjutsu:
[E]Fūin no Jutsu
Sharingan:
Sharingan: Ichi Tomoe
Katon:
[D] Katon: Katongagure no jutsu
[D] Katon: Hōsenka no Jutsu
[C] Katon: Ryūka no Jutsu
[C] Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
[C] Katon: Kaen Senpū
[C] Katon: Gōkakyū no Jutsu
[C] Katon: Endan
Hiroki
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Yura » 4 sie 2019, o 01:52

Strach? Niepokój? Nieee. To nie dotyczyło kochanego Jureczka. On raczej czuł ekscytację w związku z wyprawą, która była dla niego czymś nowym. Nigdy nie był w takiej jamie. Czasem jedynie nocował na pustyni na jakiejś półce skalnej czy niewielkiej jaskini, ale ta dziura przed nim była nowością. Co tam znajdzie? Kolejne święcące grzyby? A może tam też mieszka jakiś kręgarz tak, jak miało to miejsce podczas jednego ze zleceń, które Mori Jin rozwiązywał? Tam mogło znajdować się wszystko, a pomimo tego, Jureczek jakoś nie dopuszczał do siebie myśli, że koniec końców faktycznie znajdą tam wyłącznie stertę kamieni i gejzerów. To nie pasowało, żeby na takiej wyprawie nic ciekawego się nie wydarzyło. Jego nos podróżnika (który był może łącznie w trzech prowincjach) nie mógł się mylić! Miał tylko nadzieję, że inni podchodzą do całej wyprawy równie entuzjastycznie co on sam.
- O to, to! Zawsze jest dobrze mieć jakiegoś towarzysza. Kiedy ich miałem, to wychodziłem z walk co najwyżej z jakimiś głębokimi ranami. Za to gdy byłem sam, to zawsze kończyłem z jakimiś bełtami, katanami czy włóczniami przebitymi na wylot lub prawie na wylot. Mam nadzieję, że tym razem coś, co wbije mi się w brzuch nie będzie wystawało z moich pleców! - zdawać by się mogło, że to niezbyt radosny temat do dzielenia się z dopiero co napotkaną osobą, która bądź co bądź w jakimś stopniu na ciebie liczy, ale dla Jureczka to nie był żaden problem. Nie zamierzał ukrywać tego, że często odnosił jakieś rany, bo co jak co, ale te nie są mu obce. Zawsze zdarzy mu się kogoś zasłonić ciało, przyjąć na siebie cios żeby rozbroić przeciwnika czy zwyczajnie użyć za długo bram i w efekcie nieźle zdewastować swoje ciało. Taki już po prostu był i korzystał ze swojej młodzieńczej wytrzymałości całymi garściami. Nie martwił się tym co pomyślą sobie inni ani jak będzie przedstawiał się w ich oczach. Był po prostu sobą.
- Jak to skąd? Zachowuje się jakby zabrali mu cukierka. Mówi tylko o zabijaniu, mordowaniu, ranieniu, torturowaniu i sprawianiu bólu. Ludzie, którym tylko to w głowie na pewno nie są normalni i przyjaźni. Może miał jakieś problemy w dzieciństwie albo coś takiego. Mówię Ci, pewnie świrus! - rzucił i radośnie się roześmiał jakby wcale jej nie ostrzegał. Jureczek spotkał na swojej drodze kilku ludzi takich jak Murai i zazwyczaj nie było dla nich ratunku. Zafiksowani na punkcie swoich ideologii, które zazwyczaj kręcą się wokół odbierania życia innym lub też jakieś prywatnej zemsty. Nie inaczej było przecież z kuszniczką niepotrafiącą przyznać się do porażki. Ostatecznie Yura musiał pozbawić ją przytomności, ale ile się przy tym najadł problemów, to tylko on sam wie. Ludzie tacy jak ona czy prawdopodobnie Murai nie potrafią po prostu przyznać się do porażki i zaakceptować tego, że ich czyny mają swoje konsekwencje. Są świecie przekonani, że mają prawo niszczyć ludzkie życie w zależności od swojego humoru. Mori Jin był ich przeciwieństwem. Uważał, że życie nawet największego bandziora i złoczyńcy jest warte tyle samo, co niewinnych osób. Jedyna różnica była w tym, że ci pierwsi musieli odpokutować za swoje złe uczynki. A skoro mowa o pokutowaniu, to kątem oka Jureczek zauważył, że Harumi dziwnie się zachowuje. Nie wiedział czy to z powodu wyruszenia pod ziemię czy to też jakieś damskie problemy, ale wyraźnie nie była w sosie. Nie wnikał jednak w jej wewnętrzne rozterki, bo mógłby jeszcze tylko coś zepsuć. Za to musiał się już odezwać po jej krótkim przedstawieniu swoich umiejętności, bo brzmiały nader ciekawie!
- Cooo? Jak to kości, Harumi-san? Że co? Że nosisz przy sobie kości zwierząt, wyciągasz nożyk i zaczynasz je formować w miecz? To musi być bardzo nieefektywne podczas samej walki. Jak dajesz radę? - w oczach Jureczka było teraz widać jasne iskierki, bo on sam nigdy by czegoś takiego nie wymyślił! Może on też powinien nosić przy sobie jakieś kości? Z pewnością o wiele bardziej nadawałyby się do blokowania bełtów, niż jego własne ramię. Przy odrobinie szczęścia, gdyby znalazł wieeelgaachneeego niedźwiedzia, miałby całkiem ładną, kościaną maczugę! Jego marzenia musiały jednak poczekać, bo padł rozkaz do wymarszu. Mori Jin uznał, że nie ma co już trenować, tylko należy skupić się na zadaniu, więc wylądował na stopach i ruszył przed siebie, zerkając na towarzyszkę żeby nie zgubić jej z oczu. Tymczasem warunki zaczynały się powoli zmieniać. Po przyjemnej, ciepłej temperaturze nie było już większego śladu. Teraz z każdym krokiem do nozdrzy, oczu i każdego poru w ciele wdzierał się nieprzejednany żar, który wystawiał ciało na próbę. Tak przynajmniej wyglądała większość tutaj zgromadzonych. Z niektórych pot lał się strumieniami, inni dyszeli jak Jureczek po użyciu najwyższej bramy, a jeszcze inni wydawali się nad wyraz zmęczeni. Tym czasem sam Mori Jin czuł się całkiem nieźle. Szedł przed siebie, głośno stukając drewnianymi sandałami o podłogę, ręce splatając za swoją głową.
- Muszę zapamiętać drogę do tej jaskini. Nawet na pustyni nie jest tak gorąco. Myślisz, że trening w tym miejscu dawałby lepsze efekty niż na zewnątrz? - spytał Harumi, spoglądając na nią swoimi szkarłatnymi ślepiami. Na jego czole pojawiały się pierwsze krople potu, ale mimo tego jakoś szczególnie cała sytuacja go nie ruszała. Jednak poddawanie własnego ciała ciągłym treningom naprawdę się opłacało, chociaż Jureczek nie zdawał sobie zwyczajnie z tego sprawy. Myślał, że to pustynia go tak zahartowała i to dzięki niej będzie mógł teraz stanąć w pierwszym rzędzie ekspedycji, jak podpowiedział im dowódca.
- Czyli wychodzi na to, że idziemy przodem. Świetnie! Mamy dzisiaj szczęście, Harumi-san. - podzielił się radosną nowiną z dziewczyną i klepnął ją lekko w plecy. Był szczęśliwy, że będzie miał okazję zobaczyć tajemnice tej groty jako jeden z pierwszych - Mori Jin na pierwszą linię frontu! Możecie na mnie liczyć! - krzyknął uradowany i, z rękoma podniesionymi do góry w geście zwycięstwa, ruszył do przodu, aby zająć należne mu miejsce. Może i brzmiał jak wariat, ale za to pozytywny. Teraz tylko należało zaczekać aż reszta do nich dotrze - Miło poznać! Mam nadzieję, że spotkamy tam dużo dziwnych rzeczy. - rzucił do ludzi stojących obok niego, z którymi nie miał jeszcze okazji porozmawiać. Takie wspólne wypady to dobra okazja do poznawania nowych twarzy, a to się Jureczkowi akurat przyda, bo za dużo znajomych to on nie miał.

STATY:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Rankanken
UMIEJĘTNOŚCI:

Wrodzona - Żelazne Ciało
Nabyta -

PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:

SIŁA 55
WYTRZYMAŁOŚĆ 108| 130
SZYBKOŚĆ 53
PERCEPCJA 74
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 312
KONTROLA CHAKRY E
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 113%
MNOŻNIKI: +20% wytrzymałości
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

NINJUTSU E
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
Rankanken S
---
---
ELEMENTARNE
RAITON

JUTSU:
Spoiler: pokaż
UTSU:

Ninjutsu:
Ranga E: Suimen Hoko no Waza, Kinobori no Waza, Kawarimi no Jutsu, Henge no Jutsu, Kai, Nawanuke no Jutsu, Bunshin no Jutsu
Fuuinjutsu:
Ranga E: Fūin no Jutsu
Taijutsu:
Ranga C: Gangeki, Shōgekishō, Hōshō, Geki — Kongōriki Senpū, Kage Buyō, Hayabusu Otoshi
Ranga B: Raigyaku Suihei, Girochin Doroppu
Ranga A: Raigyaku Suihei Choppu, Raigā Bomu
Hachimon Tonkou
Kaimon
Kyumon
Seimon

EQ:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
5 kunai schowanych w wewnętrznej stronie haori, za pasem
Yura
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Murai » 4 sie 2019, o 10:46

Po wyjściu i przedstawieniu swoich umiejętności, Kakuzu nie pozostało nic innego jak wrócić na swoje miejsce i skupić się na innych uczestnikach. Zdobyć informacje o nich, na temat ich potencjalnej roli w ekspedycji. Większość z nich na pewno zapomni w ciągu najbliższego miesiąca od zakończenia wyprawy, z uwagi na ich znikome znaczenie. Teraz jednak takie dane mogły w dużym stopniu przygotować Muraia i dostosować jego akcje do drużyny. Oczywiście to była tylko jedna z opcji. Czysto teoretycznie to reszta drużyny powinna dostosowywać akcje do rozkazów i do silniejszych jednostek. Powinni mieć tez jakikolwiek plan na wypadek konfrontacji. To była jedna z przyczyn dla której podczas starcia z Kabuto, Murai zdecydował się na walkę samotnie, obchodząc przeciwnika od tyłu. Nie mieli jakiegokolwiek planu, byli zbyt mało rozproszeni, działali absolutnie nielogicznie i nieefektywnie. A sam fakt pokonania Kabuto musiał być wynikiem popełnionych przez przeciwnika ogromnych błędów.
Najbardziej istotną w tym momencie była osoba Wilka z Wietrznych Równin. Na początku jedynie go obserwował, nie wysuwając jakichkolwiek wniosków z jego zachowania. Był to ten typ osoby, który pomimo bycia charakterystycznym z uwagi na pewien element, samemu nie dawał informacji dodatkowych. Musiały starczyć pojedyncze informacje. Psy. Wilk. Bliski dystans. Rude włosy. Czy kiedyś spotkał kogoś takiego? Na pewno nie jednego osobnika z psem, ale zwykłe na pewno nie potrafiły mówić. Specjalny pies do wykorzystania bojowego. Wszystkie te elementy dawały jedynie jedną osobę, którą Murai w jakiś sposób wcześniej znał. Yoichi. Mówiący pies owszem, był owszem interesującym zjawiskiem, na pewno wykraczającym poza zrozumienie większości ludzi o ciasnych umysłach i niskim poziomie akceptacji nieznanego, ale sam w sobie nie dawał informacji o tożsamości właściciela. Tak samo broń - kosa. Yoichi, jeśli to faktycznie był on, mógł dostrzec wnikliwe spojrzenie Muraia badające go przez kilka dłuższych chwil, po których to zwrócił się na kolejne jednostki i ich autoprezentacje. Ostatecznie tożsamość rudego nie miała aż takiego znaczenia sama w sobie. Bardziej znaczenie miał jego wpływ na wyprawę i to co sobą zaprezentuje.
Kyu z Uchiha nie wyróżniał się niczym konkretnym. Umiejętności i możliwości Chise mniej więcej znał wcześniej. Niewielka wartość dodana do aktualnej puli wiedzy. Hitsukejin Shiga, także pod rozkazami Uchiha. Zaawansowane techniki i wiedza medyczna, Katon. Warto było to zarejestrować. Wszelkie interwencje medyczne, w teorii, nie były potrzebne Kakuzu. Nie jeśli chodziło o fizyczne obrażenia, zdecydowaną większość swojego ciała był w stanie samodzielnie naprawić. Jednak w razie problemów z resztą mógłby udać się do niego. Masachi Ayatsuri, szermierz. Teoretycznie górujący nad resztą możliwościami fizycznymi, w praktyce może okazać się przeciętny. Sayaka Rida. Silny Raiton i Doton, medyczne techniki. Czy kiedyś słyszał to nazwisko, "Sayaka"? Nie potrafił sobie przypomnieć. Aczkolwiek ta osoba warta była zauważenia i zapamiętania. Zwłaszcza że była kolejnym Iryoninem.
Jakiś młodzieniec. Który do tej pory chodził na rękach, teraz stanął na głowie. Gdyby Murai był zwykłym człowiekiem, to prawdopodobnie spędziłby kilka minut w bezruchu na obserwację tego człowieka. Czy jego zachowanie było podyktowane po prostu upośledzeniem charakteru? Czy może jednak był w tym jakiś sens, tylko Murai nie posiadał mentalności i informacji żeby go dostrzec? To mogła być też jakas alternatywna forma treningu fizycznego, pasowałoby to biorąc pod uwagę sylwetkę i rzeźbę jegomościa. Mógł też chcieć się popisywać przed kimś, znajomym albo obcym. Bez względu na powód, Murai poświęcił temu komuś jedynie kilka chwil. Moment jego zauważenia, zwrócenie się jego oczu w stronę Pustego i wygłoszenie komentarza, i w końcu jego autoprezentacja. Diagnoza - głupi albo takiego udaje w celu zmylenia przeciwników pod względem zagrożenia z jego strony. Prawdopodobnie mało przydatny, ale powinien wytrzymać niekorzystne warunki o których wspominano. Kolejny cel dla przeciwnika to mniej skupienia na Muraiu. Dalej, Tozawa Akarui. Medyk. Skromna prezentacja, ale Murai wiedział, że nie należy go lekceważyć. W końcu asystował przy konfrontacji z Kabuto. Uchiha Hiroki, Katon i dobry wzrok. Kolejny Uchiha? Zdecydowanie dziwny przypadek, o ile faktycznie przypadek to był.
Ostatnia dwójka. Ayatsuri Juranu, kuglarz. Znajomość technik pieczętujących. Harumi. Walka za pomocą własnych kości. Widział już takie umiejętności, wytrzymałość takich tworów mogła być naprawdę wysoka. Szanse na to, by Harumi była elitą swojego rodu były stosunkowo niskie, sądząc po jej młodej aparycji. I niskopoziomowy Raiton. W ostateczności nic specjalnego, ale należałoby się upewnić przez obserwację technik walki dziewczęcia.
Ruszyli. Masz nie trwał długo, ale z każdą kolejną chwilą poziom wilgoci i temperatury w otoczeniu rósł. Płaszcz do pewnego stopnia chronił skórę przed gorącem, ale w pewnym momencie jego obecność nie dała absolutnie żadnej protekcji. Mimo tego zostawił go z kilku powodów. Pierwszy - składając pieczęci pod płaszczem nie będą one widoczne dla przeciwnika. Drugi - uchroni pozyskiwanie informacji przez resztę odnośnie jego technik. Kopiowanie technik przez przedstawicieli Uchiha mogło zadziałać na jego szkodę, szczególnie jeśli zdecydowałby się na użycie którejś z samodzielnie opracowanych technik.
Dotarli na miejsce. Wejście było ogromnych rozmiarów i przypominało lej po wybuchu. Proporcjonalnie ogromnego wybuchu. Może faktycznie był to efekt wybuchu? Jakaś technika albo broń, która podniosła temperaturę otoczenia? Albo też bomba nadal pozostaje aktywna pod ziemią i wpływa na tereny powyżej? W wybuchach specjalizują się Dohito, ale gorąca para może być efektem technik Katon albo Suiton. Bez dokładnych danych mógł tylko zakładać, a to nie wystarczyło go rozwiązania problemu. Zgodnie z poleceniami dowódców, ustawił się za jednostkami walczącymi w zwarciu. Przyjął więc pozycję w której mógł walczyć na blisko-średnim dystansie. Druga linia i dobrze pasowała do jego asortymentu technik i pozwalała na zbieranie informacji z otoczenia. Wątpił, by z ust Mori Jina wyszło cokolwiek, co nie było nieuzasadnionymi wnioskami i bzdurnymi teoriami, ale od jego kompanów - jak najbardziej. Po prostu musiał czekać, nasłuchiwać i - co najważniejsze - kontrolować swoje otoczenie. Uważać na potencjalnie osuwającą się ziemię, gwałtowne zwiększenie temperatury. Wszelkie zagrożenia powinny zostać jak najszybciej zauważone, zidentyfikowane, a podjęte reakcje - adekwatne do owego zagrożenia i sytuacji na polu bitwy.

EQ:
Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Dwie kabury na broń (lewe i prawe udo)
- Płaszcz koloru czarnego
- 2 tonfy obwinięte bandażami (przy pasie)
- Manierka z wodą przy pasie


PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
  • Przy pasie:
  • Kabura na broń |Zapełnienie: 19,5/20 obj.| (prawe udo):
    • 2 kunai z notką wybuchową (13)
    • 1 kunai z notką oślepiającą (6,5)
  • Torba (77,5/140) (lewy bok):

    • 2 bombki dymne - 4obj
    • Zwój mały pusty 10obj
    • 3m bandaża 1,5obj
    • 4 notki wybuchowe 2obj
    • Zwój Mały 1 (10/70) (Wypełnienie: 136,75/150):
      • Sztylet x2 (20/150)
      • Zaostrzony Kastet x2 (16/150)
      • Katana (30/150)
      • Parasolka z senbonami x125 (51,25/150)
      • 1 kunai z notką wybuchową (6,5)
      • 3 kunai z notką oślepiającą (13)
      • 11 shuriken (21)
    • Zwój Mały 2 (10/70) (Wypełnienie: 94/150):
      • 1 Fūma Shuriken (90/150)
      • 2 strzykawki (4/150)

    • Zwój Mały 3 (10/70) (Wypełnienie: 150/150):
      • Notka wybuchowa x19 (8/150)
      • Notka Świetlna x3 (1,5/150)
      • 4 porcje Makibishi (40 sztuk) (10/150)
      • Dzwoneczki x15 (3,5/150)
      • Żyłka 40m (40/150)
      • Bomba dymna x1 (2/150)
      • 10m żyłki (10/150)
      • Kunai x10 (60/150)
      • Kilka zestawów ubrań (15/150)
    • Zwój Średni 1 (30/70) (Wypełnienie: 360/400):
      • Gruda z błotem z doczepioną notką wybuchową na zewnątrz (270)
      • Wielki Wachlarz (90)
    • Ukryte w ciele:
      • 4 notki oślepiające (1 w każdej kończynie)
      • Metalowe kolce - 6 w każdej ręce (na całej długości), 1 w nadgarstku, 3 w każdej nodze (na całej długości)


KP:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Jiongu
NATURA CHAKRY: Doton
STYLE WALKI: Gōken
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Nabyta - Mistrz Analizy
PAKT: Brak i nigdy nie będzie
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30 (1 próg - Bardzo Słaby)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 85 (3 próg - Mierny)
    SZYBKOŚĆ 170 (5 próg - Ponadprzeciętny)
    PERCEPCJA 162 (5 próg - Ponadprzeciętny)
    PSYCHIKA 1 (1 próg - Bardzo Słaby)
    KONSEKWENCJA 95|105 (3 próg - Mierny)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 542
KONTROLA CHAKRY S
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY:251% [100% bazowe + 6% Wytrzymałości + 55% (Serce Katon B) + 45% (Serce Fuuton C) + 45% (Serce Suiton C)]
MNOŻNIKI: +10 Konsekwencja (KC S)

POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

    NINJUTSU E
    STYLE WALKI: (2 - dziedzina B)
    • Goken - S
    • Seido - S
    KLANOWE A
    DOTON C
    FUUIN D
    KATON B (Klik)
    FUUTON C (Klik)
    SUITON E (Klik)



Jutsu użyte:
Spoiler: pokaż
W celu zapewnienia sobie większej stabilności na podłożu:


Nazwa
Suimen Hoko no Waza

Ranga
E

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Rozwinięcie Kinobori no Waza, rozszerzająca nasze możliwości kontroli chakry i poruszania się po powierzchniach wszelakich. Tym razem do naszego wachlarza podłoży możliwych do użytkowania dołącza tafla wody - użytkownik tego jutsu po prostu kumuluje chakrę w stopach, a następnie cały czas zmienia powłokę energii na podeszwie - pozwala to utrzymać się na falującej wodzie.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.</span>


+ Przez moje wielkie zasoby chakry 251% to osoby z sensoryką albo wykrywaniem chakry powinny widzieć mnie jak rozpaloną pochodnię w dupnej, ciemnej nocy
Murai
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Chise » 4 sie 2019, o 18:10

Gdyby nie maska Shiga miałby okazję zobaczyć jej skrzywioną minę z powodu jego komentarza. Wielka trójka, dobre sobie. Jeśli dobrze pamiętała to było tam siedem osób, a nie trzy, w tym ona sama. Ale jasne, kto by się przejmował pozostałymi osobami, co z tego, że mało brakowało, że dosłownie straciłaby tam głowę. Zakaszlała mało dyskretnie.
- Chwalipięta - rzuciła, po czym odchrząknęła - Przepraszam, to chyba to powietrze - dodała, a jej głos jasno wskazywał, że bynajmniej nie jest zadowolona z tego co powiedział Jashinista, po czym zwróciła się do Akaruiego - Shiga ostatnio ma kłopoty z liczbami. Na przykład myli trzy z siedem - powiedziała w stronę lalkarza, lekceważąco komentując to podlizywanie się Shigi. Przyjęła jednak od niego manierkę, którą wrzuciła do dużej torby, dziękując mu mrukliwie. Nie ma co mówić, dziewczyna definitywnie była tym urażona.
- Nie ma co się obawiać, Akarui-dono. Gorzej niż w Kami no Hikage nie będzie, a tutaj przynajmniej jesteśmy przygotowani - rzuciła lekko, może nawet zbyt optymistycznie, ale naprawdę miała takie podejście. Przed ruszeniem w drogę zauważyła jeszcze jak Hiroki podchodzi do kolejnej osoby, się przywitać, a zaraz po tym przyszedł z nim do nich. Dziewczyna wyciągnęła rękę w stronę Uchihy by uścisnąć mu dłoń.
- Chise - kiwnęła głową - I nawzajem. Mam nadzieję, że wrócimy do Sogen w tym samym składzie - zdążyła powiedzieć zanim zaczął przemawiać przywódca grupy. Wszystko miło i pięknie, wspaniały skład.. Ale oczywiście tylko trójka się liczy, prawda? Prychnęła cicho pod nosem przypominając to sobie. Ruszyli w stronę owej iglicy i rozpadliny, na razie bez większego składu czy rozłożenia. Łatwo było dostrzec, że z każdym krokiem temperatura była coraz wyższa i bardziej nieznośna. Dziewczyna nigdy na pustyni nie była, ale mniej więcej tak ją sobie wyobrażała. Jak ludzie mogą tam żyć? Zanim zdążyli dojść do szczeliny już była spocona. Mokre kosmyki włosów kleiły się jej do karku i twarzy, dlatego jeszcze w czasie marszu wysoki kucyk zwinęła i zamieniła w kok. Już w czasie drogi Hiroki zwrócił jej uwagę co do filtra, kiwnęła głową do niego uspokajająco.
- Jeszcze się wstrzymam - powiedziała, dotykając dłonią maski. Na razie ona stanowiła wystarczającą ochronę, nie potrzebowała kolejnej, choć ta chwila zapewne się zbliżała. Apogeum nastąpiło przy samym leju, gdzie temperatura naprawdę była nieznośna. Dziewczyna wykorzystała moment przerwy by napić się z manierki, po czym zgodnie z poleceniem przeszła bardziej do przodu. Słyszała jeszcze jak Kyu poleca młodemu trzymać się blisko - i bardzo dobrze. W towarzystwie dwójki Uchiha u boku chłopakowi nie powinno nic grozić. Skinęła głową w stronę Wilka, z którym wcześniej nie miała okazji się zapoznać. Pod maską nieco marszczyła nos, czując zapach psa, który w tej temperaturze wydawał się intensywniejszy. Zastanawiała się czy to mu nie przeszkadza.
- Nie spodziewałam się, że akurat te umiejętności będą tu przydatne - mruknęła, z niepokojem słuchając jakie echo dochodzi z wielkiej dziury w ziemi - Będę starała się nasłuchiwać zagrożeń ze strony natury, ludźmi zajmiesz się ty - rzuciła półżartem półserio. Jego nos z pewnością miał większe szanse wykryć kogoś niż ona, choć ten gorąc mógł utrudniać węszenie. Do przodu podeszła jeszcze dwójka osób - chłopak chodzący na rękach i chyba od tego trochę upośledzony i dziewczyna walcząca kośćmi, nazwana Harumi. Wszyscy walczyli w zwarciu. Jej znajomkowie zostali głównie w drugiej grupie, trzymali się razem.
Nim ruszyli dziewczyna jeszcze na chwilę kucnęła i zaczęła rozwiązywać wstążki na łydkach, następnie na przedramionach, ściągając ciężarki. Trzymanie ich dalej na sobie byłoby już głupotą, nie było potrzeby męczyć się bardziej niż robiło to i tak środowisko. Wrzuciła ciężarki do torby czując się o wiele lepiej.



Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Nanken no Mai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Ślepiec
  • Nabyta -
WSPOMAGACZE: CS;
Ciężarki - założone 21.07;
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50
    WYTRZYMAŁOŚĆ 120 + 10 (bonus z ciężarków)
    SZYBKOŚĆ 180
    PERCEPCJA 135 | 162 z bonusem
    PSYCHIKA1
    KONSEKWENCJA60
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 514 bez bonusów
KONTROLA CHAKRY B
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 112%
MNOŻNIKI: +20% percepcji, styl na S: +25 szybkość i percepcja
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Nanken no Mai - S
    • ---
    • ---
    NINJUTSU B
    ELEMENTARNE
    KATON B


Spoiler: pokaż
JUTSU:
Ninjutsu D:
Utsusemi no Jutsu
Dorobou - WT
Suienzou no Jutsu

Ninjutsu C:
Hari Jiro
Hari Jugoku
Tachihou Houtai
Hitei Musho

Ninjutsu B:
Shunshin no Jutsu
Otakebi - WT

Nanken no Mai B:
Jagguru WT ranga B
Shikata no keikyoku WT ranga B

Katon D:
Katon: Hōsenka no Jutsu
Katongagure no jutsu - wt

Katon C:
Katon: Gōkakyū no Jutsu (nauczone na start)
Kaengiri (nauczone na start)
Katon: Endan (nauczone na start)
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu (nauczone na start)
Katon: Kaen Senpū (nauczone na start)
Katon: Ryūka no Jutsu
Katon: tsubame - WT

Katon B:
Katon: Hibashiri
Katon: Haisekishō
Katon Arashi Hinote WT Shigi
Katon: Hitsukejin WT Shigi
Katon: Dai Endan
Katon: Karyū Endan
Katon: Karyūdan
Katon: Benijigumo
Katon: Ketatamashii


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 7 mieczy obusiecznych
  • Bandaż na rękach (15m)
  • Maska
  • 2 x kabury na udach
  • 2 x torba
  • duża torba
  • Karwasz
  • Bransoletka z wisiorkiem
  • komin na szyi
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura 1:
  • 4 Kunai
  • Granat dymny

Kabura 2:
  • Nietoperzowy bumerang
  • Makibishi w kształcie zwierzęcych kłów - 20
  • Notka Świetlna - 5
  • Senbon - 50

Torba 1:
  • Granat Dymny 10
  • Fałszywe notki 15
  • Stalowa żyłka (1m) 20
  • Bojowa pigułka żywnościowa 1
  • Pigułka ze skrzepniętą krwią 3
  • 5 zakrzywionych shurikenów 5
  • Szpony
Torba 2:
Torba 2
  • 20 kwadratowych shurikenów

Duża torba
[list][*]Fuma Shuriken 2 x 90 = 180
[*] Kuzuri
Chise
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 sie 2019, o 20:07

I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much


Jak na razie - sympatyczne jednostki. Wszyscy się przedstawiali, Shiga zdążył sobie w główce podsumować już tą trójkę co była przed nim, mianowicie Muraia, Kyu i Chise. Pierwszą osobę znał i nie robiło na nim wrażenia jego straszenie o torturowaniu. Może to dlatego, że był Jashinistą i wielkie starcie Murai vs. Shiga przypominałoby raczej zjazd sadomasochistów, fanów twardego bdsm i bondage? Nic, co by mu zrobił nie sprawiłoby bólu, a tylko przyjemność dla Jashinisty. Cóż, takie życie. Dlatego na słowa o torturach uśmiechnął się jedynie w stronę Pustego, choć widział, że na ludziach zrobiło to wrażenie. Śmieszne owieczki.

Masachi. Szermierz z siłą w łapach, nadal pewnie przegrałby z Shigą z aktywnym Chakra Kogeki, więc można uznać, że to zwykły taiuser i kenuser. Przydatny w tych okolicznościach, niezbyt groźny dla całości drużyny. Ogólnie na plus bardziej niźli na minus, ciężarem nie będzie, a to już dużo w tych okolicznościach.

Najwyższy czas przyszedł też na przemowę kolejnej osoby. I to taką, której przemówienia oczekiwał - czarnowłosą, skrytą niemalże-asasynkę która jak na razie jedyne co nawiązała kontakt to zdawkowe "jestem medykiem". Bulwo proszę, mamy już tu kilku medyków. Dlatego wyczekiwał ze zniecierpliwieniem jej spucowania się ze swoich umiejętnośći... Nieco niepotrzebnie mocno się jej przypatrując. Jeśli mnich miałby pod groźbą kary śmierci pozostać całkowicie szczery to było coś w zamaskowanej kobiecie o ponętnych kształtach co sprawiało, że rzucałby monetą - albo jest materiałem na żone, jak z jej pociągającą aparycją wiążą się ciekawe umiejętności albo jest tylko ładnym mięsem armatnim któremu trzeba będzie usypać grób.
-Sayaka Rida. - Szepnął bardziej do Siebie, pod nosem, powtarzając, za dziewczyną. I zapamiętując. - Doton który uzupełni się z moim katonem i Iryojutsu w którym będziemy współpracować. Kagutsuchi ma dziś dobry dzień, skoro nawiedził mnie takim urokliwym i użytecznym sojusznikiem. - A teraz powiedział głośniej, kierując swoje słowa wprost do czarnowłosej i wykonując lekki ukłon.

Całkowicie w psychice mignęło mu dalsze gadanie taiusera, dlatego miał szczerą nadzieje, że nie wyjdzie na chama bo akurat mówił coś do niego - było coś w jego energicznym żywiołowym stylu bycia fajnego, co sprawiało, że Shiga mógłby z otwartymi rękami przyjąć go w swojej drużynie. Jednak idącego przodem. Poza zasięgiem słuchu. Co innego w ogóle zadziało się gdy wreszcie przyszła pora na Akaruiego. Ich poprzednia rozmowa? Na zaproszenie do alkoholu i rozmowy na tematów wiele, Shiga postanowił zrzucić bombę atomową, więc odpowiedział jedynie "A ja ci powiem, czemu wpadłeś Chise w oko.". Nie chciał mówić więcej na razie, nie o odzyskaniu wzroku, to karta atutowa dziewczyny i niech sama ją zagrywa - dlatego jedynie dopełnił te urokliwe puszczenie mu oczka przez Chise takim prowokującym nieco tekstem. Jego umiejętności też zdążył dość dobrze poznać, dlatego nie zdziwił się zbytnio tym co usłyszał. Stary dobry Akarui.
-Świetnie mieć kolejnego medyka. Mam nadzieję, że tym razem jak cię poproszę o kolejną bojową pigułę jednego dnia to mi nie pozwolisz. Kilka tygodni odchorowywałem. - Zaśmiał się ciepło do Akaruiego, przypominając sobie o tym, że "sądna" piguła po której stracił przytomność była właśnie pigułą należącą do samego Akaruiego.
ZIGNOROWAŁ DOGRYZANIE CHISE, BO TO GŁÓWNIE TRÓJKA ZNISZCZYŁA KABUTO. SHIGA, MURAI I AKARUI. INNI MOŻE POMAGALI, TROCHĘ.
Kaszlu kaszlu. Nie powiedział jej tego na głos, bo by wybuchła jej głowa. Chise lubiła czuć się silniejsza od Shigi, chociaż równie często co cięła jego słowa - wyrażała dla niego podziw. Kobiety to dziwne istoty...

Kiedy nadeszła pora na Hirokiego i pochwalił się katonem jako pierwszym, od razu mruknął pod nosem "muszę powiedzieć murakom by wysłali cię do mnie na trening katonu to zobaczysz kilka oryginalnych technik...". Chłopak nie był zły, ale wymagał doszlifowania, to było pewne. Widząc, że Hiroki podchodzi do Kyoushiego, stanął nieco bliżej, by mieć całą trójkę Uchihów w zasięgu słuchu - i mowy. Ale, kiedy usłyszał, że oni są jedynimi Uchiha tutaj - kwiknął ze śmiechu. Przechodząc obok Hirokiego pochylił mu się nad uchem.
-Znałem waszego poprzedniego lidera osobiście, jak jeszcze Ciebie na świecie nie było i też służę Katsumi. Nie pomijaj mnie. - Po czym klepnął chopaka w ramię i odwrócił się znów do reszty. Dlatego też, przez to chwilowe opóźnienie sytuacji, uciekło mu przedstawienie sie kolejnej osoby. Mówi się trudno i dopyta się potem. Kyoushi się przywitał - Shiga podał mu rękę, przedstawiając się jako Jin.

Wrócił uwagą do grupy mniej więcej na przedstawienie się kolejnej oosby. Kaguya. Po jednym tym stwierdzeniu wiedział już wszystko, czego potrzebował. Klan posługujący się kościami wyrastającymi z ich własnych ciał. Tylko tyle i aż tyle. Kiedy jednak wyjawiła swoje imię, Mnich nieco się skrzywił. Definitywnie jakaś lampka gdzieś się zapaliła, mały, żarzący się ognik na knocie i w mrocznym pokoju jego stuletniej pamięci pojawiło się słabe światło. Tylko gdzie? Nie, to nie mogła być siostra Kosuke, ale pamiętał, że była Kaguya którą się opiekował przy podejściu do normalnego życia numer dwa, ale to było... Nie wiem, dawno. Bardzo dawno. Wszystko zaczynało się mieszać ostatnimi czasy. Sto lat to definitywnie bardzo dużo do spamiętania, a co dopiero do w miarę chronologicznego ułożenia... I zaczynało sie, chcąc nie chcąc, sypać. Przesunął się nieco bliżej dziewczyny.
-Nie masz brata imieniem Kosuke? W sumie to zabawne, bo zawsze jak dzieje się coś większego w moim życiu to spotykam Kaguyę. W Hanamurze odświeżyłem znajomość z dzieciakiem Kaguyów którego uratowałem z imienia Kosuke, a teraz kolejna Kaguya. I to taka co wydaje mi się strasznie znajoma, nie znamy się skądś? Musiałem zapamiętać taką ładną dziewuszkę, ale w moim wieku pamięć nie ta... - Spróbował z siostrą Kosuke, całkowicie w tej chwili wykreślił możliwość, że Harumi którą się opiekował, kiedy udawał, że nie jest żądnym krwii Jashinistą i umie żyć normalnie to właśnie ta sama Harumi którą ma przed Sobą. Tamta Harumi była chyba... dziesiąt lat wstecz. Chyba. A ta ma cycki i jest kobietą. Niemożliwe. No i na sam koniec żart o wieku. Kto ma wiedzieć ten wie. Jeśłi to była ta Harumi o której myślał... Nie mogłaby go poznać, przecież nie wiedziala o jego... darze, a on się nie zmienił ani o dzień.
Od osiemdziesięciu lat.


Kiedy Hiroki, zaczął marudzić na to, że kobieta jest dziwna... Cóż, tutaj wszyscy są dziwni mniej lub bardziej, to Hiroki ma problem, że jest względnie najnormalniejszy.
-Nie przejmuj się. Dałem ci slowo, że stamtąd wrócisz chłopaku to go dotrzymam. Nie rób nic głupiego, trzymaj się blisko mnie w miare możłiwości i jak tylko coś się będzie działo to komunikuj. Wolę wiedzieć, ze trzeba cię przypilnować niż mam się potem obrócić i zrozumieć, że straciłeś przytomność kilkaset metrów wcześniej. Ale masz rację, spytam jak się wszyscy przedstawią. - Dodał.
Po przedstawieniu wszystkich przyszła okazja na podsumowanie przez lidera ich eskapady, naocznego świadka tego całego rozpierdolu. Mnich nieco skrzywił się,
-Przywódco, nie chcę być niesympatyczny, ale jest wśród nas jedna osoba której umiejętności także chciałbym poznać jeśli to nie problem. Im więcej niewiadomych tym większa szansa, że coś pójdzie nie tak. Mówie oczywiście o Tobie. - Przypomniało mu się, jak został skontrowany przez Maji, kontrolującego metal i ataki całkowicie się rozjechały... Wzrok skierowany był oczywiście na kobietę z ozdobami z piór. Tylko ona pozostawała w tej chałastrze jedną wielką niewiadomą na ten moment. Każdy zapewne jeszcze coś ukrywał, ale... Nie aż tak, okej?

Niezależnie od rozwoju sytuacji, a nikt więcej raczej możliwie go nie zaczepiał, miał chwilę jeszcze przez te kilkanaście minut nieśpiesznego marszu, porozmawiać z najbardziej interesującą go osobą czyli z mnichem o imieniu Kai.
-A więc Bóg deszczu i Bóg mórz. Czy to nie zabawny zbieg okolicznośći? Mnich Kagutsuchi, którego śmierć z ręki Izanagiego i rozlew krwi zrodziło zarówno Watatsumiego jak i boga Kuraokami. Byłem na wyspach, piękne tereny. Oczywiście mówisz o konflikcie związanym z przewrotem Garekiego Yuki i wojnie domowej którą tam mieliście, prawda, sześć lat temu? Czy o czymś innym? Bo jeśli o tym, to przyznam się szczerze, eksplorując kolebkę świata przy wydarzeniach z powrotem antykreatora spotkałem kogoś, kto mi opowiedział o tych wydarzeniach dość dokładnie. Jak mniemam bycie mnichem nie idzie za dobrze w parze z konfliktami i wielką wojną w całej ojczyźnie. - Mnich westchnął ciężko, przed dłuższą chwile wahając się czy powinien mówić właśnie to, co chciał powiedzieć.
-Ja niestety jestem przyzwyczajony do ciągłego konfliktu i wizji śmierci w każdej chwili. Przed zostaniem mnichem Kagutsuchiego-samy byłem... - ściszył głos, upewniając się, że usłyszy go tylko Kai. - Kultystą Jashina. Okazuje się jednak, że jeśli ktoś nie chce rozlewać krwii niewinnych i wartościowych ludzi to tam nie pasuje. Zwłaszcza, że z Kazurą, ich liderem, mieliśmy bardzo rozbieżne poglądy. Kazurze wszystko jedno kogo mordują jego wyznawcy i robi z Jashina lorda morderców. Ja wierzyłem, że Jashin jest ucieleśnieniem, bardziej krwawym, Boga Bishamona. Czyli Panem destrukcji i wojny. Ale, moje uczestnictwo w ich kulcie to przeszłość, zacząłem szukać własnej drogi kilkanaście długich lat temu. Nie mam ich znamienia, żadnych obowiązków ani zobowiązań wobec nich. Jedyne, co mnie łączy z tymi obrzydliwymi plugawcami to to, że Jashin zsyła swój dar zarówno na nich jak i na Mnie. Bo sam dar nieśmiertelności nie jest zły, ważne jak się go wykorzystuje. - Skwitował w całej okazałości swój światopogląd do Kaia, aż nie zauważył nawet kiedy doszli na miejsce.

Do wielkiej, ziejące dupy Oni. Na szczęście Shiga po pierwsze mógł poszczycić się wiekszą wytrzymałością niż wielu jego znajomych i bliskich, więc całkiem nienajgorzej znosił taką temperaturę i takie otoczenie, a po drugie nawet jak inni, silniejsi od niego już wymiękną - on będzie mógł funkcjonować dalej dzięki Fumetsu i plugawemu i cudownemu błogoslawieństwu Jashina, sprawiającymi, że na dobrą sprawę tylko jego głowa i serce są jakoś narażone, a to, co sprawia innym najwięcej problemu - powietrze i oddychanie płucami... No, inny plan. Mikrouszkodzenia i stany zapalne regenerowały się od razu, przez co poruszał się ze względną gracją nie czując zbytnio utrudnienia wynikającego z tego co ich otacza. Czuł się na razie dobrze.
A dupa Oni, ziejąca szczelina, dopiero przed nimi. A nie wszyscy radzili sobie dobrze, nie wszyscy mieli też dar Jashina.
-Przejmuję krótki i średni dystans. Katon ze średniego działa najlepiej w każdą stronę dookoła nas, a będąc blisko naszych pierwszych szeregów będę mógł zareagować jako medyk jeśli tfu tfu nadejdzie potrzeba. No i walczę nienajgorzej, to w razie potrzeby któryś z medyków przejmie leczenie, a ja zastąpie go w walce. - Powtórzył w gigantycznym skrócie swoje umiejętności, zajmując wymaganą i dość korzystną dla niego pozycję.
-Ponawiam swoje ogłoszenie, jakby ktoś pilnie potrzebował wody to mam kilka manierek w zwoju. - Po tych słowach przejął na chwilę manierkę daną Hirokiemu, wsunął bandaże na usta i nos, nie nakładając hełmu i zrosił materiał lekko, stosując się do rady chłopaka która była oczywistą oczywistością, ale jakże przydatną. Oddał mu manierkę, obserwując kto gdzie idzie. Harumi, Chise i inni fizyczni na front. Oni na średni, ktoś jeszcze na daleki... Byli zaskakująco dobrze rozstawieni.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Akarui » 4 sie 2019, o 20:36

A za czym ta kolejka stoi?

Wszyscy się przedstawili a Akarui zdołał wymienić trochę uprzejmości ze starymi znajomymi. Oby wszyscy dotrwali do końca tej wycieczki, by mogli się spotkać w spokoju i uspokoić oddech, wyrównać swoje życie, w jakimś przyjemnym kącie o umiarkowanej temperaturze z cieplutką sake w czarce... Na wspomnienie pigułki żywnościowej medyk uniósł brwi i puknął palcem wskazującym w klatkę mnicha, krótko mówiąc: - Ej, ej, ej, może mnie pamięć myli, ale chyba nie wiedziałem o tej pierwszej dając Ci drugą? Potem oparł dłoń na ramieniu znajomego i z uśmiechem powiedział: - Spoko-wodza, wszystko będzie w porządku. Po wszystkim stawiam pierwszą butelkę!

Potem nadeszły ostatnie ogłoszenia i planowanie. Pomijając wszelkie inne rozmowy, którym medyk przysłuchiwał się w mniejszym bądź większym stopniu, zaczął rozglądać się za dobrym miejscem dla siebie w tym pochodzie. Na czternaście osób mamy trzech medyków. Dowódca podzielił ludzi na brygady wedle zasięgu, zaznaczając, że z przodu mają być Chise wraz z Inuzuką i jego psami. Rida, jako pierwszy medyk, wybrała tyły. Widocznie wierzy w swoje umiejętności dystansowe. Shiga jest w oczach Akarui'ego wielozadaniowym potworem, więc nic dziwnego, że będzie trzymał się w środku grupy. Jedyną przestrzenią do wypełnienia był przód, szpica. To miejsce będzie dobre dla Tozawy i całej grupy z paru powodów. Po pierwsze, wypełnienie luki medycznej. Po drugie, na jego plecy będzie patrzyć większość grupy, dzięki czemu sam czuje się bezpieczniej. I po trzecie, medyk wierzy w swoje zmysły i szybkość. Wierzy też, że mimo podziały na blisko i daleko dystansowych, jego nici chakry i panienka w zwoju mogą się przydać na większych odległościach na przedzie grupy.

Mijając Shigę klepnął go w ramię i krótko dodał: - Miej na mnie oko, proszę. Jakiś taki wątły jestem, patrząc na tą ekipę... Potem zajął pozycję za tropicielami i jeszcze jednym czy dwoma osobami, które tu podeszły i wyciągnął z plecaka zdjęte wcześniej odzienie. Oderwał rękaw na szwie, przeciął go wzdłuż i zawiązał sobie lekko wokół twarzy, przykrywając nos i usta. Wziął pierwszą manierkę, zrobił dwa krótkie łyki dla zwilżenia gardła, potem paroma kroplami zwilżył swoją prowizoryczną maseczkę i głowę. I tak to zaraz wyparuje...
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1465
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Masachi » 4 sie 2019, o 21:49

Masachi po przedstawieniu się przesłuchał wypowiedzi całej reszty delikwentów. No ci rokowali powiedzmy że dużo lepiej. Żadnego elementu niestabilnego, ci już nie wydawali się żeby mieli go skrzywdzić. Bardzo cieszyła go ilość medyków w takiej misji, zliczył chyba 3, albo i więcej. Znaczy jest szansa że go zreanimują. Jedna osoba bardzo zwróciła uwagę głównego bohatera, imię jego Ayatsuri Juranu, w końcu członek klanu! Ale super, w końcu jakiś sojusznik z klanu. Już chciał do niego podejść, ale stwierdził że jednak teraz nie czas i nie miejsce. Idąc na miejsce minęli 2 duże psy, ale okazało się że to zwierzaki wilka. Dosyć szybko dotarli do iglicy, a temperatura rosła z każdą chwilą. I rokuje to nie za dobrze, miał nadzieję że jego wytrzymałość da radę wyważyć trudne warunki. Gdy doszli do samego krateru od razu się wzdrygnął. I on ma tam zejść? Przecież to się źle skończy. Teraz nastąpił rozkaz żeby się podzielić na grupy. Z jednej strony chciał pójść na sam tyłu jako kuglarz, ale z westchnięciem uznał że jako wojownik specjalizujący się w walce w bliskim kontakcie jego miejsce jest własnie tam. Idę do pierwszej linii. Jeśli wpadnę w jakąś pułapkę naturalną to zapewne dam radę przeżyć w przeciwieństwie do innych. I ruszył do pierwszej linii. Przeżyje czy zginie, oto jest pytani. A propo pytań to zbliżył się do Chise. Niewidoma wojowniczka o rzekomo dobrym słuchu została odesłana na szpice drużyny. Troszkę się wahał ale stwierdził że nie może się oprzeć swojej ciekawości. Hej, ciężko było się nauczyć walki 7 mieczami? To chyba dosyć niecodzienny styl walki, przynajmniej w moich stronach. Cały czas jednak lustrował osoby jakie znajdą się koło niego. Chciał wierzyć że jak coś się stanie to będzie miał wsparcie. Troszkę się martwił ze niezbyt się przygotował do misji. Jeśli faktycznie okaże się zaważy tutaj szybkość o przeżyciu to może się to źle skończyć, był jak wół i tylko do tego na razie się nadawał. Machać wielkim mieczem. Masachi chcieć ścinać ludzi, tak można podsumować zdolności bohatera do takich misji.
///Sorka za jakość posta trudy dzień
Masachi
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 4 sie 2019, o 23:34

Ze wszystkich uczestników wyprawy, Juranu najbardziej przypatrywał się Shikariemu. Człowiek, który notuje był tutaj wręcz najważniejszą postacią, gdyż nawet jeśli oni nie podołają, to może notatki uda się ocalić i przekazać następnej grupie, która tu zejdzie. Być może grupa zwiadowcza tak na prawdę wejdzie tutaj, by je odzyskać, zamiast dołączyć do nich w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Chłopak postanowił, że postara się osłaniać te cenne zapiski, nawet, jeśli miałoby to być ostatnie co zrobi. Żeby tego jednak dokonać, potrzebował najszybszych posiadanych przez siebie tworów, by złapać kartki, które przecież mogą się rozlecieć. Wyjął więc z kabury mały zwój, który był w kolorze czerwonym. Nie odpieczętowywał z niego nic tak jak inni, a po prostu trzymał go w ręce, w miarę jak schodzili w stronę gardzieli. Nie było dobrze. Juranu był chucherkiem w porównaniu do innych. Do mnicha fortecy, do chodzącego na rękach. Spora część chwaliła się walką na bliski dystans, więc musieli mieć wytrenowane ciało. On nie miał. On nadrabiał pomysłem. A jeśli chodzi o gorąco, to także przyzwyczajeniem z pustyni. Yura też porównywał to miejsce do gorąca piasków, na których trenował. A więc reprezentacja Samotnych Wydm jest tutaj liczna. Cztery osoby? Nie, pięć. Trzech marionetkarzy, mięśniak i dziewczyna z Kaguya. Z tego co słyszał, to właściwie przerastali liczbowo osobników z Sogen, których była czwórka, jeśli dobrze zrozumiał wypowiedź Jina, mnicha, która nie była do niego.

Nieobeznany ze światem młodzieniec odnotował, że większość nie opowiada na temat swoich tajemniczych zdolności klanowych, a opowiadają o żywiołach i podstawowych dziedzinach. On ledwie sięgał podstaw, skupiając się przy tym na majsterkowaniu klanowym, niż bojowym wykorzystaniu marionetek. Jak więc się on ma do tego wszystkiego? Słyszał o bóstwach, słyszał przechwałki, słyszał rozmowy o stylach walki. To wszystko toczyło się wokół niego, a on był jak dziecko w nieznanym przybytku pełnym dorosłych. Nawet jeśli zagada do Akarui'a, to i tak ten się zna z innymi, więc potraktuje go jako podrostka, który tu będzie tylko przeszkadzał. Ale Juranu nie chciał przeszkadzać! Nawet, jeśli będzie obserwował tylko plecy swoich towarzyszy, to był gotowy walczyć! Ścisnął zwój w prawej dłoni. Szkoda, że Yura i Harumi walczą na bliski dystans i wylądowali w przedniej części, gdyż wydawali się być na podobnym poziomie do niego. Dziewczyna nie opowiadała za dużo o swoich zdolnościach... Zaraz! Juranu przypomniał sobie, skąd ją kojarzył. Przed wyruszeniem do Ashre widział ją na jednym z ogłoszeń w siedzibie władzy... Ona była poszukiwana w jego prowincji! Z tego co pamiętał, opis jej zdolności brzmiał następująco "Członek klanu Kaguya, posiada naturę chakry raiton. Posługuje się taijutsu.", a to się doskonale łączy z tym, co opowiedziała. Nie mówiąc już, że zgadzało się imię i nazwisko, a także wizerunek. To była ona!

Ta dziewczyna mogła być niebezpieczna. Zabiła trzech obywateli Ningyo-shi, jego rodzinnej wioski i jeszcze pomogła zbiegowi uciec. Chyba poświęci jej więcej uwagi niż powinien. Szczególnie, gdy mógł patrzeć na jej plecy. Eh, będzie musiał patrzeć na plecy wszystkich. Chociaż gdy oni się skupią na otoczeniu, to może on skupi na tym, co mają pod nogami? Ziemia pękała wypuszczając gorącą parę, groziły im gejzery. Wchodzili w końcu do nieznanej jaskini, czy wyrwy w ziemi. Muszą uważać na wszystko, co się dzieje dookoła, ale nie mogą zapomnieć o tym, co jest pod nimi. Gdy pierwsi przejdą, następni będą mieli pozornie łatwe zadanie. Ale wszystko się tutaj może zmienić w każdej chwili. Nie tylko w otoczeniu, ale i w ich stanie. Zasłabnięcie w tych warunkach to chwila. Juranu przeciągnął się, by ubranie starło warstwę potu z niego. Teraz z pierwszej warstwy będzie odparowywała do stosunkowo suchej warstwy buforowej, dzięki czemu będzie miał znowu w miarę sucho na pocenie się. Tylko ile tego wytrzyma? Jeszcze minie kilka godzin, zanim znowu będzie musiał napędzić wiatraczki, ale na początku działały z największym impetem, więc może trzeba to powtórzyć? Niech no tylko zejdą na dół. Ostrożnie i powoli, osoba za osobą.




EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Strój Juranu, dwie kabury na broń umiejscowione na udach, manierka z wodą;

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura na prawej nodze: Mały zwój #1 (czerwony), Mały zwój #2 (brązowy), 1x kunai.
Kabura na lewej nodze: Mały zwój #3 (biały), Mały zwój #4 (niebieski), 1 m bandaża, 17. Wampirze kły w formie nakładki, niby zabawka ale jednak ze stali.

(278/300) Mały zwój #1 (czerwony):
(40) Marionetka Tonbo nr 1 (amunicja: 31/40 senbon w wariancie Ayatsuri); senbony zatrute za pomocą Mahi + link do zatrucia;
(40) Marionetka Tonbo nr 2 (amunicja: 35/40 senbon w wariancie Ayatsuri); senbony zatrute za pomocą Mahi + link do zatrucia
(50) Rękawica łańcuchowa
(120) 8 metrów łańcucha z kolcami
(18) 3x Kunai
(10) 5x shuriken

(Kugutsu no Fūin) Mały zwój #2 (brązowy):
Marionetka Tako

(202,75/300) Mały zwój #3 (biały):
[spoiler](70) Podstawowy statyw alchemiczny;
(12) 1x Umiarkowany zestaw ziół;
(10) Butelka 10/10 porcji Ari;
(10) Butelka 10/10 porcji Irakusa;
(15) Manierka pełna wody
(1,25) 31. 5 stylowych dzwoneczków w kształcie czaszek.;
(3,5) 35x kartka papieru;
(15) Torba;
(16) Duża torba;
(20) Płaszcz;
(20?) Stare ubranko;
(10?) Wino zapomnienia;

(Fuuin no Mizu) Mały zwój #4 (niebieski):
Małe zasoby wody


Spoiler: pokaż
Specjalistyczne ubranko na gorące warunki

Nazwa
Strój Juranu

Typ
Ubranie/Mechanizm Ayatsuri

Objętość
100

Opis Strój zaprojektowany przez Ayatsuri Juranu, łączący przewiewny strój do działania na pustyni oraz maskę służącą do przeciwdziałania wszechobecnego piachu, jak i zabezpieczenia przed truciznami, a szczególnie niefortunnym zastosowaniem tych własnej produkcji.

Materiał - cienka przewiewna tkanina. Żeby uzyskać wartości zachowania ciepła organizmu użyto jej podwójnej warstwy, z niewielką przestrzenią na powietrze pomiędzy. W ten sposób podczas wiatru zachodzi bardzo szybko wymiana powietrza, zaś podczas bezwietrznych warunków całkiem przyzwoicie zachowuje ciepło ciała przed ucieczką na zewnątrz.

Wiatraczki - cechą szczególną całego stroju jest zaszycie w wybranych miejscach metalowych wiatraczków, które osłonięte są drewnianymi obudowami o wymiarach 6x6x1 cm. Łącznie wszystkich takich urządzeń jest 12, umiejscowione w specjalnych kieszonkach między warstwami materiału, kieszonki są doskonale dopasowane, dzięki czemu materiał nie wcina się w działający wiatraczek, a same kształty obudów trudne do zauważenia z zewnątrz.
W skład budowy wiatraczka wchodzą też sprężyny napędowe oraz łożyska. Naciągnięcie sprężyny jest możliwe za pomocą Niezauważalnego kosztu chakry (wymaganie Ninjutsu D). Po naciągnięciu wiatraczki działają przez 8 godzin. Materiały są tak dobrane, by zminimalizować tarcie przy ruchu obrotowym skrzydełek wiatraka.
Umiejscowione są tak, by studzić ważne punkty na ciele człowieka:
W tunice: na mostku , na plecach pomiędzy łopatkami, pod pachami i nad biodrami.
W spodniach: po dwa na każdym udzie, przyłożone do okolic tętnicy udowej, po jednym na każdej łydce, tuż pod kolanem.

Tunika - ma luźne rękawy, zapewniające swobodę ruchów, a także dość sztywny tors, w celu zapewnienia dokładności chłodzenia. Tunikę uzupełnia głęboki kaptur, który w pewnym miejscu ma dodatkową warstwę, którą można przyczepić do maski.

Spodnie - stosunkowo luźne, z wyraźnie ciaśniejszą częścią udową od piszczelowej. Dodatkowe szwy nie pozwalają wiatraczkom na latanie.

Komin - biały komin otaczający skórę szyi. Sięga na ramiona, musi być zakładany przed tuniką. W górnej części można go przypiąć do maski.

Maska - maska zbudowana ze skóry i drewna, z długim dziobem wypełnionym watą nasączoną w substancjach zapachowych. Wata oczyszcza wdychane powietrze z pyłów i cieczy, jest także możliwa do szybkiego wyczyszczenia po zdjęciu maski. Na watę od strony twarzy bardzo łatwo też zastosować antidota na znane przez użytkownika gazy bojowe. Szerokie wizjery są ze szkła i zapewniają przejrzyste widzenie. Maska zapinana jest paskami z tyłu głowy o drewnianych sprzączkach, zaś na swoich obrzeżach ma dodatkowe zapięcia, którymi można przyczepić wnętrze kaptura.

Buty - obuwie ninja w kolorze czarnym.

Paski - Dwa normalne paski to ściśnięcia tuniki i spodni w talii. Cztery krótkie paski z klamrami do zapięcia na kończynach, by ograniczyć wpadanie niechcianych pyłów. Szlufki do pasków znajdują się w talii, na ramionach i w okolicach kostek. Sprzączki są drewniane.

Wymagania
Założenie
Brak
Pełna sprawność
Brak

Dodatkowe Opcjonalnie

Cena
1250 Ryō

Link do tematu postaci
KLIK!


STATYSTYKI:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Kugutsu
NATURA CHAKRY: Fuuton
STYLE WALKI: Chen
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT: -
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 1
    WYTRZYMAŁOŚĆ 41
    SZYBKOŚĆ 41
    PERCEPCJA 81
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 127
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI: +4% chakry z wytrzymałości
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU D
    GENJUTSU E
    STYLE WALKI B | - | -
    • Chen
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU E
    FūINJUTSU B
    ELEMENTARNE
      KATON -
      SUITON -
      FUUTON D
      DOTON -
      RAITON -
    KLANOWE B

JUTSU:
NINJUTSU
  • [E]Bunshin no Jutsu
  • [ E ]Henge no Jutsu
  • [ E ]Kai
  • [ E ]Kawarimi no Jutsu
  • [ E ]Kinobori no Waza
  • [ E ]Suimen Hoko no Waza
  • [ E ]Nawanuke no Jutsu
  • [ D ]Suienzou no Jutsu
  • [ D ]Utsusemi no Jutsu
  • [ D ]Hikari no gijutsu-kyu

FūINJUTSU
  • [ E ]Fūin no Jutsu
  • [ D ]Fuuin no Mizu
  • [ C ]Gofū Kekkai
  • [ C ]Shikoku Fūin
  • [ C ]Kuchiyose: Raikō Kenka
  • [ B ]Fuka Hoin
  • [ B ]Fukoku Hoin
  • [ B ]Gofu Kekkai no Toranhishon

KUGUTSU
  • [ D ]Chakura no Ito
  • [ D ]Sōshūjin
  • [ C ]Kugutsu no Fūin
  • [ B ]Ayatsuri Fuka Hoin
  • [ B ]Kikō Junbū
  • [ B ]Hitokugutsu: Hotetsu
  • [ B ]Senju Sobu

CHEN
  • [ D ] Kusarinageru
  • [ D ]Teiōsekkai
  • [ C ]Hebi Kusari

FUUTON
  • [ D ]Enshou no Kaze
Ostatnio edytowano 5 sie 2019, o 04:12 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Kana Yuki » 5 sie 2019, o 01:35

— To prawda, ale towarzysz też może sprawić, że skończysz ze strzałą w sercu. Nie ufaj ludziom, a przynajmniej nie tak od razu — skwitowała. Bynajmniej nie chciała go zniechęcić czy zasiać w głowie Moriego ziarno nienawiści do wszystkiego i wszystkich. Uznała Yurę za sprzymierzeńca, o którego należy się troszczyć i martwić. Być może z uwagi na podobne usposobienie. A raczej jego pierwowzór. Brakowało naiwności. I dobrze. — Shinobi muszą dostosowywać się do warunków. Pewnie nie miał wyboru. Ja staram się nie myśleć o innych źle dopóty nie robią mi krzywdy. Pozory lubią mylić — odparła z uśmiechem, ówcześnie poprawiając opaskę na czole. Etsuya zachowywał się podobnie. Pieniądze, sława, pieniądze, sława, cisza. Dewiza Nakiriego. Przywykła do tego typu osobowości. Najwidoczniej Taijuser nigdy wcześniej nie spotkał Lakończyków.
Wokoło ciągle powtarzano określenie Krwawe Pokolenie. Naturalnie zdawała sobie sprawę z tego o czym mowa, ale daleko było jej do składania pokłonów dzieciom wojny. Nie odmawiała im odwagi, wachlarza zdolności i obycia w walce, jednakże nadmierna ekscytacja już dawno zniknęła z pola o wdzięcznej nazwie; charakter Harumi. Ot, przez ułamek spojrzała na obiekt powszechnego szacunku, a jak się dało dostrzec i trwogi. Murai nie bez powodu nazywany był Pustym. Zdawał się doprawdy wypaczony z jakichkolwiek typowych dla gatunku homo sapiens odruchów. Zupełnie tak jakby ostatnie tysiąc lat przesiedział pod kamieniem, a o ludziach, ich zachowaniach i tworzeniu relacji dowiedział się tyle, co z literatury. Czy zasady oralne w ogóle dla niego istnieją...? Nie, na pewno nie. Tak czy tak, na misji ważniejsze były umiejętności, a te z całą pewnością musiał posiadać.
— Jakby to... Mogę nimi dowolnie manewrować, wysuwać, chować, wyjmować. Proste jak dwa plus dwa. Patrz. — W tym też momencie, poprzez modyfikację z kości czołowej wysunęły się małe, zupełnie nieostre różki. Nie nadawały się do walki, niemniej jednak prezentowały ułamek możliwości białowłosej, a tym samym oszczędzały zbędnego tłumaczenia. Gdy tylko Yura zakończył ewentualne oględziny, przymioty szatana cofnęły się na pierwotne miejsce. — Działa to z każdą inną kością. W ubytku pojawia się nowa. I tak w kółko. — Dejavu. Senju Keizo. Podobna rozmowa. Kobieta powoli czuła się jak biały kruk. Niemal każde zwierzenie się z linii krwi rozpoczynało szereg pytań. Nie przeszkadzały jej, bynajmniej. Spokój, który rozpaczliwie próbowała odbudować ponownie został zburzony. Znowu on.
— N..ie — wydukała, ponownie. Nerwowo poprawiała, nasuniętą na materiał odzienia, złotą spinkę z grawerem (S). Ta niepewność wpędzała ją w naprawdę mroczne zakamarki umysłu. Z jednej strony pragnęła, by nieznajomy okazał się Jinem. Tym, który wciąż grał pierwsze skrzypce w jej głowie, z drugiej zaś bała się tego. Najlepiej dla obojga byłoby, gdyby wszystko okazało się jedynie zbiegiem okoliczności. Wiek nie ten. Mężczyzna wyglądał młodo. Więc skąd ta uwaga? Harumi odetchnęła z ulgą, na ten moment opiekun byłby blisko trzydziestki, a aparycja sługusa Uchihów odrzucała teorię, jakoby był to dawny nauczyciel. — Nie znam również żadnego Kosuke. Przepraszam, muszę iść — dodała szorstko. Nie miała w zamiarze urazić rozmówcy. Był to cichy wyraz zawodu i bólu. O ile nie została zatrzymana siłą czy ważną kwestią, gwałtownie odwróciła się w stronę Yury.
— Jeśli chcesz wyzionąć ducha, to tak.
Uważnie wsłuchiwała się w to, co referują dowódcy. Wiedza ta była konieczna do pozytywnego zakończenia zadania. Nie przydzielono tu byle chłystków, co eskapady i wojny widzieli jedynie jako obraz w książkach. Dziewczyna zamierzała wykonywać każde z ich poleceń bez względu na cenę. Wspólny cel. Wszystko dla efektu. Ten rok dał jej naprawdę dużo nauki, takiej życiowej. System wartości został nieodwracalnie wywrócony do góry nogami. Chyba właśnie nazywa się etapem dorosłości, co?
Przeszli niespecjalnie długą trasę, ale doskwierająca temperatura oraz wilgotniejące powietrze znacznie zwiększało poczucie zmęczenia. Górujące Celsjusze przywodziły na myśl dom. Tak odległy i wciąż... Obcy. W teorii wychowywała się tam do czternastego roku życia, ale Pustynia niezmiennie stała dla niej złem. Czystym i niemile widzianym. Głównie za sprawą wydarzeń, które miały tam miejsce. Czy cofnęłaby czas, gdyby mogła? Nie. Była zdania, że nic nie dzieje się bez powodu. Najwidoczniej jakieś bóstwo zdecydowało o przebiegu tychże zdarzeń, a Harumi nie miała w zwyczaju wchodzić w polemikę z siłą wyższą.
Naciągnięta przed marszem chusta nieznacznie ułatwiała sprawę. Ratowała ją sprawność fizyczna; tj. wytrzymałość organizmu albo hart ducha. Niemniej jednak spływające z wolna kropelki potu drażniły umysł, zresztą tak samo, jak nierówny oddech. Płuca boleśnie kwiliły o choćby jedną porcję tlenu, taką pełną, rześką. Kaguya nawet się nie łudziła. Jeszcze długo nie spełni żądań swych organów. A przynajmniej na to się zapowiadało.
Dotarłszy do celu ujrzała dziurę. Jebitną dziurę. Taką, której rozpiętość i wydobywający się dym cisnęły na usta jedno słowo. Piekło. Złotooka przełknęła lepką, ledwie istniejącą ślinę. Masz co chciałaś. Głupia. Gorąc powodował uczucie topiącej się skóry. Nic więc dziwnego, że jeszcze szczelniej otuliła ciało płaszczem. Ludzie pustyni doskonale wiedzieli, że z dwojga złego lepiej umierać z gorąca, niż spalić powłokę ciała. Uwagę młodzika z Uchiha zakończyła przewróceniem oczu. Choć po chwili zreflektowała i doceniła wyraz troski. Altruista?
— Stanę w pierwszym szeregu — rzuciła, natychmiast kierując się we wskazanym kierunku. Mimo zwartego szeregu nie bawiła się w niepotrzebną kurtuazję. Towarzystwo rozgadanego Yury, który ruszył jednocześnie z nią, w zupełności jej wystarczało.
Białowłosa już dawno przestała przejmować się niechlubną sławą. Sprawa została wyjaśniona, zatem uporczywe trapienie własnego jestestwa i zarzucanie psów byłoby zwykłą głupotą. Teraz miała zgoła odmienne zmartwienia. Ruszyła uważnie obserwując okolicę, w każdej chwili gotowa na ofensywę tudzież defensywę.
— Masz coś do picia? — zwróciła się do kompana. — Suszy mnie...
STATYSTYKI
Spoiler: pokaż
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 52
WYTRZYMAŁOŚĆ 81
SZYBKOŚĆ 81
PERCEPCJA 60
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 274
KONTROLA CHAKRY: C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 108%
STYL WALKI
Taijutsu: Gōken (A)
DZIEDZINY
NINJUTSU E
GENJUTSU E
FūINJUTSU E
RAITON D
KLANOWE C

EKWIPUNEK
Torba przymocowana do pasa
Spoiler: pokaż
4x Kunai
5x Shuriken
1x Trójkunai

Torba przymocowana na wysokości lędźwi
Spoiler: pokaż
1x Pigułka żywnościowa

TECHNIKI
Spoiler: pokaż

Nazwa
Akuma no tsuno (悪魔の角)

Dziedzina
Klanowe, Klan Kaguya

Ranga
E, Technika Fabularna

Pieczęci
Brak

Zasięg
5 centymetrów (licząc od płatu czołowego)

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (Koszt jedynie za wysunięcie, chowanie jest darmowe)

Dodatkowe
Dziedzina klanowa C

Opis Niczym nie wyróżniająca się technika; ani zabójcza, ani spektakularna. Poprzez modyfikację z kości czołowej wysuwają się małe, zupełnie nieostre różki. Z pewnością nie nadają się do walki, ale wyglądają cool!

Link do tematu postaci
KLIK!

Chakra: 108%-4=104%
Kana Yuki
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Natsu » 6 sie 2019, o 12:05



Podziemne piekło
Podziemia Iglicy


Oddział zgromadzony w pobliżu olbrzymiej dziury do podziemi Iglicy, stopniowo się rozpierzchł i ustawił w takich pozycjach do wymarszu, by wszyscy mogli jak najlepiej wykorzystać swoje umiejętności bojowe. Formacja faktycznie została ustawiona dość luźno, by uniknąć niepotrzebnych obrażeń w przypadku kolejnego fenomenu naturalnego zwanego gejzerem, a dodatkowo dzięki sporej wszechstronności większości najemników, ustawienie pozwalało na dość swobodne zmienianie pozycji i dopasowywanie się do sytuacji. Na bliskim dystansie ustawili się walczący wręcz Yura, uzbrojony w Zanbato Masachi, medyk z zabandażowaną ręką - Akarui, białowłosa Harumi, dzierżąca liczne ostrza Chise, mnich Kai i siedzący na wielkim psie Wilk (do którego dołączyły również pozostałe dwa psy). Nieznacznie za nimi kroczyli Murai, Shiga i Kyoushi, przystosowani do walki na zarówno krótkim, jak i średnim dystansie - w razie potrzeby byli w stanie zarówno szyć technikami, jak i doskoczyć i zaatakować tych którzy staną za blisko. Za nimi kroczyli Hiroki razem z kapitanem Shikarim, a niewiele za nimi - Reika i Juranu, przystosowani do stania na nieco dalszym dystansie.
Hiroki obejrzał się, by poszukać kobiety z kolczykami z piór - tak jak obiecał, zamierzał ją obserwować i sprawdzać, czy nie robi niczego dziwnego. Lecz ku jego zaskoczeniu, kobieta... zniknęła. Nie było jej nigdzie pomiędzy najemnikami, grupa maszerowała tak jakby nigdy jej tam nie było. Nie pozostało po niej ani śladu - jeśli nie liczyć jednego, czarnego pióra, które leżało niedaleko jamy - wyglądało na to, że nieznajoma się wycofała, nie chcąc schodzić do podziemi... albo znała inne przejście, o którym nikt inny nie wiedział. Tak czy owak - nie rokowało to dobrze. Nawet jeśli była zwykłym najemnikiem, to i tak "stchórzyła" zaskakująco wcześnie. No, zawsze istniała możliwość że po prostu oddaliła się do drugiej grupy. Ale czy nie będzie lepiej zakładać gorszego scenariusza?
Dwa psy, które wcześniej zaniepokoiły dowódcę oddziału, powoli przeszły pomiędzy ugrupowaniem najemników i podeszły do będącego na przedzie Wilka. Większy z nich przystanął tylko na moment obok zamaskowanej kobiety, która przedstawiła się jako Rida, i kiwnęła w jej kierunku głową.
-Widzę, że dalej się trzymasz - powiedziała tonem bez emocji. - Mam nadzieję, że bawiłaś się lepiej niż on.
Następnie stanęła obok jeźdźca, który kiwnął głową w kierunku Jina.
-Hm. Mori Jin - to dobre imię. W takim razie pewnie też wypada, żebym się przedstawił. Inuzuka Yoichi. Wszędzie jednak używam pseudonimu Wilka - dla świętego spokoju. Skoro możemy stamtąd nie wyjść, to już niech będzie że nie będę trzymać tajemnic - powiedział ze śmiechem.
Kai spojrzał na niego z szerzej otwartymi oczami.
-Czej... kojarzę to imię. Inuzuka Yoichi... czekaj, nie jesteś przypadkiem Ōkami z Krwawego Pokolenia?
W odpowiedzi, Yoichi tylko machnął ręką, jak gdyby ten tytuł niewiele go obchodził. Następnie zwrócił się do Chise:
-Zdecydowanie. Słuch lepiej zadziała na gejzery - jeśli walnie coś podejrzanego, będę o tym wiedzieć.
W tym momencie podszedł do niego Shikari i złapał za ramię.
-Czemu wnioskujesz, że stamtąd nie wyjdziemy? Wiesz coś o tym, co może tam być?
Wilk tylko westchnął, zaciskając dłoń na udzie. Po chwili jednak powiedział tylko jedno słowo.
-Podejrzewam.
W tym momencie do Shikariego podszedł Shiga, który spytał dowódcę o umiejętności. Ten spojrzał na niego z lekkim zaskoczeniem, lecz ostatecznie tylko westchnął ciężko (podobnie jak Yoichi przed chwilą) i oparł dłonie na talii.
-Nie przedstawiłem ich, gdyż uznałem że części z nich nie mogę przedstawić ze względu na sekret mojego Rodu, a te które mógłbym ujawnić, obawiam się że nie będą zbyt użyteczne pod ziemią. W końcu co nam z łucznika w korytarzach? Co najwyżej mogę poratować za pomocą ninjutsu lub Dotonu, lecz to drugie w niestabilnym terenie nie będzie przydatne. Wysłano mnie tu dlatego, że już tu byłem i widziałem część leju i podziemi, plus potrafię ogarnąć elementy taktyczne. O to się nie musicie martwić - zrobię co w mojej mocy, byśmy stamtąd wyszli.
Kiedy Shikari odszedł, do Shigi odezwał się Kai, odpowiadając na jego poprzednie słowa.
-Tak, chodzi mi o tamten konflikt. Novum Ordo, te sprawy - nigdy się tym szczególnie nie interesowałem, więc opuściłem wyspy zanim gówno uderzyło w wiatrak. Nie interesował mnie udział w wojnie - nie po to zostałem mnichem, by używać swoich umiejętności do mordowania ludzi.
Uniósł lekko brwi.
-No to dobrze, że opuściłeś to zgromadzenie. Miałem nieprzyjemność spotkać się z jednym z wyznawców tego popapranego kultu.
Tu tylko wymownie odsunął tunikę, by pokazać kilka szerokich blizn po ranach kłutych. Zapewne otrzymał je przez dźgnięcia specjalnym kolcem, używanym przez kult.

Rozległ się sygnał.
-No dobrze - nie ma na co czekać. Schodzimy na dół. Jeżeli jesteście wyznawcami jakichkolwiek religii, to pomódlcie się do bozi, bo za chwilę wejdziemy tam gdzie spojrzenie kami nie sięga.
Z tymi słowami pokazał gestem, by oddział ruszył w głębiny jamy.
Gorąco zaczynało się robić nie do zniesienia. Z każdym krokiem w głąb ziemi, powietrze zaczynało coraz mocniej ogrzewać odsłonięte elementy skóry u tych, którzy takowe zostawili, sprawiając że czuli się jak gdyby stali tuż obok dużego paleniska. Wilgoć wyciskała z ich ciał strumienie potu i nieprzyjemne dreszcze (mimo tego, że chyba tylko szaleniec czułby tutaj chłód). Mięśnie wszystkich obecnych zaczynały powoli odczuwać negatywne efekty temperatury: część z obecnych odnosiła wręcz wrażenie, że przesuwają nogi głównie siłą woli, a nie własną energią.
Widocznie najbardziej męczyli się Akarui i Hiroki - pod wpływem temperatury, na ich ciałach pojawiało się najwięcej plam wilgoci, pot zalewał im oczy, a ich skóry zaczynały przybierać różne barwy - nie była to tęcza, lecz rozstrzał pomiędzy bladością a czerwonością był dość zauważalny. Od innych było głównie słychać lekkie dyszenie - najmocniejsze od Juranu, który chociaż był przygotowany pod względem stroju, nie był w stanie w pełni uciec od otaczających go warunków. Pozostali się trzymali całkiem nieźle - lecz cholera wie, jak długo się to utrzyma.
Po kilkuminutowej wędrówce w głąb otworu, temperatura wciąż rosła, a światło zanikało - promienie słońca jak gdyby utrzymywały się wyłącznie przy wylocie groty. Zaczynało się robić ciemno - będą potrzebne jakieś źródła światła.
Yoichi cały czas ruszał mięśniami twarzy, zwłaszcza tymi w okolicy nosa - węszył. Podobnie jak wszystkie jego trzy psy.
-Czekaj. Ten tunel... ma jakieś odnogi - stwierdził duży pies, na którym siedział rudowłosy.
-Czuję, Akira - odparł Inuzuka, po czym zwrócił się do reszty. - Za niedługo możliwe, że pojawią się rozgałęzienia tunelu. Będziemy wybierać jeden, czy rozdzielamy się?
Shikari przystanął, zastanawiając się.
-Rozdzielenie się byłoby bardziej szczegółowe i skuteczne, lecz na pewno znacznie niebezpieczniejsze. Aczkolwiek nie wydaje mi się, by jakakolwiek żywa istota siedziałaby w tych podziemiach z wolnej woli...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Czas na odpis: 0:05, 8 sierpnia.

PS Wiem że to dziwna prośba, ale jeśli moglibyście w jakimś spoilerze na końcu posta zrobić mi drobne streszczenie najbardziej potrzebnych dla mnie informacji z waszych postów, to byłbym bardzo wdzięczny - ułatwiałoby mi to obmyślanie dalszych postów.
Avatar użytkownika

Natsu
Support
 
Posty: 2286
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 18:36
Wiek postaci: 0
Multikonta: Natsume

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Kyoushi » 6 sie 2019, o 14:11

    Ustalenie formacji było istotnym szczegółem podczas całej tej eskapady. Teraz, gdy tylko dostosowali się do boju i ubezpieczali, mogli nieco ochłonąć i zająć się własnymi ciałami, które po wejściu do otchłani zaczęły nieziemsko cierpieć. Obok niego stanęli Murai, świetnie mu znany wojownik z Antai, a także Shiga, którego świeżo poznał. Jak widać operowali na tym samym terenie, chcąc zachować dystans do technik ninjutsu, jednocześnie móc doskoczyć do ewentualnego zagrożenia i rozprawić się w nim w bezpośrednim starciu. To było najlogiczniejsze rozwiązanie dla czerwonookiego. Przed nim stali niejaki Yura, Masachi, medyk Akarui, dziewczyna Kaguya – Harumi, oraz Chise wraz z Kaiem i Wilkiem. Tuż za nimi tak jak przekazał stał Hiroki oraz ich kapitan, Shikari, który obmyślał kolejne kroki całej ‘drużyny podziemia’. Szyk zamykałą Rida z Juranu. Nic więcej nie rzuciło mu się w oczy poza tym, że po zejściu zaczynało się robić nieludzko, no i przy okazji… Nie doliczył się jednej osoby. Nie pamiętał czy kobieta z bliznami na twarzy ruszyła do drugiej grupy czy po prostu zbiegła od nich. Cóż, jeżeli wydarzy się coś nieoczekiwanego, będzie trzeba wziąć pod uwagę skorzystanie z mocy Demona, na co Matatabi reagował wręcz z niebywałą radością, chcąc w końcu dać upust swoim emocjom. Białowłosy przy okazji wiedząc, że został mądrze pouczony przez młodszego kolegę, w trakcie drogi w jeszcze gorętsze miejsca, rozinął podwinięte rękawy z koszuli, zapinając je przy samych nadgarstkach, nie zapominając, że dłonie wciąż ma zabandażowane. Wcześniej umieszczony bandaż spełniał swoją rolę ochrony dróg oddechowych, a przy okazji, zapiął kolejne guziki koszuli, aż pod sam kołnierzyk. Nie pozwolił się oparzyć na klacie i szyi. Teraz był gotowy do zapocenia się na śmierć, co prawdopodobnie go czekało, bo mógłby już teraz wycisnąć ją całą z wody.
    Będąc bardzo blisko przedniej formacji, miał okazję również wysłuchać o czym rozmawiali Kai wraz z Shigą. Przy okazji wyłapał, że Wilk również należy do Krwawego Pokolenia, był on w takim razie kolegą Muraia w takim razie z jednego pokolenia. To również ciekawostka dla białowłosego, który na długi czas wyleciał z wiadomości na temat świata spędzając czas w izolacji. Wracając, podsłuchał co ma do powiedzenia Kai wraz z Shigą, którzy mówili coś o Novum Ordo – kojarzył tę nazwę. Spotkał się z nią podczas walki na wyspach? Prawdopodobnie tak. A może mur? Coś świtało, jednak musiałby skorzystać z zalegającej pamięci, gdzieś w otchłani. Teraz jednak było zbyt upalnie by to zrealizować, więc nie zawracał sobie tym głowy. Podczas drogi zwrócił się jedynie do Hirokiego:
    - Trzymasz się tam? – zapytał, ocierająć czoło, przy okazji odgarniając lepiącą się i mokrą grzywkę w tył, zalizując włosy, by nie nalatywały kolejne krople słonego potu do oczu. Hiroki nie wyglądał najlepiej, stąd padło to pytanie. Sam białowłosy sięgnął do manierki i wypił parę łyków wody, musiał nadrobić to co tracił z każdą sekundą. W końcu, dostając się do tunelu, stanęli przed rozwidleniem. Mógł wyostrzyć swoje zmysły* składając jedną pieczęć, przy okazji również zdawał się na węch psów i psiarza oraz słuch Chise. Był przygotowany do obrony, wiedząc, że od tego zależy jego życie. Rozglądnął się dokoła by móc ocenić to, jak przygotowany jest tu teren, przy okazji widzac, ze nie wiele widać w okolicy, w końcu byli w podziemiach. Nie posiadał jednak umiejętności, która miałaby cokolwiek rozświetlić, a strzelanie Katonem tutaj na pewno nie pomoże, szczególnie, że może się stać coś nieoczekiwanego, stąd próbował polegać na własnej percepcji i innych, trzymając jedną ręką rękojeść katany. W razie jakichś informacji od dwójki 'sensorów' reaguje zgodnie z tym co powie Shikarui lub zdaje się na swój instynkt.
Streszczenie:
Spoiler: pokaż
  • Poprawienie ubioru dostosowując się do temperatury,
  • Nawodnienie wodą z manierki,
  • Baczna obserwacja terenu będąc w centrum formacji - dostosowanie jedną pieczęcią barana* technika niżej),
  • Mimo trudów temperatury, pełne skupienie przy ewentualnej reakcji oraz chwyt jednorącz rękojeści katany.


Spoiler: pokaż
Ubiór na czas eventu:
  • Biała, lniano-wełniana koszula, zapięta pod kołnierz, wsadzona w spodnie,
  • Spodnie typu chinos, lniano-wełniane, ze skórzanym paskiem, przy którym są kabury oraz torba z tyłu, także miecz,
  • Materiałowe buty do kostki, z grubszą podeszwą,
  • Bandaż nawinięty na usta i dłonie,
  • Katana 'Mugen' przy pasie,
  • Miecz obosieczny przy pasie z tyłu,
  • Wakizashi przylegle do lewego uda.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1133
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Yura » 7 sie 2019, o 02:22

- W sercu to może nie, ale mogę potwierdzić, że z igłami w plecach i bełtem w barku już tak! - przedstawił radośnie swoją krótką historyjkę i podrapał się po głowie. No skąd on mógł wiedzieć, że jak kobieta powiedziała, że się nie będzie ruszała, to po jego odwróceniu nagle się ruszy?! Przecież mamusia zawsze mu mówiła, że dobry człowiek nie powinien kłamać, a kuszniczka wyglądała na naprawdę dobrą dziewczynę. No, może gdyby nie zabiła na jego oczach niewinnego faceta, to wyglądałaby na jeszcze lepszą, ale to już szczegóły - To dobra wymówka. Zawsze jest jakiś wybór. Łatwiejszy, gorszy, lepszy, cięższy, niemożliwy, ale jednak wybór. Sęk w tym, że nie popieram pójścia na łatwiznę, a zabijanie i celowe wyrządzanie krzywdy właśnie do tego zaliczam. Jednak nie jestem shinobi. Może oni mają jakieś inne zwoje w głowie. - słowa, które wyszły z jego ust brzmiały zaskakująco dojrzale jak na Jureczka, ale chłopak taki właśnie był. Na co dzień niezbyt rozgarnięty, ale jednak kiedy trzeba powiedzieć od serca, to potrafi przywalić mądrymi frazesami. To przychodziło do niego samo, więc dlatego brzmiało też naturalnie. Gdzieś w środku Mori Jina tli się ludowa i życiowa mądrość, która niestety została zakopana pod tysiącem treningów, myśli o treningach i marzeniach o idealnych treningach. Gdyby wtedy nie opuścił ryżowego pola, to może skończyłby gdzie indziej, ale teraz wybrał drogę mięśni!
Teraz jednak uwaga Jureczka została skupiona na czymś innym. Ze zdziwieniem (i otwartą buzią) obserwował, jak na czole Harumi wyrastają małe, kościane punkciki, które następnie powiększyły się do zamierzonych rozmiarów. To było wspaniałe! Mori Jin zawsze chciał umieć takie frykasy i bajery, ale nigdy nie miał do nich talentu, więc pokochał taijutsu.
- Łaaaa! One są prawdziwe? - zapytał, niebezpiecznie blisko zbliżając swoją twarz do twarzy Harumi. Dla Yury nie istniało coś takiego ja przestrzeń osobista i ludzie w jego otoczeniu zazwyczaj odkrywali tę ciekawostkę niekoniecznie dobrowolnie. Mori Jin nie czuł ogólnie pojętego skrępowania, co ułatwiało mu poznawanie świata i nawiązywanie nowych znajomości. Teraz było tak samo i chłopak nie widział nic złego w tym, że rogów dotknie, złapie je w palce, pstryknie w nie, a na sam koniec sprawdzi jeszcze ich ostrość - Ej, a może ja też tak umiem?! Nigdy nie próbowałem! - stwierdził z wyraźną ekscytacją w głosie i zmarszczył czoło, skupiając się całkowicie na wytworzeniu kościanych rogów na swoim czole. Przez tę jego niesamowitą koncentrację kompletnie nie zorientował się, że do Harumi zagadywał koleś, który zwał się jakimś tam mniszkiem (tak właśnie zapamiętuje nazwy Jureczek). Dla chłopaka w tym momencie ważne było to czy on sam też potrafi zapanować nad swoimi kościami, więc macał się dłonią po czole, ale skutki jego desperackich prób były niewykrywalne.
- No to ustalone! Jak tylko uporamy się z czymkolwiek co mamy tu robić, to zaczynam swój trening. Może wtedy uda mi się otworzyć kolejną... - jeśli Harumi myślała, że takim prostym zdaniem go zniechęci, to nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Jej słowa były miodem na uszy Jureczka, który zawsze szukał większej ilości wyzwań i niebezpieczeństw podczas swoich treningów, więc jeśli ktoś mówi mu, że wyzionie ducha, to ma dreszcz ekscytacji na myśl o samym jego wyzionięciu. Jego bujanie w obłokach i dźwięk skowronków przerwał głos faceta na wielkim psie. Syn rolnika spojrzał na tajemniczego jegomościa i szczęka opadała mu po raz drugi. Jaki WIELKI pies! Widział go wcześniej, ale jakoś nigdy nie zastanowiły go jego rozmiary. Dopiero teraz, gdy był wystarczająco blisko, coś mu nie pasowało. Jego super zmysł zaczął działać i połączył fakty w jedną, spójną historię.
- Jak nie wyjść? Jak będzie trzeba, to Was wszystkich wyniosę! - rzekł optymistycznie i uderzył dłonią w swojego bicka, żeby pokazać, że nie rzuca słów na wiatr - No może poza tym gigantycznym psem. Jak dużymi skorpionami go karmisz, że tak wyrósł?! No i czy możesz się nimi ze mną podzielić? - jeśli Yoichi miał jakieś wielkie skorpiony, które powodowały zwiększenie masy mięśniowej i stymulację hormonu wzrostu, to Yura brałby je całymi garściami. Z pewnością pomogłoby mu to w treningach!
Jureczek ledwo co skończył mówić do psiarza, kiedy zagadnęła go Kaguya. Chłopak bez cienia oporu odstawił od pasa manierkę z wodą i podał ją Harumi - Pewnie, że tak. Już kilka razy mdlałem na pustyni, więc teraz nauczyłem się od czasu do czasu popijać wodą. Albo po prostu nie działa już na mnie słońce... Jedno z dwóch. - jego rozważania zakończyło ciche "hmmm" i podrapanie się po brodzie. Jureczek naprawdę starał się dociec co tak naprawdę pomogło mu w przezwyciężeniu pierwszych objawów udaru cieplnego, ale rozwiązanie pewnie znajdzie dopiero, kiedy będzie zasypiał. O ile w ogóle będzie do tego czasu o problemie pamiętał. Ogólnie, jak łatwo się domyślić, Mori Jin nie potrafił zazwyczaj zbyt długo skupić się na jednej rzeczy, a co dopiero o niej pamiętać. Taki już jego urok.
Droga na dół zaczynała robić się coraz ciekawsza! Ze zwykłego spacerku wgłąb ziemi zamieniała się już w małe wyzwanie. O ile wcześniej oddech Jureczka był równy i jednostajny, o tyle teraz dało się odczuć w nim wyraźnie nierówności. Od czasu do czasu wypuszczał z siebie powietrze dając tym samym znać, że trochę mu gorąco. To tak na wypadek, gdyby inni nie zauważyli, że zwyczajnie zaczyna się z niego lać pot. Nie było jednak tak źle. Jeśli chłopak miałby to do czegoś porównać, to raczej wskazałby na jakąś czwartą godzinę intensywnego treningu w jego wydaniu, czyli nie tak źle, ale nie też idealnie. Do działania pobudzało go uczucie towarzyszące uderzaniu fal gorąca w jego skórę. To, co innych z pewnością demotywowało, w jego przypadku działało motywująco. Zaczynało trochę piec i boleć, a to oznaczało, że Jureczek ma pole do poprawy swojej kondycji fizycznej. Idealnie!
- Ja bym szedł do lewego... Mama zawsze mówiła mi, że mam czuja. - podzielił się swoją jakże błyskotliwą opinią, która oczywiście nie była niczym poparta. Po prostu wybrał pierwszy lepszy tunel, który wpadł mu do głowy. I tak nic nie wiedział o podziemiach, a o tunelach tym bardziej, więc nie było się co zastanawiać - A Ty, Harumi-san? - spytał o zdanie swoją towarzyszkę, bo uważał ją za osobę mądrzejszą od siebie. Zresztą, on tak myślał o większości ludzi i rzadko kiedy się mylił. Czy to oznacza, że jest geniuszem? Paradoks! W każdym razie po zamianie kilku słów z dziewczyną czuł, jakby znali się od dawna. Ufał jej prawie bezgranicznie, więc czemu miałby nie zasięgnąć jej rady?


STRESZCZENIE:
Spoiler: pokaż
1. Jureczek gada z Harumi o Muraiu, jej kościanych rogach i innych.
2. Piąty akapit - Jureczek zwraca się do Yoichiego, czyli to cię może interesować.
3. Jureczek idzie sobie dalej i losowo wybiera tunel, chociaż nikt go nie pyta o zdanie.


STATY:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Rankanken
UMIEJĘTNOŚCI:

Wrodzona - Żelazne Ciało
Nabyta -

PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:

SIŁA 55
WYTRZYMAŁOŚĆ 108| 130
SZYBKOŚĆ 53
PERCEPCJA 74
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 312
KONTROLA CHAKRY E
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 113%
MNOŻNIKI: +20% wytrzymałości
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

NINJUTSU E
STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
Rankanken S
---
---
ELEMENTARNE
RAITON

JUTSU:
Spoiler: pokaż
UTSU:

Ninjutsu:
Ranga E: Suimen Hoko no Waza, Kinobori no Waza, Kawarimi no Jutsu, Henge no Jutsu, Kai, Nawanuke no Jutsu, Bunshin no Jutsu
Fuuinjutsu:
Ranga E: Fūin no Jutsu
Taijutsu:
Ranga C: Gangeki, Shōgekishō, Hōshō, Geki — Kongōriki Senpū, Kage Buyō, Hayabusu Otoshi
Ranga B: Raigyaku Suihei, Girochin Doroppu
Ranga A: Raigyaku Suihei Choppu, Raigā Bomu
Hachimon Tonkou
Kaimon
Kyumon
Seimon

EQ:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
5 kunai schowanych w wewnętrznej stronie haori, za pasem
Yura
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 7 sie 2019, o 04:12

Szli na śmierć. Tak gorąco nie było nawet na pustyni, a w tunelach normalnie powinno się ochładzać. A skoro robi się tak gorąco przed wejściem, to pod ziemią musi być wprost źródło tego wszystkiego. W sumie od początku było to wiadome, ale teraz dopiero dało się to odczuć. Doświadczenie to nijak nie przypominało doświadczeń z kopalni w Ashre. Chociaż nie, jedna rzecz była podobna. Ciemność. Im niżej, tym ciemniej, a nawet docierające tu szczątki światła słonecznego były ograniczone przez unoszące się opary. Niedługo nic nie będą widzieli i będą zdani tylko na słuch Chise i węch Yoichi'ego i jego psów. Ten mięśniak, Mori Jin, strasznie się dziwił rozmiarom tego wyhodowanego psa. Komu to było oceniać, przy jego mięśniach? Pewnie nie wiedział wcześniej o klanie Inuzuka. W ogóle zdawał się mieć bardzo małą wiedzę. Był zbyt beztroski i tracił dużo siły na gadanie i nawet jeśli jest mocno wyćwiczony, to w końcu warunki upomną się o swój poziom zmęczenia. Tak jak u innych. Niemalże każdy zaczynał dyszeć, a białowłosy przyłapał się na tym, że był w tym strasznie głośny. Uh, musi podjąć jakieś działania. Sięgnął po manierkę i wlał wodę do otworu oddechowego swojej maski. Ta powinna namoczyć znajdującą się tam watę, by łatwiej mu się oddychało. Biorąc jednak pod uwagę, że waty było sporo, to i wody sporo zużył. Nadmiar jej jednak dotarł do jego twarzy, gdzie mógł jej spróbować. Ciepła i niesmaczna. Ale woda. Jeszcze długo będzie się sączyć z wkładu w jego masce. Na wszelki wypadek użył chakry, by na nowo naciągnąć sprężyny wiatraczków w swoim stroju. Mimo kilkugodzinnych możliwości działania, obroty z czasem zwalniały. Wolał więc zrobić to teraz, zanim jego ciało zauważy nagłe zmiany, tak jak to było z innymi. Idąc na końcu formacji nie miał może za bardzo spojrzenia na Akarui'a, ale Hiroki był całkiem niedaleko. Jego skóra nie znosiła najlepiej warunków. Widząc co się dzieje, Juranu zerknął też na towarzyszącą mu Ridę, której części ciała były wystawione na to rozgrzane powietrze. Którego on sam już nie do końca czuł, przez szczelne opakowanie.

Gdy docierali do tuneli i usłyszał o rozgałęzieniach, chciał przemyśleć całą sprawę. Był bardzo cichym uczestnikiem wyprawy. Najcichszym. Od czasu rozmowy z Masachim Kishimoto w obozie nie zagadywał nikogo. Opowiedział tylko o swoich zdolnościach, ale robił to każdy. Cichy człowiek w ptasiej masce jednak ciągle żył i myślał. Nawet jeśli ciężko mu było oddychać, to umysł wciąż był sprawny. Nie tak jak podczas medytacji w domowym zaciszu, ale wystarczająco, bo wyciągnąć jakieś wnioski. Schował zwój z powrotem do kabury. Nie był typem wojownika. Jeśli coś ich zaatakuje, to miał wokół siebie dużo bardziej uzdolnionych shinobi, a jego rola była głównie we wsparciu ich technikami pieczętującymi. Skoro jednak oni mają go bronić, to on poświęci swoją chakrę na bzdety. Uniósł lewe przedramię i wyciągnął trochę dłoń przed siebie. Po lekkim skupieniu chakry, nad otwartą dłonią uniosła się mała świecąca kulka, która choć nie uderzała swoim zasięgiem, to jednak nawet kilkanaście metrów od niej było widać lepiej niż bez niej.

- Nawet jeśli nie ma żywej istoty, to nie one są zagrożeniem. - Po raz kolejny Juranu zrównywał wszystkie życia - No chyba, że jakaś to wszystko powoduje. - Jego słowa były przerywane ciężkimi oddechami. Nikt nie widział jego skóry, nawet twarzy. Nie do końca mogli wiedzieć, w jakiej jest kondycji, a był w złej. - Jeśli mamy się rozdzielić, potrzebujemy sprawnej komunikacji. I tak polegamy już na dwóch osobach i trzech psach, żeby się nie zgubić. - Wypowiadając to skłonił się lekko w kierunku czoła grupy. Czy był tak słaby, że mimo pozoru równości grupy najemników czuł się od nich gorszy? - Jeśli się podzielimy się, rozdzielimy przewodników. Idąc na czele są najbardziej narażeni. Jeśli coś im się stanie, możemy już nie wyjść. - Rzucał krótkimi zdaniami, łapiąc oddech. Mówił szybko, ale i tak musiał przejść do sedna sprawy - Musimy zejść razem jak najgłębiej i oznaczyć drogę powrotną. Jeśli przeżyjemy... Będziemy mogli odpocząć w obozie i zejść ponownie inną trasą. Mając dodatkowe wsparcie drugiej grupy. - Ale to nie była jedyna kwestia, bo było coś, co go bardziej męczyło. Szczególnie, że sam nie był najtwardszym osobnikiem, jaki tu schodził. Chodziło o to, że jeśli podzielą się w grupy po blisko pięć osób, to zasłabnięcie jednej oznaczać będzie zbędny balast i ryzyko dla całej grupy. A to oznacza... - Jeśli się podzielimy i ktoś zasłabnie, trzeba będzie go zostawić, by nie spowolnił odwrotu. Nie wiemy co nas czeka, może nie być czasu na leczenie. A noszenie rannego bez zmiennika może oznaczać kolejnego poszkodowanego. - Idąc tutaj był gotowy na śmierć. Ale jego możliwość do traktowania ludzkiego życia jak każdego innego zasobu mogła tu być nieoceniona. Człowiek czy marionetka, to tylko narzędzie w teatrzyku kogoś większego. Teraz mogą tylko zadbać, by nie poplątały się sznurki między kukłami.

Może nie miał doświadczenia. Może nie był nieśmiertelny, może był wrażliwy na czynniki zewnętrzne. Nie umiał manipulować wieloma żywiołami, nie walczył kilkoma mieczami na raz. Ba, nie walczył nawet jednym. Ale miał umysł konstruktora, który teraz konstruował grupę na konkretne warunki. To tak jak wtedy, gdy stworzył swój strój, biorąc pod uwagę warunki na pustyni, a sprawdza się tutaj. W środku lasu w parującej dziurze. Mogli go nie słuchać, ale on się dostosuje. A teraz jego groteskowa maska podświetlana światłem stworzonym z chakry przedstawiła jego myśl. Kto wie, ile teraz będzie milczał...


STRESZCZENIE:
Spoiler: pokaż
  • Nalanie wody do maski, w celu chłodzenia wdychanego powietrza. Napędzenie od nowa wiatraczków.
  • W momencie schodzenia w ciemniejszy teren schowanie zwoju i użycie Ninjutsu D z kulką światła (tabelka niżej)
  • Przedstawienie swoich spostrzeżeń - Powinniśmy zejść jak najgłębiej grupą, najwyżej wyjść na powierzchnię i zejść ponownie w odnogi


UŻYTE TECHNIKI:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Hikari no gijutsu-kyu

Ranga
D

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
5 m

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak

Opis Jest to jedna z technik, które są najprostsze, a do tego bardzo przydatne. Polega ona na tym, że użytkownik gromadzi chakrę w postaci skoncentrowanej kuli światła, która unosi się nad jego dłonią, oświetlając otoczenie. Siłą tego światła przypomina typową latarkę, więc nie jest w stanie nikogo oślepić, a jedynie oświetlić nam drogę.


CHAKRA:
Spoiler: pokaż
KC D, a więc:
104%-5%=99%


EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Strój Juranu, dwie kabury na broń umiejscowione na udach, manierka z wodą;

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura na prawej nodze: Mały zwój #1 (czerwony), Mały zwój #2 (brązowy), 1x kunai.
Kabura na lewej nodze: Mały zwój #3 (biały), Mały zwój #4 (niebieski), 1 m bandaża, 17. Wampirze kły w formie nakładki, niby zabawka ale jednak ze stali.

(278/300) Mały zwój #1 (czerwony):
(40) Marionetka Tonbo nr 1 (amunicja: 31/40 senbon w wariancie Ayatsuri); senbony zatrute za pomocą Mahi + link do zatrucia;
(40) Marionetka Tonbo nr 2 (amunicja: 35/40 senbon w wariancie Ayatsuri); senbony zatrute za pomocą Mahi + link do zatrucia
(50) Rękawica łańcuchowa
(120) 8 metrów łańcucha z kolcami
(18) 3x Kunai
(10) 5x shuriken

(Kugutsu no Fūin) Mały zwój #2 (brązowy):
Marionetka Tako

(202,75/300) Mały zwój #3 (biały):
[spoiler](70) Podstawowy statyw alchemiczny;
(12) 1x Umiarkowany zestaw ziół;
(10) Butelka 10/10 porcji Ari;
(10) Butelka 10/10 porcji Irakusa;
(15) Manierka pełna wody
(1,25) 31. 5 stylowych dzwoneczków w kształcie czaszek.;
(3,5) 35x kartka papieru;
(15) Torba;
(16) Duża torba;
(20) Płaszcz;
(20?) Stare ubranko;
(10?) Wino zapomnienia;

(Fuuin no Mizu) Mały zwój #4 (niebieski):
Małe zasoby wody


Spoiler: pokaż
Specjalistyczne ubranko na gorące warunki

Nazwa
Strój Juranu

Typ
Ubranie/Mechanizm Ayatsuri

Objętość
100

Opis Strój zaprojektowany przez Ayatsuri Juranu, łączący przewiewny strój do działania na pustyni oraz maskę służącą do przeciwdziałania wszechobecnego piachu, jak i zabezpieczenia przed truciznami, a szczególnie niefortunnym zastosowaniem tych własnej produkcji.

Materiał - cienka przewiewna tkanina. Żeby uzyskać wartości zachowania ciepła organizmu użyto jej podwójnej warstwy, z niewielką przestrzenią na powietrze pomiędzy. W ten sposób podczas wiatru zachodzi bardzo szybko wymiana powietrza, zaś podczas bezwietrznych warunków całkiem przyzwoicie zachowuje ciepło ciała przed ucieczką na zewnątrz.

Wiatraczki - cechą szczególną całego stroju jest zaszycie w wybranych miejscach metalowych wiatraczków, które osłonięte są drewnianymi obudowami o wymiarach 6x6x1 cm. Łącznie wszystkich takich urządzeń jest 12, umiejscowione w specjalnych kieszonkach między warstwami materiału, kieszonki są doskonale dopasowane, dzięki czemu materiał nie wcina się w działający wiatraczek, a same kształty obudów trudne do zauważenia z zewnątrz.
W skład budowy wiatraczka wchodzą też sprężyny napędowe oraz łożyska. Naciągnięcie sprężyny jest możliwe za pomocą Niezauważalnego kosztu chakry (wymaganie Ninjutsu D). Po naciągnięciu wiatraczki działają przez 8 godzin. Materiały są tak dobrane, by zminimalizować tarcie przy ruchu obrotowym skrzydełek wiatraka.
Umiejscowione są tak, by studzić ważne punkty na ciele człowieka:
W tunice: na mostku , na plecach pomiędzy łopatkami, pod pachami i nad biodrami.
W spodniach: po dwa na każdym udzie, przyłożone do okolic tętnicy udowej, po jednym na każdej łydce, tuż pod kolanem.

Tunika - ma luźne rękawy, zapewniające swobodę ruchów, a także dość sztywny tors, w celu zapewnienia dokładności chłodzenia. Tunikę uzupełnia głęboki kaptur, który w pewnym miejscu ma dodatkową warstwę, którą można przyczepić do maski.

Spodnie - stosunkowo luźne, z wyraźnie ciaśniejszą częścią udową od piszczelowej. Dodatkowe szwy nie pozwalają wiatraczkom na latanie.

Komin - biały komin otaczający skórę szyi. Sięga na ramiona, musi być zakładany przed tuniką. W górnej części można go przypiąć do maski.

Maska - maska zbudowana ze skóry i drewna, z długim dziobem wypełnionym watą nasączoną w substancjach zapachowych. Wata oczyszcza wdychane powietrze z pyłów i cieczy, jest także możliwa do szybkiego wyczyszczenia po zdjęciu maski. Na watę od strony twarzy bardzo łatwo też zastosować antidota na znane przez użytkownika gazy bojowe. Szerokie wizjery są ze szkła i zapewniają przejrzyste widzenie. Maska zapinana jest paskami z tyłu głowy o drewnianych sprzączkach, zaś na swoich obrzeżach ma dodatkowe zapięcia, którymi można przyczepić wnętrze kaptura.

Buty - obuwie ninja w kolorze czarnym.

Paski - Dwa normalne paski to ściśnięcia tuniki i spodni w talii. Cztery krótkie paski z klamrami do zapięcia na kończynach, by ograniczyć wpadanie niechcianych pyłów. Szlufki do pasków znajdują się w talii, na ramionach i w okolicach kostek. Sprzączki są drewniane.

Wymagania
Założenie
Brak
Pełna sprawność
Brak

Dodatkowe Opcjonalnie

Cena
1250 Ryō

Link do tematu postaci
KLIK!


STATYSTYKI:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Kugutsu
NATURA CHAKRY: Fuuton
STYLE WALKI: Chen
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT: -
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 1
    WYTRZYMAŁOŚĆ 41
    SZYBKOŚĆ 41
    PERCEPCJA 81
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 127
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI: +4% chakry z wytrzymałości
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU D
    GENJUTSU E
    STYLE WALKI B | - | -
    • Chen
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU E
    FūINJUTSU B
    ELEMENTARNE
      KATON -
      SUITON -
      FUUTON D
      DOTON -
      RAITON -
    KLANOWE B

JUTSU:
NINJUTSU
  • [E]Bunshin no Jutsu
  • [ E ]Henge no Jutsu
  • [ E ]Kai
  • [ E ]Kawarimi no Jutsu
  • [ E ]Kinobori no Waza
  • [ E ]Suimen Hoko no Waza
  • [ E ]Nawanuke no Jutsu
  • [ D ]Suienzou no Jutsu
  • [ D ]Utsusemi no Jutsu
  • [ D ]Hikari no gijutsu-kyu

FūINJUTSU
  • [ E ]Fūin no Jutsu
  • [ D ]Fuuin no Mizu
  • [ C ]Gofū Kekkai
  • [ C ]Shikoku Fūin
  • [ C ]Kuchiyose: Raikō Kenka
  • [ B ]Fuka Hoin
  • [ B ]Fukoku Hoin
  • [ B ]Gofu Kekkai no Toranhishon

KUGUTSU
  • [ D ]Chakura no Ito
  • [ D ]Sōshūjin
  • [ C ]Kugutsu no Fūin
  • [ B ]Ayatsuri Fuka Hoin
  • [ B ]Kikō Junbū
  • [ B ]Hitokugutsu: Hotetsu
  • [ B ]Senju Sobu

CHEN
  • [ D ] Kusarinageru
  • [ D ]Teiōsekkai
  • [ C ]Hebi Kusari

FUUTON
  • [ D ]Enshou no Kaze
Ayatsuri Juranu
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Reika » 7 sie 2019, o 10:59

Słowa Ayu były niczym sztylet w serce i nawet jej umiejętność ludzkiej mowy tak nie zaskoczyła jak to, co powiedziała. Zabolało i to cholernie mocno, na tyle, żeby Reika zaniechała dalszej rozmowy. Rzuciła tylko przelotne, przygnębione spojrzenie w kierunku Yoichiego i wycofała się. To brzmiało zupełnie jak oskarżenie z jej strony, tylko dlaczego to jej się obrywa, skoro to Inuzuka ją zostawił, a nie na odwrót? To był jego wybór, a jej nie pozostawił żadnego... Miała ochotę się rozpłakać, jednak trzeba było trzymać się prosto, ponieważ naokoło było zbyt dużo świadków.
Z ponurych rozmyślań wyrwały ją słowa białowłosego mnicha, którego najwyraźniej zainteresowały jej umiejętności, którymi się przed chwilą przedstawiła. Spojrzała na niego uważnie i przenikliwie, swoimi niebieskimi oczami, jakby badając jego intencje. Z tego co pamiętała, służył Uchiha, więc lepiej trzymać się od niego z daleka. Z resztą było w nim coś niepokojącego, co jakoś odpychało ją od niego. Skinęła więc tylko głową na jego słowa i ukłon, po czym skupiła się na dalszych wydarzeniach, gdzie Yoichi został wreszcie rozpoznany jako jeden z Krwawego Pokolenia. Spojrzała przelotnie na Muraia, który również nosił to miano.
Gdy Inuzuka zasugerował, że mogą nie wrócić i że podejrzewa, co mogą spotkać, Reika zmarszczyła brwi, zastanawiając się, co może mieć na myśli. Co było na tyle potężnego, żeby nie dali sobie rady taką gromadą? Czyżby to była sprawka Antykreatora? No z nim na pewno nie mogliby się mierzyć. Czyżby przez ten cały czas Yoichi tropił ruchy Hana?
Następnie skupiła się na ich Dowódcy, który został zapytany o swoje umiejętności. Uśmiechnęła się pod maską, słysząc o tajemnicy klanu. Dobrze wiedziała, czym Nara się posługiwali i były to cholernie niebezpieczne umiejętności, które może się przydadzą, o ile Shiga zrobi odpowiednio dużo ognia, żeby powstały cienie, którymi będzie można manipulować. Oprócz tego byli cholernie inteligentni, dlatego idealnie nadawali się do roli strategów. Gdy więc obmyślił formację, Reika bez zbędnego szemrania i dopytywania, udała się na tyły, żeby przyjąć dalszy dystans. Niedługo po tym, dołączył do niej Juranu Ayatsuri, któremu skinęła głową, by ostatecznie skupić się na zadaniu.
Ruszyli, a im głębiej schodzili, tym robiło się coraz goręcej. Reika zawiązała sobie dwa brzegi bluzki tak, aby ochronić do tej pory odsłonięty brzuch, bo powietrze zaczęło wyraźnie parzyć. Dobrze, że prawie cała była okryta, łącznie z twarzą, co ułatwiło jej przebrnięcia kolejnych metrów. Czuła wyraźnie, jak oblewa ją pot, jednak mimo tego trzymała się całkiem dobrze, czego nie można było powiedzieć o niektórych. Rodowity Uchiha, ten który pokazał wcześniej swojego Sharingana, zaczął zmieniać kolorki i to wcale nie były zdrowe kolorki. To samo tyczyło się trzeciego medyka i wcale nie wyglądało to dobrze. Woda poratuje ich na krótki czas, ale jeśli głębiej będzie jeszcze gorzej, to nie mają szans tego przeżyć. Powinni się wycofać, jeśli chcą zostać przy życiu.
Obok niej, Juranu też dyszał, ale było z nim trochę lepiej, niż z tamtymi. Jego słowa odnośnie ewentualnego rozdzielenia się grupy popierała, tak jak fakt, że jeśli ktoś zasłabnie, to będzie trzeba go zostawić, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie nikogo dźwigać na plecach, tym samym narażając swoje własne zdrowie w takich warunkach.
- Popieram. - Odezwała się. - Rozdzielenie się będzie zbyt ryzykowne. Razem jesteśmy silniejsi.
Podczas całej drogi, Reika zachowywała czujność na wszelkie drgania i niepokojące dźwięki, które mogłyby zwiastować niebezpieczeństwo. W razie czego, będzie się wspomagała szybkim unikiem, żeby w kolejnym kroku odpowiednio zareagować na sytuację. Tak czy inaczej, nie była zwolennikiem podzielenia się na mniejsze grupy, bo to znacznie ich osłabi.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Chise » 7 sie 2019, o 12:45

Obok trwały rozmowy, a w porównaniu do niektórych osób Uchiha wydawać się mogła wręcz małomówna, odpowiadając bardziej na pytania i zaczepki innych, sama zaś z siebie nie dając za wiele. Słuchała jednak tego, co się działo dookoła, dlatego i dotarło do niej imię i nazwisko owego Wilka. No proszę, drugi człowiek Krwawego Pokolenia w ich grupie? Czy on nie był uznany za martwego? Słyszała, że kiedyś było ich więcej, ale sława rozeszła się bardziej między wielką trójkę: Ichirou, Muraia i Natsume. Pozostali zabłyśli na moment i znikli.. A tu proszę. Może i piąty się gdzieś znajdzie?
- Mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez walczących martwych ludzi, morderczych marionetek i popleczników Antykreatora - mruknęła cicho dziewczyna, słysząc o tym jak Wilk podejrzewa co jest w środku. Skoro ma podejrzenia to mógłby się nimi podzielić, do jasnej cholery! Ale nie, lepiej będzie zejść wtedy może im oświadczy "no jest tak jak sądziłem". Cudownie.
Stojąc przy krawędzi dziury do której mieli zejść dziewczyna po raz pierwszy, ale zapewne nie ostatni dzisiejszego dnia, pomyślała sobie, że przyjście tutaj było naprawdę słabym pomysłem i można było przez ten czas porobić coś bardziej interesującego. Na przykład wypić herbatę w domu z rodzicami albo smażyć się w czarnym ubraniu na szczycie Muru.. No, właściwie wszystko poza schodzeniem tam i wypacaniem się w ubranie, który po tym pewnie będą nadawały się nawet nie do prania, a do wyrzucenia. Westchnęła cicho, ale nie zaprotestowała, zaczęła posłusznie schodzić. Teraz to już nie mieli wyboru.
Odwróciła głowę w stronę chłopaka, który do niej zagadał i próbowała przypisać do niego imię lub zdolności, ale nie była w stanie, umknęło jej to wcześniej. Nie zamierzała go jednak ignorować skoro już zagadał.
- Ciężko mi powiedzieć czy ciężej niż inny styl walki, ale wymagało to wielu lat ćwiczeń - powiedziała po sekundzie namysłu. Ciężko było jej to przyznać, ale ślepota także mogła mieć wpływ na szybkość uczenia się, zwłaszcza na początku, kiedy nie miała tak dobrze tego wypracowanego. Miała co prawda w planach od dawna naukę technik taijutsu jakiegoś stylu, ale do tej pory nie znalazła na to czasu, ostatnio skupiła się na rozwoju w dziedzinach czakrowych, nie fizycznych.
- Ja sama także nie spotkałam nikogo kto się tym stylem posługuje, poza moim senseiem. Nie tylko u ciebie jest więc niespotykany - kiwnęła głową w jego stronę. To chyba w sumie wyczerpywało jego pytanie, chyba, że zechce pociągnąć temat. Nie była to dla niej żadna tajemna wiedza, by ją trzymać w ukryciu wiec zapewne i na inne pytania by odpowiedziała.
Schodząc coraz niżej w końcu dotarli do rozwidlenia, tak przynajmniej twierdził wielki pies i jego pan. W tej kwestii musiała im zaufać, a w grupie zaczęły sie podnosić głosy. Rozdzielać się, nie rozdzielać? Chise zmarszczyła brwi pod maską.
- Cisza - rzuciła głośno, chcąc na moment uciszyć całe zgromadzenie, które zaczynało ją irytować. Jej głos zabrzmiał ostrzej niż zamierzała, ale nie miała wyboru.
- Tam - wskazała dłonią odpowiedni kierunek - Coś się rusza. Podłoga wibruje. Radzę się odsunąć - rzuciła krótko, sama przysuwając się o krok do Akaruiego. Chłopak już kiedyś zasłonił ją własnym ciałem, o czym wiedziała z opowieści Shigi, jeśli więc miała teraz okazję mu pomóc to zrobiła do z chęcią, by odsunąć od zagrożenia. Informowała resztę grupy o zmianach (cisza powinna jej to ułatwić) i poruszaniu się tego zjawiska, a w ostateczności, gdyby miało zaatakować, dziewczyna zamierzała odciągnąć medyka i złożyć kilka pieczęci do techniki ochronnej. Uważała jednak by nie pokaleczyć nią innych osób z grupy.


Streszczenie:
Spoiler: pokaż
  • Gadanie z ludzi w grupie
  • Uciszenie ludzi, by mogła lepiej się wsłuchać i poinformowanie ich o zagrożeniu
  • Przygotowanie się do obrony techniką ninjutsu oraz do pomocy Akaruiemu

Spoiler: pokaż

Nazwa
Hari Jizo

Ranga
C

Pieczęci
Tygrys → Koń → Świnia → Baran → Szczur → Wąż

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polega na szybkim utwardzeniu naszych włosów, które następnie gwałtownie się rozrastają dzięki czemu możemy się nimi nawet otoczyć. W momencie gdy nas otoczą, chakra nadaje włosom właściwości ostrych igieł przez co spotkanie z nimi skończyć się może dla przeciwników nieciekawie. Włosy mogą wytrzymać atak małych broni takich jak strzały czy kunaie.

Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Nanken no Mai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Ślepiec
  • Nabyta -
WSPOMAGACZE: CS;
Ciężarki - założone 21.07;
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50
    WYTRZYMAŁOŚĆ 120 + 10 (bonus z ciężarków)
    SZYBKOŚĆ 180 + 40 (bonus ze zdjętych ciężarków)
    PERCEPCJA 135 | 162 z bonusem
    PSYCHIKA1
    KONSEKWENCJA60
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 514 bez bonusów
KONTROLA CHAKRY B
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 112%
MNOŻNIKI: +20% percepcji, styl na S: +25 szybkość i percepcja
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Nanken no Mai - S
    • ---
    • ---
    NINJUTSU B
    ELEMENTARNE
    KATON B


Spoiler: pokaż
JUTSU:
Ninjutsu D:
Utsusemi no Jutsu
Dorobou - WT
Suienzou no Jutsu

Ninjutsu C:
Hari Jiro
Hari Jugoku
Tachihou Houtai
Hitei Musho

Ninjutsu B:
Shunshin no Jutsu
Otakebi - WT

Nanken no Mai B:
Jagguru WT ranga B
Shikata no keikyoku WT ranga B

Katon D:
Katon: Hōsenka no Jutsu
Katongagure no jutsu - wt

Katon C:
Katon: Gōkakyū no Jutsu (nauczone na start)
Kaengiri (nauczone na start)
Katon: Endan (nauczone na start)
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu (nauczone na start)
Katon: Kaen Senpū (nauczone na start)
Katon: Ryūka no Jutsu
Katon: tsubame - WT

Katon B:
Katon: Hibashiri
Katon: Haisekishō
Katon Arashi Hinote WT Shigi
Katon: Hitsukejin WT Shigi
Katon: Dai Endan
Katon: Karyū Endan
Katon: Karyūdan
Katon: Benijigumo
Katon: Ketatamashii


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 7 mieczy obusiecznych
  • Bandaż na rękach (15m)
  • Maska
  • 2 x kabury na udach
  • 2 x torba
  • duża torba
  • Karwasz
  • Bransoletka z wisiorkiem
  • komin na szyi
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura 1:
  • 4 Kunai
  • Granat dymny

Kabura 2:
  • Nietoperzowy bumerang
  • Makibishi w kształcie zwierzęcych kłów - 20
  • Notka Świetlna - 5
  • Senbon - 50

Torba 1:
  • Granat Dymny 10
  • Fałszywe notki 15
  • Stalowa żyłka (1m) 20
  • Bojowa pigułka żywnościowa 1
  • Pigułka ze skrzepniętą krwią 3
  • 5 zakrzywionych shurikenów 5
  • Szpony
Torba 2:
Torba 2
  • 20 kwadratowych shurikenów

Duża torba
[list][*]Fuma Shuriken 2 x 90 = 180
[*] Kuzuri
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość