[Event] Obóz najemników

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Yami » 12 paź 2019, o 00:18

Przez grupkę ludzi przecisnęła się Asaka oraz Shikarui. Dziewczyna usiadła na skraju łóżka. Widać, że cieszyła się z mojego przebudzenia. W sumie pod względem bezpieczeństwa chyba było to dla wszystkich najlepsze. W końcu domyślałem się, że istnieje pewien problem. Skoro demony pieczętuje się w ludziach, a ten pojawił się niedawno w Midori do tego pod ziemią mogło znaczyć jedno. Ktoś go pod ziemią wypuścił. Nie mógł przecież sam skryć się pod górą. Nie było tam, żadnego miejsca. Czyli coś musiało się stać z pieczęcią. Ktoś mógł go wypuścić specjalnie bądź... Wolałem nad tym szerzej nie myśleć. Widocznie inni również mogli obawiać się takiego stanu. Westchnąłem.
- Poza tym, że czuję mrowienie w całym ciele, to nie najgorzej.
Ze słów dziewczyny mogłem wywnioskować, że małżeństwo planowało już opuścić tereny Midori. Nie można się im dziwić. Skoro Aburame pojawili się na tutejszych terenach mogło to oznaczać wypowiedzenie wojny. Pozostanie tutaj dłużej wiąże się ze znacznym ryzykiem uwikłania się w walki. Ponadto niedługo mogą zamknąć granice. Podjęli dobrą decyzję próbując zmyć się stąd jak najszybciej. Uśmiechnąłem się nieznacznie.
- Dobrze, że chcieliście wyruszać w drogę możliwie szybko. Coś czuję, że Prastary Las nie będzie zbyt bezpiecznym miejscem w ciągu następnych miesięcy. - Opuściłem nieznacznie głowę w stronę Asaki i Shikaruia - Dziękuję za wszystko.
Zagadał do mnie następnie mężczyzna, którego ledwo kojarzyłem. Nie pamiętałem jego imienia, choć ten zwrócił się do mnie tak jakbyśmy dobrze się znali. To chyba on przybył na sam koniec i pomagał Kuroiowi w próbie ocalenia mnicha, ktróy zapieczętował we mnie bestię. Trochę... głupio byłoby się teraz o to pytać. Na całą wypowiedź poświęconą przebierankom Ichiro jedynie uśmiechnąłem się nieznacznie i podrapałem po głowie.
Potem jednak uśmiech opuścił moje lico. Nie będą przecież rozmawiać o przebierankach czy wesołej drodze. Miałem trochę oleju w głowie by wiedzieć co niedługo nastąpi. Opuściłem głowę, zaś koc zacisnąłem w obu dłoniach. W tym przypadku nie będę miał wiele do powiedzenia.
- Podjęliście już decyzję?

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Uchiha Masako » 12 paź 2019, o 02:39

Kiedy już dotarli do obozu, a Kyoushi upewnił się, że dostanie jakieś łóżko, na moment się przebudziła. Zaczęła ją boleć głowa i było jej niedobrze... ale w końcu i tak się wykpiła. Z jej umiejętnościami to cud, że przeżyła, a raczej zasługa wielu innych bardziej doświadczonych osób. Gdyby nie Yami, pewnie zabiłaby ją gorąca para, albo zwykłe pragnienie wcześniej. Gdyby nie medycy jej drużyny, zemdlałaby już przy przeprawie przez spaloną ziemię. Gdyby nie piaskowa bariera Ichirou, pewnie Ranmaru wpakowałby jej strzałę prosto w oko. Gdyby nie Kyoushi, to może by po prostu oberwała jakimś kamieniem jeszcze albo kolejną z technik, które fruwały w powietrzu. Zatem do wycieńczenia psychicznego doszły wyrzuty sumienia, że zamiast pomóc, była kamieniem u nogi innych osób. Z wdzięcznością przyjęła zatem sen, gdy Kyoushi odłożył ją na łóżko.


Kolejne dwa dni głównie przespała, a jeśli się budziła to bardzo często widziała czarnowłosą dziewczynę, która zaraportowała sytuację do obozu Nara. Teraz ta sama dziewczyna biegała między nią a Yamim, pilnując by doszli do siebie. Kolejna osoba, która musi się Masako opiekować... I to spoza klanu. Było dla niej naturalne, że Kyoushi - najwyraźniej też z jej stron - zadbał o nią, ale tyle pomocy od w zasadzie obcych - tego się zupełnie nie spodziewała. Nie wiedziała jak się z tym do końca czuć, dlatego większość rozmów, także tych odbywanych niedaleko niej raczej przemilczała, bez wtrącania się w nie. Nie wiedziała co powiedzieć tej grupie, zresztą podejrzewała, że dla nich musi być po prostu "tą, którą trzeba ratować", co tylko pogarszało jej humor i siedziała często ze wzrokiem wbitym w koc i własne stopy.

Mimo to, kiedy już była przy niej Rida, starała się uśmiechać do niej, a za którymś razem - gdy już część sił jej wróciła - odezwała się nawet do czarnowłosej.

- Masz na imię Rida, dobrze słyszałam? Chyba się nie przedstawiałyśmy sobie... jestem Masako, pochodzę z Sogen. Dziękuję za opiekę. To co robisz naprawdę pomaga i mnie, i Yamiemu z pewnością tak samo. - powiedziała z początku cicho i nieco niepewnie, dopiero gdzieś w połowie wypowiedzi zyskując więcej śmiałości. Odgarnęła krótkie włosy i grzywkę na bok, spoglądając po pomieszczeniu. Yami chyba faktycznie już się przebudził i rozmawiał z kilkoma osobami. - Jak... jak wygląda sytuacja? Ktoś poza nami już wie o nim? Będzie mógł bezpiecznie opuścić Midori? -
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 2 - (D) Katakuri
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pachinko, gdzie jesteś?! - (C) Matsu
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
Mistrz Opowieści
 
Posty: 452
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Toshiro » 12 paź 2019, o 03:50

Toshiro stał gdzieś z boku w namiocie odprowadzając jedynie wzrokiem odchodzących Shikaruia i Asakę wraz z Ridą, która przedstawiła się wcześniej. Medyczka wraz z pacjentami zniknęła gdzieś za parawanami zaś chłopak został pozostawiony sam sobie. W tym czasie zdążył przygotować się już do podróży, przede wszystkim przebrać się i częściowo umyć. W końcu sporo zajęła im ta podróż i potrzebował chwili relaksu. Jednak w tej pracy zawsze trzeba być czujnym, więc taki pozostawał. Obserwował otoczenie, członków Klepsydry i ich potencjalnych członków. Zapamiętywał twarze, kojarzył z odpowiednimi umiejętnościami. Te informacje będą na prawdę ważne. Dodatkowo pozostawała ważna kwestia. Kto teraz zajmie się Jinchuriki? Temat ten spędzał sen z powiek ludzi, którzy się tutaj znajdowali, a w szczególności zainteresowany był tym Ichirou, który po utworzeniu swojej organizacji ogłosił, że będzie zajmować się takimi rzeczami. Rozmowy i dywagacje trwały. Wymiana informacji przebiegała bardzo zgrabnie. Jeśli trzeba było się wspomóc czytaniem z ust, to oczywiście to zrobił. Wtedy jego oczy przybrały szkarłatną barwę i wpatrywały się w usta tych, którzy mówili. Nie chciał przegapić ważnych rzeczy, w szczególności informacji o innych biju, które teraz były dla niego priorytetowe. Choć zapewne wystarczyło po prostu posłuchać. Stanąć z boku i słuchać. To coś, co był w stanie zrobić. Szczególnie przy takim zamęcie, który tutaj panował.
Był to też moment, w którym trzeba było podjąć decyzję co dalej. Toshiro już jakiś czas zmagał się ze stagnacją i sporym znużeniem. Jedyne co tak na prawdę robił to trenował albo robił jakieś lżejsze misje. Wypadałoby w końcu przerwać to błędne koło, które prowadziło go tak na prawdę donikąd. Nie miał za bardzo żadnych motywacji, celów, pragnień, marzeń. No może oprócz tego, aby dowiedzieć się jak najwięcej o śmierci jego rodziców, ale jak na razie nie było to możliwe. Pozostawało mu zainteresowanie się siłą, większą siłą. Dążył do tego odbębniając codzienne treningi. Po jakimś czasie zdał sobie jednak sprawę, że trenowanie w samotności nie daje mu zbyt dużo od biedy czasami zbić jakiś bandziorów też tak na prawdę nic mu nie dawało. Zdał sobie dopiero sprawę z tego tutaj, kiedy był praktycznie bezsilny wobec najpierw napastników od Ichikatsu, a później wobec bestii. Stał jedyni z boku i podziwiał jak inni walczą z Akimichi i Yamanką, a później z Kokuo, który został zapieczętowany w jakimś synu kupca. Kto to w ogóle był i dlaczego akurat w nim znalazł się demon, który może siać takie spustoszenie? Szczególnie z jego nastawieniem... Chociaż z drugiej strony może dzięki temu właśnie nie użyje go jako broni, o ile w ogóle tak się da. W każdym razie wracając do meritum sprawy trzeba było podjąć odpowiednie kroki. Zebrać odpowiednie informacje i zdobyć to czego pragnął. Jak się okazało sporo wiedzy było na wyciągnięcie ręki. Shikarui zdradził mu jak zdobyć wyższe poziomy sharingana. Jednak sposób w jaki można było go zdobyć... Był wręcz nierealny, a przynajmniej na ten moment. Raczej nie wyobrażał sobie, aby cokolwiek było w stanie zagrozić małżeństwu Sanada, czy też jego opiekunowi, Masaru. Musi być jakiś inny sposób. Nishiyama postawił sobie za cel zgłębić tajemnicę tego przeklętego klanu. Dowiedzieć się o nim jak najwięcej. Być może dzięki temu pozna też przyczynę jego zepsucia. Dowie się co zrobić, aby się taki nie stać, a przy okazji zdobyć jego potęgę. Po prostu musi być ku temu jakiś sposób. Nie wierzył w to, że nie da się tego obejść, zawsze jest jakaś furtka. Najprościej zapewne byłoby wybrać się do Sogen, jednak co się stanie gdy odkryją jego tożsamość? Ktoś pozna w nim jego rodziców. Nie chciał jak na razie tak bardzo ryzykować. Tutaj z pomocą ponownie przyszedł Sanada - wspomniał o mitycznych krukach, organizacji, która być może takie informacje posiadała. Jeżeli udałoby się do nich dołączyć być może dowiedziałby się więcej o samym sharinganie, a także tym poziomie ponad standardowego sharingana. Mangenkyo. Te oczy musiały być niesamowicie potężne skoro pozwalały na kontrolę tak olbrzymiej bestii. Toshiro chciał posiąść tę moc. Zdawał sobie sprawę, że zapewne jeszcze długa droga przed nim, ale był gotów. Najpierw musiał dowiedzieć się jak najwięcej o tym jak tę moc posiąść. Musiał ją zrozumieć, a żeby ją zrozumieć musiał dowiedzieć się ile wlezie o Uchiha i ich dojutsu.
W końcu jednak na widoku pojawili się jego przyjaciele, towarzysze zbliżającej się podróży, Shikarui i Asaka. Ten pierwszy zdecydowanie wyglądał inaczej. Choć był to mały szczegół, to usunięcie tych blizn dało mu bardzo dużo. Wyglądała teraz o wiele łagodniej. Chociaż tak na prawdę zapewne dużo z jego dzikości nie ubyło. Czarnowłosy uśmiechnął się pod nosem widząc mieszankę jego uczuć.
- No, no. Prawie jak nowy. Normalnie prawie Cię nie poznałem. - rzucił do niego półśmieszkiem kiedy się zbliżyli.
- Ja jestem już od jakiegoś czasu gotowy. Tak sobie tylko stałem i czekałem na Was, aż się wyszykujecie. - odparł wzruszając ramionami. Asaka nie była zbyt zadowolona widząc go. Najwidoczniej dalej miała mu za złe to co powiedział wcześniej o klanie. Jednak trzeba też było wziąć na to poprawkę, ponieważ jeden klan raz już go zawiódł i odebrał mu to co było dla niego najważniejsze. Dlaczego więc teraz nie miało być inaczej? Jak na razie było wszystko w porządku, jednak kto wie, czy nagle się nie pojawią żądając od niego oddania jego daru? Skąd miał wiedzieć, że i ten klan nie odwróci się przeciwko niemu tak jak odwrócili się włodarze tamtego wobec jego rodziców. Przez jakieś głupie zatargi. Miał jedynie szczęście, że zadziało się to na tyle późno, że zdążył przyjść na świat, a ucieczka nastąpiła przed poczęciem, więc nikt nie miał prawa wiedzieć o jego istnieniu. Dalej jednak cenił sobie wszystkich swoich bliskich i to o nich chciał się troszczyć. Do tego grona należał Masaru, który bardzo dobrze się nim opiekował, za co był mu bardzo wdzięczny. Oczywiście Asaka, a co za tym idzie Shikarui i jej cała rodzina. Oprócz nich... Tak na prawdę nie miał nikogo. Według niej zapewne miał za sobą Kosekich. Jak na razie była to prawda i o ile oni zapewniali mu schronienie, tak on starał się im odpłacać pilnując porządku w mieście czy też wspierać ich kiedy było trzeba. Choćby podczas wojny kiedy rozwiązał spór Hyuga i Yamanaka na ich ziemiach. Nie było tak, że był wobec nich obojętny. On po prostu był bardzo uważny. Pamiętając o tym, że w każdym momencie może mu zostać wbity nóż w plecy. Wtedy już nie będzie tak miło i nawet nie będzie w stanie zareagować jeśli nie będzie się tego spodziewać. Dlatego on się spodziewa. Cały czas.
Kiedy Asaka dowiedziała się, że Yami się obudził od razu popędziła do niego. Najwidoczniej polubiła go bardziej niż mu się wydawało. Trochę nie spodziewał się, że taki krótki czas spędzony razem może zaowocować czymś takim. Być może była to zwykła ciekawość, która nią kierowała. Z drugiej strony Toshiro też zastanawiał się jak teraz wygląda jinchuriki. Zmienił się jakoś? Coś mu wyrosło? Druga głowa? Trzecia ręka? Choć udało mu się raz zsynchronizować technikę z Yamim, to nie stworzył z nim raczej zbyt zażyłych relacji, ot trochę go poznał i tyle. Nie miał powodu pałać do niego jakąś dużą sympatią dlatego jedynym powodem, dla którego podążył za małżeństwem Sanada była ciekawość. Tam dalej odprawiała się jednak rozmowa o jego przyszłości. Trochę smutne było to, że sam zainteresowany nie miał praktycznie nic do powiedzenia. Jednak czarnowłosy nie dziwił się temu w ogóle, poza tym z tego co się dowiedział to Yumichika nie był osobą, która stawiała by na swoim. Zdawał się być osobą, która nie do końca wie jak działa ten świat, a na dodatek zdawał się go przytłaczać. Dlatego jego zdaniem niebezpiecznie było umieszczać bestię własnie w nim.
Jak zawsze białowłosa wpierdzieliła się bez pardonu między gadających ludzi i przysiadła na łóżku Yamiego. Zaraz za nią grzeczniutki Shikarui przeprosił za całe zajście, zaś formację zamykał Toshiro, który tylko stanął z założonymi rękoma na torsie spoglądając najpierw na Ichirou, a później na jego rozmówcę. Król pustyni był osobą, z którą być może przyjdzie mu kiedyś współpracować. Oczywiście jeśli będzie mu po drodze wstąpienie do Klepsydry. Mieszkaniec Karmazynowych Szczytów dalej to rozważał, jednak wciąż nie był do końca przekonany. Najpierw spróbuje szczęścia gdzie indziej. Z tego co widział to Klepsydra nie ucieknie, a przynajmniej taką miał nadzieję.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 859
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Akarui » 12 paź 2019, o 06:49

Podjęliśmy jakąkolwiek decyzję?

Nie. Bo było to cholernie trudne. Nikt tu z obecnych podczas odpoczynku chłopaka nie był w stanie jasno powiedzieć, co powinno dziać się dalej. Frustrująca rzecz. Jednak jak można podejmować decyzję o czyimś losie bez zgody danej osoby? Bestialstwo, niewolnictwo. Także dobrze, że Yami się wybudził póki na miejscu było jeszcze tyle osób związanych z tą przygodą. Trzeba było zaplanować co dalej.

Może i Tozawa nie był mówcą, nie miał planu na dalsze postępowanie, ale zdołał zauważyć parę rzeczy, odkryć parę niewiadomych w równaniu i dodać dwa do dwóch. Póki wiec jeszcze nikt się nie odezwał, zamierzał to zrobić pierwszy, wygłaszając swoje małe kazanie: - Nie Yami, nie mamy gotowych odpowiedzi. Jeśli jednak zechcecie mnie wysłuchać, chciałbym przedstawić własne podejście do tego tematu, trochę pomijając przyszłość, a zamykając pewien rozdział przeszłości. Rozejrzał się po twarzach zebranych chcąc wiedzieć, czy choć trochę przykuł ich uwagę. Ichirou i Kyoushi najbliżej, potem Yami na swojej pryczy, a na końcu nowo przybyła do pacjenta trójka. Gdzieś obok Rida i jeszcze jedna leżąca dziewczyna. Brakowało już parę osób i medyk pluł sobie w brodę, iż nie wpadł na tą myśl wcześniej, gdy mógł go słuchać też Kuma, jednak może zostanie mu przekazane, bądź sam się domyślił tego, co i Tozawa. Kontynuował: - Jak większość z Was wie, pięcioogoniasta bestia z która mieliśmy do czynienia nie jest jedyna. Byłem parę lat temu obecny podczas odpierania armii dzikich przy Murze, który został zniszczony przez innego demona. Wiem, że na drugą stronę wyszła grupa naszych, która miała za zadanie znalezienie go. Grupa wróciła, choć chyba nie cała. Ale tematu demona nikt już nie poruszył. Tam, po drugiej stronie, Ci ludzie musieli zawrzeć pakt, który zamykał im usta na przekazywanie swojej wiedzy dalej. NIewiadomo, czy demon znalazł nowe więzienie w jednym z nich, czy nadal hasa wolno po północy. A tutaj? Jesteśmy praktycznie w centrum naszego kontynentu. Ludzie z Aburame i Nara wiedzą, co miało swoje legowisko pod Iglicą. Ale co stało się dalej, na ten moment wiemy tylko my. Nikt z nas jeszcze chyba nie rozmawiał z Shikami-dono?

Na chwilę przerwał, znów rzucił wzrokiem na parę osób. Nie wiedział, co się działo, gdy sam spał te parę godzin, ale nikt z dowództwa Nara jeszcze ich nie odwiedził. Kontynuował: - Proponuję więc co następuje: nikt z tu obecnych nie może nikomu z zewnątrz wygadać się o Yami'm. Już wcześniej pewnie każdemu przez myśl przeszło, jaka to może być potęga w rękach Shinobi'ego. Jak Aburame mogą chcieć go odzyskać, jak Nara mogą go wykorzystać do własnych celów. Jak może pojawić się ponownie Yoshimitsu i chcieć przejąć ponownie nad nim kontrolę. Nie padło tu jednak jeszcze jedno, chyba największe zagrożenie. Nagle wszystko wróciło do łba Akarui'ego. Przypomniał sobie ogrom zniszczenia na Kami no Hikage, jak ledwo uszli z życiem. Przypomniał sobie twarz tego, który już kiedyś zagroził wszystkim ludziom. A teraz wrócił: - Han i jego Jeźdźcy. Chodzą plotki, że macał palce przy całym zajściu na Murze. Na pewno część z Was była na Kami no Hikage, gdy doszło do przewrotu. On jest osłabiony. Stracił jednego z Jeźdźców. Ale ile mu zajmie znalezienie kolejnego? Widziałem jego siłę na własne oczy. Widziałem, co potrafi jego najbliższa Gwardia. U boku Pustego i Shigi, gdzie obaj już nie żyją, udało się nam grupą podobną do tej zniszczyć Kabuto, Głód. A my straciliśmy ludzi, którzy tak jak ja chcieli chronić ludzkość przed Hanem. Teraz przed nim musimy chronić tego chłopca.

Spojrzał na tego, którego los miał być niedługo przypieczętowany. Klęknął na jedno kolano, by być na jego wysokości i zwrócił się wprost do niego: - Nie chcę Cię straszyć, Yami-kun, ale przed Tobą niebezpieczne życie. Nie wiem, jak Ci pomóc przy okiełznaniu demona, jaki w Tobie został uwięziony. Nie wiem, co będzie dalej ani gdzie masz iść, co jest teraz dla Ciebie najlepsze. Ale mogę Ci obiecać jedno: Ja, Tozawa Akarui, przysięgam na życie swojej matki, że tą jedną tajemnicę zabiorę ze sobą do grobu, a jeśli w czymkolwiek kiedykolwiek będę w stanie Ci pomóc, zrobię to. Wyszło patetycznie, przesadnie i trochę zbyt podniośle, jednak kiedy jeszcze może się nadarzyć chwila na taką scenę? Medyk nie żałował tej scenki i miał nadzieję, że inni zrobią przynajmniej podobnie. Mimo tarcia w całej ekipie, żalu, jaki niektórzy odczuwają (jak właśnie Akarui do tej trójki za śmierć jego znajomych), łączył ich jeden wspólny wróg, któremu trzeba było stawić opór, tak samo działaniem, jak i jego brakiem (tzn trzymaniem języka za zębami).
Ostatnio edytowano 12 paź 2019, o 12:02 przez Akarui, łącznie edytowano 1 raz
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Asaka » 12 paź 2019, o 11:55

Asaka uśmiechnęła się łagodnie do Yamiego. Niewiele wiedziała z tego, co może oznaczać, że czuje mrowienie w całym ciele, nie była medykiem, ale jedno było pewne – czuł. Czuł, więc jego kończyny nie były bezużyteczne.
- Pewnie musisz dłużej odpocząć – stwierdziła po prostu. Starała się przy nim zachowywać najnormalniej na świecie.
Tak, polubiła Yamiego, to chyba nie powinna być dla nikogo z ich grupy żadna tajemnica. Trochę rozmawiali ze sobą podczas podróży, nie zawsze się ze sobą zgadzali, bo Yami przejawiał skrajnie odmienne podejście do życia, jednak Asaka w jakiś sposób czuła się w obowiązku by go trochę… uświadomić. Nie rozmawiali jednak o prywatnych sprawach, nie za bardzo, więc Yami wiedział o niej, Shikaruiu czy Toshiro jeszcze mniej niż oni o nim.
- Nie było nas w domu od roku. Trochę nam się podróż poślubna przedłużyła – wytłumaczyła mu krótko ten pośpiech. Jemu i… w zasadzie wszystkim, którzy stali obok i słuchali. Cóż, to tutaj to miała być tylko formalność, nikt z nich nie podejrzewał, że natrafią tutaj na taką katastrofę, na Ogoniastą Bestię, na Shigę… Och, bogowie, ale się wszystko namieszało. - Widzisz? Nie byłeś najsłabszym ogniwem łańcucha. Nigdy nie myśl tak o sobie – przypomniała sobie rozmowę, jaką mieli podczas zwiadu wokół góry. Yami nie był bezużyteczny, jak o sobie myślał. No i faktycznie pomógł z neutralizacją zagrożenia w postaci niewidzialnego łucznika. Jego klona właściwie, no ale cóż…
Wtedy wtrącił się nieznajomy, który nie był ani u nich w grupie, ani nie przyszedł z tą pierwszą. Sama dokładnie nie wiedziała kto się zgłaszał do pójścia pod Iglicę, miała wtedy inne rzeczy do roboty, niż zajmowanie się obcymi. Kojarzyła go tylko z tego, że mignął jej pod sam koniec całej akcji. A teraz wypowiadał się w taki sposób jakby wszystko wiedział o wszystkim.
- Obudziłeś się trochę za późno, panie… jakkolwiek się nazywasz. Ludzie zdążyli się już rozejść. To, że my nic nie powiemy nie znaczy, że ci, którzy już odeszli do swoich spraw, tego nie zrobią – Kuma już poszedł, ten sam, który rzucał im takie nieprzychylne spojrzenia, choć sam nie był święty. Pasterz Kei też się już zawinął, a sądząc po jego głupawych pomysłach, jak kopanie demona w dupsko, kto wie, czy faktycznie będzie trzymać język za zębami. Yoichi. Medyczka Nanami. Harruchi, który w ogóle się tutaj nie pojawił. - Naliczyłam pięć osób, które wiedzą, jak się sprawa rozwinęła, a których tutaj nie ma. Co zrobisz z nimi? – nie, ona sama nie chciała rozpowiadać o tym kto się poświęcił. Miała jednak swoje zobowiązania wobec klanu i to jednak je stawiała na pierwszym miejscu. - A skąd pochodzą te plotki? I dlaczego wspominać teraz o tym, co miało miejsce dwa lata temu? Skoro stracił swojego jeźdźca to przez ten czas na pewno zdążył sobie znaleźć kogoś na jego miejsce. Jak na przykład tego Yujiego – och, listy gończe za tym mężczyzną wisiały chyba wszędzie. Ale nikt go od tamtego czasu nie widział. - Możemy sobie tak gdybać a i tak nie będzie to miało większego sensu.
Ale tego, co było później się już w ogóle nie spodziewała. Tych patetycznych słów i gestów. Brwi Asaki podjechały więc w górę – po prostu niedowierzała w to, co widziała. Klękanie, zaklinanie się na życie matki. Teraz przynajmniej poznała imię tego jegomościa. Sama nie zamierzała robić niczego podobnego. Jedyne co mogła, to wyciągnąć dłonie i złączyć je tak, jakby chciała na nich coś nieść. Skupiła się i po chwili w tej małej kołysce zmaterializowały się trzy kunaie. Wszystkie trzy o iście rubinowym kolorze, jak wszystkie inne jej twory. Prócz koloru i materiału - nie różniły się niczym od standardowych, sklepowych. Podała je Yamiemu.
- Broni nigdy za mało. Te rozsypią się za kilka tygodni ale do tego czasu będą ci służyć. Może nigdy ci się nie przydadzą, miejmy nadzieję, ale może uratują ci życie. Notki też sobie zatrzymaj. Nie daj się zabić, młody. Ani wejść sobie na głowę – wyszczerzyła się do niego w nieco krzywym uśmieszku, ale jednak miłym. - Niewiele mogę zrobić, do wczoraj nie wiedziałam nawet, że te Demony to prawda, a nie bajka. Gdybyśmy jednak mogli – możesz na nas liczyć. Pochodzimy z Daishi, gdybyś kiedykolwiek szukał pomocy – ponownie tego dnia sięgnęła do torby, by wyciągnąć karteczkę i na szybko ołówkiem skreślić kilka słów. Ich adres, tak samo jak wcześniej Ridzie. - Trzymaj. I pisz – na krótko położyła dłoń na nadgarstku Yamiego, jakby chciała mu dodać otuchy, po czym wstała i skinieniem głowy pokłoniła się towarzystwu.
- Do następnego – była już gotowa do wyjścia. Dlaczego tak szybko? Nie chciała zostać wciągnięta w obrady o tym, co należy zrobić z Yamim. Nie chciała decydować za niego. Gdyby chciała – to zrobiłaby wszystko, by się tak nie poświęcał tam na dole gdy wybierali naczynie. A jedyne co mogła powiedzieć, to decydować o sobie i o swoim mężu jako tako. Wszyscy inni? Mieli swój rozum. Nie miała żadnego doświadczenia w sprawach takich jak te, więc na co się tutaj przyda? Chyba, że Shiki chciał zostać – to zostanie.

[Jeśli Shiki nie chciał zostać]
Jeśli jednak nie, to gotowa była wyjść już z namiotu i więcej nie wracać:
- Ach. Jeszcze jedno. Ichirou. Widzisz? Mówiłam, że historia lubi się powtarzać w najmniej odpowiedni sposób. I załatw sobie szmaragdowy naszyjnik do tych kolczyków, których nie nosisz – pamiętała o ich rozmowie. Powiedziała to na odchodnym, na chwilę tylko odwracając głowę, by ostatni raz spojrzeć na zebranych. A zaraz później wyszła z namiotu.
Tak czy siak w pierwszej kolejności należało się udać po wypłatę. A później? Później to się w sumie zobaczy.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Shikarui » 12 paź 2019, o 12:40

Rzeczywiście stali nad nim jak kaci nad grzesznymi duszami. Przed niektórymi tymi katami nic nie mogło się ukryć. Shikarui przypatrywał się Yamiemu płonącym wzrokiem z ciekawością, ale dostrzegał tyle, co nic. Wszystko było w jak najlepszym porządku, chłopak był silny, zdrów jak ryba, tylko osłabiony. Nie zamierzał nawet pisnąć słówkiem, że doskonale rozumie poczucie osłabienia po nałożonej pieczęci, która wpompowuje w twoje ciało chakrę. Pozwala ci z niej korzystać, ale w zamian nakazuje płacić odpowiednią cenę. Czy z bijuu też tak było? Skoro był tworem z chakry, och, a co do tego czarnowłosy nie miał wątpliwości, to czy tę chakrę można było wykorzystać? Jeśli Yami byłby odpowiednio silny, zapewne tak. Pytanie tylko, czy skoro ten ogoniasty był świadomą bestią, potrafiącą mówić, to czy będzie trzeba z nią pertraktować? Z całą pewnością było to trudniejsze do opanowania niż chakra Hana, która krążyła w jego ciele, teraz grzecznie skupiona w jednym, niewinnym, niewidocznym tatuażu.
Nie obrócił głowy w kierunku Akarui'ego, kiedy ten zaczął mówić, ale zazwyczaj w takich sytuacjach częściowo się wyłączał. Górnolotne słowa, wielkie przemowy - nigdy do niego nie trafiały... Ooo przepraszam, Hana mógł słuchać bardzo uważnie, chociaż ten również miał okropne skłonności do górnolotności oraz wypowiedzi rozciągających się na całe kilometry. Dosłownie. Gdyby tak jego słowa położyć obok siebie, zszyć, to stworzyłyby wspaniały dywan, którym zachwyciłby się każdy Radny z Ryuzaku no Taki. Choć przy obecnych nastrojach zapewne woleliby go spalić, by spaczone wizje Hana na świat nie dostały się do żadnej innej głowy. By oczyszczenie świata z chakry i uwolnienie shinobi od bycia bronią nie stało się realne. Uchiha od ich klątwy. Jugo od ich przekleństwa. Brak chakry czy też jej istnienie - jakie to miało znaczenie? Ludzie i tak będą się zabijać. Wtedy tylko będą szukać nowych sposobów na to rozwijanie. Być może najwyższy czas ruszyć ten świat odrobinę do przodu..? Ale w ten czy inny sposób jego myśli wcale nie eskalowały wokół pragnieniu pomocy temu shinobi, by naprawdę zniszczył znany im świat. Nawet jeśli Shikarui zobaczyłby z wielką przyjemnością jak świat płonie, z taką samą, z jaką smakosz sycił się wieloletnim winem, jego aromatem, bukietem, dojrzałością, tak nie chciał wolności, która znów stałaby się pustką.
Grzeczniutki Shikarui nie powiedział niczego na głos. W myślach jednak przesunęło mu się króciutkie zdanie "Nie zesraj się", którego przecież nie mógł wypowiedzieć. W końcu był grzeczny i ułożony.
Ciekawym był jednak temat, hm... plotek? Tego, że Akarui był podczas zniszczenia Muru. Nie słyszał o tym wydarzeniu wiele, prawie że nic. Wojna z Dzikimi wybuchła i zakończyła się w mgnieniu oka. Jak oddech po alkoholu - czujesz go na swoim karku, ale uczucie bardzo szybko zanika. Tak, zdaje się, zanikł strach, że wielki Mur mógłby rzeczywiście kiedykolwiek upaść. Takie poczucie bezpieczeństwa było cudowne dla obywateli. Na karbach władzy zostawmy prawdziwe zamartwianie się o rzeczywiste problemy tego świata i zastanawianie, ile ta budowla, zrzeszająca shinobi z całego świata, może jeszcze wytrzymać.
- Jesteś całkowicie zdrowy. - Zapewnił Yamiego. Nie musiał się przejmować tym... mrowieniem. Chyba. Haha... Nawet na pewno - musiał. Tak czy siak fizycznie nic mu nie było, ale nie miał też oczu Hyuuga, by mieć pewność, że z jego układem chakry również wszystko gra. Mógł go tylko zapewnić, że jego organizm to wytrzymał i miał się dobrze... bo organizm Shikaruiego miał się wtedy bardzo źle.
- Oszalałeś? - Zapytał, spoglądając z lekkim zdziwieniem na Yamiego, kiedy ten zapytał, czy podjęli już decyzję. I po deklaracji Akaruiego, że ten gotów jest chronić jego sekret. Szlachetnie. Bardzo dobrze, jeden problem z głowy. - Według słów wszystkich trzymasz w swoich dłoniach potęgę. Ujarzmij ją. Wykorzystaj. Nikt nie ma prawa ci mówić, co masz robić i podejmować za ciebie decyzji. - Dla SHikaruiego zawsze liczyło się to i tylko to - kult siły. Yami nosił w sobie potęgę i zamierzał pozwalać innym za siebie decydować? To było tak strasznie nienaturalne, że aż przywołało lekki uśmiech na wargi czarnowłosego. Lekko kpiący, rzecz jasna. Potencjał, jaki stwarzał ten chłopak był ograniczony tylko jednym - potrzebował czasu, by się rozwinąć. - Jeśli Asaka nie będzie miała nic przeciwko, to możesz iść z nami. - Wypalił nagle, kiedy białowłosa już wstała po wręczeniu trzech kunai chłopakowi. Nawet nie miał nic przeciwko tym notkom. Sam wyciągnął z torby niewielką kuleczkę, tę samą, którą Yami mu wręczył, by teraz mu oddać. - Idziemy do Ryuzaku no Taki. Potem zapewne do Karmazynowych Szczytów. Będziesz mógł pożegnać się z rodziną. Z nami nic ci nie grozi. - Ciężko było o taką moc, która zdolna byłaby podejść ukradkiem pana Sanady i taką, która przebiłaby się przez kryształ pani Sanada. Sens jednak pozostawał ten sam - decyzja należała do niego i tylko do niego. Do nikogo więcej. Czarnowłosy obrócił twarz w kierunku Diabła Świtu. Oto przed Królem Pustyni leżał chłopak, który być może już był silniejszy od niego. Oo, jeśli uwolnić jego bestię - wtedy na pewno. Zaraz jednak jego wzrok przeniósł się na Asakę i jego oczy zgasły.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1758
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Reika » 12 paź 2019, o 23:24

Kiedy wróciła do towarzystwa, Panowie akurat poruszali temat Demona, który podczas Pustynnego Pogromu zniszczył byłą wioskę Sabaku. Cóż, to były przykre wspomnienia, zwłaszcza dla Ichirou, dlatego też Reika nie odzywała się w tej sprawie. Zareagowała jednak na jego ostatnie słowa odnośnie tego, że ktoś powinien go chronić, żeby nie szedł samopas do Shigashi i czy ktoś jest chętny. Spojrzała po pozostałych, a jej niebieskie oczy najdłużej zatrzymały się na Kyoushim.
- Póki nie będzie panować nad swoją nową sytuacją, nie powinien na razie wracać do Shigashi. - Stwierdziła z powagą. - Gdyby stracił kontrolę, a Demon się uwolnił, zginęłyby setki tysięcy niewinnych ludzi. Nie można tak ryzykować i musimy mu o tym powiedzieć.
I tak oto nadszedł moment, w którym Yami się obudził. Z resztą nie tylko on, bo Reika dostrzegła też Masako, która również poruszyła się pod kocem i otworzyła oczy. A więc czas było zająć się swoimi pacjentami, więc gdy Asaka, Shikarui i Akarui rzucili się do Yamiego, Medyczka poszła po dwie porcje śniadaniowe, by po chwili wrócić z jedzeniem. Ostrożnie podeszła do materaca Yamiego i Masako, po czym przekazała im miseczki. Z racji tego, że u nowego Jinchuuriki był teraz lekki tłok, Reika zajęła się dziewczyną, kładąc jej na chwilę rękę na czole. Słysząc jej słowa i podziękowanie, skinęła jej głową i uśmiechnęła się lekko. Sogen? Kolejny Uchiha?
- Tak, jestem Rida. - Potwierdziła. - Miło Cię poznać i naprawdę nie ma za co. To moja praca.
Gdy Masako zadała pytanie odnośnie tego, czy ktoś wie jeszcze o Yamim poza nimi, Reika zamyśliła się. Raczej nikt tutaj jeszcze się nie wygadał, ale kto wie, co każdemu siedzi w głowie. Tak czy inaczej, Nara jeszcze o niczym nie wiedzieli, zajęci walką z Aburame.
- Wygląda na to, że nie. - Odpowiedziała. - Ale musimy być ostrożni. Jak zjesz śniadanie, to będziesz mogła spokojnie wstać. Sen wrócił Ci siły, ale przez najbliższe dni nie nadwyrężaj się i staraj się więcej odpoczywać.
Następnie skupiła się na przemowie, którą palnął Akarui. Aż miała ochotę strzelić facepalma, jednak ostatecznie się powstrzymała, przewracając tylko oczami. Tak, medyk zdecydowanie przegiął z tymi deklaracjami, no ale to już jego sprawa. No i normalne było to, że nikt z obecnych tutaj nie powie Liderce Nara, że Demon dostał nowe więzienie, bo Yami już by był zakładnikiem, którego można by było wykorzystać w najgorszy z możliwych sposobów, czyli wysłać do stolicy Kaigan i odpalić, niszcząc Aburame. Potem jednak odezwała się Asaka, a następnie Shikarui, zaś Reika nadal milczała. W końcu ostrożnie przesunęła się do przody i przysiadła na materacu Yamiego od drugiej strony, niż Asaka. Położyła mu dłoń na czole i sprawdziła jego stan. Wyglądało na to, że wszystko z nim w porządku, chociaż nie wrócił jeszcze do pełni sił. Tak jak Masako, powinien przez kilka najbliższych dni się oszczędzać. Spojrzała na niego ze smutkiem. Czekało go ciężkie i niebezpieczne życie.
- Nie będziemy podejmować za Ciebie decyzji, Yami. - Zapewniła go. - Możemy Ci jedynie doradzić, zaś wyboru dokonasz sam. Przede wszystkim, nie wiemy jak działa pieczęć, którą Kai spętał Demona i czy Bestia nie będzie próbowała jakoś przejąć nad Tobą kontroli. Uwolni się, jeśli coś Ci się stanie, dlatego odradzałabym Ci na razie powrót do Shigashi, do czasu aż będziesz umiał o siebie zadbać. Kupieckie Miasto to setki tysięcy ludzi, którzy mogą stracić życie, jeśli coś pójdzie nie tak i Demon znowu się uwolni.
Chciała, żeby chłopak znał ryzyko, jakie z sobą niesie posiadanie Ogoniastej Bestii. Jedna zbłąkana strzała, jeden niespodziewany nóż pod żebra i Pięcioogoniasty znów byłby na wolności, wkurzony jak diabli i niszczący najbliższe otoczenie. Jedyną opcję jaką póki co widziała, to odprowadzenie Yamiego do tego drugiego Jinchuuriki, aby pomógł mu odnaleźć się w nowej sytuacji i roli.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Yami » 13 paź 2019, o 10:31

Wysłuchałem wszystkich spokojnie przynajmniej tych co zabrali głos do tej pory. Nastąpiła bowiem krótka pauza. Jakoś ciężko było mi w to uwierzyć, że mogę sam zadecydować o wszystkim, że mogę sam podjąć wybór. To co powiedział Akarui miało swoją rację, podobnie to co Shikarui i Reika. Każdy miał swoją prawdę i nie można było negować, żadnej z nich. Prawdą pierwszego jest chęć zatrzymania wiedzy dla nas, naszego grona, Shikaruia chęć użycia demona aby bronić samego siebie, zaś Reiki, że posiadana przez nas wiedza jest stosunkowo niewielka. Westchnąłem głęboko i podniosłem się z łóżka. Nie miałem zbyt wiele czasu.
- Tylko my byliśmy w centrum tego wszystkiego. Jeśli bestia nagle zniknęła może to znaczyć tylko jedno, została zapieczętowana. Aż dziw, że jeszcze nikt z nas nie został zatrzymany w celu przesłuchań. Skoro tak... wolę opuścić granice możliwie szybko. Zawsze możemy zrzucić winę na Yoshimitsu jednak w pewnym momencie fałszywe zeznanie wyjdzie na jaw.
Akarui
- zwróciłem się do chłopaka, który klęknął na jedno kolano - po pierwszej wstań i nie rób siary. Po drugie... znasz ludzi, którzy byli wtedy za murem? Jeśli ktoś w nim ma w sobie zapieczętowaną bestię będzie cennym źródłem informacji jakich teraz mi brakuje.
Następnie odebrałem od Asaki lśniące kunaie na które spoglądałem ze zdziwieniem. Kartkę z adresem schowałem do kieszeni. Kiedy Shikarui oddał mi mą bombkę świetlną sam sięgnąłem do torby, która powinna być gdzieś koło mnie i oddałem notki wybuchowe.
- Powiedziałem, że je oddam jeśli nie wykorzystam. Dotrzymuję słowa.
Następnie zwróciłem się do reszty.
- Będę miał jeszcze prośbę do tych, którzy są z tych terenów. Prosiłbym o przekazanie listu mojemu bratu, który powinien teraz czekać na mnie w gildii kupieckiej Midori. Informacja o tym co miała tutaj miejsce niewątpliwie szybko dojdzie do stolicy. Jeśli nie wrócę pewnie pomyśli o najgorszym. Nie chciałbym aby był w tym stanie.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Kyoushi » 13 paź 2019, o 11:21

- Szczerze mówiąc nie pamiętam kto był odpowiedzialny za pieczętowanie dwuogoniastego. Nie mogę pomóc tą informacją Ichirou. Zgadzam się z wami i o tym mówiłem, nie powinniśmy go odsyłać do neutralnej wioski. śmierć Jinchuuriki wiąże się z uwolnieniem bestii.. - zakończył, widząc że Yamochlon się przebudził. Do ich grupy dołączyła reszta najemników. Przebudzona Masako została zaczepiona przez białowłosego, który podał jej kartkę ze swoim podpisem.
- Przekaż Katsumi raport z sytuacji tutaj i nawiąż, że brałem w niej udział. Tu mój podpis będzie miała potwierdzenie. Ja muszę zająć się tą sytuacją i... Nowym Jinchuuriki. - później zwracając się do Akaruia - Jestem jednym z czterech osób, które jako jedyne wróciły po spotkaniu z demonem. Aktualnie wiem kto może pomóc Yamiemu w okiełznaniu bestii i dostosowania się do sytuacji. Domyślam się, że nie zaufacie mi ze względu na mój klan, ale jak wszyscy już mówili - decyzja należy do Yamiego, a ja mogę mu pomóc. Jeśli oczywiście zechce. Uprzedzę, nie ruszymy do Sogen. Uchiha nie będą mieli nic do tego oprócz mnie. Więc jak będzie ?

Poniżej treść raportu:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 9 gru 2019, o 15:36 przez Kyoushi, łącznie edytowano 2 razy
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1266
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Ichirou » 13 paź 2019, o 12:17

Zastanawiał się tylko, na ile wzniosłe deklaracje pozostałych na temat wolności wyboru były szczere, a na ile były jedynie zwyczajną grą, mającą na celu przyciągnąć powiernika demona rzekomo dobrymi intencjami. Czy Ichirou mógł komuś tutaj ufać? Reice przez wzgląd na długą znajomość. Prawdopodobnie też i Akaruiowi z powodu sojuszu klanów. Kyoushi, choć wyraził zainteresowanie Klepsydrą, pozostawał niewiadomą, ponieważ nie było jeszcze szansy się do niego przekonać. Shikarui i spółka? Ich słowa były piękne i mogły zwieść młodego kupczyka, ale z całej zebranej grupy to właśnie oni budzili największe wątpliwości złotookiego Sabaku, choćby przez ich popisy pod Iglicą lub przesadne pokłony, które bił raz po raz czarnowłosy osobnik.
- Za późno już na takie ustalenia - odezwał się krótko do Akaruia. Można było uderzać się w pierś, przyrzekać na przodków do stu pokoleń wstecz, ale co z tego, skoro część poinformowanych się już rozpierzchła.
Wysłuchał tego, co mieli do powiedzenia pozostali. Nie zamierzał już nagabywać do swojej wcześniejszej oferty, bo mogłoby to jedynie zniechęcić swoją natarczywością.
- Jak dla mnie to ma to sens - skomentował słowa Kyoushiego, który faktycznie wydawał się być z nich wszystkich najbardziej doinformowaną osobą w sprawie ogoniastych bestii. Asahi nie bez powodu chciał go w swoich szeregach. Istniała zresztą większa szansa na to, że w razie potrzeby dotrze do białowłosego niż chociażby do państwa Sanada, których dalsze cele były mu całkowicie nieznajome.
W międzyczasie pojawiła okazja do nieco swobodniejszej rozmówki z Asaką.
- Och, przecież mówiłem, że nie jestem przesądny. Też sobie spraw jakąś biżuterię. Gdybym miał twoje umiejętności, to tworzyłbym sobie codziennie coś nowego - rzucił dość luźno, z malutkim uśmiechem przemykającym przez dotąd dotychczas neutralny wyraz twarzy.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3094
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Asaka » 13 paź 2019, o 12:40

Ależ – absolutnie nie miała nic przeciwko temu, by Yami zabrał się z nimi. Było to dość solidną opcją, przynajmniej zapewniającą ochronę przed zagrożeniami z zewnątrz, dzięki niesamowitym oczom Shikiego. Ona sama też mogła się przydać i to był fakt. Nie przydaliby się natomiast w kwestiach, które dotyczyły wnętrza. Asaka nie miała zielonego pojęcia co się teraz będzie działo z Yamim, czy demon będzie próbował coś zrobić, czy po prostu sobie spał, czy… Czy coś. Ten drugi Jinchuriki to był znacznie lepszy pomysł, to musiała przyznać.
Gdy zaś Yami próbował im oddać, zgodnie z obietnicą, notki, nie przyjęła ich.
- Nie zbiedniejemy. Tobie mogą się przydać bardziej. My mamy jeszcze kilka, więc się nie przejmuj – a Rida im świadkiem, że jeśli coś ta dwójka sobie umyśliła, to trudno było ich przegadać i sprawić, by zmienili zdanie.
Uśmiechnęła się lekko pod nosem na ostatnią uwagę Ichirou i po krótkim zastanowieniu podeszła do niego. Skumulowała chakrę i zaraz w jej dłoni pojawiły się dwa kolczyki, o kształcie podłużnych rąbów z lekko przezroczystego rubinu, które wręczyła mężczyźnie i rzuciła jeszcze ostatnią uwagę:
- Trzymaj. Tak czy siak powodzenia. Z tą Klepsydrą też – i już nie było jej w namiocie. Shikiego i Toshiro też nie. Odebrali jeszcze to, co im się należało za pomoc Midori i… poszli w swoją stronę.

[z/t] + Shikarui i Toshiro
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Akarui » 13 paź 2019, o 21:10

- Lepiej późno niż wcale, prawda?

To jedyne, co padło z ust medyka, gdy się podnosił. Chyba całe towarzystwo do końca go nie zrozumiało. Żeby nie powiedzieć, że ktoś go olał, czepiał się o każde słowo i chyba specjalnie próbował wyprowadzić z równowagi. Jego klęk, który nie miał za zadania składać hołdu a zbliżyć się do chłopaka i wyrównać linię wzroku, również został źle odebrany, ale to nie obchodziło Akarui'ego. Podniósł się z uśmiechem, wysłuchał innych i pożegnał trójkę z ekipy lekkim skinięciem głowy.

Odczekał, aż straci ich z zasięgu wzroku i powiedział dość cicho, acz też tak, by słyszeli to ci zgromadzeni przy łóżku: - Wiesz Yami-kun, cieszę się, że z nimi nie ruszyłeś. Ta para... Oni są bardzo lojalni i uczciwi... Ale zdaje mi się, że tylko sobie nawzajem. Z tymi trofeami po osobach, które walczyły po naszej stronie, na pewno udadzą się od razu po odbiór nagrody. Wróciło do niego to, co wcześniej mówił Ichirou. O tym, jak podczas początku starcia z demonem zaatakowali Shigę i Chise. Bez serca, z taką pewnością siebie... Jeśli informacja o Yami'm jest cokolwiek warta, to nagle czepianie się tej tej białowłosej nabierało sensu i oczami wyobraźni Tozawa już widział jak ten o lawendowych oczach szepcze kolejnym ciemnym typkom o akcji pod Iglicą.

Nie wybiegajmy jednak tak daleko w przyszłość. Akarui słuchał kolejnych pomysłów, w tym wysłania Yami'ego z Kyoushi'm. Ichirou poparł pomysł, więc medykowi zostało tylko potaknąć: - Jako osoba z największa ilością informacji na ten temat, jesteś najlepiej wykwalifikowany, by pomóc Yami'emu w pierwszych krokach. A po chwili myślenia: - A nie potrzebujecie w swojej podróży medyka? Zakończył swoje pytanie szerokim uśmiechem i złożeniem ramion na piersiach. Z jednej strony, można było uznać ostatnie pytanie za żart i podejść do niego z uśmiechem. Po cichu miał jednak nadzieję na "tak", chociażby od Ichirou. W końcu Sabaku i Ayatsuri potrafili się dogadywać. Liczył się z tym, że któryś z panów powie "nie" i w takim wypadku medyk nie będzie naciskał. Yami prosił też o pomoc w sprawie kontaktu z bratem. Zawsze Akarui może się wybrać na małą wycieczkę, prawda?
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1509
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Reika » 13 paź 2019, o 21:59

Yami miał rację. Gdy tylko Nara uporają się z Aburame na swoim terenie, będą dociekać, co się stało z Demonem i zaczną się wypytywania. Lepiej było stąd jak najszybciej odejść, zanim granice zostaną zamknięte. Wszyscy zdążyli odpocząć i nabrać sił, więc czas wynosić się stąd. Małżeństwo i ich towarzysz, właśnie to zrobili, więc pomachała im jeszcze na pożegnanie. Jeszcze tylko ostatnie ustalenia i rozejdą się w swoje strony. Nowy Jinchuuriki wykazał sporą dawkę logicznego myślenia i sam doszedł do wniosku, że najlepszym wyjściem dla niego będzie pójście z osobami, które miały już styczność z podobną sytuacją i mogą znać innego posiadacza Demona, który będzie w stanie mu pomóc. O ile Akarui brał udział w akcji na murze, o tyle to Kyoushi był tym, który mógł znać innego Junchuuriki, będąc świadkiem pieczętowania, o czym wspomniał. Ichirou również poparł ten pomysł, więc chociaż w tym byli wszyscy zgodni. Wszyscy, bo i Reika była tego samego zdania, że to teraz będzie najlepsze dla Yamiego. Miała jednak osobiste wątpliwości i chyba odmalowały się jej na twarzy, bo po chwili Kyoushi obiecał, że nie zaprowadzi go do Sogen i Uchiha nie położą na Yamim swoich łap. Reika chwilę przyglądała się Białowłosemu, wiercąc go spojrzeniem niebieskich oczu. Musiała zaufać...
- Trzymam Cię za słowo, Kyoushi. - Zwróciła się do niego. - Dobrze się nim opiekuj i chroń ze wszystkich sił.
Po chwili Akarui zapytał jeszcze, czy może się do nich przyłączyć. Obecność medyka byłaby bardzo pomocna, bo w razie problemów, mieli zapewnione natychmiastowe leczenie, a co trzech shinobi, to nie dwóch. Zawsze to większa siła bojowa, chociaż Akarui powinien trochę popracować nad swoją wytrzymałością.
- Myślę, że Medyk byłby cennym towarzyszem podróży. - Przyznała, patrząc na Akaruia. - Sama bym się zdeklarowała, jednak mam inne obowiązki i będę musiała niedługo wracać.
Yami wspomniał jeszcze o doręczeniu jego listu do Gildii Kupieckiej w Midori, gdzie czekał jego brat. To akurat mogła zrobić, bo doskonale znała zarówno Prastary Las, w tym Yokukage, miasto Klanu Nara. Z resztą i tak planowała się tam udać, aby porządnie się wykąpać i móc przebrać w coś czystego i świeżego. Demon zniknął i momentalnie dało się odczuć chłodny powiew jesieni, więc kąpanie się w stawach i jeziorach nie wchodziło w grę w jej przypadku. Potrzebowała ciepłej, porządnej kąpieli.
- Mogę przekazać list Twojemu bratu. - Zapewniła Yamiego. - I tak wybieram się do Yokukage. Znam całkiem dobrze to miasto, więc nie będę miała z tym żadnego problemu. Powiedz mi tylko, jak się nazywa i jak wygląda, żebym oddała wiadomość odpowiedniej osobie.
Przynajmniej tyle mogła dla niego zrobić, poza doglądaniem jego stanu tutaj. Miała nadzieję, że podejmuje dobrą decyzję i Kyoushi rzeczywiście dobrze się nim zaopiekuje i jeśli się zgodzą, to Akarui też. Yami miałby przynajmniej wsparcie i pomoc przy stawianiu pierwszych kroków jako Jinchuuriki.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Uchiha Masako » 13 paź 2019, o 23:03

- Tak czy inaczej, dziękuję. Gdybyś kiedyś była w Kotei i potrzebowała noclegu, to spytaj o dom Shichirou, kogō w stanie spoczynku. To mój ojciec i na pewno cię ugości. I będę pamiętać o dobrych radach - na pewno nie będę się nadwyrężać, ostatni dzień to było coś wykańczającego. - uśmiechnęła się do czarnowłosej, po czym skinęła głową na wyjaśnienie odnośnie Yamiego. Dobrze by było, gdyby miał trochę czasu na ochłonięcie i zapoznanie się z nową sytuacją, w miarę możliwości bez dwóch rodów próbujących go schwytać i wykorzystać w nadchodzącej wojnie. Swoją drogą, to chyba kolejny konflikt w ciągu ostatnich dwóch lat - ostatnim razem do gardeł skoczyły sobie jakieś rody z Karmazynowych Szczytów. Hyuuga i... ten drugi, którego nie pamiętała. Dziwne. Niby miał panować pokój, ale ludzie się najwyraźniej niewiele uczyli.

Poprosiła jedną z pozostałych osób opiekujących się chorymi o coś do jedzenia i następne chwile poświęciła jedzeniu. W międzyczasie dotarł do niej Kyoushi. Kolejna osoba, której była winna podziękowania. W końcu z tego co usłyszała i pamiętała, to niósł ją całą drogę powrotną. Spłonęła nieco rumieńcem wstydu, że nie dała sobie rady sama, ale potem przełknęła go i podniosła oczy na krajana.

- Miałam nadzieję, że wrócimy razem... Ale rozumiem. Yami bardziej potrzebuje twojej pomocy teraz, a ja na pewno sobie już poradzę. Nikt nie będzie miał ochoty ścigać takiej szarej myszy jak ja. - parsknęła przyjmując od niego kartkę. Zerknęła na nią pobieżnie, po czym schowała do swojej torby. - Dziękuję jeszcze raz za pomoc tam na dole i wyniesienie mnie. Przepraszam, że tylko wam przeszkodziłam, powinnam była wrócić do obozu wcześniej. Następnym razem jednak - chociaż może lepiej, żeby następny raz tego rodzaju nie następował - na pewno będę bardziej przydatna. Planuję dużo czasu poświęcić treningom. -

Następnie zwlokła się z łóżka, by móc uczestniczyć w pożegnaniu reszty grupy. Stała raczej z tyłu, wiedząc, iż to Yami był gwiazdą dnia i to wokół niego toczyła się cała dyskusja. Do tego większość pozostałych znała się już chyba wcześniej. Niemniej pomimo poczucia, iż w jakiś sposób przeszkadza zwartej grupie jako osoba z zewnątrz, słuchała rozmowy. Zauważyła wyraz twarzy Ridy i pomyślała, że widziała wcześniej taki wzrok. Przez takich jak ten kretyn Yoshimitsu, wielu spoza Sogen nie ufało jej klanowi. Nie mogła ich winić - faktycznie, kiedy upadał Uchiha, zazwyczaj miało to dalekosiężne konsekwencje i kończyło się jatką. Poczuła ukłucie przykrości, iż tak są postrzegani przez świat, ale delikatnie położyła dłoń na ramieniu czarnowłosej, trochę też dlatego, że znowu poczuła się nieco słabiej i potrzebowała oparcia.

- Umm... Rida-san, wiem, że po cyrku odstawionym przez Yoshimitsu i niektóre inne dawne sprawy może to być ciężkie, ale... nie wszyscy z mojego rodu są takimi oszołomami. Kyoushi na pewno się nim dobrze zaopiekuje. - powiedziała cicho, a gdy tylko poczuła się nieco pewniej, zdjęła dłoń z ramienia medyczki. Była dla niej miła, ale nie chciała jej się narzucać zbytnio.
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 2 - (D) Katakuri
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pachinko, gdzie jesteś?! - (C) Matsu
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
Mistrz Opowieści
 
Posty: 452
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Yami » 13 paź 2019, o 23:52

I gdy już miałem wszystko ustalone z kim mógłbym udać się w podróż a także kto mógłby zostać moim opiekunem (na co wskazywała Reika) pojawił się nowy zawodnik - Kyoushi. Z jego słów wynikało, że był bezpośrednim świadkiem pieczętowania a co za tym idzie znał osobę, która była w tej samej pozycji co ja. Lepiej być nie mogło. Szansa, że z 4 osób będących świadkiem tego zjawiska akurat jedna zjawiła się właśnie tutaj, właśnie w tej chwili. Przypadek? Może zwyczajnie los mi dopisywał. Zawsze jednak była groźba, że chce wyciągnąć mnie z obozu i sprzedać swoim tj. Uchiha. Wówczas możliwe kłamstwo, którego nie sposób odkryć stanowiło niebezpieczeństwo. Jednak w tym wypadku każdy stanowi to śmiertelne niebezpieczeństwo. Musiałem mieć jednak w sobie trochę wiary. Właśnie wtedy pojawiła się propozycja dołączenia Akaruia do możliwej eskapady. Zdaje się, że są z dwóch różnych obozów dlatego jeśli Kyoushi będzie chciał wyciągnąć mnie do Sogen zawsze medyk mógłby mi pomóc się wymknąć. Jego obecność jako medyka nie tylko zapewniłaby większe bezpieczeństwo drużyny ale również moją wolność.
Skierowałem się w stronę Kyoushiego.
- Jaki ten świat jest mały. Jeśli zechcesz mi pomóc odnaleźć tę osobę będę niesłychanie wdzięczny - przeniosłem się następnie w kierunku Akaruia - Tobie również, jeśli będziesz chciał udać się ze mną w drogę.
Trochę grzecznościowo ale teraz nie chciałem aby Uchiha myślał, że zbytnio mu nie ufam. Nie chodzi tutaj o kwestie klanu. Raczej o możliwość sprzedania wiosce. To mogła zrobić każda osoba.

Rida zobligowała się do przekazania listu mojemu bratu. Wyjąłem z Torby notatnik i ołówek. Napisałem krótki liścik, który wyrwałem z notesu, złożyłem na pół i przekazałem czarnowłosej medyczce.
- Mój brat nazywa się Yuno Yumichika. Ma krótkie czarne włosy jak ja, podobnie ze wzrostem. Pewnikiem i tak wystarczy, że przekażesz informację komuś z Gildii. Na pewno list znajdzie właściciela.
Nie bawiłem się nawet z pieczętowaniem wiadomości. Zawarta w niej treść jest bezpieczna dla każdej ze stron. Najważniejsze by nie martwił się o mnie. Choć nieważne co w nim napiszę będzie przeczuwał, że coś się stało. Lepsza jednak jest taka informacja niż brak jakichkolwiek wieści o mnie.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Skoro już podniosłem się z łóżka nie pozostawało nic innego jak zmyć pot w jakiejś bali z wodą, których tutaj powinno być pełno i przebrać w świeższe ubrania. I nie nie planuję paradować w komando. Zwyczajnie ręcznik zamoczę w wodzie i przetrę ciało. Po tym wszystkim zapakuję się i pewnikiem wyruszę w drogę. Mimo wszystko dostałem wybór, coś czego się nie spodziewałem.
- Sił mam na tyle by iść do tego twojego przyjaciela - zwróciłem się do Kyoushiego, a następnie do pozostałych - Dzięki za wszystko. Mam nadzieję, że nie zrobią większej pogoni za nami. Trzymajcie się.

Jeśli Kyoushi i Akarui też idą to z/t


PS. Wybaczcie, że średniej jakości ale już trochę męczy ten wątek Yamiego Junchi.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość