[Event] Obóz najemników

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Reika » 10 paź 2019, o 21:08

Skinęła głową na słowa Asaki odnośnie Yoshimitsu i jego sterowania Demonem. Widać było, że i Białowłosa nie pała sympatią do Klanu Uchiha i trudno było się temu dziwić, skoro po chwili okazało się, że Shikarui pochodzi z Jugo, szczepu, z którego prawie nic nie zostało po tym jak Uchiha użyli ich jako broni przeciwko Senju, tworząc wieżę z działem, napędzanym właśnie energią Jugo. To było potworne i nic tego nie zrekompensuje. Skinęła głową na informację, że małżeństwo pochodzi z Daichi. To by się zgadzało.
- Ziemie Kōsekich. - Stwierdziła. - Widziałam Twojego kryształowego smoka. Robił imponujące wrażenie.
W dalszym ciągu dowiedziała się niesamowitych rewelacji odnośnie Shigi, za którym był wystawiony list gończy. Jakoś wcale jej to nie dziwiło, bo od początku jakoś dziwnie mu z oczu patrzyło, a do tego jeszcze Jashinista. O rany, chodzący nieśmiertelny. Nie szczególnie przejęła zarówno jego śmiercią, jak i śmiercią Chise. Oboje na nią ostro naskoczyli, gdy wspomniała, że Uchiha nie powinni stać się powiernikami Demona przez konflikt interesów.
- Rozumiem. - Skwitowała. - Co do Muraia, to wcześniej zabił dwójkę naszych towarzyszy, dlatego Kai nazwał go mordercą. Obaj byli naprawdę nieogarnięci i dwa razy zostali ranni, więc Pusty postanowił pozbyć się słabego balastu, żeby nie marnować ponownie na nich chakry. Oberwali tam gejzerami. Nasz dowódca i jeszcze jedna dziewczyna z pustyni też wtedy zginęli. Ale Hiroki i Juranu byli do końca, a jak wróciłam, już ich nie było.
Opowiadając, cały czas zajmowała się drugą ręką Shikaruia, sprawnie działając skalpelem, gdy tylko znieczulenie zaczęło dobrze działać. Czarnowłosy chyba był zadowolony z efektu końcowego pierwszej ręki, bo uważnie oglądał ją z widocznym zachwytem. Nawet czerwień jego oczu zniknęła, zastąpiona lawendowym odcieniem, a to był zdecydowany znak, że jest z nim trochę lepiej. No cóż. Cieszyła się, że jej praca sprawiała ludziom radość.
- Pod Iglicą znaleźliśmy kompleks, wraz z biblioteką i innymi pomieszczeniami. - Wznowiła relację, dalej zajmując się swoją pracą. - Znaleźliśmy wyschnięte trupy Aburame i trochę zapisków odnośnie tego wszystkiego. Okazało się, że Aburame specjalnie sprowadzili tutaj Jinchuuriki, żeby uruchomić go, na wypadek gdyby polityka nowej Liderki Senju im się nie spodobała. Zanim to nastąpiło, staruszek, w którym był zapieczętowany Pięcioogoniasty, zmarł śmiercią naturalną, a Demon się uwolnił. Dlatego Aburame najechali teraz Midori. Znaleźliśmy też Genezę odnośnie Ogoniastych Bestii i dowiedzieliśmy się, że można coś takiego zapieczętować.
Skończyła oskórowanie drugiego nadgarstka Shikaruia i ponownie uruchomiła swoją technikę leczniczą. Chwila moment i skóra była jak nowa, tak jak na poprzedniej ręce. Reika zmyła z jego dłoni resztki krwi i pozwoliła się mu nacieszyć nowym widokiem, jednocześnie ponownie zwracając się do Asaki.
- Shiga wyrwał się do przodu, chcąc zyskać dostęp do Demona, ale został powstrzymany. - Oznajmiła. - Wywiązała się kłótnia po tym, jak powiedziałam, że Uchiha nie powinni posiąść takiej broni, bo z politycznego punktu widzenia, byli sojusznikami Aburame. Nie mogliśmy dojść do porozumienia, a Demon w tym czasie się obudził i zaczął szaleć.
To chyba wszystko. Pytanie teraz, czy Shikarui zdecyduje się jeszcze na pozbycie się blizn z szyi, skoro już zobaczył, że proces jest jak najbardziej bezpieczny, a efekt powyżej oczekiwań. Nie będzie naciskać, lecz poczeka na jego decyzję, samej myjąc ręce i wyrzucając do kosza zakrwawione płótno.
- Niedługo odzyskasz czucie. - Zapewniła pacjenta. - To odrętwienie jest tylko czasowe.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Shikarui » 10 paź 2019, o 21:54

Jugo i Uchiha. O tej relacji można by opowiadać wiele... złego. Czarnowłosy zerknął kątem oka na Reikę, kiedy wspomniała o tym, że lider został zmanipulowany. Cóż, cóż, jaki malutki ten świat, by takie rzeczy czynić. Gdyby Han wtedy żył, nie pozwoliłby na to, by ten żądny mocy klan zrobił coś tak potwornego jego rodakom. Jednak jego wtedy nie było, a bez niego, jak wdać, ludzkość świetnie sobie radziła w upadaniu i bez niego. Wystarczyli ninja tak szaleni jak Yoshimitsu albo Yuji Saga. Wszyscy ci szaleńcy, z którymi zawsze miał ochotę się bawić. Porywali go całym sobą, sprawiali, że miał ochotę za nimi podążyć. Ich blask był tak jasny, że pozwalał krwi uderzyć do głowy i zachęcał do swawolnych zabaw. Obojętnie, czyim kosztem. Na szczęście poza tym miał jeszcze swój własny rozum, który miał zawsze ostateczne zdanie w kwestii tego, co robić, a czego nie robić. Zwłaszcza, że to były tylko krótkie zrywy. Wciąż bardziej ponad tymi krótkimi i ulotnymi rozkoszami wolał bliskość Asaki i jej towarzystwo. To było złudne. Zwodnicze. Wystarczył jeden niemądry krok i dziwna niechęć przerodziłaby się we wrogość. Wrogość zaś prowadziła do tego, że na ciebie polowano. Kółko zawsze się nakręcało, bo śmierć rodziła śmierć. Wszystko znów wracało do tego, że pojęcie zła i dobra w świecie ludzi było wybiórcze, a moralność zupełnie trywialna. Nie ma znaczenia, że ktoś zabił dziesiątki ludzi, dla setek będąc złym, jeśli dla tej jednej osoby był kimś bliskim i w jej oczach - dobrym. Hipokryzja ludzkości nie miała swoich granic, a najbardziej spektakularne w tym wszystkim było to, że każdy był święcie przekonany, że ma racje.
- Genezę bestii? - Odzyskał język w gębie, patrzcie, to mówi! Tak, zdecydowanie bardziej się teraz przekonał. Ba, cieszył się niemal jak małe dziecko, poruszony do granic cudem, który zrobiła Rida. - Uchiha... nie powinni mieć w rękach żadnej broni. Ich droga to droga autodestrukcji. - Czy nie tak kiedyś powiedział Han? Nie musiał tego jednak mówić - to było widoczne gołym okiem, kiedy spoglądało się na ich klan. Zaś obecna liderka... ciężko, bardzo ciężko stwierdzić, czy była aż tak głupia czy tylko udawała, ale Sanada uważał, że udawała. Swoją drogą - chyba wypadałoby też wyrżnąć całą rodzinę Chise, żeby czasem nie było kogoś niemądrego, kto chciałby się złapać za miecz. Duża ta jej rodzina była..? Może miała jakichś niespokojnych przyjaciół..?
- Masz rację. - Uśmiechnął się do Asaki promiennie i szczerze. Dajcie mu teraz góry, a je przeniesie! Co prawda za pomocą przecięcia ich Suidanhą, ale przecież liczy się sam gest! Zawahał się jednak, spoglądając na Ridę. Jeśli jest się zbyt zachłannym - można tego pożałować. Więc czy był gotów ryzykować..? Spojrzał na Asakę, szukając u niej potwierdzenia swoich wątpliwości bądź ich rozwiania. Ona znała się na ludziach - ufał jej osądowi. Jego instynkt w tym momencie zawodził i nie zamierzał go słuchać, bo instynkt nie brał pod uwagę jego pragnień. Brał pod uwagę tylko to, w jakim momencie należało chronić swoje życie. Wyglądało jednak na to, że Asaka polubiła czarnowłosą. Zresztą była obok. Nic nie mogło się stać. Tam dalej, poza tym wydzielonym pomieszczeniem, był również Król Pustyni. Walka w namiocie rannych? Nie pozwoliłby na to chociażby przez wzgląd na swoje dobre imię. Większość tutaj nie miała siły się poruszać. Chyba sytuacja pozwalała na poddanie się ostatniej operacji.
- Za ostatnią bliznę również zapłacę. - Zdecydował się w końcu. Jego oczy znów zabłysnęły czerwienią.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1755
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Asaka » 10 paź 2019, o 22:25

Kiwnęła głową, gdy czarnowłosa Rida wspomniała o jej rodzie. Najwyraźniej wiedziała i o nich, zaskakujące – zwykle ludzie zdawali się nie wiedzieć, bądź zapominać o władcach kryształu, żyjących na drugim końcu świata, na zadupiu zadupia. Ba, ludzie wierzyli, że to na nich kończyła się mapa, ze nic dalej nie ma. A było. Chociażby morze. Zabawne – wiele ludzi nie wiedziało, że w Daishi mieli dostęp do morza. Dlatego w nowym świetle spojrzała na kobietę, która pochwaliła jej smoka. Łatwo połączyła porozrzucane kropki.
- Dziękuję. Pochodzę z rodu Koseki, to tak rozwiewając wszelkie wątpliwości – Sanada Asaka, należąca do szczepu Jugo, z domu Koseki, służąca rodowi Koseki. Żona Ranmaru. Ależ ten świat naprawdę był mały, a los przewrotny i nieprzewidywalny.
- Och… Rozumiem. Chyba nie ma się co dziwić, skoro zagrażali powodzeniu misji. Wielu shinobi tutaj sprawia wrażenie, jakby nigdy nikogo nie zabili, albo jakby nie rozumieli czym jest poświęcenie jednostki ponad większość… - oczywiście, każdy z nich miał rodziny, bliskich. Ale misje miały to do siebie, że czasami… Czasami trzeba było kogoś poświęcić, choć rwało się serce. Takie mieli czasy. Gdy wskoczyła na wachlarz razem z Shikaruiem i Toshiro plan był jasny – w jakiś sposób dorwać Shigę, ale przy tym przeszkodzić też szalejącemu demonowi. To było oczywiste. I… Udało się. Tak naprawdę zrobili więcej dobrego niż złego, o tym była święcie przekonana, a że na przykład Kuroi Kuma patrzył na nich tak, jak patrzył…? Wyglądał na starszego i doświadczonego ninja, a zachowywał się, jakby nigdy na nikogo nie podniósł ręki, by ugrać coś dla siebie i przy okazji również dla innych.
Natomiast o rodzinie Chise w ogóle nie myślała. I nie zamierzała się w to zagłębiać. Było jak było. Chise zginęła w walce z demonem, jak wielu innych. Jej ciało zostało rozwalone przez notkę wybuchową, która nie należała do nikogo z nich. Nie czuła się niczemu winna. I to nie ją chciała zaatakować. Ale… się nawinęła. Tak było lepiej, ale nie ona była głównym celem. Tak bywało.
- Bo nie powinni – skwitowała, gdy Rida skończyła opowieść. Chodziło, oczywiście, o Uchiha. - Wyschnięte trupy Aburame… Na górze też byli. Nie dowiedzieliśmy się wiele, ale natknęliśmy się na zgrupowanie, które służyło jakiemuś Ichikatsu. Zaatakowali nas. Później ich przesłuchaliśmy. Mieli bazę tutaj nieopodal podnóża góry i kopali jakiś tunel pod ziemię. Żeby dostać się do jakiejś broni i nikomu jej nie oddać… Teraz już wiemy, że byłą to żywa legenda – uzupełniła jeszcze wiedzę, dzieląc się nią z Ridą, która opowiedziała im swoją część. - Ten Ichikatsu zwerbował ich po upadku Kami no Hikage po upadku Rady. Podobno był jedynym ocalałym z Rady. Mieli w swoich szeregach różnych shinobi z różnych rodów, część używa dotonu i iryojutsu. Ale my spotkaliśmy tylko czwórkę. Albo aż. Dwóch stumetrowych Akimichi, Yamanaka… No i niewidzialny łucznik Ranmaru, który zestrzelił dowódcę naszej grupy. Walczył z nami swoimi klonami, nigdy nie pokazał nam się na oczy. Nawet Shikarui nie był w stanie go wyśledzić. Były też powieszone trupy Nara. A potem demon zrobił dziurę. Resztę wiesz – dokończyła i zamyśliła się, wpatrując się w Ridę, nim przeniosła wzrok z powrotem na leczoną dłoń mężczyzny. - Czyli… Wychodzi na to, że gdy umiera człowiek, w którym zapieczętowany jest demon… Ten wyrywa się na wolność? Nie można dopuścić, żeby Yamiemu coś się stało.
To byłoby… Bardzo niefartowne. Walka z tym demonem nadwyrężyła siły i zdrowie wszystkich, i prawdę mówiąc Asaka wolałaby się więcej nie spotykasz oko w oko z żadnym demonem.
- Wziąłeś się na odwagę? Co, kochanie? – nie taki diabeł straszny, co? Białowłosa była zaskoczona takim obrotem sprawy, ale było to miłe zaskoczenie. Takie… Pozytywne. Lekko dłonią dotknęła policzka Shikiego, chcąc obrócić jego głowę by zajrzeć mu w twarz, w oczy, przekonać się na własnej skórze. I uśmiechnęła się do niego. - Będziesz jak nowy.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Reika » 10 paź 2019, o 23:24

Wyglądało na to, że trafiła na bratnie dusze, które doskonale zgadzały się ze sobą w kwestii Klanu Uchiha. Tak, ich Sharingan prowadzić autodestrukcji i nie był niczym dobrym, a co więcej, mógł przy okazji zaszkodzić innym. Nic jednak nie można było na to poradzić. Musieliby wybić cały klan, żeby mieć pewność, że już nigdy więcej nikomu nie zagrożą, no ale wiadomo, było to niemożliwe. Nawet Ogoniasta Bestia nie była w stanie ich zniszczyć, bo jeszcze przejęliby nad nią kontrolę, tak jak zrobił to Yoshimitsu.
- Historia Mędrca Sześciu Ścieżek. - Odpowiedziała na pytanie Czarnowłosego. - To on stworzył Demony. Niestety, nie było czasu, żeby się dokładniej w to wczytać, a zwój przepadł wraz z Juranu.
Ponownie skupiła się na słowach Asaki i skinęła głową na jej deklarację, z jakiego była klanu. To akurat wiedziała, bo już nie raz miała do czynienia z kryształowcami, więc wystarczyło, że zobaczyła jej smoka, żeby wiedzieć, do jakiego klanu przynależy. Okazała się też na tyle ogarnięta, że zrozumiała konieczność, przed jaką stanął Murai i za co został obwołany mordercą.
- Dokładnie tak. - Zgodziła się z nią. - Dlatego miał moje poparcie. Zrobił to, co konieczne.
Wysłuchała z uwagą dalszego sprawozdania Białowłosej, nadal zajmując się swoim pacjentem i kiwała głową na znak, że rozumie. Tak, wszystko łączyło się w jedną całość. Nie tylko oni chcieli się dostać pod Iglicę, jednak na szczęście to im udało się przejąć Demona, a nie tamtym. Spojrzała jednak uważnie w złote oczy Asaki, gdy ta wspomniała o Yamim. Tak, to był trudny temat i nadal nie miała pojęcia, jak rozwiązać ten problem. To znaczy podejrzewała jedną możliwość, ale to musiała jeszcze potwierdzić rozmową z Kyoushim. On znał innego Jinchuuriki i może zaprowadzić go do niego, aby tamten pomógł mu opanować zamkniętą w nim bestię.
- Tak, wtedy pieczęć puszcza i Bestia się uwalnia. - Potwierdziła i ściszyła głos. - Dobrze znacie Yamiego? Wiecie skąd pochodzi? Przede wszystkim nie możemy o nim rozpowiadać, żeby niepowołani ludzie się o nim nie dowiedzieli, bo będą chcieli go wykorzystać, tak jak Aburame tego starca. No i sam Yami jest teraz niczym odpalona notka wybuchowa. Jeśli coś pójdzie nie tak, Bestia się uwolni i zginie masa ludzi. Ktoś będzie musiał nad nim stale czuwać, ktoś kto ma doświadczenie w temacie Ogoniastych Bestii i będzie wiedział, jak mu pomóc.
Przeniosła swoje spokojne, niebieskie oczy ponownie na Shikaruia, który właśnie oznajmił, że dopłaci za trzecią bliznę, tą na szyi, którą wcześniej bał się oddać w jej ręce. Cóż. Jeden ruch i mogłaby mu poderżnąć gardło, zanim Asaka zrobiłaby choćby ruch, no ale najwyraźniej po tym, co już zrobiła, zyskała sobie zaufanie na tyle, że Ranmaru był gotowy obnażyć przed nią gardło. Była pełna podziwu dla jego determinacji, tym bardziej że na początku tak cholernie mocno się bał, że był gotowy spierdzielić stąd w podskokach, gdyby tylko nadarzyła się okazja. Posłała mu więc kojący uśmiech i ponownie chwyciła za fiolkę ze specyfikiem do znieczulania.
- Staraj się nie ruszać głową. - Poprosiła. - Postaram się szybko z tym uporać.
Delikatnie zaczęła smarować mu szyję i kark znieczuleniem, tak jak w przypadku obu rąk, by następnie zabrać się do pracy. Tutaj była jeszcze bardziej delikatna, ponieważ miała do czynienia z bardzo wrażliwym miejscem, jednak była już na tyle wprawiona w takich zabiegach, że bez problemu i te zbliznowacenie usunęła. Następnie pozostało już tylko zadziałać technika leczniczą i podziwiać, jak skóra odnawia się, gładka, pozbawiona jakichkolwiek szpetnych znamion. Asaka jako pierwsza mogła zobaczy nowego męża, zaś sam Czarnowłosy musiał jeszcze chwilkę poczekać. Reika najpierw zmyła z niego pozostałą krew, by na koniec dać mu kawałek lusterka, aby sam mógł zobaczyć efekt.
- Dałabym Ci cukierka za odwagę, ale akurat nie mam. - Zażartowała na koniec. - Jak nowy.
Pozostało jej już tylko samej obmyć ręce z krwi i przyglądać się radości owego małżeństwa. Tak, te blizny musiały być bardzo bolesne i nic dziwnego, że Czarnowłosy chciał się ich pozbyć. Musiał wiele przejść, skoro na początku tak panicznie dał się jej dotknąć. Na szczęście było już po wszystkim, a ona zyskała na swoim koncie kolejną osobę, którą uwolniła od bolesnej przeszłości.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Shikarui » 10 paź 2019, o 23:49

Kiedy panie sobie rozmawiały, dzieci siedziały grzecznie i czekały aż będzie można tak powiedzieć. Że niby Shikarui nie dziecko? Nie było takich mężczyzn na tym, czy jakimkolwiek innym, świecie, którzy dziećmi by nie byli. Zmieniała się ich waga, wzrost i wygląd, ale pewne rzeczy nie zmieniały się wcale. A Shikarui potrafił się zachowywać jak bardzo dosłowny dzieciak w całkiem sporej ilości sytuacjach. Już na pewno czuł się jak ryba w wodzie, kiedy mógł sobie milczeć i w sumie nikt niczego od niego nie chciał. Wtedy mógł sobie słuchać i cieszyć się... zazwyczaj w sumie się nie cieszył towarzystwem, zazwyczaj zastanawiał się, jak szybko to towarzystwo zostanie z jego okolicy zabrane. Tym razem jednak lejąca się tona informacji była na wagę złota. I panie wyglądały, jakby miały się ku sobie.
- Jedna osoba została przysypana piaskiem Ichirou. Jeszcze jedna zginęła pod głazami. - Uzupełnił tę historię, choć czy rozwiał wątpliwości Ridy? To mógł być każdy. Wydawało się jednak, że tylko tej dwójki brakowało w całym obrazku. Może nawet ktoś wypowiadał ich imię, wołał je. Jeśli tak było, to w tym rozgardiaszu to przegapił. Nawet jego oczy nie pozwalały dostrzegać wszystkiego.
Miał swoje przypuszczenia, że coś może być z bestią nie tak, że to pieczętowanie wcale nie musi być takie wspaniałe. Cholera, przecież takie giganty nie pojawiały się chyba ot tak sobie..? Nie wyrywały się z przestrzeni kosmicznej i nie wtapiały nagle w jakieś... miejsce. Ot tak sobie, tak po prostu. To zaś, że demon był chodzącą bronią, nie pozostawiało wątpliwości. W tyle osób nie byli w stanie go pokonać i jedyne, co było w zasięgu ich możliwości, to zapieczętowanie go w kolejnym naczyniu. Właśnie - kolejnym. To było słowo-klucz. Skoro jednak tamten starzec zmarł ze starości, to czemu Yami by nie mógł? Zakładając, że będzie miał tyle szczęścia... nie to co ten jinchuriki na Murze, o którym zostało wspomniane. O ile tam też był nosiciel demona. Wciąż trzymamy się założenia, że demony jednak znikąd sobie nie pufają.
Obrócił głowę w kierunku Asaki i uśmiechnął się do niej znów - tak jak czasem potrafił, z tym niemal dziecięcym błyskiem w oku i ekscytacją, którą zazwyczaj wyrażał na słodycze. Zwłaszcza jakieś nowe. Lub po prostu - na coś nowego, co wiązało się z jakąś... słodyczą. Wcale nie koniecznie tak, którą trzeba smakować językiem. Skinął więc głową. Oj tak, nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Czekał cierpliwie i z napięciem, nie odzywając się przez cały proces. Teraz już mniej zdenerwowany a bardziej podekscytowany, choć napięcie z nową mocą drążyło jego ciało. W końcu to szyja. W końcu wystarczy jedno pociągnięcie... dziwił się samemu sobie. Czemu się zgodził, czemu dopuścił ją do swojego gardła. Wydawało mu się to zupełnie nieprzemyślane i chyba takie było, mimo tego, ile myśli za i przeciw przesunęło się przez jego mózg, nim ostatecznie uniósł podbródek. Właśnie - wcześniej gotów uciekać w podskokach. Sekundy dłużyły się niemiłosiernie, a jednocześnie wszystko to skończyło się w mgnieniu oka. W tym samym, w którym to mrugnięciu pojawiło się przed nim lusterko. Przesunął palce po szyi. Pies zawsze powinien mieć swoją obrożę! Wydawało się to niepoprawne. Jak wyrzeknięcie się przeszłości, z której jesteśmy zbudowani. Jakby się tego wstydził, uciekał. Jeszcze raz więc, dlaczego to było takie fantastyczne? Czemu sprzeczności nagromadzały się i tłukły między sobą, jak dzieci biją się na drewniane miecze? Co za niesamowita jesień. Tych kilka chwil emocji było bardziej wyczerpujących niż cała wczorajsza przeprawa, jakiej się podjęli.
Na moment jego oczy rozświetliły się na wspomnienie o cukierku, ale szybko nadzieja została zgaszona. Okrutna baba, najpierw obiecuje słodycze, a potem nawet figi z makiem nie ma... na szczęście nie było też blizn, więc można jej to było wybaczyć.
- To... dziękuję. - Zakończył niezgrabnie. Jak nowy, jak nowy. Te słowa odbijały się echem od jego uszu. Niby nic się nie zmieniło - te same usta, płaski nos, te same oczy o niezwykle długich, czarnych rzęsach. Nic się nie zmieniło, a w jego oczach zmieniło się wszystko. - Nie wiedziałem, nie spodziewałem się... - Zwrócił się w kierunku Asaki, a słowa dziwnie szybko wyszły z jego ust, w sposób zupełnie niepasujący do jego opanowanego, flegmatycznego stylu bycia. Stanął na własnych nogach i wyciągnął umówioną kwotę - 1050 ryo. Biorąc poprawkę na to, że 350 to za jedną bliznę i pokłonił się w pas, bardzo głęboko.
- Jeżeli będziesz czegoś potrzebowała, Pani, możesz na nas liczyć.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1755
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Ichirou » 11 paź 2019, o 00:00

Wątpił trochę w to, że demon był tylko przestraszony, ale w tej kwestii nie zamierzał polemizować. Na ten moment różnica zdań była niepożądana - chodziło o to, by znaleźć wspólny pogląd, na podstawie którego można było obrać tę samą ścieżkę. W przypadku Kyoushiego tym poglądem była sprawa demonów i konieczność przygotowania się na zagrożenie z ich strony. Skoro istniało rozwiązanie na zneutralizowanie bestii, zdolnej raz jeszcze zrobić zamieszanie na jego terenach, to zamierzał je zdobyć. To, że bijuu zapieczętowane w ewentualnym pojemniku mogło stanowić jakiś potencjał w późniejszym czasie, to inna kwestią, o której władca piasku również pomyślał. Brakowało mu jednak wiedzy, do której białowłosy miał szansę być furtką.
- W Sabishi, w samym sercu dawnej osady Sabaku pojawił się demon o jednym ogonie. To było podczas Pustynnego Pogromu. Być może był tam ktoś jak Yami i zginął podczas zamieszek, a może ktoś ściągnął tam demona w jakiś inny sposób. Nie było na miejscu nikogo takiego, jak tamten gość, który potrafił zapieczętować bestię. Jedynym ratunkiem było stworzenie niezniszczalnej bariery, mającej pełnić więzienie, ale tym sposobem wioska została spisana na straty - wyjaśnił dosyć spokojnie, licząc na rewanż ze strony rozmówcy. Nie był tak bardzo rozemocjonowany jak Kyoushi, ale równie bardzo chciał ubić Yoshimitsu.
Później, już po odpoczynku i odświeżeniu się, widział się ponownie z Akaruiem. Zdążył zdać mu relację z finału wydarzeń i mniej więcej w tym czasie pojawił się i Kyoushi.
- Jeszcze się zobaczy, ale chwilę się tu może zatrzymam. Może z tamtych walk wyniknie coś większego. Mieliśmy się wypromować, a słabo w sumie wyszło, skoro widzów naszych dokonań została garstka osób - stwiedził, wzdychając cicho. Nie tak sobie wyobrażał wyprawę do Midori.
- No chciałbym chociaż wiedzieć, co z nim się stanie. Nie po to nadstawiałem karku, porywając się na walkę z cholerną bestią, by teraz ta wraz z chłopaczkiem wpadła w jakieś podejrzane łapska. - Impas związany z brakiem dalszej decyzji w sprawie Yamiego trochę zaczynał go męczyć.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Asaka » 11 paź 2019, o 00:47

Ano właśnie… Nic z tym nie można było zrobić. Jedynie w miarę możliwości unikać zagrożenia – tylko tyle i aż tyle. Zagrożenia, to znaczy unikać Uchiha. No i to Asaka miała zamiar robić. Chociaż, cóż… Jej przyjaciel tez miał ich gen, jedyną różnicą było to, ze nie był spaczony ich ideologią. Masako, ta dziewczyna, która była z nimi w grupie, również wydawała się czysta. Jak łza. Może była więc jeszcze dla nich nadzieja. Oby. Ale na wszelki wypadek większości Uchiha po prostu wolała nie wchodzić w drogę.
- W takim razie pewnie jest gdzieś pogrzebany pod tymi zgliszczami – o tak, Asaka i Rida zdecydowanie miały się ku sobie, przede wszystkim przejawiały podobny system wartości. Białowłosa raczej nie miała problemów, by nawiązać kontakt z drugą osobą, ale nie zawsze było to takie gładkie. Ludzie bywali przecież różni, a czarnowłosa medyczka… Najzwyczajniej w świecie podpasowała Sanadzie no i rozmowa szła płynnie. I chętnie. Najwyraźniej z obu stron. Coś w tym musiało być, bo nawet spłoszone zwierzątko, jakim czasem jawił się Shikarui, uspokoił się na tyle, by dopuścić kobietę do swojej szyi co… No nie zdarzało się. Ale Asakę to cieszyło. Wierzyła, że Shiki odnajdzie radość w spoglądaniu w swoje odbicie i w tym, że nie będzie musiał tych blizn ukrywać pod bandażami.
- Aj, to kiepska sprawa… Ale dobrze wiedzieć – czyli dobrze zrozumiała. To mocno komplikowało sprawę, ale też w jakiś sposób zapewniało Yamiemu bezpieczeństwo. Sprawiało, że ci, którzy wiedzą jak wygląda sytuacja, będą chcieli go bronić, by ta katastrofa się nie powtórzyła. - Poznaliśmy go w zasadzie wczoraj w obozie gdy dzieliliśmy się na grupy. Przypadliśmy sobie po prostu do gustu w trakcie zwiadu. To taki… niedoświadczony, trochę nieopierzony shinobi. Chciałabym powiedzieć, że początkujący, ale ładnie radził sobie z technikami fuutonu i wachlarzem. Na ile mogłam starałam się go osłaniać. Miał bardzo… bardzo pokojowe zamiary. I chyba nic dziwnego, to tak naprawdę kupiec. Reprezentował tutaj Gildię Kupiecką z Shigashi. Tak mówił – skończyła ten przydługawy wywód. Och, doskonale wiedziała, że nie mogą o nim rozpowiadać i bardzo, ale to bardzo nie chciała tego robić. Zresztą już męża o tym poinformowała. - Do wczoraj byłam pewna, że te demony to tylko legenda. Nie znam nikogo, kto coś więcej by o nich wiedział, a co dopiero by miał w tym temacie doświadczenie – było słychać, że Asaka mimo wszystko jest zrezygnowana. Bardzo współczuła Yamiemu jego obecne położenie. Nie spodziewała się, ze będzie to wyglądać w ten sposób, ale jakaś jej część czuła, że zapieczętowanie w kimś tą bestię to nie będzie nic miłego. A ten cały Kai… mówił o tym tak, jakby to była nagroda. To naprawdę wyglądało… jak kara. Czemu tylko Yami musiał zostać ukarany? Och… Poświęcił się. Jednostka w zamian za życie całej reszty. Asaka potrafiła to uszanować. Rozumiała i współczuła. Nie można było jednak powiedzieć, by żałowała.
Uśmiechała się mimo wszystko, oglądając cały proces tego, jak blizna przestawała istnieć. Obrzydliwy, bardzo krwawy proces, ale jednak było w tym coś pięknego – efekt końcowy. Shikarui jeszcze nie widział całości, ale ona już tak i dlatego jej uśmiech się powiększył.
- Kupię ci cały wór cukierków, nie rób takiej miny – że niby nos na kwintę… Wcale nie, ale Asaka wiedziała, że to z pewnością poprawi mu humor jeszcze bardziej. I poprawi ten błysk w jego oczach. - Nie spodziewałeś się czego? Że kiedykolwiek znikną?
Mogła tylko zgadywać co chciał powiedzieć. Po chwili sama wstała i skłoniła głowę przed medyczką.
- Ja również dziękuję. Za pomoc, za informacje… za wszystko – gdy uniosła głowę zmarszczyła brwi, jakby coś sobie przypomniała i sięgnęła ręką do torby, którą miała dopiętą do pasa spodni, by wyciągnąć z niej plik karteczek i ołówek. Szybkim, dość niezgrabnym pismem (ach, te ręce nie były stworzone do pisania, ale spokojnie można było rozczytać treść) zapisała na niej ich nazwisko i imiona oraz adres w Seiyamie, sercu Daishi, gdzie mieszkali, i podała ją kobiecie wraz z uściskiem dłoni. - Namiary na nas, gdybyś kiedykolwiek potrzebowała naszej pomocy czy usług. Albo po prostu towarzystwa. Jeszcze raz dziękujemy! My… pewnie będziemy się już zbierać. Może Yami się przebudzi… Dobrze by było się z nim pożegnać – dodała jeszcze, nim skierowała się do wyjścia zza parawanów.
Och, widziała ile pieniędzy dał jej Shikarui. Asaka aż parsknęła w duchu – bo oto wystrychną Ridę na dudka i dał jej dużo więcej – tyle ile się według niego należało. Według Asaki też. Choć szczęście jej męża było dla niej bezcenne.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Kyoushi » 11 paź 2019, o 06:38

    W obozie było na tyle bezpiecznie, na ile mogłeś sobie pozwolić. Jednocześnie, wszyscy jak na szpilkach planowali, co dalej z jednym osobnikiem, o którego wszyscy się martwili, a on smacznie spał – Yami. Znalazł się on na tapecie wszystkich, którzy wiedzieli, co się stało. Nie każdy zdawał sobie sprawę, z czym to się jadło, był jednak ten, który wiedział o sile, jaka drzemała w pojemnikach na demony. Dialog przebiegający z Ichirou przebiegał dość przewidywalnie, widać, że nie mieli na celu zarzucanie siebie swoimi poglądami na pewne tematy, raczej krocząc jedną ścieżką, odnajdując wspólny język. Wsłuchawszy się w jego słowa mógł wyciągnąć wnioski, że rzeczywiście, złotooki dobrze pojmował mechanikę pojemników na demony. Były tylko dwie możliwości pokazania się demona – śmierć Jinchuuriki lub przetransportowanie bestii w to miejsce. Niestety, nie mógł tego stwierdzić nikt z tu obecnych.
    - Jednoogoniasty.. – Zamilkł na chwilę, rozmyślając jak mógł wyglądać w ogóle taki demon. Głupio było się dopytywać, więc po prostu słuchał o tych wydarzeniach. – Ten demon wciąż tam jest? Po tą barierą? – Zapytał z zaciekawieniem. W końcu przez ten czas od wydarzeń z pustynnego pogromu już mógł się ktoś nim zainteresować. Choćby i Han i jego Jeźdźcy Apokalipsy. Cóż, może teraz Sabaku mając informacje na temat pieczętowania bestii będzie mógł podjąć jakieś kroki, które pozwoliłyby mu na zapieczętowanie bestii i uwolnienie osady, o czym wspomni Kyu. – Mając teraz informacje na temat pieczętowania demonów, może postanowisz uwolnić osadę od uwięzionego w niej demon? – Zapytał z czystej ciekawości, dlaczego by nie wykorzystać faktu, że taka potęga gdzieś kroczy, jest wręcz na wyciągnięcie ręki. Teraz jednak przyszedł moment, w którym to białowłosy miał opowiedzieć o eskapadzie poza mur. – Cóż, więc w wielkim skrócie, zostałem przypisany do grupy, która tuż po dziwnym ataku na mur, o którym wcześniej wspominał Akarui, a został przeprowadzony przez martwego już wtedy Jinchuuriki dwuogoniastego, miałem wyruszyć poza mur by sprawdzić ten stan rzeczy i dotrzeć do Demona, przynajmniej oszacować gdzie jest i odciągnąć go jak najdalej od murów. Tam spotkaliśmy dzikich i rzeczy, których nie chciałem widzieć. Rośliny, które żyły własnym życiem i atakowały, chcąc nas wszystkich zabić. Wróciła nas zaledwie garstka, jednak wypełniliśmy misję odnajdując demona, a także po walce z nim udało się go zapieczętować. Obowiązuje mnie tajemnica, w kim został zapieczętowany i wiedzą o tym tylko obecni z tamtych wydarzeń, jednak mogę zapewnić, że demon jest pod pełną kontrolą, a jinchuuriki ma się dobrze. Sam Antykreator go nie wyśledzi... – uśmiechnął się na tyle tajemniczo na ile mógł. W końcu nie musiał mówić całej prawdy.
    Gdy tylko odpoczęli od siebie i od innych pojawił się Akarui, dołączył także Shiroyasha do trójki, która jakoś tak przebywała zgodnie razem. Przynajmniej na ten moment. Odpowiedział, więc na pytanie zadane przez kolejnego reprezentanta pustyni. Na wieść o promocji Klepsydry i to rozczarowanie na twarzy Ichirou, które się pojawiło nieznacznie się uśmiechnął. To było całkiem zabawne, gdy lider zgrupowania bardzo chciał pokazać jak są silni całemu światu, jednocześnie tylko garstka przybłęd i najemników widziała ichniejsze dokonania. Ci, którzy będą woleli milczeć niż głośno o tym rozpowiadać. Niestety, taka kolej rzeczy.
    - Zgadzam się z Ichirou. A chłopak nazywa się Yami, byłem przy nim jak Kai pieczętował w nim demona. Również czekam na jego wybudzenie, a także Masako, którą muszę zabrać do Sogen i złożyć liderce raport z wydarzeń, które miały tu miejsce oraz wciąż mają. Wojna to nie przelewki. Sam nie mam zamiaru brać w niej udziału, wolałbym mieć oko na naszego nowego Jinchuuriki. – Mówił to z pewnością, mimo, że jako jedyny członek klanu Uchiha był tu najmniej wiarygodny, ponieważ każdy z osobna uważał ich za zło. On sam uważał ich za zło, jednak zdawał sobie sprawę z potęgi tego klanu i ich elitarnego wręcz limitu krwi. Cóż poradzić, gdy chcesz zdobyć siłę zadawaj się z silniejszymi.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1264
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Reika » 11 paź 2019, o 10:51

Słysząc słowa Shikaruia, odnośnie dwóch poległych, spojrzała na niego uważnie, po czym skinęła głową. Tylko tych dwóch brakowało, więc sprawa się wyjaśniła. Kiepska śmierć, jednak nie dziwiła jej, bo obaj byli mało wytrzymali. Tak, wszystko co zabrał Juranu, zostało pogrzebane razem z nim i nic już nie można było z tym zrobić. Jakoś nie miała ochoty wracać w to przeklęte miejsce tylko po to, żeby przeszukiwać rumowisko i wyciągać fanty.
Spojrzała jednak z przerażeniem na Asakę, gdy ta opowiedziała jej o Yamim. Reiką najbardziej wstrząsnęła informacja, że to kupiec, reprezentujący Gildię z Shigashi. To cholernie mocno komplikowało sprawę. Raz, Shigashi nie zapewni mu ochrony, dwa, nie będzie mógł tam póki co wrócić, bo jeśli coś się stanie i Demon się uwolni, całe Kupieckie Miasto przestanie istnieć. Nie ma co, Kai wybrał mało trafnie. Chłopak sam o siebie nie zadba, a jego rodzina tym bardziej nie zapewni mu bezpieczeństwa. Cholera, co tu zrobić.
- Gdyby chłopak był z klanu shinobi, byłby najlepiej strzeżony. - Stwierdziła ze smutkiem. - Kupcy nie zapewnią mu bezpieczeństwa, a on sam jest obecnie ogromnym zagrożeniem dla Shigashi.
Czekała ich trudna rozmowa z Yamim i długa debata odnośnie tego, co dalej z nim zrobić. Co prawda istniało jedno rozwiązanie, ale trzeba było je potwierdzić i upewnić się, że nie będzie tutaj żadnych przekrętów. Skinęła głową na słowa Białowłosej o tym, że do tej pory myślała, że Ogoniaste Bestie to tylko legenda. Nie ona pierwsza i nie ostatnia. Niewielu było świadomych tego, że po tej ziemi chodziły potężne stworzenia z czystej chakry.
- Kilkoro z nas miało już wcześniej do czynienia z Demonami. - Wyjawiła. - Może uda się namierzyć innego Jinchuuriki, który pomoże Yamiemu ogarnąć się w nowej sytuacji. Przede wszystkim, musi pozostać w ukryciu, dla własnego dobra, przynajmniej na razie.
Potem przyszła kolej na dokończenie pracy i podziękowania. Mina Shikaruia była naprawdę bezcenna i sprawiła Reice sporo satysfakcji. Miała pewność, że robota została porządnie wykonana i właśnie odmieniła życie kolejnej osoby. Uśmiechnęła się na podziękowania i pokłony od małżeństwa, sama skłaniając przed nimi głowę. Dostała nawet karteczkę z ich adresem, jakby czegoś potrzebowała, albo po prostu chciała ich odwiedzić.
- Dziękuję i cała przyjemność, po mojej stronie. - Odpowiedziała z uśmiechem. - Naprawdę miło było was poznać.
Schowała karteczkę głęboko w jedną z przegródek swojej torby przy pasie, po czym sięgnęła po mieszek z zapłatą. Gdy go chwyciła, okazał się zdecydowanie za ciężki jak na 350 Ryo. Spojrzała na Asakę i Shikaruia z miną: ''Ale to za dużo!'' Po czym westchnęła i dała sobie spokój, widząc ich zadowolone miny. Widać było, że te blizny miały naprawdę spore znaczenie i zwyczajnie zasłużyła sobie na ich hojność, dlatego też nie wykłócała się już o sumę, tylko przyjęła zapłatę.
- Bądźcie zdrowi i uważajcie na siebie. - Powiedziała na pożegnanie. - Dziękuję za docenienie moich umiejętności.
Pozostało chyba już tylko wrócić zza parawanów do pozostałych i sprawdzić, czy Yami się obudził. Lek który mu dała, był naprawdę dobry i pozwalała na przespanie co najmniej ośmiu godzin bez żadnych snów, a po przebudzeniu człowiek czuł się naprawdę wypoczęty. Widząc, że chłopak jeszcze śpi, rzuciła małżeństwu ostatnie spojrzenie i uśmiech, by na koniec wrócić do Ichirou, Kyoushiego i Akaruia, który w międzyczasie się obudził. Ponownie usiadła obok Sabaku, przecierając jeszcze białym płótnem świeżo umyte ręce. Operacja zakończona sukcesem.
- Yami pochodzi z Shigashi no Kibu. - Poinformowała Panów. - Jest kupcem. Czy tylko ja teraz sobie wyobrażam co by się stało, gdyby Pięcioogoniasty odpalił się w sercu Kupieckiego Miasta?
Tak, to były naprawdę czarne myśli, tym bardziej, że po widokach z Pustynnego Pogromu nie trudno było jej sobie wyobrazić śmierć i zniszczenie miasta kupców. Tam zdecydowanie zginęło by więcej ludzi. Była ciekawa, czy nie tylko na ma zdanie na temat tego, że Yami na razie nie powinien wracać do siebie, więc spojrzała po kolei na Panów.


+1050 Ryo
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Yami » 11 paź 2019, o 11:04

Rozdział I Zagrożenie
Zawisłem pośród ciemności. Byłem otoczony przez nią. Szukałem wzrokiem czegoś, czegokolwiek byle tylko pobudzić zmysły w tej otchłani. Poczuć jakiś bodziec muśnięcie wiatrem, dźwięk bicia serca czy poczucie dotyku. Nie posiadałem nic. Byłem otoczony przez ciemność, która konsumowała moje zmysły. Wprowadzała mnie w szaleństwo. No może jeszcze nie. Pragnąłem poczuć cokolwiek. Zacząłem przygryzać wargę. Nie czułem bólu. Nie czułem jak krew sączy się rozciętej skóry i spływa brodzie. Dopiero gdy szkarłatna kropla oderwała się od podbródka i wsiąknęła w ciemność, ta zaczęła falować od miejsca w którym uderzyła kropla zaczęły rozchodzić się okręgi, takie same gdy dziecko wrzuci kamień do wody. Pode mną pojawiła się ziemia. Nie byłem już sam pośród mroku. Obszar zaczął się rozszerzać aż natrafił na kamienny szpikulec. Szpikulec który wychodził z ciała mężczyzny, mnicha. Tuż obok stał najemnik, ten który zniknął pod wpływem techniki światła demona. Oboje podnieśli ramiona i palcem wskazali ciemność za mną. Zacząłem się odwracać. Ruchy stawały się powolne.. Ponownie otoczyła mnie ciemność, jednak nie ona była przerażająca. Gdy tylko odwróciłem się ujrzałem je. Dwa olbrzymie, mrożące krew ślepia. Ślepia, które wyrażały gniew i chęć mordu. Zwrócone były ku mnie...

Poderwałem się. Otaczała mnie biel. Znajdowałem się w namiocie medycznym. Po skórze spływały kropelki potu. To nie był przyjemny sen. Podniosłem rękę. Odzyskałem czucie i władzę nad ciałem choć wciąż mrowienie od koniuszków palców po klatkę piersiową, lędźwi i nogi rozchodziło się po całym ciele. Zacisnąłem pięść i głośno westchnąłem. Musiałem przespać wczorajszy dzień. Podniosłem głowę aby rozejrzeć się po namiocie. Niedaleko zebrała się gromadka najemników, trochę okrojona ale widocznie nad czymś debatująca. Biorąc pod uwagę, jak blisko znajdowali się mego łóżka miałem pewne przypuszczenia.
- Jak się wszyscy trzymacie?
Odparłem spokojnie. Na moich ustach raczej nie było uśmiechu. Przeczuwałem, że niedługo rozpocznie się tyrada poświęcona temu co ze mną zrobić. Bardzo chciałem się mylić. Brat najpewniej wciąż czeka w stolicy na mój powrót. W końcu czeka na nas podróż do Shigashi i chwila wytchnienia. Właśnie... tylko chwila... muszę...ugh nawet w myślach ciężko mi to przechodzi przez gardło... muszę wziąć się za siebie. Napełniłem płuca powietrzem i wypuściłem je spokojnie nosem.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Shikarui » 11 paź 2019, o 13:57

Nie mógł bardziej się przejąć tym, że rzesze ludzi mogło zginąć. Wyglądało na to, że Aburame zrobili lepiej, niż ktokolwiek chciał sądzić. Wynieśli staruszka, dzięki czemu skonał - z dala od ludzi. Znów - kto tu ten zły..? Rozumiał również w pełni, że byli ludzie, którzy pragnęliby kontrolować Yamiego, albo nawet wbić mu kunaia w brzuch, by tylko zniszczyć pieczęć. Tacy... szaleńcy. Albo i nie szaleńcy - ci, którzy po prostu chcieliby bestię dla siebie. Przy tym wszystkim wyglądało na to, że te bestie miały własny rozum, swoje odczucia. Potrafiły gadać - tak po prostu. W końcu ten pięcioogoniasty wspomniał coś o jakiejś Kuramie... Umysł Shikaruiego ciężko sobie myślał z bardziej kreatywnym myśleniem i wyobrażaniem sobie, czym mogła być ta Kurama. Kolejnym ogoniastym? Jeśli tak, to był plackiem w jego głowie. Przedstawiane tutaj rewelacje pozostawiały sporo do przemyślenia, ale czarnowłosy chwilowo sobie niczego z nich nie robił. Cenił każde ze słówek, bo wiedza była cenniejsza od ryo, ale jego stan skupienia aktualnie nastawiony był na zachwyt, w jaki wpadł, widząc swoją własną szyję i ręce pozbawione fatalnych blizn.
- Zgoda. - Rozchmurzył się od razu. Cały wór cukierków brzmiało jak idealne zwieńczenie całego cudownego dnia - korona warta więcej niż każde pieniądze. Oo, właśnie. Gdyby pieniądze dało się trzymać w słodyczach, to pewnie właśnie tak Shikarui by je przechowywał. Byłby wtedy bardzo grubym smokiem na bardzo grubym stosie słodyczy. Więc chyba na szczęście się tak nie dało. - Że będę tak dobrze wyglądał! - Poprawił ją zaraz. Tego, że znikną, też się nie spodziewał, wiec nawet ciężko mówić o "poprawianiu". To zdziwienie pomieszane było z innymi emocjami, tworząc misz-masz, którego nie rozumiał i który wprowadzał bardzo wiele chaosu do jego spokojnego wnętrza. Należało go teraz ogarnąć, choć... ten chaos mu się teraz nawet podobał. - Tego, że znikną, też. - Dodał nieco spokojniejszym głosem, oddając Ridzie jej lusterko i przekazując pieniądze. O, o - żona złoto i marzenie! Dobrze, że pomyślała, żeby zostawić konkretny namiar. - Niech prowadzi cię Siedmiu Bogów Szczęścia. - I z tymi słowami opuścił razem z Asaką namiot, dołączając do czekającego na nich Toshiro. Czarnowłosy stracił poczucie czasu, ale już zrobiło się na zewnątrz o wiele gwarniej. Na razie jednak miast oglądać tłumu, spoglądał na swoje ręce. Pozbawione kajdan. Już na dobre. Wyciągnął te ramiona do Asaki, by objąć ją mocno, złapać i okręcić się z nią raz, nim odstawił ją na ziemię, uśmiechnięty i zadowolony. Wciąż przede wszystkim jednak - zdziwiony.
- Teraz musimy zarobić. Mój mieszek jest za lekki. - W tym momencie powinien być skwaszony, ale nie. On nadal był zadowolony. - Ruszamy? Po drodze możemy wszystko "obgadać". - Wyglądało na to, że teraz był gotów mówić o wszystkim bez jakichkolwiek zastrzeżeń, choć wystarczyła tylko rysa na tym cienkim szkle, by znów zmętniało. Ten stan... musiał się jeszcze uspokoić, unormować. I zobaczyć, co przyniesie kolejny nowy dzień. - Yami się przebudził. - Czerwień zniknęła z jego oczu. Obejrzał się na syna kupca, nad którym znów stała trójka osób - w tym Ichirou. Asaka chciała się z nim pożegnać - zresztą on też.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1755
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Asaka » 11 paź 2019, o 14:45

W tej całej sprawie zadziało się wiele rzeczy, wiele złego. I wszystko, jak zwykle, miało swoje drugie dno, drugą stronę medalu. Asaka zwyczajnie wolała się nie mieszać w konflikt, który tutaj powstał, w tę regularną wojnę – Aburame kontra Nara. Ci drudzy byli jej znacznie bliżsi, w końcu współpracowali z Gyorim i w ogóle cała ta spraw z demonem była robiona z ramienia Nara. No a Aburame… Mieli z SHikaruiem nieprzyjemne spotkanie z jednym z nich i niestety Asaka nie zapałała do ich umiejętności miłością. Wiedząc, co mogli zrobić… I jak to się wszystko działo… Robaki hodowane w ciele. Brrr. Na samą myśl miało się ochotę zwrócić śniadanie… gdyby tylko się je wcześniej zjadło.
Dokładnie wiedziała jak się obsługuje Sanadę. Obiecasz wór słodyczy i już się bestia uspokajała, chociaż chwilę wcześniej była cała w nerwach. Obiecasz jeszcze coś innego i rozchmurzenie się było gwarantowane do końca dnia.
- Głuptas – ach, cóż za czułość! - Wcześniej wyglądałeś równie dobrze – przynajmniej dla niej. Policzki zaróżowiły jej się delikatnie, gdy to powiedziała. Szczęście Shikiego było zadziwiająco zaraźliwe. Skłoniła się raz jeszcze przed Ridą, nim wyszli z namiotu, by dołączyć do Toshiro. Pogoda była… lepsza. Sto razy przyjemniejsza niż wczoraj. Jak dobrze, że nie było już aż tak gorąco…
- Najpierw to musimy odebrać wynagrodzenie za wczorajsze – przypomniała mu. Ogłupiony szczęściem najwyraźniej zapomniał, że jeszcze należy im się wypłata za załatwienie problemu, który nękał te lasy. Czy była gotowa wszystko obgadywać? Nie była pewna. Nie do końca miała ochotę rozmawiać z Toshiro, nie spodobało jej się jego podejście do życia, do klanu, który był też jego klanem. Bo co, masz z kimś więź tylko, jeśli odziedziczysz limit krwi? Bzdura. Jej matka go nie miała. Ba – jej brat go nie bał! A tak samo należeli do rodu Koseki i im służyli. Czy było w tym coś niepoprawnego? Absolutnie nie. Przecież tych, którzy władali kryształem było na tamtych ziemiach mniej niż wszystkich innych shinobi. Nie potrafiła i nie chciała rozmawiać z przyjacielem na ten temat. A co więcej było do przedyskutowania? Sposób zwrócenia się po nagrodę z listu gończego? Czy sposób jak przyciągnąć czyiś wzrok? Asaka nie miała na to wszystko większego pomysłu.
Za to ucieszyła się, gdy Shiki powiedział, że Yami się obudził. Asaka westchnęła więc, po czym odwróciła się by raz jeszcze wejść do namiotu. To że ktoś stał nad Yamim właśnie i dyskutował nie miało dla niej większego znaczenia. Wiedziała, że Shiki i tak pójdzie za nią, a ona… cóż. Zamierzała się przepchać do chłopaka.
- Przepraszam – wyrzuciła tylko z siebie, przerywając im dyskusję nad losem kupca i wciskając się tam jak pomiędzy wódkę a zakąskę. - Yami! – bez pytania i większych ceregieli przysiadła nawet na skraju jego łóżka, by nie nachylać się nad nim i nie sterczeć tam jak jakiś kat nad grzeszną duszą. - Bałam się, że się nie pożegnamy, tyle spałeś. Jak się czujesz?
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Shikarui » 11 paź 2019, o 15:02

Przesunął dłonią po swoich włosach, zagarniając niepokorne kosmyki do tyłu na słowa swojej zarumienionej żony, uśmiechając się z zadowoleniem jak lew - w bardzo podobny sposób, w który uśmiechnął się do niej w tamtym dole, kiedy wokół panika grzmiała i demon się budził. Wtedy nie było to miejsce ani czas na takie gesty. Tu i teraz było jak najbardziej miejsce. Była cała jego, on był jej, a ten świat właśnie wydawał się światem, który szeptał do ucha, tak niby wiatrem, że jego również można zdobyć. Wystarczy tylko jeszcze trochę popracować i znikną ograniczenia całkowicie. Już teraz ich nie dostrzegał, a czy Asaka je widziała? Na pewno. Zawsze widziała więcej niż on. Paradoksalnie, bo przecież jej kryształ wcale nie pozwalał lepiej czegokolwiek widzieć.
- Nie lepiej niż ty. - W jego oczach białowłosa była zawsze piękna - jej urodą potrafił się zachwycać w nieskończoność. W jakiś sposób przecież oboje nadawali na takich falach, że ostatnie niemal dwa lata spędzili dzień w dzień przy sobie, z bardzo niewielkimi przerwami rozłąki, wszystko robiąc razem i ciągle nie mając siebie dość, nawet pomimo sporej różnicy poglądów w niektórych sprawach i ścięciach, które miały na celu naprawienie tej relacji między nimi. Rozmowa w Ryuzaku no Taki nie została wywiana z jego myśli, ale wszystko, co się tu stało, sprawiło, że Sanada temu zaufał na nowo. Odbił się od cofnięcia, które wykonał i przeskoczył w przód. W żadnym wypadku nie sam. Lwia część pomocy rozłożona była na Toshiro, największa na Asakę i w końcu na samą Ridę, która pomogła mu pozbyć się cienia przeszłości. I właśnie tego się nie spodziewał, że pozbycie się tego znamienia może cokolwiek zmienić.
Jego mina stężała, spoważniała. Zaraz... zaraz! Racja! Nie odebrali zapłaty! Rzeczywiście! Jak on... jaak on móógł zapomnieć?! O niee, tak być nie może! To szczęście naprawdę uderzyło mu do głowy! Wniosek - nie można być szczęśliwym, bo myśli się irracjonalnie! Ale jakoś... w sumie to nawet to mu nie przeszkadzało.
- Rzeczywiście. - Powiedział tylko, ale to "tylko" było jednoczesnym przyklepaniem "więc trzeba to nadrobić". I zgłosić się po swoją działkę świeżutkich, pachnących ryo.
Poszedł za Asaką, oczywiście, że poszedł! Pokłonił się w pas przed Królem Pustyni, więc i tym samym Akaruiem i Ridą.
- Przepraszamy za kłopot. - Odezwał się zaraz grzeczniutko, coby wstawić się za żoną, która gotowa była się zawsze łokciami rozpychać. To w końcu on w tym duo był ten grzeczny. Wyprostował się i skierował wzrok na białowłosą i przytomnego Yamiego, którego wtedy, w tej jaskini, zaniósł na piaskową platformę, by chłopak mógł się w ogóle stamtąd wydostać. Potem zniknął mu z oczu, zabrany przez Klepsydrę i w ogóle nie zamierzał z tym walczyć czy oponować. Zdecydowanie był bezpieczniejszy z osobami, które wciąż były zdolne do walki, a on, osłabiony klątwą Jugo i utratą chakry, ledwo był w stanie dotargać tutaj Asakę. Wszystko dzięki pomocy Toshiro.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1755
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Akarui » 11 paź 2019, o 20:38

"Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować."

Tozawa nie mógł wiedzieć, że ta spokojna i pozytywna myśl, jaka po prostu pojawiła się w jego głowie, została wypowiedziana przez Marka Aureliusza. To w ogóle można tak się nazywać? Chyba nie na tym świecie. Tu liczyły się inne rzeczy. Tu chakra potrafiła przybrać postać wielkiej bestii, która ruchem ogona mogła sprawić, że trafiony nim już nigdy się nie obudzi. Tu liczył się teraz Yami, w którym zamknięto to kolosalne skupisko energii. Który właśnie się przebudził. Może właśnie o tym pomyślał po obudzeniu? Jak miło, że nadal mogę żyć!

Pierwsze słowa, które wypowiedział w ich kierunku, lekko zbiły Akarui'ego z tropu. Chłopak przeżył bardzo wiele w ostatnim czasie, stał się Jinchurikkim, na jego barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność. A on zamiast tego pyta się o to, jak trzymają się Ci, którzy są na nogach? Medykowi zrobiło się cieplej na sumieniu. Jednak są jeszcze na tym świecie ludzie, którym zależy na innych. Odwrócił się do Yami'ego, uśmiechnął i powiedział: -Jasne, Yami-kun. wszystko już w porządku. Spójrz, Ichirou-san zdążył się nawet przebrać... Żarty z towarzystwa zostały jednak brutalnie przerwane, gdy dziewczyna z drugiego końca obozu wepchnęła się między stojących, dolatując do leżącego. Patrzcie, patrzcie. Jednych zabija się bez mrugnięcia okiem, na innych rzuca się z uściskami. Przeprosiny tego drugiego, tak szarmanckie i oficjalne, jakoś nie docierały do Tozawy. Dlatego nawet nie patrząc w mu w oczy, tylko zdawkowo odrzekł: -Nie szkodzi.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1508
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: [Event] Obóz najemników

Postprzez Ichirou » 11 paź 2019, o 23:26

Jedno, dwu, cztero, pięco - wyglądało na to, że demony różniły się między sobą ilością ogonów. Pojawiało się więc w tym momencie pytanie, jak wiele ogonów miał ten ostatni w kolejności.
- Tak mi się wydaje. Nie dotarły do mnie wieści, według których tamten potwór miał się wydostać - odpowiedział zgodnie ze swoją wiedząc, mając w duchu nadzieję, że jego wiedza wciąż jest aktualna.
- Ta wioska to obecnie jedynie ruiny i sentyment, nie jest warta takiego ryzyka. Zresztą, najpierw trzeba poznać samą metodę do pieczętowania. Kto za to odpowiadał wtedy za murem? Może podzieli się wiedzą. Jeden już wziął ją do grobu - stwierdził, wzdychając ciężko. Śmierć tamtego mnicha wiele pokomplikowała. Gdyby wciąż dychał, Ichirou miałby odpowiedniego człowieka już na wyciągnięcie ręki. Teraz musiał szukać rozwiązania trochę po omacku.
Potem w większym gronie został podjęty temat Yamiego.
- A demon może się uwolnić? I co się stanie, jeżeli chłopak zginie? Tak czy inaczej, ktoś powinien nad nim czuwać. Puszczenie go samemu z powrotem do Shigashi do głupota... Ktoś chętny? - zadał pytanie po krótkiej pauzie, rozglądając się po zebranych. Z jednej strony nie chciał oddawać powiernika bestii w obce ręce, ale z drugiej strony zbyt bardzo uwiązałoby go na ten moment i uniemożliwiłoby realizację założonych planów.
W międzyczasie skinął głową na pożegnanie Sanadom. Nie do końca wiedział, co o nich myśleć. Miał pewne zastrzeżenie co do ich poczynań w kulimacyjnym momencie wyprawy, ale z drugiej w tych swoich wybrykach nie nie zrobili nic, co było w jakikolwiek sposób wymierzone przeciwko niemu. Odprowadził ich potem przez chwilę wzrokiem, który niestety nie sięgał tych powtarzanych jak mantrę dziewięciu kilometrów.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3091
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości