Wąwóz w środku lasu

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Reika » 24 lip 2019, o 23:27

Słysząc żart, który jednocześnie mógł też zostać odebrany jaki swego rodzaju komplement, kunoichi przewróciła oczami. Co prawda niewiele mógł zobaczyć przez strój, ale mimo wszystko zwiewny materiał mocno opinał jej kształty, co dawało bonus do wyobraźni. Nie przejmowała się jednak tym, co powiedział Białowłosy i nie miała zamiaru się do tego odnosić. Zaśmiała się jednak w duchu, że mógłby się nieźle zdziwić, jak bardzo nie była tutaj obca, ale o tym nie zamierzała go w żaden sposób informować. Skieruje za to jego myśli na inne tory.
- Znam dobrze Prastary Las. - Odpowiedziała. - Często przez niego podróżowałam do innych prowincji i Ryuzaku no Taki.
Jakby się tak zastanowić, to całkiem niezła była z niej podróżniczka. Jeśli chodziło o prowincje, to były dwie, może trzy, w których jeszcze nie była. Resztę miała okazję odwiedzić i poznać klany, które je zamieszkiwały. Jej wiedza na temat klanów była naprawdę obszerna, co przydawało się w starciu z konkretnym przeciwnikiem.
- Nie. Samobójcy to już wyższa półka. - Stwierdziła z powagą. - Samobójcą nazwałabym shinobi polującego na przykład na Ogoniastą Bestię, albo na samego Antykreatora. Tutaj to tylko ryzykanci. Tak, zostałam oddelegowana, żeby to sprawdzić i tak jak zapewne reszta, nie mam do końca pojęcia, co tu jest tak naprawdę grane. Powiedziano mi, że drzewa umierają, zwierzyna ucieka, a las nawiedzają wysokie temperatury i trzeba zbadać źródło problemu.
No i w sumie tyle w temacie. Na pewno na miejscu wszystkiego się dowiedzą od klanu Nara, który zapewne monitorował sytuację owych zjawisk. Widać jednak było wyraźnie, że Białowłosego zainteresowała ta sprawa i był gotowy iść razem z nią na miejsce zbiórki. Cóż, im więcej najemników, tym lepiej, bo dzięki temu zyskiwali sporą różnorodność umiejętności, które mogły się przydać w konkretnych sytuacjach.
Odpowiedziała uśmiechem na uśmiech, gdy młodzieniec ucieszył się, że jest bezpieczny w jej obecności. No cóż, nie miała powodu, żeby go zabijać, bo przecież nawet go nie znała i nigdy nie miała z nim styczności. Zmierzyła go natomiast wzrokiem, gdy wyraził swoje zaskoczenie, co do warunków atmosferycznych, które mogą być gorszym wrogiem, niż fizyczny przeciwnik.
- W tej puszcze może Ci być trochę gorąco. - Stwierdziła, patrząc na jego zbroję, na którą nałożył płaszcz. - No ale zapewne wszystkiego dowiemy się na miejscu i przekonamy na własnej skórze.
Skinęła mu lekko głową, gdy przedstawił się jako Kyu i oficjalnie zdeklarował, że chce wziąć udział w tej eskapadzie. No cóż, jej to było wszystko jedno, ale im więcej luda, tym lepiej dla klanu Nara, który chciał wyjaśnić te niepokojące zjawiska. Kunoichi ruszyła więc w stronę wąwozu, by po chwili zejść po skalnej ścianie, za pomocą koncentrowania chakry w stopach, co zapewniało przyczepność do podłoża. Napełniła sobie manierki wodą i szybkim biegiem wróciła po ścianie na górę, do Białowłosego.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Kyoushi » 25 lip 2019, o 00:12

    Niestety, jego słowa zostały obarczone ciszą, przez co nie mógł powiedzieć niczego głupiego, co nawinęło by mu się na język. A szkoda, bo jeżeli o to chodziło to miał niebywały talent do śmieszkowania z byle czego. Cóż, nie wiele więcej mu pozostało jak tylko się śmiać. W końcu w tym smutnym świecie, pełnym przemocy oraz wojen nie można liczyć na nic przyjemniejszego jak szczery uśmiech i trochę zabawy.
    - To wręcz odwrotnie do mnie. Niewiele razy miałem przyjemność tu być – zaczął, nie wspominając o niczym konkretnym. W końcu nie wiedział z kim ma do czynienia. A nóż, była kolejnym opiekunem z ramienia Uchiha, który przypadkiem ‘wpadł’ podczas sprawdzania białowłosego. Kto go tam wie. Zawsze mógł po prostu sprawdzić reakcję, gdyby tylko zaatakował lub pozwolił bestii zaszaleć, chociaż na moment. Jednak zdawał sobie sprawę, że nie może tak tego sprawdzić. Więcej cierpliwości, a załatwi wszystko. - A to akurat ciekawe, Ryuzaku znam jak własną kieszeń. Wychowywałem się tam – zadumał, spoglądając w oddali, na drzewa, to na florę, która ich otaczała. Widać było w nim nieobecność i te głębokie przemyślenia, które aktualnie trapiły jego rozczochraną głowę. Przechodząc do kolejnego wątku, mógł znów delikatnie się uśmiechnąć:
    - Więc to tak… Samobójcą jest ten, który porwie się na Ogoniastą lub Antykreatora? Odważne stwierdzenie, nie wiemy przecież czy żyje gdzieś ktoś silniejszy. Od jednego albo drugiego. Przynajmniej ja nie wiem, ale chętnie bym się dowiedział - zakończył, chowając obydwie ręce do kieszeni. Swoje wiedział, a także widział. Miał okazję zapolować na Ogoniastą Bestię, która koniec końców trafiła w jego łapy, nie do końca umyślnie, więc nie ma się czym szczycić. Antykreator? Również brał w tym udział, a dokładnie spotkał antykreatora na swej drodze, a przy okazji.. Przecież jedna z walk była z jego poplecznikiem.. Jeźdźcem. Te informacje jednak były zbyt okazałe jak na pierwsze, przypadkowe spotkanie. - To istotne informacje, szczególnie ta temperatura… - wtem spojrzał na siebie, wiedząc, że na pewno nie przyda mu się ciężki pancerz, który może powodować tylko przegrzanie, a także płaszcz, osłaniający przed różnymi warunkami pogodowymi. Prawdopodobnie sam podkoszulek i spodnie od kimona wystarczą. To przemyśli na miejscu. - Rzeczywiście, ale będę się tym przejmował, gdy będą kompletowali zespoły. Wtedy zdeponuje swój sprzęt. - popatrzył na siebie, wiedząc, że na plecach dzierży katanę, jedną z tych, która została mu po samuraju, a także miecz obosieczny, schowany w okolicy lędźwi, poziomo przy pasie.
    Gdy dziewczyna napełniła manierki i wróciła na górę, mógł zadać prost pytanie, a jakże oczywiste:
    - Gotowa na zaryzykowanie i sprostanie wyzwaniu? Ah… Trapi mnie też jedno, kto chciałby to sprawdzać poza właścicielami terenów. Skoro nie jesteś stąd, a ktoś Cię tu wysłał. W czyim to leży interesie? - zadawszy to pytanie, wiedział prawie w stu procentach, że nie uzyska odpowiedzi, ale był na tyle ciekawy, że nie mógł się oprzeć. Dodał jeszcze, nie chcąc się przecież narzucać: - No i w końcu czy nie będzie Ci przeszkadzało, jeśli przynajmniej do miejsca zbiórki zabiorę się z Tobą? - po prostu wypadało zapytać kobiety o zdanie. W tym wypadku na pewno.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1266
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Reika » 26 lip 2019, o 11:59

Okazało się, że Kyu kiepsko zna Prastary Las, więc jeśli rzeczywiście chciał wziąć udział w tym zlocie, to będzie potrzebować przewodnika, który go tam zaprowadzi. Czy automatycznie padło na nią. W sumie to nie było daleko, więc towarzystwo Białowłosego na ten czas nie powinno jej przysparzać utrapienia. Wydawał się lekkoduchem, no ale co ją to obchodziło. Chce iść, to niech idzie. Chyba potrafił o siebie zadbać i nie potrzebuje niańki na dłużej. Przy okazji dowiedziała się, że wychował się w Ryuzaku no Taki, na co delikatnie się uśmiechnęła.
- Piękne miasto. - Stwierdziła. - Zawsze lubiłam do niego wracać.
Uniosła jedną brew do góry, gdy Kyu rozwinął temat samobójców, Ogoniastych Bestii i Antykreatora. Gdyby znał historię, wiedziałby, że Han próbował ujarzmić wszystkie demony, jednak te zbuntowały się i go zabiły. W obu przypadkach mówiło się o ogromnej mocny i doskonale zdawała sobie z tego sprawę, bo już spotkała na swojej drodze Antykreatora, a towarzyszący jej wtedy Yamanaka o mało nie popuścił w spodnie ze strachu, czując tą niewyobrażalną chakrę.
- O ile mi wiadomo, to jest kilka osób, które mogłoby się mierzyć z jednym Demonem. - Odpowiedziała z zamyśleniem. - Jednak nie znam nikogo, kto byłby na tyle silny i mógłby stawić czoło samemu Antykreatorowi. Nawet Liderzy klanów nie dawali rady.
Najwyraźniej informacje na temat tego, co się teraz działo w Prastarym Lesie, dały do myślenia Białowłosemu, bo sam stwierdził, że jego zbroja może być w tym przypadku mało praktyczna. Skoro będą przeważać wysokie temperatury, to zwyczajnie ugotuje się w swoim pancerzu i nie zajdzie daleko. Pojawią się bolesne otarcia i odparzenia. No tak, jej medyczny umysł już rozhuśtał się na całego, doskonale przewidując, co się może w takim przypadku stać. Dlatego właśnie postawiła na lekki i przewiewny strój.
Gdy uzupełniła swój zapas wody, była gotowa do dalszego marszu, więc przytaknęła na słowa Kyu, który zapytał, czy jest gotowa sprostać wyzwaniu. Przekrzywiła jednak głowę na bok, zaczął się zastanawiać w swojej ciekawości, kto mógł ją wysłać i kogo to tak interesuje. Oczywiście nie zamierzała mu o tym mówić, ale też nie chciała zbyć tego tematu milczeniem.
- Każdy, kto o tym usłyszał, mógł się zainteresować sprawą. - Wyjaśniła ze spokojem. - Przede wszystkim dlatego, żeby się upewnić, że ta dziwna plaga nie rozprzestrzeni się na inne tereny i nie zagrozi innym prowincjom. Wiedza, to silna broń.
Tutaj pozostawiła Kyu ze swoimi własnymi wnioskami, które mógłby z tego wyciągnąć. To, że coś się działo w jakieś prowincji nie znaczyło, że leżało tylko w jej interesie. Nara mieli i sojuszników i rywali, którzy zapewne będą chcieli pomóc, lub wykorzystać sytuację do osłabienia klanu. Różne były motywy wysłania ludzi właśnie w to miejsce, a wszystko kręciło się wokół zdobycia wiedzy na temat tych dziwnych zjawisk.
- Nie będzie mi przeszkadzało. - Odpowiedziała na ostatnie pytanie. - To niedaleko, może godzina drogi sprawnego marszu.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Kyoushi » 26 lip 2019, o 12:56

    Nieznajomość terenu bolała, ale cóż mógł poradzić samotny Jinchuuriki, który przez ostatni rok siedział niemal odcięty od świata, nie zdając sobie sprawy co się dzieje wokół niego. Niestety, jego obecna przynależność do klanu spowodowała to, że był skazany na ubezwłasnowolnienie, którego doświadczył. Gdy tylko jego karencja się skończyła, jak widać od razu wrócił do tego co kocha. Podróże i zdobywanie wiedzy, która miała przeradzać się w jego siłę. Tylko na tym mu zależało, zdając sobie sprawę z tego co dzieje się na tym chorym świecie. Wróciwszy do sytuacji, mógł kontynuować rozmowę, która przeszła na teren miejsca pochodzenia młodzieńca, który mógł znów przypomnieć sobie swoją rodzinę i nieudaną próbę ojca, który miał go kwalifikować na kowala. Los chciał jednak inaczej.
    - Prawda, jednak wcale mi go nie brakuje. Zostawiłem tam wspomnienia z dzieciństwa, nie wróciwszy od paru dobrych lat.. – zakończył, nie okazując żadnych emocji. Był neutralny względem tego miejsca. Dało mu tylko zalążek tego, co uzyskał w Sogen. Cóż, nie miał już nic więcej do powiedzenia w tym temacie, więc nie przeciągał tego w nieskończoność, gdy czarnowłosa, zamaskowana ‘towarzyszka’ zaczęła mówić o kolejnych sprawach dotyczących nie tylko Hana, ale i Ogoniastych Bestii. Gdyby tylko wiedziała, że sam białowłosy miał okazję stanąć oko w oko z jedną z nich.. Pewnie teraz inaczej potoczyłyby się losy tej rozmowy. Jej wiedza była przydatna, ponieważ uzupełniała braki Kyu, który jak wcześniej zostało wspomniane, nie posiadał się ze szczęścia, że mógł opuścić niejako swoje ‘więzienie’.
    - Mogę tylko gdybać, że istnieją tacy ludzie. Spoglądając w przeszłość mógłbym zaryzykować, że znałem takie osoby. Ciekawe jak teraz urosły w siłę? – zadał pytanie, jednak było ono retoryczne. – Rzeczywiście, z nim nie ma żartów. Nie tylko silny, ale i przebiegły. Inteligentny… - trochę podziwu nigdy nie zaszkodzi. Białowłosy wielbił takie smaczki, które tworzyły wokół pewnych postaci otoczkę niezwyciężonych. Przecież Antykreator był nie tylko potężny siłą, ale i umysłem przez co zyskał wcześniej wspomnianą moc. Cóż by było, gdyby miał okazję odwrócić swój los i dołączyć do drugiej strony barykady? Opuścić szeregi wojowników z prowincji i stać się jednym z podwładnych Hana? Może i tego się kiedyś dowie albo i doświadczy. W końcu jego przemyślenia zostały zakończone, gdy tylko Rida wróciła z szybkiego uzupełniania słodkiej wody. Jak widać była gotowa do podróży miejsca zbiórki, a na pytania Kyoushiego odpowiedziała prostym skinieniem głowy. Wiecej nie potrzebował by być przekonanym, że mogą powoli ruszać. Ciekawość wzięła górę, a kobieta wyjaśniła poniekąd poruszony temat przez czerwonookiego.
    - Odpowiadasz wymijająco, ale widocznie to nie w moim interesie by wiedzieć kto Cię wysłał, a skoro o tym nie mówisz, ja nie mam zamiaru naciskać. Na nic mi te informacje – stwierdził z delikatnym uśmieszkiem. Może gdyby wiedział więcej na ten temat to byłoby to istotne. W tej chwili wcale go nie obchodziło. Skoro sama nie chciała mówić to po co ma ciągać ją za język. – To prawda, wiedza to potęga. Z wiedzy rodzi się siła, którą można wykorzystać w przeróżny sposób… - tu zakończył, nie chcąc więcej dopowiadać. W końcu jego celem było posiąść wiedzę skierowaną głównie ku Demonom, co podsycał co jakiś czas jego błękitno-płomienny przyjaciel z wnętrza. – Jak widać niektórzy sprawdzają to z obawy, a niektórzy z ciekawości – dodał, podkreślając pobudki i cele ‘niektórych’. Gdzie umieścił siebie mogła łatwo się domyśleć przez to co mówił wcześniej. To w prosty sposób pokazywało jego pewność siebie. W ten sam sposób okazywał spokój ducha, który towarzyszył temu, że nie próbował być ostrożny.
    - Więc nie mamy już na co czekać. Zbierajmy się, prowadź Rido. Na samą myśl towarzystwa się raduję, chyba mi tego brakowało – skinął głową, deliaktnie się uśmiechająć. Można by rzec, że nawet całkiem przyjacielsko jak na niego. Idąc już dalej, na powrót wsadził ręce do kieszeni kimona pod płaszczem. Pozostało dostać się do obozu…

z/t both
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1266
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Shikatsu » 17 paź 2019, o 13:44

Misja rangi D
Inojka
1/15


Obrazek
Jesienią, jesienią
Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.


Jako prawdziwa jesieniara z krwi i kości Inoyu zostawiła herbatkę i kotka w domu, wyskoczyła spod kocyka i na swoich zgrabnych nóżkach dotarła tam, gdzie można było w pełni podziwiać paletę barw, jaką cechowała ta pora roku. Niestety, jeśli Inojka swoją leśną przechadzką chciała odseparować się od jakichkolwiek istot ludzkich, to - ech! - nie tym razem. Mimo, że okolice wąwozu sprawiały wrażenie miejsca, gdzie mało kto się zapuszcza, to Yamanaka, jeśli tylko była choć odrobinę spostrzegawcza i nie bujała całą drogę w obłokach, że tu i ówdzie w błocie widać ślady czyichś buciorów i czasem zdarzała się złamana gałąź na wysokości ludzkiej ręki. Najwyraźniej ktoś tutaj się czasem kręcił – i to nawet niedawno, bo ślady na jesiennej ściółce sprawiały wrażenie całkiem świeżych.
Młoda kapłanka nie musiała jednak zbyt długo zastanawiać się nad tożsamością kogoś, kto miał czelność przedzierać przed nią się przez leśne szlaki. Do uszu Yamanaki najpierw dotarł charakterystyczny dźwięk rytmicznego przycinania czegoś nożycami – a jeśli Inoyu dalej brnęła przed siebie, to niewiele później ujrzała podniszczoną chatynkę.
Chatynka była malutka, rozmiarami przypominała raczej szopę niż normalne domostwo. Ściany jej były podniszczone, ale przykrywał to gęsty mech, przez co budynek wtapiał się w leśny krajobraz i wydawał się być po prostu częścią tutejszej flory. W sumie całkiem romantyczne miejsce, jeśli ktoś chciałby spędzić resztę swojego życia w samotni.
Przechodząc jednak do źródła dźwięku – albinoska, gdy już skończyła zachwycać się tutejszą rustykalną architekturą, mogła dojrzeć zgiętą w pół sylwetkę kogoś, kto nachylał się nad jednym z ziołowych krzaczków. Chociaż nie mogła dojrzeć twarzy pustelnika, to zgarbiona linia grzbietu sugerowała, że właściciel chatynki nie był najmłodszy. W jego dłoni błyszczały nożyczki, którymi przycinał gałązki mięty, mamrocząc coś do siebie.
Gdy Inojka zrobiła krok, prawdopodobnie chcąc kontynuować swoją wycieczkę, trzasnęła gałązka.
- Wnusiu? Czy to ty? W końcu przyszłaś odwiedzić swojego dziadzia? – zaskrzeczał staruszek zza krzaku malin.

猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Inoyū » 17 paź 2019, o 14:03

Jak na prawdziwą – bynajmniej nie udawaną! – jesieniarę przystało, nie mogła przepuścić okazji do przemierzenia skąpanych w jesienności okolicznych lasów, by doznać pełni tego, co do zaoferowania miała jej ta pora roku. Zarówno kot, jak i filiżaneczka gorącej herbatki zostały w domu, więc jedyne, co jej zostało, to postąpać odzianymi w już mniej letnie obuwie stopami po różnokolorowych, nieco zeschniętych liściach, które pod jej ciężarem wydobywały te charakterystyczne chrupnięcie, które dla każdej jesieniary były niczym najpiękniejsza muzyka.
Jesienna aura sprzyjała przepełnionym melancholią przemyśleniom oraz omiataniu półprzytomnym spojrzeniem przygotowującą się na zimową hibernację naturę, co też sama Inoyū postanowiła z braku laku uskuteczniać. To był jeden z tych nielicznych w jej życiu dni, gdy naprawdę nie miała nic do zrobienia, a jednocześnie nie była w stanie usiedzieć w miejscu. Inną sprawą jest, że ciągłe towarzystwo Shikatsu oraz jej rodzicieli zaczynało już ją przytłaczać, dlatego też coraz częściej decydowała się na wyjście ze swojej strefy komfortu i pozwalała ponieść się swoim nogom po tych mniej wydeptanych ścieżkach. Chociaż starała się zdusić w zarodku większą część - a w szczególności te, które uważała za niepotrzebne - uczuć, to w tych niezbyt częstych momentach całkowitej samotności zdarzało jej się zauważać w krajobrazie Midori pewne mankamenty, przez które nadal czuła się tu obco. Było tutaj jakoś tak zbyt płasko. Zbyt nizinnie. Powietrze nie takie. No i ten irytujący brak koniuszków najwyższych szczytów wyglądających zza koron drzew. Westchnęła ciężko. Chyba nieprędko się stąd wydostanie.
Wcisnęła zmarznięte dłonie do obszernych kieszeni hibakamy, próbując zakryć je przed powiewami chłodnego powietrza. Zatrzymała na dłuższy moment spojrzenie na leśnej ściółce, z niesmakiem stwierdzając, że dotychczas świeżozielony mech zaczyna przybierać nieco nadgniłą barwę. Nieco znudzone spojrzenie prześlizgnęło się po podłożu i natrafiło wreszcie na ślady czyjegoś obuwia. Ale czemu właściwie miałaby się tym w ogóle przejąć? Może ktoś tutaj mieszka. A może ktoś po prostu łazi sobie bez większego celu; dokładnie tak jak ona sama. Nie przerwała więc swojego krajoznawczego spacerku aż do momentu ujrzenia niewielkiej chatki, która zdawała się zupełnie nagle wyrosnąć tuż przed jej obliczem. Jak jeszcze była mała, to mama opowiedziała jej raz bajeczkę o pewnej wiedźmie, która mieszka w środku lasu i kusi zagubione dzieci różnymi pysznościami, by ostatecznie je skonsumować. W ten sposób chciała uchronić ją przed niebezpieczeństwami, które czyhały w sosańskim lesie. Tyle, że ta chatka zamiast kusić, to raczej odpychała możliwością przesiąknięcia grzybem już od samych fundamentów. W sumie, to przypominała nieco domek znajomej wiedźmy, której już jakiś czas temu pomagała podczas seansów. Może mieszka tutaj jakiś jej odpowiednik? Wzruszyła ramionami.
Dostrzegła obecność starca dopiero w momencie, gdy ten zdecydował się do niej odezwać. Zlustrowała go dość uważnym spojrzeniem, nie będąc pewną, z kim właściwie ma teraz do czynienia. Nie umknęły jej uwadze nożyczki, które dzierżył jegomość. Cóż, nie wyglądał na zbyt groźnego - a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Nie było żadnych wątpliwości, że mężczyzna musiał usłyszeć trzaśnięcie gałęzi, więc nie mogła dłużej udawać, że jej tutaj nie ma.
Nie. To nie ja — rzekła lakonicznie, mając nadzieję, że to załatwi sprawę, a wymiana zdań zostanie ucięta. Przeszła tuż obok niego dość obojętnie, nie miała bowiem zamiaru przerywać swojej przechadzki.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Shikatsu » 17 paź 2019, o 14:23

Misja rangi D
Inojka
3/15


Obrazek

Dziadunio poruszył się niespokojnie, gdy leśną głuszę przeciął dźwięczny głosik przybyszki z Karmazynowych Szczytów. Sapnął, westchnął i dźwignął się do góry, wrzucając w kieszeń swoich szat ziołowe gałązki oraz nożyce. Otrzepał brudne od ziemi dłonie niedbale i pogładził się po siwej brodzie, spoglądając na albinoskę w wyraźnym zamyśleniu. Albo raczej zwrócił twarz w stronę dziewczyny, ale jego spojrzenie wydawało się jakby wbite w przestrzeń koło głowy Inoyu.
- Ech, mogłem się domyślić... Rodzina już dawno przestała mnie tu odwiedzać... - mruknął markotnie, a potem sięgnął po drewnianą laskę, która wcześniej oparta była o ścianę domku. O dziwo nie używał jej do tego, by się o niej wesprzeć - wykorzystał kijaszek do odnajdywania się w nierównościach przestrzeni. Wszystko wskazywało na to, że dziadunio był niewidomy.
- Hm... Ciekawy akcent. Jesteś z Karmazynowych Szczytów, dziewczyno? - zagaił pustelnik, podchodząc przy pomocy kijka do koszyczka zawieszonego na haku wbitym w ścianę chatynki. Przesypał do niego zgromadzone ziółka - Nie chciałabyś pomóc staremu dziadowi leśnemu? Nie daję rady już tak wędrować po lesie jak kiedyś, a mam taką ochotę na zupę grzybową... Sama widzisz, jak człowiek nie widzi, to ciężko czasem odróżnić muchomora od prawdziwków, a ja jeszcze nie zamierzam dołączać do mojej żony nieboszczki. A co to za jesień bez zupy z grzybów? Jak nazbierasz mi ich sporo, to je sobie ususzę i będę miał na zimę. No i oczywiście sypnę ci trochę grosza - jak żyje się w lesie, to pieniądze nie mają już takiej wartości, jak w mieście...

Ostatnio edytowano 18 paź 2019, o 11:48 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Inoyū » 17 paź 2019, o 22:42

Starcze marudzenie o braku zainteresowania ze strony rodziny zostało zbyte milczeniem przez uparcie niechcącą maczać swoich paluszków w nieswoje sprawy Yamanakę. Chociaż mogłoby się to wydawać okrutne, dla niej była to naturalna kolej rzeczy; będąc osobą starą trzeba liczyć się z tym, że reszta familii chciałaby już żyć po swojemu, a nie mieszkając razem z nimi praktycznie skazuje się na wyalienowanie. Po cichu miała nadzieję, że poprzez paranie się tak ryzykowną profesją, nie będzie jej dane dożyć tak sędziwego wieku. Nie mogłaby znieść takiego upokorzenia i nieudolności. Starość się bogom nie udała.
Nie poświęciła jednak rozmyślaniom o kwestii starości dłużej niż kilka sekund - wraz z przemilczeniem niemrawego lamentu dziadka postanowiła kontynuować swoją wędrówkę. Przystanęła na krótką chwilę, gdy mężczyzna bez większego zawahania odgadł jej miejsce pochodzenia. Gwizdnęła z podziwem.
Cóż za słuch! — pochwaliła go szczerze, bynajmniej nie spodziewając się, że jakiś leśny dziad, który zamieszkiwał jakąś chatynkę w Midori pośrodku niczego z taką łatwością rozpozna ten dość pretensjonalny akcent. Przekrzywiła głowę nieznacznie na bok, by z nieco większą niż wcześniej uwagą zlustrować całą jego postać, podczas gdy ten najwyraźniej poczuł pilną potrzebę wygadania się komuś, w czym absolutnie nie chciała mu przerywać. A niech powie wszystko, co sobie chce. Gdyby próbowała mu w tym przeszkadzać, to pewnie jego słowotok trwałby jeszcze dłużej.
Dopiero w tym momencie zaczęła dostrzegać pewne niuanse, na które chwilę wcześniej nie miała ochoty zwracać uwagę - wzrok starca, nawet jeśli był skierowany w stronę albinoski, pozbawiony był tego charakterystycznego dla widzących zrozumienia, co aktualnie znajduje się przed jego oczami. Jego spojrzenie było puste. Ślepe.
Nie miała jednak zamiaru upokarzać go swoim współczuciem. To, że jest ślepy, oznaczało również, że reszta jego zmysłów musiała się wyostrzyć. Zapewne już zdążył przyzwyczaić się do swojej ślepoty, nawet jeśli czasem bywała problematyczna. A zwłaszcza, gdy chodzi o dobieranie dozwolonych do spożycia grzybów, które mógłby potem wykorzystać do przyrządzenia zupy grzybowej.
Przewróciła ślepiami z wyraźnym zmęczeniem.
Jest dziad pewien, że nie ma zamiaru dołączać do swojej żony, skoro prosi o zbieranie grzybów przypadkowych przechodniów? Mogłabym dziada z łatwością otruć i podkraść te marne zaskórniaki. Na dziada miejscu obeszłabym się smakiem i przygotowała sobie coś mniej ryzykownego do jedzenia — wytłumaczyła powoli, ale i z kwaśnym, pełnym politowania uśmieszkiem. Jak bardzo naiwnym trzeba być, by zaufać jakiejś losowej osobie, że przyniesie akurat borowiki zamiast muchomorów? Sama nie miała za bardzo ochoty fatygować się po te paręnaście nędznych ryo, które starzec miał schowane pewnie gdzieś w swoich skarpetach. O wiele bardziej ceniła sobie teraz niezakłócony niczym spacerek. — Bądź zdrów, dziadku. Poczekaj na wnuczkę.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Shikatsu » 18 paź 2019, o 12:52

Misja rangi D
Inojka
5/15


Obrazek

Inojka - jak to zresztą Inojka miała w zwyczaju - zawsze w ludziach widziała to, co najgorsze. Wyłożyła powolutku i wyraźnie dziadydze jak dziecku, dlaczego jego zaczepianie wędrowców w środku lasu jest niekoniecznie mądrym pomysłem, nie ukrywając nawet wyraźnie słyszalnego w tonie jej głosu poczucia wyższości. I nie trzeba było bynajmniej mieć do tego wrażliwego słuchu ślepca! No cóż, trudno się w sumie dziwić cwanej albinosce - ludzie na starość, tym bardziej tacy żyjący na odludziu, dziwaczeją często i ich pomysły stają się coraz bardziej wydumane i nieracjonalne. Mało to było historii o staruszkach, którzy wychodzili z domu, ruszali tylko w im znaną stronę i ginęli na zawsze ku rozpaczy rodziny? Można więc uznać, że wątpliwości co do sprawności intelektualnej pustelnika były w tym przypadku w pełni uzasadnione.
Z drugiej strony jednak, kto nauczył Inojkę tak odzywać się do starszyzny?! Gdyby tu była jej mama, to pewnie umyłaby córeczce niewyparzoną gębę mydłem. Ale że Inojka była daleko od domu i nie miał kto przetrzepać jej dupska miotłą, to jedynaczka czuła się chyba wybitnie bezkarnie i pozwoliła sobie zbesztać ślepego dziadziusia, a potem ruszyć w swoją stronę.
I wtedy na głowę spadła jej szyszka.
- Panienko, wojna idzie, nic mi innego nie pozostało, niż zawierzyć w zwykłą ludzką dobroć – Dziad nawet jeśli zauważył to, że albinoska oberwała szyszką po głowie, to tego nie skomentował, bo najwyraźniej był lepiej wychowany niż wściekła pannica z Saimin. - Kiedyś często odwiedzałem Karmazynowe Szczyty, żyją tam sprawiedliwi, prawi ludzie... W dodatku co mi się może najgorszego stać, moja droga? Ja mam prawie sto lat, każdego ranka jestem miło zaskoczony, że jeszcze żyję… A za zupą z leśnych grzybków tęsknię jak za mało czym!
Leśny dziad pogładził się po długiej, splątanej brodzie, prezentując się w sumie dość markotnie. Trudno mu się dziwić – cały region słynął z tego, że jesienią zajadał się aromatyczną zupą grzybową!
- …Niech panienka zrobi dobry uczynek. Mam tu jakieś świecidełka, dam panience na pamiątkę. Dla mnie taka zupka to nie tylko zupka. To smak mojej młodości.
Kolejna gałązka zadrżała niespokojnie nad głowa Inojki pod ciężarem szyszek.

猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Inoyū » 18 paź 2019, o 18:37

Chęć spożycia zupy grzybowej okazała się być dużo poważniejszą sprawą niż przewidywała. Staruszek nie tylko jął kontynuować swoje błagalne próby przekonania Yamanaki do nazbierania mu tych cholernych grzybów, ale tym razem także zaczął podchodzić ją nieco pod włos, chcąc ją zmanipulować. No bo przecież ci ludzie z gór tacy uczynni, tacy grzeczni. Sprawiedliwi, prawi, nawet dzień dobry powiedzą człowiekowi, gdy idzie ulicą. I jak taka dziewuszka z gór miałaby odmówić biednemu dziadkowi? No jak?
Kąciki drgnęły ku górze w protekcjonalnym grymasie, kiedy mężczyzna postanowił za stosowne poszczuć ją odrobinę swoimi błyskotkami, licząc na to, że w ten sposób zapewni sobie tanią siłę roboczą. Nie da się zaprzeczyć, że Inoyū uwielbiała wszelkiego rodzaju świecidełka i ciężko było jej się oprzeć przed nabyciem jakiegoś ciekawego akcesorium, które akurat wpadło w jej wybredne oko. Ale z drugiej strony - cóż za błyskotki mógłby mieć jakiś, jak sam się przedstawił, leśny dziad? Niewykluczone, że wygrzebał wykonaną z tanich materiałów biżuterię z podmiejskich zsypów i postanowił ją sobie zabrać. Ewentualnie były to jakieś stare rupiecie po jego zmarłej małżonce. Wypuściła powietrze z lekko uchylonych ust, próbując jeszcze zachować spokój ducha.
No ładne ma dziad te świecidełka, ale też niekoniecznie w moim guście, więc podziękuję — zbyła go dość stanowczo i już, już miała ewakuować się z pobliża chatki, gdy coś ze sporym impetem rozbiło się na jej łepetynie. Tajemniczy obiekt odbił się z głuchym stuknięciem o jej czaszkę, by wylądować tuż pod jej stopami, więc Yamanaka schyliła się po niego odruchowo, chcąc go zidentyfikować. Pocisk okazał się być najzwyklejszą w świecie szyszką, jednak w jej głowie już zdążyła się zapalić czerwona lampka, a znerwicowane myśli wypełniły jej umysł, zmuszając przeczuloną kapłaneczkę do rozejrzenia się wokół siebie. Czy to był przypadek? A może ostrzeżenie? Co jeśli sporządzenie zupy grzybowej miało być jedynie pretekstem do zwabienia młodziutkiej Yamanaki? Tylko po jaką cholerę?
Zasłyszała w dzieciństwie pewną baśń o staruszce, która to kusiła dzieci do swojego domku tylko po to, by je przyprawić, wrzucić do pieca i zjeść ze smakiem. Stojący tuż przed nią starzec prezentował się na tyle niecodziennie, że byłaby w stanie uwierzyć w to, że mógłby podejmować się jakichś bardzo podejrzanych interesów. Albo ją zjeść.
Coś tutaj zdecydowanie śmierdziało. I bynajmniej nie była to Inoyū!
Och, tak bardzo chciałabym pomóc — zaczęła teatralnie, niezbyt siląc się na ukrycie niezbyt szczerego tonu — ale niekoniecznie mam czas. Jeśli dziad chce, to mogę podać adres do pewnej knajpy w centrum, tam serwują całkiem niezłą grzybową. Pójdzie sobie dziad z wnusią i przestanie wreszcie nagabywać obcych ludzi do zbierania grzybów — mruknęła pod nosem, krzyżując ręce na swojej klatce piersiowej. Niech już on się odczepi, no na litość boską.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Shikatsu » 18 paź 2019, o 19:29

Misja rangi D
Inojka
7/15


Obrazek

Inoyu, chociaż zazwyczaj łasa na wszelkie pochlebstwa i komplementy, tym razem pozostała oporna słowa niewidomego staruszka. Czy była to kwestia tego, że mówiący te zdania był prawie pięć razy starszy od albinoski? A może po prostu jej bardzo indywidualistyczna osobowość nie pozwalała jej na postrzeganie się jako część kolektywnie uczynnych i dobrych mieszkańców Karmazynowych Szczytów? Czy też po prostu kiedyś jakiś dziadek wepchnął się przed nią w kolejkę na targu i traumatyczne wspomnienie sprawiło, że Yamanaka od tego momentu pałała niechęcią do wszystkich emerytów? Tego nie dowiemy się pewnie nigdy.
Ważne jednak jest to, że ta wypadkowa uczuć, doświadczeń i osobistych uprzedzeń albinoski sprawiła, że zdecydowała się ona nie podjąć oferowanego jej przez leśnego dziadka zadania i wzruszyć tylko ramionami na prośby o pomoc w tak błahym zadaniu, jak przygotowaniu grzybowej kolacyjki dla zdziwaczałego mieszkańca leśnej chatki. Inoyu miała w końcu do tego pełne prawo – miała wolną wolę, szyszki nie spadły na jej głowę, by ukarać ją za podjętą decyzję. Mogła ruszać przed siebie, zostawiając dziadka tam, gdzie go znalazła. Potem wróci do domu, zajmie się swoimi sprawami, wróci myślami parokrotnie do leśnego pustelnika, aż w końcu zapomni zupełnie to przelotne spotkanie na leśnych ścieżkach. Tak czasem po prostu bywa.
…A może nie tym razem?
- Bystra jesteś, pannico, chociaż koszmarnie wychowana – sarknął staruszek, gdy Inoyu wskazała mu namiary na swoją ulubioną gospodę w Midori. Wsparł się ciężko o kijku oburącz i westchnął chrapliwie, a jego poznaczona bruzdami twarz wykrzywiła się w dość gorzkim grymasie, chociaż oczy pozostały puste.
- Idzie ta przeklęta wojna, a ja przeżyłem dobre życie i ani myślę dać się zajść tutaj zbójom Aburame – mruknął spod splątanego wąsiska – Pytałaś, dziewczyno, czy nie biorę pod uwagę tego, że mnie ktoś zatruje? Dziecino, potrzebuję tylko jednego - zbierz mi odrobinę kurek, pełno ich teraz jest w lesie, nie będzie musiała panienka iść daleko. I jednego muchomorka - podobnego do gąski, białozielonego. Oddam ci za nie wszystkie moje skromne oszczędności, proszę bardzo!
Podkuśtykał parę kroków w stronę dziewczyny przy pomocy swojej laseczki, rozgarniając nią co bardziej upierdliwe gałęzie. Widać było, że jest już zmęczony, ale przynajmniej nie próbował już się przymilać.
- Miałem dobre życie. Pomóż mi, panienko. To żaden grzech wyprawić umierającego starca na drugą stronę.

猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Inoyū » 18 paź 2019, o 21:12

Wykonała parę kroczków w miejscu, by zobaczyć, czy starzec nadal miałby zamiar ją za wszelką cenę zatrzymać. Podreptała jeszcze przez sekundę. Nie zauważywszy żadnych istotniejszych zmian na jego obfitej w bruzdy facjacie, odwróciła się wreszcie w stronę tej udeptanej ścieżki, z której na kilka chwil odrobinkę zboczyła. Sprawa najwyraźniej jest już zakończona. Dziadek zrezygnował ze zjedzenia swojej wymarzonej grzybowej, a Inoyu w końcu mogła wznowić włóczenie się bez większego celu po nieco przerzedzonych, wielobarwnych lasach Midori, zostawiając staruszka tam, gdzie go znalazła. A następnie wróci wreszcie domu, zajmie się mniej lub bardziej przyjemnymi rzeczami, wspomni parokrotnie tak krótkie, że aż nieistotne spotkanie z tajemniczym starcem. Ostatecznie pamięć o nim zostanie już całkowicie wyparta innymi, ciekawszymi osobistościami.
…Ale czy na pewno?
Zachowanie mężczyzny w momencie diametralnie się zmieniło. Zerknęła na niego zza ramienia, by parsknąć donośnie w reakcji na jego uwagę odnoszącą się do - jego zdaniem - karygodnych manier albinoski. Może i nie byłaby tak zdystansowana, gdyby już od samego początku nie wyczuła, że z pozoru niewinne prośby staruszka były podszyte motywacją zdecydowanie bardziej mroczną niż nagła potrzeba zjedzenia zupy. Wysłuchała go cierpliwie. Nie przerwała ani razu, chociaż tak bardzo ją kusiło.
Trzeba było tak od razu, zamiast pleść jakieś farmazony o zupach grzybowych — skarciła starca z cieniem pretensji w głosie. Niepotrzebnie stracili czas. Gdyby tylko dziadek szczerze wyspowiadał się kapłance, co mu leży na sercu, to może szybciej dobiliby interesu i nie musiałby tyle czekać na pozbawienie go fizyczności.
Zgodzę się pod jednym warunkiem — rzekła po krótkiej chwili zamyślenia — najpierw dostaję całą zapłatę, a potem dostarczam dziadkowi grzybki. Może być? Nie chciałabym, by dziad przypadkiem sobie kipnął przed oddaniem mi swoich pieniędzy. To chyba zrozumiałe, prawda?
Nie widziała absolutnie nic złego w chęci pozbawienia się życia, jeśli tylko ma się na to aktualnie ochotę. Każdy ma swoje wlasne powody, by kontynuować wędrówkę po ziemskim padole; w momencie, gdy te powody stracą na ważności, a zaczną przeważać plusy odejścia w niebyt, to po co się tak męczyć? Tylko po to, by istnieć? Upokarzające.
Starzec wydawał się być pewien swojej decyzji, a skoro mogła mu w tym pomóc i przy okazji sobie dorobić, to nie widziała żadnego powodu, by odmówić. Śmierć nie była jej obca - wielokrotnie towarzyszyła swojej matce przy obrządkach pogrzebowych, więc zdążyła już ją zaakceptować jako nieuchronny punkt w życiu każdego człowieka. Wszystko powszednieje, gdy tylko spędzi się przy tym odpowiednią ilość czasu.
O ile mężczyzna przystał na jej żądanie, ruszyła w głąb lasu niemal natychmiast. Nie chcąc po drodze niczego przegapić, omiatała wzrokiem leśną ściółkę w poszukiwaniu odpowiednich rodzajów grzybów.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Shikatsu » 19 paź 2019, o 16:10

Misja rangi D
Inojka
9/15


Obrazek

Patrzcie państwo, jak czasem daleko potrafi zaprowadzić zwykła uczciwość! Dziadyga miał szczęście w nieszczęściu, że trafił na tak przewrotny charakterek jak albinoska z gór - okazało się, że zamiast kombinować i wymyślać bajki o grzybowych zupach, wystarczyło wyłożyć karty na stół i wyjawić przed dziewczyną dość mroczne plany na własną eutanazję. Czy starzec był zaskoczony tym, jak łatwo było nakłonić dziewczynę do pomocy? Zapewne tak, chociaż nie pokazał tego po sobie - zniknął szybko w środku swojej chatki, a do uszu Yamanaki dotarły dźwięki przegrzebywania różnego typu rupieci. Chwilę później Inoyu ujrzała staruszka znowu, tym razem dzierżącego w dłoni wiklinowy, trochę nadgryziony zębem czasu koszyczek, który wyłożony był wzorzytą szmatką. Do koszyka wrzucona była sakiewka z monetami, uszyta z tego samego materiału.
- Panienko, potem może sobie panienka zabrać cokolwiek zechce - odparł dziad spokojnie, składając w jej dłonie koszyk - Tylko pamiętaj, by nie dotykać muchomora gołymi rękami. Może do mnie nie dołączysz, ale nie chcemy, byś się struła.
I po tej krótkiej rozmowie schował się znów za zmurszałymi drzwiami, a Inoyu swoje kroki skierowała w stronę, którą wcześniej wskazał jej dziadek.
Jesień obfitowała w różnego rodzaju grzyby - Inoyu, jeśli chociaż trochę znała się na rozpoznawaniu tych jadalnych, mogła pobawić się w komponowanie własnego bukietu. Chociaż, jeśli sama nie zamierzała częstować się dzisiejszym obiadem, to w sumie nie musiała aż tak zwracać uwagi na to, czy jej zdobycze przypadkiem nikomu nie zaszkodzą. Była też tak daleko od bardziej popularnych leśnych ścieżek, że żaden zapalony grzybiarz nie zdążył jej ubiec - jej koszyczek zapełniał się więc szybciutko.
Szkoda tylko, że jak na złość nie mogła znaleźć nigdzie tego jednego upragnionego muchomorka.
Oczywiście nie obyło się bez nieprzyjemnych przygód - gdy Inoyu schylała się we wdzięcznym przegięciu, by odciąć nożykiem wybitnie urodziwą kurkę, z jej ucha wypadł ciężki i bogato zdobiony kolczyk, znikając w leśnych chaszczach. Jeśli albinoska zapragnęla odzyskać zgubę, to zabrakło jej refleksu - zadziorna sroczka przechwyciła błyskotkę, by wznieść się na gałęź jednego z pobliskich drzew - niezbyt wysoką, ale ponad zasięgiem krótkich rąk Inoyu. I z tej odległości obserwowała figlarnie dziewczynę ze zdobyczą w dziobie, jakby szydząc z albinoski.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Inoyū » 19 paź 2019, o 22:26

Każdą kolejną uwagę starca opatrzyła niedbałym przytaknięciem, jakby jego niewidzące oczy mogły w ogóle to odnotować i skłonić go do zaniechania przekazywania Yamanace dalszych instrukcji. Inoyū przecież to wszystko wiedziała. Kilka lat temu w przypływie nagłej chęci podniesienia swoich kwalifikacji zamknęła się na parę dni w miejskiej bibliotece, by zgłębić podstawy wiedzy alchemicznej. Te absolutne podstawy podstaw, chociaż nie były wystarczające do wykonania mikstur przewyższających mocą najzwyklejszej herbatki na problemy gastryczne, to nadal pozwalały na pobieżne poznanie właściwości nie tylko roślin, ale i grzybów.
Tak, tak. Zrozumiano. — Wymamrotała, machając dłonią w powietrzu ze zniecierpliwieniem. — Wrócę za momencik.
Nie mogła jednak zaręczyć, że odszukanie na tyle trujących grzybków, by ich toksyny zabiły spożywającego w zaledwie kilka godzin naprawdę zajmie jedynie parę chwil; trucizna lwiej części z nich wywoływała raczej względnie niegroźną niestrawność. W końcu nie bez powodu staruszek nakazał jej odnalezienie tego konkretnego - podobnego do gąski - muchomora. Cholera jasna, tylko jak właściwie wyglądała ta gąska? Skoro powiedział, że jest charakterystyczna, to raczej nie powinna się niczym martwić, nie?

Za najbezpieczniejszą opcję uznała dorzucenie do koszyczka kilku dodatkowych, bardzo estetycznie czerwonych kuzynów tamtego muchomora. I tak też zrobiła - za każdym razem, gdy jej ślepiom ukazał się ten nakrapiany grzyb, bez zastanowienia ścinała go niepozornym kozikiem, po czym wrzucała niedbale do zapełniającej się w dość imponującym tempie wiklinowej kobiałki.
Chociaż nie planowała obchodzić całego lasu w poszukiwaniu kurek, które wydawały jej się w tym momencie jedynie zawracaniem głowy, skoro głównym celem miało być doprowadzenie starca do w miarę szybkiej śmierci, to i tak z braku laku zebrała również kilka z nich, gdy przypadkiem napatoczyły się gdzieś w zasięgu jej wzroku. A niech dziadek ma. Trucizna łatwiej wejdzie, gdy jej smaczek nie będzie aż tak parszywy.
Matka zawsze powtarzała, że chodzenie po mchu niby ma jakieś właściwości odprężające - mimo że miała teraz niepowtarzalną okazję przemierzania zielonych borów Midori przez czas zdecydowanie dłuższy niż zazwyczaj, to nie stwierdziła praktycznie żadnej zmiany w swoim stopniu znerwicowania. A tego cholernego muchomora jak nie ma, tak, kurna jego mać, nie ma. Zamiast tego jej uwagę zwróciła niezwykle urodziwa kurka, która skryła się pod gęstym krzakiem czeremchy. Schyliła się dość asekuracyjnie, bo jej już prawie nienastoletni grzbiet powoli zaczynał odmawiać posłuszeństwa, po czym przyłożyła ostrze do trzonu grzyba, gdy nagle…!
Podniosła wzrok ku górze, uważnie taksując korony drzew. Nie ma tutaj miejsca dla dwóch srok. Jedyną sroką, która ma prawo przebywać w tym lesie jest nie kto inny jak Inoyū, nie mogła więc pozwolić temu przebrzydłemu ptaszysku na kradzież jej świecidełka. Zmarszczyła delikatnie brwi, próbując naprędce wymyślić jakiś sposób na przechwycenie swojej błyskotki. Złapanie sroki za ogon najprawdopodobniej byłoby skazane na porażkę ze względu na zbyt wysoko położoną gałąź, na której aktualnie przesiadywała. Bynajmniej nie przejmując się, że mogłoby to zostać przez kogoś uznane za przesadę, wyciągnęła złożone w klanowej pieczęci dłonie przed siebie, by zawładnąć niewielkim ciałkiem zwierzęcia, a następnie nakazała sroce otworzyć dziób. O ile udało jej się zapamiętać miejsce upadku kolczyka, to po prostu idzie w tym kierunku, by go podnieść i włożyć go sobie z powrotem do ucha.
Wszystko inne może teraz poczekać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Wąwóz w środku lasu

Postprzez Shikatsu » 20 paź 2019, o 10:51

Misja rangi D
Inojka
11/15


Obrazek

Koszyczek Inojki zapełniał się dość sprawnie, uginając jej białe ramię od ciężaru różnokolorowych grzybków, które dorzucała do pokaźnych już zbiorów. I pewnie zaraz musiałaby wrócić do chatki i wymienić koszyk na nowy, by móc kontynuować swoją grzybiarską przygodę, gdy - bidula! - padła ofiarą wrednej sroczki.
Tak więc nie było wyjścia, a rozpoczął się pokaz siły. Sroczka za nic miała sobie gniew dziewczyny i dalej spędzała wygodnie czas na gałęzi pobliskiego drzewka, jak na złość błyskając w oczy albinoski ukradzionym jej przed momentem świecidełkiem. Inoyu jednak zdecydowała, że nie będzie się rozstawać w zagranicznych lasach ze swoją rodową biżuterią i zdecydowała się zareagować szybko, składając dłonie w pieczęć, która przypominała ramkę obejmującą ptasie ciałko. Sroczka przekręciła czarną główkę w bok z zainteresowaniem.
I wtedy otworzyła dziób, a kolczyk spadł na ziemię. Zdezorientowana i zaniepokojona sroka poderwała się do lotu gwałtownie, a Inoyu za to poczuła, że ubyło jej trochę sił - teraz musiała sama sobie zadać pytanie, czy odzyskiwanie skradzionego dobra przy pomocy techniki tak wysokiej rangi było tego warte?
Inoyu podążyła więc w miejsce, gdzie wydawało jej się, że mógł spaść kolczyk. Oczywiście droga do celu nie była tak prosta, jak mogłaby chcieć przywiązana do blichtru kapłanka - najpierw musiała przedrzeć się przez wyjątkowo rozrośnięte chaszcze pokrzywy, a po jego pokonaniu powitały ją bujne jeżyny. Jeśli miała ochotę, to mogła ich nawet skosztować; gorzej, że ich kolce blokowały jej wygodny dostęp do miękko ułożonego na mchu kolczyka.
No, i jeśli oko Yamanaki było dostatecznie bystre, to mogła dojrzeć, że obok miejsca, gdzie spadła jej biżuteria, rósł sobie grzybek. Wyjątkowo duży, podobny do gąski, białozielony.

猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość