Ziemie rodziny Watanabe

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 1 lip 2019, o 17:22

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
22/45


Szpiegowski duet był świadom, że stare schody mają tendencję do skrzypienia, więc bardzo zgrabnie i z gracją najprawdziwszych ninja stawiał kolejne kroczki. Drewniane schody odezwały się, ale były to ledwie słyszalne dźwięki, o wiele cichsze od tych, które wygenerował poprzednik. Dziewczyny dostały się więc na górę z całkiem dużą pewnością, że nie zwróciły niczyjej uwagi. Po niezmiernie rozsądnie przeprowadzonym podziale ról bohaterki rozeszły się w przeciwnych kierunkach.
Albinoska skręciła w lewo ze świadomością, że śledzona przez nią osoba weszła już do pokoju zmarłej żony gospodarza. W pełnej czujności podeszła do drzwi. Stanąwszy przy nich, nie usłyszała niczego po drugiej stronie; było cichutko. Zdecydowała się więc zajrzeć do środka, zachowując przy tym pełną gotowość do reagowania w przypadku skrajnej sytuacji. Złapała za klamkę i uchyliła drzwi, które cichutko skrzypnęły.
W środku, w mroku przełamywanym przez zapaloną małą świeczuszkę, na skraju dużego łóżka siedział skryba pana Watanabe. Trzymał w dłoniach białe korale, których kuleczki delikatnie przesuwał między palcami. Tuż obok niego, też na łóżku, leżała jasna, kobieca suknia. Przedmioty, zapewne będące wcześniej własnością Kaiyo, musiały zostać przed momentem wyjęte, na co jasno wskazywała otwarta szafa i wysunięta jedna z szuflad komody. Mężczyzna, choć mocno zajęty samym sobą, wyłapał ciche skrzypnięcie i podniósł spojrzenie na zlewającą się z półmrokiem sylwetkę Inojki.
- Ou... - wydał z siebie nic nie znaczące dźwięki, mocno zszokowany pojawieniem się niespodziewanego gościa. - T-tto n-nie tak, ja t-tu tylko... ech... n-nie mogłem spać - wydukał cicho bardzo zmieszany sytuacją, w jakiej zastała go Yamanaka.
Tymczasem Shikatsu odbiła na korytarzu w prawą stronę, minęła wspólną sypialnię państwa Watanabe, a potem dotarła do pokoiku, który odwiedziła dobre kilka godzin temu. Zebrała się w sobie, przygotowała kunai i smukłymi palcami wolnej dłoni oplotła klamkę, by następnie pociągnąć w dół.
Nic to jednak nie dało, bo drzwi ani drgnęły. Nara nie potrzebowała swojego wrodzonego geniuszu, by stwierdzić, że te małe drewniane wrota muszą być zamknięte na klucz od środka. Cały misterny plan sypnął się przez tak drobny, ale zwyczajny szczegół, który nie został wzięty pod uwagę.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 1 lip 2019, o 18:43

Shi nawet się szczególnie nie frustrowała tym, że znowu jej nic nie wyszło. Nie była Inojką, która w tej sytuacji pewnie już zaczęłaby gotować się od środka i tupać swoją śliczną nóżką - dziewczyna w sumie była w samym środku wieku dojrzewania, nic więc dziwnego, że mogło jej zależeć na odrobinie prywatności. Nara więc przymknęła po prostu ciężkie powieki na moment, usiłując nie dać się wszechogarniającemu ją zrezygnowaniu - w duchu zganiła siebie za to, że nie wzięła nawet tego pod uwagę. Ech, gdyby ją teraz zobaczył ojciec, to pewnie już dawno by ją wydziedziczył!
Przez moment rozważała wyważenie drzwi siłą - nurtowała ją tożsamość trzeciego użytkownika chakry pod tym dachem i koniecznie chciała empirycznie potwierdzić, czy piętnastolatka była tą osobą, którą wypatrzyła Inoyu. Robienie zbędnego rabanu nie wchodziło jednak w grę. Shi dobrze wiedziała, że jeśli wyłamie siłą drzwi do pokoiku nastolatki, to jej ojca prawdopodobnie nie będzie interesowało to, że Nara wzięła dziewczynę za potencjalnie niebezpieczną kunoichi, ale to, że jakaś obca baba zagraża jego wychuchanej córeczce. Z drugiej strony, metodą eliminacji, to co ujrzała Inoyu (Shi nadal nie wiedziała, jakim cudem, ale to nie było akurat ważne) wskazywało na to, że w swoim pokoiku zabarykadowała się właśnie małolata. No bo kto inny? I po co?
Wybrała więc rozwiązanie proste i logiczne. Nie wariowała - miały przecież czas, nigdzie jej się nie spieszyło. Odchrząknęła tylko i zapukała cicho do drzwi Nanako. No, i uprzednio schowała za siebie kunai, by - jeśli dziewczyna nie śpi i ją wpuści - jej przypadkiem nie wystraszyć. Skoro nie mogła pozwolić sobie na popis siły, to może wystarczyło użyć odrobiny kultury i ogłady.
- Nanako? Tu Shikatsu. Przepraszam, że cie znowu nachodzę. Strasznie mnie boli żołądek, znalazłabyś mi może jakieś ziołowe krople? - zagaiła, jeśli nastolatka uchyliła drzwi lub spytała, kogo tu niesie w środku nocy. Starała się brzmieć odpowiednio pomiędzy byciem zbolałą i byciem sympatyczną.
No, ale jeśli kultura i ogłada nic nie dały, to nie pozostało jej nic innego, jak dołączyć do Inoyu i wzruszyć ramionami, w ten sposób meldując, że przed odkryciem tożsamości trzeciego shinobi powstrzymały ją mocne dębowe drzwi. Jeśli miały wdzierać się tam siłą, to wolałaby nie robić tego na własną rękę. No, i przy okazji uniosła brwi na widok faceta, który miętolił w dłoni koraliki. Może skryba lubił przebierać się w babskie fatałaszki?
Ostatnio edytowano 1 lip 2019, o 20:01 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 1 lip 2019, o 19:10

Pomimo tego, że Shi wydawała się być niezmiernie zadziwiona całym spektrum jakże przydatnych umiejętności Yamanaki, na szczęście zachowała jakieś tam szczątki trzeźwości umysłu niezbędnej do zrozumienia rozkazów tak chętnie wydawanych przez wręcz uwielbiającą się panoszyć albinoskę i wzięła udział w zaproponowanej przez nią gierce, ostatecznie sromotnie w niej przegrywając. W sumie, to kamień spadł z jej serca. Nie miałaby teraz czasu na tłumaczenie jej, którędy mogłaby dojść do pokoju świętej pamięci Kaiyo. Upewniwszy się więc, że Nara nie wróciła sobie do pokoju, by dokończyć swój zdrowy, ośmiogodzinny sen tak brutalnie przerwany przez tajemniczego jegomościa i jednak znalazła się tuż przed drzwiami córeczki gospodarza, sama zaczęła zmierzać w stronę pomieszczenia, którego sprawdzenie przypadło jej dzięki zwycięstwie nad Narą. Głupia. Przecież wiadomo, że ludzie najczęściej wybierają nożyce.
Osobnik, który znajdował się w pokoju zmarłej żony pana Takijiego, cokolwiek robił, to robił to nadzwyczaj cicho; gdyby nie fakt, że miała całkowitą pewność, iż ktoś tam właśnie bierze udział w różnych, bardzo podejrzanych aktywnościach, pomyślałaby, że może tylko jej się coś przesłyszało. Można rzec, że leciutko obawiała się tego, co ujrzą jej pozbawione źrenic ślepia po przekroczeniu progu pokoju. Ale nie, nie czuła się w żaden sposób zagrożona. Bynajmniej. W końcu byle cywil nie byłby dla niej żadnym zagrożeniem.
A jednak mnogość skrajnie poronionych fiksacji, które mogą przyjść do tych obleśnych, człowieczych łbów w pewien sposób sprawiała, że czuła narastającą ekscytację wraz z coraz szerszym uchylaniem tych niemiłosiernie skrzypiących, drewnianych drzwi. Zacisnęła palce na rękojeści swojego nowiutkiego wakizashi bardziej z przezorności niż z realnego poczucia czyhającego za drzwiami niebezpieczeństwa, po czym wsunęła się z gracją do środka, zmyślnie zamykając drzwi za sobą, coby przypadkiem nikt niczego więcej nie usłyszał. Nie potrzebowała więcej niż te ledwo tlące się, mdłe światło powoli gasnącej świeczki, by dostrzec jasne, damskie odzienie rzucone na łożu oraz ślęczącego tuż obok mężczyznę, który ze skupieniem memłał między palcami równie jasną biżuterię. Nie przerywała mu. Z początku zupełnie niezmącony obecnością Inoyū, zareagował dopiero po dłuższej chwili.
Ups, ja też nie mogłam spać — wysyczała dość jadowicie, omiatając wzrokiem zarówno pozostałą po kobiecie garderobę, jak i facjatę złapanego na gorącym uczynku dewianta. Aparycja mężczyzna była na tyle charakterystyczna, że całkiem sprawnie rozpoznała w nim tego cichutkiego skrybę, który raczej starał się za bardzo nie wychylać.
No proszę, proszę — zaczęła półgłosem — czy zawsze jak nie może pan spać, idzie do pokoju nieboszczki, wyciąga jej ciuchy i zaczyna je bezczelnie obmacywać? — spytała, bynajmniej nie oczekując od niego żadnej odpowiedzi. Zbliżyła się o parę kroków do wyraźnie zmieszanego osobnika, by zatrzymać się w bezpiecznej odległości i rozejrzeć raz jeszcze po pomieszczeniu w poszukiwani jakichś interesujących szczegółów.
Czy może pan w jakiś sposób wyjaśnić tę sytuację? Widzę, że pan — przerwała na krótki moment i wskazała szybkim ruchem porozrzucane po pościeli kobiece łaszki — bardzo tęsknił za panią Kaiyo.
Wykrzywiła kąciki ust w szyderczym grymasie, zerkając na niego z góry spod zmrużonych delikatnie powiek.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 1 lip 2019, o 22:17

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
25/45


Jak się okazało, wdarcie się do pokoju nastolatki bywa trudniejsze od wkradnięcia się do lombardu. Takie zwykłe, nijakie wręcz, drewniane drzwi okazały się większą trudnością niż konfrontacje z kryminalistami, pożary, misternie uknute intrygi, czy niespodziewane porody. Nawet jeśli Shikatsu wracająca z Midori była silniejsza od Shikatsu opuszczającej Midori, to i tak brakło rozwiązania na przeszkodę, z którą poradziłby sobie podrzędny ślusarz lub początkujący włamywacz. Głównym atutem Nary jednak nie były mięśnie zahartowane pod lodowatym wodospadem, czy wyjątkowy cień, potrafiący robić cuda, tylko wybitny umysł ostrzejszy od kunaia, który właśnie dzierżyła w dłoni. W głowie ciemnowłosej zrodził się więc niekonwencjonalny plan, wykorzystujący unikalną zdolność do werbalnej komunikacji z innymi ludźmi.
Samo pukanie nic nie wskórało, ale odezwanie się przyczyniło się już do jakiegoś małego ruchu po drugiej stronie małych, drewnianych wrót.
- Echh... która to godzina? - odezwała się dziewczyna w nieco zmanierowanym tonie, mającym ukazać pewną irytację. Przydreptała pod drzwi, a po chwili Shi mogła usłyszeć dźwięk przekręcanego klucza w zamku. Zaraz po tym nastolatka ubrana w sypialniane fatałaszki uchyliła nieco drzwi, tak na kilkanaście centymetrów.
- Poszukaj w kuchni na dole. Albo poproś Machi, niech ci pomoże. Chcę spać... - odezwała się z zerowym entuzjazmem do natrętnej kunoichi. Nie kwapiła się do opuszczania swoich czterech ścian, czy nawet wychylenia się za próg drzwi, które wciąż były tylko leciutko uchylone.
Tymczasem Inoyū rozpoczęła rozmowę z przyłapanym na gorącym uczynku skrybą, choć trudno było jednoznacznie określić, jaki był to uczynek. Mężczyzna był zmieszany i zawstydzony. Fakt, że Inojka capnęła go z zaskoczenia sprawiał, że nie miał za bardzo czasu na zebranie myśli.
- Nie, nie, ja tylko... - odezwał się jedynie na moment w przerwie między jedną, a drugą kwestią albinoski. Odłożył białe korale na bok i dopiero później, po wyraźnej sugestii, zdobył się na jakąś składną odpowiedź.
- T-tylko czasem. Bardzo lubiłem panią Kaiyo, była dla mnie miła. I dobra. I bardzo mi szkoda, że odeszła... Tęsknię za nią, to nie jest przecież nic złego. Może nawet bardziej niż pan Takiji. O-on jej nie rozumiał tak dobrze, jak ja. I nie był dla niej dobry. Niczego tu złego nie robię... Wspominam tu tylko, bo nie mogłem oka zmrużyć. Wszystko potem ładnie odłożę! Bardzo proszę nie mówić o tym innym. Proszę... - Mówił rzecz jasna półgłosem, bo bardzo mu zależało na dochowaniu swoich wybryków w sekrecie. Przy wzmiankach o zmarłej żonie gospodarza łatwo było wyłapać w jego głosie sentyment i niemały ładunek emocjonalny. Z nie mniejszym przejęciem prosił o dochowanie tajemnicy. Miał wtedy złożone rączki i wyglądał na takiego, co był gotów paść na kolanka i całować po stópkach kapłankę, byleby tylko ta nie skompromitowała go przed resztą domowników.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 3 lip 2019, o 20:34

Shikatsu potarła się dłonią po swoim brzuchu, uśmiechając głupkowato do nastolatki. No, wyszła na skończona kretynkę, ale przynajmniej potwierdziła jedno - niepozorna dziewczyna nie jest taka znowu niepozorna.
- Ach, masz rację. Wybacz, że cię obudziłam, czasem jestem taka roztrzepana..! - Nara machnęła dłonią w teatralnym geście bezradności wobec własnych głupotek, ale jej spojrzenie pozostało uważnie zatrzymane na twarzy małolaty - była zaintrygowana.
Dlaczego w ogóle córka zwykłego właściciela ziemskiego potrafiła posługiwać się chakrą? Kto ja tego nauczył? Co się wydarzyło podczas miesięcy jej zaginięcia? Shi poczuła dreszcz podekscytowania przechodzący po jej grzbiecie - zazwyczaj miała w nosie cudze życiorysy, ale ta historia była fascynująca. Raz w życiu nie była znudzona.
- ...No, to już ci nie przeszkadzam. Dobranoc - nie czekając na odpowiedz dziewczyny położyła dłoń na klamce i domknęła drzwi - Nanako.
Nie byłoby teraz za mądre wrócenie prosto do pokoju i położenie się do łóżka jakby nigdy nic – Shi przecież bolał brzuch. Schowała broń – na szczęście nie była jej teraz potrzebna – i skierowała swoje kroki w stronę schodów, by powoli zejść w dół i odnaleźć kuchnię. Ze znużeniem zajrzała do paru szafek, chcąc brzmieć dla kogoś, kto nasłuchuje u góry, jak ktoś, kto czegoś szuka. Kto wie? Może przy okazji znajdzie jakaś fiolkę z trupia czaszka lub flakon wypełniony cieczą w kolorze toksycznej zieleni? Jeśli jednak nie znalazła żadnych inkryminujących dowodów otrucia, to zwinęła sobie kawałek kiełbasy z baraniny i równie leniwie wdrapała się po skrzypiących schodach z powrotem – jeśli Inoyu zajmowała się teraz cywilem, to nie musiała się przecież nigdzie spieszyć. Jak delikwent będzie się stawiał, to Yamanaka zrobi te jakieś swoje umysłowe sztuczki i tyle, nie ma pośpiechu.
Nara nie udała się jednak grzecznie do łózka, ale tym razem wybrała inne drzwi – te, za którymi zniknęła wcześniej jej ulubiona albinoska.
- Dobry wieczór – przywitała się kulturalnie szeptem z Inoyu i zboczeńcem, przeżuwając. Nawet uniosła pytająco kawałek kiełbasy w stronę swojej koleżanki, ale potem przypomniało jej się, że Inoyu nie je mięsa, więc zachowała swój łup dla siebie. Skrybie przekąski nie zaoferowała – nie będzie się dzielić z jakimiś dewiantami – Co my tu mamy?
Jeśli w zamku od drzwi był klucz, to przekręciła go, zamykając cała trójkę w środku pomieszczenia, by spojrzeć z góry zimno na skrybę. Grzbiet oparła o drzwi i skrzyżowała ręce na piersi, blokując wyjście dodatkowo swoim ciałem. Niech Inoyu kontynuuje przesłuchanie.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 5 lip 2019, o 13:40

Nie wiedziała, w jaki sposób powinna interpretować tę cholernie niepokojącą ciszę. Inoyu, próbując odtworzyć poczynania swojej kompanki, uznała, że prawo istnieją wyłącznie trzy opcje. Pierwszą, a zarazem najbardziej prawdopodobną wersją wydarzeń było to, że Shi w ogóle nie podjęła próby sprawdzenia tożsamości shinobi ukrywającego się w pokoju pozornie bezbronnej nastolatki. Kolejna, zakładająca najczarniejszy scenariusz, polegała na tym, że jej koleżaneczka aktualnie leży gdzieś martwa, bo niebezpieczny osobnik okazał się być przebieglejszy niż ona i po prostu się jej pozbył, gdy tylko próbowała przedostać się do pokoju. Ostatnia była zaś pobożnymi życzeniami Yamanaki - w tej wersji Shikatsu nie zwiała sprzed drzwi Nanako i nie dość, że udało jej się wejść do środka, to jeszcze dowiedziała się, kim jest ten tajemniczy ninja. Jeżeli jednak Nara wykonała każdy kolejny punkt jej planu perfekcyjnie, to co, do jasnej cholery, może oznaczać ta cisza? Czy jest to dobry znak i tym shinobi okazała się śpiąca sobie smacznie Nanako, skoro nie słychać żadnych odgłosów walki? A może Shi właśnie została otruta? Gdzie ona jest? Czy błędem było powierzenie jej jakiegokolwiek zadania?
Wzięła głęboki, rozpierający całą klatkę piersiową, wdech, po czym wypuściła go miarowo przez delikatnie rozchylone usta i zwilżyła spierzchnięte wargi. Stres nie wpływa zbyt dobrze na cerę. Chyba powinna sobie w końcu wziąć w pełni zasłużony urlop. Komu się niby chce w ogóle bawić w bycie shinobi? Ani to przyjemne, ani opłacalne.
Zerknęła z cieniem znużenia na tego szamotającego się jak ryba wyjęta z wody, żałosnego facecika, bez większego zainteresowania pozwalając mu na dokończenie swojego nieskładnego usprawiedliwienia.
Ugh — wyrwało się z jej nadal powykrzywianych w wielce zdegustowanym grymasie ust, gdy wraz z przybyciem jej koleżanki pojawił się także swąd wędzonego mięsa drażniący jej nozdrza — weźże to ode mnie — wymamrotała z wyraźnym wyrzutem, odsuwając od siebie poczęstunek. Szybko pożałowała, że w ogóle zaczęła zaprzątać sobie główkę jej osobą. Shi jest jak jakiś karaluch. Nie warto.
To? To jest pan skryba, który bardzo lubi spędzać noce na miętoszeniu ubrań świętej pamięci Kaiyo. Obleśne, nie? — wyrzuciła z siebie jednym tchem z niezdrową ekscytacją w głosie, wyraźnie ciesząc się, że może pokazać komuś swoje znalezisko, które to w całej swojej obleśności i żałosności tylko zmarnowałoby się, gdyby tylko ona sama mogła je popodziwiać. Wskazała dłonią najpierw na samego skrybę, by potem jeszcze wycelować paluchem w porozkładane na pościeli ubrania, żeby tylko Shi niczego tutaj nie przegapiła. Nie do końca docierały do niej tłumaczenia mężczyzny, że za nią tęskni, że chciał sobie powspominać, że potem wszystko odłoży. To nie było ważne. Ważne było to, że musiała go jeszcze trochę poupokarzać, by potem chętniej wszyściutko wyśpiewał.
Czując za sobą obstawę w postaci Shi, zdecydowała się wreszcie podejść do niego nieco bliżej i, odgarnąwszy sukienkę nieboszczki, przysiąść sobie tuż obok niego na łóżku. Założyła nogę na nogę, gdyby jednak nabrał chęci na całowanie jej po stópkach.
Oczywiście, że nic nie powiem — obiecała, wyginając usta w słodziutkim uśmiechu — pod jednym warunkiem. Odpowie pan na każde moje pytanie. Nie radzę niczego zatajać, bo prędzej czy później i tak się dowiem, a wtedy pański malutki sekrecik szybciutko przestanie być sekrecikiem — doprecyzowała równie słodziutko. Spojrzenie, które dotychczas błądziło chaotycznie po pokoju w poszukiwaniu jakichś kolejnych smaczków, zatrzymało się na ślepiach skryby, by wymusić na nim kontakt wzrokowy.
Powiedz wszystko, co wiesz o śmierci Kaiyo i zaginięciu jej córki. Każdy najmniejszy szczegół. Kolejną rzeczą jest jej małżeństwo z Taikijim. Jakie było? Czy coś niepokojącego się między nimi działo? A, i z czystej ciekawości - czy Machi ma romans z Takijim? Mów. Tylko cicho.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 5 lip 2019, o 18:01

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
28/45


Naburmuszona dziewczyna westchnęła cichutko, kiedy Shikatsu ją przepraszała, tłumacząc swym roztrzepaniem. Odpowiedziała jej jednym, oschłym dobranoc, również złapała za klamkę i dopilnowała, żeby drzwi zostały zamknięte. Odchodząc od pokoju córki gospodarza, Nara mogła usłyszeć charakterystyczny dźwięk przekręcania klucza w zamku.
Myszkowanie po szafkach w kuchni nie przyniosło spodziewanych efektów, przynajmniej w temacie trafienia na jakiś specyfik, który mógł wzbudzić podejrzenia. Czarnowłosa zdublowała w ten sposób pracę swojej przyjaciółki, która za dnia tak samo grzebała po przyprawach, przetworach i innych dobrach spożywczych. Wyprawa na dół nie okazała się jednak zupełnie bezowocna, bo władczyni cieni wróciła na górę z kawałkiem pysznej, świeżutkiej kiełbasy.
Chwilę później wraz z zapachem baraniny do zgromadzenia w pokoiku zmarłej Kaiyo dolączyła również Shi. Mina skrybie zrzedła jeszcze bardziej, mimo że przed momentem wydawało się to niemożliwe. Teraz musiał dzielić swój wstydliwy sekret nie z jedną, lecz z dwoma osobami.
Noburo odwrócił wzrok przy krytycznej uwadze ze strony Inojki. Już teraz wyglądał na zaszczutego, więc po kolejnych wypowiedziach albinoski chyba już nie było daleko do tego, by zaczął skomleć i płaszczyć przed dwoma bohaterkami.
- D-dobrze, p-powiem wszystko! - odpowiedział, trzęsąc złożonymi dłońmi w błagalnym geście.- N-najpierw były bóle brzucha, czasem też głowy. Bardzo chciało się jej pić. Ale tak naprawdę bardzo. Coraz częściej wybiegała do toalety, z kolejnymi dniami traciła siły i było coraz gorzej. B-bylo jej niedobrze, ciągle ją mdliło, potem zrobiła się żółta... Pan Takiji potem mnie już do niej nie dopuszczał, ograniczył kontakty z innymi, ale j-ja i tak ją czasem odwiedzałem. B-bardzo lubiłem panią Kaiyo i chciałem dla niej dobrze. Jeszcze p-przed chorobą mówiłem jej, ż-że zasługuje na kogoś lepszego, kto będzie się o nią troszczył. Źle się m-między nimi działo, od ładnych p-paru lat często się kłócili. Pan Takiji lubi się oglądać za innymi, młodszymi... Poprzednią służkę wyrzuciła Kaiyo. A Machi ... Machi jest chyba teraz jeszcze gorsza. W-wcześniej zachowywała się bardziej subtelnie, a od kiedy pani Kaiyo już nie ma... Echh... Poczyna s-sobie coraz śmielej. Raz jej z-zwróciłem uwagę, że to tak nie wolno, to mi odpowiedziała, żebym lepiej uważał, bo zrobi tak, żeby Takiji mnie wyrzucił. Mnie... Jak ja t-tu tyle lat robię. A-ale teraz chyba już mnie nic tu nie trzyma - mówił dosyć niespiesznie, momentami słowa wychodziły z niego z trudem, ale wystarczało dość nieprzyjemne spojrzenie Inojki, by kontynuował monolog.
- Nanako zaginęła kiedyś na festynie, zapadła się pod ziemię. Długo żeśmy jej szukali, tygodniami, miesiącami, ale nic to nie dało... Aż pewnego dnia po prostu się pojawiła pod naszym domem. Przyprowadził ją jeden z pracowników pana Takijiego, który rozpoznał ją w sąsiedniej wiosce. Wszyscy żeśmy się ucieszyli, a pan Takiji najbardziej. Ciągle mówił, że to Jurōjin się do niego w końcu uśmiechnął po tylu latach niedostatku. Nanako wyrosła, ale aż tak się nie zmieniła. Szkoda tylko, że nic nie pamięta. Jest teraz oczkiem w głowie pana Takijiego. Bardzo się o nią teraz troszczy i nawet nie pozwala wyjść na spacer samej. Ale ona też nie chce. Rzadko kiedy opuszcza dom... - skończył, podnosząc błagalne spojrzenie na dziewczyny. - Nie wiem, co jeszcze miałbym powiedzieć. Nic nie zataiłem, przysięgam. Tylko proszę, nie mówcie nikomu...
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 12 lip 2019, o 16:37

Shi parsknęła cicho na te ciekawe nowiny o tym, jak pan skryba spędza noce, powoli wodząc spojrzeniem od korali, przez suknię, aż na twarz mężczyzny.
- Co? Doprawdy obrzydliwe - odparła dość lekko i pogodnie, spoglądając z góry na skrybę jak na pełzającego robaka. Skoro Inoyu obrała taktykę przyciskania obcasem pana lunatyka, to pozostało jej jedynie z nią współpracować, ostentacyjnie okazując swoje rozbawione zdegustowanie - Wręcz mi niedobrze.
Jej zachowanie nie potwierdzało jednak tych słów, bo właśnie przełknęła ze smakiem ostatni kawałek zwiniętej z kuchni kiełbasy, jednak nie przejmowała się zbytnio takim szczegółem. Inoyu chyba była w swoim żywiole, postanowiła więc nie przeszkadzać jej w przeprowadzanym właśnie wywiadzie. Bardziej zainteresował ją pokój, który w trójkę właśnie dzielili.
Gdy oni sobie tam rozmawiali – a raczej Inoyu zadawała pytania, a skryba kajał się przed nią – to Shikatsu rozpoczęła swoje własne śledztwo. Najpierw upewniła się, że drzwi są na pewno zamknięte – i tak było tu już dostatecznie ciasno, nie potrzebowali kolejnej osoby. Troje to już tłok. Później metodycznie zaczęła zaglądać do każdej szafki. Jeśli zboczeniec miał ochotę jeszcze zaoponować, to uciszała go tylko gestem ręki, by nie przeszkadzał. Jej, w przeciwieństwie do skryby, nie interesowała składowana tu biżuteria i babskie fatałaszki. Szukała czegoś choć trochę ciekawszego – prywatnej korespondencji nieboszczki, flakonów perfum, buteleczek, lekarstw. Każdy znaleziony flakonik obwąchała, by odłożyć na bok i zabrać później, jeśli zapach wydawał się choć odrobinę interesujący. Jeśli pachnidła były szczególnie ładne, to rozważała zwinięcie ich tak czy siak - Inojka chyba lubiła takie zapachowe mazidełka. W przypadku znalezienia korespondencji - wszystko bezczelnie czytała. Tak więc uważnie przeglądała każdą półeczkę i szufladę, jedynie połowę swojej uwagi przykładając do zwierzeń pana Noburo. Ba, nie pytając nikogo o zgodę nawet odsunęła elegancko usadowione nóżki Inojki, by bezczelnie zajrzeć pod łóżko.
Przy okazji przypomniało jej się, że nie przekazała swojej partnerce jeszcze jednej ważnej informacji – o tożsamości shinobiego, którego wyczuła w pokoju dziewczyny. Shi przez moment pociła się i męczyła, próbując przesłać wiadomość telepatycznie – tak jak to miała w zwyczaju Inoyu, a czego Shi nienawidziła najbardziej w świecie. Po kilku minutach zrozumiała jednak, że próżne jej starania – Yamanaka albo nie chciała z nią gadać, albo po prostu może nie tak działały te jej tajemne zdolności. Nara musiała pozostać przy tradycyjnych formach komunikacji.
- Swoją drogą – burknęła tylko do Yamanaki, gdy zakręciło jej się pod nosem od kurzu, który uzbierał się pod łożem – to naszym problemem nie są chyba bestie na zewnątrz, ale te, które czają się w domu. Miałaś rację.
Liczyła na to, że Yamanaka jest na tyle bystra, że załapie ten enigmatyczny przekaz. No, a przy okazji może skryba się trochę zmartwi, bo z jego perspektywy to chyba on byłby tu nazwany bestią.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 17 lip 2019, o 20:52

Skryba sapał i jęczał, a skoncentrowana na wysłuchaniu do samego końca jego wypowiedzi albinoska próbowała skleić pourywane i zapętlone strzępki informacji, które to mężczyzna zawarł w swoim chaotycznym lamencie. Ruchem dłoni zachęciła go do kontynuowania swojego monologu, gdy w pewnym momencie najwyraźniej uznał, że pewne rzeczy może sobie zataić. Niektóre informacje rzucały nowe światło na pewne sprawy, inne były jedynie potwierdzeniem wcześniejszych podejrzeń, ale - koniec końców - skryba okazał się niezłym źródłem informacji i chyba miały po prostu szczęście, że akurat dzisiaj, w pierwszą noc tuż po ich przybyciu, postanowił powspominać w samotności nieboszczkę. Być może będą mogły spędzić w tym cholernie rozczarowującym miejscu mniej czasu, niż przewidywała. Nie to, żeby spieszyła jej się do powrotu do kanciapy jej drogiej koleżanki. Po prostu świadomość, że w momencie, gdy pracownik obmacuje fatałaszki zmarłej żony gospodarza, który to, notabene, właśnie spędza upojne chwili wraz ze swoją pokojóweczką sprawiała, że odrobinkę zbierało jej się na mdłości. No bo jak to tak? Cóż to za mezalians? Czy wszyscy z Midori są tacy rozpustni?
Jeszcze jedna rzecz. Kim właściwie był ten pracownik, który przyprowadził Nanoko? Czemu już tutaj nie pracuje? Gdzie można go znaleźć? — wtrąciła szybciutko tuż przed zakończeniem jego przydługiej odpowiedzi, by przypadkiem się nie rozleniwił i jednak raczył odpowiedzieć na te kilka ostatnich pytań. Oprócz, oczywiście, dowiedzenia się jakichś ciekawych rzeczy o zniknięciu Nanoko, które mogłyby mieć związek ze śmiercią jej matki, chciała także kupić trochę czasu dla Shi przeszukującej aktualnie pokój zmarłej kobiety. Zerkała raz po raz w jej kierunku, usiłując dostrzec, czy udało jej się znaleźć coś interesującego. Zauważywszy, że ta już skończyła swój krótki rekonesans, powróciła spojrzeniem na kajającego się przed jej obliczem mężczyznę.
Dobra, staruszku, spisałeś się, więc możesz kontynuować te swoje obleśności. Tylko pamiętaj — zawiesiła głos na momencik, by podnieść się z pościeli, którą to naprędce pozbawiła ewentualnych zmarszczek — nie widzieliśmy się. Powiesz cokolwiek, a dowie się nie tylko Takiji, a i cała prowincja. Będziesz skończony. W oczach ludzi zostaniesz zboczonym śmieciem, od którego trzeba trzymać się z daleka — poinformowała go dość beznamiętnie. Skinęła pośpiesznie głową w stronę Nary, by dać jej znać, że nie mają już tutaj czego szukać i powinny opuścić ten pokój, jednak, widząc na twarzy Shi jakiś wyjątkowo dziwny, niepodobny do żadnej konkretnej emocji, grymas, odpowiedziała jej jedynie zrezygnowanym pokręceniem łba i machnięciem ręką w jej stronę. Nieważne, co znowu tej dziwnej Narze się dzieje. To nie jest jej interes.
Dopiero gdy Shi postanowiła werbalnie przekazać jej tę nieco enigmatyczną, zakodowaną informację, poznała wreszcie tożsamość tego tajemniczego shinobi, którego obecność wyczuła kilka chwil wcześniej; to nie był nikt inny, jak córeczka gospodarza. Panienka Nanoko. Czyli jednak ona. Ta bezbronna owieczka.
W obliczu nowych rewelacji, po raz kolejny użyła swoich umiejętności sensorycznych, by najpierw wybadać, czy ktoś przypadkiem nie czyha przed drzwiami do pokoju Kaiyo, a potem jeszcze raz sprawdzić, czy przypadkiem nie zmieniło się położenie wszystkich mieszkańców tej rezydencji. Jeżeli każdy siedział sobie grzecznie w swoim pokoju, a przed drzwiami jednak nikogo nie było, to po prostu wymknęła się wraz ze swoją kompanką do ich sypialni, po drodze uważając na ewentualne niespodziewane spotkania i nie anulując swojej zdolności aż do zamknięcia się w ich pokoju. Jeśli jednak przed drzwiami ktoś czekał, aż wyjdą z pomieszczenia, to jedynie informuje Shi o tym fakcie, nadal zostając w pokoju i pozostając w pełnej gotowości do chwycenia za broń.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 17 lip 2019, o 23:03

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
31/45


Kolejne negatywne komentarze dobiły skrybę jeszcze bardziej. Mężczyzna nie musiał mówić nic, bo jego wyraz twarzy oraz postawa zdradzały poczucie winy, ogromny wstyd, a może i nawet obrzydzenie swoim własnym zachowaniem. Korale, które do tej pory namiętnie obmacywał, odłożył już na bok i teraz jedynie przebierał samymi palcami, nie mając co robić z dłońmi. Wzrok miał wlepiony w pogrążony w ciemności kąt. Rzadko kiedy spoglądał na którąkolwiek z dziewczyn, bojąc się spojrzeń pełnych krytyki oraz odrazy.
Rozmowa trwała, a Shikatsu zajęła się myszkowaniem po szufladach i półkach, licząc na znalezienie interesujących przedmiotów. Natrafiła na różne różności należące do zmarłej pani gospodarz. Trzy buteleczki naprawdę ładnych perfum, trochę biżuterii, ciuchy, bielizna, w tym złote gacie, kilka mazideł na skórę. Żadna z tych rzeczy nie wyglądała szczególnie podejrzanie. Jeżeli rączki Nary okazały się nader lepkie, to wprawiona złodziejka nie musiała mieć większych obaw - było zbyt ciemno, a jedyny potencjalny świadek był właśnie zadręczany przez Inojkę.
W dłonie Shi wpadło też trochę prywatnej korespondencji. Jeżeli wytężyła wzrok i skorzystała z odrobiny księżycowego światła, to mogła rozczytać, że listy były sprzed kilku lub kilkunastu tygodni, a nadawcą znaczącej większości był brat wypytujący o stan zdrowia oraz sytuację w domu.
Ciemnowłosa kunoichi zdążyła sprawdzić sypialnię Kaiyo na tyle, na ile pozwalały obecne warunki. Nie znalazła niczego, co w jakiś wyraźny sposób można było połączyć ze śmiercią kobiety.
- On z-zajmuje s-się handlem jako p-przedstawiciel p-p-pana Takijiego. Był wtedy w w w wiosce obok. Mieszka n-niedaleko - wycedził z trudem, a potem odetchnął cicho z ulgą, gdy okazało się, że to już koniec. Na zalecenia Yamanaki rzecz jasna przytaknął i pokiwał głową. Zestresowany i zlany potem odprowadził wzrokiem dwie kunoichi, które powolutku opuszczały pokoik.
Inoyū wpierw skorzystała ze swoich sensorycznych zdolności i sprawdziła rozlokowanie poszczególnych źródeł chakry w rezydencji. W tym względzie nic się nie zmieniło w porównaniu do tego, kiedy sytuacja została przebadana jeszcze na parterze. Dwie osoby w sypialni gospodarza, jedna w kwaterze ochroniarza, jedna w pokoju córki. Albinoska mogła jednak zauważyć, że ostatnie z wymienionych źródeł znajdowało się blisko drzwi, niemalże tuż przy nich.
Bohaterki po cichutku przemknęły na dół i wróciły do swego lokum, zważając rzecz jasna na skrzypiące schody. Badająca cały czas okolicę Inojka wyczuła, że parę chwil po nich pokój zmarłej opuścił też i Noburo, który wrócił do swojej sypialni.
Źródła chakry w sypialni gospodarza były dosyć blisko siebie, ale nie na tyle blisko, by sugerowały jakieś czynności, o których kapłanka po ślubach czystości myśleć nie powinna.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 18 lip 2019, o 13:24

Pokój świętej pamięci gospodyni był do bólu zwyczajny. Żadnych listów z pogróżkami, żadnych zakrwawionych sztyletów skrytych pod łóżkiem, zupełne zero. Kobieta miała niezły gust, nie da się ukryć, ale Shi nie szukała tutaj świadectwa jej dobrego smaku - nic z przejrzanych przez nią fantów nie wyjaśniał w żaden sposób niejasnych okoliczności śmierci nieszczęśnicy.
Nara, korzystając z tego, że skryba był zajęty korzeniem się przed Yamanaką, skorzystała z okazji, by przyjrzeć się bliżej jednemu z flakoników z perfumami i wsunąć go za pazuchę swoich łachów. Jej własny wewnętrzny etos moralny nie traktował tego jako godnego potępienia występku – skoro właścicielka była teraz zbyt martwa, by cieszyć się pięknymi zapachami, to szkoda, by ten aromatyczny olejek się dalej marnował. Inoyu pięknie się dzisiaj spisała – nie dość, że nawigowała ją w jakiś dziwny sposób po budynku, to jeszcze sterroryzowała zboczeńca na tyle, by raczej nie miał ochoty on wydać komukolwiek ich nocnych wędrówek. Zasługiwała na mały prezent.
W tym momencie Yamanaka skończyła swoje przesłuchanie. Shikatsu rozłożyła tylko bezradnie ręce, sygnalizując jej tym sposobem, że nie przydała się tym razem za bardzo. Teraz więc czekała cierpliwie na potwierdzenie, że mogą ruszać - zdolności albinoski były niezastąpione w sytuacji takiej jak ta, gdy chciały uniknąć spotkania z resztą lokatorów. Inoyu zasygnalizowała, że nie zmieniło się zbyt wiele, ruszyły więc przodem, zostawiając za sobą mężczyznę. Shi na pożegnanie zgromiła go jeszcze wzrokiem z zdegustowaną miną. W sumie trochę ją to nawet bawiło.
Wróciła z Inoyu do dzielonego przez nie pokoju, wybitnie nieusatysfakcjonowana.
- Nagroda za ciężką pracę – mruknęła, rzucając w stronę swojej partnerki flakonik niedbałym gestem. Liczyła na to, że trening bojowy Inoyu przyda się i buteleczka nie rozbije się o drewniane deski podłogi. Znoszenie ostrego zapachu pachnidła cała noc mogłoby doprowadzić do piekielnego bólu głowy.
No, ale noc się jeszcze nie skończyła. Obie już się dzisiaj nie wyśpią, więc nic nie stało na przeszkodzie, by myszkować dalej. Tym bardziej, że, skoro służka zajęta była romansowaniem ze swoim szefem, to jej pokój stał pusty. A aktualnie obie chyba by się ze sobą zgodziły, że jest ich główną podejrzaną.
- Przeszukamy pokój służącej – zadyrygowała szeptem, licząc na to, że udało jej się przekupić Inoyu tym małym kradzionym drobiazgiem i nie dostanie za to bury. Inojka raczej nie lubiła, gdy ktoś jej mówi co ma robić – Chodź, szkoda czasu.
Po tych pospiesznych ustaleniach znów, lekko krocząc na paluchach, wróciły na zewnątrz. Shi ruszyła przodem, zerkając parokrotnie, czy Yamanaka na pewno za nią idzie – potrzebny był jej taki sojusznik i wolałaby uniknąć buntu na pokładzie.
Sprawdziła, czy drzwi do pokoju Machi były otwarte. Jeśli tak – weszła, zacierając dłonie. Czas na przeszukiwania pokoju głównej podejrzanej: każda szuflada, każda szafeczka, każdy kącik, ile tylko starczy czasu i sił.
Jeżeli były zamknięte – no to już w sumie wszystko jedno. Duetowi chyba rzeczywiście nie pozostało nic innego niż iść spać.
Jeśli ktoś je tu złapie, to liczyła na to, że dowie się o tym wcześniej dzięki tym sekretnym zdolnościom Yamanaki. No i po prostu trzeba będzie zrobić scenę z obolałym brzuszkiem. Córeczka gospodarza przecież mówiła, by poszukać w kuchni na dole, co nie? Biedna durna Shi nawet w tym potrzebowała pomocy.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 18 lip 2019, o 22:13

Bogowie, o ile w ogóle istnieją i obserwują sobie poczynania obu bohaterek, musieli im w tym momencie cholernie sprzyjać; dziewczęta przeszły sobie na paluszkach cały dystans od pokoju nieboszczki do ich wspólnej sypialni bez napotkania żadnego nieoczekiwanego zagrożenia, które aktualnie siedziało sobie wręcz przyklejone do drzwi, najpewniej starając się podsłuchać skrawki rozmowy i, dzięki temu, rozeznać się chociaż odrobinę w sytuacji. To, że Machi musiała odegrać jakąś swoją - mniejszą lub większą - rolę w przyspieszonym zgonie Kaiyo było niemal pewne i w kontekście jej maczania paluszków nie zdobyła żadnych zaskakujących informacji. Zaskakującą informacją natomiast okazało się bojowe wyćwiczenie Nanoko, która zapewne nie będzie zbyt zadowolona, jeżeli jakimś cudem nakryłaby nieco przeciągający swoje nocne oględziny duecik na przetrząsaniu całego domostwa w poszukiwaniu poukrywanych w prywatnych szafkach przedmiotów, które mogłyby służyć jako niepodważalny dowód, że za śmiercią kobiety nie stała choroba, a świadome działania drugiego człowieka. Były podsłuchiwane, to bardziej niż pewne. A może po prostu ma paranoję? Tylko co ona mogłaby robić tuż pod drzwiami? Usnęła tam czy jak?
Nie mogąc pozbyć się napływu wyjątkowo natrętnych myśli, które mgliły jej i tak już dość senny umysł, sprawdziła naprędce raz jeszcze położenie poszczególnych mieszkańców i przysiadła sobie na swoim łożu tuż po przekroczeniu progu pokoju, by odetchnąć spokojnie, nie bojąc się, że ktoś przypadkiem mógłby to usłyszeć. Przedziwny flakonik rzucony przez Shi wylądował miękko na pościeli. Yamanaka zerknęła na nią dość półprzytomnie, dopiero teraz wyrywając się z lekkiego letargu. Ułożyła palce na materiale prześcieradła, by przesunąć nią po omacku w stronę perfum, ująć buteleczkę w dłoń i, pozbywając ją zawleczki, podnieść na wysokość twarzy.
Jeżeli za ciężką pracę, to bardzo dobrze się składa, że nic dla ciebie nie mam — wyszeptała nieco zaczepnie, próbując rozpoznać poszczególne nuty zapachowe w podarowanym olejku. W pierwszym odruchu miała zamiar wetrzeć odrobinę w nadgarstek, ale, cholera jasna, mogłaby być dość niezręcznie, gdyby ktoś wyczuł, że używała perfum zmarłej żony gospodarza. Wcisnęła więc flakonik do niewielkiej kieszonki w swojej torbie, przyklepując ją jeszcze raz z zadowoleniem. No przecież dostała prezent. Niegrzecznie byłoby tak po prostu odmówić, prawda? — No idę, nie poganiaj mnie.
Zanim jednak pozwoliła Shi opuścić pomieszczenie, zacisnęła dłoń na jej ramieniu, by zwrócić w ten sposób jej uwagę i powstrzymać ją przed zbyt szybkim otworzeniem drzwi. W gruncie rzeczy, to nie była nawet pewna, czy mogłaby być to istotna informacja, ale dręczyła ją do tego stopnia, że po prostu musiała ją z siebie wyrzucić. A może raczej chciała obciążyć ją tą świadomością i, przy okazji, zrzucić z siebie część odpowiedzialności? Nie, niemożliwe.
Ej, tak w ogóle, to nasza koleżanka nie śpi, wiesz o tym? Siedzi sobie przy drzwiach. Cwana bestia — wymamrotała tak cicho i niewyraźnie, że wręcz niesłyszalnie, po czym zabrała rękę z jej barku, krzyżując ją wraz z drugą na swojej klatce piersiowej. Dobrze, teraz Shi również o tym wie. Doskonale. Jak coś, to nie będzie już tylko jej wina.
Z nieco lżejszym serduszkiem ruszyła tuż za Shi w stronę pokoju Machi, starając się nie wydać żadnego dźwięku. Palce jednej z dłoni nadal były ułożone w pieczęci szczura, by, w razie czego, była w stanie wyczuć zbliżającą się osobę. Jeżeli drzwi od sypialni pokojówki szczęśliwie nie zostały przez nią zamknięte, to skupiła się raczej na ciągłym skanowaniu rezydencji niż jakiejś pogłębionej eksploracji jej pokoju. Owszem, zerknęła sobie to tu, to tam, ale nie chciała za bardzo dzielić swojej uwagi, by przypadkiem coś jej nie umknęło. W razie, gdyby ktoś jednak chciał złożyć im niezapowiedzianą wizytę, to natychmiast informuje o tym Shi, a gdy ta zaczyna rozgrywać swoje przedstawienie i uda jej się odprowadzić tę osobę do innego pomieszczenia, to po prostu wychodzi sobie z pokoju i wraca do swojej sypialni. W przypadku niepowodzenia, to, cóż... sprawdza, czy uda jej się otworzyć okno i wyskakuje sobie przez nie, starając się ominąć ewentualne dzikie krzaki róż lub też inne przeszkody, które mogłaby napotkać na swojej drodze. A jeżeli nawet to zawiedzie, to wpełza pod łóżko. Cholera, co innego jej pozostało?
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 18 lip 2019, o 23:03

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
34/45


Ach, cóż to była za noc. Wyglądało na to, że wszyscy prócz ochroniarza mniej lub bardziej harcowali w rezydencji rodziny Watanabe. Kobiecemu duetowi najwyraźniej udzielił się bakcyl detektywa, ponieważ zainteresowanie dalszym myszkowaniem po cudzych pokojach spędzało sen z powiek mimo późnawej pory. Sensoryczne zdolności Yamanaki zagwarantowały pewne poczucie bezpieczeństwa i kontrolę nad sytuacją w całym domostwie. Nikt na ten moment nie opuszczał swojego aktualnej lokalizacji, więc dziewczyny mogła się wykraść ze swojej sypialni raz jeszcze i pogrzebać w cudzych rzeczach. Tym razem padło na pokoik tej, która zapewniała towarzystwo samemu gospodarzowi.
Nara mogła odetchnąć z ulgą, bowiem jej dotychczasowy największy przeciwnik, czyli zamek w drzwiach, tym razem okazał się być uśpiony. Można było więc najzwyczajniej w świecie pociągnąć za klameczkę i uchylić ostrożnie drzwi, by sprawdzić, co takiego gosposia ma na sumieniu.
W czasie, gdy Inojka skupiała się głównie na czuwaniu, Shi zanurkowała w rzeczach służki. Było ich tu dosyć sporo i walały się one po całym pomieszczeniu w sposób absolutnie nieuporządkowany. Właścicielka wybitnego umysłu przegrzebywała głównie ciuchy, bowiem służka okazała się małą strojnisią. W pokoju nie było jednak żadnych podejrzanych przedmiotów, potencjalnych narzędzi domniemanej zbrodni, czy też tajemniczych specyfików. Były za to perfumy - flakonik wyglądający zgoła podobnie do tych, które Nara widziała na górze. Podobnie zresztą z jedną suknią, która wydawała się być własnością zmarłej pani gospodarz.
W pewnym momencie, kiedy Shikatsu przebierala gacie blondyny, albinoska wyczuła coś, co bez wątpienia zwróciło jej uwagę. To Nanako opuściła swój pokój, by skierować się w stronę schodów prowadzących w dół.
Dziewczyny postąpiły zgodnie z założeniami. Inoyū szepnęła o kierującej się na parter nastolatce, by chwilę później zanurkować pod łóżko, zetrzeć swoimi ciuchami skrytą tam warstewkę kurzu i zacząć udawać, że wcale jej tu nie ma. Ciemnowłosa kunoichi podęła się zupełnie odwrotnego planu. Wylazła z pokoiku gosposi i zaczęła kontynuować już wcześniej rozpoczętą sztukę teatralną, której motywem przewodnim był bolący brzuszek.
Do spotkania z córką Takijiego doszło wtedy, kiedy ta była już na dole. Shi wychodząca z pokoju służki była dla Nanako
małym zaskoczeniem, ponieważ nastolatka na króciutką chwilkę przystanęła jak wryta. Co ciekawe, w tym akurat momencie była skierowana w prawą stronę, czyli tam, gdzie znajdowały się pokoje podwładnych jej ojczulka. Żeby dostać się do kuchni lub salonu musiałaby korytarzem odbić w lewo.

- Uhm... Mnie też coś boli. Nie ma Machi? Ech, to ja może pójdę do kuchni... - odpowiedziała trochę zmieszana, łypiąc wzrokiem na pogrążoną w półmroku Narę.
Nara nie wyszła ze swej roli, więc finalnie wraz z Nanako powędrowała do kuchni w poszukiwaniu jakichś ziółek. Nastolatka nie była zbyt rozmowna i jeżeli coś odpowiadała, to dosyć lakonicznie. Jeżeli Shi zbyt długo kręciła się po kuchni w niezdecydowaniu, to córeczka tatusia sama poleciła jej jakiś ziołowy napar.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 21 lip 2019, o 16:28

Przynajmniej raz coś jej się udało i nie zatrzymała jej przerażająca przeszkoda w postaci zwykłych, drewnianych drzwi. Drzwi ustąpiły gładko, nic więc nie stało na przeszkodzie, by dwójka kunoichi mogła zwiedzić sobie dotychczas niezbadaną część domu.
Zmarszczyła nos na widok syfu, jaki zostawiła po sobie Machi. Jak na kogoś, kto ma dbać o stan i czystość posiadłości rodziny Watanabe, to pokój służącej sprawiał wrażenie, jakby zamieszkiwał go jakiś niechluj. Plusem tego, że panował tu taki rozgardiasz, było to, że właścicielka pewnie nie zauważyłaby nawet, że ktoś tu grzebał - tak czy siak zostałby tu najzwyklejszy syf.
Podczas gdy Inoyu stała na czatach, Shi zajęła się pobieżnym przeglądem dobytku blondyny. Wdzianka służki nie były szczególnie interesujące - pomijając to, że Shi była w szoku, że do pracy na gospodarstwie ktoś w ogóle potrzebowałby tylu fatałaszków. Bardziej interesujące były jednak fanty, które zaskakująco przypominały pamiątki po zmarłej gospodyni - Nara odkręciła flakonik, by powąchać zawartość buteleczki i porównać ją z tym, co znalazły wcześniej. W momencie, gdy natknęła się na suknię, która wyglądała podejrzanie podobnie do garderoby nieboszczki, to pokazała ją nawet Inoyu, komentując bezgłośnym ruchem ust – „c h o r a k o b i e t a”.
Tu jednak musiała skończyć swój rekonesans - Inoyu dała jej szybki sygnał, że ktoś się zbliża. Shi więc odrzuciła niedbale suknię tam, gdzie leżała, niezbyt się przejmując odwzorowywaniem jej pierwotnego ułożenia - skoro właścicielka nie przejmuje się zbytnio rozgardiaszem, to może nie zwróci uwagi na to, że kiecka leży parę centymetrów dalej.
To, że nadchodzącym nieproszonym gościem była Nanoko, zaniepokoiło trochę Narę - po cholerę siksa złaziła na dół w środku nocy? One załatwiały tu swoje szemrane sprawki, ale ona nie miała na to żadnego uzasadnienia! Nara odczekała cierpliwie chwilę, by Inoyu zdążyła zanurkować pod łóżko, maskując swoją obecność - w sumie dobrze się stało, Inoyu co prawda mogła spróbować spieprzyć oknem, ale lepiej się czuła, gdy miała Yamanakę przy sobie. Shi westchnęła ciężko i wykonała krok poza pokój, usiłując przyjąć jak najbardziej zaskoczony grymas.
- Nanoko! - wyszeptała do niej, starając się brzmieć tak, jakby nie chciała budzić innych domowników - Szukałam Machi, tak jak mi mówiłaś. Drzwi były otwarte, a nie odpowiadała na pytanie, więc pomyślałam... No, nieważne. Pójdę z tobą.
Odnotowała w głowie fakt, że dziewczyna kierowała się w stronę kwater służby, a nie kuchni. Cóż, Inoyu znowu okazała się być niezastąpiona - gdyby nie ten krótki sygnał, to mogłoby się skończyć dość niezręcznym spotkaniem.
Ruszyła za nią do kuchni, swoim ciałem oddzielając dziewczynę od drzwi do pokoju, gdzie ukryta była Yamanaka. Musiała kupić jej trochę czasu, by mogła spokojnie się wymknąć – dzięki jej darowi była spokojna, że uda jej się wyminąć wszystkich lokatorów. Problemem teraz była Nanoko – rolą Shi było przytrzymać ją w kuchni jak najdłużej.
- …O, dziękuję. Przygotuję też dla ciebie. Mówiłaś, że ciebie też boli – zagadała dziewczynę pogodnie, gdy ta poleciła jej jakiś ziołowy miks na dobre samopoczucie. Nastolatka widocznie nie chciała tutaj dłużej z nią przebywać. Tym bardziej musiała więc naciskać – No to jutro będziemy niewyspane. Dziwne, że Machi nie było u siebie w środku nocy? W moich stronach służba nie może sobie pozwalać na coś takiego. Wiesz może, gdzie mogła się podziać?
Zmrużyła ślepia, leniwie szykując palenisko, by móc podgrzać wodę. Specjalnie się ociągała.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 21 lip 2019, o 21:49

Jakim cudem ci wszyscy ludzie nie zamykają drzwi na klucz? Dlaczego nie obawiają się lepkich rączek dwójki intruzów, która bez pardonu przeczesywała całą rezydencję i grzebała sobie w ich prywatnych rzeczach? Nie mają nic do ukrycia? A może są po prostu głupcami pozbawionymi instynktu samozachowawczego? Zaufanie do współmieszkańców, a może raczej nieuwaga i skrajne gapiostwo, wprawiało Yamanakę w zdziwienie tak wielkie, że widok kolejnych gładziutko otwierających się drzwi zdawał się wręcz nierealny - równie dobrze mogli ich w ogóle nie zamykać i nie skrywać wnętrza swoich pokojów przed wścibskim spojrzeniem dziewcząt, skoro jedyną barierą miałoby być delikatne przyciśnięcie klamki. Zdecydowanie było w tym coś odrobinę ekshibicjonistycznego; przecież oni musieli być doskonale świadomi, że po ich domostwie grasują osoby z zewnątrz. Niezakluczone pokoje mogły wręcz sygnalizować to, że oni chcą, by ich osobistości zostały dokładnie przeszukane, tylko, cholera jasna, czemu? Inoyū, będąc osobą co najmniej znerwicowaną, zamykałaby swój pokój na cztery spusty nawet, jeśli miałaby opuścić go na zaledwie pięć minut, więc tego poziomu beztroska jawiła się jej jako co najmniej niewyobrażalna.
Tak oto, bez praktycznie żadnych trudności, znalazły się w pokoiku kochanki gospodarza. Skoro była w nim tak bardzo zakochana, to całkiem prawdopodobnym scenariuszem wydawałby się jej udział w zaaranżowaniu śmierci jego żony, bo, na przykład, nie mogła już dłużej znieść ciągłej zazdrości o miejsce w serduszku Takijiego. Albo widziała, że jej ukochany tak bardzo męczy się w tym nieudanym małżeństwie, więc chciała mu pomóc odnaleźć spokój ducha poprzez zabicie głównego źródła wszystkich jego niepokojów, czyli jego współmałżonki. Z łatwością byłaby w stanie przywołać kilka kolejnych motywów opartych na płomiennych uczuciach najbliższej służki swojego pana, ale... no właśnie, czy to nie byłoby zbyt łatwe? Zbyt banalne? Być może odpowiedź jest dużo mniej oczywista, niż mogłoby się to wydawać na samym początku. Cholernie frustrował ją ten niedostatek dowodów w stosunku do spędzonego tutaj czasu. Chciałaby już wszystko wiedzieć teraz. Zaraz.
Podpierała przyciężką już głowę o skrzyżowane na parapecie ręce, jedną dłonią cały czas podtrzymując pieczęć szczura. Shi w tym czasie pośpiesznie przerzucała wszelkiej maści przedmioty oraz kreacje należące do Machi, więc Inoyū mogła w całości oddać się kontemplacji i pogłębionej analizie natury sprawcy potencjalnego otrucia, z pewną teatralnością zatrzymując spojrzenie na niepełnej tarczy księżyca. Ach, losy ludzkie bywają takie zwichrowane.
Chociaż starała się utrzymać stuprocentową czujność, to nieco zbyt wygodna pozycja przyćmiewała czystość umysłu, który to już najchętniej by się wyłączył i obudził dopiero nad ranem, pozwalając Yamanace na kilka godzin zasłużonego wypoczynku. Mocna, długo parzona herbata zwykle była dość skutecznym remedium na niedostatek snu. Jak się okazało, równie skutecznym orzeźwiaczem mogła być obecność charakterystycznego dla shinobi, bardziej rozwiniętego skupiska chakry, które zaczęło sobie powolutku schodzić z piętra. Zautomatyzowanym ruchem pociągnęła Narę za materiał jej ubrań, by na migi poinformować ją o tożsamości nieproszonego gościa. Kierowana głównie adrenaliną wślizgnęła się pod łóżko pokojówki, starając się nie myśleć za bardzo o tych wszystkich paskudztwach, które z całą pewnością się tutaj znajdywały. Wyczołgała się dopiero w momencie, gdy wyczuła, że ich skupiska chakry oddalają się od pomieszczeń przeznaczonych dla służby. Co ona w ogóle chciała zrobić? Opcje wydawały się jedynie dwie - albo miała zamiar odwiedzić swoje nowe koleżanki, albo chciała złożyć wizytę swojej, zapewne, przyszłej macoszce.
Otrzepała się naprędce z nagromadzonego na ubraniach kurzu, po czym, próbując zrobić możliwie jak najmniej hałasu, wymknęła się z pomieszczenia. Jeżeli Nanoko spędza teraz wesoło czas z Shikatsu na dobieraniu sobie ziółek do różnych przypadłości, to znaczy, że to może być jedyna okazja, by pomyszkować trochę w jej pokoju. Oczywiście, był to plan dość ryzykowny, ale, zakładając, że dziewczyna usłyszała rzeczy, których nie powinna słyszeć, to będzie jeszcze bardziej ostrożna, a dojście do jej sypialni jeszcze bardziej obwarowane. Raz kozie śmierć.
Stąpając z raczej niepodobną do niej delikatnością, przemieściła się z powrotem na piętro, by nacisnąć na klamkę i sprawdzić, czy drzwi są zamknięte. Jeżeli, jakimś cudem, udałoby jej się wejść do pokoju, to wolną od pieczęci dłonią zaczęła przeszukiwać wszystkie szufladki oraz inne zakamarki. Jeśli tylko wyczułaby, że ktoś się zbliża, to podobnie jak w poprzednim pomieszczeniu, jak najszybciej włazi pod łóżko, udając, że nie istnieje.
A jak drzwi byłyby zamknięte, to, cóż, z pustymi rękami złazi na parter. Zamiast drzemki wybrałaby umieszczenie się w jakimś pobliskim, ale i niedostępnym dla oczu małolaty, miejscu, stąd nadzorując przebieg wydarzeń.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość