Ziemie rodziny Watanabe

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 23 cze 2019, o 17:05

Obrazek
    Ot, nieduża wioseczka jakich wiele, ulokowana na zachód od osady rodu Nara. Otoczona jest dosyć malowniczym, typowym dla Midori krajobrazem. Dominują tu łąki, pola i przede wszystkim pastwiska. Lokalna ludność zajmuje się bowiem w głównej mierze hodowlą owieczek. To właśnie wełna i wyroby z niej powstałe są główną siłą eksportową społeczności. Żyje się tu dość zwyczajnie - nie jest ani źle, ale nie jest też wybitnie. Właścicielem ziem jest rodzina Watanabe, której głową jest czterdziestoparoletni, nieco grubawy pan o imieniu Takiji.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 23 cze 2019, o 17:34

Dobrze, że się rozpogodziło, bo zmuszona do spacerów w deszczu Shi była gotowa zawrócić na pięcie i wrócić do domu, udając, że nikt jej o nic nie prosił. Ojciec przecież nie uzyskał jej bezpośredniej zgody na załatwianie jego spraw, więc w sumie nie musiała czuć się do niczego zobowiązana. O zgrozo jednak w połowie drogi, gdy Nara rzeczywiście chciała już odwrócić się i pobiec do domu, aura nagle zrobiła się wyjątkowo sprzyjająca, a powietrze na nowo zapachniało wiosną.
Tereny pana Takijiego okazały się być sporym przybytkiem ziemskim, który, jak genialna Shikatsu wydedukowała na widok puszystego zwierzyńca, utrzymywać się musiał z hodowli owiec. Mijały więc różne mniejsze i większe domeczki prostych ludzi, prawdopodobnie tutejszych rolników, nie zwracając na nie większej uwagi - ich miejsce docelowe było po stokroć bardziej charakterystyczne niż pozostałe tutejsze mniej lub bardziej podupadłe domostwa. Droga mijała im dłużej niż chciałaby Nara, bo Inoyu oczywiście musiała zatrzymywać się co parę kroków, by przywitać z jakąś zbłąkaną owieczką. Shi za to aż gwizdnęła na widok okazałego dworka - aż jej się przypomniały piękne czasy przed tym, gdy jej ojciec przegrał cały ich rodzinny majątek i zmusił familię do przeniesienia się do klitkowatej rudery.
Panienka Machi oszczędziła im trudu dobijania się do drzwi, dostrzegając je już wcześniej. Nara kiwnęła głową na powitanie niemrawo.
- Tak jest. List mojego ojca, jak mniemam, dotarł? Straszna rzecz, te... bestie. - odpowiedziała bardzo służbowo, najwyraźniej zgrywając ważniaka. W sumie nie za wiele wiedziała o tych bestiach i co to w ogóle oznacza, bo od powrotu słyszała o nich wyłącznie jakieś krótkie wzmianki - Nara Shikatsu. A to jest moja... zaufana partnerka - klepnęła w grzbiet Inojkę.
Kąciki ust Shikatsu drgnęły lekko do góry, gdy panienka Machi pozwoliła sobie na tak poufałe przywołanie nazwiska swojego przełożonego, a moment później jej twarz zrobiła się tak czerwona, jak dojrzały pomidorek. Nie ma co, dopiero co zmarła pani domu, a już pan Takiji przygruchał sobie nową oblubienicę? Nieładnie.
- A dziękujemy. Bardzo chętnie porozmawiamy z Taki... Panem Takijim o naszych, hm. Obowiązkach. - w sumie sama nie była pewna, co tam znowu wypisał tatulek w tym liście - Jeśli to nie będzie dla pani problem, to proszę nas zaprowadzić do gospodarza.
Ostatnio edytowano 23 cze 2019, o 23:10 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 23 cze 2019, o 23:07

Niespodziewane zainteresowanie zleceniem i niepodobny do niej zapał do wykonywania go nie był bynajmniej bezpodstawny; jakoś tak rozpromieniła się wraz z uświadomieniem sobie, że będzie mogła na dłuższy czas wyrwać się z tej zdezelowanej chałupy i załapać się na odrobinę nieswojego luksusu. Ba, nawet fakt, że trasa prowadząca do rezydencji pana Takujiego nie była tak krótka, jak Shi jej wmówiła tuż przed wyruszeniem w drogę, by przypadkiem jej do tego wszystkiego nie zniechęcić, jakimś cudem aż tak jej nie wadził. Aura była sprzyjająca, więc humorek panny Yamanaki również się rozchmurzył; tak naprawdę dopiero teraz miała okazję dostrzec urok tego miejsca. I chociaż przez ten pierwszy tydzień jej pobytu na obcych ziemiach pogoda nie była zbyt łaskawa, to zdecydowanie większym czynnikiem niepozwalającym jej na docenienie ewentualnych zalet były jej całotygodniowe muchy w nosie.
Przebywając w górach jedynie kwestią czasu jest przywyknięcie do widoku owieczek; jest ich od groma i są dosłownie wszędzie, więc wreszcie całkowicie wtapiają się w górski krajobraz. Zauważywszy skupiska owiec, nie była w stanie powstrzymać się przed energicznym poddreptaniem do jednej z nich z zamiarem najpierw ostrożnego głaskania, bo, wiadomo, to nadal jest zwierzę dość nieobliczalne, by ostatecznie przejść do bezlitosnego tarmoszenia jej gęstego włosia. Chociaż były niepodważalnie przesłodkie, to w żadnym razie nie posądzałaby siebie o tak żywą reakcję.
Ku lekkiemu rozczarowaniu kapłaneczki, po owczych stadkach nie czekało ją już nic na tyle interesującego, by chciała temu poświęcić swoją uwagę, więc pozostały dystans dzielący je od wskazanego adresem miejsca pokonała szybkim marszem, narzucając leniwej Narze chociaż odrobinę szybsze tempo.
Dworek, oczywiście, był bardzo okazały. Nie spodziewała się niczego innego; osoba przedstawiona przez zleceniodawcę brzmiała na osobę dość wysoko postawioną. Wbiła półprzytomne spojrzenie w pokaźnych rozmiarów budynek, myśląc wyłącznie o tym, czy będzie mogła wysmarować swoje wymęczone podróżą ciało balsamami i kremikami, których w żadnym razie nie mogłoby tam zabraknąć. Nie było nawet takiej opcji.
Z tych arcyważnych rozmyślań wyrwał ją cieniutki głosik blondwłosej kobieciny, która najwyraźniej zajmowała się tutejszym ogrodem. Wykrzywiła kąciki ust w niezbyt urodziwym grymasie, który w zamierzeniu miał przedstawiać uśmiech, jednak, w momencie, gdy ta cholerna Nara postanowiła przetrzepać jej grzbiet, nawet i ten pseudouśmieszek momentalnie zlazł z jej facjaty.
Ej! — burknęła pod nosem, zaraz potem szybciutko się rehabilitując — Inoyū, współpracuję z klanem Nara. Bardzo mi miło. — Skinęła delikatnie głową, z uwagą lustrując jej zaczerwienione policzki. Czyżby ich powodem był jej pan? Ach, przecież tak nie można. Niemożliwe.
Kiedy służka zaoferowała pokierowanie je w stronę rezydencji, jedynie przytaknęła taktownie i ruszyła za nią nieśpiesznie, zrównując krok z Shikatsu. Tak po prawdzie, to nie miała zielonego pojęcia, o jakich bestiach one właściwie teraz mówią - nikt nie zdołał jej poinformować o żadnych grasujących tutaj potworach, a ona sama z różnych powodów nie była zbyt ciekawa problemów nękających prowincję, uznała więc, że najstosowniejszym, co może teraz zrobić, jest nieporuszanie tej kwestii. Przynajmniej na razie.
Słyszałam o śmierci pani tego domu. Moje kondolencje. Ach, różne choróbska chodzą po ludziach... — rzuciła z przejęciem. Ani na chwilę nie spuszczała uważnego spojrzenia z kobiety. Nie mogła przegapić żadnej, nawet najmniejszej reakcji na tej jej spąsowiałej twarzyczce.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 24 cze 2019, o 00:08

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
10/45


Posiadłość swoją przestronnością mogła budzić wrażenie, szczególnie po dniach spędzonych w dość ciasnej ruderze chałupie Shikatsu. Do zabierania tchu w piersiach jednak nieco brakowało - sypnięcie groszem to tu, to tam, na nowe mebelki lub odświeżenie ścian poprawiłoby wrażenia wizualne. Nie można było jednak powiedzieć, że domostwo jest zaniedbane. Panował tu przyzwoity porządek, a samo lokum i tak nam standardy przeciętnego zjadacza patisonów wyrastało ponad powszechne standardy. Budynek składał się z dwóch kondygnacji. Na parterze znajdowało się kilka prywatnych pokoików służby, kuchnia, łazienka oraz duży salon. Piętro było natomiast częścią mieszkalną rodziny Watanabe, a więc znajdowały się tam przede wszystkim sypialnie, łazienka i gabinet gospodarza.
- T-tak, bardzo przykry los ją spotkał. Aż jakoś smutno się zrobiło w całym domu od tego momentu - odpowiedziała nieco przygaszona, a dotychczasowy uśmiech zniknął z jej twarzy. Reakcja wyglądała na raczej naturalną. Dociekliwa Inoyū nie doszukała się w kobiecie jakichś przejawów zestresowania.
Służka zaprowadziła bohaterki do salonu, gdzie przy stole siedziało dwóch mężczyzn. Pierwszym z nich był zwyczajnie ubrany, szczupły osobnik w średnim wieku, o czubku głowy łysym jak kolano. Miał przed sobą jakiś notes i na podstawie zapisków z niego tłumaczył spokojnie drugiemu branżowe kwestie - aktualne ceny wełny na okolicznym rynku i terminy przyjazdów handlarzy. Drugi z nich był troszkę młodszy, z całą pewnością ze dwa rwazy szerszy, miał siwe włosy zaczesane do tyłu, a jego klasyczny strój wyglądał bardziej bogato, choć bez przesadnego przepychu.
- Przybyły kunoichi ze stolicy, o których pan dziś wspominał - oznajmiła gospodarzowi służka, kiedy tylko doprowadziła dziewczyny do salonu. Takiji oparł wtedy splecione dłonie na niemałym brzuchu i zlustrował uważnie dziewczyny. Na krótki moment jego usta drgnęły w małym uśmiechu.
- Witamy, witamy. Mam nadzieję, że teraz te dzikie zwierzęta nie będą na straszne. Mamy się w ogóle czego obawiać? Chyba powinienem spędzić owce przynajmniej z tych bardziej oddalonych pastwisk... - skończył, wzdychając ciężko.
- No dobrze. Gdybyście czegoś potrzebowały, to możecie zwrócić się do Machi. W razie potrzeby Noburo też będzie do waszej dyspozycji. - Wskazał dłonią na siedzącego obok mężczyznę, który skinął głową do przybyszek w geście powitania.
- Machi zaprowadzi was do waszego pokoju. Wieczorem zapraszam na kolację. Córci się w sumie przyda trochę młodszego towarzystwa. - Na tym skończyło się krótkie poznanie, bo panowie wrócili do poprzedniej rozmowy, która była bardziej monologiem skryby i przytakiwaniem właściciela ziemskiego.
W posiadłości kilka pomieszczeń było przeznaczone dla służby, ale połowa z nich była wolna. Panie detektyw miały więc wybór i mogły ulokować się w jednym podwójnym lub w dwóch pojedynczych pokojach. Warunki było przyzwoite, ale z drugiej strony bez arystokratycznego sznytu. Wciąż były to pokoje służby, a nie rodziny gospodarza. Jeżeli więc Inojka spodziewała się, że ugoszczą ją tutaj po królewsku, to mogła być nieco zawiedziona. Mimo wszystko i tak można było poczuć nieco większy luksus po ostatnim kiszeniu się w podupadłej posiadłości gdzieś na uboczu Yokukage.
Bohaterki miały więc teraz trochę czasu, który mogły zagospodarować według własnego uznania. Jeżeli zrobiły mały rekonesans po domostwie lub spytały się gosposi, to dowiedziały się, że prócz poznanych do tej pory osób mieszkają tu jeszcze zaledwie dwie osoby - sama córka gospodarza oraz Sukenobu, niedawno najęty osobnik do ochrony i prac wszelakich, który zajął miejsce poprzedniego, bo tamten odszedł z powodu podeszłego już wieku.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 24 cze 2019, o 20:51

Shi przewróciła oczami za plecami Inoyu na te jej teatralne podszczypywanie bogu ducha winnej służki o niedawną śmierć jej pani - doceniała intencje albinoski, ale nie do końca podobały jej się metody śledztwa, jakie wybierała. W trójkę weszły w głąb domostwa.
Podczas spotkania z gospodarzem i skrybą nie była szczególnie rozgadana, powtórzyła jedynie powitania dość obojętnie i przedstawiła siebie i swoją towarzyszkę. Jeśli miały podpytać o cokolwiek właściciela włości, to to nie był na to stosowny moment – panowie najwyraźniej byli bardzo zajęci i nie mieli ochoty na czcze pogawędki o czymś innym, niż pieniądze. Bardziej interesowali więc ją teraz pozostali lokatorzy przestronnej rezydencji pana Takijiego.
Jeśli chodzi o wybór ich tymczasowego pokoju, to Shi - niezależnie od tego, czy Inoyu domagała się swojego prywatnego apartamentu, czy nie - naciskała na dzielenie przez nie jednej sypialni. Nie dość, że razem było raźniej i bezpieczniej, to obawiała się, że to jedyne miejsce, gdzie mogłyby spokojnie naradzić się w razie potrzeby. Wspólne miejsce do spania gwarantowało możliwość uniknięcia czujnych oczu i uszu mieszkańców.
Shi rzuciła więc niedbale swoje manatki na losowe krzesło i zatarła dłonie, korzystając z tego, że zostały na moment same.
- To co, rozdzielamy się i robimy rekonesans? Od tego chyba nie zapadniemy na dziwną chorobę - zagaiła albinoskę dość swobodnie, jakby rozmawiała o czyimś katarze, a nie podejrzeniu otrucia - Zróbmy tak. Jedna z nas pójdzie do tej małej i z nią pogada, może dowiemy się czegoś ciekawego. Druga zrobi obchód dookoła chałupy, musimy wyglądać tak, jakbyśmy były zainteresowane tymi całymi bestiami. Spotkamy się na kolacji.
Shi podrapała się po ciemnej łepetynie, przez moment się nad czymś zastanawiając.
- Lubisz dzieci?
Dylemat, kto zajmuje się czym, szybko został rozwiązany. Inoyu wybrała jednoznacznie drugą opcję więc Shi z lekkim ociąganiem wyruszyła swój posterunek. Jeśli trafiło na nią i to ona miała bawić się z dzieckiem, to Shi nie była szczególnie zachwycona tym pomysłem. Może nie pałała jakąś wielką niechęcią do dzieci, ale nie miała też z nimi zbyt wiele kontaktu – w ich towarzystwie zawsze była sztywna i nienaturalna. Co gorsza, miała wrażenie, że dzieci wyczuwają jej dyskomfort. Po podpytaniu Machi odnalazła najmłodszą z mieszkańców i przedstawiła się jej, starając się nie gadając w ten infantylny sposób, jaki słyszała z ust swoich ciotek, gdy sama była w wieku dziewczynki. Zmusiła się do skomplementowania jej wisiorka i spróbowała nawiązać lekką pogawędkę, ale była przygotowana na to, że jeśli dziecko wyraźnie da jej do zrozumienia, że nie ma ochoty spędzać z nią czasu, to wycofa się. Na wszystko jest czas. A jak nie, to pogada z dzieciakiem, pobawi się niezręcznie klockami. Może mała powie coś ciekawego.
Później, zgodnie z umową, grzecznie pomaszerowała na rodzinną kolację, prawdopodobnie w towarzystwie dziewczynki. Była głodna jak wilk.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 27 cze 2019, o 20:01

Jak szybko się okazało, cała ta wycieczka - wyłączając przeurocze owieczki - jawiła się dla Inoyū jako jedno, wielkie rozczarowanie.
Pierwszym rozczarowaniem była reakcja służki, która to, jak na złość, zachowywała się całkowicie naturalnie. Niezaprzeczalnie sokoli wzrok Yamanaki nie wychwycił żadnych niepokojących tików lub podejrzanych zmian na jej twarzyczce. Nie próbowała nawet wywinąć się od odpowiedzi, a jej wypowiedź była całkowicie adekwatna do sytuacji. Albo była naprawdę dobrą aktorką, albo spostrzegawczość albinoski nie była na tak wysokim poziomie, jaki lubiła sobie przypisywać.
Kolejnym rozczarowaniem okazało się być wnętrze posiadłości w żadnym razie nieodpowiadające jej wysmakowanym gustom; z niecierpliwością wyczekiwany luksus pozostał jedynie w strefie marzeń, gdy zderzyła się z rzeczywistymi warunkami panującymi w rezydencji pana Takujiego. Zmarkotniała momentalnie, gdy uświadomiła sobie, jak bardzo dała się omamić okazałością dworku; rozejrzała się od niechcenia po tych niezbyt imponujących włościach, po cichutku sobie czarnomyśląc o tym, że skoro salony są niezbyt zachwycające, to pomieszczenia przeznaczone dla nich z całą pewnością będą w jeszcze gorszym stanie i, cholera jasna, jednak nici z wielogodzinnych kąpieli w mleku oraz psikania się nieswoim pachnidłami. Z jej ust wyrwało się mimowolne, ciężkie westchnięcie z momentem, gdy stanęły przed obliczem karykaturalnie niepodobnych mężczyzn, których prezencja wywołała tak wielkie wrażenie na Inoyū, że postanowiła, iż nie odezwie się ani słowem w obawie przed wymsknięciem się akcydentalnego rechotu. Poprzytakiwała grzecznie, jeśli tylko Shi szukała u niej jakiegoś potwierdzenia, myślami odpływając sobie w kierunku snów na jawie o całonocnym legnięciu w łóżku, które nie składa się z zaledwie kilku rzuconych na podłogę szmat. Wzdrygnęła się lekko, przypomniawszy sobie w jak nieludzkich warunkach musiała przeżyć miniony tydzień.
Rozczarowaniem ostatecznym można nazwać wysuniętą przez Narę propozycję spędzenia kilku kolejnych nocy w jednym pokoju; musiała przyznać jednak, że, chociaż wybitnie jej się ten pomysł nie podobał, to był jedynym rozsądnym wyborem, biorąc pod uwagę fakt, że mogą aktualnie żyć pod jednym dachem razem z żonobójcą. A skoro ten – czysto hipotetycznie – miałby upozorować chorobę swojej małżonki, to najprawdopodobniej ucieka się do tych nieco bardziej wysublimowanych sposobów zadawania komuś śmierci. Rozdzielanie się w takich sytuacjach rzadko kończy się powodzeniem. Jak to było? Czasem należy oddać część swojej wolności, by zyskać względne bezpieczeństwo? Jakoś tak.
Kurna, jest tutaj nudniej niż myślałam. Uwińmy się z tym szybko i spadajmy stąd — wymamrotała pod nosem, z wyraźnym ociąganiem rozkładając na idealnie pościelonym łóżku te parę rzeczy, które zabrała ze sobą w niewielkim tobołku. — O nie. Nie, nie. Nie wpakujesz mnie w to. Ty idziesz do dzieciaka — zastrzegła stanowczo. Zupełnie nie potrafiła komunikować się z małymi ludźmi, więc dużo większe szanse na wyciągnięcie z córeczki gospodarza tych istotniejszych informacji ma Shikatsu, nawet pomimo tego, że sama wydawała się raczej daleka od szczerej chęci obcowania z dzieciakiem. Odczekała jeszcze kilka chwil tuż po wyjściu swojej koleżanki, po czym postanowiła, że to doskonały czas na to, by się nieco odświeżyć i zmienić swoje dotychczasowe odzienie; po całodniowej wędrówce dosłownie lepiła się od potu, czego znieść zdecydowanie nie mogła.
Opuściła wreszcie pokój z zamiarem udania się na zewnątrz dworku, jednak swój jakże profesjonalny rekonesans zaczęła już w środku posiadłości, dyskretnie obchodząc każdy korytarz lub pomieszczenie, do którego wejście nie budziłoby większych podejrzeń. Z wyrazem twarzy niezaprzeczalnego autorytetu w kwestii obrony przed dzikimi bestiami zaczęła sprawdzać każdy zakątek, do którego miała tylko dostęp w poszukiwaniach jakiegoś szczegółu, który mógłby pomóc w rozwikłaniu tej zagadki. Jeżeli przypadkiem napotkała na swojej drodze nowo najętego ochroniarza, to przystanęła z nim na kilka chwil na pogawędkę; z początku o rzeczach trywialnych i niezbyt ważnych, by w miarę możliwości pokierować tą krótką rozmową tak, by móc wyciągnąć z niego coś, co mogłoby ją zainteresować. Nie naciskała jednak jakoś szczególnie. Jeżeli nie był zbyt rozmowny, to pozostała przy niezobowiązujących gadkach szmatkach.
W odpowiednim czasie udała się na zapowiedzianą wcześniej kolację, kończąc już na dzisiaj swoją rewizję.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 28 cze 2019, o 19:39

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
13/45


Pokój, choć wspólny, nie był taki zły. Łóżka znajdowały się po przeciwległych stronach pokoju, więc dziewczyny mogły zaznać przynajmniej odrobinę przestrzeni, a na pewno znacznie więcej niż w podupadłej chacie Nary. Każda z panien, prócz standardowego wyrka, miała do zagospodarowania podstawowe umeblowanie. Ot, parę szafek, szuflad, jakieś krzesełko. Jakby nieco pomyszkować, to nawet i lusterko się znalazło.
Jasnowłosa gosposia odwiedziła kunoichi po paru chwilach i przyniosła im czystą pościel. Napomknęła przy okazji, że w tych kilku pustych kwaterach dawniej mieszkała służba rodziny Watanabe. Pracujących przy i wokół domu było bowiem więcej niż obecnie, ale w ostatnich latach interesy nieco podupadły. Powodem tego było ponoć samo zaginięcie córki, ponieważ zdesperowani rodzice roztrwonili sporą część majątku na bezowocne poszukiwania. Z tego co usłyszała służka z plotek, to wówczas wiele osób po prostu żerowało na ludzkiej tragedii, dając złudne nadzieje i fałszywe poszlaki.
Nastąpił podział obowiązków, a Shikatsu przypadły odwiedziny córuchny szanownego gospodarza. Przebywała w swoim pokoju na piętrze, w którym dominowały jasne pastele, a wystrój był typowo dziecięcy. Najwyraźniej nic się tu nie zdążyło zmienić od czasu zaginięcia Nanako.
Tutaj Nara mogła się odrobinę zaskoczyć, ponieważ niedoszacowała wieku dziewczyny. Córka owczego barona z pewnością była nastolatką, młodą co prawda, ale jednak nastolatką. Miała krótkie, sięgające nieco ponad ramiona, czarne włosy, bardzo bladą cerę i zadarty nosek. Sarenka z Midori zastała ją w momencie, kiedy bardzo nieudolnie próbowała uporządkować swoją fryzurę przy pomocy grzebienia.
- O, tatuś wspominał, że będziemy mieli gości - dziewczyna przywitała całkiem ciepło Narę i pozwoliła jej wejść do środka. Podziękowała za pochlebstwo odnośnie rodzinnego naszyjnika i porozmawiała na tematy, które podsunęła jej Shi. Nie była bardzo wylewna i raczej trzeba było ją pociągnąć za język, żeby cokolwiek wyciągnąć. Nanako powiedziała o tym, że musi zajmować się tatusiem, bo po odejściu mamy zostało teraz ich tylko dwoje. Jeżeli została zapytana o przeszłość, to nie udzieliła żadnej konkretnej odpowiedzi, bo nic nie pamiętała.
Inojka zrobiła w tym czasie obchód. Głównie po parterze, bo myszkowanie po prywatnych pokojach byłoby sporym nietaktem. Czy odnalazła coś odkrywczego? No niezbyt. Ani korytarze, ani dzienne pokoje, ani składziki. Kuchnia też była raczej czysta. Nawet jeśli zwróciła uwagę na znajdujące się tam specyfiki, to nie było tam niczego groźniejszego prócz kilku ostrych, orientalnych przypraw.
Udała się więc do ochroniarza, który aktualnie siedział przy stawku za domem. Capnęła go trochę z zaskoczenia, bo akurat sączył jakieś mocno rozwodnione sake, którego butelkę pośpiesznie schował, gdy tylko ujrzał albinoskę. Nie był szczególnie zachwycony jej wizytą, a i do rozmowy też nie był zbyt chętny. Coś tam jednak z nią pogadał. Wspomniał, że mało kojarzy tutejsze problemy, bo pojawił się bardzo niedawno, zaraz po śmieci małżonki gospodarza. Zajął miejsce jakiegoś seniora, który zakończył pracę zawodową i osiadł gdzieś tu w wiosce. Dodał nieco skwaszony, że inaczej sobie wyobrażał tę robotę, ponieważ jest bardziej robolem i chłopcem na posyłki niż faktycznym ochroniarzem.
Potem nadszedł czas kolacji, gdzie wszyscy domownicy usadowili się przy stole, z zachowaniem oczywiście pewnej hierarchii. Dziewczyny znalazły się gdzieś po środku. Po jednej stronie miały małą rodzinkę wraz ze skrybą, po drugiej zaś resztę służby, czyli właściwie zaledwie dwie osoby, z czego Machi i tak przez większość czasu kursowała między kuchnią lub jadalnią i usługiwała przede wszystkim gospodarzowi, obdarowując go dość sporą troską. Próbowała mu jakoś dogodzić, zaserwować to jedną, to drugą potrawę, ale Takiji nie kwapił się do jakiegokolwiek jedzenia. Jak sam powiedział, jakoś nie miał w ogóle apetytu, co w sumie było dość przewrotne zważając na jego tuszę.
- No i jak panie kunoichi zamierzają zabezpieczyć nasz dobytek? - odezwał się w pewnym momencie do bohaterek, chcąc zmienić temat i uniknąć ostrzału ze strony służki oraz swojej córci w kwestii jego mizernego apetytu.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 29 cze 2019, o 17:46

Siksa okazała się być trochę starsza niż spodziewała się Nara. Była to w sumie miła niespodzianka, bo Shi z góry nastawiała się na przepychanki z jakimś brzdącem. Dziewczyna była nawet komunikatywna, chociaż trzymała Shikatsu na neutralnej stopie – Nara szybko pojęła, że maglowanie jej o bardziej skomplikowane sprawy związane z jej zaginięciem będzie zwyczajną stratą czasu.
Nie siedziała więc u nastolatki więcej niż musiała, nie chcąc jej zbytnio przytłaczać swoją osobą. Gdy wróciła do pokoiku, Inoyu nie było jeszcze na miejscu – pewnie dalej zajęta była obchodem po tutejszych włościach. Korzystając z tego, że jest sama - więc ani gospodarze nie będą się interesować tym, czy aktualnie zajmuje się ochroną przed tymi całymi bestiami, ani jej towarzyszka nie zruga jej za to, że ma czelność tak się opieprzać, gdy ona biega po gospodarstwie – Shi pozwoliła sobie na chwilę odprężenia przed zapowiedzianą kolacyjką. Prawdopodobnie mógł to być ostatni samotny moment, gdy mogła sobie pozwolić na chwilę słodkiego nieróbstwa.
Obudziła się dopiero wtedy, gdy Inoyu wróciła do ich tymczasowego pokoiku. No, nie obudziła się, bo przecież wcale nie spała! Przecież to by było niepoważne. Leżała więc sobie z zamkniętymi oczami, wyczekując swojej ulubionej koleżanki. Po tym, gdy Shi została zbesztana lub nie, ruszyły razem na kolacyjkę, uprzednio może odrobinę odświeżając się odrobinę po trudach długiej podróży.
Kolacja w sumie trochę ją stresowała – lepiej się czuła przy takich lekkich rozmowach z domownikami, gdy zaczepiała ich w trakcie wykonywania ich codziennych zadań, niż w tak sztywnych okolicznościach, jak wspólne siedzenie przy stole. Na szczęście jej trafiło się miejsce w pobliżu Inoyu -razem było w sumie jakoś raźniej.
Gospodarz chyba był czymś struty, bo uparcie odmawiał jedzenia. Shi za to apetyt dopisywał. Była w trakcie nakładania sobie porcji jakiejś zieleniny, gdy pan Takiji raczył przypomnieć jej o ich zadaniu – udawaniu, że mają rozwiązać problem jakichś bestii. Czym do cholery były te całe bestie?
Shi westchnęła ciężko, ostentacyjnie okazując wszystkim swoje znużenie.
- Mam kilka pomysłów. Niech pan zainwestuje w kilka kundli - najlepiej takich, co nie będą ani za ładne, ani za sympatyczne. Byle droga panienka - skinęła głową w stronę córki gospodarza - się do nich zbytnio nie przywiązała.
Nawiązała krótki kontakt wzrokowy z nastolatką dość niepewnie, by uśmiechnąć się ciepło.
- Bestie to nadal tylko zwierzęta, hałas je spłoszy. a nawet jeśli nie, to można przynajmniej liczyć na to, że bardziej niż stadem zainteresują się – odchrząknęła w rękaw, starając się nie patrzeć na Inoyu – miała wrażenie, że nie spodoba jej się ta propozycja - źródłem dźwięku.
Pomilczała przez moment, oczekując, aż Inoyu łaskawie coś doda. Trudno było wymyślać sposoby na policzenie się z jakimiś bestiami, gdy nie ma się w sumie nawet zielonego pojęcia, czym one w ogóle są. W dodatku, jeśli ktoś rzeczywiście otruł panią domu, to powinny się chyba martwić inną bestią.
- A jeśli chodzi o bardziej doraźne rozwiązanie sprawy bestii... Dzisiaj może nie będziemy się już tam zapuszczać, ale chciałybyśmy rozejrzeć się po najbliższej okolicy – bardziej niż okoliczne lasy tak naprawdę interesowała ją wioska, gdzie znaleziono dziewczynkę. Może i zaginięcie małolaty nie było związane ze śmiercią matki, kto wie, jednak ta sprawa dziwnie nie dawała jej spokoju.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 29 cze 2019, o 21:52

Chociaż próbę przeszukania tych części domu, które były dostępne dla postronnych oczu, nie można określić jako udaną, to jakimś tam malutkim plusem wynagradzającym jej bezcelowe trudy jest to, że poznała orientacyjne położenie poszczególnych pomieszczeń. Inoyu, jako osoba odrobinę za bardzo zapatrzona w siebie, nie mogłaby znieść myśli, że jej czas został tak po prostu zmarnowany. Uznała więc, że najlepszym sposobem na nierzucenie tego wszystkiego w cholerę i powędrowanie na swoich, niezbyt wprawionych w wielogodzinne piesze wędrówki, nóżkach jest zostanie jednym z tych irytujących typów ludzi, dla których szklanka jest wiecznie do połowy pełna. Ale to wyjście tylko na chwilę. Tuż po doprowadzenia tej sprawy do końca znowu będzie mogła sobie w spokoju być smutnym pesymistą.
Łudziła się, że krótka rozmowa z ochroniarzem wniesie nieco więcej niż kilka zbędnych informacji o szczegółach jego zatrudnienia. Dowiedziała się tyle, że był nowy i właściwie, to nie miał zielonego pojęcia, co się dzieje i niezbyt pasuje mu fucha ochroniarza. Pokiwała kilka razy głową na znak, że całkowicie rozumie wszystkie jego problemy, rzuciła kilka kurtuazyjnych półsłowek i w końcu się z nim pożegnała, darując sobie dalsze przepytywanie mężczyzny.
Szarzejące niebo jednoznacznie wskazywało na to, że godzina jest już najpewniej wieczorna, toteż skierowała swoje kroki do przeznaczonego im pokoju, by szybko się odświeżyć w oczekiwaniu na kolację z gospodarzem. Oczywiście, że zauważyła Shi, która w żadnym wypadku nie spała, a tylko leżała sobie z zamkniętymi oczami. Jeżeli jednak brunetka ze zniecierpliwieniem oczekiwała, aż ta wreszcie ją zbeszta, to musiała się, niestety, rozczarować; Yamanaka minęła ją dość obojętnie, zmierzając w stronę łazienki, gdzie doprowadziła się do stanu nieco bardziej reprezentacyjnego.
Hej, ty. Umyj się i przebierz — mruknęła beznamiętnie, ciskając w relaksującą się Narę ręcznikiem. — Masz pięć minut — dopowiedziała szybko, żeby tylko jej leniwa koleżaneczka nie pomyślała sobie, że będzie na nią czekać w nieskończoność. Mogła, na przykład, zamiast iść spać, spróbować ogarnąć się pod jej nieobecność. Nie była zbyt zaskoczona, że tak produktywne wykorzystanie czasu może być dla niej szalonym pomysłem, ale n a d a l irytowało ją to do tego stopnia, że nie mogła sobie jednak darować lekkiego podszczypywania Nary. Nie to, żeby ona sama była nierobem. Nie, nie, w żadnym wypadku.
Prawdę powiedziawszy, nie miała zbyt wielkiej ochoty na uczestniczenie w tej wystawnej kolacji; przez cały dzień musiała zapieprzać tak, jak chyba nigdy przedtem, więc jej zapasy energii, które mogłaby przeznaczyć na wesołe spędzanie czasu z innymi ludźmi, sięgały już poziomu krytycznie niskiego. Starała się ze wszystkich sił, by nie dało się tego wyczytać na jej facjacie, więc zmusiła się do dość mętnego uśmieszku, gdy ujrzała zasiadających już przy stole domowników. Zlustrowała wzrokiem każdego po kolei - uważnie, spokojnie. Zatrzymała się na dłuższą chwilę na córce gospodarza, która, ku jej wielkiemu zaskoczeniu, okazała się nie być nieporadnym berbeciem. Odetchnęła z ulgą.
Takiji natomiast, mimo swojej lekkiej nadwagi, chyba nie był dzisiaj zbyt głodny. Być może zjadł coś przedtem, może stres odbiera mu apetyt, a może... przygotowane przez jego służkę potrawy są zatrute. Wcisnęła obcas swojego obuwia w stopę koleżanki, widząc, że ta właśnie ma zamiar nałożyć sobie sporą porcję sałatki. Jak można być tak bezmyślnym?
Dzisiaj tylko pobieżnie rozejrzałam się po najbliższej okolicy, więc konkretne plany będę w stanie przekazać dopiero nazajutrz, gdy przypatrzę się nieco dokładniej — powiedziała po dłuższej przerwie, gdy Nara przedstawiła już swoje pomysły — ale już teraz mogę zobowiązać się do przećwiczenia tutejszego ochroniarza. Raczej nie poradziłby sobie z tymi bestiami, więc nauczę go podstaw i wyposażę w jakąś niezbyt skomplikowaną broń. Pominę oczywistą kwestię braków w składzie służby. — Odkaszlnęła teatralnie w zaciśniętą w pięść dłoń. — Jeżeli owce nie są nocą zaganiane do zagród lub stajni, to polecam jednak to zrobić. — Cokolwiek. Wszystko jedno. To i tak nie jest istotne, pewnie nawet nie będą się tym zajmować. Czy te bestie w ogóle istnieją? Na tę chwilę, zdecydowanie ważniejszą kwestią byłoby zbadanie sprawy zaginięcia córki, jednak, by w ogóle miały taką możliwość, musiałyby wyciągnąć ją z rezydencji. Chociaż na chwilę.
Panie Takiji — zaczęła, gdy Shi podjęła temat rozejrzenia się po okolicznych lasach — czy istniałaby opcja, by pańska córka towarzyszyła nam w roli przewodnika? Nie znamy jeszcze za bardzo tego miejsca, a świeże powietrze na pewno dobrze jej zrobi. Gwarantujemy pełne bezpieczeństwo — dokończyła, siląc się na stuprocentową powagę. Nawet zmarszczyła lekko brwi, by prezentować się jeszcze bardziej poważnie.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 30 cze 2019, o 11:35

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
16/45


Takiji splótł dłonie, oparł je na swym dużym brzuszysku i zamienił się w słuch, chłonąc cenne rady Shikatsu, która okazała się być ekspertką w temacie bestii. Może i zasugerowane rozwiązania nie były niesamowicie odkrywcze, ale po minie gospodarza i jego kiwaniu głową było widać, że w tym właśnie momencie utwierdził się w przekonaniu co do celu wizyty dwóch kunoichi.
- No dobrze, to tak zrobimy, ale mam nadzieję, że z tymi bestiami się uporacie raz na dobre. Bo wiecie, owieczki wyczują nerwową atmosferę, przestaną jeść, wełna straci na jakości... No nie może tak być - odpowiedział trochę przejęty przyszłymi losami jego biznesu.
Na kolejne słowa Nary przytaknął i kiwnął głową, podobnie też na uczynił na sugestie ze strony albinoski. Dopiero przy ostatniej prośbie się zawahał. Przerzucił wtedy spojrzenie na swoją córeczkę, na której twarzy pojawił się akurat grymas. Nie była chyba zbyt chętna do spacerów po okolicy. Tatuś rzecz jasna zamierzał spełnić jej wolę, bo - jak mogły już zauważyć dziewczyny - otaczał ją sporą troską.
- Uhm, lepiej będzie, jak pójdzie z wami Sukenobu. Chyba że wolicie pójść z Machi, o ile się odrobi z domowymi obowiązkami.
Ochroniarz tylko westchnął cichutko na wieść o możliwych spacerach, natomiast krzątająca się przy stoliku gosposia podniosła na moment spojrzenie i posłała trochę wymuszony, blady uśmiech w kierunku Takijiego i dziewczyn.
Dalsza kolacja upłynęła bardzo spokojnie. Rozmową zajęci byli tylko Watanabe, bo tatko pytał swoją córcię o to, jak minął jej dzień i otrzymywał zupełnie prozaiczne odpowiedzi, a to o spacerku, a to o głaskaniu owieczek, a to o przymierzaniu nowej sukieneczki.
Dzień powoli dobiegał końca, a wszyscy domownicy zajęli się swoimi sprawami. Skryba zajął się rachunkami u siebie, służka małymi porządkami po kolacji, a ochroniarz wyszedł, by upewnić się, że wszystkie zwierzątka są zamknięte w stodołach. Kiedy pora zrobiła się późniejsza, wszyscy znajdowali się w już w swoich pokojach - mała rodzinka na górze, służba na dole. Dwie bohaterki nie były tutaj wyjątkiem.
Zdążyło minąć trochę czasu, a reszta powinna już smacznie spać. W domu było już cichutko. No, prawie, bo w pewnym momencie stare, drewniane schody zaczęły lekko skrzypieć. Ktoś chyba wchodził na górę. O ile dziewczyny nie zapadły w kamienny sen, mogły te dźwięki usłyszeć, jako że ich pokoik był całkiem bliziutko skrzypiących schodów.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 30 cze 2019, o 20:48

Shi początkowo nie zrozumiała, dlaczego Inoyu zaczęła ją nagle podkopywać pod stołem, gdy tylko zaczęła nakładać sobie trochę zieleniny. Spojrzała na nią z oburzoną konsternacją na twarzy, ale widząc jej minę, zrozumiała przekaz - Inoyu prędzej zamierzała umrzeć z głodu, niż dać się otruć. Nawet jeśli to głupota. Shi jednak, posłuszna z natury, postanowiła odpuścić sobie konsumowanie skąpanej jakimś aromatycznym sosem sałaty, by zadowolić się pajdą chleba - to wydawało jej się mniej ryzykowne, a przynajmniej burczenie brzucha nie będzie jej doskwierać przez resztę wieczora. Swoją osobliwą dietę tłumaczyła dokuczającą jej niestrawnością.
Była odrobinę rozczarowana tym, że rodzinka niezbyt widzi wysyłanie w ich towarzystwie małolaty do lasu, ale w sumie trudno było im się dziwić. Shi była jednak wdzięczna Inoyu, że sama wyszła z inicjatywą i zaproponowała takie wyjście - zawsze miała wrażenie, że niewyparzona gęba Yamanaki jest jej zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem.
- Lepiej, by pan Sukenobu został na miejscu i pilnował dobytku pod naszą nieobecność, chociaż i tak nie oddalimy się za bardzo - odparła, spojrzeniem odszukując Machi i odpowiadając na jej grymas równie mało naturalnym uśmieszkiem.

Po kolacji nie zajmowała się w sumie niczym szczególnym - raczej pokręciła się trochę, czekając na cokolwiek bardziej interesującego niż zwykła rutyna domowników. Oczywiście przeliczyła się - wszystko przebiegało nadzwyczaj spokojnie. Wieczór przeleciał więc szybciutko, a Nara położyła się w sumie dość wcześnie, nie chcąc odpuścić ani godziny ze swoich ośmiu godzin snu. Oczywiście, jeśli była taka możliwość, przymknęła drzwi na klucz od środka, by uniknąć niespodzianek.
Shi spała płytko - mimo jej prób zapchania się suchym chlebem dokuczało jej ssanie żołądka, co frustrowało ją tym bardziej, że nie znosiła łazić niewyspana. Teraz dodatkowo otrzeźwił ją odgłos skrzypiących schodów - nie zastanawiając się zbyt wiele zdrapała się ze swojego łózka, by nachylić nad śpiącą Inoyu i szarpnąć lekko za jej ramię.

- Pssst. Pssst. Inoyu - wyszeptała tak głośno, jak tylko się dało, usiłując wybudzić towarzyszkę - Ktoś tu łazi. Wstawaj. Wlazł z dołu.
Spojrzała na nią jak cielę, czekając na przejęcie dowodzenia przez Inoyu. Jeśli ta zadecydowała, że idą sprawdzić kto tutaj lunatykuje, to była gotowa by na swój nocny przyodziewek narzucić swój ekwipunek i odprowadzić intruza do łóżka.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 30 cze 2019, o 22:57

Jakie to było przewidywalne, że ojczulek nie pozwoli swojej kochanej córeczce oddalić się od niego chociaż o krok! W sumie, to do przewidzenia była także reakcja samej dziewczyny, która, przyzwyczajona do życia pod kloszem, bynajmniej nie będzie zbyt entuzjastyczna do zapuszczania się gdzieś z dwiema obcymi babami; i o ile można to nazwać całkowicie zrozumiałą reakcją, biorąc pod uwagę jej zaginięcie, to równocześnie było tak cholerne utrudniające całą robotę, że nieprzyzwyczajona do jakiejkolwiek odmowy Yamanaka nie mogła wyzbyć się tej delikatnej frustracji, która zmusiła jej dłonie do zwinięcia się w pięści, a paznokcie do niegroźnego wbicia się w skórę. No przecież na nią nie nakrzyczy. Przecież nie zacznie popisywać się siłą swojej perswazji, bo może wzbudzić tym podejrzliwość gospodarza. Ugryzła się w język. Musi to przemilczeć.
Potwierdziła słuszność słów Shikatsu, gdy ta zasugerowała, że to właśnie służka powinna być ich przewodniczką; chociaż kobiecina tak starała się posyłać w ich stronę słodkie minki i siliła się na niewinność, to nadal nie mogła pozbyć się wrażenia, że jest z nią coś bardzo nie tak i w żadnym razie nie powinny spuszczać jej z oczu. A może tak naprawdę chciała, by to właśnie ona okazała się trucicielką, by mogła ją subtelnie podpytać o kilka przepisów? Czy to byłby zbyt piękny scenariusz?
Zakończyła kolację podziękowaniem za wspólny posiłek, który, w jej przypadku, również składał się z bezpiecznych, ale i dość niepożywnych dodatków i przystawek. Godzina była już dość późna, więc resztę wieczoru spędziła w swoim pokoju, skupiając się raczej na medytacji i luźnym obmyślaniu planów na jutrzejszy dzień niż na jakichś poważniejszych analizach i knuciu spisków razem z - najprawdopodobniej zajętą relaksowaniem się - Shikatsu. Jutro też jest dzień, a zmęczona i tak zbyt wiele nie zrobi.
Nie miała większych problemów z zaśnięciem. Niezbyt zdrowy zwyczaj wydawania pieniędzy na rzeczy ładne i drogie przyzwyczaił jej ciało do okresowych głodówek tak bardzo, że była w stanie odczuwać dyskomfort związany z uczuciem głodu z kilkugodzinnym opóźnieniem. Skutki niejedzenia były później jeszcze bardziej opłakane, ale, cholera, kto w tym wieku by się martwił, co będzie później?! Na pewno nie Inoyū. Przecież jest nieśmiertelna, prawda?
Regeneracja, którą zapewnia zdrowy, ośmiogodzinny sen, była wręcz nieoceniona dla osoby tak szybko męczącej się jakimkolwiek towarzystwem jak ta dość niezaangażowana społecznie kapłaneczka. Gorzej, gdy ten sen przerywa jakaś irytująca mucha, która brzęczy ci nad głową i ciągle siada to na uchu, to na nosie, jakby już myślała, że umarłeś i może sobie ze smakiem zjeść te leżące bezwładnie truchło.
Pomachała niedbale łapskiem, usiłując odgonić od siebie tego upierdliwego owada.
Na bogów, czego ty znowu... Zostaw mnie... — wybełkotała nieskładnie, zasypiając jeszcze na chwilę podczas tego intensywnego machania. Rozbudziła się dopiero, gdy Shi zaczęła nią już wcale nie tak delikatnie trząść. Zobaczywszy, że tą muchą jest jednak jej koleżanka Nara, otworzyła usta z zamiarem solidnego opieprzu, jednak kolejne słowa brunetki sprawiły, że ostatecznie nie wyleciała z nich żadna wiązanka. Zautomatyzowanym ruchem złożyła pół pieczęci szczura, by aktywować swoje zdolności sensoryczne. Na samym początku skupiła się głównie na wybadaniu, czy w żadnym pomieszczeniu, o którym wiedziała, że należy do jednego z domowników, nie brakuje jego właściciela. Następnie próbowała rozpoznać, czy osoba idąca po schodach jest shinobi, czy też nie. Starała się również śledzić jej aktualne położenie, jeżeli zaczęła się przemieszczać. Na samym końcu usiłowała wyczuć, czy w zasięgu jej sensoryzmu nie znajduje się jakiś inny shinobi lub dodatkowa osoba - w końcu wszystkich mieszkańców rezydencji powinno być łącznie pięcioro, wyłączając dwie kunoichi. Miała nadzieję, że jej znajomość rozkładu domostwa wystarczy, by rozwikłać chociaż chęć niewiadomych.
Idź za mną — wyszeptała do Shi, widząc, że ta najwyraźniej oczekuje od niej przejęcia dowództwa, na co, oczywiście, się zgodziła, bo przecież Inoyū jest urodzoną liderką i niewątpliwie poprowadzi je do zwycięstwa. Zebrała ze sobą cały sprzęt, uprzednio próbując go po omacku wygrzebać spod sterty rzeczy mniej ważnych, po czym, cały czas podtrzymując pieczęć, wygrzebała się razem z Narą z pokoiku w poszukiwaniu źródła tajemniczych dźwięków.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Ichirou » 30 cze 2019, o 23:59

Obrazek
Misja rangi C
Inoyū i Shikatsu
19/45


Minęła chwila zanim Shikatsu rozbudziła swoją przyjaciółkę i zanim ta półprzytomna złożyła pieczęć szczura i rozpoczęła badanie otoczenia. Cokolwiek było źródłem dźwięku, to zdążyło już przedostać się na górę. Tymczasem Inoyū w pierwszym ułamku sekundy skupienia zarejestrowała w rozległej okolicy chmarę dziesiątek niewyraźnych źródeł chakry, które zlewały się w nieistotne tło. Szybko zawęziła swoją uwagę, ograniczając ja do posiadłości rodziny Watanabe. Nie licząc duetu bohaterek, w domostwie znajdowało się pięć osób. Poznawszy wcześniej rozkład pomieszczeń, albinoska była teraz w stanie z przyzwoitą dokładnością ocenić, w których miejscach ulokowane się poszczególne źródła życiowej energii. Co ciekawe, na samym parterze znajdowała się jeszcze tylko jedna osoba - za ścianą, parę metrów dalej, w kwaterze ochroniarza. Wszystkie pozostałe cztery punkty na mapie sensorycznej Yamanaki znajdowały się na piętrze. Dwa w sypialni pana Takijiego. Jedno - najprawdopodobniej źródło ostatnich dźwięków - przechodziło właśnie z korytarza do prywatnego pokoju zmarłej małżonki gospodarza, do którego tego dnia raczej nikt nie zaglądał. Czwarte źródło przebywało w pokoju Nanako.
Albinoska dość szybko spostrzegła, że ostatnia z zarejestrowanych osób wyróżniała się spośród wszystkich innych. Była wyraźniejsza, a więc musiała w jakiś sposób obcować ze sztukami shinobi.
Skupiając się na szerszej perspektywie, sięgającej większą cześć wioseczki, nie zauważyła już nikogo więcej, kto mógłby zwrócić jej zainteresowanie.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3272
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Inoyū » 1 lip 2019, o 12:43

Przystanęła tuż przy schodach, po których dosłownie kilka sekund wcześniej wspinał się osobnik o nadal nieodkrytych przez duecik intencjach, by zamknąć ślepia z zamiarem wyczulenia swojego szóstego zmysłu; próba podejrzenia tego, co się dzieje na zewnątrz skończyła się lekkim rozkojarzeniem Yamanaki, gdy do jej umysłu zaczęły napływać sygnały wszystkich sygnatur, jakie tylko znalazły się w jej zasięgu. Koncentrując swoją uwagę wyłącznie na mieszkańcach rezydencji była w stanie dowiedzieć się kilku całkiem istotnych informacji.
Rozważała przez moment przekazanie swoich zdolności sensorycznych Narze, ale szybko zreflektowała się, że nie miałoby to najmniejszego sensu - nawet, gdyby Shi wyczuła poszczególne skupiska energii, to i tak nie dowiedziałaby się zbyt wiele w kontekście ich położenia. Jedyną w miarę rozsądną opcją było przekazanie jej wszystkich informacji werbalnie, ale, cholera jasna, przecież był środek nocy, a ostatnim, na co mogły sobie w tej chwili pozwolić, byłoby rozbudzenie wszystkich mieszkańców domostwa. Łącznie z tajemniczą osobą, która zmierzała właśnie do pokoju zmarłej kobiety.
Dłonie, które cały czas podtrzymywały połowę szczura, płynnie ułożyły się w pieczęć barana. Nie było innego wyjścia.
Dobra, skup się. Jedna osoba znajduje się na parterze w pokoju ochroniarza, a pozostała czwórka siedzi na piętrze. Co ciekawe, w pokoju Takijiego wyczuwam dwie osoby. Jak myślisz, jest z tą pokojóweczką? — Niezależnie od tego, czy Shikatsu była na to przygotowana, czy też nie, w jej głowie rozbrzmiał słodziutki głosik Yamanaki. — W pokoju dziewczyny jest jakiś shinobi, a osoba, którą usłyszałaś, wejdzie zaraz do pokoju zmarłej żony. Musimy się rozdzielić. Jedna z nas idzie do shinobi, a druga do pokoju zmarłej. Nie ma innej opcji, nie możemy stracić tej szansy — zakomunikowała, po cichutku licząc na to, że jej najdroższa koleżanka w swoim rozespaniu nie zapomniała o ruszeniu swoim jakże genialnym umysłem i jednak próbowała przyswoić każdy najmniejszy szczegół. Oczywiście, że miała świadomość, że wejście do pokoju, w którym aktualnie przebywa jednostka w jakiś sposób uzbrojona wiąże się z dużo większym ryzykiem niż nakrycie cywila na podejrzanych aktywnościach w pokoju nieboszczki, ale bardziej logicznym rozwiązaniem byłoby, gdyby to Shi była jednak tą osobą - w końcu podczas ich wczorajszej, przeznaczonej na wstępny rekonesans, przerwy jedynym pokojem, którego poznała położenie był ten należący do Nanako. Nie miała zamiaru jednak brać odpowiedzialności za tę decyzję.
Do pokoju z shinobi idzie ta, która przegra w kamień, papier i nożyce. Raz, dwa, trzy-... — Wystawiła dłoń zwiniętą w pięść przed siebie, na wszelki wypadek podsuwając ją w stronę dłoni Nary, gdyby przez tę cholerną ciemnicę nie mogła rozpoznać charakterystycznego gestu oznaczającego kamień.
Zależnie od tego, jaki był ostateczny wynik, podkradła się na paluszkach albo do drzwi, w którym przebywał ninja, albo do drzwi, w którym znajdował się cywil, by nacisnąć klamkę i, cały czas będąc w gotowości do chwycenia za broń, wejść do pokoju. Uprzednio odczekała chwilkę, żeby ta osoba jednak weszła do pomieszczenia. Chciała uniknąć niezręcznych spotkań na korytarzu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Ziemie rodziny Watanabe

Postprzez Shikatsu » 1 lip 2019, o 13:10

Nie miała zielonego pojęcia, co Inoyu uskutecznia tą pieczęcią, ale była jej za to bardzo wdzięczna, bo nie dość, że ułatwiła im szperanie po domu, to jeszcze odkryła zupełnie nowy, niespodziewany fakt - obecność w domostwie jeszcze jednej osoby, która zdolna jest korzystać z chakry! Nie kwestionowała więc sposobu w jaki Yamanaka przeskanowała za jednym zamachem cały budynek, co nie znaczyło oczywiście, że nie zamierzała potem podpytać albinoskę o jej kolejne talenty, o których nie miała dotychczas zielonego pojęcia. Wiedziała jedno - Inoyu to ważny sojusznik i lepiej mieć ją po swojej stronie.
Ruszyła więc za nią potulnie na paluszkach, pozwalając jej przejąć pełne dowodzenie - Inoyu o wiele lepiej niż ona radziła sobie w mroku i na obcym terenie. Mina jej zrzedła i zachwiała się lekko, gdy Inoyu zmieniła pieczęć i pomiędzy jej własne myśli wmieszał się donośny głos Yamanaki. Pomyślałby ktoś, że przyzwyczaiłaby się do tych dziwnych doznań, które towarzyszą telepatycznej komunikacji - nadal jednak było to dla niej za każdym razem niemałym szokiem.
Przewróciła oczami jedynie, gdy Inoyu tak wczuła się w role lidera, że zaczęła decydować o ich rozdzieleniu się i podziale ról. Swoje niezadowolenie okazała w sumie tylko dla zasady, bo prawda była taka, że przyjemnie było nie brać na siebie żadnej odpowiedzialności. Rozdział wydawał się sensownym rozwiązaniem, skinęła więc głową tylko. Gra w papier, kamień, nożyce za to może i nie była najrozsądniejszym sposobem na podział obowiązków, ale nie miały czasu się teraz o to kłócić.
Przełknęła więc ślinę z ukrytą nerwowością i, tak jak Inoyu, przygotowała się do tej małej gry - na "trzy" wyciągnęła dłoń w lustrzanym geście.
Tylko, że jej palce ułożone były w nożyce.
Wypuściła powietrze z cieniem zdenerwowania, ale chwilę później wyprostowała się sztywno. No cóż, plusem było to, że wiedziała przynajmniej, gdzie ma iść. A do tego może uda jej się rozegrać to tak, by uniknąć mordobicia. Skinęła głową Inojce, by odwrócić się i jak na ścięcie ruszyć w stronę pokoju nastolatki. Oczywiście na paluszkach.
Zatrzymała się przed drzwiami, biorąc głębszy wdech i chwytając w dłoń jeden kunai z przytroczoną klanową notką. Pchnęła wreszcie klamkę, by wetknąć swoją głowę do środka pomieszczenia i uśmiechnąć się bezradnie.
- O, przepraszam, szukałam toalety..! – palce mocniej zacisnęły się na dzierżonej w dłoni broni. Czy to możliwe, że ta małolata była kunoichi?
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Następna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość