Granica z Sogen

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 29 lip 2018, o 11:55

Miejsce styku dwóch wielkich krain, nie jest tym co można by sobie wyobrazić. Brak tu jakichkolwiek zabudowań czy posterunków. Ziemia nie przechodziła nagle z zielonych traw w bagna, roślinność również nie różniła się po obu stronach. Właściwie jedynym co dawało nieświadomemu niczego wędrowcowi, jakiś znak, że przekroczył granicę, były drewniane paliki powbijane co kilkadziesiąt/kilkaset metrów w ziemię. Niektóre z nich nosiły na sobie ślady farby, większość jednak już dawno wyblakła lub farba została zdrapana. Głupcem był jednak ten, kto myślał, że można było ot tak przekroczyć granicę. Była ona bowiem patrolowana, na całej długości, przez specjalnie wyszkolonych do tego celu ludzi i nawet jeśli nie było nikogo widać, nie można było mieć pewności, że jest się samemu.
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 29 lip 2018, o 11:58

Outsider
Misja C: 3b/...
Dzień 3

Dotarcie do granicy przebiegło na spokojnie. Dziewczyna jak dotąd nie zdążyła wpaść w żadne kłopoty, a wręcz przeciwnie, ponieważ zaledwie kilka kilometrów za osadą natrafiła na trzech współplemieńców, którzy tak jak ona kierowali się w kierunku granicy. Wszyscy wyglądali na mocno przejętych, mówili niewiele, często odpływali w świat swoich myśli i starali się dotrzeć na miejsce kompletnie nie zważając na zmęczenie. Dlatego też, gdy znaleźli się na miejscu, byli wykończeni, ale na pewno mogli poszczycić się tym, że znaleźli się tam jako jedni z pierwszych. Oprócz nich, znajdował się tam już patrol graniczny, złożony z pięciu innych shinobi, nie wszyscy jednak należeli do klanu Nara. Było też dwóch innych klanowiczów, lecz nie wyglądali by należeli do patrolu. Grupka Eri została zauważona niemalże natychmiast i powitana przez rosłego członka klanu Nara.

- Witajcie, domyślam się, że jesteście tu ze względu na zaistniałą sytuację - Mężczyzna, wzrostu co najmniej 180 cm, o jasnych blond włosach, wyróżniał się niesamowicie na tle pozostałych. Jego twarz poznaczona licznymi bliznami nie robiła najlepszego pierwszego wrażenia, choć nadawała mu wyglądu twardziela i profesjonalisty. Do tego wszystkiego, cały czas miał zamknięte jedno z dwojga oczu, prawdopodobnie stracił je na jednej z misji.

- Jestem Jiro. Jak widzicie nasi goście jeszcze się nie pojawili, ale to na pewno tylko kwestia czasu - wskazał zamaszystym ruchem w kierunku leśnej ścieżki. Następnie zaczął przypatrywać się każdemu z nowo przybyłych, aż w końcu dotarł do Eri.

- Ty?! - Wyrzucił z siebie, nie skrywając swego zdziwienia. Po chwili jednak opamiętał się i zmieszał cały. Rozkazał towarzyszącym dziewczynie shinobi, by udali się na posterunki nim odezwał się ponownie.

- Panienko, czy twój ojciec wie o tym, że tu jesteś?! - Nachylił się ku Eri, tak by nikt nie mógł ich podsłuchać. Wyglądał na mocno przejętego i nawet trochę niezadowolonego tym co się właśnie wydarzyło.
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Eri » 29 lip 2018, o 13:56

Młoda Eri w miarę szybko ogarnęła się w swoim pokoju, przygotowując się do pierwszej takiej wyprawy. Dłonie delikatnie drżały jej z ekscytacji, w cale nie przejmowała się tym, że może być zagrożona, chciała pokazać wszystkim, a w szczególności ojcu, że jest już dorosła i że nadaje się do poważniejszych zadań. Po zebraniu wszystkich zabawek i powkładaniu ich na miejsce, jeszcze raz rzuciła okiem na swój nieogarnięty pokój, obiecała sobie, że go posprząta po powrocie, po czym zamknęła drzwi i w miarę żwawym ruchem skierowała się w stronę punktu zbornego, w końcu nie wypadałoby aby na nią czekali.
Kiedy już miała skręcić do przedsionka, usłyszała za swoimi plecami poważny głos, od którego aż struchlała. Wzięła głęboki oddech i odwróciła się w kierunku rodzica, ten zbliżył się do niej i położył swoje silne dłonie na jej barkach. Kiedy mówił, poczuła delikatny ból wbijających się w nią palców, ta jednak nie zareagowała, spojrzała ojcu w oczy i delikatnie się uśmiechnęła.
- Nie martw się Ojcze, wrócę cała i zdrowa a zadanie zostanie wykonane. - skłoniła się, po czym odwróciła się na pięcie i podbiegła do miejsca, gdzie stało wiele różnych poustawianych obok siebie butów. Eri wybrała te, które przeważnie nosiła na misjach, gdyż łączyły komfort z eleganckim wyglądem. Była już gotowa aby opuścić rodzinny dom i spotkać się z resztą swojej grupy. Kiedy dotarła na miejsce, skłoniła się swoim towarzyszom, zapewne była najmłodsza w grupie, więc trzeba było okazać należyty szacunek starszym kolegom. Przedstawiła się, po mimo tego, że zapewne i tak ją znali, po czym wszyscy wyruszyli na miejsce zbiórki. Podróż przebiegała w ciszy, cała ta poważna atmosfera delikatnie przytłaczała kunoichi, która starała się co jakiś czas zadać jakieś pytanie swoim towarzyszom, niektóre były poważne, podpytywała o cel misji, zagrożenie jakie może z tego wyniknąć i co właściwie będą robić, jednak były też takie bardziej personalne. Dziewczynę ciekawiło czy może mają do opowiedzenia jakieś historie ze swoich misji, coś co mogłoby być radą dla młodszej koleżanki, bądź też po prostu ciekawostką.

Kiedy dotarli do granicy, był już tam jeden z patroli. Dowódca jednostki przedstawił się i wyjaśnił zaistniałą sytuację. Oczekiwali przybycia pościgu Inuzuka, który zapewne nie był już daleko. Po krótkiej rozmowie wszyscy skierowali się do okolicznego posterunku, z którego zapewne mają lepszy widok na granicę, jednakże Eri pozostała sam na sam z dowódcą, który miał kilka dodatkowych pytań. Nie zdziwiło ją jego zachowanie, w końcu od lat wszyscy obchodzą się z nią jak z jajkiem, jednak nie tego chciała, przyszedł czas na pokazanie wszystkim na co ją stać.
- Jiro-senpai, mój ojciec o wszystkim wie, sam mnie tu wysłał. Obiecuję nie przeszkadzać, proszę traktować mnie jak jednego ze swoich ludzi i nie zwracać uwagi na to kim jest mój Ojciec. Teraz jestem pańskim podkomendnym. - skłoniła się na znak szacunku do przełożonego, po czym powolnym krokiem zaczęła iść w stronę posterunku. Im była bliżej, tym odczuwała większy niepokój ale też ekscytację, nie może zawieść, wszyscy na nią liczą...
Eri
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 31 lip 2018, o 18:38

Outsider
Misja C: 6b/...
Dzień 3

Jiro spojrzał, z góry, na młodziutką Eri. W jego spojrzeniu dostrzec można było wewnętrzną walkę. W końcu jednak odetchnął zrezygnowany i machnął zrezygnowanie ręką.

- Obym tego nie żałował - powiedział bardziej do samego siebie, niż kogoś innego. Jego wzrok powędrował po rozstawionych już wcześniej strażnikach, a następnie wrócił do grupki nowo przybyłych.

- Ty i ty. Zajmiecie pozycję na tamtym drzewie, tylko macie siedzieć cicho jak myszy pod miotłą. - wskazał na dwójkę shinobi z oddziału Eri. A następnie na jedną z gęstych koron, drzew rosnących w tych okolicach. Młodzieńcy natychmiast ruszyli ku wskazanemu drzewu, by przy pomocy chakry, wdrapać się ku jego koronie, gdzie też zniknęli z oczu Eri i pozostałych, pomiędzy gęstwiną liści.

- Jeśli chodzi o was... - jego spojrzenie wróciło do pozostałej dwójki. Założył ręce pod boki i rozejrzał się na boki, szukając miejsca, które było by odpowiednie dla dwójki shinobi. Gdy znalazł odpowiedni punkt, uniósł dłoń do podbródka i zaczął się w niego drapać, jednocześnie marszcząc brwi.

- Tam, widzicie to zgrupowanie krzewów dzikiej róży? - wskazał palcem, w kierunku, na który patrzył. Rzeczywiście było tam kilka krzewów, róży, ale to co rzucało się również w oczy, to to, że cały ten obszar znajdował się bardziej na uboczu, niż na pierwszej linii.

- Z tego miejsca będziecie mogli pilnować naszej prawej flanki - Wyjaśnił do końca swój plan. Chłopak towarzyszący Eri wzruszył ramionami i od niechcenia ruszył we wskazanym kierunku.

Przez pierwsze godziny nic się nie działo. Ot, typowe plotki między patrolującymi, dużo domysłów na temat całego tego wydarzenia, snucie teorii o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Ktoś zaproponował, że tak naprawdę Inuzuka chcą ich zaatakować, za co został zganiony przez swojego starszego kolegę, który stwierdził, że to idiotyczny pomysł, ponieważ stosunki pomiędzy oboma klanami można by określić jako dobre, a poza tym kto byłby na tyle głupi by podbijać ziemie oddalone od siebie o tak dużą odległość, mając pomiędzy sobą Uchiha jako sąsiadów. Były też rozmowy o prostym życiu, ktoś zapytał jak tam żona i córka, ktoś inny kazał pozdrowić rodziców. Wszystko zmieniło się jednak jak za machnięciem magicznej różdżki.

- Kontakt !- krzyknął jeden z patrolujących ludzi, niespecjalnie siląc się na skrytość. Wszyscy z zainteresowaniem zwrócili się w kierunku głównego traktu, by dostrzec nadjeżdżających Inuzuka, lecz to nie byli oni. Na odległości widnokręgu, to jest, około 5 km zamajaczyła czarna plamka o ewidentnie humanoidalnym kształcie.

- Nie ruszać się ze swoich pozycji, niech on przyjdzie do nas - wydał rozkaz dowodzący całą operacją Jiro. Plamka zbliżała się nieśpiesznie, krokiem marszowym, a z każdą chwilą jego sylwetka zdawała się coraz lepiej widoczna. Zbliżył się na niecały kilometr, gdy było widać go już całkiem wyraźnie. No może bez szczegółów jego twarzy, ale można było określić jego wzrost, posturę czy kolor włosów. Widocznym również stało się to, że niósł on, przerzucony przez ramię duży worek i cięzki worek. Wyraźnie ciążył mu na ramieniu.

- Jiro... czy ten porywacz nie miał mieć ze sobą dziecka? Bo wiesz ten worek wy...- Jeden ze strażników powiedział to co większość z zebranych teraz myślała, lecz dowodzący przerwał mu machnięciem ręki.

- Wiem... - odpowiedział krótko, bardzo zaniepokojonym głosem. Mężczyzna zbliżał się coraz bardziej, 500 metrów, 400 metrów, 300 metrów. Gdy znalazł się w odległości około stu, Jiro wyszedł przed szereg ludzi i wyciągając dłoń do przodu krzyknął.

- Stój, w imieniu rodu Nara rozkazuję ci się wylegitymować i oddać do przeszukania. - wykrzyknął w stronę mężczyzny. Ten zatrzymał się w miejscu w osłupieniu, lecz już po chwili rozpoczął swój marsz ponownie. Już każdy mógł dostrzec jego szpiczasty nos, jego kozią bródkę, wydatne, czerwone od płynącej w nich krwi usta, a ci z dużo wyższa percepcją, mogli dostrzec również jak jego zielone oczy bacznie obserwują okolicę, starając się namierzyć wszystkich strażników. Zbliżył się na zaledwie 20 metrów, gdy Jiro wysłał naprzeciw niemu trzech strażników. Ci ruszyli truchtem, spokojnym, czujnym, rozsądnym. Mężczyzna stanął w miejscu, skupiając swój wzrok na trójce zbliżających się shinobi. Jego nos zmarszczył się, w geście wyraźnego niezadowolenia. Prawą rękę, którą wspomagał ramię, na którym wisiał worek, uwolnił i złożył ją wraz z drugą dłonią w pojedynczy znak.

- BRAĆ GO!- wykrzyknął Jiro, a trzech najbliższych shinobi zareagowało natychmiast. Najbliższy rzucił się w kierunku mężczyzny, a dwóch pozostałych złożyło pieczęcie klanowe, uwalniając swe cienie. Nim jednak dotarli na miejsce, mężczyzna zniknął w kłębach dymu.
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Eri » 3 sie 2018, o 13:14

Kiedy dołączyli do oddziału, Eri zajęła miejsce wraz z pozostałymi nowoprzybyłymi oczekując na rozkazy. Zastanawiała się co takiego będzie się działo, czy to agresja Inuzuka, czy może na prawdę ścigają jakiegoś złoczyńcę, a jeśli tak to kim on musiał być, że wyruszyło za nim tyle osób, żeby zrobić aż takie poruszenie na granicy. Tyle pytań a tak mało odpowiedzi. Z jej rozmyślań wyrwał ją dowódca, który wydał rozkazy. Wszyscy rozeszli się a Eri stanęła przy przydzielonej jej grupie krzewów i zaczęła szukać jakiegoś miejsca, gdzie w spokoju mogłaby się ukryć. Przykucnęła sobie za jednym z nich, tak aby nie było jej widać od strony ataku, po czym zaczęła spoglądać na teren graniczny. Przez pierwsze piętnaście minut mrużyła oczy, w skupieniu obserwując falujące drzewa, te jednak bardzo szybko ją znudziły. Usiadła sobie wygodnie na ziemi i zaczęła nucić jedną ze swoich ulubionych piosenek, spoglądając na czekającego z nią towarzysza. Po kilku kolejnych minutach rozpoczęła rozmowę, zagadując go i zadając pytania. Chciała jak najlepiej zająć czas, w końcu ileż można tak siedzieć. W między czasie dziewczyna zrobiła się głodna, więc postanowiła zjeść sobie śniadanko, które dostała od swoich gospodyń w momencie wychodzenia z domu. Wyciągnęła ładnie zapakowane bento i zabrała się za jedzenie. Jeżeli jej towarzysz chciał, to także się z nim podzieliła, po czym wróciła do rozmowy, wyczekując akcji, która miała niedługo nadejść.
Mijały kolejne godziny aż w końcu dało się słyszeć krótką informację. Przeciwnik był blisko. Eri zerwała się z ziemi i skierowała swój wzrok na teren, którego miała chronić. Mężczyzna szedł, nie reagując na polecenia dowódcy, więc ten wydał rozkaz do działania. Dziewczyna nie mieszała się, wiedziała, że główne siły dadzą sobie radę, ona musiała tylko ich ubezpieczać. Kątek oka widziała, jak szykują się do starcia i wyprowadzają pierwsze uderzenie, jednak wtedy przeciwnik zniknął w kłębie dymu, dziewczyna nie znała tej techniki, jednak musiała to być jakaś teleportacja, ewentualnie zniknął on w glebie, jednak wtedy zapewne pozostawiłby jakiś ślad. Rozejrzała się po bokach, po czym spojrzała jeszcze w górę, być może tam się schował. Podeszła do swojego towarzysza, tak aby wzajemnie mogli pilnować swoich pleców i wyczekiwała na kolejne rozkazy, bądź jakikolwiek ruch, który mógłby wskazać gdzie jest przeciwnik.

Percepcja : 9
Eri
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 5 sie 2018, o 23:23

Outsider
Misja C: 8b/...
Dzień 3

Na posterunku zapanował niesamowity chaos. Od razu rzucało się w oczy, że większość ludzi nie była przeszkolona i nie miała pojęcia co robić. Większość kręciła się w miejscu jak bąki, starając się uchwycić poszukiwanego. Jedynie kilku ze strażników, którzy patrolowali granicę już od lat, wiedzieli co mają robić. Każdy z nich skupił się na swojej strefie, nie wchodząc pozostałym w drodze i przeczesywali ją skrupulatnie metr po metrze. Eri niestety należała do tej pierwszej grupy i mimo wielkich chęci, nie miała szans na dostrzeżenie celu, gdy robiła to tak chaotycznie.

Wydawało się, że trwało to godziny, choć w rzeczywistości nie minęła nawet pełna minuta, gdy ktoś podniósł swoją rękę i wskazał dłonią na skupisko drzew.

- Tam! - wykrzyknął na całe gardło, krótką informację. Oczywiście w pierwszej chwili, krzyk ten przyniósł odwrotny skutek niż zamierzony. Wszyscy spojrzeli się w kierunku krzyczącego, by dostrzec, w którym kierunku celuje. Dopiero wtedy spojrzeli, w kierunku, gdzie chował się podejrzany. Był tam, z workiem przerzuconym przez ramię, ciążącym mu na pewno. Miał jednak przewagę nad shinobi. Tak jak oni, on również słyszał głos jednego z Nara i wiedział, że go znaleźli. Dlatego też, gdy tylko oczy wszystkich ustabilizowały się na nim, on znów zniknął, w tym samym obłoku dymu.

- Cholera... Kunihiko, Reiji, Haruo za nim... - Jiro wskazał na trzech mężczyzn i ponaglił ich machnięciem ręki.

- Reszta niech zostanie na swoich stanowiskach, czekamy na Inuzuka - wydał krótki rozkaz, wracając na swoje miejsce. Kilka osób popatrzyło po sobie, zadając sobie pewnie proste pytanie. Czy ta trójka wystarczy by pochwycić zbiega. To samo pytanie zapewne zadawał sobie towarzysz Eri, ba nawet znalazł odpowiedź na swoje pytanie, ponieważ szturchnął dziewczynę w ramie.

- Ja się zbieram, ta trójka na pewno nie da sobie rady, idziesz ze mną? - zadał jej pytanie, lecz nie czekał zbyt długo na odpowiedź, ponieważ chwilę później zaczął przedzierać się przez krzaki, chcąc zniknąć między nimi, nim ktoś się zorientuje.
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Eri » 16 sie 2018, o 23:14

Tak szybko jak akcja się rozpoczęła, tak też się zakończyła, aby po chwili znowu się rozpocząć. Spodziewany przybysz co chwilę pojawiał się i znikał, dezorientując siły Nara. Początkowo Eri trzymała się z boku, przyglądając się wszystkiemu i próbując nadążyć za swoim celem. Ten jednak przemieszczał się na tyle sprawnie, że nikt nie mógł go namierzyć. Po chwili pojawił się po raz kolejny, wtedy także dowódca całej wyprawy nakazał trzem shinobi podążenie jego śladami i złapanie celu. Młoda kunoichi nie znała ich siły, jednakże nie potrafiła także ocenić siły przeciwnika, przez co ciężko jej było powiedzieć kto wygrał. Mogłaby o tym rozmyślać, gdyby nie jej towarzysz, który postanowił podjąć decyzję za nią, twierdząc, że sami nie dadzą rady. Powiedział co myśli i nim jeszcze dziewczyna zdążyła mu odpowiedzieć, pognał w ich stronę. Eri była w kropce. Wiedziała, że sama nie zdziała zbyt wiele na tej flance. Miała odkryte plecy, których nie była w stanie chronić, dlatego też ruszenie z chłopakiem byłoby rozsądne. Z drugiej jednak strony, odsłoni ona także drogę do głównych sił, tworząc wyrwę w ich formacji. Ta z kolei i tak była przerywana przez przedziwne teleporty przeciwnika. Chłopak zdążył już odbiec kilka metrów, kiedy to w końcu podjęła decyzję. Sięgnęła ręką do kabury, wyciągając z niej kunai, po czym odbiła się swoimi nóżkami, biegnąc za nim. Chciała zrównać się, tak w razie czego byli bezpieczniejsi.
- Idę z tobą! Jednak jeśli pokona tamtych troje, wycofamy się, dobrze?? - powiedziała co jej leży na serduszku, po czym skupiła się na otoczeniu, starając się nie przegapić ataku wroga. Był on sam, a w okolicy było ich wielu, więc musieli dać sobie radę, no i nie zapominajmy o nadciągających Inuzuka. Tyle osób do jednego złoczyńcy... czy to nie dziwne??
Eri
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 22 sie 2018, o 23:26

Outsider
Misja C: 10b/...
Dzień 3

Eri podjęła swoją decyzję, nawet pomimo tego, że nie do końca zdawała sobie sprawę co się tak właściwie wydarzyło. Czy było to rozważne? Na pewno nie, lecz bez wątpienia było to ciekawsze niż czekanie na psich shinobi, którzy mogli pojawić się nie wiadomo, kiedy. Przygotowała się do pościgu, sięgając do kabury, skąd dobyła swej broni. Wszak lepiej być przygotowanym zawczasu niż marnować cenne sekundy, podczas gdy może być za późno. Kilka chwil później zrównała się z chłopakiem, przekazując mu swoje przemyślenia. Chłopak uśmiechnął się na jej słowa.

- Yoshiro - przedstawił się, całkowicie ignorując słowa dziewczyny. Czy oznaczało to, że chłopak nie miał zamiaru się wycofać, nawet jeśli sytuacja zaogni się. Czy był aż tak silny, a może aż tak głupi? Jaka by nie była odpowiedź na to pytanie, pościg właśnie się rozpoczął.

Shinobi, którzy wyruszyli przodem, musieli być chyba z innej ligi niż nasza dwójka, ponieważ pomimo twardego pościgu nie zdołali dostrzec żadnego z nich. Chociaż, być może kryła się za tym jakaś inna tajemnica. Yoshiro zatrzymał się nagle, a po jego czole spłynęło kilka kropel potu.

- Naprawdę zgubiliśmy go?! - nie krył swojego rozczarowania i złości. Siadł na tyłku spoglądając w niebo i rozmyślając nad czymś.

- Nie widziałaś niczego po drodze, prawda? - zwrócił swe spojrzenie w kierunku Eri. Westchnął ciężko rozglądając się wokół.

- Właściwie, jak długo biegliśmy? Straciłem rachubę czasu- podniósł się ze swego miejsca, otrzepując tyłek i sięgając do swego plecaka. Wyciągnął z niej butelkę wody i podał Eri, następnie sięgnął po raz kolejny i wyciągnął dwie kulki ryżowe, które natychmiast zapchał sobie do ust. Przeżuwał je w ciszy, rozmyślając zapewne nad kolejnym ruchem, jaki zamierzał wykonać.

- Niedaleko jest rzeka, przemyję się w niej i chyba będziemy wracać, nie widzę za bardzo innej możliwości.- Wskazał w kierunku ścieżki ukrytej między drzewami. Odebrał od dziewczyny butelkę, którą jej podał i pociągnął z niej potężny łyk wody. Chwilę później oboje udali się w kierunku rzeki. Droga nie była zbyt długa, niemalże, gdy tylko zagłębili się w las, do uszu Eri dotarł dźwięk płynącej wody. Było tam jednak coś jeszcze i chociaż Eri nie mogła tego dostrzec od razu to, gdy tylko Yoshiro wskazał na to palcem, natychmiast dostrzegła to również i ona. Na ziemi znajdował się ślad. Ślad czegoś ciężkiego, ciągniętego po ziemi w kierunku, w którym i oni zmierzali. Chłopak natychmiast zszedł do parteru.

- Być może szczęście jednak nam sprzyja - zacisnął pięści uradowany. Skradał się najlepiej jak potrafił, robiąc jednak przy tym naprawdę sporo hałasu. Jakimś cudem dotarli jednak oboje na rzekę, gdzie też Yoshiro uniósł swą dłoń i wskazał w kierunku brzegu. Stał tam ścigany mężczyzna. Wpatrywał się w swoje stopy zamoczone w wodzie, dłonie miał zaciśnięte, a ręce lekko zgięte w łokciach. Jego przepocona koszula leżała na ziemi kilka metrów od niego. Oddychał ciężko, lecz miarowo. Był dość chudy, na tyle by uwypukliły się jego mięśnie skrywane pod skórą. Miał raczej budowę atletyczną niż muskularną. Wyglądał jak wojownik, medytujący przed pojedynkiem. Było coś jeszcze, jego torba. Leżała niedaleko koszuli, była rozwiązana od góry. Wystawała z niej głowa, głowa nieprzytomnego dziecka.

- Dobra, trzeba obmyślić jakiś plan- Yoshiro schował się za pobliskim krzakiem i chwytając pierwszy lepszy kijek, rozrysował na ziemi pole bitwy, gdy jednak przyszło do rozrysowania na nim linii, zawahał się i znów pochłonął go jego własny świat.
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Eri » 23 sie 2018, o 21:33

Kiedy tylko towarzysz dziewczyny zerwał się do pościgu, ta postanowiła ruszyć za nim. Może nie była to najrozsądniejsza decyzja, jednakże Eri była z niej zadowolona, gdyż podjęła ją sama. Od wielu lat uczoną ją co takiego powinna a czego nie powinna robić, że prawie zatraciła swój własny instynkt. Instynkt, który teraz szalał w głowie dziewczyny. Rozglądała się na wszystkie strony, chcąc wypatrzyć cokolwiek, jednakże nic to nie przynosiło. Widać było, że dziewczynie brać obycia, nie posiadała żadnego doświadczenia na froncie i jeszcze wiele wody w rzekach przeminie nim to się zmieni. Lecz cały czas się starała, wierzyła, że w końcu uda jej się coś osiągnąć i będzie mogła pochwalić się ojcu. Wiedziała także, że jeżeli zawali, to przez następne lata będzie wykonywać najprostsze prace, albo wyjdzie za kogoś kogo nie chce w celach politycznych. Teraz ważyły się jej losy, dlatego też podchodziła do wszystkiego poważnie.
Jak to przystało na dwoje młodzików, zgubili się w lesie. Dziewczyna przyjęła wodę od swojego towarzysza, po czym zaczęła rozglądać się po okolicy. Czy oni przypadkiem już tędy nie przechodzili?? Miała takie nieodparte wrażenie, że mijali to bardzo charakterystyczne drzewo. No i ten czerwony krzew?? Czy zbłądzili? Nie była pewna, na szczęście Yoshiro miał głowę na karku i podjął decyzję co dalej, dlatego też Eri pozostało za nim podążać. W końcu lepsze to niż zgubić się po raz kolejny, tylko, że w samotności. Przytaknęła chłopakowi i wraz z nim skierowała się do rzeki, gdzie mieli obmyślić dalszy plan. Po drodze w ciszy zastanawiała się, jak wygląda sytuacja, wróg złapany, czy może pościg rozbity?? Nie słyszeli żadnych odgłosów walki, więc może udało się go szybko złapać w cień, a może znowu się teleportował...
Wszystko wyjaśniło się nad rzeką, gdzie przy brzegu dostrzegli swój cel. Mężczyzna obmywał się, co mogło oznaczać, że jest ranny a obok niego leżał otwarty worek, z którego wystawała głowa dziecka. Eri prawie że pisnęła pod nosem, widząc to co przybysz przetrzymywał w worku. Jak tak można?? Wiedziała już, że ich cel jest zły, że musi coś z nim zrobić i uratować dziecko. Rozejrzała się po okolicy, szukając wszystkiego co mogłoby przydać się przy posyłaniu cienia - ich rodowej broni, po czym odeszła na bok, spoglądając na rysowaną przez towarzysza mapę.
-Yoshiro-san, masz może jakiś plan jak go podejść?? Nie wiem czy mamy z nim szanse, sądzę, że powinniśmy uratować dziecko, zmylić go w jakiś sposób i uciekać aż natrafimy na naszych, bądź Inuzuka, co uważasz?? - Eri nie była jakimś szczególnie dobrym strategiem. Grała z Ojcem w Shogi, jednakże zawsze przegrywała, a robiła to tylko dlatego, że była to rodzinna tradycja. Wręcz nie znosiła tych figur, nie rozumiała w jaki sposób może jej się to przydać w życiu. W końcu prawdziwa walka to nie jest szachownica...


Jeśli mogę prosić, to fajnie byloby zobaczyć jakąś mapkę okolicy. Znacznie to ułatwi nam korzystanie z Kage mane i planowanie walki.
Eri
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 1 wrz 2018, o 15:54

Outsider
Misja C: 12b/...
Dzień 3

Yoshiro jeszcze raz wyjrzał w kierunku stojącego przy brzegu mężczyzny, jak gdyby chciał upewnić się, że jeszcze nie zostali odkryci. Słowa Eri, w pierwszej chwili, zdawał się puścić mimo uszu, lecz gdy odezwał się, w końcu odniósł się dokładnie do słów dziewczyny.

- Mamy przewagę, nie wie o nas jeszcze, myślę, że moglibyśmy z nim wygrać... - upierał się przy swoim zupełnie, jak gdyby chciał coś komuś udowodnić.

- Spójrz... jeśli ty zostaniesz tutaj, ja mogę pobiec za ten kamień i stamtąd weźmiemy go w ogień krzyżowy.- narysował linię idącą łukiem od waszej pozycji w kierunku jednego z pobliskich kamieni, znajdujących się w podobnej odległości od mężczyzny, jak z punktu, w którym znajdowali się aktualnie, lecz był on dokładnie naprzeciwko rzeki.

- Jedyne co będzie mógł zrobić, to zwiać na drugą stronę rzeki, lecz nim się przez nią przebije, my go złapiemy. - wyglądał na niesamowicie podekscytowanego. Jego twarz ożywiła się, jak u typowego nastolatka, gdy ten chwyci wiatr w żagle. Skończył rozrysowywać swą mapę i z uśmiechem na ustach czekał na aprobatę dziewczyny. W tym samym czasie, poszukiwany mężczyzna nie ruszył się nawet o centymetr. Wciąż patrzył na swe stopy, omywane przez rzekę, wciąż zaciskał pięści w pozycji jak karateka przed swoją walką, wciąż również oddychał miarowo, jak gdyby uspokajał zmęczony organizm.


Mapka:
Szare gwiazdki - kamienie
zielone chmury - drzewa
zielone gwiazdki - gęste krzewy
Czerwone serce - Przeciwnik
Fioletowe serce - nieprzytomny porwany
Niebieskie serce - Eri
Czarne serce - Yoshiro
Każdy czarny krąg ma promień o 5 metrów większy
Obrazek
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Eri » 8 wrz 2018, o 03:24

Obrazek
A więc to takie uczucie towarzyszyło w trakcie prawdziwej misji. Serce walące jak grom, nierówny oddech i ta nie pewność czy aby na pewno wrócą do domu. Eri nie czuła się najlepiej, jednakże nie mogła dać tego po sobie poznać. Z początku urywała wzrok, patrząc i skupiając się jedynie na rysowanej mapie. Dopiero po chwili podniosła wzrok, szukając wskazanych przez towarzysza punktów. Wszystko wydawało się całkiem proste. Muszą tylko zakraść się, złapać go w cień, no i... no i co potem? Czy powinni go zabić? Jeżeli tak, to w jaki sposób?
- Jeżeli już go złapiemy, to jak chcemy go obezwładnić? W końcu może się wyrwać z cienia? - jedyny pomysł jaki posiadała kunoichi to udusić go klanową techniką, jednakże nie była pewna czy to zadziała, czy jest na tyle silna, żeby utrzymać cień, no i czy byłaby w stanie odebrać mu życie... Nigdy jeszcze nie została do tego zmuszona. Czyżby to właśnie teraz miała zabić po raz pierwszy??
- Dobrze, ja podejdę pod to drzewo przed nami. Rozdzielę swój cień, tak aby jedna nitka szła po dnie wody, Drugą puszczę frontalnie, między kamieniami na ziemi i trawą, nie powinien tego zauważyć, jeżeli będzie ona wystarczająco cienka. Kiedy już ustawię cień w wodzie, dam ci znak, wtedy zaatakujemy razem. Liczę na twoje wsparcie. - no cóż, też miała swój plan, w końcu była Nara, więc wypadałoby aby jednak miała coś w głowie. Nawet jeśli nie pasowała do pozostałych członków, gdzieś tam krew głowy klanu krążyła.

Po zaakceptowaniu planu, Eri chciała bardzo powolutku i po cichutku zakraść się w stronę drzewa przed nimi. Miała nadzieję, że nie wyda żadnego dźwięku, dlatego też patrzyła pod nogi, unikając mogących pęknąć gałązek. Kiedy już dotrze na miejsce, chciałaby ona poczekać na zajęcie pozycji przez towarzysza, po czym złożył klanową pieczęć, tworząc pierwszą nitkę cienia. Ta miała w spokoju, powolutku wejść po dnie rzeki w okolice przeciwnika i służyć jako ubezpieczenie, jakby przez przypadek chciał się wycofać. Kiedy już ustawi pierwszy element planu, chce stworzyć drugą nić i podejść nią jak najbliżej przeciwnika. Kiedy już będą wystarczająco blisko, da znak towarzyszowi na rozpoczęcie ataku frontalnego. Oby tylko bogowie mieli ją w swojej opiece...

Szybkość Eri: 18
Szybkość cienia: 58
Percepcja: 9
zasięg cienia; 20 m + 10 metrów z wydłużenia o stojący cień.
siła potrzebna do stawienia oporu: 90

Chakra: 100 - 10% = 90%
Spoiler: pokaż

Nazwa
Kagemane no Jutsu

Pieczęci
Szczur

Zasięg
W opisie klanowym

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 za turę)

Dodatkowe
Podczas kontroli cienia, użytkownik nie może się przemieszczać

Opis Podstawowa technika klanu Nara mająca dwa etapy - kontrolę cienia i kontrolę przeciwnika. Za pomocą techniki użytkownik wydłuża swój cień. Może modyfikować jego kształt i grubość, przykładowo rozszczepiając na kilka "wiązek" jeśli ma zamiar złapać kilka osób. W celu złapania może użyć już istniejącego cienia żeby wydłużyć zasięg swojego. W momencie zetknięcia się cienia ofiary i użytkownika, ten pierwszy zostaje sparaliżowany. Cień kurczy się w taki sposób, by jego długość była równa odległości osób które połączyła. Od momentu połączenia każdy ruch wykonany przez Narę zostaje powtórzony przez złapanego. Przeciwnik jest zdany na łaskę i niełaskę wykonującego. Po osiągnięciu rangi B w dziedzinie klanowej, użytkownik może stworzyć połączenie pomiędzy cieniami nie wymuszając naśladowania ruchów, a podtrzymywanie go nie kosztuje chakry.
Eri
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 12 wrz 2018, o 20:05

Outsider
Misja C: 14b/...
Dzień 3

Yoshiro podniósł swoją zdziwioną twarz znad rysowanej przez niego mapy. Jej uwaga co do tego jakoby zbieg mógł się uwolnić z ich cienia z jednej strony oburzyła go, z drugiej rozbawiła. Oto stała przed nim córka najważniejszego spośród Nara, dziewczynka, wręcz młoda kobieta, która przebywała z człowiekiem, który jest kwintesencją ich klanowych umiejętności.

- Widziałaś kiedykolwiek by ktoś uciekł z naszego cienia? - odpowiedział na jej obawy mocno rozbawionym głosem. Szybko jednak zreflektował się, zasłaniając usta, gdyż odpowiedział jej wystarczająco za głośno jak na ich aktualną sytuację.

- Sam znam, może kilku starszych członków klanu, którzy potrafią dokonać takiej sztuki, a to i na tych którzy dopiero co opanowywali sztukę cieni- dodał jeszcze, tym razem zważając na ich zaistniała sytuację i pilnując poziomu swego głosu.

- Planuję wziąć go żywcem. Będziemy się wymieniać, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jego śmierć będzie ostatecznością...- w jego oczach pojawił się młodzieńczy płomień chwały. Był bardzo pewny siebie, czy wynikało jednak to z pustej wiary we własne możliwości, a może chłodnego osądu sytuacji, któż mógł wiedzieć na pewno. Gdy Eri dorzucała swe pięć groszy, słuchał jej uważnie analizując każde jej słowo. Gdy skończyła pokiwał ochoczo głową na znak, że się zgadza, a następnie przyłożył palec wskazujący do ust, w międzynarodowym znaku nakazującym zachować ciszę. Yoshiro uniósł się z kucek, do pozycji pochylonej i z gracją pijanej łasicy pomknął w wyznaczonym przez siebie kierunku. Był w miarę szybki, ale przy tym potwornie nieuważny, aż dziw, że mu się udało, a człowiek stojący przy brzegu i moczący nogi w wodzie, nie dostrzegł niczego. Właściwie to przez wszystkie te ciągnące się minuty, wydawał się nie poruszać, zupełnie, jak gdyby nie był prawdziwy, a jednak jego klatka piersiowa unosiła się, to w górę, to w dół. Wpierw szybko, jak u zmęczonego człowieka, teraz powoli, umiarkowanie. W między czasie, również i Eri zaczęła się skradać. Kroczek po kroczku, z należytą ostrożnością. Tylko czemu każdy jej ruch zdawał się być taki głośny? Gdy nadeptywała ziemię, miała wrażenie, że schodzi lawina. Gdy ją unosiła, hałas jaki robiła przypominał walące się drzewa. A jednak nikt nie zdawał się tego słyszeć oprócz niej samej. Dotarła bezpiecznie do celu swej wędrówki. Ścigany przez nich mężczyzna nawet nie drgnął. Chłopak machnięciem ręki dał znać, że jest na pozycji i rozpoczyna swoją część planu. To co działo się później, można było określić bardzo krótko. Najdziwniejsza akcja pod słońcem. Trzy cienie pomknęły w kierunku mężczyzny. Dwa od strony Eri, jeden od strony chłopaka. Cienie pomknęły ku celowi i... udało się. Wszystkie trzy trafiły w cel, bez problemu, bez wiedzy swego celu. Jego ciało natychmiast przyjęło przykucniętą pozę, zupełnie jak obaj jego oprawcy. Po chwili jednak wstało, gdy wstał chłopak.

- Udało się! - wrzasnął uradowany w kierunku Eri. Tylko... co teraz?
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Eri » 13 wrz 2018, o 16:50

Plan może nie był jakiś wysublimowany i zapewne każdy doświadczony Nara wymyślił by coś dużo lepszego i to ze dwa razy szybciej, jednakże młoda Eri była dopiero początkującym narybkiem. Była zadowolona z tego co udało jej się na poczekaniu sklecić. Po dogadaniu szczegółów każdy ruszył w swoją stronę, szykując się do nadchodzącej akcji. Kunoichi starała się stawiać kroki jak najciszej, tak aby nawet ona nie była w stanie ich usłyszeć, niestety nie dało się osiągnąć tego tak łatwo. Dziewczyna była tak rozemocjonowana, że każdy krok wydawał się być głośniejszy niż kilkanaście bębnów. Pękające gałązki i obijające się o wszystko kamienie także nie ułatwiały sprawy. Na szczęście nie spowodowało to jakiegokolwiek ruchu ze strony stojącego mężczyzny. Jego statyka była wręcz zadziwiająca, czyżby był aż tak zmęczony?
Po zajęciu stanowisk cały plan ruszył do przodu. Niebieskowłosa wypuściła przed siebie dwa swoje cienie, chcąc złapać przeciwnika, podobnie zareagował na to jej towarzysz. Trzy czarne kształty pognały po terenie i złączyły się z ciemniejszym lądem pod stopami ofiary. Zaskakującym było jak łatwo to przyszło. Patrząc po tym w jaki sposób wcześniej uciekał on od wszystkiego, teraz poszło za łatwo. Tylko czy przejmowała się tym nasza bohaterka? No nie do końca, gdzieś jej w głowie obiła się taka myśl, jednakże inne ją zagłuszyły. Cieszyła się, że udało się złapać cel, tylko co teraz??
- Trzymaj go! Zaraz go obezwładnię! - wykrzyczała do towarzysza, wstając i wykonując ze dwa kroki przed siebie. W tym czasie uformowała ona kilka pieczęci, tak aby po ciele ofiary zaczęły wspinać się dwie cieniste dłonie. Miały one zacisnąć się na jego szyi i trzymać tak długo aż straci on przytomność z braku powietrza. Eri miała nadzieję, że to wystarczy i w takim stanie będą w stanie go doprowadzić na miejsce zbiórki całego oddziału. Starała się obserwować otoczenie, jednakże jej umysł cały czas skupiony był na ofierze, przez co zapewne umykały jej drobiazgi.


Chakra 90 - 5% - 15% = 70%
Spoiler: pokaż

Nazwa
Kage–Kubishibari no Jutsu

Pieczęci
Smok → Tygrys → Szczur

Zasięg
Patrz: Tabelka, ranga C

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe Należy uprzednio złapać cel w Kagemane no Jutsu|Technika trwa tyle tur, ile pozostało do anulowania Kagemane no jutsu|Podczas kontroli cienia, użytkownik nie może się przemieszczać
[/topis]
Opis Brautalna technika polegająca na częściowej materializacji cienia, jednak z ograniczeniem do ciała przeciwnika. Cień porusza się po oponencie w postaci dwóch rąk, które mogą wyrządzać fizyczne szkody. Za ich pomocą można przykładowo złamać komuś palca bądź poddusić i tym samym pozbawić przytomności. Możliwe obrażenia zależą jedynie od Wytrzymałości ofiary - im mniejsza, tym większe szkody Nara będzie w stanie wyrządzić. Musi się z tym jednak spieszyć, bowiem technika trwa nie dłużej niż trwałoby normalne Kagemane no Jutsu.
Eri
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Minoru » 14 wrz 2018, o 22:56

Outsider
Misja C: 16b/...
Dzień 3

Sytuacja choć dziwna, wydawała się pod pełną kontrolą. Ścigany reagował na każdy ruch, wykonany przez Yoshiro, natychmiast zostawał odzwierciedlony przez schwytanego.

- Mówiłem, bułka z masłem - Wymachiwał łapami, jak oszalały, Yoshiro, dając w ten sposób upust swej radości. Eri jednak postanowiła jednak doprowadzić sprawę do końca. Jej cień powędrował wzdłuż ciała zbrodniarza, oplątując go jeszcze mocniej i zatrzymując się na jego szyi. Końcówka cienia oplotła się wokół jego szyi zaciskając na niej i zaczynając podduszanie.

I wtedy cała sytuacja przyjęła zły obrót. Ciało duszonego zniknęło w kłębie dymu, który został szybko rozwiany przez niewielki wiatr. Na miejscu zbrodniarza, pojawił się dużo niższy dzieciak o przerażonej twarzy, który cały trząsł się ze strachu, a plama na jego spodniach mogła sugerować, że jego pęcherz nie wytrzymał stresu.

- Huh?! - wyrwało się z ust młodzieńca, gdy dostrzegł co się dzieje, a jego mózg nie zdążył jeszcze przetworzyć całej sytuacji. Lecz nie był to koniec. Niemalże w tym samym momencie, gdy z dymu wyłoniło się dziecko, drugi z dzieciaków, ten siedzący w worku poruszył się gwałtownie wyskakując z niego i stając na równych nogach. Gagatek nie próżnował jednak ani chwili i jego dłonie zaczęły układać się w kolejne pieczęcie. Jego ciało jeszcze przed pierwszą zniknęło w dymie, a gdy wyłoniło się po chwili, ukazał się przed naszymi bohaterami osobnik, którego jeszcze niedawno starali się pochwycić. Ostatnia z pieczęci została złożona. Wtedy też, okoliczne, nieduże kamienie wystrzeliły ze swego miejsca wprost w kierunku Eri.
Minoru
 

Re: Granica z Sogen

Postprzez Eri » 15 wrz 2018, o 00:20

Cała sytuacja zdawała się być wręcz zbyt prosta. Ofiara, która się nie broniła i nie uciekała, tak łatwo dała się złapać w ich cień. Musiała być tutaj jakaś podpucha, tylko że nasza bohaterka nie wiedziała jeszcze jaka. Z jednej strony cieszyła się, że to nie było takie trudne, z drugiej, coś mówiło jej, że musi być w tym jakiś haczyk, w końcu silniejsi od nich nie dawali rady. A może było to szczęście początkującej? Eri skupiła się na tworzonym przez siebie cieniu, aby nie zabić ofiary a jedynie odebrać jej świadomość, kiedy to nagle ta puffnęła, zamieniając się w chmurę dymu. Czyżby to był klon?? Jej wątpliwości rozwiał wiatr, który rozganiając zanieczyszczenia odsłonił młodego dzieciaka, zapewne tego, którego mieli uratować. Tylko jeżeli tu jest młodziak, to kim jest ten w worku? To także wyjaśniło się natychmiastowo, gdyż ten wyskoczył, wracając do swojej prawdziwej formy i od razu zabierając się za ofensywę. Kiedy tylko Eri spostrzegła, że zmierzają w jej kierunku ziemne kolce. Znała ten żywioł, więc być może i tę technikę też, dzięki czemu mogłaby wiedzieć jak najlepiej jej uniknąć, jeżeli jednak nie posiadała takiej wiedzy, to po prostu starała się odskoczyć w takim kierunku, aby nie zostać trafioną na postawie tego co widzi.
-Ratuj chłopaka!! - Krzyknęła do towarzysza, chcąc jak najszybciej przywrócić go do świadomości, nie było teraz czasu na płakanie nad ich niewypalonym planem. W trakcie uniku sięgnęła do swojej kabury obiema rękami, wyciągając po 3 shurikeny każdą z dłoni. Chciała ona rzucić nimi tak, aby z każdej wyleciały dwa normalne, oraz 3 ukryty w cieniu tamtej dwójki. Jej celem było odciągnięcie przeciwnika od chłopaka, tak aby jej towarzysz mógł do niego dobiec i w razie czego go uratować. Starała się teraz jak mogła, w końcu musiała mu jakoś odpłacić to, że jeszcze chwilę temu chciała go udusić.

Znane techniki Dotonu:
Doton: Doro Kawarimi no Jutsu
Doton no Jutsu
Doton: Doryūsō


Nazwa
Kage Shuriken no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zasięg rzutu, zależny od samego użytkownika

Koszt
Brak

Dodatkowe
Dwie bronie miotane | Podczas wykonywania techniki: +10 Percepcji.

Opis Technika polegająca na wyrzuceniu jednego shurikena w taki sposób, by całkowicie pokrywał się z cieniem innego, wcześniej wyrzuconego. Dzięki temu przeciwnik widzi tylko jedną broń, podczas gdy druga pozostaje w ukryciu i może wykorzystać element zaskoczenia do zadania obrażeń. Odległość pomiędzy dwiema broniami jest stosunkowo niewielka, więc przeciwnik ma mało czasu na reakcję.
Eri
 

Następna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości