Posiadłość Takawazy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 19 lip 2018, o 11:08

Spojrzał na rzeźnika stojącego przed nim. Wszystko zdarzyło się bardzo szybko, na widok walących się drzew zdążył jedynie rozdziawić jadaczkę i wstać na równe nogi. Oczywiście po tym jak wóz się zatrzymał, bo tylko samobójca stoi na wozie gdy ten jedzie. Jest to bardzo niebezpieczne i nie należy tego robić. Gdy wóz jedzie trzeba siedzieć na swoim miejscu i czekać na przystanek, ponieważ w przypadku gwałtownego hamowania (jak to tutaj), istnieje duża szansa na wypadnięcie z niego i zmiażdżenie czaszki pod kołami. Na szczęście Ukog przeżył awaryjne hamowanie wozu, co dodało mu pewności siebie i wiary w to, że teraz może sprostać wszystkim przeciwnościom. Jego morale poszybowały do góry.
Dlatego w ogóle nie przestraszył się, gdy przed jego oczami wyrósł Rzeźnik.
- haHaa! Chyba coś się Panu pomyliło, panie Rzeźniku! My nie jesteśmy z branży mięsnej! - Spojrzał niepewnym wzrokiem na Woźnicę.
- Czy jesteśmy? - W sumie to nie wiedział na czym dorobił się Pan Takawaza, a jeśli na własnej sieci ubojni wieprzowiny to wpadli jak śliwka w kompot, a dodatkowo Ukog się wygłupił. Pocieszył się jednak tym, że jego pracodawca jest zbyt chudy jak na posadę Mięsnego Barona.
- Proszę sprzątnąć z drogi te drzewa abyśmy mogli przejechać, inaczej mój przyjaciel Was załatwi! - Obejrzał się szybciutko aby upewnić się, że Yosuke nie czmychnął już gdzieś w krzaki, ale z najbliższych krzaków wychylało się już dwóch kolejnych rzezimieszków, więc nie było już tam raczej miejsca dla Czerwonowłosego. Dobrzy koledzy bandyci uniemożliwili mu zostawienie Ukoga samego. Co teraz nastąpi? Rzeźnikowi zmięknie fajka? A może zechce ich potasować swoim tasakiem?
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 19 lip 2018, o 16:21

Nie minęła chwila, a Ty jesteś w środku pułapki… Jasna cholera. Jak wielkie szczęście musiało Ci dopisywać, że drzewo spadło akurat trzy metry za Tobą. Parę metrów w bok i zdechłbyś pod jakimś cholernym kawałkiem natury. Parę sekund wcześniej słyszałeś szepty dwóch osób z kierunku z którego spadło drzewo. Tylko dlaczego to wszystko było takie… Bezpieczne dla ich zdrowia? Nikt nie ucierpiał, nic nikomu nie zagrażało. No. Dopóki będą wypełniać instrukcje tych, którzy zdecydowali napaść na ich wóz.

Rozglądać się, czy nie? Co robić, co robić? Doskonale wiesz, że masz dwie osoby z prawej strony, ale co z lewą? Próbujesz wsłuchać się w teren. W końcu spostrzegawczy z Ciebie chłopak. Czemu miałbyś nie usłyszeć jakichś niewyszkolonych wieśniaków. Koleś z przodu mówi coś o oddaniu skrzyni. Przynęta na nich? Pewnie tak, skoro nie była w spisie. Pytanie tylko, dlaczego aż tak im na niej zależy? Nie ma czasu na zastanawianie się. Lepiej działać. Chłopak czym prędzej doskoczył na wóz, stając na skrzyni, na której tak bardzo im zależy, zaznaczając jakby, że jak na razie jest ich własnością, więc nie mogą jej dotknąć. Do czasu. Tylko dlaczego Ukog pieprzył takie głupoty? Yosuke pochwalił dzień przed zachodem słońca. Dlaczego czarnowłosy chłopak ma aż tak niewyparzony język?

- Cicho, Ukog. Bądź gotowy na wszystko - wyszeptał do chłopaka, po czym skierował się do Pana “Rzeźnika” - Proponuję inne wyjście. Wytłumaczysz mi, dlaczego tak Ci na niej zależy, a ja dopiero wtedy powiem Ci, czy takie rozwiązanie będzie dobre. Takazawa prawdopodobnie spodziewał się waszego ataku. Z chęcią zamieniłby z Tobą parę słów. Jeśli tak bardzo zależy Ci na skrzyni to przysięgam, że jeśli pójdziesz z nami to dostaniesz ją od razu po wyjściu z posiadłości - powiedział stanowczo, nie owijając przy tym w bawełnę. Dlaczego miałby bawić się w piękne słówka? Koleś z całą pewnością nie był idiotą i domyśliłby się, że to jedynie gra słów i nic więcej. Czerwonowłosy raz danego słowa, nigdy go nie zrywa… Przynajmniej samodzielnie, bo sam nie wiedział, co chciał zrobić Takazawa. Mówił, że chciałby z nim porozmawiać, a wygląda na mądrego człowieka, więc chłopak śmiał wątpić w to, że liderowi szajki stanie się jakakolwiek krzywda. O ile ten gość był liderem szajki.

Stojąc cały czas w gotowości do reakcji na czyny bandy, czekał na odpowiedź. Jeśli rozmowa się nie powiedzie, bardzo prawdopodobnym będzie, że dojdzie do walki między nimi, ponieważ nie mieli powodu, aby oddawać im skrzynię. Z trzema bandytami poradzą sobie bez problemu. Z pięcioma też. Z dziesięcioma może pojawić się mały problem, choć wielce prawdopodobnym jest to, że rabusie nie są wcale zgraną, ani wyszkoloną grupą, co dodaje nutkę przewagi w stronę chłopaków. Oby poszli do rozum do głowy i najzwyczajniej w świecie porozmawiali. Przecież nic przez to nie stracą. Yosuke za wszelką cenę chciał dowiedzieć się o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 07:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 19 lip 2018, o 17:32

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
41/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Mężczyzna słysząc opryskliwy ton głosu młodego chłopaka, który widocznie nie czuł gęstniejącej atmosfery, w jakiej się znalazł, wykrzywił twarz w niechętny grymas. Ukog zamiast wyczuć atmosferę to będąc pewnym siebie zaczął żartować z postawy zbira, który to pojawił się przed wami. Nie było to chyba zbyt mądre posunięcie. Zbir gwizdnął cicho a z pobliskich zarośli, z przeciwnej strony niż wyszedł on sam, pojawił się mężczyzna z łukiem oraz strzał i stanął przy herszcie. Łuk trzymał spokojnie w prawej dłoni zaś strzałę miał założoną na cięciwie. Wystarczyło więc napiąć łuk, wycelować i wypuścić strzałę. Dziesięć metrów to był całkiem duży dystans, więc młodzieńcy mogliby nie zdążyć dopaść oponenta. Dodatkowo w koronach drzew usłyszeliście silne szeleszczenie liści, jakby coś próbowało przedostać się na lepszą pozycję. Yosuke, który w tym momencie biegł w stronę wozu pomijając dwójkę zbirów, która to zwaliła drzewo a teraz umknęła głębiej w las, spostrzegł iż po przeciwległych stronach drogi dwie osoby dzierżyły krótkie łuki służące do polowań na zwierzynę. Tak więc trzy osoby z łukami i przywódca byli widoczni i znaliście ich pozycje.
Na domiar złego gwizd sprawił, że chłopcy usłyszeli od strony krzewów dźwięk metalu obijającego się o siebie. Z każdej strony zza krzaków wychynęły sylwetki po dwóch chłopa. Każdy ubrany był w skórzaną tunikę. Jeden z nich trzymał widły, drugi kosę postawioną na sztorc, inny długi nóż rzeźnicki a czwarty siekierę. Ilość dźwięków jakie słyszeli mogła wskazywać na dodatkowe osoby, które jeszcze nie ujawniły się chłopakom. Yosuke, który nosił dość sporo wyposażenia ze sobą przeczuwał jednak, że coś jest nie tak.
Wtedy to dotarł w końcu do wozu, wskoczył na skrzynię i uspokoił swego towarzysza a następnie zaproponował bandycie dobicie targu, który szczerze powiedziawszy nie należał do zbyt uczciwych. Słysząc te słowa herszt zgrai zaczął drżeć ze złości. Postawił jeden krok do przodu.
- Nie mam zamiaru - postawił kolejny - spotykać się - zbliżył się do powalonego pnia drzewa, które zagradzało waszą drogę - SPOTYKAĆ SIĘ Z TĄ GNIDĄ!!!
W momencie, w której skończył to mówić z całą siłą uderzył stopą w bogu winną bale drewna. Po drodze przeleciał głuchy dźwięk tupnięcia, a konie wzburzyły się słysząc krzyk mężczyzny. Nie ruszyły z miejsca przed siebie. Woźnica zdołał je opanować lecz padł na niego blady strach. Szef bandyckiej zgrai był wściekły. Sama wzmianka o Takawazie musiała podburzyć kotłujące się w nim emocje. Spojrzał ostrym wzrokiem w waszą stronę. Lico wykrzywiło się wykazując obrzydzenie oraz kipiącą złość. Stojący przy nim łucznik poruszył ustami widocznie szeptem pragnąc uspokoić towarzysza.
Ten odwrócił się i wbił w niego swój wzrok. Z każdym kolejnym głębszym oddechem zaczął odzyskiwać spokój. W końcu ponownie zwrócił się do waszej dwójki. Oblicze dalej wyrażało obrzydzenie.
- Nie mam zamiaru przystawać na propozycję, która zmusi mnie do spotkania się z tą szelmą - splunął na ziemię - Gówno mnie obchodzi czy się tego spodziewał czy nie. Choć znając Kurwę pewnie się teraz z was bądź z nas śmieje. Co wy bowiem możecie wiedzieć? Pracujecie dla łajzy, która w dupie ma innych. Chuja dla którego liczy się tylko rozrywka! - emocje ponownie zaczęły wzbierać w mężczyźnie - Gdyby nie on nigdy by mnie tu nie było. ŻADNEGO Z NAS!
- Mokun... - towarzysz ponownie spróbował przywołać towarzysza do porządku.
- Żaden Mokun. Niech wiedzą, że zostali wyrolowani. Może jak dojdzie do ich łbów co się dzieje może zwyczajnie sami odejdą w spokoju. Powiedzcie mi... - tutaj ponownie zaczął przemawiać do Yosuke i Ukoga - Co byście zrobili gdyby z każdym nadchodzącym miesiącem nakładano na osadę, w której żyjecie, coraz to wyższe podatki!? Pierwszy miesiąc byście wytrzymali, podczas drugiego musielibyście zacząć głodować, po trzecim zaczęliby grozić zabraniem twojego dobytku oraz dzieci.
Yosuke spostrzegł jak twarze mężczyzn którzy stali za krzakami po obu stronach drogi wykrzywiają się w bólu. Trzymany przez nich oręż drżał wskazując narastającą siłę jaką wywierali na ich trzonki i narastający gniew.
- NO POWIEDZ NAJEMNICZKU CO BYŚ ZROBIŁ!!!!
Krzyk poniósł się echem po drodze. Poza szelestem liści wszystko zdawało się zamrzeć.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 20 lip 2018, o 13:20

- No to pięknie, zdenerwowałeś go! - Ukog rozłożył ręce pełen pretensji do Yosuke.
- Teraz na pewno nie pozwoli nam przejechać. - Dodał ze zrezygnowaniem, gdy zobaczył wyskakującą żyłkę na czole przywódcy bandy. Czy jednak dało się inaczej, w jego obecnej sytuacji? Ukog sam nie wiedział, czy ta historia jest prawdziwa a żal do pana Takawazy uzasadniony, wiedział natomiast jedno.
- Nas przyjął całkiem godnie, a i śniadanko było całkiem dobre... Pewnie byliście dla niego niemili to Wam podniósł podatki. Poza tym pierwszy raz słyszę aby jakiś prywatny człowiek nakładał na kogokolwiek jakieś podatki. Coś tu kręcisz, krętaczu Rzeźniku. - Ukog pokręcił nosem na dowód tego, że czuje tutaj przekręt. Nie miał jednak pomysłu jak rozwiązać ten problem, Mokun wydawał się być bardzo zdeterminowany i zawzięty, a do tego wydawało się, że jego ludzie żywią nie mniejszą nienawiść do tej skrzyni co była na wozie. Czy jednak pierwsza lepsza historyjka mogła skłonić ich do zmiany zdania i poddania się woli przypadkowego bandyty? No dobra może nie był przypadkowy, ale w tym sensie mówiłem że tak nieszczególnie wyglądał. Pozostała jeszcze kwestia ostrzeżenia, które Pan Takawaza krzyknął im na odchodne. Może nie było teraz mowy o przywłaszczaniu sobie ładunku, ale Ukog domyślał się, że ich pracodawca nie będzie zadowolony gdy usłyszy, że po prostu poddali się po pierwszych słowach konfrontacji.
- Ja już nie wiem, to nie na moją głowę... - Rzekł, po czym złapał się za głowę <notlikethis> .
- Sami się dogadujcie, ale bez tej skrzynki to nie ma w ogóle co wracać po pieniążki do tej Wazy. - Powiedział na koniec do Yosuke, dając mu w sumie wolną rękę co do ich dalszych poczynań.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 20 lip 2018, o 15:43

No żesz kur… Bardziej się namieszać nie da. Ukog chyba nie załapał, że ewidentnie koleś chce zemścić się na Takawazie i zakosić mu te cholerne skrzynki w ramach zemsty. Ale co tak właściwie w nich jest, że aż tak im na nich zależy? Czy chcą zrobić to tylko po to, żeby zamanifestować, że są bardzo złymi wieśniakami, którym nie pasuje, jak źle są traktowani? Chociaż… Z drugiej strony, w tych skrzyniach musi być coś naprawdę ważnego, skoro aż tak ryzykują. Skoro Ukog pozwoli mówić mu samemu, bez przeszkadzania i głupich uwag w kierunku nerwusa, to być może uda im się coś wynegocjować.

Hm? Co to było? Brzdęk, brzdęk, brzdęk. Jest ich więcej? Jasna cholera… Sytuacja bez wyjścia. A może to ludzie Takawazy? W końcu są na jego terenie, więc wielce prawdopodobnym, że jest to patrol, czy cokolwiek podobnego, co mogłoby im przyjść z pomocą. Zagrajmy na czas! Tak! To musi się udać. Jeśli będą to ludzie Rzeźnika to ta gra na czas będzie miała furtkę, dzięki której uda im się wyjść z tego cało.

- No dobrze. Ale mam jeden warunek. Powiedz mi, co jest w tych skrzyniach, że jesteś gotowy ryzykować życie swoje, swoich ludzi, jak i ich rodzin, bo pamiętaj. Bez mężczyzny w domu ciężko jest się utrzymać. Nie pomyśleliście o tym? - celowa szpila. Był świadomy, co tak naprawdę powiedział rabuś. W końcu Takazawa pozabierał im ich dzieci w ramach odzyskania długu. Ale nie traktował ich jakoś specjalnie źle, prawda?

Teraz trzeba tylko czekać na odkrycie, czym tak naprawdę było to obijanie się blach o siebie. Ratunek, czy kolejna przeszkoda?
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 07:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 21 lip 2018, o 01:41

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
44/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Sprzeczne intencje które kierowały młodzianami oraz inny sposób myślenia w celu rozwiązania trawiącego konfliktu doprowadzały do powolnego rozłamu między nimi. Ukog doszedł do wniosku, że całe zło jakie spłynęło na bandytów wynikało tylko i wyłącznie z ich własnej winy co powiedział im prosto w twarz sam opowiadając o dobroci tego, który odebrał im niemal wszystko. Postanowił również iż nie pozwoli zabrać żadnej skrzyni. Yosuke z drugiej strony gotował się wewnątrz na myśl poczynania swego towarzysza, który swoim lekkim charakterem i brakiem powagi sytuacji niweczył jego próbę dogadania się ze zbirami.
Ostre spojrzenie niczym drapieżcy czyhającego na zwierzynę Mokun obserwował waszą dwójkę. Całkowicie pominął woźnicę, który siedział cicho z przykurczonymi kolanami. Zacisnął mocniej zęby, wargi podniosły się pokazując kły. Żyły na szyi poszerzyły się i pulsowały z częstością serca, które gwałtownie wzrastało. Tak jak wcześniej słowa Yosuke czy raczej wzmianka o waszym pracodawcy była jak stanięcie na gwoździu tak teraz słowa Ukoga, chwalącego Pana Takawazę były niczym wbicie mu sztyletu w plecy.
- Widać, żeś gówno wiesz i gówno przeżył podrostku ssący wciąż mleko matki. Będziesz merdał swoim śmierdzącym pełnym pcheł ogonem każdemu kto okaże odrobinę zainteresowania nie zważając na to, że już chwilę później będzie kopany w żebra. - słowa pełne goryczy i gniewu opuściły usta mężczyzny i wbiły się do głowy Ukoga - Kiedyśmy się osadzaliśmy też dane nam było słyszeć te piękne słówka, te dogodne warunki, by jednego dnia coś się spierdoliło w głowie chuja.
Mężczyzna ledwo się trzymał, zaczął dyszeć ciężko. Zwrócił wtedy swój wzrok w stronę Yosuke. Ten spostrzegł jak po głowie herszta zaczynają spływać krople potu.
- Nie wiesz co tam jest? Dobrze Powiem ci Najemczyku. To jest nasz wykup. Sposób na wydostanie się z tej pierdolonej prowincji. Za pieniądze z wymiany będziemy mogli się stąd wynieść i wykupić ziemię gdzieś indziej. BĘDZIEMY, KURWA, W KOŃCU WOLNI! Tak więc albo oddacie nam skrzynię albo sami ją odbierzemy nawet jeśli będzie mnie to kosztować życie. Nie pozwolę suce robić co mu się żywnie podoba. NIE POZWOLĘ!
Wtedy wzrok mężczyzny przeniósł się na towarzyszy, którzy siedzieli w krzakach. Przeczuwali, że liderem targały tak samo silne emocje co ich. Kiwnęli więc głową dając do zrozumienia, że pójdą za nim w ogień. Stający tuż obok Mokuna łucznik westchnął, na twarzy malował się smutek. Podniósł łuk i napiął cięciwę. Walka mogła rozgorzeć w każdej chwili.

Metalowe dźwięki które wcześniej słyszeliście przestały nadchodzić do waszych uszu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 21 lip 2018, o 11:56

Yosuke nadal stał w gotowości, rozglądając się, co jakiś czas. Ukog nieźle namieszał w jego planie, co skutkowało w coraz to większym ryzyku tego, że wybuchnie tutaj walka, która może zakończyć się naprawdę źle dla trójki osób na wozie. Do tego te pieprzone dźwięki poszły gdzieś hen daleko, co zniweczyło kolejny punkt idealnie ułożonego planu, który niestety, bądź stety bazował na tak ciężkich do przewidzenia zmiennych, że cała jego perfekcyjność szła się walić, gdy jego towarzysz otwierał buzię, by cokolwiek z niej wypaplać. Cholerny świat.

A i nie próbujcie niczego otwierać ani sobie przywłaszczać. Wolałbym nikogo za wami nie posyłać. Sprawy papierkowe dotyczące pochówku byłyby dość męczące. Darujcie mi więc takiego wysiłku i zróbcie jedynie to co do was należy. To zdanie nagle przeszło przez głowę chłopaka, niczym strzała wystrzelona przez łucznika. A co jeśli… Nie. Przecież to będzie złe. Tak nie wolno Yosuke. Skoro Takawaza posłałby swoje wojsko za dwójką chłopców to czemu miałby nie zrobić tego samego z tymi wieśniakami? Nie będziesz miał ich krwi na rękach… W końcu to niewinni ludzie prawda? Walczą tylko o swoje dobro. A może po prostu przeżyją i będą wolni tak, jak mówi to tamten gość? Skąd ta nagła zmiana tonu, chłopcze? Czyżby coś trafiło do twojego zimnego, zgorzkniałego serca? Czyżbyś pomyślał, co by było, gdybyś znalazł się na ich miejscu? Boli Cię ta myśl. Boisz się, że ktokolwiek z twoich bliskich będzie w sytuacji bez wyjścia i wszystko będzie zależeć od jednego gnoja w zbroi i jego towarzysza z niewyparzoną gębą. Cholerny świat…

- Już spokojnie, Mokun. Oddamy wam te skrzynie, ale nie mogę oddać wam wozu. Jest Was dużo, więc z całą pewnością poradzicie sobie z nimi bez problemu - powiedział chłopak, po czym zeskoczył ze skrzyń, po czym spokojnie zszedł z wozu, stając naprzeciwko Mokuna i łucznika, oddzielając ich od wozu. Czemu miałoby się to nie udać? W końcu dostaną to, co chcieli. Choć w chłopaku trzymała się niepewność, wyglądał na spokojnego, co nie oznacza, że był gotowy na jakikolwiek odskok. Jeśli cokolwiek miałoby się wydarzyć, musi być gotowy na wszystko. Był w pełni skupiony.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 07:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 23 lip 2018, o 15:04

- Ale wiesz, że oddanie czegoś po dobroci też chyba nie wchodziło w grę? - Upewnił się jeszcze Ukog, zanim Yosuke zdążył już rozdać cały majątek ich zleceniodawcy ubogim. Tak czy siak, młody chłopak miał niewiele do gadania. W sytuacji takiej jak ta może ich ratować tylko zgoda, jeśli on sam jeden będzie stawał okoniem, to i tak niczego nie zdziała. Stanęło więc na tym, że to pokrętny umysł Yośka miał zarządzić co się teraz stanie, a Ukog jedynie przysłuchiwał się negocjacjom. Gdyby to od niego zależało, to już dawno laliby się po pyskach. Domyślał się jednak, że pan Takawaza takie rozwiązanie potraktuje jako niewykonaną misję, a nagle młody shinobi zaczął bać się gniewu feudała i kary, jaką ten może wobec nich zastosować. Co jednak mu pozostało. W duchu wciąż miał nadzieję, że Rzeźnik i Czerwonowłosy się nie dogadają i nastąpi w końcu jakaś akcja. W momencie gdy zamierzają zaś oddać ten cenny ładunek po dobroci, to co może pójść nie tak? Siedział w oczekiwaniu na efekty rozmów, choć już teraz miał kwaśną minę, słysząc ich przebieg.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 23 lip 2018, o 18:31

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
47/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Atmosfera była na tyle gęsta, że można było kroić ją nożem. Herszt zbójów, który okazał się być jednym z miejscowych osadników tracił cierpliwość co przełożyło się na gotowość jego druhów do walki. Wszyscy oczekiwali na znak. Wystarczy jeden impuls, jedno niewłaściwe słowo, a dojdzie do tragedii.
Yosuke próbował postawić się w miejscu chłopów, myślał co by zrobił w ich przypadku i co powinien zrobić aby nie mieć ich na swoim sumieniu. Podjął się wszak misji ochrony i pochwycenia dowodzącego zbirów. Gdyby były to zwykłe łotry nie byłoby w tym nic złego. Jeden mniej śmieć nikomu nie zaszkodzi, ba nawet polepszy sytuację w okolicy. Tak się jednak nie stało. Ludzie mieli motyw, mieli potrzebę ochrony własnego życia i życia ich rodzin. Stali pod ścianą i czuli nóż na gardle.
Ukog zupełnie inaczej do tego podchodził. Dla niego kradzież to kradzież. Był porywczy i chyba nie lubił łamać danego słowa. Chciał się bić, pokazać kto jest silniejszy i kto ma prawo głosu. Dodatkowo nie podobała mu się wizja stanięcia twarzą w twarz z pracodawcą. Pozwolił jednak aby to jego towarzysz zajął się całą sprawą.
Czerwonowłosy usilnie zastanawiał się co powinien zrobić i wtem przypomniał sobie ostrzeżenie Takawazy tuż przed odjazdem. Zaczął je interpretować aż w końcu doszedł do wniosku, że odda skrzynie bandytom. Wtedy to wojacy feudała będą mieć krew niewinnych na rękach nie on.
Padły słowa, które sprawiły, że wszystko się zatrzymało.
Pomimo, że Mokun prosił o odstąpienie skrzyń teraz wpatrywał się w ciebie z wybałuszonymi ślepiami i rozdziawioną gębą. Nie spodziewał się, że skrzynie zostaną zwrócone po dobroci. Niepewnym wzrokiem zerknął za siebie, w stronę przyjaciela dzierżącego łuk. Ten obniżył broń i przestał napinać cięciwę. Zdawało się, że zaczął ufać słowom młodzieńca. Musiał dostrzec w nich bądź w chłopcach coś czego nie dostrzegał Mokun. Wtedy do waszej dwójki doszło dlaczego tak się stało. Strzelec był myśliwym, a dla nich wgląd w cudzy wzrok przekazywał wiele. Nie widział w waszych oczach chęci walki dlatego sam jej nie pragnął.
Niemiarodajny oddech herszta zaczął się stabilizować. Dopiero kiedy wrócił do normalnego tempa postanowił przyjąć ofertę.

- Dobrze. Dalej ci nie ufam dlatego będziemy mieli na was baczenie. Chłopcy zdejmą skrzynię i odblokują trasę. Basu, Dasu zabierzcie skrzynie. Horin ubezpieczaj ich z tyłu.

Wtedy dwójka mężczyzn, która dzierżyła toporek i nóż wysunęła się do przodu i ściągnęła tajemniczy kufer. Tuż za nimi stał ich towarzysz trzymający kosę postawioną na sztorc. Obawiali się ataku więc była to najrozsądniejsza decyzja. Zawsze mogli stać i czekać ale wówczas byłaby to sytuacja bez wyjścia. Kiedy skrzynia i kufer znalazły się poza wozem i zniknęły w gęstych zaroślach żołdacy, którzy wcześniej odbierali przesyłkę teraz będąc wyposażonymi w siekiery zbliżyli się do powalonego pnia i zaczęli przecinać pień aby można było go następnie usunąć. Trwało to 10min. Wszyscy byli spięci z wyjątkiem myśliwego.
W końcu udało się odtarasować przejazd. Mogliście ponownie wyruszyć w drogę.


Towarzyszą wam mieszane uczucia. Woźnica nic nie mówił wciąż był w szoku tym całym wydarzeniem bądź zwyczajnie nie zgadzał się z waszym zdaniem ale nie chciał głośno wyrażać swoich myśli bojąc się tego co może to wszystko przynieść.
Jechaliście przez 10 min leśną drogą. Jeszcze kilka staj i powinniście dotrzeć do posiadłości. Każdy z was obawiał się spotkania. Yosuke za to, że dobrowolnie oddał ładunek tak więc on najbardziej odpowiadał za niedopełnienie obowiązków, Ukog za to, że nie powstrzymał towarzysza, Woźnica, który jedynie ze strachem w oczach obserwował to co się działo. Głowę każdego zajmowały inne myśli. Kiedy...


Potężny huk eksplozji, który zatrząsł ziemią doszedł do was od strony północnego zachodu, mniej więcej w miejscu spotkania Mokuna i jego bandy. Siła uderzenia była na tyle silna, że czuliście jeszcze wibrację waszych trzewi. Konie spłoszyły się. Zaczęły gnać przed siebie w szaleńczym pędzie. Woźnica próbował opanować przestraszone konie lecz próby kończyły się kolejnymi porażkami.

Ukog i Yosuke widzieli kłęby czarnego, gęstego dymu unoszące się tuż nad koroną drzew. Na szczęście byli na tyle daleko, że nie słyszeli krzyków bólu i rozpaczy.

* * *
Natsuhiko siedział wygodnie przy stoliku z pędzlem w ręku. Drzwi na balkon miał otwarte. Huk poniósł się po całej rezydencji. Ten poniósł się aż tutaj. Takawaza uśmiechnął się pod nosem.
- Jak myślisz Ichizen. Kto ją otworzył? Chłopi, Dzieciaki czy jedno i drugie?
Strażnik feudała stał tuż za nim lecz nie odpowiedział na wezwanie swego Pana.
- Tak masz rację, też stawiam na chłopów. Poślij dwudziestkę strażników, dwa wozy i z 4 parobków. Nie można przecież zaśmiecać lasów.
Ichizen skinął głową i opuścił pokój zaś Takawaza wrócił do pisania Haiku.
"Pośród zarośli,
szczątki człowiecze znajdziesz,
złotem pokryte"

- Tak, to brzmi nawet dobrze.
Odłożył pędzel. Wyszedł na niewielki taras skąd mógł dostrzec miejsce eksplozji. Na jego twarzy pojawił się przerażający uśmiech.
Ostatnio edytowano 31 sie 2018, o 13:25 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 24 lip 2018, o 14:30

I już? Po niezbyt długich negocjacjach i ku zaskoczeniu samego Mokuna, Yosuke bez większego sprzeciwu odstąpił od obrony skrzyni, która była celem ich ochroniarskiego zadania? Była czy nie? Ukogowi wszystko to mieszało się już w głowie, czy mają ochraniać ładunek "do" czy "z" Sogen, czy Woźnica może umrzeć czy może sami w razie kłopotów mogą go uśmiercić. Faktem było, że na koniec wszyscy zgodnie podali sobie ręce, a wóz ruszył w dalszą drogę ruszył lżejszy o kilka kilogramów.
Nie minęło jednak dużo czasu, a w lesie rozległ się olbrzymi huk, grom i wstrząs, który na pewno spłoszył wszystkie sarenki w promieniu kilku kilometrów.
- Whoah! Co to było? - Obejrzał się dookoła wozu, wciąż podróżując na nim, zamiast wędrować obok. Zobaczył unoszący się ponad drzewa słup dymu. Mniej więcej w kierunku, z którego zmierzali i gdzie spotkali Rzeźnika.
- Uh, czyli Pan Waza naprawdę się ona martwił, kiedy zakazał nam otwierać kuferka. Inaczej to my byśmy wybuchli... - Tak, ten feudał to naprawdę zacny mąż, najpierw gości ich u siebie, potem wysyła w całkiem bezpieczną misję, a przed wyruszeniem w drogę daje im wskazówki jak nie zginąć.
- Będziemy musieli mu podziękować jak wrócimy. Taki dobry człowiek, a Ty musiałeś oddać jego skrzynię! Jak my mu się odpłacamy, temu dobrodziejowi!? - Eh, naprawdę miał niemałe wyrzuty sumienia, że nie wdał się wtedy w walkę, że nie bronił wybuchowego kuferka i że nie ujął Mokuna. Złożył by go w ofierze swojemu pracodawcy, w zamian za serducho, które tamten włożył w dbanie o ich życie i zdrowie.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 31 sie 2018, o 14:34

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
47+2U/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Konie pędziły z zawrotną prędkością przez leśną drogę. Zdawało się, że nie zatrzymają się nigdy, że będą biec po kres czasów. Zmęczenie jednak w końcu je uderzy, w końcu zwolnią i padną na drodze nie mając więcej sił. Do tego czasu dwójka młodzieńców musiała mierzyć się z gwałtownymi zrywami, ostrymi zakrętami i dołami, które podbijały wóz i miotały nim na różne strony. Ukog radził sobie z tym znacznie lepiej niż młody najemnik imieniem Yosuke, który częściej tracił kontrolę nad własnym ciałem. W jednym z tych momentów tylne koło wozu podczas zakrętu wpadło do wydrążonego za sprawą deszczu i czasu dołku który podrzucił wozem do góry. Lekkoduch zdołał się utrzymać na wozie niemal cudem. Tyle szczęścia nie miał Czerwonowłosy, który wypadł z wozu i poleciał gdzieś w krzaki, zaś Woźnica, Ukog i konie ciągnące wóz popędziły dalej.
Dzika podróż jednak powoli ustawała, konie widocznie osłabione zwolniły tempa i zatrzymały się. Wiele dzieliło ciebie i towarzysza, który opuścił twój bok. Zdawać by się mogło, że ktoś rzucił monetą. Każda ma dwie strony. Los chciał aby was rozdzielić lecz nie podjął decyzji który z waszej dwójki pójdzie inną ścieżką. Teraz jednak wszystko się wyjaśniło.
Woźnica wciąż drżał. Wszak przeżyć tak zwariowaną przygodę raczej nie zdarza się zbyt często. Szczególnie jeśli jest się prostym marginesem. Czy jednak rzeczywiście tak było? Już sama praca dla tajemniczego feudała zdawała się być jakąś formą interesującej historii, przygody bądź ich pasm. Ostrzegł on dwójkę chłopaków do tego zostawił niewielki podarek dla złodziejaszków czających się w zaroślach. Mężczyzna sporo wiedział, można powiedzieć że wszystko było już ustalone na początku zaś postawione pionki grały tak jak im się zagrało. Jednak i one miały wybory i ścieżki, którymi mogły krążyć niczym w scenariuszu, który przewidywał różne zakończenia.
- Do posiadłości nie więcej jak kilometr został, wątpię aby konie postawiły choć krok więcej.
Mężczyzna zszedł z wozu i zdjął z torby z wodą dla koni. Te nawet przysiadły gdyż nie miały już siły utrzymać się na prostych nogach. Położyły się na boku i dyszały ciężko. Woźnica wlewał do ich pysków drobne ilości trunku a te łapczywie piły. Nie mógł jednak wlewać im trunku non stop gdyż człowiek i zwierz spragniony pije więcej aniżeli powinien. Była to rzecz o której mężczyzna pamiętał mimo, iż ręce nieznacznie mu drżały. Głaskał też konie łagodnie po głowach aby uspokoić zwierzęta.
Niewiele też minęło od momentu w którym z końca drogi zaczęły pobłyskiwać metalowe kolczugi oraz kolejny wóz. Straż pana Takawazy z symbolem rodu na piersi maszerowała w twoją stronę. Orszak powitalny? Chyba nie gdyż minął ciebie i kroczył dalej w kierunku wielkiego wybuchu. Dostrzegłeś też że na wozie znajduje się skrzynia, której wieko było otwarte i opierało się o jedną z belek wozu.
Cóż teraz pozostało młodzieńcowi? Zawrócić i sprawdzić co stało się z przyjacielem bądź iść do Posiadłości, która znajdowała się bliżej. Wszak właściwym byłoby gdyby opowiedział co tak właściwie stało się w lasach Midori.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 3 wrz 2018, o 12:28

Widocznie patatajali zbyt intensywnie jak na standardy Yosuke, bo na wyboistej drodze wyboiło w powietrze, prawdopodobnie, bo Ukog i Woźnica zorientowali się o zgubie dopiero wtedy gdy zatrzymali się na postoju kilka, a może kilkanaście kilometrów dalej?
- O kurka, straciliśmy człowieka... - Powiedział Ukog zaglądając pod wóz, czy przypadkiem jego kolega nie podwiesił się od spodu dla głupiego żarty. Czerwonowłosego nie było jednak na, pod, ani nawet na bokach wozu.
- No nic... tamtą skrzynkę... najwyżej zwalimy na niego he, heee... - Wzruszył ramionami. W sumie to całkiem nieźle się ułożyło. Jeśli Pan Takawaza będzie miał do nich żal że nie przelali żadnej krwi, zawsze będzie to można zwalić na Yosiaka. A jeśli będzie ich chwalił za pomyślunek no to wiadomo...
Koniki sobie piły, natomiast Pan który właśnie je poił zasugerował chyba, aby resztę drogi pokonać już na własnych nogach. No w sumie... mógł podjąć ten ostatni heroiczny wysiłek i poraniony, wycieńczony ostatkiem sił dotrzeć do zleceniodawcy jak wierny pies.
- Ok, to nie forsujmy już koników. Dostarczę wiadomość o naszym sukcesie osobiście! I nie martw się Pan, nie zapomnę o Pańskim udziale! - No właśnie, w razie czego to ten głupi pomysł był spółki Yosuke&Woźnica, więc Ukog został przegłosowany.
Strażnicy minęli jego nieco zdziwioną minę, jednak Kamehameha nie zamienił z nimi słowa, a jedynie zszedł z drogi. Potem skierował się już bezpośredni do posiadłości Takawazy.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 3 wrz 2018, o 19:33

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
47+4U/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Posiadłość wielmoży okazała się być jednak znacznie bliżej aniżeli spodziewał się tego młodzieniec o czarnych sterczących włosach. Już po niecałych 800 metrów na końcu krętej ścieżki dostrzegł długi mur, który otaczał jego włości. Z daleka dostrzeżono twoje przybycie i zawczasu poinformowano Lorda dlatego gdy tylko zjawiłeś się przed bramami te zostały otwarte zaś gdy je przekroczyłeś jeden ze sług pokierował ciebie w miejsce, w którym znajdował się feudał.
Zostałeś poprowadzony do ogrodu. Takawaza siedział na niewielkiej ławeczce i spoglądał w oczko wodne, w którym pływały ryby Koi. Kiedy spostrzegł twoje przybycie uśmiechnął się pod nosem, wstał i zwrócił ku Tobie.
- Ah witam witam ciebie, który nosisz zaprawdę przedziwne imię. Dźwięk mojej niespodzianki poniósł się po lesie dlatego wiedziałem mniej więcej do czego doszło na szlaku jednak nie jestem wróżbitą i nie wiem co dokładnie się wydarzyło. Brak twego... przyjaciela, świadczy iż chyba jednak nie wszystko poszło gładko. Powiedz mi więc Ukogu jak minęła wam podróż.
Mężczyzna uśmiechnął się i wskazał ręką na drugą ławeczkę. Wszak musiałeś opowiedzieć co się stało. Czy to będzie raport długi czy krótki zależy już tylko od ciebie. Jednak czy chcesz teraz zawieść nudną opowieścią lorda, który pozwala Tobie zażyć luksusów i pozwala nisko urodzonemu usiąść tuż przy jego majestacie z taką łatwością?
Natsuhiko usiadł ponownie na ławeczce i ujął w dłoń niewielki kubek, w którym znajdował się ciepły aromatyczny napój i ujął długi łyk. Z ust wyleciały ciepłe opary i wzbiły się w górę po czym zniknęły na tle nieba.

Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 11 wrz 2018, o 14:07

Skorzystał z zaproszenia i klapnął gdzieś na ławce blisko Takawazy, aby nie musieli do siebie krzyczeć.
- No witam witam... - Odpowiedział również podwójnym powitaniem. Tak chyba nakazywała kultura? Żeby nie witać swojego rozmówcy mniejszą ilością "witaj", niż on powitał Ciebie?
- Podróż minęła gładko, bez żadnych problemów. Szybko dotarliśmy do Sogen i tam przeładowaliśmy towar. Naprawdę nie ma o czym mówić. - Zaczął najpierw od tej przyjemniejszej części, w ogóle nieinteresującej, a przez to łatwiej przechodzącej przez gardło.
- Z powrotem natomiast, zgodnie z przewidywaniami, ktoś zarzucił nam na drogę drzewo. Ja chciałem bronić, skoczyłem z pięściami jak lew, ale Yosuke mówi "stój.", to stanąłem. Pan wie jaki on jest - groźnie ubrany, te czerwone włosy. Trochę się zawahałem, co miałem robić. Przystanąłem bo jak on nie chciał walczyć to i tak szans nie było. I on mówi wtedy "dobra weźcie skrzynię", bo oni mu powiedzieli o tym jacy biedni są i że Pan wykorzystuje ich czy coś takiego. Nie wiem, nawet specjalnie tego nie słuchałem. No i potem oni wzięli skrzynię ja się zastanawiałem co teraz co to będzie i czy w ogóle tu nie ukarze nas nikt ale Pan przecież poczęstował nas takim śniadaniem myślę sobie, "e na pewno nam wybaczą" a tu nagle Yosuke pach bęc podbiło go na wozie i wpadł gdzieś w las i jeszcze ten wybuch ja naprawdę nie wiem co się stało psze pana. - I to wszystko powiedział na jednym wdechu, a pod koniec tak się zestresował, że gdyby miał opowiedzieć tą samą historię jeszcze raz tymi słowami, to już na pewno by mu się to nie udało. Liczył jednak na to, że esencję z tej wypowiedzi Pan Takawaza wyciągnie sobie sam i z niecierpliwością czekał na odpowiedź.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 11 wrz 2018, o 21:23

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
47+6U/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Nawałnica słów, które opuściła usta Ukoga wędrowały w powietrzu. Jeden długi podmuch, tak można było określić raport młodzieńca, który w bardzo prostych słowach, wręcz dziecinnych opowiedział Lordowi o wydarzeniach ostatniego dnia. O tym jak udałeś się do Sogen w celu zabezpieczenia ładunku oraz powrót z niego wraz z wymienną skrzynią nieznanej zawartości. Była wszak jeszcze skrzynia o której was ostrzegł a ty uznałeś to za dobrą radę i chęć wsparcia. Byłeś prostym młodzieńcem, który pragnie siły. Nie jesteś w stanie dostrzec niczego więcej ponad to co widzą twoje oczy i słyszą twoje uszy. Jednak czy to źle? Nie wątpisz w nikogo, nie wątpisz w intencje, ty po prostu wiesz, że jest tak jak pokazuje obraz, który widzisz tuż przed sobą, a czy pod grubą warstwą farby znajduje się inny, no cóż to już nie istotne.
Natsuhiko Takawaza nie skupił na wzroku na twojej osobie. Ciężko było określić czy ciebie słuchał czy odpłyną w myślach spoglądając na pływające w oczku wodnym ryby. Nie przerywał, oddychał miarodajnie, w między czasie upił kolejny łyk płynu. Kiedy twoja opowieść dobiegła końca nastała chwila ciszy, którą zagłuszyła dopiero ryba, który wyskoczyła i przełamała idealną taflę wody. To był moment w którym włodarz powstał i westchnął głęboko. Podniósł wzrok na błękitne niebo. Przecież słońce już powoli zachodziło za wzgórzami zwiastując nadejście nocy. Zmiany wszystkiego o 180 stopni, niczym awers i rewers monety, którą trzyma się w dłoniach.
- Dobrze. Uznałeś wyższość racji swego towarzysza nad swoją. Nie mniej jednak zdołałeś tutaj w przeciwieństwie do niego dotrzeć tutaj, choć coś czuję, że z nim jeszcze się spotkam. Zrobiłeś swoje. Przy bramie wyjściowej otrzymasz należytą zapłatę za pracę. Bywaj młodzieńcze.
Takawaza minął ciebie nawet nie spoglądając w twoją stronę. Coś ważnego musiało sprawić, że opuścił twoją osobę i skierował się w stronę rezydencji. Zniknął za ruchomymi drzwi zostawiając ciebie samotnego w ogrodzie. Choć czy aby na pewno samego? Przecież w stawiku pływały żyjątka, które spoglądały w twoją stronę, a może tylko się tak tobie zdawało. Przecież ryby nie są istotami posiadającymi jakąś wyższą inteligencję, nieprawdaż?


Misja Ukoga zakończona powodzeniem. Możesz zgłosić się po swoją część do nagród.
Yosuke, twój wątek dalej jest prowadzony od postu viewtopic.php?f=86&t=5659&start=30#p96443
Znajdujesz się aktualnie poobijany gdzieś w krzakach przydrożnych.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość