Posiadłość Takawazy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 15 cze 2018, o 18:25

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
19/45
"Każdy medal ma dwie strony"

Mężczyzna stał przy jednej z komódek. Słysząc pytanie Yosuke przekrzywił głowę . Ręką zaczął czesać swoją specyficzną bródkę.
- Nie wątpię w to Ukogu, zostawię jednak danie główne do waszego powrotu, bądź wyjazdu. A co do wyjazdu… Myślałem, że o tym już mówiłem… A wybaczcie, myślałem, że jeśli wspomnę, że dziś możecie tu zostać miałem na myśli iż wyjazd macie właśnie stąd, jutro z samego rana.
Mężczyzna sięgnął ręką do wnęki szafki. Przyciągając rękę do siebie wysunął ją. Spoglądał na jej zawartość aż w końcu znalazł to czego chciał. Były to dwie, prawdopodobnie drewniane kulki, które barwy czerwonej, z białą plamką. Mężczyzna, tak jak wcześniej Ichizen, odsunął klapkę umiejscowioną na blacie komódki i wrzucił tam dwie kulki. Widocznie był to jakiś system komunikacji pałacu, bądź tylko tego pomieszczenia z jakimś pokojem w którym znajdowali się pracownicy feudała. W końcu nikt nie wzywał żadnego ze sług aby posłał po alkohol zaś ten pojawił się ze służką kiedy Ichizen wrzucił do tej samej komódki białą kulkę.
- Przydzielę do waszej dyspozycji dwie służki, które się wami zajmą – przez chwilę zaczął spoglądać to na jednego to na drugiego – tylko nie przesadzajcie proszę z prośbami, które wystosujecie wobec nich. To nie jest dom uciech. Choć z drugiej strony. Takie młodziaki pewnie o tym jeszcze nie myślą.
Mężczyzna wrócił do stoliku i ponownie przy nim usiadł nalewając do swej czarki alkohol z nowej buteleczki. Podniósł czarkę i wypił trunek ciurkiem.
- Macie sporo czasu. Możecie więc zająć się sami sobą. Opuścić tereny i pochodzić po lasach. Pozwiedzać ogród i plac ćwiczebny. Zobaczyć zbrojownię. Czy odbyć długą kąpiel w łaźni. Większość pokoi będzie dla was otwarta.
Drzwi do pomieszczenia w którym się znajdowaliście rozsunęły się i waszym oczom ukazały się dwie młode dziewczyny. Estymowany wiek: koło 20 wiosen. Uroda: gładka skóra, ciemne, krótkie włosy, oczy: Lewa zielone, prawa niebieskie. Ubrane były w kwieciste kimona i przepasane jasnoróżowym Obi.
- Hasane, Kaori zajmijcie się dzisiaj panami.
Kobiety skłoniły się nisko waszej dwójce.
- Pytałeś czemu nie zamierzam wysłać Ichizena. – zwrócił się na koniec do Yosuke – głupim byłoby aby twoja tarcza opuściła swego właściciela. Poza tym… wolę dać szansę innym osobom się wykazać. Teraz jednak pozwólcie. Będę niebawem musiał jeszcze osobiście sprawdzić czy przesyłka jest należycie… zapakowana i czy czegoś nie zabrakło.
Na jego ustach pojawił się nieznaczny uśmiech, zaś ręką dał wam znak iż możecie się oddalić.


To jest czas wolny, który możecie spędzić jak tylko chcecie. Fabularnie wciąż jesteście w misji. W tym przypadku będę pełnił rolę klasycznego narratora i będę sterował napotkanymi NPCtami. Kolejne posty będą zapisywane jako 19(+n)/45, gdzie n to posty spędzone w „czasie wolnym”. W momencie kiedy udacie się na spoczynek misja ponownie ruszy.
Możecie napisać również, że po odbyciu krótkiej podróży po pałacu udajecie się na spoczynek. Wtedy od razu rozpoczniemy dalszą część misji.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 25 cze 2018, o 10:26

Czyli ostatecznie zostali przyjęci. Jednak nie było tak trudno, jak mogłoby się wydawać, hm? Ukog puścił już mimo uszu te wszystkie wyjaśnienia, ważne dla niego było teraz tylko to aby dotrwać jakoś do tego poranka, a potem skoro świt spiknąć się z Yosuke i zacząć w końcu działać.
- Nie-e-e... to chyba nie będzie konieczne... - Jakaś Pani miała się nim zajmować? Przy jego marnym doświadczeniu, nawet zwykła rozmowa z taką osóbką płci przeciwnej przyprawiała go o rumieniec.
- Ja świetnie poradzę sobie sam... - Wydukał jeszcze na koniec, a potem zwrócił się do Yosiaka.
- To w takim razie spotykamy się jutro rano, tak? Chyba że chcesz... - Zaprzyjaźnić się? Spędzić trochę czasu przed wspólnym wypadem na spotkanie śmierci? Na obecną chwilę zadanie nie wydawało się groźne, więc nie trzeba było się żegnać, a na lepsze poznanie czas mógł przyjść jeszcze później, jeśli tylko tamten zechce. Póki co jednak Ukog czmychnął z pokoju feudała, aby w spokoju rozejrzeć sie po tym domostwie, choć bez przesadnej ciekawości. Przeszedł się po ogrodach, zażył kąpieli, lecz nie korzystał z żadnych uciech, ani masażu, ani rozmowy z przydzieloną dwórką. Po prostu lenistwo, błogie i regenerujące, które gwarantowało bycie wypoczętym następnego dnia. Położył się wcześniej niż zwykle, aby czas do rozpoczęcia zadania nie dłużył się tak nieznośnie.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 27 cze 2018, o 10:14

Nieco zdziwiło go to, że przydzielił im służki. Przecież byli tylko jego najemnikami. Nie było potrzeby, żeby ktokolwiek im usługiwał. Nie musiał aż tak się nimi zajmować, mieli tylko wykonać zlecenie i miło się pożegnać, udając się każdy w swoją stronę. Ale z drugiej strony… Chyba czasami warto dbać o swoją służbę, co nie? Im są szczęśliwsi, tym lepiej wykonują nadane im zadanie. Morale to bardzo ważna rzecz.

- Dziękuję, Panie Takazawa - chłopak skłonił się, wstając od stołu. Musiał się nieco przespać po podróży, żeby być w pełni sił, aby bez problemu móc wykonać powierzone mu zadania. Ciekaw tylko był, co tak naprawdę spotkają na swojej drodze. Bandytów. To z całą pewnością. Ale czy bardzo groźnych? Czy może tylko tępych wieśniaków, szukających zarobku w nieuczciwy sposób? Nieważne, kim by nie byli, i tak spotka ich jeden, i ten sam los. Przynajmniej miał taką nadzieję, bo może być różnie… Oby tylko oboje wyszli z tego w jednym kawałku.

Gdy tylko Takazawa dał znak, że mogą udać się, gdzie tylko chcą, Yosuke skłonił się ponownie i udał się za przydzieloną mu kobietą. Po wyjściu z pokoju, poinformował Ukoga, że uda się teraz do łaźni, choć na chwilkę. Jeśli będzie chciał to oczywiście do niego dołączy, bo co to za problem? Prowadziła go ta… Dosyć urodziwa, czarnowłosa Panna. A może by tak z nią porozmawiać? Tak z czystej ciekawości.

- Wybacz, że pytam… Ale co tak właściwie tutaj robisz? W sensie… No skądś musisz pochodzić, czy coś. Tylko nie mów, że jesteś sierotą, którą Pan Takazawa uratował z jakichś dziwnych tarapatów, czy może wykradałaś mu coś w dzieciństwie, a teraz odpracowujesz dług, bo tym bardziej pomyślę, że to jakaś bajka, czy dziwaczna technika w której ktoś uwięził mnie bez powodu, od tak dla frajdy - zagadał do niej, bo co mu było szkoda? I tak wybywa stąd niedługo po zakończeniu misji, więc nie miał problemu, jeśli się zbłaźni przed jakąś służką. I tak prawdopodobnie już nigdy jej nie zobaczy, więc co mu szkodzi? Być może dowie się więcej o swoim zleceniodawcy. Wprawdzie cała ta łaźnia była tylko pretekstem, aby porozmawiać z tymi kobietami i być może dowiedzieć się czegoś ciekawego na temat tego wszystkiego, co dzieje się wokół nich.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 30 cze 2018, o 22:50

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
22/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Ukog jako pierwszy planował opuścić pomieszczenie gdy tylko zbliżył się do wyjścia służka stojąca po lewej stronie ukłoniła się do pod kątem 45 stopni.
- Hasane. To ja się dzisiaj Panem zajmę - stanowczy i wysoki głosik pełen uroku dotarł uszu chłopca - Gdzie chciałby się Pan udać?
Ukog i Hasane opuścili pomieszczenie razem. Młody chłopak był speszony takim obrotem wydarzeń. Nie potrafił sobie radzić z płcią przeciwną dlatego nie czuł się komfortowo. Cóż się dziwić. Nie miał wszak odpowiedniego doświadczenia. Choć może to był właśnie ten moment aby właśnie je zyskać?
* * *
Za sprawą słów Yosuke feudał tylko się uśmiechnął i skinął głową. Było jednak w nim coś specyficznego. Ciężko było odkryć jakie emocje ów oblicze ze sobą niosło. Poczułeś wewnątrz lekkie drżenie trzewi. Czyżby intuicja? Może jednak zwykły przypadek? Nie dało się odczytać więcej z jego twarzy gdyż Ichizen zamknął drzwi tuż za Tobą i Kaori, która tak jak Hasane przedstawiła się i ukłoniła młodzieńcowi.
* * *
Chłopak, który czmychnął jako pierwszy widocznie nie mógł się oprzeć swej ciekawskiej naturze i zaczął przechadzać się po posiadłości. Musiał przeczuwać iż zbytnia ciekawość może przysporzyć mu kłopoty więc próbował się powstrzymywać co wychodziło mu czasem lepiej czasem trochę gorzej, jednak nie dostrzegł aby Hasane powstrzymywała go w jakiś sposób. Kiedy wchodził do pomieszczeń ta przedstawiała mu krótki opis gdzie się znajdował.
1) Sala treningowa umieszczona wewnątrz domu. Była to otwarta przestrzeń z drewnianą podłogą wyłożoną tatami. Znajdował się tutaj niewielki składzik w którym przechowywany był sprzęt ćwiczebny, na który składały się bambusowe miecze, ciężary czy zbroje do treningów kendo. Kiedy Ukog wszedł do pomieszczenia znajdowały się tam 4 osoby. Para walczących, sędzia i prawdopodobnie instruktor, który oceniał postępy swoich podwładnych. Od Hasane chłopak dowiedział się iż obiecujący strażnicy, którzy chcą się doskonalić mogą zostać wybrani do odbycia specjalnego treningu dzięki czemu będą mogli później zająć wyższe stanowisko wśród straży.
2) Biblioteka dość niewielkich rozmiarów lecz gęsto wypełniona zwojami oraz księgami różnej maści od zwykłych powieści po dekrety i zwykłe umowy. W pomieszczeniu znajdowała się jedna osoba, która widocznie nadzorowała to pomieszczenie. Służka powiedziała, że czasem zdarza się aby służba nauczyła się podstaw pisania i czytania. Miałoby to niejako pomóc podczas wymian handlowych w których Lord nie mógłby brać osobiście udziału.
3) Zbrojownia, która raczej do typowych nie należała. Większa część rynsztunku była zamknięta w szklanych gablotach bądź przybita do ścian. Ostrza podobnież wykonane były przez najlepszych kowali zaś pancerze w tym jeden z ciężkich pancerzy samurajskich przyciągały wzrok.
Część ogrodu której nie widział młodzian idąc główną ścieżką od strony bramy była zasłonięta przez mur zieleni. Od strony wschodniej rozciągał się niewielki labirynt wytworzony z krzewu róży. Wewnątrz znajdował się niewielki staw, w którym pływało kilka ryb Koi oraz altana wykonana z białego drewna.
Swoją podróż młodzian zakończył w łaźni. Znajdowała się tam konstrukcja wykonana z kamienia przypominająca prostopadłościenną bale, w której zazwyczaj kąpią się zwykli ludzie. Ta miała pod sobą wnękę, w której dostrzegłeś kilka żarzących się jeszcze kawałków drewna, choć te były już tak właściwie zaprószone. Hasane spuściła do wanny wodę ze zbiornika zamocowanego obok. Następnie wyjęła ze schowka kilka drewien które umieściła pod kamienną wanną. Te szybko się zajęły od żaru. Kamienna wanna była ciepła w momencie kiedy chłopak zanurzył się w chłodnej jeszcze wodzie, która po krótkim zaczęła odbierać ciepło z kamiennej powierzchni i zyskiwać na temperaturze. Dzięki sprytnej konstrukcji kamienna kadź wciąż utrzymywała przyjemną temperaturę wody. Zaprawdę genialny pomysł.

Pokój przyznany Ukogowi był wykonany w klasycznym stylu. Futon rozłożony na matach. W pokoju znajdował się niewielki stolik oraz przygotowany wcześniej dzban z wodą oraz drewnianym kubkiem.
- Z rana przyjdę Pana obudził. - odparła kobieta po czym opuściła twój bok.
* * *
U Yosuke sprawa wyglądała odrobinę inaczej. Ten nie planował odbycia podróży po włościach Takawazy w ciszy i postanowił nawiązać kontakt z ciemnowłosą służką imieniem Kaori. Ta słysząc pytanie przez chwilę zastanawiała się bijąc z własnymi myślami jak i zapewne z tym co może powiedzieć a czego nie. W końcu jednak znalazła odpowiednie słowa, którymi mogła Tobie odpowiedzieć.
- Moja rodzina nie należała do najbogatszych. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem. Jednego dnia jednak nie udało się zebrać pieniędzy na podatek dla feudała. Ten dał możliwość ojcu, w której mógł oddać mnie pod jego opiekę w celu uregulowania tego jak i reszty przyszłych należności. Do dziś pamiętam zrozpaczoną minę ojca oraz twarz Pana Takawazy, na którego licu gościł uśmiech. Miałam wówczas 13 wiosen.
Razem z Yosuke dotarła do łaźni. W tym czasie Ukog zwiedzał jeszcze posiadłość. Kaori rozpaliła drewna i umieściła je pod kamienną balą.
- Niebawem woda powinna się zagrzać. Jeśli ma Pan jeszcze jakieś pytania proszę mówić.

Ukog nie musi w tym poście odpisywać jako iż udzielił chęci odejścia na spoczynek
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 1 lip 2018, o 11:29

Yosuke widział lekkie zawahanie na twarzy dziewczyny. Mimika twarzy zdradzała wszystko w człowieku, znaleźć w niej można było dosłownie wszystko, co mogłoby jakkolwiek pomóc w rozmowie, czy rozgryzieniu danej osoby. Wszyscy byli tu tacy ułożeni, aż do bólu. Nadal coś mu tutaj nie pasowało, było takie dziwne… Ten feudal był ciekawą osobą, ale i równie podejrzaną. Chłopak skinął tylko głową na słowa dziewczyny. Standardowa sytuacja, gdzie rodzina nie ma się, jak wypłacić, więc oddaje jedno z dzieci do służby u bogacza, aby uwolnić się od widma łapy, która odbiera wszystko, co zarobimy. Biorąc pod uwagę zarobki takiego shinobi, który niekiedy zarabia na jednej misji tyle, co jakiś wieśniak przez cały rok, żaden z profesjonalnych ninja nie wie, jak ciężkie może być takie życie.

- Każda z Was tak tutaj wylądowała? - zapytał jeszcze z ciekawości. Łatwy pomysł na biznes. Nie bez powodu koleś jest tak bogaty, skoro słudzy pracują u niego za darmo, a do tego zbiera jakieś podatki od wieśniaków. Pytanie tylko, jakie miał plany wobec chłopaków? Ukog zapewne już poszedł spać, aby móc wypocząć, ale ciekawość ludzi, którą miał w sobie Yosuke nie pozwalała mu jeszcze zasnąć. Chciał przynajmniej wiedzieć dla kogo pracuje, bo prawda była taka, że nic o tej osobie nie wiedział, a czerwonowłosy należał do osób, które nie odpuszczały, gdy miały okazję zdobyć choć kawałek informacji na temat otaczającego go świata.

- Wybacz, że pytam, ale ile tak naprawdę wynosi wasz cały dług? To aż taka duża liczba, że jesteś poniekąd w niewoli? - znowuż ciekawość wygrała, ale co on poradzi, że ma choć chwilę czasu na relaks, więc i zdejmował maskę gnidy, zimnego głazu, czy jak by tego tam nie nazwać.

Gdy dziewczyna dała znak, że kąpiel za niedługo będzie gotowa, Yosuke poszedł w miejsce, które możnaby nazwać przebieralnią, po czym zdjął cały swój rynsztunek i odział się w yukatę, która była już przygotowana specjalnie dla jego osoby. Sam nie wiedział, czy ma kąpać się nago… No bo w końcu płeć przeciwna będzie stać obok niego, nie? Czy może nie będzie stać? Sam nie wiedział, nigdy nie był w takiej sytuacji, w końcu pochodził z dość biednej rodziny, a u staruszka nie mógł liczyć na towarzystwo służby, toteż ubrany w yukatę wyszedł z “przebieralni” i stanął naprzeciw bali z wodą.

- Hm… To co? Mogę już? Wybacz, jestem tylko tępym shinobim, który nie wie, co mu wypada, a co nie, więc musisz mnie poinstruować. I błagam Cię, mów mi Yosuke. Tytuł Pana nie dość, że nie pasuje mi ani trochę, tak jeszcze nienawidzę tego określenia - uśmiechnął się do niej, stojąc tak nadal, czekając na instrukcję - Tak właściwie to… Dobrze Was tu traktują? Wiesz. Z zewnątrz wszystko wygląda pięknie, ale nigdy nie wiadomo, co dzieje się w środku. Jesteś piękną dziewczyną, to samo można powiedzieć o tej drugiej, więc nie zdziwiłbym się, gdyby działo się tutaj coś o wiele gorszego niż tylko patrzenie się - chyba temat, który teraz “zaproponował” nie należał do najlżejszych, ale coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że wszystko jest zbyt piękne, aby faktycznie mogło takie być. Nigdzie nie może być idealnie.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 1 lip 2018, o 19:21

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
24/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Kaori spoglądała na twarz Yosuke. Przekrzywiła głowę słysząc nawałnicę pytań jaką rzucił w jej stronę.
- Nie, nie każdy. Jeśli chodzi o dług ten został już dawno spłacony. Zostałam tutaj gdyż Pan Takawaza zechciał abym dalej służyła za co płaci mi godziwie. Dodatkowo pozwala służbie się dokształcać, więc kiedy kończą służbę mogą zająć się tym czego pragną, choć rzadko ktoś odchodzi.
Kiedy dotarliście do łaźni rozmowa została przerwana. Kaori przygotowała kąpiel zaś Yosuke mógł przygotować się do niej. Kiedy ten miał już zacząć się rozbierać zwrócił się jeszcze raz do służki. Ta skinęła głową.
- Skoro Pa.. Skoro sobie tego życzysz. Pozwól teraz, że się oddalę. Będę tuż za drzwiami jeśli będziesz czegoś chciał zawołaj mnie.
Po tych słowach opuściła łaźnię. Mogłeś w końcu oddać się rozgrzewającej kąpieli, w tym dość specyficznym miejscu. Zdawało się być ono rajem dla nisko urodzonych. Takawaza nie traktował nikogo gorzej tylko ze względu na jego status społeczny. Nie traktował was z tego powodu inaczej. Zwracał uwagę na zupełnie inne przymioty, o których z resztą was poinformował.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 1 lip 2018, o 19:39

W zasadzie to spodziewał się innej odpowiedzi od dziewczyny. Coś w stylu “ten Takazawa jest taki zły i w ogóle, tylko nas męczy, porywa i inne takie”, a tymczasem usłyszał coś takiego. Cóż. Być może naczytał się za dużo książek, choć jego podejrzliwość trzymała się go nadal, chłopak nie chciał już więcej męczyć dziewczyny pytaniami, czy czymkolwiek. Chciał jak najszybciej udać się na spoczynek, żeby być w miarę wypoczętym przed zleconym mu zadaniem. Doskonale wiedział, że nie może zawieść, w końcu sam mówił, że podoła zadaniu i jest dobrym człowiekiem na to miejsce. Z całą pewnością nikogo nie zawiedzie, nie ma tego we krwi.

Gdy tylko skończył kąpiel, która nie trwała za długo, zrobił wszystko, co było potrzebne, aby założyć cały rynsztunek z powrotem, po czym wyszedł z łaźni. W zasadzie to przez to, że nie usatysfakcjonowała go odpowiedź, jego ciekawość świata została tak ugaszona, że nie miał ochoty na jakąkolwiek rozmowę. Być może odpowiedziałby, gdyby dziewczyna cokolwiek spróbowała do niego powiedzieć, zacząć jakąś ciekawszą konwersację, w co wątpił oczywiście.

- Idę do swojego pokoju, nie potrzebuję twojej pomocy, dzięki - powiedział tylko, choć w sumie nieco nieprzemyślanie, bo nie wiedział, gdzie tak naprawdę jest jego pokój, co potem sam zweryfikował w swojej myśli i dopowiedział - Jednak potrzebuję, bo nie wiem gdzie jest. Mogłabyś mnie zaprowadzić? - spojrzał jeszcze na nią, czekając na odpowiedź, czy sygnał, że ma za nią iść w celu znalezienia pokoju. Jeśli dziewczyna doprowadziła go w końcu do pokoju bez żadnych problemów, chłopak udał się na spoczynek.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 1 lip 2018, o 23:41

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
26/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Kaori spojrzała w stronę chłopca, który nie chciał już męczyć dziewczyny i postawił pierwszy krok w stronę wyjścia i własnego pokoju. Po krótkiej jednak chwili odwrócił się i zreflektował iż tak właściwie nie wie gdzie ten pokój się znajduje. Służąca przez chwilę spoglądała na twarz młodzieńca a następnie przyłożyła rękę do ust i zaśmiała się cicho z zamkniętymi powiekami.
Kiedy tylko je otworzyła na jej twarzy zagościł uśmiech, którego wcześniej Yosuke nie dostrzegł. Czysty i niewinny.
- Oczywiście Yosuke-san, proszę za mną - odparła kiedy zebrała się w końcu w sobie.
Dziewczyna minęła chłopca i opuściła łaźnię. Korytarzem skierowała się w stronę schodów skąd zeszliście do parteru. Następnie zwróciliście się do wschodniego skrzydła w którym znajdowały się pomieszczenia przeznaczone dla gości. Łącznie było ich. Drzwi do każdego mieściły się naprzeciw siebie tworząc 5 swoistych par. Twój pokój mieścił się na końcu korytarza, drzwi po lewej. Pokój Numy mieścił się drzwi wcześniej również po lewej stronie. Dowiedziałeś się tego od Kaori. Zdawało się, że twój towarzysz jeszcze nie udał się na spoczynek tak więc byłeś pierwszą osobą, która udała się na spoczynek.
Pomieszczenie wykonane w klasycznym stylu. Podłoga wyłożona matami zaś na niej znajdował się dość gruby Futon oraz i poducha z pierza. Na stoliku znajdował się dzbanek z wodą oraz kubek drewniany. Nie znajdowało się tutaj więcej rzeczy wartych uwagi, może z wyjątkiem przesuwanych drzwi w tylnej części pokoju, które pozwalały przejść do ogrodu.
- Przyjdę Ciebie obudzić kiedy zbliżać się będzie pora wyjazdu.
Kaori pożegnała się z Tobą i wróciła korytarzem do głównej części posiadłości. Mogłeś więc udać się na spoczynek.
* * *
Puk. Puk.
- Yosuke-san. Nastał ranek. Niedługo nadejdzie czas waszego wyjazdu. - drzwi do pomieszczenia nieznacznie się odsunęły. Dziewczyna nie weszła do środka postawiła jednak wewnątrz stolik na którym znajdowało się przygotowane dla młodzieńca śniadanie. Był to ryż z gotowanym w koszulce jajkiem, które zostało przecięte na kupce ryżu tak, że płynne żółtko rozpłynęło się po nim i wsiąknęło w ziarenka. Razem z posiłkiem znajdował się kolejny dzbanek wody, chleb i kawałek ciasta z jabłkami czy raczej przetworem z tego owocu.

Podobna scena miała miejsce kilka metrów dalej. Druga ze służek odsunęła drzwi do pokoju Ukoga aby pozostawić tam posiłek oraz poinformować go o tym aby już powstał.
- Pan Takawaza chciałby abyście w ciągu godziny stawili się przed rezydencją. Czy chcesz abym przyszła przypomnieć o wyjeździe? - zwróciła się do ledwo przytomnego Ukoga.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 2 lip 2018, o 13:49

Uhhh... nie spodziewał się, że rezydencja Takawazy będzie taka duża, gdyby wcześniej znał jej gabaryty, pewnie zrezygnowałby z połowy wycieczki, choć liźnięcie tego bogactwa i przepychu dało mu przynajmniej pojęcie o tym, jak żyją zamożni ludzie. Dodatkowo własna służba, ludzie którzy spełniali jego zachcianki na każde zawołanie... to był chyba naprawdę ktoś z tutejszego szczytu. Ukogowi wydawało się, że jest w ogóle na innej planecie, nigdy wcześniej nie miał okazji zasmakować takiego życia. Zwiedzaniu kolejnych pomieszczeń towarzyszyły tylko ochy i achy wydobywające się z jego ust, choć zapewne mogło to rozśmieszyć nawet służącą, która mu towarzyszyła.
W końcu jednak długi obchód dobiegł do końca, a Ukog i "przydzielona" mu dziewczyna rozstali się przed drzwiami jego pokoju.
- Dzięki za wycieczkę! - Krzyknął za nią i pomachał na pożegnanie, a właściwie na dobranoc.
Pokoik był niewielki przytulny, urządzony tak, że chłopak szybko się w nim zadomowił, choć cała ta gościnność wydawała mu się naprawdę zbyt dużą łaskawością ze strony właściciela tej posiadłości. Równie dobrze mógł ich odesłać i kazać przyjść następnego ranka, a zamiast tego ugościł ich jak miłych mu przyjaciół. Kamehameha poczuł sympatię do tego mężczyzny za okazane serce, puszczając w niepamięć wszystkie gorzkie słowa i przyszpilenie Yosuke do stołu podczas ich pierwszej rozmowy. Widocznie takie panowały tutaj zwyczaje - słowo Pana było ostateczne. Ukog przyłożył w końcu główkę do podusi i spokojnie zasnął.
Rano obudziła go ta sama służąca, która oprowadzała go dzień wcześniej. Brunet szybko się zerwał, przekonany o tym, że jest już spóźniony, dopóki nie dotarło do niego, że w godzinę zdąży przecież jeszcze zjeść śniadanie!
- Nie, nie trzeba przypominać! A mogę wiedzieć gdzie tu jest stołówka? - Krzyknął do Hasane przez drzwi, powoli zakładając galoty i bluzkę, nie martwiąc się nawet o rozczochrane włosy. Walka z nimi już dawno była przegrana. Miał nadzieję, że po drodze spotka swojego nowego znajomego i przez tą godzinę omówią plan działania na nadchodzący dzień.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 3 lip 2018, o 12:44

Sen… Błogi sen, który pozwala odpocząć i odciąć się od wszelakich problemów choć na chwilkę. Tak krótką chwilkę, że budzisz się i jesteś zły, że tak szybko skończyło się to wszystko, co daje Ci ukojenie. W jednej chwili biegasz za ukochanymi osobami, a w drugiej “Yosuke-san…”.

Chłopak zerwał się od razu z łóżka. Nieco nerwowo, jakby coś męczyło go w myślach, że coś może być nie tak, że ktoś przyszedł, żeby go zamordować. Z całą pewnością było to kłamstwo, ale ten idiota zawsze tak myśli, zawsze coś podejrzewa. Popadnie w jaką nerwicę i dopiero będzie frajda, żeby trzymać go jakkolwiek w ryzach, żeby nie wykrzykiwał, jak Shiga wtedy, w tamtej knajpce, że nieznany im samuraj chce go zabić, a tamten biedak przecież najzwyczajniej w świecie nic nie zrobił nie? Tylko przykładał mu ostrze do szyi z zamiarem odcięcia głowy. no przecież. Choć w tamtym przypadku ten krzyk był bardzo… Ale to bardzo usprawiedliwiony! Przecież biedny Shiga bał się o swoje życie!

- Dziękuję, że mnie obudziłaś - powiedział, gdy dziewczyna zdążyła już zamknąć drzwi. Pewnie go usłyszała przez dosyć cienkie drzwi. Zostawiła mu śniadanie? Miło z jej strony. Choć pewnie robi to, bo musi, a nie dlatego, że chłopak budzi u niej jakąś sympatię, w końcu nawet się nie znają. Prawda była taka, że “mężczyźni” w jego wieku zaczynają już myśleć nieco inaczej na temat kobiet… Przynajmniej inaczej od takiego Ukoga, któremu pewnie bawienie się w kałuży czy czymś innym tylko w głowie. Tak, tak. Tak z całą pewnością było. Ukog to był dzieciak, a wielki Pan Yosiek był wielkim dorosłym. Dobre żarty.
Postanowił zatem, że spróbuje co takiego dobrego przygotowali dla swojego gościa. Z pewnością było to coś przepysznego. Ach! Tak. Ryż. No tak. Ryż. Mógł się tego spodziewać. W zasadzie to nie rozkoszował się jakoś tym wszystkim, tylko najzwyczajniej w świecie wciągnął wszystko tak szybko, jak to możliwe, żeby móc stawić się na miejscu zbiórki, aby dopytać się jeszcze paru rzeczy, które męczyły go w głowie.

Po chwili był już gotowy, ubrany w cały rynsztunek, co budziło zachwyt u Pań i zazdrość u Panów. Umięśniony, dobrze zbudowany, wysoki mężczyzna w pełnej zbroi, czarnym płaszczu, do tego z kataną na plecach! No, no! Wyglądał na wojownika. Przynajmniej wyglądał, bo to czy nim był to już druga sprawa. Ponoć połową sukcesu jest już sam wygląd i to, co czuje przeciwnik, więc jeśli będą niepewni z powodu jego wyglądu to tylko same plusy, nie było na co narzekać. Tylko ile jeszcze ma tam czekać na wszystkich? Tak, z jednej strony to jego wina, że przyszedł tam tak szybko, ale oczekiwał po innych, że zrobią to samo. W końcu to nie byle misja, prawda?
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 4 lip 2018, o 10:19

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
29/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Każdy na swój sposób rozpoczął nowy dzień. Nie wiadomym było, czy półprzytomny Ukog pytał służkę o stołówkę gdyż chciał się posilić mimo, że śniadanie przynieśli mu prosto do pokoju, czy też może zwyczajnie chciał zjeść z resztą służby o ile ta już dawno tego nie zrobiła. Hasane jednak poinformowała, że ta znajduje się w pomieszczeniu tuż przy kuchni lecz również dowiedział się, że aktualnie część straży właśnie się posila. Yosuke bardziej świadomy swoich poczynań podziękował Kaori za przyniesiony posiłek. Nie był zbytnio zachwycony posiłkiem. Nieznanym był dokładny tego powód. Możliwym jest iż była to podstawowa strawa każdego z mieszkańców, która mogłaby doprowadzić do zwykłego znudzenia, choć z drugiej strony podane z dość dobrym ciastem powinno rekompensować smak.

Niezależnie od poczynań dwójki na plac jako pierwszy przyszedł Yosuke, który przyodział się w całe żelastwo, które ze sobą niósł a było ono dowodem fachu jakim się parał. Kiedy wyszedł przez główne drzwi dostrzegł dość długi czterokołowy wóz, do którego zaprzęgnięto dwa konie. Na nim znajdowały się drewniane skrzynie zabite gwoźdźmi. Miały rozmiary 1x1x1m. Aktualnie na wozie było ich 12. Były to dwie warstwy nałożone na siebie o szerokości dwóch skrzyń i 3 skrzyń wzdłuż. Skrzynie zabezpieczono linami. Prac przygotowawczych doglądał sam Takawaza zaś przy nim stał Ichizen. Kiedy dostrzegł twoje przybycie uśmiechnął się nieznacznie.
- Witaj chłopcze. Jak się spało? Mam nadzieję, żeś się wyspał i że jesteś pełen sił.
Po chwili przyszedł jeden ze sług, który poinformował o zakończeniu załadunku.
- Ach tak zapomniałbym, jest jeszcze jedna. Znajduje się w piwnicy. Typowa skrzynia w stylu kufra. Ichizen wskaż mu drogę proszę.
Po zwołaniu trójki innych pracowników udali się zdawać by się mogło ostatnią przesyłkę.

Kiedy tragarze zaczęli wyciągać ostatnią skrzynię pojawił się na miejscu Ukog, który nie wiadomo gdzie się wcześniej podziewał. Tragarze pomimo rozmiarów skrzyń nie mieli problemów aby ją załadować na wóz i zabezpieczyć do podróży.

- Dobrze, wszystko gotowe do drogi. Jak zapewne już wam wspominałem. Waszym zadaniem jest ochraniać dostawę do Sogen w obie strony. Nie chciałbym aby woźnicy coś się stało. Dodatkowo jeśli natraficie na szajkę bandycką pochwyćcie jeśli się da ich lidera. Co do rozładunku w Sogen... To nie jest wasza działka, na miejscu zajmie się tym grupa odbierająca przesyłkę. Segata zna drogę więc nie musicie się o nic martwić. Z pewnością wrócicie tutaj pod wieczór, dlatego też wyruszacie tak wcześnie. Czy macie może jeszcze jakieś pytania przed drogą?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 9 lip 2018, o 09:35

Ukog czuł wstyd. Jak nie mógł wyczuć śniadania, które podstawiono mu pod nos?
- Okej, nieważne, już znalazłem! - Krzyknął do służki gdy skończył się ubierać, a następnie zaczął pałaszować jedzonko. Ostatnie kęsy wepchnął sobie jednak do buzi po same brzegi, nie chcąc już tracić czasu na siedzenie przy stole. Napakowany jak chomik na zimę wyszedł z pokoju i dopiero na korytarzu zaczął mielić końcówkę posiłku, modląc się w duchu, aby zdążył przełknąć zanim dotrze na miejsce zbiórki. Powoli udawało mu się gryźć, kilka razy stracił oddech, dwa razy się zakrztusił, a jeden raz w ogóle odcięło mu tlen, ale w końcu udało się! Z głośnym GULP! przełknął ostatni kawałek gdy wychodził na zewnątrz posiadłości, gdzie kończono załadunek.
- Dzień doberek! - Machnął zgromadzonym, z miejsca interesując się przygotowywanym wozem. Nie wyglądał specjalnie efektownie ani bogato. Nic nie wskazywało na to, aby jacyś bandyci mogli się nim zainteresować. Dlatego Ukog poczuł dziwną ulgę. Walka zaraz po takim obfitym posiłku na pewno nie była dobrym pomysłem. Miał nadzieję, że jeśli jakaś konfrontacja w ogóle nastąpi, zdąży już strawić chociaż ułamek śniadania.
- Ah, to tylko zwykły wóz, kto by chciał okradać takie skrzynie. A tak przy okazji, to co w nich jest? - Zapytał beztrosko, w ogóle nie myśląc o tym, że nie powinien się tym interesować. Ale zainteresował się, przy okazji i bez złych intencji.
- Będziemy tylko my i woźnica? - Zapytał Takawazę wskazując palcem a Yosuke i siebie.
- O hejo tak przy okazji. - Uśmiechnął się do czerwonowłosego kolegi. Zauważył go.
- Bo ja to w sumie nie wiem czy sobie poradzimy z dziesiątką przeciwników. Możliwe że wczoraj trochę podkoloryzowałem... he he he... - Ich dwóch, las, cenny ładunek, zgraja bandytów. Co mogło pójść nie tak? Ukog poczuł się nieco niepewnie, ale chyba nie było już teraz odwrotu. Musieli wyruszać.
Ukog
 

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 11 lip 2018, o 15:24

Przywitał się ze wszystkimi skinięciem głowy. Nie spóźnił się. To najważniejsze. W zasadzie to miał parę pytań do Pana Takazawy. Choć były to pytania natury dość głupiej i niewiele wniosłyby do czegokolwiek. Najwyżej podniosłoby to morale i pozwoliło chłopakom czuć się choć odrobinę pewniej. Miał nadzieję, że w całym tym tłumie spraw do załatwienia przed wyjazdem chłopaków, zrozumieją się jakoś i bez problemu Pan Takazawa odpowie na wszystkie pytania gnębiące młodzieńca.

- Panie Takazawa, chciałbym się o coś zapytać. Czy ma Pan w posiadaniu... takie maski. Widziałem je niegdyś u niektórych shinobi. Były z drewna i przysłaniały pół twarzy, aby zachować ich anonimowość... No i do tego wyglądali groźnie przez kształt w jakim były. Wyglądały jak gęby demonów z najgorszych koszmarów - wytłumaczył czym prędzej, aby mężczyzna miał jeszcze czas na przemyślenie, przypomnienie sobie wszystkiego i wydanie poleceń - Bo jeśli tak to prosiłbym o choć jedną taką, najlepiej gdyby była w kolorze czarnym. Z pewnością pomoże nam to zdobyć przewagę psychiczną nad naszymi rywalami - jak zawsze w myśleniu czerwonowłosego, wszystko miało jakiś tam swój powód, wytłumaczenie. W końcu przewaga psychiczna potrafi czynić cuda na polach bitwy. A takowa maska w akompaniamencie ze zbroją i czerwonymi włosami chłopaka z całą pewnością wyglądałaby groźnie, co nadawałoby mu wyglądu demona.

- Witaj Ukog - przywitał się z nowym kolegą. Ciekaw był, jak mógł czuć się Ukog. Pewnie był lekko zestresowany tym wszystkim, w końcu to nie byle misja u byle wieśniaka. Mało to ma wspólnego z misjami pokroju ratowania kotka, czy szukania zaginionego dziecka. Niezłe zdzierstwo. Pięćset ryuo za odnalezienie jakiegoś gnojka? Kto to widział, że aż tyle to wszystko kosztuje tych biednych wieśniaków? Skąd w ogóle biorą na to pieniądze? No. Nieważne. Wróćmy do Ukoga, bo to o niego się tu rozchodzi. Na pewno była to pierwsza takiego rodzaju misja w jego życiu. Yosuke miał tylko nadzieję, że chłopak nie spanikuje w najważniejszym dla nich momencie i zachowa zimną krew, co z całą pewnością pozwoli im nie dość, że przeżyć to i zarobić.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 13 lip 2018, o 11:17

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
32a/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Takawaza spojrzał się na was i zaczął się zastanawiać nad udzieleniem masy pytań, których chyba się aż tak nie spodziewał. Zobowiązywała go zwykła kultura i myślał, że już dawno wyruszycie w drogę. Westchnął i zwrócił się do waszej dwójki.
- Co do skrzyń. Są w nich leki i inne drobiazgi. Owszem na trasie będziecie tylko wy i woźnica. Mowa, że sobie teraz nie poradzicie już trochę mało mnie obchodzi skoro przyjęliście zlecenie. Chyba, że chcecie zrekompensować mi to każdym dniem zwłoki za opóźnienie w dostawie? Dziennie będzie to i z 600Ryo. Świat biznesu rządzi się dość surowymi prawami. Co do maski... pewnie gdzieś są choć wolałbym nie tracić czasu na przeczesywaniu poddaszy bądź magazynu. Poza tym wydaje mi się, że już sam fakt, bycia obłożony taką ilością żelastwa powinna wzbudzić dostatecznie duży strach u wrogów.
W tym momencie Takawaza się zaśmiał i zakrył swoje usta wachlarzem, który trzymał w lewej dłoni. Kiedy skończył zamknął wachlarz i uderzył nim w wewnętrzną część dłoni. Wydał się z nie dość charakterystyczny dźwięk, który spowodowany był obijaniem się drewnianej konstrukcji o siebie.
- Czas mija. Jeśli nie wyruszycie będą opóźnienia.
Słysząc te słowa woźnica wsiadł na wóz i wziął lejce w dłonie. Był gotowy do drogi choćby teraz. Obrócił się w stronę feudała skręcając się w biodrach i skinął mu głową, ten odpowiedział mu uśmiechem. Woźnica był dość stary. Ubrany w skórzaną tunikę i materiałowe spodnie. Pomimo tego, że zima w Midori bywa raczej ciepła tak w Sogen można spodziewać się spadku temperatury. Staruszek, który miał z 50 wiosen, może i więcej strzelił lejcami a konie posłusznie zaczęły stawiać kolejne kroki. Początkowo z lekkim trudem teraz już bez większych problemów. Pora drogi nadeszła.
Kiedy już mieliście się oddalić aby dogonić wóz Takawaza przemówił do was ostatni raz.
- A i nie próbujcie niczego otwierać ani sobie przywłaszczać. Wolałbym nikogo za wami nie posyłać. Sprawy papierkowe dotyczące pochówku byłyby dość męczące. Darujcie mi więc takiego wysiłku i zróbcie jedynie to co do was należy.
Na jego twarzy pojawił się nieznaczny uśmiech zaś wzrok wydał się nieprawdopodobnie ostry, niczym jastrzębia kiedy spostrzegł swoją ofiarę. Przyprawiło to waszą dwójkę o dreszcz i uczucie niepewności.

Zapraszam tutaj:
viewtopic.php?f=98&t=3770&p=90865#p90865
Proszę pamiętać jednak o umieszczeniu informacji dotyczącej zmiany lokacji. Znając treść następnego posta możecie poprowadzić odpowiednią rozmowę ze sobą w wątku Szlak Transportowy. Liczba postów będzie wliczona do ilości postów misji. Wraz z kolejnym moim postem.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 18 lip 2018, o 15:53

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
38.2/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Transport powrotny bez większych trudności wjechał na główny trakt, prowadzący do Yokugage. Jednak biorąc pod uwagę umiejscowienie posiadłości Takawazy dane wam było w końcu skręcić zachód. Był to jeden z uczęszczanych traktów przez ludność pobliskich mniejszych osad. Droga nie była być może utwardzana kamieniem ale za sprawą klimatu Prastarych Lasów była dość dobrze ubita. Miała co prawda niewielkie koleiny jednak nie utrudniało to w znaczący sposób podróży. Wóz jednak raz na jakiś czas podskoczył, co Ukog był w stanie odczuć swoim tyłkiem.
Słońce powoli zaczęło chylić się ku horyzontowi. Do końca podróży zostały wam raptem dwie godziny. Winno być jeszcze widno nim dojedziecie do końca. Oczywiście o ile nic nie stanie wam na drodze. Trakt którym aktualnie jechaliście pokryty był po bokach dość sporą roślinnością, an którą składały się krzewy oraz otaczający zewsząd las. Zdawać by się mogło odległość jaka dzieliła Yosuke od wozu mogła być dewastując a w skutkach gdyby ktoś zaatakował. Mógłby nie zdążyć zareagować ale z drugiej strony w przypadku takiej zasadzki mógł mieć większe pole manewru, gdyż to nie na nim a na chłopcu na wozie powinna skupić się uwaga bandyckiej zgrai.
Wiatr powiał nieco mocniej. Uszy koni nastawiły się a te prychnęły z niezadowoleniem. Ukog będący na wozie usłyszeć dźwięk siłowania się z czymś. Dosłownie chwilę później dotarł do niego trzask drzewa a jedno z drzew zawaliło się na drogę 10m przed wozem uniemożliwiając dalszy przejazd przejazd.
Yosuke zanim doszło do powalenia się pierwszego z drzew usłyszał cichy szept tuż przy krzakach blisko siebie. Było to być może 2 do 3 metrów za nim. Jednak nim zdążył zareagować dostrzegł jak dwójka mężczyzn podnosi się i z całych sił napiera na drzewo, które zaczęło się przewalać tym samym odcinając wozowi drogę odwrotną. Miało ono ślady nacięcia więc cała pułapka była już wcześniej zastawiona.
Konie zaczęły się wierzgać lecz woźnica sprawnie ściągał lejce i uspokajał je swoim głosem. Dało się zauważyć jednak pot, który zaczął spływać mu po twarzy. Usta miał lekko rozwarte. Nie podobała mu się sytuacja w której się zjawił.

W momencie upadku pierwszego drzewa na drogę wyszedł mężczyzna w wieku 30. Miał krótkie czarne włosy. Nie widać było po nim aby był silnie uzbrojony, bynajmniej bandycko. Za pasem miał tasak wykorzystywany przy dzieleniu porcji mięsa.
- Zostawcie ładunek a będziecie mogli odjechać w spokoju. - zawołał w stronę wozu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1296
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość