Szlak transportowy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 4 lis 2018, o 20:02

Wyszła z powrotem na zimne, jesienne powietrze. Dzięki bogu nie wiało za mocno przez szczelną kopułkę Prastarego Lasu. Rozwinęła mapę i spojrzała nań niemrawo, czując że zagląda jej z boku malutka sowa. Spodobało jej się. Chciała czym prędzej wrócić do domu, ale okropne myśli nie dawały o sobie zapomnieć. Trywialne pytanie: „dlaczego”, którego tak przecież nie lubimy, w chwilach gdy dotyka nas samych staje się nagle całym naszym życiem. Porysowała chwilę palcem po mapie i obrała kurs na Ryuzaku. Celowo wybrała nieco dłuższą drogę po łuku, by czasem nie natknąć się na kamień, pod którym leżały zwłoki Fumo. To byłoby nie do wytrzymania. Chyba wpadłaby w obłęd.
Szły więc dzielnie poznając nowe ścieżki Prastarego Lasu. Rika miała gdzieś, czy znowu spotkają kogoś chcącego wyłudzić nieco ryo. Zapłaciłaby. Teraz marzyła tylko o powrocie do domu i by ten dzień wreszcie się zakończył. Czy mogłam zrobić coś więcej? Czy dobrze się stało, że Fumo miała mnie przy sobie? Bała się w starciu z wilkiem a ja nie potrafiłam jej obronić. Nie dałam jej wsparcia. Nie wiedziałam nawet, że coś jej jest. Gdybym tylko mogła cofnąć czas, zabrałabym ją do szpitala i może tam…
Nie dawało jej spokoju. To była wielka tragedia. Co gorsza, w ostatnim czasie było ich bardzo wiele. Wszystkie obrazy wróciły jej teraz przed oczy, a gdzieś pośród nich patrzyła na nią malutka Fumo. Nie miała już więcej łez, ale przygnębienie sięgało zenitu. Powinna wyciągnąć z tego jakąś lekcję, ale doprawdy nie wiedziała jaką. Fumo nie zostawiła jej żadnej wiadomości. Złączyła się ze swoim bratem i po prostu odeszła. Naprawdę nie widziała sensu w tym wszystkim.
Podróż zajęła bardzo długo. Dwukrotnie zgubiła po drodze kierunek i musiała ponownie wyciągać mapę. Zupełnie jak Fumo, która szła aż z Sogen, by ostatecznie ledwo zdążyć na pożegnanie. A może było to przywitanie, bowiem teraz patrzy gdzieś z góry i uśmiecha się na fakt, że dopięła swego? Nikt nie zna odpowiedzi, ale dla Riki wydawało się to nad wyraz naiwne.
Dotarły więc pod same drzwi mieszkanka Matsubarich. Rika i bezimienna sowa. Dziewczyna spojrzała się na malutką ptaszynę, które od dawna nie opuszczała jej ramienia. Spojrzała się pytająco, a sówka ani drgnęła.

-A więc zostajesz ze mną. – powiedziała ciężko, jakby nie sprawiało jej to radości. Niestety w tej chwili rzeczywiście tak było. – Od teraz jesteś Fumo. – dodała łamiącym głosem i weszły razem do środka.


z/w -> Domek Matsubari
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 545
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takashi » 5 kwi 2019, o 11:48


Mamuście najzwyczajniej w świecie była na rękę cała ta sytuacja. Nie ukrywała nawet w najmniejszym stopniu, że chce się pozbyć syna, ten na szczęście był zbyt młody, by samemu to zauważyć. W pośpiechu spakowała wszystkie jego ciuchy i wyje**ła plecak pod drzwi, dając do zrozumienia, że jej podopieczny wraz z Takashi'm mogą już sobie pójść, co za babsko. Przed opuszczeniem lokalu bohater chciał najpierw skorzystać z toalety, wolał załatwić się w domowych warunkach i zadbać o względy higieniczne, aniżeli ulżyć sobie w lasku, gdzie nie mógłby nawet umyć rąk mydłem. Przejrzał się jeszcze w lusterku, poprawił wygląd, wyprostował ubranie i przeczesał włosy, dopiero po tym opuścił ubikację i udał się pod drzwi, skąd zabrał plecak dzieciaka.
-To co, Kenshin, idziemy? - rzucił niedbale, po czym wyszedł z domu i zaczął iść w kierunku szlaku transportowego.
Nie odzywał się nawet przez chwilę, nie miał takiego zamiaru, całą swoją uwagę skoncentrował na pilnowaniu bachora, bo z takimi przecież nigdy nie wiadomo. Ten konkretny pomiot szatana był na tyle niewychowany i energiczny, że w każdej chwili mógł gdzieś uciec, tak po prostu, właśnie dlatego członek klanu Nara musiał być nadzwyczaj uważnym, zgubienie małolata nie wchodziło w grę. Aż w końcu opuścili dziedziniec i minęli strażników, teraz znajdowali się już sam na sam, w związku z czym straszy z towarzystwa mógł się w końcu swobodnie odezwać.
-Okej, młody, słuchaj. Trzymasz się mnie i tylko mnie, nie możesz się ode mnie oddalać nawet na chwilę, bo jeśli tobie stanie się krzywda, to ja będę miał przerąbane, bo odpowiadam za twoje bezpieczeństwo. - mówiąc to powoli ściągał paski plecaka, najpierw jeden, potem drugi, rzucił bagaż przed nogi rzekomego panicza. -I nie jestem twoim tragarzem, więc masz to nieść. - przerwał na chwilę, by podrapać się w tył głowy i spojrzeć w niebo. -Im mniej będziesz marudził i wariował, tym szybciej dojdziemy do twojego ojca, więc bądź grzeczny i nie każ mi robić rzeczy, których robić nie chcę.
Może i Takashi był złośliwy, ale tym sposobem chciał zarysować pewne granice, dzięki którym podróż minęłaby znacznie sprawniej. Nie lubił dzieciaków, a w szczególności tych rozpieszczonych i nieusłuchanych, właśnie dlatego był gotów sięgnąć po ostateczność i zmusić chłopaka do posłuszeństwa metodą siłową, na razie nie musiał jednak tego robić. Spojrzał w którymś momencie na mapę, by upewnić się co do kierunku dalszej wędrówki.
-To gdzie teraz?
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 73
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 14:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 170 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę ze specjalnej siatki i krótką, szarą kurtkę z symbolem klanu na plecach.
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | torba nad lewym pośladkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398
GG: 67545715
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Harumi » 7 kwi 2019, o 14:41

DEAD CITY 13/15
[Takashi - misja D]

Dzieciak spojrzał na Takashiego z nieudawanym rozbawieniem. On już miał plan. Albo nie. Pokręcił głową na prawo i lewo.
- Z tobą? - roześmiał się nieomal dusząc. Matka, widząc naturalną reakcję swojego pomiotu szatana, diabelskiego nasienia klepnęła go zachęcająco w plecy i szepnęła coś do uszka. Ten nieomal natychmiast zmienił swoje zachowanie. Jakby demon, który go opętał został wypędzony przy pomocy krucyfiksu. Nagle, w parę sekund, stał się dzieckiem takim, o jakim śniliby wszyscy rodzice.
Pożegnawszy się z mamusią pocałunkiem w policzek pomachał jej łapką i ruszył śladami Nary. Oczywiście, w ręku dzierżył ulubionego misia-królisia-tulisia. Bo gdzieżby tak bez towarzysza podróży? Umiarkowane ciepło jesiennego słońca pędziło po twarzach podróżników promienistymi ciosami tworząc na ich twarzyczkach pasy podobne zebrom. Delikatny wiatr pozwalał na kontemplowanie ów ciepła w spokoju, gdy robiło się nazbyt gorąco - zabnie rozwiewał włosy i odzienie. Bynajmniej mocno, ot taki zabawny, nikły wiaterek. Nie działo się nic niepokoiącego, w końcu - Midori to ostoja lenistwa. A przynajmniej tak mówią kupcy. Ile w tym prawdy? Na moje oko najprawdę wiele.
- Do papy? - powiedział, by zaraz powtórzyć z jeszcze większym entuzjazmem. Kenshin bardzo się cieszył na ów wizytę u staruszka. W końcu dawno go nie widział. Byłoby z... 3 lata? Tak, jakoś tak. Szedł bez większego pośpiechu, summa summarum i tak trafi do ojca. Swojego ukochanego papy.
- Dobrze! - zakrzyknął po czym przystanął na chwilę w miejscu i podniósł z ziemi patyk. Wstał i dreptał dalej, coraz bardziej zadowolony. A przy tym wszystkim ciął powietrze ów kawałkiem drewna.
Kenshin, szczerze mówiąc, miał w tyłku uwagi i groźby Takashiego. Dla niego jedynym punktem uspokajającym był ojciec. I tylko on. Żadne inne osoby. Toteż nie robił problemów. Poza świszczącym w uszach dźwiękiem napieprzania badylem. Summa summarum - całą drogę, aż do domu ojca. Wędrówka nie była długa, dom papy dzieciaka był właściwie nieopodal granicy z traktem od strony Midori. Zasadniczo, gdyby komukolwiek powiedzieć, że dzieciak nie widział swego ojca 3 lata, mimo bardzo niewielkiej odległości, mogłoby się to skończyć niemałym zaskoczeniem.

Postacie
1) Strażnik 1
2) Matka
3) Synalcio
Mapa
*klik*
Jakby coś było niejasne - feel free.
Dla MG

Kontynuacja tu
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 521
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Poprzednia strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości