Szlak transportowy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaime » 24 sie 2015, o 18:58

-No i wszystko jasne. Mogę się założyć że ten jebany samuraj to wszystko ukartował i specjalnie mnie tu wysłał. Wiedział że ten koleś będzie chciał coś w zamian, a badania nad moim ciałem są idealną zapłatą. Jeśli wrócę to znowu utnę mu tą rękę. -Spojrzałem jeszcze na Doktora i westchnąłem zrezygnowany. Najwyżej już nigdy więcej się nie obudzę i będę mógł spokojnie przewracać się w grobie, jeśli doktorek mi na to pozwoli.
-Niech ci będzie. Pochodzę z klanu Uchiha i posiadam doujutsu. -W tym samym momencie aktywowałem moje szkarłatne oczy. -Pozwolę ci je zbadać, ale mam pozostać nienaruszony, albo inaczej organizacja zabije ciebie. Dodatkowo chce poznać pod koniec wyniki twoich badań. -Nie pozostało mi nic innego jak się zgodzić, chociaż może zdobędę jakieś ciekawe informacje o moim kekkei genkai.
Akaime
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 24 sie 2015, o 19:21

Misja 21/30 C - Obsłuż się sam.
To, czy cała ta sytuacja, te niesamowicie sprawne powalenie chłopaka genjutsu nim w ogóle mógł użyć oczu i cała ta dalsza akcja byla planem samuraja, Akaime będzie mógł się dowiedzieć dopiero później. Tak czy siak, deal został potencjalnie zawarty. Chłopak zawierzy swoje życie i doujutsu doktorkowi w łapska, a ten wzamian dołączy do organizacji do której Shingo również należał. Czy całe to poświęcenie koniec końców się opłaci? W sumie chłopak nie miał jeszcze tatuażu jak wszyscy. Może Akaime jest tylko ich marionetką, psem gończym, a teraz z ręki doktora straci życie jako ofiara misternego planu? Nie wiadomo. Postanowił zaufać 'tym na górze'.
-Uchiha. Och. Sharingan. Znam troche te oczy. - Podszedł do chłopaka i tknął jego oko palcem w rękawiczce.
-Hmm... okej. Położ się na krzyżaku. Ładnie i nóżki szeroko, zapniesz sobie paski, ja ci zapne potem na druga ręke. I oprzyj główke wygodnie, bo jak drgniesz czy coś to moge ci oko wyjąć. A tego nie chcemy.
Po czym szeptem dodał, zupełnie cichutko 'jeszcze nie'.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaime » 24 sie 2015, o 19:30

-W co ja się wpakowałem. Tylko po co by mu były moje oczy jakby je wydłubał? Jaki pożytek z gałek ocznych skoro zostały wyjęte z oczodołów ich użytkownika? -Miałem wiele pytań, ale to nie czas na ich zadawanie. Teraz muszę modlić się o to żeby nie stracić w żaden sposób wzroku, bo wtedy nici z mojej kariery jako shinobi. Zgodnie z poleceniem ułożyłem się na czymś co Doktor nazwał krzyżakiem, a następnie zapiąłem paski na kostkach. Przy okazji sprawdziłem jak one działają, aby w miarę możliwości móc szybko się z nich uwolnić. Dodatkowo w rękawie bluzy schowałem kunai, kiedy Doktor nie patrzył, aby móc uwolnić również ręce. Na koniec oparłem wygodnie głowę i krzywo się uśmiechnąłem na komentarz Doktora.
-Na co Doktorowi wydłubane oczy? Jaki z nich miałby pan pożytek?
Akaime
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 24 sie 2015, o 20:03

Misja D 23/30 - Start the real fun.
Lekarz osiągnął teraz trzeci stan - dzikiej radości. W trakcie zapinania się na krzyżaku ze dwa razy przytulił Akaime, a sam potem skakał po sali, depcząc trupy, depcząc ich narządy i ćwierkał. Tak, dosłownie ćwierkał, ciesząc sie jak dziki, jakby się przećpiał. Ot taki triumfalny stan wariata. Czy ten człowiek na pewno będzie dobrym nabytkiem dla organizacji? Czy on naprawde się do czegokolwiek nadaje? On jest bardzo, ale to bardzo szalony. Nie wyrządzi więcej szkody niż pożytku? Nie zauwazył, jak Akaime chowa Kunaia. Ale bardzo ucieszył się, gdy chłopak sie zapiął.
Podhopsasał do niego i zapiął ostatni pasek. Mocno.
-Kolczyki. Albo takie fajne nakładki na pióro, by się końcówka nie strzępiła jak skończysz pisać. Wiesz gustowne szykowne. Wiesz? Nie. Może. Tak. Nie... - I znów pierwszy stan wojny mentalnej i niezdecydowania. Zaczął przeglądać urządzenia, w końcu położył ręke na stole.
-Zgadzasz sie na te prawie bezbolesne badanie po którym będe wam pomagał? Troche. Może. Raczej. Tak. Czy nie? Zawsze trzeba się skonsultowac z lekarzem lub farmaceutą przed probowaniem nowych rzeczy to masz okazje.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaime » 24 sie 2015, o 21:22

//Post pisany pod wpływem zdenerwowania na Steam, CS:GO, Valve, Gaben'a

No tak. Jakiś powalony doktorek zaraz mi będzie dłubać w oczach, a ja zapewne nie będę nawet w stanie się już uwolnić. No ale czego się nie robi dla jakiejś organizacji do której dołączyłem tylko dlatego że nie mam żadnego innego celu? Moje życie jest po prostu najlepsze. Urodzony w jednym z najpotężniejszych klanów, ale co z tego jeśli po śmierci mojej matki zostałem porzucony przez mojego ojca, a może po prostu pod wpływem szoku zapomniał o mnie? Ciekawe czy jeszcze żyje? Może chleje dzień i noc i nie wytrzymuje psychicznie, a może już ma wesołą rodzinkę z jakąś przybłędą i już dawno zapomniał o swojej wcześniejszej żonie. A w dupie z nim. Ważniejsze jest to że przez niego musiałem mieszkać na ulicy, aby ostatecznie uciec z wioski i zostać poszukiwanym człowiekiem, tylko dlatego bo akurat zakutemu w zbroje facetowi tak się zachciało. No a teraz dla niego ryzykuje swoje życie i jedyne co pozostało mi po matce, czyli moje kekkei genkai. Zycie jest na serio powalone. No ale co zrobisz? No nic kurde nie zrobisz. Bóg jest taki okrutny że głosił równość wobec wszystkich, a tak naprawdę wszystko zależy od szczęścia w jakiej to rodzinie się urodzisz.
-Rób co masz robić. -Odpowiedziałem i już niczym się nie przejmowałem. Po prostu odprężyłem się i miałem cały świat gdzieś. Najwyżej spotkam się ze swoją matką i będę wesoło hasał po chmurkach tego zajebistego nieba.
Akaime
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 25 sie 2015, o 01:57

25/30 - Misja C - it burns so good'
Akaime postanowił oddać się całkowicie w ręce doktorka. Bardzo odważne, ale i głupie posunięcie. Oddając mu się ryzykował przecież swoje oczy, swoje cenne doujutsu i jedyną wartośc jaką wyniósł z bycia Uchihą. Ryzykował tez swoim życiem, czyli prawdopodobnie najcenniejszym co ma i będzie kiedykolwiek miał. Oddał się w ręce doktora, czyniąc go swym bogiem, człowiekiem który decyduje o jego życiu i śmierci. A ten... No cóż, postanowił to wykorzystać aż nadto.
-Widzisz, Akaime. - Nagle poznał jego imie czy chłopak mu mówił? Mina doktora świadczyła o tym, jak świetnie się przy tym wszystkim bawi. A przy czym dokładnie? Oprócz zabawy w boga i posiadaniem kontroli całkowitej nad życiem chłopaka, potencjału z klanu Uchiha, kimś, kto może osiągnąć o wiele więcej niż zgon na krzyżu operacyjnym w jakiejś upiornej sali tortur? Nie wiedział nawet gdzie jest. Czy pod ziemią czy w jakimś schronie na powierzchni. A mimo to oddał się we władanie potężnemu człowiekowi którego poznał, a który nie wyglądał na osobe pełną skrupołów.
Wiedząc, ze Akaime zawierzył mu swój los, postanowił sie upewnić iż nagle nie zmieni zdania. Bez najmniejszego zawahania użył znowu jutsu przyzywającego i z małego zwoju wyciągnął wiele metrów grubego łancucha którym związał chłopakowi ręce. Potem także zawiązal mu usta, z kneblem, by chłopak nie krzyczał. Za głośno.
-Jest jedna wada waszej organizacji. Do tej pory nie mieliście Uchiha. A teraz, odkąd macie staliście sie interesującą mnie jednostką bojową. Dopiero teraz macie coś godnego mojej uwagi i zainteresowania... A może nawet i mojej współpracy. Twoi kompani cię wystawili. Owszem, nie mam prawa cie zabić, ale mogę robić z tobą co chce dopóki cię to nie zabije i nie pozbawi patrzałek. Taka byla moja cena... - Odszedł od spętanego bardzo potężnie i zakneblowanego chłopaka. Spojrzał na niego. Zatarł dłonie, biorąc przyrząd bardzo podobny do miotacza ognia z miską na koncu.
-Mam jedną prośbe. Nie aktywuj Sharingana. To by zepsuło wartości badawcze tego co z tobą zrobie. A chce... Sprawdzić czy moge zdalnie aktywować twoje doujutsu. Sprawiając ci bardzo dużo nieprzyjemnego bólu. - Uśmiechnął się od ucha do ucha prawie, tak szeroko i radośnie.

And there was only pain.

Niesamowity ból to jedyne, co czuł Akaime. Nie wiedział, kiedy wszystko się zaczęło. Cały ten wielogodzinny koszmar. W momencie w którym doktor stał się poczytalny i przyłożył mu do jednego oka swoją upiorną maszynke poczuł ciepło. A z cieplem pojawił się koszmarny ból, jakby coś rozrywało jego komórki, jedną po drugiej. Czuł, jak uchodzi z niego czakra. Oznaczało to jedno - Doktorkowi się udało, aktywował bólem jego Sharingana w sposób zdalny. Ale nie, to nie wystarczyło. Żar palił jego skóre jeszcze wiele godzin....
Chłopak w którymś momencie stracil przytomnośc.Gdy obudził się, przy doktorze stał Noroai który pomagał mu spisywać obserwacje, o które wzbogacił swoją wiedze podczas tortur Akaime.
Obaj go ignorowali. On sam? Czuł palący ból połowy twarzy i to, że jeden jego Sharingan był włączony. Mógł go w każdej chwili wyłączyć, ale i tak jego pokłady czakry były niesamowicie wyssane. Tak gdzieś do jednej drugiej.
Usłyszął, dochodząc do Siebie, glos Kakuzu.
-I sądzi Pan, że tak będzie można? - nadzieja w głosie była niemal niemożliwa do przeoczenia.
-Jestem pewny. Sharingan może zostać przeszczepiony innej osobie i nie straci swojej właściwości. Można przeszczepiać w ten sposób bardzo wiele różnych Kekkei Genkai i Doujutsu. Prawie wszystkie... - Odpowiedział doktor ukrywając podekscytowanie.


Zdobyta wiedza: Istnienie przeszczepów i możliwość ich wykonywania bez śmierci dawcy.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaime » 25 sie 2015, o 19:39

Zostałem oszukany. Wystawiony do wiatru przez ludzi, którym zdecydowałem się zaufać. Moje życie to jednak jedna wielka porażka. Teraz pozostaje mi zaakceptować mój los i w spokoju przeżyć te ostatnie godziny życia. Ciekawe czy jest jakaś szansa na to że uwolnię się stąd. Może gdyby mi przyszedł ktoś z pomocą? Ale niby kto? Klan Uchiha nigdy nie uznawał mojego istnienia. Organizacja której ufałem jest głównym pomysłodawca tego zdarzenia. Nie mam żadnych znajomych, czy przyjaciół.
-Cholera! -Zdążyłem jeszcze zakląć w myślach i zaczęło się. Nie wiem ile minęło czasu, albowiem wszechobecny ból stępił moje zmysły. Czy to się dzieje kilka godzin? Dni? Tygodni?
-Czy właśnie taka śmierć jest mi przeznaczona? -Myślałem tylko i wyłącznie o tym, ale nie jest to chyba dziwne w takiej sytuacji. W końcu w każdej chwili moje ciało może nie wytrzymać. W końcu jednak ocknąłem się i od razu stwierdziłem kilka rzeczy. Po pierwsze nie mogę się ruszyć zbytnio. Po drugie mam aktywny jeden z sharinganów i poparzoną część twarzy. Po trzecie obok mnie jest ten Kakuzu i Doktor i z tego co rozumiem to planują przenieść moje oczy w ciało kogoś innego. Na razie nic nie mogę zrobić, ale to nie potrwa długo. Wystarczy że ta szmata Noroai opuści to miejsce, a wtedy wprowadzę swój plan w życie. Na sam początek będę musiał poluzować więzy przy użyciu Nawanuke, a potem tylko będę musiał zabić Doktora. Najpierw jednak muszę czekać aż nikogo tu nie będzie oprócz naszej dwójki, chociaż jakby i mój lekarz wyszedł to też by było dobrze. Póki co pozostaje mi dalej tak leżeć i udawać nieprzytomnego.
Akaime
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 25 sie 2015, o 21:41

Misja C 27/30 - Surpriza.
Uchiha Akaime, Akaime Monsteru czy Shingo Uchiha... Jakby się nie nazywał, chłopak ma wiele zalet. Potrafi walczyć, używać broni białej, kunai, shurikenów, ma pewną władze nad katonem, a przede wszystkim ma legendarne czerwone oczy - Sharingan. Sharingan ma niesamowicie potężną właściwość pozwalającą dojrzeć przez genjutsu i uciec z niego. Ale Sharingan miał jedną wielką wade. Nie pomagał dojrzeć prawdy gdy genjutsu nie zostało rzucone. Widząc, że chłopak się obudził, Noroai do niego podszedł.
-Cześć, młody. - Rzucił uśmiechając się szeroko i ukazując swoje nici. - Wybacz za to. Dostanie kogoś z Sharinganem to była cena dołączenia doktora do nas. Ale nic ci nie zrobi, jeśli oddasz mu oko.
W sumie chłopak mógł się spodziewać, ze takie słowa padną wczesniej czy później. By oddał oko. W koncu... Kim/czym więcej jest jeśli nie oczami i niczym więcej?
Noroai ściągnął mu knebel.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaime » 25 sie 2015, o 22:12

No i w końcu wszystko wyszło na jaw. Na dodatek ta kupa gówna chce abym oddał swoje oko temu doktorowi. Czyli nie pozostało mi nic innego jak zabić ich bez zważania na to czy przy okazji zginę. Tylko czy na pewno warto? Może gdybym nie posiadał tych oczu to mógłbym prowadzić zwykłe życie z dala od walk i ryzykowania życiem. Dorósłbym i może bym spotkał jakąś kobietę z którą w przyszłości założyłbym rodzinę. Jednak z drugiej strony czy te oczy nie są moją jedyną pamiątką po mamie. Czy życie musi być takie trudne? Czy musimy w nim podejmować takie trudne wybory? Życie jednym słowem ssie. Mam to jednak w dupie i pokaże mu że sam mogę rządzić swoim życiem.
-Pieprz się -Wysyczałem głosem pełnym jadu i następnie spróbowałem się uwolnić przy użyciu techniki Nawanuke. Jeśli jest mi tu pisana śmierć to niech to nastąpi wtedy gdy będę się starał przetrwać. Jeśli nic z tym nie zrobię to czy śmierć mojej matki miała jakiś sens? Poświęciła swoje życie aby mnie urodzić. Jeśli się poddam to nie będę w stanie spojrzeć w jej oczy po drugiej strony.
-Wybacz mi kaasan -Jeśli udało mi się uwolnić z więzów to wyciągam kunai z rękawa i rzucam nim w doktorka, a następnie łapie urządzenie to wydalania płomieni i celuje nim w Kakuzu.
Akaime
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 25 sie 2015, o 22:54

29/30 - You passed the test. Bitch.
Kiedy Noroai w odpowiedzi na swoją tak ajkby można to nazwać oferte, usłyszał wulgaryzm, wybuchnął smiechem. Bardzo donośnym i bardzo radosnym, szczerym. Nawet pozwolił chłopakowi używając nawanuke poluzować więzy. Patrzył tylko i się śmiał. Akaime rzucił Kunai, a broń ta została zatrzymana dosłownie w locie przez kolejnego człowieka, który z niesamowita szybkościa wyskoczył z cienia i złapał ją, doslownie złapał kunaia za rekojeść, jakby ten był rzucony przez pięciolatka z niedowładem mięśni. Noroai złapał Akaime za ręke, dociskając go do krzyżaka.
-Spokój. I słuchaj. To był test. Przeszedłeś go. Oficjalnie stałeś się członkiem Organizacji i będziesz musiał porozmawiać z Liderem który przedstawi ci nasze struktury, kto jest kim i kim ty możesz się stać. I będzie tez tam czlowiek który zrobi ci tatuaż. - Mówił spokojnie i staral sie uspokoić złość chłopaka.
-Poparzona twarz to wymóg. Wszyscy wiedzą, jak wyglądasz. Teraz już cie nikt nie skojarzy. Będziesz mógł bezpiecznie z nami pracować. A to wszystko, cała ta sytuacja... Chcieliśmy zobaczyć czy nie jesteś wydyganiec. - Starał się utrzymać ten sam ton. Skinął na tego, który zatrzymał ostrze.
Na Akaime teraz spojrzał i powoli do niego podszedl czarnowłosy, wysoki chłopak w lekkiej zbroi. Jego oczy były wyjątkowe i to doslownie.
Chłopak podał mu broń, kłaniając się lekko.
-Uchiha Kano. Jako członek naszego rodu będziesz od tej pory pod moją protekcją oraz pod moim treningiem. Jak oczywiście otrzymasz już tatuaz. Czy to jest jasne? - Mimo dośc srogich słów jego aparycja jest miła. Wygląda bardzo podobnie do akaime, jednak jest starszy. Usmiecha się lekko.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaime » 26 sie 2015, o 13:34

-Nie no. Zajebisty kurwa test. Nie ma co. Może by tak jeszcze odcięli mi rękę bo nie byli pewni czy na pewno zdałem. -Od razu wyrwałem się z uścisku Kakuzu i następnie powoli wstałem na własne nogi. Przez chwilę nie miałem sił aby się ruszyć, ale w końcu krążenie powróciło do normy i z dużym wysiłkiem podszedłem do mojego kuzyna, lub też wujka i wyrwałem mu z reki swój kunai, a następnie schowałem go do kabury. Dopiero wtedy wróciłem na krzyżak i usiadłem na nim, a następnie spojrzałem na doktorka.
-Zacznij mi robić ten tatuaż. Chce już wrócić do domu i mieć was wszystkich w dupie przez najbliższy tydzień. -Byłem wkurzony na nich i nie było to trudne do odkrycia. Na srogie słowa mojego nowego nauczyciela westchnąłem.
-Jak szef tak każe to i tak nie mam wyboru. Może kiedyś mi pokażesz coś przydatnego. - Odpowiedziałem, a następnie dodałem w myślach. -Chociaż nie liczyłbym na nic szczególnego, no może pokaże mi jak aktywować takiego dziwnego sharingana jak on ma. Bo to chyba sharingan? Tylko on ma taki krwawy odcień z czarnymi szczegółami.
-Na początek możesz mi powiedzieć co się stało z twoimi oczami że wyglądają inaczej niż zwykły sharingan.
Akaime
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaien » 26 sie 2015, o 14:29

Misja 31/30
W sumie inicjacja jest wszechobecnym zjawiskiem nawet w zwykłych gangach bandziorów. Zawsze się jakoś łamie świeżaka by się potem wpasował w grupę. A co dopiero w takiej potężnej organizacji bądź co bądź jednak mafijnej i niezbyt legalnej. Jakby nie patrzeć to jednak są dalej przestępcy. I to bardzo silni i zwyrodniali.
-Teoretycznie Noroai zrobiłby ci go później, ale skoro chcesz.... - Kano westchnąl i dał znak Kakuzu który kazał Akaime odsłonić ramie. Tam powoli nićmi robił mu tatuaż z wielu stron na raz, maczając je w tuszu od doktorka i nakłuwając nimi skóre.
Kilkanaście minut, chwile bólu i tatuaż był.
-Staraj się tego nie zabrudzić i nie uszkodzić przez najbliższe dni. A moje oczy to Mangekyou Sharingan. Kalejdoskopowy Sharingan, nigdy nie słyszałeś? Musisz być silniejszy, dużo, dużo silniejszy. A wtedy zamordujesz kogoś bardzo ci bliskiego i wejdzie. Ale musisz mieć trzy tomoe, a masz chyba jedną z tego co mi mówili...
Kano zaśmiał się donośnie po tej wypowiedzi bez wyraznego powodu, a Noroai spojrzał jak na wariata.
-Znalazł swojego ojca posuwającego jego dziewczyne. Zabił oboje i o. Zmienił się. Dobra, młody, tatuaż masz, więcej ci nie potrzeba, spadaj do Siebie. Bedzie misja to wpadnie Kano. - Po tym go pozegnali i wyprowadzili na powierzchnie.


Misja skonczona, gratuluje. PH jest, wiedza jest, nagrody w postaci Ryo nie ma, tak jak ustalalismy.
Kaien
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaime » 26 sie 2015, o 14:41

Wszystko szybko poszło na szczęście. Noroai raz dwa zaczął mi robić tatuaż, a po tych wszystkich torturach ból nawet nie wykrzywił mi twarzy. Chyba zaczynam powoli przyzwyczajać się do tego że co chwile zostaje jakoś poturbowany. Najgorsze jest to że będę musiał skierować się do szpitala z tym poparzeniem. W międzyczasie dowiedziałem się o tym co to za dziwny sharingan, oraz sposób na jego aktywowanie. Szkoda tylko że nie mam żadnych bliskich mi osób abym mógł je poświęcić dla większej mocy. W końcu moi przyjaciele z ulicy umarli i to wszyscy. Mój ojciec nie wiadomo gdzie jest, a i tak na nim mi nie zależy. Moja matka także umarła. Nie mam nikogo.
-No dobra. To ja wracam do domu -Zdjąłem z siebie bluzę aby nie zanieczyścić tatuażu i ruszyłem do wyjścia. Chwilę się pokręciłem po okolicy aż w końcu udało mi się wyjść na zewnątrz. Nie za bardzo wiedziałem gdzie jestem a więc ruszyłem przed siebie i w końcu natrafiłem na główny szlak i wtedy poszło już z górki.
Akaime
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikaru » 23 lut 2016, o 20:52

Skąd: Midori
Dokąd: Ryuzaki
Czas podróży: 15 minut
Czas przybycia:21:03
Środek transportu:Konno
Czas wyruszyć w podróż- Powiedział chłopak wynajmujący konia od wysokiego mężczyzny.Gdy tylko zapłacił, dosiadł wierzchowca i powoli udał się w stronę Ryuzaki, Będzie fajnie, może poznam kogoś kto pomoże mi wzmocnić się? kto wie , zobaczymy jak to będzie - Mówił do siebie , a ludzie którzy go otaczali spoglądali na niego jak na psychopatę Cieszę się że mogę w końcu wyruszyć, że mogę w końcu wyjść na spotkanie z życiem, cóż jeszcze tu wrócę ale na pewno nie teraz, teraz czeka mnie przygoda.- i tak mijały mu minuty za minutami , na szczęście nie musi jechać "sam" i może z kimś porozmawiać , ale czy na pewno?.
Hikaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hisui » 12 lip 2017, o 18:55

~Senju i Uchiha?
~9/30 (ciąg dalszy)




Hei pokiwał głową na słowa chłopaka. Oczywiście, jak mówi wiejskie powiedzonka "każdy szermierz dupa kiedy wrogów kupa". To samo odnosi się do shinobich, szczególnie tych niższych stopniem. Jak Doko, u których pewność swoich sił szła niemal równocześnie z niedocenianiem przeciwnika i to mogło być dla nich zabójcze połączenie. Czy tak było też u Josaijiego? Ciężko powiedzieć. Mógł przewyższać potencjałem szeregowego Doko, ale czy był od nich lepiej przygotowany mentalnie? To się zapewne okaże.
Uprzejmy mężczyzna spojrzał przelotnie na młodego chłopaka na wozie.
- Ano, tak już jest, że shinobi za darmo nie pracują. A wy, wybaczcie, na shinobich wyglądacie, chociaż porządniej wyglądacie od tych najemnych - odezwał się ze zrozumieniem - w końcu, jakby nie patrzeć, to wy nadstawiacie karku. I za coś żyć trzeba - westchnął. Zastanowił się przez chwilę nad odpowiedzią na pytanie chłopaka.
- Ja raz, ale byłem wtedy większą karawaną i też z ochroną. Ale opowieści wiele, wystarczy nadstawić uszu - stwierdził na koniec. Potem Hei wciągnął go w rozmowę o interesach i o cenach różnych produktów w prowincjach. Droga mijała im spokojnie, wkrótce opuścili tereny Senji i wjechali na terytorium klanu Nara. Nawet las się zmienił, wydawał się gęstszy i jeszcze ciemniejszy niż zazwyczaj.
Hisui
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość