Nieuczęszczany trakt

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kaz » 24 mar 2017, o 08:49

Dźwięk łamanych gałęzi zbliżał się do traktu. Spośród gęsto usianych drzew na drogę wyskoczył szesnastoletni przedstawiciel Watahy - Kaz, a w zasadzie tej marnej pozostałości dawnej świetności najemników (o ile świetnością można nazwać przetrwanie od pierwszego do pierwszego). Twarz czarnowłosego usiana była siatką licznych nacięć, zapewne od niepowstrzymanego biegu przez puszczę Prastarego Lasu. Liczne liście i gałązki znalazły sobie przytulne schronienie w gąszczu nieułożonej fryzury Juugo. Zatrzymał się na trakcie, pochylił się, podparł rękoma kolana. Rozejrzał się na boki. Pusto. Wygląda na to, że uciekłem tym skurwielom. To było tak nagłe. Cholera... - podsumował w myślach ostatnie zdarzenia, a następnie spróbował się wyprostować. Jednak ponownie się lekko zgarbił czując ukłucie w klatce piersiowej. Zaraz po tym nastąpił atak gwałtownego kaszlu, który zakończył się splunięciem krwią. Brudnym od ziemi i kurzu wierzchem dłoni, Kaz wytarł usta. Padam z nóg. Potrzebuje wody, potrzebuje pomocy. Kuso. - to prawda, shinobi nie był w najlepszej sytuacji. Lekko ranny, głodny, spragniony, bez swoich przyjaciół, których utracił w mgnieniu oka. Wataha zgasła jak ogień zdmuchnięty z knota świeczki. Czerwonooki rozpoczął wolny marsz ku północnej części traktu, od czasu do czasu rozglądał się na boki, czy w okolicznym podszyciu lasu nie ukryło się jakieś niewielkie zwierze czy krzak z owocami. Zadowoliłby się nawet korzonkami.
Kaz
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Meido » 25 mar 2017, o 01:03

Misja rangi D - Kaz - 1/15

Ostatnie wydarzenia miały zapewne odcisnąć piętno na całej historii naszego bohatera, który równie bohatersko (a może nie?) uciekł z kryjówki Watahy. Mógł się stać dobry, a przynajmniej lepszy. Mógł zająć się jakimś uczciwym zajęciem. Kradzieże i morderstwa to nie było coś czy można było się szczycić. A może jednak Kaz postanowi po wszystkim znaleźć sobie inną grupę i cały czas robić to samo co robił? Hmm ... to także było prawdopodobne. Czas odsłoni wszystkie tajemnice. Niemniej jednak zdawać by się mogło, że młodzieńcowi tego czasu może zabraknąć. Nie był w najlepszej formie. Złamane żebro, krwioplucie, trudności z oddychaniem. Chłopak mógł ignorować te wszystkie objawy, próbując sobie wmówić, że przecież to nic wielkiego. Mógł nawet pokonać ból i zdawać by się mogło, że także przeżyć w takim stanie nawet i sto lat. W rzeczywistości jednak jego stan był o tyle poważny, że zawsze mogły pojawić się jakieś komplikacje. Zapach krwi, pochodzącej z ... ust Kaza mógł ściągnąć dzikie zwierzęta. Czy jego umiejętność porozumiewania się z nimi pozwoli mu wyjaśnić sprawy z przywódcą prawdziwej wilczej watahy? Do tego głodnej? Może i samiec alfa puściłby go wolno, ale po co tak ryzykować? Trudności z oddychaniem zawsze mogły się skończyć tragicznie. Nagły spadek energii. Niedotlenienie mózgu, obniżające zdolność logicznego myślenia i postrzegania otaczającego świata. Czy byłby w stanie wykryć wtedy zagrożenie? Czy zdołałby przemówić do dowódcy stada zanim ten od tyłu przegryzie mu gardło? Zostawmy to jednak. Złamane żebro było chyba najgorsze. Kaz uciekał. Klatka piersiowa poruszała się to w górę to w dół, sprawiając ból. Połamana kość żebrowa zawsze mogła narobić szkód. Przebić płuca lub serce. Z tym nie było żartów. Dobrze chociaż, że zwolnił tempo. Mógłby się bowiem serio zabić. Może tego nie wiedział, ale doświadczony medyk z pewnością zakazałby mu w ogóle się poruszać. Ale co on tak na prawdę mógł zrobić? No w sumie to nic. Mógł tylko iść przed siebie i liczyć na to, że na kogoś wpadnie i ten ktoś nie będzie skurwielem przed którym uciekał ani też nie będzie wilkiem czy innym nieprzyjaznym stworzeniem. No i, że będzie też przyjaźnie nastawiony i może jakoś go ocali. Gdyby udało mu się znaleźć kogoś takiego, to byłby to cud. Niczym wygrana dużych pieniędzy na loterii pieniężnej. Tak dużych, że można byłoby wynająć sobie prywatną armię. Czy Kaz miał takie szczęście?
- Spacerek?
Wydawać by się mogło, że miał. Za jego plecami bowiem rozległ się jakiś męski głos. Shinobi go nie zauważył. Ale czy szczęście było rzeczywiście szczęściem? Czy może po prostu ... był to pech? To także czas pokaże.


Jak chcesz to opisz pogodę i porę dnia. A jak nie chcesz, to powiedz jaka mniej więcej jest pogoda i pora dnia to opiszę za Ciebie :P. No i sorka, że tak długo.
Meido
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kaz » 25 mar 2017, o 10:10

Z pochmurnego nieboskłonu miała rozpocząć się prawdziwa inwazja. Niczym zwiadowcy Czyngis Chana, pierwsze krople mżawki uderzały w okoliczne liście oraz barwiły zakurzone kamienie traktu na nieco ciemniejszy kolor. Zerwał się lekki wiatr, nucąc pod nosem wesołą piosenkę, której większość podróżników nie uważała za tak pogodną. Kaz spojrzał w górę i poczuł lekką wilgoć rozpuszczającą zaschniętą krew i kurz na jego twarzy. Kuso. Zapowiada się na ulewę. Chikusho! Serio? - myśląc, lekko przyspieszył kroku, ale złapał się za bolącą okolicę żeber, a następnie wciągnął się w kaskadę kaszlu. Shimatta, jest źle. - poziom adrenaliny spadł i uderzenie napastnika stało się dużo bardziej dotkliwe. Czerwonooki rozglądał się w poszukiwaniu jakiegokolwiek ptactwa chcąc się z nim porozumieć. Miał nadzieje, że w pobliżu znajduje się jakaś chata, którą ze znacznej wysokości przysłowiowy wróbelek by zobaczył. Jednak jak na razie, żadne zwierze nie zamierzało zaszczycić swoją obecnością shinobiego. Stało się za to coś innego. Męski głos zza pleców wbił się w świadomość Kaz'a niczym długa, ostra szpila. Fakku. Znaleźli mnie. - pomyślał mężczyzna, jednocześnie powoli odwracając się. Jego prawa ręka od razu powędrowała do torby na biodrze i chwyciła kunaia, nie wyciągając go z ukrycia. Badawczo przyjrzał się nieznajomemu, będąc gotowym na najgorsze. Na walkę o własne życie. Jeśli jednak okaże się, że to zwykły, przynajmniej z pozoru nie robiący złego wrażenia cywil, Juugo natychmiast wyjmuje rękę z torby po czym uśmiecha się "przez łzy" i odpowiada. Chciałbym nazwać to spacerem. Niestety w pośpiechu pokonywałem ostępy leśne, nie zauważyłem dużego spadu i spotkał mnie cholernie mocny upadek. Mam wrażenie, że złamałem żebro lub dwa. Pomożesz dobry człowieku? - tak mniej więcej miało wyglądać kłamstwo, którego chciał użyć shinobi. Podczas życia w bandzie Hisato, niejednokrotnie uciekał się do kłamstw, czy to przed stróżami prawa czy przed zwykłymi cywilami. Kim jest nieznajomy? To było najważniejsze pytanie.
Kaz
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Meido » 26 mar 2017, o 00:06

Misja rangi D - Kaz - 3/15

Taka reakcja była całkowicie do przewidzenia. Strasznie poobijany i niedawno zaatakowany Kaz wyczuwał zagrożenie na każdym kroku. Takim potencjalnym zagrożeniem była oczywiście osoba, która nagle odezwała się za jego plecami. Młodzieniec nie wiedział co przybysz chce mu zrobić, jednak w przypadku ataku mógłby się nie obronić. Atak jednakowoż nie nastąpił. Mogło to świadczyć o tym, że mężczyzna ma pokojowe zamiary albo póki co nie chce się angażować w walkę i ocenia swojego potencjalnego przeciwnika. Zapewne też widział opłakany stan Kaza. Co do samej postaci mężczyzny. Był to bardzo dziwny jegomość. Czarny płaszcz, grube buty, a do tego ta przerażająca maska z ptasim dziobem tak jakby. Wyjątkowo specyficzna i tajemnicza postać. Cóż więc Kaz miał zrobić? Ano wygłosił swoją mowę, bo co mu pozostało? Czy dziwny strój oznaczał, że osoba jest zła? Niekoniecznie. Czy to, że nie atakowała oznaczało, że była dobra? Może, ale prędzej można by rzec, że neutralna. No cóż. Sprawiał wrażenie całkiem niegroźnego i nawet przyjaznego gościa.
- Igaku jestem. - O proszę! Przedstawił się nawet. Teraz Kaz mógł się już zorientować, że osoba ta nie jest już młoda. Jedno słowo mogło do tego nie wystarczyć, ale trzy? Co ten staruszek robił? Dlaczego był zamaskowany? Któż to wiedział. Może taka moda? Może ... ciągle te może, a przecież to nie Kantai czy Hyuo, nie? - Jakoś nie wydaje mi się, żebyś mówił prawdę.
To było dziwne. Dlaczego zarzucał Kazowi kłamstwo? Czy on nie widział w jakim stanie jest ten nieszczęśnik? Widział. Najprawdopodobniej wykrył to, że cała ta historia z upadkiem to wielka bzdura. Jak? To się dopiero miało okazać. Albo i nie. Chociaż Kaz tego nie widział, to mężczyzna uśmiechał się pod maską. Nie było do końca jasne dlaczego. Czy zwietrzył interes? Czy może bawiło go nieszczęście chłopaka? A może i jedno i drugie? A może był zadowolony sam z siebie, że udało mu się przejrzeć kłamstwo? A może śmiał się z niego, że tak nieudolnie kłamie? A może jedno i drugie? A może jedno i drugie i trzecie i czwarte? Kto to wiedział? No kto?
- Ale to niezbyt ważne. To jak? Poskładać Cię?
Całej tej rozmowie, która być może była dla Kaza wybawieniem przyglądało się słońce. Gdzieś tam wysoko ponad burzowymi chmurami. Przenikało je wzrokiem, a jego wysokość wskazywała na południe. Jednak czas tam, na dole, tak jakby się zatrzymał.
Meido
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kaz » 26 mar 2017, o 14:46

Lekka konsternacja na twarzy Kaz'a w momencie, gdy ujrzał źródło wcześniej usłyszanego głosu, wynikała zapewne z nietypowego ubioru nieznajomego. Zwracając uwagę na zbliżający się deszcz, obcy dobrał ubrania dużo lepiej, jakby spodziewał się nadchodzącej zmiany pogody. Do tego ta maska... Ki diabeł? Co to za ptasi dziób? - niepewność myśli zajęła świadomość shinobiego. Po krótkiej chwili, w której obaj mężczyźni obserwowali się wzajemnie, przybysz wypowiedział krótkie zdanie. Z tonu jego głosu, Kaz od razu wywnioskował, że miał styczność z osobą, która na swoich barkach posiadała ciężar wielu przeżytych wiosen. Czerwonooki nie skomentował wyjawienia imienia przez Igako. Sam nie zamierzał od tak wyjawiać swojego imienia drugiemu człowiekowi spotkanemu na trakcie. Kiedy ten dalej ciągnął swój wywód, zaprzeczając prawdomówności przedstawiciela klanu Juugo, shinobi oszczędził jakiejkolwiek emocji. Jego twarz pozostała niewzruszona. Starzec może się jedynie domyślać, tak naprawdę poza przypuszczeniem zapewne gówno wie. - skwitował w milczeniu. Zza chmur zaczęło się przebijać słońce, tak jakby ulewa miała w ogóle nie nadejść. Igako zaproponował pomoc, co było Czerwonookiemu jak najbardziej na rękę, jednak nie sięgał po najłatwiejsze rozwiązanie bez wcześniejszego upewnienia się swoich racji. Spojrzał w otwory na masce, gdzie w teorii powinny znajdować się oczy wędrowca i drugi raz w tym spotkaniu się odezwał. Igako, powiedz mi, jesteś shinobim? Znasz się na Iryojutsu? Potrzebuje medyka z prawdziwego zdarzenia, a nie jakiegoś leśnego felczera. - pytanie Kaz'a zdawało się mieć racjonalne podłoże. Jeśli zamaskowany osobnik okazałby się zwykłym cywilem, rekonwalescencja po operacji trwałaby zdecydowanie za długo jak na zamiary młodego Juugo. Nie mówiąc już o wymaganym uśpieniu, na co tym bardziej Kaz nie chciał sobie pozwolić.
Kaz
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Meido » 26 mar 2017, o 19:16

Misja rangi D - Kaz - 5/15

Słońce postanowiło jednak wyjrzeć, by lepiej widzieć całą scenę, która miała rozegrać się na dole. Dzięki temu zarówno Igaku jak i Kaz widzieli dużo lepiej. Może nie tak dużo jakby mogło się wydawać, ale lepiej na pewno.
- Wygląda na to, że jednak nie będzie deszczu, huh? - mężczyzna nagle zmienił temat. Był oczywiście mężczyzną, bo starcem jeszcze nie był. Zdrowy, silny, 45-letni na oko okaz samca gatunku dominującego na ziemi. Dominującego nie tylko ze względu na to, że był najbardziej inteligentny, ale także dlatego, że potrafił używać chakry wedle upodobań. Jednakowoż to stwierdzenie, "nie będzie deszczu", wcale nie brzmiało jak coś wypowiedzianego ze smutkiem. Można nawet powiedzieć, że Igaku cieszył się z tego powodu. Być może nawet sam przegnał deszczowe chmury? Jednak maskował tą radość i przykrywał szarawym płaszczem obojętności. Dało się jednak wyczuć te subtelne zadowolenie. Ptasi Dziób był widocznie doskonałym kucharzem ludzkich emocji. Smutek, strach, ale także radość i szczęście ... to wszystko było jakby solą. A za dużo soli w zupie powoduje, że jest ona za słona i niezjadliwa. Za mało natomiast i wychodzi totalny brak smaku. Tutaj jednak tej magicznej przyprawy było w sam raz. Po chwili powrócił do tematu Kaza:
- Czy znam się na technikach medycznych? A powiedz mi. Czy to ważne? - zapytał, przesalając tą zupę solą rozbawienia. Wiedział bowiem, że Kaz długo tak nie pociągnie i musi przyjąć każdą zaoferowaną pomoc. Mógł też oczywiście odmówić i szukać kogoś innego, jeśli bał się, że zostanie skrzywdzony. Ale czy w takim razie mógłby zaufać temu innemu człowiekowi? Oczywiście jeśli uda mu się go znaleźć? Czy wystarczy zapewnić, że zna się medyczne ninjutsu? To tak nie działało. Wszędzie mogły się czaić kłamstwa. Igaku sięgnął do kieszeni i wyciągnął średniej wielkości butelkę.
- Do dna. - podał ją Kazowi. Czyżby to był eliksir leczniczy? Wraz z nim poszły dodatkowe wyjaśnienia, które jakoby dodawały wiarygodności "leśnemu felczerowi" - Obrażenia, które posiadasz raczej nie mogły powstać raczej w wyniku upadku. Zwłaszcza, że Ty jesteś zbyt żywotny. Adrenalina, prawda? To ona prawdopodobnie pozwala Ci się przemieszczać i ... dalej uciekać.
Oczywiście koleś nie miał pewności, bo nie mógł jej w pełni mieć. Był jednak dobrym medykiem i potrafił mniej więcej ocenić stan zdrowie i stwierdzić czy okoliczności przedstawione przez pacjenta mogły do tego doprowadzić. Na tej podstawie mógł stwierdzić kłamstwo bądź prawdę. Ciekawe, prawda? Podszedł do Kaza i przyłożył mu rękę do piersi. Kaz poczuł ból, ale przecież czuł go nawet pomimo tego dotyku, prawda?
- Złamane jedno żebro. Jeszcze nie przebiło ważnych organów, ale już niewiele brakuje. Takie obrażenia nie powstały w wyniku upadku. To było coś o dużej sile, co działało punktowo. Nie powinieneś się w ogóle ruszać.
Znał się na rzeczy, prawda?
Meido
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kaz » 27 mar 2017, o 19:13

Dwójka nieznajomych sobie osobników dalej prowadziła rozmowę. Potrzebujący pomocy Kaz oraz oferujący ją Igako. Cóż powstrzymywało shinobiego od przyjęcia oferty bez zastanowienia? Spora garść zdrowego rozsądku i szczypta nieufności wobec każdej obcej istoty. Gadki szmatki ciąg dalszy. - Czerwonooki podsumował informację o zmianie pogody. W głosie zamaskowanego mężczyzny czuć było jakby zadowolenie? Subtelną emocję, która delikatnie przebijała się z tej z pozoru błahej wypowiedzi. Zamaskowany mężczyzna zażartował sobie z konkretnego pytania Juugo. Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Chikusho! Nie ważne czy osoba, która ma mi pomóc zna się na technikach medycznych. W najmniejszym stopniu nie ważne. - warknął Kaz nie tracąc kontroli nad swoimi emocjami. Po prostu nie lubił, gdy ktoś bawił się jego kosztem, zwłaszcza nieznajomy. Kiedy Igako podał shinobiemu fiolkę, ten otworzył korek, a następnie powąchał zawartość. Picie nieznanej substancji otrzymanej od obcej osoby. Oczywiście, już! Do dna, do dna. Może najpierw racz mnie oświecić co jest zawartością? - Kaz kontynuował nieufność względem nieznajomego. Równie dobrze mogło się okazać, że miał przed sobą prawdziwego altruistę, który chodzi po nieuczęszczanym trakcie oferując przypadkowo napotykanym osobom pomoc, ale było to niezbyt prawdopodobne. Twierdzisz zatem, że silny upadek nie mógłby wyzwolić adrenaliny? Tylko w przypadku ucieczki, którą mi wtóry raz ubierasz w sieć aluzji? Proszę Cię, jeśli chcesz mi pomóc, zachowaj te przypuszczenia dla siebie. Moja wersja to upadek, twoja mnie nie obchodzi.- Kaz uciął kolejny przytyk względem jego prawdomówności. Nie dał sobie w kaszę dmuchać i nie oddał inicjatywy drugiemu rozmówcy. Zamaskowany osobnik podszedł do szesnastolatka z niewiadomym Czerwonookiemu zamiarem, ale Juugo odsunął się na kolejne dwa metry nie dając się dotknąć. Trzymaj dystans Igako. Jesteśmy na nieznajomym trakcie podczas burzliwych czasów. Jeśli nie chcesz niepotrzebnej konfrontacji uprzedzaj mnie przed jakimkolwiek działaniem. Ja się odwdzięczę tym samym. Pasuje? - zakończył Kaz, a następnie odszedł parę metrów i oparł się o rozłożysty klon. Zatem, co to za mikstura, którą trzymam w ręku? - rzucił shinobi lekko potrząsając fiolką.
Kaz
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Meido » 30 mar 2017, o 23:15

Misja rangi D - Kaz - 7/15

Igaku podjął temat złego stanu zdrowia Kaza, bo zwyczajnie chciał mu pomóc. Kaz chyba nie przypuszczał, że odnajdzie pomoc gdzieś indziej, nie? A jeśli tak, to po prostu był głupcem. Chodzi po prostu o to, że nie ma prawdopodobnie innego wyboru niż tylko zaufać gościowi w masce z ptasim dziobem i jego nieznanej miksturze o równie nieznanych właściwościach. Tak się jednak złożyło, że za parę chwil miał się o tym przekonać i to niejako na własnej skórze.
- Zabawne, że pytasz. I zabawne, że otworzyłeś tą butelkę. Myślę, że będziesz miał ubaw po pachy i się na pewno rozerwiesz. - uśmiechnął się, chociaż tego Kaz wiedzieć nie mógł. No wiadomo dlaczego. Maska. Jednak coś widocznie znowu go rozbawiło. Czyżby właśnie śmiał się z cudzego nieszczęścia? Albo z tego, że Kaz mu groził, a tak na prawdę nie mógł nic zrobić? A może taki już miał charakter? Sprawa wkrótce miała się wyjaśnić. Odpowiedzią była owa butelka, której zawartość zaczęła dymić, skwierczeć i bulgotać, a naczynie pomału zwiększało swoją temperaturę. Jeszcze dało się utrzymać w ręku, ale za jakiś czas może być tak gorące jak jakieś rozgrzane w piecu kowalskim żelazo.
- Właśnie aktywowałeś bombę. Cieszysz się? W kontakcie z tlenem ta substancja wybucha. Tak po prostu. BUM. I gdzie potem będziesz? Ano pewnie wszędzie, hehe.
Jasne. W kontakcie z tlenem wybucha. To jak niby biedny Kaz miał ją wypić? To musiała być jakaś podpucha. Tylko jaka? Może Kaz wcale nie miał wypijać tej mikstury? Może po prostu miał uruchomić bombę? Dlaczego więc sam Igaku tego nie zrobił? A może po prostu mikstura sama w sobie nie była wybuchowa, a wybuch zainicjował facet w masce za pomocą chakry? Może ta substancja działała podobnie jak wybuchowa notka? Tylko czy biedaczek mógł się nad tym zastanawiać? Właśnie trzymał w ręce tykającą bombę. Dosłownie.
Ostatnio edytowano 4 kwi 2017, o 20:29 przez Meido, łącznie edytowano 1 raz
Meido
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kaz » 3 kwi 2017, o 20:06

Spoiler: pokaż
Do autora - nie chciałem fabularnie zmieniać imienia, to tylko błąd mojego niedoczytania jako gracza, przepraszam i jeśli nie sprawi Ci to problemu pominę tą wypowiedź prowadzonego przez Ciebie NPC.


Czerwonooki trzymał odkorkowaną miksturę i z pytającym spojrzeniem lustrował odzianego w maskę Igaku. Lekko drażnił go specyficzny sposób, w jaki wypowiadał się napotkany mężczyzna. Jakby nuta infantylności połączona z zbyt dużą pewnością siebie i poczuciem wyższości. Zarozumiały dupek. - Kaz podsumował swojego rozmówcę. Czy miał rację? Ocena była czysto powierzchowna i możecie mi wierzyć, jeśli "medyk" przy prawdziwym poznaniu okazałby się kimś z goła innym, kimś kto ukrywa się nie tylko za ptasim dziobem, ale też fałszywym charakterem, shinobi zmieniłby swoje nastawienie. Uprzedzenia zawsze powstają, grunt to wycofać się z błędnie obranych ścieżek. Igaku skwitował kolejne pytanie Juugo ironią i dwuznaczną aluzją, która po krótszej chwili stała się całkiem jasna. Przez rozerwanie i ubaw ten szaleniec rozumiał rozerwanie przez bombę! I to nie byle jaką, bo aktywowaną przez kontakt z tlenem. Całe to działanie było na tyle niespotykane, absurdalne i kompletnie niespodziewane, że Kaz nawet nie miał czasu na głębsze przemyślenie. Zareagował instynktownie odrzucając fiolkę w stronę prawdopodobnego zamachowca. Co za świr! - szybkie twierdzenie pojawiło się w głowie wyrzutka, który jednocześnie podniósł się na nogi, odszedł parę kroków w tył i przyjął gotową do walki postawę. Jego prawa ręka powędrowała do kabury na biodrze chwytając jeden z shurikenów, tak aby w razie potrzeby natychmiast wyrzucić go i ugodzić potencjalnego przeciwnika, którym bym wariat spotkany na trakcie. Chikusho! O co tu chodzi?! - zaklął w myślach Kaz. O co tu chodzi!? Skończ tą dziwną grę i przejdź do kwintesencji tego wariactwa. - warknął w stronę Igaku shinobi.
Kaz
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Meido » 4 kwi 2017, o 22:37

Spoiler: pokaż
Ja wiem, że to był prawdopodobnie błąd, ale chciałem zrobić z tego jakąś dobrą fabułę, ale skoro nie chcesz, to zedytowałem swój wcześniejszy post.


Misja rangi D - Kaz - 9/15

- Chyba nie myślisz, że tak łatwo się tego pozbędziesz? - to pytanie mogło zmrozić krew w żyłach chłopak. "Zamachowiec" stał na tyle blisko, że także znajdował się w poru rażenia potencjalnego wybuchu. Przecież przed chwilą jeszcze dotykał klatki piersiowej Kaza i kiedy ten mu zabronił to czynić, oddalił się lekko, ale nie na tyle, by Kaz mógł tak po prostu w niego rzucić bombą i uniknąć potencjalnych obrażeń. Tak więc wybuch nastąpił i objął zarówno Igaku jak i Kaza. Najpierw pojawiło się białe światło, które zmusiło chłopaka do zamknięcia oczu, a następnie ... później nastała ciemność. Nie był to jednak koniec, a przynajmniej na to wyglądało. Czy tam może wyglądają Zaświaty, a Kaz przedwcześnie umarł na wskutek wybuchu bomby? Niby nie poczuł żadnego bólu, ale przecież wcale nie musiał. Mógł zginąć bezboleśnie, na miejscu, tak jak stał. Było to możliwe przy bardzo mocnych atakach. Wszechobecny mrok wskazywał właśnie na "ten drugi świat", gdzie ludzie nie zamierzają na ogół się przedwcześnie udawać. Nagle jednak ... z tej ciemności wyłoniły się jakieś obrazy. Zaczęły kształtować się przeróżne sny. Czy to znaczyło, że Kaz ciągle żyje? Niekoniecznie. Po prostu spał. Ogarnął go sen wieczny, a on już na wieki będzie snuł marzenia senne. Czy tak właśnie wyglądało niebo? Nieskończony sen. Dobry sen. A co jeśli ten sen zmieni się w koszmar? Wtedy mamy do czynienia z piekłem, prawda? Nagle przed Kazem stanęła jakaś postać. W sumie to nie do końca przed Kazem. On czuł tą obecność tuż przed swoją twarzą. A przynajmniej przed miejscem gdzie ta twarz powinna się znajdować. Twarzy swojej bowiem nie widział.
- Czego sobie życzysz? - zapytała ta "postać", która nie przypominała niczego realnego. Była po prostu energią i to niewidzialną - Spełnię tutaj każde Twoje życzenie. W końcu to Twój sen, prawda?
Kaz jednak nie wiedział, że w przypadku gdy niczego sobie nie zażyczy, to po prostu istota sprowadzi marzenie senne według własnych upodobań. Taka przebiegła to była istota.
Meido
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Masaru » 4 kwi 2017, o 23:09

Misja rangi D - Kaz - 9/15

Kaz jako ranny dosyć poważnie uciekinier z obozu gdzie jego towarzysze zginęli nie do końca wiedział co ma ze sobą zrobić. Uznał że przejdzie się licząc że spotka jakąś pomoc na trakcie. Gdy jednak spotkała ekscentrycznego w zachowaniu i sposobie ubioru mężczyznę nie potrafiła mu zaufać. Co, los ją ratuje przed śmiercią w jaskini, potem ma szczęście i przeżywa spotkanie z wrogiem przed jaskinią, a na końcu kiedy ma takiego farta że nawet pomoc spotyka na drodze to jest dla niego nie miła i boi się przyjąć pomoc. No niewdzięczność można by rzec, jednak obawy okazały się słuszne ponieważ wręczył młodemu bandycie coś co wyglądało jak by miało zaraz eksplodować. Chyb próbował ja zabić, ale tego pewnym nie można było być aż do momentu kiedy młody Jugo z wściekłością rzucił w niego naczyniem które faktycznie wybuchło w locie. Odskoczył i przygotował się do konfrontacji. Igaku jeśli tak naprawdę się zachował natychmiast zmienił nastawienie kiedy odrzuciłaś ciecz w jego stronę. Wykonał sprawy unik robiąc przewrót w bok i sam dobył dwa kunai i rzucił się na ciebie. Lewą ręką trzymał ostrze blisko ciała w celu pewnie obrony, a prawa leciała po łuku żeby ciąć cię w gardło. Zdychaj bandyto tak jak twoi kamraci w jaskini niczym szczury!!! Po jego wypowiedzi można uznać że skończył się z tobą bawić i postanowił cię zlikwidować tradycyjnie skoro podstęp nie wyszedł. Stwierdzenie że należał do grupy która was zaatakowała, a ciebie ścigała mogło być prawdziwym. Ale w końcu był samemu, może był szybszy od swojej grupy, a do tego był tropicielem? A może nawet shinobim najniższej rangi? Kto by to mógł wiedzieć, pewnym było że rana mimo że poważna pozwalała ci podjąć krótką bo krótką walkę. Ale to chyba lepsze niż tu umrzeć? W końcu taka śmierć to jest jeszcze bardziej żałosna niż uduszenie się w jaskini.
Masaru
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kaz » 6 kwi 2017, o 07:16

Ymm. Kaz to facet, nie kobieta xD
----------


Zdziwienie na twarzy Kaz'a, kiedy ujrzał wybuch wcześniej wyrzuconej fiolki, było jakby potwierdzeniem, że nie tego się spodziewał. Sam, do końca nie wierzył w złe zamiary okrytego maską mężczyzny, jednak życie lubi płatać niespodzianki. Nani? To naprawdę był ładunek wybuchowy aktywowany tlenem? Kuso. Kto to jest? - kilka myśli w mgnieniu oka przemknęło w głowie shinobiego. Zatem nie jest to lekarz, tylko ninja. Prawdopodobnie, bo zwykły wieśniak nie posiadał by takiego niespotykanego arsenału. - analizował Czerwonooki sunąc wolno po łuku. Cały czas miał na oku nieprzyjaciela, a jego chód przypominał dzikie koty. Miękki, ale w każdej chwili gotowy do nagłego napięcia mięśni. Obserwując wcześniej unik jaki wykonał Igaku, Kaz starał się ocenić jego refleks oraz szybkość, przynajmniej orientacyjnie. Kiedy osobnik rzucił się na shinobiego z krzykiem, gwałtownie skracając dystans, były przedstawiciel grupy bandytów od razu skontrował, rzucając wcześniej przygotowanym shurikenem. Rękę miał już od kilkudziesięciu sekund w torbie na uzbrojenie, zatem cała sekwencja wyjęcia broni i skierowania jej na przeciwnika była naprawdę płynna i nie powinna zająć wielu sekund. Powinienem dać radę jeszcze przez chwilę walczyć. Chikusho! Tylko co dalej. - warknął pod nosem Kaz starając się trzymać dystans od przeciwnika przez odskoki do tyłu. Jeśli przeciwnik będzie szybszy albo rzut shurikenem nie spowolni go w żaden sposób, Juugo stara się skontrować atak Igaku. Oponent biegł na niego gwałtownie, nie wyglądając na szykującego fortel. Niczym rozwścieczony byk. Chciał użyć przeciwko zamaskowanemu wcześniej nauczonej techniki taijutsu. Juugo liczył na element zaskoczenia, a jeśli trafi w głowę to może nawet oszołomienie i szybkie zakończenie walki.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Dainamikku Entorī

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Podczas wykonywania techniki: +10 Siły.

Opis Kolejna z łatwych technik TaiJutsu. Tym razem użytkownik wyskakuje i atakuje przeciwnika wyprostowaną nogą. Taki cios może oszołomić, wyprowadzić z równowagi, a przede wszystkim zaskoczyć cel ataku. Dodatkowo jeśli połączymy go z jakąś dywersją, np. notką wybuchową nadchodzącą z drugiej strony, mamy pewne szanse na niespodziewany atak.
Kaz
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Masaru » 6 kwi 2017, o 23:04

Misja rangi D - Kaz - 11/15

Kaz całkiem inteligentnie zaczął oceniać szybkość i refleks przeciwnika, a nie rzucił się na niego licząc na ślepy traf. Zrobienie przez mężczyznę uniku przed zdetonowaniem butelki, oraz sam fakt że no wybuchła pozwoliły wysnuć mężczyźnie teorię że Igaku był shinobim, a nie zwykłym wędrownym medykiem. Cóż jeśli naprawdę nim był i do tego był członkiem grupy która wymordowała bandytów, lub jak kto woli towarzyszy Jugo, to może narobić małych problemów. Jednak wyglądało że był faktycznie słabo wyszkolony, co prawda z łatwością sparował shurikena lecącego w jego stronę, ale już w momencie kiedy chłopak protagonista odskakiwał od niego nie był wstanie z nim nadążyć. W momencie kiedy nadeszła kontra w postaci prostej techniki tajutsu nie był w stanie za wiele zdziałać. Dostał buta na twarz padając na ziemię, rozłożył się jak długi na plecach upuszczając swoje ostrza. Był ogłuszony i wykończenie go lub obezwładnienie go było czystą formalnością. Widać było u niego torbę przy pasie, możliwe że znajduje się tam coś ciekawego. Pewnie nie było tam cudownego leku na złamane żebro, ale inne fanty mogą też być warte uwagi. Trzeba też wspomnieć słowem na temat całokształtu zdrowia rannego. Odskoki do tyłu a potem wybicie się do góry i zadanie kopnięcia sprawiły że złamane żebro wbiło się głębiej i spowodowało zwiększenie częstotliwości oraz siły krwawych kaszlów. Trzeba iść naprzód i modlić się o jakiegoś znachora lub wioseczkę z jakimś lekarzem, ponieważ istnienie prawdopodobieństwo że kość wbiła się w jakiś organ. Wysiłek spowodowany walką powiększył nie tylko obrażenia, ale i ból z nich płynący. Trzeba być jednak dobrej myśli prawda? Słoneczko spokojnie sobie świeciło nic sobie nie robiąc z tego że jeszcze kilka minut temu zapowiadało się na deszcz.
Masaru
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Kaz » 8 kwi 2017, o 10:15

Kaz lekko przytaknął w głowie. Jego wyrzucony ze świstem shuriken został sparowany przez żelastwo trzymane w ręku zamaskowanego przeciwnika. Zdecydowanie shinobi, jednak nie wygląda na zbyt sprawnego. - przemknęło mu przez myśl, kiedy dystans między walczącymi nie zmniejszał się. Kilka metrów było zachowane, tak jak tego chciał Juugo. Jego oponent dalej napierał, w sposób prostolinijny i przewidywalny. Idąc za swoim wcześniejszym planem, Kaz pomimo bólu wybił się w powietrze, przechodząc z obserwacji do natychmiastowego ataku. W wielu sztukach walki, zmiana tempa i wyczucie szybkości przeciwnika była podstawą do podjęcia kolejnych decyzji. Tym razem analiza przebiegła pomyślnie, a różnica w sile obu mężczyzn była zbyt duża. Stopa shinobiego odziana w twardy drewniany sandał wyszła na spotkanie głowie Igaku i pozbawiła go przytomności. Czerwonooki niczym kot opadł na ziemię i spojrzał na leżącego ninja. Może i Ōkami no mure zostało rozbite, co nie oznacza, że byle kot dobije lisa. - podsumował w głowie shinobi, a następnie zacharczał i splunął w bok. Nawyki, których nabrał pośród bandyckiego życia miały z nim zostać jeszcze na długo. Klęknął przy niedawnym przeciwniku i rozerwał jego koszulę oraz pas. Z początku chciał go związać, ale opamiętał się i zaśmiał pod nosem. Przecież to shinobi, bez problemu wydostanie się z więzów. Cholera, co zrobić. Gość z pewnością ma jakieś zdolności tropicielskie, skoro dotarł aż tutaj i mnie odnalazł. Zabić czy okaleczyć... - był to jeden z dylematów, który był stawiany przed Kaz'em wielokrotnie podczas wypadów w przeszłości. Owszem, nie cierpiał nieuzasadnionego okrucieństwa, ale jednocześnie Hisato wyjawił przed nim zalety tortur w odpowiednich okolicznościach. Teraz z jednej strony nie chciał kończyć życia tego nieznajomego. Nie wydawał się specjalnie groźny, jednak był nieobliczalny. W tym momencie Kaz wzdrygnął się na wspomnienie aktywowanej tlenem bomby. No i przede wszystkim, prawdopodobnie umiał tropić. A to czyniło z niego bardzo upierdliwy orzech do zgryzienia. Kaz rozważał uszkodzenie nóg Igaku, jednak był to nieuczęszczany trakt, to mogło być skazanie na powolną śmierć. Shinobi westchnął, a następnie wyjął kunaia i rozciął nim szyje ofiary. Jeszcze nie znał dokładnej anatomii ludzkiego ciała, wiedział jednak że rozcinając szyję odcinał drogi oddechowe, to powinno nie dać przeciwnikowi szans na przeżycie. Na twarzy młodzieńca nie widać było wielkich emocji, od dziecka był bliskim sąsiadem bólu i okrucieństwa. Spokojnie wytarł ostrze o ubrania Igaku, a następnie wziął jego torbę i wstał. Zaklął pod nosem. Jego obrażenia nieco się pogłębiły, a ból stawał się mocniejszy. Wypluł zgromadzoną w ustach krew, a następnie podniósł odbity wcześniejszym rykoszetem shuriken i schował obie bronie do swojej torby na uzbrojenie. Kierując się w przeciwną stronę traktu niż ta, z której nadszedł zamaskowany osobnik, Kaz wykonywał dwie rzeczy jednocześnie. Po pierwsze rozglądał się za okolicznym ptactwem, potrafił rozmawiać ze zwierzętami i chciał to wykorzystać do zwiadu terenu. Po drugie badał zawartość torby nieznajomego, może było tam coś co by mu się przydało. Shinobi nie zadał sobie trudu zbadania twarzy zabitego. Zwyczajnie nie obchodziło go to.
Kaz
 

Re: Nieuczęszczany trakt

Postprzez Masaru » 8 kwi 2017, o 15:52

Misja rangi D - Kaz - 13/15

Kaz postanowił podjąć próbę walki z przeciwnikiem, ponieważ chyba zdawał sobie sprawę że na ucieczkę ma marne szanse, i to naprawdę marne ponieważ rana dawała mocno o sobie znać. Jednak nie było wyjścia i trzeba było ponieść konsekwencje tego jak się żyło całe życie. Czyli stawić czoło komuś kto postanowił zakończyć działalność bandytów. Odbił metalową gwiazdkę wymierzoną w niego i przypuścił frontalny atak bez forteli. Cóż posiadał on jakieś tam techniki ninja, ale on sam był zmęczony po walce w jaskini, do tego musiał się śpieszyć żeby odnaleźć uciekiniera. I co najważniejsze nie podejrzewał że ranny Kaz jest shinobim i tym bardziej że będąc mocno ranny postanowi zaatakować fizycznie. But na twarz go położył i pozbawił przytomności. Moralna rozterka znikła tak szybko jak się pojawiła i agresor wykrwawił się na trakcie. Chłopak skradł mu torbę i zebrał swój ekwipunek, w niej było 100 ryo, jakieś drobiazgi osobiste i jakieś inne substancje, prawdopodobnie również wybuchowe, lub mające inne właściwości niebezpieczne dla postronnych osób. Jugo kroczył krwawiąc coraz mocniej, ale się nie poddawał. Niestety upadł na ziemię i stracił przytomność. Gdy otworzył oczy zorientował się od razu że musiał minąć przynajmniej dzień, ponieważ był wieczór. A zajście w jaskini miało miejsce w godzinach porannych. Leżał w drewnianej małej chatce w lesie. Był opatrzony, a rana bolała go nadal, ale już nie utrudniała poruszania. Został wyleczony, koło łóżka leżał talerz z chlebem i owocami oraz woda. Na poduszce obok głowy znalazł kartkę-[color=#FFBF00] Gdy się obudzisz zjedz posiłek. Jesteś opatrzony i rana już ci nie zagraża, wrócę tutaj za kilka godzin poszłam do najbliższej wioski zrobić zakupy. Jak czujesz się na siłach możesz odejść. PS. Nie próbuj niczego kraść, i tak nie ma tu nic wartościowego.[/color] Czyli w skrócie jakaś znachorka znalazła go na trakcie i uleczyła. Taka dobra duszyczka.
Masaru
 

Następna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość