Wioska ukryta wśród drzew

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 2 gru 2019, o 15:03

Szczęściem, tajemniczy mężczyzna przy naczepach okazał się na tyle daleko, by można było spróbować ostrożnej ucieczki. Wypełzła z namiotu i poczołgała się w stronę lasu.
Niestety, tutaj szczęście się skończyło. Poczuła, że została zauważona, więc nawet nie próbowała dalej udawać gruntu. Poderwała się na nogi i ruszyła w stronę gąszczy. Nie zdążyła jednak stanąć dobrze na nogach, a już upadła. Coś krepowało jej kostki. Nie mogła wstać, a z powietrza nadciągało kolejne niebezpieczeństwo.
W tej nieciekawej sytuacji, Hibana postanowiła skorzystać z podstawowych praw fizyki, i – zupełnie abstrahując od tego, że fizyka w tym świecie rządzi się swoimi prawami – uznała, że skoro przeciwnik stracił już kontakt z podłożem, nie będzie już w stanie zmienić celu lądowania. Nie próbowała więc wstawać, ani kombinować z technikami podmiany. Zwyczajnie, przechyliła się na bok i przeturlała kawałek. Jeden, dwa, trzy obroty... ile było trzeba. Odsunęła się od miejsca lądowania i dopiero teraz postanowiła skorzystać z jakiejś techniki.
Wystawiła lewą rękę przed siebie i przelała chakrę w owijkę na ramieniu. Materiał ożył i ruszył w kierunku agresora z jednym zadaniem: unieruchomić. Kolejną rzeczą, którą miała do zrobienia – pod warunkiem, że nie nadciągał kolejny atak - było oswobodzenie skrępowanych nóg. Wyjęła kunai z kabury i przecięła nim żyłki. Chciała przyjąć nieco wygodniejszą i bardziej „bojową” postawę, co w tym wypadku było niezbędne.
Jeszcze jedno, pod warunkiem, że wszystkie poprzednie plany doszły do skutku – nie została szaszłykiem, obezwładniła przeciwnika i uwolniła nogi – musiała zrobić jeszcze jedną rzecz:
-Onna! Do mnie! - przywołała konia.
Nie wiedziała jak wołali go Nara, dlatego oprócz zawołania imienia konia, poklepała się też po udzie oraz zacmokała. Ucieszyła się, że go nie uwiązała. Chciała mieć go przy sobie. Były ku temu dwa powody:
Pierwszy, zwierze stało na linii ognia – dosłownie – a to uniemożliwiało jej atakowanie.
Drugi, posiadanie transportu pod ręką było bardzo uzyteczne.

Jeśli i to – jakimś cudem – się udało następnym co Hibana chciała zrobić było zawiązanie połowy pieczęci baranka i wyplucie na przeciwników, obu, gradu igieł.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 845
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Akarui » 2 gru 2019, o 22:26

Czemu każde piękne miejsce trzeba tak szybko opuszczać?

Chłopaki wstali, choć nie bez bólów. Kyoushi narzekał na brak siły, a Yami obudził się dopiero po chwili szturchania. Panowie zaczęli się oporządzać, a medyk usiadł przy stoliku, założył nogę na nogę i chwycił w palce długi liść trawy wcześniej zerwany na polanie. Obwąchał go, tak z przyzwyczajenia, przetarł dłońmi i zagryzł. Założył ręce za głowę i czekał, aż chłopaki się oporządzą, mówiąc: - Powiem Wam, że mamy dziś piękny dzionek. Jednak powinniśmy niedługo wyruszać, by przed zmrokiem przebyć jak najdłuższą trasę. Kyoushi, jak myślisz, daleka droga przed nami?

Yami wyszedł po prowiant. Mogło go trochę nie być, więc medyk postanowił wykorzystać tą chwilę, by sobie pogadać z białowłosym: - No i wyszedł chłopaczek... Nie wiem, czy bardziej mi go szkoda, czy mnie onieśmiela jego postawa w całej tej... Sytuacji. Nie sądzisz? Gdyby mi się coś takiego stało, długo nie mógłbym się pozbierać. A on ot tak idzie sobie po prowiant. Chwycił za dzbanek z wodą i nalał do jednego z kubków, po czym upił łyk, odstawił i kontynuował: - Nie lubię chodzić w ciemno. Idę w miejsce, którego się boję z młodym człowiekiem, który ma w sobie demona, którego się boję. Wiem, że nie wyglądam na przestraszonego, ale to pozory. Może jednak mnie trochę uspokoisz i uchylisz rąbka tajemnicy? Spojrzał na kompana dość poważnym wzrokiem.Widać było po nim, że jest żądny informacji. Oczywiście żadnej burdy nie będzie, jeśli niczego się nie dowie, aczkolwiek byłoby mu może trochę lżej?

Temat oczywiście zostanie urwany, jak tylko Yami wróci ze swoich zakupów. Medyk wtedy pochłonie resztę wody z kubka, w końcu trzeba się nawadniać. Klasnął w dłonie, zatarł je mocno, po czym z uśmiechem na ustach rzekł: - Komu w de, temu ce! Lecimy?

z/t Kjosz, Jamiec i Ruj.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 4 gru 2019, o 12:47

Złe dobrego początki
17
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Nie było wiele czasu. Kiedy Hibana orientowała się, co tak właściwie stało się z jej nogami, płytki na dachu zaskrzypiały pod ciężarem mężczyzny, który właśnie brał rozbieg przed atakiem. Skoczył z całkiem niemałej wysokości prosto na kapłankę, w dłoniach trzymając sztylety. To nie był dobry moment, by martwić się nogami. Hibana przeturlała się raz, potem drugi, trzeci i tak dalej, aż zatrzymała się na głazie. Wszystko przebiegło bardzo, bardzo szybko. Ból był żaden. Liczyła, że napastnik nie łamie praw fizyki niczym supermario, dowolnie manewrujący kierunkiem skoku. Ale byłaby heca, gdyby teraz cofnął się w powietrzu z powrotem na dach, albo przekierował swój lot na Hibanę niczym samolot. Tak czy inaczej, Hibana po swoim przeturlaniu zbliżyła się do naczep. Co z facetem, którego zobaczyła pierwszego? Był gdzieś tam? Nie wiem, czy zapomniała o nim, czy może wizja tunelowa skoncentrowana na źródle zagrożenia nie pozwoliła jej go dostrzec, ale fakty są takie, że z tej strony nie dobiegł do niej żaden bodziec.
Ruchy Hibany były raczej desperacko-pokraczne, niczym ambitny chłopiec walczący o każdą milisekundę w wyścigu rzędów. Tu także liczył się czas. Hibana natychmiast przelała chakrę do swojego bandaża i wysłała wzmocniony materiał w sztyletowca. Nie spodziewał się tego. Bandaż owinął jego tułów wraz z ramionami na wysokości łokci. Odruchowo odsunął się kilka kroków. Jeszcze kilka i uderzyłby w ścianę budynku. Tymczasem czerwono włosa musiała wyswobodzić się z żyłki. Sięgnęła po znajdujący się w kaburze kunai i zwalczyła niewygodne żyłki ograniczające ruch. Nie był to tak sprawny ruch jak poprzednie. Przecięcie ciasno zaciśniętej żyłki wymagało odrobiny precyzji, aby przypadkiem nie uszkodzić i siebie, a ograniczona widoczność z pewnością nie ułatwiała tego zadania.
Kiedy udało jej się uwolnić, zamierzała przejść do ataku. Dobiegały do niej głosy zawodzącego konika, który nie bardzo wiedział jak się zachować. Dziwne było, że nie zamierzał uciekać. Tymczasem napastnik nie próżnował. Bandaże puściły, rozcięte sztyletami. Lekkie wzmocnienie, jakiego nadała im chakra Hibany nie wystarczyła do pojedynku z ostrzem. Hibana zbierała się do wyplucia pierwszych igieł. Mężczyzna najchętniej odpowiedziałby ogniem, ale jedyne co przyszło mu na myśl wywołałoby zbyt wiele hałasu. I tak wiedział, że ktoś prędzej czy później tutaj przyjdzie. Miał jednak swoje powody. Upuścił broń, jął składać pieczęcie.
Igiełki Hibany uderzyły to w drewnianą chatkę, to w opatulony bandażami głaz, z którym podmienił się mężczyzna. HIBANA ZNAŁA TEN GŁAZ.
Jeszcze chwilę temu stała tuż przed nim. Własne zmysły nie pozwoliły jej zareagować szybciej. Pewnie odwróciłaby się, gdyby nie biceps zaciśnięty na jej szyi. Gdzieś ze strony naczep dobiegł ją dźwięk spadającego szkła. Ktoś cały czas tam majstrował. Ale kogo to teraz obchodzi!? Bydlak próbuje ją dusić, a Onna chyba stracił cierpliwość, bo biegnie prosto na nich…


Mapka:
Spoiler: pokaż
Obrazek
Brązowe - budyneczek
Pomarańczowe - naczepy
Niebieskie - Majstrujący - nie wiadomo gdzie jest. Prawdopodobnie pobliże naczep.
Czarny - Atakujący - ta kropka pod budyneczkiem podmieniła się z głazem. Liczy się ten za Hibaną
Żółte - Onna
Serduszko - Hibana
Sprej to gęsta roślinność.
Wioska znajduje się na południowy zachód od fragmentu na mapce.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 4 gru 2019, o 20:39

Gdyby napastnik, nagle, zakręcił się w powietrzu i zmienił miejsce lądowania, byłoby to doprawdy bardzo dziwne.
Szczęśliwie, nic takiego się nie stało. Hibana zmieniła położenie, a przeciwnik spadł, gdzie miał spaść. Taki obrót spraw był jej bardzo na rękę, dlatego też nie traciła już więcej czasu. Szybko unieruchomiła przeciwnika owijką swojej lewej ręki, co – o dziwo – również się udało.
I chociaż odturlanie się w kierunku drugiego nieznajomego, było równie głupie jak użycie techniki mającej trafić obu – stojąc do jednego tyłem – to Hibana złożyła pół pieczęci i wypluła z siebie chmurę małych igieł.
Wyjątkowo bezsensowne marnowanie chakry. Nie dość, że na linii ataku miała tylko jednego przeciwnika, to jeszcze ten właśnie przecinał jej ożywione bandaże. Nie zdołała jednak powstrzymać wydechu. Wiedziała już, że to nie mam sensu, ale igiełki same opuściły jej usta by uderzyć w twardą powierzchnie głazu.
Skrzywiła się. Była niepocieszona takim obrotem spraw.
Odpuściła plucie igłami i zrobiła kilka szybkich ruchów głową. Gdzie on się podział? Z którym głazem się podmienił?
Serce jej stanęło, a oddech ustał gdy dotarła do prawdy. Chyba nie z tym...?
Nie zdążyła się obejrzeć, zresztą już nie musiała. Potwierdzenie przyszło samo.
Mogła już tylko otworzyć usta w niemym krzyku, gdy wielkie łapsko ścisnęło jej krtań. Dusił ją! Chciał ją udusić! Odruchowo chwyciła oburącz ramie mężczyzny, próbując choć trochę osłabić uścisk. Oczywiście, z marnym skutkiem. Chwile się rzucała, aż poczuła, że zaczyna tracić oddech. Dalsze szarpanie nie miało już sensu. Musiała mieć plan. Potrzebowała dobrego planu jak powietrza, które coraz trudniej było jej chwytać. A czasu było coraz mniej. Ten drugi wciąż majstrował przy naczepach, spłoszony Onna szarżował w ich kierunku, a jej życie bujało się na cienkiej granicy. Nie było co dłużej rozmyślać, musiała działać.
Puściła ramie mężczyzny prawą ręką, a tymczasem, lewa chwyciła go mocniej niż wcześniej. Zwiesiła się na przeciwniku, używając jego ręki jak drążka i wybiła się obunóż z ziemi. Miała w tym prosty cel: wierzgnąć i wycelować lewą piętę tam, gdzie najbardziej zaboli. Chwała bogom, nie ważne jak silny, każdy mężczyzna miał jeden słaby, łatwo dostępny punkt.
Tymczasem, druga ręka pokierowała się do kabury przy udzie i wyjęła z niej kunai, który następnie, z całej siły, wbiła w ramie oponenta. Jeśli te dwa „punkty bólu” to za mało żeby puścić uporczywą kapłankę, Hibana nie zawahała się jeszcze przez złamaniem mu nosa tyłem głowy. Coś musiało zadziałać.
A jeśli nie? To zmartwienia na później.
Jeśli się jednak udało, jeśli ból sprawiła, że mężczyzna choć poluźnił uścisk na tyle, by Hibana zdołała się jakoś wyswobodzić, dziewczyna jak najszybciej odsunęła się od napastnika i wyszła naprzeciw Onny. Miała szczerą nadzieje, że zwierze nie jest na tyle spłoszone, by próbować ją atakować. Jeśli tylko miałoby to być niebezpieczne, kobieta nawet nie próbowała podchodzić do konia.
W każdym razie, pieszo lub konno, zamierzała uciekać w stronę wioski. Dała już sobie spokój z lasem. Czuła, że tych przeciwników nie pokona sama. Jeśli Nara mieliby się na coś przydać, to właśnie teraz.
Wcześniej jednak, zaraz po oswobodzeniu z morderczego uścisku, zrobiła jeszcze jedną rzecz: wrzasnęła. Krzyczała z całych sił! Nie chciała walczyć sama, ani sama umierać. Miała nadzieje, że ktoś ją usłyszy. Że chociaż jedna osoba przyjdzie sprawdzić co się dzieje, że wtedy ta osoba weźmie walkę na siebie, a ona będzie mogła się wycofać.
Oczywiście, przy wszystkich tych czynnościach, cały czas bacznie obserwowała obu przeciwników. Nie zapomniała o nich. A w razie czego, była gotowa do obrony i ataku.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 845
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 8 gru 2019, o 12:24

Złe dobrego początki
19
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Chyba brakowało jej nie tylko pomysłu, ale także planu. Hibana wierzgała się w w swych niezorganizowanych próbach wydostania się z uścisku. To próbowała całym ciałem, to dłońmi starała się oderwać ramię napastnika od swojego gardła. To drugie nawet może i przyniosłoby jakiś efekt, gdyby nie brakowało jej wypoczynku, tchu i kilku dodatkowych kilogramów. Kapłanka szarpała się na różne sposoby, a stojący za nią mężczyzna rósł w przekonaniu, że ma ją już w garści. W takiej sytuacji wojownicy często decydują się na trzymanie uścisku za wszelką cenę. Mogą być ciskani o ziemię, uderzani w tułów czy cokolwiek, ale oni nie puszczą, bo wiedzą że koniec jest bliski. Tu nie pomogłyby żadne uderzenia, wbijanie w łapę paznokci ani nic z tych rzeczy. W takich sytuacjach zawsze chodzi o to, by pokazać że ma się jaja.
Ale Hibanie nie trzeba było niczego pokazywać.
W jednej z ostatnich swoich szans wyniosła nogi w górę, unosząc się na napastniku i nabierając rozpędu. Jedna z pięt trafiła prosto w dzwony. Głupki. Jak zawsze zachowują się jakby nie wiedzieli, co może ich spotkać. Sezamie, otwórz się. Ręce niemal natychmiast zsunęły się z jej szyi i spełzły po plecach. Była wolna i miała wreszcie czas na nabranie powietrza. Mężczyzna strasznie cierpiał. Każdy ma swój najgorszy ból. Dla kobiet jest to poród, dla mężczyzn uderzenie tam, gdzie nie wolno, a dla miłośników rapu świadomość, że Rychu Peja mógł uczciwie zarobić. Co by nie mówić, TO był jeden z tych najgorszych rodzajów. Mężczyzna pewnie zaraz padłby na ziemię i zwinął się w kłębek, bowiem ten prosty cios leczył z wkurwienia i kazał w pełni skoncentrować się na regresji z prawdziwego twardziela do małego dziecka. Zamiast tego jednak jego ramię potraktowane zostało kunai’em. Teraz zawył żałośnie, a zdrowa jeszcze po tym jak padł na ziemię nie wiedziała za co ma złapać. Na pewno nie za Hibanę. Może właśnie dlatego jego nos miał jeszcze chociaż przez chwilę pozostać cały.
A co z Onną? Nie chciał wyrządzić Hibci krzywdy. Widząc, że ta przejmuje kontrolę, skręcił lekko na wschód i śmignął tuż obok czerwonowłosej. Nie zatrzymywał pędu. Jeśli Hibana próbowała stanąć mu na drodze, z pewnością odruchowo zrewidowała te plany. Onna obiegł naczepy i stanął za środkową z wysuniętych najdalej na północ. Chciał zagrodzić drogę drugiemu mężczyźnie, który sądząc po kierunku z którego biegł, mógł przez chwilę myśleć o pomocy dla sojusznika. Ale ten gość jakby zapadł się pod ziemię. Patrzący w tym kierunku koń wykonał nad wyraz ludzki ruch głową, mówiący o tym, że nie wie co jest grane. Po chwili odwrócił się w stronę lasu. Czyżby chciał udać się do Ryuzaku w pojedynkę? Nie! Tylne kopyta z impetem uderzyły w naczepę, rujnując jeden z jej boków. Drewno charakterystycznie zazgrzytało i runęło na ziemię obok porozrzuanych wokół krąglutkich, szklanych fiolek. Wtedy – cokolwiek by nie zrobiła – usłyszała jęk. Nie był to jęk faceta od jajecznicy ani nikogo z wioski (do diaska, dlaczego nikt nie przybywa!?), ale inny, męski głos. Drugi z mężczyzn nie zapadł się pod ziemię. Zapadł się pod naczepę, a ta runęła na niego. Przygnieciony aromatycznymi ziołami i kupą drewna, leżał na brzuchu, a spod „gruzu” wystawała mu tylko głowa, barki i wystawione do przodu ręce. Głowę miał spuszczoną w dół. Nie chciał patrzeć na cierpiącego towarzysza. Na Hibanę tym bardziej.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 9 gru 2019, o 21:41

Każdy ma jakiś słaby punkt, a mężczyzna szczególnie. Jakiż to żart, bądź uśmiech losu, że wszyscy mają ten sam, i tak samo na wierzchu. Chyba to uśmiech bogów do bezbronnych kobiet, by miały one chociaż cień szansy w walkach płci.
Szybko wyrwała się oprawcy, któremu ze „słabego punktu” zrobiła jajecznice, i padła na ziemie. Zakasłała. Ciężko było jej oddychać i bolała ją szyja. Przez chwile martwiła się, że dusiciel coś jej uszkodził, ale dotknęła krtani i – z ogromną ulgą – stwierdziła, że wszystkie kości i chrząstki były na właściwym miejscu. Kiedy to ustaliła, chciała jak najszybciej wstać i uciec z tego niebezpiecznego miejsca. Miała nadzieje dosiąść Onnę, ale koń miał inne plany.
Nie wchodziła mu w droge. Ostatnim, czego teraz pragnęła, było dostać w głowę twardym kopytem. Ustąpiła, posłusznie, przez silniejszym, i stanęła z boku patrząc na poczynania wierzchowca.
W pierwszej chwili myślała, że zwierze zwyczajnie spanikowało i rwało się do ucieczki, jednak Onna nie był – zdawało się – zwykłym konikiem. Pobiegł do naczep, gdzie wcześniej stał ten drugi, i zatrzymał się, wyraźnie czegoś wypatrując. Właśnie, gdzie ten drugi?!
Hibana – tak samo jak koń – zaczęła się teraz rozglądać w poszukiwaniu przeciwnika. Żeby tylko ten też nie zaszedł jej od tyłu! Drugiego duszenia może już dzisiaj nie przeżyć. W panice chwyciła się za gardło i spojrzała za plecy. Na szczęscie, nikogo nie było. Wtedy usłyszała hałas i jęk. Odwróciła się w stronę dźwięków.
Ten koń jest lepiej szkolony ode mnie, pomyślała z zachwytem, ale i wstydem.
Puściła swoją szyje i spojrzała na obu agresorów. Zastanawiała się chwile, co teraz powinna z nimi zrobić? Co do pierwszego, nie było wątpliwości. Chciał ją zabić, więc ona zabije jego. Wyjęła z kieszeni dwa shurikeny i cisnęła nimi w stronę „pana z jajecznicą”. Celowała w tułów i głowę, ale że celnością nigdy nie grzeszyła, sięgnęła po noszony przy boku miecz i podeszła z nim do dusiciela. Była przy tym, rzecz jasna, bardzo ostrożna i uważna, gotowa uciec w każdej chwili.
Jak bogowie dadzą, zabije przeciwnika. Przebije mu krtań, tak jak nocy poprzedniej przebiła krtań Suna.

Jeśli ten, który próbował ją zabić zginie, lub przynajmniej nie będzie już zdolny do walki, Hibana podejdzie do drugiego z nieznajomych. Wyceluje w niego miecz, którym przebiła jego towarzysza, z jednym, krótkim pytaniem:
-Nara czy Aburame? - Jej zachrypnięty od ataku i zimna głos zabrzmiał dziwnie nienaturalnie, w tej makabrycznej scenie.
Lecz nie czas żałować róż... Jeśli odpowiedź zabrzmi „Aburame”, nie będzie więcej pytań. Drugi podzieli los pierwszego. W innym przypadku, była skłonna do negocjacji...
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 845
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 11 gru 2019, o 15:54

Złe dobrego początki
21
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari

Spokojnie! Hibanie nic nie jest. Mężczyzna niczego nie uszkodził. Niczego nie przeciął, niczego zbyt mocno nie zdusił. Nic szczególnie nie boli, nie doskwiera bardziej niż powinno. Gorsze są już konsekwencje zapadnięcia sen z przekrzywioną szyją i trwanie w tej niewygodnej pozycji do świtu.
Może i Hibana zapomniała o drugim z „cieni”, ale na pewno nie Onna. Wykonał jakiś dziwny manewr i ustawił się za naczepami. Wytropił wroga. Łupnął w drewno, by to spadło wprost na schowanego pod spodem nieprzyjaciela. Scena wyglądała jak z bajki, ale działa się naprawdę. Hibanie chyba to nawet zaimponowało, ale nie był to czas na komplementy. Tylko… na co właściwie był czas? Jeden leżał, drugi leżał. Hibana stała przyglądając się im. Najpierw Pan Dusiciel. Jemu wydała wyrok śmierci. Facet miał dość, ale zdecydowanie żył i miał szansę przeżyć. Hibana wymierzyła w niego dwa shurikeny, a na widok zbierającej się do rzutu oprawczyni mężczyzna zwinął się do pozycji embrionalnej. Chyba miał fart. Choć oba shurikeny dosięgły celu, co mężczyzna skwitował cichym jękiem, jakby było mu już wszystko jedno, jeden z nich chyba odbił się od wbitego w ramię kunai’a.
Chyba trzeba go dobić.
Kapłanka podeszła bliżej. Załatwi go mieczem. W sprawdzony sposób. Facet był już pogodzony ze swoim losem. Wiedział, że umrze. Być może przeczuwał to już przed wyruszeniem na akcję. Nie patrzył na Hibanę. Wzrok podniósł dopiero na ułamek sekundy przed wbiciem miecza w jego klatkę piersiową. Jakby się uśmiechnął. Cieszył się, że to już koniec? A może chodziło o bombkę chilli, która turla się po ziemi prosto w jej nogi?
Czy miała czas na reakcję? Miałaby, gdyby dostrzegła kulkę w czas. Jej przeznaczeniem było rozbicie się o buty, podrażnienie skóry, krtani, oczu… byłaby mocno osłabiona. Może nawet skazana na łaskę innych osób. Byłaby, gdyby kulka nie przeleciała przez niewielką szczelinę między butami, by rozbić się kilka metrów dalej o niewielki pieniek. Uff, co za fart!
Trzymając dystans do chmury z chilli poszła do drugiego z mężczyzn, który był w mniej więcej takiej samej pozycji, jak wcześniej. Może tylko niezdarnie próbował się podciągnąć. Wokół było sporo szkła jednak długość miecza zapewniała bezpieczny dystans. Ale po co przedłużać? Nara czy Aburame, padło pytanie. Mężczyzna szlochał. Chyba nie był typowym walczakiem. W takim razie co on tutaj robi?
-Nara. – jęknął. Domagając się schowania miecza.
W ich kierunku zmierzały kolejne cienie.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 11 gru 2019, o 22:06

A więc zginał.
Zabiła go jak wielu innych wcześniej. Kolejna ofiara. Nie czuła żalu. Targnął się na jej życie, więc nie miał prawa przeżyć. Tak po prostu, zwyczajnie. Nie miała żadnych wątpliwości.
Przeraziła się tylko tą bombką, która wypadła z jego reki gdy wydał ostatnie tchnienie. Wybuchnie?! Hibana nie znała się zbytnio na rodzajach takich broni. Puści smugę dymu, a może rozerwie ją na strzępy, ją i całą wioskę? Szczęśliwie, papierowa kuleczka minęła jej nogi i uderzyła o jakiś pieniek. Chmura pyłu wystrzeliła w powietrze, ale Hibana była cała. Obejrzała się więc tylko, z wyraźnym rozczarowaniem na twarzy.
A więc tak wygląda jego ostatni akt desperacji?
Cieszyła się, że to nic groźnego, ale równocześnie właśnie straciła resztki szacunku do przeciwnika.
Skoro bombka była niegroźna, wzruszyła ramionami i zwróciła się do kolejnego celu. Tym razem jednak, podeszła trochę ostrożniej. Kto wie, czy i on czegoś nie chowa? Podeszła jednak, i zadała jedno, krótkie pytanie.

Odpowiedź była z góry wiadoma. Ten drugi – w przeciwieństwie do pierwszego - od początku wyglądał jej na tchórza.
-Dlaczego ma Ci wierzyć? – Zapytała sucho.
W końcu, było bardzo prawdopodobne, że kłamał. Każdy kto chciałby żyć, lub zyskać trochę czasu – w tej sytuacji – odpowiedziałby, że jest Nara. Jak miałaby poznać kłamce? Nie znała zbyt wielu shinobi jednej, ani drugiej strony. Miała jednak powody, by nie zakładać z góry, że kłamstwa. Może ten gość faktycznie był z wioski, a tutaj znalazł się tylko przypadkiem? Jakby na to nie patrzeć: nie zaatakował jej. Nie pomógł pierwszemu napastnikowi. Ale jej też nie! Czy tylko dlatego, że był tchórzem?
Obejrzała się na dzielnego konia-shinobi i poklepała go, wolną ręką, po szyi.
Dobry konik.
-Onna też jest z Nara, a jednak Cię zaatakowała – przypomniało jej się, że większość żołnierzy zadawała się znać Onnę, a Onna znał większość żołnierzy. - Dlaczego moja klacz Cię nie poznaje?
Wyraźnie podkreśliła słowo „klacz”, w końcu Onna był samcem, a mężczyzna – o ile był z wioski – powinien to wiedzieć. Oczywiście, nie spodziewała się, żeby każdy jeden Nara znał konia o żeńskim imieniu, jednak, była to jedyna – dla niej możliwa – cecha diagnostyczna.
Czekała na odpowiedzi, nie chowając miecza, kiedy na horyzoncie pojawiły się nowe cienie. Czyżby mieszkańcy wioski raczyli się w końcu zainteresować? Nawet nie próbowała ukrywać wytchnienia ulgi. Teraz sprawa będzie dużo prostsza. Czubek miecza lekko opadł, ale wciąż wahał się w okolicach głowy nieznajomego.
-Tutaj! - Krzyknęła w ich stronę, ze szczerą nadzieją, że przybyło wsparcie.
Miała nadzieje, że to już koniec kłopotów. Przyjdą, ona wyjaśni sytuacje, zabiorą ciało, aresztują kogo trzeba, a ona pójdzie prosto do Ryuzaku. Nawet od razu, nawet bez konia. Nie zamierzała czekać do rana, chciała już jak najszybciej opuścić tę przeklętą prowincję.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 845
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 gru 2019, o 20:18

Złe dobrego początki
23
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Hibana nie doceniła swojego szczęścia w „starciu” z niepozorną kulką, a raczej faktu, że udało się go uniknąć. W ferworze walki nie przeszło jej przez myśl, że może on naprawdę na koniec swojego życia chciał zrobić jej krzywdę. Oh, jak często jesteśmy nieświadomi uśmiechu losu, jaki nas spotyka. Być może dlatego mawia się, że głupi ma szczęście, co jest nieprawdą. Szczęście ma ten, kto mu pomaga. Całe… szczęście, że Hibanie nie przeszło przez myśl sprawdzenie broni, jaką wymierzył w nią nieboszczyk. Choćby zbliżenie się do chmury dymu mogło mieć tragiczne konsekwencje i doprowadzić do stanu, że nawet ten tchórz dostałby szansę pozbawienia jej życia. A tak? Sama podeszła do niego z lekką rezerwą, jakby nie chciała ryzykować kolejnych sztuczek nieprzyjaciela. Zadała proste pytanie. Chyba trochę naiwne, ale dlaczego by nie spróbować. Jesteś z nami czy przeciwko nam? Co odpowiedziałby każdy, zdany na czyjąś łaskę? No właśnie. Tylko dlaczego miałaby mu uwierzyć?
-Ja nic nie zrobiłem! Pracowałem tylko, kiedy on się zjawił i zaatakował. Bałem się, to chyba normalne! – mówił bez opamiętania. Widać, że był bardzo nerwowy. Bardzo by chciał zostać już uwolniony spod tych przeklętych dech i wrócić do domu. Co za koszmar!
A co na to Hibana? Nie tak szybko. Zaplanowała podpuchę. Słowo niewiele znaczyło, ale może uda mu się udowodnić przynależność do wioski. Co gdyby z Onny zrobić panią? I właściwie dlaczego konik z tej wioski go zaatakował?
-Nie mam pojęcia… może mnie nie rozpoznała. Sama widzisz, że nie jest jeszcze do końca widno. Poza tym mógł się bać. Ja też się bałem, więc co dopiero ona. – wytłumaczył nieco spokojniej. Spróbował podnieść się rękoma i podciągnąć do przodu, ale na próżno. Zrobił maślane oczy, prosząc niemo o uwolnienie.
Tymczasem zbliżali się ludzie z wioski. Było ich czworo. Trzech ubranych jednakowo mężczyzn, z czego dwóch stosunkowo młodych i jeden nieco starszy oraz ktoś z licznymi zmarszczkami, mówiącymi o tym, że ma się do czynienia z kimś naprawdę ważnym.
-Co tu się u licha stało!? – zapytał w pewnym momencie. Pytanie skierowane było chyba do Hibany, bo raczej nie do leżącego pod wozem, ani tym bardziej do Onny. Mimo to odezwał się ten leżący.
-Zaatakowali nas, ale straty nie są duże! – odpowiedział. – proszę, pomóżcie mi stąd wyjść. Zaczyna uciskać…
Pan Ważny siłą spojrzenia wydał polecenia dwóm z przybocznych i ci rozeszli się po bokach. Jeden zaczął sprawdzać leżącego w plamie krwi mężczyznę. Nie ulegało wątpliwości, że jest martwy. Nara przeszukał go bardzo uważnie.
-Nie miał ze sobą niczego od Aburame. – powiedział pewnym głosem.
Drugi z Narów podszedł blisko Hibany i przyjrzał się zapadniętemu wozowi. Nie bardzo wiedział co w tym miejscu robił Onna, ale machnął na to ręką. W okolicy znalazł kilka fiolek, z czego jedna lub dwie były potłuczone. Na powierzchni szkła znajdowały się ślady jakiejś substancji, których w żadnym razie nie chciał dotykać. Coś go zaniepokoiło. Wyjął jeden z woreczków pełen ziół. Powąchał. Zawiesił się na chwilę, potrzebując przemyśleć kolejny krok. Podszedł do Hibany z woreczkiem i podsunął zapraszająco pod nos, aby i ona wciągnęła tę woń. Jak pachniało? Trochę jak lody smerfowe. Jakiekolwiek były skojarzenia, na pewno nie pachniało rośliną.
-Odoro-san. Nie znam się na ziołach, ale… coś tu śmierdzi. Mi to wygląda na truciznę, a chyba wiemy dokąd miały ruszyć te zapasy.
-Pomyślmy, czy ktoś przypadkiem nie spał tu tej nocy? – odezwała się prawa ręka starca, patrząc prosto na czerwonowłosą nieznajomą. A co na to dowódca? Podniósł rękę uspokajającym gestem. On też patrzył teraz na Hibanę.
-Mów. – poprosił.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 15 gru 2019, o 00:00

Hibana może i nie doceniła swojego szczęścia w starciu z bombką pierwszego przeciwnika, jednak potrafiła docenić przybycie ludzi z wioski. Miała nadziej, że właśnie oni, jednoznacznie, poręczą, bądź nie, za przynależność faceta pod wozem, i zwolnią ją z dalszego przesłuchania.
Hibana nie miała żadnych podstaw by mu wierzyć, ale też nie mogła całkowicie wykluczyć jego pochodzenia. Co prawda, łyknął podpuchę z płcią konia, ale czy to wystarczający dowód? Gdyby mężczyzna ją poprawił, powiedział, że Onna jest ogierem, wówczas, mogłaby nabrać do niego trochę zaufania. A tak? Po prostu, nie ruszyła się z miejsca.
Jak jeszcze mogłaby potwierdzić jego przynależność do Nara? Na szczęście, wtedy pojawiło się czterech mężczyzn. Ucieszyła się. Oni go rozpoznają, a jeśli nie-będą wiedzieli o co pytać.
Gdy podeszli bliże, a Hibana była już pewna, że to wojownicy Midori, opuściła miecz. Powolnym ruchem wsunęła „Kwiat maku” do pochwy przy biodrze i odwróciła się w stronę przybyłych. Starzec na środku pytał co się tutaj zadziało, każdy by zapytał, na jego miejscu.
-Zaatakował mnie. Próbował zabić – powiedziała słabym głosem, wskazując na martwego człowieka. - Broniłam się. Przykro mi, ale nie byłam w stanie pojmać go żywcem. Mogłam tylko zabić.
Podniosła wzrok na starca, który wyglądał na przywódce grupki.
-Nie miałam wyboru – dodał ledwie słyszalnym tonem.
Kłamała, i – co gorsza – wiedziała, że ten drugi wie, że ona kłamie. Ale, co jej zrobi? Słowo przeciwko słowu. A jeśli – na co po cichu liczyła – mężczyzna okaże się być wrogiem, szpiegiem lub zdrajcą, to już w ogóle nikt mu nie uwierzy.
W tym czasie, przybyli mężczyźni podbiegli do trupa. Na wieść, że nie ma przy sobie niczego od Aburame, wzruszyła ramionami. Kto wybiera się do obozu wroga z dowodami przeciwko samemu sobie? Ta informacja zupełni jej nie zdziwiła.
Nieszczęśnik pod wozem również doczekał się swojej chwili uwagi.
-To już nie ja – powiedziała szybko gdy panowie podeszli. Następnie poklepała konia po boku, z sarkastycznym uśmiechem na twarzy. - Onna go tak urządził.
Ledwie skończyła mówić, jeden z mężczyzn podszedł do niej z czymś do powąchania. Nigdy nie była znawczynią zapachów, ale ten uderzył ją wyjątkowo mocno.
-Cuchnie lekarstwem – skomentowała, bo tylko tak potrafiła określić ten nienaturalny i sztuczny zapach.
Przysłuchiwała się rozmowie mężczyzn. Trucizna? Zapasy? Dokąd miały niby jechać? Nic z tego nie rozumiała, ale nie podobało jej się to. Czuła, że jest o coś podejrzewana.
-Sami mnie tu odesłaliście – przypomniała, wskazując na namiot. Głos miała zniecierpliwiony. - Nie wiem kim są ci ludzie, ani co się dzieje. Nie wiem co jest w tych naczepach, ani dokąd miały jechać. Wiem tylko, że ten człowiek chciał mnie zabić. To ja krzyczałam. Gdybym tego nie zrobiła, nawet nie wiedzielibyście, że cokolwiek się tutaj dzieje.
Chrząknęła i zamilkła, chwytając się za gardło. Brakowało jej snu, odpoczynku. Była zmęczona, a oni – zamiast jej pomóc i współczuć – jeszcze ją przepytywali, jakby to ona była czemukolwiek winna.
Najchętniej pochłonęłaby ich wszystkich kulą ognia i poszła spać, lekceważąc wszelkie konsekwencje. Piękny plan, szkoda, że głupi.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 845
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 15 gru 2019, o 00:41

Złe dobrego początki
25
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Hibana się broniła, a chłop pod naczepą prosił o pomoc. Jedno przez drugie, każdy miał coś do przekazania. Starzec wiedział jedno. Wiedzą w jakiej są sytuacji i chcą osiągnąć coś konkretnego. Jeden chciał natychmiastowego wsparcia, druga walczyła o to, by nie zostać o coś oskarżona. Słuchał uważnie tak ich, jak i ludzi z którymi przyszedł. Wszyscy wpatrywali się w niego, jak w sędziego, który zaraz wszystko wyjaśni. On jednak uśmiechnął się tylko i… nie powiedział nic. Podszedł wpierw do mężczyzny trzymającego zioła. Po drodze ocenił zwłoki zabitego mężczyzny. Shuriken wbity w ciało i dziura po ostrzu miecza, wokół której roztaczał się szeroki okrąg krwi. Nie wyglądało na to, aby ze wszystkich sił próbowała pojmać go żywcem, ale zostawił to dla siebie i poszedł dalej. Wziął zioła od swojego podwładnego. Powiadomiony o nieprzyjemnym zapachu, drugą ręką delikatnie pchnął woń w kierunku swojego nosa, aby nie narazić się na intensywność woni. Kiwnął głową w niemym geście przyznającym im rację.
-O tobie słyszałem. – powiedział do Hibany. – i prawdą jest, że nie ty wybierałaś sobie to miejsce. Wiem skąd się tu wzięłaś. Jeśli zabiłaś jednego z nich tylko po to, by zyskać nasze zaufanie, byłoby to bardzo… godne podziwu. – zakończył. Wierzył w to? O co w ogóle mogło mu chodzić?
-Ciebie za to nie znam, a wierz mi, że znam tu wszystkich. – powiedział kucnąwszy przed mężczyzną. – Ale to nic. Pomogę ci. – wstał po tych słowach i zlecił dwóm mężczyzną wydostanie go spod naczepy i przeszukanie tego, co miał przy sobie. Z biegiem kolejnych chwil niebo z czerni przechodziło w ziejącą beznadzieją szarzyznę. Tymczasem mężczyzna odzyskał wolność. Wszystko go bolało. Był godnego pożałowania wzrostu. Wyglądał bardziej na kujona, niż walczaka. Nie wiedział co ma zrobić. Powiedział Hibanie, że jest stąd, ale Odoro nie dał się oszukać. Totalnie zbladł, gdy zaczęto przeszukiwać jego torbę. Prawa Ręka wyciągnęła z niej fiolkę pełną jasnoniebieskiej substancji. Powtórzono wcześniejszą procedurę. Wciągnął nosem woń zawartości, po czym podsunął w tym celu fiolkę starcowi. Ten ponownie „posmakował” ten zapach w inny sposób. Wszystko stało się jasne. Przynajmniej dla niego. Zwrócił się do przestraszonego faceta.
-Wielu kazałoby cię teraz stracić, wiesz? Myślę, że nawet oni by tego chcieli. – wskazał ręką na swoich ziomeczków. – Za dziesięć minut mógłbyś być przywiązany za kończyny do czterech koni, dalej wiemy co by się stało. Ale spokojnie… hej! Spokojnie. Bardzo źle wyglądasz, młody człowieku. Chyba zdrowie nie to… Ale proszę się nie martwić. Ja w przeciwieństwie do nich wcale nie uważam, że należy cię zabić. Wręcz przeciwnie.
I w tym momencie zwrócił się ku Hibanie.
-Panienko… - wyraźnie próbował odkopać czegoś w pamięci. Zwyczajowo pstryknął nawet palcami, jakby to miało pomóc. – Amaterasu. – powiedział wreszcie z zadowoleniem, lekko rozbawiony tym, jak dziwnie było tak do kogoś mówić. – skoro już tak wiele dla nas uczyniłaś – obejrzał się po polu bitwy i martwym wojowniku. – bądź tak miła i przygotuj naszemu niezapowiedzianemu gościowi herbatę….
-… Z naszych wspaniałych ziół.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 15 gru 2019, o 13:28

A więc, nie był jednym z nich.
Hibanie to nawet odpowiadało. Oznaczało to, że nie dość, że nie musiała obawiać się oskarżeń z jego strony, to jeszcze właśnie pojmała „groźnego” intruza. Naprawdę się ucieszyła, gdy staruszek powiedział, że nie zna tego człowieka. Byłoby naprawdę głupio gdyby się okazało, że to jakiś jego dobry kolega, i że właśnie wykonywał jakieś superważne zadanie przez niego powierzone, a Hibana mu przeszkodziła.
Teraz mogła być spokojna.
-Skoro wiesz kim jestem i co zrobiłam, powinieneś również wiedzieć, że nie mam nic wspólnego z tą wojną – odpowiedziała na wywód dowódcy.
Godne podziwu, co? Co było godnego w zabiciu człowieka? Hibana zrozumiała jak bardzo różne było ich pojmowanie rzeczywistości. Ona zabija by chronić swoje życie. Oni zabijają dla jakichś nierealnych idei. Nie rozumiała tego. Czuła jedynie, że coraz mniej podoba jej się ta cała wojna. Nara, czy Aburame, wszyscy są tacy sami.
Kretyni kontra kretyni.
Zacisnęła zęby, ale nic nie powiedziała. Z nastaniem słońca już jej tutaj nie będzie.
Wtedy zwrócił się do niej ten największy kretyn.
-Jakbyście nie mogli go zwyczajnie zabić – wymknęło jej się nim zdała sobie sprawę, że mówi na głos. Zasłoniła usta dłonią i odwróciła wzrok. Nie chciała tego mówić. Po prostu, nie wytrzymała.
Wbrew pozorom, Hibana nie była psychopatką. Mogła zabijać, ale nie uznawała tortur. Nie czerpała żadnej radości z cudzego cierpienia. Niestety, wojownicy Nara mieli – zdawało się – inne zdanie na ten temat. Nie podobało jej się to, bo czuła, że wypicie tej „herbaty” będzie dla mężczyzny losem gorszym od śmierci.
-Już idę – rzuciła zrezygnowanym tonem, mijając starca.
Poszła do zaplecza kuchennego, które mijała po drodze. Pamiętała, że to niedaleko. Idąc, myślała.
Tamten nazwał ją „Amaterasu”. Dobrze pamiętała, nie było słowa w liście, o tym imieniu. To znaczyło, że poza nią, ktoś jeszcze przybył dzisiaj spod granicy. Może nawet sam Dono-shinobi, który ją w to wszystko wpakował?
Kiedy woda się zagotowała, wróciła na miejsce egzekucji. Cały czas biła się z myślami. Nie podobało jej się, że mimo wszystko ona też dała się wkręcić w tę machinę wojenną. Podeszła do jednego z młodszych Nara i wcisnęła mu do ręki kubek z wrzątkiem. Twarz miała zaciętą. Ona mu tego nie poda!
Odsunęła się i – jeśli był gdzieś obok – podeszła do Onny.
-Mogę już odejść? - Zapytała suchym głosem, bez cienia błagania.
Nie chciała już więcej brać w tym udziału. Nie zamierzała tego oglądać.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 845
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 21 gru 2019, o 13:10

Złe dobrego początki
27
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Uh, czyżby starzec nie wiedział, co Hibana tu robi? Oczywiście, że wiedział. O ile i ona nie była sprytnie ukrytym wrogiem. W kontekście tego co się stało przed chwilą raczej odpychał od siebie te myśli. A Hibci nie było do śmiechu. Była raczej opryskliwa. Pewnie nie jeden dowódcy porządnie by się wkurzył, ale nie Odoro. Ten typ przyjmował wszystko na chłodno. Pewnie robiłoby to jeszcze większe wrażenie, gdyby bardziej skupiał uwagę na słowach wypowiadanych przez Hibanę i jego „własnych” ludzi. On jednak był jakby nieobecny. Krążył myślami gdzie indziej. Dawał zdawkowe odpowiedzi i… chyba było w tym coś niepokojącego. Dla Hibany, a może dla intruza?
-Dobrze. – skinął tylko głową, gdy Hibana zgodziła się zrobić herbatę. Można by odnieść wrażenie, że wyraża zgodę. Czy on naprawdę wiedział, że sam ją o to poprosił? Wygląda na to, ze przegrzewał mu się procek. Ale w tym wieku to chyba normalne?
W każdym razie kapłanka ruszyła nastawić wodę. Nie miała do dyspozycji czajnika ani niczego podobnego. Poszła w kierunku wioski, przygotować co należy. Dosyć szybko dotarła w rozsądne miejsce a tam bez większych oporów ludzie udzielili jej pomocy. Być może nie znali jej, ale przez osadę przewijało się multum ludzi, a przecież nie było tu miejsca na wrogów. Nawet jeśli obcy, to obcy posiadający tego samego wroga, czyli Aburame.
Gdy wracała na miejsce, Odoro podniósł się znad intruza. Nie umknęło jego uwadze, że podała jego ludziom zaparzoną wodę, bez listków dziwnie pachnących ziół. Westchnął bezgłośnie. Przeszło mu przez myśl, że musi uważać jego decyzję za bardzo złą. Tak się nie robi. Ale… kurczę! Jest wojna. Poza tym czy ona sama nie zabiła jego wspólnika? Tylko co teraz zrobi? Zmusi ją, aby wcisnęła mu „smaczny” wywar do ust?
-idźcie z nim do kliniki. Do dyspozycji Tanakiego. Weźcie ze sobą paczkę ziół. Niech obserwuje. – głupi zbitek krótkich zdań. Ale zrozumieli.
A jak miało się to do jej polecenia? Czy skoro teraz go zabiorą, miał sens przynoszenie wrzącej wody w to miejsce? Chyba, że Odoro zmienił plany.
-Wcale nie chcę tego robić. – powiedział. Była tam zauważalna luka na jej imię, którego nie znał. – To nie my zaczęliśmy tę wojnę. I nie my za nic mamy ludzkie życia. Musisz zrozumieć pewną rzecz. Nie walczymy tylko o wpływy w Prastarym Lesie, ale też o sojuszników. Nie jest tajemnicą, że kluczowe są relacje handlowe z Ryuzaku no Taki. Ta naczepa najpóźniej jutro o świcie miała powędrować właśnie do kupieckiego miasta. Do ludzi, dla których nasze specyfiki i ich właściwości nie są tak oczywiste, jak dla nas. Ten mężczyzna wypije to. Nie dlatego, że musi zginąć, ale dlatego, że musimy wiedzieć co chcieli zrobić. Jeśli nic mu się nie stanie, może nawet wypuścimy go wolno. Ale jeśli zacznie się coś dziać, jeśli moje podejrzenia okażą się słuszne… będzie to oznaczało, że chcieli kogoś skrzywdzić trucizną. I wiesz co? Tu nie chodzi o Nara. Czy mógłbym się gniewać, że chcą zabić śmiertelnych wrogów? - zapytał retorycznie, miał zadziwiająco ciepły uśmiech na pomarszczonej twarzy. – ale to był atak w nasze relacje z Ryuzaku. I atak na cywilów z osady niezaangażowanej w walkę. Sama musisz sobie odpowiedzieć, czy to jest w porządku.
-Niedługo dowiem się, co to za jeden i jak się tu znalazł. Może nawet mu płaciliśmy? Właśnie, a propos zapłaty. To co zrobiłaś było… być może dużo ważniejsze, niż ci się wydaje. Dostaniesz za to godziwe pieniądze. Widzę jednak, że bardzo zaprzyjaźniłaś się z naszym bezużytecznym Onną. – mówił to z sympatycznym uśmiechem, zbliżając się nieco do konia. – gdybyś chciała, może być twój.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 22 gru 2019, o 13:39

Patrzyła i słuchała w milczeniu.
Nie obchodziła jej ta wojna. Nie martwiła się o tego człowieka, ani losy wioski. Myślami była już na szlaku. Zastanawiała się, jak najszybciej dotrzeć do Ryuzaku? Patrzyła niecierpliwie na Odoro, który wydawał kolejne rozkazy. To może już odejść, czy nie? Nabrała nadziei, kiedy ten do niej podszedł. Niestety, nie zamierzał udzielać jej odpowiedzi. Wygłosił tylko długi i nudny monolog o winie Aburame i szlachetności Nara. Jakby ją to interesowało.
A więc te naczepy miały jechać do Ryuzaku? Ludzie mieli się potruć, a wina spaść na Midori? Ciekawy plan. Tak, tak właśnie Hibana myślała o całym zajściu: ciekawe.
Tymczasem, stary shinobi dalej próbował moralizować kobietę. W porządku, nie w porządku. Dobro i zło. Wszystko było tak względne, że zastanawianie się nad tym wydawało się Hibanie stratą czasu.
-Nie jestem Bogiem żeby cokolwiek oceniać – odpowiedziała mimowolnie, nawet nie patrząc na człowieka przed sobą.
Nara robią co uważają za słuszne, i Aburame tak samo. Tylko każde inaczej, i każde uważa, że ich słuszność jest słuszniejsza. Że to „ci drudzy” są źli.
Hibana również, całe życie, robiła tylko to co uważała za słuszne i najlepsze dla niej samej. Teraz także, zamierza zrobić co najlepsze dla niej, i opuścić strefę wojenna.
Spojrzała na Odoro, zastanawiała się co teraz powie. A on, o dziwo, powiedział coś bardzo przyjemnego.
Hibana szybko odwróciła się w stronę konia. Zasłoniła usta ręką i przez dłużą chwile usiłowała powstrzymać przepełniającą ją falę radości. Przecież, nie dopuści by ten obcy mężczyzna zobaczył jakie szczęście jej sprawił, proponując oddanie tego konia.
Trochę to trwało, ale w końcu udało jej się zachować kamienną twarz.
-Jeśli on się zgodzi – powiedziała poważnym głosem, głaszcząc zwierze po pysku.
Wiedziała, że nie będzie z tym żadnych problemów. Od pierwszego ich spotkania, czuła z koniem jakąś dziwną więź. Dla potwierdzenia, kiwnęła jeszcze głową na znak, że pasuje jej taki układ. A że Odoro uznał Onnę za bezużytecznego? Hibana tylko się uśmiechnęła myśląc jak mało wie o niezwykłym koniu-shinobi.
ObrazekLokalizacja Hibany: Sogen
Prowadzone misje: "Królik" - C "Kolekcja" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 845
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 gru 2019, o 15:08

Złe dobrego początki
29
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Hibanie nie w smak było dalsze pozostanie w Yokukage. Najchętniej jak najszybciej wydostałaby się do Ryuzaku, jej chwilowej ziemi obiecanej. Los wpierw posłał ją jednak tutaj i w całkiem nieoczekiwanych okolicznościach zrobiła wiele dobrego. Kto wie, czy gdyby nie powędrowała bezpośrednio do Ryuzaku, nie wypiłaby jutro lub pojutrze tego, co właśnie podawane jest Panu Nieproszonemu Gościowi? Nie ma co gdybać. Trzeba żyć chwilą, a ta obecna nie była taka zła.
Niedługo zastanawiała się nad wyborem. Czort z ryo, bierzemy Onnę! Jeszcze tylko zgoda konika i wszystko dopięte. Może mi się zdaje, ale chyba Hibcia nieco złagodniała. Czy to czas na cieszenie się chwilą? Czy w najbliższym czasie będzie wiele równie wspaniałych chwil? Przyjrzała się swojemu nowemu konikowi. Cudownemu, wielkiemu. O kasztanowej maści. Plamce na głowie. Plamce? Chyba plamkach. Nie, chwila moment. Biała plamka nie podlega dyskusji, a ta druga? Ciągnąca się od oka w stronę pyska? Wygląda trochę jak ta Hibany. Ale raz jest, raz jej nie ma. Zupełnie jak trójwymiarowy Tazos z pokemonami, który pod różnym kątem patrzenia pokazywał inną postać. Było w tym coś szalenie dziwnego i na pewno wartego przyjrzenia się potem. Sam Onna patrzył na nią swoimi ślepiami. Było w nich zrozumienie. Hibana wiedziała, że on rozumie, ale pewnie nie wiedziała co.
A Odoro? I on się ucieszył. Wcześniej cwany lis rozwiązujący zagadkę, teraz nieco zluzował i przyglądał się temu z zadowoleniem. Czy satysfakcja wynikała z tego, że pozwolił czerwonowłosej i babskiemu konikowi nawiązać więź? A może cieszył się, że pozbędzie się tego bezużytecznego konia? Wygodnisia, kompletnie nie nadającego się na wojnę? Szlag trafić winien tego, kto przysłał tu takie coś… Ale Hibana myślała inaczej. Dla niej Onna był koniem-shinobi, być może kimś znacznie więcej, niż ktokolwiek wiedział.
-Poczekaj. Zaraz przyjdę z resztą zapłaty. – powiedział i odwrócił się w kierunku, z którego przyszedł.
Została sa… nie. Nie była już sama. Teraz był z nią Onna.
Rika Kari Matsubari
Gracz nieobecny
 
Posty: 767
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 13:34
Wiek postaci: 16
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość