Wioska ukryta wśród drzew

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Masachi » 25 mar 2019, o 19:31

Masaru z buciorami całymi z błota władował się do miasta. Wielki miecz na plecach pobrzękiwał uderzając o metalowe ćwiekopodobne kulki przyszyte na rękawach. Wioska taka spokojna, można by rzec że nawet przez to miała swój urok, pełna ludzi spokojnie żyjących, prawie idealne miejsce do zestarzenia się. Ale prawie to słowo klucz. Pewnie tutaj jak wszędzie w rejonach prastarego lasu miejscowi czcili multum duchów i bóstw przedstawianych w postaci jakiś leśnych obszarpańców i brudasów mieszkających po drzewach. Tfu na takie zabobonny. I ta ich przesada chęć szanowania zieleninki, nieee nie ścinaj lasu, święte drzewka, zamiast powycinać to wszystko, pobudować miasta i rozwinąć rolnictwo to nie bo głupie futrzaki, kamyczki i kwiatuszki nie będą miały domu. Głupia kultura, głupi mieszkańcy, głupie wierzenia. Prawieczny las uczy pokory i szacunku do natury, która potrafi obłaskawić ludzi w plony, ale również odebrać to, co dała, jeśli zostanie rozgniewana. Zabawne. Dobre dla dzieci. Nawet ten niehigieniczny zwyczaj wpuszczania zwierząt do środka osady. Jakieś jelenie sobie biegają po drodze, zamiast to ustrzelić i zjeść to wszyscy pozwalają temu latać po wiosce wszędzie robiąc kupę. Fuj. Widać że gorsza kultura w porównaniu z terenami pustynnymi. Idąc ulicami wioski widział tylko jak ludzie uciekali w panice przed tak wielkim wojownikiem jak on, przyzwyczaił się już do tego. Mało kto gada z typem z bliznami i wielkim mieczem. Pewnie zaraz ktoś w mordę będzie mi próbował dać za sam fakt bycia innym i posiadania strasznego wyglądu. Norma, wtedy się ich pozabija, mieszczuchy się wkurza mając gdzieś że to samoobrona była i znowu będzie trzeba szukać nowej wsi. Patrząc przed siebie o mało nie potknął się o jakiegoś rozbrykanego dzieciaka któremu strach był obcy najwyraźniej. Po głębszej analizie jego wyglądu można stwierdzić że albo sierota, albo pochodzi z bardzo biednej rodzinie. Dzieciaczek wciska mu kwiatki, ale po co kwiatki wojownikowi? No ale eh, biedna dziewczynka. Masachi ukląkł na kolanie przed dzieckiem i przyjaźnie się uśmiechnął. Znaczy pewnie przyjazdy uśmiech wyglądał jak mina mówiąca coś w stylu ,,zaraz cię wypatroszę", no ale może dziecko się nie spłoszy. A chętnie odkupię od ciebie nawet wszystkie kwiatki. Muszę zrobić sobie ładny naszyjnik z bukietów i przyozdobić rękojeść mojego miecza. A w ogóle to jak masz na imię? No niby zbierał pieniądze na bardzo ważne zakupy, ale od kilku monet nie zbiednieje, a mała będzie miała na chleb.
Masachi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 27 mar 2019, o 21:14

Obrazek
"Serduszko"
Dla: Masachi
Misja rangi D
3/15


Wielki, obcy mężczyzna i mała, biedna dziewczynka. Klęczał na kolanie z nieudolnym uśmiechem, gdy dziecko wątłą rączką pokazywało mu kwiatki.
W czasach wojen i śmierci, ten obrazek był niemal jak z innego świata. Z miejsca, w którym istniała dobroć i współczucie. Gdzieś, gdzie dzieci nie bały się obcych, a dorośli nie gardzili dziećmi. Świat cudów. Masachi uczynił mały cud.
Widać było radość, która spływała na twarz dziewczynki z każdym kolejnym słowem mężczyzny. Oczy robiły się coraz większe, a buzia coraz większa. Była jak rozkwitający kwiat. Długo nie mogła wydobyć słowa.
-Naprawdę? - Zawołała w końcu nie kryjąc radości. - Wszystkie? Och, mamusia będzie taka szczęśliwa!
Ćwierkotała przez dobrą chwile, nie mogąc wyrazić radości i wdzięczności dla dobrotliwego przybysza. Podobno szczęścia nie można kupić, a jednak Masachiemu się to udało. Za tak niewielkie pieniądze, tak wiele radości, tak maleńkiej istotki. Chyba było warto.
-Mam na imię Saya – przedstawiła się grzecznie, a nawet skłoniła lekko główkę. Rodzice dobrze ją wychowali. - A pan? - Zapytała, ale nie czekała na odpowiedź. - Skoro chce pan ozdobić miecz kwiatami, to tych w koszyczku będzie za mało. Może kupi pan też kwiatki od mojej mamy? Będzie taka szczęśliwa – rozłożyła szeroko rączki, jakby chciała zademonstrować jak bardzo szczęśliwa będzie jej mama. Chwile się śmiała, potem jednak spochmurniała. - Wie pan, my naprawdę nie chcemy się wyprowadzać – dodała grobowym głosikiem, co zabrzmiało dodatkowo przygnębiająco, gdy przypomnieć sobie jej wcześniejszy nastrój. Przez chwile mogło się zdawać, że zbiera jej się na płacz. Przygryzła wargę, po czym potrząsnęła główką. Chciała odgonić złe myśli. Uśmiech, smutny uśmiech, powrócił na jaj buzię. - Co pan na to? Mama powinna być niedaleko. Nawet pomogę panu wybrać. Będzie pan miał najpiękniejszy miecz w wiosce, nie, w kraju. Proszę – dodała cichutko, błagalnym tonem, jakby nie chciała by to usłyszał. Nie chciała błagać. Nie nauczono jej żebrać. Jednak potrzeba była. Jaka? Masachi nie mógł wiedzieć jaka była sytuacja kwiaciarek. Mógł się tylko domyślać. Czytać z obdartych ubrań i nachodzących łez. Pomoże dziewczynce? Zainteresuje się sprawą? A może uzna, że zrobił wystarczająco i pójdzie w swoją stronę?
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 717
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Masachi » 29 mar 2019, o 23:23

Masachi z ciekawością patrzył na dziewczynkę. Z każdą chwilą sytuacja zdawała się stawać bardziej zagmatwna i niejednoznaczna. Mała była ewidentnie bardzo szczęśliwa że postanowił odkupić od niej kwiaty, tyle że to nie była radość dziecka które coś dostaje od dorosłego bo coś mu wyszło, a kogoś kto jest w sytuacji że sprzedanie bądź nie, kwiatów zaważy o życiu lub śmierci. Ponadto wspomniano coś o jakiejś mamusi, znaczy nie była sierotą, ale matka chyba również za bogata być nie mogła skoro pozwalała dziecku tak zarabiać. Chyba w tej durnej krainie mlekiem i miodem płynącej gdzie wszyscy składają kretyńskie ofiary bożkom lasu i nie dotykają chodzących po osadzie zwierząt, zapomina się o ludziach, tych biednych i najsłabszych. Ciekawe co by było gdyby te biedne osoby mogły oprawiać skórę z jeleni hopsających po ulicach. Pewnie by miały okazję na zarobek by żyć godniej. Ale po co, lepiej zachowywać jak obłąkani fanatycy religijni i nie pozwalać na to. Eh, chora kraina, no ale dywagacje o tym przełóżmy na później bo teraz Saya stała się bardzo gadatliwa i przedstawiła swoją propozycję żeby kupić również kwiatki od jej mamy. Co ciekawe mała była również dosyć dobrze wychowana, mimo że nie lubił formalności to jednak biedne dziecko które żyje we wsi w środku lasu okazuje grzeczność i szacunek starszym jest czymś dosyć imponującym i godnym zapamiętania. Do tego mało mu się tutaj nie popłakała, ale duma jej nie pozwoliła na to. Eh biedactwo nie dano mu dorosnąć w spokoju, tylko od razu rzucono w wir walki o przetrwanie w tym smutnym świecie. Ale straszna obłuda miejscowych, czcić bożki równocześnie wypinając swoje tłuste tyłki na dzieci w potrzebie. Masachi uśmiechnął się najprzyjaźniej jak umiał i rzekł A ja nazywam się Masachi Ayatsuri, ale mów mi po imieniu bez pan, dobrze? W takim razie prowadź do swojej mamy, chętnie skorzystam z twojej pomocy do przyozdobienia miecza. W końcu muszę dobrze wyglądać podróżując, prawda? Następnie udał się za dziewczynką.
Masachi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 31 mar 2019, o 14:09

Obrazek
"Serduszko"
Dla: Masachi
Misja rangi D
5/15


Z uśmiechem na ustach dziewczynka ciągnęła wojownika przez miasto.
Jej mama była rzeczywiście niedaleko. Już na sąsiednim moście. Tak jak córka, sprzedawała kwiaty i tak jak dziecko, nie wyglądała najlepiej. Jej ubrania były nawet bardziej poniszczone. Skóra mocniej opinała ogołocone z tłuszczu kości. Była jednak wysoka. Nie wyglądała na dorastającą w biedzie, nie tak jak jej córka.
-Mamusiu... - zawołała wesoło Saya zbliżając się do cienia kobiety. - To jest pan... Echem... To jest Masachi – poprawiła się przypomniawszy sobie prośbę wędrowca. - Kupił ode mnie wszystkie kwiatki i powiedział, że od Mamusi też kupi, bo chce mieć ładny miecz.
Kobieta uniosła pochyloną głowę w odpowiedzi na świergot córki. Wzrok miała zmęczony i nieobecny, ale zmierzyła nim obraz wędrowca. Nie ucieszyła się tak jak córka. Chyba nawet bardziej spochmurniała.
-Dobrze kochanie – powiedziała dając córce swój koszyk z kwiatami. - Wybierz jakieś ładne.
Dziewczynka chwyciła kosz i usiadła na ziemi, by złożyć jak najpiękniejszy bukiet. Całkowicie pochłonęło ją to zadanie, a matka wykorzystała okazje by pomówić z Masachim.
-Wiem co robisz – powiedziała otwarcie stając twarzą w twarz z obcym mężczyzną. - Dziękuję Ci za to, ale nie musisz nam pomagać. Sam nie wyglądasz za zbyt zamożnego. Nie wiem co powiedziała Ci Saya, ale nie spłacimy tego długu nawet jeśli sprzedamy wszystkie kwiaty z okolicznych łąk. Próbujemy, bo musimy próbować. Tylko to nam pozostało, skoro mój głupi mąż przepadł w lesie – westchnęła ciężko. - Gdyby chociaż on się odnalazł, albo gdyby tych drani piekło pochłonęło... Och! - Urwała swój gniew, jakby dotarło do niej co mówi. - Nie. Tak nie można. Nie wolno życzyć innym śmierci – ponownie westchnęła. - W każdym razie Ty nam nie pomożesz. Zrobiłeś dość kupując od Sayi te parę kwiatków, ale ze swoimi problemami musimy się same uporać. Nie chcę litości. Weź tych wiązanek na ile Cię stać, a potem idź i niech Ci Bogowie to dobro wynagrodzą. Saya wybrałaś już coś ładnego dla pana? - Ostatnie słowa zwróciła oczywiście do córki.
Dziewczynka kiwnęła główką i podleciała do Masachiego z piękną wiązanką. Dziecko się śmiało, ale jej matka patrzyła na mężczyznę spod zmarszczonych brwi. Nie chciała litości. Potrzebowała pieniędzy, ale nie chciała jałmużny. Można ją było zrozumieć. Nawet ubodzy mają swoją dumę, a ona miała jej wyjątkowo dużo. Co w takim wypadku zrobić? Uszanować ich godność i odejść, a może pomóc w jakiś inny sposób? Uwolnić je on długu? Sprowadzić do domu ojca rodziny? A może jeszcze co innego? Co wymyśli Masachi? Jak pomoże ubogim i dumnym kobietom? A może uzna, że zrobił wystarczająco i odejdzie jak kazała mu matka Sayi?
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 717
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Masachi » 5 kwi 2019, o 18:49

Masachi krocząc za dzieckiem pod płaszczykiem zobojętniałej postawy, tak naprawdę dokładnie lustrował otoczenie z czystej ciekawości. Szedł za Sayą aż doszedł do jej matki, z miejsca zorientował się że to jakaś dawniej bogatsza rodzina która się wywróciła na drodze życia i popadła w biedę, zadziwiające było to że matka zareagowała dosyć ostro, jak tak odnosi się do każdego klienta to nie trudno zrozumieć dlaczego biedują. A tak całkiem na poważnie to wysłuchał w spokoju tego co chciała mu przekazać, cały czas nie zmieniając wyrazu twarzy która przedstawiała człowieka mało zainteresowanego tym co się dzieje. Gdy ta się wygadała drapiąc się od niechcenia po głowie, ostentacyjnie przelatując wzrokiem po okolicy, przemówił. Mała nic mi nie powiedziała na żaden temat. Wszedłem do miasta i jak zwykle wszyscy popatrzyli na faceta z wielkim mieczem jak na jakiegoś zbója, a tylko ona do mnie podeszła z życzliwością. Uznałem że to dobra okazja by obrzucić się kwiatkami, to może wtedy ludzie popatrzą na mnie przychylniej. To jak wyglądam to rzecz mało istotna, jestem Masachi z klanu kuglarzy z Sabishi, udałem się w pewnym celu w podróż do miasta kupieckiego i zahaczam o mieściny po drodze szukając zajęcia. Problemów finansowych nie mam. Za to jako człowiek z daleka bardzo chętnie w ramach odwdzięczenia się za dobroć twojej córki która nie potraktowała mnie jak stereotypowego rozbójnika, mogę pomóc ci rozwiązać twój problem. Powiedz co cię trapi, opowiedz o mężu i tym dlaczego musicie spłacać jakiś dług. Śmiem sądzić że umiem porozmawiać z tymi draniami o których mówisz, i to bez rozlewu krwi. W tym momencie podeszła roześmiana dziewczynka z wiankami dla bohatera. Masachi, cały się uśmiechnął i je założył na szyję, a resztą zaczął ozdabiać rękojeść wielkiego miecza z pleców. Śliczne kwiatuszki, dziękuję, teraz będę miał bardzo piękny miecz prawda? Jak ktoś mnie zapyta skąd mam takie ładne ozdoby to powiem że od ciebie. powiedział zwracając się do dziecka, cały czas się szeroko i szczerze uśmiechając.
Masachi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 8 kwi 2019, o 07:24

Obrazek
"Serduszko"
Dla: Masachi
Misja rangi D
7/15


Kobieta wyglądała na zarówno zaskoczoną, jak i uradowaną wypowiedzią Masachiego.
Tego się nie spodziewała. Ani litości, ani pogardy. Ot, zwykła ludzka wdzięczność. Czy szczera? Pozostało jej wierzyć, że tak. Zarumieniła się i zawstydziła.
-Rozumiem – odparła odwracając wzrok.
Milczała dłuższą chwile, w której Saya z Masachim zajmowali się kwiatami. Wyglądała jakby biła się z myślami. Pewnie właśnie tak było. - Dobrze – powiedziała w końcu, zaciskając pięści. - Skoro tak stawiasz sprawę, opowiem Ci.
Dziewczynka spojrzała na matkę oczami pełnymi zdziwienia. Nie słyszała wcześniejszej rozmowy, więc nie rozumiała co matka chciała opowiedzieć mężczyźnie. Początkowo nie rozumiała „Co?”, a gdy kobieta zaczęła mówić, nie mogła pojąć „Dlaczego?”. Dlaczego mama mu to wszystko opowiada?
-Do niedawna wiedliśmy całkiem bogate życie – szła opowieść ubogiej wdowy. - Mój mąż był bardzo pracowity. Dużo zabiał, toteż mnie i małej niczego nie brakowało. Aż przyszedł ten... Uch! - Urwała jakby obawiała się powiedzieć pewne słowa przy dziecku. - Ten „przyjaciel”. Zwykły oszust, i od początku to mówiłam, ale mąż nie słuchał. Ach! - Machnęła ręką. - Ten szczwany lis namówił męża na niebezpieczną wyprawę do lasu. Ponoć wiedział gdzie znaleźć rzadkiego, białego niedźwiedzia. Phy! Głupoty, ale mój mąż go posłuchał i zaciągnął ogromny dług na sprzęt, zapasy i ludzi na wyprawę. Mówił „Za tego niedźwiedzia będziemy mieli pięć razy tyle.”, głupoty. Minęło już pół roku odkąd wyruszył. Miesiąc temu wróciło do wioski paru, wynajętych przez niego ludzi. Mówili, że zaatakowały ich niedźwiedzie. Ech – westchnęła ciężko. - Chyba nie muszę dalej mówić. Męża i tych co nie wrócili uznano za zmarłych, a dług, który zaciągnął na wyprawę pozostał. Teraz ludzie, u których go zaciągnął, w tym ten jego „przyjaciel”, przychodzą do mnie po pieniądze, których nie mam. Sprzedałam już wszystko co mogłam. Biżuterie, obrazy, ubrania, ale to wciąż za mało. Będę musiała sprzedać dom, a i to nie wystarczy.
Spuściła głowę, a dziewczynka podbiegła do niej. Saya przytuliła matkę, jak dobre dziecko chcące pocieszyć rodzicielkę. Tylko tyle mogła zrobić.
-To wszystko – powiedziała kobieta podnosząc wzrok na Masachiego. - Nie wiem jak mógłbyś nam pomóc. Najwięcej pieniędzy jesteśmy winne temu oszustowi, który namówił męża na to szaleństwo. Jeśli uważasz, że mógłbyś go przekonać... Bez rozlewu krwi. Mnie się nie udało, ale może... Ach, nie wiem. Już sama nie wiem co robić – zakryła twarz dłonią.
-Mamusiu – wtrąciła się Saya. - A może pan... Masachi znajdzie tatusia? On jest silny. Na pewno pokona niedźwiedzie i uratuje tatę.
Dziewczynka wyglądała na bardzo podekscytowaną tym pomysłem, w przeciwieństwie do matki.
-Kochanie, tatuś już...
-Żyje! - Krzyknęła Saya z oburzeniem. - Żyje i wróci!
Kobieta uśmiechnęła się słabo.
-Tak, kochanie. Masz racje – uniosła zmartwione oczy na przybysza. Nie wierzyła w te słowa. Pogodziła się już z faktem bycia wdową.
Dziewczynka przeciwnie. Była pewna, że jej ojciec żyje i czeka gdzieś w lesie na ratunek. A jeśli miała racje? W każdym razie, kobieta nie poddawała wątpliwości już żadnej decyzji Masachiego. Jeśli chciał rozmawiać z wichrzycielem – zaprowadziła go do jego domu. Nie miała też oporów, by ugościć obcego w – póki co – ich własnych czterech ścianach. Nawet jeśli zechciał szukać szukać jej męża – zaprowadziła go do miejsca gdzie ostatnio go widziano. Wyglądała na osobę, która nie miała wiele do stracenia i gotowa była podjąć się każdego sposobu. Teraz wybór należał już tylko do Masachiego. Jaki miał plan?
Żeby zaoszczędzić na czasie: możesz w swoim następnym poście opisać, gdzie zaprowadziła Cię kobieta.
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 717
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Masachi » 13 kwi 2019, o 17:52

Masaki dał radę ku swojemu zadowoleniu przekonać kobietę do tego żeby dała sobie pomóc. Z jednej strony takich bezdomnych i bezrobotnych biedaczek i bez ojcowych dzieci jest multum w dzisiejszych czasach, a sam bohater tak właściwie przyszedł tutaj zarobić, to jednak odwracanie się od kobiet, nawet z tak paskudnego kręgu kulturowego i generalnie od osób słabszych które nie mogą za bardzo się samemu bronić nie było do końca w jego stylu. Cóż bowiem winne jest dziecko, że ma ojca debila? No matka że wzięła sobie takiego przygłupa do domu a potem nie potrafiła mu wyperswadować takich głupot to co innego, ale cóż. No wypada pomóc, skoro nic na tym nie traci. Ile to może potrwać, parę minut maksymalnie, więc nie ma strachu. Tak więc wysłuchał opowieści kobiety, widok dziecka tulącego wdowę był co najmniej słodki, znaczy się nie żeby Masakiego to jakoś specjalnie ruszało, ale nawet jemu zrobiło się troszkę cieplej na serduszku. A więc tak ma się sytuacja. Dobrze to wskażcie mi drogę do tego przyjaciela a ja z nim pogadam żeby przestał obciążać was kosztami za nieudaną wyprawę. Tak będzie najlepiej, najpierw załatwić sprawy w wiosce. To pozwoli wam ustabilizować swoją sytuację. Mówił to patrząc w oczy matce dziewczynki. Ale, nic nie stoi na przeszkodzie żebym po zajęciu się tą sprawą poszedł do lasu poszukać twojego taty. I tak przybyłem tutaj znaleźć jakąś przelotną pracę aby pokryć kilka z moich drobnych wydatków, więc prędzej czy później usłyszałbym o tym fascynującym niedźwiedziu, i i tak bym ruszył na niego zapolować. Jak po drodze trafią się zwyczajne, też mała strata bo jak ja tam wejdę to potem będę musiał skóry z nich sprzedać hurtowo bo tyle tego będzie. To już dodał uśmiechając się do Sayi, przy okazji puszczając do niej oczko. Tak więc kobieta potulnie zaprowadziła go do domu tego chyba cwaniaka. Nie wiedział czego się spodziewać, bo mógł to być na serio uczciwy człowiek który sam wydał multum forsy na sprzęt, który teraz jakiś idiota zgubił w lesie przy okazji umierając. Masaki podejrzewał że większość osób też by wymagała od reszty rodziny spłaty długu. No ale jakoś sprawę na pewno się załatwi prawda?
Masachi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 18 kwi 2019, o 23:39

Obrazek
"Serduszko"
Dla: Masachi
Misja rangi D
9/15


Mama Sayi zaprowadziła Masachiego do dużego domu na skraju osady.
Całość wyglądała dość szykownie, a równocześnie biednie. Piękny, bogaty, zaniedbany dom. Jak niepolerowane złoto.
-To tutaj mieszka Dojasu – powiedziała kobieta podchodząc do drzwi. - Muszę Cię jednak ostrzec, to straszny człowiek. Nie będzie łatwo go przekonać – zapukała.
Uderzyła parę razy pięścią w zamknięte drzwi, a że nie było odzewu uderzyła jeszcze parę razy otwartą dłonią i odeszła od drzwi.
-Hmm, nie ma go? - Wymamrotała pod nosem. - Może być na podwórzu. Chodź – machnęła ręką i sama skierowała swe kroki na placyk za budynkiem.
Sprawiała wrażenie jakby chciała mieć to jak najszybciej za sobą. Szła pierwsza, więc pierwsza wyłoniła się zza rogu budynku.
Ją pierwszą zauważył stojący na podwórzu Dojasu. Był to wysoki i dobrze zbudowany mężczyzna. Nie wyglądał na głodnego, a jego ubrania były nowe i porządne. W przeciwieństwie do kwiaciarek, mogło się odnieść wrażenie, że nie najgorzej mu się powodzi.
Maschi nie mógł tego widzieć, ale właściciel domu uśmiechnął się lubieżnie na widok niegdyś pięknej kobiety.
-Sae – zawołał nonszalancko podpierając się na stosie drewna. - Co za niespodzianka. Przyniosłaś pieniądze? Hyhy - Zachichotał paskudnie. - A może wreszcie zmądrzałaś?
Kobieta nie odpowiedziała jedynie pokornie schylając głowę i odsuwając się na bok by zrobić miejsce Masachiemu. Dopiero teraz Dojasu zauważył, że Sae nie przyszła sama. Nie dość, że z dzieckiem to jeszcze z jakimś obcym mężczyzną. Przełknął głośno ślinę. Wojownik z mieczem na jego terenie, w towarzystwie jego dłużniczki. To nie mogło wróżyć niczego dobrego. Mimo to Dojasu – co było wyjątkowo widoczne – usiłował zdławić strach śmiechem.
-Hehe... Co jest Sae? Co to za facet? Hehe. Twój znajomy? - Mina mu zrzedła, pobladł na twarzy i odruchowo cofnął się lekko do tyłu. Bał się Masachiego. To już jakaś przewaga. Ale czy to wystarczy by uwolnić kobiety od długu? Czy sam strach wystarczy? Czy może będzie niezbędna też odrobina sprytu?
Sae nic nie mówiła i powstrzymała od mówienia swoje dziecko. Wszystko w rękach Masachiego.
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Męska sprawa"-D;
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 717
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 24
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG/Discord: 66265515

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Takashi » 26 kwi 2019, o 08:03



Zrobił już prawie wszystko, co miał zaplanowane na dzień dzisiejszy, pozostało mu jedynie podjęcie się misji, dzięki której zyskałby nie tylko doświadczenie, ale również pieniądze. W tym momencie potrzebował i jednego, i drugiego, w końcu cały czas był na etapie usamodzielniania się. Wykonał już kilka sensownych zleceń, zarobił nawet trochę pieniędzy, jednak wszystkie oszczędności musiał przeznaczyć na zakup nowego wyposażenia, w końcu jakość ekwipunku i jego rodzaj ma bardzo duże znaczenie dla każdego shinobi'ego. Takashi skompletował całkiem użyteczny zestaw, na ten moment jednak nie miał konieczności korzystania z niego i było mu to bardzo na rękę, mógł najzwyczajniej w świecie uniknąć jak do tej pory starcia, mimo wszystko miał świadomość tego, że jest ninją i prędzej czy później będzie musiał stanąć do walki, nawet takiej na śmierć i życie.
W ostatnim czasie również bardzo dużo trenował. Rozwinął swoje zdolności w całkiem dużym stopniu i śmiało można stwierdzić, że rozwinął się od początku swojej przygody. I chociaż wiele brakowało mu do elitarnych członków swojego klanu, to jednak mógł bez obaw powiedzieć, że znacząco przeważa nad swoimi rówieśnikami pod względem zdolności i atrybutów fizycznych. Miał wielu kolegów, trenował często w miejscach publicznych, tudzież miał dokładny obraz możliwości klanowiczów o tej samej randze i w podobnym wieku, naprawdę był lepszy od większości z nich. A ponieważ szło mu tak dobrze, mógł się nawet podjąć nieco bardziej wymagającego zadania. Był już nawet gotowy na prawdziwą walkę, czy też misję wymagającą czegoś więcej niż tylko przebycia drogi z punktu A do punktu B. Nie widział niczego złego w dostarczeniu listu do sąsiedniej prowincji, wyprowadzeniu psa na spacer, czy zajęciu się starszą osobą, nawet zajęcie się czyimś ogrodem było okej. Po prostu teraz chciał czegoś znacznie wykraczającego poza ramy tego typu zadań, liczył na coś zwyczajnie trudniejszego, wymagającego większego zaangażowania.
To właśnie z tego powodu Nara udał się do wioski znajdującej się nieopodal Yokukage, to właśnie w tego typu miejsach znaleźć można wiele jednostek potrzebujących pomocy. Często są to starsi ludzie, którzy nie mogą iść do siedziby klanu z powodu wieku, ale zdarzają się i tacy, którzy nie mają na to czasu, albo nawet odwagi, są świadkami zastraszania, albo po prostu dochodzi do nieprzyjemnych sytuacji na miejscu. A ponieważ wioska ukryta wśród drzew znajduje się w pewnej odległości od osady klanu Nara, znajduje się tu więcej cywili, aniżeli shinobi'ch, właśnie dlatego potencjalnych misjodawców najlepiej będzie spotkać własnie tutaj. Wystarczyła przechadzka po okolicy i dokładne przyglądanie się wszystkiemu, co działo się dookoła.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 98
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 170 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę ze specjalnej siatki i krótką, szarą kurtkę z symbolem klanu na plecach.
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | torba nad lewym pośladkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Masachi » 26 kwi 2019, o 12:39

Masachi zgodził pomóc się kobietom w potrzebie. Myślał że trzeba będzie kilka osób oklepać i sprawa sama się zamknie. Idąc za matką dziewczynki dotarł do całkiem ładnego domu. Ale co warto wspomnieć zaniedbanego czyli brak tutaj kogoś w domostwie kto by dbało o takie rzeczy. Ostrzeżenie że odwiedzany jest niby jakiś straszny bohater zignorował. Był członkiem znamienitego klanu oraz posiadał szerokie zdolności bojowe, jako weteran wojenny. Głównym jego atutem była siła fizyczna którą emanował nosząc na plecach miecz którego wieśniak by nawet nie podniósł. Szedł jak cień za prowadzącą go próbując wszystko sobie w głowie ułożyć. Krótkie zdania które doszły do jego uszu ewidentnie sugerujące że chyba ten wypadek ojca rodziny to był też na rękę temu typowi żeby móc się dobrać do Sae'i będącej pod presją w postaci braku środków do życia. Ogarnęła go wściekłość ale zachowywał kamienną twarz. On również zignorował to co mówił jegomość, rzucił na niego tylko okiem. Taki sobie, nic specjalnego. Ruszył do przodu zaczynając obchodzić dom mrucząc pod nosem jakieś losowe cyfry a potem zaczął mamrotać ale tak żeby wszyscy słyszeli Tak tak, konfiskata majątku..... Troszkę jest to warte, ale straszenie zapuszczone. 5 tysięcy Ryto za to.... z 2 za tamto jak się znajdzie dobry kupiec.... A teraz popatrzył na gościa. A tak jeszcze ty..... Zabieraj swoje najpotrzebniejsze rzeczy, w imieniu władz jesteś zatrzymany pod zarzutem usiłowania morderstwa na członkach ekspedycji. Zostaniesz zabrany do stolicy gdzie zostaniesz sprawiedliwie osądzony w świetle Boga i prawa. Weź tylko te naprawdę najpotrzebniejsze które możesz unieś na plecach podczas pieszej wędrówki. Chociaż w sumie jak cię powieszą to mogą nie być zbyt użyteczne heh. A i każda próba oporu skończy się krwawą reakcją, więc lepiej zachowuj się jak człowiek. Chociaż nie wiem czy miano człowieka przysługuje potencjalnemu mordercy i komuś kto próbuje zyskiwać na krzywdzie innych.... No ruchy!!! Ostatnie zdanie wykrzyczał wściekle w kierunku lokatora. Ponadto ostentacyjnie złapał prawą ręką rękojeść wielkiego miecza.
Masachi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Keizo » 27 kwi 2019, o 08:38

Misja C - Takashi - 1/30

Młody Nara, powodowany szlachetną chęcią pomocy bliźnim pochodzącym z jego rodzinnej prowincji, udał się do niewielkiej, ukrytej w gęstym lesie wioski. Istniał jednak pewien problem - nikt na dobrą sprawę pomocy tutaj nie potrzebował. Większość młodych Doko z klanu rezydującego w Midori decydowała się właśnie tutaj zdobywać pierwsze szlify w różnorakich zleceniach. Biorąc pod uwagę bliskość niewielkiej osady do centrum prowincji i stolicy klanu Nara, można się było spodziewać że była ona wręcz przesycona chętnymi do pomocy, acz zbyt leniwymi by poszukać nieco dalej, shinobi.
Wyglądało jednak na to, że także Takashi nie odejdzie z malowniczej wsi z pustymi rękami. Zauważył on bowiem niewielkie poruszenie na trakcie prowadzącym z osady na północ, w kierunku terenów nieco bardziej niebezpiecznych w związku z oddaleniem od choćby Yokukage. Kilka kobiet - najwyraźniej żon i córek - życzyło tam bowiem powodzenia i machało na pożegnanie kilku swoim mężom, którzy mieli najwyraźniej zamiar ruszyć na północ, uzbrojeni w widły i kosy osadzone na sztorc. Z pewnością nie był to widok zwyczajny - nawet jeżeli chłopi decydowali się gdzieś podróżować, to braliby ze sobą worki ryżu na sprzedaż, nie coś, co wyglądało na prowizoryczną broń.
Od Takashiego zależy więc tylko, czy zainteresuje się dziwną gromadą, czy może zdecyduje się szukać szczęścia w poszukiwaniu misji gdzie indziej - bo w końcu na pewno coś znajdzie, prawda?
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Takashi » 27 kwi 2019, o 13:44

Nie spodziewał się tak dużej konkurencji na terenie wioski ukrytej wśród drzew, musiał więc pogodzić się z niemałym rozczarowaniem. Miał nadzieję, że członkowie jego klanu nie będą szukać zleceń poza obszarami Yokukage, ale widać posługiwali się oni tym samym tokiem myślenia, co Takashi. Nie było jednak w całej sytuacji powodów do załamywania się, w końcu musiał znaleźć kogoś, kto potrzebowałby pomocy, w takich czasach w końcu przyszło im żyć. Nie zaprzestawał więc spaceru głównymi ulicami wioski, to właśnie stąd miał najlepszy widok na jej pozostałe części i mógł w dowolnej chwili zareagować nawet na najmniejsze wezwanie.
Przez dłuższy czas nie mógł zauważyć niczego konkretnego, tudzież skierował swe kroki w nieco bardziej odległe okolice i w końcu natknął się na coś, co mogło go zainteresować. Spostrzegł nieopodal grupkę ludzi podzielonych na dwie frakcje - kobiety i dziewczęta stanowiły jedną, drugą zaś uzbrojeni w amatorskie bronie mężczyźni, którzy najwyraźniej szykowali się do boju. Wyglądało to tak, jakby omawiali końcówkę planu, zaś niewiasty żegnały swoich mężów i ojców, życząc im jednocześnie powodzenia, a przynajmniej takie wrażenie miał czarnowłosy bohater. Zbliżył się do nich szybkim krokiem, który zwalniał z każdym następnym metrem, który dzielił go od grupki cywili.
-Szykuje się jakaś jatka, o której klan Nara powinien wiedzieć? - rzucił niedbale, przyglądając się dokładniej wszystkim po kolei.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 98
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 170 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę ze specjalnej siatki i krótką, szarą kurtkę z symbolem klanu na plecach.
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | torba nad lewym pośladkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Keizo » 28 kwi 2019, o 13:11

C - 3/30

Jeden z chłopów - widocznie najbardziej obeznany w sprawach bojowych, gdyż zamiast zwykłej chłopskiej płóciennej koszuli miał na sobie skórzany pancerzyk, wypełniony tu i ówdzie kłębami wełny mającej amortyzować uderzenia - poprawił kosę na ramieniu i zerknął na Takashiego.
- Wiedzieć to pewnie i wie, ale kiedy inne wioski płacą więcej, to nasza spada nieco w kolejce, rozumiesz panie nindża - powiedział z lekkim westchnieniem. Dwójka jego towarzyszy zamruczała coś pod nosem, jednak nie było się czemu dziwić - to jasne, że inni płacący za te same usługi więcej ryo będą mieli priorytet przed tymi uboższymi, twarda rzeczywistość.
- A wiesz pan, na północy Midori jakieś bandy się panoszą, jak to wszędzie, ale głównie na podróżnych napadają - dodał, stawiając kosę na ziemi i opierając się o drzewce - A że nasza wioszczyna podobno niedaleko jakiego przemytniczego szlaku, co nukeniny do Ryuzaku i jeszcze dalej, za Mur, uciekają, to czasem zniknie nam jakaś owca czy worek ryżu. Ale mówią, że od północnego zachodu idzie jakaś większa kupa ludzia, to zbieramy własną milicyję z ochotników, bo pieniędzy na jaki spory oddział nindża to nie mamy. Chyba że na jednego, no - zakończył w końcu, zerkając na Takashiego. Nawet jeśli doko był tylko shinobi w liczbie pojedynczej, to i tak mógłby się przydać w obronie małej miejscowości - a młody ninja byłby przecież tańszy niż grupa doświadczonych Nara.
- No, ale jak zechce z nami iść, to raz dwa, bo słońce jeszcze nisko, ale do wieczora chcemy być na miejscu - zakończył, prostując się i zakładając kosę na plecy, po czym odwrócił się do tutejszych kobiet i zaczął je zapewniać, że ochotnicy z innych wiosek będą o wiele bezpieczniejsi w drugiej linii niż chłopi broniący własnego dobytku własną piersią.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Takashi » 29 kwi 2019, o 01:44

Rozmowy podjął się jegomość, który z całego stowarzyszenia wyglądał na tego, któremu pojęcie "walka" jest zdecydowanie najbliższe. Oprócz broni posiadał swojego rodzaju opancerzenie, które wyglądało na nieco amatorskie, ale w boju z pewnością by się sprawdziło, w dodatku sprawiało wrażenie lekkiego, co mogło tylko pomóc w potencjalnej potyczce. Mimo wszystko w całej grupie Takashi nie mógł zauważyć żadnego innego shinobi, tym bardziej nikogo ze swojego klanu. To dawało mu idealną okazję ku temu, by zyskać doświadczenie, bo o jakimkolwiek zarobku mógł raczej zapomnieć, co wynikło z późniejszego etapu konwersacji.
-No tak, to zrozumiałe. - odpowiedział tylko na pierwszą kwestię, po czym słuchał dalej wypowiedzi mężczyzny, starając się wyłapać każdą istotną informację.
Okazało się, że problemem była grupa bandytów, która napadała na ludzi gdzieś w północnej części prowincji. Ofiarami padają podobnie nie tylko tutejsi, ale również podróżni, którzy chcą skrócić sobie drogę, to nie wszystko. Również dobra materialne są zagrożone, bo zdarzały się sytuacje, w których znikała zarówno żywność, jak i zwierzyna z gospodarstw domowych, a wszystko to stanowi przecież niemałe wykroczenie. I choć Takashi bardzo chciał pomóc, to jednak gdzieś w jego głowie błądził głos, który mówił, że żadnej nagrody pieniężnej z tego nie będzie, bo przecież chłop wyraźnie napomknął o tym, że nie stać ich na wynajęcie ninja. To jednak nie stanowiło dla niego problemu, liczyła się chęć pomocy i wsparcia mieszkańcom prowincji, w której on sam się urodził i wychowywał, po części byli to przecież jego pobratymcy, musiał działać w ich obronie. Właśnie dlatego nie zawahał się nawet na chwilę i zdecydował się pomóc bez względu na wszystko.
-Pójdę z wami i pomogę, ale pieniądze zachowajcie dla siebie. Jeśli uda nam się opanować sytuację i unieszkodliwić problem, wtedy wedle uznania będziecie mogli mi zapłacić, o ile uważacie, że możecie sobie na to pozwolić. Jeśli stwierdzicie, że te pieniądze się wam przydadzą, po prostu je zatrzymajcie, nie to stanowi dla mnie wynagrodzenie. - zaakceptował ten konkretny wyraz, chcąc dać do zrozumienia, że jemu najbardziej zależy na powodzeniu i dobru ludzi, nie na wzbogaceniu się. -Sugeruję jednak, byśmy albo wyruszyli z samego rana, albo późno w nocy, by dotrzeć tam o poranku, a teraz powinniśmy się przespać i zebrać jak najwięcej sił, na pewno będziemy ich potrzebować. Ryzykownym będzie nacieranie na wroga, bo śmiało mogę tak określić wspomnianą przez was gromadkę, o zmierzchu, może i zyskamy element zaskoczenia, ale w nocy widoczność jest znacząco ograniczona, a nie wiemy przecież, z kim będziemy mieli do czynienia. Wiem, że to może być dla was kłopotliwe i każda chwila się liczy, ale najrozsądniej będzie poczekać do rana. - nie wspomniał nawet o tym, że jego zdolność klanowa w nocy działa znacznie gorzej, szczególnie przy zachmurzonym niebie, a to dodatkowo utrudniłoby sprawę. -No chyba, że na spokojnie zdążymy dotrzeć na miejsce w przeciągu paru godzin.
Bądź co bądź szykowała się niemała jatka, przed którą sam chętnie by się przespał, to był dodatkowy bodziec, który nakłonił go do przesunięcia akcji na następny dzień. Największym problemem była jednak wada jego klanowej zdolności, na której w głównej mierze przecież polegał, jeśli jednak udałoby się im dotrzeć na miejsce w miarę wcześnie, nie stanowiłoby to problemu. Nawet, jeśli po drodze pojawiłby się jakiś problem, albo interakcja byłaby znacznie dłuższa, niż by się mogło okazać, a ostatecznie do jakiejkolwiek walki by doszło, z pewnością poradziłby sobie inny sposób, ale wolał podjąć zawczasu kroki zaradcze i wyeliminować problemy na starcie. I chociaż wiedział, że w całej tej sprawie chodzi o szczytny cel, to jednak analizował ją pod nieco innym kątem i miał już opracowaną pewną strategię. Liczył jednak na to, że całość potoczy się łagodnie, tak po prostu.
Mowa | Krzyk | Myśl | Szept

~ Voice ~

♫ Theme ♫

Punkty Historii || Bank
Avatar użytkownika

Takashi
 
Posty: 98
Dołączył(a): 2 mar 2019, o 15:02
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: wysoki na około 170 cm młodzieniec | czarne włosy spięte w kucyk | srebrne kolczyki w uszach | często widziany z grymasem na twarzy | ubrany w ciemne spodnie, koszulkę ze specjalnej siatki i krótką, szarą kurtkę z symbolem klanu na plecach.
Widoczny ekwipunek: kabura na prawym udzie | torba nad lewym pośladkiem.
Link do KP: viewtopic.php?p=112398#p112398

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Keizo » 29 kwi 2019, o 20:57

C - 5/30

- Nie, nie, panocku, wyruszamy już teraz - powiedział mężczyzna, kręcąc głową. Wyraźnie nie podobał mu się czas czekania do kolejnego poranka, szczególnie że pora przecież jeszcze była wczesna - zwykłe marnowanie czasu.
- Na miejsce dotrzemy w kilka godzin, a mamy tam jeszcze nieco przygotowań w planach - dodał, zapewne mając na myśli postawienie jakichś zasieków czy wykopanie prowizorycznych wilczych dołów wokół najbardziej cennych budynków - takich jak spichlerz czy co większe domy, należące do bogatszych mieszkańców i zapewne służące jako miejsca spotkań czy nawet szkoła.
- Dobra chłopy, idziemy - powiedział w końcu głośno pochodzący z północy przybysz, machnął dłonią po czym ruszył traktem, widocznie nie czekając na to, czy Takashi zgodzi się iść razem z nimi. Jeśli chcieli zdążyć przed zmrokiem - a ciemności przecież obecnie najbardziej obawiał się Nara - to tylko brak ociągania się mógł im to zagwarantować. Cóż więc zrobi shinobi, zostawiony już dobrych kilkanaście metrów za trójką ochotniczych wojaków i mierzony zgorszonymi spojrzeniami ich żon?
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość