Posiadłość Takawazy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 4 cze 2018, o 17:16

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
4.2/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Yosuke i Ukog obrali więc trasę na wschód wgłąb lasu, w stronę willi wspomnianej przez parobka. Droga była tutaj równa i szeroka, choć w przeciwieństwie do traktu nie zastaliście na tej drodze nikogo, ani żywej duszy. Na swój sposób było to dość dziwne. Trasa po której kroczyliście pod względem jej jakości również za trakt kupiecki mogła służyć.
Właśnie z powodu tej nudy podróż zaczęła się wam nieprzyjemnie dłużyć. Nic się nie zmieniało. Trasa leciała to pod górę to w dół, to szelest liści poruszanych podmuchem wiatru smyrał wasze uszy, to potem znowu nastawała cisza, którą jedynie wasza dwójka mogła przerwać. Przez korony drzew przemykały promyki słońca, które miejscami ogrzewały ciała. Była w końcu zima. Dzięki temu, że znajdowaliście się na polanie, a słońce mogło w pełni ogrzewać wasze ciała nie wyczuliście wtedy, że w rzeczywistości jest dość chłodno. Dopiero w lesie zaczęło to do was docierać za pomocą pojawiającej się gęsiej skórki na odsłoniętych częściach ciała. Nie tylko wpływał na to cień ale również podwyższona wilgotność otoczenia, oraz tunel który tworzył trakt, co doprowadzało do silniejszych podmuchów chłodniejszego powietrza ciągnących ze stron Morskich Klifów.
Po jednej i pół stai w końcu dostrzegli przed sobą zmianę otoczenia. Przy-nudna ścieżka w końcu zaczęła się rozszerzać a przed wami zaczęło jawić się wyjście z lasu. Dopływające od strony wyjścia słońce nie pozwalało wam określić co znajduje się przed wami. W tym tkwiła cała magia, której mogliście w końcu doświadczyć.
Opuściliście las i wtedy waszym oczom ukazał się widok, którego do tej pory raczej nie widzieliście. Potężny kamienny mur o wysokości 4m rozciągał się na wiele setek metrów w obie stron. W miejscu gdzie znajdowała się trasa dostrzegliście podwójne, drewniane z elementami żeliwnymi wrota, które zataczały nad murem półokrąg jeszcze na metr ponad nim. Tuż przed wejściem stała sporych rozmiarów stróżówka wielkości małego domu. Zaś za wrotami wznosiła się niewielka wieża strażnicza, z której dwójka ubranych w lekkie pancerze strażników obserwowała nowo przybyłych. Również i przy stróżówce znajdowali się tak samo wyposażenie strażnicy, każdy dzierżył włócznię. Poza samym wejściem, które już robiło wrażenie daleko za kamienną, strzeżoną ścianą widoczny był dach posiadłości. Miała ona bodaj z 3 piętra i zbudowana była w klasycznym stylu. Rozmiary i zdobienia wskazywały na niewyobrażalną majętność. Co prawda nie był to zamek ani pałac lecz i tak wszystko robiło wrażenie.
Gdy tylko dotarliście pod bramę wstrzymał was jeden ze strażników. Podniósł rękę i z wyprostowaną dłonią dał znać abyście się zatrzymali.
- STAĆ - głos miał donośny i pewny siebie - KIMŻE JESTEŚCIE I CZEGO SZUKACIE PRZED REZYDENCJĄ PANA NATSUHIKO TAKAWAZY.
Ostatnio edytowano 5 cze 2018, o 09:23 przez Yami, łącznie edytowano 1 raz
W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
ShinRak Tensei D - Zamrożona (nieobecność)
Yosiek i Goku C (nieobecność Yosuke)
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 694
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 4 cze 2018, o 17:39

Droga… Droga była nudna, mozolna… I… I w sumie to wszystko. Pamiętali, co i jak, ba, starali się iść wytyczonym przez tamtego kolesia szlakiem, jak najszybciej. Nuda, oj tak wielka nuda towarzyszyła im przez całą drogę, wzbogacona o nutkę nucenia jakiejś melodyjki pod nosem przez Yosuke, bo tak miał w zwyczaju, że czasami zanucił to i owo, dla zabicia czasu. Co jakiś czas spoglądał na Ukoga, czy ten nadal daje sobie radę, w końcu był po treningu, więc miał prawo być zmęczony. W pewnym momencie, gdy w końcu ujrzeli te gigantyczne mury z dystansu, który pozwoliłby na zamianę paru słów przed stanięciem twarzą w twarz ze strażnikami, czy innymi tam… Ludźmi w tej twierdzy.

- No Ukog, teraz trzeba na spokojnie. Mówimy, że jesteśmy od tego kolesia w fikuśnym stroju, ze śmieszną tonacją i w ogóle, i nas przepuszczą. Na luzie - wytłumaczył chłopakowi, po czym ruszył z dumnie wypiętą piersią do przodu, nie wiedząc, co tak naprawdę może go za chwilę spotkać. Ale nie martwił się tym, bo w końcu miał obok nowego kumpla, a w końcu kumpel to dobre oparcie, czy po bijatyce słownej, czy… bijatyce takiej po prostu.

- Dzień dobry, nazywam się Yosuke, a tu mój przyjaciel Ukog! Zostaliśmy tutaj skierowani przez sługę, który kazał nam tu przybyć do Pana tych ziem, aby pomóc mu w jakiejś pilnej sprawie! - wykrzyknął głośno i wyraźnie informując strażników o swoich zamiarach, które bądź, co bądź, groźnymi nie były.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 103
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 5 cze 2018, o 06:35

Podążył za Yosuke bez zawahania. Krótki spacer powinien być dobrym wyciszeniem po treningu. Pod warunkiem, że naprawdę będzie krótki...
- Daleko jeszcze? - Rzucał co chwila w przestrzeń, przechadzając się przez las.
- Nie wiedziałem, że stajnie są takie długie. Może to jakieś stajnie ninja, co? Hue hue hue... - Pozwolił sobie nawet na żarcik, bo inaczej zanim dotarliby do celu pewnie zabiłaby ich nuda i śmierć. Do głowy zaczęły napływać myśli, a może bardziej spekulacje na temat tego, skąd w takim bogatym właścicielu ziemskim chęć szukania współpracowników na chybił-trafił w lesie. Przecież jego sługa nie mógł wiedzieć, że ich tam znajdzie. Po prostu ich drogi skrzyżowały się przypadkiem, a tamten na podstawie wyglądu Yosuke ocenił, że będzie on zdolny wykonać zlecenie. No tak, bo przecież cała sprawa rozbijała się o jego towarzysza, a nie samego Ukoga, który to wlókł się teraz przez las bardziej jak piąte koło wozu, niż pożądany gość w zbroi i z kataną, tak jak jego nowy znajomy.
Przeszli dość spory kawałek, dopóki nie zatrzymali się przed niedużą stróżówką, oddzielającą ich od ogromnej bramy w ogromnym murze.
- Jasne, wszystko rozumiem. Na luzie. - Odpowiedział krótko na przedstawiony przez Yosuke plan, a następnie puścił go przodem, aby jednak główny zainteresowany mógł dogadać się po swojemu. Gdy Rudzielec skończył się przedstawiać, Ukogowi niezręcznie było pozostać w ciszy, więc poszedł słowo w słowo za uwagami Yosuke - spokojnie i na luzie.
- Tak, wynajął go jakiś koleś w fikuśnym stroju i ze śmieszną tonacją. - Wskazał na wojownika w czerni, któremu towarzyszył. Tak przecież kazał mu powiedzieć, prawda? Ukog zapamiętał dobrze - fikuśny strój i śmieszna tonacja, a do tego na spokojnie i na luzie.
Avatar użytkownika

Ukog
 
Posty: 19
Dołączył(a): 17 maja 2018, o 07:31
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=85137#p85137
GG: 0
Multikonta: Seinaru, TF

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 7 cze 2018, o 18:02

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
7/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Tak jak pierwsza część przywitania i wyjaśnienia swego przybycia wykonana przez Yosuke została przyjęta w miarę normalnie tak dodatkowa kąśliwa uwaga Ukoga przyprawiła jednego ze strażników o niewielki grymas. To właśnie na słowa bardziej roztrzepanego
- Satozo rzeczywiście ma swój specyficzny sposób bycia z którego i my czasem żartujemy. Nie mniej jednak Pan znalazł go sobie jako ciekawy, tak więc radzę zważać na słowa, jeśli zostaniecie przyjęci. - następnie odwrócił się w stronę jednego z strażników, który stał na wieży strażniczej tuż za bramą - Haru powiadom rezydencję, iż pojawili się pierwsi chętni.
- Tak jest Yurate-sama - odpowiedział na rozkaz swego przełożonego.
Strażnik imieniem Haru zszedł po drewnianych schodach niewielkiej wieży znikając wam z oczu. Prawdopodobnie właśnie w tym momencie biegł w stronę rezydencji aby przekazać znajdującej się tam służbie nowiny. Również prawdopodobnym jest iż jeden z głównych sług uda się z informacją do swego Pana, który zdecyduje o losie dwójki młodzieniaszków.
Po zdaniu krótkiego raportu oraz odczekaniu dość dłuższej chwili na odpowiedź strażnik imieniem Haru pojawił się ponownie na wieży.
- Pan Takawaza ich przyjmie.
- Słyszeliście. Więcej rzeczy dowiecie się jak dojdziecie przed wejście rezydnecji. Służba zaprowadzi was do właściwego pomieszczenia. I... zważajcie na słowa. - po tej krótkiej odprawie krzyknął w stronę strażników znajdujących się za bramą. - Dobra, odprawa za nami . Otwierajcie.
Po tych słowach dało się słyszeć większe poruszenie. Brama zaskrzypiała i zaczęła się wolno otwierać do wewnątrz z każdą sekundą pokazując czego tak właściwie chroniła.
Prosta piaskowa droga prowadziła do rezydencji oddalonej od bramy o 300m. Wzdłuż drogi rosły mnogie krzewy oraz kwiaty, które pomimo niskiej temperatury nie przekwitały a ich białe płatki wciąż zachowywały jędrny kształt i czystą barwę. Po prawej strony rozciągał się niewielki las a tuż obok niego klasyczny kamienny ogród. Po lewej zaś stronie ciągnęły się stawy rybne, zaś bliżej pałacu ogród z altaną wykonaną z białego drewna, która opleciona była pnączem róży. Opisanie każdego aspektu ogrodu byłoby osobną powieścią jednak nie po to dwójka wojowników przybyła...
Dotarli w końcu do domostwa, przed którym czekały na nich dwie kobiety ubrane w kimona, które zdobiły różnobarwne kwiaty, których nie mogliście rozpoznać. Urodziwe panie ukłoni się wam nisko i ręką wskazały wejście do głównego.
- Pan nasz już was oczekuje - powiedziały niemal w tym samym momencie. Następnie odsunęły się do boku zaś drzwi otworzyły się od środka. Stał w nich mężczyzna z krótką siwą brodą i ostrym spojrzeniem. Ubrany był w dość nietypowy strój. Czarna marynarka z długimi rękawami ciasno opinała ciało, pod nią znajdowała się ciemnej barwy tunika. Spodnie również czarne miały dwie nogawki, okrywające każdą z nóg w pełni. Buty również tej samej barwy wykonane najpewniej ze skóry. Jedynym elementem były białe rękawiczki oraz chusta wystająca z marynarki..
- Za mną - odparł szorstko.
Sługa poprowadził was po drewnianych schodach na pierwsze piętro rezydencji. Minęliście korytarzem kilka pokoi po czym skręciliście holem na zachód. Na wprost znajdowały się tylko jedne, przesuwane drzwi. Sługa rozwarł je, wszedł do środka i ukłonił się nisko swemu panu.
- Przybyli goście mój Panie
Znajdowaliście się w dość obszernym pomieszczeniu. Po prawej stronie widać było przesuwane drzwi przez które wpadały do pomieszczenia promyki słońca. Prowadziło na taras, skąd rozciągał się widok na ogród. Po lewej zaś stronie znajdowały się meble wykonane z ciemnego drewna na których stały różne, dziwne bibeloty. Na środku zaś znajdował się mały stolik, na którym aktualnie spoczywała niewielka czarka oraz buteleczka. Po drugiej stronie stołu w pozycji półleżącej znajdował się dość specyficznej urody mężczyzna. Miał ciemne włosy, i kanciasta twarz. Oczy barwy oliwkowej. Wyróżniała go nieprzycięta kłaczkowata broda, która wychodziła wyłącznie spod podbródka oraz nieogolony, flejtuśny wąs. A jego uśmiech. Ten można było chyba opisać jako szeroki. Pomimo raczej niechlujnego wyglądu twarzy ubrany był w prostą, świeżą tunikę, oraz wygodne spodnie.
- Siądźcie sobie. Opowiedzcie coś o sobie. – nalał do czarki trochę napoju i leniwie upił z niej łyk.
W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
ShinRak Tensei D - Zamrożona (nieobecność)
Yosiek i Goku C (nieobecność Yosuke)
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 694
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 8 cze 2018, o 10:38

Gdy usłyszał to, co powiedział Ukog, zrozumiał, że chłopak wpierw robi, a potem myśli. Przynajmniej na to wyglądało. Tak, Yosuke powiedział mu dokładnie te słowa, ale nie chodziło mu o to, że powiedział to jeden do jednego, bo z całą pewnością trzeba zmienić swoje nastawienie do tych strażników i Pana tych ziem, najzwyczajniej w świecie nie wypada im zachowywać się tak, jak w swoim towarzystwie, bo mogliby stracić przez to życie. Postanowił zatem przeprosić za jego słowa.

- Proszę wybaczyć słowa mojego przyjaciela, jest jeszcze młody i z pewnością jeszcze nigdy nie był w takiej sytuacji - ukłonił się lekko, po czym ruszyli w miejsce, które zostało im wskazane. To jakieś przesłuchanie, czy co do cholery? Zapewne tak, skoro mieli transportować coś, co mogło być ważne.. Yosuke podczas drogi postanowił zapytać się pierwszej spotkanej osoby pewnej rzeczy, oczywiście z pewnym dystansem i dobrym smakiem, aby nikogo nie urazić.

Po chwili spojrzał na Ukoga, pochylił się lekko do niego i powiedział cicho, lecz tak, że możliwym dla chłopaka było zrozumienie go.

- Nic nie mów o tym słudze, coś mi z nim nie pasuje. Uważaj na słowa, mów spokojnie i nic nie zmyślaj - fakt, coś było tu nie tak. Dlaczego byle sługa był tak traktowany… Śmiechy, śmieszki, ale robili to tylko strażnicy. Do tego był świetnie ubrany, no sposób wysławiania się. Mógłby być ulubieńcem ich Pana, stąd może to całe poruszenie? Być może Yosuke przesadzał, ale czuł coś, że może mieć rację, dlatego wolał uprzedzić Ukoga, nie znał chłopaka za dobrze, więc nie wiedział, jak postąpi.

Gdy tylko dotarli do posiadłości, która robiła niczego sobie wrażenie, Yosuke poczuł, że musi zmienić nieco nastawienie, bo nie czuł się w tym miejscu za dobrze, czuł jakby był osaczony, nieco kontrolowany, musiał z całą pewnością uważać na słowa. Zostali przywitani przez piękne kobiety, wszystko było tu tak piękne i ułożone, aż wydawałoby się czymś wyrwanym z rzeczywistości. Ach, no i w końcu znalazł osobę, której mógł zapytać się tego o czym tak długo myślał.

- Przepraszam, że w ogóle pytam, ale czym tak właściwie zajmuje się Wasz Pan? I… Czy powinienem uważać na coś podczas rozmowy z nim, żeby go nie urazić? I kim właściwie jest ten sługa, która nas tutaj sprowadził? Nazywał się Satozo. Nic nie wiem o ludziach z tych rejonów, no i tak jakoś wyszło, że chciałbym się dowiedzieć, z czystej grzeczności - czym prędzej wytłumaczył się, dlaczego tak właściwie pyta, miał tylko nadzieję, że lokaj mu odpowie tak dobrze, jak to tylko możliwe, no i nie oburzy się o to, bo ludzie są różni. Gdy dotarli do pomieszczenia w którym znajdował się ich zleceniodawca, Yosuke zdziwił się nieco… luźnym usposobieniem mężczyzny. Ekhm, no nieważne. Ukłonił się nisko tak, jak nakazywało jego wychowanie, po czym usiadł przy stole tak, jak nakazał. Bez chwili zawahania zaczął mówić:

- Nazywam się Yosuke, pochodzę z Sogen, zostaliśmy tutaj wezwani przez Pańskiego sługę w bardzo ważnej sprawie i miałem nadzieję, że zostanę przyjęty na to zlecenie, ponieważ niedługo mam zamiar ruszyć w dalszą drogę, ponieważ powoli zmierzam ze szlaku do swojego domu - opowiedział czym prędzej. Tak naprawdę to nie miał, co opowiadać. Był nudnym dzieciakiem, który nie miał czym się chwalić… albo i nie chciał, bo po co zdradzać komuś za dużo informacji o sobie? Wszystko wyglądało naturalnie, jakby był tępym siepaczem, który nie ogarnia co się dzieje wokół niego. Trzymał kciuki za Ukoga, mając nadzieję, że nie zrobi nic głupiego.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 103
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 8 cze 2018, o 13:10

No oczywiście że był młody i nigdy nie był w takiej sytuacji. Oczywiście że mówił to co mu kazano bo myślał, że to będzie w porządku. A okazało się zupełnie odwrotnie. Zmarszczył brwi patrząc się na Yosiaka. Wrobił go, żeby traktowali Ukoga jak głupka? Młody wojownik nadął policzki w geście obrażenia się na nowego znajomego, lecz nie odezwał się już i bez ociągania ruszył w krok za nim za bramę.
Za murami było naprawdę urokliwie. Tak pięknie, że aż sztucznie. Trawka przycięta pod linijkę, kobiety i kwiaty w bieli, bogactwo nieopływające złotem, lecz widoczne bardzo dobrze. Ukog chłonął to, najpierw nie wiedząc kiedy przechodząc dzielący ich od posiadłości dystans, a potem mijając dwie służki, które zaprosiły ich do środka. Następnie zostali przekazani dalej do kolejnego lokaja, i szczerze mówiąc, bolały go już nogi od tego ciągłego łażenia. Wyglądało jednak na to, że kres ich mąk wkrótce ma się zakończyć, bo już nie było niczego wyżej i głębiej, gdzie mogliby się udać. W końcu trafili do pokoju urządzone minimalistycznie, ale z klasą. Ukog instynktownie wytarł buty przed wejściem, aby nie nanieść gnoju do tak wystawnego pomieszczenia.
Do tego momentu brunet trzymał już język za zębami, pozwalając, a właściwie nie wtrącając się do tego co mówił i o co pytał Yosuke. Teraz jednak został o to poproszony przez samego Pana tych włości. Ukłonił się więc tak jak uczyli go rodzice.
- Dzień dobry. A ja jestem Ukog. Jestem z tutejszych lasów, ale obecnie mieszkam w Ryuzaku. Nigdy bym nie przypuszczał, że niedaleko Yokukage stoi taki wielki dom z ogrodem i ze wszystkim... - Zaśmiał się nerwowo, bo wszystko co zobaczył do tej pory trochę go onieśmieliło.
- Tatko mi nigdy nie opowiadali... - Dodał cicho i... i to już było chyba większość interesujących rzeczy, jakie miał do powiedzenia na swój temat.
Avatar użytkownika

Ukog
 
Posty: 19
Dołączył(a): 17 maja 2018, o 07:31
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=85137#p85137
GG: 0
Multikonta: Seinaru, TF

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 8 cze 2018, o 22:56

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
10/45
"Każdy medal ma dwie strony"


* * *- Być interesującym - sługa odparł krótko jednak wydawałoby się dość treściwie.
* * *

Mężczyzna upił łyk z czarki. Kącik warg lekko drgnął ku dołowi. Spojrzał najpierw na Yosuke następnie na Ukoga. Westchnął.
- Przecież wiem dlaczego tu jesteście. Wszak to ja dziś posłałem mego sługę aby sprowadzić żołdaków.
Czarka opustoszała. Mężczyzna chciał ponownie przelać do niej swego napoju jednak nie wyleciała z buteleczki ani jedna kropelka. Pomachał nią mając nadzieję, że jednak coś ulegnie zmianie ale niestety nic takiego się nie stało. Odstawił ją na stolik po czym zerknął w stronę ubranego w czerń sługi.
- Biała, Ichizen.
W tym momencie sługa, który wciąż stał przy drzwiach wejściowych, zbliżył się do niewielkiej komody ustawionej pod ścianą, na wysokości centrum pokoju. Wysunął jedną z szufladek i wyciągnął niewielką, białą kulkę. Następnie przesunął znajdującą się komódce drewnianą klapkę i wrzucił do niej białą kulkę. Dało się słyszeć lekkie uderzenie lecz potem dźwięk umilkł. Ichizen wrócił wówczas na swoje miejsce.
- Dobrze. - na twarzy feudała pojawił się uśmiech - Wracając do was. Nie interesuje mnie skąd pochodzicie ani kto was wychował. Czy macie brata, siostrę, matkę czy ojca. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. To wy tutaj jesteście, nie oni. Mówcie o swoich aspiracjach, czego pragniecie, co jesteście wstanie zrobić aby dojść swych marzeń? To czyni człowieka tym kim jest, nie stan urodzenia.
Takawaza już sięgnął po butelkę ponownie skosztować trunku lecz przypomniał sobie, iż niedawno co wypił resztę.
- No i najważniejsze. Czy dalibyście we dwójkę bądź samemu stawić czoła w bitce... powiedzmy dziesiątkę chłopa. Zaś jeśli tak, to dlaczego tak sądzicie?

Drzwi do sali rozsunęły się a w nich stanęła kobieta ubrana w kwieciste kimono. Niosła tackę z taką samą buteleczką co ta stojąca aktualnie na stole.
- Doskonale. Dziękuję Miyuzu.
Kobieta zbliżyła się. Uklęknęła na oba kolana kładąc trunek na stoliku. Skłoniła się nisko. Wstała i opuściła pomieszczenie.

W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
ShinRak Tensei D - Zamrożona (nieobecność)
Yosiek i Goku C (nieobecność Yosuke)
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 694
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 9 cze 2018, o 11:03

W zasadzie to Pan Takazawa miał rację… W końcu to oni tu byli, to o nich pytał, kim tak naprawdę są, co chcą i dlaczego tu są. Ale, czy tak naprawdę Yosuke chciałby mówić o tym wszystkim o czym sam nie miał pojęcia? W końcu nie znał sam siebie za dobrze, tułał się po świecie nie wiedząc co ze sobą zrobić. Szukał czegoś, czego mógł się przyczepić i mieć spokój do końca życia trenując, ile się tylko da. Wszak młody czerwonowłosy nie był interesującą osobą. Ot zwykłym shinobim, który nie chciał nic od życia, bo życie nie chciało nic od niego. Siedział na dupie całe życie pragnąc zostać kimś wielkim, opanować swój żywioł do perfekcji, a tak naprawdę nie potrafił nic. Choć łeb miał przystosowany do taktycznego myślenia i analizowania wszystkiego, dzięki czemu łatwiejby było mu przeżyć.

- Jest taka rzecz, ale to nie marzenie, a moja powinność. Chciałbym być na tyle potężny, aby spełnić obietnicę złożoną pewnemu mężczyźnie. Jego rodzina została zamordowana przez przestępcę, który nadal jest na wolności, obiecałem, że pewnego dnia znajdę go i zabiję tą właśnie kataną, którą noszę na plecach. Nosi imię, nadane przez niego, a rozwinięte przeze mnie - Początek. Był to początek mojej drogi jako shinobi, a także początek dla nowego życia Pana Kazuyi, który nie mógł znieść śmierci bliskich… Ach. No i druga najważniejsza rzecz w moim życiu. Rodzina. Chciałbym być na tyle potężnym, żeby moja rodzina nie musiała bać się o nic, gdy jestem w pobliżu - skończył pochylając nieco głowę. Yosuke nie był gadatliwą osobą, stąd to wszystko. Nigdy nie mówił, co czuje, co chciałby w życiu mieć. Sam przed sobą się do tego nie przyznawał, bo nie wiedział, kim jest. Pieprzonym bękartem nie wiedzącym, co począć ze sobą w życiu. Dziwne, że jakiś brodacz, który był tylko i wyłącznie ich zleceniodawcą, potrafił wycisnąć z niego takie informacje, które bądź, co bądź tworzyły charakter chłopaka.

Wtedy padło pytanie, czy poradziliby sobie z pokonaniem dziesięciu chłopa. W zasadzie to… W zasadzie to by sobie nie poradzili w walce twarzą w twarz, do tego w dzień. Wytłumaczy zaraz Panu, jakie musiałyby spotkać ich okoliczności, aby mogliby sobie poradzić.

- Szkolili nas w dziedzinie ninjutsu, więc twarzą w twarz, w tak młodym wieku żaden z nas by sobie nie poradził, ale gdyby byli rozproszeni, do tego w nocy, nie wiedząc co poczynić to byłoby wielce prawdopodobnym, że dalibyśmy radę we dwóch. A co do bycia sam na sam z dziesiątką ludzi to szczerze wątpię. Nie mamy nawet dwudziestu wiosen, więc proszę o wybaczenie, ale bez wsparcia nie poradzilibyśmy sobie - skłonił się z szacunkiem, mając nadzieję, że nie urazi to Pana tych włości, myśląc też o tym, że Pan Takazawa jest wyrozumiałym człowiekiem i zrozumie, że są jeszcze dzieciakami, które szukają swojego miejsca na świecie. W końcu byli tylko podrzędnymi shinobi, którzy nie znaczą nic na tym świecie.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 103
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 10 cze 2018, o 01:39

Hm...? Ukog osłupiał słuchając wynurzeń Yosuke. To znaczy, jego historia nie była zapewne najtragiczniejszą, jaką miał do opowiedzenia świat shinobi, jednak łatwość z jaką przyszło mu to wyznanie była zadziwiająca. Ukog też chciał mieć w zanadrzu jakąś tragiczną fraszkę o przyjaźni i miłości z flakami w tle, jednak cóż... był bardziej zwykły niż jego nowy znajomy. Aczkolwiek pytanie o dziesięcioro przeciwników dało mu do myślenia. Nie spodziewał się sam po sobie, że dały radę dokonać takiego wyczynu, aczkolwiek nie znał kompletnie siły ani umiejętności Yosuke, co dawało mu zarówno nadzieję, jak i pewien rodzaj niepokoju, jeśli ten okaże się prawdziwym ninja-fajtłapą.
- A ja... ja... - Zająknął się, gdy przyszedł czas na jego historię. Przecież nie mógł powiedzieć, że przybył do Yokukage pobić rekord tamtejszej knajpy w ilości wepchniętych sobie naraz do buzi kulek dango. Nie, kazali mu uważać na słowa i ponad wszelką wątpliwość sądził, że ten rodzaj szczerości byłby odebrany jako nietakt wobec bogatego włościanina.
- Ja to bym chciał kiedyś móc otwierać Czwartą Bramę, albo nawet Piątą. - Powiedział z rozbrajającą szczerością, bo na zaskakujące i ogólne pytanie nic lepszego nie przyszło mu do głowy. Swoją drogą to ciekawe, że to było pierwsze, co nasunęło mu się na myśl.
- To taka umiejętność shinobi. Podobno wtedy jest się naprawdę silnym skur... yyy... silnym wojownikiem. - Podrapał się po głowie z zakłopotaniem. Mało co nie strzelił kolejnego faux pas.
- A co do dziesięciu chłopa, to ja tak jak kolega. - Wskazał dyskretnie palcem Yosuke, podpinając się pod jego odpowiedź.
- Dziewięciu może i byśmy dali radę, ale dziesięć to już tłok, hue hue hue... - Zażartował sobie, aby rozluźnić nieco atmosferę podniosłych rozmów o marzeniach, aspiracjach i tych wszystkich rzeczach, które średnio mu pasowały do aparycji Pana.
Avatar użytkownika

Ukog
 
Posty: 19
Dołączył(a): 17 maja 2018, o 07:31
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=85137#p85137
GG: 0
Multikonta: Seinaru, TF

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 10 cze 2018, o 12:15

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
13/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Takawaza opuszcza głowę, a wzrok swój skupił na tej niewielkiej, pustej czarce. Na twarzy pojawiło się znudzone oblicze.
- Klasyczna chęć zemsty i siła dla siły. Jakie to oklepane. - odparł cicho.
Mężczyzna w końcu się podniósł. Zbliżył do prawej części pokoju, gdzie znajdowało się przejście na taras. Lewą ręką rozsunął leniwie drzwi. Do pokoju wpadło zimne powietrze nadciągające najpewniej od strony Cesarstwa. Mężczyzna spoglądał na swoje włości. Zastanawiał się nad czymś z dość smutną miną. Westchnął.
- Ichizen, wyprowadź ich. Są nudni niczym niebo nad Midori i nad całym Prastarym Lasem. Wojownicy, którzy pragną siły, a otwarcie mówią, że sami nie staną do walki. Żałosne. No nic. Może kolejni będą bardziej chętni do ew. współpracy. Przy wyjściu niech otrzymają niewielką rekompensatę za przybycie. Po 50Ryo na głowę.
Pan tych włości oczekiwał widocznie czegoś więcej po dwóch młodzianach. Nie otrzymał tego czego pragnął. Nie znalazł w nich nic interesującego. Nic... wyjątkowego, unikatowego. Ostatecznie zamknął drzwi. Powietrze w pokoju nadal było chłodne lecz dzięki temu krótkiemu przewietrzeniu pokoju zrobiło się w miarę rześko.
Ichizen zbliżył się do was. Położył prawą dłoń na ramieniu Yosuke.
- Panowie - odpowiedział szorstko, uświadamiając was, iż przyszła pora waszego odejścia.
Mężczyzna nie chciał używać wobec was siły, niemniej jednak słowa Pana są absolutem. Doskonale zdajecie sobie sprawę, że jeśli nie dacie mu wyboru będzie musiał wyciągnąć was stąd siłą. A to będzie raczej mało przyjemne odczucie. Burdel na włościach feudała nie wydaje się zbyt rozsądnym pomysłem. A może jednak?
W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
ShinRak Tensei D - Zamrożona (nieobecność)
Yosiek i Goku C (nieobecność Yosuke)
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 694
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 10 cze 2018, o 13:35

A więc jest na tyle głupi, żeby nie zrozumieć głębi tego wszystkiego, co powiedział Yosuke? A może najzwyczajniej w świecie się z nich zgrywa, prowokując, aby pokazali coś ciekawego. Jak małpki w cyrku. Młody czerwonowłosy parsknął tylko śmiechem. Kwitując to jego górowanie nad innymi. Po co mu w ogóle pięćdziesiąt ryo? Został urażony, bardzo urażony. Nie tym, że uznał go za nudnego człowieka, nie dlatego, że tępak nie wie, że nie chodzi tutaj o zemstę… Cholerne pięćdziesiąt ryo.

- Szukasz kolegów do chlania? Czy może partnera? Oczywistym jest, że z byle mięsem armatnim każdy z nas poradziłby sobie bez problemu. Nie słuchasz nawet, co mówię, o wielki Panie feudalny. A żebyś sobie wsadził tę pięćdziesiątkę w rzyć. Szukasz kogoś ciekawego, a na przywitanie leżysz, jak wywalona, martwa ryba na brzeg wysp. Masz wielką, piękną posiadłość, pięknych sługusów, a tymczasem sam jesteś niczym tylko bogaczem, który nie ma nic do zaoferowania. Złota szkatułka z gównem w środku - mówił to charakterystycznym dla siebie, chłodnym tonem. W środku się gotowało, ale nie pokazywał tego, w końcu był manipulantem, nie mówił za wiele o sobie. Ba. Raz to zrobił, ale nie żałował tego. Niech się Pan feudalny nacieszy swoją łoniakopodobną brodą i tym mięsem armatnim, które wynajmie potem. Znajdzie sobie inną robotę, ot co!

Gdy poczuł rękę na swoim ramieniu, podniósł się od razu i skierował do starego lokaja:

- Proszę o zabranie łap, dobry Panie - uśmiechnął się do niego, być może przesadził trochę z tamtym poprzednim, ale w takich sytuacjach nie miał zamiaru kryć się za maską dobrze wychowanego chłopca. Za dużo kiedyś walczył, bawiąc się w kogoś innego, teraz już tego nie będzie. Niech wie, co sądzi o nim byle shinobi. Nie obchodził go ten Pan Feudal szukający zabawy. Jak tam bardzo się nudzi to niech sam obroni swoją zasraną karawanę, niech się ochlapie juchą, poczuje smród walki, być może wtedy zrozumie przez co tacy ludzie, jak Yosuke, czy Ukog przechodzą lub będą musieli przejść.

- Chodź Ukogu, Pan nie szukał obrońców swojej karawany, tylko pięknych chłopców do towarzystwa - klepnął swojego kolegę w ramię, mówiąc na tyle cicho, że tylko Ukog mógł go usłyszeć. Zabawna sytuacja, czyż nie?
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 103
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 11 cze 2018, o 11:44

Patrzył na to co zaszło i stwierdził, że zaszło zdecydowanie za szybko. Przed chwilą jeszcze przyszli tutaj po jakieś zlecenie, a teraz obrażali się nawzajem, a Ukog miał za to dostać 50 Ryo. Miał w głowie tylko jedno: to naprawdę udana wycieczka. Patrzył więc na tą scenę z mieszanką niepokoju, zdziwienia i goryczy, bo jak się okazało, Yosuke to nie musiał uważać na słowa, Ukogowi kazał się pilnować! Nieładnie!
Niemniej jednak, cóż... nie spodobali się Panu-prawie-chlebodawcy i nie widział za bardzo sensu w przekonywaniu go, że jest inaczej. Może naprawdę szukał kogoś innego? Przecież Kamehameha zareklamował się już w najlepszy możliwy, zgodny z prawdą sposób. Był jednak zbyt nudny, tak samo jak dla niego nudne było siedzenie całe dnie na kozetce i wysługiwanie się służbą. Ukog przysłuchiwał się słowom Yośka i jasne już było, że jego przyjacielowi w czerni chyba już nie zostanie wypłacone wynagrodzenie za fatygę, więc gdy już czerwonowłosy skończył swój wywód, chłopak nieśmiało zapytał:
- To skoro kolega nie chce tych 50 Ryo, to ja mogę dostać 100? - Wzruszył ramionami. Facet i tak chciał się ich pozbyć na ich korzyść, więc nie żebrał o więcej niż i tak było im przeznaczone, a przecież 100 Ryo piechotą nie chodzi.
- Nie obrazisz się, co? - Zapytał Yosuke dla pewności, aby nie rodzić między nimi jakiegoś cichego konfliktu. Wiedział, jednak, że jego najlepszy przyjaciel mu nie odmówi, bo kochał Ukoga jak brata. Czekał spokojnie na odpowiedź i eskortę do wyjścia, bo... chyba nic tu po nich?
Avatar użytkownika

Ukog
 
Posty: 19
Dołączył(a): 17 maja 2018, o 07:31
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=85137#p85137
GG: 0
Multikonta: Seinaru, TF

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yami » 11 cze 2018, o 19:55

Misja Rangi C - Ukog & Yosuke
16/45
"Każdy medal ma dwie strony"


Nastała cisza. Nikt nie chciał przerwać tej gęstniejącej atmosfery. Takawaza spoglądał w stronę Yosuke. Dwójka towarzyszy nie mogła dostrzec żadnej zmian na jego twarzy, którą wskazywała na znudzenie bądź też zniechęcenie. Zdawałoby się, że jedynie Ukog poprzez swój sposób bycia nie pasował do tego obrazka. Feudał w końcu skupił swój wzrok w całości na czerwonowłosym. Podniósł dłoń i strzelił krótko palcami.
Mężczyzna przed którym stałeś skinął krótko na użyty gest. To co nastało później przyprawiło obojga towarzyszy o osłupienie. Ichizen na polecenie włodarza pochwycił najbliższą dłoń Yosuke, gwałtownym szarpnięciem do boku obrócił go z powrotem w kierunku Takawazy, następnie drugą wolną ręką złapał za głowę czerwonowłosego i przygwoździł ją do stolika, przy którym wcześniej siedział z swoim towarzyszem. Sługa miał znaczną siłę. Dało się zrozumieć czemu w pokoju znajdował się jedynie ubrany w czerń mężczyzna. Nie było tu, żadnych innych strażników, a biorąc pod uwagę iż zostaliście wpuszczeni przed oblicze feudała z bronią musiało coś znaczyć. Zwykły sługa okazał się być również i ochroniarzem, cholernie silnym ochroniarzem.
Natsuhiko zbliżył się do stoliku i przykucnął spoglądając na Yosuke, którego lewa ręka byłą odciągnięta do tyłu zaś głowa przyciskana do stolika. Jego oblicze nie wyrażało emocji.
- Przychodzisz do czyjegoś domu, przychodzisz do mnie i z pełną tego świadomością wypluwasz te nic nieznaczące słowa, które jedynie plugawią spokojną aurę tego pomieszczenia? Chłystek, który daje się ponieść emocjom tylko gdy coś mu nie pasuje. Nie zależnie od sytuacji, w której się znajduje. - W tym momencie na obliczy feudała pojawił się nikły uśmiech - Jesteś chyba pierwszym po Ichizenie, który mówi to co myśli a nie to co wypada. Jednak jest w tobie coś... ciekawego.
W tym momencie kiwnął głową dając znać Ichizenowi, że może ciebie puścić.
- Co do ciebie U... Ukogu? Tak, Ukog. Od początku widać, że tobą niesie, że chcesz powiedzieć coś jednak się powstrzymujesz. Jakby ktoś nałożył na Tobie od samego początku piętno niemocy. Do tego twoje imię... Ukog, ciekaw jestem jaki rodzic daje imię, którego nie sposób zapisać - tutaj lekko parsknął śmiechem.
- Ty masz jaja a ty śmieszne imię. Niech będzie. - Natsuhiko Takawaza, który zyskał ponownie dobry humor odwrócił się do was plecami i powoli stawiał kroki w kierunku szafek ustawionych z tyłu pokoju - Zadanie jest dość proste. Eskorta wozu stąd do Sogen i powrót. Możliwe, że spotkacie zbójców, prości ludzie bez większego wyszkolenia w szermierce, stąd moje wcześniejsze pytanie. Jeśli na nich natraficie... Pojmijcie ich szefa, byłoby miło się z nim rozmówić, a co z resztą... zostawiam to waszej decyzji. Dziś będziecie mogli wypocząć tutaj - w końcu odwrócił się spoglądając w waszą stronę. - To jak piszecie się czy może mam szukać wśród kolejnych drętwiaków?
Ostatecznie jednak wyszło na to, iż jednak właściciel tych ziem przekonał się na swój sposób do waszej dwójki. Dla niego nie była ważna istota tego przekonania. Czuł się rozbawiony całym zaistniałym wydarzeniem, które skończyło się chyba nader dobrze, nie licząc oczywiście bólu głowy jakiego doświadczył Yosuke. Trzeba płacić za swoje słowa, choć widać, że czasem los daje tobie szansę odebrać części strat.
W sprawach WT można zgłaszać się na priv na Discordzie. Nie zamierzam gryźć
Obrazek

Misje:
ShinRak Tensei D - Zamrożona (nieobecność)
Yosiek i Goku C (nieobecność Yosuke)
Kaonajima D -Zamrożona (urlop)
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 694
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 18
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Yōsuke » 12 cze 2018, o 09:46

Yosuke obserwował całą sytuację, ignorując przy tym Ukoga, bo miał pewność, że zaraz wydarzy się coś bardzo niemiłego. Idiota w końcu obraził Pana w jego domu, na jego ziemiach. Cholerny świat… W co Ty się wpakowałeś? Gdy zauważył gest wykonany przez Takazawę, wiedział, że jest już za późno na reakcję. Przez jego myśl przebiegło tylko szybkie “O żesz kurw” i jego twarz już wylądowała na blacie stołu przy którym siedzieli. W sumie to Pan Takazawa miał rację. Co ten Yosuke sobie myślał, mówiąc takie rzeczy? W końcu to tylko jego myśli. Nie musi ich przecież zdradzać od razu całemu światu, bo ktoś mniej wyrozumiały mógłby już dawno skrócić go o głowę. Jak dobrze, że trafił na kogoś takiego… Oj, jak dobrze.

Gdy tylko Ichizen puścił chłopaka, ten od razu wyprostował się, spoglądając na feudala. Cholera jasna. Nie dość, że szalony… To i podwójnie szalony, bo przez taki wywód uznał ich za ciekawe osoby? Poza tym, tak z innej beczki. Ten jego lokaj to nie tylko był lokaj, a ochroniarz! I do tego jaki silny, bo zostawił Yośka z bardzo nieprzyjemnym uczuciem w głowie zwanym potężnym bólem z powodu uderzenia o coś twardego z dużą siłą.

Chłopak cały czas spoglądał na Pana Takazawe słuchając go i przytakując, co chwilę. Wydaje się, że pytanie, czy chcą tę robotę, czy nie było zbędne. Oczywistym było, że chcą! Po to tu przyszli, a to, że czerwonowłosy zarobił siniaka i guza przy tym to mała strata przy tym, co ich czeka. Kolejna okazja, żeby móc się wykazać, nabyć nowe umiejętności, znajomości… I jak ten świat działa.

- Kiedy wyruszamy? - zapytał tylko, bez zbędnego owijania w bawełnę. Widać było, że jest zdecydowany do działania i z całą pewnością nie zawiedzie feudala w tak ważnej misji… No ważnej przynajmniej dla młodzianów, bo takiego bogacza pewnie bardziej interesowały informacje na temat szajki bandytów, która uwzięła się na jego karawany, niźli to, co w tej karawanie jest. Być może to tylko przynęta, żeby wywabić ich, sprowokować do ataku? Najważniejszym będzie zlokalizowanie przywódcy, obezwładnienie go i przyprowadzenie do Pana Takazawy w stanie, gdzie będzie mógł mówić.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 103
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Posiadłość Takawazy

Postprzez Ukog » 13 cze 2018, o 07:55

- Woooow... - Kamehameha nie mógł wyjść z podziwu nad kunsztem Pana Służącego, który w mgnieniu oka niemalże przyszpilił Yosuke do stołu. Wydało mu się wtedy jasne, że jednak przyszli tu na marne. A wszystko przez niewyparzony język Yośka, który nie miał w sobie za grosz pokory. Nie spodobali się Panu to wypierdzielać, po co drążyć temat? Już zbierał się do wyjścia, gdy za plecami usłyszał dalszą część wypowiedzi włościanina.
- Ukog to jeszcze nic, niech Pan tylko poczeka aż usłyszy moje nazwisko! - Zaśmiał się słysząc reakcję Pana Takazawy. No cóż, wszystkim się chyba jednak nie dogodzi, prawda?
- Jak to jaki rodzic nadaje takie imię? Moja mama i tata. Kocham ich. - Powiedział szczerze, bo jego serduszko naprawdę żywiło do mame i tate uczucia pełne ciepła i miłości, a jego dzieciństwo składało się praktycznie tylko z dobrych wspomnień.
Nareszcie jednak było dane im usłyszeć na czym miałaby polegać ewentualna misja. W bardzo pokrętny i niezrozumiały dla Ukoga sposób przebiegła ta selekcja, jednak ostatecznie zanosiło się na to, że dostaną tą robotę? Ochrona jakiejś karawany wyglądała jak standardowe zadanie dla shinobi w tych czasach. Wynajmowanie profesjonalistów do bitki było na porządku dziennym, dlatego Ukog jedynie wzruszył ramionami. Wciąż nie do końca rozumiał, jaki cel miał ten casting na najbardziej interesującą osobę, skoro chodziło o taką trywialną pracę, jednak nie dopytywał już. Tacy bogacze nie zawsze mają wszystkie klepki i lubują się w udawaniu mądrych. Tak już jest urządzony ten świat.
- To nie lepiej będzie posłać jego? - Wskazał palcem na kamerdynera, który w dwie sekundy obezwładnił Yosuke. Wyglądało na to, że ma on o wiele większe doświadczenie w boju, a aż strach pomyśleć do czego zdolni są strażnicy przy bramie, skoro zwykły nosiciel herbaty potrafi takie sztuczki. Uhhh... wyglądało jednak na to, że czerwonowłosy kolega nie da się tak łatwo pozbawić roboty, bo już zaczął pytać o godzinę startu. No cóż... póki co Ukog wywnioskował tylko, że będzie to następnego dnia, skoro dzisiaj Pan zaprosił ich na wypoczynek do siebie?
Avatar użytkownika

Ukog
 
Posty: 19
Dołączył(a): 17 maja 2018, o 07:31
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=85137#p85137
GG: 0
Multikonta: Seinaru, TF

Następna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość