Wioska ukryta wśród drzew

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Murai » 6 gru 2017, o 14:34

Czy decyzja którą podjął Murai była dobra? Ciężko było odnosić się bezpośrednio do pojęcia "dobra", ale z punktu widzenia Kakuzu sposób wykonania zadania był najlepszy z możliwych, biorąc pod uwagę metodę i umiejętności, a także chęć pozostanie dyskretnym. Odciął liany które mogłyby spowodować rozprzestrzenianie się ognia na pobliskie drzewa, zadbał o wystarczający dystans. Polecenie spalenia domu zostało wykonane, a to czy było społecznie akceptowalne zależało nie obchodziło go. Pod warunkiem, że jakiekolwiek informacje o udziale jego osoby nie będą dostępne. Nie tyle cenił sobie reputację, co nie generowanie potencjalnych łowców nagród. Zadanie chciał, w miarę możliwości, uważać za zamknięty i hermetyczny moment w jego życiu który nie będzie miał wpływu na jego dalszy przebieg. Czy w tym wypadku tak będzie? Teoretycznie, pod warunkiem że dziadek będzie milczał. Nie miał co do tego pewności, ale skoro mieli wspólny interes i to on wynajął go, to szansa że nikomu nic nie powie była bardzo wysoka. Schodził z drzewa chcąc ogłosić mężczyźnie wykonanie zadania, co było w sumie oczywiste biorąc pod uwagę widok jaki mógł mieć, ale ten zachowywał się inaczej niż przewidywał Kakuzu. Dzika radość, umiarkowany spokój, chłodne opanowanie podczas patrzenia na palący się dom? Zamiast tego ten biegł do niego, krzyczał. Zwierzak? Jaki zwierzak? Nic o nim nie wspominał. Mężczyzna nie podejmował jakiejkolwiek logiczności w tymt momencie. Pierw chciał żeby spalić dom, a kiedy proces ten właśnie się odbywał, to nagle zmienił zdanie i przypomniał sobie że tam musi być zwierzę? Murai zareagował praktycznie natychmiast, ponownie biegnąc do góry. Tym razem korzystając z całej swojej szybkości jaką mógł operować. Ogień jest szybki, dlatego trzeba spróbować dostać się tam najszybciej jak można. Kolejnym krokiem było wejście do środka. Strumień nici wparował przez okno i tym samym utorował drogę Muraiowi, który wskoczył przez nie do środka. Następnym krokiem było stworzenie nad sobą niewielkiego płaszczyka z nici w celu uniknięcia jakichkolwiek płonących elementów spadających na jego głowę. Kolejny krok - znalezienie zwierzęcia. Mogło być ułożone w kojcu, tobołku, biegać swobodnie. Kiedy go znalazł, wyskoczył przez to samo okno, zostawiając płonące nicie wewnątrz domostwa. Schodząc na dół równie szybko, co wbiegając na górę. Jeśli sytuacja okaże się zbyt niebezpieczna dla Muraia albo ten nie znajdzie zwierzęcia w najbliższym czasie od wejścia, po prostu wyjdzie, uznając ryzyko za zbyt duże.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1640
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Motoko » 12 gru 2017, o 01:55

Obrazek

Mała przysługa #39

Właśnie! Logika! Ten mały aspekt, którego brakowało w postaci staruszka, który widocznie powierzał bardzo dużo strefie domyśleń i samej umiejętności interpretacji dziwacznych zjawisk, bo przecież nic nie było w tym wypadku przypadkiem! Przynajmniej z takiego założenia można było wychodzić. Niestety, zdarza się, że każdy posiada pewnego rodzaju piętę Achillesową, właśnie taką piętą był brak racjonalnych decyzji, które opierały się głównie na emocjonalności, co też jako sprawny obserwator można było wyczuć. Właśnie przez ten maleńki aspekt, shinobi mógł mieć problem, bo przecież jak dogadać się z kimś kompletnie nie myślącym schematami? Zazwyczaj tacy głupcy ginęli najszybciej, bo też kto próbowałby ich interpretować? Kto wie, czy to nie był również najlepszy pomysł w przypadku Muraia, który nawet nie musiał spodziewać się oklasków ze strony staruszka, bo przecież to nic takiego wejść w ogień.
Niczym jeden z tych...shinobich, wskoczył przez okno, stając się jedną z osób narażonych, dokładnie tak samo, jak jakieś rzekome zwierzątko, które znajdowało się w środku. Na samym początku dym, później łzy, które również były reakcją na drażliwe symptomy, a na samym końcu kompletne zagubienie. Właśnie wtedy, kiedy Murai zdecydował się na ucieczkę, zauważył jakąś malutką, skuloną kuleczkę, która trzęsła się, i po nagłym zbliżeniu, mógł również usłyszeć chrapliwe dźwięki wydobywające się od futrzaczka. Kakuzu nie czekając na nikogo zgodę, wziął zwierzę w rękę i z niemałym trudem, wydostał się na powierzchnię. Oddychające maleństwo w jego ręku było bardzo delikatne i wraz z wyjściem na zewnątrz Murai był w stanie stwierdzić, że właśnie walczyło ono w jego dłoniach o własne życie, głośno biorąc nierówne oddechy. Sam użytkownik Jiongu miał spory problem z pozbyciem się duszącego wrażenia w płucach, które to zmuszały go do walki o każdy oddech. Zbyt długo przebywał w zadymionym od środka domku, który bił jasnością na kilometry! Nawet z oddali można było usłyszeć podniesione krzyki, jakby ktoś krzyczał na alarm, bardzo możliwe, że był to koniec anonimowości, choć czy ktokolwiek myślał, że mógłby przemknąć przez taką wioseczkę niezauważony?
Staruszek krzyczał z dołu, żeby Murai schodził i oddał mu zwierzę, bo przecież ono było gwoździem programu. Nawet na sekundę nie wspomniał nic o obiecanym wynagrodzeniu, które widocznie nie było tak istotnym elementem w całej tej układance. Wraz z uspokojeniem się elementów pozwalających na pełnosprawne funkcjonowanie, Murai zauważył, że stworzenie już przestawało walczyć o każdy oddech, choć ani na trochę nie rozluźniło swojego małego ciałka, którego leciuchny ciężar i ciepło był w stanie wyczuć wnętrzem dłoni. Pytanie tylko, co zrobić ze starcem, który czekał już pod drzewem i w skupieniu patrzył się na górę, prosto w stronę Muraia?
Motoko
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Murai » 13 gru 2017, o 01:41

Obawa o swoje życie? Strach przed wejściem w ogień? Murai miał przed oczyma zaledwie chłodne kalkulacje, odliczał sekundy, obserwował języki ognia i mniej więcej określał ich wpływ na potencjalne dotknięcie jego ciała. Nie obawiał się, myślał. Stawiał przed sobą zadanie, analizował każdą jego część, uwzględniał tak wiele rzeczy jak tylko mógł, a następnie wybierał najbardziej prawdopodobną opcję przy jednoczesnym minimalizowaniu zagrożeń przez czynniki losowe. Muari uważał, że takie podejście jest znacznie lepsze od podejmowania decyzji na podstawie uczuć, własnych opinii i uprzedzeń. Dlatego też odczytywanie innych nie było aż takie oczywiste, mimo wieloletniej obserwacji ludzi w społeczeństwie i ich zachowań. I o ile jego potencjał bojowy wzrastał cały czas, to umiejętność czytania w innych... jej rozwój się zatrzymał.
Zobaczył to dopiero niedawno, przy kontakcie z tym mężczyzną. Manipulatorem i kanciarzem, całkowicie nieprzewidywalnym. Który kpił sobie z niego. Gdyby Murai mógł zobaczyć u niego jakieś oznaki kłamstwa, nie znalazłby się w tej sytuacji. Nie skakałby przez okno płonącego budynku, nie szukałby jakiegoś zwierzaka o którego istnieniu mężczyzna zapomniał. Ogień nie miał na niego wpływu o ile odpowiednio się od niego izolował, uważał na to by go nie dotknął. A nawet jeśli to nie powinien czuć go w stopniu ograniczającym go w jakikolwiek sposób. Nici ograniczały ogień z góry. Uważał na swoje kroki z racji nadpalenia podłogi, co mogłoby spowodować utratę równowagi i w efekcie przysporzyć niepotrzebnych obrażeń. Poszukiwał zwierzęcia używając do tego całej swojej uwagi i możliwości postrzegania otoczenia. Czas mijał, a on nic nie znajdował. Dym unosił się do góry i przysłaniał mu widok, nie mając wpływu na resztę jego ciała. Nie mógł się zakrztusić dymem, pozbył się narządów odpowiedzialnych za oddychanie. Aczkolwiek brak tlenu w jego organizmie nadal mógł mieć poważne konsekwencje. I kiedy miał już opuszczać domostwo z uwagi właśnie na możliwe problemy związane z niekorzystnym otoczeniem, zobaczył niewielkie zawiniątko z jakimś futerkowym zwierzątkiem w środku. Błyskawicznie je ujął i wyskoczył na drugą stronę, na drzewo. Przeżył, to był fakt. Zwierzątko też przeżyło, chociaż miało problemy z oddychaniem. Co teraz?
W tej sytuacji powinien przemyśleć swój stan. W pierwszej kolejności. Nie odczuwał żadnych negatywnych skutków, co nie znaczy że ich nie było. Dlatego powinien jak najszybciej znaleźć odosobnione miejsce, najlepiej byłoby wywietrzyć wnętrze ciała by pozbyć się z niego wszystkiego co mogłoby być groźne. Zadbać o swoją stabilność. To było najważniejsze. Cała reszta, włącznie z samym zleceniem i zleceniodawcą, była drugorzędna. Dodatkowo przyciągnął atencję, ludzie zauważali jego osobę. To był dobry moment żeby się ulotnić. Patrząc na zleceniodawcę nie wyglądał on jakby miał w jakikolwiek sposób wynagrodzić Muraia, Kakuzu mógł być tego pewny. Dlatego też podjął najbardziej optymalną decyzję. Zaczął skakać pomiędzy drzewami, błyskawicznie się oddalając od miejsca zdarzenia. Trzymając małe zwierzątko, któremu najwidoczniej się polepszyło. Byle daleko, byle szybko. Wspomagał się w tym swoimi nićmi w razie jakiegoś dłuższego skoku, ale był świadom swoich możliwości fizycznych.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1640
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Motoko » 13 gru 2017, o 08:28

Obrazek

Mała przysługa #41

Momentami analityczna strona nie do końca bywała tą najlepszą, jednakże to stwierdzenie każdy był w stanie sobie wypracować wedle własnego widzimisię. Różne sytuacje i różne osoby wpływały na postrzeganie świata, a w przypadku dosyć nietuzinkowym, jakim była postać starca, Murai mógł przejechać się nie z byle powodu. Czy było to dobre, czy też złe, tego raczej nikt nie był w stanie powiedzieć, choć żyjąc z chaosu, do chaosu, a w międzyczasie się rozwijając, z pewnością ciężko było jakkolwiek głębiej wpłynąć na otoczenie, które nie tak łatwo można zmienić. Wielu mędrców powiada, że jedyne co można zmienić, to samego siebie, bo zarówno natura, jak i środowisko nie są w stanie przejść jakąkolwiek metamorfozę, choć kto wie! Być może Kakuzu osiągnie taki poziom, że jakiekolwiek struktury społeczne będą musiały ustosunkować się do jego widzimisię?
Aczkolwiek w tym przypadku chyba nie było co mówić o jakichkolwiek większych skupiskach, bowiem jedyną osobą, która sprawiała pewnego rodzaju problem był sam starzec, który zaraz tylko, kiedy zorientował się, że Murai postanowił uciec ze zwierzątkiem, zaczął prężnie za nim gonić, oczywiście zostając w tyle.

Nie trzeba było nawet myśleć o konsekwencjach tego czynu, jednakże czy ktokolwiek byłby w stanie uwierzyć starcowi i naocznym świadkom, jakimi były dzieciaki, a także bardziej zreflektowani osadnicy? Kakuzu pognał przed siebie, a żyjątko w jego dłoniach zaczynało coraz bardziej uspokajać swój oddech, co jakiś czas wydając dźwięk pomiędzy kaszlnięciem, a kichnięciem, co przestawało być tak niepokojące, jak wcześniejsza cisza i nierówne wdechy i wydechy. Dosyć szybko Kakuzu pozwolił sobie ulotnić się z miejsca zdarzenia, nienarażony na jakiekolwiek pościgi, przynajmniej na razie, bo przecież ktoś musiał zająć się zarówno starcem, jak i płonącym domem, którego płomień trzeszczał już z dobrych kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu metrów. Wszystko to jednak pozostało za plecami Muraia, który z chwilowym spokojem mógł odprężyć się i zobaczyć, co też podkradł swojemu zleceniodawcy, oczywiście uprzednio pozbywając się kłębiącego się dymu w jego wnętrzu. Pytanie tylko, czy dla takiego zwierzątka opłacało się zniesławić własną personę, bo przecież czegóż innego można się spodziewać po zostawieniu po sobie śladu w postaci starca?



    Gratuluję, udało się. Możesz wrzucać do wynagrodzeń (bez Ryo, ale za to ze zwierzaczkiem), odnośnie sławy będę się dopytywać na gadulcu. <opieop>


//zt.
Motoko
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hanshin » 18 kwi 2018, o 21:30

Po dotarciu do Midori pozostało już tylko dotrzeć do Wioski Ukrytej wśród Drzew. Nie było to takie proste, chociaż wskazówka ze strumieniem była całkiem przydatna, gdyż wiadomo było, że jak znajdzie się strumień, to i dojdzie się do wioski. Jednak Hanshinowi zależało na szybkim załatwieniu sprawy, więc ponownie wysłał Sessaia, aby ten popytał o drogę. Chłopak, w przeciwieństwo do ojca, wyglądał na miłego i dobrego, więc jeszcze raz szybko uzyskał odpowiedź i mogli ruszyć najszybszą trasą ze stu procentową pewnością, że dojdą w odpowiednie miejsce.
- Nie wydaje mi się, że to choróbsko jakieś. - burknął, poprawiając na plecach i miecz, i kryształową tarczę. W razie czego musiał być gotowy do walki natychmiast, więc nawet ćwiczył po drodze wyciąganie miecza i tarczy jak najszybciej umiał, by przy tym wejść do pozycji i być gotowym do starcia lub nawet natychmiastowej obrony. Walka była jedną z wielu rzeczy, które sprawiały Hanshinowi przyjemność, a niekoniecznie były dobre. - To sake jest zatrute czymś. Jakby to było choróbsko, to zaraźliwe by było, a może i mieszkańcy chorowaliby. - dodał po chwili. Zbliżali się do wioski, gdyż już w oddali widać było pierwsze zabudowania na drzewach, chociaż aktualnie szli po prostu przez okazały las.
- Nie będę pił tego syfu, ale mam plan. Wejdziemy do tej karczmy i będziemy pytać ludzi o to choróbsko. Oni dowiedzą się, że my przyjezdni, a wtedy kupimy sake. Dadzą nam sake i wyjdziemy z karczmy. Znajdziemy na ulicach jakiegoś chętnego do picia. Damy mu sake, a ja będę pił ze swojej butelki. Wkręcę mu jakiś kit. Później się prześpimy w karczmie, jak chciałeś, i następnego dnia sprawdzimy co z nim. Jak będzie chory, to mamy dwie sprawy załatwione. Pierwszą - dotyka to również mieszkańców, drugą - nie jest to choroba. Rozumisz? - wytłumaczył mu wszystko dokładnie tak, jak chciał to zrobić. Wiedział, że nie wszystko pójdzie po jego myśli, bo zawsze tak było. Nie dało się stworzyć takiego planu, aby wszystko było zgodnie z rozpiską. Zawsze działy się rzeczy nieoczekiwane i niespodziewane.
- Jak wejdziemy do wioski, to popytaj o tą karczmę. - rzucił jeszcze, gdy już przeszli kawałek dalej. W końcu niekoniecznie mieszkańcy muszą chcieć pomóc znaleźć miejsce z alkoholem komuś, kto wygląda jak chlejus. Dzieciak może mieć łatwiej, bo o picie raczej nikt go nie posądzi w tym wieku. Jeszcze daleko mu było do tego, a i z twarzy wyglądał miło, więc nikt mu niczego nie zarzucał. Hanshin w jego wieku też jeszcze nie pił, bo był pod opieką wujka, chociaż zaraz po niej zaczęły się i pierwsze przygody z sake.
Avatar użytkownika

Hanshin
 
Posty: 33
Dołączył(a): 29 mar 2018, o 00:41
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj - Rōnin
Krótki wygląd: Wyjątkowo wysoki i umięśniony mężczyzna o ostrych rysach twarzy i niezadbanym, niechlujnym wyglądzie. Więcej informacji w KP.
Widoczny ekwipunek: Drewniana butelka z alkoholem przy pasie. Miecz "Yumegoroshi" i tarcza z zielonego kryształu na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5238
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Nikusui » 20 kwi 2018, o 23:11

Obrazek
Misja dla Hanshina i Sessaia
Ranga C
14/45


Podróż dała czas do namysłu, by w spokoju ułożyć sobie plan działania. W końcu pasowałoby jakiś mieć, skoro już dwójka bohaterów podjęła się tego zadania. I nawet chcieli je wykonać, o ile będzie to wciąż opłacalne. Chęci jednak jakieś były, a skoro znajdowali się już w Midori, trzeba było przejść do działania. A te zaprezentował Sessaiowi Hanshin, krótko wyjaśniając co i jak. Najwyższa pora, skoro już zbliżali się do wioski i widoczne były pierwsze zarysy domów. Brak obudowania niewielkiej osady pozwalał na swobodny wgląd w nią, bez konieczności spowiadania się przy bramach, skąd się przybyło, po co i na jak długo. Zresztą, było to całkiem normalne, skoro wioska była czysto turystyczna i rzadko kiedy ujrzało się tu ninję. No, chyba, że akurat się tu zatrzymał.
Wioska ukryta wśród drzew była dość spokojna. Mieszkańcy zajmowali się swoimi domami i głównie obróbką drewna. Nie żyli w jakiś luksusach, ale wiodło im się całkiem nieźle. Poza tym, to miejsce miało swój urok. Nie często spotykało się wybudowane domki na drzewach. Widok ten był o tyle niecodzienny, gdyż panująca pora roku zabarwiła liście na odcienie złota, czerwieni i brązu, co dawało jakieś przyjemne poczucie ciepła w tym miejscu. Ciężko było to określić, ale wielu w tym momencie chciało tu zostać na dłużej.
Kiedy już Hanshin i Sessai dotarli do wioski, mogli spostrzec wielu przechodniów, jednak każdy był czymś zajęty. Paru mężczyzn przenosiło pale drewna, kobiety chadzały z dziećmi czy też najzwyczajniej w świecie zebrały się w parę i dyskutowały. Niemal sielanka. W każdym razie, osób było dość sporo, było w kim wybierać. Stąd też szanse na dowiedzenie się o lokalizacji tej nieszczęsnej karczmy były dość spore. Zresztą, miasteczko nie było aż takie duże, więc nawet jakby ktoś nie udzielił odpowiedzi, to pewnie prędzej czy później by znaleźli to, czego szukają. Chociaż wiadomo, że lepiej było nie tracić czasu, przy dobrych wiatrach mogło to zająć dwa, może trzy dni. Może, ale nie musi. Na ten moment, tak czy siak, nie mieli stąd widoku na cokolwiek, co by przypominało karczmę, nikt z chodzących również nie wylądował na schorowanego, a panujący spokój i względna radość wręcz zaprzeczały temu, by cokolwiek złego tu się działo.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 888
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Sessai » 23 kwi 2018, o 09:52

Bycie chłopcem na posyłki nie do końca odpowiadało małemu Sessaiowi, ale nic na to nie mógł poradzić. Jesli nie zdobywałby informacji, to ojciec zapewne swojego tyłka też by nie ruszył, więc w większości przypadków po prostu pozostawaliby w koziej dupie i nie mogliby nic zrobić. Dzięki temu oszczędzał sobie kłopotów i zapewniał jako takie warunki przeżycia. A skoro o nim mowa, to dzieciak miał właśnie zaproponować, żeby jego ojciec był królikiem doświadczalnym, kiedy ten od razu się wycofał. Sessai aż się skrzywił i spojrzał na niego spode łba. To byłby najprostszy sposób na potwierdzenie ich przeczucia, a dodatkowo staruszek by trochę pocierpiał. Przecież to nic groźnego, a znacznie by pomogło nie tylko ich zleceniu, ale także samemu synkowi, który miałby co wspominać przez następne miesiące.
- A jak będziemy się pytać o choróbsko, to czasem nie wezmą nas za wtyki i zwyczajnie nic nie dadzą albo jeszcze zechcą nam wpieprzyć? Reszta brzmi dobrze, chociaż dla pewności wolałbym, żebyś Ty też sobie gulnął łyczka. Może tutejsi są po prostu na to sake jakoś odporni? - nadal próbował wkopać swojego staruszka w odrobinę bólu i cierpienia, ale i tak wiedział, że nic z tego nie wyjdzie. Hanshin, o dziwo, czasem potrafił być nawet bystry i to zazwyczaj wtedy, kiedy Sessaiowi było to nie na rękę. Dzieciak nie miał jednak problemów z przystaniem na taki plan, więc w dalszej części go nie kwestionował. Przed ich oczami ukazała się zaraz także wioska, więc nie było czasu do stracenia i dwójka mogła przystapić do wykonywania zlecenia. Sessai rozglądał się dookoła jak sokół ninja, ale na razie był to tylko rekonesans. W końcu brunet zdecydował, że najlepiej podejść do matek z dziećmi. Skoro on sam ma jeszcze tylko kilka lat, to może obudzi w nich odrobinę współczucia, kiedy powie, że jest głodny i spragniony, a za parę grosza chce kupić sobie jakieś jedzenie w karczmie? Jeśli to nie zadziała, to uderzy w kierunku mężczyzn. Ci na pewno będą wiedzieli, gdzie jest karczma, a jeśli jeszcze doda, że jego ojczulka suszy w gardle, to na pewno mu pomogą. Pewnie sami znają to uczucie, więc czemu by nie spróbować? W każdym razie, mały shinobi robił wszystko co w jego mocy, żeby dowiedzieć się o jakiejś nieszczęsnej karczmie - słodkie oczka i udawanie niewinnego były wliczone w cenę.
Kolor kryształu Sessaia - #16e596
Avatar użytkownika

Sessai
 
Posty: 20
Dołączył(a): 29 mar 2018, o 00:35
Wiek postaci: 10
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5217
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hanshin » 26 kwi 2018, o 23:24

Wejście do wioski okazało się banalnie proste. Spodziewał się, że będzie ona otoczona w jakiś sposób chociażby palisadą czy posiadałaby strażników skoro była poniekąd turystycznym miejscem, ale nic takiego. Tym lepiej dla ich dwójki. Nie musieli wymyślać kolejnych kłamstw i spamiętywać ich, aby w razie czego móc wyłgać się. Zdradził synowi swój plan, który został, oczywiście, zakwestionowany. Mały nie potrafił niczego przyjąć bez "ale" lub jakiejś dyskusji czy odzywki. Był wyszczekany, ale to akurat nie należało do jego wad. Trzeba było umieć gadać, jeżeli chciało się przeżyć w tym świecie dłużej. Nie zawsze walka okazywała się najbardziej pewnym z wyjść. Czasami umiejętności to za mało.
- Mówił ten grubas, że choróbsko czy ta cholerna wioska to popularne są i jakieś turystyczne, więc wezmą nas za zainteresowanych. A jak nie, to będzie druga opcja co mówisz i zechcą nam wpierdolić. Wtedy sprawę nam znacznie ułatwiają, bo to my wpierdolimy im, a oni już przyznają się do winy i od razu zostaną ukarani. Zadanie wykonane, pierdolony grubas zadowolony, a my mamy osiemset Ryo w kieszeni. - mówił półgłosem rozglądając się po wiosce, by może wypatrzeć karczmę, o której wspominał kupiec. - A raczej ja. - dodał po chwilli i uśmiechnął się szkaradnie, rzucając spojrzenie Sessaiowi, by dać mu znak, że on wziął dwieście Ryo zaliczki jako kieszonkowe, a reszta gaży przypada Hanshinowi, gdyż, bądź co bądź, był jego ojcem i poniekąd opiekunem. Niekoniecznie zawsze musiało się to łączyć. - Za chuja. Jak chcesz, to sam se golnij. No, tatuś pozwala. - odezwał się wrednie, zachęcającym tonem i zaśmiał pod nosem swoim niskim, nieco chrypliwym głosem. - Żeby być odpornym na truciznę, to trzeba brać odtrutkę. To całe antidotocośtam. A żeby brać to gówno, to trzeba wiedzieć, że jest się otrutym. Jak weźmiesz najpierw lekarstwo, a później zachorujesz, to się nie wyleczysz, nie? Rozumisz, prosta sprawa. - no i kwestia odporności była chyba wyjaśniona poprzez proste, naukowe fakty zawarte w jeszcze prostszych słowach.
Kiedy syn poszedł wypytywać, to Hanshin w dalszym ciągu rozglądał się po wiosce. Przyglądał się tej dziwnej architekturze i zadawał sobie w myślach pytanie "po kiego chuja stawiać dom na drzewie?", aczkolwiek nie potrafił znaleźć odpowiedzi innej, niż krzywe sklepienie czaszki mieszkańców. Domki na drzewie, to były fajne jak się było gówniarzem. Po za tym były niewygodne, małe i niepraktyczne. I nie trzeba było być budowlańcem czy wielkim myślicielem, by dojść do takich wniosków. A w trakcie tych rozmyślań i rozglądań, to Ronin upił łyk swojego trunku. Miał go pełną butelkę, był na miejscu zadania, więc mógł już zacząć się wprawiać w nastrój do działania.


//Przepraszam za opóźnienia. Moja wina. Lapek padł. T.T
Avatar użytkownika

Hanshin
 
Posty: 33
Dołączył(a): 29 mar 2018, o 00:41
Wiek postaci: 28
Ranga: Samuraj - Rōnin
Krótki wygląd: Wyjątkowo wysoki i umięśniony mężczyzna o ostrych rysach twarzy i niezadbanym, niechlujnym wyglądzie. Więcej informacji w KP.
Widoczny ekwipunek: Drewniana butelka z alkoholem przy pasie. Miecz "Yumegoroshi" i tarcza z zielonego kryształu na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5238
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Nikusui » 28 kwi 2018, o 14:22

Obrazek
Misja dla Hanshina i Sessaia
Ranga C
17/45


Rola małe wytypywacza najwidoczniej niebywale pasowała do Sessaia. Chłopak, jako że był jeszcze dzieckiem, nie wzbudzał zbyt wielu podejrzeń, więc nic dziwnego, że tutaj też chcieli to wykorzystać. Oczywiście po krótkiej wymianie zdań i zdecydowaniu się na jakiś plan. Tymczasowo i tak mieli jedynie poszlaki, których udzielił im zleceniodawca. Więcej mogli się dowiedzieć w samym sercu tej dziwnej zarazy, która tykała jedynie przyjezdnych. Hanshin jednak nie chciał poświęcić się na tyle, by dać się otruć, a przynajmniej spróbować to zrobić. Cóż, może nie trzeba było się temu dziwić. Tamten gościu wyglądał naprawdę kiepsko, ale miejmy nadzieję, ze w szpitalu doprowadzą go do porządku. Oby.
Nasz młodszy bohater wybrał już cel, który zamierzał dyskretnie wypytać. Padło na około trzydziestoletnią matkę, która szła trzymając za rękę pięcioletnią córkę. Obie miały blond włosy, a kobieta była naprawdę nieprzeciętnej urody. Nie to było jednak najważniejsze.
- Aleś ty słodki! - zachwyciła się kobieta na widok pare lat starszego od swojej córki chłopca. Sama nie posiadała syna, może stąd ten zachwyt. Oczywiście Sessai o tym nie wiedział. - Pójdziesz wzdłuż tych trzech domów. Za nimi skręć w lewo i cały czas prosto. Po chwili powinieneś zauważyć dość spory budynek. Drzwi tam są wiecznie otwarte. - odpowiedziała na pytanie chłopca, wskazując jedynie miejsce, które można było uznać za karczmę w tym miasteczku. Nie było wielkie, więc i takich miejsc nie było dużo. Spokojnie ta jedna karczma wystarczała, a i tak była sporych rozmiarów. Z tego też względu stała na ziemi, a nie została wybudowana na drzewie, jak większość domków.
- Naremi-san! - piskliwy głos doszedł nie tylko do kobiety i jej córki, ale również do Sessaia, który stał blisko. W zasięgu ich wzroku pojawiła się kobieta o parę lat młodsza od tej, którą zaczepił chłopak. Miała jednak krótkie i brązowe włosy. Początkowo jakby nie zwróciła uwagi na Sessaia, łapiąc delikatnie blondwłosą kobietę za ramię i patrząc na nią z przejęciem. - Mój ojciec zachorował. To chyba już atakuje też nas. - mruknęła niby niegłośno, ale z racji tego, że nasz bohater był blisko, słyszał wszystko. - Gotei-san wyruszył w podróż, żeby odnaleźć potrzebne składniki. Jest naszą jedyną nadzieją. To świetny medyk i zielarz. Powiedział, że za trzy dni powinien wrócić, do tego czasu mamy doglądać ojca. I innych, jeżeli zajdzie taka potrzeba. - wyjaśniła pośpiesznie, puszczając rękę kobiety i przykładając swoje obie dłonie do twarzy. - Oby mu się udało. - dopowiedziała znacznie ciszej, wlepiając swoje spojrzenie w ziemię. Po chwili poczuła, jak blondwłosa kobieta kładzie dłoń na jej ramieniu.
- Na pewno pomoże. Skoro wyruszył, to znaczy, że wie, czego szuka. Musi więc wiedzieć, co to za choroba. - powiedziała uspokajająco, oczywiście wierząc w to, co mówi. Sama czuła się świetnie, ale też zaczynała niepokoić ją ta sytuacja. Jednak słysząc to, co powiedziała ciemnowłosa, była pewna, że to kres tych dziwnych wydarzeń. Oby tylko przeczekać tych parę dni.


Info:
Wiem, że chcecie iść na event, który lada moment się zacznie. Ustalone tempo misji nam nie wyszło, czasami coś wypadnie, wiadomo. ;) Dlatego mogę Wam zaproponować zawieszenie misji - jest ku temu dobra okazja, jeśli chcecie dowiedzieć się coś od miejscowego medyka, zamiast szukać go po świecie. ;) Po evencie możemy wrócić do misji, albo zakończyć ją na tym, z nagrodą jaką już otrzymaliście. ;)
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 888
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Poprzednia strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość