Wioska ukryta wśród drzew

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Marusa » 28 paź 2016, o 11:30

Obrazek
Jedna z nielicznych wiosek w Prastarym Lesie. Jest to spowodowane chęcią nie niszczenia lasów, a styl budownictwa nie wymaga wycinki dużej ilości drzew i nie zakłóca przyrody. Skutkiem tego jest to, że mieszkańcy tej wioski mają stosunkowo częste kontakty z klanem Nara. Jest jedna z największych, jeśli nie największa wioska, zbudowana wzdłuż strumienia, w połączeniu budownictwa naziemnego z budowaniem domów na drzewach. Cały system wioski jest połączony wiszącymi mostami i drabinami. Jednak pomimo tego, że jest to duża wioska, pełna ludzi, to domostwa są zbudowane dosyć luźno między sobą, przez co zwierzęta nie są zablokowane w dostępie do wody, a czasami można zaobserwować, jak co odważniejsze osobniki chodzą środkiem osady. W wiosce można znaleźć znachora, zielarza, farmerów oraz wielu innych profesji, jednakże praktycznie wszystkie profesje nie wymagają hałasowania. Jednym wyjątkiem jest kowal, który wykonuje prace tylko w naprawdę pilnych robotach. Jeśli nie ma pilnych robót, to wszelkie wyroby kowalskie są sprowadza z innymi dobrami poprzez handel z Ryuzaku no Taki.




Misja dla Haru, post 3 Usłyszałeś tylko krótkie powodzenia od Usagiego. Wychodząc z domku mogłeś zobaczyć, jak staruszek śpi już na twoim krześle. Był wyraźnie niereformowalny, ale cóż zrobić. Ruszyłeś lasem ze swojej osady rodowej, do pobliskiej wioski. Droga zajęłaby ci z cztery godziny spokojnym spacerkiem, ale jeśli byś się pośpieszył, to w odrobinę ponad pół godziny, no może w godzinę byś się wyrobił. Droga nie sprawiła ci żadnych kłopotów, nawet trochę zwierząt przebiegło obok ciebie, najwięcej było jeleni, które cieszą się z obecności twojego klanu. Największym problemem zazwyczaj jest znaleźć tą wioskę w lesie, ale dla ciebie nie był to żaden problem, w końcu praktycznie każdy członek klanu Nara wie, że wystarczy dojść do strumienia, a następnie strumieniem ruszyć dalej do wioski. A jak się do niej dotrze, to już wcale nie tak ciężko jest ją zauważyć, nawet pomimo luźnego rozmieszczenia domów, ich ilość, a przede wszystkim z dwie setki ludzi swoje robią. Tak więc dotarłeś do wioski ukrytej w cieniu drzew i mogłeś zacząć szukać zielarza, albo chwilę z tym poczekać i rozejrzeć się po tej wiosce lub poszukać w niej czegoś.
Marusa
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Haru » 30 paź 2016, o 20:04

Piękne widoki, odgłosy natury oraz promienie słoneczne przebijające się przez luki między drzewami. Coś pięknego, cieszę się, że zamieszkuję takie miejsce. Być może dlatego, że żyjemy w takim otoczeniu to tak bardzo nam się nie chce nic robić? Ciekawe. Nie jestem pewny ile czasu zajęłaby mi droga do wioski ukrytej w cieniu drzew, ale znając moje tempo chodu to z jakieś trzy godziny na pewno. Nie ma czym się przejmować, przecież chodzi pewnie tylko o dostarczenie tej koperty, nie muszę się śpieszyć. Doszedłem do rzeki i szedłem wzdłuż niej żeby dotrzeć do wioski nie gubiąc się po drodze w zagęszczonym lesie. Widziałem po drodze na prawdę wiele zwierząt zaczynając od malutkich wiewiórek, kończąc na wielkich jeleniach. Po jakieś godzinie spacerku, postanowiłem sobie chwilę poleżeć. Znalazłem idealne miejsce pod drzewem z luką w krzakach, przez którą mogłem patrzeć w stronę słońca. Lubiłem poleżeć sobie zupełnie bez celu, usunąć wszystkie myśli i odpłynąć. Ale po dość krótkim czasie przypomniało mi się, że mam zanieść tą kopertę. Podniosłem się i szedłem dalej aż w końcu doszedłem do wioski. Cała droga zajęła mi około 2 godzin. Nie marnując czasu, podszedłem do pewnej dziewczyny - Cześć. Szukam zielarza, wiesz może gdzie go znajdę? - zapytałem czekając na odpowiedź.
Haru
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Marusa » 7 lis 2016, o 00:07

Misja dla Haru, post 5 Podszedłeś do młodej dziewczyny, na oko w twoim wieku, z długimi do ramion zielonymi włosami i bladoniebieskimi oczami. Nie należała do osób wysokich, ale swoje ze 160 do 165 centymetrów to miała, a posturę miała drobną. Miło uśmiechając się do ciebie, odpowiedziała:
-Zielarz Asan? Po drugiej stronie wioski, na samym jej krańcu mieszka i pracuje. - Po czym do ciebie podeszła jeszcze bliżej i prawie szeptem dokończyła wypowiedź w dwuznacznym tonie. - Jak chcesz, to mogę ciebie do niego zaprowadzić.
Dziewczyna wydawała wrażenie, że czegoś od ciebie chce. Stanęła obok ciebie, czekając na to, co postanowisz zrobić, nawet można by powiedzieć, że zaczęła się wręcz ocierać o ciebie. Natomiast ty mogłeś mieć wrażenie, że Usagi mógł ci czegoś nie dopowiedzieć.
Marusa
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Haru » 12 lis 2016, o 20:49

Młoda, niziutka i do tego atrakcyjna kobieta stała się moim punktem informacyjnym. Widać, że wie o jakiego zielarza chodzi, a to jest najważniejsze. - Tak. Dokładnie o tego zielarza mi chodzi. - dziewczyna zaczęła się bardzo dziwnie zachowywać. Była bardzo nachalna, oczywiście nie mówię, że to mi przeszkadzało w końcu jestem mężczyzną, ale teraz chciałem tylko jak najszybciej donieść kopertę i wrócić do domu poleżeć. Spokojnym tonem odpowiedziałem - Ok, możesz mnie zaprowadzić. Byłbym Ci wdzięczny. - Nie wiem co z nią nie tak, ale w sumie mi to wisiało. Dojdźmy do Asana i pożegnajmy się. - No to co? ruszamy? Prowadź niewiasto. - dopowiedziałem tylko i czekałem aż moja nowa znajoma wyruszy w stronę zielarza.
Haru
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Sarutobi Kazumi » 26 lis 2016, o 22:17

Zioło!
Obrazek
7/15


Dziwne zachowanie dziewczyny z wioski to jedno, dotarcie do zielarza to drugie. A może jedno i to samo? Wszak często to kobiety zajmowały się tego rodzaju wiedzą. Zbieranie ziół, pomaganie (a gdy ktoś tego potrzebował - również karanie) w najróżniejszych sprawach. Zasuszone staruszki z głowami pełnymi wiedzy, kieszeniami wypchanymi proszkami, listkami i miksturami powodującymi ślepotę, brak potencji czy co tam sobie jeszcze klient zażyczy. Ale dziewczę wyglądało na co najwyżej lat osiemnaście, dość ładne, zgrabne i powabne. Blondynka jakich wiele? Błękitne oczy, sięgająca Haru do ramienia. Miała na sobie proste ubranie, ciepłe i czyste. A jednak coś ciągnęło ją w kierunku Nary... Może dlatego, że był shinobi? Ci najsłynniejsi robili duże wrażenie na ludziach, zwłaszcza u płci przeciwnej. O ile tylko sławy nie zarobili zarabiając blizny w kolejnych walkach. Ale Haru był tylko chłopcem na posyłki. I to z dredami. Czyżby trafiła się fetyszystka?
W każdym razie dziewczę ochoczo zgodziło się zaprowadzić Narę do celu, czyli domu zielarza. Trasa nie była zbyt długa, ot, ledwo widoczna ścieżka pośród lasu. Zresztą droga w takim towarzystwie nie mogła się dłużyć. Bezimienna bohaterka co chwila paplała coś wesoło, a to o wyglądzie Haru, a to tym, jak jej nudno w tej głuszy żyć. Ryuzaku no taki, to jest miasto! A przy tym ciągle była zaskakująco blisko, jakby chłopak miał się zgubić w mgle... Nagle znaleźli sie na trochę większej polance, gdzie czekał już jakiś mężczyzna. Wyglądał na maks trzydzieści lat, miał kilkudniowy zarost na twarzy, podniszczone ubranie podróżnika i długie, czarne włosy związane w kitkę. Typowy włóczykij. A raczej wędrowiec z kataną.
- Czego chcesz od naszego zielarza? - zapytał, nie siląc się na grzeczności. Dłoń spoczywała na rękojeści katany, a dziewczyna stojąca obok ciebie nie ułatwiała nagłej ucieczki. Tylko po co miałbyś uciekać, ne? Jesteś tylko miłym chłopcem który pomógł staruszkowi... I o co w tym wszystkim chodzi?
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Haru » 27 lis 2016, o 13:19

Nie miałem pojęcia czy dziewczyna chce mnie tam zaprowadzić bo jest związana z tym miejscem, może szuka po prostu jakiegoś zajęcia w tej nudnej wiosce. Przechodziły mi różne myśli przez głowę, ale nie mogłem pominąć też tego, że całkiem prawdopodobne jest to, że jej się podobam. Ja, cichy chłopak z dredami na głowie - chyba, że właśnie to ją przyciągnęło. Ale mniejsza z tym, miłość ani też żadnej przygody na razie nie szukam, chcę po prostu dotrzeć do zielarza, podać mu kopertę i wrócić do domu. Niewysoka blondynka całą drogę niewidoczną ścieżką przez las zawalała mnie opowieściami. - Nie jest tutaj tak źle. Zdecydowanie wolałbym zamieszkać tutaj niż żyć w głośnej osadzie. - powiedziałem spoglądając cały czas przed siebie. Całą drogę o mnie się ociera. Nie wiem czy oczekuje czegoś, czy po prostu się boi. Co prawda nie przeszkadza mi to, w końcu jestem płcią męską, a do tego hetero więc nie zwracałem jej uwagi. Chwila drogi i znaleźliśmy się na jakieś polanie, gdzie na środku znajdował się niepokojący mężczyzna. Podeszliśmy bliżej, nie był taki stary i miał na brodzie kilkudniowy zarost - lecz najbardziej niepokojącą rzeczą jaką zauważyłem była jego ręka, którą trzymał na pochwie. Nie wiedziałem jakie ma zamiary, była to zwykła misja niższej rangi, a zaistniała sytuacja pokazywała coś innego. - Kultura wymaga żeby się najpierw przedstawić. Nazywam się Haru. Dostałem kopertę, którą muszę przekazać zielarzowi w waszej wiosce. - dla bezpieczeństwa stanąłem przed kobietą i moją prawą rękę trzymałem blisko kieszeni z kunaiami. Chodź i tak myślę, że moje umiejętności nie są wystarczające, ale trzeba się ubezpieczyć i mieć nadzieję, że nic gorszego z tego nie wyniknie.
Haru
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Sarutobi Kazumi » 28 lis 2016, o 00:55

Zioło!
Obrazek
9/15


Haru zamiast rozpoczynać walkę, salwować się ucieczką czy zrobić coś jeszcze głupszego, zaczął spokojnie - tak jak przystało na członka klanu Nara. Nic mu póki co nie groziło, rozmowa wydawała się więc całkiem dobrą opcją. Nikt nie rzucił się na niego z broną, dziewczę nie wbiło mu kunaia w żebro kiedy doko spróbował się od niej odsunąć. Po prostu go puściła. A kiedy wyjaśnił im już swoje zadanie dało się wyczuć ulatujące napięcie z dwójki nieznajomych. - Jestem Inu, jego nazywam Ginrei. - powiedziała dziewczyna, już bez tego zalotnego tonu w głosie.
- Pozwolisz, że sam mu ją przekażę? - zapytał już znacznie bardziej przyjaźnie. Opuścił dłonie wzdłuż ciała, zrobił spokojnie kilka kroków - widział przecież reakcje Haru na swój widok, nie miał zamiaru sprowokować chłopaka do czegoś głupiego. - Nasz zielarz, którego lepiej jest nazywać przy nim doktorem, to strasznie nerwowy facet. Wszędzie widzi zagrożenie, złodziei jego tajemnych receptur... Ot, świrnięty staruszek. - dodał wyjaśniając sytuację. Sprawa wyjaśniona, żadnych walk i morza krwi? Co za szkoda, leśne zwierzęta miałyby ucztę.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Haru » 4 gru 2016, o 20:22

Cała sytuacja wydawała mi się trochę dziwna. Przypadkowo trafiłem na kobietę, która zechciała zaprowadzić mnie do zielarza, a zamiast tego przyprowadziła mnie do jakiegoś typka, na środek pustej polany. Nerwy trochę upadły, chociaż w sumie za bardzo nie zestresowałem się tą sytuacją. - Miło mi was poznać - odpowiedziałem po tym jak się mi przedstawili. Propozycja oddania im koperty żeby przekazali zielarzowi była całkiem ciekawa i przez chwilę ją rozpatrywałem, ale jednak wolę to zrobić sam. - Dzięki za propozycję, ale wolę chyba ją donieść sam. W końcu to jest moja misja. - po wypowiedzi czekałem na reakcję dwójki stojącej obok mnie. Mają coś na rzeczy, że chcą sami ją donieść? Może chcą ją ukraść, albo serio ten cały zielarz jest tak obsrany, że boi się przyjmować obcych. Mało ważne, doniosę kopertę i spadam do siebie. - Możecie powiedzieć, w którą stronę mam się kierować? - powiedziałem do nich po czym spojrzałem na nachalną dziewczynę - Dzięki za towarzystwo, aż dotąd. Dalej sobie poradzę sam. - No i w którą stronę mam iść...
Haru
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Sarutobi Kazumi » 8 gru 2016, o 17:11

Zioło!
Obrazek
11/15


Duet milczał przez chwilę, trawiąc odmowę Haru. Zupełnie jakby widok faceta z mieczem nie zmusił chłopaka do natychmiastowej kapitulacji, oddania przesyłki i ucieczki do domu w podskokach. Uprzejma rozmowa także nie pomogła, a to nie świadczyło najlepiej o sile perswazji szermierza i naturalnych atrybutach dziewczyny. Skoro zawiodła marchewka to czas na kij? A może świat wcale nie jest takim strasznym i bezwzględnym miejscem jak opisują go babcie niegrzecznym wnukom?
- Jeśli tak bardzo chcesz... - westchnął Ginrei - Skoro tak bardzo tego chcesz. Idziesz ścieżką dalej, kładką przez strumień i widzisz dom. Tylko nie narzekaj potem, że nie ostrzegałem. Chodźmy, Inu. - machnął dłonią do (albo na) Haru i odszedł z dziewczyną. O dziwo, ta nie lepiła się do niego tak bardzo jak do dredziarza. Nie żeby miało to jakiś wpływ na dalszą przygodę doko, ich drogi rozchodziły się coraz dalej z każdym krokiem. Opowiedziana trasa nie była pułapką, domek był niewielki niemal wtopiony w otaczający go las. Dym unoszący się nad dachem świadczył o obecności człowieka. Teraz tylko znaleźć zielarza i wręczyć mu list, ne?
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Murai » 15 lis 2017, o 02:37

Odpowiedź Muraia okazała się najwidoczniej zbyt mało precyzyjna, dziadek westchnął bowiem. Jak wtedy gdy oczekujesz na poprawną odpowiedź, czujesz że ma nadejść, a przychodzi jedynie gorzkie rozczarowanie. Może za bardzo wierzył w Kakuzu i jego intelekt? Może uznał że ilość wskazówek które otrzymał była wystarczająca do odgadnięcia całości? Niestety możliwości analityczne Shinobiego okazały się niewystarczające żeby odgadnąć ten aspekt. On sam nie wiedział do końca jak do tego podejść. Czy uznać to za osobistą porażkę poniesioną jedynie z własnego nieprzygotowania, czy może uznać starca za winnego, autora tego wszystkiego który nie był w stanie napisać niczego prostym językiem? Oszukiwanie, knucie i dziwne sposoby na mówienie informacji nie tyle irytowały Muraia, co ten wolałby po prostu dowiedzieć się o faktach. Prosto z mostu. Ta osoba zawiniła, znajdziesz ją tam, daj jej popalić i odzyskaj dzbanuszek z czystego srebra. Jednak życie nie było takie proste, do prawdziwych intencji trzeba było się dokopać różnymi metodami. "Cel uświęca środki", ale akty tortur, okaleczeń i zabójstwo nie były mile widziane w społeczeństwie wyznającym spokój. Trzeba było się dostosowywać. Możliwe że tortury tego człowieka ujawniłyby prawdziwy cel i dowiedziałby się wszystkiego. Ale do tego musiał spełnić chociażby kilka warunków. Nie chciał mieć kłopotów w związku z zabiciem tego mężczyzny, nie było gwarancji że cokolwiek mu powie. A teraz i tak wydawał się chętny do wyjawienia wszystkiego, wystarczyło poczekać. Podsumowując - nie było potrzeby stosować bardziej radykalnych środków, gdyż osiągnięcie celu to jedynie kwestia czasu. Przypuszczenie Muraia okazało się słuszne - mężczyzna był autorem listów. Przynajmniej w tym aspekcie Kakuzu okazał się moralnym zwycięzcą, ale on sam tak nie twierdził. Tą porażkę zapamięta na długo, jak to miał w zwyczaju.

Dotarli na miejsce. Kakuzu miał mniej więcej kilkanaście różnych wariantów takiej wioski w swojej głowie. Domy u podnóży drzew, wywiercone w nich, stojące wokoło nich albo też bezpośrednio na nich. Chyba w jednej z mniej interesujących książek czytał o osobnej rasie podobnej ludziom, która upatrzyła sobie za domy właśnie ogromne drzewa. Ich budowle mogłyby wyglądać właśnie tak, tylko nieco bardziej okazale. Na pewno była to bardzo specyficzna osada, duże ilości mostów i luźne rozmieszczenie domostw pozostawiały mnóstwo luźnego miejsca. Wioska nie wydawała się aż tak odizolowana od reszty świata, ale sprawiała wrażenia jak gdyby Kakuzu i dziadek byli teraz w całkowicie innym świcie. Budownictwo, klimat, ubiór ludzi i ich reakcje... Murai starał się chłonąć wszystko, stojąc przed dotychczas nieznanym.
- Gdzie on jest?
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1636
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Motoko » 15 lis 2017, o 17:16

Obrazek

Mała przysługa #33

Wszystkie teorie były poprawne, a powodem był brak wystarczających informacji ze strony staruszka, który pomimo dosyć pokrętnego stylu bycia, owijał wszystko jakąś śliską folią, która raczej mało sympatycznie zmuszała Muraia do odnajdywania się pośród zawiłych słów z listów. W rzeczywistości wszystko zdawało się być tak proste, tylko czy przypadkiem nie objawiało się to wraz z wiedzą? Knowledge is a power. Murai na własnej skórze mógł poczuć te słowa, które stały się pewnego rodzaju lekcją, żeby nie lekceważyć potęgi słów i wiedzy, która odgrywa praktycznie główną rolę w całym tym zamieszaniu zwanym życiem. Oczywiście umiejętność przetrwania, którą szczepowiec miał opanowaną do perfekcji również była istotna w egzystencjalnej wędrówce, jednakże czy nie chodziło o coś więcej niż samo przeżycie? Każdy miał na to swój sposób i żaden nie był w stanie stwierdzić, czy jego ten jego był odpowiednim, ale czy też ktokolwiek miał prawo? Żyjąc w względnie wolnym kraju, nikt nie miał prawa mu narzucić czegokolwiek, choć oczywiście było to okrutne kłamstwo, wielu się na nie nabierało, może i nawet sam Murai? Czy przypadkiem i on nie był jak swój klon, zmuszony do robienia rzeczy, których w istocie nawet nie chciał? Czyżby można było go określić mianem typowego wojownika, który bez własnego rozumu, wypełniał zadania, które zostały mu powierzone?
W istocie, było co chłonąć z otaczającego ich świata, który wydawał się być wręcz bajkowy, zważywszy na przepiękne domy, które wisiały gdzieś tam w górze. Kładki, które kołysały się wraz z wiatrem, który również delikatnie muskał poliki dwóch podróżników, dawały mistyczny obraz spokoju, brakującemu współczesnemu światu, skrytemu gdzieś tam za ich plecami, między ogromnymi, gęstymi drzewami. Pojedyncze śmiechy dzieci, które goniły się w przestrzeni zakrawały o pewnego rodzaju ataki serca, bo przecież wystarczyło tak mało, żeby spaść...Jednakże to nie nadziemny obraz przykuł uwagę starca, a ten przyziemny, gdzie miejscami były wybudowane budki, jakby coś w rodzaju jednoosobowego domku, oczywiście utrzymane w taki sam sposób, jak te na górze, z wykorzystaniem tylko i wyłącznie natury. Nic w tym dziwnego, że kiedy opuścił Kakuzu, którego poprosił o cierpliwość, dotknął tektury budki i z niemałym zaskoczeniem mógł stwierdzić, że zdawał się to być jakiś nieodłączny element kory drzewnej, jakby ktoś dosłownie ją powiększył i pozwolił komuś zadomowić się w jego wnętrzu, jak korniki...
Nie minęło zbyt dużo czasu, a staruszek już wracał do Muraia, z pewnego rodzaju zbzikowanym uśmieszkiem, który nie schodził mu z ust, od kiedy tamten przyznał, że trzeba będzie kogoś załatwić i co za tym idzie, Kakuzu przystał na jego warunki! Gestem dłoni wskazał mu kierunek, gdzie powinni się udać.
- Mości Panie, w tamtą stronę! Tam na górze gdzieś ma być sporych rozmiarów domek, który charakteryzuje się jakimiś nienaturalnym oleandrem pokrywającym przednią część budynku. Chyba najlepiej będzie jeśli wiadomość zostanie dostarczona w najbardziej imponujący sposób. Może umiesz Waść bawić się z zapałkami? - zaproponował z błyskiem w oku, uśmiechając się pełną gębą do Kakuzu. Widocznie zdzielenie w tyłek oznaczało zostawienie pewnego rodzaju śladu, że byli w tym miejscu i bez żadnych skrupułów zdewastowali to, co nieznajomy wybudował, ale czy przypadkiem Murai nie robił już gorszych rzeczy? Podpalenie domku na drzewie przecież nie mogło być takim strasznym wyzwaniem, tym bardziej, że ludzie dosyć szybko zorientują się, co trzeba w takiej sytuacji zrobić, a zresztą, co tam osadnicy! Należało wykonać zadanie, czyż nie? Myśl o niespodziewanej nagrodzie była nadto kusząca, tylko gdzie ona była...
Motoko
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Murai » 22 lis 2017, o 00:18

Połączenie niebywałych okazów przyrody i unikalnej architektury natychmiast przyciągnęło uwagę Muraia. Dzieło ludzi które nie naruszało naturalnego stanu rzeczy i stwarzało dobre warunki do życia dla mieszkańców osady. Możliwości adaptacyjne gatunku ludzkiego były powodem ich dominacji nad dzikimi bestiami. Dlatego byli w stanie opanować wszystkie możliwe klimaty, gorące pustynie i lodowe krainy. Różnice kulturowe i w budownictwie na poszczególnych terenach były bogatym źródłem informacji o ludziach w nich żyjących. Tak samo czyjś dom pokazuje niektóre nawyki domownika. Mimo że Kakuzu zdawał sobie sprawę z bogactwa informacji jakie można wyczytać z pozornie małych detali, aktualnie nie był w stanie niczego rozróżnić. Jego uwaga skupiona była na ogóle, a nie na szczególe. Nadal rozważał opcję pułapki, mimo że była naprawdę mała szansa. Staruszek miałby czekać tyle czasu na kogoś kto znajdzie list, kto powinien być wyjątkowo sprytny żeby połączyć wskazówki, dodatkowo nie było nawet gwarancji że taki ktoś się pojawi w pierwszej kolejności? W najbardziej nieprawdopodobnym miejscu do poszukiwań, czyli w bibliotece pełnej ogromnej ilości woluminów? Wszystko to wydawało się zaplanowane zbyt biednie. Zawsze była szansa że herszt całej gromady był po prostu głupi i chaotyczny. Akcje takich ludzi były najcięższe do przewidzenia, niepoprzedzone jakąkolwiek racjonalnością. Zawsze trzeba było mieć z tyłu głowy, że dany człowiek może być albo szalony, albo po prostu głupi. Kakuzu czekał na dokładne szczegóły. Skoro trzeba było kogoś zabić, to najpewniej dziadek miał czas na wybranie jakiegoś sposobu zabicia celu. Dla Muraia liczyła się jedna rzecz - skuteczność. Sposób który zagwarantuje najszybsze i najbardziej pewne zabicie celu. Takim był najczęściej atak nićmi i zniszczenie serca. Odcięcie głowy również, aczkolwiek z braku wprawy w posługiwaniu się odpowiednim sprzętem takowy ruch podczas walki byłby bardziej ryzykowny niż poleganie na swoich niciach. Mimo tego iż był ponad zdecydowaną większością ludzi i Shinobich, to posiadał swoje upodobania względem stylu walki. Nie mógł umieć wszystkiego.

W końcu mężczyzna powrócił, wyjaśniając szczegóły. Podpalić dom znajdujący się wysoko nad ziemią? Logicznym sposobem byłoby też odczepienie tego domu od drzewa, by spadł. Jednak brak dokładnych informacji odnośnie architektury zabudowań i sposobu połączenia ich z drzewami wymuszałby koszt w czasie. Nie przeszkadzało mu to, ale drugą opcją było zwyczajne podpalenie za pomocą jednej z wielu technik Katon. Obydwie strony miały swoje plusy i minusy. Zdecydowanie wolał wybrać mniej spektakularną.
- Umiem. Ogień jest bardzo widowiskowy, ale upadek całego domu na ziemię i śmierć przez uderzenie w ziemię również jest swojego rodzaju widowiskiem. Wybiorę co będzie lepsze dla danej sytuacji. - powiedział chłodno, wchodząc za pomocą techniki Ninjutsu na jedno z drzew. To samo na którym miał znajdować się wcześniej wspomniany domek. Zanim zacznie właściwą część, czyli przejście do morderstwa, warto by uzupełnić braki w informacjach. Kto urzęduje w chatce? Czy połączenia z drzewem znajdują się poza czy w domku? Zaglądnięcie przez okno na pewno rozwiązałoby jeden z problemów i dostarczyło wiele wiedzy. Tak też Murai postąpił. Dyskretnie, żeby nie został zauważony przez nikogo, w szczególności właścicieli domu i sąsiadów. W tej operacji powinien pozostać niezauważonym jak tylko się da, pozostać w ukryciu do samego końca. Wysadzanie domów na pewno nie pomoże jego opinii i może skłonić władze prowincji do ruchu.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1636
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Motoko » 22 lis 2017, o 14:53

Obrazek

Mała przysługa #35

Wyjaśniając szczegóły? Czy naprawdę przekazał Muraiowi cokolwiek istotnego? Czy po raz kolejny nie wplątywał go w coś bezgranicznie niezrozumiałego i być może wysnutego z palca? Przecież nie było wiadomo, jakie ma motywy, kim jest i co tak naprawdę go napędza. Czyżby prawdziwy nieznajomy? Zdawać by się mogło, że wręcz nierozsądnie postępował shinobi, który pomimo niesamowitych zdolności chyba za każdym rogiem spodziewał się przeciwnika, więc dlaczego by nie staruszek? Co takiego powstrzymało go przed względnym zaufaniem właśnie jego wersji? Czyżby myśl o jakiejś nagrodzie była tak intrygująca? Przecież niczego nie podpisywał...Skąd to wszystko się brało? Ciekawość była tym punktem zaczepnym, który pchał do niespotykanych sytuacji, a może to przekonanie samego Muraia? Przecież coś musiało się kryć za tymi wszystkimi zagadkami, prawda?
Namierzenie celu nie było czymś wielce skomplikowanym, tym bardziej, że jego umiejętności spostrzegania były lekko mówiąc dobre. Domek na drzewie niby to nie wyróżniał się niczym szczególnym, jednakże spodziewając się pewnego rodzaju obrazu, niemalże automatycznie obrał ten właściwy. Oleander niemalże krzyczał, domagając się jakiejkolwiek uwagi. Jeśli kiedykolwiek roślina miałaby mówić, ta byłaby jedną z głośniejszych. Bardzo możliwe, że to właśnie było przyczyną metrów domku, który faktycznie leżał na obrzeżach wioski. Zdawać by się mogło, że inne pnącza dopiero zaczynały leniwie oplatać drzewa, na których domki powstawały z szybkością dojrzewających zbóż, choć Murai skupił się na wykonaniu zadania, nie ominęły go widoki niecodziennej struktury drzew, na których mieściły się domki.
Nie czekał na odpowiedź starca i może to też dobrze? Widok błyszczących oczu, które raczej nie proponowały milusiej herbatki z ciasteczkami, a właśnie pożogę, śmierć i ból! Wartości, które Murai znał, choć weryfikował nie pod względem własnych emocji, a chłodnej roli obserwatora, dzięki czemu znał ich skutki. Przezorny, przed całym rozpoczęciem swojego zadania, starał się zachować w miarę dyskretnie, co raczej miało niewielki wpływ, zważywszy na dzieciaki, które wcześniej biegały po mostach, ganiając się i robiąc 'tłum'. Zapatrzone w postać wchodzącą po drzewach, trzeba przyznać, że z wrażenia stanęły w połowie biegu, rozdziawiając usta i obserwując, tak po prostu. Jednakże bardziej istotnym dla szczepowca było to, że ze strony mieszkańców domku, nie było słychać żadnego dźwięku, jakby faktycznie wyszli na zakupy, co dawało Muraiowi pełne pole do popisu. Spoglądając przez okienko był w stanie stwierdzić, że domownicy byli nieobecni. Czyżby znaleźli się w dobrym momencie na poniesienie strat najmniejszym kosztem? Zrządzenie losu, a może zwyczajny przypadek? Ktoś mógł ich ostrzec! Schludnie wyglądający główny pokój, w którym znajdowało się na środku drzewo, połączone z blatami kuchennymi, które kątem oka był w stanie dostrzec raczej nie świadczyły o nagłej wyprowadzce, pomyłka?
Motoko
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Murai » 26 lis 2017, o 19:01

Czy Murai powinien ufać temu człowiekowi? Było to absolutne zaprzeczenie całej jego ideologii i wpojonych zasad. Nie ufaj nikomu, za wyjątkiem siebie. I nawet osobom które były do tej pory najbliżej Muraia, czyli w sumie jednej, nie do końca ufał. Owszem nosił ją na barana i opiekował się, aczkolwiek był w każdym momencie gotów na osłonięcie się przed ciosem w jej wykonaniu. Nikomu nie był w stanie zaufać, nawet w takiej kwestii jak odebranie wynagrodzenia za wykonane zadanie. Ile to razy miał sytuację w której po skończonej robocie nie chciano wypłacić mu pieniędzy, bądź też zleceniodawca znikał w tajemniczych okolicznościach. Praktycznie tyle samo razy musiał ściągać należność za pomocą perswazji bądź przemocy. Nie znaczyło to co prawda, że Kakuzu był wyjątkowo pazerny, ale cenił swoje usługi. Każda akcja powinna mieć jakąś korzyść, a brak tej korzyści skazywał całą dotychczasową pracę na stracone. Kilka razy z uwagi na sytuację nie był w stanie odebrać wynagrodzenia przez sytuację i miejsce. Bardziej od pieniędzy Murai cenił swój czas, aczkolwiek nigdy nie ma się za dużo pieniędzy. Jego finansowe zasoby mogły być potrzebne w każdym momencie. Dlatego też podczas podejmowania kolejnych akcji starał się żeby mieć na oku także swojego zleceniodawcę. Mimo że mogła zdarzyć się sytuacja przez którą nie dałoby się tego zrobić, w takim wypadku będzie musiał liczyć na to że w najgorszym wypadku nie będzie miał jak się z nim rozliczyć. Ludzie pod wpływem pieniędzy robią się chciwi i łatwo zapominają o swojej moralności.

Murai zaglądnął przez oko i nikogo nie było. Czy to miała być zemsta? Zniszczenie domu? Dość delikatna w każdym razie, na pewno nie brutalna w stosunku do osób fizycznych. Teraz pozostawało jedynie znaleźć sposób na zniszczenie owego domu. Sposobów było kilka, mniej lub bardziej skutecznych. Upadek domu z dużej wysokości byłby widowiskowy i skuteczny,
ale poszukiwania podpór spełzły na niczym. Najlepszą opcją byłoby po prostu spalenie. Murai swoimi nićmi zaczął szukać jakiś niewielkich szczelin w drewnie. Z braku takowych wyciągnął wraz ze swoimi nićmi przyrząd ze swojego ciała, którym miałby rozszerzyć bądź stworzyć szczeliny. Następnie wsunął do nich swoje nici, w taki sposób żeby te oplotły możliwie dużo obiektów wewnątrz. Kolejnym etapem było przerwanie nici i przywiązanie ich do nowo wypuszczonych. Taki łańcuszek powinien ciągnąć mniej więcej do połowy drzewa. Oczyściwszy trasę z lian za pomocą zwykłego kunai. Wszystko to robił z najwyższa uwagą a także po to, żeby mało kto mógł to zauważyć. W końcu przyszła część właściwa. Trzymał w dłoniach połączone węzłami nitki. Użył techniki która w zamiarze miała poprowadzić nićmi ogień, prosto do domostwa. Liany usunął żeby ogień nie rozprzestrzenił się na sąsiednie drzewa. Pożar kontrolowany. Po tym jak ogień dotarł do domu i zaczął żyć własnym życiem, puścił nici i oddalił się na pewną bezpieczną odległość, wracając do zleceniodawcy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1636
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Motoko » 28 lis 2017, o 03:30

Obrazek

Mała przysługa #37

Otóż to, nikt nie wiedział, jak zachowa się staruszek na wieść o wykonanym zadaniu, bo przecież o to chodziło, tak? Te niedopowiedziane zdania, które wdzierały się do każdego możliwego zakamarka ciekawości, nie dając wręcz racjonalnie myśleć, choć oczywiście Murai był gotów na wszystko, prawda? Kolejnym dosyć istotnym pytaniem był fakt niesienia taki kawał drogi jakichś misek, które rozmiarami przypominały te, w których podawało się ramen. Gdyby bardziej się zastanowić, na dobrą sprawę w każdym przyzwoitym zaułku, gdzie podawano jakąkolwiek strawę było takowe zaopatrzenie, skąd więc ten tobołek, czyżby był przeznaczony dla kogoś specjalnego? Po dziwaku jakim był nieznany Muraiowi jegomość, chyba nie trzeba było się spodziewać jakiejkolwiek konkretnej odpowiedzi, choć trzeba przyznać, że przez natłok emocji wypuścił nieco informacji ze swojej zagadki, którą miał utrzymywać w tajemnicy do końca. W jakiś dziwny sposób chciał żeby Kakuzu sam doszedł do niektórych kwestii i w istocie napełnił swoje życie jakimiś intelektualnym wysiłkiem, coby szare komórki nie wymarły wraz z nabywającą masą mięśniową. W głowie staruszka Murai posiadał coś takiego jak mięśnie, a te sznurki pewnie były tylko jakąś atrapą, choć kto go tam wie, co tak naprawdę kotłowało się pod tym ogromnym kapeluszem, przecież takich świrów nikt nie zrozumie.
Nie było nikogo. Czyżby lekko pochopne stwierdzenie, zmuszające do braku przeczesania terenu, który w istocie mógł skrywać różnego rodzaju ciekawe miejsca i nie tylko, bo przecież kto powiedział, że grabież nie byłaby na miejscu? Wręcz przeciwnie, trzeba było zdemolować wszystko! Płomieniste oczy staruszka, które wyrażały nic więcej, jak tylko żądzę zemsty, którą ugasić, a raczej urzeczywistnić miał nie kto inny jak Murai lekko przygasły, kiedy ten wracał z pustymi rękoma, choć z niemałym zachwytem wypatrywał kątem oka płonący dom. Spojrzawszy się na wracającego wojownika podniósł rękę do góry i z zaciśniętą pięścią coś wykrzykiwał do niego, żwawo biegnąc w jego kierunku, kompletnie nie na swoje lata! Dopiero wraz z przebyciem kilku kroków bliżej dziadka, usłyszał urywki jego słów - BAKA! BAKA! BAKA! ZWIERZAK! TAM MUSI BYĆ ZWIERZAK! - wydzierał się, już kompletnie zapominając o tej ostoi spokoju, którą odzwierciedlał wcześniej, można powiedzieć, że jego ton był równie opryskliwy, jak ten, kiedy się spotkali, pytanie tylko, czy Murai był w stanie coś na to poradzić? Przecież był w połowie drogi do staruszka i widział jak fragmenty palących się dachówek spadają do środka domku, czyżby jednak coś było w środku? Pytanie tylko, czy warto ryzykować własne życie?



Motoko
 

Następna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość