[Event] Podziemia Iglicy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Shikarui » 10 wrz 2019, o 18:20

Poznaczona bliznami ręka puściła młodego chłopaka, który postanowił się wyrwać. Nie szarpał się z nim. Od początku nie zamierzał się szarpać. Każda z tych osób miała tu własną wolę, rozum i emocje, nad którymi Shikarui po prostu przeskoczył i... potraktował je po swojej korzyści. Strach odbiera myśli. Czyni z ludzi zwierzęta - czy nie przerabialiśmy już tego? Czarnowłosy nie był w tym wcale lepszy. Głucha cisza jego umysłu rozkołatana była na wszystkie strony i doprowadzała do dopuszczania się czynów, których przecież na trzeźwo myśląc by nie zrobił. P... prawda..? Serce nie biło mu cicho. Waliło jak młotem. Membrana uderzeń rozbijała się o ściany mięśni i rozchodziła po całym ciele. Gorączka tej adrenaliny powoływała do życia demony. Albo tylko jednego demona?
Powiadomić ludzi w obozie, co..? Taaak... Na misjach są priorytety. Misje trzeba wykonywać. Misje... misje nigdy nie były istotne, kiedy miałeś do zrobienia coś ważniejszego. Kiedy osoba, dla której misja była wykonywana, nie wzrastała w oczach. Tak jak wzrósł Masaki. Czy może raczej powinienem powiedzieć - Yoshimitsu? Mesmer, Władca Umysłów, przy którym nagle Władca Pustyni stawał się malutki, nieważki. Nic nie znaczący, kiedy ten mężczyzna stał na łbie pięknego, przerażającego stworzenia utkanego z czystej chakry, którego siła doprowadzała niemal do zawrotów głowy. Strach to wszystko podsycał - poczucie miękkości nóg i słodkiego poczucia powinności, że powinno się paść na kolana i... co właściwie? Czekać na ostateczny cios od tego szaleńca, który chciał moc potwora wypróbować na nich wszystkich. Och, Sanada był bardzo ciekaw wyniku tego pojedynku. Instynkt krzyczał - uciekaj! Wpojone kijem zasady mówiły - waruj. Z tym, że tu nie było ani obietnicy kija ani marchewki. Było tylko zaspokojenie ciekawości, która stawała się pokusą. Nie było innego sposobu na wygranie z tą pokusą niż jej ulec. Dlatego wszystkie słowa, choć brzmiały tuż obok, zdawały się dochodzić zza grubej warstwy lustra. Może Ty byleś właśnie pod taflą wody, a oni nachylali się nad nią? Tylko po co? Na co te pytania, na co propozycje? Czemu te wszystkie pary oczy zwrócone były na niego? Bo ich wyciągnął, gdy stanęli na progu Piekła? Bo wykorzystał bez żadnego cienia wstydu ich przerażenie i przejął na krótki moment kontrolę nad ich decyzyjnością? Gdzie leżała odpowiedź na to pytanie - dlaczego szczenięta zawsze spoglądają na Smoka? Przecież te szczenięta nawet nie były z jego gatunku. Płynęła w nich inna krew.
Obrócił się do nich na chwilę.
Nie odpowiedział na pytanie Yamiego. Czuł jego spojrzenie na swoim karku, prześlizgiwało się po jego skórze. Wyczekujące. Czekał. No na co? Na co czekasz, chłopaku? Biegnij. Biegnij daleko, daleko przed siebie, mijając strzały, mijając wrogów, mijając nieprzyjaciół. Nie biegł. Jego oczy prześlizgnęły się na Ichirou i kobiecą postać, która zaczęła z nim rozmawiać. Piasek wydawał się huczeć, krzyczeć, wzywać do walki, jak krew w żyłach. Emocje uderzały fala za falą - jak falami spływała chakra. (...)zapieczętować Bestię... (...) Zapieczętować Bijuu w czyimś ciele. Zamknąć demona. Skoro możliwe było zamknięcie chakry Jugo, a demon zdawał się być w pełni stworzony z chakry - to czemu nie? To wydawało się mieć sens... Kobieta ruszyła w ich kierunku, ale chyba ich minia. Tak jak Harrchi, który pragnął wcielić się w bohatera. Aaa... to wszystko było jak teatrzyk. Ktoś na górze pociągał za sznurki, by laleczki mogły tańczyć.
- Mangekyō Sharingan. - A przecież... to miała być tajna broń, o której szeptano tylko legendy. Przecież mieli ją opanować tylko ci, co dopuścili się najstraszniejszej ze zbrodni. Zimny dreszcz przeszedł po plecach Sanady, choć było tak gorąco. Choć on sam był zgrzany. - Misaki to Yoshimitsu Uchiha użył Mangekyō Sharingana, by przejąć kontrolę nad demonem. Walczą ze sobą.
Tak, tak, chcieli uciekać. Chcieli... musieli... próbowali... Nie, przecież musieli powiadomić dowództwo!

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


TECHNIKI:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


EKWIPUNEK:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Łuk retrorefleksyjny, kołczan - 20 strzał, torba na tyłku, jedno wakizashi przy lewym boku, drugie wakizashi na plecach, na poziomie pasa, kabura na broń na prawym udzie, czarny płaszcz, średni zwój, manierka, karwasz z metalu na lewej ręce

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


KARTA POSTACI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Sheep eat the grass, wolves eat the deer
and dragons eat everything that doesn’t run away fast enough.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1424
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Seinaru » 10 wrz 2019, o 20:27

W tym szaleństwie jest metoda. Seinaru patrzył na wydarzenia z góry, widział fruwające dookoła błyskawice, ogień, wybuchy i zawód na twarzach atakujących, gdy Yoshi ominął każde z zagrożeń. Jego jedynym problemem było strzepanie pyłu z ramion i własna pycha. Takie popisywanie się i wiara we własne umiejętności mogły być jego zgubą. Kei zrobił sobie w głowie małą wyliczankę, gdzie jako główne zagrożenia widział oczywiście Biju i silne, punktowe ataki, które dosłownie wyrywały z ciała to, co tylko Yoshimitsu chciał. Czy jednak starczyłoby mu chakry i zdrowia, aby załatwić swoimi oczami każdego pojedynczo? Nie mógł sobie pozwolić na luksus eliminowania każdego po kolei, jego główną bronią masowej zagłady był delfinokoń, który ewidentnie był w tej chwili więźniem, a nie sojusznikiem.
- Genjutsu mówisz? A gdyby tak uwolnić delfinokonia z tej iluzji? - Zwrócił się z pierwszym pytaniem do Ichirou, a z drugim do obu Bydlaków. Genialny w swej prostocie pomysł, który zakładał uwolnienie Gobiego spod władzy Uchihy. A co jest najlepszym sposobem na uwolnienie kogoś z genjutsu?
- Spróbuj podrzucić mnie na tyły, na zad konia. Im później Yoshi nas zauważy tym lepiej dla nas, a może w ogóle nie zwróci na nas uwagi. Zrób zasłonę z piasku na chmurce, żeby nie mógł mi nic zrobić tymi swoimi oczami. Gdy wyląduję na Biju, użyję na nim Kai. Może wtedy otrzeźwieje. - Chwycił w dłoń naginatę i upewnił się że ma na głowie hełm.
- Ichirou, zajmij go czymś od frontu, nie żałuj chakry. Niech nie ma czasu się rozglądać. - Szybki wdech jeden, szybki drugi.
- No to wio! - I skoczył w przepaść nad demonem, czekając na chmurkę z piachu Kuroia pod stopami. Plan był taki jak zaproponował: odwrócenie uwagi Yoshiego przez Ichirou, podczas gdy Seinaru na chmurce Kuroia będzie zakradał się na tył Biju, aby po wylądowaniu na nim (w razie potrzeby posiłkując się Kinobori no Waza) użyć Kai i tym samym uwolnić delfinokonia z iluzji i wpływu Uchihy. Obrona? Co mógł robić będąc na chmurce 80 metrów nad ziemią? Uniki? Zeskoczy na dół na złamanie karku jak Kyoko? Musiał w pełni zaufać swoim kompanom.


// może czas na jakąś mapkę? plsplspls

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1510
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Naginata w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: TwoFace

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Reika » 10 wrz 2019, o 20:54

Gdy Reika znalazła się przy Ichirou, z jego ust padły słowa, które sprawiły, że zmarszczyła brwi. Yoshimitsu z Krwawego Pokolenia? Chwilę musiała się zastanowić i wrócić myślami do turnieju w Sabishi, by nagle wskoczyło wszystko na swoje miejsce. Czerwonowłosy Uchiha. Był z Rudowłosą dziewczyną, którą pokonał wtedy Murai. Zamieniła wtedy z dziewczyną kilka słów i miała styczność z owym osobnikiem, ale nic bardziej szczególnego. Słysząc jednak słowa przyjaciela i jego wyzwiska pod adresem Uchihy, wychyliła się na chwilę, żeby zbadać sytuację. Okazało się, że ten, używając mocy Sharingana, przejął kontrolę nad Demonem! Zupełnie jak wtedy, kiedy sługa Hana kontrolował samego Histato, Lidera Uchiha.
- O cholera. - wyrwało jej się z ust. - Jest źle.
Wyglądało na to, że Yoshimitsu zamierzał użyć Bijuu przeciwko grupie na dole, więc Ci z dołu i Ci z góry przeszli do ataku. Nie. Tego było stanowczo za wiele. Musi jak najszybciej dotrzeć do obozu i powiadomić Liderkę o sytuacji. Może wyśle posiłki. Dzięki umiejętnościom Nara, można by było spętać zarówno Uchihę, jak i samego Demona, więc nie czekając dłużej, Reika przekazała Ichirou to, co było konieczne, zdradzając mu też przy okazji, kim tak naprawdę jest, by na koniec ruszyć biegiem w stronę obozu. Doskonale znała te tereny, więc powrót do punktu docelowego nie sprawi jej kłopotu. Jak się po chwili okazało, za nią ruszyła jeszcze dwójka innych osób, które postanowiły się wycofać, jednak były od niej znacznie wolniejsze i szybko zostały w tyle.
Kunoichi w pewnym momencie minęła inną grupkę, która chyba przyglądała się sprawie z bezpiecznej odległości, a przynajmniej robił to czarnowłosy młodzieniec. Bez problemu rozpoznała czerwone oczy Ranmaru, które dość często widywała w Cesarstwie, jednak nie miała powodu, żeby się przy nich zatrzymywać, tak jak przy wymiotującym dalej chłopaku. Musiała jak najszybciej dostać się do obozu, więc przyspieszyła jeszcze bardziej, wytężając wszystkie siły i rozwijając swoją maksymalną prędkość. Potrzebne były posiłki.
Oczywiście podczas biegu do obozu, nadal zachowuje czujność i rozgląda się na boki, żeby w razie niespodziewanego ataku z czyjejś strony, od razu uskoczyć, albo zmienić tor biegu, ewentualnie rzucić się do przodu i przeturlać. Jej cel był prosty. Dostać się jak najszybciej do Liderki Nara, co dzięki jej szybkości nie powinno długo potrwać.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1927
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Harruchi » 10 wrz 2019, o 21:11

Spora liczba osób zarówno z pierwszej, jak i drugiej grupy pozostała i najwidoczniej będzie walczyć z ogoniastym demonem i szalonym Uchihą. Nie mam jednak zamiaru oskarżać ich o złamanie rozkazów. Owszem, na pozór działają wbrew nim, w końcu mieliśmy jedynie sprawdzić co jest przyczyną anomalii klimatycznych i wrócić z informacjami. Tym bardziej, że przecież nie ma jakiejkolwiek możliwości, aby ktokolwiek mógł zmierzyć się z taką potęgą. Wszak sam Ichirou wspominał, że z czakrowymi demonami nie można walczyć, że nie można ich pokonać. Skoro więc on sam pozostał na miejscu, to znaczy tylko jedno. Poświęca się, wraz z innymi, w imię dobra ludzkości, abyśmy my, pozostali, mogli poinformować świat o zdradzie legendarnego Mesmera. Dobrze też, że wraz z nami zmierza członkini pierwszej grupy. Nie miałem okazji jej poznać, jednak jej informacje również będą istotne, dla dopełnienia obrazu, tego, co się tutaj stało.
- Musimy zanieść informacje o tym wydarzeniu do obozu, aby Nara i wszyscy inni się tego dowiedzieli. Musimy jednak uważać, w drodze tutaj byliśmy atakowani przez dziwną organizację. Większość, jak się zdaje wyeliminowaliśmy, jednak łucznik, który jak nam się wydaje jest Ranmaru, wciąż może gdzieś tu być. - mówię do Reiki, próbując dotrzymać jej tempa.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Harruchi
 
Posty: 119
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 15:05
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=115394#p115394
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Ichirou » 10 wrz 2019, o 21:44

Yoshimitsu, nawet jeżeli był w posiadaniu najpotężniejszej broni w świecie shinobi, to wciąż był osamotniony w tym konflikcie. Zmasowany, zdecydowany atak mógł wyeliminować go, zanim wykorzysta potencjał przerażającej broni, jaką niewątpliwe była ogoniasta bestia. Ofensywa została wyprowadzona zarówno z dołu jak i z góry, a cel finalnie został schwytany w śmiertelne objęcia piasku. Pustynny pogrzeb został odprawiony, ale w tej ceremonii brakowało najważniejszego - trupa. Pojmany Uchiha zrobił bowiem coś niemożliwego. Wyszedł tak po prostu z piasku, nawet nie niszcząc go, tylko po prostu przenikając. Niemalże tak samo jak Reika, która przeniknęła przez skały na powierzchnię. Ile jeszcze cudacznych umiejętności miał zaprezentować ten skurwiel?
Zaklął w duchu, kiedy okazało się, że nawet udany atak był tak naprawdę nieudanym. Denerwowało go to, że w tym momencie każdy sposób na Yoshimitsu wydawał się nieskuteczny. Jak zranić kogoś, kogo nie dało się tknąć? Co prawda przez głowę Ichiego przeszła myśl, że zapewne taka wyjątkowa obrona wiąże się z pewnym kosztem sił, ale głupotą było liczenie na to, że wróg padnie z braku energii. Nie można było prowadzić walki na wymęczenie, jeżeli Uchiha miał we władaniu cholerną bestię, która właśnie zaczęła szykować kolejny atak. Jeżeli Asahi tylko dostrzegł, że koniodelfin zwrócił się w górę, to bez zastanowienia rzucił się w ucieczkę, nawołując przy tym towarzyszy do tego samego.
Zaangażowany jak nigdy Kuroi wyszedł z bardzo odważnym pomysłem. Ichirou, zdając sobie sprawę z ogromnego ryzyka, bez zastanowienia nakłuł koniuszek kciuka o wystające z kabury ostrze jednego z shurikenów, a następnie rozpoczął wykonywanie Kuchiyose. Została ich tu właściwie już tylko trójka, więc wsparcie powinno się przydać.
- O ile to iluzja - odparł krótko na sugestię samuraja, składając w tym czasie pieczęci.
Zaraz potem tuż obok miał się ukazać przerastający ich o metr, postawny kot, stojący jedynie na dwóch łapach.
Pomysł Seinara był szalony, ale w tak krytycznej sytuacji być może to właśnie szaleństwo było im potrzebne. Złotooki Kogō nie zamierzał zniechęcać kompanów do tego szalonego pomysłu, choć szczerze powieszawszy, to sam chyba nie wypuściłby się na samobójczą wręcz misję.
- Znasz plan. Ten Uchiha na demonie go kontroluje - odezwał się do kociego towarzysza, a jeżeli ten pojawił się zbyt późno, to szybko powtórzył mu główne założenia wspólnego. Seigo tylko skinął głową ze zrozumieniem, spoglądając z trwogą na wydarzenia dziejące się na dole. Nawet jeśli przyszło im mierzyć się z potężną bestią i jej poskramiaczem, to żołnierska dyscyplina nie pozwalała mu na odmowę polecenia.
I potem wszystko się zaczęło. Seinaru z Kuroiem wspólnie podjęli się zadania, mającego na celu przemknięcie się bardziej na tyły i próbę zneutralizowania domniemanego genjutsu. Ichirou wraz ze swoim summonem podjęli się natomiast frontalnego ataku. Rosły kot pomknął po pionowej ścianie, bo swoją szybkością mógł wyprzedzić lewitującą chmurkę staruszka. Podobnie zresztą przodem pomknął piach z gurdy Ichiego. To właśnie te ataki miały nadejść jako pierwsze i odwróć uwagę nieobliczalnego Uchihy, by pozwolić Seinarowi i Kuroiowi zrobić swoje.
Luźny piach miał być nieco rozproszony, by nie można było go zneutralizować jednym atakiem. Większa jego część pikowała w dół w pobliżu Seigo, by móc ochronić go w razie konieczności, ale trochę surowca znalazło się też w okolicy dwójki kompanów, by również im móc udzielić wsparcia, gdyby zaszła taka potrzeba.
Po pokonaniu trochę ponad połowy wysokości, Segio trzy skalne kopie, które natychmiast rozdzielą się nieco na boki i wyskoczą na demona lub inną lokalizację, w której aktualnie będzie przebywać Yoshimitsu. Podczas lotu każdy z nich ciśnie we wroga dużym shurikenem. Po wylądowaniu wszystkie replikacje będą dążyć do uwikłania przeciwnika w walkę w zwarciu.
Piach znowu miał zaatakować z różnych stron i spróbować pojmać Uchihę, przy czym tym razem Sabaku już nie chciał łapać go w bardzo zwarte więzienie i ściskać, skoro to nie przynosiło skutku. Zamiast tego starał się wytworzyć coś w rodzaju kopuły szalonego wroga. Jeżeli Mesmer wykroczy z niej tak samo jak wcześniej, to Ichirou przesunie swój twór w kierunku wroga, by tamten znowu znalazł się w centrum kopuły. Nie było to coś, co mogło wyeliminować skurwiela, ale mogło mu napsuć sporą krwi i zmusić do ciągłego wykonywania swojej dziwnej sztuczki zamiast podejmowania innych akcji.
Prawdziwy Seigo miał dołączyć chwilę po swoich klonach. Jeżeli samurajowi nie udało się do tego momentu wykonać swojego planu, to sam spróbował dotrzeć do bestii i wykonać na niej Kai. W innym przypadku po prostu ruszy na Uchihę i będzie atakować go przy pomocy kolczastego łańcucha.
Asahi zapewne usłyszał w międzyczasie jakieś nawoływanie odnośnie ratowania rannego chłopaka, ale w obliczu kryzysowej sytuacji i trwającego właśnie natarcia, po prostu nie mógł przerzucić swojej uwagi na jakąś pojedynczą jednostkę, która była w potrzebie. Taki ratunek nie miałby sensu, jeśli czerwonowłosy sukinsyn przy pomocy swojej zbawki wybiliby wszystkich moment później.
Gdyby tylko znalazł choćby malutką chwilę, to migiem sięgnie do podręcznej torby po pigułkę żywnościową i rzecz jasna ją połknie, by odnowić pokłady energii, które zostały uszczuplone ostatnimi działaniami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2675
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Asaka » 10 wrz 2019, o 23:19

Priorytety. Rzeczywiście. Jedni byli oddani misji, którą wykonywali, jedni oddani byli klanowi, któremu służyli, jedni byli oddani sobie samemu, a jeszcze inni swojej rodzinie. Kim w takim razie była tutaj Asaka? Była wszystkim po trochu; nie lubiła wykonywać misji na pół gwizdka, gdy już się w coś angażowała, zrobiłaby wszystko dla swojego klanu, by zapewnić mu bezpieczeństwo, lubiła przy tym robić wiele wedle własnego widzimisię, no i... była jak mama lwica chroniąca własne stado, a zwłaszcza tego, który był jej życiowym partnerem. Co jednak przeważało? Och… Drabina tych priorytetów układała się bardzo prosto. A kto wiedział, ten wiedział. Ona wiedziała – na pierwszym miejscu była rodzina, na drugim klan (choć często jedno równało się drugiemu), później dopiero misja. A własne widzimisię? Ono było we wszystkim. Jednocześnie chciała ostrzec dowództwo w obozie przed tym, co się tutaj wyrabia i tym samym wypełnić misję, bo od tego zależało to, czy i jej własny ród prędzej czy później dowie się o ewentualnym zagrożeniu. Ale nie chciała też opuścić Shikiego. Nigdy by tego nie zrobiła. Dlatego stała tutaj, z zaciśniętą w pięść dłonią i ze skwaszoną, niezadowoloną miną, bo Shikarui dawkował informacje, zapominając, że nikt tutaj nie ma tak wspaniałego wzroku jak on, i robił co chciał, zmieniając zdanie jak baba. Opieprzenie go zupełnie nic nie dało, prócz zupełnego zignorowania, na co Asaka tylko zacisnęła szczęki, aż zęby zgrzytnęły.
- Shikarui! – warknęła, nie mogąc kompletnie dojść do tego, czego on właściwie chce. Co chciał osiągnąć? Stać w oddaleniu od dziury i czekać… na co właściwie? Asaka nie lubiła czekać. Ona lubiła działać. Wte albo wewte, po prostu się na coś zdecydować i iść wytyczoną drogą, a nie stać na rozdrożu, jak grusza wyrosła na miedzy, która owocuje na dwie strony.
Szczenię z niej było jak z koziego tyłka trąba. Po prostu wiedziała, że bez jego oczu będą tak błądzić. I jeszcze ten cholerny łucznik gdzieś się krył… Dziewczyna aż się rozejrzała dookoła, jakby jej złote oczy miały teraz nagle móc wypatrzyć zagrożenie. Założyla też ręce na piersi, niczym smerf maruda i stała tak naburmuszona, nie wiedząc co teraz ze sobą zrobić. Bo ani nie uśmiechało jej się dobrowolnie włazić do paszczy lwa, i to jeszcze takiego, nad którym kontrolę przejął wąż, ani nie zamierzała obrócić się na pięcie i sama, bez Shikiego cisnąć teraz do obozu. Priorytet był teraz bardzo jasno widoczny. Nawet jeśli ten priorytet ją aktualnie denerwował.
- Mang… co. – spróbowała powtórzyć za nim, gdy w końcu doczekali się jakiejś odpowiedzi i przekazania „informacji”. Cokolwiek miała teraz z tą informacją zrobić. - Nic mi to mango nie mówi – mango. Taki tam owocek. Oto z czym jej się kojarzyły legendarne oczy klanu, którym tak gardziła. Z m a n g o. Nie wiedziała teraz, czy ma narobić w portki czy co właściwie zrobić, bo jakoś zupełnie nie czuła respektu do nazwy, którą właśnie po raz pierwszy w życiu usłyszała. No, przejmowało toto kontrolę nad kolejną legendą, ale jakoś… Jakoś nie czuła tego tak mocno w obliczu cienia, jaki rzucał ogoniasty demon no i skojarzenia z mango.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


tl;dr
Gadka-szmatka.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 877
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Yami » 11 wrz 2019, o 12:34

Wyszło ze mnie co najgorsze. Znaczy nie chodziło mi o jakiś wredny charakter ale to co mnie teraz męczyło i leżało na żołądku. Uczucie przenoszenia się drobinek pokarmu połączonego z kwasami żołądkowymi przez przełyk nie należą do przyjemnych. Może są jacyś idioci, którzy znajdują w tym przyjemność ale ja do nich z całą pewnością nie należałem. Gorzki smak jaki pozostał... musiałem się go pozbyć. Poczułem dotyk na swoich plecach. Asaka widząc, że nie jest ze mną najleepiej widocznie podeszłą by okazać troskę i to niewielkie wsparcie.
- Dzięki.
Krótko ale treściwie. Sięgnąłem po manierkę i wlałem część płynu do ust aby przepłukać jamę ustną. Wodę wyplułem w kierunku dość nieprzyjemnie wyglądającej kałuży resztek pokarmu. Następnie resztki wleciały już do mego żołądka. Odwróciłem się i zmniejszyłem dystans między pozostałymi członkami grupy. Sięgnąłem po zwój by napełnić manierki.
Toshiro miał rację co do zagrożeń związanych z samotnego przemierzania lasu, jednak ludzie z obozu nie wiedzą nic. Nie mają zielonego pojęcia co tu się dzieje i brak tej wiedzy może okazać się tragiczny w skutkach. Dlatego należało coś zrobić. Ktoś musiał mimo wszystko zaryzykować.
Tok mego myślenia przerwały wyrwane z ust słowa Shikarui'a. Nie miałem zielonego pojęcia kim jest Yoshimitsu ani ten dziwny Sharingan. Nie jestem osobą, która ma prawo to wiedzieć. Podstawy to znam, nawet trochę heraldykę rodów i ich znaczenia w świecie ale umiejętności to ni w ząb. Właśnie o tym mówiłem. Brak informacji zabija.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

- Ja... pójdę sam do obozu... -Głos miałem dziwnie rozluźniony - Może to i lepiej jeśli będziecie blisko centrum zdarzeń. Twoje oczy powinny dostrzec nadciągające wsparcie. - sięgnąłem do torby i wyciągnąłem z niej małą kuleczkę - ciśnij to ku górze. Blask na większe dystanse nie będzie oślepiający ale z całą pewnością widoczny. Będziemy mogli z dowództwem przyjść ku wam i zebrać więcej informacji albo przejść do walnej walki. Co do mnie... jeśli natrafię na przeciwnika, rzucę bombę dymną ku niebu, będzie widoczna. Las jest szeroki jeśli już tutaj idzie oddział wolałbym go nie minąć. Rzucę bombkę świetlną by ich nakierować na mnie. I... macie może do użyczenia z 2 notki wybuchowe? Jeśli nie będą mi potrzebne... zwrócę po wszystkim.
Westchnąłem głęboko i zacisnąłem zęby. Mimo, że strach jako taki pokonałem tak wciąż przemierzanie lasu w pojedynkę wiąże się z bardzo dużym ryzykiem. Jeśli jednak dzięki przekazanym informacjom uda się uratować więcej osób. Będę musiał zaryzykować. Może szczęście pozwoli mi dotrzeć na miejsce bezpiecznie. Choć patrząc na bieg lat, miałem więcej pecha niż farta. Odwróciłem się ku trójce ostatni raz.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ruszyłem przed siebie. Znaczy w stronę obozu. Biegłem ile dała fabryka. Obserwując las przed sobą i miejscami otoczenie. Nie wiadomo ilu mogło jeszcze się ostać z grupy "Ichikatsu", na pewno wciąż nieznany był stan łucznika Ranamru. Obserwacja na duże dystanse, niewykrywalność. Udało się pozbyć części jego chakry. Sam nie jestem w najlepszym stanie ale... mam asa w rękawie na dalekie i krótkie dystanse. Zacisnąłem mocniej pięści odbijając się od gałęzi jednego z drzew porastających nieszczęsne lasy Midori.



tl;dr - Pitu pitu. Yami chce spotkać się z ludźmi z obozu.

ZDOLNOŚCI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

JUTSU
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1454
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Akarui » 11 wrz 2019, o 12:39

Koniec widowiska, do domów, już, już, już!

Każdy ruch Hannosuke miał być obserwowany przez Akarui'ego. Medyk nie chciał kłopotów, wolał być uważny, ostrożny i zapobiegawczy. Te cechy liczyły się nie tylko podczas operacji i przy obserwowaniu pacjentów, ale też właśnie w takich chwilach. Dlatego też ukradkiem, ale chciał się przyjrzeć temu, co czytał wcześniej lider zwiadowców z Kaigan. Chciał kątem oka wciąż mieć go w swoim polu widzenia i zwracać uwagę na jego ruchy, na to, co może wylecieć spod jego płaszcza, czy też płaszczy jego podkomendnych.

Prowokacjom nie było końca. Po każdym zdaniu wyplutym przez lidera z Aburame rozglądał się po swoich ludziach, próbując uspokoić ich wzrokiem, zauważyć tych najbardziej narażonych na zaognienie sytuacji. Miał nadzieję, że shinobi zachowają zimną krew aż do granicy, a gdy zwiadowcy z sąsiedztwa znikną z pola widzenia, mogą dać upust swojej złości. Tym czasem Akarui chciał łagodzić sytuację, niczym kojąca maść na poparzenia: - Ależ proszę, Hannosuke-sama, czy nadal musi trwać ta "potyczka słowna"? Czy nie widzi pan, że nikt nie chce się już przepychać? Aburame nie są na swoim terenie, otoczeni przez zdenerwowanych Shinobi... Po raz kolejny doradzam więc zmianę taktyki.

Zostawał jeszcze temat samej organizacji Nara i Aburame. Medyk wysłuchał tego, co na temat kłębów pary ma do powiedzenia członek klanu Aburame i dodał dwa do dwóch. Po porównaniu wszystkich składowych, postanowił sam spróbować się w grze swego rozmówcy. Może dzieki temu uda się z niego coś wyciągnąć? - Czyli... Klan Nara najpierw sam zorganizował pochód ku epicentrum. Gdy sprawa okazała się zbyt niebezpieczna, zrobili to, co każdy inny porządny klan by zrobił: zwołali najemników, żeby nie tracić własnych ludzi. Aburame zamiast podążyć do źródła problemu, to woleli szpiegować sąsiadów, dobrze rozumiem? Zamiast wezwać najemników, wysłali paru swoich ludzi by rozejrzeć się po obozie sąsiadów. Nie chcieliście rozwiązać zagadki, bo albo nie wiedzieliście, jak do tego się zabrać, albo... Tu zrobił krótką, ale nadal dość dramatyczną przerwę, co mogło zwrócić uwagę Hannosuke wprost na Tozawę. Patrząc w oczy rozmówcy i uśmiechając się szczerze i szeroko, dokończył zdanie: -...może wiedzieliście co tam się dzieje od początku? A teraz zamiast tam iść jak radziłem wcześniej, grzecznie wracacie do siebie, zostawiając tak ważne dla Was lasy w rękach Nara, którzy według Was sobie nie radzą? Kurczę, brakuje mi paru kawałków w tych puzzlach, hehe... Cóż, miało być grzecznie, spokojnie, ale jednak każde kolejne zdanie mogło być również kolejną szpilą wbitą w bok dowódcy oddziału Aburame. Jego ruch!


Spoiler: pokaż
Chcemy podpatrzeć, co tam czyta Hannosuke. nawołuje do spokojniejszego tonu rozmowy i obserwuje swoich ludzi, chcąc ich uspokoić. Prowadzi rozmowę z Hannosuke, próbując się czegoś od niego dowiedzieć. Obserwuje otoczenie.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1310
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Toshiro » 11 wrz 2019, o 13:03

Stres wpływał różnie na ludzi. Bardzo różnie. Jedni czerpali z tego korzyści i byli zmotywowani do dalszego działania, inni pozostawali w bezruchu czekając na swój koniec, a jeszcze inni oddawali zawartość swojego żołądka - jak Yami, który postanowił opuścić ich na chwilę. Wyglądał na prawdę tragicznie, Shikarui, który go trzymał nawet go nie zatrzymał, bo zapewne doskonale zdawał sobie sprawę z tego co się zaraz stanie. Strach i przerażenie dalej dawały się we znaki Toshiro, który dopiero teraz dostrzegł, że jego ręce lekko drżą. Jednak z każdym przebytym metrem nieco się uspokajał, do tego obecność Asaki i Shikaruia była dla niego całkiem kojąca. Niestety zachowanie Sanady wprawiało go w jeszcze większe zdezorientowanie. Najpierw gwałtownie zabrał ich ze sobą nakazując wycofanie się, teraz nagle się zatrzymać i chciał oglądać wszystko co się tam dzieje z tej nieco bezpieczniejszej i większej odległości niż poprzednio. Nishiyama powoli wracał do siebie, jego wzrok nie wodził już chaotycznie po otoczeniu, umysł powoli przechodził ze stanu paniki w stan skupienia. Napędzał się adrenaliną powodując, że odzyskiwał klarowność pomyślunku i spokój ducha.
Po tym jak chłopak się ogarnął, to przedstawił swoje spostrzeżenia i jak widzi to co powinni teraz z robić. Zaproponował powrót do grupy, który wydawał mu się zdecydowanie bezpieczniejszą opcją pomimo zagrożenia ze strony demona. Niestety jego słowa zostały po prostu zignorowane. Wywód pozostawał zupełnie bez odpowiedzi zapewne w myśl prostej zasady - nie podoba się, to wypierdalaj. Tak to chyba jakoś szło. Albo po prostu oni też byli tak przestraszeni, że nic do nich nie dochodziło. Kto wie? Teraz mogło się dziać tak na prawdę wszystko. Choć trochę zniesmaczony tym wszystkim zamierzał po prostu wrócić, w końcu nie oddalili się aż tak daleko, to nagle z ust czarnowłosego padły interesujące słowa, które zatrzymały Toshiro. Wlepił w niego swoje czerwone oczy z dużym zaciekawieniem. Nazwa, którą posłużył się Shikarui nie była mu zbyt dobrze znana - praktycznie w ogóle. Wydawało mu się, że być może kiedyś raz czy dwa razy usłyszał ją kiedy słyszał rozmowy swoich rodziców, jednak był wtedy bardzo mały i mogło mu się wydawać. Niemniej jednak lawendooki wydawał się mówić o tym wszystkim z dużym przekonaniem, jakby bardzo dobrze znał ten temat. W sumie nic dziwnego, w końcu kiedyś służył rodowi Uchiha.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



KP:
Spoiler: pokaż
Obrazek

Imię: Toshiro (??)
Nazwisko: Nishiyama (??)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Płeć: Mężczyzna
Ranga: Doko
Wzrost: 181 cm
Waga: 69 kg
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 367r. - zima
Znaki szczególne: Brak
Kolor włosów: czarne
Kolor oczu: czarne

Obrazek

Obrazek
UBIÓR:Jeśli chodzi o ubiór bruneta, tutaj zależy od obserwatora. Jedni stwierdzą, że jest całkowicie normalne, a inni mogą uważać, że jest niecodzienne. Jego garderoba nie jest zazwyczaj zróżnicowana jeśli chodzi o kolory, góruje czerń i szarość. Na co dzień jak i w bój Toshiro ubiera się dość oficjalnie. Na wierzchu nosi coś w rodzaju luźnego, gładkiego płaszcza w ciemnych kolorach. Pod tym znajduje się kimono koloru czarnego również bez żadnych zdobień. Przepasane jest brązowym, materiałowym, ozdobnym pasem. Pod nim ma jeszcze białą koszulę z kołnierzykiem w kształcie litery v, tak jak w kimonie. Na rękach ma coś w rodzaju rękawiczek, które sięgają tylko do kostek. Nosi luźne szarawe spodnie, które są zwężane ku dołowi. Do tego na stopach ma wysokie czarne buty, które kojarzone są raczej z samurajami. Kiedy robi się zimno przywdziewa czarny, ciepły płaszcz z kapturem.
WYGLĄD: Toshiro po swoim ojcu odziedziczył nie tylko wyjątkowo czarne oczy, ale spory wzrost. Jego długie ciało sprawia, że jest znacznie wyższy od swoich rówieśników, jak na tak młode lata, a przynajmniej tych z tego regionu, z którego pochodzi. Szczupłej postury chłopak, bo tak można go nazwać, posiada jasnego koloru cerę, która świetnie kontrastuje z jego włosami. Ciemne kosmyki są często związane w kitkę. Kilka niesfornych pasm opada również na jego twarz czy też po prostu fruwają wolno. Czasem chodzi w rozpuszczonych włosach, jednak jest to rzadkość, bo jest to po prostu mało praktyczne. Jeżeli chodzi o postawę ciała chłopaka, jest on barczysty, lecz jeszcze wiele mu trzeba by można było mówić, iż jest dobrze zbudowany. Z wiekiem Nishiyama stawał się coraz bardziej mężny, a jego włosy rosły, tak, że związane w kitkę sięgały mu za pas. Tak na prawdę nie wyróżniał się niczym szczególnym wśród ludzi. Ot zwykły, wysoki chłopak o czarnych oczach i czarnych, długich włosach.

Obrazek
Charakter: Nie ma nic cięższego do opisania jednoznacznie niż charakter Toshiro. Z reguły jest on cichy, skromny i spokojny. Nie stara się wyróżniać wśród innych ludzi i działa często we własnym interesie czego musiał się nauczyć na przestrzeni lat. Pozostawiony sam sobie musiał poradzić sobie z wieloma przeciwnościami losu, co uodporniło go nieco na krzywdę innych, aczkolwiek nigdy nie zostawał wobec niej obojętny. Przez swój wędrowniczy tryb życia raczej nigdzie nie zostaje na dłużej, choć ma sentyment do "rodzinnych" ziem Daishi, gdzie spędził najwięcej ze swojego życia jako dziecko. Dość często wraca na "stare śmieci". Jednak jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to brunet nie jest zbyt towarzyską osobą jeśli kogoś wcześniej nie poznał. Zazwyczaj stroni od poznawania nowych ludzi, aczkolwiek nie alienuje się nie dopuszczając do siebie nikogo. Czasem choćby z nudy potrafi też sam zagadać, choć to rzadkość. Oprócz tego zawsze stara się traktować wszystkich z szacunkiem. Jednak gdy traci cierpliwość, to potrafi wybuchnąć. Jednak, aby do tego stanu doprowadzić, to na prawdę trzeba się nieźle postarać.
Obrazek
Historia młodego Toshiro ma swój początek na ziemiach Daishi pośród Karmazynowych Szczytów. Młoda para uciekła pod presją władz prowincji, w której mieszkali wcześniej. Nie ma to teraz tak na prawdę największego znaczenia jakiej, jednak faktem stało się, że ścigana Hibana i Nagamoto zbiegli na północ. Po drodze okazało się, że kobieta jest brzemienna, więc tym bardziej uśmiechnął się do nich los. W końcu mogli zacząć gdzieś od nowa, z dala od konfliktów z klanami i ich gierkami polityczni. No właśnie, cóż w ogóle sprawiło, że musieli się wynieść? Ktoś wysoko postawiony po prostu musiał zrzucić na kogoś winę za morderstwo, którego dokonał, aby ktoś z jego ludzi objął dany urząd. Padło akurat na nich. Jednak kto by się przejmował nic nie znaczącymi shinobi?Na szczęście w chwili urodzin Toshiro wszystko to poszło w niepamięć, a szczęśliwi rodzice mogli cieszyć się tylko z tej chwili. Ugoszczeni dzięki uprzejmości rodu Kosekich mogli wieść spokojne życie, a przynajmniej do czasu. Zostańmy jednak jeszcze trochę przy tych sielankowych czasach, gdzie wszystko wydawało się proste i łatwe. Młody chłopak dorastał często będąc oddawany pod opiekę Masaru, przyjaciela rodziny. Był to samotny, starszy mężczyzna, który miał sporą posiadłość. Hibana i Nagamoto często zostawiali go ze staruszkiem gdy udawali się na misje w celu zarobku. Tam jednak nie próżnował, ponieważ Masaru również był shinobi, jednak przez kontuzję ręki nie był tak sprawny jakby chciał i musiał porzucić swój dotychczasowy fach. Na szczęście dla Toshiro, który mógł razem z nim trenować pod nieobecność rodziców. Młodzieniec ochoczo spędzał czas ze staruszkiem ciężko pracując nad polepszeniem swoich umiejętności. Bardzo często otrzymywał różnego rodzaju rady, które często okazywały się bardzo trafne. I tak żył sobie spokojnie przez jakiś czas nawiązując jedną z pierwszych mocniejszych relacji uczeń-mistrz. Masaru stał się dla niego dobrym wujkiem, z którym zawsze mógł porozmawiać o wszystkim, a także mógł udać się do niego gdy chciał zasięgnąć rady jeśli chodzi o sprawy shinobi, czy też jakiś aspekt treningu.
Pewnego dnia Toshiro wyczekiwał w domu staruszka, aż rodzice go odbiorą. Niestety niesamowicie się spóźniali przez co chłopak w końcu zasnął. Niestety gdy się obudził Masaru nie miał dla niego dobrych wieści. Demony przeszłości przyszły zebrać swoje żniwa. Okazało się, iż podczas jednej z rutynowych misji została zastawiona pułapka przez shinobi z klanu, z którego pochodzili jego rodzice. Dowiedziawszy się gdzie przebywali domniemani zabójcy postanowili zemścić się na nich pomimo sporego upływu czasu. Być może był to po prostu kaprys, któregoś z rządzących, a może po prostu akurat tamci ludzie byli tak bardzo zawistni, że nie chcieli odpuścić. Tak na prawdę nigdy nikt już się tego nie dowie, ponieważ sam Nishiyama nie wiedział skąd dokładnie pochodził. Jego rodzice nigdy nie opowiadali mu o miejscu, z którego się wywodzą, jedynie o tym co stamtąd odziedziczyli. Tamtego dnia Toshiro wiedział, że jest to koniec pewnej ery. Jego oczy zalały się łzami, a emocje, które odczuwał wprost rozrywały go od środka. Masaru starał się zachowywać spokojnie i pocieszać młodziaka, jednak nikt nie był w stanie wtedy uspokoić takiego młodzika. Żal i gorycz towarzyszyła mu jeszcze przez wiele dni. Jednak starał się o tym nie myśleć i skupiał się jedynie na treningach ze staruszkiem, który pozwolił mu u siebie zamieszkać. Od tamtej pory był dla niego jak ojciec. Opiekował się nim i trenował go wedle jego życzenia, ponieważ Toshiro chciał stać się na prawdę potężnym ninja, który będzie potrafił obronić ważne dla niego osoby. Właśnie to postanowił tamtego dnia i dążył do tego z całych swoich sił. Dowiedziawszy się co nieco o historii jego rodziców był na prawdę dumny, że mógł być ich dzieckiem. Jednak miało to też swoje drugie dno. Postanowił, że nigdy nie zaangażuje się w politykę. Nie chciał mieć do czynienia z żadnym klanem, ponieważ uważał, że każdy dba tak na prawdę tylko o siebie i nie liczyło się dobro ogółu, a jedynie tylko tych u władzy.

Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 2 x Wakizashi
  • Duża torba
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek
[justify]PIENIĄDZE: viewtopic.php?f=101&t=6718
PH: viewtopic.php?f=34&t=6717
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Staty:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Techniki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 539
Dołączył(a): 25 lis 2018, o 23:42
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG: 48271599
Multikonta: DC:Harikken#4936

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 11 wrz 2019, o 13:25

Przejęcie kontroli nad Bijuu samo w sobie wydawało się potężne, ale obcy, który zjawił się wśród nich i będący niezwykle pewnym siebie, przedstawił także inne umiejętności. Odparł wszystkie lecące w jego stronę ataki, czy właściwie ich uniknął od tak. A przecież ich nawet nie uniknął. Czyżby po prostu robił się na nie niewrażliwy i je ignorował? Na to wygląda. Zdolności grupy z tuneli nie były jednak jedynymi, które się tu znalazły, albowiem z góry spełzły zasoby piasku, które mogły oznaczać tylko jedno: Sabaku. Pustynia nadchodzi. Juranu żałował, że nie był gotowy do walki w sytuacji, w której się znaleźli, ale może jakoś uda mu się przetrwać. Martwiące było jednak to, że cała salwa technik mimo trafienia przeciwnika tak jakby chybiła. To jakaś moc tego człowieka? W sumie pojawił się tutaj też w ten dziwny sposób. Niby z góry, a jakby znikąd. Jego oko krwawi… Może to coś z nim? W końcu wygląda tak dziwnie… I Pięcioogoniasty pod jego kontrolę ma te same oczy…

Ten człowiek z niezwykłą łatwością zrobił coś, czego nikt z tej grupy nie był w stanie. Przejęcie kontroli nad czymś tak potężnym i to w ułamku sekundy. Ayatsuri ze swoimi kukiełkami nie miał praktycznie nic do zrobienia. Pozostało mu jedynie przygotować się i unikać wszystkiego, co leciało w w jego stronę. A prawdopodobnie wszystko będzie na tyle potężne, że nie da temu rady. Mógł też podjąć drobną próbę odwrócenia uwagi od wszystkiego, co się działo wśród nich. Ważka, która dotąd znajdowała się za plecami chłopaka uniosła się do góry i przybrała wysokość nieco powyżej przeciwnika na demonie. Nie wiedzący nic o umiejętnościach sharingana kontroler marionetki nie miał pojęcia, że nici łączące go z nią będą doskonale widoczne dla przeciwnika. Gdyby wiedział, może pokombinowałby inaczej. Ważka zaczęła mknąć i z bliższego dystansu wystrzeliła trzy senbony w górne partie ciała celu, z czego dwa były z nastawieniem na ramiona a jeden na klatkę piersiową. Przy odrobinie szczęścia Yoshimitsu zignoruje je i pozwoli na siebie przyjąć te żałosne igiełki, by pokazać jaki to jest wspaniały…



STRESZCZENIE
Spoiler: pokaż
  • Przygotowanie na uniki przed czymś, co da się uniknąć
  • Marionetka Tonbo z pleców unosi się powyżej Yoshiego i leci w jego stronę, wystrzeliwując 3 senbony w górny tułów i ramiona, gdy tylko znajdzie się w zasięgu.
    Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


UŻYTE TECHNIKI:
Spoiler: pokaż
Już wcześniej. Nici niewidzialne (dla większości pozbawionej sharingana):

Nazwa
Chakura no Ito

Ranga
D

Pieczęci
Brak

Zasięg
100 metrów

Koszt
E: 1,4% | D: 1,2% | C: 1% | B: 0,8% | A: 0,6% | S: 0,4% | S+: 0,2% (za jedną nić)

Dodatkowe
Płacimy tylko za wytworzenie nici.

Opis Podstawowa technika kuglarzy. Za jej pomocą wytwarzamy na czubkach palców cienkie nitki chakry, które następnie można podłączyć do marionetki. Dzięki odpowiednim ruchom rąk i palców jesteśmy w stanie wywołać pożądane ruchy u kukły, np.: przemieszczenie się czy też aktywowanie danego mechanizmu. Początkujący kuglarze muszą podłączyć aż dziesięć nici do jednej marionetki aby funkcjonowała poprawnie. Z czasem liczba ta ulega zmianie i możliwe jest sterowanie większą ilością lalek za pomocą mniejszej ilości nitek. Same nici chakry są niesamowicie wytrzymałe, a przeciąć je można jedynie ostrzem pokrytym chakrą, bądź całkowicie z niej stworzonym. Zniszczyć może je także wystarczająco duża siła (od przeciętnej wzwyż). Od rangi klanowej B istnieje możliwość sprawienia, że nici stają się niewidoczne, przez co shinobi bez specjalnych zdolności nie będzie mógł ich dostrzec.


CHAKRA:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Strój Juranu, dwie kabury na broń umiejscowione na udach, pusta manierka, manierka z wodą;

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Marionetki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


STATYSTYKI:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Uchiha Masako » 11 wrz 2019, o 13:37

Masako zwiewała niechlubnie, jednak tak jak Harruchi - wiedziała, że w tym momencie ich zadaniem jest przede wszystkim zdanie raportu w obozie. Pocieszyłby ją może nieco fakt, że jej zapalona strzała zrobiła tyle samo, co spektakularny piaskowy atak Ichirou oraz Kuroia, ale to oznaczało, że szalony renegat z jej klanu dalej jest w stanie działać i dalej kontroluje monstrualną ogoniastą bestię. Dlatego kiedy mignął im zwracający posiłek Yami, w pełni rozumiała jego reakcję. Ona sama miała żołądek ściśnięty ze strachu, a przed wymiotami powstrzymywała ją chyba tylko duma i jeszcze większy strach przed odwodnieniem się. Sposobów na śmierć miała teraz do wyboru, do koloru i nie była pewna, czy da radę wszystkie ominąć. Mimo wszystko uciekała dalej, słuchając krótkiego raportu, który Harruchi zdał Reice... podczas gdy ta chyba wypruła do przodu nawet chyba nie słysząc jego całej wypowiedzi. Dlatego zamiast tego klepnęła go w ramię i wskazała na chłopaka z Shigashi.

- Dołączmy do niego. W grupie zawsze mniejsza szansa na śmierć, a ta niebieskowłosa chyba nie chce tracić na nas czasu. - rzuciła, po czym zamachała do Yamiego, tak jak i on czym prędzej wskakując na drzewa, kiedy tylko było to możliwe. - Hej, Yami! Wracajmy razem! - zaproponowała, a jeśli naturalnie nie było żadnych przeciwwskazań z żadnej strony, to postarała się uciekać dalej do obozu, obserwując uważnie otoczenie na wypadek zbłąkanej strzały, gejzeru, lub jakiegokolwiek innego zagrożenia, jakie mogło im się jeszcze trafić.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Torba, kabura na broń, kołczan, średni łuk.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 143
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 19:07
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono, na plecach zaś ciemny płaszcz dobrej jakości. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
GG: 0
Multikonta:

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Chise » 11 wrz 2019, o 13:39

Rozmowa z Yoshimitsu jedyne co zrobiła to odrobinę opóźniła to, co i tak wydawało się nieuniknione. Fakt, że nie pracował z Antykreatorem i nie próbował przejąć bijuu był.. Nieco konfundujący. Podskórnie czuła, że to wydarzenie było za duże i za głośne by obyło się bez chociaż jednego wysłannika Hana, a skoro nie był nim szalony Uchiha.. Chise rozejrzała się po członkach drużyny, szukając przede wszystkim tej, która już wcześniej pokazała talent do znikania, a która chyba powinna mieć teraz coś do powiedzenia. Minako, która wcześniej z taką pewnością patrzyła na śpiącego bijuu i wydawała się zadowolona z jego obudzenia.. Jest tutaj jeszcze? Walczy?
A potem już nie mieli czasu myśleć. Wszyscy rzucili coś na szalę ataku, nawet z góry zsypał się piach, co sugerowało w połączeniu ze słowami Mesmera, że druga grupa też dotarła, zrobił się chaos.. Z którego Yoshimitsu wyszedł nietknięty. Patrzyli chyba wszyscy na to w szoku, tak samo jak na zmianę oczu zarówno bestii jak i Uchihy. Chise już o czymś takim słyszała, raz. Tylko wtedy podobno się pojawiły czarne płomienie, a nie.. Nietykalność? Czy można to było tak nazwać? Jej podejrzenie szybko zyskało potwierdzenie, za sprawę słów Kyoushiego. Szkoda, że tej mocy nie miał Hiroki. W zamieszaniu nawet nie zauważyła jak chłopak wybiegł do przodu i gdy tylko dostrzegła jak leży taki bezwładny i jego noga..
- Hiroki.. - szepnęła, wpatrując się w niego, serce jej przyśpieszało. Tego było zaczynało być za wiele. Shiga wystartował w stronę jej podopieczniego, ale Chise i tak miała do niego żal. Czemu młodego nie pilnował?! Przecież miał to robić, dlatego on się przysunął do niego, a jej kazał pilnować fuinusera!
Rozwścieczona i oraz widząc kierujący się w jej stronę atak, ruszyła do przodu. Miała dość stania w miejscu i patrzenia, niech się dzieje co ma się dziać. Ruszyła biegiem do przodu, by następnie skręcić i wskoczyć na ścianę, by ograniczyć wpływ techniki Kyoushiego. Biegnąc po niej chciała się ustawić możliwie najbliżej bijuu jak to możliwe, po drodze rzucając kilka nietypowych shurikenów. Nie to, żeby uważała, że cokolwiek mu zrobią, raczej po to by sprawdzić jego nietykalność. Jej następny pomysł był na tyle szalony, że sama nie wiedziała czemu się na coś takiego porywa. Tyle rzeczy mogło pójść nie tak.. Zamierzała za pomocą ninjutsu odbić się od ściany, by skoczyć w stronę przeciwnika, lądując na bijuu i wtedy użyć kolejnej z technik by posłać w jego stronę bandaże, by spróbować go złapać.



Spoiler: pokaż
  • Biegnie w stronę jaskini, skacze na ścianę, rzuca 5 zakrzywionych shurikenow
  • Skacze na biju i próbuje złapać Yoshimitsu bandażami

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 7 mieczy obusiecznych
  • Bandaż na rękach (15m)
  • Maska
  • 2 x kabury na udach
  • 2 x torba
  • duża torba
  • Karwasz
  • Bransoletka z wisiorkiem
  • komin na szyi
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1435
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Hiroki » 11 wrz 2019, o 15:02

Zaczęło się wspaniale. Hiroki bez większego problemu "uwolnił się" spod parasola Shigi, by dołączyć do walki z osobą, która bez problemu kontrolowała bestie, tak - jakby była jego własnością. Zdolności te przyprawiały o dreszcze chłopaka, jednak nie miał czasu by się zawahać. Ruszył w stronę ściany, postawił pierwszy, drugi nawet trzeci krok, a wtedy trafiony niczym falą tsunami, zniknął w pędzącym piachu. Zupełnie jak początkujący surfer, wciągnięty przez ogromną falę, tak on, jako początkujący shinobi, był wciągany przez kolejne fale skalnego pyłu. Nie mógł nic z tym zrobić, przez własną nieuwagę wpędził się do grobu. Piaskowej trumny. Nagle, w jednym momencie poczuł przeszywający go ból, w dolnej kończynie, wydając donośny okrzyk bólu, by chwilę później stracić przytomność.

Który to już raz? Który to już raz pakował się w kłopoty. Który to już raz jego bezużyteczność wyszła na wierzch. Nie mógł uratować żadnego z towarzyszy będących w kwaterach. Nie mógł ostrzec innych przed wrzącą parą zmierzającą w ich kierunku już na samym początku. Yoichi miał rację. Chłopak nie powinien był wchodzić do bocznego tunelu. Nie widziałby jak okrutny potrafi być świat. Nie widziałby, jak ulotne potrafi być ludzkie życie. Być może przeżyłby. Miałby szansę spełnić swoje marzenie. Wszystko, co do tej pory znajdowało się w głowie Hirokiego, wszelkie zasady, optymizm, dążenie do samodoskonalenia, prysły, niczym mydlana bańka. Wciąż żył, jednak jego świadomość, była w zupełnie innym miejscu...

Stał sam, pośrodku niczego. Ciemne pomieszczenie, do którego nie docierało żadne światło. Podłoga była niczym smoła, czarna, pochłaniająca wszelkie światło, które mogłoby tutaj docierać. Wzrok chłopaka nie był przyzwyczajony do takich ciemności. Uniósł spokojnie rękę, jednak nie mógł jej dostrzec. Bezwładnie opuścił ją w dół. Obrócił się wokół siebie, poszukując kogokolwiek. Czegokolwiek. Jednak niczego nie mógł znaleźć. Tak wyobrażał sobie koniec... Pod koniec nie zobaczy nic, nie poczuje nic, nie zapamięta nic, oraz nic nie będzie w stanie zrobić. To był jego koniec. Nienawiść? Tęsknota? Szczęście? Czy chociażby miłość którą obdarzał rodziców? Wszystko to przepadło gdzieś, pozostawiając po sobie jedynie pustkę. I stał jak ten słup pośrodku niczego, myśląc o niczym i nic nie robiąc. Bezsilny, modlący się cicho do boga śmierci, by jeszcze po niego nie przyszedł. By dał mu jeszcze jedną szansę, by to wszystko naprawić...


TL:DR
Spoiler: pokaż
Majaczy sobie

Chakra+Techniki
Spoiler: pokaż
Chakra:89

Ekwipunek:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Kabura na prawym udzie
  • Kabura na lewym udzie
  • Plecak
  • Torba na biodrze
  • Biały płaszcz
  • Rękawiczki
  • Materiałowy komin

[uhide]PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
    Karwasz schowany pod płaszczem.
    Kabura na prawym udzie:
  • 2x Kunai z 30 metrami stalowej żyłki
  • 2x Kunai
    Kabura ne lewym udzie:
  • 4x Kunai
    Torba na biodro:
  • 16x Shuriken
    Plecak:

Zużyte przedmioty:
2x Manierka z wodą
20m bandażu obwiązanego wokół głowy.
1x Pigułka zywnościowa (oddana Shidze)

Statystyki:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Sharingan
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI:
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT: BRAK
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 10-15=1
    WYTRZYMAŁOŚĆ 45-25=20
    SZYBKOŚĆ 30-25=5
    PERCEPCJA 41+10(sharingan)-25=26
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 126
KONTROLA CHAKRY: D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU E
    GENJUTSU E
    STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
    • ---
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU E
    FūINJUTSU E
    ELEMENTARNE
      KATON C
      SUITON E
      FUUTON E
      DOTON E
      RAITON E
    KLANOWE D
JUTSU:
Ninjutsu:
[E] Bunshin no Jutsu
[E] Henge no Jutsu
[E] Kai
[E] Kawarimi no Jutsu
[E] Kinobori no Waza
[E] Suimen Hoko no Waza
[E] Nawanuke no Jutsu
Fūinjutsu:
[E]Fūin no Jutsu
Sharingan:
Sharingan: Ichi Tomoe
Katon:
[D] Katon: Katongagure no jutsu
[D] Katon: Hōsenka no Jutsu
[C] Katon: Ryūka no Jutsu
[C] Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
[C] Katon: Kaen Senpū
[C] Katon: Gōkakyū no Jutsu
[C] Katon: Endan
Hiroki
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Murai » 11 wrz 2019, o 20:03

Zawsze warto było spróbować. Nic nie tracił z tytułu próby włączenia przeciwnika w rozmowę. Te kilka sekund dialogu mogły dać wystarczająco czasu na przygotowanie techniki albo opracowanie strategii. W tym akurat wypadku kilka sekund więcej dla potencjalnych posiłków które były w drodze. Pomoc reszcie grupy w zaakceptowaniu sytuacji i przygotowaniu jakiegokolwiek planu. Kolejną funkcją próby podjęcia dialogu była możliwość pozyskania jakiś informacji. Gadatliwy wróg może niechcący rzucić ważnym detalem, którego wzięcie pod uwagę może mieć wpływ na cały obraz potyczki. Kakuzu nic nie stracił, mógł tylko zyskać. I ostatecznie te kilka sekund zyskał. Nie był przekonany że zdoła zatrzymać go na dłużej, ale nawet te drobne chwile miały znaczenie. Niewielki sukces, który mógł zaprocentować w późniejszej części potyczki.
Fala różnego rodzaju ataków uderzyła w Mesmera. Kule ognia, bonbki chili. Piach wystrzelił z górnego otworu, dając tym samym informację o obecności Ichirou. Dalsze techniki, kolejne. Jedna za drugą, ciężko było rozróżnić każdą z nich. Wszystkie skupione nie na demonie, ale na osobniku go kontrolującym. Takie obranie celu miało bardzo dużo sensu i w duecie delfinokoń-Yoshimitsu, to ten drugi był słabszym ogniwem. I to szanse na jego pokonanie były większe. Kyoushi rzucił jedynie bardzo ogólnikowym stwierdzeniem. Oczywistym było, że trzeba powstrzymać Mesmera. Było ku temu kilka powodów, ale najważniejszym była jego nieobliczalność. Nawet Murai nie był w stanie przewidzieć po co dokładnie mógłby chcieć mocy Biju. Oczywistą odpowiedzią było samo posiadanie mocy, zemsta, chęć dominacji nad czymś albo kimś. Ale cokolwiek by to było, z pewnością nie mogło być dla nich korzystne. Chociażby z samego faktu, że chciał ich zabić.
Umiejętności demona same w sobie nie były niczym skomplikowanym. Generowanie pary, potencjalnie wysokie temperatury. Możliwości fizyczne wynikające z jego ciała. I świadomość, intelekt. Nic więcej do tej pory nie zaprezentował. O wiele bardziej niebezpieczne były zdolności Yoshimitsu. Genjutsu, przy założeniu że rozwinął je od ostatniego czasu. Sharingan. I teraz możliwości nagłego pojawiania się i znikania. Jak dokładnie działały? Nie wydawał się składać pieczęci. Możliwość ta musiała być techniką, czyli ograniczonie chakry nadal obowiązywało. Chyba że iluzja, to też była opcja. Dlatego też nikt nie mógłby go trafić. Bo byłby tylko prostą iluzją. Dlatego też profilaktycznie Murai złożył pieczęć do techniki Kai. Jeśli jednak Yoshimitsu został gdzie był, to znaczyło to kilka rzeczy. Albo iluzja była zbyt silna żeby wydostać się z niej prostą sztuczką do wychodzenia z Genjutsu, albo był to Yoshimitsu oryginalny.
demon szykował się do ataku. Murai nie zamierzał pozostawać bierny i stać w miejscu. Postanowił spróbować faktycznie zbliżyć się do Yoshimitsu i zmusić go do zmiany pozycji. Najlepszym rozwiązaniem byłoby w tym wypadku wciągnięcie do go walki bezpośredniej, w której Murai czuł się nadzwyczaj pewnie. Nie pamiętał by Mesmer miał doświadczenie w fizycznej konfrontacji, a przez zbliżenie się mógłby go obserwować znacznie lepiej. Rzucił pod siebie granat dymny. Mógł zaczynać przedstawienie. Kilka chwil później z chmury zostały wyrzucone dwa duże shurikeny. Obydwa wycelowane w stronę Yoshimitsu, lecące obok siebie. Starał się przy tym nie wchodzić nimi pod inne techniki, żeby nie utrudniać zadania innym. Można było zauważyć, że bronie te leciały po lekkim łuku. To była jego strategia, techniki oparte na shurikenach zawsze były jego mocną stroną.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
ObrazekObrazekObrazek

Murai posiada zasoby chakry znacznie wykraczające poza zwykłych ludzi, dla sensorów jest więc doskonale widoczny i wyróżniający się
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1913
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Natsu » 13 wrz 2019, o 01:10



Podziemne piekło
Podziemia Iglicy


Walka rozgorzała na dobre. Shinobi, mając wspólnego przeciwnika, prawie wszyscy rzucili się do walki, ignorując poprzednie niesnaski pomiędzy sobą. Całe ugrupowanie od razu zaczęło kombinować, wymyślać kolejne plany działania, i od razu wprowadzać je w życie - niestety, czasu praktycznie już nie mieli. Kolejna technika była w trakcie ładowania, a kontrolujący bestię Uchiha stał na jej głowie i przygotowywał kolejny ruch w swoim wachlarzu. Widać było jednak, że nie biła już z niego taka pewność siebie, jak poprzednio - zdawał się wręcz wyglądać na zaskoczonego tym, że część jego planu nie wypaliła tak jak powinna. Niektórzy, którzy znali go wcześniej, mogli też zauważyć dziwaczne zachowanie ze strony Yoshiego - teraz znacząco bardziej polegał na sile swojego nowego Sharingana, praktycznie nie używając swojego poprzedniego, niebezpiecznego arsenału genjutsu. Prawdopodobnie tym lepiej dla nich. Chociaż... czy byłby w stanie cokolwiek zdziałać przy takim nagromadzeniu?
-Do diabła... gdzie ta banda idiotów... - warknął do siebie, patrząc na wszystkich wokół szaleńczo. Coś mu nie pasowało. Jego technika - ta, którą wcześniej wszyscy zobaczyli gdy Uchiha zniknął i pojawił się z powrotem przed demonem - zaczynała obejmować zarówno jego, jak i Pięcioogoniastego.
Nie oznaczało to jednak, że pozostali zamierzali w jakikolwiek sposób mu zluzować. Kolejne grupy zareagowały na wstępne niepowodzenie prób zamordowania Yoshimitsu, i od razu przygotowano kolejne ruchy. Kyoushi przystanął, przygotowując się do aktywacji jednej ze swoich technik Dotonu, mającej na celu uszkodzenie ziemi wszędzie wokół; następnie zniknął, zostawiając za sobą tylko ziemnego klona. Chise, chcąc nie dać się złapać pomiędzy ziemną pułapką, wskoczyła na ścianę, przymierzając się do szturmu na kontrolującego bestię Uchihę. Kolejnymi byli Ichirou, Kuroi i Seinaru, którzy przymierzyli się do ataku od tyłu - Asahi za pomocą własnego piasku i przywołańca, Seinaru zaś - próbą uwolnienia stwora z techniki kontrolującej. Swoje trzy grosze dorzucili też Murai i Juranu - ten drugi posłał swoją marionetkę, by wystrzelić w Yoshiego senbony. Murai zaś przygotował ziemnego klona, samemu zaś zmienił się w shurikena - i rzucił siebie samego w kierunku potwora.
Yoshi przeleciał wszystko swoim magicznym wzrokiem, wyłapując najmniejsze ruchy i wszystkie zagrożenia.
I ryknął wściekle.
-KURRRWAAAA!!
W ułamek sekundy przekierował transport siebie i potwora, skupiając się na sobie samym.
W efekcie - zniknął. Wsiąknęło go. Jednak zanim zniknął, dało się zauważyć że jego ciała dosięgnęły dwa z shurikenów wyrzuconych przez Chise: jeden trafił w udo, drugi - w bok.
Demon jednak pozostał na miejscu. Pochłonął stworzoną przed sobą kulę, i skupił się na obronie przed celami atakującymi go z góry. Jedno wierzgnięcie kopytami i smagnięcie pięcioma ogonami wystarczyło, by obrócić w dymek klony wysłane przez przywołańca Ichirou. Jedna z kończyn dosięgnęła też oryginału, który został prawie wgnieciony w ścianę. Z pyska kota popłynęła krew. Ogon zaś smagnął Seinaru i Chise, posyłając ich w ściany po dwóch stronach demona. Obydwoje poczuli silne gruchnięcie, i poczuli że ich kości były teraz bardzo mocno osłabione. Jeśli nie połamane. Dobrze, że oberwali tylko ogonem.
Podobny los spotkał Muraia, który miotnął w demona (bo Yoshiego już nie było) techniką Katonu. Stwór szarpnął lekko głową w dół, zaskoczony impetem techniki, lecz szczególnie się nim nie przejął - za to Kakuzu mógł poczuć, jak odczuwa się szarpnięcie pyskiem stwora z powrotem do góry. Skończyło się to przerzuceniem mężczyzny nad stworem i odbiciem go od ściany, tak że osunął się niedaleko Seinaru. Był skołowany, dalej czując impet uderzenia. Niewiele brakło, by uszkodziło to jedno z jego serc.
Demon szarpnął głową w kierunku grupy, przygotowując się na wypalenie Bijuudamy.
I w tym momencie wkroczył Yoichi, zmieniony wraz z Ayu i Akirą w trzygłowego wilka. Mając rozmiary podobne do Bijuu, zdołał uderzeniem łapy szarpnąć jego głową do góry - tak, że pocisk pomknął pod kątem.
Trafiając ziemię niewiele pod krawędzią krateru. Niedaleko miejsca, gdzie stał Ichirou. Mężczyzna poczuł silny impet uderzenia potężnej techniki - sporo kamiennych odłamków, oderwanych od kolejnego punktu uderzenia, łupnęło silnie w młodzieńca, tnąc mu skórę, łamiąc mu ze dwa żebra i ramię. Fala uderzeniowa zaś miotnęła nim w bok - prostu do jamy. Zaczął spadać. A razem z nim kolejne głazy - prosto na ludzi na dole.
Zanim to wszystko nastąpiło jednak - Shiga rzucił się z pomocą nieprzytomnemu Hirokiemu. Zdołał go schwytać, odskoczyć za pomocą swojej techniki Bakushin, i przystanąć kawałek dalej, gdzie podał młodzikowi pigułkę i zabandażował okolice nogi. Nie był jednak w stanie aktywować techniki Shosen, a przynajmniej nie od razu. Dzięki nawoływaniu pomocy, zwrócił na siebie uwagę Kuroia, który złapał młodzika na obłok piasku i podniósł go do góry - a Shigę razem z nim. W trakcie transportu, mnich zaczął leczyć Uchihę - lecz póki co, było to leczenie bardzo powierzchowne. Potrzeba by było znacznie więcej czasu, by podleczyć go do stanu przeżywalności. Póki co to było tylko utrzymywanie przy życiu - i to chwiejne, zważając spadające głazy i latających shinobi.
No właśnie - głazy. Jeden z nich zaczął zmierzać w kierunku chmury, na której siedzieli Shiga i Hiroki. Teraz pozostały trzy opcje. Jedna - Kuroi przesunie chmurkę, lecz zważając na to że sam miał podobne problemy - może nie mieć czasu. Pozostałe zaś miały miejsce w przypadku braku przesunięcia obłoku - jeżeli Shiga pozostanie na chmurce by leczyć Hirokiego, pod głazem mogą zginąć obaj. Jeśli zaś Shiga odskoczy - przerwanie leczenia może zakończyć się śmiercią Uchihy. Jakiego wyboru dokona mnich?
Kyoushi zaczął przemieszczać się po ścianie góry - na szczęście, po przeciwnej stronie krateru niż tam gdzie uderzyła Bijuudama. Wspinanie się było jednak wolne - bardzo wolne. Wyczuwał, że niedaleko niego znajduje się jakieś przejście, zapewne ten ucięty korytarz, w którym oddzieliła się od nich Chise. A wyżej? Cóż, szczyt. I wolność.
W tym czasie, Toshiro, Shikarui i Asaka rozmawiali ze sobą pomiędzy głazami, pozwalając temu drugiemu przyglądać się całej sytuacji. Stojący niedaleko nich Yami zaproponował, że uda się z powrotem do obozu - tym bardziej, że niedaleko nich znajdowali się też uciekający Harruchi i Masako, w tym ta druga wręcz zaprosiła młodzieńca do ucieczki razem z nimi. Harruchi próbował zagadać do Ridy, która również zaczęła się wycofywać, lecz ta najwidoczniej go zignorowała i ruszyła przodem - była znacznie szybsza od nich.
Co jednak ciekawe - w oddali, tam gdzie wcześniej grupa druga widziała tajemniczych przeciwników, dało się zauważyć obłoki dymu. A jeśli przyjrzeć się dokładniej - konflikt. Spory oddział ludzi z wcześniej walczyła z regularnymi wojskami piechoty, noszących na sztandarach symbole Aburame. Czyżby władcy robaków planowali włączyć się do zabawy?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Mapka (w końcu, yay)
Spoiler: pokaż
Obrazek
Juranu - jesteś kilka metrów obok Shigi i Hirokiego. Przepraszam, zapomniałem Cię zaznaczyć.


Osoby zagrożone opadającymi głazami: Juranu, Shiga, Hiroki, Kuroi Kuma, Seinaru.

Hiroki - noga uszkodzona permanentnie, -30 do szybkości na stałe. Dalej nieprzytomny i ledwo żywy, utrzymywany przy życiu tylko techniką Shigi.
Chise - lekki wstrząs mózgu, wywołujący skołowanie (-15 percepcji na tę turę), złamane dwa żebra i ramię, lekko utrudnione oddychanie.
Seinaru - drobne wstrząśnienie mózgu (-10 percepcji) i obite żebra (bez złamań).
Murai - wstrząśnienie mózgu i skołowanie (-20 percepcji na tę turę).
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ichirou - wstrząśnienie mózgu (-20 percepcji na tę turę), złamana ręka i żebro, utrudniona mobilność, sporo względnie płytkich ran na skórze. Spadasz, ale raczej zdążysz się wyratować.
Juranu - kary do statystyk się utrzymują.
Masako, Harruchi - czujecie zmęczenie długim dniem biegania i stresem (-10 do wszystkich stat fizycznych - minimum to 1)

Ruchu Akaruia, na jego prośbę, na razie nie opisuję ze względu na brak możliwość odpisu - uwzględnię go w następnym poście.

Termin: 14:10, 14 września.

... I przepraszam.

Za niedługo, tudzież koło południa, postaram się wam wrzucić mapki poglądowe - ot, dla ułatwienia obliczeń.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2269
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości