Wioska ukryta wśród drzew

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 19 lip 2019, o 07:05

Obrazek
"Serduszko" cz.2
Dla: Masachi
Misja rangi D
15/15


„Saya”, „Zabiorę Cię do Sayi” te słowa podziałały na mężczyznę jak magiczne zaklęcia.
Nie walczył gdy chłopak postanowił potraktować go jak worek ryżu, ale i tak Masachi musiał się z nim trochę namęczyć. Osłabione przez głód i pragnienie ciało nie chciało się słuchać mimo najszczerszych chęci ratowanego. Po prostu nie miał sił. Nie był w stanie ani wskoczyć, ani utrzymać się zbyt długo na plecach ratownika. Koniec końców Masachi pewnie i tak musiał go przywiązać, inaczej zbierałby pustelnika z dna wąwozu.
Wspinaczka szła Masachiemu dość sprawnie. Już żadna lina nie zastrajkowała i nie pękła. Skała też była wyjątkowo łaskawa i pozwalała kłuć się ostrzami chłopaka nie powodując przy tym obrywów.
Droga powrotna była nieco dłuższa. Zapewne z powodu wiercącego się i niezdolnego samodzielnie iść balastu.
Masachi pewnie miał swego rodzaju stracha. A jeśli się pomylił? Jeśli zamiast ojca rodziny sprowadzi im do domu jakiegoś szalonego menela?
Ryzyko było, a jednak chłopak się nie poddawał. Co więcej, jego wysiłki w przywróceniu mężczyżnie mowy zaczynały przynosić rezultaty. Coraz lepiej mówił i coraz więcej rozumiał.
Kiedy dotarli do wioski i domu pani Sae, nie było już mowy o pomyłce. Mała natychmiast rzuciła wszystko i pobiegła w stronę przybyszy.
-Tatuuuś!
Masachi poczuł jak głowa rodziny szarpie się z przytrzymującym go sznurkiem.
-S-Saya? - Wyjąkał spełzając z pleców bohatera. - Saya. Saya! Moje serduszko!
W wychudzonego pustelnika wstąpiły nagle nadludzkie siły. Biegł do swojej córeczki, a ona biegła do niego. Spotkali się w pół drogi w wytęsknionym uścisku. Zaraz dołączyła do nich też matka dziewczynki.
O nic nie pytały. Płakały tylko ze szczęścia.
Najpierw się wszyscy wypłakali i wyprzytulali, a dopiero potem Sae znalazła chwile żeby przywalić mężowi „z liścia” i zwyzywać od najgorszych. Za to, że je zostawił. Za to, że nie wrócił. Za to, że sama musiała radzić sobie z długiem. Za to, że było im tak ciężko. I za wiele, wiele innych rzeczy...
dopiero gdy opadły emocje i weszli do domu, mała Saya zwróciła uwagę na coś, na co nikt wcześniej nie zwrócił.
-Tatusiu, a co Ty masz na sobie?
„Rzeczywiście” pomyślała wtedy Sae, a może i Masachi.
Mężczyzna tylko się uśmiechnął i zdjął z grzbietu ogromne, białe futro. Dopiero kiedy rozłożył je na podłodze było widać do kogo pierwotnie należało. To było futro niedźwiedzia. Białego niedźwiedzia.
Sae aż jęknała. Wiedziała co to znaczy.
Udało im się. Jemu się udało. Zdobył skórę tego albinosa, po którego była ta cała wyprawa. A to znaczy...
-Mamo, czy my teraz jesteśmy bogaci? - Zapytała szczerze dziewczynka, a jej rodzicielka w ciszy pokiwała głową.

Masachi zapewne nie chciał zostawać na dłużej – natura wędrowca – i zdążył doczekać się spieniężenia futra, dlatego też Sae dała mu tylko tyle pieniędzy ile jej jeszcze zostało po przegonieniu oszusta.
-Zasługujesz na dużo więcej – powiedziała na pożegnanie, a Saya przytuliła swojego nowego, najlepszego przyjaciela.
Masachi świata nie zmienił, ale dla tej rodziny był już bohaterem, o którym będą opowiadać potomnym.

Koniec misji. Dziękuję za udział :)
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Towarzysz: OnnaObrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 541
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Masachi » 19 lip 2019, o 19:34

Masachi, dotargał starca z pewnymi problemami do jego włości. Droga była uciążliwa, najpierw się wspinaj, potem ucz menela mówić na nowo, a cały czas jeszcze nieś go na plecach. Ehh na prawdę miał złote serce. Gdy tak dreptali przed siebie brzuch burczał mu niemiłosiernie, nie spodziewał się że ktoś mu zje resztę prowiantu, raczej spodziewał się wejście do wąwozu, kilku walk z lokalnymi zwierzętami, a potem wyrąbanie sobie drogi na wolność. A tutaj nie dosyć że walki nie było to jeszcze problemami był apetyty ratowanego i stroma skała. Ale cieszył się. Cieszył z tego że odmienia życie jakiejś rodziny. Życie to seria takich nieplanowanych spotkań w których to splatamy nasze losy z losami innych. Przekonał się o tym dobitnie kiedy dotarł do domu i rodzina ze łzami w oczach ponownie się spotkała. Podrapał się po głowie patrząc w niebo. Ludzie się go obawiali z racji ogromnego miecza na plecach i zresztą bardzo dobrze. Jednak jedna mała dziewczynka podeszła bez uprzedzeń, a teraz dzięki swojej dziecięcej niewinności, a może i naiwności mogła radować się zarówno bogactwem, jak i ponownie pełną rodziną. Dlatego warto być miłym dla innych. Bez oporów wziął kilka groszy od rodziny i odszedł szybko, by im nie przeszkadzać. Co teraz ? Przeć dalej w kierunku miasta kupieckiego, czy może spędzić troszkę czasu wśród leśnych ludów. O tym jeszcze zdecyduje.
z/t
Masachi
 

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 24 lis 2019, o 16:07

Oczywiście, że nie chciał się wikłać w wojnę. Kto by chciał? Wojna to tylko nieszczęście, a Hibana miała w życiu już dość nieszczęść.
Mimo tego, przyjęła pomoc od jednej z walczących stron i poszła za Narą. Wcześniej jednak, ten zapytał ją w którą stronę oddalili się uciekinierowie. Nie odpowiedziała, bo nie był po co odpowiadać. Rzeka miała tylko dwa kierunki, a ścigani Aburame raczej nie odpłynęli by w stronę Midori. Oczywiste, że popłynęli w dół rzeki, do morza, do Kaigan. Nara chyba również zauważył bezsens swojego pytania, jako, że szybko wrócił do notowania w swoim kajeciku. Hibany za bardzo nie interesowało co on tam bazgroli, dopóki nie pisał czegoś o niej. Miała nadzieje, że tak nie było.
Następne godziny spędziła zgięta wpół, przedzierając się przez krzaki. Dobrze, że trwała zima, bo chociaż mróz zcinał mięśnie i utrudniał ruchy, to chociaż las był bardziej przejrzysty. Nie było – tak uporczywych w lecie – pajęczyn, liści i pomniejszych krzaków. A co najważniejsze: nie było robali bzyczących nad uchem! Doprawdy, nic tak nie męczy jak droga spędzona na oganianiu się much i komarów, zwabionych potem.
Tego wszystkiego, na szczęście, nie było.
Hibana szła cały czas za Narą, starając się przy tym trzymać rozsądny dystans. Raz, że nie ufała mu w pełni. Dwa, że nie chciała by napotkani Aburame wzięli ich za sojuszników przy ewentualnym spotkaniu. I trzy, jak się poślizgnie na lodzie albo zaplącze w gałęzie, to ona wolała nie stać obok.
Po kilku godzinach przedzierania przez las, znaleźli się na otwartym terenie. Hibana przyjęła to z ulgą, w końcu można było wyprostować plecy. Przeciągnęła się więc, i dopiero potem spojrzała na dzieło Nary. Rysował... zegar. To był zegar słoneczny, taki, jaki stał na dziedzińcu jej rodzinnej świątyni. Nagle, poczuła się głupia. To rozwiązanie, ta konstrukcja... takie proste. Dlaczego ona czegoś takiego nie robiła? Odkąd opuściła dom, kamienny zegar słoneczny tkwił w jej pamięci, ale nigdy nie pomyślała by spróbować go odtworzyć. Przecież mogła sobie taki zbudować. Nawet teraz, zwłaszcza teraz, gdy mieszkała samotnie w szałasie.
Ucierpiała jej duma, ale – jak to zwykle ona – zachowała kamienną twarz, a informację od Nary zaakceptowała jeno skinieniem głowy.
„Niedługo dotrzemy”, powiedział, i rzeczywiście: niedługo dotarli. Obóz klanu Nara. Ile Aburame zapłaciliby za jego lokalizacje? Potrząsnęła głową i lekko trzepnęła się w policzek. Nie! Nie będzie zarabiać na wojnie! Za duże ryzyko.
Stanęła więc pod bramą i zaczekała na swego przewodnika. Co on planował? Dalej chciał ją zwerbować, a może aresztować? Na wszelki wypadek nie traciła czujności. W dalszym ciągu mu nie ufała.
Po jakimś – dość długim – czasie, Nara - „jej” Nara – powrócił, a to co przyprowadził ze sobą zmieniło wszystko.
Koń!
Hibana natychmiast podeszła do zwierzęcia, ignorując wszelkie dotychczasowe podejrzenia. Wyciągnęła do niego otwarta dłoń, by pozwolić się obwąchać, a następnie poklepała zwierze po głowie i pogłaskała szyi. Nara coś mówił, ale słuchała go półuchem. Zrozumiała tyle, że dostała tego konia, a tyle na razie wystarczyło. Nad resztą zastanowi się później.
Zwierze było piękne. Duży, silny wałach o kasztanowej sierści i czarnej grzywie. Miał małą łatkę na czole i bielutkie skarpetki. Był silny, wyglądał na wojskowego konia.
Hibana zawsze lubiła konie. Te wspaniałe zwierzęta przypominały jej czasy beztroskiego dzieciństwa. Westchnęła z nostalgią. W świątyni też mieli konie. Czasami – jak była grzeczna – któryś ze starszych chłopków sadzał ją na grzbiecie klaczy i oprowadzał po dziedzińcu. Poczuła lekki smutek.
-Jak ma imię? - Zapytała jakby to była najważniejsza rzecz. Szybko się jednak zreflektowała i przeanalizowała otrzymane informacje.
Więc dawał jej wolność? Co więcej, pomagał uciec z terenów ogarniętych wojną? Spojrzała raz jeszcze na mężczyznę przed sobą, ale teraz inaczej niż wcześniej.
-Dziękuję – powiedziała biorąc dokument. - Pomyliłam się.
Wskoczyła na konia i – jeśli tylko nikt jej nie zatrzymał – odjechała we wskazanym kierunku. Nie tłumaczyła w czym się pomyliła, nie miała zamiaru. Po drodze – gdy tylko zwolniła by koń mógł chwile odsapnąć – zajrzała do otrzymanego listu. Nara mogli kupić jej sympatię koniem, ale głupia nie była. Chciała mieć pewność, że nie jedzie w pułapkę.
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Towarzysz: OnnaObrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 541
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 25 lis 2019, o 21:07

Złe dobrego początki
11
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Wcześniej zapewne dużo się działo. Być może były pościgi i wybuchy. Może nawet spotkała Aburame i Nara, spośród których jeden poniósł śmierć z jej miecza. Nie wiem. Wszystko przysłonił mi – zupełnie jak Hibanie – konik. Nie będzie szczególną przesadą stwierdzenie, że był on taki, jakim go sobie czerwono włosa kapłanka wymarzyła…
Nara coś mówił, ale nie była tym szczególnie zainteresowana. Może było to coś ważnego, a może nie. Pewnie nie. Ważny był koń. Jego maść, grzywa oraz zdrowie, którym emanował. To o takich jak ten marzą małe dziewczynki. I nic to, czy są na nie w stanie samodzielnie wskoczyć. Nic to, czy są zdolne do opanowania ich siły.
Pierwsze co zrobiła to przywitała się ze swoim nowym przyjacielem. Tu dała się obwąchać, tu okazała mu odrobinę czułości. Hibana zdecydowanie większą sympatią obdarowywała konia, niż ludzi, których dziś spotkała. Czy było to spowodowane okolicznościami, a może postępowała tak zawsze? Koń wzbudził w niej nostalgiczne wspomnienia z dziecięcych lat, ale te czasy minęły. Znamienne, że Hibanie przez cały ten czas nie przeszkadzało, ze nie zna imienia Nary, chciała zaś natychmiast dowiedzieć się, jak wabi się koń.
-Onna. – powiedział rozbawiony. Jego uśmiech skrywał jakiś lokalny dowcip. – to samiec. Nazywamy go tak, bo… chyba przysłano nam go przez pomyłkę. Nie zrozum mnie źle, to wspaniały koń, ale nie nadaje się do walki. Jest taki delikatny… dla siebie i innych. Można by na nim wozić ludzi po najwspanialszych zakątkach Midori, ale tutaj… sama rozumiesz. Na miejscu możesz go zostawić. Nam nie będzie potrzebny. – powiedział. Szybko zreflektował się, że Hibana może pomyśleć, że gość wciska jej zbędnego konia. Pewnie po drodze rozjadą mu się nogi i tyle z niego będzie. Zmienił temat.
-A ty jak się nazywasz? Chciałbym zapamiętać. – powiedział, po czym dodał. – Ja jestem Dono. – chyba chciał bardziej ośmielić dziewczynę, by i ona podała mu swoje imię.
Następnie przekazał Hibanie dokument. Ona przyjęła go i podziękowała. Na końcu stwierdziła, że się pomyliła. Oczywiście nie wiedział o co chodzi. Mógł się domyślać, ale chyba szczególnie nie próbował. Taka była natura żołnierza w stanie wojny. On nie miał zadawać pytań, tylko wypełniać rozkazy. To nie był rozkaz, więc właściwie to wcale nie musiał rozumieć. Są sprawy ważne i ważniejsze. Skinął tylko lekko głową. W geście zrozumienia i pożegnania. Odwrócił się i ruszył w swoją stronę. Odwrócił się jeszcze później, by zobaczyć odjeżdżającą, tajemniczą osobę. Po chwili zniknął.
A Hibana? Ruszyła w swoją stronę. Wiedziała dokąd się kierować. Midori nie było jej obce. Wskoczyła na konia i ruszyła. Potrzebowała raptem chwili by zrozumieć, co miał na myśli Dono. Onna nie poruszał się specjalnie szybko. Przez cała drogę nie nadepnął na żadną większą gałązkę, a jego pasażerka nie obtarła się o żaden krzew, gałąź, może tylko mi się wydaje, ale chyba nawet pajęczynę. To musiało być dziwne, ale na pewno całkiem komfortowe. Onna był całkiem posłuszny. Nie mogło być inaczej. Gdy Hibana chciała zwolnić, koń zwolnił do tempa mocno spacerowego. Zresztą nie musiała wiele robić. On zdawał się wyczuwać jej potrzeby. Wtedy, podczas jednego z takich „zwolnień” Hibana przyjrzała się dokumentowi, który dostała. Był tam prosty komunikat, że przyjedzie do niego czerwono włosa kobieta na Onnie i ma jej zapewnić nocleg w magazynach. Podpisany niejaki Hideharu Nara. Widać, że polecenie to było tylko jednym z wielu, jakie podpisywał. A co zrobi Hibana? Ma konia, który – przynajmniej do czasu rozpoczęcia jazdy – bardzo jej się podobał. Może pojechać do celu, gdzie dostanie schronienie, albo poszukać szczęścia w nieznanym. Tylko jak samej nie mając niczego miałaby zapewnić byt koniu, którego może podwędzić?
Nie wiem, czy brała to pod uwagę, ale po chwili koń ponownie przyspieszył i nie zbaczając z kursu wraz ze swoją pasażerką pędził tam, gdzie zostali wysłani. Czy Hibana znała to miejsce? Nie wiem, ale okolicę na pewno. Dotarłszy tuż przed zmrokiem na miejsce nie musiała szczególnie rozglądać się po okolicy ani szukać pomocy. Trwały ostatnie prace do nie wiedzieć czego. Wciąż w pobliżu niewielkich budynków krzątali się ludzie. Na widok konia wysunął się do przodu jeden z nich. Niewielki mężczyzna z wąsem, którego żona musiała bardzo dobrze gotować, sądząc po wydatnym brzuchu. To najpewniej wcale nie był Nara, tylko jakiś facet, któremu leży na sercu dobro Midori.
-Onna! - wykrzyczał głosem świadczącym o tym, że była to jedna z nielicznych dobrych wieści tego dnia. - a coś ty za jedna? - stał się nieufny. Istotnie, nie kojarzył czerwonowłosej kobiety z blizną. Dopiero po ujrzeniu pisma zmienił swoje nastawienie. Diametralnie.
-Chciałbym więcej, ale niewiele mogę zrobić. Wszystko co mamy idzie na wojnę. Weź sobie jeden z tych namiotów - wskazał ręką za siebie, pod drzwi jednego z budynków. - Jedź kawałek prosto i potem w lewo aż do zaplecza. Będziesz miała tam święty spokój, pewnie potrzebujesz odpoczynku. Na miejscu jest wiele przyczep i drewniany magazyn z daszkiem. Obawiam się, że Onna także musi się tam udać. Nie mamy miejsc w stajni. Kolejne konie jutro ruszają na front... - powiedział i popadł w zadumę. - niech zostanie z tobą. Nie musisz go nawet przywiązywać. On nie ucieknie. A teraz przepraszam, musimy dokończyć prace. - mężczyzna odwrócił się i zaczął coś wymachiwać rękami. - no, dalej! Jak się pośpieszymy to uwiniemy się w pół godziny!
Pozostało wytrzymać do jutra.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 741
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 26 lis 2019, o 20:45

Gdy przeczytała list, i upewniła się, że nie sprowadzi na nią nieszczęścia, złożyła papier, jak był, i schowała go do torby przy pasie.
Mimo tego, miała złe przeczucia. Ostatecznie, zdecydowała się zaufać Nara i szukać schronienia w ich magazynach. Wyprostowała się i ściągnęła wodze wierzchowca. Przed nimi daleka droga. Spojrzała na kasztanka i poklepała go po szyi.
Onna, co za niedorzeczne imię, pomyślała wtedy, gdy mężczyzna przedstawił jej konia. Jakimś dziwnym trafem, wróciła myślami do rozmowy pod bramą. Nie podzielała wówczas śmiechu Nary, ani jego uwag co do zwierzęcia. Onna wyglądał na silnego konia, tylko to imię... Prychnęła niezadowolona, pewna, że ona nazwałaby go lepiej. Od Kasztanka poczynając, a kończąc na jakimś potężnym bóstwie z rodzimego panteonu. Teraz jednak było już za późno, koń przyzwyczaił się do tego imienia i tylko na nie będzie reagował. Może i rzeczywiście, podczas jazdy Hibana czuła, że był wyjątkowo ostrożny i potulny. Ale żeby zaraz nazywać go kobietą? Chyba lepiej niż gdyby miał być narwany i nieposłuszny.
Jechała dalej i nagle, zaśmiała się pod nosem. Przypomniało jej się jeszcze coś ciekawego: jak odpowiedziała na pytanie Dono, gdy poznała jego imię.
-Amaterasu – odpowiedziała bez cienia uśmiechu, z kamienną twarzą. Dla niej był to żart, dla niego-nie musiał nim być.

Mijały kolejne godziny, a ona wciąż nie widziała nawet śladu obozu Nara. Zaczęła już podejrzewać, że się zgubiła lub, że Dono wskazał jej zły kierunek. Dochodził wieczór, a ona była coraz bardziej zmęczona. Była o włos od tego by zatrzymać konia i rozłożyć się na pierwszej napotkanej polanie, gdy coś mignęło jej między drzewami. Budynki? Miała pełno wątpliwości, ale Onna wyraźnie znał to miejsce. Mimo tego, ściągnęła wodze i z pewną rezerwą podjechała do wąsatego mężczyzny. Postawy wywnioskowała, że jest kimś na kształt dowódcy albo szefa, więc bez namysłu sięgnęła za plecy. Wstrzymała jednak rękę w pół drogi i wpierw się odezwała:
-Mam list – dopiero po tym sięgnęła do torby po kwitek od Dona. Nie chciała w końcu, by mężczyzna nagle ją zaatakował, myśląc, że dziewczyna sięga po broń. Kiedy podała list, i upewniła się, że tamten dokładnie zapoznał się z jego zawartością, dopiero zsiadła z konia.
Grubszy facet mówił dużo, i nieco chaotycznie, ale Hibanie udało się wychwycić najważniejszy sens. Miała wziąć sobie namiot i rozbić go tyłach. Dobrze. Tyle jeszcze da rade zrobić nim opadnie z sił.
-Dziękuję – ukłoniła się lekko i poprowadziła ze sobą Onnę pod wskazany budynek, a następnie na zaplecze.
Tam, wpierw rozsiodłała konia i pozwoliła mu odetchnąć, a następnie zadbała o własne schronienie. Szło jej dość opornie, bowiem nigdy nie rozstawiała takiego namiotu, ale ostatecznie udało jej się osiągnąć stan, w którym miała dach i nie musiała się obawiać, że obudzi się z nim na twarzy.
Zadowolona, wczołgała się do tymczasowego domu i szybko zasnęła. To był dłuuugi i dziwny dzień. Jeszcze wczoraj kładła się w swoim szałasie nad brzegiem rzeki, a dzisiaj spała w obozie wojskowym w innej prowincji. Ciekawe gdzie jutro przyjdzie jej zasnąć? Już w Ryuzaku? A może jeszcze gdzie indziej?
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Towarzysz: OnnaObrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 541
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Akarui » 27 lis 2019, o 01:01

Czasem trzeba solidnie przekartkować siebie, aby znaleźć miejsce na nowe wątki.

Może własnie ta mała wioska w środku lasu będzie takim miejscem dla trójki Shinobi? Można też powiedzieć, że byli nieźle "przekartkowani". Najbardziej było to widać po biednym medyku, cały uświniony w błocie i ziemi. Miał wiele marzeń, ale w tej chwili najważniejsze było, by w końcu zrzucić z siebie ubrania, oddać do prania jakiejś miłej gospodyni a samemu chociażby wziąć szybką kąpiel. Wystarczy trochę ciepłej wody w misie i kawałek mydła, serio. A potem zasłużony sen.

Panowie znaleźli gospodę, gdzie nie było problemu ze znalezieniem dla nich izby, zamówieniem jedzenia i innymi skromnymi potrzebami, jakich oczekiwali. Akarui od razu wziął się do prania i kąpieli, przy okazji rozmawiając z kompanami: - Wiecie, na razie chyba jednak odpuszczę uganianie się za tym alchemikiem. Nawet nie mam ochoty go widzieć. Może znajomi z Sabishi rozszyfrują dla mnie co to było za znalezisko razem ze skrętami. Jak tu wypoczniemy, możemy ruszać dalej? Gdy zdołał wyprać swoją kurtkę jak i umyć siebie samego, wysłuchać co do powiedzenia mają koledzy, rzucił się na jedną z pryczy i dość szybko odpłynął.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1409
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Yami » 27 lis 2019, o 18:57

Cel naszej drogi został osiągnięty. Ukryta wśród drzew wioska. Wioska ukryta w liściach. Nie liczyło się dla mnie jak się nazywała. Droga jakoś minęła. Warty nie służyły mi najlepiej. Dopiero kiedy która hołota wylała na mnie wiadro wody mogłem się podnieść. Pewne kwestie się jednak nie zmieniały. Teraz w drodze pomimo wiszącej nad głową wojny wciąż miałem problem z wczesnym wstawaniem. Najchętniej wróciłbym do Shigashi i pozwolił oddać się długiej kąpieli lecz wątpię aby Kyoushi i Rui pozwolili mi na taką wygodę.
Teraz musiałem zadowolić się gospodą. Było to znacznie lepsze niż spanie pod drzewem. Chyba, że byłoby to lato a ja miałbym przy sobie jakiś koc. Jednak teraz... lepiej o tym nie myśleć. Westchnąłem głęboko.
- Zaczynam się bardziej zastanawiać co się do cholery może dziać na granicy. Przecież doszło do starć między Nara a robactwem. Teraz jednak jedyne czego pragnę to długi sen pod kołdrą, tak z dziewięć godzin i jeszcze kąpiel do tego.
Westchnąłem ponownie. Pogoda ostatnio nie była jakoś rewelacyjna dlatego ogrzać się ubrać w coś czystego. To były moje aktualne marzenia.
- Swoją drogą trzeba będzie się przygotować na zimę. Nie mam pojęcia gdzie nas chcesz prowadzić więc nie wiem czy nie przydałoby się uzupełnić zapasy na dłużej.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1623
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 27 lis 2019, o 19:06

Złe dobrego początki
13
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Długa była to podróż. Długi był ten dzień! Od spokojnego żywota w opustoszonej chatce przez ogień, krew i śmierć, aż do ucieczki na absurdalnie nazwanym koniu. A że imię nie przypadło jej do gustu? Tak to jest, gdy na wojnie nie wtapiasz się w tłum. Nara, którzy mieli z nim do czynienia nazywali go tak raczej z sympatii, choć kapłanka mogła mieć co do tego wątpliwości. Nieważne. Może przywyknie… moment. Przywyknie? Nie. Już niedługo zostawi go jak trawiący kolejne drzewa ogień.
Tymczasem dotarła na miejsce. Zapadał zmrok. Napotkała jedną z ważniejszych postaci tej osady, częściowo przemianowanej na punkt zaopatrzenia. Dostała instrukcje. Nie miał dla niej dużo czasu, być może jęzor nieco mu się plątał, ale w gruncie rzeczy dało się go zrozumieć. Zresztą czego tu nie rozumieć. Udała się więc na tyły. Być może pożałowała zejścia z konia, gdyż każda kolejna uliczka zwiastująca koniec osady przechodziła w kolejną, kolejną i kolejną, a z każdą następną coraz mniej logiczne zdawało się ponowne wsiadanie na Onnę. No, ale wreszcie dotarła. Pozostawało rozbić jakkolwiek namiot, co udało się o tyle, że stał. Dalej ogarnięcie jej jednodniowego konia. Wszystko to zajęło dużo czasu, jak choćby znalezienie czegokolwiek, w co można by nalać trochę wody dla konia. Kiedy była gotowa skryć się w namiocie, ludzie byli już pochowani, odpoczywając przed trudami kolejnego dnia. Wokół unosiła się silna woń jakichś roślin, która trzymała się tego miejsca niczym wojna, przed którą uciekała Hibana. Czyżby?
Zamknęła oczy. Chciała szybko usnąć, ale wszystko na nic. Mówi się, że człowiek po męczącym dniu dobrze śpi, że śpi jak koń. Ale to nie prawda. Bo Hibana za nic nie mogła usnąć. Spróbujcie usnąć po dniu, w którym ktoś włamuje się do waszego domu, krzycząc o ogniu. Spróbujcie usnąć po zabiciu kogoś takiego. Nawet jeśli to drugie nie było dla niej problemem, trwała w trybie czuwania. I ona jednak, po pewnym czasie zapadła w delikatny sen.
Czy to miejsce na kolejny koszmar? Nie. Kto zna życie ten wie, że koszmary często dzieją się na jawie. Nie wiem która była godzina, gdy Hibana ponownie otworzyła oczy. Było ciemno, a gdzieś w pobliżu słychać było kroki. Ilu osób? Ciężko powiedzieć. To mogło być dziesięć osób, ale równie dobrze mogła być też jedna. Kapłanka dopiero odzyskiwała świadomość po tym marnym śnie. Po chwili zrozumiała, że nie są to zwykłe kroki. To kroki osób, które nie chcą być usłyszane. Kroki te zlewały się z tupotem kopyt, prawdopodobnie Onny. Koń dreptał nerwowo. Zaczął sapać. Miał niewygodnie, a może brakowało mu wody? Czy warto było to sprawdzić? A może lepiej zapomnieć o tym i przewrócić się na drugi bok?

Czytaj, jeśli Hibana zostaje w namiocie:
Spoiler: pokaż
Los miał inne plany wobec Hibany. Choć ta postanowiła zostać w namiocie, na ten po chwili spadło silne uderzenie mechaniczne, które od boku uderzyło w bok jego „dachu”. Namiot złożył się prosto na Hibanę. Tuż przed uderzeniem usłyszała dźwięk, który słyszała wielokrotnie poprzedniego dnia. Przykryta materiałem wciągnęła w nozdrza woń czyjejś konsternacji.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 741
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Kyoushi » 29 lis 2019, o 10:34

    "No kurwa w końcu jakaś wioska. Zapiździała. Jestem już wkurwiony. Pomyślał na starcie białowłosy, wjeżdżając wraz z kompanami do tej malutkiej mieściny. Może tu zdołają się ogrzać i przespać jak ludzie. Chociażby odpocząć chwilę po bezsennej nocy, której doświadczył Shiroyasha. Warunki były średnie, a nastawienia jeszcze gorsze. Jednak zbliżali się już do jakiegoś celu, a to był dobry znak. Nie czekając długo, odnaleźli w końcu jakąś gospodę, gdzie zostali przyjęci jak należy. Wiadomo, kasa się zgadzała to i przywitanie się zgadzało. Cóż, nie zamierzał wiele czekać, postanowił jak jego pobratymcy, zrzucić brudne łachmany do prania, wdupcyć się w jakiś najlepiej szybki prysznic i do wyrka na kilkugodzinną drzemkę. Musiał wypocząć po tej patologii, którą zastali na szlaku. Oczywiście, nie omieszkał jeszcze wyjść w ten mróz jeszcze przed kąpielą w samych slipach i zapalić szluga. Nadymić wszystkim i zasmrodzić, bo tak mu się podobało.
    Mogąc podyskutować jeszcze przed kimaniem, białowłosy udzielił swojego zdania na poruszane tematy: - Tak Rui, ruszamy dalej, jak odpoczniemy. Cóż, Yami. Prawdopodobnie możemy przewidywać, że rozpoczął się kolejny konflikt między klanami. Jednak to chyba nie nasza sprawa... Zgadzam się. - powiedział, przykrywając się kołdrą i wtapiając się z białą pościelą. - Tajemniczy Las jest naszym celem. Tam pogoda jest totalnie inna niż gdziekolwiek indziej. Cholera wie. Ostatnim czasem jak byłem tam na wiosnę, to było tam gorąco jak w lato. Nigdy nie wiadomo co nas tam czeka. Czy to potrwa długo? To zależy już tylko od Ciebie, jak długo będziesz opanowywał pewne kwestie... - zakończył, zamykając oczy do snu. Rano, będzie już rozbudzony i gotowy do dalszej pogadanki i możliwej podróży.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Niespodzianka Lata
 
Posty: 1007
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Yami » 30 lis 2019, o 00:10

Zacząłem przyglądać się Kyoushiemu. Coś mi w jego wypowiedziach nie pasowało. Wydawały się zbyt... osobiste. Tak jakby przemawiało przez niego doświadczenie. Szczególnie określenie "pewne kwestie". Coś o czym byś świadomy lecz co ciężko powiedzieć. Zwłaszcza, że ściany są tutaj dość cienkie. Pytanie teraz byłoby nie na miejscu. Kiedy znajdziemy się na szlaku... Wtedy pozwolę sobie na pociągnięcie tematu. Teraz jednak westchnąłem głęboko.
- Jeśli mam być szczery przydałoby się poćwiczyć. Podczas ostatniej walki... jeszcze jedna dwie techniki i złapałbym zadyszkę.
Trening był czymś co działało na mnie jak płachta na byka. Choć może nie. Trochę wtedy byłbym wściekły, a tak to tracę wszystkie siły. Wizja pracy wysysa ze mnie całą energię. Wiem jednak, że czasem trzeba wziąć się w garść i zrobić swoje.
- Jutro przed podróżą kupmy prowiant i trochę ciepłej odzieży. Nic nigdy nie wiadomo, a ja mam możliwość dość sprawnego transportu. Teraz jednak... Dobrej Nocy...
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1623
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Hibana » 30 lis 2019, o 14:26

Odpoczynek był dalej niż się spodziewała, ale wciąż było to jedyne miejsce, do którego mogła się teraz udać.
Gdzie indziej mogłaby pójść? Musiała uciekać z szałasu, nie miała innego domu, a Nara zaproponowali jej schronienie. Nie miała prawa narzekać.
Leżała w namiocie, słuchając miarowego oddechu Onny, i próbowała zasnąć. Sen jednak nie przychodził. Za dużo rzeczy zajmowało jej głowę. Gdzie teraz pójdzie? Co będzie robić? Czy może to wszystko był sen? Miała jeszcze cichą nadzieje, że gdy zaśnie, obudzi się w swoim szałasie nad brzegiem rzeki. Sama.
Nie spała. Miała zamknięte oczy, a jej umysł błądził po dziwnych ścieżkach jak we wszystkich snach, ale nie spała. Nie mogła. Nie czuła się dość bezpiecznie. Leżała, marząc, i słuchając wszystkich otaczających ja dźwięków. Słyszała szelest gałęzi i szabrowanie leśnych zwierząt. Dźwięki były bliższe i bardziej wyraziste niż kiedykolwiek. Nic nie umknęło jej uwadze.
Kiedy usłyszała kroki, początkowo nie dała im wiary. W stanie półsnu nie widziała różnicy między jawą a złudzeniem. Może to kolejny sen? Jednak wstała. Wstawała kilka razy, bo tyle razy powtarzała sobie, że musi się ruszyć. Wstawała, a następnie budziła się, tylko po to by znów wstać i znów się obudzić, i tak w kółko, aż jeden – bardziej wyrazisty od innych – dźwięk, na dobre wyrwał ją zawieszenia między jawą i snem.
Wiedziała już, że nie śpi, ale wciąż leżała. Bała się ruszyć. Bała się zdradzić. Była już na tyle przytomna by zrozumieć sytuacje. Leżała jednak, możliwie najwolniej i najciszej przekręcając się do pozycji, z której będzie jej łatwiej wstać. Poruszała się jak kameleon. Ostrożnie, minimalnymi ruchami, zbliżyła twarz do płótna namiotu i uniosła je na milimetry, tylko tyle by coś zobaczyć. Zależnie od tego co zobaczyła były dwie możliwości:
Jeśli twórcy dźwięków byli jeszcze dość daleko i nie zdradzali by zobaczyli Hibane, podczołgała się do wyjścia z namiotu, a następnie, szorując po ziemi, próbowała się przemieścić za najbliższe schronienie. Czy będzie to skrzynka, czy stos drewna, czy jeszcze co innego. Zamierzała opuścić namiot. Ten plan miał małe szanse powodzeni, jednak minimalne miał. Była przecież noc, ciemność. Może jej nie zauważą?
Oczywiście, jeśli tylko Hibana zostanie dostrzeżona, skończy się zabawa w komandosa. Zwyczajnie wstanie i rzuci się do ucieczki. Dokąd? W najbliższe bezpieczne miejsce.
Jeśli jednak, po wyjrzeniu z namiotu, Hibana uzna, że podchodzący są zbyt blisko na powolne próby ucieczki, lub – co gorsza – że zmierzają wprost do jej namiotu, pozostanie jej tylko jedna możliwość: wiać! Wybiegnie z namiotu i wskoczy na Onnę. Nic , że bez siodła i uzdy, na oklep też można jeździć. Pogna wówczas konia z kierunku lasu. Nie zamierzała zostawać w – jak przypuszczała – atakowanej wiosce. Do Ryuzaku jakoś trafi, nawet sama.
W obu przypadkach, jeśli uzna, że jest ścigana, będzie próbowała – krzykiem - obudzić resztę wioski. Im więcej ludzi, tym większe szanse, że jej samej uda się uciec.
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Towarzysz: OnnaObrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 541
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Akarui » 30 lis 2019, o 22:41

O, dziewczynko! O, złotowłosa! O, zmysłowa dziewczynko blada!
Sen się iskrzy, jak z papierosa. Dym, gdy w słońca złocistość wpada.


Nie znał jej. Miała może dziesięć lat. Ale w jej oczach było coś tak dojrzałego. Ale czy to była ona? W sensie, w tych oczach? Słaniała się na nogach, porwane kimono zwisało z jednego ramienia odsłaniając straszną, rozgrzebaną ranę. Ale nie płakała, nie stękała, na jej bladej twarzy nie było nawet jednego grymasu bólu! A medyk stał w bezruchu, otulony dymem i... Iskrami? Chciał ruszyć jej na pomoc, ale nie mógł ruszyć się z miejsca, jakby ta cała amba wokół niego wszystko blokowała. Mógł tylko patrzeć na promienie słońca podnoszące się za dziewczynką na horyzoncie, oblewające świat ognistą czerwienią swych promieni...

I puste, hebanowe pudełko pod nogami dziewczynki.

Znów obudził się zlany potem. Rzadko zdawało mu się śnić. A dwa sny, które pamiętał i były ze sobą związane? W dwie różne noce? Uznajmy na ten moment, że to tylko sen. Rozejrzał się po pokoju, chłopaki jeszcze spali. Akarui jednak nie chciał ryzykować kolejnego spotkania ze szkatułką. I z tą dziewczynką. Wstał ze swojego posłania, ubrał się w już suche ciuchy, założył swój płaszcz i zabrał pieniądze, zostawiając plecak. Gdy Yami i Kyoushi zobaczą, że zostawił część rzeczy, to na pewno się domyślą, że medyk jest gdzieś blisko.

Ten ruszył na zewnątrz. Trwał piękny dzień, choć było dość zimno. Na początku kręcił się bez celu, podziwiając w jak cudny sposób mieszkańcy weszli w symbiozę z lasem. Było cicho, spokojnie i tak... Beztrosko? W kraju, gdzie pewnie wybuchła wojna, znajduje się miejsce, gdzie ludzie dalej żyją swoim życiem. Jak to możliwe? Szedł dalej, w kierunku małego targowiska. Na miejscu nabył trochę suchego prowiantu i czegoś do przegryzienia na teraz, po czym ruszył w kierunku strumienia. Na miejscu patrząc na drugi brzeg zdawało mu się, że zauważył cień łosia? Tak blisko ludzkich osad? Z resztą, czego się dziwić. W końcu są w sercu "Prastarego Lasu".

Zachęcony możliwym dojrzeniem zwierzyny, skierował się przez jeden z mostów na drugą stronę.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Zapiął płaszcz i trochę odetchnął. Czas wracać do wioski i do kompanów. Po drodze obserwował jeszcze otaczające go spokojne życie. To było piękne miejsce, choć brakowało mu gorących źródeł. Może jeśli wyjdą w jednym kawałku z Tajemniczego Lasu to wróci do tego małego Onsenu w Sogen? Teraz jednak dotarł do wynajętego pokoju i nie zważając na to, czy chłopaki śpią czy nie, dość głośno i z radością w głosie, zapytał: - Jak tam, wstały robaczki?
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1409
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Rika Kari Matsubari » 1 gru 2019, o 18:08

Złe dobrego początki
15
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Głosy. Ludzkie ucho zawsze zdolne jest wyczytać z nich coś więcej. Nie tylko same dźwięki, ale i to, co przedstawiają. Nie tylko to, co przedstawiają, ale też pewne niuanse, które pozwalają określić istnienie zagrożenia. Hibana wiedziała, że głosy te nie są pokojowe. Że jest w nich jakaś fałszywa nuta, obca temu co spotyka się na co dzień.
Każdy ruch Hibany zdawał się być możliwie cichy i ostrożny. Najwyraźniej bała się zdradzić swojego położenia. Dlaczego nikt dotąd nie sprawdził namiotu? Może przesadza i nic jej nie grozi? A co jeśli jednak? Lepiej dmuchać na zimne. Nie ma sensu ryzykować. Zbliżyła się powoli do wejścia do namiotu i zrobiła lekką szparę. Co było widać? Niewiele. Jeden mężczyzna stał na drewnianej naczepie. Trzymał okrągłą fiolkę, której szkło odpowiednio ustawione dawało minimum światła z jakiegoś nieznanego źródła. W każdym razie był z dwadzieścia metrów dalej. A może było to tylko dziesięć? Nieważne, wydawało się bezpiecznie. Co prawda widziała tylko jednego, ale zdawał się wydawać wszystkie odgłosy, które słyszała. Gdyby tak udało się po cichutku czmychnąć…
Hibana wyszła z namiotu i zaczęła się czołgać. Powoli, sukcesywnie oddalając się od majstrującego przy naczepie mężczyzny. Był odwrócony tyłem i zaaferowany zajęciem do tego stopnia, że niezbyt interesował się czymś innym. Może to był miejscowy i wykonywał swoje codzienne obowiązki, a przewrażliwiona czerwonowłosa kapłanka, paranoicznie bojąc się o własne życie uciekała przed wszystkim co się rusza? Mogło być i tak, ale czy ktokolwiek miałby ochotę sprawdzić to na własnej skórze? Hibana była już jakieś pięć metrów na prawo od namiotu i Onny, mając naczepy 20 metrów na godzinie ósmej. Do lasu zostało jeszcze z 15 metrów, a tam powinno być bezpieczniej. W najgorszym razie czeka ją trwająca kilka dni piesza tułaczka, ale przecież jakoś da sobie radę id otrze do ziemi obiecanej, jaką jest Ryuzaku no Taki. Wszystko szło wspaniale, ale wtedy stało się coś dziwnego. Albo raczej dziwne było to, co się nie stało, przestało się dziać. Ucichły wszystkie odgłosy. Świszczeć przestał nawet wiatr. Odwrócenie głowy w kierunku naczepy było ogromną pokusą. Kontur mężczyzny, będący przez moment w bezruchu, zaczął się odwracać, prawdopodobnie przodem. To był ten moment. Uniosła się na rękach i niczym sprinter startujący z bloków ruszyła przed siebie. Niemal w tym samym momencie coś poczuła. Dopiero padając na ziemię zrozumiała, że ma złączone nogi i mięśnie nie mogą sobie poradzić z uciskiem prawdopodobnie stalowej żyłki.
Coś nad nią zaskrzypiało. Nowa sylwetka przemieszczała się po dachu. Gdy Hibana dostrzegła intruza, ten właśnie wzbijał się w powietrze i leciał w jej stronę. Jego dłonie wydłużał charakterystyczny kontur sztyletów Sai. Jeśli Hibana ma zamiar stawiać opór, chyba musi się szybko decydować. Ten gość chyba nie zamierza zadawać pytań.


Mapka:
Spoiler: pokaż
Obrazek
Brązowe - budyneczek
Pomarańczowe - naczepy
Niebieskie - Majstrujący
Czarny - Atakujący
Żółte - Onna
Serduszko - Hibana
Sprej to gęsta roślinność.
Wioska znajduje się na południowy zachód od fragmentu na mapce.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 741
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Kyoushi » 2 gru 2019, o 08:32

    Będąc już pod pierzyną, białowłosy do końca wysłuchał co miał do powiedzenia Yami, który jeszcze na noc coś przekazywał. Kyu, błędnym wzrokiem jeszcze spojrzał w górę, a później na czarnowłosego, zdając sobie sprawę, że jednak nie ma siły żyć, a co dopiero coś tu robić. Oczy przymykały się cały czas, więc zrezygnował z walki i bez słowa po prostu zasnął. Obracając się co rusz, trafił w końcu na plecy i chrapał ze zmęczenia. Nie było to zbyt słodkie, ale jednak chyba nikomu w śnie nie przeszkodziło, gdyż prawdopodobnie byli równie zmęczeni co i on. Jedyny przebłysk to środek nocy, w której wstał, napił się jakiejś wody, która gdzieś była, spojrzał po kompanach i niemal natychmiast wrócił do ciepłego łóżka. Jakby tam teraz odbywała się wojna na zewnątrz to nawet nie wzruszyłby ramionami, bo musiałby się wyspać.
    Poranek był równie ciężki i nie podobał się wcale, a wcale szermierzowi. Po pierwsze nie zbudził się sam z siebie, tylko usłyszał krzyki od samego rana - nie były to też krzyki przypadkowe, ponieważ to Akarui wparował do pokoju jak do siebie i głośno i wyraźnie zaczął się witać. Białowłosy tylko zdołał usiąść na łóżku i przetarmosić swoje chaotycznie ułożone włosy:
    - Już od rana tak głośno... Nie mam siły... - rzekłszy, wstał i ubrał się w swoją zbroję, a także cały ekwipunek. - Tak jak wspominałeś, potrzebujemy uzupełnić prowiant... - powiedział do Yamiego - Chyba, że jeszcze czegoś brakuje? - zapytał, poprawiając katanę przy pasie, którą montował na pasku. Ciekawe czy mieli ochotę na jakikolwiek trening, czy raczej wszyscy byli już gotowi na wojaże.
Ostatnio edytowano 2 gru 2019, o 17:09 przez Kyoushi, łącznie edytowano 2 razy
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Niespodzianka Lata
 
Posty: 1007
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Wioska ukryta wśród drzew

Postprzez Yami » 2 gru 2019, o 12:11

Sen. Tego potrzebowałem i na to sobie pozwoliłem, szczególnie, że po raz pierwszy od dłuższego czasu miałem możliwość usnąć w pierzynie. Zasnąłem chyba jako jeden z pierwszych i wstałem również jako jeden z ostatnich. Nawet wrzaski Ruia nie wpłynęły na moje przebudzenie. Dopiero kiedy została użyta przeciw mnie siła mogłem jako tako zejść z leża mamrocząc niezrozumiałe słowa pod nosem. Po obmyciu twarzy w misie wypełnionej zimną wodą mogłem normalnie funkcjonować.
- Zajmę się kupnem prowiantu na dwa tygodnie. Zawsze lepiej mieć coś więcej niż potem przymierać głodem. - głos miałem jeszcze zaspany - Kupcie jakieś ubrania i spotkamy się tutaj za jakieś 2 godziny. Jakieś obiekcje?

Udałem się samotnie najpierw do kuchni gospody w której się zatrzymaliśmy. Zakupiłem sporą porcję suszonego mięsa a także przetworów z owoców. Zapytałem się również gdzie kupić podstawowe artykuły spożywcze takie jak chleb, ryż, przyprawy. Wodę zaczerpnę z pobliskiej rzeki.
Następnie udałem się do młynarza, który prowadził również niewielką piekarnię zakupiłem kilkanaście chlebów a także worek ryżu. Potem wizyta u miejscowego zielarza u którego kupiłem kolendrę, tymianek, majeranek i imbir. Przynajmniej jedzenie będzie zjadliwe. Dopiero po zakupach doszło do mnie, że tak naprawdę nie posiadam żadnych przyborów kuchennych aby gotować. No nic będzie trzeba improwizować. Całe pożywienie zostało zamknięte w pustym średnim zwoju podobnie z wodą ,w średnim.
Następnie wróciłem przed karczmę skąd zasugerowałem podróż.
- To co, idziemy?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1623
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 19:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268
GG: 12310728
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość