"Wodospad"

Re: "Wodospad"

Postprzez Isoshi » 14 gru 2019, o 13:15

Misja rangi D

Hijōshiki

9/15


Pani była nieco zdziwiona, gdy dowiedziała się kogo ma przed sobą. To, że rozmawia właśnie z shinobi wprawiało ją w zaciekawienie jak i powodowało obawę zarazem. Nigdy nie spotkała się z takim osobnikiem więc nie było to dziwne. Kobieta nie chciała krzywdzić swojego małżonka, a jedynie znaleźć coś co oczerni go przed jego rodziną co oznajmiła mówiąc - Nie chcę aby mu się coś stało... Jakaś część mnie wciąż go kocha... Ale zamiast tego, mogłabym wpuścić Cię do naszej posiadłości, a ty przyniesiesz mi coś co będę mogła przedstawić jako dowód. Mąż nigdy nie wpuszczał mnie do biura, ale ty mógłbyś się tam wślizgnąć i poszukać czegoś. O tej porze zwykle go nie ma, a ja pomogę Ci dostać się do środka! - mówiła z zapałem - Tylko najpierw odeskortuj mnie do domu! - rozkazała właściwie, bo sądząc po jej tonie wnioskować było można, że uważa jakbyś już podjął zlecenie.

- Tylko uważaj na "ogary". Jeśli zobaczą nas razem, oboje będziemy mieć przechlapane. - mówiła w obawie przed spotkaniem jej ochroniarzy. Po tych słowach ruszyła w stronę majątku nawet nie patrząc czy Hijōshiki idzie za nią. Była roztrzepana, ale chociaż teraz zachowywała się jak pewna siebie. W każdej chwili mogliście się natknąć na strażników szukających dziewczyny, więc trzeba było zachować wszelką ostrożność idąc przez las do osady.
.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Mowa
Myśli
Avatar użytkownika

Isoshi
Gracz nieobecny
 
Posty: 45
Dołączył(a): 12 lis 2019, o 12:06
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Wysoki młodzieniec w ciemnoszarym płaszczu z kapturem i masce na której widać duży biały "X" na środku.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7867&p=128707#p128707

Re: "Wodospad"

Postprzez Hijōshiki » 15 gru 2019, o 11:53

Kobieta wydawała się zatroskana. Hijōshiki wyczytał to z jej twarzy. Zupełnie jej nie rozumiał. Wyraźnie czuła się krzywdzona przez swojego męża, a mimo to nie chciała jego krzywdy. Chłopak początkowo nawet ucieszył się, że być może będzie musiał przynieść odciętą rękę, którą zdradzał swoją żonę lub coś jego kłamliwy język. Te myśli powodowały lekkie dreszcze na jego ciele. Koniec końców nic takiego nie będzie miało miejsca. Z drugiej strony wracał do swojego pierwotnego planu - włamania się do domu kobiety. Tylko, że ona sama zaproponowała, że go do niego wpuści i pozwoli mu w nim nawet pomyszkować. "Jest jeszcze szansa się obłowić." W jego oczach pojawił się chwilowy płomyk. "Będzie balowane. W jego biurze na pewno będzie coś wartego kupę hajsu." Czas leciał a on pogrążał się w swoich fantazjach, w których kąpał się w złocie. Otrząsnął się i odwrócił do damy w opałach.

- Oczywiście podejmuję się tej misji. Odprowadzę Panią i pomogę znaleźć dowód na Pani męża.

Wskoczył na pobliskie drzewo, zarzucił kaptur na głowę, ukrywając swoje oblicze w jego cieniu.

- Bezpieczniej jednak będzie, gdy ja będę miał Panią na oku z oddali.

Po tych słowach ruszyli w stronę jej posiadłości. Hijōshiki poruszał się od drzewa do drzewa, wspomagając się przy tym chakrą. Dzięki kumulacji i umiejętnym jej balansowi był wstanie powstrzymać się przed upadkiem. Chociaż nazwał się shinobim, to prawda jest taka, że dość mocno odstawał od reszty w kwestii kontroli swojej chakry, dlatego drogę potraktował jako swoisty trening. Kilka razy o mało nie spadł z gałęzi. Lądowania nadal były dla niego problematyczne. "Musze trochę potrenować, gdy już będę pływał w złocie." Kątem oka cały czas patrzył co się dzieje z jego zleceniodawczynią. Dotąd nie natrafili jeszcze na nikogo, ale w każdej chwili mogło się to zmienić.

"Szykuj się, już chyba niedaleko." Wśród drzew zaczęły się już pojawiać domy mieszkalne. Opuścili już teren lasu przy wodospadzie.

/zt
Hijōshiki
 

Re: "Wodospad"

Postprzez Tsuyoshi » 16 wrz 2020, o 17:04

Od kłótni z ojcem minęło parę dni - od tej pory nie rozmawiali ze sobą wcale, choć nie było to z winy Keijiego, co jest rzeczą oczywistą. Tsuyoshi był uparty, przynajmniej jeśli chodzi o relację z rodzicielami, bo Ci wiecznie upierali się w tym, że chłopak nie wie, co dla niego dobre i jedynie utrudnia sobie życie. Po części mieli rację, jak każdy dorosły, ale nie oznacza to tego, że rozumieli się z synem. Miał swoje ambicje, plany, podejście do życia godne bohaterów najlepszych książek o buntowniczych nastolatkach i miał zamiast trzymać się tego, choćby za cenę oddania wszystkich wygód, jakie posiadał do tej pory. Prawda była taka, że wiele osób mu zazdrościło - zarówno statusu, jak i tego z kim był spokrewniony. Przecież nie każdy mógł pochwalić się tak bliską relacją z jednymi z najbardziej wybitnych członków klanu. Do tego samo to, ile luksusów otaczała go od dziecka - od nauczycieli, po strategów, no i na samym ojcu kończąc, który osobiście uczył go już wielu technik.

Problem jednak nie tkwił w tym, co Tsu miał, a raczej w tym, czego mu brakowało. W tym wszystkim zgubił gdzieś czas na zdobycie przyjaźni, a to zdecydowanie doskwierało mu na co dzień. Przecież każdy potrzebuje kogoś z kim mógłby pogadać od rzeczy na temat pierdół, z początku może i by się nie dogadywali, jeśli pochodziliby z innych światów, ale z czasem… Z czasem, kto wie? To potężne uczucie ma wiele twarzy i niekiedy pokazuje się nam totalnie z zaskoczenia, gdy najmniej się go spodziewamy. Sam nigdy nie poczuł jakiegoś wielkiego przywiązania do kogoś spoza rodziny, nigdy się nie zakochał, bo i nie miał w kim. Grono adoratorek zawsze było odrzucane, bo wiadomym było do czego je tak naprawdę ciągnęło. Stąd też jego strach przed wydaniem swojej tożsamości - a raczej powiązania z pewnymi osobami. Nie chciał być łączony z innymi, podziwiany przez innych, wielbiony przez nich tylko dlatego, że spłodził go wielki generał.

Ile to już dni minęło od kiedy przychodził tutaj, chować się przed resztą świata? Sam już nie wiedział, tak po prawdzie to nie chciał wiedzieć. Gdyby potrzebowali jego osoby gdziekolwiek, kiedykolwiek to i tak by go znaleźli… Ale teraz czuł się, jakby cały świat o nim zapomniał. Tak było lepiej, przyjemniej. Mimo ostatnich akcji, które działy się pomiędzy nim, a Keijim, Tsu nadal słuchał się ojca, jeśli chodzi o treningi. Nie musiał być już nadzorowany, toteż wybrał to miejsce. Czasem przechodzili tędy jacyś ludzie, aby po chwili zniknąć, gdy już zobaczyli, że trenuje tu ktoś, komu lepiej nie przeszkadzać.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Całość rozpadła się przy brzegu wody uderzając z impetem w ziemię. Kurz wzbił się w powietrze, gdy pojedyncze kamyczki opadały niczym mżawka. Piękno technik dotonu polegało na tym, że te zawsze coś po sobie pozostawiały, niekoniecznie było to zniszczenie. Czasem sceny pobojowiska, czasem piękne krajobrazy, czasem nowe miejsca na rozwój życia. Zastosowań było wiele, wystarczyło tylko każde z nich odkryć w taki albo inny sposób…

Parę głębszych wdechów i wydechów, przetarcie potu z czoła, napicie się wody - pewnych rzeczy nie dało się pominąć. Treningi bywały męczące, wycieńczające, no i też takie po których nie dało się ruszyć nawet palcem u nogi… Choć ten wydawał się właśnie takim, tak teraz, gdy całe ciśnienie zeszło z jego ciała, czuł ulgę. Ulgę i satysfakcję, że ponownie udało mu się nauczyć coś tak przydatnego.
Ostatnio edytowano 16 wrz 2020, o 20:34 przez Tsuyoshi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Sayona Kidori » 16 wrz 2020, o 20:30

Kiedy Kogane się niemal zakrztusił herbatą i spojrzał na nią srogo, to aż się zająknęła w swojej relacji - ale dzielnie ją dokończyła. I niestety potwierdziły się jej podejrzenia, technika służąca do podnoszenia zwłok na pewno nie powinna być w posiadaniu przyzwoitego lekarza. Jednakże samo jej posiadanie nie oznaczało, że ją wykorzystała, prawda? Muszą jeszcze się tyle dowiedzieć, bo zwój sam w sobie nie był dowodem i.. Oh, no tak. To już nie jest jej działka. Sayona oklapła, słysząc słowa Kogane. Aresztowanie lekarki na pewno nikomu nie sprawi przyjemności, ale Senju chciałaby mieć nadzieje, że jednak mimo wszystko Utara w jakiś sposób okaże się niewinna. Nie mogła jednak nadal w tym grzebać, była tylko zwykłym Doko. A przynajmniej nie mogła bez pozwolenia z góry.
Na razie jednak bardziej stresujące było czekanie na ocenę Kogo co do przebiegu misji. Już po jego reakcji wiedziała, że nie tego się spodziewał, ale.. Osiągnęła cel, prawda? To samo uznał przełożony, więc rozpromieniła się na jego słowa o udanej misji. Kolejna udana misja dla klanu, kolejny krok w drodze do celu! No i wspomnienie o Akoraito.. Na pewno się na niego nadaje! Musi tylko trenować i pokazać jaka jest przydatna dla klanu! Jego kolejne słowa jednak zatrzymały ją w połowie unoszenia się na fali euforii. Zaaaraz, jaki syn, jaka odpowiedzialność!? Że niby miałby być odpowiedzialny za nią? Skrzywiła się mocno na myśl, że jakiś rozpieszczony synek generała, o którym wcześniej słyszała, że zepsuł swoje zadanie i musiał się poprawiać, miałby się na niej uczyć odpowiedzialności. Też coś! Fuknęła coś niezrozumiałego pod nosem, ukłoniła się Kogane i poszła do sekretarza. Zgarnęła pieniądze, mrucząc pod nosem zirytowana, po czym poszła przed siebie.
Nawet nie myślała gdzie dokładnie idzie, musiała po prostu wyładować nadmiar emocji. Nawet nie zauważyła kiedy minęła park botaniczny i zaszła w okolice wodospadu. Z niezadowoleniem wypisanym na twarzy kopnęła jakiś kamyk i westchnęła głęboko. Może będzie z tego coś dobrego jednak? W końcu, może i ten synek czegoś ją nauczy, prawda? Nie ma tego złego.. Nie zauważając, że przy samej tafli wody ktoś trenuje, spojrzała w stronę wodospadu dopiero kiedy dobiegł do niej jakiś rumor. Kurz wzniósł się w powietrze, a Sayona poczuła jak ją kręci od tego w nosie. Pokręciła głową, choć się pozbyć uporczywego uczucia, ale nie było wyjścia. Kichnęła, z impetem pochylając się do przodu. Odrzuciła włosy na plecy, pocierając nos i rozglądając się za sprawcą tego zamieszania i zza zasłonu kurzu dostrzegła czyjąś sylwetkę. Podeszła kilka kroków i zmrużyła oczy..
- To ty! - powiedziała głośno i nieco okarżycielsko wyciągając palec w stronę znajomej twarzy - Widziałam Cię u generała Keijiego kilka dni temu! Co ty tu.. - zatrzymała się, nabrała powietrza i znów kichnęła głośno, chowając twarz w dłoniach - Co ty tu robisz? - zapytała ciszej, więc trzymając się za twarz.
Avatar użytkownika

Sayona Kidori
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2020, o 13:05
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8842
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Tsuyoshi » 16 wrz 2020, o 20:57

Nie ma nic lepszego od udanego treningu. Uczucie, które nigdy się nie znudzi - postęp, rozwój, sukces. Był świadomy tego, że wiele oczu kierowało się w jego stronę. Nie dość, że syn generała, to i adept pod skrzydłami jednego z najwyśmienitszych dowódców w stolicy - Kogo Kogane. Tsu jeszcze nie miał pojęcia, jaka czeka go przyszłość, nie wiedział, jaki los gotuje się dla niego gdzieś tam, w przyszłości… Jednak pewnym był jednej, jedynej rzeczy. Droga ta będzie okrutnie ciężka i cholernie paskudna. Zabił dopiero jedną osobę, jego dłonie były czyste, choć umazał się krwią. Było to już po fakcie, więc nie rozumiał, jak to jest odebrać czyjeś życie wbijając mu ostrze w czaszkę, szyję, płuca, czy wątrobę… Takie śmierci były najgorszymi z najgorszych. Bolesne, długie i nieprzyjemne, o ile nie robił tego ktoś doświadczony, czy na tyle silny, aby zabić kogoś jednym ruchem. Dlatego też upatrzył sobie technikę nauczoną przez ojca - kolce na tyle szybkie, aby dopaść nawet tych najsilniejszych, albo najsilniejszych o których wiedział, bo po świecie na pewno pałętają się ludzie o niesamowitych zdolnościach o których sam nie ma pojęcia.

Od zawsze mówi się, że przed burzą musi być cicho… Teraz też tak było. Gdy kamienie opadły, a kurz uniósł się wysoko przez chwilę faktycznie nie było słychać niczego - sam Tsu był świadomy, że ktoś się do niego zbliża. Może i nie był genialny w słuchaniu, ale gdy ktoś porusza się z gracją słonia… Wtedy niemożliwym jest, aby go nie usłyszeć. Głos dziewczyny, dość czepliwy, temperamentny, nieznajomy. Ta jednak wydawała się go znać. Skąd? Ponoć od ojca, tylko kiedy? Mija tam wiele osób, za wiele by kogokolwiek rozpoznać. Nie było to ważne, nie teraz.

- Wybacz, ale mijam tam tyle osób, że nie wiem, kim jesteś - zważywszy na sytuację w jakiej się znalazł mógł ją albo urazić, albo zareagować zwyczajnie. Zależało to tylko i wyłącznie od niej. Nie chciał jej urazić, choć miał gdzieś tam z tyłu głowy świadomość, że mogło zabrzmieć to nieco prowokacyjnie. - I wydaje mi się, że jest to dość kiepskie pytanie. Znaczy się… To nie twój interes - wtedy odwrócił się w jej kierunku. Nie skojarzył jej twarzy, lub też nie chciał tego zrobić, bo ta była znajoma… W sensie, nie wiedział, gdzie ją widział, ale ktoś taki z pewnością przewinął mu się przez życie. Piękna dziewczyna o pięknych włosach i piegach dosłownie wszędzie. Takich nie sposób jest zapomnieć, prawda?

Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Sayona Kidori » 16 wrz 2020, o 21:44

Sayona z zasady wyglądem dość mocno odbiegała od kanonów klasycznego piękna - nie była kobietą o idealnych krągłościach, długich prostych włosach i alabastrowej, nieskazitelnej cerze. Zaś skrzywiona, kichająca Sayona od tych kanonów oddalała się jeszcze bardziej, zwłaszcza kiedy nawet nie starała się pokazać siebie z dobrej strony. Opadający kurz w niczym nie pomagał,a kręcone włosy wręcz zdawały się go przyciągać jak magnes opiłki. Prychnęła głośno, zakładając dłonie na biodra w uniwersalnym geście, wojowniczo wysuwając do przodu brodę. No bo jak to, nie zapamiętał? Aż tak często tam bywał? Akurat! Pewnie jest po prostu bałwanem, pomyślała sobie Senju, nie mając pojęcia o pokrewieństwie między chłopakiem, a generałem.
- Ja ciebie też nie znam, po prostu cię raz widziałam. I mam dobrą pamięć - stwierdziła, wydymając usta. Niech sobie nie myśli, że tak jej zapadł w pamięć i że jest wyjątkowy! Niech lepiej myśli, że sam ma pamięć złotej rybki. Podeszła jeszcze kilka kroków, przypatrując mu się uważnie, ale nie, nie było mowy o pomyłce.
- Nie mój interes? - powtórzyła po nim, po czym przewróciła oczami - NiE tWóJ iNtErEs - przedrzeźniała go, krzywiąc się - Wyobraź sobie, że jak postanawiasz ćwiczyć w publicznym miejscu i jeszcze wzbudzać tumany kurzu to może być czyjś problem - rzuciła z irytacją. Otrząsnęła włosy by pokazać o jakim problemie mowa i uniosła brew. Widocznie mimo miłego wyglądu chłopak był bucem, a szkoda. Już miała nadzieję, że skoro zna generała to i były w stanie jej coś opowiedzieć o nim, z drugiej strony wyglądał na zbliżonego jej wiekiem, więc pewnie się nie zdążył z nim jakoś poznać. Z nim i jego całą trupą. No i nie był zbyt miły.
Zresztą, powoli robiła się głodna, więc może zamiast łazić bez celu to pójść coś zjeść? Z drugiej strony, chciała szybko nadrobić straty, które odkryła w swoim wykształceniu po tej misji, więc może się najpierw tym zająć? Przechyliła głową w prawo i lewo, zastanawiając się, zanim ponownie nie zauważyła chłopaka.
- No? - rzuciła prowokacyjnie? - Przedstawisz się czy co?
Avatar użytkownika

Sayona Kidori
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2020, o 13:05
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8842
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Tsuyoshi » 16 wrz 2020, o 22:10

Cały czas wpatrywał się w jej bogatą mimikę. Choćby chciała i starała się, ile tylko sił w tym drobnym ciałku to nie potrafiła ukryć żadnych z emocji, które nią targały. Od wydymania ust, po przedrzeźnianie, aż na wykręcaniu oczami kończąc. Słodkie to było, nawet bardzo… Takie dziecinne. Nie traktował jej z góry, oj nie, po prostu miał problem w nawiązywaniu relacji z kimkolwiek. Dla ludzi w swoim wieku był nazbyt sztywny, z nazbyt wielkimi ambicjami, dla tych starszych zaś był za młody i miał za mało doświadczenia, aby go szanować. Przecież dopiero co zaczął swoją karierę, no nie? Co on tam mógł wiedzieć. To wcale nie tak, że zabił dzikiego, którego większość z nich nigdy na oczy nie widziała, a gdyby już zobaczyła to obsraliby zbroję.

- Wydaje mi się, że takie zachowanie jest zbędne - skomentował wszystkie te gesty, których genezy za bardzo nie pojmował. Przecież nadal obowiązywały ich te całe etykiety i tak dalej. Co prawda ubrany był dość biednie, bo i do treningu nie było sensu zakładać czegoś więcej, toteż mogła wziąć go za kogoś z biedniejszych partii stolicy, ale… Prawda była zupełnie inna, prawda? Wcześniej nie zwrócił uwagi na jej kichnięcia, ludzka rzecz, no i nie interesowało go to, jak podczas tego wygląda - o dziwo, wbrew powszechnej wierze - babki też kichają. Uśmiechnął się w jej kierunku, gdy ta coraz bardziej pokazywała swój uroczy temperament. Bawiło go to, w dobrym tego określenia znaczeniu oczywiście, bo nigdy dotąd nie spotkał kogoś tak rozluźnionego i autentycznego w obyciu.

- Senju Tsuyoshi - ukłonił się nisko, bo tak już miał w zwyczaju. Nie prostując się kontynuował - Proszę o wybaczenie, nie chciałem przeszkadzać - dziewczyna miała rację, to miejsce nie było przecież polem treningowym, a to, że jego ojciec był wysoko położonym wojskowym nie usprawiedliwiało tego, że jego syn robi sobie z każdego miejsca w wiosce arenę. Wtedy też wyprostował się na równe nogi prostując się nieco. Był spokojny, w sumie to nawet zimny, jak kamień, który przed chwilą znalazł się pod jego stopami.

- Jeśli Panience przeszkadzam to po prostu pójdę - zaproponował luźno, choć nie wyglądało to tak, jakby miał zebrać się już teraz, od razu. Oczywistym było, że ta go nie zatrzyma, a wydawała się być zaciekawiona jego osobą… Inaczej przecież nie pytałaby go o imię, prawda? Niby zabawa jedzeniem jest zła, ale… Było w tym coś przyjemnego. Lekki dreszczyk emocji - celowo nie zapytał o jej imię, tajemniczość jest przecież w modzie.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Sayona Kidori » 17 wrz 2020, o 12:47

Zapewne choćby się starała, dwoiła i troiła, nie byłaby z niej zapewne dobra aktorka. Inna sprawa, że wcale teraz nie próbowała ukrywać swoich emocji z prozaicznego wręcz powodu - nie było ku temu żadnej, nawet najmniejszej przyczyny. W końcu, rozmawiała ze swoim rówieśnikiem, o pewnie tej samej randze, jak zakładała. Po co miała ukrywać emocje i traktować go ze sztucznością? Wyszukiwać zasady etykiety, kłaniać się, używać grzecznościowych zwrotów w zwykłej rozmowie? Sayona była wychowana w przeświadczeniu, że takie zachowanie należy zachować dla sytuacji oficjalnych, a nie dla zwykłych relacji międzyludzkich.
- Że niby co jest zbędne? - zapytała, autentycznie nie rozumiejąc co miał na myśli. Przecież nie zachowywała się w żaden sposób źle! No, może odrobinę niemiło, ale to zakazane przecież nie było. I przecież nie wszystko musiało mieć jakiś w sobie cel.
Otworzyła szerzej oczy widząc nagłą zmianę zachowania chłopaka i jego ukłon. Jej wcześniejsze zachowanie w porównaniu do niego wydało się nagle małostkowe i dziecinne.
- No.. No. Dobrze - przygryzła lekko wargę w przypływie lekkiej frustracji. W końcu nie chciała uchodzić za dziecko, wręcz przeciwnie! Musiała się zacząć zachowywać jak dorosła i odpowiedzialna, jeśli chciała dostać awans. Ale nie chciała też przyznać, że się zachowała źle, więc w końcu wypaliła.
- Wybaczam! - stwierdziła, by już się przestał tak kłaniać. Oburącz odrzuciła włosy do tyłu w nerwowym geście i nieco je poprawiła. Zastanawiała się co odpowiedzieć, by.. By zabrzmiało to w porządku! Przestąpiła nogę na nogę.
- O ile nie będziesz znów czegoś rozwalać, to nie przeszkadzasz - burknęła w końcu cicho, nie patrząc na chłopaka bezpośrednio - Ja i tak miałam się czegoś uczyć, więc ty też możesz. Znasz się trochę na mokutonie, hę? - zapytała, myślami kierując się gdzieś w stronę obecnych zajęć. Technika do tworzenia kluczy będzie się jej pewnie pojawiać w koszmarach dopóki jej nie nadrobi, jak samo jak dźwięk uderzenia metalu o zamek. Podeszła do brzegu wody i usiadła, podwijając yukate i zanurzając stopy w wodzie. Nic nie wspomagało myślenia tak dobrze, jak pluskanie w wodzie.
Avatar użytkownika

Sayona Kidori
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2020, o 13:05
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8842
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Tsuyoshi » 17 wrz 2020, o 13:19

Nie, żeby mu jakoś specjalnie zależało na przebaczeniu - co to, to nie. Wiedział jednak, że bycie przedstawicielem wyższej kasty, choć rangą faktycznie byli tacy sami (przynajmniej mówiąc o wojsku), tak pochodzeniem… Cóż, to już na pewno inna sprawa. Sam sposób wypowiadania się przez dziewczynę i brak kija od szczotki w tyłku mówił o tym bardzo głośno. Miła odmiana od innych… Kobiet w jego życiu. Tych do tej pory było wiele, aczkolwiek żadna nie wydawała się być tak interesująca, jak ta. To nie tak, że to jej kolor włosów, uroda, głos, czy całokształt był ogółem inny, no nie? No przecież wcale… Się… Nie… Wyróżnia. Cholera, kogo on oszukiwał? Oczywiście, że zainteresowała go tylko dlatego, że była zupełnie inna, totalnie inna, na swój sposób dziwaczna. Za tym wszystkim nie kryła się żadna głębsza filozofia, ludzie interesowali się sobą tylko dlatego, bo byli inni od reszty - każdy jest inny, dziwny, dziwaczny, swój, nieswój. Każdy ma jakąś śmieszną maskę… Poza nią. Nie znał jej imienia, choć bardzo chciał poznać, jednak nie pytał. Nie pytał, bo chciał, aby to ona mu je powiedziała, skoro on już zdradził swoje.

- Nie, nie. Już nie mam na to sił. Przynajmniej nie teraz - uśmiechnął się do niej szeroko. Firmowy uśmiech rodziny Tsu, każdy z braci, każdy dziadek i wujek oraz jego ojciec mają ten sam uśmiech. Tak jest ich najłatwiej rozpoznać, no, o ile obserwator jest na tyle spostrzegawczy, aby to zobaczyć, gdy są oddzielnie. Bo gdyby tak zebrać ich wszystkich w jedną, wielką grupę to byliby nie do odróżnienia. O dziwo, albo i nie, jego zęby były bielutkie niczym świeży śnieg, co też mogłoby wskazać z jakiej gałęzi pochodzi. Tylko, czy ktoś taki, jak Sayonka miała w ogóle pojęcie o takich zależnościach? Pewnie tak, przecież widziała się już z dowódcami.

Kolejne pytanie lekko wybiło go z rytmu - dziewczyna na szczęście siedziała już nad brzegiem wcale nie patrząc się w jego stronę. Maska spadła roztrzaskując się o kamienie tak, jak pozostałości poprzedniej techniki. Czemu się dziwić? W końcu był członkiem klanu, dzieckiem generała - zawsze w końcu padnie to stwierdzenie. Mokuton - duma rody i pięta Achillesowa Tsu. Tak przynajmniej myślał, bo predyspozycje do niego miał takie, jak każdy inny… Albo i lepsze, bo geny robią swoje. On jednak zaniedbał ten temat, zna tylko podstawy, z czego nie jest dumny. Ani trochę. Twarz pokazała lekki grymas irytacji, zażenowania, może pewnego rodzaju wstydu. Wszystkie te uczucia kierował w swoją stronę, nie mógł mieć jej za złe tego, że zapytała się o coś tak trywialnego.

- Tylko podstawy - maska ponownie pojawiła się na tej ślicznej gębie. - Czemu pytasz? - Pociągnął rozmowę dalej, choć zapewne z marnym skutkiem, bo ta była najzwyczajniejszym w świecie small talkiem, który na dłuższą metę nic nie znaczył. Nie zmieniał swojej pozycji przez cały czas. W odróżnieniu do swojej nowej koleżanki nie czuł się wcale, a wcale swobodnie w czyimś towarzystwie, dlatego grał tak, jak mu niegdyś kazano. Nie dało się tego wyczuć, przynajmniej nie teraz, bo nie czuł stresu, nie czuł gniewu… W zasadzie to nie czuł żadnych silniejszych emocji, gdy to on zadawał pytania i nie musiał odpowiadać na te niewygodne, nieprzyjemne.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Sayona Kidori » 17 wrz 2020, o 17:02

Oczywiście, że pociąga nas to, co inne, nietypowe i interesujące. Czy to wyglądem czy charakterem czy zdolnościami. Ale to jeszcze nie sprawia, że chce się daną osobę poznać! Przecież żebrak na rogu ulicy może się wydawać od nas zupełnie różny, co nie znaczy, że chcemy się z nim zapoznać. Z drugiej strony, jest też inna rzecz: podobno ludzi lubi się za podobieństwa do siebie, w poglądach, charakterze, statusie, wyglądzie może też! Sayona była na tyle zaaferowana, że zapomniała nawet powiedzieć jak ona się nazywa, kiedy ten się przedstawiał i nadal o tym nie myślała. Tak jakby chłopak miał się w magiczny sposób domyśleć!
Odwzajemniła jego uśmiech, ale nie skojarzyła go dalej z generałem. Koniec końców, widziała się z nim praktycznie tylko raz, drugi raz był bardzo przelotny i nawet jeśli uśmiech wydał się jej znajomy.. Zrzuciła to na krab tego, że już wcześniej go widziała i wtedy też się uśmiechnął! Utrudnieniem były różnice w wyglądzie ojca i syna: Keiji był przecież ciemnowłosy i ciemnooki, bardzo wysoki, Tsuyoshi zaś choć był wyższy od niej, to olbrzymem nie był, na dodatek jasne włosy i oczy w zupełnie innym kolorze.. Nawet gdyby ich postawiła obok siebie i obaj by się uśmiechnęli nie byłoby pewne czy by zauważyła pokrewieństwo.
- Przynajmniej tyle - rzuciła już z humorkiem, słychać było, że nie była to złośliwa uwaga, raczej przyjacielskie zaczepianie. Dlatego też jej humoru nie zakłóciło nagłe zamieszanie chłopaka na wspomnienie o mokutonie. Nie zwróciła nawet uwagi na to, że odpowiedź na to pytanie zajęła mu nieco więcej czas niż powinna. Westchnęła jednak głęboko z frustracją.
- To tak jak ja - parsknęła, obserwując jak niewielkie rybki podpływają w jej stronę, zaciekawione nowym obiektem w wodzie - Ostatnio narobiłam sporego zamieszania, bo nie znałam jednej podstawowej techniki.. Muszę się poprawić - rzuciła luźno, nie wchodząc w szczegóły. Czy to był small talk, czy jednak dziewczyna na coś liczyła? Ciężko było powiedzieć czy gdyby powiedział, że się zna na ich zdolnościach klanowych to czy poprosiła o pomoc. Jednak jeśli był tak samo podstawowy, jak i ona.. Odwróciła w jego stronę głowę, odchylając się do tyłu.
- W takim razie oboje mamy nad czym pracować - parsknęła ze śmiechem.
Avatar użytkownika

Sayona Kidori
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2020, o 13:05
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8842
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Tsuyoshi » 17 wrz 2020, o 22:34

Spora różnica względem ojca zarówno w wyglądzie, jak i charakterze niegdyś potrafiła wzbudzić problemy między Keijim, a rodzicielką chłopaka. Nienawidził tego, nienawidził być odmiennym od reszty rodziny… Ale z biegiem czasu ta cała inność została wyjaśniona - jak się okazało, pradziadek od strony generała wyglądał praktycznie identycznie, jak on. Niby nic, a całe ciśnienie, które panowało w domu rodzinki zeszło nagle tak szybko, jak z przebitego balonika.

A co do samej rodzinki - Tsu nie bardzo przepadał za jej członkami. Mężczyźni to hieny chciwe sukcesu, które zrobią wszystko byleby go osiągnąć. On sam taki był - gotowy do zabicia każdego byleby misja się powiodła… Albo przynajmniej myślał, że taki jest, bo za każdym razem, gdy miał ku temu okazję, starał się wychodzić ze wszystkiego bezkonfliktowo. Wpierw rozmowa, a gdy ta jakimś cudem nie zadziała… Wtedy, no cóż. Wtedy hamulce puszczały. Tak właśnie było w sytuacji z tamtym dzikusem. Ten nawet nie chciał z nimi porozmawiać, nie spróbował zrobić nic, co mogłoby skończyć się bezkrwawym rozwiązaniem. Nie. Ten wolał przygotować pułapki, zaatakować z zaskoczenia mówiąc jakieś śmieszne “akuku”, jakby to wszystko było dla niego jakąś zabawą.

- Dlatego, jeżeli nie zna się jednego wyjścia, to warto szukać drugiego - dopowiedział monotonnym tonem. Dla niego te rzeczy były oczywiste. Czy zamiana w kogoś, czy uniwersalny klucz, czy technika podmiany, którą można zrobić dosłownie wszędzie. Bez tego nie powinno iść się na jakąkolwiek misję od klanu. Aż dziw bierze, że Kogane wziął taką na poważnie… Choć sam Tsu wcale tak nie myślał, bo nic z tych rzeczy nie wiedział - ot, luźne przemyślenia.

Nieco nie rozumiał entuzjazmu dziewczyny albo wzbraniał się tego, jak tylko mógł. Ta na pewno zaraziła niejednego swoim dobrym humorem i dość luźnym podejściem do życia… Ale Tsu nie był łatwym celem - i nie mówię, że w ogóle był celem, bo byłaby to dość narcystyczna myśl. Chłopak był z nieco innej gliny niż reszta ludzi. Nie bawiły go rzeczy, których rozbawiały do rozpuku. Nie czuł satysfakcji robiąc zwykłe, przyziemne rzeczy. Od rodziców uniezależnił się dość szybko, bo zawsze starał się nie dość, że odkładać to i zarabiać na czymkolwiek się dało.

- To na pewno. Zawsze da się coś poprawić - uśmiechnął się do niej ponownie, aby ta nie była aż tak osamotniona w tym, co przedstawiała. - Mam rozumieć, że byłaś na jakiejś misji, tak? Cóż, ja sam niedawno z takiej wróciłem. Nie wiem, czy o niej słyszałaś… Pewnie tak. Wwiozłem główną bramą trupa dzikiego zza muru - nie brzmiał na szczególnie dumnego. Nie dość, że odebrał komuś życie to i za całym zadaniem stał jego ojciec… Mniej lub bardziej. - Nie chciał ze mną porozmawiać i próbował mnie zabić - od razu wytłumaczył się, jakby potrzebowało to jakichkolwiek wyjaśnień. W jego głowie to on był zimnym mordercą, a tamten… Tamten po prostu szukał możliwości lepszego życia bez przystosowania zachowania do ludzi z terenów bronionych wielkim murem. Ot co.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Sayona Kidori » 18 wrz 2020, o 12:31

Spojrzała na niego z lekko skrzywioną minę, unosząc lekko brew. Oh, naprawdę, kapitanie oczywistość? Trzeba szukać innego rozwiązania? Szkoda, że na to nie wpadłam wcześniej i nie wykonałam misji z powodu braku jednej techniki..! No nie, nie tak to się odbyło. Użycie innej metody było oczywiste - bardziej skomplikowana była kwestia doboru tej metody.
- To właśnie te drugie wyjście sprawiło, że zrobiło się zamieszanie - wyjaśniła powoli, jakby Tsu był lekko niekumający. Ale czy pójście na misję bez tej techniki było nierozważne? Cóż, gdyby wiedziała, że będzie jej potrzebna to pewnie by się jej nauczyła, ale nie znała przyszłości, nie wiedziała co przyniesie kolejne zadanie. Skąd właśnie jej solidne postanowienie poprawy, by nie zaniedbywać żadnej możliwości nauki, bo przecież nie wiadomo co przyniesie kolejne zadanie. Tym razem był jej potrzebny klucz, następnym razem może być to podstawowe jutsu z zakresu suitonu czy dotonu, w których też miała lekkie braki. Kogane zaś.. Cóż, miał całą teczkę na jej temat, ale nie musiała obejmować informacji o każdym pojedynczym jutsu, które potrafi wykonać. Jednak najważniejsze było wykonanie zadania, mimo przeciwności!
Miło jednak wiedzieć, że w swoich przemyśleniach ma poparcie, choć zapewne nie byli jedyni. Shinobi już tak chyba mieli - zawsze mieli jakieś pole do poprawy i miejsce do rozwoju, zawsze można było znaleźć kolejny cel.
- No.. Tak, byłam - przyznała, ale nie chciała wchodzić w szczegóły.. A wręcz nie mogła tego robić, w końcu Kogane wyraźnie jej zabronił. Nawet w papierach było to zapisane jako praca w szpitalu, taki poziom tajności to był! Dzięki temu Sayona miała już za sobą dwie szpiegowskie misje i zaczynała czuć się pewna w roli superagenta, nawet jeśli tak naprawdę żadna z nich nie wyszła idealnie. Jednak nawet jej szpiegowskie intrygi blakły w świetle tego, co powiedział jej chłopak! Patrzyła szeroko otwartymi oczami na chłopaka, jakby zobaczyła go po raz pierwszy kolejny raz.
- Prawdziwy dziki!? Nic nie słyszałam! - jej głos wszedł w niebezpiecznie wysokie tony, z odrobiną pretensji. Że też nikt jej nie powiedział o czymś takim!
- Ooooh, a co on u nas robił!? Przeszedł z Sogen aż tutaj? - zapytała szybko, odwracając się całkowicie w jego stronę, zainteresowana jak nie było widać wcześniej.
- Szkoda, że nie chciał gadać! A może nie potrafił po naszemu? Czy oni mają inny język? - zaczęła się zastanawiać na głos, rozciągając błyskawicznie temat - Tak bym chciała kiedyś pójść zobaczyć ten Mur i dzikich! To musi być ekscytujące! - westchnęła z zachwytem, odpływając coraz dalej od samej misji Tsuyoshiego. Zaraz jednak wróciła do niej myślami i ponownie bystro spojrzała na chłopaka.
- To pewnie nie jesteś Doko, skoro dają ci takie misje! - wyciągnęła bystre wnioski, kiwając głową sama do siebie. No tak, jej pozostaje noszenie paczek i granie w ciuciubabkę w szpitalu, podczas gdy starsi rangą mogli się wykazać takimi rzeczami! Jej misje nie nadawały się do przedstawienia liderce jako powód do awansu. To był rzeczywiście powód do frustracji, ale jej źródło było w niej samej. Skoro jej nie dawali takich zleceń, znaczy, że nie była wystarczająco dobra do nich, nie potrafiła pokazać swoich umiejętności.
Avatar użytkownika

Sayona Kidori
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2020, o 13:05
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8842
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Tsuyoshi » 18 wrz 2020, o 13:09

Westchnął przeciągle, gdy ta postanowiła zmienić swój ton na tryb “tłumaczę coś jakiemuś idiocie”. Tsu nie lubił, gdy nie bierze się go na poważnie - tym bardziej, gdy ktoś nie miał ani powodu, ani jakichkolwiek podstaw by tak robić. Tym razem jednak puścił to płazem, dziewczyna przecież wcale, a wcale go nie znała, toteż nie miała pojęcia o tym, jaki on jest i co może wytrącić go z równowagi. Blondas mógł wydawać się być osobą… czepliwą, gburowatą, wszechwiedzącą. I poniekąd taki był. Nigdy nie odmawiano mu edukacji, czy też rozmów - przynajmniej w domu rodzinnym. Od najmłodszych starali się wychować go na idealnego dowódcę, który pociągnie za sobą tysiące w wir walki. Tak też się stanie, ale to jeszcze nie teraz, nie w najbliższym czasie. Do tego trzeba lat, ba, może i kilkunastu nawet, żeby w ogóle oswoić się z taką rolą, która była mu pisana od kiedy wiedział.

Jej ton faktycznie był niebezpiecznie wysoki, nie dość, że rybki, które zbliżyły się do niej uciekły to i Tsu zmrużył lekko oczy, jakby pisk zakuł go w uszy. Wtedy też zmienił pozycję w której stał aż do teraz. Pomyślał, że ton dziewczyny mógł tak wariować tylko dlatego, że ta sądziła, że mógłby jej nie usłyszeć. Przykucnął nieco bliżej niej, tak na wyciągnięcie ręki, może nawet bliżej. Z daleka mogłoby to wyglądać, jak parka mająca pocałować się lada moment, ale… Nie, on w ogóle nie myślał o tym w ten sposób. To nawet nie przeszło mu przez makówkę. Najzwyczajniej w świecie chciał być nieco bliżej. Dziewczyna z pewnością miała gładką skórę. To było widać po tym, jak odbijała promienie słońca, które dzisiaj były wyjątkowo ciepłe.

- Tak, dziki. Wydaje mi się, że mnie zrozumiał, ale wolał powiedzieć “akuku” myśląc, że złapał mnie w pułapkę. Niestety dla niego nic mu to nie dało - kąciki ust podniosły się jeszcze wyżej. Czarujący był ten jego szarmancki uśmieszek - choć według niego był zwykłym gestem, dla innych mógł być czymś więcej niż tylko wyrazem radości, czy szczęścia. - Chodzą słuchy, że niedługo będę musiał się tam udać. Przynajmniej z tego, co mówił ojciec… Powiedzmy, że staruszek kontroluje to, co się dzieje. Nie mam pojęcia po co, ani dlaczego, ale najważniejsze jest to, że nie angażuje się w to tak, jak by chciał - ostatnia część brzmiała bardziej, jak głośne myślenie niźli dokończenie tego, co miał na myśli mówiąc o staruszku. Od kiedy Ryu dowiedział się, że to właśnie Keiji jest ojcem Tsu, ten podchodził nieco inaczej do wszystkiego, jakby z góry zakładając, że ludzie wiedzą z kim mają do czynienia.

Pokręcił głową na wspomnienie o randze. Takie założenie było dość… Mądre, aczkolwiek to nie tak działało. Umiejętności umiejętnościami, ale trzeba było się wykazać. Niewątpliwie był bliski awansu, czuł to, wiedział o tym. Sam ojciec powtarzał, że jest dumny z syna i, że jest pewny, że niedługo otrzyma oficjalne wezwanie od liderki, aby otrzymać oficjalny awans.

- Nie, nie. Wystarczy spojrzeć na moją odznakę, zgaduję, że mamy taką samą - wskazał skinieniem głowy w kierunku blaszki przypiętej do koszuli. Dlaczego założył, że dziewczyna jest tej samej rangi, co on? To akurat było bardzo proste. Wykazywała za dużą ekscytację, gdy ten mówił o czymś z zewnątrz, jakby ta nie miała okazji nigdzie wyjeżdżać, ani nic. Co do tego miała nieco racji. Tsu sam się dziwił, że dostaje takie misje będąc byle Doko… Głównym powodem tego wszystkiego najpewniej był Kogane, który chciał zrobić wszystko, aby chłopak mógł znaczyć nieco więcej w klanie. Miał umiejętności, intelekt… Tak naprawdę to miał każdą możliwą cechę dobrych żołnierzy, a zatem nie mogli marnować jego potencjału.

- Najgorsze było to miejsce w którym się zatrzymał. W tej wiosce w której rozbił obóz stało działo, którego używał Klan Uchiha w wojnie z nami. Ponoć chodziły tam żywe trupy. Ciężko było mi w to uwierzyć, ale… Skoro ja mogę zmusić ziemię do posłuszeństwa to i na pewno da się ożywić trupa - po wszystkim usiadł na ziemię. Kucki nie były za miłym sposobem na odpoczynek. Niepotrzebne ciśnienie na stawy i mięśnie, które potem potrafią boleć godzinami. Nadal był blisko jej. Twarz naprzeciw twarzy.
Ostatnio edytowano 19 wrz 2020, o 10:28 przez Tsuyoshi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Sayona Kidori » 18 wrz 2020, o 21:13

Jej nos zmarszczył się w nie rozumiejącej minie. Jak to, powiedział akuku? Co to miało znaczyć? Wydawało się jej, że skoro już uciekał na drugą stronę Muru to powinien choć chcieć się zaadaptować? Nie po to uciekali, by żyć lepszym życiem? Trochę to był zbyt skomplikowane jak na jej rudą głowę. Gdyby ta sytuacja spotkała ją to pewnie by długo się zastanawiała czemu się tak stało. Trochę nie rozumiała czemu tak to chłopaka bawiło, ale może będąc na miejscu inaczej to zapamiętał. To zawsze sukces, gdy uda się pokonać przeciwnika, czyż nie?
- Ciekawe co nim kierowało.. - powiedziała powoli, patrząc się na uśmiech chłopaka. W sumie.. Nie mieli powodów by współczuć temu dzikiemu, który nawet się nie starał komunikować i wyjaśnić. Może nawet nie chciał tutaj żyć, może tylko chciał nabruździć, zniszczyć ile się da, zabić kogo się da? Nie było mało takich wariatów nawet po ich stronie Muru.
- Ooo.. - jęknęła z żalem, kiedy chłopak przyznał, że być może niedługo będzie musiał się tam udać - Szkoda - rzuciła, wzdychając ciężko, zanim się zorientowała jak to brzmi, ale po tym szybko się poprawiła - Znaczy, nie szkoda, że tam jedziesz! Ale szkoda, że ja tam nie jadę - machnęła ręką, wskazując bliżej nieokreślony kierunek, który miał wskazywać Sogen i Mur. Wypuściła powietrze przez nos, starając się poszukać tematu zamiennego, który nie będzie uderzał tak boleśnie jej własnych marzeń.
- Więc.. Nie lubisz jak ci się ojciec wtrąca do zadań, huh? - rzuciła innym tematem, jakby sama nie wierzyła, że rozmowa dalej popłynie bez trudu. Jednak kolejny temat sam się pojawił, a Sayona z zainteresowaniem spojrzała na odznakę, która rzeczywiście, była identyczna co jej. Zwykły Doko, huh? Tym bardziej dziwne, że dostał takie zadanie.
- Identyczne - potwierdziła bez wahania, nie trudząc się jednak wyjmowaniem jej z torby, skoro nie było takiej potrzeby. Rzeczywiście, Sayona nie zachowywała się jak ktoś wyższy rangą.. Po prawdzie, ktoś mógłby mieć wątpliwości co do jej zachowania nawet jako Doko, bo i ci się zdarzali o niebo bardziej kompetentni i opanowani - jak na przykład sam Tsuyoshi, który przy niej mógłby być i dwie rangi wyżej, gdyby oceniać po samym zachowaniu. Chłodny, skupiony, opanowany, elokwentny, taki powinien być shinobi i taki był Tsu, zaś dokładnie taka nie była Sayona. Jednak od razu się skrzywiła na wspomnienie miejsca, gdzie odbywała się misja i z miejsca przestała mu jej zazdrościć. Kto by chciał pracować w miejscu z którym wiązało się tak wiele złych wspomnień? Nawet Sayona by nie chciała, a przecież nikt z bliskiej rodziny nie zginął w czasie tej wojny. Jednak to wspomnienie o żywych trupach sprawiło, że wydawało się jej to bardziej upiorne.
- Mi też było ciężko w to uwierzyć - potwierdziła jego słowa bezmyślnie, wspominając swoją misję - Że też istnieją takie podłe techniki. Shinobi nie mają do niczego szacunku. Przecież.. To człowiek, a nie ziemia czy drzewo - w końcu mogła się komuś z tego wyżalić, kto też o tym wiedział. Na pewno była to dla niej ulga, nawet jeśli nie mogła o tym opowiedzieć dokładnie.
- Tylko dlaczego dziki wybrał to miejsce? - wróciła jeszcze na chwilę do poprzedniej dyskusji, bo zachowanie dzikiego nie dawało jej spokoju. Czy to było celowego czy zauważył, że ludzie unikają tego miejsca?
Avatar użytkownika

Sayona Kidori
 
Posty: 151
Dołączył(a): 25 sie 2020, o 13:05
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8842
Multikonta: -

Re: "Wodospad"

Postprzez Tsuyoshi » 19 wrz 2020, o 10:47

To co nim kierowało zostało zabrane razem z nim do grobu - o ile w ogóle go pochowają. Tsu oddał ciało strażnikom, a oni oddali je gdzieś dalej. Jego krew ubrudziła tę ziemię, ale ta nie różniła się wcale od krwi chłopaka, czy Sayona, czy tych strażników. Nadal był człowiekiem, które wiódł jakieś tam życie, cięższe lub lżejsze. WIelokrotnie zastanawiał się nad sensem jego przybycia w te rejony - Ci zza muru przecież musieli być tak samo ciekawi, jak i druga strona barykady na temat tego, co znajduje się poza barierą. Inne cywilizacje? Klany? Szczepy? Jakieś niesamowite stworzenia o których nikt nie wie? Jakieś potwory, które tylko czyhają aż straż przymknie oko, aby wedrzeć się do środka i rozerwać wszystkich na strzępy? Im mniej się wiedziało, tym lepiej się spało… To było pewne. Może właśnie dlatego wieść o trupie dzikiego nie rozeszła się tak szeroko, jak powinna.

- Nie, nie lubię - odpowiedział natychmiastowo. Był to jeden z niewielu tematów, które potrafiły wytrącić go z równowagi. Każdy zazdrościł mu pozycji, możliwości i tego, jakich miał rodziców, czy samą w sobie rodzinkę. Wspierający bracia, wujkowie, dziadkowie - każdy z nich dbał o swoich mając gdzieś pozostałych. Tsu zaś nie dba o nikogo. Ani swoich, ani pozostałych. Każdych ma jednakowo w dupie. Choć, co oczywiste, są wyjątki, które są aż nazbyt oczywiste, aby w ogóle o nich mówić.

Miał to do siebie, że analizował każde słowo, więc skrzywił się nieco, gdy ta powiedziała to wszystko w czasie przeszłym tak, jakby przeżyła sytuacje o których opowiadał. Że taki ktoś miał do czynienia z… jakimiś technikami, które pozwalają zapanować nad zmarłymi? Czyli to, co mówił Ryu było prawdą… Ludzie potrafią panować nad ciałami zmarłych. Taka taktyka z pewnością łamie morale nawet najtwardszych żołnierzy, jednak on nie był taki, jak oni. Każda rzecz, nawet najmniej oczywista nie może go złamać, nieważne, czy będzie to zdrada któregokolwiek członka rodziny, czy też syf, który znajduje się za kulisami działania osady. To wszystko było oczywiste. Każda moneta ma dwie strony, jedna jest czystsza od drugiej i tam, gdzie był uśmiechnięty człowiek zajmujący się relacjami publicznymi, tam też za nim stał ktoś taki, jak Kogane.

- Jak to “było”? - Spróbował pociągnąć ją za język. - I jakie techniki? - Teraz, gdy ta wygadała już za dużo, Tsu nie odpuści. Uśmiech przestał gościć na jego twarzy, całość zaś zmieniła się coś w rodzaju posągu bez wyrazu. Spoglądał tylko co jakiś czas za nią, gdyby ktoś miał nagle zakraść się do nich bez powodu, aby podsłuchać rozmowę. Choć dziewczyna miała odznakę jego rodu i nie wydawała się być wrogiem, mogła przecież nim być. Blondas nigdy nie słyszał o takiej technice - tak samo, jak i o wielu, ale! Takie podejrzenia przecież były jak najbardziej wskazane. Mogła być jakimś nieogarniętym szpiegiem, który sam próbuje wyciągnąć z niego informacje. Jakkolwiek głupio by to nie brzmiało za dziesięć, czy piętnaście minut, tak w tej chwili wszystko wydawało się być… Prawdopodobne.

- Pod kim służysz? - Zapytał jeszcze nim ta zdążyła powiedzieć cokolwiek. Nie wyglądał jednak wrogo, czy tak jakby miał ją zaraz ukatrupić. Całe ciało miał rozluźnione, ton mimo, że zimny tak też nie wykazywał nic, co mogłoby zaalarmować dziewczynę.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość