Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Mishima » 29 gru 2017, o 21:41

Czy ta dwójka działała na nerwy brunetowi? Nie skądże, jednak byli zdecydowanie specyficzni. A tacy ludzie byli nadzwyczaj niebezpieczni i nieobliczalni. Kobieta rybka była wredną zołzą lubiącą dogryzać. Oh czyżby, mężczyzna mógł teraz odgryźć się tym samym? Cóż szacunek szacunkiem, ale raczej taka odpowiedź będzie znacznie silniejsza od niego. Słysząc jak Reika odpowiedziała kobiecie, lekko zaśmiał się pod nosem.

- Wiem przynajmniej czemu boicie się lecieć. Rybki zazwyczaj są chwytane przez jastrzębie.

Nie było to chamskie, aczkolwiek bardzo w dziesiątkę. Uśmiechnął się prowokacyjnie w odpowiedzi i spojrzał na Reikę puszczając jej oczko. Wykład na temat umiejętności i przygotowania na nalot z powietrza brzmiał dość porządnie. Jednak znając umiejętności swego szczepu, no cóż.. powątpiewał w skuteczność łuków bardzo.

- Nie zgłębiliście umiejętności szczepów potrafiących latać i jednocześnie wysadzać, prawda? Gdyby tak było posunelibyście się znacznie dalej niż łuki i aktualne zabezpieczenia.

Nie dowierzał w to, że jakkolwiek są wstanie się zabezpieczyć przed nalotem Dōhito. Nie mowa tutaj o jednym członku, nie mowa też o osobach na poziomie Mishimy. Mowa tutaj o poziomie najlepszych wojowników szczepu a zebrani razem na atak dywersyjny? Nie istnieją chyba zabezpieczenia mogące powstrzymać taką moc.

- W każdym bądź razie jeżeli chodzi o podróż sądzę, że lot będzie znacznie bezpieczniejszy i szybszy. A jeżeli chodzi o znak rozpoznawczy, mogę na boku stwora stworzyć kształt kwiatu kameliu, żaden problem. No.. chyba, że rybka boi się latać na grzbiecie.

Nie pozostawał dłużny. Reika poznała go już na tyle, że doskonale wiedziała jak bardzo ma ograniczone podejście do przyjetych ogólnie norm, więc nie bardzo ruszyło go takie stwierdzenie. Skoro ona się odgryzała musi się liczyć z tym, że ktoś może być w tym lepszy.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsume » 29 gru 2017, o 22:26

Gdy Reika odpowiedziała żartobliwie na stwierdzenie Eri, ta parsknęła cichym śmiechem. Ale gdy do tego dopowiedział swoją kwestię Mishima, Hoshigaki leniwie obróciła swoją głowę w jego kierunku i wyszczerzyła swoje rekinie zęby. W jej oczach było widać rozbawienie, ale też swego rodzaju groźbę. Najwidoczniej o ile lubiła dobry żart, o tyle tak otwarta prowokacja potrafiła u niej dorzucić oliwy do ognia. A niektórzy już zdążyli zauważyć, że Eri miała lont wybitnie krótki. I głównie ze względu na swoją świadomość tej cechy odrzuciła pozycję Shirei-kana. Jeszcze przez swoją zapalczywość doprowadziłaby do kolejnej wojny.
Hideo westchnął ciężko i powstrzymał Eri od własnego komentarza, który widocznie mógłby być upstrzony nie do końca pięknymi słowami. Następnie uśmiechnął się w kierunku Mishimy. Uprzejmie.
-Ranmaru preferują posługiwać się logiką, Mishima-san. Prędzej Antykreator znów zgromadzi wszystkie Bijuu, niż Douhito zbliżą się do wysp. Zwłaszcza z własnej woli, bo o ile pamiętam, są nieco ograniczeni przez zarówno Radę, jak i Haretsu. Poza tym... - przejechał kciukiem po palcach, uwalniając kilka iskier. Raiton. - Celnie wypuszczona strzała doleci w każdy punkt. Niedocenienie możliwości wyspiarzy jest lekkomyślnością, wybacz jeśli Cię to uraziło.
Wzruszył ramionami, znów uśmiechając się lekko. Następnie powiedzieli jednocześnie z Eri, jak gdyby się na to umówili:
-W wojnie nie będziemy błagać o wolność. Będziemy o nią walczyć.
Na kolejną wypowiedź Mishimy Eri już nie zdołała się powstrzymać i warknęła:
-Ta "Rybka" zaraz sięgnie po miecz i nauczy latać Twoją głowę, jeśli tak bardzo pragniesz.
Hideo znów westchnął ciężko i położył dłoń na ramieniu Eri, uspokajając ją nieco. Uśmiechnął się, jak gdyby traktując jej słowa jako żart, ale jego oczy mówiły co innego. Wiedział, że członkini klanu Hoshigaki jest jedną z najsilniejszych ze swego klanu, i byłaby skłonna zrobić coś takiego. Nie wahała się w końcu zabić swego pobratymca, Sana, poprzedniego lidera Hoshigaki. A nie o to chodziło. Spojrzał na Mishimę i lekko pokręcił głową, dając dobitnie znać że dalsze irytowanie Eri nie jest dobrym pomysłem.
-No, ale skończmy już. Im szybciej wyruszymy, tym lepiej. - obrócił się i ruszył w stronę wyjścia, razem z Eri kiwając lekko głową w pożegnaniu w kierunku Kazuo. - Będziemy przy grobowcu poprzedniego lidera, stamtąd możemy wyruszyć.
Z tymi słowami dwójka dyplomatów opuściła gabinet. Kazuo zaś odetchnął z ulgą, ocierając czoło.
-... No cóż, przynajmniej to mamy z głowy. - Uśmiechnął się w kierunku Reiki i kiwnął głową. - Nie martw się, jakoś dożyję. Tylko obiecajcie mi, że będziecie ostrożni. Wyspiarze kantaiscy mają poczucie humoru, tak długo jak ten humor nie wyszydza ich rodowodu lub umiejętności. Wtedy może się zrobić naprawdę paskudnie.
Westchnął.
-Cóż, dobrze że był tu ten Ranmaru. Oni i Yuki przynajmniej są rozmówcami, przy których nie ryzykujesz sprowokowania. - Wzruszył ramionami i nalał sobie kolejny kubek herbaty. - No, ale już nie powstrzymuję. Mam nadzieję, że zobaczymy się niedługo.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1342
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 26
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 29 gru 2017, o 23:59

Najwyraźniej postawienie ulubionego trunku spodobało się Eri, bo ta parsknęła śmiechem, jednak gdy Mishima rozpoczął swoje droczenie i nazwał ją ''rybką'', po reakcji Hoshigaki Reika poznała, że Brunet posunął się za daleko. Najwyraźniej kobieta nie trawiła żartów tego typu i w sumie trudno było się dziwić. To jakby Mishima nabijał się z Reiki, że ma bladą skórę, albo nie taki kolor włosów. Co prawda Blondynkę średnio by to obeszło i jeszcze by się sama odgryzła, jednak Eri była typem dumniej kobiety i nie życzyła sobie nabijania się z jej przynależności do klanu.
Najwyraźniej Hideo też wyczuł spięcie, bo powstrzymał swoją przełożoną od komentarza i nadal podjął temat ewentualnego nalotu Dōhito na Wyspy. To utwierdziło Reikę w przekonaniu, że Rada naprawdę może być bezsilna wobec takiego Cesarstwa, a widząc znajome iskry Raitonu między palcami mężczyzny, uśmiechnęła się szeroko.
- O! Ja też tak umiem. - Powiedziała radośnie. - Raiton jest naprawdę wspaniałym żywiołem.
A do tego cholernie niebezpiecznym, ale tego można było się domyślić. Sam Mishima wiedział, że Reika potrafi stworzyć burzę i ściągnąć piorun, który uderzy w przeciwnika, bo sama mu o tym powiedziała, no i było też kilka innych, przydatnych technik z tej dziedziny, którymi można było całkiem mocno namieszać. Lubiła ten żywioł, nie tylko za to, że był jej naturalnym, wrodzonym.
Gdy już można było pomyśleć, że temperament Eri został opanowany i będzie można dopełnić formalności, Mishima jeszcze raz spróbował z prowokacją, na co Hoshigaki już nie była w stanie się powstrzymać, zaś Reika ostrzegawczo położyła dłoń na piersi ukochanego.
- Wybacz mu, Eri-sama. - Poprosiła. - Ma specyficzne poczucie humoru, które czasami i mnie doprowadza do szału. Nie chciał Cię obrazić.
Spojrzała na Mishimę ostrzegawczo i pokręciła głową, żeby dalej już w to nie brnął. Z pomocą przyszedł też Hideo, który postanowił zakończyć to spotkanie i oznajmił, że będą czekać przy grobowcu Isoshiego, na co Reika skinęła głową. Gdy opuścili gabinet, odetchnęła z ulgą dokładnie w tym samym momencie co Kazuo, po czym zwróciła się do Bruneta.
- Wygląda na to, że Eri nie lubi tego typu żartów, dlatego lepiej się tak do niej nie zwracaj, bo naprawdę zrobi Ci krzywdę. - Ostrzegła ukochanego. - Jest nie tylko silniejsza od Ciebie, ale też wyższa stopniem i należy jej się przede wszystkim szacunek. Droczenie się zostaw dla mnie.
Po tych słowach spojrzała na ojca, który właśnie dobrze zobrazował poczucie humoru wyspiarzy. Póki nie godzi to w ich rodowody, to jest dobrze, więc koniec z ''rybką'', bo Eri poczuła się naprawdę urażona. Chyba jednak postawi jej ten trunek. W sumie to nawet ją polubiła. Miała kobieta charakterek, to prawda, ale było widać, że jest silna i cholernie niebezpieczna.
- Będziemy ostrożni. - Zapewniła ojca. - Dziwne tylko, że nie chcieli powiedzieć, kim jest przyszły Cesarz. Zupełnie jakby to była jakaś tajemnica do czasu oficjalnej koronacji.
Westchnęła z lekką frustracją. Trochę obawiała się tej audiencji, no ale może nie będzie tak źle. Przede wszystkim musi dotrzeć do Natsume, no i zapewnić sobie anonimowość, chociaż z tym drugim nie będzie raczej problemów. Poinformuje Eri i Hideo, że będzie się ukrywać pod Henge no Jutsu i pokaże im nowy wygląd, żeby mogli ostrzec swoich sensorów, żeby nie robili z tego powodu rabanu. Na takie wydarzenie zapewne zjedzie się sporo ludzi, a to oznacza, że szpiedzy Rady będą mogli spokojnie przeniknąć sobie na wyspy, żeby się ''rozejrzeć''. Będzie musiała się ukrywać.
- Do zobaczenia, tato. - Pożegnała się i posłała ojcu ciepły uśmiech. - Wpadnę jeszcze tylko do domu po kilka rzeczy i chociaż uściskam mamę.
Wygląda na to, że rodzicielka dopiero przy następnej okazji będzie miała możliwość poznać Mishimę. Teraz nie było na to czasu. Reika weźmie kilka rzeczy z domu, a Mishima z gospody, gdzie miał pokój i spotkają się w centrum, żeby móc dołączyć do Eri i Hideo. Ciągle w biegu...


//Mishima, wyjdź nami z tematu, a ja napiszę nam podróż na szlaku//
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Mishima » 30 gru 2017, o 19:54

Widocznie odpowiedź Mishimy, spowodowała lekką frustrację Eri. Może i ukochana bruneta traktowała to jako żart, lecz Mishima nie był na tyle grzeczny by przemilczeć pewne zachowania. Fakt samemu wtedy nie wykazując się lepszym, ale jak to mówią oko za oko, prawda? Wpierw jednak postanowił odpowiedzieć Hideo, który był świecie przekonany o własnej racji na temat nalotu.

- Nie zrozum mnie źle. Nie niedoceniam Ranmaru ani Cesarstwa. Wręcz przeciwnie, zyskaliście moją wielką sympatię ruchami o których słyszę. Dlatego właśnie jestem podekscytowany tymi informacjami i chętnie bym się przekonał, że to wszystko szczera prawda.

W kierunku mężczyzny odpowiedź była z dużym szacunkiem. Taka prawda. Jeżeli wszystko co powiedział jest realne, bardzo chętnie dowie się o nich wiecej a sama podróż tworzyła dla niego pewnego rodzaju większą ciekawość. Po tych słowach zerknął na kobietę łudząco przypominającą rybe, aczkolwiek również zyskała w jego oczach.

- Sądzę, że moja głowa słabo by latała w przestworzach. Zdecydowanie wole by to moje stwory się tam znajdowały.

Odpowiedział w końcu widząc, że i jej towarzysz oraz Reika zareagowali w kierunku ich przekomarzania. Czy to jego wina, że zaczynała a koniec końców nie potrafiła zachować zimnej krwi? Niestabilność psychiczna w tych czasach była bardzo popularna. A fakt, że była silniejsza od niego? Ok i co z tego, skoro właśnie ukazała iż jest słabsza umysłowo i psychicznie. Cóż, podejście Mishimy było bardzo specyficzne.

- Jeżeli zaś moja uwaga Cie obraziła to wybacz. Choć podejrzewam, że na moim miejscu też nie stałabyś bezczynnie. Jesteś konkretna i nie do końca schematycznie podchodzisz do ogólnych zasad więc mimo wszystko, bardzo to szanuje. Widać mamy coś wspólnego. Kto wie, może jeszcze się zaprzyjaźnimy.

Słowa Mishimy były specyficzne aczkolwiek celne. Czy to były przeprosiny? Raczej nie. Prędzej ukazanie pewnego faktu, że sama potrafiłaby odgryźć się bardziej a w dodatku nie była grzeczniutka tak samo jak brunet. Cóż oboje podchodzili do ogólno przyjętych zasad z lekkim przymrużeniem oka. Bądź co bądź, mężczyzna bardzo szanował osoby, które miały podejście tak podobne do niego.
W pewnym momencie nastąpił jednak koniec ich rozmowy i po odpowiednich poczynaniach z ojcem Reiki, Senju Kazuo postanowili nie zwlekać i ruszyć w podróż. Mężczyzna po drodze wrócił do tematu, w którym blondynka zwróciła mu uwagę.

- Zgadzam się z tym, że jest silniejsza i zapewne nie miałbym większych szans w potyczce. Nie zmienia to jednak faktu, że to dalej człowiek i nie zamierzam stać cicho gdy ktoś perfidnie próbuje mnie lub Ciebie sprowokować. A to, że nie wytrzymała to inna sprawa. Choć przyznam, zauważyłem dużo wspólnych cech w podejściu do tych spraw o których mówisz. Całkiem ciekawa dwójka i szczerze? Podekscytowany jestem na myśl co możemy tam zastać.

Chyba Reika jeszcze nie widziała, żeby brunet był podekscytowany na myśl o czymkolwiek aż tak. No... może poza nią bezpośrednio. Sposób na nalot, nie do końca przyjęte normy zachowania. No cóż, bardzo dobrze Mishima odnajdywał się w tych klimatach, co zresztą udowodnił nie mając zamiaru słuchać polecenia Ekikena. Zaraz po tym więc ruszyli, w oczekiwaniu na nadchadzace dni.

z/t z Reiką
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 5 kwi 2018, o 14:44

Reika musiała przyznać, że Mishima mile ją zaskoczył, zabierając ze sobą Akumę do lasu. Był to doskonały sposób na lepsze poznanie się i zaakceptowanie siebie nawzajem. O ile tylko Brunet będzie uważał na wilczura podczas treningów i nie wysadzi go w powietrze. No cóż, o tym wolała nie myśleć, więc skupiła myśli na tym, co ją teraz czekało. Na początek zaszła do zbrojowni, gdzie oddała wypożyczony strój, który nosił Mishima w Hnamurze. Musiała przyznać, że bardzo dobrze się w tym prezentował, no ale Brunet wolał zdecydowanie bardziej swoje luźniejsze odzienie, więc nie będzie mu niczego na siłę wciskać. Chyba, że znowu będzie musiał się godnie reprezentować gdzieś tam. Wtedy to co innego. W sumie to sama powinna pomyśleć nad zmianą swojego stroju, zarówno tego codziennego, jak i tego bojowego, no ale może to później.
Usilnie starała się zająć myśli czymkolwiek innym, ale zwyczajnie się nie dało. O ile raport i informacje z Hanamury powinny się ojcu bardzo spodobać, o tyle fakt, o którym chciała z nim porozmawiać, może już być problematyczny. Chociaż nie, był problematyczny, jeśli patrzyło się na to ze złej strony, ale jeśli dobrze się wszystko ustali, to wszystko było jak najbardziej do dogadania i tego Reika się trzymała. Pozostawał też trzeci problem. Ojciec wcześniej wspominał, że Rada planuje wezwać przedstawicieli klanów na swoją wyspę, aby określić stanowisko wobec Cesarstwa. Nie może pozwolić ojcu jechać na to spotkanie, ponieważ teraz miała dowód na to, że Rada kłamie i manipuluje informacjami. Kto wie, co planuje zrobić na Kami no Hikage. Może będzie chciała wymusić posłuszeństwo i zjednoczyć klany do wojny z Cesarstwem? To byłaby katastrofa. Także sporo rzeczy mieli z ojcem do omówienia i miała nadzieję, że posłucha jej i nie wpakuje się w to bagno. Po tym co się dowiedziała, całkowicie przestała ufać Radzie.
Tak kunoichi dotarła do Siedziby Władzy, kiwając strażnikom na powitanie głową. Bez problemu została wpuszczona do środka i mogła skierować się na wyższe piętra, prosto do gabinetu ojca. Tam z kolei stało kolejnych dwóch gwardzistów, którzy mieli za zadanie pilnować wejścia. Gdy tylko ją zobaczyli, jeden z mężczyzn zapukał do gabinetu i poinformował o jej przybyciu, więc w sumie nic więcej nie musiała robić, poza skinieniem głową. Jeśli ojciec w tym momencie będzie zajęty, to zaczeka, a gdy pozwolą jej wejść, przekroczy próg pomieszczenia i zamknie za sobą drzwi, uśmiechając się lekko do ojca.
- Dzień dobry, Tato. - Przywitała się, podchodząc do biurka. - Mama kazała Ci przekazać obiad, skoro nie miałeś czasu zawitać do domu.
Położyła na blacie zawinięty w płótno pojemnik z risotto z kurczakiem i warzywami, po czym spojrzała uważnie na ojca, ciekawa jego pierwszej reakcji. Nie był do końca pewny jej wyprawy do Cesarstwa i zapewne bardzo się martwił, dlatego powinien się ucieszyć, że wróciła cała i zdrowa, a do tego z interesującymi informacjami.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 6 kwi 2018, o 13:18

Powrót do domu zawsze był małym wydarzeniem, nie ważne czy tylko dla osoby wracającej czy też dla jej bliskich. I nawet jeśli nie dawali po sobie tego poznać. Reika, pozbywszy się niepowołanych osób i zwierząt, mogła w spokoju udać się do siedziby władzy, z którą to władzą była spokrewniona. Może dlatego strażnicy przy wejściu do budynku powitali ją uśmiechami i lekkimi skinięciami głów? A może to przez jej reputację niektórzy ją mijający na korytarzach zerkali na nią kiedy ich minęła?Oczywiście nie zawitała do ojczulka od razu, wcześniej załatwiając inne sprawy związane ze swoim powrotem i częściowo oficjalnymi sprawami dyplomatycznymi. Wejście do gabinetu Shirei-kana było proste, szczególnie dla niej. Po obwieszczeniu Liderowi, że ta wchodzi, jeden ze strażników uchylił drzwi i pozwolił wejść. Już od progu Reika mogła zobaczyć swojego papę. Patrzącego się prosto na nią, z wyraźnym wyrazem ulgi na twarzy. Na pewno jej widok nie był dla niego bez znaczenia, ale jak mógłby nie być, skoro wysyła się swoją córkę hen daleko za morze, bez gwarancji że wróci? Nawet jeśli było to wpisane w zawód Ninja.
- Reika, jak dobrze że jesteś. Powoli zaczynałem się martwić. - powiedział, jak tylko weszła do pomieszczenia. Zamknięcie drzwi zostawiło jedynie ich dwójkę w pomieszczeniu. Na wieść o przyniesionym posiłku, Kazuo lekko się uśmiechnął i przymrużył oczy. Następnie odchylił się nieco do tyłu, rozluźniając do tej pory spięte ciało - A ta jak zawsze. Chociaż nie ukrywam, że roboty jest bardzo dużo. Dziękuję. - odpowiedział, uśmiechając się jeszcze mocniej na widok potrawy przygotowanej przez żonę. Po ciężkiej pracy, nawet jeśli tylko intelektualnej, każdy posiłek smakowałby niczym danie godne królów. Kazuo uprzątnął walające się po biurku papiery, żeby zrobić wystarczająco miejsca na posiłek. Posiłek, który jednak wylądował z boku, a nie przed nim. Można było się domyślić celu takiej a nie innej pozycji posiłku.
Najpierw obowiązki, potem przyjemności. Zakładam, że spotkałaś się z Cesarzem?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2137
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 6 kwi 2018, o 23:11

Wyraz ulgi na twarzy ojca rozbawił Reikę, no ale czego mogła się spodziewać, skoro wyprawa do Cesarstwa była tak naprawdę podróżą w nieznane? Wtedy nie mieli nawet pojęcia, że Cesarzem jest Natsume i jakie są zamiary nowego przywódcy wobec niej, skoro osobiście po nią posłał dwóch posłańców. Ona też na początku obawiała się tego wszystkiego, dopóki sytuacja się nie wyjaśniła. Dopiero wtedy odetchnęła z ulgą i zupełnie inaczej patrzyła na sytuację, zaś ojciec nadal tutaj głowił się nad tym wszystkim i pewnie z każdym dniem martwił coraz bardziej.
- Jestem cała i zdrowa. - Zapewniła, obchodząc biurko i ściskając Kazuo na powitanie. - Chociaż zmęczona. Taka daleka podróż wyczerpuje, nawet jak się ma do dyspozycji szybkiego ptaka transportowego Mishimy.
Puściła ojca i ponownie obeszła biurko, by usiąść naprzeciwko niego. Uśmiechnęła się, gdy ten wyraził swój komentarz na temat matki i posiłku, który mu przysłała, jednak ostatecznie przyznał, że pracy ma dużo i ostatecznie podziękował. Nie zabrał się jednak do jedzenia, a odsunął zawiniątko na bok, żeby tym samym dać do zrozumienia, że zajmie się tym później. W tym momencie były ważniejsze sprawy, a konkretniej informacje, które Reika przyniosła ze sobą.
- Owszem. - Odpowiedziała na pytanie o Cesarza. - Dwa razy, ale dopiero za drugim, kiedy odwiedził nas w pokoju, w którym nas ugoszczono, mieliśmy szansę porozmawiać przy herbatce o tym wszystkim, co tak Cię interesowało.
Tutaj oczywiście miała na myśli informacje na temat tego, co się wydarzyło na Hyuo, czy Rada mówi prawdę w kwestii Cesarstwa i czy udało jej się załatwić ewentualny sojusz, który chodził ojcu po głowie, przez wzgląd na wcześniejsze relacje z byłą Liderką Yuki. Cóż, odpowiedzi na to wszystko, mogą się okazać dla niego zaskakujące, a tą najbardziej będzie zapewne tożsamość samego Cesarza, o czym jeszcze nie miał pojęcia. Dziwny też był fakt, że to Cesarz pofatygował się do nich, a nie przyjął ich oficjalnie w sali tronowej.
- Zapewne ucieszy Cię fakt, że Pierwszym Cesarzem Morskich Klifów został Yuki Natsume. - Oznajmiła z rozbawieniem. - Dziwne uczucie, mieć Cesarza za przyjaciela. Podczas koronacji omal nie dostałam zawału.
W tym momencie Kazuo mógł bez problemu pojąć, co oznacza ta informacja i jak wiele korzyści mogła w tym przypadku przynieść. Tym bardziej, że Natsume, mimo że nie poznany osobiście, był w jej rodzinie dobrze wspominany ze względu na fakt, że był druhem Shigeru i chronił Reikę podczas Pustynnego Pogromu, pomagając też w ratowaniu Isoshiego. No i oczywiście ojciec pamiętał go z faktu, że wygrał turniej w Sabishi, udowadniając tym samym swoją siłę.
- Chciałeś wiedzieć, jaka była prawda odnośnie morderstwa wysłanników Rady na Hyuo i czy mają rację co do Cesarstwa. - Kontynuowała. - Tak jak się spodziewałam, mieli powód, aby odesłać Radzie głowy tamtych w koszykach. Tak jak było w naszym przypadku, Rada nawet nie kiwnęła palcem, żeby wspomóc ich w tej wojnie przeciwko agresorowi, a gdy wygrali, ponosząc ciężkie straty, chciała ich stłamsić i podporządkować sobie, jednocześnie nakazując pozbyć się Ranmaru, uznając tym samym, że to przez nich wybuchła wojna. Do tego nowym Liderem Klanu miał zostać jeden z podporządkowanej im Starszyzny Yuki, która jako pierwsza podkuliła ogony i uciekła, gdy rozpoczęły się walki. Dla Garekiego to była hańba, więc zamordował i Starszyznę i wysłanników Rady, po czym obwołał się Liderem. Jego pierwszym posunięciem było odcięcie się od zakłamanej Rady, a drugim, skazanie się na wygnanie i mianowanie swoim następcą Natsume. To cała prawda. Rada wypięła się na nich, tak jak na nas pod Górą Czaszki, a potem oczekiwała posłuszeństwa i pozbycia się sojuszników, którzy wspierali Yuki podczas wojny. Na taką hańbę nie mogli się zgodzić i doskonale to rozumiem.
Dała ojcu chwilę na przemyślenie tego, co przed chwilą usłyszał, ale jeszcze nie skończyła. Do tych informacji była dołączona jeszcze jedna, bardzo istotna kwestia, którą Lider Senju powinien wziąć pod uwagę, a mianowicie fakt propagandy, którą Rada rozsiewała po całym kontynencie, pomstując na Cesarstwo, które stało się wrogim krajem.
- To wszystko, czym karmi was Rada, to kłamstwo. - Powiedziała dobitnie. - Cesarstwo wcale nie jest wrogiem kontynentu, wręcz przeciwnie. Natsume jasno dał do zrozumienia, że nie ma zamiaru atakować kontynentu, ale jeśli zostanie zmuszony do walki, to będzie bronił Wysp. Tylko tyle. Czyli przyjął taką taktykę, jak Ty. Nie jesteśmy agresorami, ale jeśli zostaniemy do tego zmuszeni, będziemy bronić swoich ziem. Poza tym, Hanamura to wcale nie miasto ucisku, bezprawia i anarchii. To naprawdę piękna stolica, gdzie ludzie wyglądają na naprawdę radosnych i szczęśliwych. Panuje tam wspaniała harmonia, a handel kwitnie naprawdę dobrze. Widać gołym okiem, że zjednoczenie Rodów Wysp dobrze wpłynęło na wszystkich bez wyjątku. Rozsiewając takie kłamstwa, Rada chce przeciągnąć was, Liderów na swoją stronę i zapewne skłonić do wspólnego wystąpienia przeciwko Wyspom, a to z kolei może się skończyć naprawdę krwawą wojną...
Tutaj zamilkła, pozwalając ojcu zapoznać się dobrze z tym, co właśnie usłyszał i wyciągnąć wnioski. Postanowił samodzielnie podejmować decyzje na podstawie tylko sprawdzonych informacji, a te właśnie mu Reika dostarczyła i to z pierwszej ręki. Rada kłamała i manipulowała, aby tylko zdyskredytować Cesarstwo i doprowadzić do kolejnej wojny, zaś Yuki rzeczywiście byli winni morderstwa, jednak zostali do tego zmuszeni, inaczej straciliby nie tylko swoją dumę i honor, ale także sojusznika, który wspierał ich w boju. Staliby się słabi i narażeni na jeszcze większe zagrożenia, a na to zdecydowanie nie mogli pozwolić i Reika doskonale to rozumiała. Po tym wszystkim, czego się dowiedziała, jeszcze mocniej gardziła Radą.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 8 kwi 2018, o 14:26

Mężczyzna rozsiadł się wygodnie w swoim siedzeniu, Reice wskazując miejsce naprzeciwko siebie. Faktycznie raporty powinno składać się na stojąco, okazując tym samym szacunek osobie Shirei-kana. Zwykły szeregowy Ninja i najważniejsza osoba w wiosce, siedzący naprzeciwko siebie i rozmawiający w najnormalniejszy sposób? Co bardziej wiekowi i wrażliwi na brak taktu osobnicy mogliby się z tego powodu nieźle wściec.
- No tak, Mishima. Mam nadzieję że jego obecność w pałacu nie była problematyczna. - odpowiedział, sięgając po filiżankę z herbatą, która stała na biurku. Parująca, z dodatkiem owoców leśnych, świeżo zaparzona najwidoczniej. Dlaczego niby obecność Mishimy miałaby być problemem dla Cesarza? Może podczas rozmów o potencjalnym sojuszu nie życzyłby sobie obecności osób trzecich? Słysząc o niegdyś wspomnianym Natsume, na jego twarzy pojawił się, kolejny raz zresztą, subtelny uśmiech.
- Więc jednak. Pośród wszystkich Shirei-kan wszystkich Rodów i Szczepów w całych Morskich Klifach, na ich czele stanął Yuki Natsume. A pamiętam jak nie tak dawno brał udział w Turnieju Piaskowych Filarów. Krwawe Pokolenie nie próżnuje w zaskakiwaniu nas, starych wyjadaczy. Chociaż przyznam, że prędzej spodziewałem się Hōzuki Mayumi. Słyszałem, że niezłe z niej ziółko, naprawdę nieobliczalne. - zaśmiał się, ale z umiarkowanym entuzjazmem. Dokładniej przypatrzył się swojej córce, jak gdyby doszukując się u niej oznak wskazujących na to, że słowa te były żarem. Utwierdziwszy się w przekonaniu o prawdziwości, jakoby Natsume faktycznie był Cesarzem, zaniechał prób. I skupił się wyłącznie na tym, co opowiadała mu w tym momencie Reika.

Prawda o Radzie. Kunoichi dowiedziawszy się o wszystkim od samego Cesarza, mogła z pełnym przekonaniem zdać raport, nie martwiąc się o jego autentyczność czy potencjalne przemieszanie faktów. Natsume przecież by tego nie zrobił, prawda? Lider spoważniał, wyłapywał każde wypowiedziane słowo. Wyglądał, jakby miał przed sobą niesamowicie trudną łamigłówkę. Partię shogi, w której stawka jest naprawdę wysoka i w którą włożyć musi całe swoje umiejętności.
- Więc to wszystko sprawka Garekiego. A już myślałem, że rola Natsume w tym wszystkim była znacznie większa. Ale powodu do mordowania zwykłych posłańców, niewinnych w jakikolwiek sposób sytuacji pomiędzy Cesarstwem a Radą, nie widzę nadal. Nie powiem, nieco mnie tym rozczarował. - odpowiedział, nadal z miną wyrażającą głębokie zastanowienie i skupienie. Oczekiwał na odpowiedź Reiki, jakąś reakcję, jej opinię o tym.
- Reika, nie wydaje ci się że twoje słowa są zbyt dosadne? Czy sprawdziłaś każdego mieszkańca Cesarstwa, czy jest radosny i szczęśliwy? Kiedy organizujesz wydarzenie dla gości z różnych stron świata, nie pokazujesz im całokształtu, a wybraną jego część, na podstawie której wyrobią sobie opinię o całej strukturze. I zazwyczaj wybiera się jak najlepszą część. Dostałaś tylko to, co chciał ci pokazać Natsume. - chłód jaki z niego bił nie był może aż tak dotkliwy, ale jego realizm i sceptycyzm kontrastował mocno z bardzo pozytywnymi wrażeniami Reiki odnośnie Cesarstwa i Natsume. Kazuo wypuścił powietrze, przecierając oczy i sięgając po herbatę. - Nie bronię Rady w żadnym wypadku, ale pamiętaj że propaganda Rady to nie jedyna, na którą jesteśmy narażeni. Organizacja koronacji i turnieju to także propaganda. Skierowana do nas, żebyśmy utwierdzili się w przekonaniu, że Cesarstwo dobrze prosperuje, jest bogate, a mieszkańcy szczęśliwi i żyjący w dostatku. Prawda zawsze leży gdzieś pośrodku, pomiędzy tym co mówią obydwie strony. - życiowa lekcja odnośnie prawdy i propagandy. Czy była konieczna? Może Kazuo uważał, że Reika łyknęła ideę szczęśliwej krainy rządzonej przez sprawiedliwego i rozumnego Cesarza. Że bezsprzecznie mu wierzy z uwagi na ich znajomość? A może chce po prostu ją uświadomić, że zbytni subiektywizm może być równie szkodliwy, co czyny popełniane przez Radę?
- Nie zdziwiłbym się, gdyby sytuacja wewnętrzna Cesarstwa była w kawałkach. Złączenie kilku Rodów, stworzenie odpowiedniej administracji, przekonanie się ludzi do cesarza i naprawa stosunków z innymi prowincjami. To wszystko problemy, których nie da się rozwiązać ot tak i wymaga to czasu. Tym bardziej, że Rada będzie starała się wszystko utrudnić. Możliwe że nie wszyscy mieszkańcy są tak pozytywnie nastawieni do kontynentu. Handel nie powinien być dla nich problemem, od zawsze Hyuo i Kantai było dobrym partnerem przez ich dobra naturalne i stal kantańską. Ale potencjalne cła Rady... - urwał w połowie, ponownie głęboko zamyślony. Wzrok zszedł z Reiki i wbił się w biurko. Co prawda wydawał się mówić bardziej do siebie niż do Reiki, szczególnie w ostatnich zdaniach, aczkolwiek rozmowa pomiędzy nimi jeszcze się nie skończyła. Nic na to nie wskazywało.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2137
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 8 kwi 2018, o 17:05

Reika przekręciła głowę na bok z wyraźnym zdumieniem, zastanawiając się przy tym, dlaczego obecność Mishimy miała być problematyczna. Natsume z kulturą podszedł do jej partnera, a nawet pozwolił sobie na złośliwą uwagę na temat jej humorów. Fakt, panowie w pewnym momencie urządzili sobie przepychankę słowną i walkę na te same argumenty, jednak nikt do nikogo nie chował urazy z tego tytułu. Wszystko było w porządku.
- Nie, nie była. - Zapewniła z uśmiechem.
Rozwijanie tego tematu było zbędne, więc skupiła się na dalszej części. Widząc, jak ojciec dziwnie na nią zerka, jakny chciał się upewnić, że zwyczajnie go nie wkręca z Cesarzem Natsume, Reika zachowała pełną powagę, chociaż w duchu ledwo powstrzymywała się od śmiechu. To naprawdę zabawne, że w tak ważnej kwestii, ojciec podejrzewał ją o żarty.
- Jeśli rzeczywiście Mayumi taka jest, to najwyraźniej łatwo nie oddała możliwości zostania Cesarzową. - Blondynka wzruszyła ramionami. - Zapewne Natsume musiał się jakoś wykazać, żeby wszyscy go poparli i zaakceptowali, ale to już nie moja sprawa. Cieszę się z tego wyboru, ponieważ jest to człowiek na właściwym miejscu.
Gdy Kazuo doszedł do wniosku, że cały ten burdel na Hyuo, to wina Garekiego i że nie widzi powodu do mordowania niewinnych ludzi w postaci wysłanników Rady, Reika westchnęła tylko z rezygnacją. Osobiście miała inne zdanie na ten temat, ale możliwe, że w tym momencie zbyt mocno zaślepiał ją gniew do Rady. Najważniejsze jednak było to, że to nie Natsume miał krew na rękach, a sprawca sam siebie wygnał, przyjmując to jako karę za swoją zbrodnię.
- Nie, Natsume nie miał z tym nic wspólnego. - Odpowiedziała z powagą. - A Gareki sam wymierzył sobie karę za popełnioną zbrodnię. Jak mi powiedziano, coś w nim pękło, gdy dowiedział się, jak jego Ród mógł nisko upaść przez bandę hipokrytów. Bardzo możliwe, że odesłanie głów miało być formą zemsty za to wszystko i oficjalnym wypowiedzeniem posłuszeństwa Radzie. Wyspiarze to strasznie dumni i uparci shinobi, a do tego niesamowicie zaprawieni w boju. Nie pierniczą się z niczym, z resztą sam widziałeś, jak po nie przyszli.
Ojciec nie wyglądał na przekonanego odnośnie tego, co mu powiedziała o Hanamurze. Owszem, miał rację w tym, że dostała tylko próbkę ogólnego zarysu, jednak znała się co nieco na ludziach i potrafiła dostrzec pewne indywidualne zachowania, mogące wskazywać na daną sytuację. Wieloletnie doświadczenie jako medyk i kunoichi pozwoliło jej wstępnie ocenić sytuację.
- Przyznałabym Ci rację, gdybym nie widziała reakcji ludzi na koronacji Natsume. - Stwierdziła, krzyżując ramiona na piersi. - Oni naprawdę się cieszyli i ufali, że ich życie teraz zmieni się na lepsze. Zapewne Zangetsu trzymał ich pod wielkim uciskiem i teraz zostali wyzwoleni. Co więcej, Hanamura była bardzo pilnie strzeżona, żeby nikomu nie przyszło do głowy coś kombinować. Wiesz jak zachowywali się mieszkańcy? Nie chodzi przestraszeni, nie oglądali się przez ramię, ufali, że są bezpieczni, że są chronieni. To dowód na to, że Cesarstwo naprawdę dba o swoich ludzi. Owszem, każda stolica ma biedniejszą dzielnicę, nawet my, ale taka jest kolej losu i jedynie możemy starać się jakoś to polepszyć. Poza tym, to dopiero początki i próby ogarnięcia tego całego chaosu po poprzednich właścicielach Kantai, więc tym bardziej jestem pełna podziwu.
Uśmiechnęła się, gdy Lider uznał koronację, turniej i festiwal za propagandę Cesarstwa. W sumie to ciężko jej było uwierzyć, że mógł powiedzieć coś tego, no ale chyba będzie trzeba wyprowadzić go z błędu, bo nie chciała, żeby miał źle wyrobione zdanie.
- Tato, propaganda to kłamstwo. - Powiedziała z przekonaniem. - Rozsiewanie nieprawdziwych informacji, aby zdyskredytować drugą stronę, więc proszę, nie porównuj tych dwóch rzeczy. Cały festiwal miał za zadanie przede wszystkim uczcić koronację pierwszego Cesarza, a do tego był sygnałem dla Rady, że Rody Wysp się nie ugną. Natsume w swoim przemówieniu nie rozwodził się na temat tego jaka zła jest Rada, nie przekonywał nikogo do przyłączenia się do Cesarstwa, nie siał buntu i zamętu. Zapewnił tylko, że będzie bronił swojego kraju i pokazał, jak bardzo mu zależy na społeczeństwie, które teraz ma pod swoją opieką. Nie byłeś tam, nie słyszałeś tego. Nie twierdzę, że wszystko jest idealne, bo po tak ciężkiej wojnie trudno jest się podnieść i stworzyć tak ogromne zmiany. Nie zdziwiłabym się, gdyby ich skarbiec wołał o pomstę do nieba, jednak mam nadzieję, że dadzą radę i przetrwają ten kryzys. Są samowystarczalni, a do tego handel może im też przynieś całkiem spore korzyści. Jak na początek, radzą sobie naprawdę dobrze, a militarnie są naprawdę groźni. Ich zabezpieczenia są tak dobrze przemyślane, że wypłynięcie na wody i zaatakowanie to samobójstwo. Z powietrza też nie da rady się przedrzeć. Są gotowi na wszystko.
Westchnęła, na chwilę milknąc. Nie podobało jej się podejście ojca do tego wszystkiego. Wysłał ją, ponieważ miał zaufanie do jej oceny sytuacji, a mimo to podawał w wątpliwość jej słowa. Czy on naprawdę myślał, że dałaby się nabrać na otoczkę? Była realistką i dobrze wiedziała, o znaczy podnieść się po ciężkich stratach. Widziała to po bitwie z Uchihami. Do tej pory jest im ciężko, ale oni nie mają takich możliwości jak Wyspy. Do tego oni są osamotnieni, zaś Cesarstwo składało się z kilku rodów, które nawzajem się wspierały i wspólnie dbali o swoje ziemie.
- Usiłuję pokazać Ci różnicę między Radą, a Cesarstwem. - Powiedziała na koniec. - Ta pierwsza rozsiewa kłamstwa, aby zyskać zwolenników i prawdopodobnie będzie chciała rozpętać wojnę i poświęcić nas wszystkich tylko po to, żeby odzyskać wpływy na Wyspach. Cesarstwo zaś, zamierza się tylko bronić i zapewniło, że nie jest wrogiem kontynentu. Nie pomstuje, nie buntuje, nie sieje propagandy przeciwko Radzie. Jest bardzo silne militarnie, może trochę słabsze ekonomicznie, jednak stawiam, że to kwestia czasu. Początki zawsze są trudne. Prosiłeś, bym oceniła sytuację, więc oceniam. Rada kłamie i prawdopodobnie będzie chciała doprowadzić do wojny, na co nie możemy pozwolić. Cesarstwo zaś bardzo szybko podnosi się po wojnie i jest na dobrej drodze do stworzenia naprawdę dobrze prosperującego, bezpiecznego państwa. To co widziałam, to tylko początek i to całkiem dobry początek.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 10 kwi 2018, o 00:15

Sceptyzm i wyjątkowo ostrożne nastawienie Kazuo było nieco niespodziewane, biorąc pod uwagę jego plany z Cesarstwem przed wysłaniem tam Reiki. Oczywiście stworzenie sojuszu z nową siłą na światowej scenie jest sprawą która wymaga najwyższej ostrożności i nie można postępować pochopnie i trzeba działać z rozwagą. Jednak insynuacje Shirei-kana nie spodobały się jego córce, która przystąpiła do żarliwej obrony tego, co widziała na miejscu. Ponownie, Kazuo wysłuchiwał jej w milczeniu i nie przerywał dopóki ona nie skończyła.
- Rozumiem, jednak nie Natsume spowodował śmierci tych ludzi. - odpowiedział, po czym praktycznie natychmiast wznowił konwersację - Obecność straży może też służyć do tego, żeby ktoś nie wygłaszał niekorzystnych opinii. Pilnowanie porządku, także organizacyjnego. - ponownie ciężko wzdechnął, czując na sobie spojrzenie swojej córki. I słysząc to, co mówi. Z jej punktu widzenia Rada jest zła, a Cesarstwo dobre. Czarne i białe, dwa przeciwne bieguny. Popijając herbatę wysłuchiwał jej słów odnoszących się do propagandy, do przemowy. Skupiał się jak tylko mógł, zerkając na pozostawione na biurku papiery, szybko wracając do Reiki.
- Co do przemowy, to nawoływanie do nienawiści w stosunku do innych prowincji bądź jakiekolwiek inne kontrowersyjne kwestie byłyby naprawdę ryzykowne, zwłaszcza kiedy cały świat patrzy. Ludzie faktycznie pokładają wiarę w Natsume i w to nie powątpiewam, szczególnie biorąc pod uwagę poprzednią władzę i jej ucisk. I twój raport. I muszę cię rozczarować, propaganda to nie jest kłamstwo z definicji. To manipulacja. Można manipulować ludźmi mówiąc im czystą prawdę. Natsume również może chcieć nami manipulować, jakoby Cesarstwo było w świetnym stanie gospodarczym i militarnym, czego dowodem miałby być turniej i koronacja. Nie musi być to kłamstwo, ale celem jest wywołanie upragnionego efektu. Mówisz że są samowystarczalni, ale czy masz na to dowody? Czy podawał ci dokładne informacje o gospodarce żywieniowej i produkcji na terenach Cesarstwa? Reika, nawet jeśli Natsume jest twoim przyjacielem, to w polityce nie ma miejsca na przyjaźnie, są tylko interesy. A ty, wydaje mi się, ufasz za bardzo i nie kwestionujesz tego co widzisz. I to może mieć fatalne skutki. - jego słowa niczym młot uderzały w twardą ścianę przekonań, którą Reika wybudowała i którą najpewniej starała się utrzymać. Chłodny ciąg zdań, podważający uczciwość Natsume i jego słowa? Oparcie na zaufaniu, turniej służący za propagandę? Wszystko było możliwe, gdyż jak sam określił - w polityce nie ma miejsca na przyjaźnie.
- Wiem że usiłujesz, po twoim raporcie doskonale zdaję sobie sprawę z różnic pomiędzy Cesarstwem a Radą. Ale nadal, utworzenie sprawnej armady tuż po wojnie wydaje się nieco zbyt optymistycznym scenariuszem. Nawet zakładając ogromne umiejętności organizacyjne nowego Cesarza, na wszystko potrzeba czasu. Ilość strażników na turnieju nie jest świadectwem organizacji prawdziwego wojska. Ale jestem świadom, że w tym momencie natura uczyniła z nich twierdzę, niedostępną lądem, morzem i powietrzem. Nawet jeśli nie planują agresji teraz, to jaka jest gwarancja że nie zmienią tego nastawienia w przyszłości? Jeśli są to jedynie słowa Natsume, to jest to deklaracja mocno niestała. A jawny sojusz z nimi, nawet w obecnym stanie Rady, byłby ryzykowny i mógłby ściągnąć na nas więcej kłopotów. Dlatego powstrzymałbym się od oficjalnego stanowiska Senju w kwestii Cesarstwa. Zakulisowo można pomyśleć. Co Natsume powiedział o potencjalnych kontaktach z nami i resztą kontynentu?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2137
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 10 kwi 2018, o 11:44

Reika przewróciła oczami, słysząc o tym, jakoby straż miała pilnować, aby nikt nie wygłaszał niekorzystnych opinii, ale ostatecznie nie odezwała się na ten temat. Powoli ją męczyło podejrzliwe podejście ojca i lepiej jak najszybciej zakończyć ten temat. Skoro chce się nakręcać takimi domysłami, to proszę bardzo, ale jej niech do tego nie miesza. W sumie to nie podobało jej się, że podważa jej słowa, no ale co zrobić. Najwyraźniej powinna mu przekazać bardziej sceptyczny obraz niż tylko prawdopodobieństwo biedy w skarbcu i kiepska gospodarka. No ale opisała mu wszystko, jak to wyglądało z jej perspektywy, a Hanamura wręcz tętniła życiem i pozytywną energią. Co niby miała powiedzieć?
Kolejny wywód na temat propagandy i kolejna sugestia, że Natsume może manipulować faktycznym stanem Cesarstwa. A nawet jeśli, to co z tego? Odbiorcą miała być tylko i wyłącznie Rada, a nie potencjalni sojusznicy. Z resztą powiedziała ojcu, że militarnie są silni, ale gospodarczo zapewne już mniej, ale jak zaznaczyła, to dopiero początki i mogą stanąć na nogi. Zróżnicowany teren wysp pozwalała na hodowlę zarówno zwierząt, jak i roślin, do tego połowy ryb, owoce morza, perły, bursztyny. Z tego wszystkiego może powstać naprawdę spore bogactwo, jeśli tylko dobrze się tym zarządza. Do tego wygląda na to, że kontynent średnio zaniechał handlu z Morskimi Klifami, więc to też jest dodatkowy zysk. Z nimi, czy bez nich, Cesarstwo jest w stanie podnieść się i przetrwać, bez niczyjej pomocy.
- Tato, to Wyspy. - Zaznaczyła ze spokojem w głosie. - Natsume nie musiał mi przedstawiać sytuacji gospodarczej, żeby wiedzieć, jakie możliwości daje im ląd i morze. Wystarczy wziąć to na logikę. Wiesz jakie bogactwa kryją się na dnie oceanu? Ryuzaku no Taki cieszy się naprawdę dobrym zyskiem z bursztynów, zaś Cesarstwo ma Hoshigaki, którzy są świetnymi pływakami i bez problemu mogą nurkować po muszle i perły. Z tych drugich można zrobić naprawdę drogocenną biżuterię, którą chętnie kupią zamożni, nawet na kontynencie. Do tego ryby, owoce morza. Nawet na lądzie mają tereny, które nadadzą się pod uprawę i wypas zwierząt. Nie na dużą skalę, ale wystarczającą dla nich. Także naprawdę bym się tym nie przejmowała, bo mają sporo alternatywnych źródeł, z których mogą czerpać nie tylko żywność, ale i zysk. Muszą mieć tylko trochę czasu, żeby stanąć na nogi. Jedyny minus w tej kwestii jaki zauważyłam, to niewielkie tereny leśne. Może im brakować drewna, jeśli chcą zadbać o opał do domów i utrzymanie statków.
W końcu na czymś trzeba było ugotować i ogrzać się w zimowe wieczory, zaś flota bojowa i rybacka również potrzebowała surowca do napraw i renowacji, a także ewentualnej rozbudowy, nie wspominając już o budowie nowych budynków i tak dalej. Tutaj dała wyraźny sygnał ojcu, że w tym akurat mogliby im pomóc, gdyby tylko Kazuo zechciał. Nie musieliby nawet transportować drewna przez morze, co byłoby ryzykowne, upierdliwe, a do tego drogie. Wystarczyłby jeden doświadczony Senju, który na konkretnej powierzchni, tworzyłby im cały czas las za pomocą Mokutonu. Dzięki temu mieliby stałe i niewyczerpalne źródło tego surowca.
- Owszem, cały czas powtarzam, że to dopiero początki i potrzebują czasu. - Przytaknęła ojcu. - Co do ich agresji, to mogę Cię tylko zapewnić, że za panowania Natsume nie musimy się tym martwić. On naprawdę nie chce dalszej wojny i woli skupić się na umacnianiu swojego Cesarstwa. Nie interesują go ziemie na kontynencie, chociaż nie miałby nic przeciwko sojusznikom. Nie dam Ci jednak gwarancji na to, co się stanie po jego ewentualnej śmierci. Nowy Cesarz może mieć zupełnie inne podejście do tego, ale tym na razie nie powinniśmy się niepokoić. Znam Natsume bardzo dobrze, więc pozostaje Ci tylko zaufać mojemu osądowi. Zrób z tym co zechcesz.
Gdy Kazuo napomknął o tym, że jawny sojusz z nimi byłby ryzykowny, Reika tylko westchnęła, starając się zachować cierpliwość. Oczywiście, że był ryzykowny! Dlatego właśnie Kazuo wysłał ją z poleceniem, aby ewentualne porozumienia miały charakter utajniony. Gdyby Rada się o tym dowiedziała, mieliby totalnie przewalone i doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
- Tak jak nakazałeś, poprosiłam o dyskrecję w tej sprawie. - Zapewniła. - Nie pytałam o resztę kontynentu, ale przez wzgląd na dobre relacje między naszymi klanami jeszcze przed wojną, Natsume byłby zainteresowany sojuszem z Tobą. Zdaje sobie sprawę, że sporo ryzykujemy tym posunięciem, dlatego na początek zaproponował utajniony, obustronny pakt o nieagresji, zaś kwestie gospodarcze i militarne, woli zostawić na później, gdy sytuacja nieco się wyklaruje. Najwyraźniej pierw chce postawić Cesarstwo na nogi, żeby mieć więcej do zaoferowania, no i nadal nie wiemy, co kombinuje Rada z tym swoim festiwalem, chociaż naprawdę obawiam się najgorszego...
Tak oto Kazuo dowiedział się, że Reika zapoczątkowała wstępną rozmowę do ewentualnego sojuszu, co na dłuższą metę mogło się przysłużyć zarówno im, jak i Cesarstwu. Teraz w jego rękach były dalsze posunięcia na ten temat. Po bitwie z Uchihami nadal byli osłabieni, a do tego sami, gdyż Ci, co ich wtedy wspierali, tak naprawdę też bronili swoich ziem i to była bardziej kwestia obowiązku, niż sojuszu. Tutaj miał silne państwo, składające się z kilku klanów, które niedługo może być naprawdę dobrą siłą i wsparciem, w razie jakiś kłopotów.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 12 kwi 2018, o 16:57

Krytyczna ocena ojca Reiki dawała się jej we znaki i to było widać. Potencjalne kontakty pod samym nosem rady faktycznie były niebezpieczne, więc chęć dokładnej oceny i możliwości nowego mocarstwa jest jak najbardziej logiczna. Nawet jeśli dobrobyt jakiego była świadkiem Reika mógł być jedynie farsą, czemu zaprzeczała stanowczo córka. Opróżniając raz za razem filiżankę, Kazuo wysłuchiwał jej argumentów. O bogactwie oceanu także. Bursztyny i inne morskie skarby, widziane u możnych jako ozdoby. Ciężko było opisać wyraz twarzy Shirei-kana w tym momencie, ale było to coś pomiędzy zrozumieniem a zadowoleniem?
- Rada zawsze może nałożyć cła na towary z wysp. Zakładając rzecz jasna, że będzie na odpowiedniej pozycji żeby móc nam to podyktować. Nie byłoby to głupie, wyniszczenie gospodarcze doprowadzi do pogorszenia stanu i uszczuplenia wojska. Ale jeśli Cesarstwo będzie miało czas, jak sama zresztą powiedziałaś, to może szybko się odbić. A dużo towarów zza morza trafia na kontynent, także do nas. - odpowiedział. "Odbić" mogło być nawiązaniem do stanu tuż sprzed wojny, gdyż ona sama poważnie nadwyrężyła możliwości wyspiarzy. Mężczyzna zaczął przeczesywać papiery w poszukiwaniu czegoś, ostatecznie łapiąc pojedynczą kartę papieru.
- Jest naprawdę dużo eksporterów drewna na kontynencie. Głównie Soso i Kaigan, i my rzecz jasna. Gdybyśmy uzgodnili z nimi monopol na dostawy, moglibyśmy na tym dobrze wyjść. Ale z drugiej, Rada na pewno to wypatrzy... - ponownie Kazuo mruczał do siebie. Na pewno możliwość skonfrontowania swojego zdania z czymś był lepszą metodą na podjęcie decyzji niż samodzielne rozważanie różnych opcji, a już na pewno mniej czasochłonną. Ktoś o innych poglądach na dany temat pozwalał dostrzec aspekty swoich, o których wcześniej nie mógłby pomyśleć. Czy tak było w tym przypadku z Reiką? Bardzo możliwe, sraknie sceptyczny Kazuo i Reika uparcie pozytywnie nastawiona do Cesarstwa. Idealne miejsce na kontrast i konfrontację.
- Pakt o nieagresji brzmi jak dobry początek. Mimo że nie ma żadnej gwarancji na jego utrzymanie, słowom można zaprzeczyć bardzo łatwo. A co do festiwalu Rady, to mam pewne pojęcie co do jego celu. Wydaje mi się że uznali ostatnie wydarzenia na wyspach jako bezpośredni atak w ich stronę. Że widok bogatego i dobrze prosperującego Cesarstwa, które jest na tyle zorganizowane by prezentować reszcie świata swoją wolność, niszczy ich reputację i podważa autorytet. Więc chcą się odegrać tym samym, pokazem siły i potęgi. Zakładając najdelikatniejszą opcję rzecz jasna. Po raz pierwszy ktoś nadepnął na odcisk Radzie kilkukrotnie w to samo miejsce. Możliwe że zechcą nawet siłą zmusić ją do ukorzenia się. - ciężko było go określić jakkolwiek inaczej niż poważnym. Nie uśmiechnął się, nie wzdychał. Niczym kamienna statua której wzrok nie był skierowany w konkretny punkt, a gdzieś w dal. W drzwi, w drewnianą ścianę naprzeciwko biurka. Stan ten trwał krótko, po nim otarł czoło na którym pojawiły się niewielkie kropelki potu.
- Warto by wysłać kogoś na ten festiwal incognito. Jakiegoś mało znanego Senju albo kogoś zupełnie z zewnątrz. Na pewno to co się tam pojawi prędzej czy później dotrze do świata, ale relacje z pierwszej ręki są zdecydowanie wyżej cenione od przefiltrowanych. Masz może jakiś pomysł?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2137
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 12 kwi 2018, o 19:25

Kazuo najwyraźniej zaczynał rozumieć, co Reika chciała mu przekazać odnośnie możliwości Cesarstwa pod względem gospodarczym, bo na jego twarzy odmalowało się jakby zadowolenie. Jeśli w tym momencie rzeczywiście mieli problemy, to mają tyle źródeł utrzymania, że są w stanie bez problemu stanąć na nogi. Potrzebują na to tylko trochę czasu. W oceanie nie brakowało bogactw, a dobrze wykorzystane, mogą posłużyć za napełnienie skarbca Cesarstwa, który z pewnością w tym momencie nie ma się najlepiej, patrząc na wydatki związane z wojną Zangetsu i całym tym festiwalem i turniejem. Cóż, o to Blondynka naprawdę się nie martwiła.
- Wątpię, żeby klany przejęły się cłami na towary z wysp. Rada musiałaby nałożyć je naprawdę duże, ale wtedy na pewno nie zyska sobie sympatii. Wręcz przeciwnie. - Stwierdziła z powagą. - Już teraz traci poparcie, skoro planujesz układy z Cesarstwem, a kto wie, jak wielu pójdzie za naszym przykładem. Nie jesteśmy jedynymi, na których Rada się wypięła. Lecąc na Kantai, widzieliśmy na morzu sporo statków handlowych. Ryuzaku no Taki nic sobie nie robi z propagandy Rady i nadal prowadzi wymianę handlową z Morskimi Klifami. Dla nich to dobry interes.
Reika spodziewała się, że jeśli Rada zacznie za bardzo naciskać na klany i ograniczać je różnymi zakazami i dodatkowymi podatkami, to te zaczną się buntować i tym samym wycofają swoje poparcie dla nich. Tym bardziej, że ostatnio staruchy tylko się motają i głośno krzyczą, będąc tak naprawdę bezsilni wobec Cesarstwa, które jawnie się zbuntowało. Jedyną nadzieją było zebranie klanów i rozpętanie krwawej wojny, tylko czy te zgodzą się poświęcić swoich ludzi w walce z mocarstwem, które jawnie powiedziało, że nie jest ich wrogiem? Musieliby zostać zmuszeni siłą.
- Rada niczego nie wypatrzy, jeśli nie będzie żadnych dostaw. - Uśmiechnęła się przebiegle. - Wyślij do Cesarstwa któregoś z zaufanych Senju, który będzie Twoim ambasadorem w sprawach sojuszu. Jednocześnie za pomocą Mokutonu, będzie mógł im tworzyć drewno na miejscu. Dzięki temu zaoszczędzicie czas i nie będziecie musieli martwić się ceną transportu, oraz faktem, czy towar dopłynie do celu. Zyskasz na tym Ty i Cesarstwo.
Lepiej już nie dało się tego wykombinować. Skoro Kazuo i tak potrzebował pośrednika, który zadba o papierkową robotę związaną z sojuszem i będzie jego łącznikiem z Cesarstwem, to jednocześnie może się przysłużyć jeszcze bardziej, dając Wyspom to, co jest im bardzo potrzebne, na czym zyska sam klan Senju. Kwestia tylko dogadania się z Natsume.
- Natsume też nie przywiązuje wagi do słów, właśnie z tego samego powodu, dlatego musicie swój sojusz spisać na zwoju, żeby było wszystko jasne i nikt nie mógł tego w żaden sposób podważyć. - Wyjaśniła ojcu. - Ja miałam zapoczątkować tylko dialog, dokumenty i układy zostawiam już Tobie. Wszystko musicie mieć na piśmie i do tego właśnie przyda Ci się ambasador.
Tym samym wykonała swoje zdanie, z którego w sumie była bardzo zadowolona, bo jeśli ojciec i Natsume dogadają się w kwestii przymierza, to klan Senju też będzie mógł szybciej stanąć na nogi po bitwie z Uchihami. Cieszyła się, że ponownie mogła się przysłużyć, mimo że nie posiadała odpowiednich genów. Przez te parę lat zrobiła naprawdę dużo i była już tym cholernie zmęczona. Ciągłe narażanie się, stres i niepewność, coraz bardziej odbijały się na Reice. Do tego doszła rodzinna tragedia, która podkopała chęci nawet samego Kazuo, który rozważał ustąpienie ze stanowiska, no ale trudno było się dziwić. Strata jedynego syna była naprawdę bolesna.
Słowa Kazuo na temat festiwalu Rady dały Reice sporą satysfakcję, jednak doskonale zdawała sobie sprawę z tego, czym może się to skończyć w najgorszym wypadku. Zaszczuty pies w końcu ugryzie i w tym przypadku może być tak samo. Desperacja Rady może skończyć się wojną.
- Nie możemy dopuścić do najgorszego, tato. - Powiedziała cicho. - Wojna z Cesarstwem będzie drogo kosztować obie strony. Kto potem będzie miał siłę walczyć z prawdziwym zagrożeniem, jakim jest Antykreator, a którego póki co ignorują, zaślepieni nienawiścią? Bo chyba nie sama Rada, wysługująca się Shiro Ryu...
Z resztą, czy powinna się tym tak przejmować, skoro było jasne, że Senju nie wezmą w tym udziału, a Lider rozważa sojusz z Cesarstwem? Owszem, powinna, bo życie nie kończyło się tylko na ich klanie. Sami nie przetrwają, zaś silni byli tylko razem i powinni o tym pamiętać.
Słysząc ostatnie słowa ojca na temat wysłania na festiwal kogoś w charakterze agenta, aby wybadał sytuację i przekazał informacje z pierwszej ręki, Reika uniosła jedną brew. Sama nie nadawała się do tej roboty, ponieważ była już wystarczająco charakterystyczną postacią, ale skoro dostała możliwość zaproponowania kogoś, to czemu nie.
- Jeśli pokażesz mi akta, to mogę Ci pomóc z wyborem. - Odpowiedziała wzruszając ramionami.
Była Kapitanem wojsk Senju, więc dostęp do akt nie był tutaj problemem. Gdy Kazuo pokaże jej papiery, Reika na spokojnie przejrzy dane każdego z nieco lepszych Senju. Nie pośle tam zwykłego Doko, bo to może się okazać za ciężkie zadanie dla nowicjusza, dlatego też patrzyła na wszystkich, którzy posiadali rangę Akolitów. Po chwili wybrała jedną teczkę, oprawioną nazwą ''Senju Oshi'', po czym podała ją ojcu.
- Spróbuj z nim. - Zasugerowała. - Chłopak ma potencjał, a co do przekazywania informacji, to przypuszczam, że Natsume też wyśle swoich szpiegów, więc będziecie mogli potem wymienić się informacjami, które udało się zebrać. Rozumiem, że skoro wybierasz agenta do zbierania informacji, to sam nie wybierasz się do legowiska żmij, prawda?
Ostatnie słowo było wyraźnie zaznaczone i tym samym dało Kazuo sygnał, że jeśli jest inaczej, to Reika zaraz zacznie tu protestować. Nic jednak dziwnego, że nie chciała puścić ojca na Kami no Hikage, skoro to wszystko mogło się skończyć wojną. Kazuo znalazłby się wtedy między młotem a kowadłem, bo z jednej strony chciał układów z Cesarstwem, a z drugiej może zostać zmuszony do wzięcia udziału w ataku na Wyspy. Od wybierania i narobienia sobie kłopotów, mogło go powstrzymać tylko niepojawienie się na festiwalu.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 13 kwi 2018, o 19:59

Załapał? Być może wiedział od samego początku, ale wstrzymywał się z tym do czasu odpowiednich argumentów z jej strony? Reika w każdym razie uważała, że Kazuo został przekonany do możliwości Cesarstwa w zakresie handlu.
- Przejąć się przejmą. Rada, mimo że osłabiona, nadal ma sporo do powiedzenia w wielu sprawach i ma sporo pieniądza. I my, Shinobi, możemy ją sobie bagatelizować, ale Rada ma wpływ na kupców i wiele innych cechów. Jej ludzie działają na wielu płaszczyznach, zazwyczaj niepostrzeżenie. Na umowy dyplomatyczne nie będą mieli wpływu, ale niezależni kupcy to spora część handlu dla każdej prowincji. Prawdopodobnie... Ba, na pewno, mieli też kogoś na koronacji.
- odpowiedział, marszcząc czoło na dość odważną deklarację Reiki. A skoro klany będą musiały się przejmować, to i Senju też. Na to przynajmniej wskazywał Kazuo. Nacisk na klany mógł nie wyjść im na dobre, ale nacisk na kupców? Teoretycznie dobra metoda, ale i tak sprawca będzie oczywisty, prawda? Ceny nie skaczą sobie ot tak. Ale na pewno tobardziej subtelne niż wysyłanie pism i pogróżek.
- Wolałbym nie używać drewna Senju i nie wykorzystywać go jako surowca na sprzedaż. Możliwość tworzenia życia nie powinna być towarem. Poza tym szpiedzy Rady w Cesarstwie na pewno zauważą nagłe pojawienie się chakry Mokuton. Sensorów tam nie brakuje, albo doniesie im szpicel z Ranmaru. Na razie starczy pakt o nieagresji. Sama powiedziałaś, że kwestie gospodarcze zostawi się na później. - powiedział, kolejny raz prezentując ogromną wręcz ostrożność. Założenie że w Cesarstwie są jacyś szpiedzy było rzecz jasna możliwe, szpiedzy-sensorzy tak samo. A tworzenie znikąd drzew będzie dość jasnym sygnałem dla jednego z nich, że Senju i Cesarstwo współpracują między sobą. Nawet jeśli ten osobnik byłby spoza Rodu, to nadal powiązanie Mokutonu z Senju byłoby jasne.
- Mówisz mi o tym jakbym o tym nie wiedział. Oczywiście że wojna to najgorsza opcja. I nie wspominaj o Antykreatorze, jakby miał coś z tym wspólnego. - odpowiedział, wyraźnie rozeźlony słowami córki. Że niby groźba Antykreatora tak na niego zadziałała? Czy wepchnięcie go do rozmowy w sytuacji, w której nie miał on żadnego znaczenia w omawianych relacjach Cesarstwo-Shinrin? Zawiało nieprzyjemnością z jego strony, ale mina pozostała kamienna. Przynajmniej o niego. Po tym nieprzyjemnym i dość nagłym spięciu mężczyzna przesunął się nieco i wyjął z szafki obok kilkanaście plików dokumentów, a następnie wziął drugi taki. Po kilku minutach i przeglądnięciu wszystkich, Reika wskazała na Senju Oshiego.
- Dobry wybór. Już raz przysłużył się mi jako źródło informacji, więc będzie dobrym kandydatem. Tak, on będzie właściwy. - odpowiedział, wstając i błyskawicznie i bez słowa wsadzając wszystkie akta do szafy. Poza jednymi, należącymi do wybranym wspólnie Oshim. Wrócił za biurko, zerkając wyraźnie zmęczony rozmową na czekający posiłek.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2137
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 15 kwi 2018, o 11:54

Pierwsza wypowiedź przekonała Reikę, że mimo wszystko nie należało całkowicie bagatelizować Rady. Nadal miała wystarczające wpływy, żeby zaszkodzić i zmusić do posłuszeństwa, zwłaszcza na płaszczyźnie handlowej i ekonomicznej. To było cholernie frustrujące, ale póki co, nic nie mogli na to poradzić, więc pozostało tylko szukać układów i sojuszów między sobą. Nie była pewna, czy z Kaminari ojciec podpisywał jakieś pismo, ale tutaj, będzie miał sojusz z całym Cesarstwem.
Słysząc, że ojciec nie chce używać Mokutonu jako surowca na sprzedaż, Reika tylko westchnęła. Widać zasady moralne były tu silniejsze, niż najtańsza opcja, no ale ona sama nie miała tych genów, więc nie mogła zrozumieć. Tylko że rozumiała doskonale i jeśli miałoby się to przysłużyć klanowi, to zdecydowałaby się na taki krok. Zwykłe drzewa rosły za długo, do tego dochodził transport i niepewność, że statek nie zatonie podczas sztormu, albo nie zostanie napadnięty. Owszem, w obu przypadkach Rada miała możliwość dowiedzieć się o tym, no ale coś za coś. Póki co, na szczęście kwestii handlowych nie musieli ciągnąć, bo Natsume na razie sam nie zdecydował.
- W takim razie mogę zostać Twoim ambasadorem na Wyspach, jeśli się zgodzisz. - Zaproponowała z powagą w głosie. - Chyba najlepiej bym się nadawała jako łącznik między Tobą, a Natsume. Doglądałabym dokumentów, a dzięki umiejętnościom Mishimy, szybko dostarczalibyśmy wieści z Shinrin do Kantai i na odwrót. Miałabym też lepszy wgląd na postęp Cesarstwa.
Przynajmniej tyle mogła od siebie zaproponować, bo taki też pomysł chodził jej po głowie. Nawet Natsume na odchodnym wspomniała, że może jeszcze wróci w roli ambasadora. Chyba nie było nikogo lepszego na to stanowisko, patrząc na to, co łączyło Reikę zarówno z Kazuo, jak i z Natsume. Do tego Mishima, i mają całkiem sprawną łączność między sojusznikami. Była jeszcze jedna opcja komunikacji, ale o tym Reika jeszcze nie chciała mówić. Najpierw musiała to sprawdzić, a potem będzie przedstawiać rezultaty.
Kiedy Kazuo warknął na nią odnośnie Antykreatora, Reika uniosła brwi. Ojciec bardzo rzadko się na nią unosił, ale najwyraźniej tym razem trafiła w czuły punkt. Antykreator zagrażał im wszystkim i nic na to nie można było poradzić, a najgorsze było to, że Rada to bagatelizuje i skupia cały swój gniew na Cesarstwie, bo wypowiedziało im posłuszeństwo. Przez tych starych durniów jak nic przepadną wszyscy. Nie miała nawet pojęcia, czy na świecie była osoba na tyle silna, która mogłaby się mierzyć ze zmartwychwstałą potęgą.
- Wybacz. - Odpowiedziała ze skruchą. - Nie chciałam Cię zdenerwować.
Po tych słowach wstała i podeszła do okna, które znajdowało się za plecami ojca. Było jej przykro, że woli unikać tak ważnej sprawy, no ale nic na to nie mogła poradzić. Kazuo był dzisiaj w wyjątkowo złym humorze i wolała tego nie pogarszać. Pomogła mu za to wybrać kogoś, kto nadawałby się na wysłanie do Kami no Hikage na przeszpiegi i okazało się, że Senju Oshi już się ojcu przysłużył w podobny sposób. To dobrze. Tym bardziej była przekonana, że to dobry wybór. A skoro wybierał taką osobę, to znaczy że sam nie ma zamiaru pojawić się na wyspie, co sugerowało też przemilczenie jej pytania, więc tylko odetchnęła z ulgą. Nie chciała, żeby ojciec pakował się w to bagno i musiałaby znaleźć dobry sposób, żeby go przed tym powstrzymać.
- Nie krępuj się. - Powiedziała ze spokojem. - Wystygnie Ci.
Nie chciała przeszkadzać ojcu w posiłku, dlatego też ponownie odwróciła się do okna, spoglądając na Hayashimurę. Większą część rozmowy mieli już za sobą. Pozostała jeszcze tylko decyzja, czy może powrócić na Wyspy w nowej roli i doglądać interesu sojuszu, a jeśli tak, to należało załatwić jeszcze jedną rzecz z tym związaną.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość