Szpital

Re: Szpital

Postprzez Reika » 7 maja 2018, o 22:33

Słysząc słowa Ichirou o tym, że sam poszedłby ją wyciągnąć z kąpieli, gdyby wiedział, szturchnęła go w ramię, uśmiechając się przy tym. Tak, on też lubił się droczyć, o czym już nie pierwszy raz się przekonała. W sumie to nawet wyobraziła sobie, jak dostaje od niej w łeb szczotką, za wtargnięcie do łaźni. Byłby do tego zdolny? Kto go tam wie.
- Myślę, że Mishima nie byłby zachwycony, widząc Cię w mojej łaźni. - Stwierdziła, uśmiechając się przy tym łobuzersko.
Potem skupiła się już na rozmowie z kobietą, która również należała do Klanu Sabaku i przedstawiła się imieniem Sachiko. W tym momencie mogła dokładniej przyjrzeć się jej twarzy, która w połowie była poparzona. Blizna ciągnęła się przez niemal całą połowę lewej części lica i kawałek szyi, co wyglądało naprawdę strasznie i nic dziwnego, że kobieta usilnie próbowała odzyskać swoją urodę. Reika nawet nie chciała wiedzieć, jak do tego doszło i jak bardzo bolesne było to przeżycie. W tym momencie wiedziała już, że czeka ją naprawdę dużo pracy.
Kiedy Sachiko podziękowała za powitanie i pochwaliła Hayashimurę, Reika uśmiechnęła się uprzejmie, by następnie unieść brew do góry, słysząc wzmiankę o dobrym towarzystwie. Spojrzała na Ichirou i ponownie posłała mu łobuzerski uśmiech. Już chciała rzucić jakąś żartobliwą uwagę, ale ostatecznie się powstrzymała. Najwyraźniej w towarzystwie tej damy, Ichirou zachowywał się trochę mniej prowokacyjnie i bardziej uprzejmie, więc nie ma co drążyć tematu.
- Lasy Shinrin są jeszcze piękniejsze wiosną i latem. - Odpowiedziała kobiecie. - Jest też zdecydowanie cieplej. Osobiście wolę słoneczną i gorącą pustynię, niż zimę tutaj.
Ichirou już coś o tym wiedział, bo przecież jakiś czas temu była na wakacjach w Atsui i miała okazję się z nim spotkać. Zmarzluch wybrał się na pustynię, żeby wygrzewać się na słońcu. Teraz znowu dostała pozwolenie na odpoczynek w gorącym klimacie, na co bardzo się cieszyła.
- O mój sen nie musisz się martwić. - Zwróciła się do Ichirou. - Dostałam wreszcie trochę wolnego na solidny odpoczynek, więc zamierzam jutro spać tak długo, jak tylko się da.
Gdy znaleźli się w sali operacyjnej, Reika zamieniła pelerynę na fartuch, zaś Sachiko pozbyła się swojej gurdy. Czy była zdenerwowana? Możliwe, ale póki co, nie było tego po niej widać. Reika zaczęła się zastanawiać, czy nie lepiej będzie podać jej narkozę, ze względu na rozległe oparzenie twarzy, no ale ostatecznie z miejscowym znieczuleniem też sobie poradzi. Decyzję pozostawi pacjentce, a tymczasem medyk przyniósł jej miskę ciepłej wody, o którą prosiła.
- Czy Mira ma dzisiaj dyżur? - Zapytała młodzieńca.
- Nie, ale mogę ją ściągnąć. - Odpowiedział medyk.
- Nie ma potrzeby. - Blondynka machnęła dłonią. - Powinnam sobie poradzić.
Chłopak skinął głową i opuścił salę, zamykając za sobą drzwi, zaś Blondynka mogła ponownie skupić się na swoich gościach, a w głównej mierze na swojej pacjentce, której wskazała stół i poleciła, żeby na początek usiadła sobie wygodnie. Podeszła do niej i zaczęła uważnie badać oparzelinę, delikatnie dotykając jej palcami i skupiając się najbardziej na miejscach wokół oka.
- Jestem w stanie to naprawić, ale zabieg trochę potrwa. - Poinformowała na wstępie. - Zwykłą, cienką szramę jestem w stanie przeciąć i ponownie zaleczyć bez skazy w kilka sekund. Przy rozległych bliznach jak ta, muszę wyciąć cały jej fragment i na nowo odtworzyć skórę, co wymaga czasu i sporej ilości chakry z mojej strony. Ichirou już się o tym przekonał, bo sam miał taką bliznę, chociaż zdecydowanie mniejszą i nie w tak trudnym miejscu.
Po tych słowach odstąpiła od Sachiko, kończąc badanie i spoglądając na przyjaciela, który na pewno potwierdzi jej słowa. Sam przechodził przez jej zabieg ''upiększania'', więc wiedział z własnego doświadczenia co i jak. Pozostała tylko kwestia znieczulenia.
- Wolisz Pani, żebym Cię uśpiła, czy mam skorzystać z miejscowego znieczulenia? - Zapytała. - Osobiście wolałabym pierwszą opcję, ponieważ mamy tutaj do czynienia z twarzą i jakikolwiek ruch głową podczas zabiegu może tylko zaszkodzić.
Ichirou wybrał miejscowe znieczulenie, ale w jego przypadku nie musiała mu wykrajać połowy twarzy i uważać na oko, więc było to całkowicie zrozumiałe. Tutaj przydałaby się narkoza, która nie rozpraszałaby pacjentki i ograniczyła jej ruch do zera, co pozwoliłoby Reice spokojnie pracować.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1753
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 8 maja 2018, o 08:41

Wtrącanie się między ich prywatną wymianę zdań nie było w jej stylu, choć trzeba było przyznać, że przyjemnie się to obserwowało. Przyjemnie się słuchało, nie będąc tutaj trzecią kulą u nogi. Czy tam piątym kołem u wozu? Nie pamiętam, jak to szło. Była zbędnym elementem ich znajomości, ale to jej sprawa przyczyniła się do tego, że znów się spotkali. Nie pochlebiała sobie w żadnym stopniu, bo tak pyszna myśl nie przeszła przez jej umysł i nie zamajaczyła na krańcu języka. Tak samo jak nie pojawiła się w niej żadna myśl, że mogłaby być tutaj zawadą. Co najwyżej taka, że chyba nie powinna słuchać, mimo żartobliwego tonu nadal była to prywatna wymiana zdań, ale skoro już tutaj była to słuchanie było raczej niemożliwością. Och, Reika mogłaby przecież dać się rozpieścić. Sława Ichirou w zdolności zabawiania kobiet nie pozostawiała cienia wątpliwości co do tego, że musi być to prawda - chociażby w małej części. Zresztą Sachiko zetknęła się już z Ichirou nie pierwszy raz, a podczas piaskowego turnieju pokazał doskonale, na co go stać. Aach, wydawało się, jakby to było wczoraj... Złudzenie ulotnej młodości, lekkości doświadczeń, kiedy dusze były o wiele bardziej czyste niż dnia dzisiejszego. Nie porwane sny, nie zniszczone stalą mieczy dłonie, nie zmiecione pod dywan marzenia. W każdym razie - Sachiko nie wtrącała się do tej wymiany zdań. Sympatycznej wymiany zdań. Miała wrażenie, że Ichirou nie miałby nic przeciwko, gdyby wniosła swoje cztery grosze, aczkolwiek nie było takiej potrzeby - i nie wiedziała, czy Reika sobie tego życzyła, a mimo wszystko to właśnie przez nią zostali ugoszczeni i to ona zechciała podjąć się naprawienia spaczenia na jej twarzy. Pacjentka więc zawdzięczała blondynce wystarczająco wiele, żeby oddać jej pełen szacunek i wszelakie względny grzeczności.
- Najpierw proponujesz wyciąganie naszej Gospodarz z wanny, a teraz przypominasz sobie o rumieńcach? Cóż, pozory tworzone przez grzeczność również mają w sobie zalążek cnoty. - Uśmiechnęła się, zabarwiając wypowiedź rozbawieniem. Delikatnym, w końcu ta melodia wciąż nie była wystarczająco trwała, żeby pozwolić jej pląsać się samosądem między murami tego szpitala. Choć, rzeczywiście, Sachiko sama była zdziwiona, jak oboje się rozluźnili we własnym towarzystwie podczas tej wycieczki. Jakby urazy, które do siebie wzajem żywili, zmalały - wystarczyło dać im tylko trochę czasu i przekonać się, na jak bardzo podobnych rytmach nadawali.
Przeszli do sali i Sachiko zajęła wskazane przez Reikę miejsce, poprawiając swojego koka, by żadne pasma włosów nie przeszkadzały w doglądaniu blizny. Nie była mała. Nie sięgnęła na szczęście linii włosów, lecz rozciągała się nadal pojedynczymi pasmami wzdłuż skroni, na szyję, zajmowała właściwie cały policzek, sięgając okolic oczu. Szpeciła okropnie twarz Sabaku. Jeśli była zdenerwowana to rzeczywiście nie było widać nawet najmniejszego śladu po tym. Wydawała się być cały czas rozluźniona. W końcu, mimo wszystko, była kunoichi. Nawet jeśli na starsze lata obrała drogę słów a nie miecza.
- Dziękuję za uprzejmość, ale moje zdanie jest tutaj mało istotne. Ufam pani w pełni. Jeśli uważa pani, że lepsza będzie narkoza całkowita, nie mam nic przeciwko. - Skoro potrafiła zedrzeć z Ichirou tyle blizn - to czemu tutaj miałoby się nie udać? Sachiko grzecznie wykonywała każde polecenie wydane przez blondynkę.
Obrazek
And you will never know
And i will never show.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 579
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 8 maja 2018, o 16:48

Atmosfera, która roztoczyła się wokół trójki była zupełnie sielankowa, jakby oderwana od szarej, a przy tym burzliwej rzeczywistości, która panowała za zewnątrz. Powaga jedynie przydreptała do nich na samym początku spotkania, ale już po chwili zorientowała się, że nic tu po niej. Czmychnęła, zostawiając za sobą trójkę shinobi, wymieniających się drobnymi żarcikami i uśmiechami. Z racji, że panie ledwo co się poznały, to Ichirou w głównej mierze narzucał swobodny luz całej rozmowie, żonglując żarcikami między to jedną, a to drugą panną. Wychodziło mu to na szczęście na tyle zgrabnie, że żadna z nich nie mogła narzekać na brak uwagi.
- Może w takim razie przeprowadzka na pustynię? - rzucił, ni to poważnie, w formie w żartu. Na dobrą sprawę nie miał nic przeciwko temu. Ona korzystałaby ze słońca, a Atsui z jej medycznych umiejętności. No i Ichirou miałby możliwość usunięcia blizn na miejscu. Wszyscy zadowoleni.
Potem znaleźli się już we właściwej sali, gdzie brązowowłosy odpuścił sobie już bycie w centrum uwagi i stanął gdzieś bardziej z boku, pozwalając Reice na wyjaśnienia dotyczące planowanego zabiegu.
- Mniejszą? Czyżbyś zapomniała o śladach szponów bestii, która rozszarpała mi cały bark? - rzucił nieco rozbawiony na wzmiankę o małej bliźnie. No dobra, może kilka mniejszych też było, no ale mimo wszystko skaza na twarzy Sachiko była nieduża w porównaniu do tego, z czym już blondynka sobie kiedyś poradziła. W przypadku Sachiko chyba największym problemem była lokalizacja oparzeń, jednak Ichi nie miał wątpliwości co do tego, że jego przyjaciółka z tym sobie poradzi.
Wszystko szło idealnie. Było miło i przyjemnie, czarnowłosa Sabaku wręcz jadła mu z reki i była gotowa dostosować się do wszelkich propozycji. W tym i też do tej z narkozą. Doskonale. Teraz nie pozostawało już nic innego jak zrobić ostatni krok i uśpić Sachiko, upewniając się przy tym, że kobieta nigdy się nie wybudzi. Czyż to nie idealne rozwiązanie? Możliwość odegrania się za wszystkie nieprzyjemne zaszłości bez brudzenia sobie rąk. Bez rzucania na siebie szczególnych podejrzeń, bo to nie on przecież poddawał pacjentkę w narkozie. Reika natomiast była tylko człowiekiem, mogła się pomylić, źle oszacować dawkę i nieumyślnie przyczynić się do wiecznego snu dumnej pani polityk.
Ach, no dobra, tylko żartowałem.
- Sachi... - zaczął miłym tonem, spoufalając się jeszcze bardziej niż do tej pory. - Mam sobie wyjść na czas tej operacji? - To jasne, że jak na wzór dżentelmeństwa przystało, musiał dbać, by dama cały czas czuła się komfortowo. Stąd też pytanie, czy nie przeszkadzało jej, że będzie tuż obok podczas wykonywania zabiegu. Szczerze mówiąc, to samemu nie miał ochoty gapić się, jak Reika majstruje przy jej twarzy. Po co miał sobie psuć jej wizerunek w swojej głowie? Jeżeli więc jego obecność nie przeszkadzała czarnowłosej, to i tak podszedł sobie pod okno i zajął się obserwowaniem tego, co było na zewnątrz. Odwrócony do pań pleckami mógł kontynuować ewentualną rozmowę.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2219
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 8 maja 2018, o 19:46

Reika spojrzał na Ichirou, gdy ten wspomniał o przeprowadzce na pustynię. Kiedyś nawet o tym myślała, ale na obecną chwilę nie wchodziło to w grę, ze względu na bliskie sąsiedztwo z Dōhito. Zresztą to nie on decydował o tym, a jego Lider, więc tutaj też sprawa była trudniejsza.
- Kiedyś o tym myślałam. - Przyznała ze spokojem. - Jednak moje miejsce jest tutaj. A przynajmniej na razie. Co będzie dalej, trudno powiedzieć...
Ichirou nie miał pojęcia, jak w trudnym położeniu politycznym byli z Mishimą, więc zapewne nie zrozumie, co Reika chciała przez to powiedzieć. Ich los zależał od decyzji Ekikena, który równie dobrze, po wezwaniu Mishimy do siebie, mógł się nie zgodzić na jego stały pobyt w Shinrin. Wtedy byłby dwa wyjścia. Albo musiałaby przenieść się do Tsurai, pozostawiając rodzinę, albo tak jak zasugerował ojciec, uciec i przeczekać gniew starca, który przecież długo już nie będzie żyć. Na razie nie chciała o tym myśleć, bo w końcu miała trochę spokoju.
- No dobrze, niech Ci będzie. - Odpowiedziała na uwagę przyjaciela. - Ale nadal była w łatwiejszym do usunięcie miejscu.
Z tym już nie mógł się kłócić, bo co innego bark, a co innego twarz. W sumie to do tej pory pamiętała jego minę, jak sobie zażartowała, że pozbawiła go sutka, którego przecież i tak nie potrzebował. Tak, ta mina była doprawdy bezcenna i Blondynka aż mimowolnie uśmiechnęła się na to wspomnienie. Kto by pomyślał, że ta przelotna znajomość w Ryuzaku no Taki, zacieśni się i utrzyma przez te wszystkie niespokojne lata, pomimo odległości, jaka ich dzieliła.
Gdy Sachiko podziękowała za możliwość wyboru i zdecydowała, że zda się na doświadczenie Reiki, Blondynka skinęła głową. Nawet jej nie znała, a mimo to, dzięki Ichirou, zaufała jej, oddając się pod opiekę medyczną. Do tego cały czas emanowała takim spokojem, że aż budziło podziw.
- W takim razie podam dawkę, która będzie działać przez najbliższą godzinę. - Poinformowała. - Myślę, że tyle czasu mi wystarczy, żeby się ze wszystkim uporać. Połóż się Pani i odpręż. Wszystko będzie dobrze.
Po tych słowach podeszła do szafki i wyjęła z niej odpowiedni słoiczek. Odmierzyła konkretną dawkę w strzykawce, by ostatecznie wrócić do pacjentki. Poczekała jeszcze tylko, aż Sachiko podejmie decyzję odnośnie obecności Ichirou w sali, po czym, gdy skinie jej głową, że jest gotowa. Wymaca żyłę w zgięciu łokcia i wpuści jej narkozę. Po kilku chwilach kobieta zacznie odczuwać senność i ostatecznie zapadnie w letarg. Nie marnując czasu, Reika od razu wykonała pieczęć i na oczach Ichirou, bądź nie, podzieli się na dwie Blondynki. Klon od razu przysunie sobie narzędzia do stołu, oraz miskę z wodą, zaś sama Reika ułoży głowę Sachiko nieco na prawy bok, żeby mieć lepszy dostęp do całej blizny. Ułoży też płótno na jej szyi, żeby krew wsiąkała w materiał, a nie w ubranie pacjentki. Gdy wszystko będzie przygotowane, będzie można zacząć zabieg. Robiła to już wiele razy, więc i z tym sobie poradzi, a mając do pomocy swojego klona, który posiadał również jej medyczne doświadczenie, wszystko powinno pójść w miarę sprawnie. Niestety, musiała podzielić chakrę na pół, między siebie i klona, więc miejmy nadzieję, że to co miała, wystarczy na cały zabieg.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1753
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 9 maja 2018, o 09:05

Czy to był przejaw głupoty, że im ufała? Ichirou i Reice? I czy faktycznie chodziło o to, że tak bardzo im ufa, czy może raczej o to, że była tak zdesperowana, by pozbyć się blizny, że było jej już wszystko jedno? Przyczyny mieszały się ze sobą i nie było jednej prawidłowej odpowiedzi. Już ten temat chyba przerabialiśmy, co? Kobieta nie była na tyle głupia, żeby sądzić, że teraz nagle są z Ichirou bff, ale nie była paranoiczką, choć chyba po tym, co jej się przytrafiło - powinna być. Nie było żadnego logicznego powodu, który przemawiałby za tym, że powinna wystrzegać się Sabaku jak ognia, bo on czyha na jej żywot. Można by rzec, że dość odważnie oceniała mężczyznę, z którym tutaj przybyła, ale przecież nie myliła się - Ichirou nie zamierzał jej zabić podczas snu. Więc skoro zaufaniem darzyła jego - darzyła też Reikę. Wiedziała, przez ile wojen ten mężczyzna przeszedł, a prawdopodobnie nie wiedziała nawet o wszystkich i miała pojęcie tylko o części z potyczek. Jego ciało wydawało się nieskalane żadną bitwą. Żadną walką. Zresztą nie miała tutaj wiele do stracenia. Przecież bardziej oszpecić się tej twarzy już nie dało. Wierutne kłamstwo, bo akurat gorzej zawsze mogło być.
- Spoglądając na piękno Diabła Świtu oraz to, ile wojen przeszedł, jest Pani nadmiernie skromna. Zresztą przebywanie połowy kontynentu specjalnie do Pani nie jest na pokaz. - Tak, dla pierwszego lepszego medyka nie podróżuje się przez pół świata. Tu nie mogło być mowy o pomyłce. Akurat instynkt podpowiadał Sachiko, że Ichirou, podobnie jak ona sama, ma ten syndrom, który nakazuje zrobić coś porządnie, kiedy już coś robić. Ona sama nie tolerowała błędów wynikających z lenistwa czy głupich, zwykłych niedopatrzeń. Zwłaszcza, że na błędach się uczyła.
Kobieta skierowała wzrok w stronę Ichirou, minimalnie zdziwiona tonem, jakiego Ichirou użył i zdrobnienia, jakim się posłużył.
- Nie pamiętam już, kiedy ktoś mnie tak nazywał. - Odwróciła od niego spojrzenie, kończąc poprawianie włosów, żeby czasem nie przeszkadzały podczas operacji. - Byłabym zobowiązana. - Chyba żadna kobieta nie chciałaby, żeby mężczyzna oglądał jej twarz, kiedy będzie rozcinana i sklepiana na powrót. Sachiko nie wiedziała, jak ma dokładnie wyglądać zabieg, ale z pewnością nie mógł być to zbyt przyjemny widok. Wystarczyło jej wspomnień z tego, co polowi medycy czynili na wojnach, żeby wiedzieć, że żadna operacja z nie jest ładna. A ona była przecież zbyt dumna, żeby zapisywać się w umysłach innych słabością i brzydotą.
Sachiko ułożyła się w miejscu wyznaczonym przez Reike i skinęła tylko lekko głową, potwierdzając, że informacje do niej dotarły. Czy faktycznie wszystko będzie dobrze? Musiało być. Dzieci chwytały się tej myśli, starcy chwytali się tej myśli i wszyscy ci, którzy nagle stracili kończyny. Więc dlaczego tutaj miałoby być inaczej? Sachiko usnęła. Sen otulił ją swoimi ramionami i jeśli nawet coś miałoby się jej przyśnić to nie były to koszmary, że ktoś dybie właśnie na jej życie z chęcią zemsty.
Obrazek
And you will never know
And i will never show.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 579
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Reika » 9 maja 2018, o 12:39

W sumie to Sachiko troszkę przesadziła z tym pięknem Ichirou. Nie no, uroku osobistego mu nie brakowało, to fakt, ale co jak co, blizn na twarzy to mu nie musiała usuwać, a to, czym się wtedy zajmowała, było pod ubraniem. No chyba że kobieta miała okazję oglądać Diabła bez ubrania, to wtedy Reika mogła przyjąć do wiadomości, że podziwiała jego nieskazitelną skórę. A tak Ichirou był ten sam, niezmienny już od kilku lat. Doszło mu tylko trosk, które było widać w spojrzeniu.
Z tą podróżą przez pół kontynentu, też było na wyrost, bowiem Shinrin i Atsui leżały praktycznie po sąsiedzku. Oddzielał je tylko Tajemniczy Las, albo Sakai, w zależności jaką drogę się obrało. Mimo to, doceniała gest, że jest na tyle cenionym medykiem, że nawet tak wpływowa osobistość, jak Sachiko, postanowiła się do niej pofatygować.
- Dziękuję za te przychylne słowa. - Odpowiedziała jeszcze krótko kobiecie.
Sachiko zdecydowała, żeby Ichirou na czas zabiegu opuścił salę, na co Reika skinęła głową. Jako medyk, powinna uszanować wolę pacjentki, więc dopilnuje, żeby Diabeł wyszedł, gdy tylko rozpocznie zabieg. Tak więc gdy Sachiko zasnęła pod wpływem narkozy, Blondynka wykonała technikę podziału, tworząc sobie do pomocy klona. W sumie to pierwszy raz użyła tego zakazanego jutsu od czasu, kiedy się go nauczyła. Do tej pory jakoś szczególnie nie był jej potrzebny. Tym razem jednak potrzebowała właśnie takiego klona, który miał też jej medyczne doświadczenie i mógł bez żadnych problemów wyciąć całą bliznę, żeby ona mogła skupić się na leczeniu. Kiedy więc wszystko było przygotowane do zabiegu, Reika okryła jeszcze kocem pacjentkę i zwróciła się do Ichirou.
- Poczekaj proszę na zewnątrz. - Poprosiła. - Ale bądź w pobliżu, na wszelki wypadek.
Gdy Ichirou opuści salę, Reika zacznie. Nakaże swojemu klonowi płytko nacinać skórę wokół blizny, zaczynając najpierw od szyi i stopniowo kierując się w stronę policzka. Gdy miał część zrobioną, poleciła mu delikatnie odkrajać wierzch oparzeliny, odsłaniając zdrową tkankę pod spodem. W tym momencie wkroczyła do akcji, od razu zabierając się na leczenie i regenerację komórek, a potem skóry. Tam gdzie klon odkrajał kolejny fragment, Reika tworzyła nową, zdrową skórę bez skazy. Zadanie wymagało sporo zachodu głównie od klona, który musiał sobie poradzić nie tylko z pozbywaniem się blizny, ale też krwią, która zasłaniała widok. Bardziej męczące zadanie miała jednak sama Reika, która z każdą chwilą czuła upływ chakry. Proces leczenia był jednak na tyle zaawansowany, że nowa skóra dość szybko się regenerowała. Mimo to, Blondynka w pewnym momencie poczuła mocne osłabienie, dlatego też musiała odwołać klona, który dzięki temu przekazał jej sporą część zasobów, które mu wcześniej oddała. Na szczęście sporą cześć twarzy Sachiko miała już naprawioną, więc resztę da radę sama skończyć. Przerwała proces leczenia i sprawdziła stan pacjentki, po czym sama zabrała się do wycinania pozostałych resztek oparzeliny, uważając najbardziej w okolicach oka, aż w końcu cały ten defekt ściągnęła z niej i dokończyła leczenie. Ostatni fragment zasklepił się wreszcie w jedną całość, na co Blondynka odetchnęła z ulgą. Czuła wyczerpanie, ale nie na tyle mocne, żeby zaszkodziło. Pozostało tylko ocenić rezultat, więc zabrała się za obmywanie twarzy kobiety z krwi i z zadowoleniem stwierdziła, że wszystko wygląda doskonale. Zupełnie jakby tego rozległego oparzenia nigdy nie było. Zmyła dokładnie całą krew, żeby nic nie zostało, po czym ukryła ''śmieci'' przed widokiem Sachiko. Raczej nie chciałaby oglądać fragmentów swojej własnej, starej skóry i nasiąkniętego krwią płótna. Gdy skończyła doprowadzać wszystko do porządku. Ruszyła do drzwi i otworzyła je, aby przywołać Ichirou. Powinien gdzieś tutaj się kręcić, tym bardziej, że godzina już prawie upłynęła i Sachiko lada chwila powinna zacząć się budzić.
- Skończyłam. - Oznajmiła zmęczonym tonem. - Niedługo się wybudzi.
Teraz już tylko pozostało czekać, aż Sachiko dojdzie do siebie. Straciła troszkę krwi, ale nie na tyle, żeby jakoś to ją osłabiło. Niemniej, przyda jej się solidny posiłek. Reika wręczyła jeszcze przyjacielowi lusterko, żeby uczynił honory i pokazał kobiecie jej gładką twarz, zaś sama Blondynka usiądzie sobie na krześle przy oknie, żeby trochę odpocząć. Takie zabiegi nadal dużo ją kosztowały i koniecznie musi z tym coś zrobić.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1753
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 9 maja 2018, o 23:36

Jeszcze trochę tego słodzenia i pomyśli, że Sachiko chce go poderwać. Nie żeby miał z tym jakiś problem, wręcz przeciwnie. Polubił ją. Po tym wszystkim, co między nimi zaszło, można było powątpiewać, że jeszcze zapałają do siebie mniejszą lub większą sympatią. Przez wzgląd na wspólny interes klany tolerowanie, umiarkowana akceptacja była jeszcze zrozumiała, ale przerzucanie się luźnymi żarcikami, spoufalanie się, używanie zdrobnień, których już nikt nie używa? No, no, ta mała podróż do Shinrin była niczym małżeństwa terapia, choć w małżeństwie to oni nie byli.
Czasem utworzenia utrzymanego w pokoju mocarstwa potrzebna była wcześniej wojna, a do nawiązania nowych, przyjaznych relacji najwyraźniej potrzebna była blizna.
Skinął głową na słowa czarnowłosej. Tyle mógł jeszcze zrobić. Zresztą i tak nie miał ochoty patrzyć się na nią podczas zabiegu. Postał tu więc jeszcze parę chwil, ale kiedy Reika poprosiła go o opuszczenia sali, nie zamierzał oponować.
- Jasne. I tak widzę, że sobie sprawiłaś towarzystwo - zażartował z jej techniki podziału, a potem wyszedł na korytarz.
Nie był mistrzem cierpliwości, więc prędzej czy później znalazł sobie coś do roboty. Już przespacerowanie się po szpitalu było ciekawszym zajęciem od siedzenia na tyłku. Szczególnie, jeżeli kręcił się tu jakiś młody personel. Jeśli tylko wpadła mu w oko jakaś pielęgniareczka lub inna panienka, to zagaił rozmowę. Wspomniał zapewne o tym, że przybył tu z ciepłego zachodu, że szuka gospody z najlepszym standardem, żeby wygodnie przenocować i tak dalej. Kwestia noclegu była mimo wszystko dość, bo z Sachi mieli za sobą długą podróż, a pora i tak już była dość późna.
Chociaż tyle, że nie musiał czekać w nieskończoność. Po jakimś czasie Reika wyszła na korytarz i poinformowała o zakończeniu operacji. Kiedy tylko znowu zjawił się w sali, rzucił dokładnie okiem na buźkę młodej pani polityk. Była piękna jak zawsze dawniej.
- Mówiłem, że sobie poradzisz - stwierdził, sięgając mieszek z odliczoną wcześniej kwotą, który następnie podrzucił blondynce. Chyba miała refleks, nie?
- Tak jak się umawialiśmy - dodał zadowolony, że umowa została dopięta do końca. A potem odebrał od Reiki lusterko i podszedł do właśnie budzącej się Sachiko.
- A już myślałem, że będę musiał cię wybudzać pocałunkiem, śpiąca królewno - oznajmił z drobnym uśmieszkiem na ustach, chyba dalej testując Sachi i sprawdzając, jak daleko może posunąć się ze spoufalaniem się. Stanął tuż obok niej i wystawił przed siebie lusterko, wolną dłonią robiąc jakieś fikuśne kółka, tak jakby był wodzirejem, który właśnie odsłaniał przed tłumem wspaniałe dzieło sztuki, które ledwo co wyszło spod dłoni artysty. Brakowało jedynie głośnego, entuzjastycznego "tadaaaaaam".
Powinna być zadowolona ze swojego nowego-starego oblicza, bo powodu do narzekań nie było. Bursztynowe oczy nie dostrzegły jakiejkolwiek skazy na twarzy czarnowłosej. Było warto. Przynajmniej teraz nie miał już wewnętrznego grymasu przy każdym spojrzeniu na twarz kobiety.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2219
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Shikarui » 10 maja 2018, o 06:44

Czy kiedy zasypiasz - zastanawiasz się jeszcze nad tym, kiedy się obudzisz? Rano trzeba wstać, ponieważ masz pracę. Należy zjeść najważniejszy w ciągu dnia posiłek, zmobilizować się do posprzątania zabrudzonego mieszkania, wyruszyć w długą podróż do sąsiedniego kraju czy poszukać nowych zleceń. Człowiek nie przyłoży głowy do poduszki a już myśli o tym, co będzie robił następnego dnia. Więc czy kiedy zasypiasz - zastanawiasz się nad tym, czy w ogóle się obudzisz? Wydawało się to tak oczywiste, że nie przyciągało żadnych myśli. Proste - po nocy zawsze nastaje nowy dzień, a każda ciemność zakończona jest otworzeniem oczu. Reguła utarła się na proch i wtarła w naszą skórę jak dziecięcy puder. Pewne refleksje nie były potrzebne, bo były oczywiste. Pewne refleksje nie chciały być snute, bo odpowiedzi, jakie przynosiły, nigdy nie były zadowalające.
Sachiko, zamykając oczy, było to po prostu obojętne. Nie dlatego, że się poddała i nie dlatego, że chciała umrzeć. Była po prostu zbyt silna, żeby dopuścić do siebie myśl, że mogłaby odejść w ciszy tego szpitala, do którego zaglądały leniwe promienie słońca. Wkradały się przez okienko jakby planowały wślizgnąć się do jasnych oczu Reiki i przejrzeć w nich tak, jak młode dziewczyny przyglądają się samym sobie w tafli sadzawki. Było coś niezwykle kojącego w widoku spokojnych i zdecydowanych ruchów blondynki, której dłonie otaczała jasna poświata, a pod wpływem której to poświaty skóra kawałek po kawałku zrastała się i stawała idealnie gładka. Taka jak zawsze. Tylko nie wiem, jak ukojenie można odnaleźć w ostrzach tnących tkankę i czerwieni, która zdobiła białe materiały i ślizgała się po tych częściach skóry, które odcięte jeszcze nie zostały. Widziałam wiele - Reika chyba jeszcze więcej. Nic dziwnego, że można było odnaleźć ukojenie nawet w operacji, kiedy operacja ta nie walczyła o czyjeś życie i nie groziła tym, że osoba operowana może przekroczyć próg śmierci. Łatwo powiedzieć - nie walczyła o czyjeś życie... a jedno życie, to objęte ramionami Morfeusza, ważyło się w bliźnie, która była sumiennie usuwana.
Minęła długa godzina operacji, w której błąkanie się było jedynym zajęciem dla zabicia czasu.
Sachiko budziła się powoli. Jej zmysły leniwie powracały do swoich podstaw, bodźce docierały jeszcze wolniej. Słyszała głosy, rozmowę, krótkie zdania - czy może nawet długie? Po których nastąpiła cisza. Zmęczona cisza, która zachęcała do tego, by przymknąć oczy. By zrobić słońcu na złość i nie pozwalać mu przeglądać się w Twoich oczach. Taka niewinna psota, która nikogo przecież nie urazi. Kobieta odetchnęła cicho, płytko, napinając lekko mięśnie, po czym je rozluźniając, nim rozlepiła powieki. A nad nią? Ten mężczyzna, który ani nigdy nie miał blizny na twarzy ani nie widział go nago. Nie musiała. Tak jak nie musiała rzeczywiście przewędrować połowy kontynentu, by mówić o długiej podróży. Sachiko nie była osobą, która czekała na przymus. Sachiko była osobą, która pierwsza wyciągała ramiona po możliwości, bo wiedziała, że szczęściu trzeba pomóc, żeby zdołało uderzyć cię w życiu.
Czarne, lekko nieprzytomne oczy kobiety zamrugały. Wpatrywała się w Diabła Świtu jak ta Śpiąca Królewna w Królewicza, który nie musiał się zaklinać, że sądził, że bez pocałunku się wybudzi, skoro ona już się czuła jak zbudzona pocałunkiem. Widać było po jej niemalże niewinnej chwilowo twarzy, że się nie rozbudziła. Że tkwiła pomiędzy światem jawy a snu i nawet nie zastanawiała się nad tym, gdzie jest, bo myśli z wolna opadały na swoje miejsce, by dopasować się do realiów. Te same czarne oczy zsunęły się na lusterko, które płynnym gestem, z rozmachem, zamajaczyło w jej polu widzenia, ale na którym skupiła spojrzenie dopiero kiedy znalazło się przed nią.
Wyciągnęła dłonie do swojej twarzy, otwierając szeroko oczy ze zdumienia, rozchylając wargi, jakby chciała coś powiedzieć, ale żadne ze słów nie ułożyło się w odpowiednią całość. Muskając palcami skórę badała strukturę tego, co było zniszczone. Już nie. Już nie... Zakryła usta dłonią, chyba znów chcąc coś powiedzieć, ale znów te słowa utknęły jej w gardle. Przeniosła spojrzenie na Ichirou, jakby chcąc się upewnić, że to nie jest sen, że to nie jest jakaś sztuczka i że to jak najbardziej rzeczywista rzeczywistość. Ta sama, której realia układała sobie w głowie i które już osiadły na jej umyśle. Przynajmniej widać było, że się obudziła.
- Och... na bogów... - Wydusiła z siebie w końcu cicho, unosząc się do pozycji siedzącej i wachlując sobie twarz dłonią. Jej oczy się zeszkliły. Odwróciła się do towarzystwa plecami, uśmiechając, choć nie był to uśmiech podobny do żadnego z jej wcześniejszych uśmiechów. Ewidentnie brało ją na płacz. Tylko duma nie pozwalała beczeć jak małej dziewczynce. Znów oparła dłonie na swojej twarzy. Wrażenie było na tyle silne, że nawet nie dotarł do niej za bardzo żarcik Ichirou.
- Dziękuję. Uratowała Pani moje życie i mówię to z pełna świadomością. Nie ma w tym ani krztyny przesady. - Czy była? Czy blizna może zrujnować czyjeś życie? Komuś, kto młodość zostawił za plecami - jak najbardziej. Szczególnie TAKA blizna. W końcu Sachiko zdołała się ogarnąć. Nie trwało to wybitnie długo, nie zamierzała zajmować gospodarz, ani Ichirou, więcej czasu niż było to wskazane, skoro i tak już tyle go poświęcili.
Obrazek
And you will never know
And i will never show.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 579
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szpital

Postprzez Reika » 10 maja 2018, o 11:25

Gdy Ichirou wspomniał o sprawieniu sobie przez nią towarzystwa w postaci klona, Reika uśmiechnęła się delikatnie. Tak, teraz będzie się bawić sama ze sobą. O ile naprawianie komuś twarzy można było nazwać zabawą. Nie, zdecydowanie nie można było, ponieważ przed Blondynką było trudne i wyczerpujące zadanie, którego koniec przywitała z wyraźną ulgą. Dlatego też, gdy Ichirou powrócił do sali i ocenił jej pracę, westchnęła, słysząc jego słowa.
- Nie twierdziłam, że sobie nie poradzę. - Odpowiedziała zmęczonym głosem. - Mówiłam tylko, że będzie to trudne i czasochłonne. Te zabiegi strasznie mnie męczą...
Sabaku nie zdawał sobie sprawy, jak sytuacja wyglądała z medycznego punktu widzenia i jak bardzo bezbronna teraz była Reika. Wydawało mu się, że to takie proste, zedrzeć z kogoś kawałek skóry i zastąpić nowym. Mimo to, miała jeszcze jako taki refleks, żeby złapać w locie podrzucony przez Ichirou mieszek. Kwota, na którą się wcześniej umawiali, została tylko zważona przez Blondynkę w ręce, po czym schowana do torby przy pasie. Ufała przyjacielowi, więc raczej nie musiała przeliczać tego, co właśnie dostała. Zrobi to innym razem.
- Interesy z Tobą to przyjemność. - Stwierdziła żartobliwie. - Jak tak dalej pójdzie, to stanę się znana na kontynencie ze swoich zabiegów.
Czy tego chciała? Z jednej strony byłby to naprawdę dochodowy interes, ale z drugiej, niepotrzebny rozgłos, którego w tym momencie nie potrzebowała. Cóż, pożyjemy, zobaczymy. Tymczasem pozostało skupić się na Sachiko, która powoli wybudzała się z narkozy. Słysząc słowa o śpiącej królewnie, Reika parsknęła śmiechem. Ichirou i jego bajerowanie panien. Co jak co, ale w tym się w ogóle nie zmienił. Pytanie tylko, co zrobi, kiedy starsza od niego kobieta poleci na te bajery? Czuła, że on kiedyś przez to napyta sobie biedy i prędzej czy później dowie się, co potrafi wzgardzona kobieta. Będzie musiał na siebie uważać.
Pozwoliła Sachiko spokojnie się wybudzić, a potem oswoić z nowym widokiem w lustrze, po czym wstała z krzesła i podeszła do niej. Odwracanie się plecami jej tutaj nie pomoże, bo Reika stanęła przed nią i uniosła jej głowę, zaglądając w oczy. Tak fachowo, z medycznego punktu widzenia, żeby sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku. Kompletnie nie zwracała uwagi na jej wzruszenie.
- Cieszę się, że mogłam pomóc. - Odpowiedziała na podziękowanie. - Doskonale wiem, że każda kobieta chce być piękna. Sama musiałam poddać się swojemu zabiegowi, a raczej ćwiczyłam na sobie, jednak w moim przypadku była to siatka cięć na klatce piersiowej, barkach i ramionach. Pamiątka po technice powietrznej, tnącej niczym ostrza.
W tym momencie Sachiko mogła sobie wyobrazić podłużne blizny, sięgające piersi, barków i ramion, szpecące pełny dekolt Blondynki. To właśnie przez te szramy, Reika zaczęła pracować nad ulepszoną metodą leczenia, żeby nie pozostawiać skaz i móc usuwać już istniejące blizny. Nie licząc siebie, Sachiko była już trzecią osobą, której przywróciła dawny wygląd.
- Jeśli nie kręci Ci się Pani w głowie, to możesz powoli wstać. - Zdecydowała, zabierając z niej koc i składając go. - Zalecam jednak zjeść konkretny posiłek i solidnie wypocząć przed powrotem.
No i na tym jej rola się skończyła. Zrobiła swoje, a pacjentka czuła się całkiem dobrze, więc dalszą opiekę nad nią powierzy już Ichirou. Zapewne będą chcieli zatrzymać się w którejś gospodzie, a następnego dnia powrócą na pustynię. Cóż. Czas rozstania znowu nadszedł i nie wiadomo, kiedy znowu będą mieli okazję się spotkać.
- Uważaj na siebie, Diable. - Zwróciła się z uśmiechem do Ichirou. - Może niedługo znowu dane nam będzie się spotkać. Pytanie tylko, w jakich okolicznościach. Pani, miło było Cię poznać.
Ukłoniła się uprzejmie Sachiko i zaczeka, aż goście opuszczą salę, żeby mogła dokończyć sprzątanie. Po tym wszystkim będzie mogła wrócić do domu i wreszcie odpocząć. Na samą myśl o tym, że Mishima na nią czekał, Blondynka uśmiechała się mimowolnie.


+1000ryo

//Możecie zmykać z tematu :*//
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1753
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 10 maja 2018, o 19:30

Po raz drugi ujrzał ją bez gardy. Bez majestatycznej otoczki. Bez postawy dumnej kobiety władzy, z której zdaniem liczył się każdy lub przynajmniej prawie każdy. Może była jeszcze nieprzytomna i jej umysł wciąż śnił, a może po prostu była szczerze przejęta swym obliczem, które zobaczyła w zwierciadle? Nie było to aż tak istotne jak sam fakt, że Ichirou przez tą krótką, ulotną chwilę miał okazję dostrzec jej bardziej ludzką stronę. Tym razem jednak nie był to żałosny widok osoby, która została zdradzona przez swoich przyjaciół i której kariera mogła runąć w gruzach. Wręcz przeciwnie, był to obraz bardzo pozytywny, przedstawiający reakcję pełną szczęścia, ocierającą się nawet o wzruszenie. Wzruszenie, które rzecz jasna starała się stłumić, co jednak okazało się zbyt trudnym zadaniem. Obyło się bez żarliwych scen, ale Sabaku Sachiko, podchodząca do wszystkiego z wielkim opanowaniem i mająca wszystko pod kontrolą, wciąż głęboko spała. Ta scenka chyba nawet odrobinę rozbawiła Ichiego, który nie ukrywał w tym momencie swojego uśmiechu. Zresztą, nie musiał, bo czarnowłosa i tak teraz była odwrócona od niego i próbowała przywrócić się do porządku.
Im dłużej ją znał, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że pod tą twardą, solidną kopułą kryje się znacznie bardziej wrażliwa kobieta niż mogłoby się to wydawać. Chociaż z drugiej strony, może to on spoglądał na świat przez swoje zakrzywione zwierciadło, które nie odbijało pełnego spektrum światła, tak jakby odfiltrowywało pewne wartości, które ciężko mu było w sobie odnaleźć?
Na wymianę zdań między paniami jedynie prychnął. Śmiesznie to brzmiało. Tak jakby tylko dla kobiet liczył się wygląd. A faceci to co? No hej, świat gnał naprzód. Nieokrzesani, brudni, poharatani mężczyźni to może i byli, ale gdzieś za murem. Albo na wyspach, bo przecież to tam podobno szczycono się swoją szpetotą.
- Spokojnie, jakoś już sobie poradzimy. - I bez sugestii blondynki Asahi planował gdzieś odpocząć do dnia jutrzejszego. Mieli za sobą całą podróż, Sachi była ledwo po zabiegu, no i poza tym, między dwójką Sabaku układało się zaskakująco dobrze, więc czemu by nie posiedzieć choćby chwilki dłużej, już bez jakiegokolwiek stresu?
- Mam nadzieję, że nie z powodu kolejnych blizn - odparł półżartem. Potem nie pozostało nic innego jak się pożegnać. Skinął lekko głową i rzucił jeszcze od siebie parę słów na koniec.
- Dzięki, Rei-chan. Czmychaj już lepiej do swojego mężczyzny, bo jeszcze zacznie coś podejrzewać, zrobi się zazdrosny, czy coś. Pa! - Potem już tylko obrót na pięcie i wspólne wyjście z odświeżoną panią polityk, która na nowo była atrakcyjna i znów aż miło się na nią patrzyło. Szczególnie, gdy trzymała tak wysoko swojej codziennej gardy.
- Stawiasz kolację - oznajmił krótko, nie dając jej nawet możliwości wyboru. No przecież na pewno mu była wdzięczna za fatygę i uruchomienie swoich kontaktów, więc dał jej pierwszą lepszą sposobność do spłacenia długu w jakiejś tam cząstce. No, chyba że czarnowłosa miała jakiś inny pomysł na okazanie swojej wdzięczności. Ichirou jak to Ichirou, zawsze był chętny i otwarty na wszelkie propozycje.


- 1000 Ryo
[zt]
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2219
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 11 maja 2018, o 21:19

Reika skinęła głową z zadowoleniem, gdy Ichirou zapewnił, że zatrzymają się gdzieś na noc i odpoczną, żeby jutro wrócić do Atsui. Dobrze, bo Sachiko przyda się posiłek i trochę snu, inaczej mogłaby mu paść z wyczerpania podczas drogi. Tym jednak nie musiała się już przejmować, bo przyjaciel brał to na siebie. Uśmiechnęła się jeszcze, gdy wyraził nadzieję, że ich ponowne spotkanie nie będzie spowodowane kolejnym bliznami.
- Ja też mam taką nadzieję. - Odpowiedziała rozbawiona.
Skinęła uprzejmie głową, słysząc podziękowanie Ichirou, po czym parsknęła śmiechem, gdy Sabaku zasugerował jej, żeby wracała do Mishimy, bo ten może się poczuć zazdrosny, że spędza tak późną porę nie z nim, a z innym. Gdyby nie znała Mishimy, to pewnie wzięłaby to sobie do serca, jednak doskonale wiedziała, że co jak co, ale o Ichirou to Brunet nie musiał być zazdrosny, tym bardziej, że miał okazję poznać go osobiście i widział, jakie relacje łączą ją z Diabłem Pustyni. Ta sama sytuacja była z Natsume. W obu przypadkach byli to przyjaciele, którzy nie wykraczali poza tą strefę, chyba że w żartach i przekomarzaniach.
- Nie ma sprawy. - Zapewniła. - Bezpiecznej podróży.
Podziękowała też za zaproszenie od Sachiko, która była gotowa ugościć ją, gdyby Blondynka przybyła do Atsui. Musiała przyznał, że był to naprawdę miły gest z jej strony i może kiedyś będzie mogła skorzystać z tego zaproszenia. To niesamowite, jak jej znajomości rozszerzają się o kolejne, wpływowe osoby. Sama Liderka Yamanaka wisiała jej przysługę za ocalenie mieszkańców Soso, czego jeszcze nie miała okazji w żaden sposób wykorzystać, żeby wyrównać rachunki. Tak samo było z jednym Kōseki, któremu pomogła podczas Pustynnego Pogromu, ratując życie jego przyjacielowi. Jej siatka kontaktów powoli rozrastała się i kiedyś mogła się przydać.
Gdy goście z pustyni opuścili salę, Reika posprzątała do końca po zabiegu, a na końcu pozbyła się odpadów. Podczas tego zabiegu mogła bez problemu pozyskać komponenty do przeszczepu, jednak wcale o tym nie pomyślała, bo zwyczajnie jej to nie interesowało. Jakoś nie pragnęła zdobycia unikatowych umiejętności danego klanu, nawet Senju, mimo że wystarczyłaby prośba do ojca, lub matki. Bez problemu zgodziliby się obdarzyć ją Mokutonem, by stała się Senju nie tylko z przynależności, ale także z krwi. Jednak Reika nie chciała. Akceptowała siebie jaką była i to jej w zupełności wystarczało. Na swój sposób była wyjątkowa, z powodu wszechstronnych zdolności w jednocześnie kilku dziedzinach.
Opatuliła się swoją peleryną, zakładając kaptur na głowę, po czym opuściła szpital i wyszła w zimną noc. Szła szybkim krokiem, żeby się trochę rozgrzać, ale chłód powietrza szybko dał jej się we znaki. Ruszyła szybciej, z myślą o ciepłym łóżku i jeszcze cieplejszym Mishimą u boku.


[zt]
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1753
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Poprzednia strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość