Szpital

Szpital

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 00:18

Obrazek
Szpital


Jedno z najważniejszych miejsc w osadzie. To tutaj lądują ciężko chorzy, a także ranni mieszkańcy osady. Miejsce o strategicznym znaczeniu dla prowincji z tego względu, że jest na prawdę nie wiele miejsc na tyle sterylnych w których ranni jak i chorzy mogliby dojść do siebie. Kolejnym czynnikiem które sprawia, że miejsca są te tak ważne to to, że na miejscu znaleźć można ludzi wykształconych medycznie i znający medyczne Jutsu co w tych czasach jest rzadko spotykane. Budynek szpitalny składa się dwóch piętrowych kondygnacji. W dolnej położona jest recepcja wraz z salami operacyjnymi, z kolei na górze położone są sale w których znajdują się pacjenci dochodzący do siebie po operacjach bądź oczekujący na nie.

Ważne: Osoby, które trafią do szpitala decyzją Administracji, sędziego bądź misjodawcy, zobowiązane są użyć w swoim poście fabularnym poniższego szablonu

Kod: Zaznacz cały
[color=#808000]Czas leczenia:[/color]
[color=#808000]Link do zdarzenia:[/color]
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2117
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 18 mar 2017, o 19:01

Gdy tylko Lider, w asyście strażnika, wpadł do szpitala z córką na rękach, od razu pokierowano go, gdzie trzeba i zaalarmowano personel. Szybko zjawił się jeden z medyków, który nakazał ułożyć Reikę w jednoosobowej sali i tam zabrał się za badanie kunoichi, jednocześnie wypytując Kazuo, co się stało. Strażnik został na zewnątrz, pilnując wejścia i wzbudzając ogólne zainteresowanie zarówno personelu, jak i tutejszych chorych, którzy zajmowali inne sale. Gdy Lider Senju wyjaśnił sytuację, w której doszło do tego zdarzenia, medyk pokiwał głową ze zrozumieniem i dalej sondował Reikę swoją medyczną chakrą, tym razem jednak skupiając się na głowie. Westchnął i odstąpił od łóżka, spoglądając na przywódcę klanu.
- Śpiączka. - Orzekł z pewnością w głosie. - Rozumiem, że nie dało się ukryć przed nią wiadomości o śmierci brata i powinna się o tym dowiedzieć, jednak najwyraźniej przerosło ją to wszystko po ostatnich wydarzeniach. Przeżyła silną traumę i jej umysł, można powiedzieć ''wyłączył się'', aby ochronić się przed szaleństwem. To dobrze. Zadziałał mechanizm obronny. Musi przede wszystkim odpocząć i dojść do siebie. Nie mam jednak pojęcia, kiedy się wybudzi. Może za kilka dni, a może tygodni. Do tego czasu będzie pod stałą opieką i obserwacją, osobiście tego dopilnuję.
Przygnębiony Kazuo skinął tylko bezradnie głową. Odetchnął nieco z ulgą, kiedy medyk zapewnił, że Reika wróci do zdrowia i nie odbije się to trwale na jej psychice, jednak mocno się zaniepokoił, że był tak blisko doprowadzenia własnej córki do szaleństwa. Jeszcze tego by brakowało, gdyby i ją stracił. Zachodził teraz w głowę, co się wydarzyło podczas wyprawy, czego nie chciała mu powiedzieć, a co doprowadziło ją do takiego stanu. Poważnie go to niepokoiło.
Kiedy zjawiły się sanitariuszki, aby doprowadzić kunoichi do porządku i przebrać w szpitalny strój, medyk i Lider opuścili salę, rozmawiając jeszcze chwilę, po czym ten pierwszy wrócił do swoich obowiązków, zaś Kazuo rozkazał strażnikowi, który z nim tu przybiegł, aby poinformował jego żonę o całym zdarzeniu i przyprowadził tutaj, bo znając ją, za nic w świecie nie wysiedzi w domu i od razu tu przybiegnie, porządnie zaniepokojona. Śmierć syna sprawiła, że przygasła i tym mocniej obawiała się o Reikę, kiedy ta długo nie dawała znaku życia.
Po dłuższej chwili sanitariuszki z ukłonem opuściły salę, zaś Kazuo mógł ponownie wejść i usiąść przy łóżku córki, która w białym, szpitalnym stroju, leżała nieruchomo w czystej pościeli, z rozsypanymi na poduszce, błękitnymi włosami. Jej ubrania zostały równo złożone i ułożone w szafce obok, zaś skóra kunoichi przemyta wodą z pachnącym olejkiem. Lider przetarł dłońmi twarz. On sam, też miał już dość tego wszystkiego i tęsknił do czasów, kiedy niczym nie musiał się martwić, jednak jako Shirei-kan, miał swoje obowiązki i nie mógł ich zaniedbywać nawet w takich chwilach. Dlatego gdy tylko zjawiła się zaniepokojona żona, wyjaśnił jej wszystko, uspokajając i zapewniając, że wszystko będzie dobrze, po czym wrócił do swojego gabinetu w Siedzibie Władzy, zostawiając córkę z czuwającą przy niej matką.


Reika poruszyła się w pościeli i powoli otworzyła oczy. Jasność pomieszczenia od razu ją oślepiła, więc zmrużyła je, czekając aż się przyzwyczai. Poczuła jak ktoś łapie ją za rękę i lekko ściska dłoń, więc zwróciła głowę w kierunku osoby, które siedziała teraz na skraju jej łóżka i przyglądała się jej niepewnie. Minęła chwila, zanim obraz jej się wyostrzył i mogła rozpoznać, na kogo właśnie patrzy.
- Mamo... - Wychrypiała cicho, jakby od dawna nie używała własnego głosu.
- Jestem tutaj. - Odpowiedziała z ulgą. - Już dobrze. Napij się.
Wzięła kilka łyków zimnej wody, którą podała jej rodzicielka i odetchnęła, czując się trochę lepiej. Powoli rozejrzała się po pomieszczeniu i doszła do wniosku, że z całą pewnością to nie jest jej pokój. Dopiero po dłuższej chwili zdała sobie sprawę, że leży w jednej ze szpitalnych sal, więc zmarszczyła brwi i spojrzała na matkę.
- Co się stało? - Zapytała. - Dlaczego jestem w szpitalu?
- Nic nie pamiętasz? - Matka była w tym momencie już naprawdę zaniepokojona. - Zasłabłaś u ojca w gabinecie, gdy wróciłaś z podróży. Przyniósł Cię tu obawiając się, że stało Ci się coś złego. Byłaś nieprzytomna przez pięć dni...
Pięć dni?! Reika zmarszczyła brwi i sięgnęła pamięcią do tego momentu. Od razu zalała ją fala przykrych wspomnień. Wyprawa, Yoichi, wiadomość o Shigeru. Po policzkach kunoichi zaczęły spływać łzy, na widok których, matka szybko wzięła ją w objęcia i przytuliła. Długo razem płakały, dając upust swojemu bólowi i smutkowi. Tak, ta strata naprawdę mocno bolała. W takim właśnie momencie zastał je Kazuo, który akurat wszedł do sali i odetchnął z ulgą widząc, że Reika wreszcie się przebudziła. Podszedł i mocno wyściskał swoje kobiety, doskonale rozumiejąc co przechodzą, bo sam również nie czuł się ani grama lepiej od nich. Nie było jednak wyjścia i musieli przejść przez to razem, wspierając się nawzajem.
Wezwany potem medyk zbadał Reikę i stwierdził, że poza utratą wagi, zrozumiałym przygnębieniem i apatią, nic poważnego jej nie dolega, choć z tym ostatnim należało uważać, aby nie rozwinęło się w depresję. Polecił rodzicom, aby dużo rozmawiali z córką i mieli ją przez najbliższy czas na oku. Postanowił zostawić jeszcze kunoichi jeden dzień na obserwacji tak dla pewności, a następnego dnia zwolnił ją do domu.


[zt]
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 3 kwi 2017, o 23:00

Na czas prowadzenia badań, Reika otrzymała jedno z pomieszczeń w szpitalu na własność, wraz z kompletem narzędzi i odpowiednimi zwojami na temat sztuki leczenia za pomocą Iryojutsu. Dzięki temu, mogła w ciszy i spokoju gromadzić potrzebną wiedzę i przeprowadzać doświadczenia, nie musząc się przejmować tym, że ktoś jej wejdzie i przeszkodzi. Medycy okazali się być całkiem pomocni, gdy wyjaśniła im, nad czym ma zamiar pracować i jakie materiały powinna przeczytać, żeby znaleźć odpowiednią wiedzę na interesujący ją temat. Kunoichi szybko zgromadziła potrzebne zbiory i zaniosła to wszystko do swojego nowego gabinetu, po czym poprosiła jeszcze o zestaw narzędzi i miksturę znieczulającą, co wywołało już niemałe zdumienie, no ale jakoś musi w końcu przeprowadzać doświadczenia, bo wiedza i nauka nie kończyła się tylko na czytaniu teorii. Testować wszystko oczywiście miała zamiar wyłącznie na sobie, bo to ona od początku miała być królikiem doświadczalnym. Ona i jej nieszczęsne blizny. Co się z tym da zrobić, okaże się. Nigdzie jej się nie spieszyło, więc spokojnie mogła zgromadzić potrzebne zapiski i inne rzeczy, a potem siedzieć w pracowni tyle, ile będzie to konieczne, aby osiągnąć odpowiedni rezultat. Tylko pytanie, czy uda jej się osiągnąć cel i ile jej to zajmie? Okaże się zapewne już wkrótce.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Po skończeniu wszystkiego i wysprzątaniu pomieszczenia, zadowolona Reika oddała pracownię ponownie na użytek szpitala, a sama wróciła do domu, aby pochwalić się rodzicom efektami swojej ciężkiej pracy. Musiała przyznać, że była z siebie dumna, gdyż ta technika otwierała sporo możliwości, zwłaszcza dla tych, których los kiedyś oszpecił, a którzy znów chcieliby wyglądać normalnie. Może i blizny były chlubą każdego wojownika, jednak nie takie, które zamiast wprawiać w dumę, powodowały tylko smutek i przykre wspomnienia. Wszystko zależało od indywidualnego postrzegania. Reika, uwalniając się od blizn, jednocześnie pozostawiała za sobą przeszłość, aby móc teraz zmierzyć się z teraźniejszością i myśleć o przyszłości.

[zt]
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Kisho » 19 maja 2017, o 20:34

Ostatnio przeprowadzony trening, mimo iż wpływał na wszystkie techniki i tym samym znacznie poprawiał bojowość chłopaka, miał zdecydowanie inny cel. Owszem ogólna poprawa była przez Kisho przyjmowana jak najbardziej pozytywnie, ale rozwój był wymuszony przez coś ważniejszego i coś, co także chciał opanować. Chodziło oczywiście o iryojutsu. Miał już kilka razy styczność z technikami leczącymi, sam nawet był poddany pod ich wpływ i od dłuższego czasu zastanawiał się nad podjęciem się ich nauki. Dzięki nim mógłby być bardziej użyteczny i pomocny. Wreszcie miałby w swoim arsenale coś, co nie skupiałoby się na ataku czy obronie a coś w rodzaju rehabilitacji.
W tym celu udał się do szpitala. Było to jedyne miejsce, gdzie dostanie odpowiednie wskazówki a może nawet i znajdź nauczyciela, który odpowiednio nim pokieruje. Przynajmniej takie nadzieje żywił Kisho. Niby wiedział, mniej więcej, jak zacząć bo już wypytywał o iryojutsu w szpitalu w Sogen, ale wolał nie ryzykować i nie bawić się we własne eksperymenty, z których nie wiadomo co wyniknie.
Po dłuższej namowie kilkunastu pracowników szpitala wreszcie jedna z nich zgodziła się pomóc Kisho. Był to mężczyzna w średnim wieku, o kruczoczarnych włosach. Zaoferował swoje porady, gdyż jak stwierdził „W tym świecie potrzeba każdych rąk do pomocy". Tymi słowami poniekąd kupił sobie młodego shinobiego, gdyż ten wyczuł w nim podobną duszę do swojej.
Tobi, bo tak się przedstawił, zaprowadził chłopaka na górną kondygnację budynku do odosobnionej, niewielkiej sali wypełnionej miliardem półeczek. Podszedł do jednej z nich, otworzył i wyraźnie czegoś w niej szukał. Nieco podenerwowany przeszedł do następnej i wyciągnął z niej najzwyklejszą szmatkę, mówiąc: - Nada się. - Spojrzał na Kisho i mu ją rzucił, wołając uprzednio, by złapał. - To będzie na rozgrzewkę.
Podobną szmatkę miał w drugiej ręce i na niej zademonstrował pierwsze ćwiczenie. Rozłożył materiał na stoliku przed Kisho i zdecydowanym jednym ruchem przejechał po niej dwoma palcami, które nagle jakby zaświeciły na zielono. Doprowadziło to do rozcięcia materiału.
- To jest Katto no Jutsu. Całkiem przydatne, gdy nie ma nożyczek pod ręką. Tym justu przygotowujemy sobie pacjenta. Rozcinamy, co trzeba, by nic nie przeszkadzało, a dopiero potem zajmujemy się stricte leczeniem. Zrozumiałeś? - W odpowiedzi dostał jedynie dwa kiwnięcia głową, ale to mu chyba wystarczyło bo kontynuował: - Zbierasz chakrę w dwóch palcach i udajesz, że są to nożyce. Chyba wystarczająco prosto to wytłumaczyłem, więc zabieraj się do ćwiczeń, a ja idę coś poszukać. - I wyszedł z sali, drapiąc się po głowie, jakby nad czymś intensywnie myślał.
- Dobra... - Kisho splótł palce i wygiął dłonie przed siebie, by rozciągnąć paliczki. Następnie ułożył je w kształt pistoletu, czyli tak by wygięte do środka były wszystkie prócz wskazującego i środkowego. To właśnie na tych dwóch starał się teraz zgromadzić chakrę. Gdy to się udało i palce zaczęły emanować taką samą poświatą jak wcześniej Tobiemu, uśmiechnął się szeroko. Teraz przyszła pora na zademonstrowanie ostrości nożyczek na szmatce. Ostrożnie zrobił pierwszy ruch i szybko sprawdził efekt. Z ulgą mógł zobaczyć, jak materiał przepołowił się na pół. Technika nie była jakoś specjalnie trudna ani też niebezpieczna dla życia, gdyż z ciekawości ostrożnie przejechał palcami po własnej ręce. Skóra wyglądała na nienaruszoną. Jedynie co to włoski w miejscu, gdzie „przecinał” były wydepilowane. Prócz tego nic złego nie zanotował. Nic go nie piekło, nie swędziało czy choćby bolało, więc pod skórą chyba także było wszystko w porządku.
- Całkiem pożyteczne - stwierdził.
- Mówiłem - rzucił niespodziewanie Tobi, który nagle pojawił się w drzwiach z niewielkim pakunkiem i szerokim uśmiechem na twarzy, zapewne sygnalizującym zadowolenie z postępu ćwiczeń Kisho.

Nauka: Iryojutsu [D] Katto no Jutsu
Czas nauki: 3h
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Kisho » 21 maja 2017, o 02:07

Powrót nauczyciela wzbudził w Kisho nadzieję na kolejną lekcję, ale tym razem nakierowaną na techniki leczące, a nie dodatkowe, które nie są specjalnie wymagane. Jakby nie spojrzeć wystarczyłby kunai i nowo poznaną technikę można w prosty sposób zastąpić. Był wdzięczny za naukę czegoś nowego, ale mimo wszystko zależało mu na poznaniu jutsu medycznych.
- No to teraz pora na Chiyute no Jutsu. Tak jak Katto no Jutsu ta też stanowi podstawę dla nas medyków i to od niej zaczynamy całą naukę. Kolejne techniki na niej się opierają, ale są albo silniejsze jak na przykład Naosute no Jutsu czy Kori Chiyu no Jutsu lub wyspecjalizowane do określonych zadań jak tamowanie krwotoków w przypadku Teiryū Chishiro no Jutsu bądź mało znane i rzadko stosowane Ishoku służące do przeszczepów.
Tobi podszedł bliżej, zabrał pocięty materiał do jednej ręki i położył przed Kisho pakunek. Shinobiemu nie trzeba było mówić, co w nim jest. Odór morskiej ryby jest na tyle mocno rozpoznawalny, że obyłby się bez podpowiedzi i kół ratunkowych. Dobra, wiedział, co ma przed sobą, ale czemu ma to służyć? Może Pan medyk zgłodniał i w zamian za naukę wymusi na Kisho sushi, sashimi bądź jakieś inne danie bo po prostu zgłodniał? Równie dobrze może on sam chce przygotować coś do zapełnienia brzucha ich obydwu? Kto by tam wiedział.
- Odpakuj i zaczynamy - polecił nauczyciel.
Chłopak rzecz jasna posłuchał i rozwinął materiał. Miał teraz przed sobą płaską niewielką rybkę całą w łuskach i jakimś śluzie. Biedne stworzonko łypało na niego okiem, jakby wiedząc jaki los ją czeka.
- A teraz zrobimy małe... - Wyjął z kieszeni kitla skalpel i zanurzył go w ciele ryby, tak że ta zaczęła odruchowo się wić. - ... nacięcie. - Kisho momentalnie zrozumiał, o co chodzi. Zwierze miało pełnić funkcję pacjenta lub w tym wypadku raczej obiektu ćwiczeń. Mógł się w sumie tego domyślić. Trudno byłoby uczyć się technik leczących „na sucho”, bez wypróbowania na jakimś ciele. Tobi nie chcąc dłużej pastwić się nad łuskowatym stworzeniem, położył obie ręce na jego ciele w okolicy świeżej rany i przystąpił do działania, jednocześnie tłumacząc krok po kroku, co robi: - By zacząć leczyć lub raczej przyśpieszać naturalne procesy gojenia, najpierw musisz skupić chakrę i przesłać ją do porów skóry dłoni, gdzie, mówiąc najprościej, spłynie na rannego i sama zacznie oddziaływać. Tym jutsu nie sprawisz wielkich cudów i nie będziesz w stanie poskładać całego człowieka do kupy. Służy ona jedynie do zasklepienia niewielkich ran, naprawie uszkodzonych naczynek krwionośnych, wszelkich opuchlizn, siniaków i niewielkich oparzeń pierwszego i drugiego stopnia. Nie znaczy to jednak, że w przypadku ciężkich obrażeń nie możesz jej stosować. Czasem może wspomóc organizm leczonego, nawet jeśli nie będzie widać żadnej oznaki poprawy w jego stanie. Niby jest to nic wielkiego, ale jeśli fachowa pomoc ma nadejść za kilka minut, to uwierz, że warto nawet w takim małym stopniu podziałać, by pacjent wytrzymał do zjawienia się medyków. Takim sposobem możesz zapewnić mu dodatkowe i jakże cenne sekundy, a także uratować życie.
W czasie monologu Tobiego Kisho obserwował, jak nacięcie zaczyna samo z siebie znikać, nie pozostawiając nawet najmniejszego śladu po ranie. Był pod wrażeniem techniki, która, mimo iż nadawała się na niezbyt groźne urazy była jak najbardziej użyteczna. Zastanawiał się także, dlaczego nie organizuje się od czasu do czasu nauk ów justu w każdej wiosce. Niebyłby to wielki wysiłek, a znajomość nawet najprostszej techniki medycznej przez chociażby połowę albo jedną trzecią mieszkańców osady znacznie poprawiłoby sytuację. Strat nie byłoby żadnych, a nawet jeśli jakieś by wystąpiły, to korzyści raczej przeważyłyby szalę - odciążenie szpitali z większości pacjentów, praktycznie natychmiastowa pomoc, jeśli zdążyłby się wypadek i najważniejsze z tych wszystkich to chyba świadomość władz, że wioska może sama o siebie zadbać w czasie wojny bądź innego kryzysu. Czy potrzeba więcej plusów? Najwidoczniej tak, bo, jak dotąd Kisho nie słyszał o takich wydarzeniach i raczej szybko nie usłyszy, no, chyba że sam zacznie je organizować. Nie byłby to znowu taki głupi pomysł. Gdyby nabrał nieco więcej doświadczenia w dziedzinie iryojutsu, mógłby spróbować. Wystarczyłoby mu jedynie pozwolenie lidera, kilka ogłoszeń i nadzieja, że ktoś się zgłosi do nauki.
- Ej ty! - obudził go z marzeń Tobi. - O czy ty tam tak rozmyślasz? Bierz się do ćwiczeń puki mamy czas.
- Ee. Przepraszam - odpowiedział nieco pokornie.
- Nim jednak zaczniemy maltretować rybę, poćwicz zbieranie chakry przy porach. Nie chcemy przecież męczyć zwierząt bez potrzeby, prawda?
Shinobi pokiwał głową na znak zgody i przystąpił do wyznaczonego celu. Nie był zagorzałym fanem znajomości anatomii człowieka więc zlokalizowanie porów, czymkolwiek one by nie były, należało chyba do największej trudności, z jaką miał aktualnie do czynienia, ale z obserwacji nauczyciela i z własnych domysłów doszedł do wniosku, iż musi chodzić o skórę. Idąc tym tropem, zaczął zbierać chakrę w dłoniach tuż pod warstwą skórną.
- Brawo. Pojętny z ciebie uczeń. - Po tych słowach miał już pewność, że wszystko zrobił odpowiednio. - To teraz łatwiejsza część. - Medyk, jak poprzednio, jednym precyzyjnym ruchem ciął zwierze i kiwnął młodzikowi, by przystąpił do rehabilitacji. Ten bez ociągania przyłożył dłonie do łusek i skupił się na przesyłaniu energii. Wszystko szło idealnie, chłopak czuł, jak chakra przepływa z jego rąk i nawet pokusił się o nieco szybsze jej przepuszczanie, ale wtedy dostał pacnięty po głowie.
- Źle, zacznij od nowa - odezwał się Tobi.
Kisho wziął dwa głębokie wdechy, przyłożył dłonie jeszcze raz do rany i rozpoczął proces leczenia. Powtórzył dokładnie to samo, co chwilę temu, tylko jeszcze bardziej skupiając się na przepływie chakry. Nie minęły dwie minuty, a znowu dostał po głowie, tym razem szmatką... Tak w zasadzie działo się na okrągło przez dobre dwadzieścia minut.
- Co jest! - Chłopak podniósł głos, czując kolejne uderzenie. Nie ze zdenerwowania, a z niewiedzy na temat tego, co robi źle. - To miała być ta łatwiejsza część.
- Bo jest. - Roześmiał się lekarz i sam uleczył stworzenie, by nie musiało dłużej się męczyć. Chwycił je za ogon i obrócił na drugi bok. Ponownie wyjął nożyk i przejechał na całą długość ryby, tworząc nieco groźniejszą, a przynajmniej boleśniejszą ranę niż poprzednio. - Działaj.
Shinobi nie czekał na pozwolenie. Widząc głębsze rozcięcie, momentalnie ruszył na pomoc, ale i tym razem nie obyło się bez uderzenia i skwitowania poczynań słowem „źle". To jednak nie zrażało Kisho, tylko bardziej potęgowało do większych starań.
- To, co robisz, to nie jest natychmiastowe leczenie. Pomyśl o tym, jak o normalnym procesie zdrowienia, tylko o znacznie przyśpieszonym stopniu. Nie możesz pomijać niczego, przeskakiwać jednego procesu licząc, że jakoś to będzie. Tak jak w przyrodzie rośliny mają swoje fazy. Najpierw kiełkują, później rosną i tworzą pąki kwiatowe, następnie kwitną, a potem przekwitając, dają owoce. Na końcu roślina obumiera, a jej nasiona są rozsiewane i cały cykl się powtarza. W przypadku ran jest podobnie. Co prawda jest to proces bardziej skomplikowany, gdyż organizm sam z siebie nie zawsze jest w stanie w pełni wszystko naprawić i musi pomijać lub zmieniać niektóre fazy, by ochronić organizm. Nie musisz skupiać się tak bardzo nad tym, co aktualnie się dzieje. Po prawdzie nie musisz nawet znać wszystkich tych faz w całym cyklu gojenia się ran. Tym zajmuje się organizm. Tobie przypada tylko i wyłącznie rola wsparcia. Przesyłasz, nie na siłę, tyle chakry ile trzeba, a ciało poszkodowanego samoistnie ją wchłania i za jej pomocą przyśpiesza cały proces na tyle ile może.
Słowa Tobiego miały sporo sensu. Nie dlatego że był medykiem i znał się na swoim fachu a dlatego że Kisho nareszcie mógł „załatać” nieprzyjemną dla oka ranę na ciele ryby. Długo czekał na ten moment, ale udało się. Zawdzięczał to swemu nauczycielowi, który wyjaśnił mu jak cały proces działa. W momencie, w którym usłyszał, iż nie musi skupiać się nad tym, co robi ani też się poganiać w zasadzie od razu było widać efekty.
- Brawo - z uśmiechem na twarzy pogratulował mu medyk. - Spisałeś się.
- Dzięki. To za sprawą dobrego nauczyciela.
- Już ty tak nie słódź. To dopiero pierwszy mały kroczek, a tych jeszcze cię czeka, jeśli chcesz opanować sztuki medyczne na znacznie lepszym poziomie. - Poklepał ucznia po plecach i zawinął rybę z powrotem w pakunek. - Muszę ją oddać do akwarium, zanim się ktoś zorientuje, że zniknęła. To tutejsza gwiazdka w oczach najmłodszych pacjentów, którzy próbują nauczyć ją skakać przez obręcze w wodzie. Niestety bezskutecznie. - Zaśmiał się gromko. - Chodź. Na dzisiaj już koniec.

Nauka: Iryojutsu [D] Chiyute no Jutsu
Czas nauki: 3h
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Kisho » 22 maja 2017, o 21:47

- Zamierzasz zostać w przyszłości medykiem? - zagaił w drodze Toru.
- Nie, tak... - odpowiedział niepewnie. - Sam nie wiem. Chciałem poznać techniki leczące, by być bardziej pomocnym dla innych. - To była prawda. Kisho odkąd tylko zapoznał się z tymi jutsu, widział w nich pewną szansę bycia użyteczniejszym. Miał dość widoku umierających osób, którym w żaden sposób nie mógł pomóc. Zawsze jedynie patrzył, jak śmierć zabiera na jego oczach kolejne osoby. Teraz ma szansę ją odwlec lub przynajmniej próbować. Niby to nic wielkiego, ale taka świadomość dawała mu otuchy.
- I z całą pewnością będziesz. Musisz po prostu ćwiczyć i szlifować to, co już umiesz, a po jakimś czasie na pewno poznasz znacznie silniejsze techniki medyczne. Tylko że... - urwał nagle i z pogodnego zrobił się jakby smutny, bądź przygnębiony. - Nie możesz za wszelką cenę starać się kogoś uratować. Medyków polowych uczy się, by w sytuacji wojny nie reagować pochopnie i odruchowo tylko zawsze kierować się rozumem. Jeśli ktoś nie ma żadnych szans mimo wsparcia przeróżnymi technikami, nie trać na niego czasu, tylko pędź do kogoś, komu rzeczywiście jesteś w stanie pomóc.
- Nie wiem, czy bym tak potrafił - przyznał się chłopak. Znając życie, Kisho postąpiłby właśnie odwrotnie. Tkwiłby przy danym człowieku do samego końca, licząc, że jakimś zrządzeniem losu uda mu się go ocalić.
- Spokojnie, jak mówiłem, tak uczy się medyków polowych, a obecnie sam jeszcze nie wiesz, kim chcesz zostać. Powiedziałem to wszystko, bo być może będziesz miał styczność z wojną i... Chciałem po prostu przedstawić ci realia, gdyż w walce zawsze ktoś ginie i nie sposób wszystkim pomóc.
- Mimo to i tak będę próbował... - mruknął, ale raczej sam do siebie. - Czekaj. Powiedziałeś, że będę miał styczność z wojną. Dlaczego tak uważasz? Jasne, między klanami wciąż zdarzają się niesnaski i potyczki, ale wojen na większą skalę raczej już nie ma.
W tym momencie Tobi zatrzymał się i spojrzał na Kisho, jakby chciał go przeszyć swoim wzrokiem.
- Całkiem niedawno była jedna na piaskach Atsui. Zginęło wielu ludzi po obu stronach. A także teraz, na Morskich Klifach prawdopodobnie już toczy się bój i giną setki...
W te słowa Kisho nie mógł uwierzyć. Chodząc po świecie, słyszał o zamieszkach na pustynnych osadach, ale nie spodziewał się, że przybrało to skalę wojny. Co jednak zmroziło chłopakowi krew w żyłach to wiadomość, że na morzu, właśnie teraz w chwili, gdy rozmawia z lekarzem, odbywa się krwawa jatka. I nie byłoby to tak wstrząsające, gdyby nie świadomość, że to tam, właśnie tam gdzieś umiejscowiony jest jego klan.
- Jakie klany ze sobą walczą? - spytał z trudem, licząc, że nie usłyszy nazwy „Ranmaru".
- Wszystkie z tamtych regionów. A co? Masz tam kogoś znajomego?
- Nie... - odpowiedział beznamiętnie, jakby nagle wszystkie uczucia z niego odleciały i pozostała pustka. Może i faktycznie nie miał tam nikogo, kogo by znał, gdyż nigdy nie odwiedził swych rodzinnych stron, ale to jednak więzy krwi. Właśnie teraz mógł umierać ktoś z jego rodziny. Babcia, ciocia, kuzyn, wujek... Spuścił wzrok na podłogę. - Po prostu jestem jednym z Ranmaru.
- Ah - Toru zrozumiał sytuację i położył mu dłoń na ramieniu. - Nie masz się, o co martwić. Te wasze oczy widzą zagrożenie, zanim jeszcze nadejdzie, więc na pewno wygracie.
Kisho wiedział, że medyk jedynie stara się go pocieszyć. Doceniał ten gest dobrej woli, ale to nie przywróci mu humoru ani też nie uspokoi jego myśli.
- Jest pan wzywany na parter! - zawołała nagle jakaś pielęgniarka, która w pośpiechu zbierała jakieś narzędzia i szybko pobiegła w kierunku schodów, rzucając dodatkowo: - Kilka osób po wypadku, jedna w stanie krytycznym!
- Wybacz, praca wzywa - Tobi bez ceregieli i zbędnego ociągania pożegnał się i ruszył pełnić obowiązki. Shinobi nawet nie zauważył, kiedy zniknął, najwidoczniej przez cały czas przeżywał wiadomość o wojnie z udziałem jego rodziny.
Opuszczając szpital, Kisho wciąż był jakby nieobecny. Myślami błądził wokół wysp, zastanawiając się nad tym, co teraz się tam może dziać. Zdawał sobie sprawę z tego, że jest to bezsensu, ale co innego miał zrobić? Zamartwiał się...

/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 455
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 29 lip 2017, o 20:37

Reika poprowadziła Mishimę prosto do budynku szpitala, który wcześniej mijali podczas zwiedzania centrum Hayashimury, więc brodacz nadal powinien orientować się w tym, gdzie jest i pamiętać prostą drogę do gospody. Było przed wieczorem, więc budynek nadal tętnił życiem, zwłaszcza tym, noszącym białe fartuchy. Wchodząc do środka, Reika podeszła od razu do recepcjonistki w holu. Kobieta doskonale ją znała, więc szybko wstała i skinęła uprzejmie głową na powitanie, pytając w czym może pomóc.
- Potrzebuję asysty przy zabiegu. - Wyjaśniła Reika. - Możesz sprowadzić dla mnie kogoś, kto dobrze sobie radzi z operacjami? Będę czekać w dolnej sali operacyjnej, o ile jest wolna.
Recepcjonistka skinęła głową, zerknęła z ciekawością na Mishimę, po czym szybko się ulotniła, udając się na poszukiwanie odpowiednio kompetentnej osoby, która posłuży Reice do pomocy. Blondynka zaś odwróciła się do brodacza i spojrzała na niego uważnie niebieskimi oczami.
- Przyda się dodatkowa para rąk. - Stwierdziła z powagą. - Raz, mimo wszystko zdążyłam trochę wypić, a dwa, łatwiej jest tylko leczyć, niż kroić i z przerwami leczyć, co zużywa dużo chakry i szybko męczy.
Tak jak powiedziała, była szczera ze swoimi pacjentami, więc poinformowała Mishimę o tym, że lepiej będzie, jeśli wezwie kogoś do pomocy. Szybciej pójdzie i będzie to bezpieczniejsze dla niego samego. Po tych słowach więc poprowadziła go jednym z korytarzy w głąb szpitala, po czym otworzyła jedne z drzwi, zapraszając go do środka. Sala jak sala. Na środku stół, wkoło pełno szafek ze specyfikami, opatrunkami, narzędziami i tak dalej. Nic specjalnego, jeśli chodzi o wyposażenie szpitala. Blondynka zamknęła drzwi za Mishimą, założyła biały fartuch, wiszący na wieszaku i podeszła do szafki ze specyfikami, szukając tego, który ją interesował.
- No to odwijaj te bandaże i pokaż, co tam masz. - Rzuciła przez ramię do brodacza. - Zobaczymy, co będę mogła na to poradzić. Zdenerwowany?
Gdy Mishima zajmie się odsłanianiem oszpeconej skóry, Reika zacznie układać na przenośną półkę to, co będzie jej potrzebne do operacji. To będzie jej trzeci taki zabieg. Pierwszy przeprowadziła na sobie, zaś drugi na przyjacielu, do tego też z pustyni.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Mishima » 31 lip 2017, o 10:15

Zaraz po wyjściu z karczmy, dwójka nowo poznanych znajomych skierowała się do szpitala. Nie odnieśli żadnych ran, prędzej jedna z nich zamierzała się ich pozbyć.
Brodacz rozmawiał po drodze z Reiką, czując coraz większą pewność do kobiety. Trzeba było przyznać, że miała coś w sobie. Jednak teraz było coś ważniejszego. Musiał zachować męskość i nie reagować dziwacznie. Nie lubił ostrzy ani krojenia, ale co poradzić.
Gdy weszli do środka, dziewczyna zachowywała się naturalnie. Widać bywała tutaj dość czesto, o czym mogły świadczyć jej ruchy i decyzje. Wiedziała co gdzie się znajduje i z kim pogadać. Uznała, że będzie potrzebowała asysty do zabiegu. Mishima jedynie wzruszył ramionami, na tą wiadomość.

- Rób jak uważasz. Ty jesteś medykiem, nie będę sie wtrącał ani podważał Twoich decyzji.

Kiwnął głowa z szacunkiem do kobiety. Nie był osobą, która zrozumiało bedzie próbowała pokazać, że wie coś lepiej, albo jego widzimi się jest ważniejsze, niż spostrzeżenia medyka.
Weszli wtedy do salki. Reika przebrała się, a raczej zarzuciła biały fartuch rozkładając narzędzia. Miał się rozebrać i pokazać co znajduję się pod bandażami? Aż ciężko uwierzyć, że miało to nastąpić.
Stanął z boku po mału ściągając z siebie, torby na gline, pas z uzbrojeniem Shinobi oraz zabrał się za ściąganie ciemnej narzuty. Góra została w samych bandażach. Zaczął je rozwijać, wpierw po rekach odsłaniając poparzenia na jednej z nich, a na kolejnej długa blizne najwyraźniej od miecza.
Obserwował reakcje kobiety, kiedy zrobił to samo z torsem, ukazując poparzenia na klatce, brzuchu a wszystko praktycznie po jednej stronie ciała.

- Wychodzi na to, że jestem gotowy.

Rzucił bandaże obok zerkajac na nią. Jeżeli chodzi o ciało, dostrzegła zarysy mięśniowe brzucha, tak zwany kaloryfer, wyrobioną klatkę i mocniejsze zarysy szerszych barków. Lata Shinobi robi swoje.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 31 lip 2017, o 18:18

Na słowa Mishimy, Reika uśmiechnęła się lekko. Nie było tutaj mowy o podważaniu zdania, albo sprzeciwianiu się temu, skoro jest medykiem i wie lepiej. Blondynce chodziło bardziej o fakt, żeby Mishima wiedział, co się wkoło niego będzie działo, bo w końcu chodzi tutaj o jego zdrowie i chyba chciałby wiedzieć co i jak. Tak czy inaczej, dostała wolną rękę w tej sprawie.
- Wolałam uprzedzić. - Wzruszyła ramionami.
Kiedy rozgościli się w sali zabiegowej i brodacz zaczął zdejmować z siebie górę odzienia, zaś Reika buszowała po szafkach i szufladach, rozległo się pukanie do drzwi, a następnie do środka weszła brązowowłosa kobieta, o dużych, piwnych oczach i białym kitlu na sobie. Ukłoniła się Blondynce i zerknęła z ciekawością na brodacza, który właśnie odsłaniał swoją kolekcję blizn.
- Prosiłaś o pomoc, Reika-sama. - Odezwała się medyczka.
- Tak, dziękuję, że przyszłaś, Mira-san. - Odpowiedziała Reika. - Nasz pacjent chciałby się pozbyć blizn, ale zanim będę mogła użyć swoich zdolności, blizny trzeba na nowo otworzyć.
Po tych słowach obie kobiety podeszły do Mishimy, aby się przyjrzeć temu, co będzie wymagać ich pracy. Reika westchnęła, widząc rozległa poparzenia na ciele brodacza, które okropnie szpeciły jego nienaganną i ładnie wyrzeźbioną sylwetkę. Ostrożnie dotknęła palcami blizny na torsie, by po chwili obejrzeć jego rękę, tak jak on zrobił to w barze. Na koniec przejechała palcem po szramie od miecza i zakończyła swoje oględziny na twarzy Mishimy, dokładnie badając przebieg biegnącej po skosie sznyty. Po wszystkim odstąpiła od niego i stanęła tak, żeby mieć widok jednocześnie na niego i na swoją tymczasową asystentkę. W tej chwili będzie mówiła do nich obojga.
- No dobrze. - Westchnęła. - Na początek zaczniemy od tej podłużnej blizny na ręce. Tutaj wystarczy ją tylko naciąć, żebym mogła na nowo ją scalić. Potem przejdziemy do twarzy. Mira-san, będziesz musiała uważać przy oku, zaś Ty Mishima, pomimo znieczulenia, musisz się starać wtedy nie ruszać. Usunięcie blizn nie jest warte utraty oka.
Zrobiła pauzę, żeby sprawdzić, czy oboje rozumieją to, co ich czeka. Mira doskonale radziła sobie przy operacjach, więc takie skórne zabiegi nie powinny sprawić jej trudności, jednak blizna na twarzy przechodziła przy powiece oka i wystarczył jeden niewłaściwy ruch pacjenta, żeby go okaleczyć. W sumie to mogłaby uśpić Mishimę, ale coś czuła, że brodacz się na to nie zgodzi.
- Poparzenia będą najgorsze. - Mówiła dalej. - Tutaj nie wystarczy tylko naciąć. Mira-san, będziesz musiała wykrajać całe zabliźnione fragmenty, żebym mogła na nowo zasklepić rany. Dasz radę?
- Tak, Reika-sama. - Odpowiedziała. - Jestem gotowa.
- Jeśli nie zmieniłeś zdania i nie zamierzasz się ulotnić, to połóż się na stole. - Zwróciła się do Mishimy. - Wszystko będzie dobrze, ale zajmie to trochę czasu, z powodu rozległych blizn.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Mishima » 1 sie 2017, o 06:35

Przyszła zatem i druga kobieta. Choć poprawniejszym określeniem byłoby, medyk. Ubrana w równie biały fartuch co Reika, dostawała jasne instrukcję od niej. Mishima jedynie stał, słuchając i dając się obmacywać. Sprawiały wrażenie, wiedzących co robią.

Sprawdzały dokładnie każdy ważny element, aż zdecydowały zacząć od ostatniej blizny na ręce. Zdobyta nie cały miesiąc temu. Cóż za ironia. W następnej kolejce pojdzie, szrama na twarzy. Może po tym w końcu będzie mógł sie ogolić i wrócić do byłego wyglądu? Kuszące jednak, brodacz wolał sie nie nastanawiać, na żadną z pozytywnych opcji.

- Miejmy to z głowy.

Rzucił jedynie krótko. Na co zresztą mieli czekać? Nie lubił ostrzy, ale nie bał się o to, że drgnie. Przechodził już nie jedną operacje i większość z nich była naprawdę wypełniona bólem. Nie jest zatem to nic nowego, prócz ponownego otwarcia rany.

Ciekawy sposób, może naprawdę kobieta chce o niego zadbać i pomóc. Rzadkie zjawisko, ale może jeszcze są dobre osoby na tym świecie.
W spokoju wszedł na stół operacyjny. Położył się na plecach, luźno się rozkładając. Czekał aż zaczną. Przymknął oczy wiedząc, że jeden przypadkowy ruch przy operacji, może go pozbawić wzroku. No tego raczej by nie chciał.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 1 sie 2017, o 15:51

Po wysłuchaniu tego, co będą z nim robić, Mishima zdecydował się ostatecznie zostać i poddać zabiegowi, mając nadzieję że medyczki wiedzą co robić. Najwyraźniej mocno trzymał się wiary, którą dała mu Reika na uwolnienie się od ran z przeszłości. Kiedy ułożył się wygodnie na stole operacyjnym, Blondynka spojrzała na swoją asystentkę.
- Nie żałuj znieczulenia. - Zwróciła się do niej. - Sądząc po tych bliznach, nasz pacjent wystarczająco już wycierpiał.
Mira skinęła głową i zabrała się do pracy. Najpierw posmarowała podłużną bliznę na ramieniu żółtym specyfikiem, który niemal natychmiastowo zaczął działać. Mishima mógł poczuć najpierw mrowienie, a potem drętwienie tego miejsca, ale nie całej ręki. Po chwili nie czuł już nic, nawet tego, gdy medyczka a nowo otworzyła ranę ostrzem, wzdłuż brzydkiej blizny. Reika przez cały czas monitorowała pracę brązowowłosej. Wiedziała, że Mira jest dobra w tym co robi, jednak to na niej spoczywało zaufanie Mishimy i nie chciałaby, żeby stało się coś nieoczekiwanego.
Rana na ramieniu była otwarta i pomimo płytkiego nacięcia, krwawiła całkiem sporo, więc Blondynka wzięła płótno i zaczęła oczyszczać skórę z posoki, w tym samym czasie Mira przeniosła się do twarzy Mishimy, smarując dokładnie znieczuleniem wzdłuż szramy i uważając na oko. Gdy zaczęła ostrożnie nacinać, Reika dopiero wtedy uwolniła swoją zieloną chakrę i zaczęła leczyć pierwszą ranę. Dlaczego? Żeby zachować ciągłość procesu leczenia. Samo inicjowanie techniki było bardzo kosztowne i przerywanie jej mogło ją szybko zmęczyć, dlatego cały czas będzie podtrzymywać jutsu, przenosząc się z rany na ranę i tym samym trochę zaoszczędzając. I tak się obawiała, że może jej nie starczyć sił na tyle blizn, no ale okaże się. Najwyżej dokończy jutro.
Pierwsza rana zasklepiła się bardzo szybko i bez śladu, co Reika przywitała uśmiechem i od razu przeniosła się do twarzy brodacza, zaś Mira już wykrajała pierwsze poparzenie na piersi mężczyzny. Praca szła im całkiem sprawnie i przebiegała w milczeniu i skupieniu. Blondynka była zadowolona z faktu, że nie musiała ani instruować Miry, ani jej poganiać, bo brązowowłosa idealnie wpasowała się w rytm, szybko załapując to, jak Reika chce rozegrać cały proces leczenia.
Wszystko goiło się bardzo ładnie, nie pozostawiając po sobie najmniejszego śladu, tak jak to było w przypadku Ichirou. Niestety, chakra uchodziła z Blondynki nieubłaganie i gdy zaczęła leczyć poparzenia na ręce Mishimy, czuła coraz większe zmęczenie. Na szczęście Mira wsparła ją na koniec własną chakrą, gdy tylko zakończyła bawić się ostrzem, więc ostatecznie udało się zaleczyć wszystko, co było do zrobienia w ciągu ponad godziny.

- Dobra robota, Mira-san. - Pochwaliła asystentkę. - Przynieś jeszcze duże lustro i jesteś wolna. Z resztą sobie już poradzę.
- Dziękuję za współpracę, Reika-sama. - Medyczka ukłoniła się. - Była bardzo pouczająca.
Potem Mishima mógł usłyszeć, jak zamykają się za nią drzwi. Gdyby próbował się podnieść, to dłoń Reiki na jego barku skutecznie go przed tym powstrzyma. Tak, to nie był jeszcze czas, żeby się podnosić. Nadal jego mięśnie były trochę odurzone znieczuleniem, a poza tym, to nie był jeszcze koniec pracy dla Reiki. Widać było po jej twarzy, że to wszystko mocno ją wyczerpało.
- Leż jeszcze. - Zwróciła się do brodacza. - Zmyję z Ciebie krew i sprawdzę, czy wszystko w porządku. Jak się czujesz?

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Mishima » 2 sie 2017, o 10:16

Operacja zaczęła trwać na dobre. Mishima poczuł drętwienie na rece, czując znieczulenie. Za dużo już wycierpiał? Reika dosłownie wiedziała co mówi, poznali sie już dość dobrze, mimo tak krótkiego czasu. Swój swego przyciąga jakby nie patrzeć. Nie czuł zupełnie nic, gdy zaczeli go kroić. Starał się spoglądać na rękę, gdy to robiły ale pilnował się, od różnych ruchów ciałem. Asystentka kroiła, a Reika zaczęła od razu zaleczać. Gdy doszło do blizny na twarzy, musiał już zamknąć oczy i oddać się kobietom. Podobny brak jakiegokolwiek uczucia bólu, był zaskakujący. Mocne znieczulenie, to prawda.

Operacja przebiegała pozytywnie, a kiedy była już końcówka, kobieta pozwoliła asystentce już odejść. Trwało to dobra godzinę, w większości w ciszy. Brodacz nie śmiał cokolwiek mówić podczas, nie chcąc nic zepsuć. Był wzorowym pacjentem.
Ale to nie o niego chodziło. Blondynka wykonała naprawdę mega robote, choć jeszcze efektu nie widział. Skąd zatem taki wniosek? Widać było, jak bardzo straciła na sile i chakry. Oczy podkrążone. Gdy czuł sie doskonale, próbował wstać jednak poczuł reke Reiki na barku.

- Kto jak kto, ale Ty tez powinnaś teraz odpocząć. Nie udawaj twardej, tylko zrób to. Technika jest świetna, ale ma jedną wadę. Kosztuje Cię mnóstwo chakry, prawda? Tymbardzoej doceniam to co zrobiłaś, dziękuję.

Skierował te słowa w stronę blondynki, pokazujac jej przy tym ruch ręką, żeby usiadła obok i chwile złapała tchu. Niech nie udaje, że wszystko gra.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 2 sie 2017, o 10:57

Nie ma co, teraz role się odwróciły, w kwestii zaufania. Zmęczona, ledwo trzymająca się na nogach, Reika musiała mieć teraz nadzieję, że brodacz tego nie wykorzysta. Jednak po tym wszystkim, co dla niego zrobiła, musiałby być naprawdę złym człowiekiem, żeby ją teraz skrzywdzić, a zdążyła poznać go na tyle, żeby wykluczyć tą możliwość. Tak jak się spodziewała, Mishima od razu próbował wstać ze stołu, ale go powstrzymała, bo praca nie była jeszcze skończona.
- Nie udaję, ale na odpoczynek przyjdzie jeszcze czas. - Odpowiedziała, skupiając się na obmywaniu go z krwi. - I skąd wiesz, że technika jest świetna, jak nie widziałeś jeszcze jej rezultatów?
Mówiąc to, uśmiechnęła się do niego. Ona już widziała efekty, bo krew odsłaniała już nie rany, a gładką, idealnie zasklepioną skórę. Zupełnie tak, jakby wcześniej kompletnie nic tam nie było. Po rozległych popatrzeniach nie było najmniejszego śladu, tak jak po szramie od miecza. Co z twarzą? Tutaj Reika postanowiła mimo wszystko przysiąść na skraju stołu operacyjnego i zabrała się za obmywanie Mishimie twarzy. Co prawda broda trochę jej to utrudniała przy policzku, ale i z tym sobie poradziła. Po tej bliźnie też nie było najmniejszego śladu. Kolejny raz wykonała kawał dobrej roboty, jednak kosztem swoich niemal wszystkich sił.
- To nie jest wada. - Zapewniła go. - Kosztuje mnie to tyle, ponieważ jeszcze nie osiągnęłam wystarczającego poziomu, żeby ściągało ze mnie znacznie mniej. Powodem są moje ograniczenia, nad którymi muszę jeszcze popracować. I nie dziękuj jeszcze. Najpierw zobacz efekty.
W tym momencie brodacz mógł usłyszeć otwieranie drzwi, stawianie czegoś na szafce, a potem zamknięcie ich za sobą. Reika uśmiechnęła się w podziękowaniu i skinęła Mirze głową, która dostarczyła lustro, w którym Mishima będzie mógł się przejrzeć. Blondynka dokończyła zmywanie z niego krwi, po czym odetchnęła z ulgą, że to już koniec.
- Możesz się podnieść, ale powoli. - Poinstruowała. - Może Ci się kręcić w głowie.
W tym momencie Mishima mógł już spokojnie podejść do lustra i przekonać się na własne oczy, że po wszystkich jego bliznach, nie było najmniejszego śladu, zaś Reika powoli zeszła ze stołu i zabrała się za uprzątnięcie sali operacyjnej. Teraz marzyła tylko o ciepłej kąpieli i długim śnie. Dobrze, że jutro ruszają w południe, bo dzięki temu będzie miała czas solidnie wypocząć i zregenerować się.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Mishima » 2 sie 2017, o 11:29

Reika zaufała brodaczowi, siadając obok niego. Wyglądała na bardzo zmęczona, technika jak sie okazało pobiera duże ilosci chakry. Wiadomo, że każdy człowiek może się rozwinąć we władaniu i zwiększeniu jej, aczkolwiek nie zmienia to faktu, że sporo kosztuje.
Efekt dlatego był zapewne świetny, ale jak to blondynka ujelar, nie widział go jeszcze.

- Widzę Twoją minę i zadowolenie. Dlatego jestem pewny, że wyszło świetnie.

Odpowiadam ze spokojem i uśmiechem. Po jakimś czasie, przyszła asystentka Reiki, przynosząc duże lustro. Na jej polecenie wstał z miejsca, nie robiąc drastycznych i szybkich ruchów. Podszedł do lustra i zobaczył swoje odbicie. Odbicie, od którego tak bardzo odwyknął. Zatrzymał sie na chwilę w tej pozycji, a jego mina określała jedno. Szok.

- Nie spodziewałem się, że zobaczę jeszcze kiedyś swoją najlepszą wersję. Jesteś najlepszym co mnie spotkało, przez ostatnie lata słoneczko.

Nie mógł sie rzecz jasna powstrzymać z określeniem, ale bylo to szczere. Odwrócił wzrok w jej strony lle podchodząc do niej bliżej, złapał ją lekko za rękę i złożył lekki pocałunek na dłoni.

- Dziękuję. Powinnaś teraz Ty, wyspać się i zregenerować.

Dodał na koniec wracając jeszcze na chwilę przed lustro, jakby nie mogąc w to dalej uwierzyć. Wpatrywał się zdając sobie sprawę, że powinni już wracać do karczmy, żeby jutro być wstanie.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 2 sie 2017, o 18:09

Uśmiechnęła się lekko, słysząc jego spostrzeżenie odnośnie jej miny i zadowolenia. Rzeczywiście, dzięki temu można było wydedukować, że wszystko jest w najlepszym porządku. Ona już to widziała, a Mishima niedługo sam się przekona. Gdy lustro dotarło do sali, a Reika skończyła zmywanie z brodacza krwi, pozwoliła mu powoli wstać i zobaczyć na własne oczy efekt jej techniki. Widząc szok na jego twarzy, uśmiechnęła się z zadowoleniem i zabrała za porządkowanie specyfików i narzędzi. Na chwilę zatrzymała się jednak w swojej pracy, słysząc wypowiedź brodacza. Ostatnie zdanie było naprawdę piękne, a zarazem smutne. Z jednej strony Blondynka cieszyła się, że wreszcie mogła zrobić coś dobrego dla Mishimy, ale z drugiej było jej przykro, że mężczyzna musiał wiele przejść i nie były to dobre rzeczy, które stanęły na jego drodze.
- Cieszę się, że mogłam pomóc. - Odpowiedziała. - Puść w niepamięć to co złe, wraz z tymi bliznami. Zapomnij o przeszłości, żyj teraźniejszością i myśl o przyszłości.
Ostatnie zdanie, które wypowiedziała, było ostatnio jej mottem głównym, którego starała się trzymać. Spojrzała uważnie na Mishimę, który podszedł do niej i chwycił ją za rękę. W pierwszej chwili chciała się cofnąć, jednak widząc, jak składa pocałunek na wierzchu jej dłoni, westchnęła i uśmiechnęła się. To był naprawdę miły gest z jego strony. Widać było wyraźnie, że jest bardzo wdzięczny za to, co dla niego zrobiła. Skinęła głową na jego słowa.
- Tak też zrobię. - Zapewniła. - Mam czas do południa, jutrzejszego dnia.
Pochowała tylko ostatnie rzeczy, przetarła starannie stół operacyjny i wzięła śmieci, wśród których były wycinki zabliźnionych obszarów brodacza, których raz na zawsze się pozbył. Poczekała jeszcze tylko, aż Mishima się ubierze, po czym razem opuścili szpital.
- To zobaczenia jutro w centrum. - Pożegnała się. - Weź trochę prowiantu, droga do Ryuzaku no Taki trwa dobry tydzień przy szybkim przemieszczaniu się.
Tak więc rozeszli się. Reika wróciła do domu, gdzie czekał na nią zasłużony wypoczynek, zaś Mishima mógł zakwaterować się w gospodzie i cieszyć się swoim dawnym wcieleniem.


[zt z Mishimą]
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Następna strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron