Gospoda pod Kadambą

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 2 paź 2019, o 00:30

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
51


Młody wolontariusz skinął jedynie głową, nie zwracając większej uwagi na zachowanie Kakity i jego ukłony. Jego uwaga w całości była pochłonięta ratowaniu ciężko rannej Kumiko, z której uchodziły siły z każdą kolejną chwilą. Mężczyzna w pośpiechu podarł jakieś szaty, do tego zgarnął jakiś leżący obok kawałek sznurka i zrobił prowizoryczny opatrunek, który miał przyhamować krwotok. Odezwał się do nastolatki, by ta pozostała przy nich, a potem przeniósł spojrzenie na oberżystę, który z lekkim zająknięciem przyjął bardzo dosadny rozkaz samuraja. Pracownik lokalu jednak nie protestował i wygramolił się ze skrzynek już na dobre, by wybiec z zaplecza celem ściągnięcia pomocy.
Hatamoto, gdy tylko z grubsza zapanował nad kryzysową sytuacją, zdecydował się wyskoczyć raz jeszcze na zewnątrz w poszukiwaniu starcia, które wydawało się nieuniknione. Los Kumiko spoczywał teraz w rękach adepta medycyny, ale los wszystkich uczestników tych burzliwych wydarzeń znajdował się rękach Kakity.
Dwójka mężczyzn, jeden starszy, krótko ścięty oraz drugi młodszy o białych włosach, nie kwapiła się do szybkiego skracania dystansu. Spoglądając w lusterko, Asagi dostrzegł, jak ten pierwszy osobnik stoi w miejscu i bacznie obserwuje budynek gospody, mając złożone i skryte dłonie rękawach ciemnego płaszcza. Chłopak wyszedł natomiast kilka kroków przed kompana, przykucnął i przyjrzał się z odległości kilku metrów rannemu niebieskowłosemu. Zaraz po tym pokręcił przecząco głową, jakby na znak, że ich towarzysz już jest nie do odratowania.
Wtedy do akcji wkroczył Asagi z oczywistym zamiarem sprowadzenia konfrontacji do bezpośredniego dystansu. Białowłosy, widząc nadchodzącego samuraja, natychmiast się podniósł i z uśmiechem na ustach wystawił przed siebie wakizashi, czekając na atak.
Atak jednak nie doszedł do skutku, ponieważ zanim Kakita wyprowadził swoją ofensywę, stojący nieco dalej mężczyzna wykonał już przygotowany wcześniej manewr. Czekał, aż samuraj wyłoni się z budynku, by teraz wypuścić z ust strumień gęstego dymu, który ograniczał widoczność do minimum. W efekcie tego Hatamoto pokonał zamierzoną odległość i wykonał cięcie, ale miecz nie spotkał żadnego oporu. Nie sięgnął celu. W gęstym obłoku po prostu nie zauważył białowłosego przeciwnika i nie mógł skorygować swojego ruchu o jego unik.
Chociaż tyle, że deszcz i wiatr podczas tej burzowej pogody sprawiały, że obłoki ciemnej chmury nie były zbyt trwałe i miały lada moment się przerzedzić. Zresztą, dzięki mokremu podłożu samuraj usłyszał też cichy plusk po lewej stronie - to zapewne był chłopak, który szczęśliwie uskoczył.
- No, wreszcie będę mógł dokonać pierwszej próby - odezwał się krótko ścięty osobnik, co było łatwe do rozpoznania ze względu na ochrypnięty głos, który miał swoje źródło w zupełnie innym miejscu niż te, w który orientacyjnie stał białowłosy. Po tej enigmatycznej deklaracji coś bardzo ciężkiego gruchnęło o ziemię.
Nasilający się, chaotyczny wiatr, przez który deszcz zacinał co chwilę pod innym kątem, skutecznie rozwiewał gęste obłoki, przez które Kakita był w stanie znowu dostrzec swoich przeciwników. Stojący kilka kroków dalej chłopak utrzymywał postawę defensywną, w której doświadczony samuraj dostrzegł gotowość do wykonania Mikazukigiri. Jego starszy kompan w tym czasie dobył katany.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 2 paź 2019, o 21:14

Wszystko trafiało na swoje miejsce - wizerunki mężczyzn w pełni pasowały do tego, co opisał kupiec, a ich intencji były jasne - oto zaczynała się walka na śmierć i życie. Niektórzy mistrzowie upatrywali sukcesu swojej taktyki walki w kontrataku i niebieskooki znał te traktaty. Jednakże, musiał pierw wywiedzieć się, z kim ma do czynienia, stąd szybki i otwarty atak...
Mimo "zaciemnienia" Kakita poczuł, że jego pokryta błękitną aurą klinga nie trafiła w cel. Ninja i te ich sztuczki, samuraj był przekonany, że dosłownie milimetry dały szanse jednemu z jego oponentów, ale nic straconego. Jego wrogowie na chwilę się rozdzielili, jeden z nich miał wakizashi, a więc Asagi górował nad nim w przewadze zasięgu, jego tachi stanowiło tutaj odpowiednią broń, na otwartej przestrzeni zalety wakizashi spadały. Zanim jednak samuraj zdecydował się kontynuować poprzednią ofensywę, odnotował upadek czegoś bardzo ciężkiego... Słowa bandyty i znajomy dźwięk, samuraj doskonale wiedział, co się właśnie stało - dokładnie tak samo było podczas starcie z Uchiha-hime, chwilę przed tym, zanim osiągnęła prędkość niemalże nieosiągalną dla jego zmysłów...
Samuraj musiał myśleć szybko i działać jeszcze szybciej. Jego wprawne oko zauważyło, do jakiej techniki przygotowuje się białowłosy, mowy nie było, by mu miał na to pozwolić, ale musiał działać ostrożnie - to, że nie widział aury na jego ostrzu wcale nie oznaczało, że jej ta za moment nie będzie. Mając to na uwadze, zdecydował się utrzymać swoją technikę na mieczu i zaatakować młodzika, korzystając z przewagi dystansu. Kakita pierw skieruje swoje tachi w stronę ziemi po łuku, jakby się odsłaniając, po czym uniesie je szybko do pozycji centralnej (sztychem w stronę młodzika), robiąc to z krokiem w jego stronę, by następnie wypaść do przodu z zamiarem przebicia jego ciała potężnym pchnięciem. Kakita stara się działać szybko i ostrożnie, jeśli mały machnie i pośle jakieś issen/hadan, to trzeba się będzie zasłonić własnym mieczem z kenryuto...
Jeśli pchnięcie dojdzie do celu i przeszyje ciało młodzika, Kakita nie zamierza pozostać w bez ruchu. Jego "serce" podpowiada mu, że ma niedaleko kogoś, kto będzie się bardzo szybko poruszał, czy będzie on szybszy od Uchiha-hime? By pokonać tą wojowniczkę, samuraj musiał sięgnąć po swoje najbardziej autowe i obecnie ostateczne jutsu, czy dziś będzie podobnie? Na razie jednak po zaatakowaniu młodzika, jeśli samuraj poczuje/usłyszy/zauważy, że wróg na niego ruszył (ten stary), to odwinie się w jego stronę tnąc za pomocą uragiri by jego miecz powędrował za plecy, następnie korzystając z rotacji odwróci się w stronę wroga i wykona własne mikazukigiri, po którym spróbuje odskoczyć od oponenta, najchętniej tak jak planował poprzednio, wskoczyć na dach i tam przenieść walkę. Kakita zamierza zachować pełną ostrożność, ale przy tym sprawdzić wroga - wiedział, że prędkość Chise diabelnie wzrosła gdy zrzuciła obciążenie, a od czasu śmierci mistrza Tsuneyo nie minęło wiele, a więc... jego oponent raczej nie kłamał z tym, że będzie testował tą "broń". Możliwe, że będzie w szoku pod względem tego, jak szybko się porusza, może jego percepcja mu utrudni walkę? Zobaczymy...
Na razie trzeba oszacować, z kim się mierzymy, może udało się już pozbyć pierwszego oponenta, ale czy to by było aż tak proste? Kakita jest ostrożny, ale nie pasywny - zamierza możliwie skutecznie rozegrać karty, jakie ma. Ostatecznie, potrzebuje jednego z tych zbrodniarzy żywego, by odkryć prawdę o tym, co zaszło...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1502
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 4 paź 2019, o 00:50

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
53


Starcie rozpoczęło się na dobre, choć pierwsze sekundy nie poruszyły w żaden sposób szali zwycięstwa. Zaczęło się wyczuwanie sił przeciwnika, bo każda ze stron pokazała namiastkę swoich możliwości. Osobnik o specyficznie wygolonych bokach głowy zaprezentował technikę ognia, ale przede wszystkim zdradził posiadanie nietypowych ciężarów, których temat przecież przed paroma tygodniami rozpoczął wciąż rozwijającą się serię wydarzeń. Asagi zademonstrował swoją niebywałą prędkość, przed którą młodzik uratował się jedynie dzięki wsparciu kompana. Co do samego młodego chłopaczka, ten akurat był w największych tarapatach. Przewaga fizyczna leżała po stronie Hatamoto, a na gęsty obłok ciemnego dymu już nie miał za bardzo co liczyć. Przygotował pozycję do wykonania odpowiedniego manewru, ale w jego oczach jawiło się małe zwątpienie.
Gdzieś w okolicy trzasnął piorun, a zaraz po nim Kakita ruszył do natarcia z szybkością niemalże błyskawicy. Opuścił swe ostrze, wystawiając się na atak, co jego przeciwnik postanowił wykorzystać, przygotowując wykonanie płaskiego cięcia na tors przy pomocy Mikazukigiri. Jego przeciwnik miał jednak przewagę długości ostrza, które na dodatek wsparte było chakrą. Kakita obserwował wakizashi młodziana, ale nie dostrzegł, żeby te w ostatnim momencie pokryło się wzmacniającą powłoką, która być można zagwarantowałaby mu ratunek. Dodając do tego przewagę w samej szybkości, skutek był możliwy do przewidzenia - obmyte chakrą tachi przebiło się brutalnie przez ciało błękitnowłosego w tym jednym, zdecydowanym i bez wątpienia śmiertelnym pchnięciu.
Drugi z rywali w tym czasie nie próżnował. W trakcie konfrontacji pozostałej dwójki pokrył swoją katanę ognistą powłoką, która natychmiast odparowywała spadające na nie krople, przemieszczając się przy tym o parę kroków z prędkością trochę mniejszą niż ta, którą prezentowała Chise podczas sparingu. Ułamek sekundy po tym, gdy Asagi wyprowadził zabójcze pchnięcie, cisnął w niego salwą pięciu shurikenów.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 4 paź 2019, o 08:12

Jego pierwszy cel albo nie zdążył sięgnąć po samurajskie techniki batto-do, albo zwyczajnie ich nie umiał. Dla naszego bohatera nie miało to teraz większego znaczenia, w walce na miecze liczą się ułamki sekund i chwila zwątpienia wystarczy, by umrzeć. Kakita zdawał obie z tego doskonale sprawę i tego właśnie uczył swoich uczniów w czasie treningu - nigdy nie będą mieć dostatecznie dużo czasu, by w walce móc nadmiernie myśleć - ruchy muszą być poza kontrolą umysłu, a przy tym nie bezmyślne. To trudne...
Kolejny padł, został ostatni. Niebieskooki wiedział, że tego nie może "zwyczajnie" zabić, potrzebuje jednej osoby, z której wyciągnie wszystkie informacje, ale... trudno powiedzieć, czy mu się uda. Ostrze wroga zapłonęło płomieniem, to będzie godny przeciwnik dla jego kenryuto, pytanie tylko, co jeszcze może z tym ogniem zrobić? Prędkość jego oponenta również zdecydowanie wzrosła, nie dorównywał Uchiha-hime, a to dobra wiadomość - oczy samuraja będą więc za nim skutecznie podążać, podobnie jak za wyrzuconymi w jego stronę pociskami...

Kakita nie będzie czekał na to, co shurikeny z nim zrobią. Jasne było dla niego, że to jakaś podpucha, mająca na celu zmusić go do ruchy, wątpił, by jego oponent liczył, że tak go trafi, ale cóż... Na razie należało poruszać się jak najszybciej, nie tracić wroga z pola widzenia i wyjść z zasięgu jego shurikenów oraz chmury dymu. Hatamato praktycznie zupełnie nie znał się na nin-jutsu, ale podczas turnieju w Hanamurze widział, co potrafi zdziałać ogień, pytanie, wypuści z ostrza jakąś smugę, czy też nie?
Niebieskooki pozostaje w ruchu, ale musi swojego oponenta również do tego zmusić. Jeśli ninja pośle w jego stronę smugę z ognia, samuraj odpowie własnym Issen, ciekawe, czy jego ostrze chakry przetnie płomienie i tego, który się za nimi kryje.
Jeśli jednak jego oponent zdecyduje się zwlekać, albo liczyć, że to Kakita jednak wejdzie w jego dystans, to cóż, nie będzie długo czekał. Niebieskooki machnie swoim mieczem posyłając falę destrukcyjnej chakry, starając się odgadnąć, w którą stronę ruszy oponent i tam ją posłać. Obaj są szybcy, trzeba więc przewidzieć gdzie będzie cel, gdy technika do niego dotrze.

Następnie po Issen, samuraj chwyci mocno swój obie rękoma miecz i ruszy w stronę oponenta stawiąc kroki możliwie najszybciej (niejako kryjąc się za własnym Issen, tj. posyłamy Issen i ruszamy "w jego cieniu" jako osłonie), by następnie doskoczyć do niego w jednym susie i wyprowadzić potężne poziome cięcie. Ma w tym cel, musi zmusić wroga do chwycenia miecza oburącz, jeśli ten tego nie zrobi, to Kakita wątpi w to, by jego oburęczny cios zatrzymał - jaki w tym cel? Problemem, jaki miał Asagi w czasie walki z Chise to jej prędkość, musi wroga przyszpilić. Jeśli uda mu się skrzyżować miecze z oponentem, to dopilnuje, by obaj pozostali w klinczu, stale napierając i próbując mu dotrzymać kroku - poza tym, spróbuje w którymś z kroków przydepnąć nogę rywala i przenieść na nią cały ciężar, tak by ten już nie mógł uciekać, z reszta dalsza akcja nie potrwa długo. Kakita zamierza sięgnąć po swoje własne jutsu, stworzone właśnie do takich sytuacji - odpowiednio manipulując rękojeścią miecza założy dźwignie na dłoniach przeciwnika i boleśnie naciśnie z pełną mocą, jak się uda złamać palce wroga, to fajnie, jak puści miecz, też nieźle. Co dalej? Takie rozwiązanie sprawi, że Kakita nie będzie mógł od razu ciąc, a wróg nie będzie czekał, prawda? Więc będąc blisko i nie mogąc ciąć, Kakita zwyczajnie spróbuje palnąć z całej siły wroga okuciem rękojeści swojego tachi, najchętniej gdzieś w okolicach twarzy (może się złamie nos, może wybije oko) - jak się udało, to powinno to dać dość czasu, by powrócić do prawidłowego uchwytu na mieczu, a po nim już tylko pozostaje wykonać cięcie w jedną z rąk przeciwnika, trzeba go pozbawić jutsu, a potem... Tak daleko nie uciekamy w przyszłość.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1502
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 5 paź 2019, o 16:20

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
55


Reakcja na ruch rywala była instynktowna. Asagi uskoczył bok przed mknącą na niego salwą shurikenów i z powodzeniem uniknął zranienia. W tej samej chwili jego przeciwnik też wykonał ruch, ale wbrew oczekiwaniom nie była to szarża na długowłosego samuraja, lecz raczej wycofywanie się lub przynajmniej próba powiększenia aktualnego dystansu.
Kakita postąpił zgodnie z założonym planem. Wyprowadził pojedyncze cięcie w powietrzu, wyzwalając przy tym skumulowaną chakrę na ostrzu, która śmignęła do przodu na ewakuującego się przeciwnika. Oponent, nawet jeśli nie dysponował prędkością na poziomie pełnego potencjału Chise, to i tak prezentował podobną sprawność do Asagiego, która na aktualnym dystansie pozwoliła uchronić się przed chakrowym cięciem. Skumulowana wiązka niszczycielskiej energii o naprawdę niewiele minęła się z celem i poleciała nieco dalej, z wielkim hukiem wbijając się w drewnianą ścianę budynku magazynowego.
Tuż za wyprowadzonym atakiem popędził Hatamoto, a właściciel płonącego miecza cofnął się jeszcze dalej, w stronę właśnie zdewastowanego budynku. Sprawnym susem wskoczył na jego dach, pozostawiając przy tym na ziemi na swojej wcześniejszej pozycji pojedynczego kunaia z notką wybuchową.
Samuraj w tym czasie mknął na swego rywala. Zdążył skrócić część dzielącego ich dystansu i w następnej sekundzie mógł wskoczyć na krawędź dachu tuż za cofającym się wrogiem. Problemem była jednak ta niewielka, ale groźna pułapka, którą zdążył spostrzec na czas. Kunai z doczepioną notką leżał na mokrym podłożu jakieś dwa metry przed nim, więc musiał podjąć natychmiastową decyzję - korekta wcześniejszego planu lub jego kontynuacja i dalsze pędzenie za wrogiem, ale narażenie się przy tym na spore ryzyko.
Dzierżący buchający parą miecz osobnik obrócił się w tym momencie i spojrzał z góry na goniącego go Kakitę, znajdującego się kilka kroków przed budynkiem.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 5 paź 2019, o 20:04

Niebieskooki bardzo chciał przenieść starcie na bezpośredni dystans, ale jego oponent miał nieco inny pomył. Uniknął ataku smugą destrukcyjnej chakry, po czym pozostawił na drodze naszego bohatera "prezencik", który skutecznie zniechęcił Kakite do dokończenia ataku. Samuraj nie zamierzając zbliżyć się bardziej do notki, wykonał niemalże w biegu skok w prawo położony z padem przez prawe ramie i przeturlanie się parę metrów od notki, a podnosząc się do niskiej pozycji zasłonił twarz rękawem kimona, by ewentualne odłamki nie poraniły go. Stale jednak musiał mieć na oku nieprzyjaciela...
Nasz bohater zastanawiał się, jak wiele chakry kosztuje jego oponenta utrzymanie aury na mieczu. Nie zamierzał się jej pozbywać, a czas leciał. Kenryuuto było techniką chakrożerną, to po co sięgnął jego oponent również musiało takie być. Wydawało się jednak, że to jutsu dosłownie "piekło" dwie pieczenie na jednym ogniu - z jednej strony nieprzyjaciel musiał zużywać chakrę, z drugiej nie mógł składać pieczęci ręcznych do jutsu trzymając miecz, tak w każdym razie sądził nasz bohater...
Niebieskooki musiał zagrać kartami, jakie miał. Błyskawicznie schował swoje tachi do saya, ale nie puszczał dłonią miecza. Mierzył odległość, jego oponent miał przewagę wysokości, uczynił więc to, co dokładnie chciał zrobić Asagi. Kakita zamierzał więc dołączyć do niego na dachu sprawnym susem, jednak trzymać się około 5-6 metrów od niego. Zobaczmy, co się stanie. Samuraj zamierzał zachowywać czujność, a przy tym skupić się na wrogu. Miał jeszcze kilka atutowych ruchów, ten który aktualnie chodził mu po głowie, a do którego się przygotowywał to co prawda ruch pojedynkowy, ale dobry. Samuraj gotów sięgnąć po Shōten - trzeba było poczekać, wyczytać z ciała wroga najlepszy moment. Piłka było po stronie oprycha, jak długo zdoła trzymać ogniste jutsu na mieczu? Oczywiście, trzeba stale pamiętać o tych jego shuriken'ach ale damy rade. Dodatkowo, jako, że dach pewnie mokry od deszczu, samuraj "przylepia" się do niego jak do drzewa z każdym krokiem, musi być stabilny.
Kakita czeka i nie spieszy się. Jeśli jego wróg ruszy w jego stronę, niebieskooki będzie gotów - wyjdzie mu na przeciw dobywając ostrza w specyficzny sposób. Połowa ruchy będzie tak, jakby chciał ciąć przez twarz wroga, ale to tylko zmyłka, bowiem Kakita lewą reką odwróci saya i dobędzie miecza nie z góry na dół, a z dołu do góry, skośnym wznoszącym cięciem od prawego biodra oponenta do jego lewego barku. Jeśli trafi, to chwilę po tym ciosie spadnie kolejny, po mniej więcej tej samej trajektorii, ale nieco bardziej "skośnie" celem jest wtedy lewe ramię, które samuraj planuje odciąć, lub poważnie uszkodzić. Liczą się sekundy, drugiej cięcie wyprowadzi już oburącz, bowiem o ile pierwsze jest jednoręczne (wnoszące) to do drugiego już zada cios oburącz, bowiem lewa ręka przyprowadzi saya na miejscu i poleci w górę by ściągnąć rękojeść miecza...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1502
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 6 paź 2019, o 12:35

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
57


Długowłosy samuraj pragnął odwetu za krzywdy wyrządzone podopiecznej, ale najwyraźniej nie był zaślepiony tą żądzą. Kiedy pojawiło się realne zagrożenie życia, postąpił chłodno i zachowawczo. Zamiast ryzykować i doprowadzić do pojedynku między jego własną szybkością a reakcją przeciwnika, zdecydował się natychmiast porzucić swe plany ataku i uskoczy w bok. Osobnik na dachu w tym czasie wolną dłoń złożył w pojedynczą pieczęć i zdetonował pozostawioną na dole pułapkę.
Nastąpiła eksplozja, ale Kakita był już w bezpiecznej odległości. Trafiły go jedynie niegroźne, małe odpryski wszędobylskiego błota oraz podmuch ciepłego powietrza, mocno kontrastującego z chłodem trwającej ulewy. Jego przeciwnik zaklął pod nosem, ale zachował opanowaną postawę. Nie rwał się do ataku, więc z inicjatywą kolejnego ruchu wyszedł Asagi, który sprawnym susem wskoczył na dach i dołączył do swojego rywala.
Obaj wojownicy musieli nawzajem szanować swoje umiejętności, ponieważ żaden z nich nie wykonał pochopnego ruchu. Wręcz przeciwnie, dla kogoś stojącego z boku mogli wydawać się niezwykle bierni. Dynamizm i intensywność starcia zupełnie opadły, ale w żadnym wypadku nie oznaczało to sielanki. Zaczęła się wojna nerwów, czujne obserwowanie przeciwnika i doszukiwanie się choćby minimalnego mankamentu w jego postawie, by otworzyć sobie drogę skutecznego ataku. Obaj miecznicy zdawali sobie sprawę, że jeden nieprzemyślany ruch może zadecydować o ich porażce.
Kolejne sekundy mijały, a napięcie sytuacji urosło do takiego, z jakim pioruny przebijały się przez powietrzne i uderzały w drzewa gdzieś w okolicy.
- No dalej, jastrząbku - odezwał się prowokacyjnie krótko ścięty osobnik, zaciskając mocniej dłonie na rękojeści katany. To oznaczało jedno - szykował się do rozstrzygnięcia. Zaraz po tym piorun trzasnął nieopodal, rozjaśniając okolicę na ułamek sekundy.
Ruszył, a wszystko miało się skończyć w iście samurajski sposób. W tej jednej konfrontacji ataków na szalach postawione były życia obu walczących.
Asagi wyczekiwał tego, będąc w pełni przygotowany do Shōten. Dzięki wieloletnim treningom potrafił świetnie oszacować dystans i zasięg tachi, które było niczym przedłużenie jego ręki. Miał świadomość, że posiada niewielką przewagę długości broni.
Tylko po czyjej stronie leżała przewaga fizyczna?
Kakita wyprowadził ukośne cięcie od swojej lewej do prawej, a jego wróg, który zdemaskował swe zamiary w ostatnim ułamku sekundy, uczynił podobnie, tyle że ciął od góry.
Jako pierwsze celu dosięgło tachi, boleśnie tnąc po skosie tors przeciwnika. Zaraz po tym rozgrzana katana opadła na lewy bark Kakita, ale ze względu na rany napastnika atak ten pozbawiony był pierwotnej werwy i ostrze broni, zamiast zatopić się w barku długowłosego, zsunęło się jedynie po jego torsie, pozostawiając rozcięcie i oparzenia.
Obaj zostali ranni, ale to cięcie Asagiego było tym krytycznym, przez co ten miał teraz przewagę inicjatywy, realizując drugi zaplanowany cios. Dzierżące miecz, prawe ramię przeciwnika nieco przysłaniało i utrudniało wyprowadzenie cięcia na lewy bark, więc to na prawicę spadło tachi nieco oszołomionego ranami Kakity. Rywal mimo kiepskiego stanu spróbował się jeszcze nieco odsunąć i sparować cios, ale zdążył połowicznie tylko z tym pierwszym. Ostrze długiego miecza i tak smagnęło jego prawe ramię i wytrąciło broń z dłoni, ale tym razem Hatamoto nie pozbawił przeciwnika kończyny.
Siły uchodziły rywala z stosunkowo szybko i raczej nie można było nazwać go zdatnym do dalszej walki. Lewą, zdrową rękę przyłożył do obficie krwawiącego torsu. Jeżeli nie otrzymał kolejne rany, to sam z siebie i tak za chwilę lub dwie przyklęknął na jedno kolano.
Asagi również był ranny, ale jego stan nie był tak krytyczny. Owszem, na jego bark i klatkę spadło poważne cięcie, a sprawy nie ułatwiał fakt dodatkowych oparzeń, ale w tym momencie jeszcze nie musiał walczyć o swoje życie. Jeszcze.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 6 paź 2019, o 15:18

Włos. Dokładnie taka była między nimi różnica. Jeden włos, niewielka przewaga w długości jego broni Hatamoto oraz ogromna prędkość obu walczących. Jedno cięcie, jedno mrugnięcie, jedna kropla deszczu...
Niebieskooki walczył wiele razy. Zawsze był świadom tego, że przyjdzie moment, gdy przyjdzie położyć na szali swoje życie w starciu - kto włada mieczem, ten musi być tego świadom. Śmierć i życie dzieli granica grubości jednego włosa. Czy samuraj mógł wykonać lepszy ruch, by uniknąć trafienia? Teraz nie miało to znaczenia, jego obrażenia były mniejsze, jeśli zacznie rozpamiętywać to, jak udało mu się przetrwać tą wymianę straci wszystko, co zyskał...
Z wyrazem grymasu na twarzy, Kakita wymierzy miecz w swojego przeciwnika, gotów wymierzyć mu pchnięcie w bark jeśli zrobi coś głupiego - należy zachować zanshin, pełną gotowość na kolejny ruch. Jego oponent mocno oberwał, ale hatamoto wiedział, że taki ciosem go nie zabije, na pewno nie od razu.
- Jak i dlaczego zginął mistrz Tsuneyo? Jak dowiedzieliście nad czym pracował? - zapytał złowrogo niebieskooki, stale mając wroga na muszce. W tej chwili należało wyciągnąć maksymalnie z zaistniałej sytuacji, dowiedzieć się w końcu jaki był początek tego wszystkiego.
- Radze ci mówić. Jesteś na granicy śmierci, ale mogę jeszcze zadać ci ból. Tak samo, jak ocalić życie jeśli okaże się tego warte. - zagroził samuraj, który miał w dłoniach wszystkie karty. Nie wiedział, czy karczmarz zgodnie z jego wcześniejszą groźbą wezwał władzę, ale liczył na to, że tak. Jego oponent stracił z rąk Asagi'ego dwóch swoich towarzyszy, sam był teraz w nieciekawym stanie. Jasne, że Asagi również był ranny, ale grając na zwłokę jego oponent nic nie ugra...
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1502
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 6 paź 2019, o 18:14

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
59


Wiatr się rozszalał i zaczął targać włosami Asagiego. Błysnęło raz jeszcze, a przez ten niewielki ułamek sekundy samuraj mógł spojrzeć dokładniej na efekt rozstrzygającej konfrontacji. Górował teraz nad zgiętym w pół miecznikiem, który dość obficie krwawił i którego posoka była ciągle zmywana z dachu przez solidną ulewę. Tuż obok leżała katana poległego, która bez dalszego zastrzyku chakry już nie była gorąca i nie wyparowywała spadających na nią kropel. Hatamoto mógł przez ten krótki moment napawać się słodko-gorzkim tryumfem, który nie obszedł się bez strat. Niemiłosierny deszcz w tym momencie okazał się mieć pozytywne oblicze, bowiem delikatnie uśmierzał ból wywołany. Długowłosy nie mógł całkowicie zlekceważyć odniesionych ran, jednak na ten moment, póki wciąż się przyzwoicie trzymał, były sprawy ważniejsze.
Przeciwnik zdrową ręką wykonał ruch w stronę bezpańsko leżącej katany, jednak dostawione do niego tachi Kakity wstrzymało jego zamiary. Splunął pogardliwie na bok, kiedy tamten zadał pytania, a następnie uniósł spojrzenie na samuraja i posłał do niego bezczelne, krzywy, paskudny uśmieszek.
- Śledziliśmy waszego posłańca, a potem capnęliśmy kowala, gdy był już sam. Z wiadomości dowiedzieliśmy się o waszym zleceniu i zmusiliśmy gościa do współpracy. Trochę żeśmy się postarali, pomogli ze wszystkimi zamówieniami, załatwili wszystko w trybie ekspresowym... Kowal też się postarał, chociaż na początku odmawiał współpracy. Dogrzebaliśmy się do jego poczty z rodziną, były tam ich adresy... No i zmiękł. A zginął, bo zginął. Zrobił swoje. Wykonał prototyp. Potem już był nam nie potrzebny... - skończył, spoglądając samurajowi w oczy. Nie ważył swoich słów, mówił z absolutną pewnością siebie i wydawało się, że był autentyczny.
- Wiesz dlaczego ci to wszystko mówię? Bo i tak przegrałeś. Przegraliście. Spóźniłeś się i nic ci z mojej śmierci. Już mamy cały projekt, całą wiedzę tego waszego mistrza. Możesz sobie wziąć te ciężary, zawiesić na szyi i utopić się w rzece. Będzie to dla ciebie lepsze rozwiązanie niż bycie świadkiem tego, jak Ondori doprowadza waszą marną szkołędo upadku. - Mężczyzna emanował teraz ogromną butą i złością. Nie wyglądało na to, żeby lękał się śmierci. Wręcz przeciwnie, był chyba nawet trochę zadowolony w tej swojej złośliwości, że może powiedzieć w twarz przeciwnikowi tak mocne słowa i postawić się w pozycji wygranego, nawet jeżeli to były prawdopodobnie jego ostatnie chwile życia.
Kilka chwil później Asagi mógł dostrzec zmierzających w jego stronę kilku osobników, których z bliższa mógł po mundurach rozpoznać jako przedstawicieli służb porządkowych wioski. Ich zachowanie było dosyć oczywiste przy takim incydencie - nakazali walczącym odrzucić broń i pozostać w miejscu. Potem zaczęły się pytania, które skierowane były do długowłosego samuraja. Jego przeciwnik, nawet jeśli nie został dobity, w tym momencie i tak był w kiepskim stanie i potrzebował natychmiastowej interwencji medyka.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 6 paź 2019, o 20:45

Niebieskooki samuraj z lekkim wewnętrznym zdziwieniem słuchał, jak jego przeciwnik w dość bogaty sposób opowiada jak to udało się jemu i jego towarzyszom zmusić mistrza Tsuneyo do współpracy. To, co mówił pasowało do wszystkich śladów, jakie posiadał Asagi, zarówno do tego, co ustalili razem z łowczym, jak i do zeznań obu kupców - po prostu szajka musiała się rozdzielić by zdobyć odpowiednie materiały. Poza tym, stale ktoś musiał pilnować Tsuneyo, stąd kupiec w osadzie Senju widział tylko dwóch łotrów...
Dalsze słowa, stanowiące groźbę tudzież zapowiedź pożogi, jaka miała spaść na szkołę Taka sprawiło, że niebieskooki zmrużył powieki. Pycha zawsze kroczy przed upadkiem, a miał przed sobą obraz niezachwianej wręcz butności i pewności siebie. Jego wrogowie mieli prototyp i recepturę na stworzenie obciążników, to... dobrze. Kakita również miał recepturę. Jak się zdołał wywiedzieć, były to cenne i trudne do zdobycia, a to oznaczało... że należy odpowiednio przyjrzeć się transportowi materiałów, kupcom i sprzedawcom. Będzie to trochę kosztowało, ale szkołę na to stać. Wiadomo już, czego będą potrzebować i w jakim celu, padła też odpowiednia nazwa, którą nasz bohater będzie sobie musiał skrzętnie zapamiętać. Tak, jego oponent powiedział zdecydowanie więcej niż mu się wydawało i nasz śledczy dostał w swoje ręce bardzo dużo.
- Dzieło mistrza Tsuneyo zabiorę, a co do przyszłości, lepiej by twoi sprzymierzeńcy byli większym wyzwaniem niż ty. - odparł z nutką dumy niebieskooki, mając na celu jeszcze nieco dolać oliwy do ognia. Może się uda wroga sprowokować, by w przypływie gniewu "wypluł" z siebie jeszcze kilka cennych słów...

Kiedy pojawiła się reprezentacja władz, niebieskooki odetchnął wewnętrznie, chociaż wiedział co go za moment czeka. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę, już raz to przechodził w Daishi, tyle dobrego, że tym razem udało mu się zachować jednego "świadka" przy życiu. Ponad to, miał jeszcze dodatkowych na dole w karczmie - karczmarza który władze wezwał i swoją uczennice.
- Nazywam się Kakita Asagi, jestem hatamoto ze szkoły Taka w Kaigan. Wraz z moją uczennica tropimy zabójców mistrza kowalskiego Tsuneyo. Ten tutaj przyznał się do popełnienia tej zbrodni, wraz ze swoimi kompanami, których ciała znajdziecie na dole, podobnie też jak ostatnie dzieło mistrza Tsuneyo, które należy do szkoły Taka. - mówił spokojnie niebieskooki, schowawszy miecz do saya. Co jak co, ale od samuraja nie można wymagać, by rzucał mieczem w błoto i Kakita tego nie zrobi, ale ręce będzie miał na widoku.
- Nie rzucę mieczy, mogę je przekazać wam w depozyt, jeśli tego żądacie, ale nie rzucę ich. Jeśli chcecie potwierdzić kim jestem, poślijcie wiadomość do szkoły Taka, ale również do kapitana Mitsugi Shumei z Daishi oraz Hyuuga Ayame w Shiroi-iwy. W obu tych miejscach starłem się z poplecznikami tego człowieka. Wszędzie tam podszywają się pod samurajów i działają jako grupa przestępcza. - kontynuował niebieskooki, jednakże nie zamierzał przeciągać tego wszystkiego, wiedział, że zarówno on, jak i jego uczennica oraz ten tutaj potrzebują pomocy. Zbrodniarz był wiele wart dla szkoły, tak długo, jak był żywy. Wielu twierdzi że nie boi się bólu, dopóki się on nie zacznie. Kakita był przekonany, że tak będzie i w tym przypadku.
- Proszę was o pomoc dla siebie, jak i dla niego oraz mojej uczennicy w gospodzie. Ten człowiek musi trafić przed oblicze mistrzów ze szkoły Taka, jestem przekonany, że może mieć cenne informacje o naszych wrogach. - zakończywszy to, niebieskooki skłonił się na tyle, na ile pozwalała mu obecna sytuacja (czyt. rana) i trwał w błagalnym geście...
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1502
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 7 paź 2019, o 00:36

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
61


Chyba po raz pierwszy padło tyle informacji na temat wrogiego ugrupowania w tak krótkim czasie. Samo starcie do łatwych nie należało i nie byłoby przesadą powiedzieć, że Asagi zatańczył bojowy taniec na cienkiej krawędzi życia i śmierci. Rozmowa z pokonanym była prosta i trudno ją było nawet określić jako próbę wyciągania informacji, ponieważ zraniony osobnik sam z siebie wyrzucił kilka istotnych faktów. Może wynikało to z nadmiernej buty, a może na niczym już mu nie zależało. Tak czy inaczej, Koguty chyba dopiero teraz zostały przytoczone jako pełnoprawna szkoła samurajska, a nie zwykła szajka zbirów. Dodając do tego zapiski w mistrzach Tsuyneo w ich rękach, mogli wydawać się jeszcze groźniejsi.
Owszem, Kakitowi udało się sprowokować pokonanego i zachęcić do dalszej szczerości.
- Skurwysyn - odpowiedział krótko, acz dosadnie.
I to było raczej na tyle, jeśli chodzi o informacje wyciągnięte w tym momencie.
Pojawili się strażnicy i zaczęli wykonywać swoją robotę. Jeden z nich skinął głową na słowa samuraja i przejął jego miecz na czas wyjaśniania sprawy. Dwóch innych zajęło się ciężko rannym, starając się wpierw zapewnić mu jakąś pierwszą pomoc, a potem próbując ściągnąć go na dół.
Najwyższy stopniem strażnik wysłuchał z uwagą wyjaśnień Hatamoto.
- Doceniam chęć współpracy. Ugh, wygląda to paskudnie. W porzą... a-a-apsiiikk... medyk jest już w drodze, wytrzymaj. Jakaś dziewczyna w ciężkim stanie została przetransportowana do szpitala, może to twoja uczennica.
Wkrótce na miejscu pojawił przedstawiciel straży zaznajomiony z podstawami technik medycznych. W pierwszej kolejności zajął się rzecz jasna tym bardziej poszkodowanym, zasklepiając prowizorycznie jego rany i wydłużając jego agonalny stan. Nakazał pozostałym natychmiastowe przeniesienie rannego do placówki medycznej, o ile chcieli go zachować przy życiu. Później użył swojej leczniczej chakry na samuraju. W tym przypadku zaleczenie również było powierzchniowe - medyk zalecił ograniczanie ruchu i skierowanie się do szpitala w najbliższym czasie. Najważniejsze, że krwotok ustąpił i nie było wewnętrznych obrażeń.
Strażnik wznowił swoje procedury, gdy tylko stan długowłosego bohatera został ustabilizowany. Wraz z jednym przybocznym postanowili odeskortować Kakitę do siedziby służb porządkowych, a pozostałych podwładnych odesłał do przepytania świadków i zbadania miejsca konfrontacji.
O ile tylko Asagi nie stawiał oporu i wyjaśniał sprawę zgodnie z prawdą, to przesłuchanie przebiegło spokojnie i jak najbardziej cywilizowanie. Samuraj miał to szczęście, że na miejscu był inny doświadczony strażnik, który znał dobrze Szkołę Taka i był gotów za nią poręczyć. To nieco przyspieszyło cały proces i konieczność dokonywania wielu potwierdzeń.
Był jednak problem z rozstrzygnięciem całej sprawy. Mimo wszystko to Kumiko była osobą, która zaatakowała jako pierwsza i rozpętała całe zamieszanie. Sytuację Kakity i jego podopiecznej nieco ratował fakt, że status Kogutów był bardzo nieoczywisty, jeśli nie powiedzieć podejrzany. Członkowie tego ugrupowania byli powiązani z paroma przestępczymi występkami.
Pojmany miecznik ponoć wykrwawił się podczas transportu do szpitala.
Kumiko cały ten czas znajdowała się w placówce medycznej i była pod opieką lekarzy. Kakita będąc w siedzibie straży otrzymał jednak zapewnienie, że stan jego uczennicy jest stabilny.
Ostatecznie, po długich namysłach, kolejnego dnia zdecydowano się wypuścić Asagiego. Otrzymał on jednak wyraźnie pouczenie, które dotyczyło konieczności poinformowania służb w przypadku prowadzenia kolejnej sprawy na terenie osady.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Yamado Kai » 28 kwi 2020, o 09:45

Po wykonanym zleceniu w szpitalu, postanowiłem coś zjeść i nieco odpocząć. Moja chakra nieco się uszczupliła przez pomoc w szpitalu wiec nie mogę się doczekać aż położę się spać. Widać że ruch dalej nie ustępuje, dużo osób przemieszcza się głównymi uliczkami, w sumie sam teraz do tych osób należę. Idę dość spokojnie i powoli rozglądając się dookoła za jakaś karczmą czy zajazdem. W pewnym momencie wyczułem zapach jakiś potrwa, nie jestem aż tak głodny, ale mam nadzieję że w tym miejscu znajdę też nocleg. Moim oczom ukazał się dość spory budynek, z otaczającą go zielenią. To chyba jakiś zajazd, patrząc po wielkości to chyba można tutaj też się przespać. Znalazłem się na terenie zajazdu i wszedłem do środka. Wewnątrz wszystko wygląda dość schludnie i bardzo mi się tutaj podoba, jednak nie wiem w jakiej cenie są tu proponowane posiłki jak i noclegi. Podszedłem jednak do laty - dzień dobry, chciałbym zjeść coś ciepłego i chciałbym wynająć pokój na jedną noc - przecież najbardziej to chodzi mi o sen niż o samo jedzenie. - Mam nadzieję że tyle wystarczy za jeden posiłek i łóżko - powiedziałem kładąc trochę Ryo na blat. Jeśli wszystko się zgadza, mam zamiar usiąść przy jednym z wolnych stolików i tam poczekać na swoje jedzenie. Cały czas myślę o słowach kobiety która zachęcała mnie do powrotu jutro do szpitala, ale czy ja tego chcę? Nigdy nie odmawiałem potrzebującym, ale nie mogę się tu zatrzymać na dłużej... Nie wiem co mam robić. Minęło kilka minut i otrzymałem swoje jadło. Powoli nie spiesząc się je zjadłem i podziękowałem po czym udałem się do pokoi. Teraz jeszcze bardziej odczuwam zmęczenie, najedzony i wyczerpany, tylko żeby łóżko było wygodne. Jutro czeka mnie ciężki dzień, wiec muszę odpocząć... Wszedłem do środka i zamknąłem za sobą drzwi na klucz, rozebrałem się prawie do naga i zdjąłem okulary kładąc się spać... teraz mogę odpłynąć.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yamado Kai
Gracz nieobecny
 
Posty: 32
Dołączył(a): 10 kwi 2020, o 20:09
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Jasne włosy (siwe), okulary, fartuch lekarski, 180cm wzrostu, szczupły.
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8411&p=139307#p139307

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Matsu » 11 maja 2020, o 19:34

Zmęczony po kilku godzinach poszukiwań postanowił zrobić małą przerwę. Miał pewność, że jeśli odsapnie na moment i coś zje poszukiwania będą bardziej owocne. Nagle jego oczom ukazało się coś niezwykłego. Ogłoszenie o zaginionym psie i to wystawione przez samego właściciela gospody, do której młody shinobi chciał się w kolejnym momencie udać. Był bardzo zadowolony, gdyż już nie mógł wytrzymać. Matsu był już tak wygłodniały, że nogi same niosły go w stronę gospody. Jadłodajnia pod Kadambą nie była mu kompletnie obca. Bywał tutaj wraz ze swoim ojcem kiedy był mały. Teraz, gdy mieszkał głównie sam wolał sam dla siebie gotować i nie polegać na kimkolwiek. Poza tym dużo bardziej wolał jedzenie, które wymagało od niego sporo przygotowania i włożonego trudu. Po prostu lepiej smakowało.

Młody przedstawiciel rodziny Hatakeyama mógł dużo powiedzieć dobrego o tej gospodzie. Była dość duża i położona zaraz przy wejściu do osady. Znajdowało tutaj schronienie wielu gości i ceny były na prawdę przestępne. Jednak na specjalne wyróżnienie zasługuje wspaniała solona wieprzowinka, której smak polecił mu ojciec.
Rozpływała się w ustach, a sama prezentacja na talerzu mogła zaspokoić mały głód, jeśli przyjmiemy regułę, że człowiek je swoimi oczami. Matsu wszedł do gospody i rozejrzał się dookoła. Chciał jak najszybciej zlokalizować właściciela tego przybytku by zapytać go o psa, a później żeby skierował go w stronę stolika, gdzie będzie czekał na swoje jedzonko.

Gdy udało mu się znaleźć osobą zapytał:
- Przepraszam bardzo, czy mogę zamienić słówko z właścicielem? Widziałem ogłoszenie o zaginionym psie i chciałbym dopytać o parę szczegółów.- powiedział już dość zmęczonym głosem.- A i poproszę soloną wieprzowinkę ze wszystkimi dodatkami, bardzo dziękuje.- był zawsze uprzejmy i nie miał zamiaru zmieniać tego dzisiaj. Po grzecznościowym ukłonie czekał na odpowiedź i był już na prawdę na skraju sił. Musiał usiąść, zjeść i odpocząć po niemal całym dniu poszukiwań. Bez tego nie będzie mógł kontynuować, a co za tym idzie, jego przyjaciel się nie znajdzie. Nie mógł do tego dopuścić. Musiał również dowiedzieć się, co wie o zniknięciu jego czworonoga sam właściciel goposdy pod Kadambą, gdyż jego relacja może doprowadzić go bliżej do rozwiązania zagadki. Dodatkowo na pewno weźmie od niego opis jego zguby, by pomóc także i jemu. Nie mógł patrzeć obojętnie na krzywdę innych, szczególnie, że był to fan tych przyjaznych stworzeń. Próbował posklejać w głowie wszystkie dotychczasowe poszlaki. Zniknięcia psów zarówno w mieście jak i na obrzeżach, więc obszar stosunkowo niewielki. Czas to ostatnie tygodnie, może miesiąc maksymalnie, a wiedział, że jeśli byli to złodzieje to na pewno byli aktywni, bo Pachinko zniknął wczoraj w nocy. Kolejne myśli skupiły się na tym jak ludzie opowiadali mu o tym, że dużo lepiej wyglądają ulicę bez bezdomnych psów. Tylko dlaczego miały by też znikać psiaki, które mają właścicieli?- pomyślał i podrapał się po brodzie w chwili zastanowienia.
Obrazek

Myśli / Mowa
Avatar użytkownika

Matsu
 
Posty: 113
Dołączył(a): 24 kwi 2020, o 13:42
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=140330#p140330
GG/Discord: 706675

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Uchiha Masako » 13 maja 2020, o 23:59

Obrazek


Pachinko, gdzie jesteś?
Misja Rangi C [13/30]
Matsu


Przeszedłeś uliczkami wioski na jej skraj, odnajdując znajomą ci karczmę. Nie dość, że można było tutaj dobrze zjeść - na pewno dobrze jak na wymagania większości podróżnych - to jeszcze wynająć pokoje w całkiem przystępnej cenie. Znajoma ci główna sala została najwyraźniej niedawno wyremontowana, gdyż duża część stołów wyglądała na całkiem nową, podobnie jak belki podtrzymujące strop. Ciekawe tylko, czy był to efekt prawdziwych prac wykonywanych w pocie czoła przez jakiegoś cieślę i jego zespół, czy może przez jednego z lokalnych shinobi z klanu Senju, który zaoferował pomoc w zamian za obiad i parę Ryo? Tak czy inaczej, kiedy tylko zgłosiłeś jednemu z kelnerów chęć rozmowy z właścicielem w sprawie ogłoszenia, zostałeś zaprowadzony do kuchni, gdzie szalał w pocie czoła kierując gromadą kuchcików Tanaka Hiroshi, wąsaty jegomość o zazwyczaj pewnie dość miłej powierzchowności. Teraz jednak widać było po nim, że jest nie w humorze i każdy z jego podwładnych, który popełnił jakiś błąd obrywał ciężkim przekleństwem i groźbami zwolnienia. Kiedy jednak kelner zwrócił mu uwagę, że przybyłeś w sprawie psa, obrócił się szybko do ciebie z wyraźną ulgą na twarzy.

- Na miecz Izanagiego, wreszcie ktoś się zainteresował... żona mi o tego psa od dwóch tygodni głowę suszy. Poczekajcie no chwilę, zaraz do was podejdę z posiłkiem i porozmawiamy. - stwierdził, po czym szybko zagonił kogoś osobno do przygotowywania potrawy dla ciebie. Ciebie zaś posadzono przy wyraźnie lepszym od innych stoliku, oddzielonym nieco od reszty sali i oferującym posiłek w większym niż gdzie indziej spokoju.

Nie minął kwadrans, a Hiroshi pojawił się ponownie, osobiście niosąc ci potrawę, jak i deser oraz napitek. Postawił wszystko przed tobą, a sam zasiadł naprzeciwko.

- No... to zaraz wam wszystko wyjaśnię. - zaczął, nie czekając za bardzo na twoje przedstawienie sprawy, widać rad że może wreszcie komuś zlecić zadanie. - Pies mi rzeczywiście zaginął. Ładna całkiem bestyjka, o krótkiej kufie, kłapciatych uszach kremowym, krótkim futrze i ogonie... no takim normalnej długości, no. Nie był jakoś bardzo duży, ale umięśniony bydlak, że ho ho. Trzymalim go głównie do pilnowania obejścia w nocy. Wcięło go jakieś dwa tygodnie temu, chyba go zapomniałem przypiąć, bo łańcuch zerwany nie był, a nikomu poza mną i żoną by się nie dał zbliżyć. No więc teraz trzeba by go albo znaleźć, albo po prostu znaleźć drugiego takiego podobnego, żebym jakoś żonie wcisnął, że to ten sam. - wyjaśnił ci, kiedy jadłeś.



Właściciel karczmy - Tanaka Hiroshi

Spoiler: pokaż
Obrazek


Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 3 - (C) Katakuri
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 620
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Matsu » 14 maja 2020, o 14:15

Matsu nie czekał długo. Po chwili pojawił się obok niego dość wysoki mężczyzna w średnim wieku. Jego wąs był bardzo charakterystyczny. Młody shinobi z klanu Hatakeyama spotkał się z iście królewskim przywitaniem. Dostał on stolik z daleka od innych gości i obietnice dobrego posiłku. Po niecałym kwadransie zobaczył kelnera niosącego dużo więcej niż zamówił, ale nie mógł narzekać. Widać sprawa psiaka była bardzo poważna dla właściciela. Po chwili pojawił się on sam i zaczął opowiadać, gdy ninja wgryzał się w pyszne mięsko.

Niestety oczekiwania Matsu zostały szybko zgaszone. Nie za bardzo przejmował się on psem, a bardziej swoją żoną, która kazała mu go szukać i teraz zatruwała mu dni, gdy ciągle wypytywała czy już go znalazł. Zasugerował on nawet kupno podobnego, jakby to miało załatwić całą sprawę. Shinobi był wyjątkowo zwiedziony. Dowiedział się niewiele i nadal był w głębokim dole pełnym płytkich informacji, dzięki którym nie można znaleźć nic.
Postanowił jednak zapytać gospodarza o parę szczegółów.
- Mógłby mi pan pokazać miejsce, gdzie psiak był przypinany? Jeśli nie dał się nikomu zbliżyć to znaczy, że pan i nikt inny brał go na nocny obchód? I najważniejsze pytanie, jak się mały nazywa?- powiedział młody ninja. Zależało mu na znalezieniu również i tego czworonoga. Nie mógł oprzeć się wrażeniu, że to wszystko to nie przypadek. Miał nadzieję, że obejrzenie miejsca, gdzie pies normalnie przebywał, da mu jakieś odpowiedzi.

Kończył jedzenie szybko, bo nie chciał zabierać więcej czasu zajętemu człowiekowi pracującemu. Na pewno miał dużo gości do obsługi, a nie każdemu mógł poświęcić tylko uwagi co jemu. Był pełen nadziei, że wpadnie zaraz na jakiś trop. Młody ninja pomyślał też o żonie właściciela, ale z drugiej strony co mogłaby mu więcej powiedzieć, że pies zniknął i się przejmuje. To już dobrze wiedział. Zdecydował, że pozostawi tą opcję na czas, kiedy już nie będzie gdzie się zwrócić. Na razie czekał, aż gospodarz zabierze go do budy jego zwierzaka.
Obrazek

Myśli / Mowa
Avatar użytkownika

Matsu
 
Posty: 113
Dołączył(a): 24 kwi 2020, o 13:42
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=140330#p140330
GG/Discord: 706675

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron