Gospoda pod Kadambą

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 1 sie 2018, o 13:44



Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 5/?



Pożegnawszy się z rodziną i uzyskawszy od niej błogosławieństwo, młody Senju ruszył we wskazane miejsce, celem spotkania tajemniczego mężczyzny, którego miał eskortować aż do położonej w Kaigan świątyni. Nie było to jego pierwsze zadanie tego typu, więc czy oznaczało to, że rada przygotowuje się do awansowania go w klanowej hierarchii? Cóż, tego nie wiedział ani on sam, ani też tkacz tej opowieści, pewne było jedno - nie było to zadanie dla pierwszego lepszego doko, ale chociażby ze względu na wiek Toshio do takowych nie należał. W zasadzie, mógłby już założyć własną rodzinę, przykładowo na Yinzin byłby wcielony w poczet dorosłych, a to wiązałoby się z nowymi obowiązkami, ale i prawami. Jednakże, nie zastanawiajmy się nad tym, co by mogło być i gdzie i spójrzmy na tu i teraz...
Jako, że wskazane miejsce spotkania znajdowało się w obrębie zamieszkiwanej przez naszego bohatera osady, znalezienie do niego drogi nie stanowiło dla niego żadnego wyzwania, zwłaszcza, że posadzone przed gospodą drzewo było dość charakterystyczne - cóż więc pozostawało? Nic, tylko wejść do środka i się rozejrzeć, zwłaszcza, że nasz bohater dotarł na miejsce przed umówionym czasem spotkania, co należy zdecydowanie policzyć po stronie plusów - jeśli bowiem zleceniodawca był już na miejscu, to raczej szybko uda się go znaleźć, jeśli natomiast jeszcze go nie ma, to na pewno Toshio go nie przeoczy.
Przekraczają drzwi prowadzące do gospody, młody shinobi zauważył, że w zasadzie nie ma tutaj dużego ruchu, co raczej podyktowane było porą dnia, a nie marną renomą gospody. Oto przy jednym ze stołów siedziało jakichś dwóch mężczyzn, ubranych w letnie kimona którzy posłali naszemu bohaterowi przelotne spojrzenia, po czym powrócili do swoich spraw. Nieco dalej od nich dwie kobiety z trójką dzieci konsumowały posiłek, a w zasadzie próbowały zapanować nad latoroślami, które ani myślały ułatwiać mamą sympatycznego "spotkania na mieście" - biedne kobiety musiały raz po raz dyscyplinować swoje pociechy, ale cóż zrobić, raczej żadna z nich nie była osobą, której oczekiwał nasz bohater. Generalnie, pozostawało chyba jedno, udać się do osoby, która powinna wiedzieć wszystko o tym, co się tutaj dzieje, czyli właściciela gospody, który zza swojej lady uważnie przyglądał się wszystkiemu, w tym młodemu shinobi.
-W czym mogę pomóc, młodzieńcze? - zapytał pogodnie niskim tonem mężczyzna z bujną rudą brodą, który posturą zdecydowanie przewyższał naszego bohatera. No, może nie wysokością, ale zdecydowanie należał do tych bardziej postawnych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Senju Toshio » 2 sie 2018, o 20:13

Misja tego typu sprawiała, że należało przestawić się ze zwyczajnego życia i przybrać nastawienie mniej wrażliwego na czyjeś nieszczęście. Właściwie sama praca shinobi wymagała pozbycia się uczuć. Większość szkolenia o tym słyszał, lecz nie bardzo był tym przejęty. Nie wydawało mu się to na tyle potrzebne, żeby złagodzić dyskomfort związany z widokiem okropności. Swoją inicjację przeszedł dość drastycznie i wyszedł z niej wysoce odporny. Zahartował się w kilku wydarzeniach na światową skalę. Dlatego też stał tu i był z siebie dumny. Był w niemałej konsternacji, ale również dusił w sobie narastającą ekscytację. Chęć wykazania się na wielu podłożach, a już na pewno nie dać ciała podczas eskortowania swojego zleceniodawcy. Swoje domysły związane ze znalezieniem ów Tonbo Nozomiego były w jakimś stopniu zgodne z rzeczywistym wyglądem sytuacji. Raz czy dwa zaglądał do gospody pod Kadambą, lecz było to na tyle dawno, że zapomniał, jak wygląda wystrój. Skromna klientela trochę ostudziła zapał Toshio. Chłopak ze spokojem przebył ścieżkę do lady barowej, aby stamtąd rozpocząć swoje wdrażanie na misję.
- Konnichiwa. Mam spotkać się z pracodawcą w tym lokalu. Mógłbym wiedzieć, czy jest u was zameldowany? Tonbo Nozomi-san. - zapytał okazując zwój, który zawierał dostarczone mu informacje. Zdawał sobie sprawę, że tawernowemu barmanowi nie będzie to potrzebne. Nie był pewny, czy w ogóle uzyska od niego wieści. Miał równe pół na pół szans, jak nie mniej z przewagą na porażkę. W żadnym wypadku nie zniechęci to naszego bohatera. Jedynie sprawi, że będzie mógł zamówić odrobinę wody do picia, usiąść w dogodnym miejscu z widokiem na lokal i wchodzące postacie. Gdyby do tego doszło jego plecak zostanie przewieszony na oparciu, woda na stole przed nim, a tuż obok zwój z wiadomością. Zawsze to jakieś potwierdzenie i swoista przepustka związana z prawami do pobrania wynagrodzenia z misji.
Senju Toshio
 

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 3 sie 2018, o 08:32



Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 7/?



No no, młody shinobi postanowił na poważnie zabrać się za swoje zadanie - pierw jak to w zwyczaju mają niektórzy śledczy zapytać najlepiej poinformowane osoby. Słysząc pytanie naszego bohatera, brodacz lekko uniósł brew a jego twarz spoważniała, bowiem zazwyczaj takie pytania dotyczyły osób poszukiwanych, a on nie chciał tutaj burdy. Co prawda, nasz bohater twierdził, że czeka tu na niego pracodawca, ale kto wie, kiedy ninja mówi prawdę, a kiedy mówi to, co chce by o nim wiedziano?
Tak, mężczyzna nie od razu odpowiedział, niewątpliwie rozważając wszelkie za i przeciw, badawczo wpatrując się w Toshio. Jeśli młody ninja został wysłany z zadaniem doprowadzenia rzekomego Nozomi przed oblicze sprawiedliwości, raczej byłoby tutaj więcej osób, chyba, że młodzieniec odznaczał się nadzwyczajnymi umiejętnościami. Tak czy siak, potencjalna awantura była mocno nie w smak właścicielowi gospody, który w końcu zdecydował się przemówić, spokojnym głosem.
- Niestety młodzieńcze, ale nikogo takiego nie kojarzę. Możesz przejrzeć listę gości, ale nie znajdziesz tam nikogo takiego. - i taka była prawda. Najpewniej na uspokojenie się mężczyzny wpłynęła treść zwoju jaki miał przy sobie Senju - nie był on śledczym, a ochroniarzem, to oznaczało spokojny przebieg wydarzeń...
- Może pan poczekać na swojego zleceniodawce. Herbata na koszt firmy? - zaproponował barman i niezależnie od odpowiedzi naszego bohatera, otrzyma on herbatkę do swojego stolika. Nie będzie ona ani zatruta, ani w żaden sposób nie będzie podstępem, po prostu zawsze warto się "podlizać" komuś, kto pełni oficjalną misję klanu Senju, prowadząc gospodę w wiosce Senju...

Cóż pozostawało naszemu bohaterowi czynić? Jedynie chyba poczekać cierpliwie, aż rzeczywistość sama się jakoś potoczy. Oczywiście, trzeba ów rzeczywistości czasem nieco pomóc, a więc młody ninja dopilnował, by został rozpoznany przez swojego przyszłego pracodawce, usadawiając się tak, by widzieć kto wchodzi i wychodzi oraz wystawiając "wizytówkę" w postaci zwoju. Teraz należało już jedynie posiedzieć i racząc się darmową herbatą zobaczyć co przyniesie los.
W ciągu następnej godziny, przez godpodę przewinęło się kilka osób, ale żadna nie była zainteresowana obecnością shinobi bardziej, niż przelotne spojrzenie, w sumie czemu się tu dziwić - osada klanu Senju pełna była ninja, a więc dla odwiedzających ją (jak i mieszkańców) nie był to widok szczególnie wart uwagi.
W końcu jednak cierpliwość została nagrodzona. Do gospody weszła bowiem dość rzucająca się w oczy persona, ubrana w w granatową męską yukata przewiązaną pasem obi z motywem ważki, szerokim skrywającym większość twarzy kapeluszem, podróżnym plecakiem oraz krótkim sztyletem tanto za pasem. Pokonawszy próg, jegomość rozejrzał się po sali po czym zatrzymał spojrzenie na naszym bohaterze. Trwał tak chwilę bez ruchu, jakby oceniając z kim ma do czynienia, po czym podszedł w jego stronę i zasiadł naprzeciwko.
- Dzień dobry. - rzekł dość delikatnym głosem, po czym spoglądając spod kapelusza na zwój naszego bohatera kontynuował, już nieco niższym tonem, który jednak nadal był dość wysoki jak na mężczyznę.
- Pan zapewne mnie oczekuje, Tonbo Nozomi. - przedstawił się, po czy zdjął kapelusz, a oczom naszego Senju ukazał się chyba najbardziej urodziwy młodzieniec, jakiego widział w swoim krótkim życiu. Delikatne rysy twarzy, niewielkie usta, włosy czarne ścięte i związane w niewielki, podobny do samurajskiego koczka - no chłopak niczym cherubinek. I te piękne piwne oczy.
- Cieszy mnie fakt, że nie kazał pan mi na siebie czekać. Zanim jednak wyruszymy, proszę mi wybaczyć shinobi-san, ale jakie jest pana doświadczenie w podobnych zadaniach? - zapytał młodzieniec.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Senju Toshio » 3 sie 2018, o 20:38

Toshio przeskakiwał z etapu misji na kolejny etap bez większego problemu. Działo się to naturalnie wraz z postępem jego ruchów. Musiał od siebie dorzucić drobną inicjatywę, gdyż siedzenie w domu skończyłoby się jako totalne fiasko. Stawienie się w wyznaczonym miejscu mogło przebiec dwojako. Jeszcze nie natrafił na opryskliwego zleceniodawcę, któremu raczej wszystko mogło nie przypaść do gustu. Tym bardziej wyznaczenie przypadkowego shinobi, jakim był nastoletni Senju. Nie posiadał za wiele doświadczenia z misji, za to porachunki ze światem miał bogate. Być może zrównoważy to całkiem dobrze jego ubogie doświadczenie związane z ochroną. Nie chciał zapeszać, bo był całkiem bystry i pewny swoich umiejętności. Misje tego poziomu zawsze zakładały jakieś ryzyko, które należało podjąć. Nawet pracodawca musiał zdawać sobie z tego sprawę, bo inaczej nie najął by kogoś pokroju ninja.
Rzecz jasna Toshio nie zamierzał ulegać barmanowi i zapłacił za napitek. Nie było większej potrzeby obsługiwać go na koszt właściciela. O ile sobie przypominał nie był jakiś bohaterem wojennym. Nikt go takowym nie okrzyknął, kiedy unieszkodliwił wierzę zniszczenia zbudowane przez Uchiha. Być może karty historii wspominają o tym czynie, lecz w rzeczywistości nie odczuwał żadnego posłuchu. Siedział przez tą godzinę osamotniony, w skupieniu przyglądał się otoczeniu i rzecz jasna nie zdążył opróżnić szklanki napoju. Na wszelki wypadek pozostawił przedmioty na stole, jakby był jedynie klientem. Przykrywka godna shinobi, czyż nie? Ku swojemu zdziwieniu śledzony od drzwi jegomość w orientalnym stroju okazał się być właściwą osobą. Dlatego też Toshio powstał szybko i ukłonił się mężczyźnie z szacunkiem. Zawsze zdawało mu się, że yukata należała do tych bardziej wytwornych strojów. Jemu jakoś nie przypadł do gustu. Wydawał się strasznie krępujący ruchy i rzucający się w oczy. Zaintrygował go widok tanto u pasa. Zaraz potem zapomniał o broni, gdy ujrzał, jak jego pracodawca pokazał się w pełnej okazałości. Nie zauroczył go niestety, ale wprawił w istnie dziwną konsternację. Nie wiedział, co ma myśleć, aż prawie zapomniał języka w buzi.
- Dōmo. To nic takiego. Proszę mów mi Toshio, Tonbo-san. - wykrztusił z siebie i doprowadził do opanowania. Zrozumiał, że mógł brzmieć oficjalnie z domieszką luźnego nastawienia. Chyba wiek obojga rozmówców nieco w tym pomagał. Nadal nie zapomniał, kto jest kim w hierarchii tej misji. Przytaknął na wieść o chęci dowiedzenia się, jakie młody Senju posiada doświadczenie.
- Ośmielę się powiedzieć, że doświadczenia nie posiadam żadnego, jeśli chodzi o ochronę. - odparł szczerze i ze wzrokiem skupionym na oczach Tonbo. Chciał tym podkreślić swoje nastawienie, które zamierzał poprzeć dalszymi słowami.
- Natomiast miałem już nie raz do czynienia z napastnikami i wrogimi shinobi, więc nie lękam się zagrożenia i bez wahania przyjmę na siebie każdy cios. - skwitował swoją deklarację, czekając na osąd ze strony Nozomiego-san. Wychodziło na to, że nie potrafił zatajać tego, co było rzeczywiste i kierował się prawdziwym kodeksem honoru. Dumnie reprezentował klan Senju, a to już samo w sobie było wierzytelne. Należało jedynie nie zawieść, aby nikt nie mógł podważyć reputacji rodu. Następnie postanowił przejąć inicjatywę, chociaż mogłoby to być nieco niegrzeczne tak od razu naciskać na wyjawienie informacji o zleceniu.
- Zatem, czy zdradzisz mi co może nas czekać na szlaku do świątyni w Kaigan? - nie naciskając zapytał chłopaka o obawy, które nim kierowały. Czy był to słuszny strach, a może zabezpieczenie związane z sytuacją polityczną na świecie? Podróżowanie samemu mogło skończyć się dla Tonbo dość nieprzyjemnie. Jeśli nie o to chodziło, to oznaczało, że musiałby wziąć sprawy w swoje ręce i działać po omacku. Gotowy na każde zagrożenie. Wolałby, żeby jego zleceniodawca nie był tajemniczy w sprawie zagrożenia.
Senju Toshio
 

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 4 sie 2018, o 12:10



Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 9/?



Nozomi nie był szczególnie trudny do odczytania, nawet dla młodego shinobi - zdecydowanie, ten człowiek się denerwował, chociaż starał się o to ukryć. Może poniekąd wynikało to z jego dość delikatnych, wręcz dziewczęcych rysów które zdecydowanie nie poprawiało jego wizerunku, a może po prostu denerwował się podróżą, bądź co bądź, najął do tego zadania ninja więc może czegoś się spodziewał? Cóż, kiedy Toshio szczerze przyznał, że nie ma specjalnego doświadczenia w podobnych misjach, jego zleceniodawca zacisnął mocniej dłonie i na jego twarzy również pojawiło się zdenerwowanie - tak, zdecydowanie coś wisiało w powietrzu. Ów zdenerwowanie zniknęło jednak równie szybko, jak się pojawiło, kilka głębszych, ledwo dostrzegalnych wdechów plus zapewnienie naszego bohatera, że zrobi wszystko zgodnie ze sztuką zawodu i już pan Tonbo odzyskał panowanie (chociaż przy jego mało męskiej aparycji trudno było mówić i żelaznym spokoju).
Teraz przyszła pora na jego stronę uczciwości, w każdym razie, tego wymagał młody Sensju i miało to sporo sensu - wszak musiał wiedzieć, z czym się ma mierzyć, bo bez powodu, chociaż z drugiej strony, czasy wcale nie były tak spokojne i wszelka ostrożność uzasadniona.
-Zasadniczo... Nie przewiduję nadmiernych atrakcji.- rzekł Nozomi swoim delikatnym głosem, chociaż trudno powiedzieć, by mówił z przekonaniem, ale może taki już jego urok? Pan Tonbo chwilę milczał, a na jego twarzy malowało się zamyślenie, niewątpliwie układał w głowie jakąś myśl, by znów powrócić spojrzeniem do młodego Senju.
- Szczerze powiedziawszy, po ostatnich wydarzeniach w Kami no Hikage poczucie bezpieczeństwa zostało zakłócone. Wolę podróżować z kimś, na kogo mogę liczyć w sytuacji potencjalnych bandytów, kto wie, czym się zajmują uchodźcy. - no i w sumie trudno zarzucić brak sensu w słowach mężczyzny.
- Toshio-san, znasz drogę do Kaigan i świątyni Amaterasu?? - zapytał raz jeszcze Nozomi, po czym ukradkiem spojrzał w stronę drzwi gospody, które otworzyły się i pojawił się w nich dwie kobiety. Nie specjalnie wychodziła mu zabawa w shinobi i ów spojrzenie nie umknęło naszemu Senju, zwłaszcza to, że w momencie otwarcia drzwi Nozomi wydał się zdenerwowany, a widząc kobiety odetchnął.
- Moim zdaniem, możemy ruszać od razu... - dodał jeszcze zakładając na głowę swój kapelusz...
/
  • jeśli masz jeszcze jakieś pytania, sprawę do załatwienia, to zostajemy tutaj.
  • jeśli nie, to możesz dać ZT i do Tego tematu odnośnik
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 10 wrz 2019, o 23:04

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
41


Opuścili lokal kupca bogatsi o wiedzę, ale ubożsi o niemałe pieniądze, które zostawili w zamian za informacje. Od momentu rozpoczęcia śledztwa sprawa zdążyła się już nieco wyklarować, choć wciąż wiele istotnych kwestii owiane było mgłą tajemnicy. Ważne jednak, że nie utknęli w miejscu i mieli pomysły, gdzie ruszyć dalej w poszukiwaniu rozwiązania zagadki.
Podczas krótkiej wędrówki Kumiko zastanowiła się nad pytaniem nauczyciela, by niedługo później udzielić odpowiedzi zgodnie ze swoją intuicją.
- Sądzę, że napis mógł być z ręki mistrza. Sztabka była odłożona napisem do dołu, więc ta informacja była nie do zobaczenia bez ruszenia nią. Ale nie wiem... Kiedy miałby ją zrobić?
Na próżno było szukać pewnych odpowiedzi. Tak czy inaczej, dziewczyna przyjęła założenia narzucone przez Asagiego i przytaknęła, kiedy ten nakreślił ich przykrywkę na potrzeby wizyty w karczmie, do której powolutku się zbliżali.
Późne popołudnie przeobrażało się w wieczór. Wiatr był praktycznie zerowy, więc panowała aktualnie duchota, dość typowa dla tej pory dnia. Gęsta, dość parna atmosfera mogła zwiastować ulewę.
W gospodzie wcale nie było przyjemniej. Mimo okien otwartych na oścież, o zbawiennym przeciągu można było jednie marzyć. Nie pomagał wcale fakt, że nad paleniskiem piekło się właśnie jakieś prosię. Dym z palącego się drewna niechętnie uciekał przez komin i w dużej mierze wracał do wnętrza głównej sali lokalu. Powietrze w środku wydawało się być zatem minimalnie mniej przejrzyste, a do nozdrzy na dzień dobry uderzył charakterystyczny zapach dymu zmieszany z żywicznymi aromatami, które sugerowały, że opał był ledwo co ścięty. Przez pierwsze chwilę kluło trochę w oczy, ale później szło się przyzwyczaić.
Sam lokal był przyzwoity lub - oceniając nieco surowiej - przeciętny. Nie obskurny, ale też bez przepychu. Ważne, że schludny. Ludzi było całkiem dużo, ale jeszcze daleko było do tego, by mówić o tłoku, bo dało się bez problemu znaleźć jakieś wolny stolik. Goście na pierwszy rzut oka wydawali się być różni, ale z drugiej strony nie prezentowali szczególnie dużego przekroju społeczeństwa. Byli co prawda i lokalni i chyba przyjezdni, ale żadnego arystokraty czy łachmaniarza raczej nie dało się tu znaleźć. Ot, taka przeciętność, bez skrajnych odchyłów jedną lub drugą stronę.
Duet ze Szkoły Taka nie zauważył nikogo na sali, kogo po wyglądzie mogliby ocenić na samuraja lub przynajmniej pół-samuraja.
Jeżeli subtelnie zapytali o ludzi przewijających się tu, którzy należeli do tej samej kasty co oni, to stojący za ladą, jasnowłosy, trzydziestoparoletni oberżysta odparł im krótko.
- Nie, nie, takich jak wy to tu za często nie ma.
- Byli tu przeca jacyś z tydzień albo dwa temu, widzioł żem no takich, w kimonach byli - wtrącił się jakiś starszy pan, raczący się czarką sake.
Zaraz po tym karczmarz machnął ręką.
- E tam, nawet się nie zatrzymali, bo nocleg był zajęty. To jak, podać coś? - zagaił, polerując jakieś naczynia starą, chyba już niezbyt świeżą ścierą, na widok której Kumiko zrobiła grymas niezadowolenia.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2721
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 14 wrz 2019, o 14:23

- To jest pytanie, na które odpowiedź znaleźć musimy... - rzekł mimowolnie w tonie mistrza Amatsurama Asagi, mrużąc lekko oczy. Miał już pewność, że zostali przez kogoś oszukani, że sytuacja była zdecydowanie mniej klarowna z chwili na chwilę, ale po nitce, do kłębka. Krok za krokiem zbliżali się do odpowiedzi, w tym przypadku, w pobliskiej gospodzie...
Zapach dymu i sam dym, niechcący uciekać przez okna. To było dokładnie to, czego wolał unikać. Nie było wątpliwości, że woń ta przesiąknie ich kimona i włosy, co zdecydowanie uprzykrzy im codzienność, a przypadku potencjalnego skradania się, zdradzić może ich obecność, no, ale nie wyprzedzajmy tak daleko w przyszłość.
Szybki rzut oka i już pewne było, że żadnego samuraja tutaj nie było, a na pewno nie na widoku. Kakita nie był tym faktem jakoś szczególnie zdziwiony, generalnie nie liczył na to, że uda mu się sprawę rozwiązać jedynie otwierając drzwi do gospody, ale byłaby to miła odmiana...
Co innego wywiedzenie się czegoś przy barze - jak się okazało, ktoś tutaj był, tylko trzeba będzie określić kto i kiedy. Jak wywnioskował szybko Asagi, więcej ów starszy pan z sake będzie wiedział, a może pamiętał nieco więcej, a jeśli jakieś braki pamięci mieć będzie, to może nieco sake mu w tym pomoże, ale pierw...
- Miałem nadzieje, że jakichś spotkamy. Razem z uczennicą podróżujemy do szkoły Ryu, po drodze szukając okazji do sprawdzenia swoich umiejętności. Słyszałem, że jakiś czas temu było w okolicy dwóch samurajów, więc postanowiliśmy nieco języka zasięgnąć. - odpowiedział niebieskooki, po czym przeniósł spojrzenie na to, co aktualnie mogło widnieć jako danie dnia, lub w podręcznym menu, wszak trzeba było coś zamówić.
- Dla mnie danie dnia i butelkę ciepłej sake, moja uczennica sama coś sobie wybierze. - zadecydował niebieskooki, po czym skierował swoje kroki w stronę staruszka, który coś tam o samurajach przebąkiwał.
- Można? - zapytał, po czym jeśli otrzyma zgodę przysiądzie się, wyjmując długi miecz zza pasa i kładąc go w zasięgu dłoni, ale i tak, by nikt go nie podeptał, albo sam się nie poobijał po okolicy.
- Ci samurajowie, co pan ich widział, to na silnych wyglądali? Jak wspominałem, szukam wyzwania...- zaczął niebieskooki spokojnie, czekając aż jego sake do niego dotrze, jak już do tego dojdzie, poleje sobie oraz starszemu panu, wszak tak wypada, po czym zobaczymy, co się stanie. Podstawa, to naturalnie się zachowywać i zobaczyć, czego się wywiedzieć zdołają...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 15 wrz 2019, o 22:33

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
43


Oberżysta zlustrował spojrzeniem to Kakitę, to Kumiko, a potem wzruszył ramionami na wyjaśnienia.
- Tutaj raczej swoich umiejętności nie sprawdzicie - odpowiedział, odstawiając na bok wytarte naczynie.
Starszy pan, na którego Asagi przeniósł swoją uwagę, siedział przy stoliku znajdującym się bardzo bliziutko baru, więc nie było problemu w toczeniu rozmowy nawet z obecnej odległości. Chcąc jednak nawiązać jakiś dłuższy dialog i wyciągnąć istotne informacje, samuraj postanowił przysiąść się do nieznajomego, który chyba widział i wiedział więcej niż pracownik lokalu. Kumiko została póki co na miejscu, ale uważnie przysłuchiwała się poczynaniom nauczyciela.
W międzyczasie, kiedy samuraj robił właśnie tych kilka kroków, karczmarz zwrócił się do jakiejś innej, stojącej za ladą pracownicy, że musi wyjść na chwilunię za potrzebą. Przekazał jej treść zamówienia Kakity i poprosił też, by zrealizowała zamówienie nastolatki, bo tej dość powoli szło podjęcie zdecydowanie się na coś konkretnego.
Staruszek kiwnął głową do stojącego nad nim samuraja. Siedział sam przy niedużym czteroosobowym stoliku, więc nie miał problemu z dodatkowym towarzystwem, bo przynajmniej miał do kogo gębę otworzyć.
- Czy silni to nie wiem, nie widział żem ich muskułów, bo przeca ubrani byli. Ale wyglądali poważnie, mieli broń, ogólnie wrażenie robili. Jeden młodzik był, ale dwóch dorosłych, to tamtych bym się już obawiał. A jak wrażeń szukasz, to na wykopki zapraszam, wnet będą. Calutki dzień zgarbiony...
Kumiko zdecydowała się na zieloną herbatę i jakiś ryż z rybą i warzywami, a obsługująca ją kobieta rozpoczęła realizację zamówień, zaczynając od samych napojów. W ruch w pierwszej kolejności poszła butelka sake, którą wraz z czarkami barmanka miała dostarczyć do stolika, przy którym siedział Asagi. Oberżysta, z którym wcześniej już rozmawiali, zdążył już wyjść na zaplecze. Mniej więcej w tym samym czasie jakiś samotny, strudzony przybysz zawitał do środka gospody.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2721
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 18 wrz 2019, o 20:16

Zamówienie przekazane do realizacji, uczennica przy barze rzucająca okiem na to i owo - można zająć się dalszą częścią śledztwa. Niebieskooki całkiem mocno wierzył w ich obecną przykrywkę, samurajowie znani byli ze swoich niecodziennych zwyczajów i honorowego podejścia do drogi miecza, więc poszukiwanie godnych przeciwników nie powinno wzbudzać niczyich podejrzeń...
To, co mówił stary rolnik (bo tak wynikało z jego wypowiedzi), zainteresowało samuraja. Liczba potencjalnych nieprzyjaciół właśnie wzrosła do trzech. To była pewna nowość względem tego, co mówił kupiec, ale wcale nie oznaczało, że akurat tamten skłamał, po prostu może nie załatwiali spraw we trzech na raz. Kakita, zdecydował się spróbować nieco więcej ze staruszka wyciągnąć, wszak niewiele tym ryzykowali, więc polewając jemu i sobie kolejną czarkę, odpowiedział pogodnym tonem.
- Brzmi intrygująco. Są niektóre techniki bronią, które podobno od takiej właśnie pracy pochodzą. - rzekł wcale nie kłamiąc. Zarówno kama czy też nunchaku lub sai były w istocie sprzętem rolniczym, a więc jak najbardziej w jego słowach prawda była. Niebieskooki nie zamierzał jednak za bardzo uciekać od tematu wojowników więc...
- Kiedyś spotkałem na trakcie innego wojownika, który również z towarzyszem podróżował. Zapamiętałem go, bo miał takie wygolone poziome kreski z boku głowy... - tu Kakita wskazał palcami to, co im kupiec opisał, po czym dodał - Podróżował z takim młodzieńcem o ciekawym kolorze włosów takim nieco podobnym do błękitnego, a morze szarego, po tym ich zapamiętałem. Żałuje, że nie miałem okazji się z nim zmierzyć, ale akurat nie byłem w dobrej formie, rany po walce z niedźwiedziem miałem.. - nieco skłamał niebieskooki, ale musiał brnąć w swoją opowieść by sprawdzić, co jeszcze staruszek pamięta, a jednocześnie rzucił czujnym okiem w stronę nowo przybyłego do gospody, no i wypadało się zorientować gdzie jest Kumiko i zamówione jedzenie, ech tyle spraw... wymagających czujności i świadomości miecza w pogotowiu...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 22 wrz 2019, o 17:13

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
45


Starzec pokiwał głową ze zrozumieniem na słowa Kakity, który w kolejnych swoich słowach postanowił przeinaczyć fakty na potrzeby prowadzonego śledztwa. Samuraj nie wzbudził swoimi kłamstewkami podejrzliwości rozmówcy, a przynajmniej tak to wyglądało. Starszy pan wydawał się być szczery w swoich intencjach i przede wszystkim bardzo zaciekawiony bardzo nietypową dla niego osobą, która dosiadła się do jego stolika. Raczej nie miał na co dzień okazji do konwersacji z kimś takim, jak Asagi.
- Przeca dawno to było, to tak dobrze tego nie pamiętam. No ale specyficzni byli, tacy nietypowi, to żem trochę bardziej spamiętał niż zazwyczaj. Hmm… chyba faktycznie ten młodzik jakieś takie nietypowe te włosy, takie jasne dosyć. Jako niebo przejrzystego dnia. A tych fiu bździu czy innych kreseczek to nie pamiętam - skończył odpowiedź, sięgając po kufel, z którego upił łyk jakiegoś rozwodnionego piwa.
- Sam żeś niedźwiedzia powalił? Ale że własnymi ręcami, czy mieczem pochlastał? - zapytał z jeszcze większym zainteresowaniem niż do tej pory, oczekując rzecz jasna rozwinięcia historii niezwykłego starcia z groźnym zwierzem.
Kakita - w przeciwieństwie do starca - nie był wyłącznie pochłonięty rozmową, lecz w miarę możliwości czuwał nad tym, co się dzieje wokół. Był ciągle gotów tak, jak samurajski miecz jest gotowy do opuszczenia sayi i zadania cięcia.

Oberżysty dalej nie było. Pracownica, która przejęła po nim dwójkę klientów, oddaliła się od baru o parę kroczków po podaniu samurajskieu duetowi napitków, by przekazać informacje o zamówionym jedzeniu osobie krzątającej się po kuchni. Nowy gość, który był trzydziestoletni, łysy mężczyzna, klapnął przy stoliku barowym i oczekiwał na obsługę.
Mniej więcej w tym czasie z miejsca podniosła się na Kumiko. Rzuciła okiem na pracownicę obróconą do niej plecami, a potem szybkim, ale w miarę dyskretnym krokiem ruszyła wgłąb karczemnej. Być może udała się za potrzebą - po dotychczasowej wspólnej wędrówce Asagi zdążył się dowiedzieć, że towarzysząca mu nastolatka nie ma zbyt wielkiego pęcherza.
Nie umknęło oczom samuraja, że dziewczyna pokierowała się do zaplecza, do którego wcześniej poszedł obsługujący ich na początku oberżysta. Kumiko subtelnie rozejrzała się na boki, a potem otwarła leciutko drzwi i wkradła się do środka.

A chwilę później, właśnie tamtym pomieszczeniu rozniósł się jakiś trzask, najprawdopodobniej czegoś drewnianego. Przytłumiony huk przyciągnął uwagę części klienteli, ale ograniczyła się ona do samych spojrzeń, wlepiony na chwilę lub dwie w drewniane drzwi, prowadzące do zaplecza
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2721
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 25 wrz 2019, o 08:36

Ziarnko, do ziarnka i zbierze się miarka... niebieskooki odnotował w głowie słowa staruszka, które potwierdziły relację kupca z osady - przynajmniej ten jedne nie próbował ich oszukać. Co prawda, liczba wrogów skoczyła do trzech, ale nie stanowiło to dla naszego bohatera większego problemu, nie w tej chwili.
- Mieczem, zdecydowanie to jest broń samuraja... - odpowiedział zgodnie z prawdą niebieskooki, przenosząc nieco uwagę na zachowanie Kumiko, która zdecydowanie robiła coś niepożądanego. Kakita nie był przeciwnikiem osobistej inwencji, ale jawna niesubordynacja i ładowanie się w kłopoty było dokładnie tym, czego sobie nie życzył i tolerować nie zamierzał. "Może tylko idzie za potrzebą?" - przebiegło przez myśl samuraja, ale rzeczywistość zdecydowała się go dobitnie utwierdzić w tym, że sprawy mają się inaczej. Dziewczyna wemknęła się na zaplecze i od razu zrobił się ogromny raban. Co było robić?
NIebieskooki poderwał się ze swojego miejsca, zgarniając jednocześnie swój miecz by umieścić go za pasem. Nie zamierzał go dobywać, bo może Kumiko po prostu władowała się w masę garnków, ale wtedy raczej rozniósłby się krzyk, a tego nie było. Rejestrując, czy ktoś się jeszcze nie podrywa z miejsca, niebieskooki ruszył w stronę, gdzie zniknęła jego uczennica, w zasadzie gotując się na wszystko. Podstawa to dobiec i szarpnąć za drzwi, za którymi... No właśnie, co? Jeśli Kumiko siedzi na ziemi w garach, a nad nią zdenerwowana obsługa, to trzeba będzie przepraszać. Natomiast, jeśli toczy się tam jakieś starcie, albo dziewczynie coś zagraża, o to wtedy sytuacja inna - w takiej sytuacji Kakita nie będzie się długo wahał. Namierzy wzrokiem pierwszy cel i dobywając miecza sieknie mu... w rękę, która będzie miała broń, o ile będzie w niej broń. Jeśli przeciwnik broni nie ma, to wystarczy uderzenie rękojeścią w splot słoneczny by wroga na chwilę wyłączyć z walki tak czy siak, po pierwszym ciosie, miecz błyskawicznie do saya do kolejnego dobywacia. Pytanie, co jeśli jest ich więcej? No, wtedy... wtedy się zobaczy, jak jakiś za blisko się znajdzie/podbiegnie z zamiarem zagrożenia, to i on zostanie sieknięty błyskawicznym ciosem dobywanego miecza, jednakże specjalną techniką Asagi'ego - pierw zwyczajne dobycie nieco za daleko od celu by wroga zatrzymać, a potem cios saya, najchętniej w głowę by ogłuszyć...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 27 wrz 2019, o 00:22

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
47


- I w ile ciosów żeś takiego bydlaka po... - zaczął zaangażowany w rozmowę dziadzio, ale nie zdołał skończyć pytania, ponieważ właśnie w tym czasie Asagi dość żwawo poderwał się od stołu i ruszył w kierunku zaplecza, skąd dotarły do niego niepokojące odgłosy. Pracownica przy barze rzuciła okiem w kierunku źródła hałasów, ale zaraz po tym wróciła do pracy, ponieważ ponaglał ją zniecierpliwiony, niedawno przybyły klient. Parę osób również podniosło spojrzenia znad własnych napitków i posiłków, ale nikt inny prócz samuraja nie podjął działań. Przecież to było tylko trochę trzasku. Pewnie ktoś nieuważny coś rozwalił lub się wyrąbał o własne nogi.
Kakit możliwe prędko przemieścił się pod drzwi zaplecza i szarpnął za nie, by zajrzeć do środka. Pomieszczenie było czymś w rodzaju składzika - znajdowało się tutaj wiele półek, skrzynek i innych pakunków. Mniej więcej na środku, przy oknie, stał również nieduży, kwadratowy stolik, do którego przystawione były dwa krzesła. Po drugiej stronie zaplecza znajdowały się drugie drzwi, a te prowadziły na zewnątrz, na tyły budynku.
Faktycznie, ktoś się wywalił i był to oberżysta, który obsługiwał samurajski duet na początku. Nieopodal drzwi mężczyzna, w raczej oszołomionym stanie, leżał plecami na roztrzaskanych skrzynkach z podstawowym zaopatrzeniem lokalu. Miał przecięte ramię, więc krwawił, ale nie bardzo obficie.
Kilka kroczków dalej znajdowała się podopieczna Asagiego. Była skulona i prawą dłonią, w której dzierżyła wakizashi, przyciskała krwawiący, lewy bok. Ślady po poważnym ugodzeniu ostrzem były widoczne już dalsza gołym okiem, ponieważ wierzchnia część ubrań w okolicy zranienia zdążyła już nasiąknąć posoką dziewczyny. Spojrzenie skrzywionej od bólu Kumiko zwrócone było w stronę drzwi wyjściowych. Hatamoto w momencie wejścia do środka zauważył, jak przez te drzwi właśnie wybiega raczej młody osobnik, którego charakterystyczny kolor włosów nie mógł umknąć uwadze. Błękitny.
- Z-zraniłam go - wyjęknęła zdenerwowana i obficie krwawiąca nastolatka, kiedy tylko zarejestrowała przybycie nauczyciela. Zaraz po tym przyklęknęła na jedno kolano, chyba na wskutek utraty części sił.
Ulewa, zwiastowana już od dłuższego czasu przez gęstą i parną atmosferę, wreszcie uraczyła okolicę swoim chłodem i kojącym szumem.

Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2721
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 27 wrz 2019, o 19:09

Spotkanie z potencjalnym wrogiem było tym, czego spodziewał się niebieskooki przekraczając próg składziku, ale to, co zastał w środku przeszło jego oczekiwania i to znacznie. Oberżysta ciachnięty mieczem, ugodzona i poważnie ranna Kumiko i jeszcze ich cel, próbujący się wymknąć. Może gdyby wstał odrobinę szybciej...
Niebieskooki nie miał w tej chwili zamiaru myśleć co mogłoby się stać i kiedy, a już na pewno analizować całą sytuację. To, co tutaj zobaczył wystarczyło, by podjąć odpowiednie decyzje - samuraj miał dość już tego całego wodzenia za nos. Na domiar złego ktoś skrzywdził osobę, za którą był odpowiedzialny. To wymagało krwi...
Kakita w pierwszej decyzji uznał, że bierze na cel uciekającego przez drzwi. Wojownik rzadko dawał upust swojemu gniewowi, ale tym razem zamierzał go zogniskować i przekuć. Doskoczyć w pełnej prędkości do gagatka i dobywając ostrze z saya sieknąć go z niskim wypadem po ścięgnie Achillesa - w najlepszym razie nie będzie już biegał, w najgorszym (dla niego), Kakita utnie mu całą tą część nogi, w obu przypadkach, bardzo dobrze. Kiedy jego oponent będzie się zwalał na ziemię, niebieskooki stale pozostając niski wyprowadzi pchnięcie w jego prawy bark - jeśli klinga dosięgnie celu, samuraj skręci dodając mu bólu po czym skręci ją i wycofa się, celem rozeznania w sytuacji. Po tym zabiegu jego oponent powinien być niezdolny do walki, zszokowany, ale... żywy. Jeśli natomiast chybił, a wróg ucieka, to samuraj go nie ściga.
Kolejny krok, to dopaść do Kumiko i wymierzyć miecz w oberżystę.
- Jeśli ona umrze, wszyscy podzielą jej los. - ryknie niebieskooki tak, by każdy obecny w karczmie zrozumiał, że sprawa jest poważna. - Cyrulika, natychmiast! - ryknie dodatkowo, celując palcem drugiej ręki w dowolną osobę, która się napatoczy w zasięgu wzroku.
- Uciskaj to miejsce. - zwróci się do dziewczyny, starając się w miare zebrać myśli i ogarnąć sytuacje. Mogło się tu jeszcze wiele wydarzyć, bardzo wiele.
- Mów co wiesz. I lepiej, by mi się spodobały twoje słowa. - pośle złowrogie spojrzenie oberżyście, jak ten zrobi coś głupiego, tachi znajdzie się w jego ramieniu, podobnie jak tamtego młodzika...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Ichirou » 29 wrz 2019, o 17:32

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
49


Deszcz dość prędko przeobraził się w intensywną ulewę, schładzając i nadając orzeźwienia dotąd gęstej atmosferze. Ciemne niebo błysnęło po raz pierwszy, by zaraz później zagrzmieć gdzieś z oddali.
Krytyczny stan podopiecznej był wystarczającym powodem, by podjąć się zdecydowanych działań i nie powstrzymywać się od rozlewu krwi. Kakita, nie myśląc długo, pozostawił za sobą ranną Kumiko i pomknął za uciekinierem, który właśnie wybiegł na zewnątrz. Chłopak o błękitnych włosach gnał ile sił w nogach, ale w pojedynku na sprint nie miał szans z Asagim. Młodzian był na domiar tego ranny - ukośne cięcie po jego torsie było zapewne sprawą krótkiego starcia z Kumiko i teraz mu doskwierało.
Zanim jednak Hatamoto doścignął swój cel, młody osobnik dobył w biegu jednego shurikena i cisnął go przed siebie, w stronę jakiegoś pobliskiego, niedużego budynku, który chyba podlegał pod gospodę i stanowił coś w rodzaju magazynu, stajni lub jakiegoś innego zaplecza o podobnym charakterze. Pocisk trafił w okno, wywołując rzecz jasna dość głośny trzask, który przebił się przez szum ulewy.

Moment później Kakita był tuż za błękitnowłosym. Bez zawahania wysunął ostrze z sayi i wyćwiczonym ruchem płynnie przeszedł do wyprowadzenia cięcia, które smagnęło uciekiniera po nogach. Młodzieniec runął na rozmokniętą glebę, zapewne już bez możliwości kontynuowania biegu, a może i nawet podniesienia się do pionu. Obrażenia były spore. W bardziej stacjonarnych warunkach cięcie sprawiłoby, że chłopak być może musiałby teraz pożegnać się z nogami.
- Szkoła Ta… - wrzasnął rozpaczliwie, opierając dłonie na podłożu, by podeprzeć się i spróbować wstać. Nie dokończył swego komunikatu, ani nie zdążył też podnieść się choćby o centymetr, ponieważ właśnie w tym momencie wydał z siebie jęk bólu, wywołany przez ostrze samuraja, które przebiło mu bark.
Wykonawszy zaplanowaną akcję, Kakita pozostawił dogorywającego przeciwnika i wrócił się do rannej dziewczyny, która klęczała dalej w zapleczu i niezbyt udolnie przyciskała dłońmi krwawiący bok. Na jej twarzy malował się grymas bólu i niezadowolenia z błędów, które niewątpliwie popełniła.
Dopiero teraz biesiadującą część gospody zaczęła zdawać sobie sprawę z dziejącego się obok zamieszania. Żaden z cywili nie zamierzał rzecz jasna się pchać w kłopoty. Większość zachowała większą lub mniejszą bierność.
- Miałem praktykę u cyrulika - odezwał się skonfundowany, młody mężczyzna, który podbiegł do zaplecza i przykucnął przy Kumiko, której zaczynało brakować już sił nawet na tamowanie krwotoku.
- P-p-paanie, j-ja t-tylko im d-dałem kwattterunek i-i-i miałem d-dać znać, jak się b-będą o nnnich pytali! - odpowiedział nieskładnie oberżysta, który ledwo co otrząsnął się z szoku i zaczął powoli podnosić się ze sterty rozwalonych skrzynek, na której boleśnie wylądował.
Nastąpił kolejny błysk, dzięki któremu przez ten króciutki moment Kakita mógł dostrzec przez okno dwie zbliżające się sylwetki, które zmierzały do gospody od strony budynku, w który trafił shuriken błękitnowłosego. Do lokalu dzieliło je jakieś dwadzieścia metrów.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2721
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Gospoda pod Kadambą

Postprzez Kakita Asagi » 29 wrz 2019, o 20:05

Jeden z jego przeciwników został powalony. Hatamoto nie hamował swojego ostrza, kiedy bowiem przychodził czas walki, to należało walczyć jak najlepiej się potrafi. Dlaczego nie zabił go od razu? Potrzebował źródła informacji, niestety, jak się okazało, oponent nie tylko skutecznie przejrzał ich grę, ale również zdołał kogoś powiadomić. Cóż, w ten sposób skazał się na bycie zupełnie bezwartościowym...
Niebieskooki siedząc nad Kumiko, zastanawiał się, co dalej, a raczej... brał co dają. Rzucił groźbę wszystkim zgromadzonym w knajpie i jak się okazało, ktoś odpowiedział na jego wezwanie. Pojawił się lekarz, a raczej jakiś adept medycznych sztuk - zawsze lepsze to niż nic.
- Pozostawiam ją w twoich rękach. Będę wdzięczny za pomoc. - rzekł do porządnego człowieka, któremu posłał ukłon. Teraz należało wrócić uwagą do właściciela karczmy, który był chyba poważnie przerażony tym, co zaprezentował samuraj - dopadnięcie jednego z jego "kolegów" zajęło mu kilka sekund, a miecza swojego nie wstrzymywał - oto właśnie droga samuraja i jego osobiste bushido: "każda broń jest sprzeczna z drogą nieba, sięgaj po nią, gdy stajesz przed nieuniknionym" - oto była zasada, którą się kierował, gdy dobywał miecza...
- Oszukałeś mnie... - rzekł niebieskooki podnosząc się i mierząc w niego mieczem zrobił dwa kroki. Niebieskooki musiał w tej chwili wyglądać jak śmierć, ale nie taka babska śmierć, która z krzykiem i przerażeniem zbiera swoje żniwo. O nie, to był żniwiarz który idzie i zbiera co jego: raz, dwa, trzy...
- Masz szanse stanąć po dobrej stronie. Sprowadź do niej lekarza i powiadom straż. Gdy wrócę i go nie będzie, lepiej bym cie nie znalazł. - dodał niebieskooki, sprawnym ruchem chowając miecz do saya. Kakita widział, że w stronę gospody zbliża się dwóch innych wojowników. Fakt, że szli od strony budynku w który poleciał shuriken nie pozostawiał wątpliwości. Czekało go starcie...

Niebieskooki ostrożnie wyjrzy na zewnątrz, uprzednio korzystając z lusterka - woli wiedzieć, w co rusza. Nie może ich tutaj wpuścić, będzie musiał z nimi walczyć w deszczu na zewnątrz. Pytanie, jak długo będzie musiał z nimi walczyć zanim pojawi się wsparcie/strażnicy, czy w ogóle zdoła ich pokonać? Pewne jest jedno, spróbuje.
Z dłonią na swojej rękojeści, ruszy im na spotkanie. Z każdym krokiem, czujnie będzie obserwował ich kroki i oceniał, co go teraz czeka. Spróbuje oszacować ich umiejętności, uzbrojenie. Widzieli, że ich kompan został pokonany i to szybko. Niebieskooki stara się odczytać ich ruchy, jeśli spróbują rzucić w niego jakąś broń, z jednej strony spróbuje wykonać unik, z drugiej w razie czego sięgnie po miecz, by go odbić nadlatujące pociski. Następnie, czas przejść do ofensywy, niebieskooki weźmie na cel jednego z wrogów, nagle przyspieszy kroku (możliwie błyskawicznie, by był to element zaskoczenia), by natrzeć na niego z nadludzką prędkością i zadać horyzontalne cięcie na wysokości jego klatki piersiowej swoim tachi, którego ostrze otoczy chakrą. Kakita nie wie, czy ma do czynienia z roninami czy nie, więc woli sięgnąć po atutową samurajską technikę. Hatamoto nie należał do osób, które miarkują techniki w ramach walki - od razy wszystko i pełne zaangażowanie.
Po pierwszym cięcie, niebieskooki zrobi krok do przodu i swoim ostrzem wymierzy trzy szybkie cięcia celując w mostek pierwszego wroga, skośne, krótkie ale silne i z ideą napierania, a ostatecznie... stale ma na uwadze drugiego wroga. Walcząc jeden przeciwko kilku wrogów samuraj musi mieć na uwadze fakt, by wirować między nimi i swoim ostrzem grozić obu - on jeden na ich dwóch, nie może się zatrzymać, spróbuje tak lawirować ciałem, by ich zepchnąć w jedną stronę, niech przeszkadzają sobie sami.
Jeśli więc oponenci wezmą go w kleszcze (czyt. jeden spróbuje się zakraść mu za plecy), Kakita wyprowadzi ostatnie cięcie nie w tego co jest przed nim, ale daleko za siebie, trochę na odlew, ale jednak w groźny sposób, by chwilę później (w zależności od tego, gdzie jest), podbiec do ściany i wykorzystać ją by w kilku susach zdobyć przewagę wysokości i uzyskać "hight ground" - ciekawe, czy wrogowie za nim podążą? Kakita musi ich odciągnąć do karczmy, ale tak, by się nie zorientowali - nie widzieli jeszcze Kumiko, ich kompan raczej wiele nie powiedział i widzą tylko jego. Może uwierzą, że Asagi działa sam, tak czy inaczej, będąc na mokrym i śliskim dachu, Kakita prześle chakre do stóp by czasem nie zlecieć, trzeba mieć wszystkie asy po swojej stronie...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 990
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość