Centrum osady

Re: Centrum osady

Postprzez Harumi » 14 kwi 2019, o 03:43

„Czarny pazur”
ROZDZIAŁ I


[Keion & Oshi - misja C]

Wieczór, tego dnia, był zimny. Nazbyt zimny jak na prowincję Shinrin. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że nie tak dawno rozpoczęła się kalendarzowa jesień. Nie ma chyba nic smutniejszego niż samotnie spędzana noc. Ciemna jak sama zęza otchłani. I równie przyjemna. Aż po samo niskie, chmurne niebo, przybrudzone na horyzoncie rudawą łuną wypełnioną problemami. Okropna, rzewna gwara miasta brzmi jak twoja pieśń pogrzebowa. A jedyni przyjaciele, jakich kiedykolwiek miałeś, odwrócili się od ciebie zadkiem i zaszyli gdzieś na cholernej ziemi. Pieprzone problemy. Rany, co za banał. Prawdziwe kłopoty są tu. Tu, w tym miejscu. W miejscu, w którym żyjesz, śpisz, jesz i pełnisz służbę. Bardzo prawdziwe. Diabelnie blisko erupcji totalnego syfu i odrazy. Bo jak inaczej nazwać to, co nieuchronnie się zbliża? Katastrofą? Klęską? Chowajcie-się-wszyscy-nadchodzi-wybuch-super-gówna?
Oshi przemierzał kolejne metry osady pogrążony we własnych dywagacjach na temat otaczającej go rzeczywistości. Rzeczywistości, która wcale nie była kolorowa. Ba, odcienie plasowały się blisko dramatycznej, hebanowej czerni. W takich sytuacjach brakuje jedynie kontrastu. A i on szybko się zbliża. Do uszu członka klanu Senju doszedł odgłos stukotania butów o drogę. Zdaje się, z przeciwnej strony. Polę widzenia wypełniło coś ogromnego, różowego, spowitego w tiule i niezliczone kokardki, zwieńczonego kłębem cytrynowożółtych pakuł czy konopi. Pod frędzlami kłaków chował się mały, okrągły pyszczek z czerwonym dzióbkiem ust. Oczy całkiem zniknęły pod pokładami czarnego tuszu, albo innego, zielarskiego cuda. Z fałdów mieniącej się materii, nieco poniżej twarzyczki, wystawały dwie, maleńkie i pulchne rączki upstrzone złotem pierścionków i bransolet, które zdawały się odkręcone od dziecięcej lalki i na siłę wepchnięte w ciastowaty tułów malinowego stwora. Oshi mógł, z pełną odpowiedzialnością swych myśli, stwierdzić, że stworzenie to było, cóż, paskudne.
— W końcu... — wyspała podpierając ręce o kolana — W końcu cię mam!
Stworzenie, chyba płci żeńskiej, z trudem łapało kolejne porcje powietrza. Nawet teraz, stojąc okoniem przed obliczem wężowego chłopaka. Po ciężkich chwilach, spędzonych na dotlenianiu organizmu, ręką sięgnęła do poręcznej, kiczowatej torby by z jej wnętrza wyciągnąć zwój wymazany w czymś czerwonym, mazistym. Zdecydowanie nie była to krew. Jakiś barwnik? Czort-wie. Nie bacząc na wątpliwej jakości twór wręczyła list niebiesko-włosemu.
— Rozwiń — poleciła obrzydliwie sapiąc. Co było w środku? Oficjalne zlecenie od kapitana Sogeńskiej straży. Ba, znalazła się nawet pieczątka. Treść można streścić do kilku zdań. Między innymi; wstaw się w Sogen, zostałeś wytypowany do specjalnego zlecenia, twoim partnerem będzie Hayakawa Keion. Zupełnie tak, jakby miało ci to cokolwiek mówić. Oprócz powyższego pomniejsze szczegóły zlecenia i odesłanie do wytypowanego człowieka. No zajebiście. Nie ma co, władza wie jak zachęcić. Tryliard niewiadomych, ale weźże człowieku szybuj ku dalekiej prowincji.
Obrzydliwa mimoza poprawiła niedbale kłęby włosów i odeszła. Tak bez niczego. Bez do widzenia, do zobaczenia, pocałuj mnie w tyłek. Zostałeś sam na sam z treścią zwoju. Radź se pan.

Postacie
1) Malinowy stwór

Mapa
*klik*

Dla MG

Ostatnio edytowano 12 maja 2019, o 02:36 przez Harumi, łącznie edytowano 7 razy
Harumi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Oshi » 15 kwi 2019, o 01:07

Chłopak spodziewał się w swoim życiu wielu rzeczy. Często sam zdziwiony jak trafne były jego przypuszczenia. Dzisiejszy dzień jednak, przyniósł coś znacznie innego. Oshi spoglądał w kolejne puste uliczki wioski, zastanawiając się w jak wielkie bagno wpakuje się jeszcze, by nie skończyć jak jego poprzednicy. Lato odeszło już z lasów Hayashimury, przynosząc przyjemne ukojenie nadchodzące wraz z powiewem wiatru. Senju odziany jedynie w bawełniane spodnie oraz czerwony płaszcz w dość zaawansowanym stanie zniszczenia. Zwrócił nagle uwagę na stworzenie, a raczej coś, co potrafiło chodzić... Twór ruszył przez wioskę, zmierzając wprost na użytkownika mokutonu. Chłopak nie należał do ludzi lękliwych. Jednak imaginacja zaprzeczenia piękna, spowodowała w nim odruch zniesmaczenia... Co gorsza, sam Burū zszedł z jego ciała, ukrywając się w krzakach zaraz przed samym spotkaniem bohaterów tego przedstawienia. Oshi w głębi ducha życzył mu sporych problemów z wielkimi ptakami... Jednak wątpił, czy obecność wielkiego gada w czymś pomoże. Z początku, zaczął nawet kumulować pokłady chakry do wykonania techniki. Jednak w porę opamiętał się, gdy to coś po prostu się zatrzymało. Zainteresowany nadchodzącymi wydarzeniami Oshi złożył ramiona na piersi, wcześniej ściągając z głowy obszerny kaptur... Narastającą chwilę, przerwał głos istoty, która okazała się kobietą. Chłopak wysłuchał do końca, wszystko co miała do powiedzenia, jednocześnie odbierając wezwanie od straży Sogen...

- Dziękuję... Bardzo

Dodał tylko na koniec, odprowadzając pokraczną istotę wzrokiem... Dużo czasu minęło, zanim Oshi nie przypomniał sobie właściwie, co trzyma w rękach. Otwierając wreszcie zaadresowane pismo, Oshi pobieżnie dowiedział się o rozkazie, stawienia się na ziemiach odwiecznych wrogów. Nigdy nie zapuszczał się na tamte tereny... Jedyne jego spotkanie z Uchiha skończyło się spaleniem zakładniczki. Więcej nie spotkał tajemniczego Uchihy, jednak wiedział, że nie wolno było dopuścić do kolejnej wojny z tym rodem. Zadanie, które otrzymał, mogło pomóc w złagodzeniu relacji obu tych nacji... Jednak nie do końca był pewien, że to właśnie On jest właściwy do roli posła.
Długie godziny błąkał się po okolicy, chcąc dokładnie przemyśleć, to co właściwie się stało. Kobieta o aparycji gruzu wręczyła mu zlecenie od wroga, napominając, że do wyprawy wybrano jeszcze osobnika, którego nie potrafił sobie nawet wyobrazić. Dopiero przed południem zdecydował się zbadać całą sprawę, zaczynając od zebrania domowego ekwipunku w czarny plecak. Bukłaki na wodę znowu wylądowały na dnie, a suchy prowiant tuż obok zwiniętych map i koców. Burū znalazł się na piersi Oshiego, w chwili, gdy tamten ponownie ruszył przez ulicę wioski. Nie powinien myśleć teraz o odwrocie... Sama historia była na tle ciekawa, by rozniecić w nim zainteresowanie... Tak jak wskazywały rysunki, powinien ruszyć na wschód, by następnie skręcić na północ do samego Sogen. Zastanawiał się, jak wygląda niegościnna kraina, czemu to właśnie ich wybrano do wspomnianego zadania, oraz jak cała ta historia się zakończy... Wszystko zakryła gęsta mgła niewiadomej.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 2 lata
•Płeć: Męska
•Wielkość: 75 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 543
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 22:46
Wiek postaci: 19
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasku.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
GG: 49753745
Multikonta: O.O

Re: Centrum osady

Postprzez Harumi » 19 kwi 2019, o 21:14

„Czarny pazur”
ROZDZIAŁ I


[Keion & Oshi - misja C]

Doszukiwanie się jakiegokolwiek głębszego sensu w tym, że akurat ta dwójka shinobich została wytypowana było zwykłą głupotą. Ot, loteria. Wiecie, takie przemierzanie palcem po liście. Dodatkowo na ślepo. Medyk i użytkownik Mokutonu. Brzmiało po prostu dobrze i równie po prostu zostało zapieczętowane. Proza życia i władzy. Proste jak sześć razy sześć i dwa dodać dwa. Nikt nie wchodził w szczegóły nastawienia misjobiorców. W końcu nie ci, to inni. Wokół pełno chętnych na przytulenie paru ryo i, cóż, pewnej oraz niewątpliwej chluby wśród władzy. A to już coś. Znajomości pozwalają na bardzo dużo. Zwłaszcza w czasach, gdy bardzo łatwo jest przekupić choćby i strażników.
Istota oddaliła się swym pokracznym krokiem, ani razu nie odwracając się przez ramię. Tak gwałtownie jak przyszła, tak i poszła. Bez papierów, bez pytań. Po malinowym stworze pozostało jedynie nieprzyjemne wspomnienie i, być może, postać z mar sennych. Można by rozwodzić się nader długo nad sensem ów zadania, nad tym, czy warto podjąć się jegoż wykonania. Tylko po co? Instrukcje były jasne, zadanie również. A przynajmniej na papierze. Wystarczyło jedynie zrobić to, co polecono. A potem? Potem już tylko odebrać nagrodę i stanąć na podium przed obliczem Kapitana Sogeńskiej Straży. Oshi o tym wiedział, musiał wiedzieć. Nie był przecież pierwszym lepszym podlotkiem, a Sentokim. A to już zobowiązuje. Choćby i do takich konkluzji jak to, że shinobi nie zawsze musi czegoś chcieć i coś lubić. Toteż Senju nie rozmyślał. Myśli wprawił w czyn. Zebrał cały inwentarz i ruszył.

Postacie
1) Malinowy stwór

Mapa
*klik*

Dla MG
Zwłaszcza w czasach, gdy bardzo łatwo jest przekupić choćby i strażników. <= wskazówka (1)


Kontynuuj tutaj.
Harumi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 1 wrz 2019, o 22:32

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
33


Asagi wypytał ludzi, ale nie spotkał się z nikim, kto wspomniałby cokolwiek o tym, że kowal był poszukiwany. Najświeższym kontaktem z mistrzem był właśnie kupiec, który nie sprostał wymagającemu zamówieniu i przekierował klienta do stolicy. Prócz tego było jeszcze parę osób, które kojarzyło Tsuneyo i miało z nim częstsze lub rzadsze kontakty, jak chociażby kobieta z targu, u której nabywał regularnie przetwory, czy jakiś strażnik, któremu zmarły kowal w zeszłym roku wykuł miecz. Ogółem rzecz biorąc, nic specjalnego. Mistrz nie był tutaj poszukiwany.
Osobnik, którego przepytywali, podał nazwisko kupca ze stolicy, który posiadał o wiele lepsze dojścia od niego i był w stanie ściągnąć towary i surowce nawet z najbardziej odległych zakątków kontynentu. To właśnie jego polecił kowalowi i radził mu z nim się skontaktować. Co do samych zapisków - mężczyzna nie był zadowolony z tego, że jest tak wnikliwie przepytywany, czy nawet przyciskany, ale ostatecznie dał do wglądu list od samego Tsuneyo. Zamówienie dotyczyło głównie rud bardzo rzadko spotkanych, ciężkich metali, z który można było wytopić produkt cięższy od stali, czy nawet złota.
Jeżeli chodzi o łowczych, to znalazł się jeden, który był skory przejść się do samotni rzemieślnika i przebadać ślady w okolicy. Usługę tę wycenił na 250 Ryo.
- Podoba mi się ta opcja - odparła Kumiko, popierając pierwszą propozycję. Była zwolenniczką bardziej zdecydowanych działań niż okrężnych metod, więc uderzanie w trawę i wypłaszanie węży o wiele bardziej jej się podobało.

***
Ruszyli do Hayashimury, ponieważ do niej prowadził ich zdaniem najważniejszy trop. Pogoda była przyzwoita, a trakt dobrej jakości, więc mogli wycisnąć z koni niezłą prędkość i całkiem szybko dotrzeć do celu. Dzięki temu już po kilku godzinach godzinach sprawnej wędrówki dobili do największej wioski Shinrin.
Odnalezienie właściwej persony nie było wielkim problemem, bo chodziło o nie byle podrzędnego kupca, tylko człowieka mającego już całkiem kontakty z zagranicznymi rynkami. Nie trzeba było długo szukać, by znaleźć właściwy szyld oznaczający ulokowany na skraju centrum budynek, w którym urzędował obrotny kupiec - czterdziestoletni osobnik z ciemnymi, ulizanymi do tyłu włosami.
- Więcej materiału? A mówili, że to tylko jednorazowe zamówienie - odrzekł zaraz po tym, gdy samuraj powitał się i przedstawił swój cel wizyty jako przyjście po dodatkowy materiał, który był wcześniej zamawiany przez mistrza Tsuneyo.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 3 wrz 2019, o 07:37

Niebieskooki doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego zachowanie na pewno nie podoba się kupcowi, ale samuraj zupełnie się tym nie przejmował - miał zadanie do wykonania, a było nim pomszczenie mistrza Tsuneyo. Jak się szybko okazało, wszystko wydawało się pasować do jego wersji, więc nie pozostawało nic więcej, jak podziękować "za pomoc" i udać się raz jeszcze na oględziny miejsca zbrodni, zwłaszcza, że znalazł się ktoś, kto umiał powiedzieć nieco więcej o tym, co zaszło. Niebieskooki odnotował w pamięci (i notatniku) informacje, że domek Tsuneyo odwiedziło więcej osób. To zdecydowanie zmieniało sytuację, zwłaszcza, że pierwszy gość wydawał się być śledzony. Może miał to być posłaniec, który odbierze wykonane już zamówienie, a jego tropem podążali rabusie? Szkoda, że nie udało się wywiedzieć ze śladów, czy się spotkali, czy też nie, ale Kakita musiał rozważyć jeszcze tą hipotezę - posłaniec odebrał zamówienie, następnie do domu Tsuneyo wpadli bandyci, zabili mistrza kowalskiego, przetrząsnęli jego pracownie, a potem ruszyli za "pierwszym gościem". I wtedy należałoby się spieszyć, gdyby nie fakt... że do wszystkiego doszło około 2 tygodni temu. W tym czasie mogło się zdarzyć wszystko...

W drodze do stolicy, niebieskooki niewiele mówił, głęboko zastanawiał się, co dalej. Nie chciał jeszcze dzielić się z Kumiko swoją opinią co do tego, że znalezienie sprawców tego całego zamieszania jest mało prawdopodobne. Nie mieli wiele punktów zaczepienia, a kolejne odkrycie budziły więcej pytań niż dawały odpowiedzi, ale samuraj się jeszcze nie poddawał. Wiele zależało od tego, czego dowiedzą się od dostawcy niezwykłego materiału...
Doświadczony i bogaty kupiec - generalnie tego spodziewał się samuraj - innymi słowy, problemu. Pokerowa twarz, umiejętność targowania się i brak honoru oraz przyzwoitości, wszystko to w dzisiejszych czasach pozwalało się dorobić. Hatamato nie był pewien, jak się sprawy potoczą, ale musiał zagrać kartą, jaką miał. Nawet mu przez chwilę błysnęło w głowie by się upewnić, czy aby kupiec nie należy do rodziny Honotsume, to byłby zdecydowanie zbyt duży zbieg okoliczności, a przy tym pech, należało mieć to na uwadze.
Przedstawiwszy po co przybywa, Kakita obserwował zachowanie kupca i słuchał jego słów. Tamten nie wydawał się być szczególnie zdziwiony faktem, że Tsuneyo żyje, co niejako przekreślało go z grona podejrzanych, ale w jego słowach kryła się pewna podpowiedź do dalszego śledztwa.
- Kto twierdził, że to zamówienie jednorazowe? Może jakaś konkurencja... - udał zdziwienie i zaniepokojenie niebieskooki gładząc brodę i przenosząc spojrzenie na Kumiko. Następnie wyciągnął znaleziona u Tsuneyo pozostałość po jego pracy i położył przed kupcem, na razie nic jeszcze nie mówiąc. Chciał zobaczyć, czego uda się mu dowiedzieć teraz, po czym może zdoła jeszcze ugrać coś swoim aktorstwem, opracowując w głowie dalszą zmyłkę. Tak, to było kłamstwo, ale czynione w celu poznania prawdy - kwintesencja sztuki wojny...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 3 wrz 2019, o 21:17

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
35


Wynajęcie łowczego wiązało się z odpowiednią opłatą oraz koniecznością odczekania, aż ten sprawdzi okolicę samotni, ale dzięki temu Kakita mógł do stolicy ruszyć bogatszy o informacje. Gdyby nie fakt, że rzadko kto podążał ścieżką kończącą się na samotni Tsuneyo, to ciężko byłoby cokolwiek wywnioskować. Od strony Kaigan do posiadłości mistrza wędrowała jedna osoba. Chyba mężczyzna, z naciskiem na chyba, bo jednak ślady były przecież sprzed przynajmniej dwóch, trzech tygodni. Za tą osobą podążała grupka ludzi, też prawdopodobnie mężczyzn, tyle że przemieszczali się oni bokiem, najczęściej po trawie, przez krzewy. Czaili się, jak zasugerował sam łowczy.
***
Kupiec westchnął ciężko, niezadowolony z tego, że został oderwany od pióra i rozłożonych na blacie papierzysk, nad którymi właśnie ślęczał.
- Poprzedni nabywcy. Czyli nie jesteś z nimi? Ech, zresztą, co mnie to. Umowa to umowa. Było zapotrzebowanie, był pośpiech, były podwyższona stawka, to przetrzepałem całą Hayashimure i okolicę w poszukiwaniu tych rud i innych wynalazków. Jak jesteś zainteresowany, nie ma problemu, ale trzeba się uzbroić w cierpliwość. Więcej surowców już nie wyczaruję, muszę ściągnąć z Karmazynowych... - Przegładził palcami włosy do tyłu, potem sięgnął po pióro i zamoczył w atramencie. - To jakie ilości będą potrzebne? I zaliczka rzecz jasna musi być. Połowa kwoty teraz, połowa przy odbiorze zamówienia. - Mężczyzna przeniósł spojrzenie z czystej kartki notesu na samuraja i zaczął wyczekiwać na odpowiedź.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 4 wrz 2019, o 12:57

Sprawa szła w kierunku dość wiele samurajowi mówiącym, ale jednocześnie przyciskającym go nieco do ściany. Z jednej bowiem strony wyglądało na to, że kupiec nie ma nic wspólnego ze śmiercią mistrza kowalskiego, z drugiej byli jeszcze jacyś "inni" którzy przynieśli wiadomość o jednorazowości zamówienia. Samuraj nie wierzył w to, że szkoła Taka byłaby ostatecznie zainteresowana tylko jednym egzemplarzem, zwłaszcza, że z tego co zrozumiał podczas sparingu z Chise, musiały być one noszone przez użytkownika cały czas, by skutecznie spełniać swoją rolę. Poza tym, gdyby jakaś grupa samurajów była do tego oddelegowana, to by na pewno o tym wiedział, a tak się składało, że z Kumiko byli wysłani samotnie. Dodając do tego wyniki oględzin chatki...
Słysząc konieczność zaliczki, niebieskooki nieco głębszego wdechu nabył. Ta wyprawa miała już swoje koszty, tak związane z przygotowaniem się do niej, jak i w trakcie śledztwa, konieczność wyłożenia dodatkowej gotówki nie byłaby dla samuraja problemem, gdyby nie fakt, że niewiele mu z tego przyjdzie. Przecież sam z Kumiko nowego zestawu nie wykują, poza tym, nie taka jest ich rola w tej wyprawie, ale z drugiej strony, nie można teraz zupełnie odpuścić. Co pozostaje, zagrać vabank? No cóż, chyba pora, by spadły maski...
Niczym szykujący się do pojedynku wojownik, niebieskooki nabrał jeszcze jednego wdechu oczyszczającego umysł i pozwalającego zapanować nad biciem serca. Decyzje trzeba podejmować szybko, a potem się ich trzymać. Skoro kupiec nie wyglądał na zamieszanego w śmierć Tsuneyo, należało sprawdzić ile wie i kim są "tamci".
- To, co położyłem na pańskim stole, to ostatni wyrób mistrza Tsuneyo. Ostatni, bowiem został on brutalnie zamordowany w swojej pracowni nieco ponad dwa tygodnie temu. - zaczął niebieskooki, posyłając przeszywające spojrzenie kupcowi. Ten powinien się już w mig domyślić, co sprowadza tutaj uzbrojonych w miecze samurajów, ale gdyby nie był tego do końca pewien, Kakita będzie kontynuował.
- Prowadzę śledztwo w tej sprawie i ślady ostatnich kontaktów z mistrzem zaprowadziły mnie tutaj. Wybacz mi proszę ten podstęp z materiałem, ale zamierzam dowiedzieć się, kto stoi za tą napaścią. Mistrz Tsuneyo wykonał kilka takich płytek tworzących razem wyjątkowy sprzęt treningowy, ale w jego pracowni znaleźliśmy tylko tą. O ile więc same materiały mnie nie interesują, to jednak jestem gotów zapłacić za informacje, kto doniósł, że zamówienie było jednorazowe. Mam też podstawy przypuszczać, że w przyszłości istotnie może przyjść zamówienie na podobne materiały, jednakże ze szkoły Taka. - niebieskooki zakończył próbą niejakiego połechtania kupieckiego zmysłu mężczyzny. Oczywiście, nie mógł się podjąć oficjalnych negocjacji z kupcem w imieniu szkoły, ale zdobyli już całkiem sporo informacji z Kumiko odnośnie samego produktu - posiadali jedną sztabę, mieli zapiski i wiedzieli jakich materiałów użyć, a zdolnych płatnerzy i metalurgów nie brakowało w szkole, daleko nie patrzeć Sekura, od którego ojca niebieskooki nabył swoje tachi.
Jednocześnie, niebieskooki nie chciał jakoś szczególnie mężczyzny stresować, wizyta na komisariacie kolejnej stolicy nie specjalnie mu się uśmiechała, jednakże, musiał pewną powagę zachować, zwłaszcza, że sytuacja zaczynała go już coraz bardziej drażnić.
- Tak więc, dobijemy targu? - zapytał w końcu, mając oczywiście na myśli informacje. Kupić można wszystko, czyż nie?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 5 wrz 2019, o 22:34

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
37


Kakita mógł próbować podejść kupca na różne sposoby, chociażby za pomocą zastraszania lub zmyślnego kłamstwa. Postawił jednak na otwarte wyłożenie sprawy bez mataczenia, co w dużym stopniu wpisywało się w samurajski etos. Dał w ten sposób przykład Kumiko, że nie liczy się jedynie sam cel, ale też i droga do celu. Duet ze szkoły Taka nie był przecież na polu bitwy, musiał więc postępować zgodnie z zasadą Rei, która narzucała wzorową postawę w społeczeństwie.
Ciemnowłosy przedsiębiorca uniósł brwi w lekkim zdziwieniu, kiedy Asagi opowiedział mu o śmierci mistrza oraz o samym śledztwie.
- Nie znałem mistrza T-Tsuneyo, usłyszałem jego imię może parę razy - zaczął od wyjaśnień z lekką obawą, że może zostać uznany za zamieszanego w jakiś sposób w tę poważną sprawę. - Etyka zawodowa nie pozwala mi mówić o moich klientach i umowach z nimi zawartych - wsparł się dłońmi o blat stołu, opuścił głowę z rezygnacją i westchnął ciężko. Namyślał się przez krótki moment, by później znowu spojrzeć na samuraja.
- Moją usługę możemy określić jako pomoc w śledztwie. I wycenić odpowiednio do rangi zadania... 1000 Ryo, tak, to jest moja cena. Będę musiał przecież rozważyć najęcie dodatkowej ochrony na najbliższe dni. Co jeżeli wyda się, że przekazałem informacje na temat przestępców? - Nawet jeśli Kakita próbował, to koszt informacji nie był do negocjacji i kupiec upierał się dalej przy swoim, dokładając tylko dodatkowe argumenty.
Przynajmniej tyle, że wywiązał się z umowy.
- Przyszło ich dwóch. Nie wyglądali na byle posłańców, bo też byli uzbrojeni jak w wy, ale stroje mieli takie nieco mniej oficjalne i tradycyjne od was. Przedstawili się, że są na posyłkę od tego mistrza po surowce, które sobie zażyczył do jakiegoś projektu. Kiedy otrzymałem karteczkę z zapisanym zapotrzebowaniem, to od razu im powiedziałem, że takie coś to nie rośnie wszędzie i będę musiał pościągać z dalszych prowincji. No ale tamci byli bardzo stanowczy i podbili stawkę najpierw dwa, a potem nawet więcej razy. Spieszyło im się, chcieli mieć na teraz, na już i tyle. Byli bardzo zdeterminowani, a ja w końcu się zgodziłem. Naprawdę, w grę wchodziły duże pieniądze ale i bardzo mały czas. Użyłem wszystkich moich kontaktów, nie spałem całą noc, ale w ciągu dnia czy dwóch załatwiłem wszystko, co było potrzebne. - Jego relacja miała rzecz jasna mniejsze i większe przystanki na zebranie myśli, czy wzięcie większego oddechu.
- A jak wyglądali? I skoro czekali na zamówienie, to może gdzieś tutaj się zatrzymali przez ten czas? - włączyła się do rozmowy nastolatka, która spróbowała się wykazać inicjatywą i pomyślunkiem przed swoim mentorem.
- Ten co głównie mówił był wysoki, taki posępny. Ciemne, krótkie włosy. Miał takie poziome kreski wygolone po bokach głowy - odrzekł, przejeżdżając palcami po boku głowy, by zobrazować nietypową fryzurę. - Drugi był młodszy, powiedziałbym, że bliżej wieku panienki, może trochę starszy. Niższy, drobny, miał taki nietypowy kolor włosów, ni to błękitny, ni popielaty. Nie wiem, gdzie się zatrzymali, ale na pewno byli przez ten czas gdzieś w wiosce, bo mnie odwiedzili w międzyczasie ze dwa razy, by upewnić się, że na pewno z całych sił ściągam surowce, których im trzeba.
Mężczyzna w swojej opinii wyczerpał już temat, a i sama Kumiko nie miała więcej pytań.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 6 wrz 2019, o 07:40

Niebieskooki i Kumiko byli na swój sposób na polu bitwy, jednakże w myśl koncepcji katsujin-ken nie mogli sobie pozwolić na bezmyślne rozdawanie śmierci. Ponad to, reprezentowali też szkołę Taka, rozbój tudzież groźby w kierunku kupca mogły ściągnąć nieprzyjemności nie tyko na nich, ale i na przełożonych, a na to hatamoto nie mógł sobie pozwolić - dodatkowe uprawnienia wynikające z rangi nakładały też na niego odpowiednie obowiązki. Wiązało się to więc nie tylko z zasadą Rei, ale również posłuszeństwa, Kakita odpowiadał teraz z dobre imię szkoły i nie mógł sobie pozwolić na hańbę - takie dworskie obyczaje nie były tym, co samuraj szczególnie lubił, ale pochodząc z rodu wojowników i długiej tradycji (i dającego się nazywać szlachtą) wiedział, że czasem i tak trzeba...
Kiedy kupiec podał cenę związaną ze zdobyciem informacji, Kakita lekko zmrużył oczy. Ta misja robiła się coraz droższa, ale honoru samuraja nie da się przeliczyć na pieniądze. Pieniądze to tylko rzeczy, nic mu po nich kiedy już powróci do cyklu narodzin i śmierci, natomiast pamięć o nim, ta będzie wieczna. Asagi nie chciał być zapamiętany jako ten, który szczędził grosza by wymierzyć sprawiedliwość, jak mógłby po czymś takim spojrzeć swoim przodkom w oczy? Tak czy inaczej, odpowiednia kwota trafiła na stół, pozostawało teraz poczekać i zobaczyć, czy to, co powie kupiec było warte 1000 ryo...
- Przystaję na tą cenę. Mów proszę. - rzekł niebieskooki i słuchał, a kupiec miał sporo ciekawych informacji. Problemem, na jaki natrafił niebieskooki była spora niezgodność z tym, czego dowiedział się od handlarza w wiosce Tsuneyo. Zabawa polegała na tym, że tamten bezpośrednio skierował ich tutaj, jako do osoby, której kontrakt odsprzedał. Nie wspominał przy tym o jakichś pośrednikach. Tutaj natomiast okazywało się, że przybyli jacyś inni, uzbrojeni, nieco podobnie do samurajów ubrani... W głowie Kakity od razu zapaliła się lampka wręcz krzycząca "Koguty", zwłaszcza, że z dość osobliwej okolicy te wszystkie surowce miały być sprowadzane, czyż aby nie w Karmazynowych Szczytach działać przestępcy nie mieli? Dodając do tego groźbę Hiruzena, że zniszczy szkołę... No, wszystko pozornie zaczynało do siebie pasować i układać się w całość. Dwie wersje wydarzeń, z jednej strony że przybyli posłańcy, z drugiej strony, że zlecenie zostało odsprzedane - ktoś tutaj wyraźnie kłamał, pytanie tylko, kto?
- Czy pamięta pan coś jeszcze, może jakieś elementy heraldyki, albo symbole na rękach, które mogłyby nam pomóc ich rozpoznać? Ewentualnie, przedstawili się? Podejrzewam, że przy tak poważnym zamówieniu, wolał pan wiedzieć, z kim pracuje. - rzekł niebieskooki, zamierzając spróbować jeszcze się czegoś wywiedzieć. Mieli już pewne informacje, należało iść dalej, wcale do końca temu kupcowi ufając. Coś tutaj było szyte zdecydowanie grubymi nićmi, powrócić do wioski Tsuneyo teraz nie mógł, chociaż... rozważał to i pewnie jeśli będzie trzeba to zrobi. Wtedy znajdzie tamtego pierwszego kupca i skonfrontuje jego wersje i jak już będzie wiedział co i jak, to miecze pójdą w ruch.
Niebieskooki miał już w głowie pewien dalszy plan. Po wywiedzeniu się od kupca wszystkiego, będą musieli z Kumiko działać razem i to dosyć podstępnie. Wcale nie jest pewne, że ten tutaj nie utrzymuje dalszych kontaktów z domtymi klientami, może nawet zechce ich powiadomić o tym, że ktoś o nich pytał - będzie trzeba i temu przeciwdziałać. Ech, gdyby tylko umieli czytać w myślach...
Tak czy inaczej, pozostawało jeszcze tajemnicze "Kadamba" - jeśli takowe słowo nie padnie jako jakieś imię rzezimieszków, to Kakita o to na odchodnę kupca zapyta, może mu coś to mówi, wszak skoro się mu płaci 1000 ryo, to można wymagać nieco więcej szczegółów/odświeżenia sobie pamięci w myśl zasady, klient nasz pan, czyż nie?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 8 wrz 2019, o 23:17

Obrazek
Wyprawa rangi C
Kakita Asagi
39


Kumiko aż się zapowietrzyła, kiedy usłyszała cenę podaną przez handlarza. Zmarszczyła brwi i spojrzała na mentora, ale zaraz później je wyraz twarzy przeobraził się w zaskoczenie, kiedy Kakita bez negocjacji zgodził się na niemałą kwotę, by zachęcić przedsiębiorce do podzielenia się z informacjami. Kupiec uśmiechnął się minimalnie, z zadowoleniem przyjął pieniążki i podjął się kolejnych odpowiedzi na zadane pytania.
- Żadnych symboli u nich nie widziałem, a rękawy nosili długie, więc rąk nie miałem okazji zobaczyć. Gdybym miał ocenić, to powiedziałbym, że są chyba z waszej kasty. Znaczy się, wyglądali bardziej na was niż na typowych shinobi. Nie byli najprzyjemniejsi, ale mimo wszystko nie posądzałem ich o nie wiadomo co. Koniec końców, utarg i tak z tego miałem dobry. Wspominali o mistrzu Tsuneyo, że potrzebuje materiału do kolejnego projektu i tyle. Chodziło przecież o rzadkie rudy i inne surowce, to nie są żadne podejrzane rzeczy... Zapłacili dobrą zaliczkę na poczet uruchomienia moich kontaktów w trybie nagłym i to mi wystarczało, żeby uznać ich za wypłacalnych. Zapisałem sobie wtedy godność tego starszego... - Zajrzał do notesu, przewertował parę stron. - Tsuboike Kitahachi, tak przynajmniej się przedstawił. Prosiłbym jednak o dyskrecję. Wolałbym, żeby nikt nie dowiedział się, że udzieliłem wam takich informacji. - Zamknął notesik niedługo później, a potem przeczesał palcami włosy do tyłu. Westchnął cicho - chyba z ulgą, że to był już koniec przesłuchania odnośnie wysoce opłacone transakcji, która okazała się być podejrzana.
Na pytanie o tajemniczą dla bohaterów nazwę nie zastanawiał się długo, odpowiedział niemalże od razu.
- Tak, mówi. Jest tutaj gospoda o takiej nazwie. Znaczy się, Pod Kadambą się nazywa, bo koło wejścia rośnie takie wielkie duże drzewo. Gdybyście się pokierowali na wschód stąd, to po paru chwilach szybkiego spaceru dotarlibyście na miejsce.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Kakita Asagi » 10 wrz 2019, o 07:26

Gdyby nie przewaga w doświadczeniu i wyszkoleniu, niebieskooki najpewniej również by się zapowietrzył podobnie jak Kumiko, ale cóż, honor nie miał swojej ceny, a starego mistrza trzeba było pomścić...
Kolejne informacje udzielone przez kupca nie wniosły za dużo z tego, na co liczył samuraj, ale pewne elementy styczne z incydentem w Daishi były, znów jakieś podejrzane typy w samurajskim stroju mieszały się w sprawy szkoły Taka. To, co martwiło naszego bohatera to fakt, że skąd oni mogli wiedzieć, że Tsuneyo pracuje nad czymś nowym? Czy w szkole był szpieg, a może przechwycili informacje, a może po prostu... istotnie zostali przez Tsuneyo wysłani? I co z tym wspólnego miał kupiec z wioski Tsuneyo? To najbardziej nie pasowało do ogólnej opowieści - brakowało jakiegoś zwornika, czegoś, co połączyłoby wszystkie sznurki i rozwiało wątpliwości.
- Oczywiście, podobnie jak my wolelibyśmy by nikt się nie dowiedział, że pytaliśmy. - odpowiedział niebieskooki na słowa kupca, w których padł jakiś dodatkowy konkret, przynajmniej mieli jakieś nazwisko. Co prawda, może i zmyślone, ale jednak nazwisko. Ponad to, w końcu tajemnicza "kadamba" nabrała znaczenia, co ciekawsze, można tu było znaleźć nawet miejsce sygnowane tą nazwą, tylko... w jaki sposób się to znalazło na płytce od Tsuneyo? Przecież nie miał czasu na wypisanie jej zanim zmarł, zwłaszcza, że dźgnięty został w swoim domu, a płytka była w pracowni...

Podziękowawszy za rozmowę i opuściwszy kupca (zabierając oczywiście płytkę), niebieskooki skierował się wraz z Kumiko w stronię godpody, ale nie specjalnie spiesznie. Musiał pewne elementy ze sobą połączyć... Wiedzieli, przy domu Tsuneyo znaleziono ślady więcej niż jednej osoby, jednej która szła ich drogą i jakichś paru, którzy za nim podążyli. Tsuneyo nie miał ucznia ani asystenta, ale kogoś po swoje zaopatrzenie wysłać musiał. Czy więc podejrzane typy pierw zajęły się posłańcem, a potem podszyły pod wysłanników Tsuneyo i przybyli tutaj po materiał? Pytanie tylko, kim był posłaniec? Czy powinni się spodziewać jeszcze jednego trupa, czy może... kupiec w osadzie Tsuneyo zwyczajnie skłamał i nie "odsprzedał" zamówienia, tylko został do jego oddania zmuszony? Tutejszy handlarz nie powiedział absolutnie nic na temat tego, że ktoś mu zamówienie odstąpił, przeciwnie - przybyli jacyś podejrzani pseudo-samuraje, zapłacili sporą gotówkę i liczyli na szybką realizacje. Czy wiedzieli, nad czym będzie pracował stary mistrz kowalski? Niebieskooki szczerze w to wątpił, skoro Tsuneyo był tajemniczy i stronił od ludzi, to bardziej zlecił zdobycie materiałów i nie powiedział po co. Rabusie natomiast mogli się skusić na efekt jego pracy, spodziewając się czegoś cennego, pewnikiem broni którą by było łatwo zbyć. Potem wystarczyło tylko obserwować postępy prac mistrza kowalskiego i w ostatnim momencie go zabić i obrabować.
Pytanie - czy to oni dostarczyli materiały do Tsuneyo, a jeśli tak, to czy ich przejrzał, czy też nie? Część listów została spalona w kuźni i nie był to raczej przypadek - komuś zależało na tym, by nikt ich nie znalazł. Pytanie, skąd na płytce napis Kadamba? Czy miała to być jakaś podpowiedź dla potencjalnych wysłanników ze szkoły Taka (bo jakby nie patrzeć, brak wieści zwrotnych mógł sugerować, że coś się dzieje) by potem mogli ruszyć w pogoń i się mścić? Na to akurat mogli znaleźć odpowiedź sami...
- Kumiko, jak sądzisz, czy ten napis na płytce został naniesiony rękom Tsuneyo, czy ktoś inny to zrobił? - zapytał niebieskooki, spoglądając na płytkę. Mieli zapiski jego receptury, a więc krój pisma może uda im się rozpoznać.
- Osobiście podejrzewam, że "Pod Kadambą" wszelkie tajemnice nie zostaną rozwiązane i będzie nas czekała podróż do wioski Tsuneyo. Mam wrażenie, ktoś nie powiedział nam całej prawdy... - dodał kierując się w stronę wspomnianej gospody.
- Na potrzeby śledztwa zakładamy, że jesteśmy w podróży do szkoły Ryu, a o naszych poszukiwanych zapytamy, gdy wybadany czy aby nie ma ich na miejscu. - zadecydował Kakita, trzeba było jakoś uzasadnić obecność dwójki samurajów, zwłaszcza, jeśli później mają pytać o innych "samurajów". Oczywiście, trzeba się też będzie zwyczajnie rozejrzeć, czy aby podejrzanych/poszukiwanych tam zwyczajnie nie ma, ale wszystko krok po kroku...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 10 wrz 2019, o 23:04

Kakita zt, zapraszam dalej -> viewtopic.php?f=85&t=2156&p=125249#p125249
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość