Centrum osady

Re: Centrum osady

Postprzez Ren » 9 wrz 2017, o 12:58

Patrząc na usposobienie Ren i jej styl życia można byłoby się spodziewać, że kiedyś zdarzy się taka sytuacja w której kogoś zabije. Wybór był bardzo prosty, albo nasza bohaterka albo przeciwnik. Przecież w końcu musiała odpłacić im za plan zrobienia z niej prostytutki i chęci jej wykorzystania. Jednak wydarzenie to nie zrobiło na niej większego wrażenia. Nie stała bez ruchu lub trzęsła się ze strachu, po prostu dalej robiła to co uważała za słuszne. Nie miała większych refleksji na temat zabicia bandytów. W końcu należała się im tylko i wyłącznie śmierć. Przynajmniej w mniemaniu młodej dziewczyny. Ren wymyśliła, że jesli jest na tyle blisko by przeciwnik ją widział nie ma sensu utrzymywać mgły. Teraz jej zmartwieniem był lecący w jej stronę kunai. Chciała szybko zrobić unik przed ostrzem, następnie używając ciężarka z jej broni wytrącić pałę z ręki przeciwnika. Potem doskoczyć do niego wbijając mu kamę w brzuch.
Ren
 

Re: Centrum osady

Postprzez Masaru Yoshida » 9 wrz 2017, o 16:48

Ranga D - Ren 13/15
"Ucieczka"

Zasadniczo to Ren nie miała za dużego doświadczenia w szlachtowaniu ludzi. To był jej pierwszy raz w tej roli. Chociaż gdyby to byli troszkę bardziej rozgarnięci bandyci to zapewne byłby to jej koniec. Bowiem tak prozaiczna rzecz jak chociażby egzekucja ostatniego z przestępców nie poszła tak jak miała. O ile wcześniej wojowała samą kamą, co nie wymagała za dużych umiejętności to teraz chciała skorzystać z trudniejszego manewru pokroju ataku ciężarkiem i łańcuchem. A jej obecna percepcja (15) nie pozwala na aż tak dobre posługiwanie się bronią. Ale o tym potem, bo należy zaznaczyć że przeciwnik wykazał trochę inteligencji i rzucił w ciebie kunaia, a pod nim senbona. Uskok przed pierwszym spowodował że igła trafiła cię w ramię. A raczej na styk przeleciała szarpiąc ubranie i tnąc skórę w jednym miejscu. Prawie nie poczuła, ale było blisko. Teraz za to pora na ciekawszą część walki. Łańcuch z ciężarkiem nie trafił w przemieszczającego się wroga. Chybił go i poleciał w przestrzeń. Za to drab z pałką doskoczył do ciebie uderzając pałką z drewna w prawe ramie rzucając cię na ziemię. Stanął nad tobą szykując się do ciosu kończącego.
Masaru Yoshida
 

Re: Centrum osady

Postprzez Ren » 12 wrz 2017, o 16:38

Ren była lekko zaskoczona obrotem spraw. Lekko to mało powiedziane. Oczywiście jej plan nie wypalił. Nasza bohaterka niestety miała problem z tak prostą rzeczą jak egzekucja ostatniego bandyty. Myślała, że jej doświadczenie z kusari-gamą wystarczy by zrobić trudniejszy manewr. Jeszcze bardziej była zaskoczona w momęcie gdy igła przeleciała tnąc jej ubranie i skórę. Już prawie poczuła jak igła wbijała się jej w ramię. Niestety łańcuch z ciężarkiem nie trafił w oponęta. Skończyło się to tak że bandyta stał nad nią z pałką i szykował się do ciosu kończoncego. W głowie naszej protagonistki zaczął tworzyć się plan. Miała zamiar wyjąć kunai z kieszeni i kopnąć oponęta z całej siły w piszczel. Może nie posiadała zbyt dużej siły ale wiedziała że kopniak w piszczel pożądnie zaboli. Następnie chciała wbić kunaj oponętowi w szyję.
Ren
 

Re: Centrum osady

Postprzez Masaru Yoshida » 12 wrz 2017, o 22:36

Ranga D - Ren 15/15
"Ucieczka"

Ren spartoliła początkowo swój atak, przez sądzenie że wykona akrobacje na które nie miała szans. Pewnie porządny trening w tym temacie by jej pomógł, ale na razie nie mogła takowego zrobić ponieważ prowadziła walkę. Cóż nie była to jedna strasznie trudna walka, ponieważ przeciwnik nawet po osiągnięciu właściwie dużego sukcesu ponieważ powalił ja, zmusił do anulowania techniki, oraz miał pozycję do zadania morderczego uderzenia, padł i tak. Dostał bowiem kopnięcie i kunaia w gardło. Pomińmy fragment że noszenie tego typu broni w kieszeniach nie jest zbyt mądre. Sukces to sukces. Trup padł trzymając się za gardło i opluwając ją krwią charcząc. Potem jak wiadomo przeszukała dom zebrała kilka drobniaków i mogła spokojnie wyjść z domu jak najdalej stąd. Bo właściwie czekanie na głównego szefa nie miało sensu. Zemścić się może w każdej chwili, a tu nie ma pewności że nie zaalarmowano straży dźwiękami walki.

z/t Ren Koniec misji.
Masaru Yoshida
 

Re: Centrum osady

Postprzez Jin » 24 paź 2017, o 16:32

Minęło już pół roku od chwili, w której Jin postanowił skończyć swoje istnienie na tym świecie. Pół roku od kiedy znalazła go wścibska sąsiadka i wezwała pomoc. Iryojutsu i nawet blizn na przedramionach nie było widać... Ba, wcale ich nie było! Pół roku spędzonego w szpitalu i obserwacji, mozolnego dochodzenia do siebie nie tyle względem ciała, co odbudowywania strzaskanej duszy. I chuj. Blondyn świetnie zdawał sobie sprawę z tego, że zjebał sprawę. A teraz włóczył się ulicami przez centrum miasta, szukając sam nie wiedząc czego. Okazji do bójki? Babuleńki z ciężkimi zakupami? Sensu życia? Ostatnie miał już głowy - pragnął pokoju na świecie. Ale był tak słaby, tak cholernie słaby. Stracił za wiele czasu na użalanie się nad sobą, a po raz drugi próbować samobójstwa nie miał zamiaru. Do dziś budził się z krzykiem zlany potem w środku nocy. Widział swoje dłonie zabarwione szkarłatem, kałużę krwi rosnącą wokół niego na deskach kuchennej podłogi. Teraz zaś szukał okazji, wędrując z dłońmi schowanymi w kieszeniach płaszcza.
Jin
 

Re: Centrum osady

Postprzez Unagi » 24 paź 2017, o 23:49

Obrazek
"Kolejna nudna misja" - Misja D - - 1/???



Kolejny dzień wspiął się na nieboskłonie bezsensowności w życiu młodego shinobiego, którego niegodziwa staruszka poszczuła wątpliwą rozkoszą cieszenia się z cierpień istnienia. Nie mniej odnalazł on w sobie wystarczająco dużo determinacji, aby wstać i wyjść do świata. Kroczył bez celu przez centrum osady jakby chcąc, aby przewrotny los odwrócił jego życie i uczynił w nim cokolwiek mającego sens.
Młody mężczyzna nie spostrzegł zakapturzonej, drobnej postaci, która wybiegła prosto zza rogu i uderzyła prosto w jego leniwie snujące się ciało. Impet nie był duży, ale wystarczył by przewrócić shinobiego. Schowane ręce w kieszeni nie pomagały, tyłek na który spadł shinobi zabolał w swój typowy tępy sposób. Jak się okazało kobieta która na niego wpadła również wywróciła się lecz z o wiele mniejszym impetem. Kaptur odsłonił długie blond włosy i jasne, błękitne oczy. Oblicze młodej piękności nasuwało jedno - córeczka zamożnego kupca. Z dłoni wypadła jej czerwona wstążka, która nie śpiesząc się opadła na kolano Jina. Dziewczyna szybkim ruchem pochwyciła wstążkę i przycisnęła ją do piersi. - Coś narobił! Nie można tak wyrastać znikąd! - Odezwała się swoim pretensjonalnym tonem i powstała. Rozejrzała się jakby ścigana i znów spojrzała na shinobiego, tym razem bardziej interesownie. - Wybacz. Bardzo mi śpieszno, ale być może będziesz w stanie mi pomóc. - Jej głos zmienił się na znacznie przyjemniejszy, tak jakby chciała słodyczą zalać chłopaka tak, aby zapomniał wcześniejsze jej zachowanie. Rozejrzała się płochliwie i ścisnęła wstążkę ponownie. - Wyglądasz na kogoś zaradnego. O tak, na pewno jesteś zaradny. A każdy kto jest zaradny umie też dobrze zarobić. A tak się składa, że ja chciałbym dać Ci zarobić. - Przerwała jakby słysząc coś w oddali. Wymieniła wymowne spojrzenie i łapiąc Jina za rękę próbowała wciągnąć go za nią do bocznej alejki, która chowała przed sporą częścią wścibskich oczu. - To nie trudne zadanie. Czyli w prosty i miły sposób zarobisz sporą sumę pieniędzy i będziesz mógł ją wydać na przyjemne eee... - Zacięła się jakby nie zdając sobie sprawy z tego co moga robić z pieniędzmi ludzie o mniejszym zasobu pieniężnym i bez wielkich willi. - Na to co tacy ludzie jak Ty wydają. Chodzi o to, że ktoś chce odebrać mi moją czerwoną wstążkę. Nie mam pojęcia kto to, ale jak go zobaczysz to na pewno się zorientujesz, bo będzie miał taką samą wstążkę tylko, że niebieską. Musisz mu ja odebrać. To ważne, wręcz sprawa życia i śmierci, a przynajmniej dla mnie. - Wyciągnęła dłoń z czerwoną wstążką niemalże wsadzając ją w ręce shinobiego, jakby nie przypuszczała, żeby można było jej odmówić. W końcu jest córką bogatego tatusia, każdy się pokłada na jej życzenia. - Bądź moim czempionem. Nałóż na siebie moją wstążkę i zdobądź dla mnie niebieską. A moja wdzięczność zasili Twoje kieszenie pięknymi, błyszczącymi monetami. - Jej błękitne oczy zaświeciły się niemalże na obraz obiecywanego bogactwa, a znając życie aż tak wiele znowuż jego nie było. Pewnie można było liczyć na standard standardów, choć z drugiej strony zadanie nie brzmiało jak trudne. Odebranie wstążki jakiemuś pachołowi nie powinno stawić najmniejszego wyzwania, szczególnie, że można było to zrobić na milion sposobów.


Unagi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Jin » 25 paź 2017, o 18:16

Jin szukał ciekawego zajęcia, ale nie przepadał za nagłymi zderzeniami, nawet jeśli wpadała na niego urodziwa panna. Samo wpadnięcie na nią nie było problemem, ale późniejszy kontakt tyłka z ziemią już odrobinę bolał. Bardziej dumę Doko, niż rzeczone cztery litery, ale wszystko razem stanowiło dobry pretekst, by dać dziewczynie lekcję. Pozwolił jej zaciągnąć się w uliczkę, z dala od czujnych oczu patroli i przechodniów. Już jej wygląd wskazywał na to, że pochodzi z bogatego domu, a słowa wylewające się z ust - nagła zmiana tonu głosu, propozycja sowitego zarobku za jakąś błahostkę. Żadnego szacunku do wartości pieniądza i ludzkiej pracy. Wysłuchał jej cierpliwie do końca, pozwalając zabłądzić lekkiemu uśmiechowi na wargach, powiększył się słysząc o pieniądzach. Strasznie owijała w bawełnę, ale tak już miało większość kobiet. - Jasne, nie pogardzę zarobkiem. - przy tych słowach wyciągnął przed siebie dłonie, by przekazała mu wstążkę. Kiedy już dostał czego chciał, dłonie zamknęły się błyskawicznie składając pieczęć węża.
Drewniane bloki powinny z miejsca pochwycić ją i skutecznie unieruchomić bez szansy na unik. A gdyby tak zachciało się jej krzyczeć o pomoc czy zwrot wstążki to drewniany kokon powędruje odrobinę wyżej, tworząc maskę wokół jej głowy. Wstążka zawiązana na czubku żywej rzeźby będzie pięknym zwieńczeniem dzieła. Po wszystkim blondyn odszedł pośpiesznym krokiem jak najdalej od tego miejsca, używając do tego bocznych uliczek.




Nazwa
Mokuton: Kouskou

Pieczęci
Wąż

Zasięg Max.
25 metrów

Koszt
D: 18%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Prosta w założeniach, acz skuteczna technika Mokutonu. Poprzez złożenie pieczęci Węża w wybranym miejscu wyrastają bloki drewna, które ekspresowo rosną i kierują się w stronę oponenta. Ich celem jest unieruchomienie wroga, oplatając się wokół niego niczym żywe węże. Szczególnie dużo uwagi poświęcanych jest na nogi i dłonie, w związku z tym ucieczka wymaga odpowiedniego sposobu, bądź siły przekraczającej wytrzymałość drewna.


A jeśli technika nie wystarczy, by zatkać też jej usta to korzystam z reberu i wytworzyć knebel/maskę do tłumienia jej krzyków.

Nazwa
Mokuton no Jutsu: Reberu Shi

Podwyższenie umiejętności klanowych wiąże się z szeregiem nowych możliwości. Przede wszystkim, Mokuton dość znacząco zyskuje na rozmiarach. Można go wykorzystywać zarówno w ofensywie, jak w celach obronnych. Dzięki dość dużej różnorodności technik - teraz można wytwarzać chociażby kolce, pale i niewielkie drzewa - istnieje wiele możliwości. Dodatkowo Senju może pobudzić do wzrostu rośliny w bliskim swoim otoczeniu, jednak ta umiejętność nie posiada zastosowania w boju. Do tego wzrastają również możliwości defensywne, pozwalając użytkownikom na wykonywanie twardszych barier.

Wytrzymałość
Mierna

Szybkość
Słaba

Zasięg
[tdial=50,Brak Skupienia]10 metrów[/tdial]
[tdial=50,Pełne Skupienie]30 metrów[/tdial]

Wielkość Max.
[tdial=33,Szerokość]8 metrów[/tdial]
[tdial=33,Wysokość]8 metrów[/tdial]
[tdial=33,Długość]8 metrów[/tdial]

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry D: 12% (na turę)
Jin
 

Re: Centrum osady

Postprzez Unagi » 25 paź 2017, o 19:22

Obrazek
"Kolejna nudna misja" - "Coś, czego kupić się za pieniądze nie da" - Misja D - - 3/???



Gwałt! Hańba! Zdrada stanu! Obraza majestatu! Morderstwo kultury i dobrego wychowania! Jak wiele z tych i podobnych słów musiało cisnąć się na usta dziewczyny, która moment temu zarozumiale próbowała zabawić się shinobim niczym kolejną swoją zabawką zwerbowaną za pieniądze ojca. Jak wielkie zdziwienie i przerażenie zalało damulkę, gdy drewno wyrosło szczelnie wzięło jej wątłe ciało w swoje żelazne objęcia. Nie wydała z siebie krzyku, tylko coś w rodzaju czknięcia, lecz i to szybko stłumiła końcówka elementu, którym manipulował Jin.
Jakim dziecinnie śmiesznym obrazkiem była teraz unieruchomiona i zakneblowana panienka w jednej z rynsztokowych uliczek. Na jej głowie widniała wstążka, która przyodziać chciała swego czempiona, tego samego człowieka który posiadał więcej honoru i poczucia własnej wartości niż niejeden wysoko postawiony człowiek po fachu. Nie mniej, to co zabawne dla jednych, dla drugich już nie. Jin zdawał sobie z tego sprawę więc postanowił czmychnąć przed konsekwencjami, które z pewnością nadejdą. Ktoś otworzył okno w bocznej alejce i pośpiesznie wylał pomyje prosto na głowę niedoszłej zleceniodawczyni. Właściciel zlewek płynów którego pochodzenia lepiej było nie znać nie spostrzegł dziewczyny, tak jak i przechodnie, lecz to była tylko kwestia czasu.
Postępując tak jak postąpił Jin musiał teraz poważnie zastanowić się nad tym co zamierzał uczynić. Uciekł w boczną uliczkę, potem kolejną, a potem następną mając przy tym wygodną pozycję do opuszczenia centrum osady. Tylko nawet jeśli ucieknie, zaraz strażnicy odnajdą uwiezioną dziewczynę i zacznie się pościg. Skończyć się on może różnie dla chłopaka, od chłosty po odsiadkę w zimnej, wilgotnej celi w której zdarzało się nawet zachorować na tak paskudną chorobę, że umierało w niedłużnej niż tydzień. Szczury przynosiły ze sobą czasem śmiercionośne wirusy. A każdy wie, że na jednego więzionego przypada kilka takich gryzoni. Co więc należało uczynić? Uciekać póki nie złapią? Uciekać póki nie zapomńą?
Czy może uciec z rodzimej prowincji na dobre? Przecież nie przyniosła ona Jinowi nic dobrego. Wystarczyło tylko znaleźć sposób na obejście tych wszystkich strażników kręcących się przy każdym wyjściu z centrum osady, a wtedy powinno pójść jak po maśle, przynajmniej w teorii.



Spoiler: pokaż
Podaj mi proszę swoje atrybuty, żebym wiedziała z czym mam doczynienia i o ile jesteś sprawniejszy niż zwykły człowiek.

Aktualna chakra: 82%

Unagi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Jin » 25 paź 2017, o 21:07

Dziewczę nie miało żadnych szans w starciu z potęgą mokutonu! Drewno unieruchomiło ją na tyle szybko, że nawet nie zdążyła krzyknąć, o próbie wezwania pomocy nie wspominając. Blondyn szczęśliwy z siebie powędrował za to jak najdalej od miejsca zbrodni. Choć to tylko lekcja z której być może bogata panna wyciągnie wnioski. Jin miał sporo szczęścia, że panna ze wstążką nie okazała się żadnym shinobi, ani tym bardziej dowcipnisiem z jego osady, ukrywającym się pod henge, wtedy mógłby się ośmieszyć. Skoro już o Henge mowa, to chłopak postanowił skorzystać go do ucieczki z osady. Na razie nie miał zamiaru ryzykować natknięcia się na swoją ofiarę, nie mówiąc już o przesłuchaniu przez patrol czy odsiadce w więzieniu.
Rozejrzał się dookoła, sprawdzając tym samym, czy nikt go nie obserwuje. Później uspokoił oddech, skupił się na obrazie powstającym w głowie i przystąpił do działania. Następnie złożył trzy pieczęcie i po chwili wędrował już dalej w drewnianej powłoce. Na zewnątrz wyglądał na staruszkę wracającą do domu poza centrum miasta. Szedł powoli, ze zgarbionymi plecami. W tym wieku nikt nie biegał jak młodzieniaszek, a starzy ludzie zawsze mieli dużo wolnego czasu. W tej formie wędrówka główną ulicą wzbudzała mniej podejrzeń, niż przemykanie bocznymi uliczkami.



Tymczasowy wygląd:
Spoiler: pokaż
Obrazek




Nazwa
Mokuton: Henge no Jutsu

Pieczęci
Ptak → Pies → Wąż

Zasięg
Dowolny

Koszt
D: 12%

Dodatkowe
Cel transformacji musi być co najmniej naszej budowy

Opis Odmiana techniki Henge no jutsu. Polega na pokryciu swojego ciała drewnianą, cienką otoczką, która następnie przybiera wygląd danej osoby w którą chcemy się wcielić. Technika nie pozwala zmienić się w przedmioty znacznie mniejsze od użytkownika, jedynie podobnych rozmiarów. Wadę tą rekompensuje trwałość zmiany, przez co nawet po uderzeniu przez kogoś technika nie dezaktywuje się.



ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 10
    WYTRZYMAŁOŚĆ 11
    SZYBKOŚĆ 11
    PERCEPCJA 11
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 10
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 43
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 101%
Jin
 

Re: Centrum osady

Postprzez Unagi » 25 paź 2017, o 23:34

Obrazek
"Kolejna nudna misja" - "Coś, czego kupić się za pieniądze nie da" - Misja D - - 5/???



Koniuszki palców muskały ścianę, oddając się swoistej pieszczocie zimnego, martwego materiału. Pochylony młody shinobi przemykał między uliczkami obserwując i wyczekując najlepszego momentu. Upatrzone miejsce wystarczająco ukryte przed wszelkimi możliwymi spojrzeniami nie przyszło łatwo. Uderzenie serca, adrenalina pompowana do krwiobiegu, mrowienie łaskoczące czaszkę i wprowadzające palce w swoiste drgania. Chłopak był podniecony? Lecz czym? Wydawało by się, że ucieczka nie jest wymagana, jak na razie nawet nikt go nie szukał. Mimo to, czuł coś czego nie potrafił wyjaśnić. A uczucie to powoli zaczęło przytłaczać i wprowadzać w stan paniki. Ktoś go obserwował.
Znaleziwszy odpowiednie miejsce mogłoby wydawać się, że uczucie bycia obserwowanym zniknie. Shinobi wykonał nawet odpowiednie pieczęci zmieniające jego obliczę w starszą panią. Wtedy własnie usłyszał coś za swoimi plecami. Brzęczące żeliwne obręcze zadrgały jakby na zawołanie. Zwieńczenie długiego kija na którym podpierał się mężczyzna w kwiecie wieku zaalarmował jakby specjalnie. Jin nie usłyszał, żeby ktokolwiek zakradał się, a już na pewno nie wyczuł obecności nieproszonego gościa. Nieznajomy z nasuniętym kapturem na głowę i rozpiętym luźno płaszczem imponował swoją sylwetką, lecz nie to przykuwało największą uwagę. Bandaż przysłaniał jego ślepia, a ruchy wydawały należeć się do osoby dotkniętej ślepotą. Na środku czoła wytatuowane miał zamknięte oko. Palec wskazując i środkowy złączyły się i wyrysowywały na klatce piersiowej właściciela koło z wpisanym w środku trójkątem równobocznym, zaś jedno ramie skierowane było ku dole. Twarz rozorana zmarszczkami uśmiechała się uprzejmie i kojąco.
W głowie uciekiniera zaistniała iskierka nadziei, być może mężczyzna nie widział zajścia, ba! Nie mógł widzieć, bo był ewidentnie ślepy, co oznaczało, że Jin nie został ani zdemaskowany, a jego plan miał dalej szanse powodzenia.
- Pozdrawiam. - Rzekł półgłosem a barwa tego dźwięku należała do niezwykle przyjemnych.
Ślepi wyczuwają obecność, nie było to nic niezwykłego. Dlatego Jin nie musiał być zaalarmowany. Z resztą ten tutaj wyglądał po prostu na jakiegoś mnicha, albo innego klechę. Lecz czymże są bogowie na tle marności życia doczesnego? Nie czas jednak na dywagacje. Z każdą chwilą może się okazać, że odnajdą młodą zamożna panienkę, a wtedy ucieczka może się okazać już za późna. - Śpieszno Ci. - Bardziej stwierdził robiąc kilka kroków w stronę wyjścia z zaułku brzęcząc przy tym żelastwem niemiłosiernie, albo to po prostu wyczulony słuch Jina tak bardzo rejestrował niekorzystne dla niego dźwięki. - Młodzi. Zawsze gdzieś pędzą, biegnąc za czymś czego nie znają i nie wiedzą gdzie szukać. Dobry z Ciebie chłopak. Wiesz co jest ważniejsze od pieniędzy. - Mnich oddalał się, a jego głos coraz bardziej tłumiony był przez liczną gawiedź szalejącą w centrum osady. Jin jednak zapadł w osłupienie, burza myśli i niezrozumienie.
Niepokój obserwowania oddalał się z każdym krokiem ślepca, a to pozwalało coraz swobodniej rozumować. Twarz mnicha odwróciła się, tak jakby dokładnie wiedział gdzie się znajduje shinobi skryty pod postacią staruszki. - Ryuzaku no Taki. To dobre miejsce, aby zacząć swoje poszukiwania. - Zniknął. Uczucie razem z nim, a odzyskujący w pełni sił młody uciekinier mógł w reszcie wyjść na środek placu zgodnie ze swoim planem. Lecz co teraz, gdy jego myśli z pewnością zaprząta tajemnicza postać ślepca.



Spoiler: pokaż
Aktualna chakra: 70%

Unagi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Unagi » 1 lis 2017, o 15:04

Obrazek
"Coś, czego kupić się za pieniądze nie da"
"Pierwsze kroki"
"Czempiona dola" - Misja D - Łączona
Jin - 6/???
Mishima - 11/???



W centrum osady jak zwykle o tej porze dnia było tłoczno. Rzesze zalatanych mieszkańców i przyjezdnych przelewały się kierując w tylko sobie znane kierunki. Istny chaos dotarł do Mishimy, który spowolniony tempem tłumu musiał się dostosować. Z drugiej zaś strony co miał uczynić innego? Szukał osoby z opaską, a przy takiej ilości osób po prostu ciężko nie liczyć na szczęście. Mężczyzna więc kroczył, aż w pewnym momencie nie spostrzegł czegoś nietypowego. W jednej z alejek stała do tej pory nie zauważona otulona przez drewnianą spiralę dziewczyna. Przyglądając się nieco uważniej można było dostrzec duże podobieństwo do dziewczyny zlecającej misję Mishimie. Spojrzeniu shinobiego również nie umknęła wstążka, która falowała na wietrze na samym czubku uwiezionej dziewczyny. Najwyraźniej trafiła na kogoś, kogo obraziła owa propozycja i postanowił ją ukarać. Odwrócona uwaga w tłumie nigdy nie pozostawała bez konsekwencji, dlatego mężczyzna poczuł uderzenie o klatkę piersiową. Wpadł na kogoś, kto właśnie wychodził zza rogu.
Postać staruszki, nie przewróciła się. Ba! Nawet nie zachwiała, a jej ruchy dłoni sugerowały bystrość umysłu i sprawność. Tak jakby wiedziała jak najlepiej ułożyć ciało w razie utraty stabilności. Zdezorientowana starowinka spojrzała na mężczyznę o kruczoczarnych włosach. Zamarła, a jej wzrok szybko analizował otoczenie tak jakby szukała najszybszej drogi ucieczki. W oddali ktoś spostrzegł uwięzioną dziewczynę i podniósł głos, wzywając tym samym strażników. Tłum oczywiście nie przejął się tym nawet na moment, przez co Mishima miał chwilę czasu aby dotrzeć do siostry misjodawczyni jako pierwszy. Musiał jednak zostawić tym samym starą kobietę, która posiadała znacznie większą sprawność niż można było zakładać. Członek szczepu Dōhito nie miał zbyt wiele uderzeń serca na zastanawianie się nad tym co powinien zrobić. Każda zwłoka oddalała go od prostego i szybkiego zdobycia wstążki umieszczonej na czubku głowy uwięzionej dziewczyny.



Spoiler: pokaż
Aktualna chakra: 70%
Nie czekamy na Ciebie już, jeśli zdołasz odpisać to zdołasz, jeśli nie to Twoja strata. Takie dostałam zalecenie.

Unagi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Mishima » 1 lis 2017, o 16:06

Sytuacja nie wyglądała na jakąś super klarowną. Wręcz przeciwnie, centrum osady jak można było przypuszczać zawierała masę różnorakich osób. Tłumy, które przewijały się przed oczami Mishimy, nie ułatwiały w żaden sposób zadania które brunet miał wykonać. Znaleźć jedną osobę, ba nie wiadomo nawet jaką osobę, która mogłaby posiadać wstęgę pasująca do opisu. Zadania pozornie wyglądało banalnie, lecz gdy przyjrzeć się temu bliżej wcale nie było ono od tak łatwe.
Przechodząc między ludźmi, wzrok Mishimy jak przystało na Shinobiego pracował nadwyraz dobrze choć bliższym stwierdzenia byłoby uznanie, że na pewno lepiej niż przeciętnego człowieka. Starał się w spokoju wyłowić jakąkolwiek poszlake a gdy wreszcie to nastąpiło, brunetem wstrząsnęła inna sytuacja. A może i dwie? Fakt, że oczom mężczyzny ukazała się łudząco podobna dziewczynka do tej, która w pewnym sensie go zatrudniła a na jej głowie powiewała znajomą wstęga oraz drugi moment już bardziej cielesny. Poczuł nagle jak ktoś z impetem w niego wpadł. Staruszka, bo na takową wyglądała osoba zaskakująco dziwnie zareagowała. Nawet nie drgnęła gdy osiemdziesiąt kilowy mężczyzna zderzył sie z nią. Byłoby to normalne ale poprzez doświadczenie Mishimy, jego nos wyczuł coś podejrzanego. Zerknął w tym samym momencie na swoją rękę, przykrytą rękawem. Musiał się upewnić, że ma swoją wstęgę nim ruszy pod druga. Mogła być to przecież inna osoba, która użyła henge i chciała wykorzystać podpuche by zdobyć tą, która on posiadał.
Jeżeli rzecz jasna po upewnieniu okaże się, że swoją sztukę dalej posiada, niezwłocznie ruszy by zdobyć z głowy dziewczynki drugą kompletną sztukę tym samym kończąc misję. Cóż, cos podobnego nie powinno być trudne zważywszy, że brunet był wyćwiczonym shinobi. Szybki doskok, ruch ręką oraz szybki odskok powinien być bardzo sprawny i na tyle szybki, by nie zwrócić uwagii gapiów.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 364
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 29
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Unagi » 1 lis 2017, o 16:49

Obrazek
"Coś, czego kupić się za pieniądze nie da"
"Pierwsze kroki"
"Czempiona dola" - Misja D - Łączona
Jin - 7/???
Mishima - 13/???



Wstążka, którą rosły mężczyzna chował w rękawie nawet na moment nie poruszyła się w żelaznym uścisku. To oznaczać mogło, że starowinka wcale nie zamierzała jej odebrać, właściwie to skąd mogłaby wiedzieć, że w ogóle taką ma. Analizując też możliwość henge, to technika z podstawowego wachlarzu ninjutsu przy najmniejszym kontakcie fizycznym anuluje się i ujawnia prawdziwą postać. Tutaj tak nie było, więc czy była to technika zamiany ciała w inne? To trzeba było zostawić, zupełnie jak staruszkę. Mishima ruszył więc przez tłum w stronę uwięzionej dziewczyny i gdyby pozwolił sobie na jeszcze chwile zastanawiania się w towarzystwie starszej pani nie zdołałby dotrzeć tam przed strażą. Mężczyzna wbiegł do zaułku i bez najmniejszego trudu pochwycił wstążkę. Dziewczyna otulona przez drewno spojrzała błagalnym wzrokiem, a z oczu leciały jej łzy. Musiała spędzić już tu trochę czasu skoro w jej ślepiach było tyle złamania i pokory. Zanim jednak Mishima mógł cokolwiek zrobić do wąskiej, rzadko uczęszczanej uliczki wpadła straż w towarzystwie zleceniodawczyni. Wyglądało więc to następująco. Shinobi trzymał drugą wstążkę, a obok niego stała uwieziona dziewczyna. Tak jak gdyby to on przyczynił się do zaistniałej sytuacji. Strażnicy od razu rzucili się do przodu, jeden zbliżył się do Mishimy odgradzając go od dziewczyny, a drugi bez trudu i z precyzją rozciął drewnianą kołderkę za pomocą katany. Dziewcze upadło na kolana i szlochało donośnie, jej siostra zaś od razu przypadła do niej i objęła patrząc gniewnie na Mishimę. Nim jednak strażnik postanowił obezwładnić niewinnego shinobiego głos zawarła poszkodowana. - To nie on! Tamten był znacznie mniejszy, miał jasne włosy i czerwone oczy. - Zakasłała pełna emocji i drżąc oddała się w pełni szlochaniu nad swoim biednym losem. Strażnicy odstąpili i zaczęli się rozglądać tak jakby szukając śladów po młodocianym przestępcy. Co prawda zbrodnia nie była jakaś ogromna, ot zwykły wygłup jednego z shinobich w strosunku do nieznośnych pannic o posagu nieco większym niż reszty świata. Nie mniej sprawdzę znaleźć było trzeba, więc jeden z nich ruszył w stronę tłumy, gdy drugi przykucnął przy poszkodowanej i zaczął sprawdzać czy wszystko z nią w porządku.
W tym momencie staruszka zdołała wmieszać się w tłum i dalej krążyć po centrum osady w poszukiwaniu najlepszego wyjścia z sytuacji. Każda zwłoka jednak przybliżała do nieuchronnego złapania i poniesienia konsekwencji, przez co Jin będąc pod postacią starszej pani mógł zakosztować czegoś czego wcale by nie chciał. Co prawda byl Senju, a tych traktowało się nieco inaczej niż zwykłych obywateli, lecz jawny wybryk to jawny wybryk i chcąc nie chcąc trzeba było młodzika ukarać.



Spoiler: pokaż
Aktualna chakra: 70%

Unagi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Mishima » 1 lis 2017, o 21:41

Staruszka jak się okazało, była nadzwyczaj wytrzymała ale dalej była staruszką. Nie mniej, nie więcej. Trzeba przyznać, że podejrzenia Mishimy prysnęły gdy wyczuł na ręce dalej swoją wstęgę. Widocznie mężczyzna był podejrzliwy choć tym razem okazało się, że był w błędzie. No cóż z jednej strony bardzo dobrze. Tym samym od razu ruszył dostrzegając okazję do zdobycia drugiego zestawu wstęgi. Szybki doskok, zebranie trofeum i .. na tym koniec. Gdy się zorientował jego drogę zagrodzili strażnicy oraz jego zleceniodawczyni. Wyglądało to jakby Mishima stał za atakiem młodszej dziewczynki. Wtem odgrodzili drogę między nimi a mężczyzną strażnicy, a wśród nich jeden używając techniki pozbył się drewna z ofiary. Drewno? Z jednej strony zaciekawił go ten fakt, czy Reika nie wspominała o czymś podobnym? Ciekawe. Gdy brunet miał cokolwiek zrobić i powiedzieć dostrzegając spojrzenie zleceniodawczyni, jego sytuację uratowała jej siostra. Mishima w spokoju podszedł do nich kiwając lekko głowa.

- Nie dysponuje takimi zdolnościami i swoją drogą miała być to zabawa. Widocznie nie wszyscy tak ją potraktowali.

Powiedział w spokoju brunet zauważając umiejętności manipulacji drewnem oraz kończąc słowa podał dziewczynce dwie wstęgi.

- A to chyba należy do Was. Przykro mi, że tak się to skończyło.

Dokończył kiwając głową w spokoju. Zamierzał zniknąć za nie długo lecz wpierw oczekiwał jej odpowiedzi.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 364
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 29
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Unagi » 2 lis 2017, o 13:02

Obrazek
"Coś, czego kupić się za pieniądze nie da"
"Pierwsze kroki"
"Czempiona dola" - Misja D - Łączona
Jin - 8/???
Mishima - 15/15
KONIEC



Mężczyzna o ciemnych włosach okazał współczucie, szczere czy nie, okazał. To zaś spotkało sie z lekkim lecz ciepłym uśmiechem na twarzy dziewcząt, które również uważały to za niewinną zabawę. Po oddaniu wstążek Mishima odwrócił się z zamiarem odejścia szukając tym samym swoich spraw. - Czekaj! Bądź co bądź zwyciężyłeś. Nie odejdziesz z pustymi rękoma. - Odezwała się misjodawczyni, podniosła, otrzepała okurzoną szatę i podeszła do rosłego mężczyzny. W jej małej, nieskalnej pracą dłoni znalazła się ciężka sakiewka, którą wręczyła Mishimie. Dokładnie tyle na ile się umawiali, nie mniej nie więcej. - Ojczulkowi też napomknę, jak to dzielnie odnalazłeś moją siostrę. Z pewnością sam zleciłby Ci zadanie odnaleźć tego kto to zrobił. - Powiedziała znacznie ciszej, tak aby to zostało tylko między nimi. Obróciła się na pięcie i znów przytknęła kurczowo do szlochającej siostrzyczki. Mishima był już wolny, misja okazała się prostsza niż miała, choć przyznać trzeba było, że trochę się nachodził.
Co zaś tyczyło się Jina, jego sytuacja wyglądała nieco inaczej. Zwlekając z ucieczką został najprościej w świecie pojmany. Jego przestępstwo nie było wielkie, więc i kara do strasznych nie należała. Należący do klanu Senju shinobi wręcz potraktowany został ulgowo, a jego pojmanie i osądzenie stało się potajemnie i przy jak najmniejszej ilości światkó.
Po co brukać dobre miano całego klanu z powodu jakiegoś głupiego żartu. Jin został nawet obroniony przed zamożnym rodzicem dziewczynki, który domagał się przedstawienia zbrodniarza i znacznie ciężej kary. Jasnowłosy więc uszedł na sucho z całą sytuacją, no poza niedługiej odsiadki za kratkami. Tam miał przemyśleć swoje zachowanie i już nigdy go nie powtarzać.



Spoiler: pokaż
Aktualna chakra: 70%
Odsiadkę zaczynasz od momentu w którym napiszesz tu post. Będzie to 24h.

Unagi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość