Szpital

Re: Szpital

Postprzez Kisho » 20 sie 2017, o 16:14

Chłopak leżał na łóżku szpitalnym, trzymając w dłoni ledwo co przeczytany list i nie bardzo wiedział, co ma myśleć. Jeszcze chwilę temu zdawało mu się, że umarł, gdyż ponownie widział swoich rodziców i ich dawny dom. Co prawda tym razem wszystko było rozmyte i niewyraźne, jakby pokryte jakąś mgłą bądź inną wpół przeźroczystą zasłoną, ale czuł, że to wszystko odgrywa się naprawdę. Dopiero po chwili, gdy obudził się na łożu, zorientował się, że jedynie śnił. Widział obrazy utkane przez jego własny umysł i nic więcej. Jednak nadal nie rozumiał, jak znalazł się w szpitalu i dlaczego właściwie do niego trafił. Jasne, czuł na sobie bandaże, co oznaczało, że jest rany, a list sam w sobie także wiele tłumaczył, ale Kisho nadal nie pojmował, co się wydarzyło. Całkiem jakby stracił pamięć. Miał dłuższy mętlik w głowie, ale po kilku minutach przypominał sobie wszystko, co się stało. Nie był to gwałtowny powrót wspomnień, a raczej chaotycznie poukładane migawki, które dopiero z czasem zdołał rozszyfrować i ułożyć w odpowiedniej kolejności. W taki sposób odtworzył kilka ostatnich dni.
Prześledził pamięcią wszystko po kolei dokładnie tak, jak się potoczyło, zaczynając od podróży i poszukiwaniu karawany a skończywszy na walce w jej obronie. Cieszył się, że wszystko dobrze się skończyło i od teraz Aoi wraz z towarzyszami będzie wieść spokojniejsze życie, niezakłócone przez lalkarza czy innego najemnika. Obwiniał się jednak za śmierć wszystkich tych ludzi, których nie zdołał obronić.
Zacisnął rękę na naszyjniku, który wciąż wisiał mu na szyi. Niebieskawy szlachetny kamień był czymś w rodzaju podziękowania na poprzednie zasługi względem karawany, ale dla Kisho powoli stawał się ciężarem. Brzemieniem, które będzie mu przypominało o śmierci bezbronnych i niewinnych ludzi, których nie potrafił ocalić. Co by nie robił i jak się nie starał, wciąż okazuje się, że jest bezsilny.

***

Przymusowy pobyt w szpitalu spowodowany poważnymi oparzeniami nie minął chłopakowi ani szybko, ani tym bardziej przyjemnie. Nic w tym jednak dziwnego. W takich miejscach człowiek nigdy nie czuje się dobrze, niby wraca do zdrowia, ale widząc jedynie chorych, upada się psychicznie. Dodatkowo prócz bezczynnego leżenia w jednej pozycji i kilku wizyt lekarek nie powinno oczekiwać się niczego innego bądź też bardziej interesującego. Co najwyżej zastrzyki można uznać za niejaką formę rozrywki, pod warunkiem, że to nie ciebie nakłuwają. Luźniej robi się dopiero, gdy pozwolą ci wstać i zacząć się ruszać, by powoli zacząć przywracać organizmowi siłę i refleks. Z początku jest to krótki spacerek, nic szczególnego, ale po kilkunastu godzinach spędzonych w poziomej pozycji te kilka kroczków wydaje się wybawieniem. W kolejne dni dochodzą dodatkowe ćwiczenia i człowiek wreszcie ma wrażenie, że czas upływa szybciej. Przeświadczenie o tym, co miało miejsce na trakcie w lesie i ilości zabitych nie opuściło jednak chłopaka. Co by nie robił, wciąż wracał myślami do widoku zimnych, zakrwawionych ciał handlarzy.
Lekarze mieli obawy przed wypisaniem Kisho ze szpitala, widząc w jakim psychicznym stanie się znajduje. Nie mieli jednak już prawa dłużej trzymać go pod swoją opieką. Spełnili swój obowiązek, wyleczyli go, więc teraz mógł odejść.

/zt
Obrazek
Avatar użytkownika

Kisho
 
Posty: 199
Dołączył(a): 19 paź 2016, o 18:49
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Długie brązowo-blond włosy, błękitne oczy, jasna karnacja, czarne spodnie, czerwono-czarna bluza i jasnobrązowy bezrękawnik z kominem
Widoczny ekwipunek: kabura na broń (na prawym udzie) i torba (na lewym pośladku)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2910&p=38523#p38523
GG: 0
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Murai » 12 lis 2017, o 18:52

Zemsta
71/45+

MISJA ZAKOŃCZONA


Czy wszystko to było tego warte? Śmierć zabójcy syna Shirei-kana zdecydowanie była potrzebna, zarówno z osobistego jak i strategicznego punktu widzenia. Nieuchwytność takiego gagatka stawiałaby pod ścianą reputację klanu i jego możliwości ochrony własnej godności i samych członków. Z osobistego wiele ludzi chciało dokonać zemsty. Zarówno Nikusui, ojciec martwego, jak i nawet Toko. Mimo że praktycznie się nie znali i chyba nigdy nie widzieli, pewnie nigdy nie rozmawiali. Ale śmierć rodaka to rzecz ważna. Szczególnie wiedząc o dokonaniach tego mężczyzny na niczyich ziemiach, gdzie wraz z innym psycholem stworzył sobie kwaterę i doprowadził do śmierci jakiegoś Aburame. Jak duet mógł się czuć, ponownie stając przed ufortyfikowaną wioską, wchodząc do niej i przechadzając się niepewnym krokiem w towarzystwie innych mieszkańców? Od ich walki na śmierć i życie nie minęło aż tak wiele czasu, a o ich przeżyciu decydował w zasadzie przypadek. To wszystko mieszało się w jeden wielki kocioł emocji i wrażeń. To wszystko było prawdziwe i nie było co do tego wątpliwości. Wszystko w osadzie wyglądało tak jak mogli to zapamiętać. Nic się nie zmieniło. Ale dla dziewczyny zmieniło się jednocześnie bardzo wiele. Zapytany Toko odpowiedział:
- Nie, ze mną dobrze. Odpocznę u siebie i będę jak nowy. Ale z liderem i tak zechcę się spotkać, nie mogę ominąć zdawania raportu. - ich czarne peleryny skrywały pobrudzone, zaplamione krwią i zniszczone ubrania. Zabandażowani i wyleczeni niepewnym krokiem szli w kierunku szpitala, gdzie zwrócili uwagę będących w izbie ludzi. Pielęgniarki, osoby które czekały na wyleczenie, petenci. Nie było ich wiele, ale natychmiast do duetu podeszła jedna z pielęgniarek.
- Toko-san i Nikusi-san? Proszę za mną. - kobieta poprowadziła dwójkę do jednego z pokojów na piętrze. Był cichy i całkiem schludny, jak na pokój w budynku medycznym przystało. Dwa pojedyncze łóżka, po stołku przy każdym i niewielka szafeczka. Wszystko gotowe na przybycie nowego pacjenta, a właściwie pacjentów.
- Proszę się rozgościć, Kazuo-dono za chwilę przyjdzie. - powiedziała, zamykając drzwi. I faktycznie po dwóch-trzech minutach drzwi się otworzyły, a do pokoju wszedł on. Shirei-kan rodu Senju. Widoczne zmęczenie na jego twarzy nie przeszkadzało jednak, godna postawa pozostawała niezachwiana. Natychmiast skierował swój wzrok na dwójkę Shinobich, badając ich przez dłuższą chwilę. Toko, który usiadł na łóżku, wystrzelił z niego jak z procy i na baczności zasalutował.
- Nie trzeba. - skwitował jego zachowanie krótkim machnięciem ręki, wskazującym żeby usiadł. Ten zrobił to, z lekkim oporem najpewniej stawiającym przeciwko sobie szacunek do osoby Shirei-kana i jego wyraźne polecenie.
- Mam nadzieję że to wasze zgłoszenie okazało się tym właściwym. Wiele innych nie było w stanie znaleźć śladów mordercy. - powiedział, skupiając swój wzrok na nietypowym pakunku w formie worka z głową zabójcy. Kiedy tylko mógł zobaczyć na własne oczy ten widok, jego twarz stężała, a oczy odzyskały nieco blasku.
- Kazuo-dono, melduję wykonanie zadania! Mężczyzna z listu gończego był tym samym, którego spotkaliśmy. Doszło do walki, on i jego towarzysz zostali zabici. My także odnieśliśmy ciężkie rany, ale nasz stan jest stabilny.
Garnizon w Yusetsu udzielił nam pomocy medycznej.
- powiedział, pokrótce relacjonując wydarzenia ich dotyczące. Najwidoczniej Toko uznał że dokładna relacja mija się z celem. Lider oczekiwał odpowiedzi na pytanie i dowód,
to także zostało mu przekazane.

- Rozumiem. Jego trup nie zmieni faktu jego czynu, ale przynajmniej pociechą będzie dla nas, że sprawiedliwości stało się za dość. - westchnął ciężko, odbierając worek i wyjmując z kieszeni płaszcza pękaty woreczek wypełniony po brzegi pieniędzmi. Podał go Nikusui.
- Wasza nagroda. Dziękuję wam, w szczególności tobie, Nikusui-san.


ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Złoty Pracuś
 
Posty: 1439
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: 4 razy tonfa obwinięta bandażami (przy pasie)
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szpital

Postprzez Nikusui » 12 lis 2017, o 19:52

To zdecydowanie było najtrudniejsze zadanie, z jakim kiedykolwiek było jej się zmierzyć. Nie tylko przez wzgląd na wyszkolonego przeciwnika, ale też dlatego, że nie podchodziła do tego czysto służbowo. Może też dzięki temu udało jej się przeżyć. Może jej determinacja i chęć zemsty była tak silna, że pozwoliło jej to wykonać misję. Białowłosa nie zamierzała się w to nawet w najmniejszym stopniu zagłębiać, nie na ten moment były dla niech psychologiczne zagadki. Wciąż jedynie czuła, że te nagromadzone emocje gdzieś się w niej kotłują, szukają ujścia, ale nie mogą go znaleźć. Ciężko jej było to zrobić, bo dalej pokazywała, że jest na tyle silna, iż nie pozwoli się złamać, nieważne ile sił ją to teraz kosztowało.
Mimo, że trochę jej tu nie było, nie przywiązywała szczególnej uwagi do otoczenia, budynków czy osób, które mijała wraz z Toko. Jakby zaślepiona parła do przodu, chcąc spotkać się z Kazuo, pokazać dowód wykonania zadania i omówić parę rzeczy. Jak tylko weszli do szpitala, niemalże od razu podeszła do nich pielęgniarka, najwyraźniej oczekując ich i prowadząc ich do jednego z pokoi. Lider Senju miał się pojawić lada moment, więc nawet się nie odezwała, a rzuciła krótkie, dość obojętne spojrzenie na wychodzącą kobietę. I tak zastygła, nie siadając na żadnym z łóżek czy stołków. Z chwilowe letargu przebudziła się, kiedy do pomieszczenia wszedł Kazuo. W przeciwieństwie do Toko, nawet przez myśl nie przeszło jej salutowanie czy coś podobnego. Owszem, wyrażała się z należytym szacunkiem, ale każdy, kto znał ją dłużej, wiedział, że szczędziła sobie takowych zachowań. W temacie raportu też raczej wyręczył ją Toko, zręcznie skracając całą ich podróż, skupiając się na konkretach. Tożsamość wroga została potwierdzona, żadne z nich przecież nie marnowałoby tyle swojego czasu i energii, żeby zabijać kogoś, kogo nie szukali.
- Poinformowaliśmy również Inuzuka o trupie z Aburame i jego żywej córce. Nie wiemy jednak, co się z nią po uwolnieniu stało, ale Inuzuka mieli poinformować Robaczany klan. - dopowiedziała do wypowiedzi Toko, uznając, że można było o tym wspomnieć.
Jej wzrok nagle ujrzał woreczek, który wypełniony był ryo. Nie, nie zamierzała tego przyjmować, to byłoby słabe w jej wykonaniu. Wyciągnęła jednak ręką po malutki pakunek i bez ostrzeżenie rzuciła go w stronę Toko, ewidentnie przekazując mu swoją część zapłaty.
- Jest jeszcze coś, co chciałabym omówić. - powiedziała, zdejmując z siebie chwilowo płaszcz. W pokoju było ciepło i nie zamierzała się dodatkowo grzać, a jakoś nie krępowała się tym, że nie wygląda zbyt wyjściowo. - Mój pobyt w Hayashimurze. Oczywiście dalej mogę pełnić rolę pośrednika między Kaminari, a Senju, ale chyba rozumiesz, że nie do końca na takich zasadach, jak wcześniej. Zamierzam wrócić do Raigeki, ale jeśli będziesz potrzebował mojej pomocy, możesz na nią liczyć. - oznajmiła, nie spuszczając nawet na chwilę wzroku z mężczyzny. Mówiła dość bezpośrednio, bez oficjalnych tytułów, co niektórych może by krępowało, ale nie białowłosą. Taka właśnie była. Ton jej głosu jasno wskazywał na to, że już zadecydowała i uważała swoją postawę za całkowicie słuszną i fair w stosunku do klanu Senju.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 617
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szpital

Postprzez Exodia » 13 lis 2017, o 21:39

Rozmowa z najważniejszą osobą w wiosce bez jakichkolwiek grzeczności czy tytułów, nawet lichego okazania szacunku? Brakowało tylko żeby Nikusui prychnęła i splunęła mu pod nogi. Niektórzy co bardziej ortodoksyjni przedstawiciele Sejnu uznaliby zachowanie Kunoichi za obrazę majestatu, a biorąc pod uwagę że miała być pośrednikiem pomiędzy dwoma klanami i była podwalinami pod przyszłe stosunki dyplomatyczne. Jednak w tym momencie nie liczyło się to w aż takim stopniu. Zmęczenie, zarówno fizyczne i psychiczne, dawało o sobie znać, a niedawne przeżycia jeszcze odbijały się na Nikusui. Nie było grzeczności bo nie było na nie czasu. Kazuo kiwnął głową słysząc o powiadomieniu Robacznego Klanu.
- Odnogi to podobno jeden wielki labirynt. Ciężko będzie ją znaleźć, ale Inuzuka i Aburame powinni dać radę.
Dowiedziałem się o tym z listu, Miyoko-san była na tyle miła że podzieliła się tym ze mną.
- odpowiedział wymijająco.
Faktycznie umożliwiła mu zapoznanie się z ich sytuacją? To by tłumaczyło zarezerwowany pokój w szpitalu i instrukcje udzielone strażnikom przy bramie. Wszystko miało sens. Miło było zobaczyć, że raz na jakiś lider może pozwolić sobie na miły, pozornie nic nieznaczący gest. Nawet jeśli w praktyce mieli w tym jakąś korzyść. Nikusui, ponownie ignorując jakiekolwiek formy dobrego wychowania i okazywania szacunku, chciała rozmówić się odnośnie swojej roli jako pośrednika pomiędzy dwoma klanami. Shirei-kan odpowiedział praktycznie natychmiast.

- Rozważałem już tą opcję i nie widzę przeciwwskazań co do twojej propozycji. Dalsze kontakty z Kaminari są nam bardzo na rękę, a do tej pory swoje obowiązki wykonywałaś z odpowiednim zaangażowaniem. A teraz możecie obydwoje opowiedzieć dokładną wersję wydarzeń, krok po kroku. Najdokładniej jak tylko się da. - powiedział siadając na jednym ze stołków, wcześniej przysuwając go do siebie i czekając na informacje. Mimo nieodpowiedniego miejsca i najpewniej też sytuacji, jego osoba wyglądała w pełni godnie i poważnie. Najwidoczniej skrótowa wersja zeznań Toko zaspokoiła jego ciekawość jedynie na chwilę. Ale biorąc pod uwagę ich stan i możliwość dowiedzenia się czegoś nowego o terenach bliżej nieokreślonych na żadnych mapach, jego pytanie nie mogło dziwić.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 772
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Szpital

Postprzez Nikusui » 14 lis 2017, o 20:04

Na pewno wielu by się to nie spodobało. Nie zwracała się jednak opryskliwie, po prostu darowała sobie zaszczytne tytuły. To nigdy nie było w jej stylu, chociaż czasami ich używała, gdy sytuacja już naprawdę tego wymagała, albo gdy nie chciała robić sobie chociażby chwilowych problemów. Teraz jednak czuła się, jakby rozmawiała przede wszystkim z ojcem Shigeru, a nie Liderem całego klanu. Przeżycia, jakich doznała, mogły ją w oczach innych usprawiedliwiać, ale jeszcze nie doszło do ich całkowitej kulminacji, co starannie ukrywała. Jeszcze da im upust, ale nie pozwoli sobie na żadnych świadków. Nie chciała współczucia, oferowania pomocy czy żałujących spojrzeń. Czułaby się wtedy jeszcze gorzej.
Białowłosa postanowiła skorzystać ze stołka, by nie męczyć nóg i nie nadwyrężać sił, których jeszcze nie odzyskała. By opowiedzieć to, jak przebiegła ich cała podróż. Skinieniem głowy przyjęła wyraz zgody na jej propozycję i nie widziała sensu ciągnąć tego tematu, skoro oboje postawili sprawę jasno.
- Niestety, to jak błądzenie we mgle. Nie wiemy, co można byłoby tam jeszcze spotkać, mijaliśmy jedynie węże, które na całe szczęście nie atakowały, gdy szukaliśmy drogi powrotnej. - powiedziała spokojnie, na chwilę odwracają głowę w bok i spoglądając na widok za oknem. Kolejna zima, czas uciekał jej przez palce. Musiała zacząć jeszcze bardziej nad sobą pracować. - W drodze do, za odpowiednią opłatą obsłużył nas woźnica. Dość gadatliwy, oczywiście po propozycji kolejnych ryo. Dowiózł nas do miejsca, gdzie wysadził poszukiwanego, opisując go tak, jak było w liście gończym. - dodała, zakładając kosmyk białych włosów za ucho, by zaraz ponownie spojrzeć na Kazuo, który ciekaw był na pewno dalszych informacji. Co prawda wszystko jeszcze gdzieś tam chaotycznie układało się w jej głowie, ale starała się to ułożyć, by przekazać najwięcej, ile potrafiła. Oczywiście nie miała zamiaru mówić, ile zapłaciła za przewóz i informacje, bo to nie było żadnym dla niej problemem. I wydałaby jeszcze więcej, byle móc spotkać się twarzą w twarz z mordercą Shigeru.
- Następnie spotkaliśmy gościa z wachlarzem, całkowicie odbiegał od rysopisu, więc nie chciałam tracić na niego czasu, zwłaszcza, że był dość porywczy i od razu niemalże zaczynał się wygrażać. To właśnie chwilę później spotkaliśmy zakutą w łańcuchy dziewczynę, której zwłoki ojca znaleźliśmy tuż przed pojawieniem się tamtego faceta. Dziewczyna wspomniała o tym, że było ich dwóch i jeden z nich był łysy, więc gdy Toko ją uwolnił, zawróciliśmy się. - udzielała dalszych informacji, grzebiąc w swojej pamięci, chociaż ciągle pojawiały się jakieś urywki, na szczęście, chyba, w dobrej kolejności. - I zaczęliśmy atak. Początek byłby nawet udany, bo chcieliśmy szybko pozbyć się Wachlarzowego, ale szybkie pojawienie się Łysego nieco pokrzyżowało plany. Toko musiał zająć się Wachlarzowym, który przez trochę pieszczony był raitonem. A Łysy... nie wiedział, dlaczego to się dzieje. W pewnym momencie chciał się dogadać i mi zapłacić. Tłumaczył się obroną własną, ale mogłaby to potwierdzić cała Rada Dwudziestu, a i tak zabiłabym go drugi raz. - odparła całkowicie poważnie, nieco marszcząc swoje brwi przy końcówce wypowiedzi. Czy to dobrze, że chęć zemsty była tak silna? Na pewno znalazłoby się paru, którzy by to negowali i odwodzili ją od tej ścieżki, która mogłaby ją wprowadzić z objęcia zła i nienawiści. Jednak Kazuo stracił swojego jedynego syna, więc doskonale ją rozumiał. Była pewna, że by tego nie przepuścił i chociaż wiele by to kosztowało, zabiłby skurwiela, gdyby tylko miał okazję.
- Facet posługiwał się genjutsu, Wachlarzowy świetnie władał naturą wiatru, ale Toko sobie z nim poradził. Stąd też w pobliżu ciała Aburame, powinni znaleźć również dwa inne ciała. Jedno bez głowy, bo jest ona tutaj. - zakończyła, spoglądając na Kazuo i oczekując ewentualnych pytań. Może miał jakieś wątpliwości? Może chciał dowiedzieć się więcej? Cóż, ona by pewnie zainteresowała się woźnicą, bo byłby dobrym źródłem informacji. Pasowałoby go jednak znaleźć i "wykupić", by informował o wszelakich, nawet trochę podejrzanych typach.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 617
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Poprzednia strona

Powrót do Hayashimura (Osada Rodu Senju)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość