Szlak transportowy

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 3 maja 2018, o 12:46

Kto by się spodziewał, że okażą się aż tak podobni? To jasne, że w wielu kwestiach się różnili, ale kiedy chodziło o tę najważniejszą, tę bezpośrednio dotyczącą ród Sabaku, to ich myśli okazywały się płynąć tym samym nurtem. Mieli różne metody działania, ale wciąż chodziło o działanie mające ten sam cel. Najprawdopodobniej to właśnie dlatego, mimo nieprzyjemnych zaszłości, byli w stanie odnaleźć wspólny język. Język, który mówił o tym samym. Który snuł wielkie plany, wybiegające myślami nawet sam klan władców piasku, bo obejmujące całą prowincję. A może i nawet więcej.
Na pytanie odwołujące się do cesarstwa nie trzeba było odpowiadać. Odwzorowanie politycznego tworu z mroźnego krańca świata było naprawdę kuszące. Ichirou nie był jednak przekonany, czy bratanie się z kościanymi jest do tego konieczne.
- Nie byłaś przekonana, a mimo to byłaś gotowa wpakować się w objęcia kościanego? - zabrał głos, choć i to było kolejne z pytań niewymagających odpowiedzi. Chyba wcześniej nie myślał o tym pod kątem poświęcenia Sachiko. Do tej pory bardziej działały silne emocje względem znienawidzonego klanu. Planowany ślub uważał za coś, co zakrawało o zdradzę piaskowego rodu, o puszczenie w niepamięć morza krwi, które zostało wylane przez dziesiątki lat konfliktu.
Dopiero teraz patrząc na sprawę z perspektywy Sachiko, mógł dojrzeć w niej coś, co warte było uznania. Poświęcenie. I tym zaskarbiła sobie jego większy szacunek.
- Mamy za sobą Maji, a z Ayatsuri zawsze żyliśmy zgodzie. Zdobywając przychylność klanów z Tsurai, mielibyśmy absolutną przewagę, a kościani byliby marginalni. - Gdyby faktycznie doszło do porozumienia pięciu klanów, Kaguya nie mieliby wiele do powiedzenia. Dołączenie do sojuszu byłoby ich jedyną szansą na przetrwanie.
- Może dobrze, że tak się skończyło. Lepiej być trucicielką zostać otrutą przez swojego męża. Ja bym tak przynajmniej postąpił na jego miejscu - odpowiedział już mniej poważnie, pozwalając sobie na uśmiech pod koniec wypowiedzi.
- No i jesteśmy na miejscu - oznajmił po jakimś czasie. Zniżył pułap piaskowej platformy i potem siup, zeskoczył na grunt i schował piach z chmurki z powrotem do gurdy.
- Może chodźmy do szpitala. Tam się pośle kogoś po moją znajomą - oznajmił, czyniąc pierwsze kroki w stronę wioski.


[zt x2]
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 11 maja 2018, o 08:08

Sabaku wstała ostrożnie, powoli. Czuła, że straciła trochę krwi, choć nie był to ubytek na tyle duży, by nie mogła go zdzierżyć. Była zresztą kunoichi a nie zwykłą, przeciętą jednostką, którą godzinny zabieg całkowicie by wyczerpał. Dała sobie krótki moment na złapanie równowagi i już mogła biegać, skakać! Przynajmniej taką minę do złej gry robiła.
- Jeśli zapragnie Pani kiedykolwiek wakacji w sercu pustyni, zapraszam do moich włości. Jest Pani mile widzianym gościem. - Zapewniła Reikę. Pożegnali się uprzejmie, choć nie wylewnie. Zbytnie spoufalanie się po tak krótkiej znajomości, która została zawarta czysto-biznesowo z jej punktu widzenia, nie było za dobrze widziane. Prawda była jednak chyba po prostu taka, że Sachiko za bardzo dbała o kurtuazję. Za bardzo? Cóż, rzecz pożądana w polityce, ale ciężko mówić o tym, by ułatwiało to zdobywanie jakichkolwiek przyjaźni. Otoczka wracała. Nie była jednak twardą skorupą. Pomimo wyczerpania Sachiko wydawała się lśnić, jakby ktoś odjął jej właśnie wszystkie troski z pleców. Nic takiego się nie stało, ale radość płynąca z powodu usunięcia jej obecnie największego ciernia, który wbijał się pod jej żebra i nie pozwalał swobodnie oddychać, przyćmiewała wszystko.
- Mam nadzieję, że spróbujesz ze mną tutejszych specjałów. - Skoro już tutaj byli to mogli sobie urządzić ucztę godną królów, a co! Sachiko nie zamierzała żałować dziś pieniędzy. Warto było opić ten moment, w którym człowiek w końcu budził się ze snu, choć to ponoć nie było niczym specjalnym. Budzisz się co dnia, tak samo jak co wieczór zasypiasz, nie zastanawiając się, czy rzeczywiście się obudzisz. Sachiko sądziła, że nie obudzi się nigdy. Z tego koszmaru, w którym starała się zebrać kłopotliwą politykę z Kaguya, z tego koszmaru, w którym jej twarz stała się twarzą odrażającego potwora i tego, w którym naprawdę ciężko było jej zachować jakiekolwiek ambicje. Brak poddania się nie oznaczał jeszcze podejmowania walki, czyż nie? Sachiko miała wrażenie, że właśnie w tym zdaniu utknęła. Uwłaczającym, bo nigdy nie zamierzała być tą osobą, która opada coraz niżej, aż w końcu nie pozostaje nic innego jak rzucić trzymaną w dłoniach broń.
Czy wiesz, jak głośny był huk bagnetu uderzającego o ziemię?
Zawędrowali do jednej z najlepszych jadłodajni, jakie udało im się znaleźć w okolicy. Spróbowali przepysznych smakołyków, uraczyli się tutejszymi trunkami, spędzając długą noc na rozmowach - nie koniecznie o polityce. I choć Sachiko znów przystroiła się w swe pawie pióra, które czyniły ją wyrafinowaną, to wydawała się o wiele bliższa niż wcześniej. O wiele mniej niedostępna. Tak czy siak noc była przyjemna.
Rankiem opuścili Hayashimure i udali się w drogę powrotną do domu do sławetnej Kuwety.

[/zt razem z Ichirou]

Skąd: Shinrin
Dokąd: Atsui
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 9:10
Środek transportu: linie lotnicze Ocira
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 18 maja 2018, o 15:55

Gdy wzbili się w powietrze, Reika długo jeszcze patrzyła za domem, a potem za oddalającą się Hayashimurą. Minę miała wyraźnie przygnębioną, co Mishimie dało jasno do zrozumienia, że coś jest nie tak. Przez te dni nie rozmawiali o jej wizycie w Siedzibie Władzy, ale gdy tylko wróciła do Skalistego Wodospadu, gdzie umówili się na spotkanie, już wtedy Brunet wyłapał, że coś poszło nie tak, jak można było się spodziewać. W przeciwieństwie do niego, Blondynka usilnie myślała nad tym, jak pogodzić dwie sprzeczne ze sobą sprawy, jednak ostatecznie poddała się. Nie dało się tego pogodzić tak, żeby wszyscy byli zadowoleni. Żeby uniknąć konfliktu, pozostało tylko to, co nawet Kazuo sam jej podsunął, jednak ojciec nie wziął pod uwagę, że może to nastąpić tak szybko.
Opatuliła się szczelnie ciepłą peleryną, ponieważ wysoko w górze jeszcze bardziej wiało i było znacznie zimniej. Przez chwilę patrzyła smętnie na uciekające nisko w dole drzewa Prastarego Lasu, po czym wreszcie spojrzała na Mishimę.
- Jeśli nadal nie masz zamiaru stawiać się na wezwanie Ekikena, to lepiej będzie, jeśli nie dolecimy do Tsurai. - Odezwała się wreszcie. - Ojciec dostał pismo od Dziadka, w którym zastrzeżono, że będąc poza swoją prowincją, możesz przebywać tylko i wyłącznie w Shinrin do czasu jego wezwania. Tym samym, nie możesz się ruszyć poza ziemie Senju, chyba że do Tsurai, gdzie zameldujesz swoją obecność.
Tym samym Mishima był ograniczony przez swojego Lidera tylko do tych dwóch prowincji, aby łatwo było go ściągnąć z powrotem do Tsurai, gdy przyjdzie wezwanie. Co jak co, ale mogło to się nie spodobać Brunetowi, tym bardziej, że zdążyli już być na Wyspach i istniała szansa na fakt, że tam powrócą w roli wysłanników Klanu Senju. To jednak Reika szybko sprostowała.
- Z tego powodu ojciec nie wziął nas pod uwagę do roli Ambasadorów w Cesarstwie. - Wyjaśniła. - Z resztą uznał, że na razie i tak nie ma sensu tam nikogo z nas wysyłać, skoro mówimy tylko o pakcie o nieagresji, na który się zgodził, tak swoją drogą.
Tym samym porozumienie między Senju i Cesarstwem zostanie przypieczętowane, choć póki co, będzie miało charakter utajniony, dla dobra tych pierwszych. To była dobra wiadomość, lecz dla ich sytuacji to wiele nie zmieniało. Trzeba było wymyślić coś innego.
- Ojciec powiedział mi jeszcze coś. - Wyznała z powagą. - Gdy powiedziałam mu, że będzie musiał pozwolić mi odejść do Tsurai, gdyby Ekiken nie zgodzi się na Twój stały pobyt u nas, stwierdził, że jest jeszcze jedna opcja. Ucieczka przed Ekikenem i narażenie się na jego gniew...
Tutaj spojrzała uważnie na Mishimę, zastanawiając się, czy pojął, co by ich czekało, gdyby zostali w Shinrin. Na pewno musieliby się zmierzyć z zadaniem, jakie powierzyłby Brunetowi Lider i od tego by nie uciekli. Jeśli by przeżyli, to ich sytuacja nadal nie była pewna. Czy warto było podejmować takie ryzyko i czekać nie wiadomo na co?
- Dlatego właśnie poprosiłam o wylot do Tsurai. - Oznajmiła. - To była jedyna opcja, żeby się z tego wyrwać, ale nie podejmę decyzji samodzielnie. Chcę wiedzieć, co Ty o tym myślisz. Jeśli chcesz zaryzykować z Ekikenem, to możemy lecieć na wakacje do Tsurai. Jeśli nadal chcesz się od tego odciąć i żyć w spokoju, to zabraliśmy ze sobą wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy i możemy lecieć, gdzie tylko chcemy...
Teraz Mishima mógł już w pełni zdać sobie sprawę, jak przedstawia się sytuacja i jak wiele możliwości mieli w tej chwili dzięki posunięciu Reiki. Mogli polecieć dokądkolwiek by chcieli, gdzie spokojnie osiądą i przeczekają gniew Ekikena, a w Shinrin dowiedzą się o tym dopiero za jakiś czas, skoro oficjalnie polecieli powygrzewać się w słońcu pustyni.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Mishima » 18 maja 2018, o 22:52

Po krótkiej, lecz intensywnej zabawie przy użyciu winogron w łóżku, Nasza para w końcu odczuła znużenie i postanowili odpocząć. Usnęli w swoich ramionach, wtuleni ciałami dokładnie jedno do drugiego. Widać było ich zmęczenie, widać było efekt ich ostatnich dni. Podobnie jednak mijały kolejne, w których szykowali się już na wylot do Tsurai. Szykowali to jednak mocne słowo biorąc pod uwagę fakt, że brunet był już spakowany po ostatniej podróży. W większości to Reika musiała przygotować się na ten wylot, a pakowane rzeczy zwróciły uwagę Mishimy doskonale. Ciężko było oprzeć się wrażeniu, że zabiera ze sobą wiecej potrzebnych rzeczh niż tylko na urlop wypoczynkowy. Nic jednak nie dał po sobie poznać i czekał na poruszenie tematu, w bardziej dogodnym terminie.
Nadszedł w końcu moment, w którym gotowi zapakowali wszystkie swe torby na dużego glinianego ptaka, stworzonego przez bruneta. Pożegnali się z rodzicami i ku zaskoczeniu, zaakceptowanemu przez bruneta wilczurem. Akuma zdobył jego sympatię przez ten czas, więc Reika będzie raczej pozytywnie zadowolona. Wskoczyli na stwora i wzbili sie w powietrze. W przestworzach panowała jeszcze zmniejsza temperatura, więc oboje zapatulili się narzutami i usiedli wtuleni ze sobą. Ona tuż przed nim, tyłem opierajac się o jego korpus. Głowy mieli blisko siebie, wręcz obok. Wtedy właśnie mógł wyczuć, że radość kobiety zaczyna znikać w dużo szybszym tempie. Właśnie to był moment, w której spodziewał się rozmowy, a właśnie wtedy nastąpiła.
Nie chciał jej przerywać, a jednocześnie nie muszać przy okazji dopatywać szczegółów, zaczął analizować każde jej słowo. Więc tak przebiegła ich rozmowa. Ekiken zabezpieczył się w taki sposób? Ewidentnie spodziewał się, że brunet nie posłucha się jego słowom i skoczy gdzieś udając, że dalej przebywa w Shinrib. Cóż, mądre posunięcia ze strony władcy wioski. Brunet wyglądał chwile na zamyślonego, gdy w końcu uśmiechnął się szeroko do kobiety i lekko pogładził jej włosy od tyłu.

- Powiedzmy, że takiego rozwoju sytuacji się spodziewałem. Gdzieś tam z tyłu głowy coś mi mówiło, że taka może być decyzja Ekikena. Z tego względu dokładnie obmyślałem różne plany, na ewentualne zależności. Akurat pod tą, przygotowałem pewne umiejętności ucieczki, gdybyśmy zostali zmuszeni do reakcji.

Mówiąc to spojrzał na blondynke i nie odpuszczajac wzroku utkwionego w jej oczach, chciał pokazać, żeby nie martwiła się za wczasu. Puścił jej oczko, słysząc dalszą część względem pomysłu jej ojca, po której znow wystrzeżył ząbki. Widocznie oboje zgadzali się w tym temacie. Brunet sprawiał wrażenie pewnego, jakby poruszył ten temat z Kazuo.

- Co do podróży, spójrz na lot ptaka. Stopniowo zmieniamy kierunek lotu. Jednak tak stopniowo, żeby nie dać się łatwo wytropić względem zamiarów. Powiedzmy, że z Twoim ojcem wymieniliśmy wrażenia w tej sprawie, nie używając konkretnie słów. Musimy zatem pomyśleć gdzie się udać. Przyznam, że myślałem o Cesarstwie choć nie typowo. Bardziej o jego obrzeżach. W końcu na poboczne wyspy nie dostanie się nikt, jeżeli nie planuje najechać Cesartwa. Będziemy bezpieczni na jakiś okres poza zasięgiem Radyx Ekikena a jednocześnie zapewnimy bezpieczeństwo Twemu klanu. Bądź co bądź nawet Cesartwa nie narazimy, nie udając się do niego bezpośrednio. Co o tym myślisz?

Liczył się z jej zdaniem, więc to pytanie było formalnością. Było to najlepsze rozwiązanie, które przychodziło mu do głowy. Choć może istniało jakieś lepsze, na które nie wpadł. Jedno jest pewne, nie zamierzał wracać do Tsurai będąc pewnym czym by się to skończyło. Nastawił się na bycie zbiegiem, dłuższy czas temu. Teraz zwyczajnie w świecie, wprost stanie nim się oficjalnie.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
Gracz nieobecny
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 14:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 19 maja 2018, o 00:13

Mishima ze spokojem przyjął jej słowa. Można było nawet powiedzieć, że wręcz spodziewał się takiego obrotu sprawy i sam snuł plany ewentualnej ucieczki, na co Reika lekko się zdumiała. Zdumienie jednak szybko przerodziło się w czuły uśmiech i Blondynka wtuliła czoło w policzek ukochanego, na chwilę przymykając oczy. A więc dobrze zrobiła, podejmując takie kroki i dzięki temu nie tylko zyskali masę czasu na znalezienie bezpiecznego miejsca, ale też ani Tsurai, ani Shinrin, nie będzie wiedzieć, gdzie ich szukać. Z resztą, jeśli ojciec po powrocie przeczyta jej list, to nawet nie powinien ich szukać, szanując decyzję, jaką podjęła. Nie uciekła przecież od niego, tylko od Ekikena, jednocześnie chroniąc tym swój Klan, więc powinien to docenić.
- Na szczęście udało się to zrobić na tyle dyskretnie, że jeszcze przez pewien czas nikt się nie domyśli, że zniknęliśmy. - Odpowiedziała. - Zostawiłam jednak ojcu list z wyjaśnieniami, dlaczego tak postąpiliśmy. Gdy wróci z delegacji i przeczyta wiadomość, zrozumie.
A przynajmniej taką miała nadzieję. Sam podsunął jej myśl o ucieczce, więc nie powinien mieć do niej o to pretensji. Tym bardziej, że przecież nie uciekali na zawsze. Jeśli tylko dostaną sygnał, że Ekiken sobie odpuścił, albo kopnął w kalendarz, zapewne wrócą do Shinrin, albo sprowadzą rodziców do miejsca, gdzie się osiedlili. Kazuo już od pewnego czasu miał dość bycia Liderem, a nawet shinobi. On też pragnął świętego spokoju, więc taka inicjatywa nie była w sumie złym pomysłem. Czas pokaże. Na razie musieli zdecydować, dokąd się udać, dlatego też Reika ponownie uniosła głowę i spojrzała Mishimie w twarz. Ich oczy spotkały się ze sobą i już wiedziała, że myślą o tym samym. Drogę do Cesarstwa mieli otwartą, a nawet jeśli nie, to może Natsume będzie znał jakieś miejsce, gdzie mogliby osiąść. Jakby nie patrzeć, obecna sytuacja nie zagrażała Cesarstwu i Natsume mógłby pozwolić im zostać, jednak nie dowiedzą się tego, póki nie zapytają.
- Niech ptak wzbije się wyżej, żeby osłoniły nas chmury. - Zaproponowała. - Gdy opuścimy granicę Shinrin i będziemy lecieć nad Tajemniczym Lasem, skręć na wschód, do Kaigan. Tam, w piątek o północy, wypłyniemy statkiem na Wyspy.
Mishima zapewne też pamiętał ostrzeżenie Natsume, żeby sami nie próbowali wlecieć do Cesarstwa na glinianym ptaku, ponieważ mogą zostać uznani za zagrożenie i zestrzeleni. Hideo wspomniał jednak, że z jednego portu w Kaigan, w piątek o północy, wypływa statek prosto na Wyspy, więc to była ich kolejna możliwość przedostania się na Morskie Klify.
- Myślę, że możemy spróbować tej możliwości. - Stwierdziła z uśmiechem. - Jednak ukrywanie się na jednej z mniejszych wysp, bez wiedzy Natsume, nie będzie dobrym pomysłem. Prędzej czy później dowiedziałby się o nas, więc lepiej od razu się z nim skontaktować i przedstawić mu sytuację. Nikt nie wie, gdzie się udajemy, więc w takim wypadku Cesarstwo nie jest narażone na ewentualny konflikt, a o tym przecież właśnie wspominał, udzielając nam wstępnej zgody. Jeśli jednak uzna, że nie chce ryzykować, to zawsze możemy go zapytać, czy zna inne miejsce, gdzie będziemy bezpieczni. Coś się wymyśli.
W tym momencie mieli tak wiele różnych możliwości, gdzie mogliby się udać, że nie było sensu martwić się faktem, że sobie nie poradzą. Co prawda nie mogli sobie wybrać gorszej pory roku na tułanie się po świecie, no ale była to wyższa konieczność. Na początek porozmawiają z Natsume, a potem się zobaczy, co dalej.
- Będę tęsknić za rodzicami. - Westchnęła ze smutkiem. - Za Akumą też. Miejmy nadzieję, że to nie było nasze ostatnie spotkanie z nimi...
Blondynka poczuła, jak po policzku toczy się jej łza, więc wtuliła się z Mishimę i na chwilę zamknęła oczy, starając się opanować falę smutku. W tym momencie nie mogła mieć wszystkiego i jeśli chciała ocalić rodzinę, to musiała na jakiś czas zniknąć. Może los nadal będzie dla niej łaskawy i za jakiś czas znowu wszyscy będą razem.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Mishima » 19 maja 2018, o 17:02

Reakcja Reiki względem jego wcześniejszych obmyśleń, sprawiała wrażenie ewidentnie zaskoczonej. Dlatego lekko warto by sprostować ten fakt. Brunet nie tyle co spodziewał się takiego obrotu spraw, a nastawiał się na różne możliwości. Wiadomo, że wolałby się znaleźć w położeniu, gdzie może przebywać w Shinrin za zgodą Ekikena i nie być zmuszonym do powrotu. To jednak byłaby pewnego rodzaju bajka, a w takie rzeczy Mishima nie wierzył. Co jak co, ale życie miało to do siebie, że zmieniało wszystkie plany i trzeba było cieszyć się tym co jest tu i teraz. Niczym żyjąca chakra, znajdująca uskok w dniu dzisiejszym, nie tym który może nigdy nie nadejść. Z tego względu czasem pojawiały się myśli, że może gdyby nie on, Reika ułożyłaby sobie życie inaczej? Niby słyszał od jej rodziców, że była chodzącym cieniem ale może czekałoby ją o wiele większe szczęście niż życie zbiega? Czy aż tak na dobre wyszło, poznanie z brunetem? Tutaj mężczyzna nie do końca miał tą pewność.

- Twój ojciec nie będzie zaskoczony. Widziałem po nim, że podobnie jak ja nastawia się na różne możliwości. Nie wątpliwie przewidział, że może to być jedna z tych bardziej prawdopodobnych opcji.

Odpowiedział zastanawiając się nad dalszymi słowami ukochanej. Spojrzał na nią, otulając rekoma nieco mocniej, przez także fakt zwiększonego zimna. Za dobra radą blondynki, gliniany ptak wzbił się w powietrze ponad limity chmur, lecąc bezpiecznie poza wzrokiem ewentualnych tropicieli.

- Zatem cel jest prosty. Lecimy do Kaigen, tam przepłyniemy statkiem do Cesarstwa i porozmawiamy z Natsume. Sytuacja jest trochę inna i w przeciwieństwie do wcześniej, nie ubiegamy się o azyl a zwykłe pozwolenie na pobyt, na jednej z mniejszych sąsiedzkich wysp. Mam nadzieję, że będzie chciał Cie słuchać.

Cesarz był przyjacielem Reiki, więc może mając pewnego rodzaju dług u niej, potraktuje tą prośbę z przymrużeniem oka. Koniec końców, Nasza dwójka nie planuje zamieszkania w Cesarstwie a jego obrębach. Tam mogliby zacząć spokojnie, z dala od problemów klanowych. A raczej problematycznego Ekikena. Podczas tych przemyśleć usłyszał ostatnie słowa blondynki, po których spojrzał na nią z bliska. Widział w jej oczach zbierające się łzy. Z tego powodu kciukiem, wytarł jej oczodół i skierował jej brode jednym ruchem wyżej, tak by spojrzała mu w oczy.

- Potraktuj to jak misję. Nie będziemy tam na zawsze, a obiecuje, że znajdę jakiś sposób byśmy mogli wrócić. Nie pozwole, żeby Ekiken wymusił na Nas życie zbiegów. Nie na zawsze.

Mówiąc to utrzymywał swoją powagę tonu. Jednocześnie wpatrując się w jej oczy by czuła, że mówi to w pełni wiary we własne słowa. Zaczął nabierać umiejętności w zastraszającym tempie i nie miał zamiaru zwolnić. Znajdzie sposób, żeby mogli wrócić. Nawet jak będzie musiał przebić się przez cały stawiany opór wybuchowych Dōhito i samego Ekikena.

z/t z Reiką

Skąd: Shinrin
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 17:40
Środek transportu: Gliniany transportowy ptak
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
Gracz nieobecny
 
Posty: 440
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 14:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723

Re: Szlak transportowy

Postprzez Senju Toshio » 1 lip 2018, o 17:18

Jako ninja Toshio nie musiał lękać się, który szlak wybrać. Zazwyczaj główne trakty były pilnowane przez żołnierzy danej prowincji i szczególnie trudno było natrafić na dezerterów czy innych bandytów. Chęć, jaką przejawiał zawsze wynikała z czynienia pomocy. Dobrze jest zgarnąć pochwałę za udaremnienie napadu. Niemniej to ledwie kropla w morzu całej przestępczości. Musiał skupić się na bardziej wymagających misjach i to w tym celu skierowane było jego powołanie. Nie mógł zrezygnować z kariery, ani uchylić się przed ciężką pracą i pozostać z tyłu. Póki był młody i mógł zdziałać najwięcej chciał wykazać się na polu bitwy. Zazwyczaj każdy o tym myślał i była to dość niepewna ścieżka. Potknięcie zawsze mogło oznaczać śmierć, a wtedy nici z dalszych planów. Niekiedy taka strata była niewspółmierna do osiągniętej nagrody. Co ześle los, tego nikt nie wiedział.
Toshio wychodząc z osady rodu Uchiha widział wschodzące słońce. Teraz było niemal w zenicie. Chłodna pora nie sprzyjała takim wyprawom, toteż czym prędzej dotarł do przystanku w podróży. Nawet jemu zrobiło się słabiej, więc wstąpił do jednej z tawern w Midori. Nigdy tu nie był, a jak już to tylko na posiłek i zaraz pełen werwy wybiegał. Zimowa atmosfera przyciąga większą ilość osób, dlatego nie dziwił się na widok przepełnionych lokali. Wtopił się w tłum i ze zdecydowaniem zamówił ciepłe mleko. Kto chciałby poić się alkoholem, wiedząc że musi za niedługo wyruszyć? Pewnie handlarze, których jedynym obowiązkiem było pilnowanie, by koń nie zszedł z traktu. Na zgraje rabusiów polujące na nieszczęśników niewiele mógł poradzić samotny mąż.
Rumień pojawiający się na polikach chłopaka był oznaką dłuższego przebywania na mrozie. Oto w krótszym czasie przestąpił granice prowincji i znalazł się w puszczy Prastarego lasu. Shinrin górowało, jeśli chodzi o bogactwo drzew. Tak mu się przynajmniej wydawało. Ogromne konary i korony w wielu miejscach zasłaniały nieboskłon. Dzięki temu droga nie była zasypywana przez śnieg. Wszak teraz, gdy wszystko zdążyło już stopnieć i tylko nieliczne zaspy białego puchu walczyły o przetrwanie, nie było się czym przejmować. Urodzony tu Toshio wolał zachować ostrożność. Natura lubi płatać figle, a wtedy nie ma żartów. Zdążył ubrudzić sobie buty błotem, co stanowiło znak rozpoznawalny każdego wędrowca. Jeszcze tylko kilka przejść w niemal niezmiennym otoczeniu i jego oczom ukazała się Hayashimura. Najznamienitsza osada, jaką kiedykolwiek widział świat. Trzeba było chwalić swoje. Wraz z dotarciem do bram przywitał wartowników i miał nadzieję, że jeszcze go rozpoznają. Nie liczył czasu zbyt skrupulatnie, więc mógł zgadywać, iż minął dobry rok od kiedy wyruszył na festiwal. Potem zasiedział się w dalekich stronach w Daishi i wrócił, na krótko zatrzymując się jeszcze w Sogen. Całkiem udany plan, w którym odbył trening w zakresie Doton. W końcu nie ważne gdzie, ale z jakim skutkiem.

zt.
Senju Toshio
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Oshi » 25 lip 2018, o 09:37

Kilka dni po ostatnich wydarzeniach, Oshi postanowił nieco odetchnąć. Wiedział że już wkrótce czeka go kolejna misja, więc tym razem chciał zrobić coś dla samego siebie. Sakai a dokładnie stolica Akimichi Yakiniku, była przez wielu uznawaną za królestwo wszelkich potraw. Senju miał dość walki i ciągłego strachu o życie, odwiedzenie takiego miejsca miało pomoc mu pozbierać myśli, uporządkować rozbiegane wspomnienia i wątpliwości. Trakt który obrał, uczęszczany często przez kupców i innych podróżnych, wyżłobił w ziemi pokaźne koleiny. Chłopak szedł jednak przed siebie, napawając się każdą drobną oznaką wiosny... Ptaki wróciły do swych gniazd, zwierzęta leśne na nowo budziły się do życia... Mimo zagrożenia dla świata to właśnie takie miejsca dawały człowiekowi nadzieje...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Towarzysz podróży •<~

Obrazek

•Imię: Burū
•Wiek: 5 lat
•Płeć: Męska
•Wielkość: 80 cm

...*Wąż ukrywający się przeważnie gdzieś na ciele Oshiego, owinięty wokół szyji przyjemnie syczy mu do ucha gdy krew niemal wisi w powietrzu. Złote spojrzenie pionowych źrenic, niebieskie łuski mieniące się w słońcu zielonym odcieniem. Chłopak nadał mu miano Burū... Było to pierwsze co przyszło do jego głowy, gdy ujrzał jak mały gad wydostaje się z rozciętych wnętrzności większej besti.*...
Avatar użytkownika

Oshi
 
Posty: 604
Dołączył(a): 27 sie 2017, o 23:46
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: -Niebieskie włosy.
-Całe ciało pokryte tatuażem w motywach lasu.
-Zlote oczy.
-Wakizashi na plecach, przy pasie.
-Czerwony płaszcz, przewiązany w pasie rękawami.
-Typowe sandały do połowy łydek.
-Bandaże na dłoniach, sięgające do samych łokci.
Widoczny ekwipunek: -Plecak(Eventy/misje/wyprawy).
-Torba biodrowa.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&p=59104#p59104
Multikonta: O.O

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kurusu » 28 lip 2018, o 19:12

Udało mu się opuścić mieszkanie swej nowej pracownicy w zadziwiająco mało dyskretny sposób, teoretycznie miał tam zostać tydzień jednak Pan Czapla ma pewne wymagania, a błędem nie byłoby ich spełnienie... Prawdopodobnie ostatnim błędem. Obecny cel? Ryuzaki no Taki oraz przekazanie jakieś paczki, pewnemu "ważnemu człowiekowi", ciekawym było kim jest ta persona, ale na obecną chwilę szacunek do własnego życia był zbyt duży. Sprawdził jeszcze, czy wszystko ma ze sobą i przyśpieszył kroku, chcąc jak najszybciej znaleźć się w drugim mieście kupieckim.
Z mniej zawodowych rzeczy, na pewno do jego uszu dobiegła katastrofa w stolicy oraz przybycie uchodźców do wspomnianego kraju. Trudno było powiedzieć czy wyrżnięcie Rady było dobre, z jednej strony powstrzymywała kontynent przed wpadnięciem w nacjonalistyczne walki, z drugiej teraz tacy jak On zyskali lepszą talię kart. Wystarczy dobrze rozegrać partię, by zbić wielką fortunę póki trwa chaos... Co więcej, podobno w Ryuzaki kręci się wiele przestępców niezorganizowanych, też warto zapamiętać ten fakt... Może kiedyś trzeba będzie wynająć kilku chłopa, by obić czyiś pysk?

Skąd: Shinrin
Dokąd: Ryuzaki no Taki
Czas podróży: 60min
Czas przybycia: 20:12
Środek transportu: Nogi
Kurusu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Senju Toshio » 6 sie 2018, o 18:48

Sinobi często mieli poczucie wyższości. Zagrożenie z jakim się mierzyli było z tym powiązane. Dlatego często ciężko było zrozumieć uczucia zwykłego mieszkańca. Te bezbronne osoby, które w chwili ataku agresora wpadały w panikę, niezdolni do jakiejkolwiek udanej reakcji. Nie, żeby Toshio widział wiele takich sytuacji z bliska. Przeważnie była to masowa panika i rzeź. Wszędzie trupy cywili czy zwłoki ninja po wojnie. A także jednego przeciwnika zabił osobiście na pustyni.
Toshio wpatrywał się we wszystkie odruchy Tonbo. Dziwnym przypadkiem chłopak nie mógł oderwać od niego wzroku. Nie dlatego, że mu się podobał. Miał co prawda nietuzinkową urodę, przez którą mógł być obiektem obserwacji. Dostrzegł poza tym, że jego zleceniodawca faktycznie obawia się o własne zdrowie. Poparł to dość oczywistymi faktami. Świat nie zmierzał ku destrukcji, ale wymuszał pewne zmiany. Era krwii i wojen mogła zawitać w tej krainie na dość długo. Należało mieć to na uwadze. Znaczyło to tyle, że shinobi będą mieli co robić. Przez długi, długi czas. Senju wyraźnie widział, jak potoczą się jego dalsze misje. Byle przeżyć tą podróż i znaleźć się przy następnej. Na tę chwilę wiedział już wystarczająco dużo. Przytaknął Nozomiemu i wstał z siedzenia. Zabrał plecak i włożył do niego zwój z informacją o misji, którą mu dostarczył mały Doko. Napar pozostał do zabrania przez obsługę. Puścił Tonbo pierwszego i od tej pory miał obowiązek pilnować go, żeby nic mu się nie stało. Pozostała jeszcze tylko kwestia podróży. Nie wiedział, jak najlepiej ją rozwiązać, dlatego był w tym przypadku równie szczery, co za pierwszym razem. Po prostu nie potrafił kłamać na tak proste tematy.
- Nigdy nie odwiedzałem świątyni Amaterasu w Kaigan. Za to na szlaku spędziłem wiele czasu i podróż do tamtej prowincji nie będzie problemem. - powiedział, wychodząc na zewnątrz. Hayashimura wydawała mu się tak naturalnym miejscem, że ciężko było się nastawić na zerkanie pod kątem zagrożenia. Zrobił to mimo wszystko, żeby być w zgodzie z własnym sumieniem. Jak ostrożne przechodzenie przez ulicę, gdzie powozy nieprzerwanie pędziły w jedną i drugą stronę, a trzeba było dostać się do sklepu po pieczywo. Zrównał się z Tonbo i uraczył miłym spojrzeniem. Chyba należało wzbudzić w nim pewne zaufanie i pewność.
- Zapytamy po dotarciu do Kaigan, gdzie mieści się świątynia. Może być? - zakomunikował początkowy plan, z którymi musieli się zmierzyć. Ktoś na pewno zdoła im podpowiedzieć, a nawet sporządzić mapę. Z braku wyznaczonego konkretnego przeciwnika Toshio był zdany na swoją wyobraźnie. Ogólnie wyglądać to mogło na przypadkową napaść na szlaku. W najlepszym przypadku nic im się nie stanie. Inne zdarzenia nie były na tyle prawdopodobne i warte zamartwiania na zapas. Jak to zazwyczaj bywało, nastanie czas improwizacji zgodnie z powstałą wtedy akcją.
- Twoje tanto przy pasie. Jak dobrze umiesz się nim posługiwać? - zagadał po jakimś czasie. Przeprawa przez szlak trochę zajmie, dlatego musieli jakoś urozmaicić sobie drogę rozmową. Dwoje podróżników było mu na rękę. Nie musiał martwić się o większą grupę, czy dobytek w postaci wozów i zwierząt. Zawsze to kilka aspektów z głowy. Zaciekawił się ostrzem Tonbo już w chwili jego pojawienia, ale dopiero teraz wyraził zachwyt, że chłopak posiada jakąś broń do obrony. Jeśli nie była tylko na pokaz, to dobrze. W innym wypadku przyciągała tylko niepotrzebne spojrzenia złych typów. Chciał wiedzieć, czy mógł mieć w tym jakiś udział. Zawsze to kolejna atrakcja w drodze. Mogli poćwiczyć sytuacje, w których Tonbo zostanie naprawdę napadnięty. Będzie musiał dobyć broń i przeżyć, gdyby Toshio sam został osaczony.
Senju Toshio
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 6 sie 2018, o 19:25



Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 11/?



Zgodnie ze wspólnymi ustaleniami, Tonbo oraz jego chwilowy obrońca opuścili wioskę klanu Senju i udali się na trakt. Pogoda wydawała się im sprzyjać - dzięki wysokim drzewom letnie słońce nie pracowało jakoś szczególnie mocno, chociaż na niebie raz po raz przemykał cirrus, zwiastujący zmianę aury w najbliższym czasie. Mowa tu jednak była bardziej o godzinach niż najbliższych minutach, a więc była też spora szansa na to, że uda im się rozminąć z potencjalnym deszczem...
Krok za krokiem, wraz z oddaleniem się od osady, Nozomi wydawał się bardziej uspokajać, a na pogodne spojrzenie naszego bohatera odpowiedział również podobnym, ale z domieszką... rumieńca? Może tylko się naszemu młodemu shinobi wydawało, albo istotnie sytuacja należała do tych z charakteru niecodziennych, chociaż jeśli by pan Tonbo wolał mężczyzn, to też nie byłoby to jakoś źle widziane w realiach, w jakich przyszło im żyć.
- Bardziej pytałem informacyjnie i dla własnej ciekawości. - odpowiedział całkiem pewnie swoim delikatnym głosem Nozomi, po czym kontynuował.
- Znam drogę do tej świątyni, dawniej z matką odbywała..em pielgrzymki co roku. - zakończył dosyć zmieszany, jakby mały problem z wysłowieniem się był dla niego powodem do jakiegoś wstydu. Na szczęście, młody Senju szybko znalazł kolejny temat do rozmowy, a były to sztuki walki, a przynajmniej próba wybadania, czy jego zleceniodawca ma w tej naturze jakąś styczność. Tonbo przeniósł spojrzenie na tanto, po czym sprawnym ruchem dobył je i spojrzał uważnie na klingę. Była to broń zdecydowanie z wyższej półki i nie trzeba było być mistrzem z dziedziny bronioznawstwa by to dostrzec. Rękojeść sztyletu była wyłożona skórą płaszczki, a oplot niewątpliwie wykonano z jedwabiu. Mosiężne habaki i stalowe ostrze, niewątpliwie wykonane z wielokrotnie przekładanych warstw metalu zdradzało, że broń jest efektem pracy prawdziwego fachowca. I nie mogła być tania. Czegoś takiego nie uświadczy się u zwykłych podróżnych. Tonbo obrócił parę razy broń w dłoni, tak by uwidocznić linie skuwania, tak charakterystyczne dla damastu po czym wyraźnie zamyślony wpatrywał się w broń, by po chwili ją schować na powrót do saya. Przez chwilę jeszcze milczał, po czym przemówił.
- Ten sztylet dostałem od matki, to nasze rodzinne kaiken. Umiem się nim posługiwać, moim zdaniem całkiem biegle.
Kontynuując swoją podróż, wędrowcy doszli do jednej z licznych na trakcie stajni i Nozomi na chwilę się przy niej zatrzymał, niewątpliwie rozważając pewną możliwość. Podszedł do stajennego i wymieniwszy z nim kilka słów powrócił do swojego ochroniarza, z wyraźnym zadowoleniem na twarzy.
- - Toshio-san, umiesz jeździć konno?
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1503
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szlak transportowy

Postprzez Senju Toshio » 8 sie 2018, o 10:07

Wyjście poza obręb rodzinnej wioski nie był już taki straszny, jak za pierwszym razem. Wtedy nie wiedział, na co może liczyć. Szybko jednak wziął się w garść i z pełną piersią przyjął nadchodzące wyzwania. Tym razem również oczekiwał przeszkód. Choćby dlatego, żeby nie stracić ducha walki i wiedzieć na jakim poziomie stoją jego obecne umiejętności. Nie chciał zawieść swojego pracodawcy, ale nie życzył mu od razu więcej stresu niż to konieczne.
Myśl o szukaniu drogi nie była główną zagwozdką w głowie Toshio, ale ulżyło mu, że chłopak wiedział dokąd chce się udać. Szczerość opłaciła w pewnym stopniu i mógł usłyszeć kilka wyznań dotyczących Tonbo. Z początku chciał jedynie wiedzieć i poznać reakcję w stosunku do ostrza. Po wysłuchaniu chłopaka odzianego w yukata zrozumiał, że nie była to zwykła broń. Senju w większości tak ją postrzegał. Nie walczyło się niczym tak szczególnym i ozdobnym, więc pewnie to główny czynnik. Na każdym kroku można było czegoś się nauczyć.
- To bardzo dobrze. Nie chcę zapeszać, ale jak już przydarzy nam się coś niebezpiecznego, lepiej żebyś był w stanie zablokować pierwszy atak. Moglibyśmy też poćwiczyć kilka sekwencji w zwarciu. - odpowiedział z rozwagą podchodząc do swojej roli ochroniarza. Oczywiście wszystko to za zgodą, której Nozomi mógł odmówić ze względu na zbędny wysiłek. Zaproponował te rozwiązanie jeszcze przed tym, jak spotkali na trakcie stajnię. Poczekał na uboczu, kiedy Nozomi rozmawiał z obsługą. Niewątpliwie chciał rozeznać się nad szybszą podróżą. Konno będzie to niczym mgnienie oka dostać się do Kaigan. Dalsza propozycja Tonbo okazała się zaskoczeniem. Przez chwilę zastanawiał się nad sensownymi słowami. Właściwie bił się z uczuciem, którego nigdy nie zaznał. Nie bezpośrednio na grzbiecie. Zawsze na powozie.
- Powoziłem raz wozem, ale nigdy nie jeździłem sam na grzbiecie zwierzęcia. - odpowiedział skonsternowany własną bezsilnością. Posiadał różne umiejętności shinobi, ale tak oczywistej nie opanował. Być może, jeśli będzie trzymał się Tonbo, to nie stracą za wiele czasu na przyzwyczajenie się do jazdy. Ewentualnie wynajmą jednego wierzchowca, na którym zmieszczą się oboje. Zawsze to jakieś rozwiązanie, w którym Toshio będzie mógł rozglądać się i reagować na zagrożenia. Decyzję pozostawił Nozomiemu, jak rozpatrzyć jego wyznanie.
Senju Toshio
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 8 sie 2018, o 22:05



Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 13/?



- W zwarciu? - odpowiedział wyraźnie zmieszanym tonem Tonbo, a jego twarz jakby bardziej żywych barw nabrała? Propozycja młodego Senju była dość logiczna, shinobi chciał nie tylko upewnić się co do poziomu umiejętności swojego zleceniodawcy, ale nawet nauczyć go kilku przydatnych sztuczek - jak zauważono, całkiem sensowny pomysł...
Na szczęście dla Tonbo, kwestia lekcji jujutsu została odwleczona nieco w czasie, bowiem teraz dużo bardziej palącym problemem była kwestia podróżowania, a dokładniej, usprawnieniem podróży, przez wynajęcie wspaniałych zwierząt, jakimi są konie.
Słysząc odpowiedź swojego shinobi, Tonbo nieco zmarszczył brwi, przez co wyglądał jak wyraźnie niezadowolona dziewczyna, a wyraz jego twarzy mówił mniej więcej tyle "jak to nie?". No kto jak kto, ale shinobi powinien umieć jeździć konno, prawda? Chociaż, czy aby na pewno? Wojownicy ninja specjalizowali się w przedzieraniu się na terytorium wroga, zdobywaniu cennych dokumentów, ale nie na jeździectwie. Co innego samurajowie, zwłaszcza ci ze znaczniejszych nazwisk. Tacy to powinni umieć nie tylko na koniu jeździć, ale również z jego grzbietu strzelać z łuku.
Tak, odpowiedź Toshi'ego mogła być problemem dla pomysłu podróży na końskich grzbiecie, ale po chwili twarz Nozomi'ego się rozpromieniła w oczach pojawił się błysk w stylu "ha, ja też coś umiem!" po czym kontynuował swoim melodyjnym głosem.
- Nie martw się, to nie jest aż takie trudne. - no i decyzja została podjęta. Jeszcze tylko szybka wymiana słów z właścicielem wierzchowców i już Tonbo wracał do młodego ninja w towarzystwie dwóch rumaków - jednym była kasztanowa klacz, a drugim jej siwa koleżanka.
- Najważniejsze, to nie okazywać lęku wobec zwierzęcia. Poprosiłaem o jakieś spokojne. Musisz to zrobić tak... - przerwał Nozomi, po czym wspiął się jedną nogą na strzemię, a następnie podciągnął się i z powodu yukata musiał siedzieć bokiem na siodle, co by nogami nie świecić. Swoją drogą, jazda wierzchem bez nóg w strzemionach to nie lada wyczyn.
- To teraz tak. Nogi w strzemiona, ściągasz nogi koń rusza. Chcesz by szedł szybciej, zbierasz go znów nogami. Wodze, to ten sznurek. Nie ciągnij za to, bo cię zrzuci. Możesz próbować nimi kierować, ale lepiej znów to robić nogami, chcesz w prawo, kopnij lekko w prawo, nadążasz? - oho, chyba temat jeździectwa był "konikiem" pana Tonbo, bowiem rozgadał się zdecydowanie bardziej żywiołowo niż zwykle, a jego głos brzmiał nadzwyczaj melodyjnie, słabo pasował to mężczyzny, no ale, różnie bywa i nie mnie oceniać.
- Dalej, jak chcesz zahamować, to wtedy ściągasz wodze, ale bez przesady. No, możemy ruszać, opłatę już uiściłem. - dodał Nozomi, po czym szturchnął swojego wierzchowca i ruszył przed siebie, dość godnym tempem. Zastanawiające mogło być, w jaki sposób Tonbo zastouje się do swoich uwag dotyczących kierowania koniem siedząc bokiem. Zdecydowanie nie było mowy i szturchnięciu zwierzęcia z drugiej strony, tutaj trzeba było zdać się na wodze i inne sztuczki, ale jak się okazało, Nozomi radził sobie niezwykle sprawnie...

Skąd: Shinrin
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 22:36
Środek transportu: Koniki

ZT TUTAJ!
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1503
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 16 sie 2018, o 13:23

Misja C 5/30

Z domu na trakt nie było daleko, już niedługo mogły obie podążać drogą prowadzącą do Yusetsu. Asui wydawała się być coraz weselsza w miarę jak opuszczali tereny bardziej zabudowane i wchodzili w las. Zagadywała dziewczynę, dopytując się o jej życie i okolice w których mieszkała, o jej przyjaciołach i znajomych.. W miarę rozmowy szybko wychodziło na to, że towarzyszkę Kurumi zaczynało ciekawić jej życie i praktycznie wszystko.. A przy okazji coraz bardziej uwypuklało się to, jak ona sama nie miała za wiele do przekazania.. I że jej świat ciężko było nazwać normalnym. Dziwiły ją nawet rzeczy, które wydawały się innym normalne.
W pewnym momencie dotarły do dużej karawany kupców, przy których Asui od razu przygasła. Stała się bardziej czujna i nieufnie przyglądała się kupcom, niemal łypiąc na nich wzrokiem. Jednak mało kto zwracał na to uwagę, ponieważ wszyscy wydawali się zaaferowani rozmową na zajmujący ich temat. Nie trzeba było podsłuchiwać by dowiedzieć się jakie nowiny ich tak poruszyły - okazało się, że wybuchła wojna. I to nie byle jaka, bo między dwoma wielkimi klanami - Yamanaka i Hyuuga. Asui wydawała się być niezwykle zaniepokojona konfliktem toczącym się tak blisko jej ojczyzny i przyspieszyła kroku, nadając podróży jeszcze większe tempo. Tempo, które po prawdzie było dla Kurumi nieco za szybkie, bo już niedługo zaczynała czuć pierwsze oznaki zmęczenia. Równocześnie Izunuka jednak równocześnie sama zapewniała z nieco zarozumiałym i dumnym uśmiechem, że jej ojczyzna na pewno nie jest zagrożona, bo na pewno nikt nie poważyłby się na atak na tak silny ród.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kurumi » 19 sie 2018, o 00:09

Asui była straszenie ciekawska. Zupełnie jak małe dziecko, które dopiero co poznaje świat. Kto wie, może faktycznie tak było? Duże dziecko, które za młodu nie miało okazji zadania natłoku dręczących ją pytań dorosłych, dlatego to próbowała nadrobić tę stratę na biednej Kurumi. Czarnowłosa nie była jednak jakoś specjalnie poirytowana tym faktem. Dziewczyna czasami za dużo gadała, ale poza tym była spoko

W pewnym momencie dwuosobowa drużyna natrafiła na sporawą karawanę kupiecką. Mimo iż ci nie zwracali na nie zbytnio uwagi, to zmiana postawy Asui nie mogła pozostać niezauważona przez jej towarzyszkę. Aż ciężko uwierzyć, że ta zabandażowana brunetka to jedna osóbka. Aktualnie stała się cicha i nawet troszkę ponura. Poza widoczną nieufnością wobec obcych, co może i specjalnie dziwną cechą nie było, Asui zdawała się zbyt mocno brać do serca prowadzony przez wędrowców temat. Oh, a więc zbrojny konflikt.
- Więc twierdzisz, że się nie martwisz - zaczęła w miarę obojętnym tonem, błekitnymi tęczówki błądząc gdzieś po zielonej scenerii - Powiedz mi, próbujesz zapewnić o tym bardziej mnie czy siebie? - zapytała po chwili, będąc pewną, że w głowie dziewczyny musi panować niemały haos.
Kurumi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość