Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Katsuko » 10 wrz 2017, o 15:55

Obrazek

#47



Kyoushi znajdował się w dupie. Miał do wyboru kolejne dwa pomieszczenia, a gwarancja, że znajdzie tam mapy była dość niewielka. Dokładnie wynosiła ona 1/6, dlatego białowłosy powinien czuć się jak urodzony pod gwiazdką, kiedy wszedł do pokoju znajdującego się w dół względem poprzedniego i po zniszczeniu kilku mebli znalazł kolejną mapę. Wyglądało to tak samo jak w poprzednich przypadkach, czyli zdający sobie sprawę z presji czasu i przerażony chujowością swojego stanu fizycznego, a także ogólnego położenia swojej persony w tej pięknej, ale jakże nieprzyjaznej mu prowincji Akolta wyłamał drzwi, na widok biurka ruszył w jego stronę, przewrócił je, zajął się stołem, krzesłami, w których spodach dało się przecież ukryć jakieś listy czy papiery, a następnie z dziką satysfakcją zauważył plik kartek leżących na podłodze. Wydałby przy tym pewnie jakiś okrzyk radości, ale doskonale wiedział, że szuka go przynajmniej trzech najemników, którzy dorównywali mu umiejętnościami, dlatego białowłosy pozwolił sobie na radość w swoim sumieniu. Następnie należało podjąć decyzję, co dzieje się dalej.
Przede wszystkim, trzeba było wydostać się z posterunku. Radosny Kyoushi wykorzystał prostą technikę Raitonu, którą rozwalił jedną ze ścian. Przebił się, po czym wyskoczył na pole, na którym nie tak dawno temu toczył pojedynek z przeciwnikami. Dobra, co teraz? Udać się do lasu, w nim dało się przeżyć. Akolita ruszył w kierunku niezliczonej ilości drzew i gdzieś tutaj kończyła się obecna tura. Wróćmy jednak do budynku, w którym pozostało trzech mężczyzn. Dlaczego? Cóż, działy się tam ciekawe rzeczy.
Shiroyasha pozostawił po sobie schedę w postaci dwóch notek wybuchowych. Pierwsza zebrała ze sobą żniwo w postaci sensora, który podekscytowany wskoczył do budynku i najwidoczniej liczył na to, że złapie Akolitę. Notka pozostawiona przez Kyoushiego zaskoczyła go, ale było zbyt późno na unik. Mężczyzna wręcz w nią wdepnął, dlatego siła wybuchu urwała jego nogę, a następnie spowodowała śmierć poprzez wykrwawienie. Co się zaś tyczyło pozostałych dwóch najemników, poruszali się oni znacznie wolniej i przemieszczali tak, aby nie natrafić na następną Kibaku Fudę. Przez to dali czas Kyu na dostanie się do obrzeży lasu.



  • Gratulacje! Znalazłeś plany budynku.
  • Użyłeś drugiej techniki do wyważenia drzwi, a potem ściany [2x użyłeś, więc 2x koszt].


Dla mnie:
Jakieś 2 tury i za Kyoushim wyruszy pogoń, ma dokładnie tyle czasu na opuszczenie Shinrin.
O śmierci sensora zadecydowały rzuty kośćmi.
Katsuko
 

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Kyoushi » 11 wrz 2017, o 19:29

    Dupa to przyjemność w porównaniu do tego piekła, które powodowało, że po jego czole spływały kolejne strugi potu. Białowłosy czuł się jak po setkach godzin na siłowni, których nigdy nie odbył. Mimo to, on był chyba urodzony w czepku. Chłopak trafił w 110 punktów na tarczy, w której maksymalna punktacja wynosiła 18. To cud, którego nikt nie potrafi wytłumaczyć – szczęście. Ale czy powinien się tym tak chełpić? Raczej nie, bo nie miał na to absolutnie czasu. Młody Uchiha wparował do pokoju wjeżdżając w niego z buta, wzmacniając się techniką elementu błyskawicy, dzięki czemu przedarł się w mgnieniu oka, następnie wypierdolił biurko w celu szybszej infiltracji, co było ów wyżej wymienionym strzałem w dziesiątkę. Odnajdując jakiś plik dokumentów, przejrzał je szybko i wiedział, że to to czego szukał. Nie mógł opanować emocji i tego napływu adrenaliny i serotoniny, które spowodowały, że nabył nowych sił. Nabył ich tylko dlatego, że miał teraz jedyną szansę na spierdolenie z tego piekła. Miał to czego szukał, a czasu było mało. Run Forest! RUN! Nieopisana radość, to był dopiero początek wszystkiego.
    Zdecydowany, nie czekał zbyt długo – naładował swoją pięść techniką, którą używał wcześniej i zniszczył ścianę, przez którą wydostał się czym prędzej wyskakując na pole bitwy, w którym stoczył swój pojedynek, który do tej pory mógł uznać za ‘zwycięski’ remis. Białowłosy nie zamierzał zasypywać gruszek w popiele. Obrócił się tylko raz i wziął nogi za pas, przyspieszając jak tylko potrafił. Jego szybkość spierdalania była niezrównana. Nikt chyba nie uciekał tak szybko, prawie, że na złamanie karku w kierunku lasu, w którym miał dwukrotnie większą szansę na ucieczkę niż na otwartym polu, na którym jeszcze przed sekundą się znajdował. Dobra, ale to nie wszystko. Ucieczka to był tylko początek całego zajścia, bo nie tylko to po sobie zostawił Shiroyasha. Nie tylko postać najemnika, w którego do tej pory był przemieniony. Pozostawił po sobie notkę wybuchową, która postarała się rozruszać towarzystwo w wybuchowym stylu. Pierw najgroźniejszy z pacjentów wpadł w pułapkę, która pozbawiła go nogi i litrów krwi, a reszta szukała białowłosego w domku, uważając na inne pułapki. Trap był ukryty, jednak w pomieszczeniu, z którego dopiero uciekł. Białowłosy nie zamierzał się ujawniać. Ile miał tylko sił, próbował w ciemnościach przedrzeć się do drzew i dzięki nim, przemieszczać się na tyle, by nie zostać zauważonym i oddalić z miejsca zdarzenia. Musiał wrócić do karczmy, do Arashiego i przekazać wszystko co ma. Nie ma na nic więcej czasu…

    Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Katsuko » 14 wrz 2017, o 10:20

[Przechodzimy z akcją tutaj.]
Katsuko
 

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Unagi » 24 lis 2017, o 00:35

Obrazek
"Pies gończy" - Misja C - Akashi - 11/30


Rosłe drzewa piętrzyły się w całej swej potędze i majestacie. Takie olbrzymy robiły wrażenie, szczególnie gdy powolnie zbliżało się do nich i mogło obserwować jak rosną z każdym kolejnym krokiem. Ośnieżone czubki zdające się zadzierać chmury jak i rozłożyste korony chroniły przed padającym puchem. Czasem można było nawet ujrzeć przemarznięta trawę, którą nie wzruszyły nawet bezustanne opady. Świat zmieniał się i przeistaczał, podróże pozwalały na ujrzenie widoków pięknych jak i tych nużących. Niestety przeważały w górnej mierze te ostatnie, przez co wręcz wyczekiwano czegoś ciekawego na szlaku, choćby bezmyślnych bandytów atakujących podróżne karawany.
Młody chłopiec, towarzyszący Akashiemu przez długi czas pozostawał milczący. Choć mimo tego z twarzy nie znikał mu nawet na moment sztuczny uśmiech. Nie sposób było nie zauważyć znacznego zaciekawienia, gdy kompan wspomniał coś o liście. Choć może to normalna reakcja podczas tak długich i monotonnych podróży. Naturalnie nie oparł się ciekawości i sprawdził sam zapiski z rozkazami. Zapach świątyni znów ulotnił się, co momentalnie spotkało się z reakcją chłopca. Jego buzia wykrzywiła się w czymś w rodzaju złego wspomnienia, bądź zapachu czegoś czego nie lubił. - Ten stary głupiec nawet już nie stara się pisać. - Powiedział z przekąsem, nie pałając zbytnią chęcią do kapłana po czym wczytał się w list. - Paskudne pismo, istna zniewaga dla wszystkiego co święte. Nie mniej chyba rozumiem co napisał. - Zatrzymał się na moment pochylając głowę jeszcze bliżej kartki i trwał tak przez chwilę. Jego lisie, chytre oczy skierowały się na Akashiego i zabłysło w nich coś niepokojącego. - Szukasz naszego umiłowanego upadłego braciszka? No, no. Akashi. Nie posądzałbym Cię o aż taką odwagę. - Powiedział pełen podziwu, choć zapewne było to również coś w rodzaju kpiny. W końcu często odwaga okazywała się zwykłym głupstwem, a ta cienka granica w tym przypadku mogła zostać przekroczona bez świadomości. - Chyba, że Ci zagrzybiali kapłani naszego jedynego i wspaniałego boga, doszczętnie zgnili, a ich czaszki ostały się jedynie pustą kulą. - Pokiwał głową i wlepił swoje przenikliwe spojrzenie w kompana. Jego dłoń sprawnym i szybkim ruchem oddała list właścicielowi i powędrowała w okolice czoła, masując je w oznace zażenowania. - Siedzenie w miejscu i przewertowanie ksiąg nie zapewnia chwały. Przydałaby się im porządna krucjata,bo widzę, że coraz ciężej idzie im to całe egzystowanie. - Na horyzoncie pojawił się mały obiekt, który z każdym krokiem stawał się coraz większy i większy. Wyglądało to na wóz, który utknął z powodu zaspy. Było to pierwsze spotkanie z jakimkolwiek żywym człowiekiem od wyruszenia z Karmazynowych szczytów. - Lecz może o tym później,widzę, że komuś przydałaby się pomoc w dalszej podróży. - Przerwał i spojrzał wymownie na Akashiego jakby czekając na jego reakcję. Droga była nieznośna i usłana nudą przeplataną z ciągłymi opadami śniegu. Kończyny omarzały i sztywniały, więc być może warto było je rozruszać. Krok za krokiem, zbliżaliście się do wozu, któremu jego z kół dosłownie roztrzaskało się na zaspie przykrywającej kamień. Zdradliwa droga zniweczyła plany pięciorga podróżnych, którzy gdy spostrzegli nadchodzących młodych chłopców podnieśli się z siedzeń trzymając w dłoniach co popadnie. Kije, pałki i inne prymitywne przedmioty służące za broń przeciw opryszkom. - Więc jak będzie braciszku? Pomożemy im? - Zmrużył oczy pełne niegodziwości. Szlak zdawał się być pusty, tylko Wy i piątka nieszczęsnych podróżników, których wóz utknął na dobre.
Unagi
 

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Akashi » 24 lis 2017, o 10:44

Wędrówka trwała, a chłopak w końcu odważył się powiedzieć swemu towarzyszowi o końcowym celu swej wędrówki, z którym sam do tej pory nie wiedział co zrobić. Oddając karteczkę, miał głęboką nadzieję, że w końcu dowie się o wszystkim i się nie mylił, chłopak był w stanie rozczytać jej zawartość, chociaż widać było, że sprawiało mu to trudności, jednak jego doświadczenie w czytaniu takich świstków robiło swoje, może kiedyś Akashi też będzie w stanie czytać ich zawartość bez problemu, a nie widzieć tylko jakieś dziwne znaki, które bardziej przypominają runy, a nie pismo. Poszukiwanie upadłego akolity, nie ma co ciekawe zlecenie. Pomyślał przez chwilę chłopak, zwracając swój wzrok w stronę Arato.
- Może odważny, może głupi, ale chociaż nie tkwię w miejscu, zbierając jedynie kurz. - odparł fioletowo-włosy, wsłuchując się w kolejne słowa partnera wędrówce. - Zawsze jest nadzieje, że staniemy z nimi w ramię, przeciw wszystkim. - dodał chłopak, nie wierząc samemu w swoje słowa, w końcu raczej większość jashinistów zdecydowanie zbyt długo siedziała w jednym miejscu i wrośli w otaczająca ich roślinność. Jednak widok na horyzoncie zwiastował coś przyjemnego i ciepłego dla dwojga zmarzniętych młodzików. -A no pomoc im się przyda, prawie całkowicie już zamarzłem. - powiedział, cicho zbliżając się do wozu i widząc reakcje pięciorga podróżnych, którzy chwycili, co mieli pod rękami i zerwali się z wozu, stając wyraźnie do obrony, a może przygotowywali się do ataku na dwójkę młodzieńców?
-Tak w tych stronach wita się dwójkę zamarzających żywcem młodzieńców, cóż za maniery. - wykrzyczał Akashi, wyraźnie kpiąc z właścicieli wozu. - Widać, że przydałaby się wam pomoc, tak samo, jak nam odrobina ruchu i ciepła. - dodał po chwili, po czym zaczął podśmiewać się pod nosem i coraz wyraźniej uśmiechać. - Więc jak będzie. Dogadamy się, czy sprawimy, że okolica przybierze nowych wspaniałych kolorów szkarłatu? - wypowiedział, wyraźnie wysuwając się na przód, oraz wyjmując kunai ze swojej torby, licząc na mniej polubowną wersję rozwiązania tej sprawy. Jednak to, co zrobił, po chwili mogło rozwiązać wszelkie problemy z brakiem zdecydowania podróżników, Akashi postanowił rozgrzać jedno swoje ramie, rozcinając kunaiem skórę w okolicach obojczyka, pozwalając ciepłej krwi rozmrozić swoją rękę, po czym przełożył ostrze właśnie do tej ręki, będąc gotowym na rzeź, jedno było pewne, nie chciał szybko kończyć swojej zabawy w tym miejscu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Unagi » 24 lis 2017, o 11:50

Obrazek
"Pies gończy" - Misja C - Akashi - 13/30


Drewniany wóz musiał już zalegać na trakcie jakiś czas. Jeden bok ośnieżyła już pokaźna warstwa śniegu, a przecież od dłuższego czasu wiatr ledwo co podnosił leniwe spadające kryształki lodu. Zza konstrukcji unosił się lichy dym sugerujący ognisko, a po wymarzniętych drgających ruchach można było wywnioskować, że ciepło opuszcza ich ciała niebezpiecznie zbliżając do katastrofy. Ugrzęźnięcie w takim miejscu oznaczało wiele strat, na które najwyraźniej jeszcze się nie zdobyli. Włochaty wół dalej dyszał ciężko, a wóz pozostawał nienaruszony. Byłby z niego idealny opał. Musieli więc kogoś posłać po pomoc, najpewniej najmłodszego i takiego, którego nie żal stracić.
Początkowo na słowa nastolatka rośli mężczyźni zwalili się na siedziska okrywając się szczelnie skórami. Ich przygnębiająca prostota wymalowana na twarzy powróciła na moment do swych prymitywnych problemów. Nie trwało to jednak długo, gdyż jeden z nich z szczeciną na brodzie podobną do tej jaką hodowały świnie na karkach dojrzał ruchy Akashiego. Nie były one codzienne, słowa mógłby pójść w niepamięć, szczególnie, że żaden z nich nie kwapił się porzucić swych skór i miejsca przy gasnącym ogniu, lecz gdy widzi się rozcinającego skórę młodzieńca za pomocą typowej broni shinobi nie można było pozostać obojętnym. Jego sękowaty palec wskazał na dwóch chłopców, ruch zrzucił ciepły kożuch co od razu wskazała parszywa mina niezadowolenia. - Patrzcie go chłopcy, pomyleniec! - Krzyknął wyraźnie przepitym głosem, od którego wręcz zabolały uszy. Reszta niechętnie spojrzała we wskazanym kierunku, obracając się i wykręcając. Podnieśli się jak jeden mąż, dzieci czy nie mieli coś co nie mogło być lekceważone - broń. - Nie wiem co tam szczeniak gada, ale najpewniej prosi się o wygarbowanie skóry. - Dodał ściskając mocno swoją pałkę z małymi guzkami u szczytu. Pozostała czwórka wygramoliła się zza wozu niechętnie opuszczając swoje źródła ciepła. - Jeszcze krok przybłędy a jak zbłąkanego psa poszczujemy. - Zaryczał pewnie inny o typowej dla tawernnego osiłka urodzie. Z pewnością uchodził za najsilniejszego ze swojej wsi i wygrywał wszelakie festyny, gdzie mięśnie rąk i pleców znaczyły więcej niż mięsień między uszami.
Akashi dostrzegł prędki ruch kątem oka. Żyłka, której jak dotąd nie widział zabłysła w bladym słońcu. Kama poszła w ruch, wystrzeliła do góry i łukiem opadła na tego, który mówił coś o psie. Jej ostrze rozdarło twarz, klatkę piersiową i podbrzusze pozwalając ujrzeć wnętrzności świetle dziennemu. Ciepłe organy aż parowały i topiły śnieg. Żyłka która wystawała z nadgarstka Arato została pociągnięta przez właściciela, a kama sprawnie powróciła do dłoni. Na twarzy chłopca pojawił się paskudny uśmiech, a zmrużone oczy wydawały się zmrużyć jeszcze bardziej. Teraz, gdy Akashi skupił swój wzrok dostrzegł uważnie, jak krew wypływająca po cieniutkiej żyłce skapuje z otworu w nadgarstku. Ta najpewniej musiała owijać kość przedramienia co z każdym użyciem orało wnętrzności. Przyjemne i użyteczne. Druga ręka chłopca pozostawała opuszczona, lecz i tam widać było żyłkę, która ciągnęła się aż do kamy umieszczonej na plecach. Dłużej przyglądać się nie było można, bo mężczyźni podnieśli swe gardłowe krzyki i ruszyli na chłopców w pełnym gniewie. - No co, lubię psy. - Skomentował szybko Arato unosząc przy tym bezwładnie ramiona. Tak jakby lekko usprawiedliwiał swój prędki akt przez kompanem. Teraz jednak było to bez znaczenia, chłopiec rozpoczął rzeź, a czwórka mężczyzn w całej swej naiwności myśleli, że ją dokończa.


__________________________________
Czwórka osiłków biegła w niezwartym szeregu około 5 metrów od Was.
Unagi
 

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Akashi » 24 lis 2017, o 12:22

Wszystko zaczęło się na dobre, niewinna zabawa, która potrafi sprawić wiele przyjemności, dwójce młodych wędrowców. Jednak pula przeciwników dość szybko się zmniejszała, zwłaszcza po porównaniu do psów. Może i było to trafne, ale na pewno niebezpieczne. Zwłaszcza że Akashi lubił zwierzęta, a po czasie okazało się, że jego towarzysz również je lubił, co dało osiłkowi możliwość pójścia w dwie strony jednocześnie. Fioletowo-włosy spojrzał się z lekkim zdziwieniem na swego partnera, słuchając jego wyjaśnień. - Też lubię psy. - odparł Akashi, powoli ruszając w stronę mężczyzny, chcąc się z nimi trochę zabawić, a może zwyczajnie nogi mu już zamarzły utrudniając możliwość ruchu. Zresztą w tym momencie raczej nie było to najważniejsze, liczyła się tylko dobra zabawa z panami, którzy jakże ochoczo chcieli się rozgrzać na śniegu. - Robimy to szybko, czy się bawimy? Zwłaszcza że teraz możemy się sprawiedliwie podzielić.- zapytał się Akashi swojego partnera, rzucając w jego stronę wyraźny uśmiech, przepełniony radością, wskazujący na to, że chce się nimi pobawić jak dziecko jedzeniem. Ruchu chłopaka zapewne nie można uznać za szybkie czy też zwiewne, lecz zwykły spokojny krok, którym kierował się w stronę mężczyzny najbliżej jego. Cel tego spaceru był wręcz oczywisty, chłopak zwyczajnie chciał zbliżyć się do swej zabawki, znaczy się oponenta, zwiewnie unikając jego ciosu, po czym wymierzyć prosty cios kolanem w jego klejnoty, chcąc w ten sposób powalić go na ziemię, po czym swój wzrok i krok skierował do pana stojącego najbliżej, jednak tym razem znacznie szybszy z wyraźnym zamiarem uszkodzenia ciała, jednak znacznie boleśniejszego uszkodzenia. Cały ten zabieg miał doprowadzić do zejścia Akashiego w niższe rejony ciała zabawki i wbicia krótkiego ostrza w tylną część kolana, tym samym posyłając go na ziemię, twarzą do śniegu, oraz przeciągając w tym momencie ostrzem w górę nogi mężczyzny z zamiarem rozprucia jej aż do jego dupy. Pozostałą dwójkę chłopak zwyczajnie ignorował, zostawiając ich swojemu partnerowi, który raczej nie pogardzi odrobiną ruchu i zabawy.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Unagi » 28 lis 2017, o 02:28

Obrazek
"Pies gończy" - Misja C - Akashi - 15/30


Krew leniwie płynąca przez zmarznięte kanały w ciele w jeden chwili zawrzała. Puls zwiększył się, serce biło mocniej pompując i pompując bez ustanku. Skostniałe ciało wadziło, lecz życiodajny płyn ludzki zmieniał to z każdą skundą, z każdym kolejnym uderzeniem organu posądzanego o twór miłości. Lecz tu, w mrozie, gdzie w zasięgu wzroku rozciągał się tylko śnieg i drzewa nie było miłości. Tu, gdzie wół charczał i wierzgał czując narastający niepokój, tu, na granicy do prastarego lasu istniała jedynie śmierć.
Akashi rozpoczął atak, początkowo wolno i spokojnie, chwile później warto lecz ociężale z powodu mrozu. Pieść młodego chłopaka uderzyła w genitalia z siłą znacznie przekraczającą to czego można spodziewać się po przemarzniętym dwudziestolatku. Reszta z mężczyzn nie oczekiwała, ich ogrzane ciała nie potrzebowały chwili, aby wrząca krew przywróciła ich do normalnego stanu. Z boku Akashiego wyrósł chuderlawy, lecz szybki obwieś. W ręku dzierżył pałę która opadała prędko prosto na głowę Jashinisty, a gdy już ciało szykowało się do doznania bólu, kiedy czaszka godziła się na wyrok poturbowania w niebo wzbiła się kama. Szybka i precyzyjna, przeleciała koło ucha jednookiego, na twarzy którego pojawiła się krew. Odcięta ręka przy samym łokciu wylewała strumienie ciepłego płynu, a przestraszony mężczyzna wywrócił się próbując zatamować krwawienie. Między długimi, chudymi palcami leciała posoka plamiąc swym szkarłatem nieskazitelną biel śniegu. Akashi nie pozostawał więc w tyle rozcinając tył nogi przeciwnika tak, że wyglądał teraz jak cyrkowe dziwadło, z wyjątkowo długą dupą. Do tego trzeba nadmienić, obficie krwawiącą. Zbryzgany śnieg zmieniał powolnie okolice wozu w jasną, ciepłą plamę. Będącą pośród kilometrów białego puchu niczym latarnia na morzu.
Łysiejący przygruby woźny trzymający się jak dotąd z tyłu porzucił swoją broń na widok masakry. Prawdopodobnie był do znacznie rozsądniejszy wybór, ucieczka, niżeli próba schowania się pod wozem kolejnego. Chłopczyk o lisim uśmiechu nie zamierzał pozwalać na jakąkolwiek nieobecność przy malowaniu białego płótna zimy. Podniósł dłoń, żyłka naprężyła się i popędziła kierując kamą, cieniutka warstwa krwi rysowała drogę przekaźnika chakry. Z otworu w nadgarstku kapały krople, których zdawał się nawet nie zauważać sam właściciel. Kama pędziła przy samej ziemi aż łukiem dopadła ścięgna Achillesa biegnącego tłuściocha. Padł na ziemię ciężko, nie mogąc dalej używać swoich nóg, krzyczał tak jak krzyczała reszta. Wył niczym cyrkowe dziwadło z przydługim przedziałkiem, łkał niczym próbujący przyczepić sobie obciętą rękę chudzielec, błagał bogów niczym chowający się pod wozem tchórz. Lecz tu nie było miłości. - Tu była tylko śmierć. - Wyszeptał lisi chłopiec podchodząc powolnie do spłoszonego wołu. Zwierze wiedziało, instynkty nie oszukiwały go. Czuło śmierć nim jego właściciele podnieśli swoje prymitywne rzyci w próbie walki. Kama poszła w ruch. Rozcięte lejce uwolniły włochate zwierzę, a głośny klaps w tył popędził przez zimowe zastępy. - Nawet zwierzęta czują respekt przed Jashinem, czy ludzi nie czyni to kimś znacznie gorszym? - Zapytał jakby w przestrzeń po czym skierował swoje kroki do siedzącego pod wozem nieuszkodzonego mężczyzny, reszta była już martwa, nawet jeśli była to kwestia czasu. Kucnął przy zwłokach z wywalonymi bebechami i skrzywił się natychmiastowo. - Na boga jak Wy cuchniecie. - Jego przymrożony wzrok padł na Akashiego - Twój ostatni zdaje się nie chce umierać tak bardzo, że aż się posrał. Jakby nie wiedział, że śmierć nie ucieka przed fekaliami i ludzką padliną. - Wstał układając swoją kamę na plecach po czym przejechał wzrokiem po ich dziele. Nie trwało to długo, odwrócił się w kierunku prastarego lasu i wszczął dalszą wędrówkę, powolnie nie śpiesząc się, aby dać czas kompanowi na intymne zakończenie ostatniej istotny która przypadła mu w łupie. Swoich zaś zostawił na mrozie, napoczętych z nadzieją. Niech zima zbierze nieco lepsze plony tego roku, niech nie przynosi Jashinowi jeno biedaków i starców.

_______________________________
W poście zawrzyj z/t - napisz coś o dotarciu do bram Shinrin, tam dalej będziemy kontynuować naszą misję c;
Unagi
 

Re: Północne Tereny, gdzieś przy granicy z Sakai

Postprzez Akashi » 28 lis 2017, o 13:40

Walka rozpoczęła się na dobre, a raczej zabawa jedyne co z walki było w tym miejscu to krew i niedoszłe truchła. Kto by się tego spodziewał, zapewne nie podróżnicy, którzy ochoczo chwycili za kijaszki, zamiast uciekać ile sił w nogach. Zbyt dobre czasy nastały dla takiego pospólstwa niby to jacyś ludzie, a głupsze od woła ciągnącego ich wóz. Chociaż do pomalowania okolicy na piękne kolory się nadali, ozdabiając ją swą posoką. Szkoda, że do rana nie pozostanie po tym nawet śladu, a zmarznięte ciała posłużą jako pokarm dla okolicznych zwierząt zamieszkujących leśną gęstwinę. Idealnie odpakowani, by przyciągnąć ich jak najwięcej, zapachem krwi i swoimi krzykami. Akashi chciał jeszcze trochę się pobawić, ale niestety po dość krótkiej chwili został tylko jeden, chowający się pod wozem śmierdzący gorzej niż inni. fioletowo-włosy ze spokojem podszedł do wozu i usiadł przy jego krawędzi, spoglądając na mężczyznę siedzącego pod nim.
-W tych czasach nawet rodzina Cię zabije. Mnie próbował zabić ojciec, a to, co jest tutaj. To tylko zwykła zabawa. - powiedział młodzieniec, wyraźnie się śmiejąc i wkładając swe ręce pod wóz, żeby złapać mężczyznę za głowę i skręcić mu kark. Po co robić coś więcej, napoczynać coś tak śmierdzącego, jak on, jeszcze wilki się potrują jego padliną i biedne będą męczyły się przez tydzień, by wysrać jego resztki. Niech lepiej zostanie pod tym wozem, a o jego zniknięciu prędzej czy później poświadczy natura, zostawiając jedynie nieliczne kawałki ubrań i kości. Akashi ze spokojem podniósł się z ziemi i ruszył za swym partnerem, przy okazji wycierając się z krwi jednym z futer znajdujących się wcześniej na wozie.
-Wiesz co, muszę kiedyś sobie sprawić psa. - powiedział do swojego partnera zmierzając z nim do bram wioski Shinrin. Bardzo ciekawe miejsce, wioska pośród drzew zamieszkująca przez nieznany klan młodzieńcowi. Wiele dróg przed nim i lat wędrówek, a ile ciekawych osób do poznania zwłaszcza pań. Jednak teraz warto skupić się na drodze, której zostało już niewiele, ostatnia prosta, by dotrzeć do bram przystanku, który otwiera się na dalszą drogę tylko ciekawe w jakim kierunku tym razem.

z/t
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Poprzednia strona

Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość