Obszar graniczny

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Obszar graniczny

Postprzez Kin'yu » 15 wrz 2016, o 17:34

Miejsce tajemnicze, odludnione, spopielone i zniszczone przez wieki wojen. Granica. O jakiej możemy mówić? Oczywiście o terenach Senju, gdzie toczyły się największe walki z Uchiha. Teren w zasadzie leży na styku Sogen i Shinrin, jednak bardziej wybiega w stronę Prastarego Lasu. Okolica jednak zdecydowanie odbiega od terenu tak bardzo typowego dla mieszkańców wiosek będących pod protekcją ninja z Lasu.
Lokacja wygląda następująco: ogromna nizina, rozciągnięta przez tereny czerwonookich, a także i tych obdarzonych długim żywotem. Nie ma tu żadnych wzniesień, prócz jednego wzgórza, na którym znajduje się wielkie dojo. To jedyny ośrodek, gdzie można znaleźć ludzi w okolicy. Dostanie się do niego nie jest trudne - wystarczy wejść po wzgórzu. Co jednak ważne, miejsce jest strzeżone przez strażników, a także samych uczących się w dojo. W końcu to jedyna bezstronna placówka, kształcąca w dodatku dziatki z Sogen, jak i Shinrin. Niestety, ninja nie są tu mile widziani.
Kin'yu
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Jiro » 15 wrz 2016, o 19:03

Jak się okazało, nasze widmo, nie było wcale takie niezauważone, mimo iż był niedaleko mokradeł, a nie szedł głównym traktem, ba! Nawet nie szedł żadnym ze szlaków, to minął kilku podróżnych, niektórzy z nich, byli nawet shinobi, a przynajmniej na takich wyglądali. Za każdym razem, gdy mijał kogoś, kto wyglądał na ninja, był nieco spięty, szczęśliwym jednak trafem, nie spotkał żadnego z patroli władców drewna. Z podróżnych, których spotkał, wyróżniało się dwóch shinobi, mieli oni śniadą cerę i na jego widok kiwnęli głowami, na co on, odpowiedział dokładnie tym samym i poszedł w swoją stronę, "Hmm... czy ja ich znam?" pomyślał maszerując, "Nie przypominam sobie, wyróżniają się nieco z tłumu, więc na pewno bym ich zapamiętał" stwierdził po chwili. Idąc dalej, widział kilku tutejszych, wolał jednak nie zwracać na siebie uwagi, a gdy tylko mógł, w ogóle się nie pokazywać, jednak jeżeli już nie było szans na ukrycie się za drzewem, czy w chaszczach, to wolał po prostu przejść obok, niż wyglądać na podejrzanego, skradającego się idiotę, lub zboczeńca.
W końcu zobaczył przed sobą górę, może nie była tak duża jak słynna Góra Czaszki, znajdująca się na terenie trzech prowincji na raz i będąca "światkiem" ostatniej bitwy, ale jednak była to góra, a na jej szczycie znajdował się cel jego podróży. "Nareszcie" pomyślał sobie, podziwiając widoki, analizował okolicę, wiedział już, że nie da się tu przejść niepostrzeżenie, czego przyczyną było brak drzew, krzaków, lub budowli, za którymi można by się ukryć. A jako że nastawał już zmrok, postanowił chwilę przeczekać, wybrał jakieś wygodne miejsce pod drzewem, gdzie nikt go nie zobaczy i obserwował z daleka tubylców, być może zauważy kogoś, kto mógłby przeszkodzić, a może i pomóc w zadaniu? Może nawet zobaczy samego "Miecznika"? Kto wie, do zmroku pozostało jeszcze może z dwie godziny(?), więc miał czas na to, by poobserwować gdzie mógłby uciec, w razie niepowodzenia misji.
Jiro
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Masaru » 18 wrz 2016, o 14:47

Sztukmistrz - Jiro - Post #21
Jiro uznał że lepiej nie iść do dojo jak kulturalny człowiek tylko poczekać do nocy i się tam zakraść. Ciekawiło go czy w ciągu tych kilku godzin które poświęci na czekanie stanie się coś ciekawego godnego uwagi, coś co może wpłynąć na przebieg jego zadania. Położony pod drzewem oczekiwał na wieczór, po dobrej półtorej godzinie nastąpiło ciekawe w skutkach zdarzenie. Ale zaczynając od początku. Chłopak zobaczył że z góry zbiegały 2 postacie, a za nimi małą grupa ludzi składającą się z 8 osób w kimonach i z katanami przy pasie. Grupą najwyraźniej przywodził pewien człowiek który biegł pierwszy, miał u pasa 2 katany, oraz na plecach 2 kolejne. 2 osób które najwyraźniej uciekały były ubrane w zwykłe ubrania każdy z nich w inne. Naszemu bohaterowi rzuciło się w oczy że jeden z nich miał na plecach 2 duże shurikeny i torbę przy pasie co świadczyło zapewne że jest shinobim. Drugi z nich bardzo umięśniony biegł trzymając na ramieniu dziewczynę która miała na oko 9 lat. Również była ubrana jak uczennica w dojo, i jej zachowanie a mianowicie okładanie siłacza swoimi małymi piąstkami po plecach i wrzask na cała okolicę świadczyło że chyba nie miała ochoty z nimi iść. Całemu zdarzeniu towarzyszyły wrzaski grupy biegnących ludzi, krzyczeli coś typu- Stój! Porywacz! Oddaj Ayumi! Oraz to co zaciekawiło Jiro - Mieczniku dogonimy ich! Nie dadzą rady uciec, no chyba że dobiegną na bagna, tam ich nie złapiemy. Wyglądało że ci 2 uciekający porwali dziewczynę, pewnie dla okupu, przecież misjiodawca mówił że uczą się tu bogate dzieciaki. Jednak z ust tego pierwszego można było usłyszeć jak mówi spokojnym głosem do dziecka- Hej spokojnie nic ci nie zrobimy, twoi rodzice szybko zapłacą za ciebie i cię oddamy. Nikt ci nie zrobi tutaj krzywdy. Osoba która przywodziła pościgowi to był zapewne ten szermierz którego mieli razem ze strażnikiem złapać i przyprowadzić. Gdyby był on teraz z nim na pewno było by prościej, ale niema co rozwodzić się nad rozlanym mlekiem. W końcu Uchiha był prawię dorosły i zapewne umiał poradzić sobie w nawet trudniejszych sytuacjach. Teraz pytanie było co zrobi. Z powodu że miał dobre serce za pewne pierwsze o czym pomyślał to było pokonać porywaczy i oddać dziewczynę ludziom z dojo, a potem przekonać miecznika żeby poszedł do stolicy. Jednak po głębszych rozważaniach można było dojść do tego że ,,szermierz" nie był tutaj więziony, a wręcz był tu kimś ważnym bo wyglądało że to on dowodzi pościgowi. A ścigający to nie były jakieś dzieciaki tylko wojownicy w wieku około 25-35 lat. Więc skoro Hirushiru Moto był tutaj kimś ważnym i nie był ubezwłasnowolniony i świadomie nie śpieszyło mu się do wybrania się do administratora, to czy młody 16 latek da radę go przekonać ? A gdyby tak pomóc porywaczom ? Zabrzmiało to może śmiesznie, ale wątpliwe było czy skrzywdzą dziecko za które można dostać wysoki okup. Do tego nawet teraz można było zobaczyć że nie lecą wlokąc go za szmaty ani za włosy tylko przytrzymuje ją żeby nie uciekła. Do tego nikt go tu nie znał, więc raczej nikt nie będzie donosił na niego, do jego kraju. Poza tym powstrzymanie pościgu było raczej proste, oni byli zwykłymi ludźmi z katanami. Gdyby patrzeć na to od strony moralnej to nawet nie musiałby ich zabijać żeby nie mieć wyrzutów, tylko mógł ich zranić. Miał po swojej stronie element zaskoczenia, a porywacze jak zobaczą że ktoś im pomaga, to mogą chętnie odpalić troszkę Ryo. A co ważniejsze raczej pomogą naszemu bohaterowi w walce. Ale wszystko zależy od niego.


Masz takie opcję :
1. Jesteś grzeczny i wierzysz w swoje zdolności przekonywania ludzi i pomagasz w ratowaniu dziecka, a potem próbujesz przekonać miecznika do pójścia z tobą.
2. Pomagasz 2 shinobich zgubić pościg. I żądasz udziałów w zarobku.
3. Nic nie robisz, obserwujesz wynik walki. ( Weź poprawkę na to że potem w nocy może być jeszcze trudniej dostać się do dojo, bo będzie zwiększona ochrona)
4. Zabić wszystkich, zrabować co się da kappa. ( Co jak co ale na pewno te katany można komuś opchnąć za niezłą sumkę. Gdyby założyć że sprzedasz je komuś kto nie będzie pytał skąd to masz to zarobisz te 300Ryo. A katany pana Hirushiru Moto mają zdobione rękojeści i wyglądają z daleka na bardzo dobrej jakości, i mając je mógłbyś pójść na jeszcze jedną misję w celu znalezienia kupca na nie i ich sprzedaży)
5. Co jeszcze sobie wymyślisz.

Edit: Admin powiedział że nie mogę ci przyznać podwójnego wynagrodzenia :( Musi być standardowe 300.
Masaru
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Jiro » 18 wrz 2016, o 20:32

Siedział pod jednym z wielu drzew, które rosły w Prastarym Lesie, stworzonym przez jednych z pierwszych Senju. Słońce, już od dłuższego czasu promieniowało czerwienią, chowając się za horyzontem, a ludzie w większości znanego sobie świata, udawali się do tawern, lub domostw, kończąc swą pracę. Zapewne zachwycałby się dalej widokiem przyrody i czerwonego nieba, gdyby nie wydarzenie, które mogło całkowicie zmienić przebieg powierzonego mu zadania.
Z góry, na której stało dojo, zbiegły dwie osoby, najwyraźniej uciekając od biegnącą za nimi grupą ośmiu osób. Zainteresowanie wzięło górę, nie wychylił się jednak z kryjówki, ponieważ byłoby to nierozsądne, zamiast tego, przeczołgał się do krzaków, które powinny być zaraz obok drzewa, skryty pod liśćmi, patrzył na to, co działo się na polanie, pod górą, dawało mu to przewagę, ponieważ on widział ich dokładnie, a oni musieliby mieć specjalne zdolności, by dojrzeć go ukrytego, z takiej odległości. Gdy tamci zbiegli, okazało się iż byli oni shinobi, a jednocześnie porywaczami, jakiejś małej dziewczynki, zaś grupa biegnąca za nimi, składała się z mistrza i uczniów dojo, tak samo zresztą jak dziewczynka, a to, jak mówili na swego mistrza, uczniowie, wskazywało na to, iż był on celem Jiro, "Miecznikiem".
Młodzieniec nie chciał mordować uczniów, ponieważ mogło to się przerodzić w gniew miejscowych przechodniów, a to z kolei na pościg, a może nawet konfrontację z patrolem Senju, który mógł być niedaleko, obmyślił więc bezpieczniejszy plan, który powinien się udać, jako że nie widział lepszego wyjścia i był to według niego najlepszy krok, który mógł zrobić w tej sytuacji. Z tego co Uchiha widział, dwójka shinobi kierowała się w stronę bagien, postanowił on więc zagrodzić im drogę. W tym celu pobiegł pomiędzy drzewami i krzakami w kierunku w którym biegli, a następnie rzucił w ich stronę 4 kunaie, po dwa w każdego, tak że nawet jeżeli by nie trafiły, to przynajmniej zmusiły do zatrzymania się oponentów. Następnie nadal nie wychodząc z ukrycia, złożył dwie pieczęcie, aktywując technikę Kasumi Jusha no Jutsu (oczywiście zrobił to, wraz z rzuceniem kunaiów, gdy będą już w zasięgu techniki), a z krzaków i drzew zaczęły wychodzić iluzoryczne klony, a było ich czterech, które całkowicie zagrodziły drogę poszukiwanym, a jako że "Miecznik" i jego uczniowie powinni już być za nimi, nie mieli gdzie uciec.
- Nie pomagam wam bezinteresownie, ale o tym później. - powiedział jeden z jego klonów, do grupy, która ścigała porywaczy. Gdy uczniowie i mistrz zaatakują porywaczy, Jiro i jego klony zrobią to samo, a będzie to wyglądać tak, że klony, oraz Jiro, wyjmują tanto i szarżują na shinobi ze wszystkich stron, a następnie Jiro wyrzuca w stronę porywaczy 8 shurikenów i atakuje ich swoim tanto, tak by nie zranić przypadkiem dziewczynki. Jeżeli jednak shinobi zaatakują klonów pierwsi, to Jiro będzie na to przygotowany, wyśle klony w ich kierunku, biegnąc razem z nimi, od boku i też wda się w wir walki, atakując gdy tylko to będzie możliwe, jeżeli jednak będzie widział iż nie ma szans w walce bezpośredniej, wycofa się odskoczeniem do tyłu i obmyśli kolejny plan.


Spoiler: pokaż
Chakra: 100%
Użyte techniki:

Nazwa
Kasumi Jusha no Jutsu

Pieczęci
Pies → Tygrys

Zasięg
Klony nie mogą oddalić się o więcej niż 15m od użytkownika

Koszt
E: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (od dwóch klonów)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedna z prostszych technik genjutsu, która polega na wytworzeniu iluzji będących idealnym odzwierciedleniem naszego wyglądu. Ów iluzje wychodzą zza drzew oraz skał, a następnie przepuszczają atak na naszego przeciwnika. Dzięki idealnemu odwzorowaniu naszego wyglądu, przeciwnik nie ma pojęcia, za którą iluzją się chowamy przez co możemy zaskoczyć go prawdziwym atakiem.

Zużyta Chakra: 12% + 12% = 24%
Jiro
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Masaru » 19 wrz 2016, o 13:04

Sztukmistrz - Jiro - Post #23
Jiro miał całkiem dobry plan, który na pewno zadziałaby w 100% gdyby walczył ze zwykłymi ludźmi. Jednak walczył z innymi shinobim więc oni też mieli kilka technik w zanadrzu. Do tego splot zdarzeń cały czas mu przypominał że to nie jest misja dla jednej osoby, tylko jej poziom trudności jest dla 2 ninja. Gdyby była do wykonania dla 1 osoby to zleceniodawca jako człowiek biznesu wynajął tylko jednego, a jednak wynajął 2 shinobich. Do tego nie ukrywajmy, przyjaciel naszego bohatera był strażnikiem. Do tego prawie zmienił losy wojny. Gdyby on tu był zapewne by w kilka sekund załatwił całą sprawę. Ale nie było go tu, był tutaj tylko ,,dzieciak Uchiha". Ale nie skreślajmy go od razu, może chłopak pokaże na co go stać i że polepszył się od wojny. Wracając do zdarzenia to połowa plany chłopaka została dobrze wykonana. Kunaie poleciały spowodowały odskoczenie obu przeciwników, ci z zaskoczeniem się rozejrzeli szukając źródła ataku, to co zobaczyli to jednak były 4 kolny które wyszły kolejno z drzewa, krzaka ziemi i kamienia. Jeden z nich powiedział ścigającej grupie która właśnie do nich dotarła że potem będzie oczekiwał nagrody za to. Nasz bohater zdążył sięgnąć po tanto, ale nie zdążył wyjść z za krzaka, bo jego przeciwnicy szybko się ogarnęli i zabrali do walki. Ten z 2 shurikenami na plecach podskoczył do góry wrzasnął padnij do towarzysza i wyjął z torby zwój i wykonał technikę Enbu: Ni no Dan. Zaczął szybko się kręcić rzucając wszędzie shurikenami i kunaiami, jego partner wykonał technikę Doton no Jutsu i schował się natychmiast pod ziemią. Najwyraźniej nawet bez ostrzeżenia zorientował się co jego kumpel chce zrobić. Jemu się udało schować, ale porwana dziewczynka została. No i niestety lecące wszędzie bronie ją zabiły, a raczej jak by to ktoś mógł powiedział zmasakrowały, jej głowa a raczej połowa leżała sobie spokojnie z w bitymi w nią 4 kunaiami. Miała pecha bo była bardzo blisko wykonującego zabójczą technikę. Klony naszego bohatera spokojnie stały bo pociski przez nie przeleciały. Jednak z powodu że orginał był w krzakach niedaleko nich więc w niego też leciały bronie. Dokładniej 4 shurikeny zmierzał w jego stronę. Miał on w ręce tanto więc może mógł je jakoś wykorzystać do obrony, ale to było równoznaczne z ujawnieniem się. Co do pościgu, 3 goniących leżało na ziemi i czuli się nie za dobrze, a raczej już nic nie czuli i raczej nie poczują. Kolejnych 2 zostało zranionych w kilku miejscach ale stali dumnie z wyciągniętą bronią jak przystało na wojowników. 2 kolejnych w ogóle stało nie naruszonych a ich przywódca wykazał się dużą szybkością i odskokiem w prawo wpadł za drzewo unikając zranienia.
Sprawa przedstawiała się w skrócie dla naszego bohatera tak, lecą w niego 4 shurikeny, jeden wróg jest pod ziemią a drugi wiruje używając swojej techniki, ale po pierwszych 5 sekundach znacząco zwolnił i wyglądało że już ląduje i nie zamierza więcej rzucać.

NazwaEnbu: Ni no Dan
PieczęciBrak
ZasięgZasięg rzutu, zależy od samego użytkownika
Koszt2% chakry niezależnie od rangi (koszt za turę)
DodatkoweWymagana jest percepcja na poziomie 50 oraz kilka sztuk broni miotanej
Opis Technika polegająca w dużym stopniu na szybkości i zręczności użytkownika. Wybija się on w powietrze i zaczyna intensywnie wirować, cały czas wyrzucając na wszystkie strony następne pociski. Bardzo skuteczna w walce z dużymi grupami przeciwników, gdy jesteśmy otoczeni. Dodatkowym plusem jest to, że podczas wirowania w powietrzu poruszamy się z ogromną prędkością, co pozwala nam przez chwilę lewitować. Im większa szybkość, tym dłużej możemy sobie na to pozwolić.


Pole walki: https://scr.hu/7YNazv

Doton no Jutsu
PieczęciBrak
ZasięgDowolny
KosztE: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% co turę)
DodatkoweBrak dodatkowych wymagań
Opis Jedna z prostych technik Dotonu. Polega ona na wytworzeniu dziury w ziemi, do której szybko wskakujemy, a następnie przemieszczamy się pod ziemią. W ten sposób można uniknąć ataku i zarazem zaatakować niespodziewanie przeciwnika. Dzięki temu można zadać ostateczny cios, albo oszałamiający na tyle, że dalsza walka będzie problemem dla ofiary.
Masaru
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Jiro » 22 wrz 2016, o 17:56

Częściowo udało mu się osiągnąć zamierzony efekt, dlaczego częściowo? Ponieważ nie udało mu się zranić żadnego z shinobi, co było dziwne, jako że nie mogli oni przewidzieć ataku z tej strony, a chyba nie byli na tyle szybcy, by uniknąć wszystkich kunai, ale niech będzie, mniej więcej o to mu chodziło, choć ranny przeciwnik zawsze lepszy od takiego, który jest w pełni sił. Jego klony dobrze spełniły swoje zadanie, odwracając uwagę przeciwników, zatrzymując ich i jednocześnie prowokując do ataku, ale niestety były to tylko klony, ich tanto, które wszyscy wyciągnęli, nie mogło zaszkodzić dwojga shinobim.
Nagle ten z dwoma dużymi shurikenami na plecach, podskoczył, krzycząc padnij do towarzysza, który "zapadł się" pod ziemię niczym kret, używając techniki dotonu. Przeciwnik, który podskoczył, został nad ziemią, obracając się z dość dużą prędkością, po chwili zaczął miotać na wszystkie stronie kunaie i shurikeny, niczym tornado, które miast wciągać, odpycha.
Ten idiota, który skrył się pod ziemią, zapomniał o dziewczynce, która teraz leżała na ziemi, jej drobne, delikatne ciało, było poprzebijane kunaiami, a główka została zmasakrowana, krew spływała z niej długimi strużkami, był to widok smutny i przerażający. Tak młoda istota, nie musiała jeszcze ginąć, w oczach Jiro wszystko wyglądało jeszcze okropniej, król demonów lewitował nad ciałem małego aniołka, którego światełko życia zgasło, w okół widać było tylko krew, rozpacz i cierpienie, "Wojna, zabij!", "Zabij by przeżyć, tych silniejszych i tych słabszych, tylko najsilniejsi przeżyją!", "Zabij, bo możesz, masz władzę nad życiem i śmiercią. Zabicie kogoś jest przyjemne, rób to, póki masz moc!", szeptały śmiejące się demony, które w wyobrażeniu młodzieńca stały wokół shinobi'ego i dziewczynki. Jiro dziwnie poczuł się, wkurzyły go "Nie, to nie tak! Zabijanie nie sprawia mi przyjemności" krzyknął do nich, "Ależ sprawia, sprawia, zabij, zabij wszystkich, cel też, biznesmenowi powiesz, że nie miałeś wyboru", szeptały dalej demony, śmiąc się. "Precz stąd, nie jesteście prawdziwi!" krzyknął, "Przebrzydły, śmie nas wyganiać..." powiedział jeden z siedmiu, "...tym razem masz szczęście, będziesz miał jeszcze okazję przekonać się o tym, że jesteśmy prawdziwi...", kontynuował kolejny, "...i to nie raz!" dokończył inny, jakby byli jednością. Obrazy ustąpiły, okazało się iż wszystko działo się w jego głowie, w przeciągu niecałej sekundy, więc nikt nie mógł usłyszeć jego krzyku, a tym bardziej widzieć demony, które on wcześniej widział.
Po chwili kilka kunai poleciało w jego stronę, bez zastanowienia, aktywował on swojego sharingana, który objawił się czerwonym blaskiem oczu jego, oraz klonów, jeżeli tylko mógł, uniknął jak najwięcej kunai, odsuwając się w prawo i schylając, a resztę próbował odbić swoim tanto, jeżeli nie zdążyłby odbić wszystkich, zasłoni głowę i tułów rękami, krzyżując je. Po tym, poszedł jeszcze bardziej w prawo, nadal ukrywając się w krzakach. Wysłał klona, który był najbliżej "Miecznika" i uczniów, by powiedział im:
- Zaatakujcie, po moich klonach, gdy przestanie rzucać, dacie radę? - na tyle głośno by wszyscy z nich usłyszeli, a jednocześnie na tyle cicho, by nie usłyszał tego przeciwnik. Drugi klon, tym razem ten, który był blisko Jiro, w tym czasie przeszedł tak, by stać pomiędzy prawdziwym Uchiha, a jego wrogiem. Gdy tylko przeciwnik przestał rzucać, ale opadał jeszcze w dół, klon, który przed chwilą mówił, wykorzystując okazję, ruszył do ataku, razem z innymi klonami, nie ruszył się tylko ten, który stał między młodzieńcem i celem, zamiast tego składał on pieczęcie; Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys, jednocześnie z oryginałem, siedzącym w krzakach. A gdy przeciwnik, bądź przeciwnicy (jeżeli durgi wyłoni się z ziemi), skupią swoją uwagę na trzech klonach, które ich atakowały, przez klona robiącego pieczęcie przelecą trzy kule ognia i cztery shurikeny, w połączeniu z odwróceniem od niego uwagi, będzie wyglądało to tak, jakby to on był oryginałem, który wykonał technikę i rzucił shurikenami, co powinno dać Jiro przewagę. Teraz jeden z klonów dał sygnał do ataku "Miecznikowi" i jego uczniom, którzy powinni przynajmniej zranić, lub w najlepszym wypadku zabić oponentów.


Spoiler: pokaż
Chakra: 76%

Wykorzystane techniki:

Nazwa
Sharingan: Ichi Tomoe

Pierwszy poziom rozwoju Sharingana. Od tej pory użytkownik może aktywować swoje Dōjutsu wedle woli. Co prawda na tej randze Kekkei Genkai jeszcze nie ma takiej mocy, o jakiej wielu by marzyło, ale przynajmniej niektóre bonusy klanowe otrzymuje się już teraz - jak chociażby widzenie chakry. Z czasem rzecz jasna Sharingan może ewoluować...

Możliwości
  • Widzenie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony z rang E i D
  • Bonus atrybutów - wzrost percepcji o 10 punktów
  • Kopiowanie technik - Tylko techniki taijutsu i bukijutsu (w przypadku braku dziedziny męczą o wiele bardziej). Wykonywane dopiero po przeciwniku.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum C, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% (na turę)



Nazwa
Katon: Hōsenka no Jutsu

Pieczęci
Szczur → Tygrys → Pies → Wół → Królik → Tygrys

Zasięg Max.
35 metrów

Koszt
E: 8% | D: 6% | C: 6% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% (od pocisku)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Najprostsza technika Katonu. Polega ona na nabraniu powietrza i wypluciu pewnej ilości kul ognia o małej wielkości. Ogromną zaletą techniki jest to, że w pociskach można ukryć mniejsze bronie, np. shurikeny, co sprawia, że pomimo małej rangi Jutsu to może sprawić wiele kłopotów. Jednak nic nie trwa wiecznie i po wykonaniu jednej salwy kul ognia trzeba nabrać powietrza na następną. W jednej salwie mieści się 15 pocisków. Przerwa między salwami trwa mniej więcej tyle co długi oddech, a następnie można wykonać kolejną salwę, bez składania pieczęci.


Wykorzystana Chakra: 7% + 8% + 8% + 8% = 31%

Mapka strategiczna ataku: Click
Ostatnio edytowano 25 wrz 2016, o 02:12 przez Jiro, łącznie edytowano 2 razy
Jiro
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Masaru » 22 wrz 2016, o 19:58

Sztukmistrz - Jiro - Post #25
Wyglądało że Jiro jest jakiś delikatnie mówiąc nie do końca normalny i ktoś taki nie powinien zostać shinobim, a tym bardziej posiadać przy sobie jakiejś broni. Przecież on gadał nawet nie z samym sobą, a z jakimiś stworkami. Gdyby ktoś o tym wiedział z pewnością by na młodego czarnowłosego uważał. No ale na jego szczęście nikt o tym nie wiedział. Na spokojnie po wewnętrznym dialogu uruchomił swoje klanowe oczy, i odbił lecące w jego stronę bronie. Bez jakieś większych trudności, wymyślił szybko dobry plan i zaczął go wdrażać. W momencie kiedy jego klon udawał że składa technikę mięśniak z pod ziemi wykonał swój ruch i użył techniki Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu. Czyli wciągnięcia pod ziemie przeciwnika. Oczywiście my nie wyszło bo chciał złapać klona. Za to ten od 2 shurikenów na plecach gdy zobaczył że klon coś składa to samemu użył techniki Suiton: Mizu no Tatsumaki. Czyli wodny wir wokół niego. W ten sposób na spokojnie obronił się przez i kulami i shurikenami. Jednak w tym momencie Miecznik zrobił swój ruch i z 2 mieczami w rękach rzucił się do przodu. Wyskoczył zza drzewa i szybkim skokiem wylądował obok klona Jiro wbijając jedną katanę w ziemie koło wystającej ręki mięśniaka. Rachunek prosty, miecz przebił głowę siedzącemu pod ziemią porywaczowi. 2 kataną machnął w celu przecięcia na pół drugie przeciwnika. Nie udało mu się to jednak i słabo wymierzone cięcie ledwie zraniło na klacie tamtego. Co oczywiście poskutkowało obfitym krwawieniem i jego upadkiem na ziemie.

Spoiler: pokaż
NazwaSuiton: Mizu no Tatsumaki
PieczęciBaran → Koń → Ptak
ZasięgNa własne ciało
KosztE: 25% | D: 20% | C: 10% | B: 7% | A: 5% | S: 3% | S+: 3%
DodatkoweBrak dodatkowych wymagań
Opis Technika defensywna Suitonu. Shinobi składa pieczęcie i wyzwala wokół siebie silny wodny wir, który jest w stanie zablokować większość rzucanych w niego broni miotanych, a także uniemożliwia trafienie go większością technik dystansowych rangi D. Ciosy wręcz, jeżeli są dostatecznie silne (siła powyżej 50), są w stanie przedostać się do wnętrza i uderzyć użytkownika.

Spoiler: pokaż
NazwaDoton: Shinjū Zanshu no Jutsu
PieczęciBrak
ZasięgMusimy stać pod przeciwnikiem, max. metr od niego
KosztE: 12% | D: 10% | C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (2% co turę)
Dodatkowe5% za wciągnięcie
Opis Bardzo proste Jutsu Dotonu. Znajdując się pod ziemią musimy tylko namierzyć przeciwnika, a następnie ściągnąć go pod ziemię tak, aby znalazł się pod nią, z wystającą głową. Pomimo prostoty tej techniki, nieraz kończy ona walkę, ponieważ nie każdy jest użytkownikiem Dotonu, a pojedyncza głowa to bardzo łatwy cel. Wystarczy jedno cięcie i...
Masaru
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Jiro » 22 wrz 2016, o 23:04

Udało mu się odbić kunaie, mimo wszystko nie było to jakieś specjalnie trudne, jednak łatwe też nie, jeszcze przed nim długa droga, by od niechcenia odbijać, lub co lepsze łapać nadlatującą broń miotaną. Nie zmienia to faktu, iż jeden z elementów jego planu się powiódł, co w większości było spowodowane tym, iż przeciwnik nie wiedział gdzie on dokładnie jest. Następnie klony poprawnie wykonały swoje zadania, jeden powiadomił uczniów Miecznika, jak i jego samego, a drugi stał pomiędzy Uchihą i przeciwnikiem. Dywersja, którą chciał zastosować, przebiegła nieco inaczej, niż by tego sobie zażyczył, a to dlatego, iż o dziwo klony nie odwróciły na tyle uwagi shinobiego, by ten dostał kulami ognia, bądź shurikenami, ale za to klon zmylił wrogów. Jeden z nich chciał go wciągnąć pod ziemię, myśląc iż jest on oryginałem i na pewno wielce się zdziwił, gdy okazało się, iż tak nie jest, a jego ręka przeniknęła iluzoryczną nogę klona. Ponownie więc, plan nie wypalił do końca, ale zamiast martwego ninja z shurikenami na plecach, umarł jego towarzysz, śmiercią zbliżoną do śmierci dziewczynki, którą zostawił na śmierć.
"W końcu zdechłeś, bezduszny skurwielu" pomyślał Jiro, podziwiając wyczyny kenusera, jakby tego było mało, Miecznik zdołał ciąć drugiego z przeciwników, widać było, iż nie karze nikomu na siebie czekać i nie pierd*li się w tańcu. Na nasiąkniętej krwią ziemi, upadło kolejne ciało, żywe, ale już niedługo dołączy do swego towarzysza i odpłaci za to, co zrobił.

Jiro wysłał wszystkie klony, do leżącego przeciwnika, tak by go otoczyły i ograniczyły do minimum jego widoczność, a jednocześnie biegł w jego stronę. Zrobił to tak, by wtedy, gdy klony "wbiją" w niego swoje iluzoryczne tanto, on zrobił to naprawdę, by wyglądało to tak, jakby 5 osób wbiło w niego ostrza i ostatnie co zobaczy przeciwniki, to czerwone ślepia, które zobaczy jeszcze wiele osób, być może w tej, być może w bardziej rozwiniętej formie, blask krwawego Sharingana. W razie jakiegokolwiek zagrożenia, cofnie się, by przeanalizować sytuację.
Jeżeli uda mu się zabić oponenta, dezaktywuje Sharingana, oraz genjutsu. Następnie sprawdzi stan uczniów Miecznika i gdy tylko będzie mógł, pomoże im, w czymkolwiek, od zawinięcia bandaży, po przeniesieniu i pogrzebaniu zwłok poległych. A gdy już im pomoże, zwróci się do Miecznika.
- Przykro mi z powodu dziewczynki, nie sądziłem, że ta dwójka tak postąpi, myślałem że ludzie mają sumienie... A teraz, mam do ciebie pewną sprawę, pewnie już domyślasz się o co chodzi, chodźmy w jakieś ustronne miejsce. - powiedział młodzieniec.



Spoiler: pokaż
Chakra: 45%

Wykorzystane techniki:

Nazwa
Sharingan: Ichi Tomoe

Pierwszy poziom rozwoju Sharingana. Od tej pory użytkownik może aktywować swoje Dōjutsu wedle woli. Co prawda na tej randze Kekkei Genkai jeszcze nie ma takiej mocy, o jakiej wielu by marzyło, ale przynajmniej niektóre bonusy klanowe otrzymuje się już teraz - jak chociażby widzenie chakry. Z czasem rzecz jasna Sharingan może ewoluować...

Możliwości
  • Widzenie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony z rang E i D
  • Bonus atrybutów - wzrost percepcji o 10 punktów
  • Kopiowanie technik - Tylko techniki taijutsu i bukijutsu (w przypadku braku dziedziny męczą o wiele bardziej). Wykonywane dopiero po przeciwniku.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum C, dziedzina klanowa D.

Koszt
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% (na turę)


Wykorzystana Chakra: 7%
Jiro
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Masaru » 23 wrz 2016, o 00:55

Sztukmistrz - Jiro - Post #27
Jiro zadowolony że wszystko poszło jak należało, no może nie do końca po jego myśli ale cen wykonany. Z radością mógł się rozkoszować w zabiciu ostatniego przeciwnika. Proszę nie wyszeptał, mam dwójkę dzieci 5 i 12 letnich. Musze to robić żeby zapewnić im jakieś pieniądze żeby mogły chociaż co jeść. Nie mogliśmy być shinoibimi bo wrobili mnie i mojego kompana w wiosce w morderstwo. Nigdy nie planowaliśmy zranić dziewczynki..Po kącikach jego ust spływała krew, lewą ręką sięgnął po zgiętą kartkę papieru z troszkę koślawym i brzydkim szkicem, jakiegoś drzewa a pod nim napis, dla kochanego tatusia. Kropla krwi z rany w ramieniu skapła rozmazując rysunek. Chłopak w ułamku sekundy zobaczył to oczami wyobraźni,siebie podskakującego do przeciwnika wbijając ostrze w ciepłe i mokre od krwi ciało jedynego żywiciela rodziny. Kiedy wbija całe ostrze tamten pluje krwią, i umiera, a razem z nim prawdopodobnie życie 2 jego dzieci, które jak zwierzęta z głodu posuną się pewnie do strasznych rzeczy. Bo jeżeli nie to umrą. Wizja się skończyła i czerwonooki wrócił do rzeczywistości. Smutne prawda? Ale przecież nasz bohater był bez serca, albo mial go przynajmniej jak każdy shinobi troszkę mniej niż inni. W końcu poszedł na wojnę, w końcu zabijał. Ciekawe ile przez całe swoje życie odebrał jakimś ludziom osoby o które się troszczyli i której kochali. Mógł sobie wmawiać że to w obronie własnej itd. Ale jak samotna matka wytłumaczy swoim dzieciom że ich ojciec walcząc o chleb dla rodziny, zginął na wojnie. Do tego teraz właściwie porywacz nie był winny śmierci dziewczynki. Mięśniak teoretycznie powinien ja zabrać ze sobą pod ziemie. Ostrzegł go żeby tamten miał szanse. Z tego co mówili nie chcieli jej skrzywdzić. Ale czy można im wierzyć ? Ale tez czy można ich obwiniać ? Nasz bohater nie tak dawno zgodził się zabijać jak prosiaki na wojnie ludzi którzy często nie znali nawet technik ninja. Ale takie życie, przetrwa tylko najsilniejszy. Przerywając ten smutny monolog zorientował się że miecznik, wstał podszedł do jednego z rannych uczniów, i prostym cięciem ściął mu głowę. Przyskoczył od razu do 2 rannego i przebił mu głowę kataną. Mózg wylał się na ziemie, a miecznik upadł na kolana i powiedział: Daliście się zranić, wiec jesteście śmieciami. A ja nie wykonałem zadania uratowania dziewczyny więc nie zasługuje żeby żyć. I wbił sobie katanę w gardło, na cała długość aż po rękojeść. Upadł na bok martwy wylewając krew na ziemie. Pozostała 2 nie zranionych uczniów w kimonach którzy zaragowali zgoła inaczej. Pierwszy opadł na ziemie rzucając broń i zaczął szlochać, i trudno mu się dziwić, chłopak pewnie w życiu nie widział śmierci, a tu trup za trupem i to jeszcze tak brutalnie. A drugi pobiegł do ciała mistrza, zajumał mu 2 zdobione miecze z pleców i na zmianę płacząc się i śmiejąc pobiegł w siną dal w stronę bagien. Widać że to dzieci bogatych rodziców a nie wojownicy. To że ktoś ma 30 lat nie znaczy że jest dorosły. Przecież żeby tyle siedzieć w dojo nie pracując,i utrzymując i je i siebie na pewno większość z nich była na utrzymaniu bogatych rodziców. Jiro naprawę mógł tylko obserwować tą krwawą scenę, ponieważ był przy rannym porywaczu, i wiedział że nie zdążyłby zatrzymać tego zdarzenia, do tego również się go nie spodziewał. Poza tym jego cel nie żyje, dzieciak nie żyje jak prawie wszyscy tutaj, a facet z wartościowymi mieczami ucieka. Jest w szoku i mu odwaliło, wiec od biedy da się go odszukać, tylko pewnie będzie trzeba go zabić. Ale na szczęście pewnie bandyci przy sobie mieli jakieś pieniądze. Ale teraz decyzja co zrobić z leżącym rannym żywiciel rodziny.

Spoiler: pokaż
Podpowiedz: Co będzie jak przyjdzie tu jakiś patrol Senju ? No właśnie więc raczej nie musisz w panice uciekać, ale koczować, albo łazić do doju raczej nie powinieneś. Drzewoluby mogą chcieć zabić ich największego wroga, zwłaszcza jak jest jedynym z niewielu którzy przeżyli to rznięcie.
Masaru
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Jiro » 27 wrz 2016, o 17:10

Gniew, narastał w nim od kiedy dwójka shinobi, zabiła tą bogu ducha winną dziewczynkę, a w połączeniu z pychą, która była równoznaczna z arogancją, dosłownie oślepiały Jiro, nie widział on, oraz nie chciał widzieć, nic innego, niż śmierć leżącego przed nim śmiecia. Ranny przeciwnik zaczął coś bełkotać, jednak on tego nie słyszał, chęć zabicia go, była zbyt silna, nie mógł się oprzeć i nie opierał się. Jedno z pięciu, prawdziwe, wśród iluzorycznych tanto, wbiło swoje ostrze, po samą rękojeść w klatkę piersiową shinobiego. Uchiha dezaktywował Sharingana, a wszystko nagle się spowolniło, niebo i powietrze stało się krwisto czerwone, a reszta czarna. "Jesteś bardzo słaby, niemal jak ten śmieć, którego przed chwilą zabiliśmy" wyszeptał głos w jego głowie, a Jiro czuł przy tym, opuszczające go uczucie arogancji, która przerodziła się i skumulowała w owym głosie, który właśnie usłyszał, był to jeden z demonicznych szeptów. Istota z czarnego kłębka emocji, zmieniła się w niezbyt wysokiego człowieka, ubranego w garnitur, jego twarz przysłaniała ciemność, a w niej świeciły się czerwone ślepia, którymi z wyższością, obserwował młodzieńca, uśmiechając się pogardliwie. "My...? Co ty pierdolisz?! Nie ma żadnego my! Co się ze mną dzieje?!" wykrzyknął, a tamten tylko prychnął ""Patrzcie, jaki wyszczekany, powinieneś być wdzięczny, za to, że rozkazałem ci go zabić, inaczej byś pewnie tego nie zrobił, a wtedy byś zginął, już żałuję tego, że cię oszczędziłem..." powiedziała demoniczna postać. Jiro uspokoił się nieco, gniew odszedł, jednak nie był to naturalny gniew, gniew który poznawał, było to odmienne uczucie i mimo iż oba były dla niego obce, czuł on, iż nie należało ono całkowicie do niego. Wnet z kolejnej, przypominającej czarną chmurę materii, wyłoniła się postać, przypominająca małą, czerwonowłosą dziewczynkę. Popatrzyła ona wielkimi oczkami, najpierw na Jiro, następnie na demoniczną postać i przemówiła do niej słodkim głosikiem "Nie zapominaj, iż to nie tylko twoja zasługa Puraido", na co tamten odpowiedział "Przyznałbym ci rację, gdybyś się choć trochę liczyła Gekido" i uśmiechnął się jeszcze szerzej. Czarne dotąd oczy dziewczynki zapaliły się czerwonym światłem, a włosy widocznie zjeżyły, a jakby tego było mało, to jej kły stały się nienaturalnie duże, "Nie wnerwiaj mnie psychiczny eleganciku" wykrzyknęła nieludzkim głosem. Jiro przypatrywał się dziwnej sytuacji, której nie mógł racjonalnie wytłumaczyć "Zwariowałem?" zapytał cicho, sam siebie, berserkerka pewnie rzuciłaby się na "Puraido", gdyby nie to, że przerwał jej Miecznik, nagle znów stała się zwykłą dziewczynką, "O, chyba zaczyna być ciekawie, eksperyment się udał, więc nie musimy tutaj dłużej siedzieć, a z tobą się policzę później" powiedziała wysokim głosikiem, do gościa w garniturze, ten się uśmiechnął i oboje zniknęli, a za nimi znów wszystko stało się normalne.
Uchiha zobaczył, jak Miecznik podchodzi do jednego z rannych, a następnie ściął mu głowę, zszokowało to młodzieńca, chciał go powstrzymać, gdy zobaczył że podchodzi do drugiego z nich, ale nie mógł się ruszyć, coś go blokowało, pewnie była to wina szoku, którego doznał. Mózg drugiego dosłownie wylał się z jego czaszki, na zakrwawioną glebę, wyglądało to okropnie, a Miecznik, powiedział tylko iż ani oni, ani on nie mogą żyć. Następnie popełnił samobójstwo, było to dla Jiro tak dziwnym przeżyciem, że nie wiedział co zrobić, więc nie zrobił nic, z niezmienną twarzą, widział jak z niektórych ciał tryska jeszcze krew, a pozostali przy życiu płakali i wariowali, on chyba także tracił zmysły, a przynajmniej tak myślał. Stał tak dobre pięć minut, "Za dużo tego, nie wytrzymam, nie dam rady... ale muszę... muszę iść naprzód..." pomyślał wyrywając się z psychicznego paraliżu, podszedł wolnym krokiem do jednego z uczniów i spojrzał mu w załzawione oczy.
- Stań się silniejszy, po prostu podnieś się i idź dalej, nie możesz się zatrzymać, inaczej stracisz wszystko. Stań się silnym, by nie pozwolić na śmierć, ona rani wszystkich, po za tymi, którzy jej doświadczą. - w sumie sam nie wiedział dlaczego tak mówił, jak gdyby jego usta mówiły same za siebie i nie była to zasługa demonicznych istot. Nie oczekiwał odpowiedzi, podniósł katanę jednego z martwych, mogła mu w końcu pomóc w staniu się kimś silniejszym i poszedł dalej, mijając moczary, nie zwracając na siebie uwagi przechodniów, boczne ścieżki... tak, zawsze trzymał się bocznych ścieżek...


Spoiler: pokaż
Skąd: Shinrin
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 17:40
Środek transportu: Nogi
Jiro
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Masaru » 28 wrz 2016, o 22:53

Sztukmistrz - Jiro - Post #29
Nasz opętany przez demony bohater, po zabiciu przeciwnika, pocieszył się zabraniem leżącej katany na ziemi i pocieszył jeżeli tak to można nazwać płaczącego ,,śmiecia" zwanego uczniem dojo. Bo jego mistrz zabił jego towarzyszy i niejako nakazał im popełnić samobójstwo, ponieważ uważał że są śmieciami skoro nie dali rady ochronić dziewczynki. Przed Jiro był teraz dylemat, czy iść do zleceniodawcy i powiedzieć mu jak sprawa wygląda czy napisać list, czy nie pokazywać się ze wstydu na oczy. Rozważania przerwała wrzawa na drodze, szybki rzut oka wystarczył żeby zorientował się po ochraniaczach na czoło że to Senju. Grupa 5 uzbrojonych ludzi, chyba shinobich. Chłopakowi nie pozostało nic innego jak ucieczka i tak nie miał tu już nic do roboty. Wycofał się cicho i skrył za krzaki. Podbiegli do ostatniego żywego na polu walki ucznia dojo i próbowali dojść do ładu z nim i dowiedzieć się co się tu stało. Ale tamten szlochał i wymiotował. 2 z nich wzięło go pod pachy i ruszyli w stronę dojo. Ale pozostała 3 obleciała szybko trupy identyfikując je na oko. Nie mogli wiedzieć że Miecznik miał jeszcze 2 katany na plecach, więc nie zorientowali się że zostały ukradzione. Jednak jeden z nich zwrócił uwagę że przy jednym z odzianych w kimono ludzi niema katany. Jiro cały czas schowany za krzakami oczekiwał co się stanie. Na jego nie szczęście brak katany na polu walki, zmusił jednego z przybyłych to przyjrzenia się śladom walki. Znowu pech młodego użytkownika sharingana, ponieważ tamten jak można było usłyszeć podczas rozmowy dwóch Senju był tropicielem. W tym momencie nasz bohater zorientował się że katana którą podniósł, była zakrwawiona i kapała na ziemię. A krople krwi na ziemi prowadziły do jego kryjówki. Tropiciel przybyłych wskazał bezgłośnie na krzaki gdzie był ukryty, i w tym momencie 2 shinobich skoczyło do przodu i pobiegło do krzaków gdzie trop prowadził do opętanego chłopaka. Młody Uchiha nie wiele myśląc obrócił się i zaczął razem z kataną uciekać ile sił w nogach. To że by był ranny przemawiało na jego korzyść i mógł spokojnie uciekać. Usłyszał za plecami- Wasza 2 zajmijcie się tym płaczącym, a ty Toshio prowadź jako tropiciel żebyśmy nie zgubili jego tropu. Aoi lecisz z nami. We 3 go dorwiemy tylko uważać skoro przetrwał bez ran tą masakrę to znaczy że jest silny. Wnioskować można było że będzie go ścigać 3 wrogów w tym jeden tropiciel. Miał kilka opcji, uciekać traktem prosto do swojej prowincji po prostej drodze. Miał nad nimi przewagę odległości, do tego wątpliwe żeby chcieli się wdać w walkę nie na swoim terenie. W końcu byli tylko strażnikami na granicy. Mógł też uciekać na bagna, i liczyć że ich zgubi ponieważ jak tylko zniknie za krzakami to to tropiciel co chwila będzie musiał szukać tropu. A sensora nie maja o czym świadczy to że go wcześniej nie zauważyli. Motywacją do podjęcia decyzji było kilka shurikenów które latały sobie za jego plecami uderzając o ziemię blisko niego.

Jak coś pisz w tym temacie gdzie uciekasz, (walki nie polecam xD, jak już koniecznie zajumałeś trupowi katanę która warta jest jakieś ponad 4 razy tyle ile dostaje się za taką misję to troszkę się pomęczysz, no chyba że zrobisz teraz głupotę i kopniesz w kalendarz :v )
Masaru
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Jiro » 29 wrz 2016, o 22:27

Młodzieniec miał już iść, którąś z pobocznych ścieżek, gdy nagle, na jednej z głównych dróg, pojawiło się pięciu uzbrojonych shinobi, wyglądali na patrol Senju. Jiro schował się więc w pobliskich krzakach, a następnie mimowolnie przyglądał się sytuacji, Senju chcieli dowiedzieć się czegoś od płaczącego nastolatka, jednego z dwóch, pozostałych przy życiu uczniów Miecznika. On jednak nie potrafił się opanować, w konsekwencji, ich pytania pozostały bez odpowiedzi, a oni sami nie dowiedzieli się od niego, niczego nowego. Dwóch z nich wzięło go pod pachy i próbowało ogarnąć, oraz doprowadzić do dojo, reszta się rozglądała, nie zauważyli jednak, iż Miecznik nie posiada dwóch, z czterech katan, a było to dziwne, między innymi dlatego, iż te, które miał, pozostały w pochwach, mimo iż on walczył, no ale cóż, najwyraźniej o tym nie pomyśleli. Niestety, któryś z nich zauważył, iż jeden z trupów nie miał katany, oczywiście była to ta sama, którą zabrał młodzieniec, "Cholera... naprawdę?" na dodatek ociekała krwią, a ślad prowadził do jego kryjówki, nie było ciekawie.
Młodzieniec bez zastanowienia, zaczął uciekać, za sobą usłyszał jeszcze polecenia jednego z shinobi, zapewne przywódcy grupy, czuł, iż ma ich na ogonie, a shurikeny, które co raz to trafiały w ziemię, lub drzewo, gdzieś za nim, tylko go w tym upewniały. Dostał zastrzyku adrenaliny, podczas walki, jego organizm nie wykorzystał wszystkich jej zasobów, a teraz, mimo iż psychicznie nie odczuwał strachu, ciało zaczęło wydzielać dużo tegoż hormonu. Dodało mu to niezłego powera w nogach, przynajmniej tak się czuł, mimo tego, musiał obmyślić jakiś plan. Nie zajęło mu to długo, gdyż widząc, iż miał do wyboru dwie drogi, do których się zbliżał, musiał wybierać szybko.
Pierwszą rzecz, którą zrobił, by wdrożyć swój plan w życie, było upewnienie się, że nie widzą go wrogowie, jako że powinien teraz być w lesie, to zrobił cokolwiek, by na chwilę zniknąć im z oczu, chociażby pobiegł pomiędzy drzewami, lub buszem (zrobił to, gdy był praktycznie na początku moczarów i drogi). Dzięki przewadze w odległości, powinien mieć czas, by wykonać kilka pieczęci, a dokładniej trzy, po ich wykonaniu, pojawiły się dwa iluzoryczne klony, jednemu rozkazał biec w moczary, chlasną kataną tak, by krew poleciała śladem tegoż klona i przetarł ostrze wewnętrzną stroną marynarki, nadal biegnąc. Drugi klon zaś, pobiegł zupełnie w inną stronę, niż były moczary i droga, biegł w stronę przeciwną od drogi i jednocześnie nie wchodząc w obszar moczarów. A prawdziwy Jiro, pobiegł drogą, a raczej trzymając się nieco dalej, od niej samej, tak by mieć ją na widoku, lecz by nie wpaść na ewentualny patrol. Powinno mu się udać zmylić większość, jak nie wszystkich wrogów, a prawdziwy Jiro, mając przewagę, w postaci odległości i klonów, które rozproszą przeciwnika, powinien dobiec do granicy Shinrin i Sogen.

Spoiler: pokaż
Chakra: 38%

Wykorzystane Techniki:

Nazwa
Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran → Wąż → Tygrys

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 5% | D: 4% | C: 3% | B: 2% | A: 1% | S: 1% | S+: 1% (za 2 iluzje)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Prosta technika Ninjutsu, która polega na stworzeniu iluzji nas samych. Przy jej pomocy – w zależności od kontroli chakry – jesteśmy w stanie stworzyć od jednej do kilkunastu iluzji, które wyglądają jak my i robią to co zasugerujemy. Oczywiście iluzje nie są materialne, więc każde uderzenie w nie kończy się ich rozwianiem. Warto również zauważyć, że iluzje nie wydają żadnych dźwięków, dodatkowo nie rzuca swym "niematerialnym" ciałem cienia, a także nie potrafią poruszać żadnych przedmiotów.


Wykorzystana Chakra: 5%


Gdy uda mu się uciec:
Skąd: Shinrin
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 17:40
Środek transportu: Nogi
Jiro
 

Re: Obszar graniczny

Postprzez Masaru » 1 paź 2016, o 11:37

Sztukmistrz - Jiro - Post #31
Jiro wykonał swój plan, można powiedzieć że nawet szkoda że wpadł na taki dobry pomysł bo odbyło się bez walki. Znaczy szkoda dla istoty wyższej która pewnie chciała zobaczyć krwawą jatkę, bohater pewnie był zadowolony. Kopie doskonale odwróciły uwagę od oryginału, a 3 ścigających rozdzieliła się i za prawdziwym pognał tylko jeden ścigający. Pogonił go chwilę, a potem zatrzymał się zaklął i wrócił do swoich kompanów. Młody Uchiha był wolny, i miał swoją upragnioną katanę. Do zleceniodawcy nie było warto nawet iść, ponieważ zawalił misję. Powinien mu wysłać liścik, albo posłańca ponieważ to wstyd. Wstyd 2 shinobich ruszyło na misję, a wraca jeden bo drugi uciekł do tego nie dał rady zrobić tak prostej rzeczy jak sprowadzenie jednego człowieka. Do tego jeszcze przez niego doszło do krwawej masakry z udziałem młodej dziewczynki. Można to było przecież inaczej rozegrać. Ale trudno mleko się wylało. Pewnie gdyby na misji zamiast czarnowłosego był jego towarzysz strażnik z muru pewnie by to ogarnął może nawet bez krwawo. Ale nie bądźmy zbyt surowi, w końcu dopiero się uczy, a jego plany były nawet dobre. Tylko na samym początku obrał złą stronę. Zawsze mogło być gorzej. Nie mając już nic tutaj do zrobienia udał się w tylko sobie znaną stronę.


https://scr.hu/qkAWan
1- Da radę uciec z kataną
2- Potknie się i wyleci mu katana, ale da radę uciec
3- Potknie się i nie da rady uciec co zmusi go do walki (ale ma katanę)
4- Da radę uciec z kataną
5- Katan mu wyleci z rąk, kiedy będzie robił unik przed atakiem przeciwnika.
6- Ucieknie ale spotka grupę strażników na drodze
Nagroda do odebrania po akcepcie: 50 Ph i Katana. ( nie wiem czy ci pozwolą ją zatrzymać, ale wydaje mi się że ci się należy)

z/t
Masaru
 


Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość