Fukurō

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Re: Fukurō

Postprzez Saburō Hokusai » 28 kwi 2018, o 13:40

Trzeba było przyznać, że chłopak jej do tej pory stoczył tylko jeden pojedynek z jakimkolwiek shinobi, którym był Oshi, a i tak walka za długo nie trwała. Był to jego pierwszy raz, kiedy napotkał tego typu techniki, ale nie mógł im odpuścić, po prostu nie mógł. Raz, że obrazili jego wizerunek i dwa, obrazili jego Pana. Unosząc rękę do góry uśmiechnął się pod nosem. Wiedział co to spowoduje, więc tylko czekał na efekty. Nawet się nie przejmował bólem spowodowanym przez cięcia. Odkąd jego wiara ostatnio się umocniła zauważył, że zwiększyła się także jego regeneracja. Takie płytkie cięcia znikały dosyć szybko, dlatego mógł się zająć kontrą. Jeden, który go trzymał natychmiastowo padł na ziemię będąc sparaliżowanym, zaś drugi zadał mu płytką ranę w szyi co przypłacił zdrętwienie mi ręki. Gdy tylko zauważył, że ma szansę wziął do swojej lewej ręki kij, a następnie rzucił się na chłopaka ze sparaliżowaną ręką. Wiedział, że tamten jest w gorszym stanie i ten by zdążył uciec, tamten niekoniecznie. Właśnie dlatego najpierw postanowił załatwić chłopaka z nożem, choć już w sumie go nie miał. Podbiegł i zadał mu jeden cios w kolano, a następnie pięć mocnych w głowę. Miał nadzieję, że to zabije chłopaka. Gdy już rozprawił się z jednym podszedł do drugiego i również zaczął go bić po głowie, dopóki by nie umarł.
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
Gracz nieobecny
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 15:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596

Re: Fukurō

Postprzez Ichirou » 30 kwi 2018, o 17:39

Misja rangi D
15/15



Zwykłe żarciki. Głupoty, które zrodziły się w niedojrzałych głowach. Naturalny efekt nudy. Niby śmieszne pomysły, będące jednymi z wielu. Wybryk jak każdy inny, typowy dla szukających wrażeń młodzieńców.
Ot, drobnostka, można byłoby rzec.
Drobnostka, która kosztowała ich życie.
Nikt nie spodziewał się, że sytuacja może rozwinąć się w taki sposób. Przecież to były wciąż dzieciaki. Infantylność i brak większego pomyślunku był ich domeną. Chcieli się tylko pobawić, zabić czas, sprawdzić swoje umiejętności, popisać się elementarnymi technikami ninjutsu, które udało im się opanować.
Kto by przypuszczał, że bawiąc się w głos boga śmierci przywołają jego prawdziwego wyznawcę?
Saburō był pozbawiony jakichkolwiek skrupułów. Nawet nie musiał się zastanawiać nad wymiarem kary. Od razu, bez cienia wątpliwości, zdecydował się wymierzyć im pierwszą i ostatnią lekcję. Chociaż czy ten akt skrajnej przemocy można było w ogóle nazwać lekcją?
Owszem, chłopcy próbowali uciec na wszelkie możliwe sposoby, ale jedynie odkładali w czasie nieuniknione. W końcu zostali potraktowani elementem błyskawicy, a to ograniczyło w dużym stopniu ich żwawość. Drewniany kij poszedł w ruch. Nastąpił cichutki świst powietrza, a zaraz po nim rozległo się łupnięcie wynikające z solidnego uderzenia w kolano, które obaliło młodzieńca na glebę. Moment później Jashinista już tylko dokonał egzekucji nad bezbronną ofiarą. Uderzył raz, drugi, trzeci. A potem jeszcze raz i jeszcze aż, aż w końcu kij rozłupał czaszkę nieszczęśnika, z którego już uszyło życie.
Drugi z chłopców, będący świadkiem tego przerażającego, makabrycznego aktu stracił chęci do jakichkolwiek żartów na resztę swojego życia. Ta reszta życia w jego przypadku niestety nie trwała zbyt długo. Czarnowłosy młodzieniec chciał uciekać, ale nie był w stanie. Był niesamowicie przestraszony, zlany zimnym potem, blady, a chyba i nawet popuścił w spodnie. Smętny, bezduszny oprawca podszedł do niego spokojnie i powtórzył to samo, co uczynił na jego koledze. Zmierzający w jego kierunku kij był ostatnią rzeczą, którą widział.
Potem były już tylko objęcia Jashina. Albo pustka. Albo coś innego.
Saburō pozostał sam pośród żywych. Niezdolny do jakiegokolwiek współczucia, stał nad ciałami skatowanej na śmierć dwójki. Czy był z siebie zadowolony? Cieszyło go zabicie dwójki dzieciaków za zwykłą błahostkę? A może to wcale nie była błahostka?
Tak czy inaczej, nie było już dowcipnisiów, nie było głosu Jashina, był tylko posępny oprawca, który mógł wrócić do rzeczy, którymi wcześniej się zajmował.
Jeżeli był zainteresowaniu w grzebaniu po ciałach zmarłych, to mógł przy nich znaleźć nieco grosza. Warto jednak nadmienić, że nie obmacywanie obsranych, obsikanych zwłok raczej nie należało do przyjemnych doświadczeń.

Misja zakończona.
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3245
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Fukurō

Postprzez Saburō Hokusai » 2 maja 2018, o 15:00

Jak można się domyślać, wyznawca nie jest typem zwykłego człowieka. Każdego z nich łączyły dwie rzeczy. Wiara oraz śmierć. Dla nich, obraza Jashina była najgorszą rzeczą jaką można było zrobić i przesądzała ona o śmierci drugiej osoby. W takich sytuacjach nie było współczucia, bo to staruszek, kobieta czy dziecko. Trzeba było wyeliminować tą osobę, a przynajmniej tak właśnie się zachowywał Hokusai. Dopadł dwójkę dzieciaków. Zapewne się tylko bawiły, ale gdyby przepuścił taki wybryk, ludzie mogli by się za bardzo zapuścić, co skutkowałoby tym, że czuli by się bezkarni. Dzięki temu będą wiedzieli, że nie są bezpieczni jeśli będą obrażać tego Boga, a ta dwójka poniosła karę. Jashinista zabił ich i żeby odkazić to miejsce od takich wybryków i przeprosić Jashina, namalował krwią tych dzieciaków na ziemi duży symbol Jashina, a następnie przeszukał zwłoki. Monety zabrał ze sobą, a resztę zostawił. Położył dwa ciała na namalowanym wcześniej symbolu, a następnie pomodlił się do swojego Boga. Po tym wszystkim wyruszył w drogę. Chciał zniknąć póki co z tych terenów, ponieważ przebywał tu już dosyć długo, a teraz postanowił popłynąć statkiem na pewną wyspę. Niezwłocznie ruszył do portu odkładając swój kij na plecy.

Z/t
Avatar użytkownika

Saburō Hokusai
Gracz nieobecny
 
Posty: 290
Dołączył(a): 26 gru 2017, o 15:44
Wiek postaci: 18
Ranga: Wędrowiec
Widoczny ekwipunek: Metalowa kosa na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4596

Re: Fukurō

Postprzez Tsuyoshi » 7 wrz 2020, o 23:16

Dziwna była to misja… Żeby od tak ściągać ludzi z patroli, aby upolować jakiegoś dzikiego z terenów zza muru? Cały czas zastanawiał się nad tym, co czeka ich w miejscu do którego mieliby się udać. I czy nie będzie to pułapka. Przynajmniej nie muszą doprowadzać go żywego - nie to, co w poprzedniej misji, gdzie tamta musiała przeżyć za wszelką cenę. Celem Tsu była brama przy której musiał poczekać na swojego towarzysza - ten, jak się okazało, też musiał udać się po swój sprzęt. Wygląd Senju zmienił się diametralnie w porównaniu z tym, co zaprezentował na samym początku. Całkowicie zmienił swój strój, do tego doszły torby, kabury, no i miecz, rzecz jasna. Rękawiczki z blaszkami też mu się przydadzą, choć trochę. Nigdy nie zdarzyło mu się parować ciosu w taki sposób, ale hej! Zawsze musi być ten pierwszy raz, prawda? Byleby nie był tym ostatnim, który zniweczy wszystkie plany.

Nie czekał długo, całe szczęście Ryu należał do szybkich ludzi, a raczej tych, co wiecznie się spieszą - choć rozumiał to, misja wymagała takiego podejście. Liczyła się każda sekunda, co nie zdziwiło go ani troszkę… Chyba każda misja ma w sobie coś z tego, że nie ma czasu do stracenia. Od razu pokierowali się do stajni wynajmując dwa konie. To zmusiło go do paru rozmyślań - po pierwsze, czemu nie dostali koni od władz? W końcu to oni im zlecili wytropić tego gościa. Po drugie - skoro teraz zmuszony był zapłacić to czy potem ktoś mu to zwróci? Niby pierdoły, ale gdyby zebrać to wszystko do kupy to okazałoby się, że całkiem sporo się traci, gdy podróżuje się w taki sposób. Konie nie były tanie, w końcu ktoś zabierał je w daleką podróż, to i płacić musiał sporo.

Po przejechaniu przez bramę machnął w kierunku wioski w geście pożegnalnym. Miał zamiar do niej wrócić cały i zdrowy. Nie zdążył nawet pożegnać się z braćmi i rodzicami, co bolało go niemal tak samo, jak porażki sprzed paru dni. Nie chciał znikać bez pożegnania, tym bardziej, gdy wyjeżdżał na, bądź co bądź, ciężką misję. Fukuro? Nigdy nie słyszał o tej wiosce, albo przynajmniej nie potrafił skojarzyć sobie z niej faktów, albo znał, tylko nie pamiętał. W każdym razie, kierowali się tam i jako, że był to jedyny trop, jaki mieli to nie mogli narzekać.

- Nie, nie znam. A Ty coś o niej wiesz? Jest opuszczona skoro tam się zatrzymał? Nikt, kogo znam, nie pomógłby dzikiemu - tupot koni nieco zagłuszał ich rozmowę, przez co Tsu mówił nieco głośniej niż zazwyczaj. Droga była długa, co nieco martwiło chłopaka, nie chciał odczuć zmęczenia - w końcu w lesie zmęczył się tak szybko, a krążył w nim tylko przez chwilę chodząc nieco szybciej niż zazwyczaj. Miał nadzieję, że tym razem jego wytrzymałość go nie zawiedzie tak, jak zrobiła to poprzednio.

Cały sprzęt na czas podróży znajdował się w jukach. Tsu zabrał ze sobą kilka pochodni, jakiś podstawowy śpiwór, prowiant oczywiście, kilka marchewek dla konia, wodę w manierce, no i w zasadzie to wszystko z rzeczy, które mogłyby wydawać się mniej oczywiste i nie były zabierane przez niego za każdym razem, gdy wybywał.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 393
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Fukurō

Postprzez Hikari » 8 wrz 2020, o 00:57

~ Podopieczny ~
Misja C
Post 7/30+
Tsuyoshi


Opłata za konie nie musiała zadręczać Tsuyoshiego, bo poszła z kieszeni jego partnera. Ten mógł otrzymać gotówkę na potrzebne wydatki od władzy, zażądać zwrotu kosztów albo szastać prywatnymi funduszami nie zaznawszy biedy. Zżerającą ciekawość powinno się wypełnić, a do tego potrzeba zadawać pytania. Inaczej pozostaną nam tylko domysły, których wymieniłem zaledwie garstkę. Szybko te głupoty przegoniły poważniejsze myśli, przy pożegnaniu wioski. Ponownie wyruszał na niebezpieczeństwo bez powiadomienia rodziny, która będzie się martwić. Szczęśliwie wysoką rangą ojciec dowie się o wycieczce więc nie będą się tak zamartwiać nagłym zniknięciem bez krótkiej wiadomości.
- Jest to zrujnowana wioska umieszczona na granicy Shinrin, Sogen oraz Sakai przez co zyskała niezależność. Została zdewastowana po wojnie pod Kodokunayama, gdzie Uchiha tworzyli swoje przeklęte działo. Plotki mówią o armii szkieletów pustoszących to miejsce, ale osobiście w to wątpię. Uwierzyłbyś w chodzące szkielety?
Przez moment się uśmiechnął, zanim zebrało się na nagłe kichnięcie powtórzone dwukrotnie. Po nim wyciągnął chusteczkę, aby się wysmarkać zagłuszając śpiewające w okolicy ptaszki. Nie słyszały waszej smutnej rozmowy, więc wydawały swoje radosne dźwięki nie rozumiejąc o jakiej tragedii opowiadacie.
- Zanim tam dojedziemy musimy umówić strategię, ale tym zajmiemy się jutro.
Pierwszą noc spędziliście w jakiejś przydrożnej karczmie, której Ryu bywał podobno stałym bywalcem zapewniając wam zniżki na posiłek oraz napoje bezalkoholowe. Podobno zatrzymywał się zawsze będąc w okolicy, ale to nic dziwnego przy tak pysznej dziczyźnie łapanej przez ich prywatnych łowców. Ślinka ciekła od samego zapachu, jak przystało bliżej Sakai. Tego wieczora szybko przyszło zmęczenie, które zniwelował porządny sen. Młody Senju uzupełnił swoje pokłady chakry, a ciało świeże i gotowe do działania godzinkę po świcie.
- Słuchaj, gdybyśmy wpadli w zasadzkę... Twoim zadaniem będzie ucieczka i opowiedzenie o tym w stolicy. Ja postaram się wtedy kupić tyle czasu ile potrzeba, wątpię abyśmy poradzili sobie z czekającym na nas wrogiem.
Przedstawił swój plan gdy w teorii byliście pod sporym wzniesieniem z którego dostrzeżecie na horyzoncie cel waszej podróży. Ruiny z jednym źródłem dymu, jakieś dwadzieścia kilometrów do pokonania lasem.
- Opuszczone z pewnością nie są.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2336
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Fukurō

Postprzez Tsuyoshi » 8 wrz 2020, o 01:26

Historia o dziale niegdyś obiła mu się o uszy, fragment wojny, który zyskał wielką sławę - ale, jak to bywa z takimi opowieściami - te znikają gdzieś w odmętach pamięci zastępowane przez trudy codzienności. Dzięki koniom podróż skróciła się parokrotnie. Tsu co rusz wyobrażał sobie, ile mogłaby trwać, gdyby musieli pokonać tak wielki odcinek pieszo. Zmęczenie nie pozwoliłoby im na nic, a stopy, zapewne opuchnięte, w końcu odmówiłyby posłuszeństwa. Może i byli nadludźmi, ale nikt nie lubi otarć, odcisków, czy tym podobnych utrudnień, których upierdliwość bywała na tyle duża, że chciało rzucić się rzucić wszystkie i wyjechać gdzieś w… Bo ja wiem? Las. Niewiarygodna historia mogła mieć w sobie odrobinkę prawdy, w końcu w każdej dało się coś znaleźć, a co do samych szkieletów - Senju był w stanie w to uwierzyć. Skoro on potrafił władać drewnem, wodą i ziemią, to czemu ktoś nie mógłby manipulować ciałami zmarłych? Chakra czyni wielkie cuda, czasami takie o których nikt nie pomyślał, gdyby się z nimi nie spotkał.

- Wiesz, w obecnej chwili jestem w stanie uwierzyć we wszystko, choć faktycznie… Szkielety brzmią niesamowicie, no i mało prawdopodobnie, ale nie mówię, że nie - uśmiechnął się do swojego towarzysza, aby następnie kontynuować drogę w kierunku celu w milczeniu. Ptaki zaiste pięknie dzisiaj śpiewały…

Zatrzymali się w jakiejś karczmie, Ryu był jej stałym bywalcem, co pomogło im w zaoszczędzeniu paru monet. Tsu kupi za nie coś dla rodziców, w ramach przeprosin za nagłe opuszczenie domostwa bez słowa. Muszą się do tego przyzwyczaić. Całe szczęście, ojciec - Keiji - ma dostęp do informacji, co, jak i gdzie, toteż nie grozi im trwanie w niewiedzy. Dziczyzna była przepyszna, no i świeża, pieczona, a nie tak, jak te w domu… Suszone, czy solone. Brak było w nich tego smaku, soczystości, jakiejś sztuki kulinarnej. Ta tutaj natomiast smakowała genialnie, przyprawy czuć było z każdym kęsem, a delikatne mięso rozpadało się w ustach.

- Jasne, mam nadzieję, że wszystko jednak potoczy się zgodnie z tym, co sobie założymy - każdy tak miał. Wierzył w strategię, który sobie postawił za pewnik, bo tak po prostu było łatwiej. Bez zbędnego zmartwienia, czy obaw na temat tego, co stanie się jeśli całość pójdzie się walić przez choćby najmniejszy błąd.

Czas zatem było udać się do swoich pokoi, odpocząć, zebrać siły i przemyśleć wszystko, co działo się do tej pory. Chwila wytchnienia potrafiła czynić cuda. Zasnął szybko, niemal natychmiast po zamknięciu oczu. Łóżko nie było jakoś niewygodne, sypiał na gorszych, więc nie miał prawa narzekać - a nawet, gdyby je miał to i tak by tego nie robił, nie jest taki.

- Nie podoba mi się to - zaczął od razu. Wolał wyrazić swoją opinię natychmiast, bo sam plan był… Kiepski. W momencie, gdy razem ruszyli na zadanie, stali się drużyną. A członków drużyny nie zostawia się wilkom na pożarcie - tak uczył go ojciec i taką zasadą miał zamiar kierować się w życiu. - Albo wracamy razem, albo zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby Cię stamtąd wyciągnąć. Wiem, że jestem tylko Doko, ale nie znaczy to, że nie dam rady. Ty byś mnie nie opuścił, ja też Cię nie opuszczę - choć mówił do wyższego rangą, to chciał, aby ten wiedział, co mu w duszy gra. Najważniejsze było zgranie i chęć przeżycia. Coś jednak nie dawało mu spokoju. Może nie chodziło tutaj o to, że to on miał wrócić do miasta z informacjami, a przez co miał wrócić… W końcu był synem kogoś bardzo wpływowego, prawda? Nie chciał dopuścić do sytuacji, gdzie ważniejsza jednostka poświęca się tylko dlatego, że chroni kogoś, kogo w zasadzie nie powinien chronić. W takiej sytuacji każdy jest równy, nieważne, czy jest to sama liderka, czy wieśniak. Każdy zasługuje na życie… Tak samo, jak i każdego da się zastąpić.

Postanowił nie pytać o powód takiego podejścia do sytuacji, przynajmniej nie teraz. Musiał dać się sobie uspokoić, bo owa strategia wywołała w nim niemałą złość w kierunku ojca. Miał nadzieję, że to nie on maczał w tym wszystkim palce. Wyruszyli zatem w dalszą drogę, w kierunku samej wioski.

- Myślisz, że to może być on? Na jego miejscu nie siedziałbym długo w jednym miejscu - zasugerował nim ruszyli przed siebie.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 393
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Fukurō

Postprzez Hikari » 8 wrz 2020, o 13:50

~ Podopieczny ~
Misja C
Post 9/30+
Tsuyoshi


Chłopcy na wspólnej wyprawie zaczęli się dogadywać, aż nie doszło do przestawienia strategi przez starszego rangą w przypadku natknięcia się na zasadzkę Uchiha. Nakazał Tsuyoshiemu natychmiastową ucieczkę do wioski, na co sumienie nie potrafiło mu pozwolić. Wyruszyli jako drużyna, powrócą również jako drużyna. Swoich się nie zostawia pod murem. Myślenie godne szacunku, bo znajdą się wykorzystujący sytuację do ucieczki i ratowania własnego tyłka. Znaleźć dobrego i zaufanego kompana to skarb.
- Rozumiem twoje nastawienie, ale są rzeczy ważniejsze niżeli moje życie. Jesteśmy shinobi, nie bohaterami, dlatego musimy się liczyć czasem z koniecznymi ofiarami.
Westchnął zwracając pochmurną twarz w kierunku czyściutkiego, niebieskiego nieba.
- Gdybyśmy zginęli obaj podczas zasadzki Uchiha...Te chuje z pewnością zaatakują wioski bliskie granicy, a my nie przygotujemy żadnej obrony. Możesz mnie znienawidzić, ale musisz ostrzec Shinrin. Oczywiście mogli też mówić prawdę o jakimś dzikim zza muru, wtedy pozbędziemy się zagrożenia wspólnie.
Jego słowa były zupełnie inne od wizji złotookiego Senju, któremu ojciec zawsze wmawiał wierność wobec drużyny. Czy prawidłowo? A może mieszał w zawodem własne przekonania? Z tego powodu w zespole podczas jazdy na wyżynę doszło do nieporozumień, które musiały zostać wyjaśnione przed ruszeniem z szczytu. Ryu zarządził postój, do czasu uzyskania kompromisu. Siedząc na koniu podziwiał łono natury, w tym malutkiego jelenia przebigającego pomiędzy drzewami poszukującego prawdopodobnie rodziców. Dorosłych w okolicy nigdzie nie dostrzegaliście.
- Wątpię abyśmy mogli mierzyć dzikich naszą miarą. Podejrzewam, że skoro uciekł przez mur jest zdolny do wszystkiego.
Spróbował odpowiedzieć na pytania odnośnie dymu, ale sam był zmieszany na twarzy.
- To jak, wykonasz moją prośbę?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2336
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Fukurō

Postprzez Tsuyoshi » 8 wrz 2020, o 14:50

Wszystko, co mówił Ryu było jak najbardziej normalne w ich pozycji. Miał rację z tym, że byli żołnierzami, a zatem musieli przedkładać dobro misji i klanu nad swoje życia. Tsu to rozumiał, wiedział to od samego początku, ale nadal miał małą nadzieję, że gdy dojdzie do takiej sytuacji, to ta obróci się ku nim dając możliwość przezwyciężenia wszystkich przeciwności losu. Niestety, nawet jeśli nie zgadzał się z wydanymi rozkazami, musiał finalnie na nie przystać. Nie czuł żalu do swojego towarzysza, takie mieli zadanie, a tłumaczenie, które mu zaserwował przekonało chłopaka.

- Chyba nie mam wyboru, co? - Odpowiedział pytaniem retorycznym. Choć nie widziało mu się zostawiać swojego kumpla, jeśli sytuacja będzie tego wymagać, zrobi to. Nie chciał narażać innych wiosek, innych ludzi, tylko dlatego, że wykazaliby się niekompetencją. - Powiedz mi, Ryu, czy to przez to, że moim ojcem jest Generał Keiji? Bądź ze mną szczery. Czemu to ja mam pobiec do wioski, a nie Ty? Dla klanu w obecnej sytuacji jesteś o wiele ważniejszy ode mnie, a ja przed chwilą zawaliłem misję, która wydawała się być łatwa - musiał zapytać. Każdy głos w jego głowie mówił, że to głupi pomysł, bo przez to sam Ryu mógł dowiedzieć się o pochodzeniu Tsu - to i tak było wiadome, przecież mieszkał w tym samym domu, co Keiji, no i odwiedza go co jakiś czas w biurze w budynku, gdzie znajduje się siedziba władzy.

Senju Keiji, jako ktoś bardzo szanowany, i choć Tsu tego nie chciał, mógł mieć na wszystkie te rzeczy jakiś wpływ. Jego syn został przyjęty pod skrzydła jednego z wybitniejszych dowódców - Senju Kogane, który zajmuje się koordynowaniem oddziałów wspaniałych ninja służących klanowi. U niego nie ma słabych punktów. A blondyn coraz bardziej czuł się, jak jeden z nich… Mógł przesadzać, owszem, głównie dlatego, że nienawidził porażek, a te goniły go jedna za drugą. Zaczęło się od spotkania z członkinią klanu Yamanaka, która od tak postanowiła wyjść zasypując go zapewnieniami, że to nie jego wina - choć nią musiała być, to było bardziej niż pewne. Problemy w treningach, potem nieudana misja w pogoni za Kahori z której musiał się tłumaczyć… Ale Kogane go bronił, o dziwo, nie poniósł za to żadnych konsekwencji poza przełknięciem goryczy porażki.

- Może po prostu szuka lepszego życia, bo tam warunki muszą być okropne - starał się zrozumieć człowieka za którym przyszło im gonić. Może i to źle, że w ogóle chciał tak do tego podejść? Nie mógł patrzeć na niego, jak na człowieka, a raczej, jak na cel, który trzeba wyeliminować. Totalna dehumanizacja była jedynym wyjściem, aby uniknąć wyrzutów sumienia… Ale na to kiedyś jeszcze przyjdzie pora. Teraz rozmyślał nad tym, jak podejść do całej sytuacji tak, aby nie dać się zobaczyć albo, co gorsza, złapać w pułapkę.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 393
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Fukurō

Postprzez Hikari » 8 wrz 2020, o 16:00

~ Podopieczny ~
Misja C
Post 11/30+
Tsuyoshi


Postawiony pod ścianę, zalany argumentami Tsuyoshi ustąpił z swojego stanowiska ratowania nowo poznanego kolegi. Zrozumiał, że misja jest ważniejsza niżeli życie uśmiechającego się Ryu, który kiwaniem głowy wyraźnie nie zostawiał wyboru. Jego pewność siebie została przełamana gna wspomnienie o powiązaniu z generałem Keiji'm, wyraźnie zaskoczony takowym faktem. Sama twarz zdradzała odpowiedź, że za postanowił się poświęcić z zupełnie innych powodów. Tylko jakich? Były one sensowne?
- To tłumaczy skąd stać was na tą wielką willę, którą widziałem wcześniej. Powinienem się domyślić.
Proste stwierdzenie, po którym śmiechem wywołał małą reakcję łańcuchową. Zaczął ponownie kaszleć, albo jak kto woli kupował kolejne sekundy na sformułowanie idealnej odpowiedzi w głowie. Musiał powstrzymać towarzysza od impulsywnego działania wbrew danemu przed momentem słowu.
- Nie znam twoich umiejętności, przez co zakładam mieć większą szansę na powstrzymanie wroga od ewentualnego pościgu. Zostałem też wybrany na dowodzącego tej misji, nie jestem szują każącą się poświęcać swoim podwładnym więc zapomnij o zmianie naszych ról. W ten sposób mnie obrażasz.
W niebieskich oczach pojawił się gniew? Pierwszy raz od spotkania zmarszczył brwi, ale odwrócił głowę i pośpieszył konia aby przeszedł do spokojnego truchtu. Zmniejszając tempo mogliście zwracać większą uwagę na teren, wjechaliście do lasu otaczającego wioskę pełną krzaków. Idealnych miejsc na pułapkę nie zliczyć na palcach, a żadnego nie wykorzystywano. Jedynie niepokojąca była zdecydowanie niska aktywność zwierząt. Żadnego królika, jelenia, wiewiórki, czy czegokolwiek od kilkunastu minut. Jedynie ptaki kontynuowały swoje śpiewy jak całą podróż.
- Miejmy nadzieję, że ma tak proste pobudki. Chodźmy się przywitać.
Ruiny wioski otaczała polana, wycięta przez mieszkających tam dawniej rębaczy. Wioska drewnem stała, w tym przodowała, tym handlowała. Widać było kilka niesprzątniętych pni w ziemi, z których ewentualna krew została zmyta przez opady. Będąc blisko dym był niedostrzegalny, ale znajdował się w samym centrum dokąd się udaliście. Na miejscu poza zdemolowaną okolicą zastali niewielkie ognisko, które wciąż posiadało odrobinę żaru. Ktoś musiał z niego korzystać maksymalnie pół godziny temu.
- Więc musimy się bawić w kotka i myszkę co? Ciekawe czy nas dostrzegł. Jak myślisz powinniśmy się rozdzielić?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2336
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Fukurō

Postprzez Tsuyoshi » 8 wrz 2020, o 16:36

W lesie czuli się, jak w domu - w końcu przypominał im o tym, co zostawili za plecami dzień temu. W zasadzie to rezydowali tam tylko na jakiś czas, gdy mieli chwilę odpoczynku między misjami, których swoją drogą było coraz to więcej. Tsu nie komentował wzmianki o willi. Ta faktycznie wyróżniała się na tle innych domów w okolicy w której stała. No i każdorazowo przychodził tam ktoś ważny, czy to na wizytę do ojca, gdy ten akurat był w domu, czy też na kolację - której istnienie było raczej oczywiste - każde zaproszenie było zagrywką polityczną. Jak ktoś przyszedł - to dobrze, Keiji mógł zaskarbić sobie ich lojalność, jeśli natomiast nie odpowiadali to i jeszcze lepiej, gest był dobry, a matka miała wolne. Tsu jednak brzydził się takiego podejścia do całej sprawy. Przemawiać miały czyny, a nie puste gesty o których wiedział każdy, a mimo to nabierał się na nie.

- Wybacz, nie chciałem Cię urazić - wtrącił się jeszcze zanim dotarli do wioski. Nie miał złych zamiarów, bo jedyne, czego tak naprawdę chciał to to, aby oboje wrócili cali i zdrowi do stolicy. Poza tym, jak wyglądałby w oczach ludzi, którzy go oceniali, gdy ktoś, kto miałby zdać raport na końcu od tak nie wróciłby z misji? Tsu w taki sposób na pewno nie zaskarbiłby sobie ich sympatii, a tym bardziej poparcia. Z drugiej strony, lepiej było być żywym i móc nadrobić utracony honor w inny sposób, niż martwym. Jeśli sytuacji będzie tego wymagać, Tsu porzuci swojego towarzysza, w końcu takie właśnie miał rozkazy, prawda?

Wioska otoczona polanką. Słabe miejsce, jeśli chodzi o wariant taktyczny, czy też możliwość ucieczki. Na takiej polanie łatwo jest dostrzec, czy też dogonić kogoś, kto nią ucieka. Nie ma gdzie się skryć, a do tego konie potrafią rozwinąć tam naprawdę duże prędkości.

Na miejscu nie spotkali nikogo, a przynajmniej tak im się wydawało. Sam Tsu starał się zachować ostrożność rozglądając się wokoło. Na razie nie zauważył nic podejrzanego, więc nie wszczynał alarmu, ale… Ognisko wciąż było świeże. Zeskoczył więc z konia, zostawiając go dość blisko obozowiska. Starał się dostrzec tutaj coś, co mogło nakierować go na pochodzenie jegomościa, który tu rezydował. Może jakaś… Bo ja wiem, pamiątka? Odcisk buta po którym mógłby ocenić jakiej mniej-więcej wysokości jest ten gość? Może jakieś pozostawione żarcie, które upolował? Starał się zwracać uwagę na dosłownie wszystko, co tylko wpadło mu w oko. Nie odchodził za daleko, bo nie miałoby to wówczas sensu, jeśli nie natknął się na nic przy samym ognisku.

- Żar jeszcze się tli, nie może być daleko. Wydaje mi się, że mógłby tu nadal być. Wszędzie wokół jest polana, a w lesie najpewniej by się na nas natknął - podzielił się swoimi przemyśleniami z towarzyszem. Wierzył, że gość nie był na tyle głupi, aby uciec polaną. Do tego na pewno był zmęczony po tym wszystkim co przebył. Nieważne, jak silny nie jesteś, zawsze trzeba odpocząć. - Chyba, że to pułapka. Trzeba uważać - dodał jeszcze, zwracając uwagę na to, że nadal nie wiedzieli, co było ich celem.

- Możemy się rozdzielić, byleby nie za daleko. Maksymalnie dziesięć, może piętnaście metrów. Taki dystans prześmignę nim mrugniesz okiem - uśmiechnął się do Ryu. Choć miał lekkie wrażenie, że za bardzo przejął inicjatywę, to w końcu miał się wykazać, pokazać, że poprzedni błąd na misji nie był tak do końca jego winą. Cały czas był bardzo ostrożny, przyszykowany do ewentualnego uniku, czy też ataku ze strony przeciwnika. Ten mógł być gdziekolwiek. - Na pewno nie korzysta z Suitonu, inaczej ognisko byłoby kompletnie wygaszone - być może była to tylko luźno rzucona teza, ale chciał dzielić się wszystkim, co spostrzegł.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 393
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Fukurō

Postprzez Hikari » 9 wrz 2020, o 11:49

~ Podopieczny ~
Misja C
Post 13/30+
Tsuyoshi


Napięcie przez nieodpowiednie pytanie stała się nerwowa, można zrozumieć dwojako. Postanowił postawić grubą linię, której lepiej nie przekraczać. Tsuyoshi dochodząc do niej szybko się wycofał, a Ryu wedle już zwyczaju zakaszlał z spokojniejszym spojrzeniem. Uspokoiwszy się kiwnął głową potwierdzając przyjęcie przeprosin i skupił na rozglądaniu po okolicy wypatrując ewentualnej pułapki. Żadnych śladów nie dostrzegliście, poza tym przeklętym ogniskiem poddanym analizie.
- Też myślę, że kryje się jeszcze w ruinach.
Wypatrując odcisków wiele było obecnych, w różnych kierunkach. Ktoś tutaj przebywał przynajmniej kilka dni, przez co znalezienie ostatnich było niemożliwe. Rozmiar ich był sporawy, dodatkowo należał on do mężczyzny. Jednego i tego samego, rozwiewając ewentualne wątpliwości. Nic więcej nie znalezione przy ognisku, musiał zdążyć to ukryć widząc was jadących polaną. Akoraito zszedł z konia znajdując miejsce, aby takowego przywiązać. Zabezpieczyć przed ucieczką i odłożył przy nim swój plecak nie wyciągając z niego niczego.
- Rozdzielając się na jedyne piętnaście metrów nie zdążymy przeszukać całego obszaru przed zmrokiem. Dodatkowo jeżeli pójdziemy na północ, a będzie się ukrywać na południu nie wiem czy go łatwo dogonimy skoro oddziały z muru miały problem. Upierdliwa sprawa...
Westchnął spoglądając na wielką górę widoczną daleko na horyzoncie, którą wskazał nagle wskazał palcem zmieniając zupełnie temat.
- Nazywają ją Kodokunayama i jest już na terenach Sakai. Przy niej działa się ostatnia wojna z Uchiha w której umarł poprzedni lider Uchiha. Chuje nie tylko zawarli pakt z Akimichi przeciwko nam, ale jeszcze stworzyli działo z szczepu Jugo. Jak opowiadał ojciec jeden strzał prawie pogrzebał szanse na wygraną, gdyby oddali drugi Shinrin przestałoby należeć do naszego rodu. Szczęśliwie ktoś ich powstrzymał.
Ni z gruchy, ni z pietruchy opowiedział dość smutną historię w której niemożliwe aby uczestniczył samodzielnie. Wyruszyłby na wojnę mając jakieś dwanaście lat? Czasy były ciężkie, ale nie tak drastyczne.
- Powiem szczerze, że wolałbym się rozdzielić w dwóch różnych kierunkach. Z jednym zmęczonym przeciwnikiem wierzę, że sobie poradzisz. Ewentualne posiłki bardzo łatwo wypatrzymy, wtedy moglibyśmy się spotkać przy koniach. Każdy się potyka na starcie, nie inaczej było u mnie. Tylko dla upewnienia się czy to dobra decyzja, mógłbyś mi powiedzieć jak dobrze posługujesz się naszym kekkei genkai?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2336
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Fukurō

Postprzez Tsuyoshi » 9 wrz 2020, o 13:14

Odcisków stóp było pełno. Na szczęście był to jeden gość, więc Tsu nie miał już nic przeciwko przed tym, aby się rozdzielić. Uważał, że dałby radę poradzić sobie z niemal każdym przeciwnikiem, przynajmniej na razie, bo jeszcze nikt nie miał okazji zweryfikować, jak byłoby naprawdę. Jednak walka z wyimaginowanym przeciwnikiem nie równa się tej, gdzie walczy się o swoje życie, prawda? Samo podejście do sytuacji naszego wroga jest wtedy bardziej… Zażarte, bardziej dzikie i nieprzewidywalne. Tym bardziej, jeśli miałby to być jakiś dziki zza muru, Ci najpewniej walczą jeszcze inaczej niż reszta z kontynentu. Musiał uzbroić się w cierpliwość, nie szarżować głupio przed siebie, bo ten ktoś może nadal tu być. Ryu potwierdził jego domniemania. Ucieczka na takim terenie byłaby głupia, więc gość musiał postawić na zasadzkę i wyłapanie ich pojedynczo. Na szczęście mógł być zmęczony, co znacząco poprawiłoby szanse w pojedynku jeden na jeden.

- Dobrze, wezmę północ w takim razie - skinął głową w jego kierunku, po czym podniósł się z kucków. Musiał zabrać swój cały sprzęt z konia zakładając go tak, jak zawsze. Miecz cały czas był w gotowości, aby ewentualnie sparować atak z zaskoczenia. Tsu ufał swoim umiejętnością, toteż nie uważał, że cofanie się będzie potrzebne, no chyba, że faktycznie będzie potrzebne - jest mądry - zauważy, jeśli zajdzie taka potrzeba. - Oddziały na murze to nie Senju - skomentował jeszcze ostatnie stwierdzenie. Widać było, że jego wiara w klan była ogromna, skoro potrafił zaznaczyć, że nawet Ci z muru nie równali się jego rodowi. Może i takie podejście było irytujące dla wielu, ale takie właśnie było. Dla niego Senju to potęga i nic tego nie zmieni, nawet porażki podczas wojen. Co nie oznacza, że chłopak lekceważy kogokolwiek, oj nie. Zawsze podchodzi do wszystkiego na poważnie. Można by uznać, że nawet podczas walki z jakimś dzieckiem, nie osiadłby na laurach, czy też nie wziął go na poważnie - on zawsze daje z siebie sto dziesięć procent, nieważne, czy ma pewność, że kogoś zmiażdży za pierwszy razem, czy za dziesiątym.

- Ojciec opowiadał mi o tej bitwie. Nie mógł w niej uczestniczyć, bo wcześniej odniósł rany, które nie pozwalały mu walczyć na froncie, ze swoimi. Gdyby nie to, to może zginęłoby mniej naszych - Keiji był wielkim generałem, takim, który nie ponosi porażek. Takim, który wiedział, co robić za każdym razem, nieważne od panującej sytuacji. Jednak zabrakło go wtedy - choć Senju mieli wtedy swoje triumfy, tak nie wszystko zawsze szło po ich myśli. Ryu wiedział wiele rzeczy, o wiele więcej niźli Tsu - ten pochodził z bogatej rodziny, uważał jednak, że historia to nie jego bajka. Ta niosła ze sobą tradycję i ponoć potrafiła się powtarzać… Ale jakoś nigdy go to nie przekonało. Doceniał jednak tak malutkie gesty dzielenia się wiedzą, w końcu to wzbogaca go jako człowieka. Tamta bitwa rzeczywiście była okropna…

- Tak, jak mówiłem. Biorę północ - przytaknął jeszcze raz wcinając się lekko w zdanie. Wtedy też padło pytanie, którego nie chciał za bardzo usłyszeć. Jego twarz nieco zbladła, jakby z obawy przed reakcją na odpowiedź. Nikt nie chce, aby ktokolwiek podważył jego oddanie klanowi poprzez pryzmat tego, jak opanował kekkei genkai. Choć zarówno ojciec, jak i matka byli mistrzami w tej dziedzinie, tak on… On nie był w tym za dobry. - Cóż, umiem podstawy, ale… Nieważne. Jestem kiepski. Jednak nie uważam, że coś to zmienia. Umiem walczyć - zapewnił stając na proste nogi. Wydawał się być pewny siebie, bo i nie miał powodu do obaw. Jego doton był wyśmienity, a i suiton coś tam ogarniał. Do tego potrafił walczyć, jak mało kto! A przynajmniej tak mu się wydawało.

Gdy tylko mogli się już rozejść w celu rozpoczęcia poszukiwań, ten pokierował się na północ. Był bardzo ostrożny, zaglądał w niebezpieczne miejsca dopiero, gdy upewnił się, że te są bezpieczne. W pogotowiu miał zarówno miecz, jak i nogi do wykonania odskoku. Odczuwał gigantyczny stres… Ale zawsze tak jest, przynajmniej na początku, gdy jeszcze nie przywykło się do tego typu spraw.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 393
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Fukurō

Postprzez Hikari » 9 wrz 2020, o 14:14

~ Podopieczny ~
Misja C
Post 15/30+
Tsuyoshi


Długo do pomysłu rozdzielenia przekonywać Tsuyoshiego nie było trzeba, po paru argumentach swojego egzaminatora, analizie obozowiska zgodził się na plan. Pójście w dwóch różnych kierunkach, aby przeszukać pozostałości po osadzie. Budynki były w większości rozwalone z kawałkami stojących ścian, ale niektóre były w dobrym stanie pozwalając na skrycie się. Zachowanie ostrożności przy zbieraniu ekwipunku było roztropne, ale nie okazało się konieczne. Spokój i cisza.
- Na murze służą ludzie z wszystkich rodów i szczepów, również Senju. Bronienie takiego kawałka kamieni musi być nudnym zajęciem, sam nigdy bym się na to nie pisał.
Zauważył Ryu słysząc o wyższości społeczeństwa zamieszkałego w Shinrin nad resztą. Czy miał coś przeciwko temu? Ciężko ocenić, bo twarz szykowała się na kolejne kaszlnięcie następujące sekundę po wypowiedzi. Przy choróbsku nie masz wielkiego nastroju.
- Może, teraz się nie dowiemy.
Odpowiedział dość krótko, jakby nagle uciął temat. Czyżby miał inne zdanie, którym wolał się nie dzielić? Zawsze można zrzucić na kasłanie, albo spróbować coś wyciągnąć.
- Nie tego się spodziewałem po synu generała, niech zgadnę walczysz kataną? Może to nawet lepiej, nie będziesz musiał tracić czasu na pieczęci przy ataku z zaskoczenia.
Uśmiechnął się dość szczerze, a następnie spojrzał w kierunku słońca na niebie.
- Powodzenia partnerze, nie daj się. Do zmroku mamy jakieś cztery godziny, nie traćmy więcej czasu.
Pożegnawszy się szybko przeszedł do działania, ruszył biegiem w południowym kierunku. Zupełnie bez zachowywania ostrożności w porównaniu do syna generała. Ten zaglądał ostrożnie w każdy kąt, kiedy z kierunku w którym pobiegł jego towarzysz raptownie usłyszał huk. Spojrzawszy w stronę przerażających dźwięków mógł dostrzec drewniany kwadratowy metr na metr filar unoszący się w górę, zatrzymujący się na pułapie jakichś piętnastu metrów. Sekundy później wbiegała po nim dobrze nam już znana sylwetka w postaci przełożonego zlecenia. Można się uspokoić prawda? Prawie, gdyby nie dźwięk jakiegoś turlającego się kamyka w dobrze utrzymanym mieszkaniu po prawej stronie. Wewnątrz ciężko dostrzec cokolwiek podejrzanego, ale przecież słuch nas nie zawodził... Cóż nie sposób zobaczyć każdy kąt, oraz pomieszczenie przez szparę po wyrwanych drzwiach.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2336
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Fukurō

Postprzez Tsuyoshi » 9 wrz 2020, o 14:48

Codziennie uczymy się nowych rzeczy - Tsu przez ostatnie dni nauczył się ich naprawdę wiele. O samym murze, o tym, czego tak naprawdę broni i kto go broni, tego, w jak ważne miejsce przyszło mu się stawić… No i tego, że jest dość kiepskich przedstawicielem synów generałów Senju. Ci najpewniej sami są już mistrzami w klanowym reberu, nie to co on sam. Co wtedy poczuł? Lekką frustrację, zdenerwowanie, może smutek i żal do tego, że ojciec zamiast skupić się na tym aspekcie rozwoju chłopaka, postawił na rozwój chakry ziemii. Ale może właśnie tak było lepiej, może Keiji też podążał taką właśnie ścieżką. Ziemia jest przecież uniwersalna, można nią i atakować, jak i się bronić… Do tego jest dosłownie wszędzie, gdzie się nie spojrzy. Idealne narzędzie do każdych warunków.

Cztery godziny wydawały się kupą czasu, choć ilość budynków we wiosce była mu bliżej nieznana, tak samo, jak i jej ogrom, bo widok ze wzgórza nie zdradził mu zupełnie nic. Jego towarzysz postawił na zupełnie inną taktykę. Wystrzelił przed siebie, jakby ktoś go gonił - no i miał rację, gonił go czas, czyli coś przed czym uciec się nie da. Sam Tsu miał nieco inne podejście, wolniejsze, bardziej… Jakby to powiedzieć - precyzyjne. Nie chciał przegapić żadnej wskazówki, bo i odciski stóp mogłyby zaprowadzić go gdzieś, gdzie mógłby przebywać tajemniczy zbieg. Odciski głębsze powinny być tymi świeższymi, prawda? Przecież na tych terenach na pewno padał deszcz… A może nie? Sam chłopak nie był do końca pewny, ale starał się wypatrzyć cokolwiek, co przykuło by jego uwagę, ale wtedy…

Huk! Ten aż podskoczył łapiąc się kurczowo rękojeści miecza i byłby już go dobył, jednak zorientował się w porę, że nie był to odgłos walki, a po prostu gwałtownie wyrastające drewno. Wysoki blok wykonany przez Ryu był imponujący. Mógł dostrzec stamtąd dosłownie wszystko, toteż, jeśli uciekinier postanowi wziąć nogi za pas, ten wypatrzy go i natychmiast będzie mógł poinformować złotookiego.

- Co… - dźwięk turlającego kamienia przyciągnął jego uwagę. Spojrzał tam natychmiast. Dom wyglądał na zadbany, jakby nie ruszony przez to, co się tu działo - przynajmniej nie tak bardzo, jak reszta budynków. Niestety, nie sposób było zauważyć cokolwiek przez ledwo co istniejącą szparę w drzwiach. Chłopak zaklął pod nosem w niezrozumiały dla nikogo sposób. Przybliżył się nieco bardziej. Przecież był pewny, że kogoś tam usłyszał albo… Albo już ma jakąś paranoję. W każdym razie był to dźwięk, dźwięk jakiegoś kamyczka, który mógł zostać kopnięty przez kogoś albo i coś. Nikt nie mówił, że nie ma tu żadnych zwierząt, szczurów, czegokolwiek, co mogłoby tu zamieszkać. Jednakże trzeba było to sprawdzić. Nie chciał wołać Ryu, bo nie był wcale, a wcale pewny, czy to właśnie tutaj mógł być ich cel.

Gdyby jednak coś zaczęło się dziać, to jego kapitan na pewno dostrzegłby to stamtąd, gdzie stał. Cóż, trzeba było wbić do środka… A nie ma nic lepszego od starego, dobrego klona tak twardego, że nic go nie przebije. A raczej nic, co zna Tsu… No chyba, że jego kolce - te to przebiją dosłownie wszystko, albo prawie wszystko. Złożył więc pieczęć barana, a obok niego pojawił się klon - sobowtór, którego nie sposób jest rozróżnić od oryginału. Chłopak stanął nieco dalej, tak, aby dać klonowi miejsca na rozbieg. Ten, gdy w końcu się rozpędzi, spróbuje uderzyć w drzwi z całym impetem tak, aby te albo uległy zniszczeniu, albo zwyczajnie zostały wyważone. Gdy tak się stanie, o ile się stanie, klon wejdzie pierwszy torując drogę przed oryginałem, a sam Senju rozpocznie szybki rekonesans - bardzo ostrożny do tego, bo nigdy nie wiadomo, co czyha na nas w odmętach pustych mieszkań. Gdyby sytuacja wymagała użycia pochodni, to klon będzie ją trzymać rozświetlając pomieszczenia - Tsu na pewno znajdzie jakiś sposób na jej zapalenie, Ryu przecież miał jakieś przyrządy do zapalania takowych i mógł się z nim podzielić.

Jeśli jednak drzwi nie otworzą się w pełni, klon spróbuje je przepchnąć, gdyby nie było to możliwe, Tsu zacznie szukać innego sposobu na dostanie się do środka - i co oczywiste, klon zawsze będzie iść przed nim torując drogę przeciwnikowi.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 393
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Fukurō

Postprzez Hikari » 9 wrz 2020, o 21:06

~ Podopieczny ~
Misja C
Post 17/30+
Tsuyoshi


Przyciągnięty przez dźwięk kamyka Tsuyoshi postanowił stworzyć swojego klona, który pierwszy ruszył za źródłem dźwięku. Wpierw pokonał przeszkodę w postaci ledwie trzymających się kawałków drzwi, rozwalonych na kawałki po uderzeniu barkiem. Dym przez sekundę unosił się w powietrzu, blisko ziemi nie zasłaniając widoku zdemolowanego wewnątrz mieszkania. Nawet gdy ściany przetrwały szabrownicy zniszczyli lub zabrali każdy mebel nie zostawiając niczego wartościowego. Wróg był niedostrzegalny więc zachowując ostrożność należało przeszukać wnętrze. Kopia szła przodem mając przyjąć ewentualne obrażenia, które nie nadeszły w żaden sposób. Przemierzyliście dziesięć metrów wgłąb zaglądając do ostatniej możliwej kryjówki kiedy usłyszałeś głos zza pleców.
- Akuku!
Po odwróceniu się w drzwiach, którymi wszedłeś zobaczyłeś czarnoskórego mężczyznę całego wytatuowanego w symetryczne niebieskie linie oraz koła. Był kilka centymetrów wyższy, a to nie jedyna przewaga w danym momencie. Zauważając go kończył wymach bronią, nie pozostawiając szansy na atak. Trzy kunai'e zaraz polecą w kierunku Senju. Nieszczęśliwie trafiliśmy chyba na wykorzystanie mechaniki rzucenia kamyka zwabiającego wszystkich w pobliżu przez npc'ta... Co za czasy, taka zemsta.


Mapka:
Spoiler: pokaż
Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 9 wrz 2020, o 22:20 przez Hikari, łącznie edytowano 2 razy




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2336
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 18:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość