Głęboko w Lesie

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Katsuko » 16 lip 2017, o 20:27


"Zasadzka!"
37/30
Misja C dla Kishio


Młodemu mężczyźnie nie było dane nawet zobaczyć na własne oczy jak jego przeciwnik przebił się kunaiem. Zakrwawiony nóż znajdował się w jego ciele, a właściwie już truchle, które opadło na ziemię i w konwulsjach poruszało się przez niespełna minutę. Klony Kisho mogłyby zrelacjonować oryginałowi co takiego się działo, jednak zniknęły parę sekund po tym jak kuglarz odebrał sobie życie. Z racji okropnego stanu, przeżycia i doświadczenia klonów nie dotarły do świadomości Ranmaru. Chłopak leżał i błądził myślami gdzieś po okolicy. Nie mógł nawet skupić się na walce, którą ledwie co wygrał. Zresztą, kto powiedział, że młodzieniec przeżyje? Jeśli pozostanie tak bez pomocy, równie dobrze ktoś może go dopaść i zabić. Obrabować i zgwałcić, albo poderżnąć gardło. Tak dla zasady.
Ostatnią rzeczą jaką z tego dnia zapamiętał Kisho były odgłosy zbliżającej się karawany. Pośpieszne tempo kilku mężczyzn, a także krzyki na widok szczątek, które były przecież ciałami dawnych towarzyszy Aoiego. Ranmaru nie zdawał sobie sprawy, że wpadł w ręce towarzyszy i był już bezpieczny. Ogarnął go sen i wrócił myślami do swojej rodziny. Widział ją jak przez mgłę. Zupełnie inaczej niż wtedy, gdy znajdował się w stanie śmierci klinicznej. Teraz Kisho po prostu zemdlał.

Shinobi ocknął się w znanym mu miejscu. Była to sala w szpitalu, w którym nie tak dawno temu uczył się podstawowych Iryojutsu. Znajdował się teraz jako pacjent, a przynajmniej to przyszło mu do głowy, gdy otworzył oczy. Nie mógł się poruszać tak jak wcześniej, ponieważ na większości lewej strony ciała znajdowały się rozmaite opatrunki i bandaże. Kiedy Kisho otworzył oczy, ujrzał białą kotarę odgradzającą go od reszty sali. Naturalnym następstwem było przesunięcie oczy na białą kołdrę, którą był przykryty. Po przesunięciu głową na różne strony Ranmaru zauważył aparaturę medyczną, co mogło już definitywnie przekonać go o tym, że trafił do szpitala. Tylko jak?
Jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, a może jednak nie tak spektakularnie, mężczyzna wyczuł papier obok swojej twarzy. Kiedy ruszał głową, przesunął kopertę, która teraz wpijała się w jego szyję. Wyrzutek otworzył papierowe zamknięcie i wydobył z niego krótki liścik. Ze znajomym charakterem pisma.
Kisho,
dziękujemy za pomoc, którą obdarowałeś naszą karawanę. Szczególnie wdzięczny jestem za to, że zabiłeś kuglarza, który nieco zalazł nam za skórę. Pewnie o tym nie wiedziałeś, ale zaatakował on ciebie między innymi dlatego, że wcześniej ty pomogłeś mi.
Zapłaciłem za opatrzenie twoich ran i zostawiłem ci trochę ryo na szafce obok łóżka, w którym leżysz.
Wyruszamy w nową podróż, do Shigashi no Kibu. Może kiedyś się spotkamy.

Aoi i jego karawana.



  • Masz u mnie plusik za fabularne odgrywanie postaci.
  • Następny post piszesz w tym temacie.
  • Obrażenia: poparzona lewa strona ciała, od kolana po mostek, strona zewnętrzna. Czas rekonwalescencji: 4 dni [czasu rzeczywistego].
  • Dobrze by było, gdybyś opisał sen o swojej rodzinie w pierwszym poście w szpitalu. Może on wpłynąć na postać.
  • Koniec misji, wynagrodzenie standardowe. Gratuluję i życzę powodzenia na następnych.
Katsuko
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 23 gru 2017, o 00:25

Yorukaze wędrował bocznymi traktami Prastarego Lasu. Po około trzydziestu minutach nieustannego marszu, shinobi zboczył z udeptanego szlaku i wkroczył między szerokie konary drzew. Wykonując kolejne kroki chłonął otaczającą go zieleń. W lesie czuł się jak w domu. Wypełniał go spokój i umiarkowana pogoda ducha. Wsłuchiwał się w hymny wygłaszane przez ptactwo. Mimo kilku prób, nie mógł zlokalizować żadnego z pierzastych artystów. Skubani władcy przestworzy świetnie ukrywali się w gęstwinie liści. Yorukaze starał się znaleźć odosobnienie w celu wykonania treningu kilku nowych technik. W osadzie rodu słyszał plotki o zbliżającym się turnieju. Shinobi nie chciał przegapić takiej okazji do poznania wielu nowych zdolności, oraz przetestowaniu swoich umiejętności. W końcu odnalazł polanę, na której postanowił przejść do działania.

Yorukaze oparł się o pobliski pień rozłożystego dębu i rozpoczął analizowanie zupełnie nowej techniki, którą miał poznać. Opanowanie kolejnego poziomu reberu w dziedzinie klanowej spowodowało, że stały przed nim otworem zupełnie nowe, całkiem silne jutsu. Mokuton: Mokujōheki było tak jak większość zdolności mokutonu całkiem uniwersalne. Shinobi właśnie to lubił w umiejętnościach Senju. Z odpowiednim podejściem, prawie każdą technikę można było użyć na więcej niż jeden sposób. Mokuton: Mokujōheki polegało było z pozoru jutsu typowo defensywnym. Jednak Yorukaze widział w nim także potencjał do nieco innych działań. Technika tworząca kopułę z drewna mogła także całkowicie się zamknąć. A fakt, że wychodziła całkiem szybko i spod ziemi, powodował, że nieuważnego bądź skrępowanego oponenta można było zaskoczyć i zamknąć wewnątrz tej struktury. Doko złożył odpowiednie pieczęci, a następnie spróbował pomóc sobie dźwiękiem wykrzykując Mokuton: Mokujōheki! - jednak, bez specjalnego zdziwienia, mężczyzna mógł stwierdzić, że nic się nie stało. Yorukaze często miał tak z nowymi, nieco bardziej zaawansowanymi technikami. Często były one nie lada orzechem do zgryzienia. Shinobi ponownie przeanalizował działanie techniki. Musiał podejść do tego z nową dozą skupienia, uważnie kontrolując swoją chakrę. Ponowna próba i znowu klapa. Senju czuł, że w przyszłości powinien popracować nad swoją kontrolą chakry, aby przynajmniej zrównać jej siłę, z poziomem siły Mokutonu. Przez nieustanne treningi nad uwolnieniem drewna, Yorukaze wybiegł z nim nieco do przodu w porównaniu do pozostałych aspektów swoich umiejętności. Ponownie rozpoczął sekwencję gestów, które miały doprowadzić do odpowiedniego ukierunkowania chakry. Odpowiednio i z dużym skupieniem zmieszał ją, a następnie uwolnił. Ku jego zadowoleniu powstała drewniana kopuła, która z pewnością mogłaby uchronić go przed wieloma niebezpieczeństwami.

Mokuton: Mokujōheki
Ranga B
Ostatnio edytowano 23 gru 2017, o 01:20 przez Yorukaze, łącznie edytowano 1 raz
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 23 gru 2017, o 00:45

Kiedy Yorukaze finalnie odnalazł cel swojej podróży - czyli święty spokój, ochoczo zabrał się za trening. Nawet się nie spocił podczas nauki pierwszej techniki, jednak starym zwyczajem, przed kolejną techniką usiadł w siadzie skrzyżnym i oddał się kilkuminutowej medytacji. Miało to za zadanie oczyścić umysł z myśli i zmagań z poprzednim jutsu, odrzucić niepotrzebne myśli, a w końcu uzyskać chwilę relaksu dla napiętych mięśni. Czysty umysł oznaczał łatwiejszą naukę kolejnej umiejętności oraz żywsze, pogodniejsze podejście. Taka filozofia powodowała też, że shinobi przyjmował porażki bez mrugnięcia okiem. Z uniesioną głową stawał naprzeciwko przeciwności i zwykle, pokonywał je.

Shinobi powstał z siadu skrzyżnego. Medytacja była całkiem owocna. Uwolnił swoją jaźń od wartkiego nurtu przemyśleń. Czuł wewnętrzny spokój, który ogarniał każdy milimetr jego ciała. Rozwinął zwój z kolejną techniką. Powoli, uważnie przeczytał jego zawartość. Mokuton: Daijurin no Jutsu, bo tak nazywało się kolejne jutsu, stanowiło kwintesencję umiejętności Senju. Po skumulowaniu niebieskiej energii, z ręki miało wyrosnąć kilka drewnianych tworów, które mogłyby przypominać węże. Zaostrzone czubki grubych pali powinny bez oporu przebić się przez ciało drugiego człowieka. Yorukaze podejrzewał też, że prawdopodobnie większość pancerzy także nie stanowiłaby przeszkody dla tego jutsu. Dodatkowo, zdolność kontrolowania tych "żywych" strumieni drewna, gwarantowała kolejny as w rękawie, a konkretnie ograniczone jedynie wyobraźnią manewry obronne. Yorukaze uśmiechnął się i pogładził swoją nieco dłuższą niż zwykle, brodę. Lubił techniki tego rodzaju. Podczas walki bardzo cenił sobie płynność w przechodzeniu z obrony do ataku i na odwrót. Jutsu takie jak Mokuton: Daijurin no Jutsu umożliwiały właśnie tą działalność. Shinobi rozpoczął naukę od dokładnego zapamiętania szeregu pieczęci i wykonaniu ich kilkukrotnie "na sucho". Pamięć mięśniowa gwarantowała odprężenie dla umysłu, któym wykonywał po pewnym czasie te ruchy automatycznie. Kolejnym elementem było odpowiednie skupienie, kumulacja niebieskiej energii, a następnie wzmocnienie przepływu chakry w ramieniu. Próba uwolnienia potęgi mokutonu udała się tylko połowicznie, ponieważ zamiast siedmiu drewnianych pali, Yorukaze stworzył jedynie dwa, przy czym ich kontrola także odbiegała od perfekcji. Niczym dwa, pozbawione krwi penisy, zgięły się w dół i przeorały miękką ziemię. Jednak już w następnej próbie, z odpowiednią dawką motywacji, technika udała się. Siedem drewnianych taranów wystrzeliło z ręki shinobiego i pomknęło w stronę pobliskiego drzewa, gdzie bez oporów zmasakrowały pień.

Mokuton: Daijurin no Jutsu
Ranga B
Ostatnio edytowano 23 gru 2017, o 01:20 przez Yorukaze, łącznie edytowano 1 raz
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 23 gru 2017, o 01:18

Ostatnia technika dała shinobiemu lekko w kość. Niejednokrotne próby uzyskania czegoś, czego kompletnie się nie potrafi, nie należą do najłatwiejszych i przyjemnych działań. Mimo tego, Yorukaze lubił treningi. Znał wartość szlifowania swojego ciała, poza tym jedną z jego pasji było poszerzanie wiedzy na przeróżne tematy. Jakby nie patrzeć, odkrywanie kolejnych zdolności było całkiem rozwijającym procesem. Wymagał on nie tylko cierpliwości, ale też hartu ducha i motywacji. Nie dla każdego było łatwym, ruszenie tyłka z domu, zrezygnowanie z ciepłej strawy kosztem wylanego potu i spalonej energii. W sumie, shinobi myślał już o czekającej go strawie. Wcześniej przygotował sobie jedne z bardziej lubianych porcji sushi, a od zjedzenia posiłku dzieliła go tylko jedna technika.

Yorukaze zakończył kolejny etap medytacji. Otarł czoło, a następnie rozwinął kartkę, na której zapisane były szczegóły ostatniej techniki, której chciał się dziś nauczyć. Było to coś, co przypominało mu początki nauki fachu ninja. Jakby to było wczoraj, pamiętał, gdy z wspólnie z ukochanym ojcem, udali się na górę Treningou gdzie poznał pierwszą technikę. Pierwsze ninjutsu. Shinobi zaśmiał się pod nosem z radosnego podniecenia, które wypełniało go w tamtym czasie. Teraz czuł jedynie jak jego kiszki się skręcają, a na język wkracza nadmierna ilość śliny. Pokręcił głową i stwierdził, że musi odrzucić myśli o jedzeniu i wziąć się za pracę. W gruncie rzeczy, na sam koniec została mu najciekawsza technika. Moku Bunshin no Jutsu nie był zwykłą repliką. Mógł wykonywać praktycznie każdą zdolność łączącą się z uwolnieniem drewna, a ponad to był całkiem wytrzymały, w końcu materiałem klona było lite drewno. Ponad to replika potrafiła mówić oraz podejmować samodzielne decyzje. Brwi shinobiego uniosły się ze zdziwienia, gdy wyczytał, że może komunikować się z Moku Bunshinem na znaczne odległości, jedynie przy pomocy sieci otaczających wszystko korzeni. Taka zdolność sprawiała, że replika idealnie nadawała się do wszelkiej maści działań zwiadowczych! Tak jak poprzednio, jednak z nieco większym zaangażowaniem, Yorukaze rozpoczął trening od nauki pieczęci. Z dużo sprawnością opanował je. Czarnowłosy mężczyzna nie mógł się doczekać, aż opanuje to jutsu, bowiem był zdania, że jest to najsilniejsza technika, jakiej do tej pory się uczył. Doskonale kojarzył zasady z początku bunshin no jutsu. Odpowiednio skumulował chakrę, jednocześnie skupiając się na uwolnieniu elementu drewna.
Kiedy to zrobił, uwolnił skumulowaną chakrę i już po upłynięciu ulotnej chwili, przed nim stanęła jego wierna kopia. Yorukaze wymienił z nią kilka ciosów, po czym zadowolony anulował nowo nauczone jutsu. Teraz mógł nareszcie udać się na zasłużony odpoczynek.

Moku Bunshin no Jutsu
Ranga B
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 23 gru 2017, o 01:28

Po zakończonych treningach Yorukaze spojrzał w niebo. Wszystko wskazywało, że nadciągał zmrok. Nawet ptaki powoli ucichały. Pierzaści artyści zasłużyli na przerwę, tak jak i szlifujący swoje zdolności shinobi. Mężczyzna przełknął ślinę myśląc o nadchodzącym posiłku, nie zamierzał jednak spać pod gołym niebem. Nie miał też zamiaru wracać do osady rodu Senju. Korzystając ze swoich zdolności kontroli mokutonu skumulował chakrę i uwolnił ją. Około dziesięciu metrów dalej powstało bardzo prowizoryczne schronienie. Drewniany domek składał się z czterech wysokich na trzy metry ścian, zaopatrzony był w drzwi razem z zamkiem i tkwiącym w nich kluczem z tego samego materiału. W środku nie było nic poza ubitą ziemią, oraz całkiem szerokim otworem w dachu, który miał pełnić funkcję odprowadzania dymu. Przestrzeń pozwalała położyć się dorosłemu człowiekowi oraz rozpalić w bezpiecznej odległości niewielkie ognisko. Yorukaze korzystając z ostatnich promieni słońca nazbierał kilkanaście sporych kamieni, z których utworzył bezpieczne dla drewnianej konstrukcji palenisko. Następnie utrzymując jedynie niewielki płomień, zjadł ze smakiem wcześniej przygotowane sushi. Następnie udał się na spoczynek, wcześniej upewniając się, że zamek w drzwiach jest zamknięty. Żar dawał miłe ciepełko, a przykryty swym płaszczem mężczyzna nie odczuwał ziąbu nocy. Planował spać, aż do pojawienie się pierwszych oznak poranku.
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Megumi Ishida » 23 gru 2017, o 12:01

Misja rangi C 1/30
W tym pięknym lesie, żyją zwierzęta znacznie większe od ich odpowiedników z innych miejsc na świecie. To wiedzą wszyscy, naprawdę wszyscy w okolicy. Jednak ile z tych osób wie że skoro zwierzęta są tutaj takie wspaniałe to znaczy że drzewa również są tutaj również ponad normę. I wielkościowo, oraz jakościowo. Jednak nikt nie wycina drzew z tego lasu z prostej przyczyny. Urzędujący tutaj Senju są fanami wszelkiej zieleni i pozwalają na wycinkę tylko tych drzew które uważają za słuszne. Żaden jednak nie pokusił się o to aby brać drewno akurat z tego miejsca z prostego powodu. Po pierwsze miejscowe zwierzęta wcale nie boją się ludzi, baaa one raczej agresywnie atakują osoby które by tutaj przyszły się panoszyć za bardzo. Wiec koszty obrony grup robotniczych już są spore. Do tego dochodzi aspekt moralny że władze nie wydadzą pozwolenia na ścinanie tak pięknego lasu. Dlatego jest on od wielu lat nietknięty, a przez to że jest rzadko uczęszczany można tutaj wyczuć prawdziwego ducha przyrody bądź matki natury jak kto woli. Nasz bohater jednak przyszedł tutaj wiedziony instynktem i rozpoczął swoje treningi. Posiadł nowe umiejętności które przydadzą mu się zapewne bardzo w przyszłości. Gdy tak sobie odpoczywał bo to zapewne się robi po wyczerpujących czynnościach jakimi są treningi usłyszał hałas. Po dokładniejszym wsłuchaniu okazało się że było to kilak głosów ludzkich. I chyba walące się drzewa. Dźwięk nie dochodził z bliska, ale przez ciszę jaka panowała w tym lesie to dźwięk niósł się dosyć daleko. Chyba nie pozostaje nic innego jak to sprawdzić prawda?
Megumi Ishida
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 24 gru 2017, o 00:38

Cisza zapadła w Prastarym Lesie. Po runie leśnym przemykały jedynie ciche łapki nocnych łowców. Wszelkiej maści kotowate, które wyruszyły na polowanie. Dla Yorukaze noc była przychylna. Żaden nieproszony gość nie próbował sforsować jego naprędce zaimprowizowanego schronienia. Dym elegancko ulatniał się tam gdzie powinien, nie drażniąc oczu mężczyzny, a żar utrzymywał się na tyle długo, że Senju nie odczuwał zmiany temperatury. Kiedy shinobi przebudził się, zjadł ze smakiem resztę przygotowanego wcześniej sushi, a następnie wychylił resztkę wody z bukłaku. Czas było wracać do osady, rozeznać się w najnowszych plotkach, może pomóc jakiemuś znajomemu. Czas turnieju się zbliżał wielkimi krokami, a Yorukaze miał jeszcze parę spraw do załatwienia. Czarnowłosy ninja wyszedł z swojej chatki, a następnie rozpoczął poranną rutynę. Kilka skłonów, przysiadów, pompek, ot, aby wprawić krążenie w rytm dziennych wysiłków. Ranne ptaszki nieśmiało rozpoczynały swoje symfonię, jednak Yorukaze zwrócił uwagę na inne dźwięki, które dochodziły jakby z oddali, niesione przestrzenią puszczy. Doko usłyszał kolejno stłumiony łomot, przypominający uderzenie czegoś ciężkiego o podłoże, przykładowo drzewa oraz głosy rozmowy. Shinobi zwrócił swe spojrzenie w tamtym kierunku, a następnie zastanowił się. Któż o brzasku trudniłby się jakąkolwiek pracą tak głęboko w lesie? Czyżby natrafił przypadkiem na jedną z band, które według przesłanek masowo wycinały drzewa bez jakiegokolwiek zezwolenia ze strony rodu Senju? Mężczyzna pogładził brodę, a następnie ostrożnie ruszył w tamtym kierunku, uważając aby nie zostać wykrytym. Nie był stuprocentowo przekonany co do swoich przypuszczeń i preferował najpierw dokonać rozpoznania. Kto wie, może się pomylił i niepotrzebnie podejmował te kroki ostrożności, wiedział jednak, że w obecnych czasach rozwaga była równie cenna co złoto.
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Megumi Ishida » 24 gru 2017, o 02:11

Misja rangi C 3/30
Yorukaza o brzasku już wstawał i rozgrzewał się przed kolejnym dzionkiem. Wypoczęty wiedział że pora najwyższa wrócić do wioski dowiedzieć się tego i owego o najnowszych plotkach, jak i postarać się może o jakiś drobny zarobek przed turniejem. Co by to nie było nie zmienia to faktu że ktoś hałasował po lesie, i jak się okazało zgodnie z przemyśleniami młodzieńca byli to ludzie którzy prowadzili nielegalną wycinkę. Zakradał się w tamtym kierunku z pełną ostrożnością aż stanął na skraju polany. Chociaż nie była to zwykłą polana. Po prostu był to kawałek lasu gdzie zamiast drzew na ziemi były tylko charakterystyczne dla wycinek jakieś pieńki wystające z ziemi, a olbrzymie bale drewna były ładowane na 3 wozy. Były tutaj jakieś namioty. Po chwili spoglądania można było dostrzec że pracuje tutaj jakoś 10 ludzi, plus jeden szef i dwóch pomagierów. Na pocieszenie można rzec że to byli drwale nie wojownicy. Nie mieli oni żadnego uzbrojenia po za siekierami, ale i tak widać było że walczyć to oni nimi nie umieją. Prawdopodobnie jakiś 4 zwykłych ludzi ze straży miejskiej by ich rozłożyło na łopatki. Jednak był tam jeszcze jeden, sprawca zamieszania. Wielki, tak ze dwa razy większy niż jego normalny odpowiednik brązowy niedźwiedź własnie z rykiem padł na ziemię zakrwawiony. Zwierze zaatakowało prawdopodobnie ludzi dewastujących jej dom, ale ochroniarz bo inaczej go nazwać nie można je po prostu zabił. Człowiek ubrany na czarno, z zielonym płaszczem z narzuconym kapturem na głowę właśnie wyjmował no-dachi z ciała martwej bestii w aplauzie oklasków. Szef krzyknął do niego-Dobra robota, tylko tak dalej. A wy chłopaki nie opieprzajcie się ładować drewno na wozy chce za 3 godziny już się stąd uwinąć i od jutra zacząć w innym miejscu. Co teraz? Strażnik obrócił się do ciebie tyłem uklęknął przy niedźwiedziu i zaczął go skórować.
Megumi Ishida
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 24 gru 2017, o 12:35

Yorukaze; nie YorukazA :P, sorry za małą ilość, ale chce do przodu z misją, a Wigilia.
_______________________

Shinobi powędrował w kierunku usłyszanych odgłosów. Kiedy zbliżał się do miejsca ich pochodzenia, nasilały się one. Ostatecznie zauważył już całą sytuację. Grupa ludzi uzbrojonych w siekiery trudniła się wycinką drzew, ładując wielkie pnie na specjalnie skonstruowane wozy. Pośrodku stał najprawdopodobniej shinobi. Yorukaze wnioskował to, po jego uzbrojeniu i łatwości z jaką poradził sobie z tym wielkim niedźwiedziem. Senju jednak nie podejmował pochopnej decyzji. Musiał się dowiedzieć czy stanowią oni jakiekolwiek realne zagrożenie. Kto wie, może mieli pozwolenie od starszyzny jego rodu. Nie mógł ot tak wjechać tam ogniem i mieczem niczym jakiś ogarnięty adrenaliną chłystek. Wykonał więc kilka pieczęci, a koło niego stanęła wierna kopia. Był to klon, który miał wejść pomiędzy drwali i zwyczajnie dowiedzieć się o co chodzi. Sam shinobi wkroczył na drzewo przy użyciu ninjutsu, natomiast bunshin spokojnym krokiem wkroczył ku grupie mężczyzn i przyjaźnie powitał ich ręką.

Kinobori no Waza
Moku Bunshin no Jutsu - 14% + przekazuję 10% = 24%

KC - ranga C
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Megumi Ishida » 24 gru 2017, o 16:37

Misja rangi C 5/30
Zagranie głównego bohatera było sensowne ponieważ nie leciał na pałę jak to się mówi natłuc tamtym ludziom, tylko chciał za pomocą klona zorientować się co tak naprawdę się tam działo, i czy może aby przypadkiem ci ludzie nie mieli pozwolenia na takie działania. Posłał więc klona który miał proste zadanie, zamachać do ludzi i dowiedzieć się jak to jest na prawdę. Szedł sobie i został zauważony głośnymi okrzykami i pokazywaniem go palcem. Jednak szybko robotnicy go po prostu olali i wrócili do pracy. Dosłownie. Pokrzyczeli jak go zobaczyli, a potem wrócili do roboty jak gdyby nigdy nic. Dokładniej przestali krzyczeć i go pokazywać gdy zobaczył go pan ochroniarz z wielkim mieczem. Ten również dalej w kapturze zamachał do ciebie i jak gdyby nigdy nic zaczął iść w twoja stronę chowając cały czas i układając miecz w pochwie na plecach. Hej co tutaj robisz o tej porze, samemu w tym mało bezpiecznym lesie? Szedł do ciebie i gdy byliście blisko wysunął rękę naprzeciwko by uścisnąć ją twojemu klnowi z drewna, aż naglę.... Ręka zrobiła zwód i zamiast chwycić twoją dłoń złapała miecz na plecach. Druga dłoń już tam była ponieważ go poprawiała. Mocne cięcie półtorej metrowej katany, która była tak ze 2 razy grubsza i cięższa od swojego normalnego odpowiednika spadła prosto na głowę drewnianej marionetki. Cięcie rozpłatało ją aż do okolic połowy klatki piersiowej i tam zostało. Tnący zamarł. Zamiast krwi w powietrze poleciały drzazgi. Broń dalej tkwiła w ciele kopi senju. Co lepsze drewno miało sporą wytrzymałość jak i nie tak łatwo było je rozciąć do końca. Teraz kolej na ruch bohatera. Warto pamiętać że dystans między nimi to półtorej metra tyle co ostrze plus długość rąk.
Megumi Ishida
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 25 gru 2017, o 18:37

Podczas, gdy Yorukaze wdrapał się na drzewo, skąd miał świetny przegląd pola na całą sytuację, jego klon wkroczył ku drwalom wcześniej witając ich ręką. Ci z zdziwieniem i przestrachem zaczęli głośno nawoływać, zwracając uwagę nieznajomego mężczyzny, który skórował właśnie zabitego wcześniej niedźwiedzia. Odwrócił się i powitał, z pozoru przyjaźnie, przybysza.
- Witaj, właśnie przechodziłem i chcia... - nie zdążył dokończyć moku bunshin, ponieważ jego rozmówca wykonał ruch wskazujący na zamachnięcie się mieczem. Replika postanowiła nie reagować, licząc na to, że jej budulec wytrzyma atak. Jednocześnie, kiedy tylko przeciwnik Senju rozpoczął sięganie po miecz, obserwujący to uważnie Yorukaze z pełnym skupieniem użył swoich zdolności klanowych tak aby uwolnić spod nóg wroga dwa drewniane, niewielkie "bicze", które miały związać jego kostki, blokując możliwości odskoku czy też spowalniając go. Uwaga drwalskiego ochroniarza powinna być skupiona na cięciu, więc nie powinien nawet zauważyć tego ruchu, do momentu aż jego nogi poczują ucisk. Tymczasem miecz wbił się w klona, który nic sobie z tego nie zrobił. Ostrze zagłębiło się w litym drewnie na taką głębokość, że jego wyjęcie nie będzie mogło być natychmiastowe. Natomiast bunshin od razu po otrzymaniu ciosu zrobił dwie czynności. Lewą ręką sięgnął do ostrza miecza, łapiąc go i utrudniając jeszcze bardziej wyjęcie. Natomiast jego prawa ręka zamieniła się w zaostrzony, drewniany strumień drewna, który miał przebić brzuch wroga, zadając mu prawdopodobnie śmiertelny cios.
Yorukaze uważnie obserwował całe zajście z drzewa. Starał się mieć na oku drwalów oraz atakowanego przeciwnika. Miał przeczucie, że ma go w garści, jednak życie nauczyło go, że nigdy nie można być w zupełności pewnym swojego zdania. Ze spokojem i cierpliwością wprawionego shinobiego czekał na rozwój wydarzeń, mimo to mając napięty każdy mięsień, będąc gotowym do natychmiastowej reakcji na to co przyniosą kolejne sekundy.
Plan wydarzeń:
1. Wykonanie ciosu mieczem przy jednoczesnym oplatywaniu jego nóg przez Yorukaze.
2. Klon łapie zagłębiony w nim miecz, jednocześnie prawą ręką używa zdolności klanowych i wytwarzając strumień zaostrzonego drewna.
3. Strumień celuje w brzuch aby zadać śmiertelny cios.

Nazwa
Mokuton no Jutsu: Reberu Shi

Podwyższenie umiejętności klanowych wiąże się z szeregiem nowych możliwości. Przede wszystkim, Mokuton dość znacząco zyskuje na rozmiarach. Można go wykorzystywać zarówno w ofensywie, jak w celach obronnych. Dzięki dość dużej różnorodności technik - teraz można wytwarzać chociażby kolce, pale i niewielkie drzewa - istnieje wiele możliwości. Dodatkowo Senju może pobudzić do wzrostu rośliny w bliskim swoim otoczeniu, jednak ta umiejętność nie posiada zastosowania w boju. Do tego wzrastają również możliwości defensywne, pozwalając użytkownikom na wykonywanie twardszych barier.

Wytrzymałość
Mierna

Szybkość
Słaba

Zasięg
[tdial=50,Brak Skupienia]10 metrów[/tdial]
[tdial=50,Pełne Skupienie]30 metrów[/tdial]

Wielkość Max.
[tdial=33,Szerokość]8 metrów[/tdial]
[tdial=33,Wysokość]8 metrów[/tdial]
[tdial=33,Długość]8 metrów[/tdial]

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry E: 16% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (na turę)


Reberu użyte na pełnym skupieniu do wytworzenia tych małych sideł na kostki przeciwnika przez oryginał Yorukaze.

Koszt chakry wyceniam na 3%, ponieważ w porównaniu do maksymalnych zdolności jest to mały twór.

Zatem 100% - (24% za klona + 3%) = 73%


Nazwa
Mokuton: Daijurin no Jutsu

Pieczęci
Tygrys → Koń → Tygrys → Wąż

Zasięg
Taki jak w pasywnym Mokutonie użytkownika

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (za 7 "strumieni")(2% - utrzymanie)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Ofensywna technika elementu drewna, która polega na stworzeniu kilku grubych "strumieni" drewna zakończonych ostrym czubkiem, które wyrastają z ciała twórcy. Przypominają nieco włócznie i taką też pełnią funkcję - nadzianie na nie przeciwników jest łatwe przez duży zasięg techniki i kontrolę swoich tworów. Przy odpowiednim użyciu mogą jednocześnie atakować przeciwnika i chronić użytkownika, co wpisuje się w koncepcję uniwersalnego Kekkei Genkai.


Użyte przez klona w celu wytworzenia 1 strumienia.
Koszt chakry: 3% za jeden pal. (o ile dobrze rozumiem utrzymanie jest za kolejne tury, jeśli będę dalej sterował palem?)
Pozostaje mu 7% chakry.
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Megumi Ishida » 25 gru 2017, o 19:27

Misja rangi C 7/30
Główny bohater stanął swoim klonem chcąc sprawdzić co się dzieje, i dobrze zrobił ponieważ został natychmiast praktycznie zaatakowany. Część ludzi nawet nie patrzyła na tej pojedynek ponieważ zapewne myśleli że skończy się to w kilka zaledwie sekund. Nic bardziej mylnego. Młody Senju nie dosyć że pochwycił miecz oponenta bez którego tracił on mocno swój potencjał bojowy, to jeszcze został złapany za kostki i przykuty do ziemi. Racja nie zorientował się nawet co się dzieje, dał się złapać jak dziecko, ale jednak nie poddawał się tak łatwo. Jednak zaostrzony pal który chciał stworzyć główny bohater na klonie do zabicia przeciwnika sprawiał wyżej wymienionemu pewien problem. Nie za duży ponieważ był prawie dwa razy szybszy od lecącej na niego śmiertelnej dzidy. Chciał odskoczyć w bok ale wyglebił się i to uratowało mu życie. Bowiem poleciał w bok padając na rękę, dzida musiałby gwałtownie zawrócić aby go trafić, co zajmie jej troszkę czasu. Już przewracając się podjął desperacka próbę obrony. Złapał dwa kunaie na których były naklejone po jednej notce wybuchowej które miał schowane w torbie na przy pasie, i cisnął je w klona. Dystans jaki dzielił ich to około 2 metry. Ten od razu po rzucie złożył pieczęć węża i dwa kunaie które stukając uderzył w klona zostały zdetonowane. Klon uległ zniszczeniu i już nie nadaje się do walki ponieważ jest w strzępach. Jednak siłą wybuchu poparzyła ochroniarza, ogłuszył, wzbiła tumany kurzu maskując to co się działo w promieniu jakiś 5m. Możliwe jest, ale bohater tego nie potwierdził że jakieś zbłąkane drzazgi trafiły mężczyznę raniąc go dodatkowo. Czy tak było czy nie dowiemy się potem, teraz jednak jedno było pewne. Oszołomiony, ranny, znajdujący się w terenie na który dosięgał zasięg reberu, ale był dalej żywy.

Tak dokładnie dopiero od następnej tury jak byś dalej pracował tym palem. Aleeee nie uwzględnię ci tej techniki z prostego powodu. Ta technika zamienia łapę żywego człowieka w drewno, co prawda klon też jej może użyć, ale po co ma składać pieczęcie do tego, skoro jest z drewna, a twoje reberu na obecnym poziomie pozwala ci stworzyć bez żadnej techniki ,,teraz można wytwarzać chociażby kolce, pale". Wiec uznam że po prostu z reki twojego klona poszło zwykłe reberu. Koszt identyczny jak policzyłeś z tej techniki czyli 7% i 2 za kontrolę.
Plus nie masz 100% czakry tylko 103%. Masz 35 wytki a co 10 wytki dostaniesz 1% czakry więcej. Czyli masz 103% czakry na chwilę obecną, chyba ktoś to przeoczył sprawdzając ci kp.
PS. Czy dobrze rozumiem? Te wnyki to takie jak by kajdanki na nogi połączone razem ze sobą? Czy każda to osobna kajdanka przypięta do podłoża.
Megumi Ishida
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 25 gru 2017, o 22:25

Yorukaze z zadowoleniem uśmiechnął się pod nosem. Jego plan z skrępowaniem nóg rywala powiódł się, a niczego nieświadomy miecznik wykonał swój cios. Wierna kopia shinobiego zmieniła całą swoją rękę w drewniany, ruchomy i zabójczy pal, który pomknął z dużą szybkością ku znajdującemu się blisko celowi. Jednak atak nie powiódł się. Yorukaze zauważył, że nieznajomy wojownik jest naprawdę szybki. Jednym susem uniknął drewnianego palu rzucając się na ziemię. Następnie, zanim drewniany klon zdążył wykonać kolejny ruch, rzucił w niego kunaiami, które okazały się nośnikami wybuchowych notek. Eksplozja dosłownie rozerwała drewno na liczne drzazgi, jednocześnie raniąc ochroniarza drwali. Mężczyzna stojący na gałęzi drzewa nie tracił czasu.
Już podczas rozpłatania klona, gdy skończył krępować nogi ochroniarza, użył techniki podmiany z mniejszym pniakiem drewna, który leżał na pociętej siekierami drwali polanie. Następnie przeszedł do ofensywy. Mimo obłoku dymu, znał lokację oponenta, ponieważ wcześniej związał go połączonymi z ziemią drewnianymi linami. Senju skumulował chakrę w stopach i wyskoczył w kierunku przeciwnika. Podejrzewał, że jest on ogłuszony przez niewielką odległość jaka dzieliła go od wybuchu, poza tym przez wybuch nie mógł wiedzieć, gdzie znajduje się Yorukaze. Shinobi wyjął w locie z kabury na broń dwa kunaie (w prawej ręce) i trzy shurikeny (w lewej), po czym znajdując się nad kłębem dymu rzucił całe żelastwo licząc na to, że trafi już i tak rannego oponenta. Następnie wyląduje w odległości pięciu metrów od kłębu dymu, po przeciwnej stronie skąd wcześniej wyszedł klon. W ręku trzymał już kolejny kunai, i czekał na rozwianie się kłębów pyłu, które zasłaniały mu widok. Wiedział, że w pogotowiu ma przygotowane kawarimi no jutsu. Miał też nadzieję, że miecznik jakimś cudem nie zniknął z kłębu dymu i wyrzucone bronie wbiły się w jego ciało, uśmiercając go lub mocno raniąc. Yorukaze czuł tętniącą w jego żyłach adrenalinę, sprawiała ona, że jego zmysły były wyostrzone, ciało gotowe do uniku.

Chodziło mi o pnącza/drewna, które związały jego stopy razem z podłożem.

Nazwa
Kawarimi no Jutsu

Pieczęci
Tygrys › Świnia › Wół › Pies › Wąż

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
W pobliżu musi się znajdować przedmiot możliwy do podmienienia

Opis Kolejna pomocna technika, która niejednokrotnie może uratować życie. Otóż jest to technika podmiany która pozwala w momencie ataku podmienić nasze ciało z zawczasu przygotowaną podmianą z beczką, kłodą bądź innym przedmiotem który znajduje się luźno na powierzchni oraz rozmiarami jak i wagą nie przekracza 1 naszego ciała. Kolejnym ograniczeniem techniki jest świadomość nadchodzącego ciosu. Użytkownik może podmienić się tylko w momencie gdy widzi nadchodzący atak. Wtedy tuż przed zadaniem ciosu następuje podmiana i nasze ciało zajmuje przedmiot wcześniej przez nas wybrany do podmiany.


Chakra: 73% - 4% = 69% + 3% z wytki = 72%
Yorukaze
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Shijima » 26 gru 2017, o 20:05

Misja rangi C
Look into my eyes and all you'll see is lie
Obrazek
9/30


Witaj, Przyjacielu. W co się dzisiaj pobawimy?
Bo widzisz, Mój Drogi - są drogi, którymi nie chadza nawet Diabeł. Więc co ty tu robisz, hmm? Zupełnie sam, w zupełnie samym lesie, na zupełnie samej drodze. W miejscu, gdzie zieleń była królową Przypadku, bo dopiero starała się namiętnie całować ciemne konary powykręcanych drzew sięgających samego nieba. Pierwsze pąki bujały się z boku na bok, leniwe tak jak leniwy był kot rozciągający się na wysokim piecu, który zapomniał przymknąć swojego ślepia, kiedy szedł spać. Te pocałunki były bardzo delikatne. Wyczuwałeś je na całej swojej skórze, czuła je każda komórka twojego ciała, chociaż nie były skierowane do ciebie. Niby nie były. Na krańcach twoich palców kołysała się moc budzenia Natury, byłeś jej świadom, prawda?
Prawda?
Bo widzisz, Mój Drogi - są drogi, którymi się nie przechadzam. I co robiłeś tutaj Ty? Aach, proszę cię, trochę żałosne. Wielki shinobi, który obawiał się przypadkowo napotkanego dziadygi z wykałaczką w dłoni? Słuchaj podszeptów, mon ami, one zaprowadzą cię na dobrą drogę. Do miejsca, gdzie wreszcie nie będzie zupełnej samotności. Lub przynajmniej do jakiegoś bardziej normalnego, gdzie trzódka owieczek nie będzie pilnowana przez pasterza, który pomylił swój pasterski kij z narzędziem do uprawiania mordu. Aż do dnia dzisiejszego nie byłabym przekonana, czy w to miejsce trafiłabym na piechotę.
Dym opadał.
Najpierw zasłonił seksi wygibasy twojego przeciwnika, od którego nie mogłeś wprost oderwać oka, widząc jego mięśnie, zgrabnie napięte poślady, kiedy górował nad twoim klonem, gotów w każdym momencie do zadania ciosu. Spokojnie, nie oceniam. Żeby życie miało smaczek... I tak jak twój klon nie zdążył zareagować na kontratak przeciwnika, tak ty nie do końca musiałeś się tymi notkami przejmować. Byłeś poza ich zasięgiem. Ciekawym była jednak ta desperacka próba obrony nawet własnym kosztem. No i ten cholerny dym! Chrzanić tam klona czy samego typka, ale przez te cholerne pokłady dymu nie mogłeś już spoglądać na jego przystojną, pociągającą twarz, nie mogłeś już widzieć, jak szarpie cię wzrokiem niczym Reksio szynkę. Smutno! Na tyle smutno, że aż zmroziło cię i wbiło w ziemię. W sumie to wszystko stało w tym momencie. Wszystko skupione, zwarte i oczekujące na działanie. Czujesz to przyjemne ciepło rozlewające się po ciele? To właśnie podnie... to właśnie adrenalina spowodowana walką. Znana, kochana Adrenalina - ta kochanka każdego shinobi o złotych włosach pachnących krwią i potem. Usłyszałeś kaszel. I nie kaszlała twa wyimaginowana Pani, która opierała się o twe ramiona, a wrogi shinobi, który w swojej uprzejmości, w swym napaleniu i jurności, postanowił cię tak ogniście powitać na... właściwie to gdzie? Na polance drwali? Nieistotne tło, które teraz odsunięto niezgrabnym ruchem ręki w imieniu walki o własne życie. Jeszcze tylko nie jestem tylko pewna, po co w ogóle tą walkę rozpoczęto, ale hej - gdyby nawet Los wszystko wiedział, nie byłoby zabawy.
Prawda?
Bo widzisz, Przyjacielu.
Rzeczy czasem po prostu nie mają sensu.
Po prostu .
Zaraz za kaszlem doszedł do twoich uszu odgłos jęknięcia - zduszonego w gardle, przypominającego charknięcie. Wszak mężczyźnie nie wypadało okazywać bólu..! Nasz typowy Damianek z dzielnicy Sosen numer Trzy stał na nogach i... i nie miał się całkiem dobrze. Smutek numer dwa. W jego ramionach widać było szramy, przegnany pstryknięciem Susanoo dym odsłonił ci widok na jego sylwetkę, kiedy wyrywał kunai ze swojego ciała i cisnął go na ziemię, biorąc głębszy wdech. Wybuch niestety nie pomógł mu wyswobodzić się z jego więzienia, w którym go pozostawiłeś, a które próbował rozluźnić swoim mieczorem. Pewnie wypadałoby, żeby teraz rzucił całą salwą przekleństw, ale był bardziej spoko, kiedy milczał. Więc milczeć będzie. Tak jak milczeli jego dobrzy ziomkowie-drwalowie, typowe Janusze biznesu, z których jeden pewnego dnia powiedział: ej stary, no Senju władają drzewami, to muszą robić dużo drzew, to chodźmy ścinać do nich drzewa! A reszta mu na to: no ty to jednak bizneswoman jesteś! I poszli. I byli. Tu i teraz, ze swoimi siekierami, którymi nie potrafili walczyć, średnio szczęśliwi, bo woleliby wrócić do domu, napić się piwa i pooglądać, jak rośnie trawa. Praca to praca. Ryo samo się nie zrobi na torebeczkę ze skóry aligatora dla żonki. I dla tej trzeciej kochanki też.
Kiedy tylko mężczyzna cię zobaczył wbił swój miecz (ten stalowy, nie ten w majtkach) w ziemię i uniósł dłonie, zamierzając zacząć składać pieczęci.
Shijima
 

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Yorukaze » 27 gru 2017, o 00:12

Działanie Yorukaze przebiegło bez większych przeszkód. Wykonał akrobatyczny skok, żelastwo zniknęło w kłębach dymu, a sam mężczyzna wylądował z gracją po drugiej stronie swego przeciwnika. Trzymając w dłoni kunai, shinobi czuł jak wnętrze ręki staje się troszkę wilgotne. Mimo, że nie czuł stresu pod parasolem jaki wznosiła nad nim adrenalina, organizm reagował niezależnie od woli Senju. Doko nie brał na poważnie całej walki. Przynajmniej na razie, jego rywal nie pokazał nic poza przeważającą przewagą fizyczną. Jednak Yorukaze władał lasem. Czuł potęgę uwolnienia drewna, szczególnie w centrum rodzinnych stron.
Zza rozrzedzającej się zasłony dymnej, wojownik dumnego rodu usłyszał stłumiony jęk. W oku, na ułamek sekundy błysnęło uczucie satysfakcji. Jakaś z rzuconych broni sięgnęła celu. Po chwili, shinobi ujrzał umięśnionego miecznika w pełnej okazałości. Właśnie wyrywał kunaia z ciała. Był to błąd. Żelastwo prawdopodobnie hamowało krwotok, a po jego wyjęciu, krew powinna lunąć obfitym strumieniem. Yorukaze w trakcie walki nie odczuwał litości. Z lekkim zaciekawieniem obserwował oparzenia, rany kłute i szarpane na sylwetce obrońcy nielegalnej wycinki drzew. Senju nawet nie czekał aż złapana w sidła ofiara zacznie składać pieczęci. Machnął tylko ręką, a spod nóg wroga powinien z dużą szybkością wysunąć się drewniany, zaostrzony pal o grubości uda dorosłego człowieka. Jeśli nie zostanie powstrzymany, powinien niemalże natychmiast wbić się w ciało nieznajomego ochroniarza, rozrywając jego ciało od samej, po chłopsku nazywanej - dupy. Tak, po prostu zmiażdży mu to przyrodzenie, zmasakruje poślady, a niepowstrzymane, powinno także dokonać spustoszenia w jamie brzusznej miecznika. Czy plan rozdziewiczenia nieznajomego siłacza powiedzie się? O tym zadecydują kolejne sekundy.

Nazwa
Mokuton no Jutsu: Reberu Bi

Trzeci poziom kontroli Mokutonu. Trzeba tu przyznać, że możliwości względem Reberu Shi rosną znacząco. Wytwarzanie drewna zyskuje na płynności, wytwory są znacznie szybsze i można je wysyłać na większe dystanse. Dzięki poprawionemu wytwarzaniu drewna, koszty tworzenia Mokutonu również nieznacznie maleją. Do tego od tej pory Senju zyskuje również możliwość kontrolowania już istniejących tworów natury na wyższym poziomie - może na przykład zmusić rośliny, by smagały lub pętały przeciwników. Stworzenie średnich wielkości drzew nie stanowi problemu.

Wytrzymałość
Mierna

Szybkość
Przeciętna

Zasięg
[tdial=50,Brak Skupienia]20 metrów[/tdial]
[tdial=50,Pełne Skupienie]60 metrów[/tdial]

Wielkość Max.
[tdial=33,Szerokość]12 metrów[/tdial]
[tdial=33,Wysokość]12 metrów[/tdial]
[tdial=33,Długość]12 metrów[/tdial]

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry E: 27% | D: 21% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (na turę)


Koszt chakry oceniam przy KC - C, na 5%, bowiem jest to tylko jeden, półtora metrowy pal. (jeśli się mylę, śmiało mnie poprawiaj, bardzo na wyczucie tą chakrę liczę patrząc na maksymalne zdolności reberu xD, jak za dużo liczę to też! xD)

Zatem 72%- 5% = 67%
Yorukaze
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość