Głęboko w Lesie

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Tsuyoshi » 16 cze 2020, o 15:25

Gdyby w pomieszczeniu znajdowało się coś, co mogłoby być zegarem, który tyka nieprzerwanie to Tsu mógłby dostać białej gorączki. Sekundy mijały, jak minuty, a minuty, jak godziny. Ziew za ziewem towarzyszył chłopakowi w jego pierwszej misji, a ten modlił się do każdego, kogo mógł, aby coś w końcu się wydarzyło. Wciąż rozglądał się po okolicy. To spojrzał na wioskę, to na jakąś grotę, to na główną drogą, a na końcu na tę maleńką dróżkę, którą przyszedł. Wszystkie cztery strony świata były sprawdzane co parę minut tak, aby nic nie umknęło jego uwadze. Ale nic… A nic nie mogło zwrócić jego uwagi. Przez cały czas, gdy słońce jeszcze znajdowało się u góry, rozświetlając las i okolice, nie działo się zupełnie nic. Cholera wie czemu, ale tutaj naprawdę nic się nie działo. I to miała być ta misja? W zasadzie to Kogane wspomniał, że właśnie tak będzie. Nie wysłałby żółtodzioba na rzeź, czy chociażby na patrol, gdzie mógłby spotkać jakiego zbója, prawda?

To chyba był już standard, że życie tętniło w nocy, co? Kto normalny poruszałby się gdziekolwiek w dzień? Przecież ktoś skrywający się w ciemności wyglądał mniej podejrzanie od osoby która robi takie rzeczy za dnia, prawda? Gówno prawda. Tsu był jeszcze bardziej czujny w nocy, bo wiedział, że jeśli miałoby się wydarzyć cokolwiek w tej nużącej okolicy, wydarzy się to właśnie w nocy. Nie żeby jakoś specjalnie rwał się do akcji, gdy nic nie widać. To wcale nie tak, że wolałby przesiedzieć całą noc w tej swojej kanciapie nie wychylając nosa nawet na sekundę. Niestety nie na tym polegała misja. Byłby zrezygnował, gdyby nie to, że w wiosce ktoś postanowił pozapalać lampiony, właśnie w środku nocy.

- Cholera, co tam się dzieje? Lampiony? Latarnie? Co to jest? - przyjrzał się im dokładniej. Spekulował, że być może jest to jakaś straż, czy cokolwiek, co mogłoby patrolować tereny wioski. Z drugiej strony, mogłoby to być związane z nadchodzącą wiosną. Przecież zima powoli kończyła swe istnienie ustępując znacznie przyjemniejszym porom roku. Czym prędzej wyjął notatnik, aby pozapisywać swoje spostrzeżenia. W momencie, gdy podniósł wzrok, aby ostatni raz spojrzeć w kierunku wioski, z okolic groty dobiegło do niego jakieś światło. Była to krótka chwila, ale chłopak zdążył zauważyć to przedziwne zjawisko. Nie mogło być ono naturalne, choć skały pewnie były mokre to i światło mogłoby się w jakiś sposób odbić wprost do oczy Tsu. On jednak nie wierzył w tę teorię, ktoś musiał tam być, prawda?

- Na Amaterasu, nie wszystko na raz. - warknął przez zęby, gdy do jego uszu doszedł odgłos uderzających kopyt. Do tego źródłem była główna droga. Koni było ze… Cztery? Całkiem sporo. Nie był pewny, czy słyszał wóz, więc nie był pewny, czy nie była to jakaś banda zmierzająca do groty, czy wioski, czy czegokolwiek. Spojrzał na mapę, aby w miarę zorientować się w sytuacji. Chyba będzie musiał opuścić swój przytułek, aby chociaż obadać, co to za konie i dokąd zmierzają. Zebrał więc wszystkie potrzebne rzeczy, mapę także wziął, być może będzie mógł na niej zaznaczyć coś przydatnego. Jeszcze raz rozejrzał się po okolicy, upewniając się, że nikt nie zaskoczy go w drodze na dół, czy też nie wyrośnie mu nagle na drogach, które wcześniej były puste.

Plan był prosty. Zejść po drzewie używając włazu, a potem popędzić w stronę drogi tak, aby finalnie przeciąć drogę koniom. Noc powinna pomóc mu w ukryciu się tak długo, jak będzie tego potrzebować. Gdy w końcu dotrze do drogi schowa się albo w krzakach, albo w koronie drzewa na które wejdzie, używając techniki. Chciał wpierw rozpoznać sytuację. Zrobił wszystko, aby widzieć drogę i nadal nie być zauważonym. Nadal w głowie miał to światło w grocie. Może znajdowało się tam jakieś wejście albo coś? Przecież nie da się od tak zapalić i zgasić pochodni, prawda?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 401
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Jun » 16 cze 2020, o 19:26

Misja Rangi - D - 13/15


- Rok 388 - Zima -
- Tsuyoshi Senju -
- Las -

- Patrol II -





" Wtargnięcie "

Za zegar mogło służyć słońce, tudzież leśne zwierzęta które mimo wszystko wcale nie były nieme. Nie miały jednak większego związku z tym dlaczego tutaj byłeś, a ich odgłosy zaczynały się powoli zlewać z otoczeniem, przestawałeś je słyszeć - co było normalne w chwilach gdy słyszało coś tak dużo razy, że dany odgłos wtapiał się w tło.

Lampiony - niby nic wielkiego, a jednak zwróciły uwagę bo dopiero wtedy mogłeś dostrzec ludzkie sylwetki które zaczęły się pojawiać na tle tego światła, wcześniej nie widziałeś ich wcale. Wciąż było to jednak zbyt daleko by zbadać to już - o ile w ogóle się zdecydujesz. Najważniejsze było jednak coś innego, odgłos poruszających się koni który słyszałeś od kilku chwil. Namierzyłeś jego źródło i już podświadomie wiedziałeś, że jest to jedna z rzeczy którą powinieneś zawrzeć w swoim raporcie... Tak też uczyniłeś zapisując zdarzenia które miały miejsce tej nocy, właśnie w tej chwili... Nie miałeś zbyt wiele czasu by zastanowić się nad światłem, czy może błyskiem który dostrzegałeś z oddalonej jaskini. Wciąż słysząc odgłosy kopyt zszedłeś z drzewa, najciszej jak tylko potrafiłeś.

Mam nadzieję, że zabrałeś ze sobą swój notatnik...

Znalazłeś się na dole i na pewno nie zamierzałeś ujawniać swojej obecności. Z oddali widziałeś jak trójka mężczyzn jechała na koniach, poruszali się niezwykle szybko i obserwowali drzewa w koło siebie. Dokładnie w tej chwili uznałeś, że lepiej pozostać nisko, chowałeś się w pobliskich krzakach, nie była to idealna kryjówka dla Shinobich, lecz może to i lepiej, że z takowej nie skorzystałeś i nie wybrałeś korony drzewa, choć przeszło ci to przez myśl jako drugą opcje, szybko ją odrzuciłeś. Chciałeś rozpoznać sytuacje, obserwowałeś ich...

Było ich trzech, cała trójka ubrana w dosyć dobrej jakości ubrania o bordowej barwie, przypominali ci krwawe plamy które poruszały się na brązowych koniach. W pierwszej chwili sprawiali wrażenie łysych, każdy z nich miał gołą głowę poza kucykiem w który uformowana była resztka włosów z tyłu ich głów. Wszyscy uczesani tak samo. Wszyscy z determinacją wypisaną na twarzy. – Hyaa — Popędził konia pierwszy z nich. Za chwilę dojechał czwarty. Ubrany w podobny strój co oni, posiadał dziką i nieokiełznaną fryzurę, ten jednak zamiast zwyczajnego miecza przy pasie które dzierżyli pozostali, miał w jednej ręce kuszę, a przy pasie zwisała sporej wielkości kama.

Nie jechali długo, to było ledwie kilka chwil od twojego posterunku, nawet ich słyszałeś jak się zatrzymali, bezpośrednio pod nim... Zsiedli ze swoich koni kładąc dłonie na mieczach. Wyraźnie patrzyli się w kierunku twojego posterunku... Musieli wiedzieć. Ciebie tam jednak nie było. Siedziałeś bezpiecznie w krzakach i obserwowałeś ich dalsze poczynania... – Sprawdź czy dzisiaj znowu go nie ma. Jeśli wrócił to go zabij. Już za późno by się wycofać — I tak oto ostatni z nieznajomych, czwarty szybko zaczął się wspinać po drzewie - używając rzecz jasna chakry. – Zabawmy się — Wchodził szybko. Wyglądał na sprawnego, a jego towarzysze którzy zostali na dole nie wydawali się wcale mniej wprawieni... Choć, co oni właściwie robili i dlaczego? Miało być nudno - przestało być.

Czy myślisz, że twoja obecność zostanie dostrzeżona? Co zostało na górze?

Nieznajomy z Kamą
Nieznajomy z Kucykiem
Kogane



Spoiler: pokaż
Prowadzone Misje:
Kichiro - D
Gundan - C
Avatar użytkownika

Jun
 
Posty: 592
Dołączył(a): 31 maja 2020, o 01:14
Lokalizacja: ???
Wiek postaci: 21
Krótki wygląd: Kapelusz
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Miecz i śpiwór
Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8606
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Maname

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Tsuyoshi » 16 cze 2020, o 20:02

Sprawy szybko nabrały tempa. Jeszcze przed chwilą potrafił narzekać na nudę ziewając, co chwilę. Teraz natomiast siedział w krzakach obserwując jakichś podejrzanych typów. Dziwne mieli fryzury, nie widział takich wcześnie. Do tego te ubrania. Kolor nie pasował mu do tych, które najczęściej spotyka się w Prastarym Lesie. Ogólnie cała postawa tych ludzi wydawała się jakaś inna. Kryjówka okazała się być dobrą, czarne ubrania wkomponowały się w mrok, ukrywając go przed wzrokiem łysych. Chłopak wiedział, jak bezszelestnie poruszać się po zaroślach, powoli odgarniając gałęzie sprzed drogi. Jeszcze za wcześnie było na notowanie, mogliby usłyszeć tarce ołówka o papier, wydawało się to zbyt ryzykowne. Zwrócił uwagę na to, że mimo prędkości z jaką jechali, zwracali uwagę na drzewa. Nie byli jakimiś byle chłystkami, którzy nie wiedzieli, co robią. Pytanie tylko, co oni tu robili?

Wtedy dołączył do nich ten czwarty. Wyglądał inaczej. Do tego dzierżył kuszę i zamiast miecza miał coś, co przypominało kosę. Dziwne. Kto używa takiej broni? Pierwsi na myśli przyszli mu przedstawiciele biedoty, bo równie dobrze mogłaby służyć do zbierania plonów… Ale kogo takiego stać byłoby na kuszę? Nie mógł być biedakiem. Nie wyglądali mu na amatorów, wszyscy ubrani jednakowo, uczesanie także to samo, no może poza tym ostatnim, ale on wyróżniał się wszystkim. Może to jakiś dowódca? Miał droższy sprzęt, musiał być kimś ważniejszym. Dzieliło ich może jakieś dziesięć? Piętnaście metrów? Może mniej… Sam nie potrafił ocenić odległości przez panujący mrok. Miał w każdym razie nadzieję, że jest bezpieczny w dotychczasowej kryjówce.

Banda chciała czegoś od jego posterunku, a raczej od osoby, która wcześniej w nim rezydowała. Nie do końca rozumiał o co im chodzi. Z czym mogłoby być za późno? Przecież mogliby się wycofać, nie weszli tam jeszcze. Może poprzedni obserwator miał już z nimi do czynienia w taki albo inny sposób? A może ta cała grupa miała coś do czynienia z tą grotą? Może ten koleś, który obserwował cały teren wiedział, co znajduje się w tej grocie? A może pozwalał im przejeżdżać właśnie do tej groty w której trzymali przeróżną kontrabandę, a teraz stało się coś… Może ich wydał, a oni próbują zatrzeć ślady? Przez głowę Tsu przeleciało miliard pomysłów, ale żaden z nich nie mógł zostać potwierdzony słowami, ani czynami tych gości. Wiedział jednak, że w środku został jego płaszcz, nieruszony z miejsca, bo i chłopak nie miał, kiedy go użyć. Modlił się, że nie domyślą się, że mógłby tam być. Nie zostało mu nic, jak tylko obserwować, co poczynają. W razie czego gotowy był biec w kierunku wioski. Został jeszcze ponad jeden dzień bycia tutaj samemu. Może we wiosce znalazły się jakiś kruk albo… Albo ktoś, kto mógłby dostarczyć wiadomość, że stało się coś takiego.

-Myśl chłopie… Myśl! - sytuacja była nieciekawa, bardzo nieciekawa. Była to jego pierwsza misja, a już dzieje się taka draka. Tam, gdzie jedni leją jakichś wieśniaków, bo są chamami, tam, gdzie jeszcze inni malują płoty, czy cholera wie, ryby ratują, tak on musi mieć do czynienia z jakimiś gangusami. Nie miał doświadczenia, ale potrafił wyczuć, kiedy ma nie wyściubiać nosa. Ten moment był teraz. Musiał ich obserwować, to wszystko, tylko tyle i aż tyle. Ta obserwacja może zapewnić wiele ważnych informacji. Teraz jednak jedyną informacją, jaką miał to to, że byli ubrani tak, jak byli ubrani, ich fryzury… Plus ten jeden koleś, który ani troszkę nie pasował do reszty, poza ubiorem. Może ich akcent był jakiś dziwny? Mógłby go nie kojarzyć, ale przecież potrafi poznać swoich.

Do tego coś mu tu śmierdziało. A może źle ich zrozumiał? Jak to dziś? Pomieszczenie wydawało się być puste od paru dni co najmniej… A sam Kogane mówił, że koleś ze strażnicy wrócił wczoraj. A może i go źle zrozumiał? Na razie nie miał pojęcia, co robić. Siedział cicho, niczym mysz pod miotłą, potrafił to robić, bo wiele razy ukrywał się przed matką, a ta była mistrzynią w poszukiwaniach. Jeśli uzna moment za stosowny, zapisze czym prędzej w notatniku wszystko, co zwróciło jego uwagę. Ręce trzęsły mu się niesamowicie mocno. Był przerażony.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 401
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Jun » 16 cze 2020, o 23:29

Misja Rangi - D - 15/?


- Rok 388 - Zima -
- Tsuyoshi Senju -
- Las -

- Patrol II -





" Wtargnięcie "

Wszystko działo się szybko odkąd zszedłeś z drzewa i skryłeś się pomiędzy wysokimi krzewami które porastały ten fragment lasu. Banda którą widziałeś na pewno znała tą okolicę, na pewno wiedzieli o posterunku, możliwe, że nawet znali poprzedniego wartownika tej wieży. Czasami poczynania innych ludzi są w stanie odpowiedzieć nam na wiele pytań odnośnie ich pragnień, charakteru, tudzież obecności w pewnych miejscach, ci tutaj na dole, cała trójka pozostawała niewzruszona. Obserwowali, każdy swoją stronę - wszyscy z mieczami na wierzchu, jakby gotowi do walki która miała nadejść już za chwilę, albo i teraz. Co i rusz dostrzegałeś jak jedna z głów obraca się to w lewo, to w prawo w poszukiwaniu wzrokiem czegokolwiek co możliwe, że jest żywe.

Możliwe, że wycofanie się było dla nich już niemożliwe - w położeniu w jakim się znajdowałeś nie mogłeś mieć pewności o co rzeczywiście im chodzi. Przez twoją głową przechodził właśnie sztorm pomysłów - a żadnych odpowiedzi, ani wskazówek odnośnie tego które są właściwe. Miałeś do podjęcia kilka ważnych decyzji, jedne mniej, inne bardziej rozsądne - gdzie jest miejsce dla prawdziwej odwagi? Zostało ci jedynie zastanawiać się czy nie pozostawiłeś śladów... Lecz, zaraz, twój płaszcz... Zostawiłeś.

Zdecydowałeś się to przetrwać, przetrzymać i przeczekać. Twardo zacisnąłeś zęby i wepchnąłeś wszelkie oznaki braku rozsądku do kieszeni i tam już miały zostać na długo. Oceniłeś sytuacje i oceniłeś, że szanse były tutaj dla ciebie marne, a największe jeśli zdecydujesz się tutaj zostać, w końcu skoro nie wykryli cię jeszcze to co spowoduje, że mieliby to zrobić? Już by do ciebie ruszyli, jak zaczniesz uciekać to pewnie zaraz zwietrzą podstęp i będzie gorsza draka, możliwe, że z jednym martwym Senju w swoim krwawym finale. Jedno co rzeczywiście po kilku chwilach zwróciło twoją uwagę - dopiero po momencie gdy przestali się odzywać zrozumiałeś, że z ich akcentem jest coś nie tak. Nie brzmieli jak ludzie Shinrin. Wiele nie wyłapałeś, ale dałbyś sobie głowę uciąć, że brzmieli jak mieszkańcy Równin...

Mijały chwile, a koleś który wlazł na drzewo, nie schodził z niego. Chłopaki na dole zaczynali się chyba powoli nudzić, lecz żaden z nich nie opuścił swojej części posterunku (widoku) ani nie zdawał się uważać mniej niż przedtem. Byli tylko bardziej niespokojni. – Coś się rusza — Powiedział jeden z trójki wskazując na jakieś krzaki - na szczęście nie te w których byłeś ty. Wszystkie spojrzenia powędrowały tam na moment. Teraz słyszałeś to dokładniej, to musiały być równiny, nie mniej brakowało im gracji w głosie i delikatności. Przysiągłbyś, że ten typ głosu i wypowiedzi słyszałeś niegdyś przy karczemnej awanturze której byłeś świadkiem - kiedyś. Brzmieli jakby próbowali brzmieć poważniej i ważniej. – Sprawdź to — Jeden z nich podszedł do krzaka i się nie patyczkował, od razu przerżnął go mieczem, zaraz wskoczył za niego i prowizorycznie zrobił to samo. Zaraz wrócił do pozostałych z pustymi rękami. Minęła kolejna chwila i z drzewa zaczął schodzić łotr alfa, czyli ten z włosami. – Nie ma go. Wracajmy do reszty, to dobra pora — Zeskoczył z drzewa i zaraz wsiadł na konia. – Objedziemy do bagiennej ścieżki, powinniśmy być szybciej — Pozostałych trzech bez słowa podążyło za jego śladem i ruszyli w tym kierunku z którego przyjechali niknąc ci zaraz w mrocznej toni, a odgłos kopy zaczął się oddalać.

Nieznajomy z Kamą
Nieznajomy z Kucykiem
Kogane



Spoiler: pokaż
Prowadzone Misje:
Kichiro - D
Gundan - C
Avatar użytkownika

Jun
 
Posty: 592
Dołączył(a): 31 maja 2020, o 01:14
Lokalizacja: ???
Wiek postaci: 21
Krótki wygląd: Kapelusz
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Miecz i śpiwór
Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8606
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Maname

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Tsuyoshi » 17 cze 2020, o 00:50

Faktycznie, ich akcent był jakiś dziwny. Tsu znał go bardzo dobrze, w końcu stamtąd pochodzili wrogowie ich rodu, przeciwna strona dziecinnego konfliktu ciągnącego się od dawien dawna. Chłopak był przeciwny całej tej wojnie, tej nienawiści przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Z jednej strony nie dziwił się, że tak są uczeni, w końcu ich dziadkowie, bracia, ojcowie… Ogólnie bliscy ginęli na wojnach toczonych między Uchiha, a Senju. Ciekaw był, czy kiedyś ktoś postanowi przerwać tę pętlę nienawiści. Teraz ponoć panował pokój, lecz był on na tyle nietrwały, na tyle kruchy, że każda akcja mogłaby rozpocząć reakcję łańcuchową, która finalnie zakończy się wojną. Tsu wiedział jednak, że dla dobra wszystkich będzie musiał zameldować to, co dzieje się właśnie teraz, właśnie tutaj. Poza tym, nie miał pewności skąd mogliby być Ci ludzie. Równiny, to na pewno. Ale z jakich obszarów? To było już rzeczą ciężką do stwierdzenia.

Jedno wiedział na pewno - nie miał zamiaru podejmować walki, nie miał zamiaru ich śledzić… Nie miał zamiaru robić nic, co wykraczałoby za jego kompetencje. Miały problem z jednym z nich, a co dopiero z czwórką, czy całą zgrają. Wolał nawet nie myśleć, co mogłoby go spotkać, gdyby został odnaleziony. Nawet nie wiecie, jakie ciarki postanowiły pomaszerować po plecach chłopaka, gdy ten usłyszał coś o odgłosie z krzaków. Był to chyba największy stres, jaki odczuł w życiu. Przełknięcie śliny, mrugnięcie oczami… Raz, dwa… Trzy. Gość poszedł w innym kierunku. Uff. Bardzo dobrze. Tsu był bezpieczny, to było najważniejsze. Wiedział, że gdyby teraz odkryli jego położenie, mógłby się wycofać przez las, być może tam konie nie dałyby rady dogonić go tak, jak zrobiłyby to na prostej, ubitej drodze. On potrafił poruszać się po lasach, miał to we krwi.

Wtedy też ten ze szczotą zamiast fryzury zaczął schodzić z drzewa. Najwyższa pora, gościu. Tsu zaczął się lekko niecierpliwić, zastanawiając się, czego chcą od jego strażnicy. Może coś przeoczył, gdy rozglądał się po pomieszczeniu? Może coś było gdzieś ukryte przez tego strażnika, a oni po to przyszli? Cholera jedna wie. Przyglądał się im, próbując wyłapać jakiekolwiek inne szczegóły, które zauważył dotychczas. Może coś może zasugerować, skąd mogliby być?
- Dobrze, spieprzajcie stąd. - Gdy tylko odjechali, chłopak dokładnie zanotował wszystko, co zauważył. Zastanawiał się, czy dobrym rozwiązaniem byłoby wejście na górę. Miał nadzieję, że koleś nie zostawił mu tam jakiejś nieprzyjemnej niespodzianki.

Podszedł do drzewa, rozejrzał się dokładnie. Nic poza odciskami kopyt, czy ich buciorów nie widział. Przyjrzał się im. Ogólnie rozejrzał się po ziemi, być może ktoś opuścił coś… Przypadkiem. Było to praktycznie niemożliwe, ale łut szczęścia potrafił okazywać się w najmniej oczekiwanych momentach. Może to właśnie będzie ten moment? Jeśli coś znalazł, przyjrzał się temu i zapisał w notatniku, co mogłoby to być. Natomiast jeśli nie znalazł nic, a nic, postanowił wejść z powrotem do swojej kanciapy. Jego przyjaciółka paranoja podpowiadała mu, żeby uważać. Złożył w razie czego parę pieczęci, będąc gotowym na odskok w każdym momencie.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

- Obym tego nie żałował. - obawy mógł mieć każdy. Chłopak był ostrożniejszy niż wcześniej. Tamci byli prawdopodobnie shinobi. Jeden z nich potrafił chodzić po powierzchniach pionowych, co do pozostałej trójki nie miał takiej pewności. Wciąż stał bliżej dołu aniżeli wejścia. Jego wierna kopia natomiast postanowiła zrobić wejście smoka. Wspięła się po drzewie i wbiła do środka z impetem, choć w taki sposób, że nie wydobył się prawie żaden dźwięk. Nie mógł przecież zaalarmować tych dziwnych typów. Nadal trzeba mieć uszy i oczy otwarte. Mogliby przecież czegoś zapomnieć, prawda? Mogliby wrócić w każdej chwili.

Jeśli pomieszczenie było bezpieczne, chłopak wszedł za klonem, aby się rozejrzeć. Cały czas trzymał pieczęć w gotowości, gdyby coś miało się stać, wtedy będzie gotowy wyskoczyć z pomieszczenia wprost na dół. Czas, aby obadać teren, zrozumieć to, co się wydarzyło. Może czegoś brakowało? Może coś zostało przesunięte. Był bardzo dokładny w badaniu pomieszczenia.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 18 cze 2020, o 13:24 przez Tsuyoshi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 401
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Jun » 18 cze 2020, o 00:10

Misja Rangi - D - 17/?


- Rok 388 - Zima -
- Tsuyoshi Senju -
- Las -

- Patrol II -





" Wtargnięcie "

Ślady - to co po sobie zostawili mogło być kluczową informacją, mogącą z czasem doprowadzić do ujęcia tych wyraźnie nie-prawych jegomościów. Poszli, a ty zostałeś sam - nie mogłeś tak siedzieć, nie bezczynnie, nie robiąc nic. Byłeś już pozornie bezpieczny i mogłeś zacząć działać... Mogłeś i zacząłeś... Ale wciąż pozostawała ta myśl, co jeśli oni wrócą? Póki co musiałeś się upewnić, zrobiłeś co mogłeś... Sprawdzałeś ślady i rzeczywiście pozostawili za sobą odciski butów, oraz kopyt - niestety nic więcej i byłeś tego pewny bardzo szybko - nie było tutaj nic co mogłoby wylądować w twoich notatkach i faktycznie cokolwiek znaczyć.

Zostało sprawdzić co wydarzyło się na górze. Zacząłeś więc ostrożnie badać drzewo - wszystko z nim było w porządku dlatego przeszedłeś dalej, do wejścia na górę do wieży. Wpierw był to twój drewniany towarzysz. Wszedł na górę i nic mu się nie stało. Przyszła i twoja kolej. Wspiąłeś się bezproblemowo, przygotowywałeś się na najgorsze w chwili otwarcia klapy, serce biło ci niemiłosiernie. Klik...

Klapa otworzyła się powoli, delikatnie zaskrzypiała. Rozglądałeś się po niesamowicie ciemnym, o tej porze nocy pomieszczeniu. Widziałeś, że ktoś tutaj był, nie wszystko było na swoim miejscu. Chociażby czajnik czy inne rzeczy które tutaj zostawiłeś. Płaszcz, oraz inne rzeczy które posłużyły ci za śpiwór i ich nie zabrałeś. Niczego jednak nie brakowało, wszystko było, a odgłosy kopyt już dawno zniknęły za sprawą odległości. Słyszałeś jak nikną w mroku. Ten który zapuścił się w to miejsce musiał je jedynie pobieżnie sprawdzić, wygląda jakby nawet nie zwrócił większej uwagi na to co tutaj przyniosłeś i zostawiłeś, tak jakby już tutaj leżało.

Wszystko było w porządku, zadziwiającym porządku...

Jedyne co docierało teraz do twoich uszu to odgłos nocnych zwierząt które jakiś czas temu obudziły się do życia.

Nieznajomy z Kamą
Nieznajomy z Kucykiem
Kogane

Avatar użytkownika

Jun
 
Posty: 592
Dołączył(a): 31 maja 2020, o 01:14
Lokalizacja: ???
Wiek postaci: 21
Krótki wygląd: Kapelusz
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Miecz i śpiwór
Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8606
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Maname

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Tsuyoshi » 18 cze 2020, o 14:07

A zatem śladów nie było? Nic, a nic? Cóż, w takim razie jedyne, co mu zostało z całej tej akcji to to, co zapisał w swoim notatniku. Najważniejsze, żeby go nie zgubić, bo mógłby coś przekręcić, gdyby musiał opowiadać z głowy to, co się zadziało. Bezcelowym byłoby gonienie za nimi w miejsce ich spotkania. Nie dość, że mógłby zmęczyć się przed ewentualną walką to do tego nie miał na nią jakoś specjalnej ochoty, nie wiedział, czego mógłby spodziewać się po tej czwórce… Która ponoć wrócić miała do reszty swoich kumpli. Nie wiedział w jakie kłopoty mógłby się wpakować, gdyby faktycznie podążył za nimi, ale teraz… Teraz już za późno na rozmyślanie nad tym. Musiał przygotować się na ich ewentualny powrót, który mógłby nadejść w każdej chwili. Najpewniej kolejnego dnia w nocy. Choć mogliby i zrobić to zaraz, gdy tylko powiadomią resztę kumpli.

W środku nie było nic, co mogłoby mu zagrozić. Na całe szczęście. Widać było, że ten koleś czegoś szukał. Czajnik ruszony z miejsca… Jego płaszczo-śpiwór też, co do reszty - nie obchodziła go zbytnio, bo jedyne, co tu zostawił to wyżej wspomniany element odzieży. To była jedyna rzecz, która mogłaby wydać, że chłopak znajduje się na tej wieży właśnie. Nie chciał nic przesuwać, starał się chodzić ostrożnie, aby zostawić wszystko tak, jak to zastał. Przy ewentualnym powrocie ekipy nie chciał wzbudzić żadnych podejrzeń, żeby w razie czego móc wziąć ich z zaskoczenia. Cała ta sytuacja wydawała się dziwna. Szukali tu czegoś? Inaczej wszystko stałoby na swoim miejscu, prawda? Nie ruszyliby nic, gdyby nie szukali w tej wieży czegoś, czego mogliby chcieć. Do tego te słowa… Za późno, żeby się wycofać. Może schowali tu coś pod nieobecność tamtego strażnika, a teraz było im to na tyle potrzebne, że mogliby za to zabić? Gdyby tylko Tsu był potężniejszy… Mógłby dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi.

Pokręcił głową. Teraz nie było czasu na takie rzeczy. Zapisał w notatniku swoje spostrzeżenia oraz kierunek w którym odjechali. Położył mapę na stole, było już ciemno, więc nie mógł widzieć za wiele. Nie chciał ujawniać, że jest w środku, więc nie miał zamiaru zapalać żadnych pochodni, czy innych źródeł światła. Wziął łyka wody z manierki, aby uspokoić głowę i myśli. Serce powoli uspokajało się, gdy ten oddychał coraz to wolniej i wolniej. Nie potrafił zebrać wszystkiego do kupy… A zresztą, nawet gdyby potrafił to miał za mało wskazówek, żeby ułożyć z tego coś konkretnego. Cały czas powtarzał sobie, że gdyby pracował ciężej to wszystko poszłoby inaczej.Wtedy mógłby podjąć walkę z tymi typkami, dałby im radę, ale nadal był za słaby… Co innego, gdyby był to jeden, pojedynczy łysol, ale było ich trzech… Do tego ten, który potrafił używać ninjutsu. Nie podobało mu się to ani trochę.

Czas najwyższy zabezpieczyć się na resztę nocy i na kolejny dzień. Zszedł szybko na dół, biorąc ze sobą swojego klona. Nie chciał zostawiać żadnych śladów tak, jak miało to miejsce w biurze Kogane. Nauczył się na błędzie. Być może teraz uratuje mu to życie. Plan był taki, rozrzucenie makibishi w miejscu, gdzie prawdopodobnie mogliby stanąć bandyci, gdyby chcieli wspiąć się na posterunek. Było to na tyle blisko drzewa, że przypadkowa osoba nie zostałaby zraniona, a na tyle daleko, że faktycznie osoby chcące wejść na drzewo mogłyby w nie wejść. Klon pobiegł gdzieś w krzaki i rozpadł się na drobne kawałki. Chłopak dodaj jeszcze jeden “mechanizm”, który być może uratuje mu życie. Przywiązał stalową linkę, dość krótką, bo czterometrową do drzew, tak na wysokości kostek na drodze, którą przyjechali tu bandyci (chodzi o drogę, którą obrali z drogi głównej do strażnicy, bo tak zrozumiałem). Chyba wszystko było już gotowe. Tsu ominął swoją drobną pułapkę i ponownie wszedł na drzewo. Nie chciał być na zewnątrz ani chwili dłużej… Choć nadal z tyłu głowy miał myśl, że mogą tu wrócić. Sen nie przyjdzie szybko, ba, nie przyjedzie w ogóle, bo nie na tym polegała jego praca. Miał siedzieć i obserwować teren. Głodny nie był, bo zjadł co nieco za dnia. Nie potrzebował wiele, toteż trzymało go długo.

Trzeba kontynuować obserwację terenu. Tym razem jeszcze pilniej. Męcząca to robota, tym bardziej, że nie ma się pewności, czy da się radę pokonać kogokolwiek, kto mógłby być zagrożeniem dla powodzenia misji. Wciąż rozmyślał o tym, gdzie mogli udać się mężczyźni. Nie pamiętał całej mapy… Ale wiedział jedno. Udali się tam bagnistą ścieżką. Zweryfikuje to rano, gdy wszystko będzie widoczne. Do tego ta grota… I lampiony we wiosce, choć ta była jego najmniejszym zmartwieniem. Było tu wiele niewiadomych.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Spoiler: pokaż

Nazwa
Kinobori no Waza

Ranga
E

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.</span>
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 401
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Jun » 18 cze 2020, o 20:05

Misja Rangi - D - 19/?


- Rok 388 - Zima -
- Tsuyoshi Senju -
- Las -

- Patrol II -





" Wtargnięcie "

Będąc na górze mogłeś odetchnąć. Strach mógł powoli odpłynąć, ale wciąż nie byłeś gotowy by zapalić światło, pochodnie, świece... To mogłoby zdradzić twoją obecność. Zamierzałeś pozostać ostrożny. Kilka chwil minęło i nawet nie zdawałeś sobie sprawy jak czas szybko płynął gdy dochodziłeś do siebie. Rozmyślałeś na temat tego spotkania starając się wyciągnąć z niego jak najwięcej, brakowało ci jednak konkretnych poszlak by wyciągnąć z tego coś więcej... Zacząłeś fortyfikować swój drzewny posterunek.

Najpierw rozrzuciłeś makibishi, gęsto, ale też skryłeś je w odpowiedni sposób, tak by ci którzy spróbują dostać się na górę - nie byli w stanie, a przynajmniej bez pokiereszowania sobie nóg. Klona również się pozbyłeś w pobliskich krzakach, ucząc się na poprzednim błędzie w biurze. Makibishi było już rozrzucone, ale to wciąż nie był koniec. Przezorny mógł być zawsze ubezpieczony i przygotowałeś kolejną pułapkę ze stalowej linki. Znalazłeś odpowiednie drzewa i miejsce w którym nie będzie się zbytnio rzucała w oczy, rozciągnąłeś ją na wysokości kostek - tak by ktoś tutaj podchodzący, lub podjeżdżający zranił się, albo przynajmniej upadł - uprzedzając swoją wizytę odgłosem który byłbyś w stanie usłyszeć. Wróciłeś na górę, odrobinę pewniejszy siebie, ale chyba nie wystarczająco pewny by przespać się choćby chwilę. Zresztą, miałeś stać na warcie i dalej obserwować, cokolwiek miałoby się nie dziać, prawda?

Obserwowałeś dalej, nie miałeś pojęcia jak dużo czasu minęło, poprzednie rozmyślania, rozkładanie pułapek, linki - wydawało się jak kilka dłuższych minut, może faktycznie tak było, a może trwało to ciut więcej. Tym co zwróciło twoją uwagę był ogień i dym. Unosił się nad bagienną wioską dosyć obficie. Widziałeś stąd, że niektóre z budynków stały w ogniu - wyraźnie nikt tego nie gasił - powód mógł być tylko jeden, lecz pozwolę ci samemu do niego dojść. Już chyba wiesz gdzie udali się mężczyźni, prawda?

Miałeś wrażenie, że całkiem niedługo nadejdzie ranek, to podpowiadał ci księżyc któremu chyba na dzisiaj znudziło się oświetlanie drogi. Pierwsze promyki światła... Chyba powoli nadchodziły, ślamazarnie i powoli - ale jednak.

Nieznajomy z Kamą
Nieznajomy z Kucykiem
Kogane



Spoiler: pokaż
Prowadzone Misje:
Kichiro - D
Gundan - C
Avatar użytkownika

Jun
 
Posty: 592
Dołączył(a): 31 maja 2020, o 01:14
Lokalizacja: ???
Wiek postaci: 21
Krótki wygląd: Kapelusz
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Miecz i śpiwór
Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8606
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Maname

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Tsuyoshi » 22 cze 2020, o 13:56

Wszystko to, co wydarzyło się tej nocy pokazało młodemu Senju, że jest jeszcze o wiele za słaby, aby móc zrobić cokolwiek. Łudził się, że jest jakkolwiek zdolny podjąć działania, ale… Niestety nie był przez co ludzie z pobliskiej wioski musieli słono zapłacić. Z początku pomyślał, że być może to ogień z latarni mógł w jakiś sposób rozprzestrzenić się po budynkach, ale takie rozwiązanie byłoby zbyt piękne, zbyt łatwe do wytłumaczenia, aby mogło być prawdziwe. Rzeczywistość była o wiele gorsza. Kolesie z równin postanowili zabawić się w bojówkę, gdy świecie dzieje się kolejna wojna, do tego cała ta sytuacja z lasem… Mają wolną rękę, tym bardziej, gdy taki ktoś, jak Tsu stoi na straży, ktoś tak słaby i bezużyteczny, jak on nie mógł nic zrobić. Przynajmniej w swoich oczach. Nie dopuszczał do głowy myśli o porażce, a właśnie w tym momencie odniósł ją na wielu frontach.

Tylko czy istniała jakakolwiek szansa powodzenia w momencie, gdy rzuciłby się na czterech uzbrojonych gości o umiejętnościach o których nie miał pojęcia? Nie wiedział na kogo przyszłoby mu walczyć. Mogli się okazać byle ścierwem, które zdjąłby splunięciem… Albo mogło być o wiele gorzej i każdy z nich mógłby być kimś z kim nawet jego ojciec mógłby nie mieć szans - co byłoby praktycznie niemożliwe, bo… Jego ojciec był jednym z najpotężniejszych shinobi w wiosce, ale umysł nastolatka potrafił spłatać mu figle, zhiberbolizować niebezpieczeństwo do takiego poziomu, że ten bał się w ogóle zareagować.

- Nie mogłem ryzykować, jestem więcej wart niż cała ta wioska. - Musiał się wytłumaczyć w jakiś sposób, chociaż przed sobą… Wiedział, że popełnił gigantyczny błąd, wiedział, że powinien był zareagować, ale wszystko odmówiło mu posłuszeństwa. Co innego, gdyby było ich mniej i gdyby ich ruchy nie były tak skoordynowane, być może wtedy miałby szansę zrobić cokolwiek, mógłby ich powstrzymać, mógłby ich zabić, mógłby cokolwiek… A może mógł? Może sam nie był świadomy tego, jaka siła w nim drzemie? Może potrzebował kogoś na kim mógłby przekonać się, że nie jest tak słaby, jak podpowiada mu serce? Ojciec przecież powtarzał mu od zawsze, że drzemie w nim potęga, że ma szansę stać się kimś wielkim w rodzie, że ma szansę zaistnieć w świecie jako jeden z najpotężniejszych Senju. Pytanie kiedy to zrobi? Pytanie, ile było w tym prawdy? Pytanie, ile musi poświęcić, aby dostać się na ten poziom?

Wioska płonęła, to był fakt. Za późno było, żeby tam biegł. Poza tym, nie było to jego zadanie, on miał chronić, obserwować i spisywać… Miał wolną rękę co do podejmowanych decyzji, mógł odpuścić, gdy uważał, że nie ma szans. Sam Kogane mu o tym powiedział. Do tego nie chciał dopuścić do sytuacji, gdzie to on musiałby ryzykować życiem dla paru wieśniaków, gdy nie wiedział, czy podołałby wyzwaniu. Utrata tak cennej jednostki, jak żołnierz jest o wiele gorsza, niż utrata byle wiochy zabitej dechami, nieważne jaka by ona nie była. Może i działał wbrew jakimś zasadom, jakiemuś honorowi, ale nie obchodziło go to. Najważniejszym był cel - stać się kimś, kto podoła każdej sytuacji. Był nadal młody, niedoświadczony… Nie spieszyło mu się do grobu, tym bardziej z ręki takich śmieci.

Ranek był coraz bliżej, Tsu wciąż obserwował teren, ale nic poza dźwiękami zwierząt i promieniami słońca nie zwróciło jego uwagi. Musiał czekać… I być gotowym. Czas na kolejny łyk z manierki. Woda pomagała mu myśleć, oczyścić się ze złych myśli… Patrzeć prosto na świat bez klapek na oczach. Jakie konsekwencje go czekają? Poniekąd nie dopełnił swojego obowiązku, prawda? Ktoś przedostał się do kraju i wyrządził szkody. Z kolei, odbudowanie takiej wioski nic nie kosztuje, w rodzie wiele jest osób potrafiących stworzyć budynki byle dotknięciem ziemi. Ojciec opowiadał mu kiedyś o jego pradziadku, który w taki sposób odpłacił się niegdyś jednemu z wieśniaków… Ile w tej historii było prawdy, a ile romantyzmu? Tego Tsu nie wiedział, ale z całą pewnością istniały takie jednostki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 401
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Jun » 22 cze 2020, o 23:38

Misja Rangi - D - 21/?


- Rok 388 - Zima -
- Tsuyoshi Senju -
- Las -

- Patrol II -





" Wtargnięcie "

Wartość człowieka była skomplikowana, nie można było jej jednoznacznie oszacować, nie można bo człowiek będzie miał inną wartość niemal zawsze, głównie zależną od tego kto patrzy i kto o kogo pyta. Takich pytań można zadać setki i tysiące, łączyło be je jedno, uczucie i pytanie - czy ci na nim zależy? Wiele osób zapewne zależałoby na Tsuyoshim, może i jest dla nich wart więcej niż dziesięciu, dwudziestu wieśniaków. Gdyby jednak spytać zwykłego farmera kto jest dla niego najważniejszy odpowiedź byłaby prosta, całkiem inna i zapewne wcale nie uwzględniałaby Tsuyoshiego...

Ale czy był jakkolwiek winny temu co się wydarzyło? Nie, nie był w żaden sposób, nic nie mógł zrobić. Mógł w to nie wierzyć, ale rzucenie się w pościg bez planu było ruchem pozbawionym wszelkich szans na sukces... A już tym bardziej uratowanie kogokolwiek.

Czas mijał, ognie w końcu ustały i oddalona wioska przestała płonąć, a właściwie to co z niej zostało, cokolwiek tam teraz było. Dym również przestał krążyć w tamtej okolicy. Było jednak zbyt daleko by ocenić czy ktoś przeżył napaść, czy ktoś uciekł... Nie, gdyby ktoś stamtąd przetrwał, to na pewno do tej pory zacząłby kręcić się w okolicy głównej drogi, wtedy na pewno zostałby przez ciebie dostrzeżony, ku temu nie było żadnych wątpliwości... Dzień drugi się zaczynał i jeszcze przed południem dostrzegłeś przejeżdżający wóz. Na wozie były symbole jednego z większych handlarzy które kojarzyłeś. Czy go sprawdziłeś czy nie - wszystko było w porządku. Nic nie wychodziło poza normę, ot przejeżdżająca dostawa z ziem leżących na północy. Nawet nie wiedział nic o tym co mogłoby się tutaj wydarzyć - jeśli pytałeś...

Czego spodziewałeś się wieczorem? Gdy zaszło słońce i wszelka niewinność jaką posiadało to miejsce znikała w odmętach... Mroku. Może oczekiwałeś dostrzeżenia kolejnych jeźdźców? Może kolejnego pożaru? Może... Spokoju... Nie było ci jednak dane, bo jeszcze przed godziną dwunastą w nocy usłyszałeś jak otwiera się klapa prowadząca do wieży w której byłeś...

Ruch jakim to zostało wykonane był szybki, ale również ostrożny... Takie sprawił wrażenie.

Nieznajomy z Kamą
Nieznajomy z Kucykiem
Kogane



Spoiler: pokaż
Prowadzone Misje:
Kichiro - D
Gundan - C
Avatar użytkownika

Jun
 
Posty: 592
Dołączył(a): 31 maja 2020, o 01:14
Lokalizacja: ???
Wiek postaci: 21
Krótki wygląd: Kapelusz
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Miecz i śpiwór
Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8606
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Maname

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Tsuyoshi » 23 cze 2020, o 15:45

Dym unoszący się wraz z tym, jak wioska powoli znikała z powierzchni ziemi, mógł zaalarmować jakiś garnizon, czy patrol stacjonujący gdzieś blisko terenu bagien. Tsuyoshi wiedział, że taki sygnał podczas trwającej tuż obok wojny mógłby przyciągnąć niepożądane lub też te bardziej pożądane gęby. Być może sam Kogane zaszczyci go tu swoją osobą? Wszystko mogło się zdarzyć podczas dni, gdy to właśnie chłopak stał na tej cholernej wierzy. Z tego, co mówił dowódca, tutaj zawsze był spokój, nic, ani nikt podejrzany nie trafił się tu prawdopodobnie nigdy… Aż do teraz. Chyba, że ktoś ich już spotkał, ale nie raczył zgłosić temu nikomu przez panujący pewnego rodzaju układzik? Snuć można było miliony teorii, ale w tej chwili nie znaczyły one nic. Nie zwrócą one domów, ani tym bardziej żyć tych ludzi. Świat był okropnym miejscem. Tsu był tego świadomy, ale nigdy nie doświadczył tych okrucieństw na własnej skórze, ba, nie miał nawet “przyjemności” ich zobaczyć… Aż do teraz. Każdy krok, który podejmował zdawał się być tym dobrym, tym przez który nie straci w swoich oczach, jako shinobi. Zazwyczaj wychodził z każdego pojedynku zwycięsko każdorazowo udowadniając, że to właśnie on będzie następcą ojca, myślał o sobie, jak o kimś lepszym… Aż do teraz.

Jak mógłby przestać się obwiniać? Jak mógłby porzucić myśl, że to właśnie on mógł to wszystko powstrzymać? Jak mógłby pomyśleć, że nie zrobił nic złego? Starał się tłumaczyć sobie, że byłby ogromną stratą, że jest wiele warty dla swojej jednostki, że… Że znaczy o wiele więcej od tych wieśniaków. Ale czym on różni się od tych biednych ludzi? Tak samo, jak i oni nie potrafił się przeciwstawić jakiejś bandzie podludzi. Nie potrafił podjąć działania tak samo, jak i wieśniacy, którzy to stracili życia albo chociaż domy przez czyjąś zachciankę… Bo ktoś bardzo chciał ich podterroryzować, zagarnąć teren dla siebie, pokazać kto tu króluje. Łyse śmiecie w kitkach na zawsze zostaną zapamiętane przez młodego Senju. Być może kiedyś jeszcze spotka ich na swojej drodze, a Ci… Ci nie będą się spodziewać, co ich uderzyło. Nie będą wiedzieć, dlaczego, ale on będzie znać każdy najdrobniejszy powód, dlaczego kiedyś tak postąpi.

Do tego ten w czuprynie. Dziwny był. Potrafił używać chakry, a więc nie mógł być byle śmieciem tak, jak reszta. Wydawał im rozkazy, miał inny sprzęt… Musiał być silniejszy, bo tak to przecież działa. To Ci właśnie tacy dowodzą tymi słabszymi, zawsze tak było, jest i będzie.

Nadszedł dzień. Ten też był spokojny… Trafił się nawet ktoś normalny. Dziwne jednak, że nie pojechał trochę inną trasą, że dym go nie odstraszył. Być może nie obchodziło go to? Nie było z nim większych problemów, był tylko kupcem. Tsu faktycznie go znał, a sam kupiec okazał się być mieszkańcem ziem z północy. Wylegitymowanie go było szybkie i przyjemne. W zasadzie to właśnie czegoś takiego spodziewał się Tsu, takiej spokojnej rutyny w której nic złego nie mogło się wydarzyć. Młodzieniec nie pytał o nic. Nie chciał niepokoić przypadkowych osób tym, co się tutaj wydarzyło. To nie była ich sprawa, a poza tym, nawet gdyby mógł coś wiedzieć, czemu miałby mu o tym mówić? Nie miałby powodów zdradzać kogokolwiek… Ale taki scenariusz był niemożliwy. Świat nie stał przeciwko Tsu… To byłoby zbyt niedorzeczne, gdyby nagle każdy okazał się współpracować z tamtą bandą, prawda?

Tsu zanotował wszystko, co widział. Nie było tego wiele, w końcu spotkał tylko jedną osobę. Czas minął bardzo szybko… Aż nie zapadł zmrok. Wtedy też właśnie niczego niespodziewający się chłopak został zaskoczony przez otwierający się właz. Ktoś potrafił tu wejść, bezszelestnie do tego. Konie nie przejeżdżały, panowała cisza. Czyżby mogli go zauważyć? A może to ten kupiec o nim powiedział…? A może… A może… A może cały świat postanowił postawić się mu i zakończyć jego żywot? Nie, to nie było możliwe. Będzie walczył. Tu i teraz. Panował mrok. Mógł to wykorzystać na swoją korzyść. W końcu to on pierwszy zauważy tego kogoś, nieważny kim by nie był. Przyjął postawę bojową, ale przed tym spróbował ukryć się w mroku. Odznaka rodu była wyraźnie widoczna, w razie gdyby był to ktoś, kto przyszedł tu z pomocą.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 401
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Jun » 24 cze 2020, o 18:11

Misja Rangi - D - 23/?


- Rok 388 - Zima -
- Tsuyoshi Senju -
- Las -

- Patrol II -





" Wtargnięcie "

Dzień zdawał się być tym czego oczekiwałeś od tego zlecenia. Praca shinobi była natomiast nieprzewidywalna. Wiedziałeś to od dawna, głównie za sprawą ojca który również miewał dni lepsze, oraz dni gorsze podczas swoich przydziałów. Przetrwał to jednak, tak samo jak udało się przetrwać poprzedni wieczór, jak i dzień tobie. Kupcy na szczęście nie byli zagrożeniem, a przejeżdżanie przez te tereny to jak zawsze ryzyko, jednak każdy był gotowy je podjąć byle zarobić trochę pieniędzy, lub na czymś oszczędzić. Każdy, zawsze podejmował jakieś ryzyko. Jedni byli po prostu odważniejsi od drugich, lub to ktoś inny podejmował ryzyko za nich.

Odgłos otwarcia klapy do twojej wieży rozbrzmiewał w twoich uszach przez krótki moment. Sylwetka mężczyzny... nie, chłopaka, może w twoim wieku, zaczynała powoli wyłaniać się od strony wejścia. Od razu słyszałeś jak postawił buty na drewnie, te charakterystyczne stuknięcie mówiło wiele, potrafiłeś je odróżnić od innych odgłosów, może właśnie z powodu tego co widziałeś jednej z ostatnich nocy... Chłopak stanął na równe nogi, popatrzył się w lewo, to w prawo, minął barierki, wejście, nie wyglądał na zewnątrz - to wnętrze go interesowało. Zmrużył lekko oczy – Rany... Chyba go nie ma... — Powiedział z wyraźnym zawodem, po chwili dopiero rozejrzał się uważniej. – Ey, Tsuyoshi — Zawołał nieznajomy. – Przysyła mnie Kogane... — Dodał na koniec, zawieszając już wzrok na twojej osobie. Widziałeś jego emblemat rodowy na jego drewnianym naramienniku. Kto inny odważyłby się nosić znaki Senju, nie będąc jednym z nich?

Był młody. może przed dwudziestką. Wyższy od ciebie, bardzo smukły i chudy. Nie wyróżniał się jakoś bardzo z twarzy, ani fryzurą. Ot, zwyczajne czarne oczy, bardzo krótkie brązowe włosy. Gdybyś miał przyrównać go do postaci z różnych czytanych opowiadań to na pewno powiedziałbyś, że nie jest on głównym bohaterem, a postacią epizodyczną, ale rzeczywistość to nie opowieść, prawda? – Mam zająć tą wieżę na dwa dni, potem mają przysłać zmienników. Podobno wyczekują twojego raportu bo coś się stało. — Chłopak wyglądał na takiego któremu rzeczywiście można było powierzyć to miejsce, sam pewnie chciałeś jak najszybciej stąd zniknąć. Nic dziwnego, on jednak wydawał się jednak niepomny niebezpieczeństwa jakie tutaj grasuje, lub jest z tym pogodzony... – A i nazywam się Arakan, możesz mu przekazać, że dotarłem... — Badał okolicę, również wydawał się być tutaj pierwszy raz. Na pewno nie pogardziłby wprowadzeniem odnośnie tego jak tutaj stoją sprawy, mieliście przecież na to jeszcze całą noc.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Arakan
Nieznajomy z Kamą
Nieznajomy z Kucykiem
Kogane



Spoiler: pokaż
Prowadzone Misje:
Kichiro - D
Gundan - C
Avatar użytkownika

Jun
 
Posty: 592
Dołączył(a): 31 maja 2020, o 01:14
Lokalizacja: ???
Wiek postaci: 21
Krótki wygląd: Kapelusz
Widoczny ekwipunek: Duża torba
Miecz i śpiwór
Manierka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8606
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Maname

Re: Głęboko w Lesie

Postprzez Tsuyoshi » 25 cze 2020, o 09:48

Choć było ciemno, dało się rozpoznać dosłownie wszystko, co trzeba było rozpoznać w chłopaku, aby uznać, że zagrożeniem to on nie był. Nawet w ciemności dało się dostrzec odznakę rodu Senju, lśniła pięknie, odbijając od siebie dostające się do środka światło. Postać Tsu z początku nie została zauważona, to nawet dobrze, oznacza to, że ukrył się w miarę dobrze. Gdyby był to przeciwnik, miałby szansę pokonać go dość szybko. Buciory faktycznie wydawały się wydawać inny dźwięk… A raczej jego kroki były zupełnie inne. Co się stało z makibishi? Nie miał pojęcia, ale wiedział, że jakoś je odzyska.

Z początku nie odzywał się wcale, ale gdy ten wspomniał o Kogane, Tsu wyszedł z cienia, ukazując swoje oblicze nieco wyraźniej. Jego odznaka Senju nie lśniła tak bardzo, jak jego, stał tyłem do światła toteż Arakan nie miał nawet najmniejszych szans zweryfikować, kto stoi przed nim.
Czyli jednak widzieli to, co się tu stało? Spodziewali się najgorszego, więc przysłali zmiennika, który zająłby się całym syfem… Ale ten nie wyglądał na kogoś, kto mógłby poradzić sobie tutaj całkiem sam, ale z pewnością były to tylko pozory. Takie same stwarzał Tsuyoshi. Wyglądał na kogoś, kto potrafi wiele, a w rzeczywistości nie potrafił nic… W przypadku tego chłopaka mogło być zupełnie odwrotnie. Mógł wyglądać na zwykłego żołnierzyka, który zginie w pierwszej lepszej okazji, trzymając w sobie potężną moc, której nikt nie powstrzyma. Nie można oceniać ludzi tylko przez to, jak wyglądają. To już nic nie znaczy. Nie w przypadku shinobi.

- Stało się, stało. - Wybrzmiał w końcu dość poważnie. Obowiązywał go jakiś żołnierski rygor, no nie? Nie mógł się spoufalać. - Mamy jeszcze całą noc, więc opowiem Ci wszystko, co zaobserwowałem. Radzę się posłuchać, bo… Mnie nikt o tym nie powiedział. Prawie straciłem życie. - Wtedy też wskazał mu na krzesła przy stoliku. Te były już ustawione. Nie miał zamiaru zostawiać kumpla po fachu bez żadnych informacji. Mogłoby kosztować to jego życie, a Tsu nie miał zamiaru mieć kolejnej osoby na sumieniu. Gdy tylko zasiedli oboje, ten zaczął opowiadać wszystko, co widział. Wspomniał o bandziorach, o tym, że znają to miejsce i, że prawdopodobnie przyjdą w kolejną noc, aby złapać go, gdy ten nie będzie się spodziewać. Wspomniał o tym, żeby zabezpieczyć teren wieży, a najlepiej opuścić ją na noc i ukryć się najlepiej, jak się potrafi i wypatrywać tych gości. Słuch powinien wystarczyć, aby ocenić, czy ktoś nie porusza się po drodze. Do tego wspomniał o spalonej wiosce, o tym, że była ich czwórka, jeden potrafił korzystać z ninjutsu… O tym, jaką drogą się poruszają, o ich akcencie, o strojach. Dosłownie wszystko.

- ...a więc wszystko już wiesz. Powoli zaczyna świtać, więc pora na mnie. Trzymaj się Arakan i powodzenia. Uważaj na siebie. - Chłopak uśmiechnął się do towarzysza, zbierając wszystkie rzeczy, jakie wcześniej tu ze sobą przyniósł. Oczywiście postarał się odzyskać swoje makibishi, tak samo, jak i linkę, którą ponownie zapakował. Jeśli kolce znajdowały się w butach Arakana, Ci z całą pewnością zdołali je jakoś wyjąć. Tsu nie chciał ich marnować. Powinien mieć ich dziesięć, czyli tyle, co rozrzucił.

Czas ruszać w drogę.


z/t



Spoiler: pokaż

Nazwa
Kinobori no Waza

Ranga
E

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.</span>
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 401
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 13:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Poprzednia strona

Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość