Pola uprawne

Najdalej wysunięta na północ prowincja Prastarego Lasu. Obszar ten jest zamieszkiwany oraz kontrolowany przez Ród Senju. Prowincja w ogromnej części pokryta jest lasem, który jest schronieniem zarówno dla zwierząt jak i ludzi w nim żyjących. Shinrin od zachodu graniczy także z „niezbadanymi terenami” co może w przyszłości zaowocować potyczkami zbrojnymi. W prowincji rozwinięte jest głównie zbieractwo oraz łowiectwo.

Re: Pola uprawne

Postprzez Shiroe » 8 lut 2016, o 22:30

Obrazek
Narodziny legendy [9/15]


Praca, choć nie budząca większych emocji i dość nużąca, nie budziła w Tenshim złych emocji, czy choćby cienia irytacji. Zaskakujące, niby shinobi, który kiedyś być może stanie się bardzo potężnym wodzem... Albo przestępcą siejącym postrach. Albo jednym z wielu Senju żyjącym tak, by zapewnić sobie i swoim bliskim bezpieczeństwo. Jak zareaguje białowłosy gdy dotrą do niego informacje o nadciągającej wojnie z rodem Uchiha? O ile dojdzie do wojny, rzecz jasna. Ucieszy się? Zasmuci? Nie wiadomo.
Po dłuższej chwili na ścieżce była już całkiem spora górka złożona tylko z marchwi o naprawdę pokaźnych rozmiarach. Pomarańczowe giganty, pełne witamin i oblepione grudkami ziemi, piękny widok, chluba każdego rolnika. Tymczasem Sato wybierał inne skarby, sądząc po wyglądzie, były to buraki. W polu, gdzie powinna być marchew. Może po prostu się mu pomieszało, albo farmer uprawiał i to i to w jednym miejscu. W każdym razie, młodzieniec pracował równie ciężko. Na słowa Tenshiego wyprostował się i spojrzał na Senju.
- Eto... Teraz możesz wejść na pole po drugiej stronie i zabrać trochę ziemniaków. Weź pierwsze lepsze, im szybciej się uwiniemy, tym lepiej. Chwastami zajmiemy się potem. - sam zajął się pakowaniem zdobytych warzy do worków, wytrząśniętych spod szaty. Całkiem szybko mu to szło, widocznie miał wprawę.
Shiroe
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Tenshi » 9 lut 2016, o 11:09

Pierwszy etap prac powoli minął Tenshi popatrzył z dumą na swoje dzieło, będące zwykłą górką marchewek, mimo tego był dumny z wykonanej pracy. - Już się biorę - powiedział i z nie mniejszym zapałem udał się na kolejne pole. Sytuacja była podobna jednak obiekt zainteresowania inny. Chłopak dość sprawnie wziął się za zdobywanie kolejnych owoców ziemi. Im dłużej pracował tym większe odczuwał zmęczenie, ale i tym większa była przyjemność z pracy. Wraz z czasem poświęconym na zbieraniu zyskiwał w tym wprawę i szło mu to coraz lepiej. Pracy było dużo, ale nie przejmował się tym. - Co teraz Sato? zapytał zebrawszy ziemniaki.
Tenshi
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Shiroe » 9 lut 2016, o 16:52

Obrazek
Narodziny legendy [11/15]


Z pewnością po przeżyciu tej fascynującej przygody Tenshi będzie mógł bez trudu zatrudnić się w dowolnym gospodarstwie rolnym, o ile tylko sadzono by w nim warzywa. Praca nie była dla niego problemem, a zyskiwane z każdą chwilą doświadczenie zaczynało powoli procentować, zwłaszcza jeśli szło o wyrywanie, bo z wyborem odpowiedniej sztuki nadal były problemy. Gromadka kartofli powoli traciła wilgoć w podmuchach delikatnego wiatru i promieniach słońca, które wspinało się coraz wyżej po nieboskłonie, by ze wschodu przejść na zachód.
- Teraz pakuj co zebrałeś do worka. - Sato kończył wiązać pierwszy, załadowany marchwią. Kilka wymyślnych więzów i pakunek gotowy do odbioru. W stronę białowłosego poleciał jeden płócienny, ciemnozielony worek. Miał nawet zamontowane sznurki, by nie męczyć się z szukaniem ich później. Wszystko szło jak z płatka, teraz tylko wystarczyło przerzucić wykopane warzywa do wora, związać i gotowe...
Hau. Hau hau. Szczekanie niosło się gdzieś daleko, ale nie na tyle daleko, by móc czuć się bezpiecznie. Wystarczyło odwrócić głowę by zobaczyć psiaki. Trzy czarne kształty rosnące powoli. Jedno było pewne, kiedy się zbliżą, nie będą małymi, potulnymi szczeniakami. A gdzieś za nimi biegł ktoś, wymachując dłonią... Z kosą? Kijem? Coś w niej miał, a raczej żaden z dwójki złodziei nie chciał się dowiedzieć, co konkretnie. Chwila, złodziei? Jak to? Sato przestał gwizdać, a twarz przyjęła skupiony, czujny wyraz.
- Cholera, wrócił wcześniej. Bierz co możesz i uciekamy! - wykrzyknął, zarzucając sobie dotychczasowo spakowany worek i zrywał się do biegu, porzucając stertę ziemniaków i drugi, gotowy do drogi worek. Tylko czy Tenshi musiał uciekać? Jakby nie było, był nieświadomy tego, co tak naprawdę robi. Ale czy gospodarza będzie to cokolwiek obchodzić?
Shiroe
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Tenshi » 9 lut 2016, o 23:04

Chłopak złapał wór i położył go na ziemi, zaczął pakować warzywa, lecz po chwili od jakże przyjemnego zajęcia oderwał go dźwięk. Młody Senju spojrzał w stronę z którego się wydobywał, ujrzał trzy psy. Słyszał ich szczekanie widział trzy czarne kształty zbliżające się z nie małą prędkością. Za nimi biegł rolnik.. Właściciel ? Czego chciał ? W dłoni dzierżył jakiś przedmiot ... Czy była to broń ? Czy Tenshi mógł spodziewać się problemów ? Co tak naprawdę zrobił ? W jego głowie przemykały pytania, lecz niewiele odpowiedzi. Chłopak widząc uciekającego Sato chciał zrobić to samo, lecz wiedział że nie zrobił nic złego. Właściwie to nie wiedział że to coś złego. Chociaż mógł spodziewać się konsekwencji wiedział, że nie ma to sensu, za błędy trzeba płacić.
Tenshi
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Shiroe » 10 lut 2016, o 23:31

Obrazek
Narodziny legendy [13/15]


Tenshi, niezwykły człowiek. Zamiast uciekać z nie tak dawno temu poznanym złodziejem, wolał zostać w miejscu i zapłacić za swoje błędy. Nawet jeśli nie jego winą było to, że był dobrym człowiekiem, który uwierzył nieodpowiedniej osobie. Ale rozterki moralne, błędne decyzje i inne takie aspekty ludzkiej duszy nie interesowały zbytnio zbliżających się psów. Chociaż z bliska wydawały się bardziej wilkami. Czyżby ktoś w okolicy poskramiał dzikie zwierzęta i parował je z tymi oswojonymi? Ciekawy temat, ale doko nie miał do niego głowy. Dwa cielska rzuciły się na niego jednocześnie, lądując na nim. Na całe szczęście dla Tenshiego, miękka, orana ziemia wyszła mu na spotkanie. No, może nie do końca miękka, ale lepszy czarnoziem, niż kamienie. Zaraz po psiakach zjawił się ich pan, a także właściciel tego poletka. W dłoni dzierżył kosę, broń i narzędzie rolnicze w jednym. Wyglądał na równie zadowolonego z tego spotkania, co jego wilczury. Swoją drogą, futrzaki obśliniały teraz klatkę piersiową pogodzonego z losem młodzieńca.
- Ty złodzieju! Dlaczego mnie okradasz i to jeszcze razem z tamtym przybłędą! Nawet nie uciekałeś, kretynie! Na co liczysz, na łaskę?! - rolnik krzyczał ile sił miał w płucach, a biorąc pod uwagę heroiczny bieg aż tutaj, wiele mu jej nie zostało. Zamiast krzyku wydobywał maksymalnie głośną mowę, tyle. Nie odwołał jednak psów, które skutecznie uziemiły Senju, a ostatni z nich krążył gdzieś poza polem widzenia białowłosego. Dość nieciekawa sytuacja, ne?
Shiroe
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Tenshi » 11 lut 2016, o 18:18

- Spory piesek - pomyślał młody Senju gdy pies leciał w jego kierunku. - A mogłem uciekać - - kolejna myśl przyszła mu do głowy gdy poczuł na twarzy oddech przyszpilającego go do ziemi wilczura. - Jeśli tak będę leżał to raczej nie skończy się najlepiej. - Spokojnie mogę wszystko wyjaśnić, nie mam zamiaru uciekać - powiedział z nadzieją, iż pies nie dobierze mu się do tętnicy - Widzi pan, spotkałem niedawno tego uciekającego chłopaka nie dawno. Prosił mnie o pomoc w zebraniu warzyw gdyż wynajął go gospodarz mówiąc, że im szybciej się uporamy tym więcej nam za to zapłacą. Powiedział licząc, iż kosa nie pospieszy na spotkanie jego szyi. - Liczę , że zrozumie to pan. Nie tylko pan został dzisiaj oszukany - rzekł i czekał, co przyniosą mu najbliższe sekundy.
Tenshi
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Shiroe » 12 lut 2016, o 00:09

Obrazek
Narodziny legendy [15/15]


Czy teraz decyzja by zostać w miejscu wydawała się równie rozsądna? Póki co Senju nie został nawet ranny, jedynie nieco unieruchomiony, więc nie było tak źle, jak być by mogło, gdyby próbował wyrwać się wilczurom. Uciekanie jest całkiem dobre, o ile nie jest to za późna ucieczka. Albo źle przygotowana. Mniejsza, Tenshi nie miał najmniejszego zamiaru sprawiać dalsze kłopoty okradzionemu przez Sato (a także i jego samego) rolnikowi. Zamiast wyrywać się, krzyczeć, bądź robić inne proszące się o krzywdę czynności, spróbował wyjaśnić całą sytuację w jak najszybszy i najprostszy sposób. Biorąc pod uwagę, że kosa jeszcze nie przyszpiliła go do ziemi na stałe, a wilczury jedynie wpatrywały się w niego, niezdecydowane, co mają z nim zrobić... Całkiem nieźle. W końcu słowa płynące prosto z serca, a w dodatku szczere i natchnione strachem, mają naprawdę dużą moc. Albo farmer po prostu nie lubił zabijać.
- Eh... Kiba, Kuro, Yin, noga. - psiaki zerwały się ze swoich miejsc, ustawiając się rzędem obok rolnika. Imponujący pokaz tresury. Lepiej nie myśleć, jakie jeszcze komendy zdołały opanować. - A Ty wstawaj, bierz to wszystko, co wykopałeś, i chodź za mną. Naucz się, że nie wszystkim można wierzyć na słowo... - ostrze kosy zabłysło złowrogo w popołudniowym słońcu. Dwa średniej wielkości worki czekały, by białowłosy wziął je na swoje barki i zaniósł tam, dokąd zaprowadzi go żniwiarz. Chyba, że Senju ma inny pomysł na wyjście cało z tej sytuacji. Choć lepiej dla niego, gdyby nie miał. Droga do domu rolnika nie była wcale długa, a ofiarowała zachowanie głowy, naprawę zszarganej reputacji, a nawet zarobek. Niewielki, ale zawsze.



Spoiler: pokaż
Możesz zrobić, co zechcesz. Niemniej, odradzam natychmiastowe pójście swoją drogą.

Jeśli pomożesz rolnikowi, możesz liczyć na drobne wynagrodzenie (połowa misji D jeśli idzie o ryo, normalne jeśli idzie o PH), nagrodą jest wolność, brak bliższego kontaktu z psiakiem czy kosą.

Po napisaniu posta wklejasz podanie zgodnie ze wzorem tutaj -> viewtopic.php?f=41&p=23202#p23202
Shiroe
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Tenshi » 13 lut 2016, o 11:06

Młody Senju umierał ze strachu, te sekundy nim rolnik dokonał decyzji co z nim zrobi zdawały mu się godzinami. Kiedy psy odsunęły się i pozwoliły mu znów się poruszać podniósł się z ziemi. Słysząc słowa mężczyzny Tenshi skinął mu głową i podszedł do worków. Zarzucając je na barki zastanawiał się dlaczego pozwolił się tak łatwo oszukać Sato. Był zdziwiony również decyzją rolnika, lecz cieszył się, że jego głowa wciąż znajduje się na swoim miejscu. Młody Senju ruszył za gospodarzem, aby przebyć w milczeniu niedługą drogę do - Właściwie to dokąd my idziemy ?- pomyślał. Szedł szybkim krokiem licząc, iż za niedługo będzie mógł wyruszyć dalej. Kiedy dotarli do miejsca zamieszkania farmera, ten dał młodemu Senju trochę gotówki i odesłał radząc, aby ten uważał komu ufa, gdyż nie każdemu powinno się wierzyć na słowo. Po tym wydarzeniu młody Senju udał się w dalszą podróż.

[z/t]
Tenshi
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Jiro » 13 wrz 2016, o 19:04

Szedł ładne parę-paręnaście godzin, wyminął moczary, kryjąc się za drzewami prastarego lasu, niczym czerwonookie widmo, które w bajaniach chłopów nawiedza tego typu puszcze, na szczęście, takiego typu opowiadania zazwyczaj były tylko ich wydumkami, lecz w każdej historii można znaleźć ziarnko prawdy, w końcu często było to barwne nawiązanie do czegoś, co widzieli, a czego nie mogli wytłumaczyć. Wracając jednak do naszego "widma", nie spotkał on żadnych wrogów na swym szlaku, lecz pozostawał czujny, tym bardziej że do celu było już niedaleko, a tam gdzie szkoły walki, tam zazwyczaj i ludzie, a tam gdzie ludzie, tam i potencjalni przeciwnicy. Gdy dojo znalazło się w zasięgu jego wzroku, postanowił się rozejrzeć, nie podchodząc na razie zbyt blisko, tak by ledwo widzieć ludzi, spróbuje tylko zlokalizować cel i wszystkich innych, przypadkowych przechodniów.
Jiro
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Kin'yu » 14 wrz 2016, o 18:17

Obrazek

Sztukmistrz - Jiro - Post #19


Jiro przemieszczał się w zdrowym tempie. Pozwolił sobie na tyle szybki chód, aby nie musieć cierpieć z powodu przemęczenia, ale zarówno nie zwracać uwagi. W końcu biegacze dookoła bagien raczej typowych widoków nie stanowili. No, w każdym razie, Uchiha mógł pomyśleć, że miał szczęście. Na swojej drodze nie spotkał w zasadzie nikogo, prócz parunastu podróżnych, takich samych jak on. Niektórzy byli ninja, jednak wcale nie musieli należeć do Senju. Jiro bowiem zauważył dwóch shinobi o śniadej cerze, ale wcale nie interesujących się jego obecnością. Kiwnęli mu głową, gdy ich mijał, może jakiś gest solidarności zawodowej? Nie wiadomo. W każdym razie, reszta osób to zwykli tutejsi, próbujący przedostać się z miasta A do miasta B. Nic specjalnego.
Kiedy w końcu dotarł do miejsca bliżej określonego jako dojo, zatrzymał się. Dzięki mapie i znajomości topografii doskonale dotarł na miejsce, ale nie spodziewał się ujrzeć tu tak wielkiego kompleksu. Nie była to bowiem zwykła szkoła, tylko ogromny budynek na wzgórzu. Jiro znajdował się obecnie u stóp góry, może nie sięgającej niebios, ale z pewnością na tyle wysokiej, aby w czasie marszu na szczyt dostał zadyszki. Powyżej niego znajdowała się wielgachna budowla wraz z kilkoma odnogami w postaci innych szkółek.
Uchiha mógł teraz robić dwie rzeczy. Wejść jak cywilizowany człowiek, albo czekać na zmierzch i wtedy infiltrować teren. Na moment obecny nie mógł wejść niezauważony - wzgórze było wręcz gołe, pozbawione drzew, także zostałby zauważony już po pokonaniu ćwierci drogi. Aha, na plus drugiej opcji przemawia to, że słońce zaczynało zachodzić.
Kin'yu
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Irie » 18 maja 2017, o 21:13

Misja dla Reiki
3/30+



Ogłoszenie wydawało się tobie mocno....idiotyczne. Choć z drugiej strony człowiek widocznie nie miał innej możliwości ogłoszenia, czy też zdobycia namiarów do odpowiednich wojowników. Wyglądało na to, że będziesz miała do czynienia z typowym wieśniakiem. Mimo wszystko pieniądze to pieniądze, nie powinno się oceniać poczynań pracodawcy dopóki należycie płaci.
Ruszyłaś dobrze znaną sobie drogą. Okolice nie były ci obce, przechodząc dróżką kilka osób pomachało ci serdecznie ręką. Gdyby było lato, przechadzka byłaby udekorowana soczystą zielenią, barwnymi roślinami i trelem najróżniejszych gatunków ptaków. Zimą jednak panował jednolity krajobraz, częściej tutaj panował śnieg niż w centrum. Pola były urozmaicone jedynie stadkami różnych zwierząt, czyli nadal nic ciekawego.
Dotarłaś pod wybrany adres, przystanęłaś przed furtką i po prostu stuknęłaś w nią. Usłyszałaś ujadanie psa, który zaalarmował właścicieli. Ów pies podbiegł do furtki zażarcie szczekając. Spojrzawszy na niego, uświadomiłaś sobie że miałaś do czynienia z małym i głośnym kundelkiem. Po krótkiej chwili wyszedł jakiś mężczyzna. Przysadzisty, brodaty, odziany w standardowy sweter. Widząc ciebie przetarł oczy, po chwili uśmiechnął się jakby wygrał w pokera fortunę.
- Niebiosa chyba są po mojej stronie. Tak znamienita osoba chciała tutaj przyjść! Co cię tu sprowadza? Czyżby....moje ogłoszenie? - Rzekł radośnie uśmiechając się szeroko, mimo iż w jego uśmiechu brakowało z dwóch zębów.
Irie
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Reika » 20 maja 2017, o 22:39

Widząc wszechobecny śnieg, humor jeszcze bardziej popsuł się Reice. Jesień i zima strasznie ją przygnębiały, a po ostatnich wydarzeniach jakoś specjalnie nie potrzebowała jeszcze większego doła. Mimo że starała się uśmiechać do ludzi, których mijała, mimo że spotykała się ze starymi znajomymi, aby utrzymywać kontakty, mimo że starała się jakoś dalej żyć, to w sercu nadal nosiła głęboki smutek, który targał nią od środka. Czas mijał, a rana nie chciała się zabliźnić, zaś wspomnienia nie zamierzały odejść. Starała się jednak nie pokazywać rodzicom, jak bardzo życie straciło dla niej sens. Wiedzieli, że nadal jest jej ciężko, jednak nie mieli pojęcia jak bardzo. Już wystarczająco długo się o nią martwili. Ona jakoś sobie sama poradzi. Chyba...
Idąc ścieżką między polami i domostwami, Reika dostrzegła pomimo pogody kilku mieszkańców, którzy w różnych celach wyszli z domu, jak na przykład przyniesienie drewna na opał, czy wyprowadzenie psa. Kilka osób pomachało jej rękę, najwyraźniej rozpoznając, na co kunoichi odpowiedziała równie serdecznym gestem. Chyba nigdy nie przyzwyczai się do tego, że jest rozpoznawalna w prowincji. Zawsze jakoś trochę ją to peszyło, no ale nic na to nie dało się poradzić. Rozgłos przyszedł mimo woli, zaś ona robiła tylko to, co do niej należało.
Kiedy dotarła pod właściwy adres, zastukała przezornie w furtkę nie chcąc wchodzić nieproszona na posesję właściciela. Jeszcze by ją potraktował jak nachalnego intruza, albo któregoś ze swoich sąsiadów. Okazało się, że przezorność wyszła jej na dobre, jednak nie z powodu właściciela, a jego psa, którzy rzucił się do bramki i zaczął wściekle jazgotać. Taki kundelek, a raban na pół dzielnicy. Skrzywiła się, już sobie wyobrażając, jak ciekawscy sąsiedzi wychylając nosy przez firanki w oknach, żeby sprawdzić co się dzieje. Ehhh, chyba wpada w jakąś paranoję.
Pojawił się właściciel, który przywitał ją tak serdecznym uśmiechem, że Reice aż się głupio zrobiło. Przez chwilę nawet się obawiała, że rzuci się ją wyściskać i poklepać po plecach. Przywitała się tradycyjnym, uprzejmym ukłonem, po czym poczekała na to, aż będzie mogła bezpiecznie wejść, nie obawiając się o to, że ta jazgocząca kulka odgryzie jej nogę.
- Dzień dobry. - Przywitała się uprzejmie i dodała ciszej. - Tak, ja właśnie w tej sprawie. Swoją drogą, nie obawiał się pan zawierać tak dużo informacji i wystawiać to na widok publiczny? Jeśli któryś z pana sąsiadów był w centrum i czytał tablicę, to już wie, że coś pan kombinuje, chyba że to jakaś zmyłka.
Wzruszyła ramionami, dając do zrozumienia, że na razie nie wie, co o tym myśleć i wolała nie wyciągać pochopnych wniosków. Na pierwszy rzut oka forma ogłoszenia była mało dyskretna i zwracała na siebie niepotrzebną uwagę tych, których chciało się uniknąć, ale z drugiej strony może to być zamierzona cześć planu i tak naprawdę kryje się za tym coś więcej. Potrzebowała przede wszystkim więcej informacji i najlepiej będzie, jeśli wejdą do domu, żeby zejść z oczu wścibskim oczom.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Pola uprawne

Postprzez Irie » 23 maja 2017, o 11:26

Misja dla Reiki
5/30+



Mężczyzna przywitał się serdecznie po czym wyszedł na podwórko podczas twoich odpowiedzi. Uciszył wymawiając jego, a raczej jej imię - Mika. Odbiegła ona potulnie w stronę swojej budy, była dość dobrze wychowana jak na wiejskie standardy. Otworzył furtkę i westchnął po usłyszeniu twojej spostrzegawczej uwagi.
- Masz rację. Ale byłem do tego zmuszony. Nie wiedziałem co innego zrobić, nie znam również żadnych odważnych wojowników, nie wiedziałem nawet o kogo pytać. Dlatego zawiesiłem to w mieście, z dala od tego miejsca. Jednak jedyną nieprawdziwą wiadomością było to, że sprawa nie dotyczy sąsiadów... - Stwierdził rozglądając się się uważnie. - Zapraszam cię do środka. Wolałbym o tym porozmawiać w zaciszu domostwa - Nieporadnym gestem zaprosił cię. To był dobry wybór, sama również myślałaś nad prywatną rozmową.
Jeśli się zgodziłaś, mężczyzna po prostu wszedł z tobą do domu po czym odetchnął. Było tutaj ciepło i dość swojsko, chata była zrobiona z niezbyt nowego drewna, lecz miała przyjemny naturalny zapach. Słychać było strzelanie ognia w dużym glinianym piecu. Zostałaś zaproszona do głównego salonu, który był skromny. Posiadał tylko kilka mebli, drewniany stolik i krzesła wokoło, wszystko wyglądało dość staro, mężczyzna więc nie był zamożny. Na jednym z krzeseł siedziała młoda kobieta mająca długie blond włosy, o delikatnych rysach twarzy, odziana w typowy gruby wełniany sweter, długą kieckę pod którą miała kilka warstw ciepłych rajtuz a na nogach widniały typowe wełniane skarpety. Przywitała cię wstając i kłaniając się kulturalnie.
- To jest moja córka. Właściwie...to rozchodzi się o jej bezpieczeństwo. Jednak wszystko opowiem od nowa. Tą wieś szantażuje grupka łachudrów, którymi rządzi ktoś dziwnych umiejętnościach. Zbierają oni pieniądze od wszystkich w zamian za nierobienie krzywdy. Niestety...ostatnio ostatnia krowa nam zachorowała. O dłuższego czasu nie daje mleka, które możemy sprzedać, przez to nie mamy wielu pieniędzy. Niestety, moja córka - Rukia wpadła w oko jednemu z tej szajki. Dopóki płaciłem, była bezpieczna....lecz teraz potrzebujemy pomocy. Pytałem się strażników o pomoc, lecz reszta wsi twierdziła, że kłamię, wszyscy woleli być bezpieczni i nie wzbudzać gniewu tych ludzi. Proszę, mam nadzieję że jakoś pomożesz....nie bój się o zapłatę. Mamy schowane oszczędności, lecz one się kończą, więc dłuższe płacenie tym diabłom po prostu nie ma celu...- Wziął wdech, mówił pospiesznie, energicznie by wszystko zawrzeć i jak najszybciej wyjaśnić całą sprawę.
Irie
 

Re: Pola uprawne

Postprzez Reika » 23 maja 2017, o 21:23

Wysłuchała odpowiedzi mężczyzny na temat podjętego ryzyka z ogłoszeniem, po czym uśmiechnęła się z uznaniem, gdy ten jej powiedział, że tak naprawdę wcale nie chodzi o sąsiadów. A więc całkiem pomysłowa zmyłka, albo nawet przenośnia, bo mogła nie dotyczyć tych sąsiadów w dosłownym tego słowa znaczeniu. Pokiwała głową, wyraźnie zadowolona.
- W takim razie wszystko powinno być w porządku. - Odpowiedziała, idąc za gospodarzem w stronę domu. - Przy następnej potrzebie, zawsze możecie pytać o mnie. Co prawda zapewne pamiętacie mnie z medycznych umiejętności, ale tych bojowych też mi nie brakuje.
Tak więc weszli do przyjemnie ciepłego domu, gdzie w przedpokoju Reika zostawiła pelerynę i swoje buty, jak nakazywała kultura, zwłaszcza że podeszwy były w śniegu, który roznosząc się, tworzył mokre plamy. Przeszli w głąb domu, prosto do salonu, gdzie na jednym z krzeseł przy stole, siedziała blond włosa dziewczyna. Reika odpowiedziała na jej powitanie tradycyjnym ukłonem i obdarzyła uśmiechem. Z tymi jasnymi włosami wyglądały jak siostry. Zajęła więc jedno z wolnych miejsc, założyła nogę na nogę i całkowicie skupiła wzrok na gospodarzu, gotowa wysłuchać tego, jaki ma problem. Gdy ten oznajmił, że chodzi o bezpieczeństwo jego córki, kunoichi spojrzała krótko na dziewczynę, po czym znowu wróciła wzrokiem do pracodawcy. Sytuacja po chwili całkowicie się wyjaśniła. Banda łotrów, terroryzująca wioskę i pobierająca od nich haracz. W Reice aż się zagotowało na samą myśl o tych szubrawcach. Pozwoliła skończyć gospodarzowi opowieść, po czym obdarzyła go poważnym spojrzeniem.
- Nie boję się o zapłatę, bo zwyczajnie jej nie chcę. - Oznajmiła. - Nie miałabym serca, gdybym pozbawiła was ostatnich oszczędności. Wam pieniądze są bardziej potrzebne, a mi na niczym nie zbywa, w końcu doskonale wie Pan, kim jestem. Co do pomocy, to oczywiście zajmę się tymi zbirami. Moim obowiązkiem jest chronić mieszkańców Shinrin.
Cóż, trudno było się dziwić. Jako córka Lidera Klanu, nie musiała troszczyć się o pieniądze, zwłaszcza że sama posiadała trochę własnych oszczędności. Co więcej, miała nadzieję, że po pokonaniu agresorów, odzyska chociaż część wymuszonych pieniędzy i odda je mieszkańcom wioski. Zima dopiero się zaczynała, a oni muszą mieć za co żyć.
- Proszę mi powiedzieć... - Zwróciła się do gospodarza po więcej informacji. - Ilu ich jest i jak wyglądają? Poza tym, te dziwne umiejętności. Ktoś może widział, jak ten mężczyzna używał jakiś technik ninja? Każda informacja jest dla mnie bardzo cenna, bo może mi pomóc poznać, z kim tak naprawdę mam do czynienia i w jaki sposób ich pokonać.
W sumie to miała już ciekawy plan, ale to za chwilę. Najpierw pozyskiwanie informacji, potem kombinowanie, jak dobrze zająć się tą sprawą. W sumie to Reika nawet nie planowała zabijać tych łotrów. Postara się ich ogłuszyć, związać i doprowadzić tam, gdzie ich miejsce. Do lochu.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: Pola uprawne

Postprzez Irie » 24 maja 2017, o 14:49

Misja dla Reiki
7/30+



Twoje zapewnienia o umiejętnościach bojowych niezwykle pokrzepiły mężczyznę, wywołały u niego szeroki uśmiech i pocieszenie w oczach. Po wejściu do domu zachowałaś pełną kulturę zdejmując wierzchnią odzież, co nie umknęło uwadze właścicielowi. Przywitałaś się z młodą kobietą, w zasadzie można by było uznać was za siostry, jednakże było wiele cech, które was rozróżniało. Córka wyglądała przede wszystkim na młodszą od ciebie, jej skóra była bledsza, miała również większe i jakby bardziej niepewne oczy niż twoje. Po prostu bardziej dziecięca. Ciężko było określić coś więcej gdyż była ciepło ubrana. Skromnie rozpalony piec nie był w stanie zapewnić wysokiej temperatury.
Wyjaśnienia zostały zakończone, wywołały w tobie prawdziwą burzę emocji. Była to jedna z wielu podobnych historii na tym świecie, scenariusz zawsze był ten sam, jak zwykle chodziło również o pieniądze od słabszych ludzi. Odpowiedziałaś pracodawcy słowa, których się nie spodziewał. Otworzył szeroko swoje piwne oczy, które wokół były naznaczone licznymi bruzdami zmarszczek. Zamilkł, dziewczyna wyglądała podobnie, jej słabo zarysowane brwi uniosły się ku górze. Mężczyzna po krótkiej chwili wykonał pełny ukłon.
- Dziękuję. Nie sądziłem, że pośród tylu nieszczęść, trafi się w końcu dobry los - Odparł ze spuszczoną głową. Pozycja ta nie była dla niego komfortowa przez lekką nadwagę i grube odzienie, ale nawet nie okazał żadnego niezadowolenia. Powolutku podniósł się by kontynuować rozmowę.
- Widziałem ich na własne oczy, więc opowiem wszystko, co tylko o nich wiem. Jest ich czwórka, ich liderem jest mężczyzna, który jest ubrany w długi czarny płaszcz z bardzo wysokim kołnierzem, za którym kryje swoją gębę. Na łbie ma zawsze kaptur, jego twarz więc trudno rozpoznać. Ale jego dziwną cechą jest to że...wokół niego lata mnóstwo robali, nawet mimo panującej zimy. To jest po prostu nienormalne. Reszta to młodzi mężczyźni, który są zwykłymi rozbójnikami. Chodzą zawsze z kijami, w które wbite są gwoździe. Można ich spotkać najczęściej wieczorami, lecz niecodziennie. Ciężko ocenić kiedy się zjawią. Brrr. Nieprzyjemna gromada - Odparł krzywiąc się. Przez krótką chwilę spoglądał na ciebie oczekując konkretnej odpowiedzi. Nagle wziął wdech jakby przypomniał sobie o czymś istotnie ważnym.
- Wybacz, gdzie moje maniery, nawet się nie przedstawiłem! Nazywam się Reiji. Zechcesz może herbaty? - Zapytał. Jego córka uśmiechnęła się pod nosem. Wyglądała na naprawdę cichą osobę, nie odezwała się ani słowem.
Irie
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Shinrin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość