Karczma "Sawanoya"

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 20 gru 2017, o 16:04

Misja rangi D 15/15
Generalnie dziewczyna w dzisiejszych czasach musiała mierzyć się z naprawdę wieloma paskudnymi sprawami. Wojny, klęski, wszechobecni bandyci i prostacy i wiele innych zagrożeń. Nawet sama przyroda była problemem bardzo często. Jednak ślepa kobieta to już w ogóle jest coś co samodzielnie sobie nie poradzi, tak pewnie myślało wielu ludzi, aż do czasu jak poznało naszą bohaterkę. A teraz poznać ją miało szansę bardzo dużo ludzi którzy z zaciekawieniem wyszli za Michirin na zewnątrz karczmy zobaczyć co się właściwie zaraz będzie odbywać. Mężczyzna po którym spodziewała się ataku od tyłu, poszedł dzielnie pewny siebie że odniesie zwycięstwo bez takich sztuczek stanął naprzeciw kobiety i rozpoczęła się walka. Może mało epicka bo wszystko poszło po myśli kobiety bo czemu by nie, ale i tak była ciekawa. Te kilka sekund zapewniło jej wiwaty tłumu który się lekko zdziwił że kobieta pobiła mężczyznę. Za dużo pieczęci też nie złożyła, to sprawiło że dla sporej części oglądających fakt ten po prostu został ominięty. Gdy powaliła i okaleczyła brutalnie kopnięciem swojego przeciwnika który zemdlał z bólu tłum zaczął wiwatować. Jakiś bogaciej ubrany rzucił sakiewkę z monetami które miały osłodzić chyba jej tą smutną z jego punktu widzenia sytuację. Koledzy osiłka się nie pokazali, może blefował, może się bali.

Misja zakończona
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 21 gru 2017, o 08:51

Ciężko było nazwać to walką, gdyż przeciwnik oprócz szarży nie zrobił nic więcej, a cały pojedynek zakończył się w kilka sekund. Nie było to zaskoczeniem dla Michirin, która znała swoje silne strony i słabe strony napastnika, chociaż spodziewała się, że w pewnym momencie wkroczą rzekomi koledzy osiłka. Nic takiego się nie wydarzyło. Mężczyzna zemdlał od kopnięcia w krocze, co nieco rozczarowało białowłosą, która chciała jeszcze zamienić z nim kilka słów, ale teraz już nie było sensu. Tłum zaczął wiwatować i wtedy zrobiło się niezmiernie niezręcznie. Nie lubiła skupiać na sobie uwagi, nie lubiła być w jej centrum, a teraz każdy na nią patrzył i w jakimś stopniu podziwiał. Satysfakcja nie była tak duża, jak zażenowanie, więc Michirin postanowiła szybko zabrać się z tego miejsca. Zanim jeszcze ruszyła, to usłyszała brzęk sakiewki z monetami, którą ktoś rzucił w jej stronę. Złapała woreczek jeszcze w locie, nawet nie odwracając się w tym kierunku, bo po co? Przecież i tak kierowała się słuchem, a nie wzrokiem. Pieniądze? Uważają to za pokaz? A może to rekompensata za nieprzyjemności? Nie zastanawiała się zbyt długo, bo tłum skupiony na niej zaczął ją zawstydzać. Z delikatnym rumieńcem ruszyła bez słowa jak najdalej od karczmy, licząc na to, że nikt za nią nie podąży. Niezbyt chciała rozmawiać o tym co się tutaj wydarzyło, chociaż gdzieś głęboko w niej było zadowolenie, że udowodniła swoją siłę, w którą całkowicie wątpiono. Nie żeby zwyczajny przypakowany bandyta był jakimś wielkim zagrożeniem, jednak każdy mierzył swoją miarą. Dla ślepej dziewczyny, która nigdy w życiu nie walczyła na poważnie, a niegdyś była jedynie balastem, taki wyczyn był czymś naprawdę niesamowitym. To udowadniało nie tyle innym, że potrafi o siebie zadbać i jest w niej potencjał, ale jej samej. Tego jej najbardziej brakowało, bo mimo treningów oraz zapewnień Shizuyi nadal wątpiła w swoje możliwości. Jednak to się skończyło z tą drobną, nieprzyjemną akcją, która stała się poważnym kopniakiem w przód dla białowłosej.

Z/T
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Hayami Akodo » 23 cze 2018, o 17:52

MISJA GRUPOWA - KATSUKO, REN, KOWAI RANGI C
"Melancholy were the sounds on a winter's stray"
23/60


Obrazek

REN & KATSUKO


Przychodzicie znacznie wcześniej od Kowaia, Nobunagi, prawdopodobnej wdowy po samuraju i pani Mirai na miejsce; po drodze zetknęliście się z dojmującym zimnem, wiatrem, mgłą i obojętnymi twarzami tubylców, którzy - bardzo uprzejmie zresztą - pozdrawiali was po drodze. Jeśli już, to albo przyglądali się wam z chłodnym, kamiennym spokojem ludzi, którzy sens życia odnaleźli w śmierci, albo z zainteresowaniem - nie jest to jednak zwykła ludzka ciekawość, skąd jesteście, dokąd zmierzacie, jaka jest wasza ścieżka życia...Raczej patrzą na was oceniająco, z nutką chłodnego spokoju, rozpatrują każdą możliwość związaną z wami, w tym potencjalną walkę. Nikt was nie zatrzymuje, nikt nie zwraca uwagi na to, co robicie, każdego obchodzi jego własny los. Jednak nie można powiedzieć, że są to niegościnne, obce strony; samurajowie, których spotykacie, są życzliwie neutralni i spokojni. Żyją wedle własnej filozofii, która niesie im pokój, i z takim samym pokojem traktują was.

Karczma "Sawanoya" pęka w szwach od klientów, ale uczynna kelnerka znalazła wam jakiś uroczy, mały stolik w rogu pokoju. Zostawiła wam menu, a sama pobiegła za szynkwas, bez przerwy się kłaniając i zapewniając, że gdy tylko szanowni goście wybiorą posiłek, starczy ją zawołać. Wszędzie widać wyłącznie samurajów, li i jedynie; kupcy chyba albo wolą inne pory, albo powyjeżdżali, albo wolą spędzać zimowe dnie w towarzystwie rodzin i przyjaciół w swoich domach. Nie ma tu też prostych rybaków, którzy zapewne pojawią się tu wieczorem. Niemal każdy z yinzińskich wojowników ma przy sobie jakąś broń: ten ma katanę, ów dwie, inni jeszcze noszą na plecach yari, łuki, naginaty, jeden z nich ma nawet kusarigamę. Wszyscy noszą raczej proste, zwykłe kimona z monami herbowymi na piersiach, choć po niektórych widać nieco wyższy status materialny. Piją prostą sake lub matchę (bogatsi dolewają sobie do niej jeszcze mleka), jedzą zaś ryby albo opiekane na różny sposób mięso.
Ich akcent jest na tyle dziwny, że słusznie możecie chwilami się zastanawiać: co on właściwie, do cholery, powiedział? Rozmowy, choć przyciszone, dochodzą do waszego stolika nader szybko - widać akustyka tego lokalu jest świetna albo rodzina Noya po prostu oszczędzała na budowie tego miejsca lata temu. Waszą uwagę przykuwają szczególniej trzy rozmowy. Pierwszą z nich prowadzą między sobą dwaj wysocy i barczyści mężczyźni po trzydziestce, z czego jeden jest chudym blondynem z herbem wilka na piersi, a drugi jest czarnowłosy i ma bardzo bogaty ubiór.

- Masz coś nowego, Orinosuke?
- Nic wielkiego. Mafia żre się między sobą w Shigashi, Yumichika, ci kupcy, od których kupowaliśmy ostatnio, mieli drobne kłopoty z Takaokami, ale sobie jakoś poradzili, w Ryuzaku cisza, wszyscy gadają o tej całej Radzie i o tym nowym Cesarzu.
- Naprawdę? Żartujesz?
- Nie. Podobno cesarz koronował się tam u nich z całą pompą, turniej zrobili, uroczysty i jak się patrzy. Wygrał go nasz chłopak.
- Niemożliwe!
- Jakiś tam Seirei...jak mu...a nie, Seinaru Kei. Tak mi powiedział Hanasakuya, jak z nim się widziałem trzy tygodnie temu po drodze.
- O, spotkałeś go, Orinosuke? I jak się miewa stary Hana?
- Doskonale. Miał jakiś tam układzik z Takagawą, ale Takagawa pojechał do Kami no Hikage, miał chyba wstąpić do Shiro Ryu...
- Jak to? A co z żoną?
- No właśnie tego nie wiem, bo słuchaj...


Drugi dialog rozgrywa się z kolei między siwowłosym, krępym wojownikiem, który jedno oko ma pokryte bielmem, a młodym chłopakiem o długich włosach koloru bzu, wyglądającym na jego syna.

- ...ale pamiętasz, że nie możesz się upić, Ichijou?
- Pamiętam, tato.
- Zdecydowałeś się już?
- Nie, tato. To chyba nie jest dla mnie.
- Jak więc zamierzasz utrzymać rodzinę, skoro pan Ryuzume nie wrócił i nie możesz przyjąć od niego zlecenia? Dobrze wiesz, że chwilowo na wyspach jest bardzo spokojnie.
- Chyba zatrudnię się do pracy u któregoś klanu. Albo, jak ten młody od sąsiadki, wiesz, tato, który, wyjadę w podróż.
- Dobry wybór.
- Innego się chyba nie spodziewałeś.


Natomiast trzecia konwersacja słyszalna jest trzy stoliki dalej - i tutaj z kolei stronami rozmawiającymi są młody, wyjątkowo piegowaty niczym perliczka chłopak o klasycznym wyglądzie wojownika oraz jego czerwonowłosy kolega z sennym, zmęczonym spojrzeniem zielonych oczu, mnący nieco niecierpliwie rękaw swojego keikogi. Wydają się na kogoś czekać.

- ...no i, kurwa, gdzie jest tamten debil?
- Poszedł do osady po hajs. Weź przestań, dwudziesty raz o to jęczysz.
- Boję się, że ktoś nas uprzedzi, kretynie!
- Cicho już, stary, nie drzyj się tyle. Ludzie słyszą.
- Racja, no więc...


Kelnerka, młoda i zakłopotana dziewczyna o jasnej cerze i ciemnych włosach koloru...brązu, chyba?, uśmiecha się nieśmiało. Stoi przy was już od dobrej minuty.

- Przepraszam, czy państwo chcieliby coś zamówić?


KOWAI I NPCE

Kiedy przychodzisz do "Sawanoyi", jakieś pół godziny po Renie i Katsuko (opóźniłeś się, bo pani Takagawa odprowadziła dzieci do posiadłości i musieliście na nią czekać z Mirai), jest tak przepełniona, że nigdzie nie możesz znaleźć dla siebie miejsca, pani Mirai i jej towarzyszka decydują się więc zaczekać, aż ktoś wyjdzie, pod szynkwasem. Ze względu na to, że sala jest zatłoczona i wiele osób zasłania ci widok, nie możesz nigdzie dostrzec Rena ani Katsuko, do tego gdybyś miał się tu przeciskać, to sprawiłoby to pewne...trudności z uwagi na rozłożenie stolików. Barman stojący za szynkwasem - siwy, poważny mężczyzna pełen godności - przygląda wam się z profesjonalnym zainteresowaniem.

- Co chcieliby państwo zamówić? - pyta donośnym, spokojnym tenorem, a jego głos wzbija się w powietrze nad szepty i szum głosów innych klientów - jak ptak gotów do lotu.

Pani Mirai uśmiecha się subtelnie. Wyraźnie cieszy ją ta wizyta w miejscu przeznaczonym dla wojowników, pełnym prostych, honorowych ludzi - chłopomania, hehe - i rozgląda się wszędzie, gdzie może, jakby miała głowę na śrubkach. Decyduje się szybko, w ułamku sekundy.

- Dla mnie sake - stwierdza stanowczo. Cicha, delikatna, budząca samym swoim wyglądem sympatię pani Miyame decyduje się na kubeczek matchy. Barman zwraca się w twoją stronę.

- A co dla pana?

Kilku mężczyzn wstaje i wychodzi na zewnątrz; dziesięć minut później jacyś trzej roześmiani i wyjątkowo pijani młodzieńcy robią to samo. Dzięki temu tłum nieco się przerzedza i udaje ci się dostrzec jakąś parę w rogu pomieszczenia, blondyna z jakimś szarym monem na ubraniu (wilkiem?), jego rozmówcę i generalne oblężenie całej karczmy. Widocznie zimą Sawanoya nie narzeka na brak klientów.
Ostatnio edytowano 28 cze 2018, o 19:28 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Ren » 24 cze 2018, o 13:39

Jak się okazało Katsuko była nieźle poinformowana jeśli chodzi o Hozukich, dzięki temu Ren wiedział mniej więcej z jakim przeciwnikiem ewentualnie mieliby się mierzyć. Jeśli mogli zmieniać swoje ciało we wodę, to raiton idealnie pasował do walki z nimi. Na ich szczęście właśnie takim żywiołem dysponował, jednak nikt jeszcze o tym nie wiedział. Po chwili jednak Uchiha chciała pogadać o czymś na osobności. Jak się okazało nie było to nic innowacyjnego. Po prostu przedstawiła swoje obawy, które zapewne posiadał już każdy z nich widząc obecną sytuację. Na dodatek powtórzyła jego pomysł na zbieranie informacji w karczmie. Białowłosy przewrócił na to tylko oczami i już nic nie mówił. Wtedy Kowai zwrócił się do niego z prośbą, aby w razie czego zaopiekował się czarnowłosą.
- Jesteśmy na neutralnym terenie, który szybko może przerodzić się we wrogi dla nas jeśli coś pójdzie nie tak, więc wiadomo, że musimy się trzymać razem i sobie wzajemnie pomagać. - odparł dość beztrosko. Po cichu jednak liczył, że będzie mógł z kimś powalczyć, ponieważ dawno tego nie robił. Chciał zobaczyć jak silni mogą być Ci Hozuki lub samurajowie.
- Jasne, jasne. W drogę. - przytaknął tylko, a następnie udał się wraz z Katsuko w stronę karczmy. Odłączyli się od reszty aby pozostać bardziej incognito. Tutejszy klimat nie służył za bardzo Renowi, który przyzwyczajony raczej był do suchych, gorących pustyni. Chociaż z drugiej strony była to dla niego ciekawa odskocznia. Teraz zamiast wszechobecnego piasku, był wszechobecny śnieg, który dodatkowo pokrywał większość zabudować i innych elementów infrastruktury. Tutejsi wydawali się życzliwi wbrew temu co na początku myślał. Zazwyczaj obcych traktowało się z dystansem, jednak ludzie żyjący w tym miejscu często pozdrawiali ich po drodze. Oczywiście wobec takich gestów białowłosy nie pozostawała obojętny i reagował na nie odpowiednio odpowiadając pozdrowieniami.
- Chyba nie będzie tak źle, ludzie nie szukają tutaj zwady. Pewnie damy radę się jakoś dogadać i czegoś się dowiedzieć. - rzucił po drodze do dziewczyny jeszcze przed wejściem do budynku. Po krótkim czasie dotarli do karczmy, w geście uprzejmości Namikaze otworzył drzwi przed dziewczyną, tak aby wyglądało to jak najbardziej naturalnie dla innych. Wiadomym było, że mogą być cały czas obserwowani dlatego starał się bardziej zachowywać jak ktoś, kto po prostu przyszedł się napić i zrelaksować po podróży wraz ze swoją towarzyszką. Szybko został przydzielony im stolik pomimo tak dużego tłoku. Pomimo dziwnego akcentu podsłuchiwanie było dość łatwe z racji na akustykę pomieszczenia, w którym się znajdowali. Haretsu starał się słuchać jak najwięcej szczegółów, jednak było to dość trudne, ponieważ napływało do niego wiele ciekawych informacji. Najpierw usłyszał coś o konfliktach między mafiami. Na dodatek dowiedzieli się o jakiejś Radzie i Cesarzu. Na pewno warto było się tym zainteresować, ponieważ odszukanie skarbu mogło się wiązać z chęcią przejęcia tronu tego Cesarza, czy też zaimponowaniu mu. Po chwili jednak usłyszeli również o mężu kobiety, którą po drodze spotkali. Nazywał się Takagawa i wyruszył do Kami na Hikage, skąd do teraz nie wrócił. Na tym wątku przerwał, ponieważ usłyszał kolejną ważną informację i skupił się na niej. Najwidoczniej nie tylko domniemany denat wymarzył sobie podróże. Wielu samurajów szukało zarobku, ponieważ nastały jakieś spokojne czasy i zapewne ich usługi nie są aż tak powszechne. Jeśli będą się wybierać w tamtą stronę, to może uda im się zebrać kilku wojaków, aby powiększyć ich grupkę. No chyba, że pani Mirai nie będzie sobie tego życzyć w końcu chodzi o jakiś skarb. Chłopak zapamiętał tylko wygląd samuraja żądnego przygód. Na samym końcu, trzy stoliki dalej było chyba najciekawiej, ponieważ w grę wchodziły pieniądze. Na dodatek jeden z rozmówców wydawał się bardzo zdenerwowany i zdecydowanie nie chcieli, aby ktoś ich usłyszał. Wtedy jego rozmyślania przerwała kelnerka, która zapytała o zamówienie. Trochę go to zdziwiło, ponieważ wcześniej kazała się zawołać, ale kto ich tam wie. Namikaze spojrzał na Katsuko dając jej do zrozumienia, żeby jako pierwsza zamówiła.
- Yakiniku i sake poproszę. - oznajmił lakonicznie i z dużym spokojem kiedy Uchiha już złożyła swoje zamówienie, a następnie czekał, aż dziewczyna odbierająca zamówienie się od nich oddali.
- Najwidoczniej konflikty między mafiami, to tutaj codzienność. Oprócz tego nasza Mirai nie jest jedyną, która czegoś szuka poza wyspami. Poczekajmy na to jak zareagują kiedy zjawi się tutaj Kowai z resztą, chyba, że masz inny plan. - rzucił bez większego namysłu. Jak na razie nie powinni rzucać się w oczy i dalej przysłuchiwać się, być może uda się wychwycić coś ciekawego. Ren zwracał uwagę głównie na panów z pierwszej i ostatniej konwersacji.
Ren
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Heiwa » 24 cze 2018, o 13:40

Niezbyt podobał mi się klimat panujący w tej krainie i wiedziałem że nie będzie to miejsce które chętnie odwiedzę następnym razem, lecz opcja zarobku dość sporych pieniędzy była dla mnie czymś na co mogłem pójść w momencie na takie ustępstwo. Byłem materialistą, liczyło się dla mnie dwie rzeczy w życiu. Łaska Jashin-sama oraz pieniądze. Ponoć pieniądze szczęścia nie dają? Lecz dzięki nim można być szczęśliwym kupując sobie małą armię i zabijając tysiące ludzi ku chwalę Jashina. Weszliśmy do karczmy, było w niej naprawdę sporo osób więc ciężko mi było dostrzec dwójkę moich kompanów. Miałem nadzieję że uda im się zdobyć informację które będą nam potrzebne w odnalezieniu Skarbu. Wraz z Panią Mirai, wdową po Samuraju oraz Samurajem podeszliśmy do baru. - Nobunaga, zajmij nam miejsce. Powiedziałem dość władczym głosem pomimo iż nie znaliśmy się zbyt długo z tym samurajem, a ja już byłem w stanie wydawać ów osobie rozkaz. Nie czekałem nawet na odpowiedź w tej sprawie. - Ja poproszę podwójną Sake. Odpowiedziałem, a następnie czekałem na zamówienie. - Poszukuje pewnych informacji. Zwróciłem się do barmana, przykładając kolejne banknoty w stronę barmana. Miałem nadzieję że tą inwestycję zwróci Pani Mirai. Jeśli nie to będziemy musieli sobie inaczej porozmawiać, ponieważ Kowai zawsze odbiera swoje długi.
Heiwa
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Katsuko » 24 cze 2018, o 15:46

Dziewczyna słysząc słowa Kowaia tylko wywróciła oczyma, nie było jej w smak to aby ktoś ja ochraniał nawet jeśli coś mogło jej grozić. chciała coś na ten temat powiedzieć, ale stwierdziła, że nie warto. Zaczęło jednak ją zastanawiać, czemu mu na tym zależy. W końcu się nie znają.. Tak więc głowę jakiś czas miała zajętą myślami. może to dobrze a może i nie, kto wie. Udało im się odłączył od głównej grupy i doszli jako piersi. Dziewczyna trzymała si blisko białowłosego. W końcu to on był jej sojusznikiem w tym wilczym gnieździe. Jeśli chodzi o tereny i pogodę to jej nie przeszkadzały, cieszyła się w gruncie rzeczy na zobaczenie czegoś innego a śnieg, tutejsi ludzie i ogólnie atmosfera się do takich zaliczały. - Możliwe, lepiej jednak na zimne dmuchać, jak to się mówi.. - Gdy tylko weszli do Sawanoyi okazało się, że ludzie zareagowali na nich raczej obojętnie aczkolwiek nie zignorowali. Można rzec, że taka norma społeczna. Tak więc uda im się zdobyć informacje bez większego problemu. Tak uznała dziewczyna. Nie myliła się i praktycznie już od razu usłyszeli bardzo ciekawe informacje. Dlatego też dziewczyna nastawiła uszy i słuchała co tam gadają. Starała się zachowywać naturalnie dlatego też nie skupiała na nikim swojego wzroku. Ten głowie utkwiony był w renie. Chłopak mógł zauważyć, że mają swoją unikatowa barwę, nawet jak na typową czerń. Jest w nich głębia i są bardzo wyraziste jeśli chodzi o emocje. Mimochodem spojrzała na kelnerkę i wtedy też postanowiła, że jednak coś zamówi, zwłaszcza, że ta chyba na to czekała. - Onigiri z papryką oraz sake. - Chciała zjeść coś prostego. Chociaż czy ryż jest tutaj czymś łatwo dostępnym ? Najwyżej jej odmówi, trudno. Wysłuchała co miał chłopak do powiedzenia i razem zajęli miejsce czekając na zamówienie. Zastanowiła się też co powiedzieć. - To nigdzie nie jest codzienność powinieneś to wiedzieć, nie w tych czasach.. mów wszystko ale tylko odnośnie samego skarbu. Te informacje gratis, zachowaj tylko dla nas. Tak chyba najlepiej będzie. - Rozmawiała z Renem, ale również miała uwagę na to co się dzieje dookoła i nasłuchiwała, a nóż widelec coś jeszcze ciekawego usłyszy ?
Katsuko
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Hayami Akodo » 25 cze 2018, o 17:36

MISJA GRUPOWA - KATSUKO, REN, KOWAI RANGI C
"Melancholy were the sounds on a winter's stray"
23/60


Obrazek


REN & KATSUKO

Niestety, rozmowy się powtarzają, są monotematyczne, a niekiedy cichną. Ludzie są senni i zmęczeni życiem, z cicha wymieniają swoje poglądy. Nawet jeśli zauważyli was, nie chcą się wtrącać do was i waszych spraw. Po co? Może też część "roboty" robią oczy Katsuko - czerwone i czarne zarazem, kontrastowo głębokie, przeszywające...
Jak pierwszy przedsionek piekła.
Jeśli mówią, że otchłanie wieczności mogą być piękne, to może i mają rację.
Kelnerka przychodzi pośpiesznie z zamówieniami. O ile Renowe yakiniku et consortes jest kompletne, piękne i pachnące, o tyle w przypadku Katsuko ma wyjątkowo nIeszczęśliwą i przerażoną minę: w jej zamówieniu brakuje papryki.
- Bardzo mi przykro, psze pani, ale...nie mamy papryki... - oznajmia z wyraźnym strachem. I nie wiadomo, co ją przeraża bardziej: twoje oczy, aparycja, czy sama obecność - zachowuje się tak, jakby już raz miała styczność z Uchihami. I jakby nie były to zbyt przyjemne wspomnienia.
Ludzie wchodzą i wychodzą, ruch na sali przypomina ten w portach kupieckich - jest coraz bardziej duszno i ciepło. Gdzieś w tle, jakby w innej historii, ktoś zaczyna brzdąkać na shamisenie. Jest normalnie, jak zawsze.
- Jeśli sobie pani życzy, może pani zamówić coś innego lub pozostać przy tym zamówieniu. Cena się nie zmieni, po prostu wymienimy danie.. - dziewczyna pląta się w słowach, jakby się obawiała gniewu Katsuko, jej reakcji na całą sprawę. Taki wstyd...taka obsuwa akurat dziś, kiedy zaczyna swój pierwszy dzień pracy dla rodziny Noya!


KOWAI I NPCE

Nobunaga posyła ci zimne spojrzenie, ale mimo to ze spokojem wstaje i po chwili wraca, informując, że zwolnił się stolik dla trzech osób. Zajmujesz go razem z kobietami; Nobunaga siedzi zaś nadal przy szynkwasie, zamawiając co i rusz dla siebie kolejne flaszki sake. Mimo to nie wygląda na pijanego.
Ludzie wychodzą, wchodzą, zamawiają coś, przestraszona kelnerka stoi przy stoliku Katsuko i Rena, który dopiero od kilku chwil jest w miarę widoczny. Wygląda na wystraszoną i zmieszaną.
Pani Mirai zastanawia się chwilę, wreszcie postanawia przejść do tematu:
- Dawno, dawno temu w tej osadzie mieszkał pewien bogaty samuraj z rodu z herbem skorpiona. Znał wiele sekretów samurajskich rodzin i zbierał dla nich informacje dla pieniędzy. Niestety, w niedługim czasie zaczęli ginąć szefowie owych rodzin i, o dziwny przypadku, bezdzietne wdowy oddawały część fortuny przystojnemu Skorpionowi. I tak miał powstać Skarb Skorpiona, którego szukam. Mówiono, że ma ogromną wartość i że ukryty jest na Yinzin, ale że niełatwo go znaleźć i że jest chroniony przez tajemnicze jutsu, nałożone przez żonę Skorpiona, będącą shinobi. Dlatego potrzebowałam shinobi i Nobunagi, który jest stąd. Właściciele skarbu ukryli go, a potem znaleziono ich ciała w wodzie...Rozumiesz, o co mi chodzi?
Uśmiecha się do ciebie lekko.
- Te bogactwa mogą dać wolność. Nie tylko mi, ale i wam.
Niestety, wcześniej mimo rozmowy z barmanem nie dowiedziałeś się niczego. Barman słyszał o skarbie, ale to przeklęta legenda, której się nie opowiada; oboje małżonkowie, Skorpiony, zostali znalezieni martwi, ona miała opinię ladacznicy - i to w sumie tyle, co udało Ci się odkryć. Być może mało, a być może dużo - kto to wie?
- Kiedy pani Takagawa uda się na spoczynek, udamy się zgodnie z moją mapą w drogę. Znam chyba miejsce ukrycia skarbu.
Ostatnio edytowano 28 cze 2018, o 19:28 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Heiwa » 26 cze 2018, o 16:08

Udało mi się wyciągnąć kilka informacji od Barmana oraz naszej zleceniodawczyni. Nie wiedziałem czy kobieta będzie chciała się tymi samymi informacjami podzielić z pozostałą dwójką lecz opowieść o Skarbie znacząco ożywiła rządnego pieniędzy Kowai'a. Wsłuchiwał się w każde słowo które powiedziała. - Hmm. A ma Pani informację o śmiałkach którzy próbowali jakoś zdobyć ten Skarb. Jeśli dalej jest poszukiwany to rozumiem, że jeszcze nikomu się nie udało go odnaleźć. Jakieś poszlaki. Nie jestem zbyt dobry w dziedzinie ninjutsu lecz z tego co Pani opisuje może być to jakaś zaawansowana technika pieczętująca. Odpowiedziałem ujawniając skrawek informacji, samemu nie wiedziałem zbytnio co o tym myśleć i jak podejść do tematu. Dla mnie liczyły się pieniądze które będzie można zdobyć dzięki tej misji. W końcu został on wynajęty przez Panią Mirai. - Zapytam wprost, ponieważ Nobunaga ostrzegał mnie przez Panią, mianowicie o tym że należy Pani do grupy osób, z którymi nie warto zadzierać. Cytując samego Samuraja. - Do jakiego rodu Pani należy, proszę wyjaśnić mi tą kwestię. Odpowiedziałem tuż przed rozpoczęciem zlecenia i wyruszeniem. Uśmiechnąłem się do samej Pani Mirai ponieważ ona też to robiła, była urodziwą kobietą, to trzeba by jej przyznać. Gdzieś w tle można było zauważyć Katsuko i Ren'a którzy chyba mieli jakiś drobny problem, lecz rozwiązanie tego problemu pozostawił im. Miał tutaj ważniejsze sprawy na głowie i nawet nie mógł przypuszczać, że ma on do czynienia z jedną żon pochodzących z Mafii.
Heiwa
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Ren » 26 cze 2018, o 16:31

Najwyraźniej wszystko czego mogli się dowiedzieć, to już się dowiedzieli. Rozmowy często się powtarzały i dotyczyły tego samego, więc wystarczyło zapamiętać te, które udało się wychwycić na początku.
- Najwyraźniej to wszystko, czego możemy się dowiedzieć słuchając... Pytanie brzmi, co teraz? - rzuci do Katsuko, a może nawet bardziej do siebie. Mimo wszystko udało im się zebrać trochę informacji jednak to dalej było stanowczo za mało. W końcu jednak dostrzegł kelnerkę zmierzającą do nich z zamówieniami. Oprócz misji ważnym było przecież żeby nie zginąć z głodu, no nie? W końcu trzeba zachować trzeźwy umysł, a nie myśleć o pustym brzuchu. Z odległości dało się czuć zapach gillowanego mięska. Jednak brakowała dania towarzyszącej mu dziewczyny. Zastanawiał się cóż takiego mogło się stać. Brunetka szybko się wytłumaczyła, chociaż co innego przykuło jego uwagę. Zachowywała się bardzo dziwnie, zupełnie jakby bała się Katsuko. Ren spojrzał ze zdziwieniem najpierw na swoją towarzyszkę, a później na kelnerkę. Przecież nie było w niej nic co mogłoby przerażać. Była dziewczyną, która raczej nie wyróżniała się niczym szczególnym. Blada cera, czarne oczy, czarne włosy. Nic co mogłoby wywołać strach. Co prawda była urodziwa, ale chyba nie straszna? A może on czegoś nie dostrzegał? Postanowił nie reagować i rzucił tylko spojrzenie w kierunku Katsuko, aby pamiętała po co tutaj przyszli. Nie może przecież zrobić teraz burdy nawet jakby bardzo chciała, bo mają działać pod przykrywką. Po cichu miał też nadzieję, że nie jest ona tego typu osobą, która obrażała by się o coś takiego. W każdym razie niezależnie od jej decyzji Namikaze pokrywa wszystkie koszty związane z ich "wspólną kolacją", a następnie dziękuje kelnerce za obsługę.
Ren
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Katsuko » 26 cze 2018, o 18:49

Najwidoczniej to wszystko czego mogli się w tej chwili i w tym miejscu dowiedzieć, niewiele w sumie to było. Wystarczyło jednak zapamiętać i miało się jakiś punkt zaczepienia. Gdy chłopak zadał jej pytanie na chwilę się zamyśliła. Nie umiała jednoznacznie odpowiedzieć. Westchnęła i lekko pokiwała głową.- Też mi się tak wydaje. Poczekajmy na resztę, musimy się z nimi skonsultować a tymczasem zjemy. - Krótko potem podeszłą do nich kelnerka i najwyraźniej była wystraszona tym, jak może Katsuko zareagować. Czarnowłosa mocno się zdziwiła. Przecież wygląda normalnie. Bardzo przeciętnie pomimo urody. - Niech będzie bez papryki więc.. - Przez chwilę zdziwiło ją spojrzenie Rena, jakby ten myślał, że coś odwali..- Przepraszam, że zapytam, ale czemu się mnie boisz? - Zerknęła na swoje jedzenie i kątem oka rozejrzała po karczmie szukając Kowaia i reszty. Może uda się ich wypatrzeć. Przynajmniej na to liczyła dziewczyna.
Katsuko
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Hayami Akodo » 26 cze 2018, o 23:24

MISJA GRUPOWA - KATSUKO, REN, KOWAI RANGI C
"Melancholy were the sounds on a winter's stray"
27/60


Obrazek

REN & KATSUKO

Kelnerka jest zmieszana i zdenerwowana. Pali się rumieńcem, stawiając przed tobą talerz z zamówieniem i składając głęboki ukłon. Przysięgłabyś, Katsuko, że odetchnęła przy tym z ulgą; że jest zadowolona z tego, że twoje przerażające oczy zniknęły jej z pola widzenia. Że czerń zagłady i czerwień pychy zniknęły, ustępując miejsce...czemu? Obojętności? Spokojowi? Ciszy? Poirytowaniu? Sama nie wie. I chyba nie chce wiedzieć, nie chce bawić się w psychoanalizę klientki, najważniejsze jest to, że nie gniewa się za brak papryki. Kombinuje szybko, co można by tu zrobić, jak zatrzeć negatywne, złe wrażenie na gościu. Przecież to jej psie prawo, jej obowiązek. Musi to zrobić, jeśli nie chce skończyć na bruku.

- Proszę mi wybaczyć, dostojna pani - kłania ci się wyjątkowo nisko. - Może zechce pani zamówić coś jeszcze, tym razem na koszt firmy?

Jest zmieszana, kiedy pytasz ją, dlaczego się boi. Jakby takich jak ty, gości, przelotnych ptaków lądujących na chwilkę na zmrożonej ziemi samurajów, gdzie honor i chwała stanowią wykwintny parawan dla rozmaitych dusz, decyzji, przesunięć pionków; gdzie obojętne uśmiechy i gra w shogi znaczą nieraz więcej niż otwarta wojna dwóch państw. Nie zawsze samurajowie muszą dobywać miecza, by odnosić zwycięstwo.

- Pani wybaczy...To mój pierwszy dzień w pracy, a pan Noya, jeśli się dowie, że czegoś zabrakło w zamówieniu gości, zwali winę na mnie - wzdycha. Nie przyjmuje jednak od Rena pieniędzy, kręcąc głową; teraz dopiero przypominacie sobie, że tą samą dziewczynę odwołał wcześniej na chwilę na ubocze barman. Nie zauważyliście tego, gdyż akurat w tej chwili zagęszczał się - i bez tego ruchliwy - tłum, a dziewczyna sama w sobie jest szarą myszką. Szarą, cichą, codzienną myszką, jakich zapewne wiele na wyspie: kobiet bez przyszłości, bez perspektyw, stworzonych jedynie do posługiwania innym.

- Proszę się nie kłopotać, shinobi-sama. Barman mówił, że pani Yoshida wszystko pokryje.

Dziewczyna czeka jeszcze przez chwilę. O bogowie, chyba nie zrobiłam nic głupiego?

KOWAI I NPCE

Mirai Yoshida uśmiecha się szeroko. Cieszy ją, że zacząłeś zadawać właściwe pytania, więcej, że próbujesz na swoją rękę z nią współpracować. Spytałeś ją o ród...Rozgląda się, czy nikt akurat w tej chwili na was nie patrzy, po czym - uspokojona - rysuje ci szybko na stole palcem umoczonym w zamówionym przez nią ryżowym winie symbol.
Feniksa.
Chichocze cicho, ścierając szybko malunek, nim ktokolwiek zdąży go zauważyć. Pani Takagawa wstrzymuje głęboki oddech, jednak wystarcza jedno zimne spojrzenie siedzącej naprzeciwko niej kobiety, by umilkła.
Kobieta, której imieniem jest cud, chichocze dalej. Wreszcie poważnieje. Pochyla się do twojego ucha (skłoniła cię subtelnie gestem, prośbą i śmiechem, byś usiadł obok niej).
- Jestem Dziobem rodziny Yoshida. Przeze mnie przemawia płomień Pani Maizono, założycielki naszej rodziny, i wydaję z siebie ostrzegawczy krzyk, gdy tego potrzeba - szepcze ci spiesznie na ucho, a jej ciepły oddech omiata twoją twarz. Czujesz od niej silny zapach mięty i ziół. Jest piękna. Naprawdę piękna. - I lepiej, bym dla ciebie pozostała panią Mirai nadal, mój chłopcze.
Ninjutsu...technika pieczętująca? W takim razie byłoby to jakieś Fuuinjutsu? W oczach samurajów, żyjących wiele wieków w izolacji i skupionych jedynie na przeciwnikach ze swojej kasty, mogło ono uchodzić za potężne. Ale z drugiej strony...
- Istnieli, owszem, śmiałkowie, ale nie udało im się przekroczyć barier i zagadek, które mają strzec skarbu Skorpiona - wyjaśnia z westchnieniem. - I owszem, nigdy nie został on odnaleziony. Lecz teraz nie na to czas.
- MIrai-sama, czy nie powinniśmy już wracać? - pyta nieśmiało milcząca dotąd pani Takagawa. - Jestem zmęczona, pani zapewne także, a lada moment zaczną się tu schodzić różne wątpliwe męty...
- Masz rację, Takagawa-san. Jak tylko nasi młodzi ludzie zjedzą już wszystko i będą gotowi ruszyć dalej, ureguluję płatności i ruszymy do posiadłości. Ty zaznasz spoczynku, a my zajmiemy się naszymi sprawami.
Wdowa po samuraju wygląda na zadowoloną. Uśmiecha się, opiera dłoń o miękki, zaróżowiony policzek. Przez chwilę w karczmie panuje cisza.
Ostatnio edytowano 28 cze 2018, o 19:28 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Ren » 27 cze 2018, o 13:33

Ren przyglądał się tylko szopce odstawianej przez kelnerkę bez słowa. Nie miał pojęcia czemu tak bardzo się stresowała w obecności Katsuko. Może była już tutaj wcześniej i zrobiła jakąś rozpierduchę? Kto wie? W każdym razie po prostu nic więcej nie mówił i dał się dogadać dziewczynom między sobą. Uchiha na szczęście nie zrobiła żadnych problemów, ba, ona też była zdziwiona zachowaniem brunetki. Jak się okazało, nie chciała też przyjąć od Haretsu pieniędzy, ponieważ pani Yoshida ma pokryć wszystkie koszty.
- I gdzie tutaj ta anonimowość...? - zapytał sam siebie w myślach i gdyby mógł, to złapałby się za głowę. Nie dość, że kręcą, to jeszcze nie dadzą się wtopić w tłum.
- W takim razie, smacznego! Jedzmy i pijmy, póki możemy, bo coś czuję, że jak tak dalej pójdzie, to niedługo będziemy mieć kłopoty. Jak zjemy, to będzie trzeba ich znaleźć i pogadać o tym, czego się tutaj dowiedzieliśmy. - powiedział do dziewczyny, a następnie zabrał się za swoje jedzenie. Jednak nieco wcześniej rozejrzał się jeszcze dookoła uważnie i sprawdził, czy na pewno wszystko przy sobie ma, tak jak powinien. Jeśli wszystko było w porządku, to przeszedł do konsumpcji swojego yakiniku.
Ren
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Heiwa » 27 cze 2018, o 16:00

Dostałem to czego chciałem, a więc odpowiedź na swoje pytanie. Pani Mirai była chyba lekko podniecona pytaniem które jej zadałem ponieważ zaczęła chichotać, lecz dla mnie liczył się cel i właśnie go osiągnąłem. Dłonią zaczęła rysować w winni. -Feniks? Hmm. Nie mówiło to zbyt wiele młodemu Jashiniście ponieważ ten nie miał jeszcze okazji dowiedzieć się coś więcej na temat władzy rządzącej w Shigashi no Kibu. Widać było że Pani Takagawa, stresowała się tym pytaniem, więc tylko kątem oka rzuciłem na nią, lecz porażające spojrzenie Pani Mirai sparaliżowało kobietę odbierając jej chęci do jakiejkolwiek dyskusji w tym temacie. Następnie Pani Mirai przedstawiła swoją pozycję w ów rodzinie. Kowai nie miał pojęcia o strukturze całej familii lecz coś mu to mówiło. Przez nią przemawiał głos rodziny, a więc uznał ją za dość ważną. Czuł zapach jej perfum , pachniała ona ziołami oraz miętą. Podobał się Kowai'owi ten zapach, ciepły oddech otulał twarz Kowai'a. Czuł się naprawdę dobrze w obecności Pani Mirai, ponieważ miał on słabość do kobiet lecz coś w nim pękło i rozbiło się na tysiące małych kawałków. Mieli oni się już zbierać w momencie w którym dokończą rozmowę. Kowai postanowił jednak jeszcze trochę podział w ramach tożsamości Pani Mirai Yoshidy, ponieważ ciekawiło go to niezmiernie, z myślą o zarobku jak największej ilości pieniędzy. Przywołał w podobny sposób panią Mirai do siebie, aby móc również jej coś powiedzieć na ucho, zaś moja dłoń zaczęła krążyć po jej dłoni dość wymownie, opuszkami palców gładząc dłonie, i nadgarstek kobiety. -Pani Mirai.. Odpowiedziałem nieco kusząco. - Proszę powiedzieć mi coś więcej w tym temacie.. Mogła poczuć również mój ciepły oddech na sobie, zapach perfum zmieszany z alkoholem. Lecz w pewnym momencie tego niewinnego flirtu, postanowiłem ukrócić działanie kobiety. Będąc nachylony na delikatnie, językiem przejechałem po jej szyi gdy ta się nachyliła, a następnie złapałem dość pewnym męskim ruchem jej dłoń zaczynając wyginać palce, lecz nie chcąc ich jeszcze łamać. - Nie docenia mnie Pani, i niech nie myśli sobie Pani że czuje się nad mną wyższa bo to Pani potrzebuje mojej pomocy. Trzymałem tak przez jakiś czas kątem oka patrząc na Samuraja który zapewne zareaguję dość szybko w momencie w którym ten ruszyłby, zatrzymuje go samymi słowami, przynajmniej próbuje, ponieważ ta niewielka demonstracja nie ma wzbudzić kłótni czy też burdy w tym lokalu lecz utemperować trochę nosek naszej zleceniodawczyni. - Stój, nie dzieje się przecież jej żadna krzywda.. Odpowiedziałem a następnie puszczając rękę Pani Mirai, w zależności co odpowiedziała to po takim czasie puszcza jej rękę a następnie wstaje kończąc swój alkohol jak i jedzenie.
Heiwa
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Katsuko » 27 cze 2018, o 16:54

Młoda Uchiha tylko westchnęła i pokręciła głową. nie rozumiała strachu dziewczyny, ale rozumiała już z czego wynikał. Nie miała zamiaru dalej drążyć tego, że tematu. Nie udało jej się wypatrzyć reszty ekipy w tym tłumie , jednak słowa kelnerki znaczyły, że Mirai i reszta musieli już tutaj dotrzeć. wywróciła oczyma na wieść o tym, że ich incognito już takie nie było. Zapewne też niedługo pójdzie fama o jakiś nowych na terenie. - Da się to niestety wyczuć, oby nas nie przerosły. - Jak najlepiej zapamiętała rozmowy i zaczęła się rozglądać jednocześnie popijając picie i czekając na jedzenie. - Tak zjedzmy i poszukajmy ich - Przyznała Renowi racje i dopiero teraz tak naprawdę mu się przyjrzała. Miał tak samo białe włosy jak Kowai, ale twarzy zbytnio ocenić nie mogła. Młody Haretsu chodził zamaskowany co skutecznie to utrudniało. W sumie zaciekawił ją ten aspekt.. Może kiedyś zmusi go do pokazania twarzy.
Katsuko
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Hayami Akodo » 28 cze 2018, o 19:19

MISJA GRUPOWA - KATSUKO, REN, KOWAI RANGI C
"Melancholy were the sounds on a winter's stray"
31/60


Obrazek

REN & KATSUKO

Dziewczyna spiesznie znika wam sprzed oczu, skoro nie jest już potrzebna.
Kiedy kończycie jeść, przychodzi do was młody mężczyzna - pewnie też tu zatrudniony, młody, wysoki blondyn - i szybko zgarnia wasze nakrycia ze stołu. W tym samym czasie czujecie na sobie spojrzenia.
Czerwonowłosy chłopak przypatruje się przez chwilę Katsuko uważnie, taksująco, jakby oceniał jej wartość. Odwraca spojrzenie, ale przysięgłabyś, że się uśmiecha. Dlaczego? Jego oczy są zielone, tak silnie zielone, przypominają lśniące po deszczu źdźbła miękkiej, nie skoszonej jeszcze trawy, takiej, na której najprzyjemniej się leży. Pewnie niedługo ujrzycie już topniejący śnieg, ciepło i wygodę...
Dziwni młodzieńcy. Zdecydowanie.
Czy wam się tylko zdawało, czy w spojrzeniu drugiego chłopaka dostrzegliście niezdrowe zainteresowanie? Albo, nazwijmy to, zwykłą impertynencję? Tak jakby rzucał wam wyzwanie. Zobaczymy, ile jesteście warci.
Oficjalnie jednak nie zwracają się do was, mogło się wam tylko wydawać, zresztą tamci wychodzą niedługo później i wydają się bardzo śpieszyć. Zauważacie, że nie zapłacili, a barman ich jedynie ściga zirytowanym spojrzeniem; mimo to jednak nikt nie żąda należności od dziwnych gości, jakby podobne sceny były już normą.
Tłum w Sawanoyi zaczyna się przerzedzać; robi się już coraz później i ludzie zwyczajnie wolą wrócić już do domu, odpocząć od innych w cichym zaciszu rodzinnej posiadłości. Wielu jednak nadal wybiera hałaśliwe towarzystwo innych, coraz barwniejsze, prawdziwsze, ciekawsze opowieści. Mówi się o ostatnich zmianach pogody, o niespokojnym morzu, opowiada się stare legendy o bogach. Podróżnicy wspominają, jaką trasę przebyli i kiedy, co widzieli w życiu, starzy samurajowie pokryci bliznami dzielą się z młodym pokoleniem historiami o pojedynkach, misjach, o losie wojownika i przekazują im mądrość Drogi.

"Sens życia odnalazłem w śmierci"

Słowa te, wypowiedziane przez któregoś z gości - chyba tego wielkiego, zwalistego gościa o szerokich barach i szarych niczym popiól włosach, ze zmęczoną i dziwnie młodą jak na siwość jego włosów twarzą - brzęczą niespiesznie wśród setek innych kwestii, wśród przekazów, historii, słów. Słowa, słowa, słowa, twarze, zapachy, smaki, wonie...Czy to nie za wiele wrażeń? Czy to nie za dużo elementów do tej układanki? Przecież całość jakoś daje się złożyć w sedno.
Nikt nie wspomina za bardzo o skarbie, a jeśli już, to przejawia się on jako część jakiejś wyjątkowo starej legendy - jedyne, co udało się wam zasłyszeć, to to, że skarb rzeczywiście istnieje. Poza tym jednak nie porusza się tego tematu. Często za to mówi się o symbolice zwierząt: o męstwie lwa, oszustwach i zwodnictwie skorpiona, wykwintnej mądrości żurawia, sprawiedliwości czapli brodzącej bezstronnie po wodach przeznaczenia, podstępności węża, strojnej w bogactwo i cnoty dumie pawia. Czyżby z każdym zwierzęciem wiązała się tu jakaś głębsza filozofia? Jakie to ma znaczenie dla waszej misji? Chyba na razie żadne. Zauważacie jednak, że pani Mirai ma mały kłopot z Kowaiem - i że poradziła sobie z jego rozwiązaniem w dość prosty sposób. Co więcej, spostrzegacie też, że w rozwiązanie tego problemu wmieszał się jeden z tubylców, Orinosuke - ten, którego rozmowę podsłuchaliście wcześniej. Widocznie rycerskość i chęć przyjścia z pomocą napastowanej kobiecie to dobry chwyt, wabik na samurajów, których obowiązkiem jest chronić godność i cześć słabszych od siebie. Mimo to...
Ludzie przyglądają się całej scenie ze zdziwieniem. Większość patrzy na was z zainteresowaniem - w końcu nie co dzień zdarza się, by mężczyzna postępował w ten sposób z dobrze urodzoną damą, do tego wyraźnie odeń starszą. Czyżby niecierpliwy kochanek towarzyszący swej damie serca wreszcie się zbuntował? Nie, skądże; jak może być jej kochankiem? Ich ciała i zachowania mówią co innego. Już widać te plotki, to zainteresowanie, jakie wzrasta z minuty na minutę - tu, w cichym, spokojnym Yinzin, gdzie każda historia opowiadana zimą ma ogromne znaczenie dla ludzi, znudzonych oczekiwaniem wśród gęstniejących tumanów śniegu na odmianę kapryśnego losu.

KOWAI I NPCE

Pani Mirai wygląda na bezgranicznie zdumioną. Jej osłupienie jest całkowite, niezmierne i gdybyś miał to mierzyć od ziemi do niebios, zapewne sięgałoby ono aż innego wymiaru. Jak śmiałeś? Jak miałeś czelność...
Szczęka jej opada, wpatruje się w ciebie pełnymi zdumienia oczami. Pani Takagawa wydaje z siebie przerażony okrzyk. Obie kobiety widzą, że nie żartujesz. I że jesteś śmiertelnie poważnym, kimś, z kim należy się liczyć.
Nobunaga rzeczywiście w mgnieniu oka podchodzi bliżej. Posyła ci spojrzenie zdolne zamrozić morze, po czym uwalnia stanowczo panią Mirai z uścisku twojej ręki i chwyta cię za dłoń. Ma naprawdę mocny uścisk, czujesz dość dużo bólu; po chwili słyszysz jego syk:
- Tknij ją jeszcze raz, a skończysz martwy.
Sama pani Yoshida unosi łagodnie dłoń, drżąc. Jest wyraźnie bardzo wzburzona, ogrom twojego zuchwalstwa przekroczył wszelkie granice. Bezczelności, jaką się wykazałeś, zresztą też.
- Nobunaga, uspokój się! - mówi stanowczo. - Ten chłopak jest, to prawda, wyjątkowo bezczelny i chamski, ale w istocie jest nam potrzebny. A że ma rozlatany języczek...Na jego przycięcie znajdzie się czas, kiedy już wykona zadanie.

Uśmiecha się do ciebie - i ten uśmiech jest inny od tych subtelnych, delikatnych muśnięć wiosny; nie, nie, w kobiecie spod znaku feniksa wyczuwasz teraz całe otchłanie piekła. Nie ma zaś - powiada mędrzec Eisen - gorszego piekła nad to, które stworzyć potrafi kobieta.
Podchodzi do was zaniepokojony, marszczący brwi barman. Wygląda na niezadowolonego z tego, co się tu wyprawia.
- Czy wszystko w porządku, proszę pani?
- Tak, wszystko w porządku. Już reguluję rachunek, zapłacę za siebie, panią Takagawę, tego chłopaka i tamtą parę w rogu. Ile jestem winna?
Mężczyzna podaje dość dużą kwotę, jak na te warunki, ale Mirai Yoshida ani drgnie powieką. Ze spokojem płaci wszystko, co potrzebne, po czym wstaje i wychodzi powoli, nie oglądając się, czy idziesz za nią, czy nie.
Czeka na wszystkich na zewnątrz. A kiedy wychodzicie na zewnątrz, idzie na czele wraz z przerażoną, zdenerwowaną i niespokojną mieszkanką Yinzin. Z krótkiej rozmowy okazuje się, że pani Mirai decyduje się od razu ruszyć w drogę - tak więc udajecie się najpierw, zgodnie z jej mapą, do lasu na północy wyspy, gdzie musicie odnaleźć kilka istotnych do odnalezienia skarbu rzeczy, a później musicie znaleźć jeszcze coś, co na pokazanej wam mapie jest opisane jako "dojo". Oprócz owego dojo i trzech X zaznaczonych z pomocą ciemnoczerwonego atramentu widoczna jest też lokalizacja Watarimono, jakichś pomniejszych farm i posiadłości samurajów, do tego gęstych lasów...i w sumie to wszystko, co byłoby godne uwagi.
Nadal jest dość zimno, sypie gęsty śnieg i wieje wiatr, ale na pewno wyczuwa się, że srogie tchnienie zimy odpuściło - przynajmniej na razie. Nie ma już mgieł i widoczność jest wspaniała, jakby natura mówiła: bierzcie i patrzcie się tu wszyscy.
Ludzie, których mijacie w mieście, wskazują wam niechętnie, jak dotrzeć do tego lasu, acz stanowczo ucinają temat, kiedy próbujecie dopytywać o cokolwiek. Nikt z tubylców nie chce też was tam zaprowadzić, są też osoby, które pukają się w czoło na samo słowo "las na północy". Po co tam chodzić? Przecież to przeklęte przez bogów, zapomniane zadupie! Wielu z tych tubylców robi też wielkie oczy na samo pytanie i biedzą się, by sobie przypomnieć, gdzie to właściwie jest.
- Macie jakieś ciekawe informacje?- pyta was neutralnym, spokojnym głosem pani Mirai. Co w tej chwili myśli o was ta kobieta? Czy w ogóle myśli o czymkolwiek? Jest jak yukionna: zimna i kusząca, przerażająca, mroczna, a zarazem pełna niezwykłej subtelności.
Oh, it was a real melancholy on a winter stray.

KOLEJKA: KATSUKO - KOWAI - REN


__________________________________________________________________________________________________________
Piszcie już tutaj: las na północy
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia strona

Powrót do Watarimono (Osada Samurajów)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość