Karczma "Sawanoya"

Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 9 gru 2017, o 21:37

Karczma "Sawanoya"

Niedaleko głównego portu znajduje się spory, dwupiętrowy budynek, którego podstawa została zbudowana z kamienia, a reszta jest już drewnem oraz ceramiką. Nie rzuca się w oczy niczym, poza swoimi rozmiarami. Szarość kolorów odsuwa na bok myśl, że tak mało krzykliwa budowla mogłaby być karczmą, a jednak nią jest o czym świadczy spory, elegancki szyld z napisem "Karczma Sawanoya".
Po wejściu do środka ujrzeć można spore, przestrzenne wnętrze, które zostało zagospodarowane w taki sposób, by jak najwięcej ław i ławek się zmieściło przy zachowaniu swobody poruszania się między nimi. Wystrój dostosowany jest do charakteru klienteli, gdyż jest ona mocno zróżnicowana. Zobaczyć tutaj można oczywiście samurajów, ale także kupców, podróżników, chłopów i innych ludzi, których różni nie tylko wygląd, lecz również charakter, status społeczny, majątek, przekonania i tak dalej. Wewnątrz naturalnie znajdują się drewniane meble, które wyglądają na solidne, chociaż mają już na sobie ślad zużycia.
Zaraz w prawym rogu przy wejściu znajduje się szynkwas, za którym, oprócz półek wypełnionych miejscowymi i nie tylko alkoholami, są drzwi. Prowadzą one do kuchni i zaplecza-magazynu. Na końcu pomieszczenia, niemalże prosto, naprzeciwko wejścia są schody, które prowadzą na górę gdzie znajdują się pokoje do wynajęcia. Cała masa pokoi do wynajęcia, gdyż ich rozmiary nie należą do zbyt... przestronnych, jednak wewnątrz oczywiście znajdziemy całe, niezbędne wyposażenie, by we względnej wygodzie odpocząć po nierzadko męczącej podróży.
Miejsce to jest biznesem rodzinnym. W karczmie nie pracuje nikt, kto nie jest z rodziny Noya, chociaż czasami pokrewieństwo jest mocno naciągane. Interes ten przekazywany jest z pokolenia na pokolenie i tak trwa już od wielu, wielu lat, zatem posiada już pewną renomę oraz szacunek w okolicy.


~***~

Podróż do Yinzin minęła szybciej, niż Michirin zakładała. Zawsze te krainy wydawały jej się tak niezmiernie odległe, chociaż nie przez fakt rzeczywistej odległości, a przez to, iż tak mało się słyszało o samurajach. Jeżeli już coś dotarło do naszych uszu na temat Lazurowych Wybrzeży, to zazwyczaj było to tak różne od historii z kontynentów, że jedynie pogłębiało uczucie obcości tych terenów. Wysiadka w porcie naturalnie przywiodła mocny, wręcz duszący zapach ryb o różnej świeżości. Było to całkowicie normalne, a szczególnie dla Yinzin, które raczej skupiało się na połowach. Mewy skrzeczały oczywiście jak szalone, czego Michirin akurat nie lubiła. O ile świergot ptaków był bardzo przyjemny dla ucha, o tyle mewy i ich chaotyczne odgłosy, to coś zupełnie innego. Nie było w tym ani ładu, ani harmonii, zatem białowłosa pośpiesznie skierowała się wgłąb osady, aby szybko oddalić się od portów i wybrzeża. Spacer nie należał do najdłuższych, gdyż spośród całej gamy dźwięków zaczął wybijać się jeden, który narastał z każdym krokiem ku środkowi osady Watarimono. Był to zwyczajny gwar karczmy. Nie było tam zbyt głośno, zatem nie mogło być również wewnątrz tłocznie. Przyjemne zapachy smażonych ryb wydobywały się ze środka co ostatecznie sprawiło, iż Michirin postanowiła wejść akurat do tej, a nie innej karczmy. I tak musiała nieco odpocząć, napić się, wynająć pokój i... skosztować lokalnych potraw. Ta ostatnia część była praktycznie najważniejsza. Białowłosa nie kryła przed samą sobą faktu, że jedną z głównych motywacji do podróży jest po prostu chęć poznawania kuchni różnych regionów. Przyzwyczaiła się do myśli, że coś tak błahego pcha ją do przodu, jednak wciąż była zbyt zawstydzona tym, aby komukolwiek innemu się przyznać. Nie miała też zbytnio komu, bo swojego jedynego znajomego zostawiła w Soso, a raczej to on zostawił ją.
Dziewczyna weszła do karczmy i od razu usłyszała jak komuś nalewany jest jakiś trunek zaraz obok niej. Słowa i dźwięki wskazywały na to, że znajdował się tutaj szynkwas, przy którym była obsługa. Michirin podeszła do niego ostrożnie, bo miejsca pełne ludzi były dla ślepej osoby nieco problematyczne - wszak meble, z których korzysta klientela nie wydają żadnych dźwięków. No, przynajmniej nie te nieco zadbane, bo czasami aż za dobrze słychać jak korniki wyżerają drewno z krzeseł, łóżek czy stołów. Dzięki swojemu idealnemu słuchowi białowłosa nawet nie wpadła na żadne krzesło, chociaż zahaczyła o nie ręką, gdy chciała oprzeć dłonie o blat. Wtedy postanowiła usiąść spokojnie i zaczekać chwilę, by złożyć zamówienie. Z oczywistych powodów nie była w stanie przeczytać dostępnych potraw, które często zapisane były węglem lub atramentem na deskach gdzieś w widocznym miejscu, zatem musiała chwilę zastanowić się co chce. Nie wiedziała co może być w Yinzin szczególnie dobre i charakterystyczne dla tego terenu, jednak świadoma była, że musi to być coś na podstawie ryb lub ryżu. W końcu usłyszała przed sobą głos "A co dla pani?". Uniosła głowę tak, jakby chciała spojrzeć w oczy swojemu rozmówcy. Nie trudno było zauważyć, że Michirin jest ślepa, gdyż opaska na jej oczach wyrażała aż zbyt wiele.
- Poproszę wodę i jakąkolwiek lokalną potrawę, która godna jest polecenia. - odparła spokojnie, bo to nie był pierwszy raz, gdy musiała zaufać, iż zostanie jej zaproponowane coś smacznego i, co istotne, bez nacisku na spory wydatek. Czasami próbowano jej wciskać najdroższe napitki i potrawy, zatem należało być ostrożnym. Obsługa nie była zbyt rozmowna, gdyż białowłosa usłyszała jedynie krótkie "Już się robi" i po chwili przed nią został postawiony kubek, do którego nalano wody. Raczej wody, gdyż brzmiało to jak woda. Dźwięk nalewanych trunków też się różnił, jednak na takie rzeczy nie zwracał uwagi nikt, kto był w stanie od razu zauważyć co jest wlewane. Chwyciła drewniane naczynie, powąchała zawartość, która nie miała żadnego zapachu i najpierw skosztowała ostrożnie. Była to oczywiście woda. Czasami zdarzali się tacy żartownisie, którzy próbowali podać jej alkohol, jakby zapomnieli, że odór takich trunków jest zbyt mocny, by oszukać wyczulone zmysły ślepca. W każdym razie - Michirin powoli popijała lodowatą wodę i czekała na swoje tajemnicze zamówienie. A wokoło... rozmowy, które ignorowała.
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 9 gru 2017, o 22:35

Misja rangi D 1/15
Michirin to kobieta. Kobieta w wieku 17 lat, będąc Doko. Wysoka i chuda, białe włosy, i opaska na oczy. Niby opis kobiety jak ich wiele, ale ostatni element był mało powszechny. Zamówiła jedzenie i wodę dając do zrozumienia swoją mimiką, czyli czytaj popatrzenie komuś w oczy samemu nie mając ich sprawnych, pokazała że jest niewidoma ale nie upośledzona. Tak więc zamówiła coś co miało być w teorii zjadliwe i w miarę tanie. Woda którą dostała, była naprawdę zwykłą wodą i nie wzbudzała podejrzeń. Czekała przy stole i czekała minęło może 10 minut aż podszedł do niej jakiś osobnik kładąc na stolę tacę i zdjął z niej talerz. Kelner odezwał się, ponieważ można raczej zakładać że nim był skoro przynosił jedzenie. Serwujemy naszą dzisiejszą specjalność czyli rybę po Sabishu z ryżem oraz sałatką. Jaki sos sobie młoda dama życzy? Pikantny, pół pikantny, łagodny czy pół łagodny? Po odpowiedzi nalał jej sosu na ryż pozostawiając ją sam na sam z posiłkiem rzekąc przed odejściem smacznego. Ryba była owinięta aromatycznymi ziołami, Sabishi to prowincja pustynna znana z ziół i leżąc spory kawałek drogi stąd. Fakt że serwują tutaj takie potrawy powinien znaczyć że jest to lokal na poziomie a nie jakaś nora i melina. Noto chyba czas na spożywanie prawda?
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 10 gru 2017, o 00:34

Oczekiwanie na potrawę nie trwało zbyt długo. Około dziesięć minut to naprawdę dobry czas jak na karczmę. Od razu poczuła zapach ryby, który mieszał się z aromatem ziół, które kojarzyły się jej z pustynnymi prowincjami - zazwyczaj w ten specyficzny sposób pachniały tamtejsze potrawy. To było ciekawe połączenie, gdyż przepis nie mógł pochodzić z terenów pustynnych, gdyż na nich mało je się ryby - nie tylko ze względu na słaby dostęp, ale również z powodu szybkiej utraty świeżości i zdatności do spożycia. Znaczyło to, iż jest to przepis nowy, który łączy świeżość ryby z Yinzin oraz intensywny aromat ziół z, prawdopodobnie, Sabishi - jak wskazała nazwa dania. Nie mógł należeć do starych, gdyż Lazurowe Wybrzeża korzystały z handlu w minimalnym stopniu i każdy to wiedział, a dopiero od niedawna zaczęto sprowadzać towary... luksusowe dla tutejszych mieszkańców.
Wybór sosów potwierdził tylko domysły Michirin. Pamiętała jeszcze z wydarzeń przed utratą rodziny, że gdy raz odwiedzili pustynną prowincję, aby sprawdzić lokalny rynek, to jadła tam mięso wraz z warzywami zawijane w cienkie ciasto. Pachniało ono podobnie i również wybór sosów był szeroki. Wtedy wzięła pikantny i żałowała tego niemal natychmiast, bo o ile danie było dobre, to skala ostrości nieco wykraczała poza możliwości białowłosej, wtedy, dziewczynki.
- Poproszę pół pikantny. - odparła i po chwili dostała to, o co prosiła. Nie pozostało nic innego, jak zacząć jeść. Chwyciła za pałeczki i zaczęła jeść zupełnie normalnie oraz bez problemów - jakby widziała. Potrawa była smaczna, jednak specyficzna. Skrajne połączenie delikatnego mięsa ryby z aromatem ziół i dosyć ciężkiego, lekko pikantnego sosu. Sałatka nieco zmniejszała tę skrajność. Oczywiście Michirin była zadowolona, gdyż smakowało jej i skosztowała czegoś nowego. Nie musiało nawet smakować, ale poszerzenie znajomości kuchni świata było dla niej w jakiś dziwny sposób satysfakcjonujące. W każdym razie - spokojnie zajadała się swoją potrawą. Nieśpiesznie, powoli, smakując ją odpowiednio.
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 11 gru 2017, o 20:10

Misja rangi D 3/15
Wywód dokonany w głowie głównej bohaterki jasno mówił o tym że był to nowy przepis i miała rację. Chociaż mogła też być jeszcze jedna opcja, czyli mianowicie po prostu w karczmie wzięli zwykłą rybę napchali ziołami z lasu 5 minut drogi od lokalu i powiedzieli że to wytworna potrwa z samych Sabishi. Tego jednak nie da się sprawdzić na razie, ale czy to ważne? Chyba chodziło o to żeby ryba była smaczna, a tak własnie była. Chwyty marketingowe zawsze istniały mniejsze lub większe, a wybierając jakieś dobro możemy je zakupić mimo słabej reklamy i też na odwrót nie zakupić mimo dobrej reklamy. A tutaj i dobro w postaci dania było dobre samo w sobie i dobrze reklamowane. Kobieta wzięła powodowana powodami z dzieciństwa sos pół ostry i rozpoczęła posiłek. Pewnie zdumiała podającego i wiele innych osób ponieważ mimo swojej ślepoty całkiem nie najgorzej spożywała posiłek i wykonywała czynności z tym powiązane. Bycie ślepym a zachowywanie się jak widzący, oto prawdziwy dar i zarazem przekleństwo. Gdy tak siedziała mogła swoim czułym słuchem usłyszeć że ktoś idzie powoli do jej pleców od tyłu. Ludzie zdawali się tego nie dostrzegać zajęci swoimi sprawami, ale w tłumie był ktoś kto zmierzał do Michirin i wydał z siebie charakterystyczny dźwięk wydobywania broni z pochwy. Mały nóż powędrował niezauważenie do jego dłoni.Wielki barczysty chłopak powoli nie ubłaganie zbliżał się do niej, czy dziewczyna będzie siedziała cicho i poczeka na efekty, czy może obróci się i go zleje a potem będzie się tłumaczyć dlaczego to zrobiła. Oba wyjścia miały wady i zalety.
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 11 gru 2017, o 20:56

Rzeczywiście istniało pewne prawdopodobieństwo, że Michirin otrzymała najzwyklejszą na świecie potrawę, która została zareklamowana jak coś niesamowitego. Nie znała się, ale zapach ziół wskazywał, że jednak tak nie jest. Zresztą wątpiła, aby na tych zlodowaciałych, tundrowych terenach Yinzin rosły jakiekolwiek zioła używane w gotowaniu. Niezależnie od tego - potrawa była smaczna i była czymś nowym, zatem nie miała zastrzeżeń. Powoli jadła, delektując się swoim posiłkiem. Oczywiście z pałeczek korzystała lewą ręką, chociaż tak na ogół z wszystkiego innego korzystała prawą. Tak została nauczona i tak sama się wyszkoliła.
Tak prosta zdolność pozwoliła jej spokojnie jeść dalej, gdy usłyszała, że ktoś postawny się do niej zbliża. Naturalnie zignorowałaby to, gdyby nie ten okropny odgłos metalu. Nie miałaby powodu do obaw, bo czemuż miałaby atakować kogoś, kto zwyczajnie znalazł się za jej plecami, ale co innego, jeżeli ten ktoś wyciągał broń w karczmie i zbliżał się. Nie znali się - to pewne, bo skąd mogliby? Jaki problem mógłby mieć do ślepej dziewczyny, która po prostu przyszła zjeść? To była zagadka, na którą Michirin nie potrafiła sobie odpowiedzieć.
Zachowała całkowity spokój. Może nie była tak dobra, jak inni ninja, ale w kontrolowaniu emocji była doskonałą. Nie dała po sobie poznać ani trochę, że wykryła swym słuchem potencjalnego napastnika. Lewą ręką jadła, a prawa - tą, którą używała do walki, sięgnęła po kunai ukryty w kieszeniach kimona. Zrobiła to nieśpiesznie, powoli, aby sam postawny osobnik nie zauważył jak dobywa broń. Miała sporo czasu, bo usłyszała go wystarczająco wcześnie. Czekała do ostatniego momentu, aby nie robić zamieszania w karczmie. Nie o to chodziło w końcu. Miała plan, który zamierzała wykonać. Bardzo prosty i ostrożny. Mianowicie chciała zaczekać do momentu, w którym znalazłby się około 2-3 metry od niej, by wtedy dopiero odezwać się.
- W jakim celu zakradasz się za moje plecy z wyciągniętą bronią? - zapytałaby przerywając sobie posiłek. Chciała dać mu znać, że wie o jego obecności i uzbrojeniu. Odległość, w jakiej się znajdywał też była ważna, gdyż musiała dać sobie czas, jakby jednak słowa nie wystarczyły do powstrzymania go. Te dwa lub trzy metry w zupełności miały wystarczyć, by wystosować plan numer dwa - zapobiegawczy. Wolała nie otrzymać dźgnięcia między żebra tylko dlatego, że nie chciała robić zamieszania w karczmie. Jeżeli postawny osobnik nie zatrzymałby się albo przyśpieszył czy spróbował zaatakować - co z pewnością usłyszałaby Michirin - to białowłosa chciała natychmiast zerwać się z krzesła i wykorzystać prostą sztuczkę, która miała jej pomóc w jak najszybszym przejściu za plecy potencjalnego przeciwnika i przyciśnięciu samego końca kunai tak mocno w jego bok, aż poczułby, że niewiele większy nacisk może już go zranić. Nie chciała przystawiać mu broni do gardła, ani nic w tym stylu, by nie zwracać na siebie zbyt wielkiej uwagi. Nie po to tutaj przybyła.

Okej, no to skoro podejmuję akcję, którą mogę, aczkolwiek nie muszę wykonać - zależnie co zrobi ten postawny gość, to podam niezbędne staty i "sztuczkę", którą opisałem w poście. Jest nią oczywiście genjutsu.

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SZYBKOŚĆ 50
    PERCEPCJA 60 | 75
    PSYCHIKA 50

Brakuje kilku statystyk, których nie używam w tym momencie, więc nie podaję ich. Szybkość ruchu, percepcja do usłyszenia ataku i psychika do genjutsu.


Nazwa
Hana Kahen Tonsou

Pieczęci
Brak

Zasięg
15 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Użytkownik tworzy iluzję w której pojawiają się setki płatków kwiatów, które otaczają przeciwnika. Wykonawca techniki w tym czasie przemieszcza się pomiędzy płatkami, dzięki czemu sprawia wrażenie jakby rozpływał się pomiędzy poszczególnymi płatkami przez co przeciwnik nie może przewidzieć naszych ruchów.


W razie pytań pisz na PW/GG.
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 11 gru 2017, o 22:02

Misja rangi D 5/15
Dziewczyna znała ciekawą sztuczkę w postaci mimo bycia praworęczną jedzenia lewą, przez co własnie w takich sytuacjach zagrożenia mogła bez problemowo przygotować się do walki, zarazem nie pokazując ludziom że cokolwiek się zmieniło lub jak w tym przypadku że w ogóle zauważyła przeciwnika. Mężczyzna zmierzał z niewiadomym zamiarem do niej, a ona zapytała go po co idzie do niej z bronią. W tym momencie gość zatrzymał się jak wryty i trudno mu się dziwić. Szedł do ślepej dziewoji która sama siedziała przy stole, a ona naglę bez obracania wie o nim i o jego uzbrojeniu. Chciał doskoczyć do przodu do oparcia krzesła, ale nie zdążył. Michirin była szybsza i skorzystała z prostej sztuczki technik ninja, która mimo swojej prostoty i łatwości w wykonaniu i nauczeniu w tym wypadku dokładnie nadawała się do wprawienia przeciwnika w zdziwienie a potem obejście go stanięcie koło niego przytrzymując broń przy nim. Stał jak sparaliżowany tym co zobaczył i poczuł. Kilka osób w karczmie zorientowało się że ślepa przerwała posiłek i wstała szybko stając koło jakiegoś człowieka który zatrzymał się za jej plecami. Zignorowali to ponieważ pewnie uznali to za przyjacielskie spotkanie. Skandal oddalony, przynajmniej na razie. Cel kobiety odzyskał brawurę i powiedział cicho do niej-Odłóż tą zabawkę bo się pokaleczysz. Tanie sztuczki ci nie pomogą. Teraz grzecznie pójdziesz ze mną do pokoju na górze, oddasz mi swoje oszczędności a potem się zabawimy ślepotko. Jak się sprawisz to może podrzucę ci jakieś drobniaki i może oddam ubrania żebyś miała czym się okryć. Więc teraz zapraszam idź przodem. Pewność siebie odzyskana, czy to ze strachu czy odwagi więc również plan i propozycje miał śmiałe. Co zrobi nasz bohaterka, będzie walczyć, czy pójdzie na jego propozycję, czy może zacznie negocjować?
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 11 gru 2017, o 23:02

Zachowanie zimnej krwi w gorących sytuacjach było nieocenioną umiejętnością. Dzięki niej oraz pewnym, niewielkim zdolnościom Michirin wyszło tak, że bez problemu rozgryzła napastnika, a nawet obróciła sprawę na swoją korzyść. Plan wypalił w stu procentach, co było bardzo miłym zaskoczeniem dla niewidomej. Rzadko udawało jej się zrobić coś dokładnie tak, jak to sobie wymarzyła. Poczuła się pewna siebie, bo w końcu chciała udowodnić światu, że mimo swej ślepoty wcale nie musi być słaba, a teraz obroniła się i trzymała broń przy boku mężczyzny, czyli to ona dyktowała warunki. Nie dała się ponieść temu uczuciu, zatem zachowała szczególną ostrożność mimo swojej dobrej pozycji. Nie mogła stracić czujności.
Nieco dziwnym było zachowanie oponenta, którego cały plan spalił na panewce. Jak już zdążył zauważyć - był wolniejszy i prawdopodobnie mniej uzdolniony od białowłosej, a dodatkowo stał z bronią przystawioną do boku, jednak mimo wszystko próbował narzucać jakieś żądania na dziewczynę. Chwilę milczała, aby dać sobie przemyśleć całą sprawę. Jeżeli pójdę z nim na górę, to mogę go wyeliminować po cichu i obejdzie się bez problemów. Jednak później mogę zostać oskarżona o napaść na niego, jakkolwiek to absurdalnie by nie brzmiało. W dodatku wystawię się na zagrożenie. Jeżeli tutaj załatwię sprawę, to zrobię spore zamieszanie, jednak tutaj mam dominującą pozycję i największe bezpieczeństwo. Ryzykować? I na koniec tej myśli przycisnęła mocniej kunai do boku mężczyzny, aby ten wbił się delikatnie między żebra. Nie na tyle, aby zrobić poważną ranę, ale skaleczyć boleśnie i dać mu znać, że jest w niekorzystnej sytuacji. Jednocześnie przygotowana była, że oponent może natychmiast się na nią rzucić, próbując ją zaskoczyć - zależnie od ataku albo odskoczyłaby gdzieś w tył lub bok, albo spróbowałaby uniku.
- Masz tupet, aby próbować dyktować mi warunki w takiej sytuacji. Trafiłeś na niewłaściwą osobę. Jeżeli mnie spróbujesz zaatakować, to moja broń rozpruje Ci brzuch. Jeżeli jakimś cudem tego nie zrobię, to powstrzymają Cię inni, a ja nawet nie będę musiała ruszyć palcem. Nie wywalczysz sobie drogi ucieczki. Jesteś w pułapce, z której mogę pozwolić Ci uciec, jeżeli ładnie mnie przeprosisz, obiecasz, że taka sytuacja się nie powtórzy i odejdziesz w spokoju. - mówiła spokojnie i na tyle cicho, aby usłyszał ją tylko on. Domyślała się, że ot tak nie zostawi tej sytuacji, skoro jest na tyle głupi, by w niekorzystnym momencie próbować wymuszenia na niej, jednak mimo wszystko postanowiła spróbować. Nie chciała zamieszania, ani rozróby. Planem zatem było zwyczajnie być przygotowanym do walki, a szczególnie do uniku. Nie chciała nawet ranić go, gdyby próbował ją uderzyć - wystarczyło, by reszta klienteli zobaczyła jak się na nią rzuca, zatem przygotowała sobie obronę. Uniki, a w skrajnym przypadku zablokowałaby atak swoim kunaiem. Czekała też na jeden szczególny moment, który mógłby nastąpić po uniku - postanowiła rzucić trzymany kunai zaraz po odskoczeniu tak, by wbił się pod nogami napastnika, a następnie najszybciej jak potrafiła zawiązać dwie pieczęcie. Kolejna sztuczka.

Okej, no to lecimy z akcją. Nieco wytłumaczę co robi Michirin w poście:
1. Przygotowuje się do uniku.
2. Wbija lekko kunai w bok przeciwnika.
3. Gada do niego na temat opcji.
4. Czeka na reakcję. Jeżeli to będzie unik, to odskakuje, rzuca kunai pod nogi faceta, aby go zatrzymać i zawiązuje dwie pieczęci do genjutsu podanego niżej.

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30
    SZYBKOŚĆ 50
    PERCEPCJA 60 | 75
    PSYCHIKA 50

Chakra: 102% - 24% = 78%


Nazwa
Kyakubu Satsu

Pieczęci
Tygrys -> Baran

Zasięg
25 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu pochodzące w Genjutsu z szuflady "krępującej przeciwnika". Złożenie dwóch pieczęci, a następnie wysłanie odpowiedniej ilości niebieskiej energii do oponenta skutkować będzie iluzją, która wciąga naszą ofiarę pod ziemię. Dokładniej to zapadają się jej nogi w piach! Coś na kształt ruchomych piasków, lecz nie jesteśmy w stanie z tego wyjść za pomocą zwykłej siły fizycznej i innych naturalnych sztuczek. Technika wydająca się ciężka do pokonania ale stopień zaawansowanie nie jest wymagający, więc niestety wyjście z niej jest równie proste jak złapanie.
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 12 gru 2017, o 08:51

Misja rangi D 7/15
Bieg wydarzeń który rozpoczęły się właśnie przed chwila biegł coraz ciekawszymi torami. Mężczyzna na którym zostało użyte jutsu, miał się całkiem nie źle jak by nie liczyć jego fizycznej sytuacji. Ale od strony psychicznej jest praktycznie nie do ruszenia wydawać by się mogło. Dlaczego ktoś z nożem przy brzuchu który już mu się powoli wbijał, jest taki pewny siebie. A zaraz to mężczyzna wyjaśni z uśmiechem na ustach. Jest nas tutaj jeszcze 2 po za mną. Nawet jak uda ci się stąd wyjść to będziemy cię gonić, wiec będziesz taka miła i wejdziesz z nami na górę ślicznotko? Bo inaczej pogadamy. Nie strasz nie strasz bo wiesz co. No już ruszaj się. Mówiąc ignorował zimną stal która już powoli musiała sprawiać mu ból. Ale faktycznie jeśli na prawdę miał współpracowników, i nie blefował to może zaraz na prawdę być tutaj zabawnie. Tak więc stali w tym pacie czekając na ruch drugiej strony, a ryba stygła. A ryba na zimno już nie jest taka dobra jak na ciepło. Co więc zamierza ślepa bohaterka? Jakaś burda w karczmie, na piętrze, po za nią? Czy może dialog, kompromis? Czy jeszcze coś innego. Jedno było pewne, na razie nie musiała wykonywać kolejnej przygotowanej techniki ani żadnych uników.
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 12 gru 2017, o 23:21

Napastnik naprawdę musiał być durniem. Michirin powoli ręce opadały z powodu mężczyzny, z którym przyszło się jej "mierzyć". Wbijająca się broń w bok widocznie nie była dostatecznym sygnałem, iż sytuacja dla niego jest nieciekawa, a nawet bardzo zła, bo w każdej chwili mógł zostać poważnie ranny, wzięty za zakładnika czy nawet zabity. Jego wątpliwi przyjaciele, którzy niby byli razem z nim niewiele w tym momencie mogli zrobić. No, chyba że nie zależy im na życiu tego postawnego idioty. Białowłosa głośno westchnęła, jednak nie zmniejszyła nacisku ostrza na bok mężczyzny. Tak samo nie rozluźniła się, aby być przygotowaną na atak czy to ze strony swojego napastnika, czy potencjalnych, innych przeciwników. Wolała zachować szczególną ostrożność, bo za oponenta miała... no debila. Chyba nie mam wyjścia... naprawdę chciałam uniknąć tego. I w tym momencie natychmiast obróciła kunai w dłoni tak, by był skierowany wzdłuż jej przedramienia. Nikt nie mógł go zauważyć, a pomóc w tym miały szerokie rękawy kimona. W razie czego jednak go trzymała, jakby coś poszło nie tak. Zaraz po tym ruchu odskoczyła tak daleko, jak wiedziała, że nie wpadnie na nikogo.
- On ma broń! Groził mi, że dopadnie mnie ze swoimi kolegami! Pomocy! - nie krzyczała, ale zaraz po odskoczeniu podniosła głos i mówiła z takim przejęciem, na jakie tylko było ją stać. W tym momencie musiała zdjąć blokadę swoich emocji, aby je jakkolwiek dobrze odegrać. Nawet jeżeli nikt jej nie pomógł, to zwróciła na nich uwagę, zatem jeżeli mężczyzna wykona pierwszy ruch, to tylko potwierdzi, iż jest napastnikiem, a jeżeli nie... to musi odejść i dać jej spokój. Nie obawiała się konfrontacji z nim i jego dwoma kolegami na zewnątrz, ale nie chciała robić rozróby w karczmie. Jeszcze zostałaby źle odebrana i sama uznana za bandytkę, chociaż... jak można o coś takiego podejrzewać całkiem drobną, bladą, ślepą, młodą dziewczynę. Naturalnie raczej uważana była za ofiarę i najpewniej dlatego też została obrana za cel tego tumana - bo myślał, że jest bezbronna. Całej scence ułatwiał fakt, że mężczyzna wciąż trzymał broń, którą słyszała wcześniej Michirin. Nie kazała mu jej rzucić, ani nie słyszała, aby cokolwiek się z nią stało, zatem musiał ją dalej mieć. A co jakby się rzucił na nią? Uniki, uniki i jeszcze raz blok kunaiem, gdyby to było niezbędne. Może nawet wcześniej przygotowana w myślach technika, by ułatwić sobie sprawę, ale do tego musiałaby upuścić kunai. W ostateczności była zdolna się rozbroić, bo w kieszeni miała jeszcze kilka nożyków.

Staty te same co wyżej, to nie będę przeklejał. Technika ta sama co wyżej, więc też jej nie będę przeklejał, bo wszystko niezbędne jest w poprzednim poście.
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 14 gru 2017, o 22:46

Misja rangi D 9/15
Całkiem sensowy plan naszej bohaterki spalił na panewce przez jeden drobny szczegół. Ale o nim za chwilę. Żeby streścić sytuację bo nie ma za bardzo co opisywać więc wykorzystamy ten luźniejszy moment do opowiedzenia tego z drugiej strony. Oczywiście tej historii nie mogła znać Michirin, grupa 3 mężczyzn regularnie robiła obławy na młode kobiety. Dwóch na czatach stało gdzieś ukrytych w tłumie gdyby coś, a jeden zachodził ofiarę zmuszał żeby poszła z nim na górę do pokoju który wynajmowali bardzo często, oczywiście właściciel wiedział o całym procederze. Tak ją ogołacano z pieniędzy i wyrzucano na dwór, czasem też robili inne rzeczy. Generalnie bardzo źli ludzie, ale każdy jakoś ciuła na swoje potrzeby finansowe. Tak więc machina ruszyła jak zawsze zwyczajnie, do tego celem była ślepa dziewczyna. Niby prosta akcja, a jednak jak się okazało nie dawała się tak łatwo podporządkować i poddać bez walki. Jej obecna akcja zaskoczyła wszystkich głównie zwykłych gości którzy po jej okrzyku patrzyli w ich stronę z otwartymi szeroko oczami i pytaniem na ustach coooo tuuu się dzieje. Ślepa jednak nie mogła wiedzieć jednej rzeczy że broń którą trzymał napastnik był w istocie dosyć cienki nożyk, który łatwo było schować i wyciągnąć. Wiec gdy tylko zorientował się co się święci błyskawicznie i niezauważenie wsunął go do pochwy z powrotem. Popatrzył na dziewczynę dziwnie i powiedział na głos. Okej jak nie chcesz żebym postawił ci drinka możesz grzecznie powiedzieć nie, a nie od razu odwalać dziwną akcję i zaśmiał się. Co zabawne sporo ludzi w karczmie również się zaśmiało taktując wypowiedź dziewczyny jako mało finezyjne spławienie podrywacza.
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 14 gru 2017, o 23:19

Niby plan spalił na panewce, ale Michirin osiągnęła swój cel, jakim było po prostu pozbycie się napastnika w jak najmniej inwazyjny sposób. Oczywiście była zaskoczona, że sytuacja potoczyła się w ten, a nie inny sposób i nieco ją to zawstydziło, że została wzięta za dziwaczkę, ale było to znacznie lepsze, niż robić rozróbę w barze, bo jakiś idiota uważał, że jej ślepota oznacza bezbronność. Nie pokazała po sobie żadnej emocji, oprócz oczywiście delikatnego rumieńca. Wolała tego nie komentować dalej. Ryba była już najpewniej zimna, a w sumie nie uważała na swój posiłek, zatem ktoś mógł jej coś tam dodać, gdy od niego odeszła. Wolała nie ryzykować. Głodna nie była, a nową potrawę skosztowała, więc pozostało jej wynająć pokój. Wolała nie robić tego tutaj, aby w nocy nikt jej nie zaszedł, bo ten postawny głąb mógł domyślić się, że zapewne tutaj przenocuje. Trzeba było jeszcze ostatecznie rozwiązać sprawę z dryblasem, aby sobie poszedł i dał jej spokój.
- A Ty nie musisz mnie obmacywać i wyciągać ostrze, które zdążyłeś schować, jak nie zadziałały Twoje prymitywne zaloty. Nie zbliżaj się do mnie albo pożałujesz. Trafiłeś na niewłaściwą dziewczynę. Moja ślepota nie sprawia, że jestem bezbronna. - nieco podkoloryzowała historię, dała kontekst i wytłumaczenie, gdyby jednak przyszło jej walczyć w tym miejscu z tym mężczyzną. Następnie zwyczajnie białowłosa stała i czekała na ruch napastnika. Chciała zorientować się co zrobi. Przecież nie będzie tak stał naprzeciwko niej przez wieczność. Wciąż jednak była gotowa do walki, bo jej słowa mogły sprowokować jego, albo jego rzekomych koleżków. Wątpiła w ich istnienie, ale lepiej było dmuchać na zimne i zachować tę ostrożność nie tylko na mężczyznę, ale również otoczenie. W dłoni nadal miała odwróconego kunaia, którego nie zawahałaby się użyć, gdyby tylko została do tego zmuszona. Znacznie bardziej polegała jednak na uniku, rzucie i przygotowanej w myślach sztuczce, żeby zyskać przewagę. Jeżeli jednak mężczyzna sobie poszedł, to Michirin wróciła na swoje miejsce, usiadła i nadal zachowywała ostrożność, jednak nie jadła, ani nie piła. Zwyczajnie czekała. Liczyła, że napastnik uzna ją za zbyt problematyczną i pójdzie sobie, a jeżeli spotka go na zewnątrz... no to zrobi co trzeba bez zawahania. Jeżeli rzeczywiście chciał dostać po mordzie, to Michirin mogła mu to podarować.

To samo co w poprzednim poście. Staty są wcześniej podane, technika przygotowana też jest podana wcześniej.
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 17 gru 2017, o 19:53

Misja rangi D 11/15
Sprawa prosta a zarazem skomplikowana. Mężczyzna był słabszy od kunoichi, to nie ulegało wątpliwości. Był w końcu zwykłym człowiekiem a ona kimś dysponującym masą różnorakich technik, chociażby takimi które zmylały zmysł wzroku u przeciwnika. Sama byłą ślepa tylko nauczyła się z tym żyć co dodatkowo sprawiało że jej zmysły był wyostrzone. Jak jakiś napakowany typek może próbować w ogóle mierzyć się z nią. Tylko że on wiedział tylko o ślepocie, więc nie miał opcji przemyślenia z kim się zadaje. Powoli zdawał sobie z tego sprawę to jednak nie przeszkodziło mu w dalszym kontynuowaniu swojej dziwnej gierki. Gdy ta odskoczyła i zrobiła awanturę na cała karczmę zapomniała o jednym szczególe. Wspomniała o ostrzu, a była ślepa. Większość ludzi albo raczej wszyscy tu obecni nie mili prawa tak samo jak napastnik wiedzieć o jej zdolnościach więc siłą rzeczy jej historia wypadła niewiarygodnie. Do tego sama przecież miała broń w ręce i do tego co lepsze sprawiła że tamten był ranny lekko. Miał nacięcie. Chyba nic lepszego nie można zrobić żeby obalić historię dziewczyny niż pokazać swoje zranienie a potem wskazać na jej rękę z bronią, co prawda nie widział go, ale przecież miała je w dłoni, i nie widać było żeby ją schował. Ludzie ta ślepotka mówi że wiedziała u mnie broń, ciekawe którymi oczami, chyba nie cyckami! Do tego patrzcie tutaj to ona ma nóż którym mnie nacięła, i w ręce go pewnie trzyma. No pokaż ślicznotko dłonie wszystkim i unieś ręce do góry. Przez salę przeszedł pomruk poparcia dla mężczyzn z naciętymi ubraniami. Z deszczu pod rynnę jak to się mówi.
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 17 gru 2017, o 20:34

Sytuacja robiła się powoli coraz bardziej męcząca. O ile początkowo chciała jakoś zaradzić problemowi z tym dryblasem, tak teraz chciała jedynie zakończyć tę farsę. Miała nauczkę, że czasami należy podejść do sprawy bardziej bezpośrednio, by uniknąć komplikacji. Wewnętrznie chciała roznieść na strzępy tego mężczyznę, aby się po prostu zamknął i przestał robić z siebie błazna, jednak nie uzewnętrzniła tego. Z kamienną twarzą i nieprzeniknionym spokojem wysłuchała co jej napastnik miał do powiedzenia i głęboko westchnęła. Nie lubiła się tłumaczyć, ale została do tego zmuszona, jeżeli chciała zachować twarz potencjalnej ofiary, a nie napastniczki.
- Gdybym miała wzrok, to mogłabym sprawdzić czy wyglądasz równie durnie, co brzmisz. Jestem ślepa, ale moje pozostałe zmysły wykraczają poza normę. Jeżeli miałbyś trochę oleju w głowie, to wpadłbyś na to, że usłyszałam jak zbliżasz się do mnie i wyciągasz broń. Tak samo usłyszałam jak ją chowasz zaraz w momencie, w którym zwróciłam na nią uwagę. Nie mówiłam, że widziałam u Ciebie broń, a że ją posiadasz. - po tych słowach Michirin w zupełnym spokoju skorzystała z pewnej sztuczki, która miała zaburzyć widziany przez zebranych obraz. Chodziło konkretnie o zmianę odwróconego, schowanego w rękawie i trzymanego kunaia w coś innego, ale tylko na niby, tylko iluzorycznie. Musiał być to przedmiot, który nie wzbudziłby podejrzeń. Białowłosa wpadła na pomysł, aby kunai zamienił się w podłużne, czarne pudełeczko takie, w jakim nosiło się pałeczki do jedzenia. Był to przedmiot najnormalniejszy w świecie i raczej każdemu znany, zatem nie powinien budzić żadnych wątpliwości. Michirin wystawiła ręce przed siebie, a później je uniosła do góry, aby każdy mógł się przyjrzeć rzekomemu pudełeczku.
- Tym Cię zraniłam? Przepraszam państwa, jednak mam dosyć tego osobnika. Próbował mnie skrzywdzić, wykorzystując moją ślepotę, a teraz oskarża mnie o rzeczy, których nie zrobiłam. - po tych słowach rzekome pudełeczko wróciło do kieszeni kimona, aby nikt zbyt długo mu się nie przyglądał. Tak w razie czego. - Skończ z tymi bzdurami. Początkowo chciałam Cię puścić wolno po tym, co chciałeś mi zrobić, jednak teraz zmieniłam zdanie. Chodź przed karczmę i rozwiąż sprawę ze "ślepotką" jak prawdziwy mężczyzna. - i Michirin powoli, nieśpiesznie skierowała się na zewnątrz, aby tam zaczekać na swojego przeciwnika. Nie spodziewała się po nim wiele, jednak wiedziała, że mężczyzna jest totalnym śmieciem bez grama honoru, zatem wciąż zachowywała ostrożność, by nie dać się zaskoczyć czy to z jego strony, czy z jego potencjalnych kolegów, którzy mogli być wewnątrz, ale mogli też czekać na nią na zewnątrz. W razie czego gotowa była do uników - jak od dłuższego czasu.

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30
    SZYBKOŚĆ 50
    PERCEPCJA 60 | 75
    PSYCHIKA 50

Wykorzystana "sztuczka" to:


Nazwa
Kokoni Arazu no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Strefa ok. 50 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Technika polegająca na zmianie wyglądu przedmiotu na który narzuciliśmy iluzję. Dzięki temu możemy zmienić przykładowo cyfrę bądź treść na tabliczkę. Iluzję można narzucić również na większe przedmioty co jednak może zaowocować mało realistyczną iluzją.
Michirin
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Megumi Ishida » 18 gru 2017, o 22:57

Misja rangi D 13/15
Michirin rozgrywała sytuację jako tako, można by rzec że na poziomie przeciętnym. Popełniała sporo gaf, ale jak na razie sprytem i technikami iluzji dawała radę wykaraskać się z większości utrudnień jakie stwarzał jej los oraz nowy przeciwnik. Nie było nic dziwnego w tym że i tym razem poradziła sobie całkiem nie źle przemieniając kunaia w pudełko. Schowała go, a następnie rozpoczęła obronę słowną. Spowodowało to de konsternację ludzi w karczmie, którzy nie wiedzieli o co chodzi. Z jednej racji jednej ze stron był dobre, ale z drugiej jeszcze lepsze. Ale fakt obalenia teorii o ostrzu w ręce kobiety sprawił że zdobyła poparcie tłumu. Jednak jej wzmianka o tym że ma wyostrzone zmysły była niejako pominięta. Przyjęli to bardziej jako przechwałki ślepej sierotki niż poważne deklaracje ciągu wydarzeń. Coś się głupiej kobiecie uroiło i tyle. Jednak pan bez honoru na prawdę był bez honoru ponieważ w odpowiedzi na twoją zaczepkę bardzo chętnie się zgodził i wyszedł przed budynek stając w postawie do bójki. Był gotowy i jak tylko stanęłaś naprzeciwko niego to pobiegnie na ciebie i spróbuje przewrócić cię na ziemię. A ludzie będą patrzeć bez słowa ponieważ sama zadeklarowałaś się że jesteś silna. Czy sztuczki shinobich wystarczą to powstrzymania przeciwnika? Generalnie to złojenie go zakończy raczej sprawę ze względu na to że na współpracowników spadnie blady strach że padną w nierównej walce z dziewczyną próbując ją zaatakować gdzieś na ulicy.
Megumi Ishida
 

Re: Karczma "Sawanoya"

Postprzez Michirin » 19 gru 2017, o 01:19

Kryzys zażegnany, a sytuacja opanowana. Przynajmniej częściowo. Trochę retoryki, trochę drobnych sztuczek, trochę zwykłego sprytu i dało się wyjść z niekorzystnych sytuacji. Może nie była to najważniejsza sprawa na świecie, jednak Michirin i tak była zadowolona, że sobie z tym wszystkim jakoś poradziła. Czasy, w których była naprawdę bezbronną "ślepotką" pamiętała tak dobrze, jakby były one wczoraj. Dawna panna Shiroikanzen z pewnością zostałaby ograbiona i w dodatku zgwałcona, a teraz? Teraz właśnie spokojnie wychodziła na zewnątrz, aby sprać jakiegoś tępogłowego dryblasa. Nieco zaskoczyło ją to, że pierwszy ruszył na zewnątrz. Odwrócił się do niej plecami i w tym momencie już mogła zaatakować, ale tego nie zrobiła, bo miała honor. Takiej akcji jednak spodziewała się z jego strony. Chociaż tłum raczej zbyt wiele uwagi skupił na nich, więc raczej niekorzystnym byłoby takie zagranie. Tak czy inaczej - należało się przygotować do pierwszej poważniejszej potyczki w życiu Michirin. Nie stawiała jeszcze samotnie czoła zagrożeniu w bezpośredniej walce, jednak teraz miało się to zmienić. Oczywiście nie zamierzała tak po prostu walczyć na pięści czy noże kunai, a chciała wykorzystać techniki ninja, których się nauczyła. W końcu po to je znała, aby z nich korzystać. W głowie od razu pojawiła się idealna technika do rozpoczęcia walki. Wymagała tylko dwóch pieczęci, a mogła unieruchomić przeciwnika na tak długo, by resztę załatwić już bez użycia chakry. Dwa znaki, dwa szybciutkie znaki, które nie powinny być problemem, gdyż już wcześniej przekonała się, że jest znacznie szybsza od napastnika. Mimo wszystko wolała go nie lekceważyć, bo jeżeli chodziło o wytrzymałość czy siłę, to zapewne ją przewyższał. Chociaż Michirin wcale taka słabiutka nie była. Tak czy inaczej - wyszła na zewnątrz i jak tylko stanęła to przeciwnik na nią ruszył. Bez problemu to usłyszała. Szarża to był jedyny rozsądny sposób na ten pojedynek, jaki mógł posiadać mężczyzna, zatem białowłosa spodziewała się takiej akcji. Spodziewała się też nieczystych zagrywek, więc przygotowała się na uniki nie tylko, gdyby mężczyzna zaatakował, ale także, jakby jego koledzy postanowili mu pomóc. Od razu w momencie, w którym oponent ruszył, to Michirin zaczęła zawiązywać pieczęci. Dwa znaki z jej szybkością powinna zrobić szybciej, niż mężczyzna dwa kroki, jednak gdyby miała nie zdążyć, to planowała odskoczyć do tyłu bez przerywania wiązania pieczęci. Ten prosty sposób miał jej zapewnić chwilkę czasu, by użyć techniki. Wiedziała, że zadziała na sto procent, jeżeli tylko zdąży ją wykonać, zatem przygotowana była do dalszej akcji. Jakby tylko mężczyzna się zatrzymał, to zbliżyłaby się do niego tak szybko jak potrafi, wyciągając jednocześnie prawą ręką kunai, zaś lewą wymierzała błyskawiczny cios w twarz. Najzwyczajniejsze w świecie uderzenie pięścią, a później... kopnięcie z całej siły prosto w przyrodzenie nieszczęśnika. Oby już nie był w stanie wykorzystać go nigdy więcej. Świadoma była, że ból może przerwać jej sztuczkę, więc wcześniej przygotowała sobie kunai, który miał powędrować zaraz pod gardło mężczyzny. Jakby próbował czegoś, co mogłoby zagrozić białowłosej w tym momencie, to nie tyle poderżnęłaby mu gardło, co zraniła go w nie. Nie użyłaby całej swojej siły, a jedynie tyle, by zrobić poważniejszą ranę. Nie chciała go zabijać, ale chciała dać mu nauczkę. Taki był plan, a jak wyszło? Zobaczymy. Usłyszymy.

Okej, mały plan wydarzeń:
1. Michirin natychmiast zaczyna wiązać pieczęcie do techniki Kyakubu Satsu.
1.1. Jeżeli wie, że nie zdąży, bo przeciwnik będzie zbyt blisko to odskoczy i w locie będzie wiązać pieczęcie dalej.
2. Jeżeli technika zadziała, to natychmiast, najszybciej jak potrafi zbliża się do przeciwnika jednocześnie wyciągając kunai do prawej dłoni.
3. Lewą ręką wykonuje błyskawiczne trafienie w twarz.
4. A za nim natychmiast kopnięcie w jaja.
5. Na koniec przykłada kunai do gardła przeciwnika.

Chakra: 78% - 24% = 54%

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30
    SZYBKOŚĆ 50
    PERCEPCJA 60 | 75
    PSYCHIKA 50


Nazwa
Kyakubu Satsu

Pieczęci
Tygrys -> Baran

Zasięg
25 metrów

Koszt
E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jutsu pochodzące w Genjutsu z szuflady "krępującej przeciwnika". Złożenie dwóch pieczęci, a następnie wysłanie odpowiedniej ilości niebieskiej energii do oponenta skutkować będzie iluzją, która wciąga naszą ofiarę pod ziemię. Dokładniej to zapadają się jej nogi w piach! Coś na kształt ruchomych piasków, lecz nie jesteśmy w stanie z tego wyjść za pomocą zwykłej siły fizycznej i innych naturalnych sztuczek. Technika wydająca się ciężka do pokonania ale stopień zaawansowanie nie jest wymagający, więc niestety wyjście z niej jest równie proste jak złapanie.
Michirin
 

Następna strona

Powrót do Watarimono (Osada Samurajów)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość