Ulice w osadzie

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Atari Sanada » 29 gru 2017, o 16:47

Wnętrze domostwa zionęło pustką choć chwile temu tętniło życiem. Kobieta o męskim odzieniu leżała na wyważonych od środka drzwiach wpatrując się w roztrzaskane okno. Ten który próbował na nią napaść, wydarł się z objęć żelaznego uścisku i udając nieprzytomnego skorzystał z okazji uciekając z domu będącego pułapką. Kobieta podparła się i powolnie wstała otrzepując swoje szaty z drzazg i kawałków roztrzaskanej framugi. Bambusowy kapelusz strącony z głowy, znów pojawił się na niej osłaniając kobiece lico przed ulicznymi gapiami. Zdezorientowana mina, która kryła się w cieniu przez dłuższą chwile nie zmieniała się. Atari została napadnięta w biały dzień, a teraz po twórcach fortelu nie było ani śladu. Jak miała się zachować? Sama nie wiedziała i im dłużej próbowała dojść do tego co zaszło, tym mniej wiedziała. Ruszyła dalej, tym razem znacznie wolniej. Myśli tłoczyły się jej w głowie nie mogąc przestać zadawać pytań na które nie ma odpowiedzi.
Zimowy wiatr zawył, szczypiąc przy tym nieosłonięte policzki. Młoda kobieta odwróciła się posyłając ostatnie spojrzenie osadzie samurajów. Esencja piękna tego surowego kraju. Klejnot pośród nieobrobionych kamieni szlachetnych. Jej rodzime strony. Planowała je opuścić, odnaleźć własną ścieżkę i wiedzę. Podróż ku przygodom o których śniła każdej młodzieńczej nocy. Na ślicznej twarzyczce pojawił się uśmiech determinacji, gdy jedna dłoń ściskała boken, druga zaś utrzymywała bambusowy kapelusz na głowie. Wiatr uderzył jeszcze raz, mocno i ostro. - Ostatnie podmuchy zimy. - Stwierdziła, mimowolnie wylewając swoje myśli przed usta. Gorący oddech buchnął przed twarzą, która ponownie skrywał się w cieniu, kiedy dłoń naciągnęła nieco bambusowy kapelusz na czoło. Odwróciła się pozostawiając za sobą Watarimono. Nastał czas przygód.

[z/t]
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Kakita Asagi » 4 sie 2018, o 12:56

Obrazek

Misja rang D dla Mituyo
Małe obowiązki
Post 1/?



Lato na Yinzin... to zdecydowanie nie było coś, co większość mieszkańców świata shinobi rozumiała pod tą nazwą (no, może poza mieszkańcami południowych wysp). Kiedy na kontynencie natura rozkwitała w pełni, a słońce nie raz nie dwa dawało o sobie znać, tutaj po prostu nie padał śnieg, miast niego natomiast, deszcz. Deszcz w poniedziałek, deszcz we wtorek, nawet w środę, a w czwartek... nieco słońca, ale głównie deszcz, a to już oznaczało, że lato jest dość "ciepłe". Mieszkańcy Yinzin zdawali się jednak przywyknąć do tego klimatu i każdy odpowiednio ubrany do pogody kierował swe kroki w sobie tylko znanym kierunku, zajmując myśli swoimi obowiązkami...
Jedną z takich osób była bohaterka tej opowieści, młoda samurai-ko z rodziny Kuramoto. Cóż robiła poza suchym miejscem, tego nie wie nikt. Pewne było jedno, życie wojowniczki nawet na Yinzin nie było łatwe. O ile bowiem jej odpowiedniczki z kontynentu - kunoichi - były traktowane z równym poważaniem co mężczyźni, o tyle na wyspach zamieszkanych przez samurajów, którzy to podobno cenią sobie równość, z ów równością bywało różnie. Nie owijając w bawełnę, wybranie drogi miecza miast sztuki, chociaż niewątpliwie chwalebne, nie było dobrze widziane w społeczeństwie w jakim żyła, ale cóż pokonywanie trudności było częścią życia prawdziwej wojowniczki.
Mitsuyo nie była jednak jedyną samuraj-ko, które tego dnia "spacerowała" ulicami osady. Jakieś trzydzieści metrów od siebie, nasza bohaterka zauważyła inną dziewczynę, w podobnym wieku, ubraną w kremowe kosode i czarną hakama. Przy boku miała wakizashi oraz katana, które skryte były w specjalnych pokrowcach, co by nie zaszkodził im deszcz (a sama skrywała się pod parasolem). Nogi jej oddzielały od ziemi wysokie geta, ale to, co najbardziej rzucało się w oczy, to długie, czarne i zadbane włosy. Generalnie, nieznajoma niczym szczególnym nie przykuwała uwagi naszej bohaterki, ale scenka, jaka rozegrała się przed chwilą już tak. Z jednego z budynków wyszło bowiem dwóch samurajów, do których ciemnowłosa podeszła i zgodnie z wymogami etykiety wymieniła ukłony. Następnie między tróją wywiązała się jakaś rozmowa, której nasza bohaterka dosłyszeć nie mogła, ale zakończył ją śmiech obu samurajów, którzy się oddalili i ewidentnie załamana wojownika, która jednak szybko zebrała się w sobie i ruszyła przed siebie, zaciskając wargi...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Mitsuyo » 4 sie 2018, o 22:19

Obrazek

Różowowłosa dziewczyna, a może już młoda kobieta, powoli kroczyła po ulicach Watarimono. Długie rękawy kimona kołysały się z każdym jej krokiem, a jej wzrok zwrócony był przed siebie. W jednej ręce miała torbę z zakupami, a w drugiej trzymała czerwoną parasolkę. Deszcz padał już od kilku dni, ale przynajmniej nie był to śnieg. Śnieg oznaczał większe zimno, a ona zdecydowanie wolała ciepło, nawet kiedy miała okazję doświadczyć go zaledwie kilka razy w roku. Oczywiście dla niej, osobie wychowanej w subpolarnym klimacie, przyjemną temperaturą były dwa czy trzy stopnie Celsjusza. Kiedy po raz pierwszy, w niemiłych okolicznościach, odwiedziła kontynent, nie mogła uwierzyć, że jest tam tak gorąco. Wytrzymała tam długo, ale znacznie swobodniej czuła się na chłodnawej wyspie.
W końcu zauważyła, że oprócz niej, na drodze znajduje się jeszcze jedna dziewczyna. Chyba miała mniej więcej tyle samo lat co bohaterka. Od razu rzuciły jej się w oczy dwa miecze znajdujące się w pokrowcach. Wyglądała na koleżankę po fachu, przez co na twarzy siedemnastolatki na chwilę pojawił się lekki, prawie niewidoczny uśmiech. Kobiet samurajek było o wiele mniej niż samurajów. Dotychczas spotkała się z czterema, no może pięcioma, wojowniczkami. Każda z nich zrobiła na niej niemałe wrażenie, pokazując, że nie straszne jej opinie innych. Nie byłoby przesadą powiedzieć, że nie były mile widziane w fachu i często podlegały niesprawiedliwej dyskryminacji, ale żadna z nich się nie poddawała. Włącznie z Mitsuyo, która dopiero co rozpoczynała swoją przygodę, ale nie można było odmówić jej zapału i chęci niesienia pomocy.
Zastanawiała się czy nie podejść i nie zagadać, aż do czarnowłosej podeszła dwójka samurajów. Przystanęła z zaciekawieniem i przyglądała się wszystkiemu. Trójka chwilę porozmawiała, po czym męźczyżni odeszli, zanosząc się śmiechem, a brunetka wydawała się być zdołowana. Albo wkurzona. Albo i to i to. Pospieszna różowowłosa od razu wysnuła teorię, że tamci wyśmiewali jej płeć, ale powodów mogło być mnóstwo. Chwilę się wahała, czy powinna się w to wmieszać, ale chciała zamienić z nią słowo i może jakoś pomóc jej z problemem, który ją trapił. Mieć jakiś dobry uczynek na koncie.
- Hej, poczekaj! - zawołała w jej kierunku i zaczęła iść w jej stronę - - Czy... tamci mężczyźni coś ci zrobili? Widziałam, jak się śmiali, a ty stałaś przygaszona. Może jest coś, co mogę dla ciebie zrobić. - powiedziała zatroskanym tonem. Mitsuyo była znana ze swojej impulsywności i bezpośredności, do której ciężko było się przyzwyczaić innym ludziom. Prawdę mówiąc, już po ostatnim słowie spodziewała się odpowiedzi w stylu "zostaw mnie, to nie twój interes". W końcu była jej całkowicie nieznajoma, a całkiem możliwe, że źle wszystko zinterpretowała i tylko się ośmieszy. Ale najważniejsze, że miała dobre intencje i mimo wszystko chciała pomóc. Miała nadzieję, że dziewczyna na to pozwoli, bo coś ewidentnie było nie w porządku.

Ale dziwnie się pisało tego posta po rocznej przerwie od PBF-ów
Mitsuyo
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Kakita Asagi » 6 sie 2018, o 09:14


Misja rang D dla Mituyo
Małe obowiązki
Post 3/?



Młoda samurai-ko, widząc jawny przejaw niesprawiedliwości, zdecydowała się jednak zainterweniować, po części w ramach tzw. kobiecej solidarności, po części bo tak zwyczajnie należy. Pytaniem pozostawało oczywiście, czy powinna mieszać się w nieswoje sprawy, ale jak już się powiedziało A to trzeba iść za ciosem i przyjąć ewentualne konsekwencje, na które nasza bohaterka wydawała się być gotowa.
Zawołana dziewczyna odwróciła się w stronę naszej bohaterki, po czym wysłuchawszy jej słów nie odpowiedziała od razu, miast tego zacisnęła mocniej dłonie. Co powinna teraz odpowiedzieć, czy stwierdzić, że absolutnie nic się nie stało, czy może powiedzieć całą prawdę i prosić o pomoc w zemście, albo właśnie zgodnie przewidywaniami naszej bohaterki, unieść się honorem wojowniczki, stwierdzić, że sama sobie poradzi i ruszyć dalej?
- To nic...nie przejmuj się - odpowiedziała niepewnym głosem dziewczyna, po czym nabrała jeszcze jednego wdechu dla uspokojenia myśli (a jak wiadomo nerwy i pośpiech to najgorsi doradcy), po czym przybrawszy poważniejszy wyraz twarzy kontynuowała.
- Przepraszam za moje maniery! Nazywam się Mirumoto Kaoru i jestem córką Mirumoto Tadashige. Mój ojciec prowadził niewielkie dojo w pobliskiej osadzie i teraz ja jestem głównym instruktorem. - może nie codzienny początek, ale zgodnie z zasadami skomplikowanej etykiety, młoda wojowniczka zdecydowała się przedstawić siebie oraz swój rodowód. Stojąc bliżej, nasza bohaterka mogła zauważyć rodowe symbole, jakie znajdowały się na kimono dziewczyny, a był to zawinięty smok trzymający dwa skryty w saya miecze - dobry symbol dla córki mistrza szermierki, czyż nie?
- Do Watarimono przybyłam w poszukiwaniu nowych uczniów oraz pomocy przy małej renowacji sali treningowej... - kontynuowała Kaoru, ale już mniej pewnym głosem na końcu. Nie trzeba było być mistrzem w czytaniu ludzkich serc i umysłów by domyślić się, że sytuacja niewielkiego dojo o którym mówiła panienka Mirumoto raczej nie jest za ciekawa. Nie trudno też podejrzewać, że męska część społeczności samurajów prędzej popełni seppuku, niż zostanie uczniami jakiejś kobiety i to w jeszcze pomniejszej szkole.
Tak czy inaczej, sytuacja została nakreślona, pytaniem pozostawało, co zrobi nasza bohaterka?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Mitsuyo » 6 sie 2018, o 14:12

Mitsuyo od razu zauważyła zaciśnięte pięści, kiedy z ust dziewczyny wydobyło się "nie przejmuj się". Pokręciła głową z lekkim rozczarowaniem. Może i miała dowód na to, że się nie pomyliła i czarnowłosą ewidentnie coś trapiło, ale co z tego, skoro sama odmówiła udzielenia sobie pomocy? Nie chciała zwierzać się dopiero co poznanej osobie, ale siedemnastolatka miała nadzieję, że nieznajoma się przed nią otworzy. W tych ciężkich dla nich czasach, kobiety musiały się nawzajem wspierać.
Na szczęście chwilę po tych słowach, usłyszała jej imię i cel w jakim przybyła. Więc była głównym instruktorem w dojo? Zdumiewające! Na pewno była bardzo utalentowana. Bohaterka przyjrzała się herbowi rodziny Kaoru i zaczęła się zastanawiać, czy jeśli czegoś takiego nie posiada, to jest na gorszej pozycji. Ale szybko odsunęła od siebie te myśli, uśmiechnęła się najszczerzej, jak tylko potrafiła i pokłoniła się nisko w wyrazach szacunku. Byłoby to ciężkie z pełnymi rękoma, więc na tę chwilę położyła przedmioty na mokrej posadzce. Mówi się trudno.
- Nazywam się Kuramoto Mitsuyo i od kilku miesięcy mam zaszczyt nazywać siebie Samurajem. Miło mi cię poznać, Kaoru. - wróciła do normalnej pozycji i podniosła prawie suche rzeczy. Rozwinęła parasol i ponownie spojrzała na czarnowłosą.
- Jestem pod wrażeniem tego, że już w tym wieku jesteś instruktorką. Na twoim tle wypadam bardzo blado, jednakże... - zrobiła krótką przerwę i zrobiła głęboki wdech. - Czy tamci mężczyźni wyśmiali cię za to, kim jesteś? Może jednak dasz sobie pomóc? To żaden wstyd, a my - kobiety - musimy się wspierać. - zaryzykowała i zadała pytanie, które najbardziej ją interesowało. Miała nadzieję, że uda jej się nakłonić nieznajomą, bo już nie mogła patrzeć na jej smutne spojrzenie.
Mitsuyo
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Kakita Asagi » 6 sie 2018, o 17:59


Misja rang D dla Mituyo
Małe obowiązki
Post 5/?



Widząc kłaniającą się Mitsuyo, Kaoru lekko zmieszana szybko wykonała własny ukłon, nieco niższy wyższy niż nasza bohaterka, ale zdecydowanie nie spodziewała się takiego zachowania ze strony nieznajomej samuraj-ko.
- Proszę, nie musisz mi się kłaniać Kuramoto-san... - powiedziała poddenerwowanym tonem, zdecydowanie czuła się nie do końca komfortowo, a z drugiej strony... mon na jej kimono sugerowały, że pochodzi z rodziny szlacheckiej i była to prawda. Chociaż na Yinzin pochodzenie nie wpływało na pozycję społeczną, ba, wszędzie podkreślano równość, to jednak pewna hierarchia była nie tylko wyczuwalna, ale i przestrzegana. Z drugiej strony, musiała przyznać w duchu, że było to przyjemne, poczuć się znów troszkę ważniejsza...
Słysząc dalsze słowa dziewczyny, zwłaszcza te dotyczące szermierczego kunsztu, Kaoru lekko zmieszała się nerwowo przygładziła włosy i raczej nie chodziło o to, że dziewczyny powinny trzymać się razem, czy też zachowanie tamtych dwóch gburów.
- Na pewno nie jestem dużo lepsza od ciebie, Kuramoto-san... - zaczęła panienka Mirumoto, po czym spojrzała ponownie na naszą bohaterkę i... chyba coś w niej pękło. Szczerość z jaką Mitsuyo wyraziła swoją chęć pomocy i czystość jej intencji musiały poruszyć szlachciankę, która nie bacząc na to gdzie jest pozwoliła sobie nieco się otworzyć przed bądź co bądź nieznajomą osobą.
- Widzisz Kuramoto-san, Mirumoto-Ryu był kiedyś ważnym stylem, a nasza szkoła mieściła się w wiosce Kotetsu. Mój dziadek, Mirumoto Hideo był cenionym szermierzem i doradcą poprzedniego Lidera. Mój ojciec natomiast... Mój ojciec odziedziczył po nim dojo, ale nie był aż tak dobry jak dziadek. Wielu uczniów to dostrzegało i odeszło. Tata bardzo się starał jednakże brakowało mu szczęścia. Przegrał kilka pojedynków, przez co renoma szkoły jeszcze bardziej podupadła. Ostatecznie, opuszczony przez uczniów popełnił seppuku. Miałam wtedy 15 lat... - Kaoru zakończyła pochylając głowę, a z jej oczu popłynęły łzy, a może to był tylko deszcz? Pewne było, że dla dziewczyny był to trudny temat, przyznać się do tego, że jej ojciec zawiódł, a przecież byli bardzo wysoko. Ona jednak musiała być silna. Zacisnęła zęby, nabrała wdechu dla uspokojenia się, po czym znów z siłą w oczach spojrzała na Mitsuyo.
- Starsi samurajowie pamiętają renomę Mirumoto-Ryu, ale również porażkę mojego ojca. Chcę przywrócić moje dojo do dawnej chwały i poszukuję kogoś, kto mi w tym pomoże. Jak mówiłam, sala treningowa wymaga nieco napraw, więc jeśli możesz, to pomóż mi proszę Kuramoto-san. - teraz to Kaoru nisko ukłoniła się przed nasza bohaterką! Widać było, że jest wojowniczką dumną, ale przy tym honorową i umiejącą prosić o pomoc. Jeśli Mitsuyo zgodzi się jej pomóc, to Kaoru wskaże jej drogę do swojej rodzinnej osady i dojo...

ZT Tutaj ->
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Mitsuyo » 6 sie 2018, o 21:01

Mitsuyo uśmiechnęła się przepraszająco, kiedy dziewczyna powiedziała, żeby jej się nie kłaniała. Różowowłosa nie przepadała za tymi wszystkimi uprzejmościami, o których dowiedziała się dopiero w Dojo, ale skoro udało jej się skończyć szkolenie, to chciała przestrzegać tej całej etykiety. Mile widzianym było okazanie szacunku osobom z tzw. szlacheckich sfer. Kiedy w końcu się do tego przystosowała, okazało się to całkowicie zbędne. Będzie musiała zapamiętać, żeby więcej nie robić tego przy czarnowłosej i nie wprawiać ją w niepotrzebne zakłopotanie.
Z milczeniem przysłuchiwała się historii. Życie potrafiło być naprawdę okrutne. Z samego szczytu, dojo stoczyło się na same dno, a młoda Kaoru została zupełnie sama. Dla Mitsuyo seppuku było najgłupszą rzeczą, jaką tylko mogli popełnić Samuraje. Że niby zabić się, nie mogąc znieść plamy na honorze? Dlaczego dla nich wszystkich, honor był taki ważny? Gdyby dziewczyna zrobiła coś złego, do końca życia starałaby się za to odpokutować. Nie szłaby na skróty. Nie dało się ukryć, że Mitsuyo była nowicjuszką i poglądy na pewne sprawy musiała sobie jeszcze wyrobić. Z doświadczeniem jej światopogląd z pewnością się zmieni, a jej samej te wszystkie formalności będą przychodzić dużo łatwiej. Obecnie wiedziała jednak jedno: miała ochotę przytulić nieznajomą, ale ten jeden raz się od tego powstrzymała. Nie sądziła, że to by w czymś pomogło. Może nawet pogorszyłoby sprawę.
- Oczywiście, że ci pomogę! Powiedziałam to już przecież dwa razy, prawda? - powiedziała zdeterminowana. Teraz tylko czekała aż kobieta zaprowadzi ją do miejsca, w którym będzie udzielić pomocnej dłoni.

z/t
Mitsuyo
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Jun'ichi » 13 sie 2018, o 21:44

Misja rangi D
Mitsuyo
1/15+


Słońce niedawno wzeszło ponad horyzont, oświetlając typową dla tego regionu warstwę śniegu swoim blaskiem. Ten odbijał się we wszystkie strony rozjaśniając ulice i oznajmiając tym samym, że oto na dobre rozpoczął się nowy dzień. Ludzie zaczęli wychodzić ze swoich domostw, przechadzać się ulicami w konkretnym celu, a czasami po prostu by zaczerpnąć świeżego powietrza. W całym tym ruchu znalazłaś się również Ty - młoda, śliczna i waleczna dziewczyna która potrzebowała znaleźć sobie jakieś zajęcie by tylko nie siedzieć bezczynnie w domu.
Wokół z każdą chwilą otwierane były nowe stragany lecz ich właściciele jako rekiny biznesu woleli sami spocić się dwa razy bardziej niż zapłacić komuś za pomoc. Dla kogoś takiego jak Ty bardziej odpowiednia byłaby praca przy broni, ochronie lub czymkolwiek co wymagałoby demonstracji swojej siły i pomysłowości. W miejscu tak spokojnym ciężko było jednak i takie misje lub zlecenia ale...
Jak chodzisz starcze?! - usłyszałaś za swoimi plecami, a kiedy odwróciłaś wzrok, ujrzałaś mężczyznę w podeszłym wieku, który podnosił z ziemi stertę rozsypanych Bokkenów i Bō, które najpewniej wypuścił z rąk kiedy niechcący wpadł na jakiegoś mężczyznę.
Ręce staruszka trzęsły się nieco ale ciężko było określić czy był to efekt starości czy zdenerwowania. W jego oczach widziałaś jednak dość nietypowy błysk który miało niewielu młodzików.
Ubrany w proste, szare kimono starzec rozłożył na ziemi materiał i lekko nieporadnie kładł na nim kolejne bronie. Kręcący się wokół ludzie raczej utrudniali mu to zadanie co chwilę trącając go w łokieć czy bark, a ten zwyczajnie wypuszczał z dłoni przedmioty.
Czy zasady Bushido nakazywały pomaganie słabszym i starszym? Czy to było coś czym powinnaś się zainteresować? A może lepiej było udać że niczego nie widziałaś i ruszyć na dalsze poszukiwania godnej Ciebie pracy?
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Mitsuyo » 14 sie 2018, o 20:57

Mitsuyo wstała wcześnie i szybko zaczął doskwierać jej brak zajęć. Na trening nie miała siły i ochoty, dom wysprzątany, a wszystkie książki, jakie miała, zdążyła przeczytać już parę razy. Jednym słowem: nuda. Próbowała pospać trochę dużej, ale to na nic. W końcu wstała, ubrała się i zjadła porządne śniadanie. Nie było sensu siedzieć w opustoszałym domu, więc wyszła na krótki spacer. Ostatnio w ten sposób poznała Kaoru - dziewczynę, której pomogła odbudować Dojo.
Na szczęście pogoda dopisywała młodej Kuramoto. Nie padał śnieg - samo przyjemne słoneczko. Niespiesznie przechadzała się po ulicach Watarimono, przyglądając się co niektórym mieszkańcom. Stragany właśnie były otwierane. Dziewczyna zastanawiała czy mogłaby przy nich jakoś pomóc i przy okazji trochę zarobić, ale przypomniała sobie o podejściu prowadzących. Nie było mowy o podzieleniu się zyskiem.
I wszystko zapowiadało się na to, że nic ciekawego ją dzisiaj nie spotka, aż usłyszała grubiański głos tuż za jej plecami. Odwracając się, zauważyła pochylającego się staruszka. Mężczyzna musiał upuścić bronie i próbował je pozbierać, co utrudniali mu ludzie. Różowowłosa zaczęła mu współczuć, a jednocześnie była ciekawa, po co nosi to wszystko ze sobą. Podeszła i uklęknęła przy nim. Pozbierała bronie i ostrożnie podała nieznajomemu.
- Proszę bardzo. Wszystko w porządku? - spojrzała z troską. Jej życiowym celem było pomaganie słabszym, więc nie mogła przejść niezauważenie obok osoby, która owej pomocy potrzebowała.
Mitsuyo
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Jun'ichi » 15 sie 2018, o 14:13

Misja rangi D
Mitsuyo
3/15+


Starszy mężczyzna był zaskoczony Twoimi słowami. Najwyraźniej nie spodziewał się, że w całym tym tłumie ludzi znajdzie się choć jedna osoba skora do bezinteresownej pomocy.
Dziękuję panienko. Chyba tak, w porządku. - odpowiedział lekko zawstydzony mężczyzna i jakby zamyślił się na dłuższą chwilę wpatrzony w Twoje oblicze.
Panienko, czy nie zechciałabyś może pomóc mi w kilku sprawach za uczciwą zapłatą? Zostałem tu przysłany by przywrócić do życia kolejne Dojo co w ostatnich miesiącach jest dość powszechne jak zapewne zauważyłaś. Tym razem nie będzie to jednak zwykła szkoła, a miejsce gdzie trenować będą zwykli mieszkańcy, by w razie potrzeby mogli sami stawić czoła zagrożeniom. Nie jest dobrze, jeśli tylko niewielka część społeczeństwa może bronić całego kraju. - w jego głosie dało się wyczuć, że jest pewny słuszności tego pomysłu i gotów jest poświęcić mu się na ile tylko starczy mu sił.
Jak widzisz zbieram broń treningową ale jeszcze wiele zadań przede mną. Nie jestem stąd dlatego ciężko jest mi się tu odnaleźć i nadążyć za tak szybkim życiem jakie tu prowadzicie. Ktoś taki jak Ty, z pewnością mógłby załatwić wszystko o wiele sprawniej i pewnie nawet z lepszym efektem, a całość prac powinna zająć jeden, może dwa dni. Jaka więc będzie Twoja odpowiedź? - spytał mężczyzna patrząc na Ciebie swoimi dziwnie młodymi oczami, które odejmowały mu dobrych kilkanaście lat od tej pomarszczonej niczym śliwka twarzy.
Wokół wciąż panował duży ruch i co chwilę ktoś ocierał się o was rękawem, pochwą na miecz lub niesionymi torbami. Pozostawanie na środku tak ruchliwej drogi nie było raczej wskazane jeśli mieliście w planach dłuższa rozmowę.
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Mitsuyo » 15 sie 2018, o 16:58

Dziewczyna była lekko zaskoczona otwartością staruszka, który od razu przeszedł do rzeczy. Była już przyzwyczajona do owijania w bawełnę, ale bezpośredniość mężczyzny jej się spodobała. Gdyby wszyscy ludzie tak robili, istniałaby spora szansa, że ich problemy znikałyby dużo szybciej. Wstała z posadzki i otrzepała czerwone kimono. Podała rękę nieznajomemu, jeśli miał problem ze wstaniem. To już nie te lata, więc rozumiała to.
- Miejsce w którym będą mogli szkolić się mieszkańcy? Podoba mi się to! - uśmiechnęła się szeroko. I nie kłamała: w jej oczach był to świetny pomysł. Samuraje nie byli jedynymi ludźmi na Yinzin i w razie zagrożenia nie mogli ochronić wszystkich. Dobrym rozwiązaniem było znanie podstaw przez zwykłych ludzi, którzy będą mogli się wtedy obronić. Póki co trwały czasy pokoju (przynajmniej dla nich), ale wszystko mogło się zmienić. Dobrze było nie martwić się przez cały czas o los obywateli.
- Jeden, dwa dni, hm... To chyba żaden problem. Ostatnio namnożyło się tych Dojo, kilka dni temu pomagałam przy odbudowie jednego. Cóż, trzeba się cieszyć. Więcej szkółek to mniej ofiar na wojnie. Więc - rzecz jasna - pomogę i przy tej. - powiedziała z determinacją. Zrobiła przerwę i rozejrzała się wokoło. To nie było dobre miejsce na tego typu rozmowy. Ludzie ciągle na nich wchodzili, jakby ich nie zauważając.
- Przenieśmy się gdzie indziej. Chętnie usłyszę o szczegółach, ale tutaj wszyscy tylko przeszkadzają. Mogę ponieść te bronie, ledwo sobie pan z nimi radzi - zaproponowała pomoc i ugryzła się w język. To mogło zabrzmieć trochę niemile, ale słów już nie cofnie. Musiała mieć nadzieję, że nieznajomy się nie obrazi.
Mitsuyo
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Jun'ichi » 16 sie 2018, o 12:00

Misja rangi D
Mitsuyo
5/15+


Staruszek uśmiechnął się kiedy z Twoich słów wynikło, że znalazł właśnie kogoś chętnego do pomocy. Chwycił Twoją delikatną dłoń i podniósł się z niemałym wysiłkiem. Usłyszałaś jak jego stare kości dziwnie strzeliły w kilku miejscach ale nie wyglądał jakby go to bolało lub przeszkadzało w poruszaniu się - najwyraźniej takie uroki starości.
Tak, może pójdźmy w stronę Dojo, o którym mówiłem. Jest niedaleko stąd ale... to właściwie byłaby pierwsza część Twojej misji. Jest to opuszczone Dojo, które przez lata było miejscem zabaw dla znudzonych dzieci, a z czasem niektóre z nich zeszły na nieco mniej bliską dobru drogę życia i zrobiły z tego Dojo swoją kryjówkę. To nie są złe dzieci, pewnie nie są nawet starsze od Ciebie panienko, ale są dość sprytne i nie chcą oddać Dojo w imię celów ważniejszych niż zabawa. Sam dałbym im radę w bezpośredniej walce, ale niestety oni specjalizują się w podstępnych pułapkach przez co nie mogę nawet podejść do budynku by nie wpaść w coś co uderzy mnie w głowę, nogę, cokolwiek innego. Ich pomysłowość jest zaskakująca i nadrabiają nią swoje braki umiejętności w używaniu chakry lub Kenjutsu. Czy myślisz, że poradziłabyś sobie z nimi? Bez tego nie możemy zacząć niczego innego, nie miałoby to sensu. - w słowach staruszka wyczułaś, jak bardzo zależy mu na tym miejscu. Zapewne im bliżej był końca swego życia, tym bardziej rozumiał jak ważne jest by pozostawić coś po sobie na tym łez padole. Może chciał istnieć w pamięci ludzi jako dobry człowiek i wspaniały mentor? Była to wspaniała wizja jednak to czy miała w ogóle szanse się ziścić zależeć mogło teraz jedynie od Ciebie.


Spoiler: pokaż
Odpisz tutaj, ja swój następny post dam już w kolejnej lokalizacji

O tutaj :)
Chętnie poprowadzę misję (D / C / B)
Aktualnie prowadzę:

Spoiler: pokaż
1) Shin - C
2) -
3) -
4) -



Obrazek


I do not want the sun to rise if she will not be there

[color=#4080BF]
Avatar użytkownika

Jun'ichi
Ciapciak
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 31 maja 2018, o 11:41
Lokalizacja: Warszawa
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Przeciętnego wzrostu i wagi chłopiec, którego pokryte bliznami ciało skryte jest pod prostą, dwukolorową szatą. Twarz jako szczególnie szpetna jest całkowicie zakryta maską.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5630&p=86429#p86350
GG: 0
Multikonta: -

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Mitsuyo » 16 sie 2018, o 17:37

Nie mogła uwierzyć w to, że te wszystkie dzieciaki tak po prostu okupują Dojo... Tak po prostu nie wypadało. Miejsce w którym kiedyś każdy mógł się szkolić na wspaniałego wojownika, obecnie było wykorzystywane do zwykłych zabaw. A co gorsza, nikt nie mógł ich stamtąd przegonić. Używali pułapek, które skutecznie odpędzały ochotników. W samych grach nie było nic złego, ale istniały do nich dużo lepsze miejsca niż opuszczona szkoła. Zwłaszcza, że pewnie nie było tam teraz zbyt bezpiecznie. Nie wiedziała w jakim stanie jest budynek, ale w najgorszym przypadku mógłby się nawet zawalić! No i... staruszek chciał odbudować to miejsce, coś po sobie zostawić, a bachory bezczelnie mu to utrudniały! Nie mogła pozwolić na takie traktowanie mężczyzny.
- Nie mogę uwierzyć, że mają czelność robić z takiego miejsca kryjówkę. To... to niedopuszczalne! - zacisnęła pięści. Naprawdę się wkurzyła. Nauczy ich wszystkich szacunku! Skoro rodzice im tego nie wpoili, to ona to zrobi!
- Haha, trochę mnie poniosło - przyznała po chwili. Jako samuraj musiała bardziej kontrolować swoje emocje. Zaśmiała się i ponownie przywołała na twarz uśmiech, coby nie spłoszyć ewentualnego "klienta".
- W porządku zatem. Niech mnie pan tam zaprowadzi. Zrobię co w mojej mocy, żeby panu pomóc.
Mitsuyo
 

Poprzednia strona

Powrót do Watarimono (Osada Samurajów)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości