Ulice w osadzie

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Irie » 21 sty 2017, o 13:00

Misja rangi D dla Satoriego
5/15

Uśmiechałeś się jej jednak do śmiechu nie było więc ostatecznie kulturalnie przeprosiłeś. Spojrzała na ciebie nieco zaskoczona, nie spodziewała się takiego gestu z twojej strony. Jej wzrok złagodniał, uspokoiło ją twoje zainteresowanie jej sprawą. Podeszła bliżej, stała naprzeciw ciebie. Zachęciłeś ją do podzielenia się swoim problemem jak i honorowo przyrzekłeś jej pomóc wraz ze swoją bronią. Dziewczyna była trochę zbita z tropu jednak po chwili złączyła dłonie w błagalnym geście. - Moje kotki! Malutkie kotki gdzieś uciekły. Cztery rudzielce, słodkie kochane! Jednego znalazłam ale....jakimś cudem wspiął się na drzewo jednak on tam utknął. A przy drzewie stoją dwa psy. Wyglądają na groźne, nie wiem co zrobić by go stamtąd zdjąć. Co chwila miauczy. Jeju muszę je jak najszybciej znaleźć, ale ten jeden zupełnie potrzebuje pomocy - Wyjaśniła bardzo szybko gestykulując intensywnie dłońmi, pokazując katastrofalną miarę swojego problemu.
Irie
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Satori » 21 sty 2017, o 19:40

Z niecierpliwością czekałem na to co powie panienka. Miałem nadzieje, że zdołam jej pomóc. Jednak to co usłyszałem zaskoczyło mnie na tyle, by stwierdzić że musi mi się udać. Byłem pewny siebie, myślałem już o tym czy psy powinny zginać. Czy zabić je by dostać się do kota. Jednak nie było by to rozwiązanie którym mógłbym się szczycić. Jak bym był pamiętany. "Ten co zabił psa, by ratować kota". Szybko zrezygnowałem z tego pomysłu. -W porządku, chyba nie ma co czekać, zaprowadź mnie w to miejsce. W imię mego honoru, uratuje twego kota. -Choć misja nie była szczytem spełnienia samuraja, to wiedziałem że muszę nabrać doświadczenia, pomagać każdej osobie. Musiałem trenować, by w późniejszym okresie, móc zasiąść u boku odpowiedniego pana, który swym słowem zadecyduje o moim losie. -Jeszcze jedno, będe potrzebował, mięsa, surowego lub przyrządzonego. To nam pomoże w załagodzeniu psów. Proszę. -Dałem jej 100 yenów miałem nadzieje że wystarczy na jakiś solidny kawałek.
Satori
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Irie » 22 sty 2017, o 01:34

Misja rangi D dla Satoriego
7/15

Po krótkim namyśle odpowiedziałeś dziewczynę by wskazała miejsce, w którym to kot narobił sobie kłopotów. Uśmiechnęła się promiennie, jej oczy zalśniły z radości, jakby mogła to by zaczęła skakać jak pięciolatka, lecz jej to niezbyt wypadało. Postanowiłeś załatwić sprawę łagodnie i nie zabijać czworonogów, każdy głupi byłby do tego zdolny. Dałeś dziewczynie sporą sumkę i opowiedziałeś o swoim planie. Spojrzała na ciebie niepewnie, w końcu to był dość łatwowierny gest, nie chciała być potraktowana jak jakiś bandyta. - Um. Dobra. Tutaj jest sklep. Poczekaj na mnie - Powiedziała i podbiegła do wskazanego miejsca i zniknęła za drzwiami. Minęła może minuta po czym wróciła z zapakowanym w lniany woreczek mięsem. Podeszła do ciebie i wręczyła ci resztę a było jej 85 yenów. - Kupiłam podroby więc nie było tak drogie. Ale myślę że się skuszą - Wyjaśniła nieco skrępowana. - To drzewo jest raptem 5 minut drogi stąd - Wyjaśniła i ruszyła w kierunku uliczki z której przybiegła. - Te psy są dość spore, wyglądają jakby nie lubiły zbytnio kotów. Pewnie dlatego są tak zajadłe - Rzekła w międzyczasie nieco martwiąc się o kociaka.
Irie
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Shijima » 29 sie 2017, o 23:14

Misja rangi D

Just being young and stupid.
Obrazek
3/8


Przesunąłeś palcem po niestarannej czcionce - ktokolwiek napisał tą notkę z całą pewnością nie był wytrawnym pisarzem, albo ogólnie miał problemy z pisaniem, albo był taki niechlujny, że napisy, chociaż czytelne, wcale nie były estetyczne. Och, no tak, już wiesz, co ci to przypominało! Trochę tak jakby ktoś pisał na trzęsącym się stoliku. No wiesz, na przykład podczas... trzęsienia ziemi? Nie, czekaj, marny pomysł. Tak jakby się komuś ręka trzęsła, o! Ha! I co, czysty geniusz, nie? Spokojnie, spokojnie, Przyjacielu, jak jesteśmy tu we dwójkę, to żadna zagadka nam nie straszna! Chociaż... nie sądzę akurat, żeby wspomniane G miało jakikolwiek związek z zaginięciem kota. W końcu na randze "D" (G? Czy ktoś wyjaśni, o co chodzi?) nie spotykał się człowiek z wielkimi plot twistami... raczej.
Wyszedłeś z budynku, tym razem wiedząc już, gdzie iść i jak się odnaleźć - to, co wydawało ci się istnym labiryntem niemożliwym do przebycia teraz było po prostu... prostą drogą, która wcześniej zajęła ci godzinę, a teraz zaledwie dwie minuty. Pocieszenie było w tym, że kiedy znowu tu wjedziesz to raczej znów zajmie to tylko dwie minuty. Zebrane informacje nie ulegały skasowaniu - zwłaszcza takie istotne informacje jak to, jak się poruszać po miejscu, które raczej dość często przyjdzie ci odwiedzać w niedalekiej przyszłości.
Bardzo ładnie to ująłeś - żadna praca nie hańbi. Bo to prawda. Kiedy twoje imię nie jest rozpoznawalne, a umiejętności nie są wystarczająco wysokie, pozostawało dać z siebie wszystko, żeby zostać docenionym i zauważonym. Teraz był to zwykły kot... chociaż czy aby na pewno? Zwykłego szukania kotów raczej nie zlecało się dorosłym samurajom? Wyszedłeś na zewnątrz, otulając się szczelniej płaszczem - dzień był naprawdę ładny, jeden z tych przyjemniejszych jak na surowy klimat wyspy, toteż nic dziwnego, że więcej ludzi wyszło na spacery. Kierując się adresem, który został zapisany, dotarłeś do domów, w których wynajmowano, albo sprzedawano, mieszkania rodzinom - nic niezwykłego, chociaż bardziej popularne były pojedyncze klitki dla samurajów i shinobich, którzy nie do końca mieli czasu, żeby myśleć o szukaniu dziewczyny, co dopiero o ożenku i robieniu dzieci (nawet jeśli gwałty wokół były niepokojąco popularne w ostatnm czasie, ale ciii... nic nie mówiłem). Budynki nie robiły poniewalającego wrażenia, raczej odpychały szarością - i to właśnie tam wiodła twoja droga... a może nie? Może do tej dziewczynki, która siedziała na stopniach, ciepło ubrana i opatulona szalikiem, nucąca pod nosem jakąś piosenkę? Dziewczyneczka niemal jak aniołek o złotych lokach i modrych oczach - modrych zupełnie jak ten kot z rysunku, spoglądający uważnie i niemal rozsądnie, pomimo wyraźnego smutku. Ach, to ci dopiero czasy, nie tylko ludziom, ale i kotom ciężko się żyło..!
Prowadząca tutaj alejka porośnięta była pojedynczymi chojakami, które stanowiły minimalistyczne oddzielenie jednych domów od drugich. Tuż obok ścieżki, przed drogą, postawiono nawet huśtawkę, ale pomimo ładnej pogody nikt nie był skory do korzystania z niej. Było tutaj ogólnie dziwnie cicho, ale nie w tym negatywnym sensie - raczej po prostu spokojnie.
Shijima
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Hayami Akodo » 30 sie 2017, o 09:23

Dotarłszy na miejsce, Hayami zaczął się uważnie i bacznie rozglądać, szukając domu, który mu wskazano na kartce jako dom właściciela. Z tego, co pamiętał z własnych doświadczeń, koty lubiły wiele rzeczy: a) mizianie po brzuszku, b) mleko, c) kocimiętkę, d) rybki i ewentualnie mięso. Pierwsza opcja odpadała - kicia mogłaby się przestraszyć obcego i uciec, a wtedy sprowadziłoby się to wszystko do ganiania zwierzaka po całym Watarimono i, nie dajcie bogowie, przyległościach. Warto by było nabyć w jakimś sklepie coś, co pozwoli mu przywabić owo przeurocze maleństwo, zapytać właściciela o imię mruczka i o kilka innych rzeczy...No właśnie, właściciel. Spojrzenie Hayamiego spoczęło na opatulonej w szaliczek dziewczynce, która siedziała na schodach. Te oczy...Tak, ów głęboki, melancholijny błękit oczu dziecka, przypominający do złudzenia kolor ślepiów mruczka, zdziwił go, ale nic poza tym. Szare, posępne, skryte w śniegu budynki zamieszkane były zwykle przez samurajów lub shinobi, którzy zgodnie z nakazami daimyo żyli w prostocie, inspirowani jego przykładem; nie było tu kolorowych kwiatów, drzew jak w innych częściach świata, w przeciwieństwie do Sogen nie panował tu radosny gwar, a opuszczona huśtawka nie poruszała się pod naporem dziecięcego ciałka. Cisza, pustka i monochrom - tymi trzema słowami Hayami mógł najlepiej opisać tą ponurą okolicę. Misja rangi G wciąż snuła się gdzieś z tyłu jego głowy i choć przypisywał ją zmęczeniu pracowników siedziby władz (w końcu wydawać misje cały boży dzień to niezbyt prosta sprawa!), to jednak wolał zachować ostrożność. Podszedł powoli i spokojnie do dziewczynki, poprawił jeszcze raz yari przewieszoną przez plecy, by mu nie zawadzała, po czym ukucnął przed nią i obdarzył ją ciepłym uśmiechem, takim samym, jakim uśmiechał się do młodszego rodzeństwa. Ich okrzyki, które wydawali z siebie podczas zabawy, wydawały się teraz taką...krzepiącą przerwą w tej głuchej, przeszywającej ciszy, która ogarnęła ulice wioski.
-Witaj. Jestem Hayami, a ty jak masz na imię? - zagadnął łagodnym, spokojnym głosem. Bursztynowe oczy młodzieńca spotkały się z błękitnymi dziewczynki; uśmiechnął się ciepło, a jego spojrzenie było spokojne niczym uśpione morze. -Widzisz, bo mam taką sprawę. Szukam kotka, który zaginął, dostałem adres właściciela tego uroczego mruczka, tylko...jest pewien problem.
Odwrócił kartkę tak, by dziewczynka mogła ujrzeć adres i portret zaginionego zwierzaka, śmiejąc się z lekkim zakłopotaniem.
-Problem jest taki, że nie wiem, który to dom -westchnął. -Może wiesz, gdzie to jest? Albo może widziałaś tego kotka? Pomożesz mi?
Uśmiechnął się jeszcze raz do małej i spojrzał na nią z ciekawością, mając nadzieję, że odpowiednio to wszystko rozegrał.
Ostatnio edytowano 1 wrz 2017, o 08:04 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Shijima » 30 sie 2017, o 10:17

Misja rangi D

Just being young and stupid.
Obrazek
4/8


Tonący brzytwy się chwyta i te sprawy..? Nie żebym porównywał małą dziewczynkę to brzytwy! Zaraz mi zarzucą jakiś seksizm, albo że określam jej płeć... Chodziło przecież o to, że kiedy nie wiesz dokładnie, jak znaleźć jakieś miejsce, to warto zapytać każdego - nawet małej dziewczynki siedzącej sobie na progu, której niebieskie oczęta zaraz spoczęły na twojej sylwetce, kiedy tylko zorientowała się, że zbliżasz się właśnie do niej. Jeszcze rozglądnęła się na boki chcąc się upewnić, że na pewno nikogo w pobliżu nie ma i że na pewno idziesz właśnie do niej.
Dziewczynka idealnie wpasowywała się w tutejszą okolicę i tylko jej oczy były jak świetliki sprowadzające zabłąkanych na manowce - przyciągały do siebie jak dwa magnesy opiłki żelaza, bezwolnie, łapiąc w sieci swojej zupełnej niewinności i czystości, duże i szczere. Wystarczyło, żebyś ukucnął i już w tych oczętach pojawił się blask słońca - dwa promienie, które zalały ulicę swoim ciepłem i... psotliwością - zupełnie niegroźną, bo przecież tak drobne dziecko nie mogło nikomu wyrządzić krzywdy. Dziecko, które czekało na swoją kolej. W którego sercu ten zimny świat był o wiele cieplejszy, gdzie cisza zagłuszana była dziecięcym śpiewem, a huśtawka bujała się non stop w przód i w tył, pozwalając dzieciom ścigać się, które z nich pierwsze doleci do nieba.
- Mamusia mi mówiła, że nie można rozmawiać z nieznajomymi! - Masz ci los, trafiła kosa na kamień! Tylko że dziewczynka wcale nie była przestraszona, ba! - wydawała się być niezwykle dumna ze swojej riposty, którą wysadziła w twoim kierunku, blokując ci dalszą drogę wędrówki. Nie tym sposobem, to innym - jeszcze sobie z nią poradzisz, bo to mało miałeś do czynienia z dziećmi? Wysunąłeś w jej kierunku karteluszkę... którą dziewczynka zaraz złapała w swoje rączki, mnąc nieco papier, w końcu nosiła rękawiczki, ten uścisk nie był zbyt delikatny. - Pan Kami! - Zawołała zaraz i sama nie wiedziała, czy ma być bardziej podekscytowana czy może zadziwiona. Chyba oba na raz. Z całą pewnością - była szczęśliwa, kiedy spojrzała na ciebie znad kartki. - To mój kotek! Pomoże mi pan go szukać?
Nieważna robota, co?
Tak chyba ratowało się małe serduszka.
Shijima
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Hayami Akodo » 31 sie 2017, o 08:17

Pan Kami? A więc takie imię nosił ów kot, co więcej, młoda dama okazała się być jego właścicielką. Bardzo dobrze, czyli dom, przed którym siedziała, musiał być tym z adresu podanego przez kobietę w siedzibie władzy. Niewinność dziewczynki, jej rezolutna riposta i aura, którą roztaczała, sprawiły, że Hayami się uśmiechnął. Tak bardzo przypominała mu jego braci, brawurowego Takashiego, który pyskował mu w bezczelny sposób przy obiedzie, i łagodnego Hajime wtulającego się w silne ramiona starszego brata z ufnością, która mówiła wiele. Teraz już, stety lub niestety, wyrośli, Hajime miał odbyć zimą swoje gempukku - ceremonię wkroczenia w godną szacunku dorosłość, przywdziać szaty godne wojownika i otrzymać broń, jaka mu się należała. Te dni, kiedy jego bracia byli równie niewinni i uroczy jak ona...Te dni dawno już minęły, ale pozostały słodkie wspomnienia.
-Oczywiście, pomogę ci szukać Pana Kamiego-potwierdził z uśmiechem.-Powiedz mi tylko jeszcze, czy jest coś konkretnego, co lubi jeść? Powiedzmy, rybki, podroby, takie rzeczy? Jeżeli tak, to podskoczymy do sklepu, kupimy to, żeby łatwiej było go zwabić, a potem pójdziemy w miejsce, gdzie ostatnio go widziałaś, i tam zaczniemy nasze poszukiwania. Myślę, że prędzej czy później Pan Kami do ciebie wróci.
Mówił to z taką pewnością, jakby już słyszał rozkoszne miauczenie zwierzątka wracającego w ramiona stęsknionej dziewczynki. Niestety, papier się trochę zmiął...ale cóż, trudno. Misja rangi D lub G prawdopodobnie sprawi trochę problemów, jednak Hayami nie sądził, by poszło aż tak źle.
-Może lubi jakieś konkretne miejsce...? Pamiętam, że koty mojego brata lubiły chować się w ciepłych miejscach-mruknął jeszcze, prostując się. Poprawił sobie płaszcz, aby szczelniej go ogrzewał, po czym spojrzał na dziewczynkę. Był gotów, by podjąć wszelkie poszukiwania - oczywiście z nieodzowną pomocą ślicznej, małej zleceniodawczyni, której imienia dotąd nie poznał, a która miała te budzące zastanowienie, błękitne niczym niebo w bezśnieżny wieczór oczy.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Shijima » 31 sie 2017, o 08:53

Misja rangi D

Just being young and stupid.
Obrazek
5/8


Niektórym nad głową przyświecała dobra gwiazda - ta pomyślna, która sprowadza na skronie tylko szczęście - i chyba taka właśnie przyświecała nad głową Hayami, pozwalając mu ostrożnie wybadać grunt, na którym teraz będzie się poruszał i wręczając odrobinę farta w postaci natychmiastowego niemal spotkania dziewczynki, która swojego kota poszukiwała - nikt nie pchał go w konieczność natychmiastowego rozwiązywania wielkich spraw, kiedy, powiedzmy sobie szczerze - to była przecież jego pierwsza misja! I cały świat chyba to wiedział, trwając w swoim spokojnym śnie, byś, Przyjacielu, mógł zostać w tym małym świecie sam z dziewczynką, która tęskniła do swojego przyjaciela. Tak powiedziała: Pan Kami. Och, dobry Boże, miej więcej litości nad nami, osieroconymi, wepchniętymi do tabernakulum życia, którego niewielkie drzwiczki były otworzone, uciec stąd łatwo - tylko jak się potem odnaleźć..? Pewnie gdzieś na granicy wspomnień o swojej rodzinie i o tym,jak ciepło potrafili się śmiać, jakie kiepskie w większości były ich żarty, a jednak wszyscy się śmiali, jak niemądre niektóre rzeczy były, o których opowiadali - a jednak każdy słuchał. Wszystko to echem rozbija się teraz po ścianach - i tak jak ten księżyc - w sumie pozostaje nieuchwytny, nawet jeśli zacisnęliśmy na nim swoją pięść.
- Yey! - Dziewczynka podskoczyła, zrywając się na równe nogi, wysoko unosząc swoje dłonie i spoglądając na ciebie roziskrzonymi oczyma. - Super bohaterowie wyruszają na misję ratunkową! - Najwyraźniej była już gotowa do drogi - już, teraz, natychmiast! Po co tracić drogocenny czas, skoro można rozpocząć poszukiwania? - Hmm... - Przybrała poważną postawę myśliciela, jak każde dziecko, kiedy chce wyjątkowo dobrze wypaść i pokazuje dorosłym, że jest naprawdę bardzo mądre i w jego umyśle toczą się poważne procesy, których lekceważyć się nie powinno. - Czekoladę! Uwielbia czekoladę. - Kiwnęła mocno głową i... wyciągnęła w twoim kierunku rączki. - Powinniśmy zacząć poszukiwania... od kawiarni! - Wskazała ci palcem. - Jak wypijemy gorącą czekoladę to na pewno pomoże nam znaleźć Pana Kami!
Shijima
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Hayami Akodo » 1 wrz 2017, o 08:32

Hayami zaśmiał się cicho. Energia dziewczynki udzieliła się także i jemu, samurajowi, który z reguły stawiał na rozwagę, a dopiero potem na dobrze przemyślane czyny godne honoru wojownika. Wywołał uśmiech na twarzy smutnego dziecka, sprawił, że świat nabrał trochę barw w jego oczach, a czyż właśnie nie to było esencją istnienia samurajów - czynienie świata, który pogrążony był i tak w monochromatycznych, ponurych brudach zawiści, wojen shinobi i zazdrości targającej ludźmi, choć odrobinkę lepszym, bardziej kolorowym miejscem? Widząc, jak dziewczynka cieszy się, że znalazła wsparcie w trudnej sytuacji, Hayami poczuł, że robi mu się cieplej, choć temperatury wciąż oscylowały wokół sześciu stopni i co jakiś czas musiał ściślej owinąć się połami kremowego, ciepłego płaszcza.
Czekolada...?
Młodzieniec niespecjalnie rozumiał, jak spożycie owego ciepłego napoju, owej doustnej rozkoszy, miałoby pomóc w odnalezieniu kota - czas, jaki przeznaczyliby na wypicie czekolady, wydawał mu się źle wykorzystany. Wolałby przeznaczyć go raczej na przeszukiwanie wioski, ciepłych miejsc, zerkanie na drzewa i wszelkie inne lokalizacje, w których mógł ukryć się Pan Kami, nic jednak nie powiedział. Zmarszczył jedynie brwi, rozważając wszelkie za i przeciw. Z drugiej strony koty lgnęły zawsze do ciepła, poza tym bywają ciekawskie...Może kawiarnia była miejscem, które szczególnie ulubiła sobie dziewczynka, i kot poszedł tam, licząc na to, że tam znajdzie swoją panią? Pod uwagę musiał brać też to, że mała może się rozpłakać i odmówić współpracy, jeżeli nie zgodzi się z nią pójść na tą całą czekoladę.
Ostatecznie do podjęcia decyzji przekonało go to nieszczęsne uczucie drętwienia palców od zimna, które dobitnie przekonało go, że rzeczywiście warto byłoby pokrzepić się przed wyprawą. Przypomniał sobie także, że przecież wydanie jakiejś ilości pieniędzy na czekoladę niewiele znaczy wobec wizji rozpogodzenia ślicznych, a tak do tej pory smutnych, niebieskich oczu dziecka.
-Czekolada brzmi jak plan, moja droga - uśmiechnął się szeroko. - Prowadź do kawiarni, zobaczymy, czy Pan Kami nie czeka tam aby na nas. To musi być wyjątkowy kot, skoro lubi czekoladę. Mój Shiro zawsze na nią prychał.
Zachichotał, podnosząc się z przykucnięcia i prostując plecy. Yari trochę mu zawadzała, więc ją sobie poprawił, a w myślach zastanawiał się, czy wystarczy mu pieniędzy, by postawić brzdącowi odpowiednią ilość ciepłej ambrozji.
W najgorszym razie zostanie ci wynagrodzenie, Hayami, pomyślał ze spokojem, poprawiając bandaż, którym związał sobie włosy, a który trochę mu się poluzował. Przynajmniej dowiesz się czegoś nowego o kotach.
Tak, poszerzenie swojej wiedzy było czymś, na co Hayami zawsze był gotów. Poza tym zwyczajnie nie miał serca odmówić takiej drobnostki tej uroczej, uśmiechniętej od ucha do ucha, wygadanej istocie.
Ostatnio edytowano 1 wrz 2017, o 09:58 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Shijima » 1 wrz 2017, o 09:26

Misja rangi D

Just being young and stupid.
Obrazek
6/8


To wszystko czaiło się w twojej głowie, Hayami. Zima nigdy nie była wystarczająco zimna, żeby przemrażać kości, wbijać się swoimi kłami pod skórę, to nie temperatura powietrza sprawiała, że pojawiało się drżenie, a nawet jeśli Celsjusz zdradzał i pokazywał naprawdę niskie stopnie, to wiesz, wystarczyło go pstryknąć w nos - tak samo jak czasami pstrykałeś w nos swoich braci, kiedy przeskrobali coś niemądrego, ale w tej nie-mądrości - zupełnie niegroźnego. Takie upomnienie w zabawie - oni wiedzieli, że powinni się poprawić, a ty wiedziałeś, że tą naukę wezmą sobie do serca - w tym tkwił kruczek, wiesz? W sercu. Ciepło z niego płynące rozgrzewało nawet najzimniejsze dni i czyniły z zimy wiosnę, zamieniając śnieg w miękki puch, w którym można się zanurzyć - skoczyć na niego jak na poduszki i mieć z tego pełen ubaw nie ważne, ile miało się lat. Przecież to właśnie zrobiła ta dziewczynka - wyciągnęła na otwartych dłoniach serce do świata, a to je przyjęło - nawet pomimo surowego klimatu wyspy. A ty, Hayami?
Wyciągnąłeś już swoje serce czy nadal trzymasz je, w kutym honorem i silną wolą samurajskiego wychowania, pudełku?
- Hurra! - Mała niewiasta wyciągnęła piąstkę ku górze - jej zwycięstwo! Czy raczej: wasze zwycięstwo. W czym i nad czym? Czy to istotne? Wizja cieplej czekolady, która doda swoich parę procent do przyjemnego wrażenia świata, które teraz otaczało waszą dwójkę ze wszystkich stron, malując krajobraz w pastelowych barwach, tam, gdzie czekała ciepła czekolada, była na wyciągnięcie ręki, bardzo realna do spełnienia - wystarczyło tylko ruszyć się z tej pustej ulicy, zawędrować tam, gdzie może mieli trochę tej dobroci - jakieś minimalne chociaż minimum, z całą pewnością bardzo drogie, bo przecież kakao nie było możliwe do wyhodowania w tym klimacie, musiało być więc sprowadzane, a z tym, jak wiadomo - raczej ciężko w tutejszym miejscu. Widzisz, mówią, że pieniądze szczęścia nie dają - nawet jeśli to prawda, to nikt nie mógł zaprzeczy, że znacznie ułatwiały dojście do tego szczęścia - i z cała pewnością ułatwiały życie.
- Naprawdę? - Zapytała lekko podejrzliwie, mrużąc błękitne oczęta. - To dziwny był jakiś ten pana kot! - Ruszyliście uliczką, dziewczynka chyba bardzo dobrze wiedziała, dokąd idzie, wyglądała na taką małą, dzielną podróżniczkę, która swoje własne podwórko to znała już na pamięć - i oczywiście wszystkie okoliczne podwórka przy okazji Długo iść nie musieliście - dość skromnie wyglądająca karczemka przycupnęła pomiędzy budynkami mieszkalnymi, zapewne zbierając okoliczną ludność - dziewuszka wybiegła naprzód i sięgnęła do klamki, otwierając przed wami drzwi, by zaraz podbiec do blatu, za którym stał starszy mężczyzna - na jego twarzy od razu pojawił się ciepły uśmiech na widok gości.
- Dzień dobry, Aki. Dzień dobry. - Mężczyzna uniósł na ciebie spojrzenie, racząc cię również tym ciepłym uśmiechem.
- Ma pan czekoladę? Ma pan? Miała dzisiaj być! - Prawie podskakiwała w miejscu, błyskając gwieździstymi oczętami.
- Przykro mi...
- Ooch... - dziewczynka opuściła spojrzenie, po czym przeniosła je na ciebie.
Shijima
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Hayami Akodo » 1 wrz 2017, o 10:08

Hayami zmarszczył brwi, słuchając rozmowy między dziewczynką a karczmarzem. Jak się okazało, mała, śliczna nieznajoma okazała się nosić piękne, dźwięcznie brzmiące imię Aki, jesień, jaśniejąca lub iskierka - zależy, jakim znakiem by zapisywać. Tak czy owak, imię to było piękne, cokolwiek by nie znaczyło, i Hayami z przyjemnością przyjął je do wiadomości. Niestety, dalsza część rozmowy nie przyniosła już tak dobrych wieści: w lokalu niewątpliwie nie było czekolady, a przynajmniej tak twierdził właściciel owego przybytku. Samuraj stanął teraz przed trudnym wyborem. Nie chciał zawieść małej Aki, ale i rozumiał, że ciężko jest tutaj zdobyć słodką, ciepłą czekoladę. Poczochrał dziewczynkę po jasnej główce, po czym zwrócił się bezpośrednio do karczmarza. W jego głosie brzmiała łagodna prośba i zarazem nadzieja, gdy pytał: -Czy naprawdę nie znajdzie pan tej czekolady? Widzi pan, szukamy Pana Kamiego, kotka Aki-chan, i Aki-chan orzekła, że dobrze będzie zacząć od czekolady. Jeżeli trzeba, mogę zapłacić, mam przy sobie trochę ryo. Proszę, niech pan się zastanowi, naprawdę nie znajdzie pan choć odrobinki tej czekolady? Jeżeli nie, to niech pan powie, gdzie jeszcze możemy ją znaleźć? Bardzo mi zależy, by Aki-chan nie wyszła stąd smutna.
Westchnął ciężko, szukając swoich pieniędzy. Ta garstka ryo, która mu została po zrobieniu zakupów w sklepie nie była jakąś oszałamiającą sumą, ale Hayami gotów był ją wydać, jeżeli to miało oddać kota małej, wesołej kobietce.
- A może widział pan gdzieś tego zwierzaka? Taki nieduży kotek, karmelowe futerko, niebieskie ślepia... - zapytał jeszcze, uznając, że warto to mimo wszystko zrobić, po czym nachylił się do Aki i pstryknął ją dwoma palcami w czółko tak, jak robił to po wielekroć z Hajime i Takashim.
- Nie martw się. Znajdziemy Pana Kamiego, obiecuję ci to - zapewnił z całą stanowczością, na jaką umiał się w tej chwili zdobyć.
Ostatnio edytowano 1 wrz 2017, o 11:03 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Shijima » 1 wrz 2017, o 10:52

Misja rangi D

Just being young and stupid.
Obrazek
7/8


- Przykro mi, naprawdę nie mam czekolady. - Mężczyzna nie wyglądał na takiego, który by kłamał albo naciągał tylko i wyłącznie dla pieniędzy, chociaż kto wie, może taki naprawdę był - ale chyba nie dla tej malutkiej, której znał nawet imię - w jego oczach dostrzegałeś naprawdę żal, że nie może pomóc. Zadziwiający wręcz żal. Może był kimś bliskim dziewczynce, a może po prostu był poruszony, że nie może spełnić dziewczęcego marzenia? Cokolwiek to było z całą pewnością nie chodziło o to, że może sięgnąć pod ladę za odpowiednią opłatą. - Obawiam się, że ciężko będzie dostać czekoladę w tych okolicach... Poczekajcie chwilkę. - Mężczyzna oderwał się od lady i skierował do kuchni znajdującej się za drzwiami, zostawiając was na chwilę samych.
- Proszę się nie martwić. - Dziewczynka wyciągnęła rączki w twoim kierunku i położyła swoje drobne rączki na twojej silnej, męskiej dłoni, zamykając twoje palce na tych paru groszach ryo, które ci jeszcze ocalały. - Mam pieniążki! - Zapewniła cię mocnym kiwnięciem głowy, zaciskając usteczka w wąską linię. - I jestem dzielna, nie straszny mi brak czekolady! Więc się nie smuć, dobra? - Uśmiechnęła się do ciebie z przymkniętymi oczyskami. W tym czasie zdążył już wrócić właściciel przybytku, niosąc dwa onigiri polane słodkim syropem i wyciągnął je w waszym kierunku.
- Na kosz firmy. - Zapewnił. Nie musiał zresztą nawet tego mówić - Aki już wystartowała w jego kierunku, wyciągając rączki po oferowanego łakocia. - Znowu zgubiłaś pana Kamiego? - Zapytał z serdecznym rozbawieniem mężczyzna - coś w jego spojrzeniu jednak sprawiało, że wydawał się... smutny. Ciężko było wyłapać, o co dokładnie chodzi, wrażenie było strasznie ulotne. - Niestety nie. Aki regularnie go gubi, nigdy go jednak nie widziałem. - Przyznał, unosząc na ciebie spojrzenie. - Popytam jednak klientów, jeśli ktoś coś widział powiadomię was. - Przyobiecał. Znając imię dziewczynki wcale nie byłoby dziwnym, gdyby wiedział też, gdzie mieszka.
- Dziękujemy~! - Dziewczynka pomachała karczmarzowi, kiedy wychodziliście z przybytku. - Ciepłe. - Podmuchała w ryżowy trójkącik, z którego unosiła się para. - Widzisz? Dzielni bohaterowie zawsze dostają nagrody! - Oczywiście, że tak, jakoś tak to leciało - kiedy czynisz dobro wróci do ciebie z nawiązką. Tak to było? - To teraaaz... chodźmy tam! - I poleciała do przodu - nie pozostało ci nic innego, jak biec za nią.
Dzień minął szybko, zadziwiająco szybko - od chodzenia po ulicach i nawoływaniach pana Kamiego, po obiad w karczmie, którą już odwiedziliście, aż po huśtanie się na huśtawce i zabawę w berka czy w chowanego, bo przecież, jak dziewczynka sama powiedziała - to na pewno pomoże znaleźć jej kotka, w końcu sami się tak czasami bawili! Po kocie nie było jednak ani śladu.
I dziewczynka wcale nie wydawała się być tym jakoś szczególnie zawiedziona.
Wieczorem, po intensywnym, jakby na to nie patrzeć, dniu, pozostało tylko odprowadzić młodą damę do jej domu.
- Dziękuję panu za wspaniały dzień! Jesteś naprawdę super, panie samuraju! - Dziewczynka wydawała się być naprawdę bardzo zmęczona. - Jutro też poszukamy pana Kamiego? - Zapytała z nadzieją, wyciągając do ciebie mały paluszek. - Obiecujesz?
Shijima
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Hayami Akodo » 1 wrz 2017, o 11:21

"Jesteś naprawdę super, panie samuraju!"
Serce Hayamiego momentalnie zmiękło, nie żeby był łasy na pochlebstwa, ale każdemu robi się ciepło na sercu, kiedy malutka dziewczynka uważa cię za bohatera, który poświęca dla niej czas. Wprawdzie nie udało się znaleźć ani czekolady, ani kota, ale za to od właściciela otrzymali pyszne onigiri w polewie, no i spędzili razem naprawdę wspaniały dzień. Wszystkie te zabawy, bieganie za Aki po zaśnieżonych ulicach, furkot kasztanowych włosów, które w końcu jednak rozwiązał dla wygody, radosne "berek!", nawoływanie małej "SZUUUKAAAM!" i jej duma, kiedy pociągnęła go za połę płaszcza z pogodną informacją "znalazłam cię!~", jego własny śmiech, kiedy wytrwale i usilnie huśtał blondyneczkę, tak, jak robił to ze swoim rodzeństwem. Co prawda dostrzegł i zapamiętał smutek w oczach mężczyzny, który sprzedał im to onigiri, ów dziwny, cichy półton w melodii monochromatycznego dnia, wytłumaczył go sobie jednak tym, że nie mógł spełnić pragnienia swojej radosnej klientki.
Teraz pytała go z nadzieją: Jutro też poszukamy pana Kamiego?, ba, liczyła na obietnicę, a Hayami nie miał zamiaru jej nie dotrzymać. Słowo, które składali wojownicy, zawsze musiało być dotrzymane.
- Oczywiście, że pomogę ci jutro szukać, Aki-chan - zapewnił łagodnie, chwytając mały paluszek dziecka. -A ty miej oczy otwarte, mała superbohaterko, dobrze? Może pan Kami wróci do ciebie w nocy, przez drzwi. Koty zawsze wracają, bo kochają swoich właścicieli. On też wróci, zobaczysz.
Zaśmiał się delikatnie.
- To co, Aki, gdzie mieszkasz? Odprowadzę cię do domu.
Ostatnio edytowano 1 wrz 2017, o 12:08 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Shijima » 1 wrz 2017, o 11:59

Misja rangi D

Just being young and stupid.
Obrazek
8/8


Palec dotknął palec - ten duży, przyzwyczajony do dzierżenia broni i ten mały, który całkiem nieźle zlepiał śnieżki ze wszechobecnego śniegu - obietnica, którą dotrzymać trzeba, tak nakazywał kodeks samurajski. Honor ponoć wszystko, co, Przyjacielu? Aki w ciebie wierzyła. Cokolwiek by się nie stało trzymałeś jej serce tak, jak ona trzymała swoje własne na początku tej przygody i oferowała je światu - teraz oferowała je tobie i wiedziała, że będzie w bardzo dobrych rękach - musiało być, skoro byłeś jedynym, który zgodził się szukać z nią jej największego przyjaciela.
- Hai! - Potwierdziła energicznie, chociaż już ledwo stała na nogach, pobladła ze zmęczenia - tylko zdrowe rumieńce na jej twarzy zapewniały, że dziewczę zaraz nie padnie na śnieg - zresztą sprawiała wrażenie osoby, która teraz zdolna jest zdobyć cały świat, przejście paru ulic nie stanowiło dla niej najmniejszego problemu. Aki dzielnie kroczyła u twojego boku, uczepiona twojego płaszcza, prowadząc cię do swojego domu - tam zresztą, dokąd dzisiejszego poranka zaprowadziła cię karteczka. Do tej samej, szarej dzielnicy, biało-szarego miasta, pod jedne z tych drzwi, za którymi mieszkała kochająca się rodzina. Taka musiała być, żeby wychować takiego aniołka, prawda? Zapukaliście i wrota do jej domowego zacisza zaraz się otworzyły ukazując matkę, po której musiała maleńka odziedziczyć urodę - piękne, jasne, modre oczy, tak samo łagodne rysy twarzy - i kiedyś pewnie ta kobieta uśmiechała się równie promiennie, teraz był to słaby uśmiech ulgi poprzez zmęczone, nieco podkrążone oczy, które opadły na córkę, gdy ta wpadła na nią z głośnym okrzykiem: "mama!" na małych usteczkach - objęły się ramionami i każdy głupi mógłby powiedzieć, że nie było takiej siły, która mogłaby teraz tą małą wyrwać z matczynych, bezpiecznych ramion.
- Dziękuję panu. - Niewiasta uniosła na ciebie smutne oczy - tak samo smutne, jak smutne były oczy Aki rano - drzemał w nich dzień wczorajszy, którego nie pozbyła się jeszcze z ramion, a już powoli zbliżał się dzień jutrzejszy - ciężar wydawał się jej jednak nie przygniatać w tym monotonnym świecie, jakby mógł? Przecież oczy tych dwóch istot przez tobą cięły rzeczywistość.
- Pan samuraj szukał ze mną Kamiego!
- Ach tak? - Słyszałeś jeszcze, jak obie rozmawiają ze sobą, kiedy wycofywały się wgłąb domu i niewiasta zamykała drzwi.
- No! Pan samuraj jest niesamowity! Żebyś ty widziała, jak on biegał! I robił tak i tak..! A jak mnie huśtał to...
Niektóre dni były po prostu dobre, prawda?
Pozostawiony z karteczką wróciłeś do swoich czterech ścian, żeby odpocząć - zadziwiające, ile dzieci potrafiły pochłaniać energii - i zgodnie z obietnicą wróciłeś pod dom dnia drugiego.
Ulica nie była pusta.
Ubrani w biel ludzie, tacy smutni, pogrążeni w żałobie, stali po bokach alejki, kiedy wynosili drobne, okryte białą płachtą ciało z drzwi, w których jeszcze wczoraj dwie niewiasty o niebieskich włosach biły życiem.
- Przepraszam, samuraju... - Och, to ona - kobieta o modrych oczach - tak jak modre były jej łzy, które spływały po bladych policzkach. - Obawiam się, że nie moja córka nie będzie mogła dotrzymać obietnicy. - Wyciągnęła w twoim kierunku dłoń. - Kami... - Kobieta uśmiechnęła się przez łzy. - Kami odszedł od nas parę miesięcy temu. Aki ciągle dawała na niego zlecenie, żeby się z kimś pobawić. Nigdy dotąd... - Płacz przeszkadzał jej w mówieniu. - Nasza córka była chora i nikt nigdy dotąd nie ubrał jej twarzy w tak piękny uśmiech. Dziękuję. - Pokłoniła się głęboko i podpisała twoją karteczkę. - Zapraszam na obiad... proszę uczynić mi tą przyjemność.
Niektóre historie były zbyt proste, a inne? O innych lepiej nie opowiadać, bo i tak nikt w nie uwierzy.
Byliśmy po prostu zbyt młodzi i zbyt głupi.


Misja zakończona!
Shijima
 

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Hayami Akodo » 1 wrz 2017, o 12:24

"Mamusia mi mówiła, że nie wolno rozmawiać z nieznajomymi!"
Zadziorny uśmiech. Duma. Niebieskie niczym niebo, piękne oczy. Jasne włosy, lekko falujące na wietrze. Wspólny berek, prezentowanie małej możliwości wiernej, lśniącej yari, bieg po śniegu, liczenie do obowiązkowych dziesięciu - ichi, ni, san, yon, go, shichi, hachi, kyuu, juu, tak jak powinno być, zgodnie z obowiązującymi w zabawie w chowanego normami i zasadami.
"Jesteś super, panie samuraju!"
Uśmiech dziecka, rozgrzewający serce, jasne pociągnięcie pędzla w biało-szarym krajobrazie Watarimono i ponurej dzielnicy.
Kiedy Hayami ujrzał orszak pogrzebowy, łzy matki i drobne ciałko wynoszone pod płachtą, zrozumiał wszystko. Błękit oczu kotka, oczu dziewczynki, smutek starego karczmarza, dziwna misja...Tak, wszystko nagle stało się w oczach młodego samuraja jasne i przeraźliwie klarowne. Nie mógł odmówić prośbie matki - jakimż nesshin by się wtedy okazał? - więc udał się do jej domu i spożył posiłek, tak jak go o to proszono. Opuściwszy dom matki Aki, udał się najpierw na cmentarz - chciał zobaczyć, gdzie leży mała iskierka, i to zapamiętać, by kiedyś, po powrocie z misji, odwiedzić ją i kota, który w końcu do niej wrócił. Uczyniwszy to, wyruszył, aby odebrać nagrodę za swoją misję, a później miał zamiar skierować swe stopy do jakiegoś portu, skąd wypłynie do innych prowincji w poszukiwaniu lepszego losu, wiedziony słowami i uśmiechem swojej pierwszej w życiu zleceniodawczyni.

[z/t]
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1056
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Watarimono (Osada Samurajów)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość