Ulice w osadzie

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Natsume » 6 kwi 2020, o 00:44

W rzeczy samej, pomimo tego że turniej w Yinzin trwał zaledwie drugi dzień, sytuacji które mogły zmienić podejście do życia dwudziestopięcioletni samuraj miał już ponad to. Najpierw rozmowy z Seinaru i Ichirou, a później - pojedynek z byłym cesarzem, i propozycja odnalezienia wspólnego celu. Wielu ludzi mogło to przerosnąć - jednak Kakita trzymał się bardzo dobrze, i wyglądało na to że wszystko sobie bardzo sprawnie porządkował. Istniało jednak wiele aspektów, których nie mógł być w stu procentach pewien. Wewnętrznie odczuwał delikatną zgryzotę, związaną ze stanem jego rodziny. Obawiał się surowości swojego ojca, i tego jaką ten może mieć o nim opinię. W końcu wielu rodziców często bywa przesadnie wymagających wobec swoich dzieci - i w tym wypadku wyglądało na to, że Kakita Hajime był dokładnie tym typem rodzica. Albo po prostu chciał wychować swojego syna na silnego wojownika - a żelaza nie da się wykuć bez próby ognia. Tym, co podnosiłoby go na duchu, był fakt że razem z ojcem zapewne Kakitę odwiedziłaby jego matka: o niej samuraj miał bardzo ciepłe wspomnienia, i cieszyłby się na możliwość spotkania.
Z zamyślenia o rodzinie wytrącił go dopiero jakiś mężczyzna, noszący na plecach nietypową drewnianą ramkę, do której przywiązane były pakunki wszelakie. Nietrudno było się domyślać, kto to mógł być: posłaniec.
-Przepraszam bardzo... czy pan to być może Kakita Asagi-san?
Po otrzymaniu potwierdzenia, goniec skłonił się na powitanie, po czym sięgnął do swoich pakunków, by wyciągnąć niewielki zwój. Asagi jednak mógł rozpoznać znajdującą się na niej pieczęć z daleka: była to wiadomość od kogoś z jego rodu. Kakita.
-Mam dla pana list od wielmożnego Kakita Hajime-sama. Prosił o możliwość spotkania z panem - poprosił, aby spotkać się z panem w świątyni Bishamona. Powiedział, że to ważna sprawa - i żebyś stawił się możliwie jak najszybciej.
Po zakończeniu przekazywania wiadomości, posłaniec ponownie skłonił się głęboko, i ruszył w swoją stronę - pozostawiając Asagiego z listem, którego treść pokrótce przedstawił już sam poseł.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1675
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Kakita Asagi » 6 kwi 2020, o 10:20

Nikt nie jest wolny od słabości ciała i umysłu, a jeśli by ktoś twierdził, że jest, to zwyczajnie kłamie. Niebieskooki nie był w tym przypadku wyjątkiem, jego umysł trapiła choroba, którą było to, w jaki sposób jest postrzegany przez swoich rodziców. Jakkolwiek dziecinne by to nie było, to taka była prawda, Kakita bardzo starał się nie zawieść pokładanych w nim nadziei, a przez to trochę zatracał różnice między celem, a drogą...
Inną mądrością jest to, że bogowie stale się nam przyglądają i zawsze gotowi są wmieszać się w nasze ziemskie sprawy. Niech jednak nie ulega złudzenie ten kto myśli, że zwrócenie na siebie ich uwagi to dobry objaw, przeciwnie - jeśli istoty wyższe się tobą interesują, to robią to zarówno bogowie jak i demony, a z tego to już tylko krok do problemów. Jeśli dodamy do tego poprzednie przemyślenia o chorobie umysłu okaże się, że czasem można samemu na siebie ściągnąć problem, bowiem każda wydatkowana energia krąży i wraca. Jedni nazywają to karmą, inni losem, jeszcze inni po prostu złośliwością sił wyższych, ale pewne było jedno - nic nie dzieje się przypadkiem. To była jedna z idei, jaką wyznawał Asagi.
Kiedy zaczepił go w tłumie posłaniec, niebieskooki z początku nie wiedział jak zareagować - dał się zaskoczyć, a to błąd. Już drugi raz w ciągu dwóch dni pozwolił by ktoś się do niego zbliżył. Na szczęście, znów nie był to czyhający na niego wróg, tylko zwykły posłaniec. Tak się w każdym razie naszemu bohaterowi wydawało - to był drugi błąd tego dnia.
- Tak, to ja. - odpowiedział nieniebieskooki bez zawahania. Nie trudno się domyślić jak "listonosz" go poznał, wszak nosi na sobie montsuki z rodowymi symbolami, a jak się orientował, Kakita nie byli niezwykle liczną rodziną - znajomość heraldyki się przydaje, czyż nie? Jak więc wspomniano, posłaniec znalazł odpowiedniego adresata, więc przekazał wiadomość. W pierwszej chwili Asagi myślał, że to wieści od mistrza. Nie pomylił się, istotnie była to wiadomość od mistrza szermierki, jednakże nie tego, którego się spodziewał.
- Bardzo dziękuje za przekazanie wiadomości. - odpowiedział odbierając list, po czym odkłonił się posłańcowi i został "sam". Oto właśnie rzeczywistość go dogoniła, jego czcigodny ojciec wiedział o jego obecności na Yinzin, pytanie tylko od jak dawna? Podejrzewał, że wraz jego wyruszeniem ze szkoły Taka została posłana do ojczyzny wiadomość zapowiadająca go, tak więc wystarczyło tylko połączyć fakty, a były one takie - rzeczywistość dogoniła samuraja. Możliwe było też inne, równie realne i groźne rozwiązania "zagadki". Kakita Hajime był instruktorem szermierki w dojo położonym w wiosce nieopodal stolicy. Na pewno nie mógł ominąć takiego wydarzenia jak turniej wojowników, w zasadzie, najpewniej został na niego zaproszony. Gdzie by więc siedział? Jako hatamoto i jeden z reprezentantów "starszyzny" dostałby miejsce przy... Liderze, a na pewno w jego bliskim sąsiedztwie. Czyżby zatem przypadkiem wypatrzył syna na jednej z trybun? Ta wersja zakładała sporo kłopoty - bowiem w takim układzie Asagi nie zapowiadajac że będzie na Yinzin wyrządziłby spory afront ojcu i fakt, że musiał się wręcz przeszmuglować do ojczyzny wcale nie poprawiał jego położenia.
Tak, Asagi poczuł pierw lęk, a po chwili... jego spojrzenie się wyostrzyło. Miejsce spotkania zostało wybrane na dosyć szczególne, bowiem świątynia Bishamon'a górowała nad całą stolicą stolicą samurajów i była miejscem dosyć neutralnym. To była dodatkowa informacja śledczy umysł samuraja zaczął pracować, odsuwając na bok dziecięce lęki, które nawet teraz budził w nim ojciec. Wzywano go do świątyni, w dowolnym momencie, ale najlepiej najszybciej. Gdyby sprawy rodzinne dotyczyły jego sióstr, albo czegoś prywatnego, zostałby wezwany na prowincje do rodzinnej posiadłości. Skoro jednak tak się nie stało, musiało chodzić o coś innego, tylko... o co? Wszystko było możliwe. Stale należało brać pod uwagę, że jednak rodzice są na niego nieco obrażeni za niezgłoszenie się do domu w pierwszej kolejności, ale cóż... jakby nie było, dostał od mistrza Zenpachi'ego zadanie pojawić się na turnieju i doglądać zagrożeń, co czynił.
Młody hatamoto westchnął. Nie ważne ile będzie teraz myślał i rozważał opcji, to nie było mowy by zdołał odgadnąć przyszłość, musiał się udać do świątyni, ale... nie czuł aż tak kiego lęku. Po pierwszym szoku przyszła chwila otrzeźwienia - Kakita był samurajem nie od dziś. Był wojownikiem który stawał do walki wielokroć, już nie był młokosem. Jeśli mają do nieg pretensje przyjmie je. Nie ma jednak sensu nadmiernie się nastawiać - nasze myśli kreują rzeczywistość, przed chwilą miał tego idealny przykład, tak więc schował list do połów swojego kimona i poprawił miecze. Dziś więc miast oglądać walki na arenie czeka go spotkanie rodzinne. To... lepsza wizja. Niebieskooki był ciekawy, czy czcigodny ojciec przybył do stolicy sam, czy też może wraz z żoną i córkami? Miło byłoby zobaczyć siostry, szczególnie Asane, aż dziwne że nie brała udziału w turnieju, na pewno bardzo chciała...
Ale do brzegu. Tak, Asagi nie wiedział, czego chce od niego ojciec, ale skoro sam go do siebie wzywał, nie należało kazać mu czekać, zwłaszcza, że Kakita sam planował ich odwiedzić. A może... wcale nie planował, tylko podświadomie wyczuwał intencję spotkania się? Cóż, informacja krąży, trzeba tylko umieć ją wyłowić...

<ZT>
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1512
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2020, o 03:40

Biegła ile sił w nogach, najpierw schody, a później dookoła całej areny. Piękny maraton, nie mogła narzekać na brak ćwiczeń fizycznych podczas tego wypadu z wioski. Martwiła się trochę, że Masako gdzieś jej ucieknie, ale równocześnie wiedziała, że nie powinno być większych problemów z jej znalezieniem – koniec końców niemal wszyscy przecież oglądali w dalszym ciągu starcia. Poza tym jej umysł niby zastanawiał się co ma powiedzieć, kiedy uda się Uchihę znaleźć, jednak tak naprawdę był zbyt zagmatwany przez emocje by wyprodukować z siebie coś konstruktywnego. Wysiłek już lekko zaczynał dawać o sobie znać, kiedy wreszcie dotarła do zachodniego wyjścia z areny. Była tam. Miyuki zatrzymała się by złapać kilka oddechów, jednak praktycznie od razu dalej ruszyła pędem. Widziała wybuch emocji na arenie, jednak nie była pewna jak powinna zareagować ani nie wiedziała do końca z czym zmaga się Masako. Za chwilę była już obok niej i… Jedynym na co wpadła był uścisk. Bez słowa wytraciła najpierw pęd, a później przytuliła czule piękną dziewczynę przed nią. Jeśli tamta nie miała żadnych obiekcji, to po prostu pozwoliła tej chwili trwać, tak długo jak trzeba.
- Trzymasz się? – Zapytała po wycofaniu się, gdy uznała że uścisk faktycznie trochę już trwa (albo i wcześniej), nie było to może szczególnie ambitne pytanie, jednak zdecydowanie nacechowane głęboką troską.
Byłaś świetna, naprawdę niewiele brakowało! – Zapewniła, patrząc w oczy i uśmiechając się, mimo że nie była pewna czy takie pocieszenie będzie miło przyjęte. W jej spojrzeniu Masako nic nie straciła, nawet jeśli sama czuła że musi wygrać. Dziewczyna chciała to wyraźnie przekazać.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
 
Posty: 67
Dołączył(a): 20 lut 2020, o 14:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8050&p=132609#p132609

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Uchiha Masako » 11 kwi 2020, o 14:30

Dym z fajki unosił się z fajki i wydobywał z ust Masako, kiedy stała tak w cieniu przejścia, z zewnątrz już uspokojona, w środku zaś - otępiała. Cała walka rozgrywała się ponownie w jej głowie, krok po kroku. Stworzony dym, bunshiny, potem drugi dym i fortel, który się powiódł, iluzja... i na koniec technika ognia. Z dużą ilością pieczęci. Czemu nie użyła kunaia z notką? Byłoby to szybsze, z pewnością wtedy by wygrała. Jej rywal nie miałby szans. Chciała się popisać? Liczyła na to, że trening z Kotei się opłaci? Widać padła ofiarą własnej dumy, jak większość jej pobratymców. Nawet Yoshimitsu - chciał się popisać, odkrył swoje karty zbyt wcześnie, a może przecenił zdolności demona. Prawdziwy shinobi powinien dążyć do zlikwidowania zagrożenia w najbardziej szybki i efektywny sposób, a ona... ona chciała zrobić z tego widowisko. Zagryzła zęby na fajce, tak mocno, że niemal zniszczyła ustnik.

Otępienie odrobinę minęło, jednak z nim wróciła złość na samą siebie i żal, że zawiodła siebie i położyła walkę, którą powinna wygrać. Przymknęła oczy, ponownie zaciskając pięści, gdzieś na granicy słuchu rejestrując czyjeś szybkie kroki, a zaraz po tym - ręce, obejmujące ją i przytulające. Zaskoczyło ją to i na początku spięła się, prawie wyrywając z tych objęć, ale kiedy otwarła oczy, ujrzała Miyuki. Przez ułamek sekundy poczucie, że zawiodła pokładane w niej nadzieje na zwycięstwo jeszcze się spotęgowały i niemal ruszyła z miejsca, aby uciec... jednak spojrzenie niebiesko-fiołkowych oczu było ciepłe i wyrozumiałe. To sprawiło, że napięcie Masako zelżało i po prostu poddała się temu, znowu przymykając oczy, bezwiednie wytrzepując popiół z fajki na ziemię i chowając przedmiot do kieszeni kamizelki, a następnie sama objęła Miyuki, zatapiając głowę w jej ślicznych, białych włosach. Dopiero po dłuższej chwili oderwała się, już trochę uspokojona i zaskoczona, jak bardzo ten jeden gest jej pomógł. Ból i wstyd po przegranej nadal były, ale stały się trochę prostsze do trzymania w karbach.

- Ja... jakoś się trzymam. To co teraz zrobiłaś bardzo... bardzo mi pomogło. Nawet nie wiesz, jak bardzo jestem ci za to wdzięczna. - odparła, na początku niech ochrypłym głosem, dlatego szybko odchrząknęła. Poczuła wilgoć w kącikach oczu, którą szybko otarła, parskając śmiechem przez łzy, które szybko wchłaniał materiał jej stroju. - Ha, przedstawicielka wielkiego klanu Uchiha nie dość, że przegrała, to teraz jeszcze ryczy po przegranej. Pięknie. Po prostu pięknie... dobrze, że mojej Shirei-Kan tutaj nie ma. - parsknęła, kręcąc głową. Po chwili, gdy już była nieco bardziej opanowana, wzięła głęboki oddech i przetarła twarz dłońmi. Na jej twarz wrócił słaby uśmiech, chociaż oczy nadal były zaczerwienione.

- Byłam... niezła. Najbardziej mnie chyba boli to, że mogłam być lepsza, gdybym tylko nie próbowała się popisać przed publiką. Darować sobie kunaie, albo rzucić taki z notką wybuchową... zakończyłoby to walkę. Tylko jego papier był szybki, on sam ruszał się jak mucha w smole. - zbliżyła się ponownie do Miyuki, obejmując ją w talii. - Chociaż w sumie nie. Najbardziej chyba boli to, że straciłam swoją szansę na spełnione życzenie. Ale obiecałam ci, że w razie przegranej spełnię twoje... masz już jakiś pomysł na nie? - spytała, wpatrując się z bliska w białowłosą dziewczynę, czując mimo wiatru jej ciepło przy sobie.
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 3 - (C) Katakuri
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 622
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Miyuki » 13 kwi 2020, o 06:16

Uścisk okazał się doskonałym wyborem, na początku lekko zaskoczona Masako była spięta, jednak Miyuki tylko pewniej ją do siebie przyciągnęła. Umysł Uchihy musiał teraz naprawdę wariować i białowłosa zdawała sobie z tego sprawę. Zawiedzenie tylu oczekiwań, no i zwycięstwo było tak blisko, praktycznie na wyciągnięcie ręki. Sama pewnie zniosłaby porażkę dużo gorzej, stąd miała ogromne pokłady empatii w tej kwestii. Uścisk trwał dłuższy czas i kunoichi nie miała nic przeciwko temu, całym swoim istnieniem chciała być teraz tarczą i pocieszeniem dla „zranionej” po porażce i wtulonej w nią istoty. Sama czynność oczywiście oprócz tego należała do raczej przyjemnych, czuła całe jej ciało, jej ciepło, jej dotyk, jej zapach i jej oddech, pozwoliła sobie zatopić się w tych odczuciach, kiedy trwały złączone.
- Cieszę się, że mogłam pomóc – Odparła na wpół rozbawiona, przecież nie zrobiła nic wielkiego, ale również na wpół rozumiejąc jak ważne w takich momentach mogło być wsparcie kogoś z zewnątrz. W momentach, kiedy jesteśmy uwięzieni w swojej głowie a otaczającym ją myśli daleko od pozytywnych. Łzy nie były wielkim zaskoczeniem przy takim rozładowaniu emocji, jednak mimo tego wzbudziły kolejną falę empatii. Miyuki pozwoliła sobie sięgnąć do twarzy Masako czule poprawiając jej grzywkę i delikatnie ścierając nadal lekko wilgotny kącik orzechowych oczu.
- Musisz dać upust emocjom, pozwól frustracji odejść wraz z łzami – Mówiła bardzo łagodnym tonem z nutką entuzjazmu, nie miała zamiaru zaprzeczać, chodziło głównie o emocje, a nie o same słowa wypowiedziane pod ich wpływem.
Rozprawiać co można było zrobić w walce miało sens, w końcu to dzięki porażkom najwięcej się uczymy, Miyuki rozważała już słowa Uchihy, chciała wtrącić nieco konstruktywnej krytyki, jednak charakter wypowiedzi szybko się zmienił. Masako objęła ją ponownie i zbliżyła się, więc wszelkie mechaniczne smaczki natychmiast wypadły z głowy młodszej z dziewcząt. Jej serce przyspieszyło, a myśli miały problem z formowaniem się, gdy oddawała spojrzenie niezwykłych oczu. Nie spodziewała się takiego przejścia, widocznie najgorsze już przeszło i tamta wróciła do swojego dawnego ja (a przynajmniej się starała). Do tego co tak Kaminari w niej pociągało. Szybko ogarnęła, że na jej twarz wstąpił pewnie głupio wyglądający wyraz zdezorientowania. Nie pamiętała o życzeniu i choć oczywiście miała co do niego pewne przemyślenia to spodziewała się, że wyjdą od drugiej strony po zwycięskim starciu. Nie wiedziała co myśleć, jednak po chwili postanowiła pójść na żywioł i ponieść się chwili, na jej twarz wstąpił pewny siebie wyraz z zalotnym (jak miała nadzieję) uśmiechem.
- Mhm – Mruknęła w odpowiedzi również chwytając Masako w talii i powoli przyciągając, choć odległość od początku nie była wielka. Spojrzeniem tylko na chwile opuściła oczy Uchihy, ale tylko po to by zerknąć na jej usta, po tym spojrzenie wróciło, kiedy przechylała głowę szykując się do pocałunku. Szczerze mówiąc średnio wiedziała co robi, nie miała w tym absolutnie żadnej praktyki, trudno jednak nie znać teorii. Myślała że nakład emocji wyrwie się z jej drobnego ciała kiedy delikatnie złączyła swoje usta z tymi Masako i przylgnęła do niej całym ciałem, jedna ręka powędrowała w górę pleców, druga natomiast zbliżyła się do pośladka przy zaciśnięciu uścisku. Od tego momentu praktycznie oddała pałeczkę kruczowłosej, gdyż sama nie miała doświadczenia, oraz dlatego że też nie była pewna jak pocałunek zostanie przyjęty.
Czy to był dobry moment? Czy przypadkiem czegoś nie popsuła? Była pełna wątpliwości, jednak niezależnie od tego po wszystkim odsunęła się i po chwili potrzebnej na uspokojenie rzekła.
- Życzę sobie żebyś nie zamartwiała się już walką! – Powiedziała rozbawiona, jakoby to nie pocałunek sprzed chwili był faktycznym życzeniem ale też chciała by zabrzmiało to trochę poważnie i szczerze. Zastanowiła się też chwilę przykładając palec wskazujący do ust i przechylając głowę – I co powiesz na gorące źródła? Odrobina relaksu na pewno nie zaszkodzi! – Dodała nie skrywając entuzjazmu. Relaks może nie był tutaj jedyną przesłanką, ale zdecydowanie znajdował się na liście.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
 
Posty: 67
Dołączył(a): 20 lut 2020, o 14:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8050&p=132609#p132609

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Uchiha Masako » 15 kwi 2020, o 17:22

Serce Masako znowu zaczęło łomotać, jakby miało wyskoczyć z piersi. Huśtawka emocjonalna, jaką zafundował jej dzisiejszy dzień jeszcze się nie skończyła. I chociaż wiedziała dokąd zmierzają ich mniej lub bardziej (no dobrze, raczej bardziej) śmiałe podchody, to i tak miała wrażenie, że jest to coś... więcej, niż zwykłe zauroczenie? A może to najzwyczajniej w świecie emocje związane z turniejem brały górę? Przecież na dobrą sprawę nadal jeszcze nic konkretnego o tej dziewczynie nie wiedziała, a mimo to w jakiś sposób otworzyła się przed nią. Zresztą... nawet jeśli, to po tej nieszczęsnej walce po prostu potrzebowała bliskości, a Miyuki była we właściwym miejscu, we właściwym czasie. Przy niej - i teraz liczyło się już tylko to. Nie miała pojęcia jak samuraje odnoszą się do dwóch osób tej samej płci okazujących sobie czułość w tak otwarty sposób, na ulicy, ale... miała to w nosie. Istotna była tylko ta chwila bliskości.

Czarnowłosa Uchiha odwzajemniła pocałunek, najpierw delikatnie, ledwie muskając własnymi wargami usta białowłosej i czując blisko jej oddech. Potem poddała się gestom swojej partnerki i sama również przylgnęła do niej, tym razem przejmując nieco inicjatywę i mocniej wpijając się w jej usta, smakując dla Miyuki pewnie przede wszystkim dymem. Miała nadzieję, że jej to nie obrzydzi, ale zioła w fajce były dość aromatyczne i powinny mimo wszystko być przyjemne. Dłonie Masako powędrowały także na plecy dziewczyny - jedna się tam zatrzymała, druga natomiast sięgnęła wyżej, aż do karku, częściowo przebiegając palcami przez śliczne, białe włosy.


Po trwającym chwilę pocałunku oderwała się wreszcie od dziewczyny, a na jej twarzy ponownie zagościł uśmiech, tym razem już naprawdę szczęśliwy. - Łał. To było... naprawdę cudowne. I w sumie miało być moim życzeniem! - stwierdziła, biorąc głęboki oddech. Zdarzało jej się już całować, z dwójką rówieśników z Kotei (i jedną rówieśniczką), ale miała wrażenie, że tamte wspomnienia były niewiele znaczące i do tej pory traktowała je bardzo lekko. Teraz za to... teraz czuła, jakby serce miało jej się wyrwać z piersi i tak jak wcześniej chciała krzyczeć ze złości, tak teraz zastąpiła ją zwykłe, dzika radość. Na słowa Miyuki skinęła głową.

- Dobrze, Miyuki-chan. Obiecuję dać z siebie wszystko, żeby się nie przejmować! A źródła brzmią jak dokładnie to, czego teraz potrzebuję. Chodźmy! - stwierdziła, starając się ze wszystkich sił odepchnąć myśli dotyczące turnieju, po czym podała dłoń białowłosej i ruszając razem z nią ku lokalnemu onsenowi. Był, z tego co pamiętała, tylko kawałeczek drogi stąd. Miała nadzieję, że były tam prywatne baseny, bo nie miała teraz ochoty na niczyje inne towarzystwo, jak swojej... dziewczyny? Czy to było już właściwe określenie, czy jeszcze nie?

[z/t]
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 3 - (C) Katakuri
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 622
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 kwi 2020, o 02:00

Misja Rangi - C - 1/30


- Rok 388 - Jesień -
- Yoake -
- Yinzin -

- Sprawa Honoru -





" Honor "

Dla ciebie turniej się już skończył. Zakończenie jakie uzyskałeś na pewno nie było takim na jakie zasłużyłeś. Mogłeś się szczycić udziałem w turnieju, lecz czymże było dotarcie do drugiego etapu, drugiego, podczas gdy dwa kolejne trwały dalej. To było nic - to była porażką, wciąż jednak mogła być to lekcja z której wywnioskować należy wiele. Dla ciebie turniej dobiegł końca i nadchodził czas powrotu w rodzinne strony w mniejszej chlubie niż oczekiwałeś i z dodatkowymi ranami na liczniku. Był wieczór, było ciemno, chyba nawet czułeś drobne krople deszczu które spływały po twoich policzkach - Szedłeś jedną z ulic samurajskiej osady. do Ryokanu w którym się zatrzymałeś. Poruszałeś się powoli, byłeś całkiem blisko wejścia, było ono tuż obok, niemalże za rogiem, wchodziłeś do środka gdy usłyszałeś głos - należał do kobiety. – Yoake, czy zatrzymał się tutaj Yoake? Może mi pani powiedzieć który pokój? — Odzywała się zakapturzona postać - samego głosu nie potrafiłeś skojarzyć z żadną znaną ci osobą, wyraźnie należał on jednak do kobiety, brzmiała na przejętą, zainteresowaną. Ciebie nie dostrzegła, ty ją jednak tak. Ubrana była w biały płaszcz, stojąc opiera się ręką o blat biurka w recepcji - jej dłoń była ciemnego koloru, wyraźnie kontrastując z barwą która na obecną chwilę skrywała resztę ciała...
Kim była, nie miałeś bladego pojęcia, jednak miałeś wrażenie, że zaraz obróci się w twoim kierunku...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Akaruidesu Yoake » 16 kwi 2020, o 15:08

Niedużo czasu minęło od walki, więc uczucie porażki pozostawało ciągle wyraźne. Rany się wykurowały, ubranie zostało zaszyte, ale duma ciągle urażona. Tak oto Yoake trafił do ryokanu, w którym się zatrzymał, a tam czekało go to… Spotkanie. Ktoś coś od niego chciał. Kobieta, co można było sądzić po głosie. Nie znał jednak tego głosu. W zasadzie nie znał zbyt wielu ludzi w ogóle, więc ciężko było trafić kogoś znajomego na obczyźnie. Miał szczęście, jeśli ona w ogóle będzie z Antai. Teraz jednak sporo osób może go kojarzyć, bo obie jego walki były dość charakterystyczne, z mnóstwem błysków i Raitonu na wysokim poziomie. Jeśli przyszłą go podrywać, to wyjątkowo źle trafiła, gdyż życiem uczuciowym blondyn się zbytnio nie przejmował. Co by jednak nie było, nie ukryje się przed nią. W tym mieście i w tym tygodniu był już osobą publiczną. Zdecydował się więc, że od razu zacznie rozmowę, by to wszystko wyjaśnić.

- Akaruidesu Yoake, w czym mogę pomóc? – Przedstawił się, wchodząc do środka. Co ciekawe, lewa dłoń podtrzymywała się na czubku rękojeści miecza. Widać było, że saya jest uszkodzona, pozwijana linkami, byle się trzymała. Niech to będzie na razie świadectwo jego porażki. Zastanawiał się, o co może chodzić. Był tu krótko, wszyscy widzieli jego przegraną. Jeśli chce się z niego pośmiać, to źle trafiła. Eh, słaby humor miał dziś nasz bohater…
Do hidów polecam używania mojego ID: 2457
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
Strateg
 
Posty: 531
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 20:00
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach. Torba nad lewą nogą. Wakizashi przy pasie po prawej stronie, katana po prawej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 kwi 2020, o 23:33

Misja Rangi - C - 3/30


- Rok 388 - Jesień -
- Yoake -
- Yinzin -

- Sprawa Honoru -





" Honor "

Oczywiście, że występ na turnieju mógł przysporzyć ci fanek - to byłoby nieuniknione, jednak jaka panna z Yinzin chciałaby nie-samuraja? Choć, możliwe, że nie doświadczyłeś jeszcze tego co miało nadejść. Właściwej rozpoznawalności po turnieju. Nie wiedziałeś właściwie jakich tutaj bardziej ceniono. Wszystko mogło być dla ciebie domysłem, przebywałeś tutaj krótko. Nawet jeszcze nie przywykłeś do tutejszego akcentu, który bardzo różnił się od tego w głębi kontynentu - brzmiał obco, nawet porównując go z innymi akcentami które zdarzyło ci się słyszeć. Tacy już byli samuraje. Nie tutejsi, a właśnie na nie tutejszych ziemiach przebywałeś... Korzystając jednak z przywileju uczestnika turnieju - zamierzałeś przedstawić się jako pierwszy. Kobieta od razu zwróciła uwagę na twój głos, odwracając się w twoim kierunku. Od razu dostrzegłeś brązowy kolor skóry. Brązowe włosy, niby spięte w warkocz przyozdobione wyraźnymi ozdobnymi spinkami. Wydawały się jednak znacznie bardziej puszyste niż być powinny. Nawet dla ciebie i z tej odległości. Zielone tęczówki najbardziej rzucały się w oczy ze wszystkiego. Bardziej niż to, że miała czym oddychać. – Y-yoake? To ty jesteś Yoake? — Zaczęła cię uważnie mierzyć wzrokiem. Przyglądała ci się jak komuś na wystawie – Myślałam, że będziesz większy. — Stwierdziła, a jej głos nie krył rozczarowania. – Przybyłam aż z Antai by Ciebie spotkać i zabrać do domu. Jak wyniki turnieju? Jeszcze nie miałam okazji ich usłyszeć. Z tego co rozumiem jeszcze turniej trwa. Długo zamierzasz zostawać po rozdaniu nagród i odebraniu swojego zwycięstwa? — Patrzyła na twoją sayię. Brzmiała jakby była świecie przekonana o tym, że wygrałeś i wygrasz cały turniej. Uśmiechała się tak jakby odnalazła swój zwyciężający bilet na loterii. Jasne było dla ciebie, że nie kpi - po prostu mało wie. – Jestem Yorikane — przywitała się z tobą tak jak wypadało. Zafundowała ci ukłon szacunku.


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Akaruidesu Yoake » 17 kwi 2020, o 13:10

Gdy kobieta zaczęła mówić, co ją sprowadza, Yoake się trochę zdziwił. On większy? Bardzo często ludzie go kojarzyli właśnie z bycia dość niskim. Yorikane miała chyba za duże mniemanie o nim, a niewiele osób przecież o nim słyszało. Chociaż się tak bardzo starał, to ciągle był szarą myszką daleko w tle klanowiczów. Z jednej strony, pochlebiało mu to, że ktoś miał sprowadzić go do domu po turnieju. Z drugiej jednak strony, już na samym wstępie musi przyznać się do swojej porażki.

- Jestem jaki jestem. Niestety, dla mnie turniej już się skończył. – Spuścił głowę w dół, a ręce opadły wzdłuż jego ciała, zaciskając się w pięści. Był zły na siebie, że nie przeszedł dalej i odpadł tak wcześnie. Trudno, może kiedyś trafi na inny turniej, gdzie osiągnie więcej. Na pewno się przed nim lepiej przygotuje i będzie mógł przełamywać takie defensywy jak ta, którą stworzyła Youmu. Będzie silniejszy. - Myślałem, że będę tu do końca turnieju, ale teraz nawet nie chcę patrzeć na to. Nie chcę tu zostawać. – Urażona duma nie pozwalała mu siedzieć teraz na trybunach areny, chciał się zamiast tego zająć treningiem i misjami. Musiał inaczej zapracować na swoją wielkość.

Zaciśnięte pięści i zagryzione usta. Z wargi pociekła kropla krwi, która spływała po brodzie, by zlecieć na podłodze. W głębi duszy Akaruidesu był dzieckiem, które chciało być silne, a okazało się bezradne. Był dość młody, a konieczność przyspieszonego dojrzewania przez życiowy dramat sprawiał, że chciał być ponad swój wiek, a to też wpływało na to, jak odebrał swoją porażkę.

- Mogę ruszać nawet dzisiaj. Nic mnie tu nie trzyma. – Dodał na koniec, żeby wszystko było jasne. Antai na niego czekało, a razem z nim wszyscy ludzie, którzy wciąż potrzebowali pomocnej dłoni, którą zamierzał im podać. A najpierw pewnie podać pomocną dłoń będzie trzeba Yorikane. W końcu nie wysłaliby tu kogoś po niego bezinteresownie.
Do hidów polecam używania mojego ID: 2457
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
Strateg
 
Posty: 531
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 20:00
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach. Torba nad lewą nogą. Wakizashi przy pasie po prawej stronie, katana po prawej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 kwi 2020, o 18:10

Misja Rangi - C - 5/30


- Rok 388 - Jesień -
- Yoake -
- Yinzin -

- Sprawa Honoru -





" Honor "

– S-skończył? — odezwała się zaskoczona, tym bardziej niezbyt pewna tego czy to co powiedziałeś rzeczywiście dokładnie to znaczyło. Mrugnęła oczami z niedowierzaniem. Zapowietrzyła się na moment i dopiero po chwili zaczęła normalnie oddychać. Nie zostało tobie nic innego jak przygotowywanie się do pokazów w przyszłości, możliwe, że rzeczywiście na innym turnieju udowodnisz, że jesteś lepszym wojownikiem niż wszyscy myślą. To jednak była kwestia bardziej skomplikowana niż samej siły, tutaj chodziło o ważniejsze odczucia. Yorikane obserwowała twoje poczynania, ciut wstawiona, jakby twoje słowa były dla niej obuchem, który wystarczył by ogłuszyć ją na przynajmniej dwie rundy. Tak to wyglądało. Zawiesiła się w gąszczu własnych myśli. Nawet to, że krew zaczęła ściekać po twoich ustach nie zareagowała - mimo, że patrzyła. Byłeś pewny, że mimo skupionego na tobie wzroku, nie widziała - właśnie z powodu zamyślenia. – D-dzisiaj? Yyy... Ale jak, skoro przegrałeś, to jak będziesz... — wyraźnie zakłopotana zaczęła krążyć, to w lewo, to w prawo i znowu wróciła. Nie brakowało kilku gestów i przyłożenia rąk do kaptura, zakrywając na chwilę uszy. Uspokoiła się. Wzięła głęboki wdech – Dobrze. Jutro rano odpływa łódź, na kontynent. Nią możemy się zabrać... W trakcie, wszystko ci wyjaśnię. — Wtem odwróciła się do lady, na chwilę o tobie zapominając. – Pokój na dzisiejszą noc poproszę. — Odezwała się do osoby w recepcji, odebrała klucze i zaczęła powoli iść na górę. Pewnie szła z tobą, albo i przed tobą. Na pewno była zamyślona i mamrotała coś pod nosem, trochę zmartwiona, trochę rozczarowana...

Ale w końcu nastał i ranek. Mogliście się spotkać w lokalu, na śniadaniu, w drodze do portu, albo w samym porcie. Dziewczyna nie unikała twojej obecności - jeśli już się pojawiłeś, lub chciałeś rozmawiać.



/// Możesz pisać tutaj, w porcie, czy gdzie tam chcesz. Yorinake również odpowie na dodatkowe pytania, jeśli je masz.
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Akaruidesu Yoake » 18 kwi 2020, o 00:28

Mimo tego, że pierwsza kropla krwi spadła na podłogę, następną Yoake już wytarł lekko rozluźnianą pięścią. Musiał się uspokoić i opanować. Musiał być ostrzem, narzędziem klanu, a nie dzieckiem, które straciło zabawkę. Zdał sobie sprawę, że trochę zbyt ochoczo rwał się do tego wszystkiego i nawet jakby chciał wypłynąć już dzisiaj, to statki opuszczające port o tej porze były co najmniej podejrzane. Może trafiłby na piratkę Maname? Eh, ona przecież nie miała własnego statku. Całe to spędzanie czasu na wyspie męczyło chłopaka też dlatego, że nigdy nie nauczył się panować nad wodą, jak był w stanie to robić chociażby jego dziadek, czy inni shinobi klanu. Może kiedyś przyjdzie jakaś zmiana w tym temacie, ale nie liczył na to, po tylu latach prób. Te właśnie braki w edukacji zaszczepiły w nim zawziętość, która nim kierowała, więc może były i dobre strony?

- Przepraszam, niestety myślę już trochę za szybko. Faktycznie powinniśmy popłynąć jutro… Spotkamy się przy śniadaniu. Dobranoc. – Nie miał za bardzo pytań. Nie w sposób było teraz myśleć o tym, co go czeka, a kołatała się ciągle w głowie porażka. Tak świeża, tak żywa. Ten shuriken wbijający się w brzuch. Najlepiej kiedyś byłoby się spotkać z samą Youmu i wyzwać ją na pojedynek rewanżowy, żeby pokazać jej, jak Yoake urósł w sile. Tak, to by było świetne. Myśli te jednak w końcu zahipnotyzowały młodzieńca na tyle, że zapadł w sen, śniąc o własnej potędze.

Następnego dnia obudził się wcześnie, lekko obolały. Dzięki intensywnemu wsparciu medycznemu brzuch się zagoił, pozwalając mu na wręcz natychmiastowy powrót to działania, umysł jednak płatał mu figle. Wspominanie żelastwa wbijającego się we wnętrzności powodowało ból, który można było przerwać tylko za pomocą ucieczki od tej myśli. Po podstawowej toalecie i ubraniu się, zszedł na dół, by spożyć śniadanie. Najpewniej spotkał wtedy już towarzyszkę na swoje najbliższe dni, pozostało mu więc zagadanie jej, by dowiedzieć się, co się faktycznie święci.

- Dzień dobry. – Dołączył się z jakimś daniem z baraniną, której najwyraźniej w krajach samurajów był ogrom. - Możemy już za chwilę ruszać, mam wszystko, co moje. Mogłabyś mi powiedzieć teraz w międzyczasie, czemu się pofatygowałaś po mnie aż tutaj? Nie jest to typowe, w końcu jestem tylko Doko… – Trochę się zawstydził, bo w końcu jego pozycja to było najniższe stanowisko w drabince shinobi. Może i wydawał się być obiecujący, ale kto o tym wiedział? Dziadek? Kilka osób, które widziało starcie z Dohito w wiosce? Przecież za tą walkę dostał reprymendę, że mógł zabić podejrzanego, na którego nie było dowodów… Teraz nie pozostało nic innego, jak skierować się do portu, by załapać się na statek w kierunku domu…
Do hidów polecam używania mojego ID: 2457
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
Strateg
 
Posty: 531
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 20:00
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach. Torba nad lewą nogą. Wakizashi przy pasie po prawej stronie, katana po prawej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Yamanaka Inoshi » 18 kwi 2020, o 02:14

Misja Rangi - C - 7/30


- Rok 388 - Jesień -
- Yoake -
- Yinzin -

- Sprawa Honoru -





" Honor "

Sprawa rozwiązała się dosyć szybko. Pierwsze spotkanie poszło szybko, bo gładko, bez żadnych dodatkowych komplikacji. Wyglądałoby na to, że będzie z tego wszystkiego przynajmniej coś dobrego. Choćby miła podróż do domu z obietnicą czegoś więcej, a czego? Tego miałeś dowiedzieć się już niedługo. Sny - one zawsze płatają figle, nie jest lekko gdy ciało czuje, że powinno być w stanie gorszym niż jest rzeczywiście, podobnie z myśleniem, czym jednak była jedna przegrana na niekończącym się paśmie sukcesów który miał występować w przyszłości? Czym była potęga jak nie sukcesami które odnieśliśmy?

Wspomnienia z walki na pewno nie były najprostsze do ogarnięcia - nie ból, lecz uczucie przegranej i końca próby w której się zawiodło. Dotarłeś na dół, do śniadania. To z czym przyszedłeś... Pomińmy, tutejsi mieli ciekawe nawyki żywieniowe, Yorikne również jadła coś do czego wyraźnie nie przywykła. Tak już jest podczas wizyt w obcym kraju - jesz co jest i nie marudzisz. Choćby było niedobre - na szczęście nie ma takiego który nie lubił choćby drobinki mięsa. Kobieta przywitała się z tobą gdy uczyniłeś to ty. Zabraliście się za jedzenie i chyba to była najlepsza chwila by podzielić się informacjami odnośnie jej przybycia i waszego wspólnego, określmy to - wybycia z samurajewa.

Ona wyglądała na znacznie spokojniejsza niż wczoraj. Musiała znaleźć chwilę na przemyślenie spraw które ją tutaj doprowadziły – Pewien mężczyzna oświadczył mi się. Stwierdził, że to jego przywilej i honor, a ja nie mam wyjścia. Rodzina przystała na warunki jego rodziny. Nie mogę odmówić... Chyba, że stoczę z nim pojedynek i pokażę przed bogami, że nie jesteśmy sobie przeznaczeni... — westchnęła ciężko, aż odłożyła wszelkie jedzenie na bok. Potrzebowała chwili przerwy od samych myśli – To podobno jakaś sprawa honoru rodzin i jego jako człowieka który daje słowo i nigdy go nie łamie. Ale jestem w kropce, nie potrafię walczyć otwarcie na miecze tak jak on. Potrafię strzelać błyskawicami ale... To wszystko. — Wyglądała na przejętą tematem, choć wciąż nie powiedziała dlaczego tutaj jest, ani dlaczego akurat przyszła do ciebie – Przestudiowałam zasady i mam prawo wyznaczyć do walki swojego czempiona. Jeśli on wygra to sprawa jest moja i z zaślubin nici. Myślałam o tobie, bo spór rozstrzygało kilku Kogo, któryś z nich w trakcie konwersacji wspominał, że jego wnuczek będzie walczył w turnieju, był dumny... To pomyślałam, że... Że go znajdę, no i to jesteś ty. — Czekała na twoją reakcję i spodziewała się wszystkiego, począwszy od odmowy, a na panicznych reakcjach kończąc - jeszcze cię przecież nie znała. Sprawa w tej chwili była już całkiem klarowna - los zgotował ci kolejną szansę do wykazania się na arenie. Możliwe, że ten turniej przeznaczono ci przegrać, byś mógł wziąć udział w innym starciu - możliwe, że ważniejszym dla innych, niż dla samego ciebie.


Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Akaruidesu Yoake » 19 kwi 2020, o 01:27

Gdy Yoake usłyszał historię dziewczyny, nie było dla niego to zdziwieniem. Antai nie było jedyną prowincją, gdzie rozsądek miał większe znaczenie w zakładaniu rodziny niż miłość. O ile oczywiście rozsądkiem można nazwać śluby aranżowane tylko pod kątem powiększania rodzinnych majątków i szczycenia się wśród innych rodzin. Z jednej strony tradycja była dla niektórych wszystkim. Z drugiej jednak strony, ubezwłasnowolnienie też nie jest dobre. Yoake wiedział, że może tu pomóc, nie podważając przy tym żadnych zasad, bo przecież to, co ma zrobić jest już przedstawione jako wyjście z tej sytuacji. Chłopak ma tylko walczyć, a to umie robić.

- Sytuacja jest niezwykle jasna. Oczywiście pomogę. Skoro mój dziadek mnie zaproponował, to coś musi być na rzeczy. – Wypełnianie woli starego Youty było tym, co pozwoliło Yoake wzrosnąć w siłę. Jego opiekun, nauczyciel i jedyna rodzina. To on znał go najlepiej, najlepiej też wiedział, to czego jego wnuk jest zdolny. Jeśli więc on myśli, że jego wnuk da radę, to powinno to być prawdą. W międzyczasie chłopak skończył jeść, porządkując po sobie naczynia. - Ruszamy na statek? – Powiedział, powoli się podnosząc.

Gdy wyjaśniło się, kto i czego oczekuje od Yoake, na twarzy tego zagościł lekki uśmiech. Jak widać nie przeżywał już aż tak porażki, bo czekała go kolejna walka. Kolejna możliwość sprawdzenia się była przed nim, a co za tym idzie, mógł się odegrać na losie i ponownie zatryumfować. To była dla niego sprawa honoru tak samo, jak dla Yorikane. Oby tylko nie przegrał ponownie, bo to mogłoby się skończyć bardzo źle…
Do hidów polecam używania mojego ID: 2457
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
Strateg
 
Posty: 531
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 20:00
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach. Torba nad lewą nogą. Wakizashi przy pasie po prawej stronie, katana po prawej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711

Re: Ulice w osadzie

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 kwi 2020, o 01:47

Misja Rangi - C - 9/30


- Rok 388 - Jesień -
- Yoake -
- Yinzin -

- Sprawa Honoru -





" Honor "

Historia nie należała do tych mających zadziwić. Była jedną z wielu prostych na które nie ma się zwykle wpływu. Ty jednak miałeś okazje coś zmienić, choćby ten jeden raz. – Cieszę się, że mogę na ciebie liczyć Yoake-san! — Wyglądała jakby kamień spadł jej z serca, cała ta podróż nie okazała się jedną wielką mrzonką i zawodem - mogła dalej tlić w sobie iskierkę nadziei, że sprawa jej ożenku zostanie jeszcze na trochę odłożona.
Zjedliście, posprzątaliście po sobie oboje, Yorikane wcale cię nie pośpieszała. To w końcu ona po ciebie przyjechała i nie wypadało byś był zaganiany do tej pracy jak jakiś pies. Zresztą, gdy już się uspokoiła, sama miała chęci się tutaj rozejrzeć - w drodze do statku rzecz jasna. Mówi się czasem, że w nawet najbardziej przegranych sytuacjach odkrywa się coś co pozwala zapomnieć o złej trosce i kontynuować cele i inne przyrzeczenia - tak właśnie było teraz.
Rano - słońce powoli wznosiło się na horyzoncie, a w okolicy narastała drobna poranna mgiełka, akurat wtedy przemierzaliście miasto, nie marnując zbyt dużo czasu i trafiliście do portu. Statek jaki wybrała Yorikane... Cóż tutaj dużo mówić, zwyczajna łajba bez szczególnych oznaczeń czy zdobień, zapewne zwykli przewoźnicy którzy kursowali w tą i tamtą stronę. Od razu widziałeś, że nie miała ze sobą żadnej delegacji, ani dodatkowego wsparcia finansowego, od strony klanu, ani rodziny - przyjechała tutaj sama, na własnych funduszach i kto wie - Może nawet bez pozwolenia.


- Szlak Transportowy -


///Zrób od razu posta w drodze z podróżą i daj z/t na szlaku na szlak w prowincji Kaminari
///Możesz w jej trakcie robić co chcesz, gadać, zadawać pytania - pojawią się odpowiedzi w drugim szlaku
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3451
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Watarimono (Osada Samurajów)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość