Szlak transportowy

Teiz jest małą wysepką połączoną długim mostem z Yinzin. W przeciwieństwie do innych prowincji ta nie jest zamieszkała przez żaden ród, ani lud. Teiz jest poddane Yinzin i współpracują razem otrzymując ochronę samurajów. Ludność tutaj głównie zajmuje się połowami ryb, polowaniami na wieloryby, humbaki i rekiny oraz hodowlą różnego rodzaju zwierzyny znoszącej chłodny klimat.

Szlak transportowy

Postprzez Defrevin » 21 lut 2015, o 23:42

Obrazek
Szlak transportowy


Główny szlak transportowy prowadzący do osady. Chętnie wykorzystywany przez handlarzy, wszelkich podróżników jak i zwykłych wieśniaków, którzy chcą sprzedać swoje towary w osadzie. Także mieszkańcy osady wykorzystują trakt do podróży między regionami. Trakt liczy sobie szerokość dwóch przejeżdżających obok siebie wozów, a dodatkowo stała obecność patroli, czyni szlak przejezdny i przede wszystkim bezpieczny.

Podróż między osadami: Podróż do Yinzin (30 minut)
Podróż między dalszymi osadami: Podróż na kontynent możliwa jedynie przy wykorzystaniu szlaku morskiego.
Podróże morskie: Z prowincji Teiz możliwy jest transport szlakiem morskim do Antai (15 minut), Yusetsu (15 minut), Soso (15 minut), Yinzin (15 minut) oraz do Sogen (30 minut). Podróże szlakiem morskim odbywamy w tym temacie, przy wykorzystaniu łodzi (należy uiścić opłąte w wysokości 100 Ryō)
Ważne: Przed każdą podróżą do innej prowincji zobowiązaniu jesteśmy napisać w tym temacie postu fabularnego. Post powinien liczyć zgodnie z regulaminem co najmniej 5 linijek tekstu. Pod postem powinien znaleźć się poniższy formularz

Kod: Zaznacz cały
[color=#808000]Skąd:[/color]
[color=#808000]Dokąd: [/color]
[color=#808000]Czas podróży:[/color]
[color=#808000]Czas przybycia:[/color]
[color=#808000]Środek transportu:[/color]


Do środków transportu zaliczamy:
  • Wierzchowiec – 50 Ryō / o 1/2 krótszy czas podróży
  • Łódka - 100 Ryō (krótszy czas podróży przy wykorzystaniu tego środka, uwzględniony został w punkcie Podróże morskie
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 1931
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Kenshi

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsume » 23 kwi 2016, o 17:22

Skąd: Teiz
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 1,5h
Czas przybycia: 19:52
Środek transportu: Piechta

Natsume przybył spokojnym krokiem na wybrzeże osady Teiz i spojrzał ponownie za siebie. Był tutaj bardzo krótko, ale był w stanie dzięki temu poznać lepiej społeczność Samurajów, nauczyć się wielu ciekawych rzeczy, wykonać misję powierzoną mu jeszcze na Hyuo... no, i zyskać sporo przydatnych rzeczy. Bo co jak co, ale ta księga może niesamowicie pomóc w rozwoju szermierczym ze strony chłopaka. Uśmiechnąwszy się, ukrył się we mgle (bo Samurajowie nie powinni go zobaczyć... w końcu zakaz i tak dalej) i ruszył w kolejną pieszą wędrówkę, razem z nowym towarzyszem - sową Fukuro. A dokąd? Cóż, będzie musiał odwiedzić Ryuzaku no Taki, zebrać swoje rzeczy... no, i może troszkę poćwiczyć, póki będzie miał możliwość.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 811
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 23
Ranga: Kogō, Shirei-kan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 23 sie 2017, o 07:01

Teiz, sweet Teiz... Seinaru jeszcze nigdy tu nie był, ale bardzo spodobała mu się wysepka rzucona na mapie obok wielkiego Yinzin. Tym bardziej, że miał tutaj swoich - samurajów. Oczywiście, że nikogo tutaj nie znał, a samurajska brać to raczej nie jest jedna wielka rodzina. Niemniej jednak, surowy klimat, brak wszechobecnej w świecie shinobi chakry i chyba jakby wolniejsze tempo bardzo przypadły do gustu młodemu podróżnikowi. Może tutaj uda mu się nieco odpocząć i zregenerować siły do dalszych wojaży. Już dawno stwierdził, że poznawanie świata jest wspaniałym zajęciem, a Teiz miało w sobie tyle minimalistycznego, swojskiego uroku, że uznał to jako jeden z powodów własnego spojrzenia na świat w taki sposób. Głęboki oddech na brzegu wyspy i... yosh! Udajemy się na kolejną przygodę! Ahem... po spokój się udajemy...
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 388
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 23 sie 2017, o 10:19

Misja rangi C

My body is a cage that keeps me
From dancing with the one I love

Obrazek

1/30


Motylki ćwierkały, ptaszki szczekały, a pieski rozwijały swoje skrzydełka i wznosiły się do blękitnego nieba. Dzień jak co dzień,
nie ważne, w której krainie się znajdowałeś, nic się nie zmieniało - twarze może inne, może inne otoczenie, może rzeczywiście trochę inna ta fauna i flora, ale to wciąż za mało, żeby mówić o jakichkolwiek zmianach, przecież te zaliczały się do wewnętrznego bogactwa, nie tylko powierzchownej skorupy, którą można było pomalować chociażby farbami. Bierzesz pędzel i tworzysz, nic bardziej prostego, tą niby Wielką Rzeczywistość przez wielkie "w". Wielkie "r" też. Pozostawała kwestia tego, czy posiadałeś wystarczająco wiele talentu, aby tą swoją Rzeczywistość tworzyć, ale pewnie czepiam się szczegółów człowieka, który przecież między bogami a prawdą żadnej z tej stron nie zawinił (może trochę Bogu? Przecież odebrałeś parę żyć). Obrałeś cel. Chyba jest jakaś szansa, że jednak zamiast i]przygody[/i] odnajdziesz odrobinę upragnionego spokoju, a przy okazji stadko owiec i psa pasterskiego (oby pies nie był tym dzikim, który gryzie rękę, co jeść daje). Chyba. Nadzieja umierała przecież ostatnia, zwłaszcza kiedy w płuca uderzał chłodny powiew morskiego powietrza a w uszach dzwonił szum fal i skowyt mew. A nie, przepraszam: szczekanie mew.
Jakoś tak to leciało w tym zupełnie niezmienionym świecie.
Może to mi się coś pomyliło..?
Jeden z patroli wyspy minął cię leniwie, zupełnie niezainteresowany twoją osobą. Zerknęli na ciebie tylko ospale, po czym ruszyli dalej, nie uznając cię najwyraźniej za zagrożenie. Ziemia pod twoimi nogami była porządnie zbita, ale mimo panującego tutaj chłodu (panienka Lato nie zapomniała odwiedzić tego miejsca, proszę się nie martwić) nie pokrywał jej lód. Po twojej prawej i lewej rozciągały się malownicze widoki na łąki, na których pasły się długowłose krowy (chyba jeszcze bardziej leniwe od tamtych strażników) i, uwaga, owce! Nawet całe stadko owiec patatające w oddali niczym kucyki po tęczy, a za nimi czyjaś sylwetka - zbyt daleko, żeby w ogóle mówić o jakimkolwiek rozpoznawaniu twarzy, nawet zbyt daleko, żeby myśleć o określeniu, czy jest to mężczyzna czy kobieta.
To mógłbyś być Ty.
Mógłbyś, ale zamiast tego idziesz ubitą drogą.
Prosta droga i nieskończone możliwości.
Parę chwil spokojnej wędrówki w końcu wyłoniło coś ciekawego, co na pewno nie było spokojem przed twoimi oczyma - mężczyzna, byłby dość przystojny gdyby nie chudość, która obnażała kości na jego ciele, na których skóra rozciągała się już tylko pro forma, żeby nikt nie mówił do niego per "szkielet Mietek". Ciężko mówić o klęczeniu, chociaż tak - klęczał. Klęczał i jedną ręką wisiał w ramionach młodej dziewczyny, chyba należała do społeczności tych się zwących samurajów, przynajmniej tak można było wnosić po dwóch ninjato przypiętych do jej pleców. Obejmowała rękoma rękę tego chuderlaka i ciągnęła go do tyłu - nie to, żeby brakowało jej sił, po prostu tamten, skubany, tą wolną ręką obejmował się za latarnię - scena byłaby może i komiczna, gdyby nie to, że nikt się tam nie śmiał. Wystarczyło, żebyś podszedł bliżej, a dziwna obcość w spojrzeniu czarnowłosego, ciągniętego za ramię mężczyzny, uderzała w świadomość, przecinając upragniony spokój dogmatem szaleństwa. Przenikające na wskroś, wżerające się pod skórę spojrzenie. Bardzo niezdrowe spojrzenie. Prócz tej dwójki była tu jeszcze starsza, posiwiała już kobieta, stała nieco za nimi, wyraźnie zaniepokojona.
- Rusz sięę..! - Zawarczała niewiasta, chociaż więcej w tym było rozpaczliwej prośby aniżeli agresji, którą chyba z samej nazwy warczenie powinno zawierać.
Mężczyzna na kolanach pokręcił głową przecząco.
Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 483
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 23 sie 2017, o 10:55

Wyglądało na to, że los kusił go, aby pozostał w tym miejscu. Malownicze krajobrazy, które ujrzał po wylądowaniu na wyspie przyciągały go sielskością i... owieczkami! Yay! Ktoś miał niebywałe szczęście, prowadząc swoje własne stadko na pastwiska i siedząc tutaj, na nic nieznaczącej wyspie pośród ciszy i spokoju. Kei westchnął głęboko. Teraz był już przekonany, że obierze to miejsce jako swoją bezpieczną przystań... kiedyś. Człowiek powinien mieć do czego wracać, prawda? Gdy już wszystko zwiedzi, wszędzie dotrze i każdemu pomoże, wtedy sam sobie sprawi taki stadko. I pieska, ale nie jakiegoś krwiożerczego ninkena, tylko zwykłego pieska, takiego kochającego i merdającego ogonem. Takie, który rzuca się na Ciebie, gdy tylko ukucniesz aby zawiązać but. Westchnął głęboko jeszcze raz. Kichnął. Chyba coś unosiło się w powietrzu, a to westchnienie jeszcze bardziej podrażniło nosek samuraja. Przynajmniej udało mu się dzięki temu otrząsnąć z zadumy. To było takie orzeźwiające kichnięcie. Ruszył w dalszą drogę, jednak cały czas poruszając się wzdłuż traktu odprowadzał wzrokiem pasterza w oddali. Przynajmniej do momentu, w którym w oczy rzuciła mu się dziwaczna scena. Oto kobieta ciągnęła mężczyznę, który ciągnął latarnię. Seinaru w pierwszym momencie przypomniał się ten wierszyk dla dzieci - "Rzepka" autorstwa znanego Teizańskiego pisarza Yu-Liana Tu-Wima, lecz sytuacja była chyba nieco poważniejsza. Ciągnąca wyglądała bardziej jakby chciała... porwać tego mężczyznę...? Nieee... to on, to oni! Oni chcą ukraść latarnię! Przeklęte złomiarze, nawet w biały dzień kradną! Cholera, to też nie to... Keia uderzyło dziwne zachowanie faceta. Wszystko byłoby okej, gdyby wyrywał latarnię normalnie jak człowiek, on jednak jakby zapierał się, aby nie zostać... aha! Czyli jednak!
- Hej, zostawcie tego mężczyznę! - Podbiegł bliżej całej sceny jednak na razie bez żadnej interwencji. Niech mu to ktoś rozjaśni, bo kijaszkiem pobije ich po głowie i będą mieli siniaki, o!
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 388
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 23 sie 2017, o 11:57

Misja rangi C

My body is a cage that keeps me
From dancing with the one I love

Obrazek

3/30


Haa..! A panienka nie bała się siniaków na głowie, bo miał długie włosy, które by i tak je zakryły.
W ogóle to można mieć siniaki na głowie?
Pojedyncze osoby obok sceny oglądały się na nią, jedni rozbawieni, inni zadziwieni - te pojedyncze jednostki, które tworzyły tło o wiele bardziej trafne od tamtego pasterza ze swoim stadem owiec, bo zdecydowanie nie rozpraszało - robili to, co do tła należy - po prostu byli, przesuwali się, egzystowali[i], chociaż gdyby do każdego z nich z osobna odezwać się, zagadać, to na pewno każdy tworzył tą swoją [i]Wielką Rzeczywistość - ich historie do opowiedzenia, ich problemy, z którymi musieli się zmagać i marzenia - co dusza to inna. Pytanie tylko, kogo oni w sumie obchodzili.
Zostawię jednak te dzikie tłumy w tyle (pieska i wiązanie butów również) - o wiele istotniejsze było aktualnie zaradzenie coś na scenę rozgrywającą się tuż pod nosem panicza Seinaru. Pierwsze dusze do odratowania na horyzoncie, haai! Cel namierzony, teraz tylko byle do przodu, grać bohatera i służyć strudzonym duszom! Podreptałeś tych parę kroków bliżej i teraz gromadka była właściwie niemal na wyciągnięcie ręki (na pewno byli na wyciągnięcie kija, żebyś w razie czego mógł ich edukować, co można robić, a czego nie). Kobieta? Całkiem ładna. Dojrzała niewiasta, której natura poskąpiła wdzięków (albo to trening ją tych wdzięków pozbawił), podniosła na ciebie orzechowe oczęta, na które opadały pasma myszowatych włosów - całkiem urocza, pozbawiona makijażu twarz wydawała się o parę lat młodsza niż była w rzeczywistości - albo może wyglądałaby, gdyby tylko zdjąć z niej trud ostatnich dni... albo i tygodni. Cienie pod oczami mówiły same za siebie, była zresztą równie niezdrowo blada co ten mężczyzna klęczący na ziemi, którego kimono było potargane, rękaw zsunął się z jego chudego ramienia i najwyraźniej, o bogowie, zapomniał z domu płaszcza. Butów też zapomniał.
Niewiasta westchnęła ciężko i podniosła na ciebie znużone, zrezygnowane spojrzenie - mimo to wcale nie brakowało jej zaciętości, zwłaszcza kiedy zacisnęła swoje wargi w wąską linię, chyba powstrzymując się przed wypowiedzeniem paru malowniczych epitetów.
- Przepraszam pana najmocniej, ale chyba zaszło jakieś nieporozumienie... - Odezwała się starsza kobieta.
- Ratuj... ratuj..! - Czarnowłosy puścił w końcu nieszczęsną latarnię, której chyba jednak kraść nie chciał, co poskutkowało tym, że kobieta nagle cofnęła się o parę kroków i uwolniła go ze swojego uścisku. Ręce mężczyzny wyciągnęły się w twoim kierunku, chociaż jeszcze cię nie dotknął. Mówił z trudem. - Ratuj dobry panie..!
Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 483
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 23 sie 2017, o 12:44

Okazało się, że Seinaru nie do końca nie miał racji. Ktoś potrzebował pomocy. I choć zapewne dopiero okaże się, kto tak naprawdę był w potrzebie, Kei musiał kierować się w tej chwili pozorami, które były całkiem jednoznaczne. Bo jak inaczej potraktować proste wołanie o ratunek? Mężczyzna był w opłakanym stanie, jednak kobiety jakoś nie zdawały się tym przejmować. Gdy do akcji wkroczył Kei, obie zaczęły bronić siebie, a nie jego. Ich ogólna kondycja fizyczna była jednak na tyle zagadkowa, że samuraj nie zamierzał, jak na razie, uciekać się do żadnych zdecydowanych środków. Tym bardziej, że dookoła nich zebrała się już niewielka grupka gapiów. Gdy tylko facet puścił latarnię i cała ferajna nieco się uspokoiła i uporządkowała, brunet jednym ruchem zagarnął mężczyznę za siebie przy pomocy kijaszka. Wyglądało na to, że istotnie zaszło tutaj jakieś nieporozumienie. Pytanie tylko, jak jest prawda? Kei nie mógł dać im skrzywdzić mężczyzny, jednak wciąż oczekiwał na jakiekolwiek wyjaśnienia.
- Słucham więc... - Odrzekł do kobiet, chowając za sobą molestowanego nieszczęśnika. Może teraz powiedzą mu coś więcej? Jeśli już się w to wmieszał i postanowił stanąć po którejś ze stron, to odpuszczenie teraz równałoby się zrobieniem z siebie półgłówka.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 388
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 23 sie 2017, o 13:08

Misja rangi C

My body is a cage that keeps me
From dancing with the one I love

Obrazek

5/30


Kobieta cofnęła się parę kroków w tył, ale bez problemu łapała równowagę, nawet się nie zachwiała - te trzy lekkie kroki zakończyło mocne zaparcie się lewą nogą o podłoże, ale nie zrobiła kroków powrotnych. Po prostu się zatrzymała w tym półkroku, wpatrując w twoją skromną osobę spojrzeniem, które gdyby mogło zabijać, pewnie powaliłoby cię na miejscu... albo nie, nie na miejscu - podpaliłoby cię w posadach, a ona z przyjemnością spoglądałaby, jak płoniesz, sycąc się ciepłem płomienia. Właśnie takie było to spojrzenie.
- Och, bogowie... - Jęknęła siwowłosa, odwracając spojrzenie od tego pobojowiska (bo chyba tak można to nazwać, już macie swój krąg gapiów, mały bo mały, ale zawsze coś) - zamknęła oczy i dotknęła palcami nasady nosa, obracając się do was bokiem. Nie mogła na to patrzeć, zrobiło jej się słabo? Cała trójka wyglądała tutaj słabo, jedynie panna z ninjato na plecach, pomimo niezdrowego odcienia skóry, ze swoim spojrzeniem sprawiała aż nader żywotliwe wrażenie - na tyle, żeby zrezygnować z pacania jej po głowie kijaszkiem.
Wystarczył jeden ruch tym kijaszkiem, żeby z broni zabierającej życie zamienić go w coś, co to życie chroni - jedno przyciągnięcie bruneta i ten niemal wpadł na twoje nogi - taki klęczący na tej ziemi, nieporadny, teraz wydawał się nie mieć żadnej siły - ale chyba jakąś tam musiał mieć, skoro tak dzielnie walczył ze swoją oprawczynią, która mimo jego niechęci i zapierania się chciała go stąd zabrać. Porwać? Zabrać? Bo ja wiem... Teraz jego błądzące w powietrzu ręce, które chciały pochwycić twoją szatę, wreszcie trafiły celu i zacisnął pięści na twoim płaszczu, przylegając do twoich nóg. Jego ostatnia deska ratunku.
Bez urazy, że wyzywam zaraz od desek.
Wyraźnie odetchnął, jego mięśnie odprężyły się, być może naiwnie, w końcu byłeś dla niego całkowicie nieznajomy - ale najwyraźniej sam fakt, że ktokolwiek chciał mu pomóc, wystarczył, żeby wreszcie poczuł się bezpiecznie.
- Ja zwariuję chyba. - Wybuchnęła wojowniczka, już nie wiedząc, czy ma się śmiać, czy płakać, odwracając na chwilę spojrzenie w bok, jednak zaraz znów nim na ciebie wróciła, wyciągając jednym ruchem z pochwy bronie.
- Na litość Amaterasu, Asuka! - Upomniała ją starsza kobieta, robiąc w jej stronę parę szybszych kroków, by złapać ją za napięte ramię. Dalsza część Rzepki.
- Pieprzony samarytanin się znalazł! - Warknęła w twoim kierunku, strzelając niemal iskrami z oczu. - Może byś zajął się swoim życiem i nie wtrącał w sprawy innych?!
- Asuka, przestań! - Płakała starsza kobiecina.
Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 483
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 23 sie 2017, o 13:26

Heh... podobno celem każdej sztuki walki jest unikanie konfrontacji. Kto wymyślił te przewrotne zasady do sztuki zadawania bólu? Zazwyczaj tak jest - chcesz unikać walki, to musisz o to walczyć. Tylko że... Kei naprawdę nie miał ochoty uciekać się do przemocy. Nie był tym typem człowieka, który staje do pierwszej lepszej walki z obnażonym... kijaszkiem. Wyglądało jednak na to, że pewnych rzeczy nie da się na tej wyspie uniknąć. Seinaru zapomniał już, że nie wszyscy samurajowie są tacy skorzy do pokoju jak on. Większość z nich jest wprost zaślepiona honorem i wyglądało na to, że dziewczynie stojącej przed nim również niełatwo będzie sprać tą "plamę". Dziwne, że nieznajomy wolał innego nieznajomego, od tej dwójki miłych pań. Ile jeszcze jednak minie czasu, zanim Kei dowie się w końcu o co chodzi? Temperamentna Asuka chyba nie zamierzała normalnie rozmawiać, bo już obnażyła broń. Chłopak głośno przełknął ślinę.
- Hej, hej, hej... nie ma potrzeby, żeby... no wiesz... - Wskazał palcem na trzymane przez nią scyzoryki.
- Asuka... słuchaj babci... - Uśmiechnął się życzliwie, gdy starsza kobieta upomniała młodszą. Jakby na nie nie patrzeć, nie wyglądały one jednak na porywaczki ani złoczyńczynie(?). Przynajmniej obecność starszej pani nieco ocieplała wizerunek tego duetu.
- Nie chcę walczyć. Chciałem tylko pomóc, dobrze? Odłóż broń, proszę... - W razie czego był jednak gotowy na atak.
- Nie ustąpię, dopóki się nie upewnię, że nie chcecie go skrzywdzić. - Dodał jeszcze na koniec, czekając na jej reakcję. Miał nadzieję, że dziewczyna odpuści, jednak Seinaru zapobiegawczo przygotowywał się już do dobrze mu znanej techniki Fuutonu, gdyby dziewczyna jednak chciała zrobić coś głupiego.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 388
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 23 sie 2017, o 13:54

Misja rangi C

My body is a cage that keeps me
From dancing with the one I love

Obrazek

7/30


Złoczyń... zło... say whaat? Język sobie prawie połamałem, starając się to przeczytać! To dopiero była sztuka, tam jakieś konfrontacje, brak konfrontacji... słowotwórstwo, ha! To dopiero podstępna i ciężka do pokonania żmija czająca się na niewinnych i spędzająca sen z powiek! Polska język... to znaczy: japońska język trudna język.
Scyzoryki, ha! Trafniej by tego nazwać nie można było, ale skoro są tacy, co wykałaczkami zabijali (senbon były zadziwiająco skuteczne), to czemu niby nie zabijać scyzorykami? Chciałbym bardzo napisać, że w sumie to źle Asuce z oczu nie patrzyło, ale byłoby to zupełnym zaprzeczeniem tego, co naopowiadałem chwilę temu, więc chyba muszę się powstrzymać... ale chociaż taką malutką wzmiankę wsunę, że dziewczyna wcale nie wyglądała na taką, która chlastała wszytko i wszystkich, którzy nawinęli się jej pod ramię. Zawsze miałem wrażenie, że oczy, które zadały śmierć były po prostu inne, nie uważasz? Dodając jeszcze do tego babcię obrazek był dopełniany czymś naprawdę milszym, wprawiając w jeszcze większe niezrozumienie całej sytuacji.
- Żeby no co?! - Odpyskowała, kiedy tylko zamachałeś paluszkiem, żeby pokazać jej obnażone ostrza, dwa dość silne argumenty (i chyba jedyne, skoro natura poskąpiła jej krągłości). Aż się cała zaczerwieniła od złości! Coś jednak ciągle trzymało ją w miejscu i sprawiało, że nie ruszyła ze swoją szarżą - być może obecność babci robiła tutaj swoje, albo miała jeszcze resztki zdrowego rozsądku, który powstrzymywał ją przed głupim wdawaniem się w bójki bez... bez powodu? Chyba jednak powód jakiś był. - Żebyś ty zaraz nie zaczął słuchać modlitw swojej babci w niebie. - Hoo, patrzcie ją, jaka groźna! Jej oczy paliły na popiół, a głos w tym momencie zamrażał! Temperamentna niewiasta.
Wystarczyło dodać parę słów, parę tych chcących zakończyć konflikt, żeby Asuka się wyprostowała i opuściła nieznacznie bronie, na których zaciskała kurczowo palce, jakby od tego zależało całe jej życie. I pewnie zależało - jak u każdego wojownika, który jedyne, do czego się nadawał, to dzierżenie broni.
- To mój mąż. - Wyjaśniła sucho Asuka, chyba nawet nie mrugała, na tyle intensywne było jej spojrzenie. - I zamierzam zabrać go do domu. - Nieustępliwa, ot co - to mieliście impas. Ona nie zamierzała się tłumaczyć, a ty nie zamierzałeś biedaka odpuszczać bez pewności, że nic mu się nie stanie.
- Przepraszam młodego pana... - Babcia puściła rękę Asuki widząc, że ta się uspokoiła chociaż trochę. - Właściwie to potrzebujemy pomocy, Kotaro uciekł z domu bez płaszcza, butów... On jest bardzo chory, niech pan będzie tak miły i użyczy nam silnego ramienia. - Kłamała? Obie kobiety kłamały? Chyba nie. Miałeś je przed sobą jak na obrazku, wykończone... a mężczyzna u twoich stóp normalny się nie wydawał.
- Hmph. - Asuka odwróciła od ciebie spojrzenie i schowała broń na miejsce.



Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 483
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 23 sie 2017, o 14:43

Ahhhh... czyli to jest ta sławna miłość, o której wszyscy tyle mówią... Mówi się, że z ukochaną osobą można konie kraść ale żeby latarnie? Seinaru niespecjalnie przeraził się groźbami Asuki, lecz sytuacja wciąż była napięta i trudno było przewidzieć jak akcja potoczy się dalej gdyby na scenę nie wkroczyła pani starsza. Oczywiście oświadczenie Asuki również było dla Keia zaskoczeniem, jednak dopierk babcia wszystko rozjaśniła. Nareszcie ktoś pomyślał trzeźwo. A samuraj dał wiarę tej historyjce w całości. Ich reakcje, zapał Asuki i na koniec brak jakichkolwiek protestów spowodowały, że chłopak spojrzał na sprawę nieco inaczej. Schylił się ku strachliwemu mężczyźnie.
- Czy to prawda? - Nah, ten facet i tak nie wygląda na umysłowo zdrowego. Kei postanowił spełnić prośbę pań i chwycił tego, którego przed chwilą jeszcze bronił z zamiarem odprowadzenia do domu. Gdyby tamten się szarpał szybkie stuknięcie kijkiem w tył głowy miało go ogłuszyć na tyle, aby dało się go odnieść do domu.
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 388
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 23 sie 2017, o 16:05

Misja rangi C

My body is a cage that keeps me
From dancing with the one I love

Obrazek

9/30


To była po prostu najwyższa liga miłości, bo zobacz - koń to zwierzę, tak? Więc może sam chodzić, można na niego wsiąść i kraść, albo po prostu wyprowadzić, o - i nawet, jak się jest takim totalnym pro złodziejem to zacierasz ślady po podkowach i heja! Nic tylko wybywać na drugi kraniec kontynentu, żeby opchnąć go jakiemuś naiwniakowi. No a latarnia? Ooo, bracie, to już nie jest taka prosta sprawa! Zacznijmy od tego, że ta latarni znajduje się na głównym trakcie, a więc właściwie cały czas jest na widoku! Ciągle tutaj krąży straż, więc nie tak łatwo przesmyknąć się niezauważonym, a do tego jest zdecydowanie o wiele bardzie uparta od takiego konia. Zdecydowanie o wiele ciężej ruszyć ją z miejsca. Plus zatrzeć ślady? Hej, wkopana głęboko w ziemię, jak tu niby zakopać tą dziurę? I jeszcze namówić trawę, żeby tak dokładnie zarosła, żeby ślad nie pozostał? Dlatego tutaj musi być nawet nie sto procent, a jakieś sto dziesięć procent współpracy!
Babcia spojrzała na swoją... córkę? W każdym razie spojrzała na Asukę, widząc, że ta odpuszcza, to zerknęła na ciebie - była wystraszona, biedaczka chyba była bliska zawału serca, atmosfera napięcia i agresji wyraźnie jej nie sprzyjała.
- Dziękuję dobremu panu, naprawdę dziękuję... - Podeszła do ciebie z ulgą, zamierzając pomóc w targaniu mężczyzny, a przynajmniej w podnoszeniu go na równe nogi - tak wypadało, skoro problem był jej, to zostawianie go tylko na twoich ramionach..? Nie, tak nie wypadało, nawet jeśli w wątłych ramionach starszej pani nie było prawie żadnych sił. Ubranie, które miała na sobie, dodawało jej parę kilogramów i zaczynało wyglądać jak szmaty przy byle podmuchu wiatru, który zaginał materiał na wątłym ciele - nie żeby prezentowała się źle, nie była przecież wychudzona tak jak Kotaro przyklejony do twoich nóg. - Chodź Kotaro, wracamy do domku, dobrze? - Schyliła się po drugiej stronie mężczyzny i złapała go za drugie ramię, żeby pomóc mu wstać. Mężczyzna krzyknął, kiedy tylko kobieta go dotknęła i chciał się cofnąć - pewnie by upadł, gdyby nie twój mocny uścisk.
Asuka chyba stwierdziła, że ma to wszystko gdzieś i pomaszerowała przodem.
- Jeszcze raz bardzo dziękuję i proszę wybaczyć mojej córce, jest kłębkiem nerwów odkąd... odkąd Kotaro... tak się zmienił.- I się wyjaśniło, ba! - wyjaśniało się coraz więcej... przynajmniej jeśli o relacje tej dziwnej rodzinki chodzi. Gapiowie widząc, że przedstawienie zakończone, również zaczęli się rozchodzić. Sam Kotaro zaś nie szarpał się ani trochę - szedł potulnie jak owieczka, z przestrachem zezując tylko czasami na babcię.
W końcu zeszliście z głównej drogi.



-> Zapraszam tutaj.
Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 483
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 11 wrz 2017, o 06:57

A więc wyruszyli z pięknego Teiz. Nie żeby Seinaru było smutno. Był przekonany o tym, że niedługo powróci do swych łąk zielonych, tylko troszkę potowarzyszy Shijimie w drodze powrotnej. Cała trójka, wraz z Akamim wgramoliła się na niewielką łódkę w skromnym porcie najbliżej domku Keia. Wyglądało na to, że statek da radę dotrzeć na drugi brzeg, choć każdy sztorm mógł mocno pokrzyżować im plany.
- Tak rozpoczyna się Twoja podróż, Akami... Trochę mało spektakularnie... - Uśmiechnął się lekko. Wiedział już, że to nie będzie pierwsza wizyta na kontynencie młodego samuraja. Mogła jednak okazać się tą przełomową. W pełni samodzielna wędrówka, a nie tylko w towarzystwie ojca czy wakacyjny wypad do kuzynek. Ciekawe czy się stresuje? Kei sam był nieco poddenerwowany i mimo że przemierzał już raz tą drogę, to jednak miał dziwnie niespokojną duszę.

Skąd: Teiz
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 8:30
Środek transportu: łódka
Avatar użytkownika

Seinaru
 
Posty: 388
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shijima » 11 wrz 2017, o 07:39

Chciał zostać tutaj dłużej. Dwa dni, trzy. Tydzień. Tak długo, jak długo mógł sobie na to pozwolić, bo nie było niczego konkretnego, co czasowo by go ograniczało i ciągnęło w kierunku Hyuo - w takim wypadku jedynym ograniczeniem była sakiewka i to, ile jest w stanie zapłacić za nocleg w karczmie. Heh, tka, ten nocleg, za który zapłacił tylko po to, żeby końcowo i tak zasnąć pierwszej nocy w kuchni Keia. Dłużej, dłużej... Nie, jeden dzień. Zaskoczyło go to nieco, wzbudziło nieco niepewności, przesunęło mrowieniem smutku pod skórą. Nie odebrał tego jednak jako typowego "e weź spierdzielaj, mam dość", chociaż może rzeczywiście powinien. Może. Ufał Seinaru i skoro chciał wyruszyć z dnia na dzień to nie było to dla niego żadnym problemem.
Obserwował zbliżający się poranek i deszcz promieni słońca powoli zmywających wspomnienie nocy.
Port był dość pusty i bez problemu znaleźli łódkę, której właściciel za drobną opłatą (zależy co dla kogo było drobniakami) zgodził się ich przetransportować do Sogen. Rejs był spokojny, pogoda była ładna, a morze całkowicie spokojne... a jednak coś na krańcu horyzontu zdawało się czekać, by uderzyć całym tajfunem tylko w tą jedną łódeczkę. Cisza przed burzą. Jakoś tak to leciało.

Skąd: Teiz
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 30min
Czas przybycia: 9:07
Środek transportu: łódka
Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 483
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hayami Akodo » 11 wrz 2017, o 10:47

Trochę się denerwował, to fakt, nawet trochę bardzo, ale no cusz...mogło być gorzej. Poza tym, u licha, nie podróżował nie wiadomo gdzie, płynął wszak do Sogen - tego samego ciepłego, pogodnego Sogen, które każdego roku odwiedzał latem. Uśmiechnął się, przypominając sobie, jak biegał za Sagą po ulicach osady Uchihów, usiłując ją w końcu dopaść, razem świecili oczami przed Tensą, kiedy coś zmalowali, lub jak pochłaniali razem straszne ilości lodów, śmiali się z typowo dziecięcych głupotek...Sogen, bezpieczna, znajoma kraina, kojarzyła mu się z dzieciństwem i z pobłażliwymi uśmiechami rodziców na widok synów szalejących wspólnie z córkami przyjaciół, no i oczywiście z lodami czy ciasteczkami, które zawsze, ale to zawszemusiał sobie zakupić (ot, słabostka ze szczenięcych czasów). Cieszył się, że będzie mógł znów zobaczyć te tereny - a do tego nie sam, bo kami zesłali mu doborowe, ciekawe towarzystwo. Zaokrętował się, by tak rzec, razem z Seinaru i Shijimą na statek zacumowany w porcie, a gdy tamten zauważył pogodnie, że jego podróż nie zaczyna się zbyt spektakularnie, roześmiał się. Jasne, że nie był to taki bohaterski, rodem z legend o sławnych ludziach, początek podróży, ale na początek taki mu wystarczy.
-Na początek mi wystarczy taki start w podróży-zapewnił promiennie, z ciekawością rozglądając się wokół siebie, wręcz pożerając wzrokiem morze, jakby nie mógł mu się dość napatrzyć. Mimo wszystko ten dziwny strach, niepokój, który atakował go co chwila niczym konne jednostki wrogą armię lub dzieciak przesuwający pogodnie kamyczek w udawanym go, teraz się nasilił. Co się stanie teraz...? Czy zdoła kiedyś jeszcze wrócić do Yinzin?
Ale przecież nie opuścił domu po to, by teraz, u licha, panikować! Może i coś w jego sercu nie zachęcało do wybierania się na kontynent, ale nie będziesz tchórzem, Hayami, po prostu daj się ponieść fali, mknij razem z łodzią i towarzyszami, którzy zachowują godny podziwu spokój, płyną z wyspy na kontynent tak, jakby chodziło o zwykłe przejście z domu do domu, daj się porwać temu, co nazywa się zwykle przygodą.
O świcie ujrzeli brzegi Sogen.
Skąd: Teiz
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 11:46
Środek transportu: Łódź
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 107
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 16
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak


Powrót do Teiz

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron