Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Yinzin jest jedną z największych wysp znajdującą się na północ od Wietrznych Równin. Wyspa połączona jest mostem z znacznie mniejszą wyspą o nazwie Teiz. Surowy klimat Yinzin objawiający się częstymi opadami, a także burzami śnieżnymi sprawił, że wyspa stała się domem dla równie surowego ludu - samurajów. Yinzin jest dalekie od uczestnictwa w wielkiej polityce. Władze wyspy starają się zachować ją w pełnej neutralności. Kierowani zasadą honoru, a także siłą miecza, skupiają się przede wszystkim na własnym rozwoju. Gospodarka wioski skupiona jest w szczególności połowie ryb, hodowli kozic górskich, a także na uczestnictwie w polowaniach na wieloryby.

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 6 paź 2018, o 10:42

Po przebraniu się, dziewczyna dołączyła do Kaoru i Yahiko. Zdążyła jeszcze zobaczyć końcówkę pokazu łuczników. Sam styl wystrzeliwania strzał był dla niej niesamowity. Nie sądziła, by pasował do niej, ale z zaciekawieniem przyglądała się zmaganiom uczniów. Ciekawe jak wyglądałby sparing pomiędzy nią, a jednym ze strzelców. Na pewno byłoby interesująco. Była przekonana, że kiedyś będzie miała spróbować (a jednocześnie miała nadzieję, że nie będzie to w walce na śmierć i życie), ale teraz musiała skupić się na czymś innym. Na następnym pokazie, który należał do dojo rodziny Mirumoto.
- Oczywiście. Pokażemy im wszystkim! - zapewniła, przyjmując swoją broń od Yahiko. Uśmiechnęła się lekko, by dodać pewności Kaoru - chociaż to zdecydowanie ona potrzebowała jej więcej - i weszła na scenę zaraz za zleceniodawczynią. Czuła na sobie spojrzenie wielu ludzi, ale starała się je ignorować. Nie potrzebowała czuć jeszcze większej tremy, niż wcześniej. "Będzie dobrze" - powtarzała w myślach. Usiadła w pozycji seiza zaraz obok ucznia dziewczyny i w milczeniu przyglądała się pokazowi umiejętności. Patrząc na czarnowłosą, poczuła coś w rodzaju... dumy? Widząc z jaką gracją i elegancją wykonuje każde cięcie, cieszyła się, że ją spotkała. Samurai-ko było niewiele i każda była skarbem. Mitsuyo miała nadzieję, że w przyszłości pozna więcej utalentowanych kobiet, które nie boją się odrzucenia ze strony innych Samurajów.
Nadeszła kolej na nią. Różowowłosa wstała, chwytając za broń. Stanęła przed dziewczyną i ukłoniła jej się w tym samym momencie. Kaoru wyraźnie czekała na jej ruch, a ona przypomniała sobie, że nie ustaliły żadnej "strategii". Jakie ruchy powinna wykonać, aby widzowie jak najlepiej zobaczyli potencjał zleceniodawczyni? Wyglądało na to, że będzie musiała polegać na spontanicznych ruchach, ale wierzyła, że przez to pokaz nie okaże się mniej atrakcyjny. Może po prostu tak miało być.
Zdecydowała, że najlepiej będzie, jak skróci pomiędzy nimi dystans za pomocą biegu i skupi się na zaatakowaniu jednej części ciała. Tak jak wcześniej mówiła Kaoru do swojego ucznia, pokazywanie drugi raz tej samej techniki było błędem
strategicznym. Wyprowadziła kilka silnych ciosów, celując w brzuch. Jej ruchy były wolniejsze niż poprzedniego dnia, aby mogła nadążyć za tym, co robi. Czarnowłosa mogła zdobyć przez to nad nią przewagę, ale da z siebie wszystko, żeby tak się nie stało. Nie mogła pozwolić tak po prostu jej wygrać, bo taka wygrana byłaby ujmą na honorze.
Oczywiście dbała o obronę i w razie ataku, była gotowa na zablokowanie go górną częścią ostrza. Jeśli zdoła go oczywiście dostrzec.



Nazwa
Omotegiri

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zależy od długości ostrza

Koszt
Brak

Dodatkowe
Na czas używania techniki otrzymujemy +20 do siły

Opis Technika polegająca głównie na sile uderzeń - a ta jest dostatecznie duża, że jest w stanie obalić przeciwników na ziemię, nawet jeżeli poprawnie zablokowali oni wszystkie ciosy. Użytkownik wyprowadza przed siebie kilka silnych cięć, mierząc w jeden punkt na ciele przeciwnika. Sztuka ta jest bardzo przydatna - w rękach wprawnego szermierza staje się ona potężną, zabójczą bronią.


Staty
Siła: 41+20=61
Wytrzymałość: 42
Szybkość 55 (zwolniła do około 40)
Percepcja: 17
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 7 paź 2018, o 18:35

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 22/?



Istotnie, nasze bohaterki nie ustaliły żadnego planu na pokaz - Mitsuyo nie wiedziała w jaki sposób najlepiej atakować, by pokazać umiejętności Kaoru i specyfikę szkoły. Poprzednie "drużyny", które występowały zdecydowanie miały pod tym kątem przewagę, uczestnicy pokazów zdecydowali znali się dobrze i mogli wykonywać opracowane ruchy w pełnej prędkości, a nasze trio? Nasze trio musiało sobie poradzić niejako idąc "na żywioł" - była w tym pewna logika. Ruchy, po jakie sięgała Mitsuyo były szczere, chciała wypaść jak najlepiej, a atakując szczerze zmuszała Kaoru do pełnego skupienia.
Grad ciosów, jaki miał spaść na pannę Mirumoto był znaną pośród adeptów szermierki technikom - śmiertelną i silną. Jak miała odpowiedzieć na to Kaoru? Kaoru sięgnęła po swoją technikę dwóch mieczy, pierwszy atak różowowłosej pozwoliła sobie zwinnie ominąć, cofając się nieznacznie o milimetry pozwalają broni Mitsuyo chybić, by po czym kolejny atak skontrowała zbijając ostrze w bok dłuższym mieczem i równocześnie atakując kodachi w rękę. Jako, że Mitsuyo szła siłą rozpędu, zadało kolejne cięcie, na które Kaoru odpowiedziała potężnym krzyżowałym blokiem - chwyciła w "kleszcze" broń różowowłosej, po czym skierowała ją w bok i uderzyła w powstałą lukę własnym mieczem trafiając Mitsuyo w brzuch. Widownia zamarła - widzieli, że Mitsuyo atakuje szczerze, więc i odpowiedź Kaoru była prawdziwa. Czy może właśnie o to jej chodziło?
Pewne było jedno, kiedy dziewczęta od siebie odskoczyły, Kaoru stanęła lekko pochylona do przodu, jakby czekała na kolejny atak - chyba właśnie o to chodziło - by być atakowaną szczerze i szybko i pokazać, jak dwa miecze pozwalają skutecznie się obronić.

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1117
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 8 paź 2018, o 16:51

Nawet pomimo braku planu, to wszystko wychodziło całkiem dobre. Na szczęście już same umiejętności broniły jej szkoły i po Embu Taikach, dojo Mirumoto z pewnością przybędzie paru nowych uczniów. To co pokazywała dziewczyna, naprawdę robiło spore wrażenie. W końcu Mitsuyo nie była wcale taka słaba. Oczywiście daleko jej było do elity, ale definitywnie nie była najgorszą wojowniczką chodzącą po ziemi. Nie miała startu do zleceniodawczyni, ale... tak było w porządku. Sporo je łączyło, ale też dzieliło. Przede wszystkim różnica doświadczenia. Różowowłosa zaczęła stosunkowo niedawno i nie mogła równać się z kimś, kto trenował od dziecka. Na szczęście wszystko można było nadrobić ciężką pracą i być może pewnego dnia to właśnie czarnowłosa będzie miała problem z dotrzymaniem jej kroku.
- Jeszcze nie! - zawołała i ponownie doskoczyła, nie dając jej nawet chwili na wzięcie oddechu. Chwyciła za rękojeść dwoma rękami, schyliła się i wykonała jedno, miała nadzieję, że celne cięcie od dołu. Chciała wytrącić brunetce chociaż jeden z mieczy i może przy okazji trafić w jakąś część ciała. Niemniej nie miała nic przeciwko honorowej przegranej - na szczęście, to był tylko pokaz i nie chodziło tu o pokazanie swoich zdolności, a zdolności rodziny Mirumoto.
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 9 paź 2018, o 14:53

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 24/15



Starcie trwało, a wraz z nim rosła determinacja różowowłosej, która starając się by wszystko wyglądało możliwie najlepiej, nieświadomie podniosła poprzeczkę swojej "przeciwniczce" przenosząc starcie na zupełnie inny poziom. Determinacja, siła oraz emocje które włożyła w swój ostatni atak były czymś, co wymagałoby od Kaoru sięgnięcia wyżyn swoich umiejętności, jeśli chciałaby ją pokonać, tak więc widząc zbliżający się cios, panna Mirumoto zebrała w sobie wszystko co miała i natarła wkładając w swoje ciosy całe swoje doświadczenie, siłę i umiejętności. Przeciwko cięciu Mitsuyo, skierowała swój krótszy wakizashi, natomiast dłuższym mieczem wymierzyła własne cięcie...
W momencie, kiedy ich klingi się spotkały, oburęczne cięcie Mitsuyo wybiło w powietrze fukuroshinai posłany do przechwycenia jej ciosu, po czym jej broń z trzaskiem wbiła się w prawe biodro Kaoru. Niemalże w tym samym momencie, druga broń Mirumoto spadła na ramię Mitsuyo - dla wszystkich wynik był jasny, gdyby to było starcie na śmierć i życie, obie padłyby honorową śmiercią.
Kaoru nie od razu cofnęła się od Mitsuyo, trwała tak chwilę, by w końcu wykonać pierwszy krok cofnięcia, a po nim kolejny i jeszcze następne by podejść do odbitego w kąt wakizashi. Jej twarz nie zdradzała niczego, ale kiedy już podniosła wybitą broń, ukłoniła się widowni, a potem Mitsuyo z lekkim uśmiechem...

Pozostało już tylko czekać na wyniki turnieju, ale prawdę powiedziawszy, nie na podium najbardziej zależało pannie Mirumoto - chciała móc pokazać swoją szkołę i jej skuteczność w ogniu walki, a to zdecydowanie się udało. Mitsuyo okazała się wymagającą przeciwniczką i bardzo dobrze, właśnie tego potrzebowała, nie wyreżyserowanej gry na scenie, tylko prawdziwej walki. Co prawda, nie spodziewała się ostatniego, tak silnego ataku, ale nie miała też o niego żadnych zastrzeżeń.
Kiedy ogłoszono wyniki za najlepszy pokaz uznano władających włócznią wojowników ze szkoły Daidoji. Nie przewidywano dalszych miejsc, poza dwoma wyróżnieniami - jednym z nich było kantosho - nagroda za ducha walki, a drugie nazwane Gaiden dotyczyło najbardziej egzotycznych technik. Gaiden przypadło w udziale "skorpionom", ale kantosho niezaprzeczalnie należało się damą reprezentującym szkołę Mirumoto. Oznaczało to konieczność ponownego wyjścia na scenę i odebrania pamiątkowego zwoju i niewielkiej zapłaty. Potem już tylko chwila chwały i można było wracać do domu.

- Dziękuję za twoją pomoc, Mitsuyo-san. Bez ciebie, by się to nie udało. - rzekła Kaoru, kiedy już zeszły ze sceny i kierowały się w drogę powrotną do rodzinnego dojo. Zanim jednak różowowłosa cokolwiek odpowiedziała, Kaoru wręczyła jej zwój wraz nagrodą pieniężną.
- Zdecydowanie należy ci się nagroda kantosho. Masz silnego ducha i walczysz niezłomnie. Mój dom i dojo są dla ciebie zawsze otwarte. Boję się jednak, że tutaj nie czeka cię wiele... Proponuję ci, byś udała się w podróż poza Yinzin, zobacz więcej świata. - dodała poważnym, ale przy tym serdecznym tonem Kaoru kiedy opuszczały świątynię wracając do domu...

THE END

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1117
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 9 paź 2018, o 19:11

Mitsuyo musiała przyznać, że ostatnie cięcie wyszło jej wyjątkowo dobrze i nawet udało się dotrzymać kroku Kaoru. Dzięki temu zakończyły pokaz w doskonałym stylu i z pewnością okazał się on atrakcyjny dla widowni. Zarówno ona jak i jej koleżanka dostały z broni, co w prawdziwym starciu skończyłoby się sporymi ranami. Na szczęście były to tylko treningowe miecze, więc miejsce uderzenia aż tak nie bolało. Różowowłosa wycofała się i ukłoniła się widowni, a następnie przeciwniczce. Na jej ustach zawitał lekki, serdeczny uśmiech. To była stresująca, ale całkiem przyjemna... zabawa i odskocznia od dnia codziennego.
Po wszystkich pokazach, przyszedł czas na ogłoszenie wyników. Szkoła Mirumoto nie zdobyła głównej nagrody, ale zostali nagrodzeni wyróżnieniem. Cieszyła się, że mogła mieć w tym swój udział i pokazała się od jak najlepszej strony. Uważała Kaoru za silną dziewczynę, która zasługiwała na wielu uczniów. I miała nadzieję, że dzięki Embu Taikai, chociaż kilku ludzi spojrzy łaskawiej na kobietę interesującą się czymś innym niż muzyka czy krawiectwo.
- Oczywiście, Kaoru. Zawsze ci pomogę jeśli będziesz w potrzebie. - próbowała przekonać dziewczynę, że to jej bardziej należy się zwój i nagroda, ale kiedy się to nie udało, po prostu podziękowała. Zastanowiła się przez chwilę nad jej słowami. Nie było co kłamać, w dojo Mirumoto nie było czego się uczyć, styl nie do końca pasował różowowłosej, ale czuła, że gdzieś tam, na kontynencie, jest miejsce w którym będzie mogła się doskonalić tak, jak tylko tego chce.
- Tutaj możemy się już rozstać. Świetnie się bawiłam! I... no cóż, tak się składa, że wyruszam w podróż na kontynent, by rozwinąć się psychicznie i fizycznie. Mam siedemnaście lat, a tak naprawdę nic o sobie nie wiem. Mam też parę miejsc, które chciałabym odwiedzić... więc, jeśli wrócę, to na pewno was odwiedzę! - ukłoniła się i powoli kierowała się w stronę swojego domu. Nie mogła nazwać Kaoru swoją przyjaciółką, ale czuła do niej coś w rodzaju sympatii. Po prostu życzyła jej jak najlepiej i wierzyła, że następnym razem będzie jeszcze lepszą instruktorką. Będzie wyczekiwać tego dnia.

z/t
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 sty 2020, o 13:00

Rika mimo mocno naprężonego worka z odbitymi na jego powierzchni kształtami monet podróżowała jak polski Janusz udający się nad morze. Do Yinzin wyruszyła łodzią we wczesnych godzinach porannych, tak że stopy na Lazurowym Wybrzeżu postawiła chwilę po wyjściu słońca. W porcie zaczerpnęła informacji, z których wynikało jasno, że sensownym krokiem byłoby podążać do Kotetsu. Tak też zrobiła. Tym razem pieszo, uzbrojona jedynie w siedzącą na ramieniu brunatną sówkę i szeroki od ucha do ucha uśmiech wyruszyła na szlak. Była wolna. Z dala od domu, z dala od obowiązków. Nie pchaj się w kłopoty. – przypominała sobie słowa rodziców, kiwając z niezadowoleniem głową. To prędzej inni będą mieli kłopoty. Biada temu, kto zakłóci wakacje małej sentokini!
Pogwizdywała i podśpiewywała sobie, niekiedy podskakując przy tym radośnie. To jest jej czas. Oczyma wyobraźni widziała siebie w gorących źródłach i uroczego pana, który będzie podawał jej WINO. Nie tę ohydną wódkę, którą struła się podczas gry z Yoshimitsu, a pyszne, słodziutkie wino. Nieporozumieniem byłoby powiedzieć, że przez niespełna cztery godziny szła. Nie tyle szła bowiem, co marzyła. Dotarłszy do osady poczuła się jak w bajce. Wszystko wyglądało jak w ilustrowanych księgach. Kamienisty chodnik i drewniane domki w towarzystwie potęgi drzew zdawały się takie malutkie. Rozglądała się na lewo i prawo niczym turystka, którą w istocie była. Mimo to nikt jej nie zagadnął, nikt nie chciał naciągnąć na „najtańszy nocleg w okolicy” ani na „lokalny przysmak”, który okazałby się miksem resztek z wczorajszego obiadu. Po kilku chwilach dotarła do terenów rodziny Mirumoto.
Weszła niepewnym krokiem przez lekko uchylone w zapraszającym geście wrota. Za murami znajdowały się dwa budynki. Nie znała ich przeznaczenia, ale nie zamierzała przejmować się tym już teraz, bowiem kątem oka dostrzegła rozciągający się nieopodal ogród zen. Postanowiła rozgościć się przed zameldowaniem u gospodarzy i wpłaceniem gotówki. Zdjęła swoje białe butki i wcisnęła do torby, uciskając trawę bosymi stopami w spacerze na niewielki pagórek, z którego doskonały był widok na niewielki strumyczek. Sówka Fumo latała sobie po okolicy. Panienka Matsubari przez chwilę była całkiem sama, delektując się wiosenną aurą w zwiewnej sukience i kwiatkiem wpiętym we włosy. Rozluźniła ciało. Mogła na chwilę odetchnąć.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 743
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Shins » 14 sty 2020, o 22:05

Misja rangi D dla Riki Kari Matsubari
1/15


Piękny wiosenny dzień na wyspie Yinzin mógł zaskoczyć niejednego - na rosną temperatury, zaspy topnieją, kwiaty wychodzą z ziemi a i coraz częściej słychać śpiew ptaków, które wróciły z zimowania. Cała natura odżywa. A w Yinzin po prostu warstwa śniegu zmniejsza się z takiej pod kolana, do takiej do połowy łydki. Jak na zwykle w klimacie subpolarnym bywa.

Na szczęście osada Kotestu położona jest na południu wyspy, gdzie śniegu na wiosnę i lato topnieją, a w dodatkowo nad morzem, co znacząco łagodzi ostry mróz, który bardziej na północy na pewno będzie dawał się we znaki nieobytej z takim klimatem osobie. Tego dnia bezchmurne niebo, ostre słońce (przynajmniej jak na standardy tej wyspy) i praktycznie brak wiatru (co też jest raczej dziwne w miejscowości nadmorskiej) sprawiały, że człowiek mógł cieszyć się względnie ciepłą aurą. Choć dla podróżniczki z południa taki stan rzeczy musiał być z całą pewnością niemałym szokiem. Szokiem okaże się także to, jak będzie, w niedalekiej przyszłości, musiała brnąć przez zaspy by... no... ale nie uprzedzajmy faktów!

Po krótkiej chwili jaka minęła, odkąd weszłaś do ogrodu, drzwi jednego z budynków otworzyły się i wyszedł z nich wychudzony mężczyzna, który skierował swoje kroki w Twoim kierunku. Szedł powoli, ale mogłaś zauważyć, że ubrany jest znacznie cieplej niż Ty - "Witaj, cieszę się, że spodobał Ci się mój ogród. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam, ale dziwi mnie Twój dosyć... luźny ubiór. Wydajesz się nie być z naszej wyspy. Mogę spytać, co Cię sprowadza do naszej krainy?" - zagadnął kurtuazyjnie mężczyzna, po czym wysłuchał Twojej odpowiedzi i kontynuował dalej - "Bardzo mi miło Cię poznać. Bo widzisz... potrzebowałbym pomocy przy drobnej sprawie. To nie będzie nic uciążliwego, tylko... ekhem..." - zamyślił się mężczyzna, który po chwili dodał - "Tak! To będzie taki spacerek, w czasie którego będziesz mogła zwiedzić naszą piękną wyspę! Połączysz przyjemne z pożytecznym!" - wypalił i uśmiechnął się szeroko - "No! Powiedz, że się zgadzasz. Nawet Ci pomogę i oprócz zapłaty pożyczę jakieś ciepłe ubranie, żebyś nie zmarzła!".



Legenda:
Stary mężczyzna, właściciel dojo
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 735
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 sty 2020, o 22:41

Pogoda nie tylko zaskakuje drogowców, ale podróżników także. Zwłaszcza takich, którzy trafili tu poniekąd przypadkiem. Rika miała odpoczywać i zwiedzać. Czy ktoś kazał płynąć jej właśnie tu? Czy naprawdę myślała, że na całym świecie tylko w Hyuo jest zimno, tak naprawdę zimno? Cóż, dała się zwieść nazwie Lazurowych Wybrzeży niczym Pinokio kolejnymi atrakcjami w drodze do szkoły. Teraz była tu. Było chłodno, ale skoro już tu jest, to chyba nie ma co smutać i trzeba dopatrywać się pozytywów? A te są. Była w nowym, fajnym miejscu. Była też wolna. Nikt nie mógł jej rozkazywać. Gdyby tylko ona mogła rozkazać matce naturze dołożyć do pieca, by tak jeszcze chociaż kilka stopni w górę…
Jednak kunoichi musiała mieć coś w sobie, co przyciągało dużo wrażeń, bo nawet gdy to nie ona, uwagojad pospolity, zabiegała o uwagę i troskę, ktoś podszedł do niej sam z siebie.
-Pochodzę z Ryuzaku i udałam się na wakacje. Miałam trochę pozwiedzać, relaksować się w gorących źródłach i w ogóle, ale coś podkusiło mnie, by wejść na łódkę i przypłynąć tu. Zimko tu jak na wiosnę. Inaczej wyobrażałam sobie Lazurowe Wybrzeże. A ogród rzeczywiście wspaniały. Chciałabym taki u siebie. – streściła swoje ostatnie kilka, kilkanaście godzin. Nie ukrywała, że miała inny obraz tej krainy i była trochę rozczarowana. Próbowała tak to powiedzieć, by nie urazić gospodarza.
-Mi też jest miło, nazywam się Rika Matsubari. – powiedziała, podnosząc się i wykonując niewielkie dygnięcie. Mała z trudem powstrzymała się przed dodaniem, że jest sentoki, czy jak to ona mawiała, sentokinią. Gdyby nie spadające na czoło włosy pewnie można by ujrzeć żyłkę podobną do studentów prawa, którzy przez kilka minut nie mieli okazji powiedzieć kim są.
Rika przyglądała się badawczo, gdy górujący nad nią wzrostem mężczyzna opowiadał o zadaniu. Początkowo było jej to nie w smak i wszystkie zapewnienia zdawały się niewystarczające. Co więcej, choć kiedyś szalenie łatwowierna, przez ostatnie lata nauczyła się, że nie zawsze można ufać obcym. Ten mężczyzna zaproponował jej jednak poznanie wyspy i nawet pożyczenie czegoś ciepłego do ubrania. Oby miał gust. – pomyślała, zupełnie jakby to było teraz najważniejsze.
-Pewnie dobrze zna pan wyspę… A ja chcę pozwiedzać… - punktowała, choć właściwie znała samą siebie na tyle dobrze, że wiedziała już jaką podejmie decyzję. – FUMO! – zawołała swojego towarzysza podróży, który w mig uczepił się jej drobnego barku. Obserwował właściciela dojo oczyma nieprzypominającymi drapieżnika, którym przecież był. – Zgoda. Pan tylko powie o co chodzi. Myślę, że może być fajnie!
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 743
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Shins » 16 sty 2020, o 11:34

Misja rangi D dla Riki Kari Matsubari
3/15


Starszy mężczyzna uważnie wysłuchiwał Twoich odpowiedzi. Widać było, że stara się nawiązać z Tobą dobry kontakt, choć nie spodziewał się wcale spotkać tu kogoś obcego, a już tym bardziej kogoś takiego jak Ty - przyjezdnej z kontynentu - "Ja z kolei jestem Masashi Kabayatsu. Dziękuję Ci za szczerą chęć pomocy" - powiedział mężczyzna, gdy odpowiedziałaś mu na jego ostatnie pytanie równocześnie obracając się bokiem do Ciebie i wykonując gest zaproszenia Cię do budynku, z którego przed chwilą wyszedł - "W takim razie zapraszam do środka. Wszystko Ci wytłumaczę przy ciepłej herbacie, nie ma sensu tak stać na mrozie".

Gdy weszliście do środka mężczyzna zaprowadził Cię od razu do pomieszczenia przeznaczonego do przyjmowania gości i rozpoczął przygotowywanie herbaty - "Chciałem zaprosić do siebie kilku moich znajomych, ale lata ju nie te i mam problem żeby się do nich dostać. Rozważałem już, czy by nie poprosić któregoś z sąsiadów o pomoc, ale zauważyłem, że weszłaś do mojego ogrodu i pomyślałem, że może byłabyś chętna takiej pomocy mi udzielić" - zaczął swoją opowieść mężczyzna nalewając ciepłej herbaty do Twojego kubka - "Mam tutaj przygotowaną instrukcję komu miałabyś przekazać moje zaproszenie oraz gdzie możesz go znaleźć. Byłoby dobrze, gdybyś umiała wyrobić się z tym jeszcze dzisiaj, żebym wiedział czy wszyscy przyjęli zaproszenie. Jeśli masz jakieś pytania, to śmiało - pytaj" - zakończył swój monolog, po czym odpowiedział Ci na wszystkie pytania, jakie przyszły Ci do głowy.

Gdy ustaliliście już szczegóły i wypili herbatę (czy raczej coś, co miało ją imitować, bo tak naprawdę od gorącej wody odróżniała ją tylko barwa, gdyż w smaku nie dało wyczuć się większej różnicy, staruszek musiał bardzo skąpić na naparze) starszy mężczyzna przeprosił Cię i wyszedł, a po chwili wrócił z kilkoma ubraniami mniej więcej pasującymi do Twojej postury - "Należały do mojej córki, gdy była w Twoim wieku. Przezornie ich nie wrzucałem" - pochwalił się mężczyzna dumny ze swoje przezorności i przekazał Ci mocno wytarte, choć dalej wyglądające na solidne ciepłe buty, odrobinę za duże spodnie i kurtkę, która czasy świetności musiała mieć ćwierć wieku temu - "Z całą pewnością będzie Ci w tym cieplej, niźli w tych Twoich fatałaszkach. Czeka Cię dosyć długa podróż na północ, a tam już wszędzie leżą śniegi" - powiedział wręczając Ci jeszcze kilka wskazówek, gdzie powinnaś szukać osób, które masz zaprosić.

notatka Ayame Saki - Watarimono, pracownik w sklepie wielobranżowym, mieszka naprzeciwko
Sakura Yamane - barman z karczmy "Sawanoya", mieszka w karczmie
Tobayaki Masaehi - przystań między klifami, rybak, obozuje gdzieś niedaleko

Na drugiej stronie notatki jest plan dojścia do zatoki oraz miejsce, gdzie powinien obozować Tobayaki.



Legenda:
Stary mężczyzna, właściciel dojo
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 735
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Rika Kari Matsubari » 16 sty 2020, o 22:47

Wystarczyło się zgodzić, a gospodarz otworzył przed nią drzwi do jednego z budynków. Od razu wiedziała, że to dobra decyzja. W środku nie było tak zimno jak na zewnątrz. Było raczej milusio—cieplusio. Jakby tego było mało, została poczęstowana herbatą albo raczej – jak się miało w krótkiej przyszłości okazać – czymś, co gospodarz nazywał herbatą, a w istocie było lekko zabarwioną wodą. Płyn miał jednak swoje mocne strony. Był cieplutki, a nieciekawy smak przegrywał batalię słodyczą jej buzi i nie wykręcał jej w grymasie niezadowolenia. Gdy tak siedzieli w pomieszczeniu przeznaczonym do wizyt takich jak ta, z ust Masashiego Kabayatsu popłynęła opowieść o „nie tych” latach i chęci spotkania się w szerszym gronie znajomków, do których zbyt daleko było mu iść, zwłaszcza przy ryzyku nie zastania ich w domu i musu powrotu we własne strony bez odpoczynku i wypicia innej, zapewne lepszej, herbaty. Rika przytakiwała mu, nie przerywając przy tym ani słowem. To co mówił staruszek nie wymagało większego skupienia, ani pogłębienia treści, toteż gdy tylko skończył odpowiedziała na jego prosty gest wyciągniętej dłoni i przyjęła zmiętą kartkę z imieniem i nazwiskiem każdego z przyjaciół oraz prostymi wskazówkami, jak do nich dotrzeć. Wymacała badawczo papier zupełnie jakby w tej kartce miało być coś niezwykłego. Przy okazji obróciwszy ją na drugą stronę dostrzegła dalsza część notatki. Dała sobie sekundkę na doczytanie.
-Mam ich zaprosić na zwykłą wizytę, czy planuje pan coś, o czym warto wspomnieć, Kabayatsu-san? – zapytała, myśląc sobie o tym jak wielką bibę mógłby tu rozkręcić.
-Poza tym, chciałby pan żeby przyszli o jakiejś konkretnej porze? Oni się znają? Bo nie wiem czy powinni przyjść wszyscy razem, czy osobno. Może ktoś poczuje się obrażony, jeśli pierwsza pójdę do kogoś innego, a on się o tym dowie? – zasypała starca lawiną pytań. Organizacja spotkania towarzyskiego to poważna rzecz i żaden człowiek z dwoma chromosomami X nie pozwoli sobie na najmniejsze choćby niedopatrzenie. Gdy już wyjaśnili sobie wszystko, przyszedł czas na nieco relaksu i krótką rozmowę o niczym. W tym czasie dokończyła swoje piciu, a jako że była już rozgrzana, dokończenie napoju okazało się niechcianym obowiązkiem.
Nie minęło wiele czasu, gdy Masashi wrócił z ciepłymi ubrankami o rozmiarze zbliżonym do Riki. Pochwalił się swoją zdolnością predykcji i wręczył jej do ubrania… ale te fatałaszki to mógł sobie darować! Rika nadymała puldaski niczym gromadzący jedzonko chomik. Myślała, że zaraz mu coś powie, ale… miał trochę racji. Będzie jej cieplej. Przyjęła je i nie zważając szczególnie na to, co na siebie zakłada, ubrała nowe ubranka na lekkie wdzianko, które miała na sobie. W ten sposób będzie jej jeszcze cieplej.
-Uwielbiam śnieg… miałam się wygrzewać na słońcu, a tu prędzej ulepię bałwana. – powiedziała z przekąsem na pożegnanie. Jeśli staruszek nie miał preferencji, postanowi wpierw odwiedzić Ayame Sakiego. Był najbliżej i rozsądne wydało się zacząć od niego.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 743
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 15
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Shins » 17 sty 2020, o 10:13

Misja rangi D dla Riki Kari Matsubari
5/15


"Nie, nie. Zwykła kurtuazyjna wizyta" - mężczyzn rozpoczął odpowiedź na Twoje pierwsze pytanie - "Spotykamy się w miarę regularnie, a teraz wypada moja kolej na zaproszenie, także powinni wiedzieć co i jak" - dokończył, a w odpowiedzi na kolejne z pytań powiedział - "Tak jak mówiłem, spotykamy się w miarę regularnie i zawsze o tej samej porze, więc wystarczy, że przekażesz zaproszenie na najbliższą sobotę, a resztę to już sami będą wiedzieli. Chociaż... w razie, jakby ich skleroza złapała to przypomnij, że zaczynamy o 17:00". Po tych słowach mężczyzna się zamyślił przez chwilę - "Wiesz co, w zasadzie to tych trzech to banda starych dziadów, jeden bardziej uparty od drugiego. Każdemu z nich powiedz, że do niego przychodzisz jako pierwszego, bo każdy się gotów obrazić, że był drugi - albo, co gorsza, trzeci. I uważaj co do nich mówisz i co ROBISZ, bo na pewno będą próbowali wybadać, czy aby na pewno są zapraszani jako pierwsi! Na pewno będą Cię uważnie obserwować i wypytywać, czy aby ich nie zwodzisz!" - ostrzegł podkreślając ważność tych słów potrząsając dłonią z wyciągniętym palcem wskazującym ku górze - "Hmpf... gdyby marudzili, że im coś nie pasuje, warto wspomnieć Ayame, że na obiad będzie sushi. Z kolei Tobayaki nie znosi ryb, więc jemu o tym nie wspominaj. Ale możesz mu powiedzieć, że czeka nas rewanż w shogi. Ale o Shogi nic nie mów Sakurze, nie znosi tej gry i gotów się obrazić i nie przyjść. Jemu możesz powiedzieć, że córka przysłała mi drogi alkohol z kontynentu. Wyborny wręcz. Tylko nie mów o tym Ayame, jest abstynentem!" - zarzucił Cię garścią porad na koniec.

Po tam zacnej odprawie ruszyłaś przed siebie ku Watarimono - stolicy państwa samurajów, w której znajdował się pierwszy z przyjaciół Twojego zleceniodawcy, któremu należy przekazać zaproszenie. A droga ta nie należała do prostych - kilkanaście minut po wyjściu z wioski zobaczyłaś śnieg. Potem trochę śniegu. No i jeszcze trochę śniegu na koniec. Gdzie się nie obróciłaś wszędzie leżały zaspy tego białego przekleństwa, a nawet na drodze miejscami potrafiły sięgać do kolan, a w takich momentach skutecznie wpadał Ci on do butów. Droga była dosyć długa - zwykłemu cywilowi zajmuje koło 4h, ale kunoichi taka jak Ty potrafiła znacząco skrócić ten czas, jednak i tak droga wymęczyła Cię potwornie.

Gdy doszłaś do celu okazało się, że w wiosce samurajów jest już znacznie lepiej - nadal wszędzie leżał śnieg, ale ulice były odśnieżane, więc puch nie sięgał wyżej niż obcasy butów, co znacznie ułatwiało przemieszczanie się po ulicach, jednak dalej byłaś mocno ośnieżona po trasie, jaką przybyłaś. Gdy dotarłaś do sklepu wielobranżowego i weszłaś do środka zauważyłaś tam młodego sprzedawcę za ladą, kilku klientów oraz starszego mężczyznę - na oko 60 letniego - który przechadzał się między klientami i od czasu do czasu pomagał im, jeśli potrzebowali jego pomocy - "W czym możemy Pani pomóc" - usłyszałaś głos młodego sprzedawcy, który podszedł do Ciebie z uśmiechem na ustach.

Zmiana tematu - ostatni post przed postem Riki



Legenda:
Stary mężczyzna, właściciel dojo
Młody sprzedawca w sklepie wielobranżowym
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 735
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Yinzin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość