Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Yinzin jest jedną z największych wysp znajdującą się na północ od Wietrznych Równin. Wyspa połączona jest mostem z znacznie mniejszą wyspą o nazwie Teiz. Surowy klimat Yinzin objawiający się częstymi opadami, a także burzami śnieżnymi sprawił, że wyspa stała się domem dla równie surowego ludu - samurajów. Yinzin jest dalekie od uczestnictwa w wielkiej polityce. Władze wyspy starają się zachować ją w pełnej neutralności. Kierowani zasadą honoru, a także siłą miecza, skupiają się przede wszystkim na własnym rozwoju. Gospodarka wioski skupiona jest w szczególności połowie ryb, hodowli kozic górskich, a także na uczestnictwie w polowaniach na wieloryby.

Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 6 sie 2018, o 17:35

Obrazek


W odległości około 4 godzin podróży od głównej osady samurajów, znajduje się położona nad morskim brzegiem osada - Kotetsu. W związku z bliskością morza, mieszkańcy zajmują się z polowaniem na wieloryby i inne morskie stworzenia, ale dużo ważniejszymi dla osady są złoża żelaza, tak potrzebnego do wykonywania wspaniałych mieczy. Z tego powodu, większość ludności zajmuje się pozyskiwaniem cennego materiału. W związku z tym, nie trudno natrafić tutaj na liczne piece do przetapiania rudy na jedną z najlepszych na świecie stali i wielu wykwalifikowanych mistrzów kowalstwa oraz płatnerstwa ma tu swoje warsztaty, do których licznie przybywają uczniowie trudnej sztuki wytwarzania broni.

Obrazek

Nie samym jednak żelazem i wielorybnictwem stoi osada Kotetsu, bowiem czym byłby nawet najlepszy miecz bez sprawnej ręki samuraja, która mogłaby go użyć?
Na skraju, otoczone niewielkim białym murkiem znajduje się należące do rodziny Mirumoto dojo. Nad prowadzącą do kompleksu treningowego bramą torii znajduje się symbol rodu Mirumoto, a po jej pokonaniu oczom przybysza rzucają się dwa budynki - jeden z nich to jednopiętrowy dom mieszkalny, drugi to dojo. Wokół sali treningowej biegnie zaopatrzona w daszek, wyłożony drewnem taras, a za nim niewielki ogród zen.
Niewątpliwie, kilkanaście lat temu musiało ono wyglądać wspaniale, jednakże stan muru i budynków zdradza, że ostatnio nie powodzi się rodzinie zbyt dobrze. Braki w dachówkach, zniszczone deski, to tylko pierwsze oznaki tego, że coś tutaj nie gra...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 7 sie 2018, o 08:51

Obrazek

Misja rang D dla Mitsuyo
Małe obowiązki
Post 7/?



Seppuku... nie było jedynie karą śmierci, tudzież aktem nienawiści wymierzonej w samego siebie. Był to ceremoniał pozwalający ocalić nie tylko swój, ale również rodzinny honor. Nie rzadko również stanowił jedyną deskę ratunku, by winy danego samuraja nie przechodziły na jego potomków i dzieci. Ten straszny gest stanowił również ostateczną manifestację władzy nad swoim życiem, pozwalał zakończyć je dokładnie tak, jak samemu się chciało.
Nie będziemy jednak rozpatrywać seppuku w koncepcji bushido, bowiem chociaż kodeks którym żyło Yinzin był powszechnie znany i niezmienny, to jednak jego interpretacja często należała do indywidualnej kwestii danego samuraja. Więc zamiast tego, skupimy się na opowieści, jak to dwie dzielne samuraj-ko połączyły siły, by dawne dojo do porządku i chwały przywrócić...

Podróż ze stolicy do osady Kotetsu zabrała naszym bohaterką ponad 4 godziny, a wszystko to za sprawą deszczu, który nie ułatwiał ani podróży, ani też rozmowy, tak więc dziewczęta wiele ze sobą nie porozmawiały. Po dotarciu do wioski, Kaoru zaprowadziła Mitsuyo krętymi ścieżkami aż przed swój dom, który już z daleka nie wyglądał specjalnie dobrze. Prowadząca do posiadłości rodzinnej brama wymagała wbicia przynajmniej kilku desek do w miejsce tych, które popękane ani nie zachęcały do wejścia, ani też nie zapewniały bezpieczeństwa. Po przekroczeniu bramy, obraz nie był szczególnie lepszy, w dachu dojo brakowało dachówek, sporo belek również prosiło o wymianę, generalnie obraz nędzy i rozpaczy. Jednakże, nie było aż tak tragicznie, obok dojo stało sporo świeżych desek, które czekały na przycięcie i zamocowanie w odpowiednim miejscu. Były dobrej jakości, pewnikiem sporo kosztowały, ale panienka Mirumoto nie zamierzała oszczędzać na swoim domu.
- Zapraszam do środka, Kuramoto-san. - Kaoru gestem zaprosiła nową koleżankę do części mieszkalnej domu, pozostawiwszy swoje geta przed wejściem. W środku panował półmrok, tak więc młoda samuraj-ko szybko zapaliła kilka lamp, by przezwyciężyć niezachęcającą szarówkę.
- Wiem, że nie wygląda to za dobrze... Herbaty? - zaproponowała, po czym udała się do części kuchennej, pozostawiając naszą bohaterkę w głównym pokoju. Co tam można było znaleźć? Generalnie, wszystko odpowiadało standardom, do jakich przywykła Mitsuyo - ogólna surowość i brak nadmiernego przepychu. Wszystkie meble zgromadzone wokół centralnego piecyka, który w takie dni powinien ogrzewać rodzinę... No właśnie, dlaczego nikogo tutaj nie było? Na jednej ze ścian, przy niewielkiej kamidama znajdowały się trzy obrazki. Dwa przedstawiały mężczyzn ubranych w kimona podobne do tego, jakie nosiła Kaoru, najpewniej byli to jej dziadek i ojciec. Wyglądali bardzo dostojnie, każdy z daisho przy boku, przy czym wyraźnie starszy z nich miał większą wewnętrzną siłę. Trzeci obrazek natomiast przedstawiał rodzinę - mężczyznę, kobietę oraz małą dziewczynkę trzymają shinai. Mitsuyo bez problemu rozpoznała w niej małą Kaoru. Przy Kamidama na specjalnym podwyższeniu leżał miecz i kadzidła.
- Już jestem, proszę. - rzekła Kaoru przynosząc herbatę, po czym zreflektowała się - Pewnie chcesz się przebrać w suche rzeczy! - po czym nie czekając na odpowiedź gościa szybko zniknęła w kolejnym pomieszczeniu, z którego wróciła z dwoma zestawami kimon - każde składało się z białego kosode, niebieskiego pasa kaku obi oraz czerwonej hakama.
- Mam nadzieję, że będą pasować na ciebie, to mój rozmiar. - generalnie, strój na pewno będzie pasował, rozmiarami obie dziewczyny były podobne.
- Miecze pozostaw proszę tutaj. - dodała Kaoru wskazując ścienny wieszak, na który odwiesiła swoją własną broń, po czym usiadła przy centralnym piecyku i zaczęła go rozpalać, by następnie pozbyć się mokrego stroju i ubrawszy świeże kimono ogrzać się przy miłym cieple racząc herbatą z nową towarzyszką...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 7 sie 2018, o 13:01

Dziewczyny wędrowały naprawdę długo, bo całe cztery godziny. Mitsuyo już w połowie drogi była zmęczona - jej ciało nie było przyzwyczajone do takich dystansów. Podczas samej trasy mało rozmawiały, bo nie było o czym. Nie przychodziły jej do głowy żadne tematy, które mogłaby poruszyć, a nie chciała się dodatkowo ośmieszyć przed nieznajomą. I jeszcze ten deszcz, który towarzyszył im przez cały dzień. Z dwojga złego, był lepszy od śniegu, ale mógłby w końcu przestać padać. Powoli miała go już dosyć. I raczej trudno było jej się dziwić.
W końcu udało im się dotrzeć do wioski Kotetsu i po następnych kilku minutach, stały przed domem Kaoru. Wyglądał na zaniedbany i niezbyt bezpieczny, ale powstrzymała się od uwag. Właścicielka na pewno zdawała sobie sprawę ze stanu budynku i to właśnie w jego odnowieniu poprosiła ją o pomoc. Zdjęła swoje geta razem z brunetką i weszła do części mieszkalnej.
- Jeśli to nie problem. Okropna ta pogoda i herbata dobrze mi zrobi - mruknęła, a kiedy Kaoru wyszła, rozejrzała się dokładniej. W samym pokoju nie było nic specjalnego - pomieszczenie jak pomieszczenie. Przebywała w wielu takich i nie robiło na niej większego wrażenia. Jej uwagę przykuły natomiast trzy obrazy wiszące na ścianie. A najbardziej trzeci, na którym prawdopodobnie była rodzina Kaoru. Ojciec, matka... ciekawe, co stało się z jej rodzicielką. Skoro jej tutaj nie było, to mogła tragicznie umrzeć, opuścić dom bądź zwyczajnie niedługo wrócić. Jednak to nie był jej interes i nie powinna się w to zagłębiać.
Kiedy tak rozmyślała, czarnowłosa wróciła z herbatą i suchym ubraniem które przyjęła z uśmiechem wdzięczności. Dzięki parasolce nie przemokła jakoś specjalnie, ale nowe odzienie z pewnością jej się przyda. Zgodnie z poleceniem, odwiesiła miecz, jej największą dumę, na wieszaku i przebrała się. Ubrania dobrze na niej leżały, bo były mniej więcej tych samych rozmiarów. To dobrze. Odświeżona zasiadła przy kominku i spojrzała na czarnowłosą.
- Więc, jak mogę ci się przydać, Kaoru? Zrobię wszystko o co tylko poprosisz - jak się nad tym głębiej zastanowiła, to chyba powinna była mówić do niej z jakimś przydomkiem. Ale skoro już zaczęła w ten sposób, to nie będzie tego zmieniać, bo nie wydawało jej się, by dziewczyna miała coś przeciwko temu.
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 7 sie 2018, o 13:46

Obrazek

Misja rang D dla Mitsuyo
Małe obowiązki
Post 9/?



Świeżo zaparzona herbata, suche ubrania i ciepło bijące od "paleniska" skutecznie ogrzały nasze bohaterki i dodały im sił oraz energii do działania. Warto nadmienić, że herbata nie było jedną z tych tanich i ogólnie dostępnym, ten susz zdecydowanie należał do trunków z wyższej półki i co tu dużo kryć, Kaoru umiała go zaparzyć. Co prawda, pominęła wszelkie elementy związane z ceremonią herbacianą, nie było to ani czas, ani miejsce do tego, ale nie popełniła żadnego z błędów (takich jak np., zalanie liści wrzątkiem).
Kiedy Mitsuyo zwróciła się do naszej bohaterki po imieniu, Kaoru nieco się zmieszała - było to przejście na dość osobistą relację, ale... nie obraźliwe. Szlachcianka spojrzała ciepło na dziewczynę, która podkreśliła, że dopiero od niedawna jest samuraj-ko, więc nie musi znać wszystkich starych obyczajów. Poza tym... to miłe w końcu przejść z kimś na bliższą relacje.
- Sądzę, że możemy zaczynać. - rzekła niespiesznie wstając, po czym podeszła do przesuwnych drzwi które uchyliła i wyjrzała by ocenić sytuację na zewnątrz.
- Na razie jeszcze pada, ale nieco mniej więc sadze, że ruszymy do dojo i popracujemy w środku. Dajmy z siebie wszystko, Mitsuyo-san! - zwróciła się ponownie do nowej asystentki, po czym sprawnym ruchem zawiązała sobie sznureczek za plecami, który następnie puściła wzdłuż rękawów - wszystko po to, by długie rękawy kimona nie przeszkadzały jej w sprzątaniu (patrz gif ;) ). Zrobiła to nadzwyczaj sprawnie, ale trudno się dziwić córce wojownika - był to bowiem też sposób wiązania sobie rękawów przed walką...
Kilka kroków wzdłuż korytarza i obie wojowniczki znalazły się przed drzwiami dojo. Kaoru ukłoniła się na wejściu, po czym przekroczyła próg, za którym czekała je praca. Większość drewnianej podłogi wymagała wymiany desek, na szczęście dla naszych bohaterek, te były już przygotowane i czekały. Podobnie maty tatami, zrolowane stały z boku.
- Musimy zacząć od wymiany podłogi, ale pierw, pozbierać musimy całą broń... - zaczęła Kaoru, rozglądając się po rozwieszonej po ścianach broni. Były tutaj treningowe wersje wszelkiego oręża, jaki można by sobie zażyczyć, od bokkenów, poprzez shinai'e, krótkie miecze i kije oraz atrapy włóczni - generalnie, wszystkie sztuki walki znane samurajom dałoby się tutaj uprawiać. Na przeciwległej do wejścia ścianie, znajdował się ołtarzyk kamiza - skądający się ze starego czarnego bokena, obtoczonego przez rzeki kamienia oraz pergaminu z myślą "Miecze nie służą do przebijania serc".
No, tak czy inaczej - pora brać się do roboty!
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 8 sie 2018, o 11:28

Herbata była smaczna i dziewczyna wyczuwała, że jest lepszej jakości, niż ta, którą miała zwyczaj popijać od czasu do czasu. Powoli opróżniała zawartość miseczki, rozkoszując się aromatem. Jak przyjemnie było napić się czegoś ciepłego po długiej wędrówce i posiedzieć przy ciepełku! Niemniej jednak, wszystko co dobre, szybko się kończy i po wypiciu trunku, przyszedł czas na wywiązanie się z obietnicy. Wstała, lekko się przy tym ociągając i ruszyła za Kaoru w stronę Dojo.
Pokłoniła się i weszła do środka. Na pierwszy rzut oka, nie było tutaj zbyt wiele roboty, istniała spora szansa, że uwiną się ze wszystkim do końca dnia.
- W porządku, zatem zaczynajmy! - oznajmiła i zaczęła zbierać broń ze ściany. Tego było mnóstwo, nie spotkała się jeszcze z taką różnorodnością przedmiotów do walki. Niektóre rzeczy widziała po raz pierwszy w jej życiu, więc była to dobra okazja, aby się wszystkim przypatrzeć. Po kilku minutach mały stosik w rogu dojo, gdzie dziewczyna odkładała wszystko co znalazła, robił się coraz większy, aż w końcu na ścianie nie pozostał ani jeden przedmiot. Oczywiście pozostawiła ołtarzyk na swoim miejscu, w niczym nie przeszkadzał. "Miecze nie służą do przebijania serc" - piękne słowa. Zatrzymała się przy nim na chwilę i spojrzała z zadowoleniem.
Potem przyszedł czas na wymianę podłogi. Różowowłosa wyciągała deski, uważając na drzazgi i inne paskudztwa, a na ich miejsca wkładała zupełnie nowe. Pierwszy raz robiła coś takiego, ale nie było to szczególnie trudne czy skomplikowane. Może nie bawiła się przy tym jakoś świetnie, ale nie było źle. Cieszyła się, że może pomóc.
- Jakie jest twoje hobby, Kaoru? Ja kiedyś lubiłam czytać, ale teraz chyba po prostu ćwiczyć. - zagadała po jakimś czasie. Czas upłynie szybciej, gdy ze sobą po prostu porozmawiają, a ta głucha cisza zaczęła być uciążliwa.
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 8 sie 2018, o 14:01

Obrazek

Misja rang D dla Mitsuyo
Małe obowiązki
Post 11/?



Kiedy treningowa broń została zabezpieczona, kolejne deski mogły trafiać na miejsce tych, które wymienić należało. Mitsuyo bardzo szybko zauważyła, że liczba tych, jakie musiały wymienić była całkiem wysoka, ach strach pomyśleć ile to mogło kosztować. Niejako podpowiedzią mógł być stan desek, jakimi łatały powstałe dziury - zdecydowanie trudno było uniknąć spotkania z jakąś drzazgą, przez co praca wymagała więcej skupienia i zwyczajnie szła dłużej, no ale nie liczy się jak szybko coś się zrobi, lecz jak dokładnie.
Szczególnie ciekawe były deski znajdujące się w prawym rogu dojo. Niezwykle wyraźne były na nich "rysy" które przypominały ślady pozostawiane przez sanie na śniegu - dwa równoległe tory. Z jakiegoś powodu tych konkretnych desek Kaoru ruszać nie zamierzała. Odpowiedź dlaczego przyszła szybko.
- Tutaj mój dziadek ćwiczył iaido - rzekła, po czym przerwała pracę i udała się stronę "kolein". Usiadła na podłodze w seiza, po czym nabrała wdechu, mrużąc oczy. Kiedy je otworzyła, jej dłonie powędrowały do lewego boku, obejmując "niewidzialny miecz". Sama Kaoru uniosła się do góry, po czym wysunęła prawą nogę do przodu, podpierając się na stopie lewej, z jednoczesnym szerokim zamachem prawą ręką i cofnięciem lewej w tył - to nie mogło być nic innego jak wykonanie techniki iaido bez miecza. W czasie sięgania po tą technikę, nogi dziewczyny stworzyły w kolanach kąt prosty, a sama ona nieznacznie przesunęła się do przodu, by następnie zadać drugie cięcie znad głowy. Nie trudno sobie wyobrazić, że wielotysięcznie powtórzona sekwencja mogła doprowadzić do "wygryzienia" w deskach śladów.
- Mój dziadek był bardzo silnym szermierzem. Zawsze się zastanawiałem, ile lat zajęło mu zostawienie tych śladów... dodała z nutą nostalgii, po czym wstała i na chwilę podeszłą do jednej ze ścian dojo, która okazała się być szafką. Wyjęła z niej niecodzienne, dwa drewnianeprzyrządy, który początkowo mógł być wzięty za broń, ale zdecydowanie nią nie był.
- To hebel, dość dobre narzędzie. Musimy wyrównać wszystkie deski, jakie położyłyśmy, zanim rozciągniemy mate tatami. Używałaś kiedyś takiego? - zakończyła pytaniem, po czym jeśli będzie trzeba, zademonstruje dziewczynie metodę korzystania z narzędzia. Będzie to polegało na przyciskaniu hebla do desek i przesuwaniu go po nich, celem zredukowania powierzchni kanciastych i wyrównaniu podłogi. Warto zauważyć, że hebla nie używa się poprzez pociągnie wzdłuż deski, lecz trzyma się go pod pewnym kątem, powiedzmy 45 stopni względem płaszczyzny. Zapowiadała się ciężka praca i sporo wiórów zostanie...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 8 sie 2018, o 17:13

Jej uwadze nie umknęło to, że tamta nie odpowiedziała na jej pytanie. Może go nie dosłyszała, a może w tamtym momencie nie chciała rozmawiać. Pewnie przyjdzie czas i na takie rozmowy. A teraz bardziej skupi się na zadaniu, które sama sobie wybłagała.
Kiedy chciała przejść do wymiany desek, znajdujących się w prawym rogu dojo, została powstrzymana przez koleżankę. Zdziwiła się, ale pokiwała głową i zajęła się pozostałymi. Sama zagadka szybko się wyjaśniła - twórcą dziwnych rys był dziadek dziewczyny. Mężczyzna musiał ćwiczyć naprawdę długo i zaciekle, stwarzając takie ślady. To zrozumiałe, że młoda Mirumoto nie chciała ich usuwać. W końcu to była jedna z pamiątek po zmarłym i Mitsuyo to uszanowała.
Iaido... słyszała trochę o tej technice. Sensei prezentował ją na szkoleniu, ale nigdy jej tego nie nauczył. Wyglądała na bardzo skuteczną i miała zamiar się jej nauczyć, jak tylko lekko podszlifuje swoje zdolności. Kto wie, nawet od Kaoru, jeśli jeszcze kiedyś się spotkają.
- Pierwszy raz widzę to na oczy - powiedziała zgodnie z prawdą, kiedy dziewczyna zapytała ją o hebel. Na spokojnie wysłuchała instrukcji. Nie brzmiała zbytnio skomplikowanie i nie powinna mieć żadnych problemów.
Przyjęła narzędzie i rozpoczęła wygładzanie desek. Było to lekko męczące zajęcie, ale satysfakcjonujące, bo z każdą minutą pomieszczenie wyglądało coraz lepiej. Ostrożnie używała przedmiotu, aby go przypadkowo nie zniszczyć. Nie odezwała się ani słowem, bo nie czuła takiej potrzeby, a praca w ciszy nie była niczym złym. Tak ją to pochłonęło, że nie zauważyła, że powoli zbliżała się już do końca.
Ostatnio edytowano 9 sie 2018, o 17:43 przez Mitsuyo, łącznie edytowano 1 raz
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 9 sie 2018, o 10:02

Obrazek

Misja rang D dla Mitsuyo
Małe obowiązki
Post 13/?



- Nie musisz się z nim obchodzić tak delikatnie. Nawet wymagane, by użyć nieco siły. - rzekła Kaoru, widząc że Mitsuyo dość ostrożnie pracuje za pomocą hebla. Jak przystało na dobrą instruktorkę, w tym przypadku nie kenjutsu, a stolarki, z odpowiednim nakładem siły zademonstrowała, w jaki sposób prawidłowo operować strugiem. Nie ma to tamto, wymagało to siły, bowiem ściąganie pozostałych po piłowaniu bruzd niestety jest ciężką, typowo męską robotą. Na szczęście, nasze bohaterki starały się nie tylko dorównać, ale i przewyższyć mężczyzn więc dawały z siebie wszystko, co było widać tak w rosnącej ilości wiórów (które trzeba było usuwać ze struga, w ogóle nawiasem mówiąc, cudowne narzędzie), ale i pocie na czole...
Trudno powiedzieć, ile w pełni zajęła im praca, ale raczej żadna z nich już nie czuła swoich dłoni, a i oddechy miały przyspieszone. Swoją drogą, to sympatycznie nieco się rozgrzać w tym chłodnym klimacie. Panna Mirumoto nawet otworzyła rozsuwane drzwi dojo prowadzące na ogródek, o by wpuścić do środka nieco świeżego powietrza. Dodatkowo, obie bohaterki odkryły, że deszcz przestał padać i nawet wyszło słońce - to dość optymistyczny znak w ten parszywy, aczkolwiek owocny dzień.
Nie ma co jednak siadać na laurach, robota jeszcze nie skończona! Ilość zeskrobanego drewna była dość ogromna i całym dojo aż unosiła się mgiełka od kurzu, więc logicznym było, że trzeba i to ogarnąć. Kaoru na chwilę opuściła dojo, by wrócić do niego z dwoma płóciennymi workami, dwiema miotłami, wiadrem i dwiema szmatami - generalnie, wyglądała jak mistrzyni prowadzenia domu, a nie wojowniczka, chociaż na swój sposób szykowała się wojnę.
- Dobrze, pierw musimy zamieść wszystkie wióry. Większe do worków, posłużą jako rozpałka. Potem mniejsze, już wymieciemy na świeże powietrze. - zadecydowała Kaoru, po czym wręczyła naszej bohaterce "broń". Do pracy!
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 9 sie 2018, o 19:08

Och, więc powinna przyłożyć więcej siły? Tyle nie wystarczyło? Cóż, pokiwała głową ze zrozumieniem i dalszą część wykonywała już zgodnie z wskazówkami dziewczyny. Było ciężej, ale przynajmniej miała pewność, że dobrze wykonuje swoje zadanie. Jedna, dwie, trzy... pięć, dziesięć... tego było sporo. Co chwilę ocierała pot z czoła, ale nie zamierzała się poddawać.
Kiedy skończyły już wygładzać deski, Mitsuyo odetchnęła z ulgą. Nie miała pojęcia, która mogła być godzina, ale najgorszą część zadania miała już za sobą. Kaoru otworzyła drzwi, przez co w pomieszczeniu zrobiło się chłodniej. Przyjemne uczucie. Na dodatek przestało padać, więc istniała spora szansa, że różowowłosa będzie opuszczać Dojo bez konieczności trzymania parasolki przez parę godzin. To dobrze, bo ostatnio zdrętwiała jej ręka i nie było to przyjemne.
W międzyczasie młoda Mirumoto przyniosła wszystkie narzędzia potrzebne do wysprzątania pomieszczenia, dziewczyna zdążyła już lekko odetchnąć. Przyjęła wszystko co potrzebne i zaczęła zbierać największe wióry. Wkładała je do worka, by w przyszłości posłużyły za rozpałkę, a jak skończyła, zajęła się mniejszymi fragmentami, które zamiotła na zewnątrz. Obie te czynności zajęły jej o wiele mniej czasu niż poprzednia, dzięki czemu mogła odpocząć od potu. Spojrzała na dwie szmaty i wiadro. Chyba nadszedł czas na ostatni etap. Przynajmniej w samym pomieszczeniu. A potem? Potem się zobaczy.
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 10 sie 2018, o 10:16

Obrazek

Misja rang D dla Mitsuyo
Małe obowiązki
Post 15/?



Małymi krokami do celu, tak? Jest to całkiem dobra dewiza, ale powiedzmy sobie szczerze, nasze bohaterki wcale nie stawiały małych kroczków, było dokładnie przeciwnie! Praca im dosłownie wrzała w dłoniach, kiedy kolejne wióry trafiały do worków, lub też zostawały wymiecione na tzw. świeże powietrze. Oczywiście, praca we wszechobecnym kurzu nie obeszła się bez wpływu na dzielne wojowniczki, których ręce i twarze coraz bardziej nabierały szarego odcienia, no cóż, będzie się trzeba porządnie wymyć, zanim się opuści dojo.
Zdecydowanie po stronie czynników motywujących, do wykrzesania z siebie jeszcze nieco energii i ochoty do pracy były widoczne efekty dotychczasowych działań. Z wymienionymi i przeszlifowanymi deskami, podłoga prezentowała się bardzo zachęcająco do praktyki sztuk walki, a to na pewno wpłynie pomyślnie na plany przywrócenia temu miejscu jego dawnej chwały.
Kaoru, która chciała mieć pewność, że wszystko będzie idealnie, zdjęła na chwile swoje tabi i bosymi stopami zaczęła przechodzić się po dojo, szczególnie krytycznie spoglądając na wszelkie nowe elementy podłogi, ale i te stare również przejrzała uważnie. Wszystko musiało być jak pod zwyczajowym sznurem - totalny clear na okręcie, pełna gotowość i sto procent skuteczności. Nie był to jedynie jej pedantyzm czy nadmierna ambicja, ale również szacunek do pracy swojej i towarzyszki. Zdecydowanie głupio byłoby poświęcić te kilka godzin na zrobienie fuszer, po której będzie się można tylko wstydzić, jeśli ktoś znajdzie niedoróbkę. Z tego powodu, w jeszcze kilku miejscach trzeba było popracować wspomnianym już heblem, ale to Kaoru zrobiła sama. Pozbierała również wióry, które się pojawiły, po czym otarła czoło i zwróciła się do Mitsuyo.
- No, to teraz już tylko wyczyszczenie desek i możemy rozwijać maty. - jak zarządziła pani kierownik, tak czynić zaczęła. Namoczyła więc ścierkę w jednym w wiatr z wodą, po czym rozłożyła ją wzdłuż na podłodze, samemu przejmując pozycję podobną do oczekującego w bloku startowym sprintera...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 10 sie 2018, o 21:44

Wióry zostały zamiecione, a Kaoru nanosiła ostatnie poprawki. W tym czasie Mitsuyo przyglądała się, bo nic innego nie mogła zrobić. Może nie wykonała perfekcyjnej roboty, ale na pewnie odciążyła koleżankę. Cieszyła się, że zaproponowała swoją pomoc. Zwłaszcza, że efekty były widoczne gołym okiem. Z każdą minutą Dojo wyglądało coraz lepiej i dziewczyny już niewiele dzieliło do końca. Prawdę mówiąc, różowowłosa myślami była już w Watarimono. Wyobrażała sobie jak bierze odświeżającą kąpiel i zasypia pod ciepłym okryciem. Starała się stłumić ziewnięcie, ale po jakimś czasie się poddała.
Chwilę później czarnowłosa pokazała na czym będzie polegać ich kolejne zadanie. Nie trudno było się tego domyślić - wiadra z wodą nie stały tam przecież dla ozdoby. Kuramoto namoczyła ścierkę, przykucnęła i szorowała podłogę. Każdej desce poświęciła trochę czasu. Wszystko musiało być idealne, ale też nie mogła się ociągać. Miała problem z prędkością, bo gdy zaczęła się spieszyć, jakość spadała. Zwolniła trochę, przez co koniec lekko się opóźnił, ale w końcu jej się udało! Jej i Kaoru oczywiście! Odczekała chwilę aż wyschną deski i podeszła do zwiniętych mat. Poczekała na pozwolenie od właścicielki i - jeżeli je dostała - rozwijała maty i kładła je na miejsce desek.
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 11 sie 2018, o 14:20

[quote="Kakita Asagi"]Obrazek

Misja rang D dla Mitsuyo
Małe obowiązki
Post 17/15



Po umyciu podłogi, które wymagało wykrzesania z siebie całkiem sporo dodatkowej siły (a wierz mi, miałem już przyjemność nie raz w ten sposób dojo czyścić), nasze bohaterki zabrały się za rozkładanie mat tatami. Mitsuyo grzecznie wykonywała polecenia Kaoru w kwestii jak najlepiej rozłożyć maty - jak się bowiem miało okazać, miejsce treningów jej dziadka miało zostać nie przykryte - jako symbol silnego kenshi który tutaj kiedyś ćwiczył.
Kiedy ostatnia mata została rozwinięta, Kaoru wyprostowała zbolałe plecy i przetarłszy dłonią pot z czoła westchnęła spoglądają na ich wspólne dzieło. Trzeba sobie jasno powiedzieć, dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty - chociaż niewątpliwie dojo będzie potrzebowało jeszcze wiele napraw w przyszłości, szczególnie elementów zewnętrznych, to niewątpliwie w środku można już ćwiczyć. Co prawda, pozostawał jeszcze kwestie porozwieszania na powrót broni treningowej, ale nie ma co obciążać nadmiarem atrakcji naszej młodej bohaterki.
- Jest pięknie. - rzekła Kaoru, po czym coś sobie uświadomiła i na chwilkę wyszła z dojo, po czym wróciła z niewielkim zawiniątkiem.
- Dziękuje ci za pomoc, Mitsuyo-san. Przyjmij proszę tę niewielką zapłatę, niestety, na razie więcej nie mam... - rzekła z lekkim ukłonem po czym wręczyła zawiniątko naszej bohaterce. Deszcz na zewnątrz już w pełni przestał padać, a na niebie słońce powoli szykowało się do snu. Tak czy siak, należało jakoś wyprawić naszą bohaterkę do domu, tak więc w dodatkowym woreczku znalazło się kilka mochi, co by nasza bohaterka nie umarła w drodze do domu z głodu.
- Odwiedź mnie proszę jeszcze kiedyś. Bezpiecznej drogi!
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 11 sie 2018, o 16:09

Po wielu godzinach ciężkiej pracy, dziewczyny w końcu skończyły! Oczywiście Mitsuyo nie mogła pozostawić Kaoru z samą końcówką i spytała jej się, czy aby na pewno nie pomóc jej przy odwieszaniu broni. Nie zajęłoby jej to dużo czasu, a wyszłaby z większą satysfakcją. Uczuciem, że zrobiłaby coś od samego początku do końca. Jeśli dziewczyna się zgodziła, to wspólnie skończyły. Jeśli jednak uparła się, chcąc zrobić to już sama, nie protestowała.
- Dziękuje. Nie przejmuj się, dla mnie to aż nadto - powiedziała, kiedy koleżanka wręczyła jej zawiniątko. Nie wiedziała ile tam może być, ale wszystko było dobre. Przyszła tutaj dla zwykłej pomocy i nie oczekiwała niczego w zamian. Uśmiechnęła się jednak w stronę młodej Mirumoto i przyjęła paczkę. Było jej bardzo miło. O, dostała jeszcze mochi. Na pewno przydadzą się na wielogodzinną podróż.
- No to do zobaczenia, Kaoru! Miło było i na pewno do ciebie wpadnę. Dobrze się zaopiekuj tym Dojo! - pomachała jej i poszła w swoją stronę. Z każdym krokiem sylwetka dziewczyny wydawała się coraz mniejsza, aż w końcu całkowicie zniknęła z jej pola widzenia. Kiedyś na pewno się jeszcze spotkają. Możliwe, że będą wtedy zupełnie innymi kobietami. Silniejszymi.

z/t
Mitsuyo
 

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 29 sie 2018, o 19:19

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 5/?



Doświadczona poprzednią podróżą Mitsuyo, postanowiła pierw zjeść jakiś posiłek, bowiem świadoma była drogi, jaka na nią czeka. Cóż, jak jednak wynikało z treści wiadomości, jaką otrzymała, najpewniej zostanie w dojo panny Mirumoto na noc, a może i nawet dwie, a jak wiadomo, gości się karmi oraz poi, więc raczej nie będzie przymierać głodem.
Wspomnienie poprzedniej podróży w deszczu istotnie przywoływać mogło ciarki na plecach, ale tym razem Yinzin okazało się niezwykle chętne do współpracy, jakby przygotowywało się do wspomnianego wydarzenia. Leniwie płynące po niebie chmury nie tylko nie zwiastowały deszczu, ale również zapowiadało się, że ten stan utrzyma się przez jakiś czas. Oczywiście, nie oznaczało to, że trakt był suchy, co to, to nie. Ilość błota wystarczyła, by uznać podróż za uciążliwą i nie zapominać, dlaczego wymyślono takie obuwie jak chociażby geta. W zasadzie, podróż pozwalała też zastanowić się młodej wojowniczce, dlaczego dumny lud samurajów, obrał sobie za ojczyznę tak niegościnny region świata. Czy chodziło o to, by w surowych warunkach szlifować niezłomne dusze i ciała szermierzy, a może o odcięcie się do brudu i zła świata? Cóż, zdecydowanie było to zagadnienie, jakie mogła rozważać Mitsuyo w czasie swojej podróży, ale równie dobrze mogła kontemplować mijany krajobraz...

Przekroczywszy bramy osady, Mitsuyo bez trudu odnalazła drogę do dojo Mirumoto, które już na wstępie wyglądało inaczej niż je zapamiętała. Wszelkie ubytki w głównej bramie i murze zostały naprawione, ścieżki wyrównane, a deski które dawniej składowane były w ogrodzie gdzieś zniknęły, najpewniej stając się elementami konstrukcyjnymi kompleksu szkoleniowego. Tak, teraz szkoła wyglądała zachęcająco, chociaż niewątpliwie, kosztowało to Kaoru całkiem sporo wysiłku i jeszcze więcej pieniędzy. Strach pomyśleć, czy musiała uciec się do jakichś pożyczek, czy bogowie uchronią, podejrzanych działań. Na razie jednak nie popadajmy w nadmierną paranoję i przyjrzymy się dojo jeszcze bliżej, a szczególnie uchylonej ściance, prowadzącej do ogrodu, przez którą Mitsuyo mogła zajrzeć do środka, a tam...
W środku sali znajdowały się dwie osoby, jedną była Kaoru, ubrana w białą hakama i keikogi, w dłoniach dzierżąca drewnianą, treningową naginata, którą kręciła w powietrzu groźne młynki. Drugą był niewysoki, może 12-letni chłopiec ubrany w herbaciane kimono z brazową hakama. Młodzik miał rozpuszczone włosy, w dłoniach dzierżył drewniany miecz i wyraźnie był zaniepokojony całą sytuacją, chociaż... celował bronią w swoją instruktorkę.
- Musisz kontrolować linię centralną, zawsze! - poinstruowała go Kaoru, po czym kiedy jej uczeń skinął głową na znak że rozumie, wybiła się do przodu zataczając szeroki łuk swoją bronią, której "ostrze" spadało pod kątem na jego prawe ramie. Młodzik wycofał się o krok i zablokował ostrzem bokkena cios, ale widać było, że nie było to puknięcie. Chłopaczek cofnął się o dwa kroki, ale nie poddawał. Kaoru nie zamierzała dać mu odpoczynku, wycofała broń, zmieniła uchwyt i zadała cios na nogę, który również został sparowany, więc cofneła broń do kolejnego natarcia.
- Nie możesz się tylko cofać. Do przodu! - rozkazała gniewnie, mierząc w niego bronią.
- Hai, Sensei! KYAAA! - chłopaczek uniósł miecz wysoko nad głowę i ruszył prosto przed siebie, z bojowym krzykiem...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1036
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 30 sie 2018, o 18:31

Sama podróż nie była aż tak przyjemna, jak zakładała, przez błoto, które zdążyło się uzbierać po wcześniejszych deszczach. Mimo tego, przynajmniej nie padało i ręka nie zdrętwiała jej od mozolnego trzymania parasolki. Tyle dobrego. Podczas spaceru właściwie nie myślała o niczym specjalnym. Ciekawiło ją, jak będzie wyglądać to całe zadanie i czy na pewno sobie z nim poradzi. Nie brzmiało to zbytnio skomplikowanie, po prostu trochę pomóc przy turnieju. Powinno pójść gładko, ale zawsze zostawało jakieś "ale". Na poprzedniej misji zdążyła się już nauczyć, by nie lekceważyć zagrożeń. "Co będzie to będzie" - tą myślą zakończyła swój "wywód". Pod koniec trasy, zastanowiła się jeszcze, co słychać o Kaoru. Widziała ją niedawno, ale przez ten czas mogło się sporo zmienić. Trochę się stęskniła, szczerze mówiąc.
Bez problemu dotarła na miejsce po kilku godzinach wędrówki. Była zaskoczona, że dojo uległo tak wielkiej zmianie. Było zupełnie odnowione nie tylko wewnątrz (przy czym przecież pomagała), a też na zewnątrz. Całość prezentowała się naprawdę zachęcająco. W porównaniu do tego co było wcześniej, teraz wyglądało to bardzo dopracowanie. Dziewczyna musiała spędzić przy tym naprawdę wiele czasu! Jakby tylko ją poprosiła, mogłaby pomóc i przy tym... no, ale skora uwinęła się z tym sama, to Mitsuyo nie będzie narzekać. Gdyby różowowłosa nie skończyła już szkolenia, mogłaby się zapisać do takiej szkoły.
Zajrzała do ogrodu, gdzie zobaczyła dwójkę ciężko trenujących ludzi. Gdy przyjrzała się dokładniej, jedną z nich była jej znajoma zleceniodawczyni, a drugą jakiś chłopiec. Z tej perspektywy, Kaoru wyglądała na naprawdę surowego instruktora i nawet na chwilę nie dała odpocząć uczniowi. To dobra cecha. Dzięki temu, na pewno dobrze go wyszkoli. Do tego jej ruchy robiły wrażenie nawet na kimś takim jak Mitsuyo.
- Hej, Kaoru, miło cię znowu zobaczyć! - przywitała się po dłuższym czasie przyglądania się, jak sobie radzą. - Wybacz to poglądanie, ale nie chciałam wam przeszkadzać. Cóż, już jestem - przywołała na twarz serdeczny uśmiech.
Mitsuyo
 

Następna strona

Powrót do Yinzin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość