Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Yinzin jest jedną z największych wysp znajdującą się na północ od Wietrznych Równin. Wyspa połączona jest mostem z znacznie mniejszą wyspą o nazwie Teiz. Surowy klimat Yinzin objawiający się częstymi opadami, a także burzami śnieżnymi sprawił, że wyspa stała się domem dla równie surowego ludu - samurajów. Yinzin jest dalekie od uczestnictwa w wielkiej polityce. Władze wyspy starają się zachować ją w pełnej neutralności. Kierowani zasadą honoru, a także siłą miecza, skupiają się przede wszystkim na własnym rozwoju. Gospodarka wioski skupiona jest w szczególności połowie ryb, hodowli kozic górskich, a także na uczestnictwie w polowaniach na wieloryby.

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 31 sie 2018, o 10:55

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 7/?



W momencie, w którym młodzik natarł na swoją sensei, pojawiła się Mitsuyo i nie uszło to uwadze Kaoru. Instruktorka posłała jej pogodne spojrzenie trwające ułamek sekundy, po czym wróciła do "walki", którą teraz należało szybko zakończyć. Czas wydawał się płynąć wolniej, kiedy Mirumoto zakręcił kolejnego młyńca swoją naginata i kiedy drewniany miecz chłopca zbliżył się do zadania jej ciosu, broń wojowniczki wybiła mu go z dłoni. Jednocześnie z kontratakiem, Kaoru zeszła lekko z linii jego szarży, jednakże pozostawiła stopę tak, by stracił równowagę, dodatkowo uderzając go w plecy drugim końcem glewii, w efekcie czego, młodzik stracił równowagę i przetoczył się po podłodze dojo.
- Nie pokazuj dwa razy tego samego ruchu. Nigdy. - rzekła poważnym tonem Kaoru, na co chłopak nieco pociągnął nosem, który przetarł rękawem kimona i usiadł przed nią w seiza. Widać było, że ma charakter i nie rozpłacze się tylko dlatego, że przeżył bliskie spotkanie z podłogą, najpewniej, nie pierwszy i nie ostatni raz.
- Hai, sensei! - odpowiedział czekając na dalsze instrukcje swojej sensei, zupełnie nie zdając sobie sprawy z obecności Mitsuyo do momentu, kiedy ta się odezwała. Chłopak przeniósł pytające spojrzenie w jej stronę, nie wiedząc jak postąpić i ile z jego porażki widziała.
- Witaj Mitsuyo-san, bardzo się cieszę, że przybyłaś. Bardzo przepraszam, że ściągnęłam cię tak nagle. - zaczęła pogodnie, chociaż z wyraźnymi przeprosinami w głosie Kaoru, po czym zwróciła się do swojego ucznia. - Yahiko, poznaj pannę Kuramoto. Pomogła mi w naprawie dojo.
- To... zaszczyt poznać. Jestem Yahiko. - przedstawił się z niskim ukłonem młodzik, po czym wycofał się rakiem i zabrał bez słowa za sprzątanie sali treningowej, niejako pozostawiając obie samuraj-ko same.

- Yahiko to dobry chłopak, brak mu talentu, ale nadrabia uporem. Mam nadzieję, że nie zmieni swojego podejścia... - rzekła Kaoru jakby do siebie, po czym zreflektowawszy się w sytuacji, zaprosiła gestem starą znajomą do środka.
-Czy chcesz się czegoś napić, a może zjeść? Opowiedz proszę, co dobrego u ciebie słychać, a ja przygotuję herbatę - zaproponowała Koaru, po czym zaprowadziła Mitsuyo do dobrze jej już znanego pomieszczenia, gdzie miała za chwilę wrócić z obiecaną herbatą. Przechodząc przez salę treningową, którą dzielnie czyścić Yahiko, nasza bohaterka mogła zauważyć, że na tabliczkach wymieniających członków dojo znajduje się jego imię, ale na razie nikogo poza tym, ale hej, muszą być jakieś początki, prawda?

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 31 sie 2018, o 19:57

Mitsuyo przez dalszą część treningu się już nie odezwała i w ciszy obserwowała ruchy dwójki. Jak na swój wiek, chłopak nie radził sobie wcale tak źle i za te kilka lat na pewno wyrośnie na dobrego wojownika. Nie było przecież osoby, która od samego początku stałaby się mistrzem. Najważniejszym było nie zniechęcać się. W końcu każdy jakoś zaczynał, a porażki nie były powodem do wstydu. Dużym plusem było to, że zaczął wcześnie. W tym wieku najłatwiej było to wszystko przyswoić.
- To żaden problem - odparła bez wahania. - Dla mnie to również zaszczyt, Yahiko. Miło cię poznać - zwróciła się w jego kierunku, starając się wyglądać jak najbardziej sympatycznie. Oczywiście uprzednio mu się kłaniając. Samuraj jak samuraj, wypada okazać szacunek, niezależnie od płci czy wieku. Jeśli dziewczyna nie zapominała o tym obowiązku, to starała się go wykonywać.
- Cóż, wystarczy herbata. Niedawno jadłam. U mnie nic ciekawego, parę dni temu pomagałam przy odnowie kolejnego Dojo. To dobrze, że ludzie chcą wskrzeszać takie szkoły. Im ich więcej, tym więcej wytrenowanych jednostek i mniej ofiar na wojnie. - powiedziała w czasie, gdy szły do znanego jej już pokoju. Po drodze życzyła Yahiko powodzenia w sprzątaniu. Jedna osoba na całe pomieszczenie oznaczała sporo poświęconego czasu. Trochę mu współczuła, szczerze mówiąc.
- To raczej ty mi powiedz co u ciebie. Sporo się tutaj zmieniło, a uczeń to już pierwszy krok do sukcesu! - rzekła energicznie.
- Chociaż przyznam, że nieźle mnie zaskoczyłaś tym, że tak łatwo mnie znalazłaś. Więc, kim jest ten cały Nobuharu? Bo wiesz, nazwał ciebie Sensei'em - uśmiechnęła się z zaciekawieniem. Była bardzo ciekawa odpowiedzi zleceniodawczyni, choć przede wszystkim chciała dowiedzieć się czegoś więcej o jej zleceniu i o tym, co będzie musiała robić. Ale na wszystko przyjdzie czas. Teraz miała ochotę spędzić z nią te kilka minut i zwyczajnie porozmawiać. Podniosła miseczkę i wypiła z niej trochę herbaty. "Świetna jak zwykle" - pomyślała.
Obrazek
Nie po­siadam rodziców; Nie­biosa i Ziemię czynię za­tem swymi rodzicami.
Nie po­siadam domu; kon­cen­trację czynię za­tem swym do­mem.
Nie po­siadam boskiej mocy; szczerość czynię za­tem swą boską mocą.
Nie po­siadam au­torytetu; uległość czynię za­tem swym au­torytetem.
Nie po­siadam magicz­nych mocy; osobowość czynię za­tem swą magiczną mocą.
Nie po­siadam ani życia ani śmierci; świadomość czynię za­tem swym życiem i śmiercią.

Nie po­siadam ciała; spo­kój czynię za­tem swoim ciałem.
Nie po­siadam oczu; błysk pioruna czynię za­tem swoimi oczami.
Nie po­siadam uszu; wraż­liwość czynię za­tem swoimi uszami.
Nie po­siadam koń­czyn; żądzę czynię za­tem swoimi koń­czynami.
Nie po­siadam żad­nych praw; samoobronę czynię za­tem swoim prawem.

Nie mam strategii; prawo do za­bijania i przy­wracania życia jest moją strategią.
Nie mam mistrza; nadarzająca się okazja jest moim mistrzem.
Nie mam cudów; sprawiedliwość jest moim cudem.
Nie mam za­sad; przy­stosowanie do wszel­kich warun­ków jest moją za­sadą.
Nie mam tak­tyki; Pustka i Peł­nia jest moją taktyką.

Nie mam talentu; sprawne myśli czynię za­tem swym talen­tem.
Nie mam przyjaciół; własny umysł czynię za­tem swym przyjacielem.
Nie mam wrogów; brak ostroż­no­ści czynię za­tem swym wrogiem.
Nie mam zbroi; życz­liwość czynię za­tem swą zbroją.
Nie mam zamku; nie­złom­ność czynię za­tem swym zam­kiem.
Nie mam miecza; bez­celowość czynię za­tem swym mieczem.
Avatar użytkownika

Mitsuyo
 
Posty: 101
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 12:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Wysoka, różowowłosa dziewczyna o zielonych oczach i wiecznym uśmiechu na twarzy. Ubrana w kolorowe kimono wypełnione wzorami kwiatów.
Widoczny ekwipunek: Duża torba na pośladkach, pokrowiec na miecz przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5969&p=91673#p91673
GG: 66049429
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 3 wrz 2018, o 18:12

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 9/?



- Skoro tak uważasz... - Kaoru odpowiedziała jej pogodnie, po czym po chwili wróciła z dwiema czareczkami oraz gorącą wodą i osobliwy pędzelek. Bez większego zagłębiania się w arkana ceremonii herbacianej, mistrzyni tego dojo wsypała do jednej z czareczek susz, po czym zalała go wodą (którą nieco ostygła), a następnie zaczęła energicznie "ubijać" herbatę, aż do uzyskania charakterystycznej zawiesiny. Zakończywszy podała czareczkę swojemu gościowi i to samo uczyniła ze swoim. Dodatkowo, przy podstawce położyła jeszcze niewielki cukierek, ot tak dla złamania gorzkiego smaku herbaty.
Rozdzieliwszy napoje i poczęstunek, Kaoru podniosła czarkę do ust, obróciła ją nieznacznie kilka razy w palcach tak, jak nakazywał tego obyczaj, po czym odpowiedziała swojej znajomej.
- Cóż u mnie? Jak widzisz, dojo powoli się podnosi, w czym jest twoja niewątpliwa zasługa, Mitsuyo-san. Mam na razie jednego ucznia, dzielnie się stara i jak mówiłam, jeśli się nie podda, będzie z niego wielki wojownik, chociaż tak między nami, mam nadzieję, że nigdy na wojnie swych sił nie spróbuje. - zakończyła łagodnym, ale jednocześnie poważnym tonem. Było to nawiązanie do jednej z przypowieści dotyczących sztuk walki i ich idei, której cały sens sprowadzał się do "lepiej być wojownikiem w ogrodzie, niż ogrodnikiem na wojnie". Kiedy różowowłosa zapytała o listonosza i sposób, w jaki zatytułował właścicielkę tego przybytku, ta ostatnia lekko się uśmiechnęła i odpowiedziała bez specjalnej zwłoki.
- Nobuharu-san, to kuzyn Yahiko, jest... powiedzmy moim bratem w boju. Jego ojciec był uczniem mojego dziadka, bardzo dobrym uczniem i przekazał mu techniki mojej szkoły. Nobuharu-san ma dość umiejętności, by założyć własne dojo, jednakże z szacunku dla mojego rodziny i mnie, nie robi tego i tytułuje mnie sensei. Z resztą, każdy prowadzący szkołę, to sensei, czyż nie? - na końcu w jej głosie dało się wychwycić delikatny zawód, a może niepewność? Co prawda, wspomniany Nobuharu nie nauczał jej stylu nigdzie indziej, ale fakt, że mógłby to zrobić, stanowił dla panny Mirumoto pewne realne zagrożenie.
- No, ale może dość o mnie. Jak wiesz, poprosiłam cię o pomoc, ponieważ zbliża się pokaz sztuk walki. To... z jednej strony coś dużego, ale i małego... Dobrze, to jest duża sprawa. W czasie takich pokazów, potencjalni uczniowie mogą zobaczyć co potrafią mistrzowie danych szkół. Konkurencja jest spora, ale... wierzę, że razem damy radę. Mam już pewien pomysł na pokaz, tylko... Musze o to zapytać, jaką broń preferujesz? - widać było, że młoda sensei niepewnie czuje się, pytając o takie rzeczy naszą bohaterkę i zasypując ją ogromną ilością słów. To, dość stresująca sytuacja, bo przecież powinna móc jako instruktor pokazać swoje dojo i jej najlepszych uczniów, a musi prosić o moc z zewnątrz. Nie jest to jakaś specjalna ujma, jednakże, to krępujące, tak napierać na kogoś...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 5 wrz 2018, o 18:48

Różowowłosa słuchała słów instruktorki z zaciekawieniem. Wyjaśniła się zagadka tożsamości Nobuharu, którego ojciec uczył się u dziadka dziewczyny. Na pewno miał spore umiejętności i gdyby chciał, to na pewno takie dojo mógłby założyć. Może nawet cieszyłoby się większym zainteresowaniem niż szkółka Kaoru (chociażby ze względu na jej płeć), dlatego dobrze, że raczej nie miał tego w planach. Niestety, czasy dla kobiet nie były zbyt łaskawe. Mitsuyo życzyła koleżance jak najlepiej, ale prawdą było, że konkurencja skutecznie utrudniłaby plany zleceniodawczyni. Ten świat był naprawdę niesprawiedliwym miejscem.
- Rozumiem, więc jest to coś ważnego i dużego, tak? - poczekała na potwierdzenie. - Będę z tobą szczera, Kaoru. Nie jestem najlepszą osobą do takich zadań i trochę się denerwuję, że tylko cię ośmieszę. Oczywiście nie odmówię pomocy! Zrobię co tylko mogę! Tylko... tak uprzedzam. - dodała trochę ciszej. Dobrze znała swoje możliwości i wiedziała, że nie jest wcale taka najgorsza, ale nie wiedziała czego tak dokładniej się spodziewać i jakiego poziomu oczekiwała od niej dziewczyna. Wolała od razu to powiedzieć i teraz się wstydzić, niż przynieść wstyd już po czasie. To chyba było w porządku?
- Nie powinno być jednak tak źle! Jeśli chodzi o moją broń, to przez parę lat uczyłam się na bambusowym mieczu Shinai, ale od jakiegoś czasu korzystam z Taichi. I przyznam, że jest znacznie wygodniejsza. A więc jaki jest twój plan na pokaz? - ożywiła się i zaczęła zastanawiać się jak to będzie wszystko wyglądać. Lekko się stresowała, ale skoro przybyła już taki kawał drogi, to nie będzie odmawiać. Była taką osobą jaką była, ale na pewno się nie podda.







Pzepraszam, że post dopiero teraz, wczoraj cały dzień zajęty :\
Ostatnio edytowano 8 wrz 2018, o 16:28 przez Mitsuyo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Nie po­siadam rodziców; Nie­biosa i Ziemię czynię za­tem swymi rodzicami.
Nie po­siadam domu; kon­cen­trację czynię za­tem swym do­mem.
Nie po­siadam boskiej mocy; szczerość czynię za­tem swą boską mocą.
Nie po­siadam au­torytetu; uległość czynię za­tem swym au­torytetem.
Nie po­siadam magicz­nych mocy; osobowość czynię za­tem swą magiczną mocą.
Nie po­siadam ani życia ani śmierci; świadomość czynię za­tem swym życiem i śmiercią.

Nie po­siadam ciała; spo­kój czynię za­tem swoim ciałem.
Nie po­siadam oczu; błysk pioruna czynię za­tem swoimi oczami.
Nie po­siadam uszu; wraż­liwość czynię za­tem swoimi uszami.
Nie po­siadam koń­czyn; żądzę czynię za­tem swoimi koń­czynami.
Nie po­siadam żad­nych praw; samoobronę czynię za­tem swoim prawem.

Nie mam strategii; prawo do za­bijania i przy­wracania życia jest moją strategią.
Nie mam mistrza; nadarzająca się okazja jest moim mistrzem.
Nie mam cudów; sprawiedliwość jest moim cudem.
Nie mam za­sad; przy­stosowanie do wszel­kich warun­ków jest moją za­sadą.
Nie mam tak­tyki; Pustka i Peł­nia jest moją taktyką.

Nie mam talentu; sprawne myśli czynię za­tem swym talen­tem.
Nie mam przyjaciół; własny umysł czynię za­tem swym przyjacielem.
Nie mam wrogów; brak ostroż­no­ści czynię za­tem swym wrogiem.
Nie mam zbroi; życz­liwość czynię za­tem swą zbroją.
Nie mam zamku; nie­złom­ność czynię za­tem swym zam­kiem.
Nie mam miecza; bez­celowość czynię za­tem swym mieczem.
Avatar użytkownika

Mitsuyo
 
Posty: 101
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 12:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Wysoka, różowowłosa dziewczyna o zielonych oczach i wiecznym uśmiechu na twarzy. Ubrana w kolorowe kimono wypełnione wzorami kwiatów.
Widoczny ekwipunek: Duża torba na pośladkach, pokrowiec na miecz przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5969&p=91673#p91673
GG: 66049429
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 6 wrz 2018, o 17:44

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 11/?



Panna Mirumoto w milczeniu słuchała tego, co Mitsuyo miała jej do powiedzenia, raz po raz ciągnąć łyk ze swojej czarki. Skromność młodej samuraj-ko imponowała instruktorce dojo, która nie chciała przerywać dziewczynie, zanim ta nie powie wszystkiego. W swojej wypowiedzi Różowowłosa zawarła sporo informacji, a kiedy wspomniała, jaką bronią władała dotychczas, Kaoru nieznacznie podniosła brew po czym zamyśliła się - czyżby coś jej to mówiło? Zdecydowanie tak, była wszak mistrzynią sztuk walki, a przynajmniej powinna być, skoro prowadziła własną szkołę, czyż nie?
- Jestem pewna, Mitsuyo-san, że świetnie sobie poradzisz... Tachi, to dzisiaj nie jest często widywana broń, nawet wśród samurajów. Jest nieznacznie cięższy od katana i mocniej zagięty... Przepraszam, zamyśliłam się. - zawstydziła się Mirumoto, która nieco za daleko posunęła się w swoich myślach, które dodatkowo uzewnętrzniła. Tak, broń i sztuki walki zdecydowanie były jej konikiem.
- Wspominałaś, że ćwiczyłaś shinai'em. To dobra broń do toczenia pojedynków, bezpieczniejsza niż bokken. Jeśli miałabym zgadywać, powiedziałabym, że ćwiczyłaś w szkole Kame. Kiedyś tam byłam... Wracając do pokazu, planowałam wykonać go z podziałem na dwa elementy. Pierwszą częścią byłby pokaz kata, z wykorzystaniem technik Iaido oraz walki dwiema broniami. W części drugiej, chciałabym wykonać walkę pokazową, między tobą, a mną.[/b] - na końcu uśmiechnęła się zaczepnie, spoglądając na swoją towarzyszkę. Plan mistrzyni Mirumoto był całkiem dobry, zakładał, że w jednej części zdecydowanie ona będzie musiała się wykazać, zwłaszcza demonstrując egzotyczny styl walki - ta część wymagała sporej biegłości technicznej oraz znajomości szkoły Mirumoto. Druga część natomiast była dość... swobodna - walka na broń treningową.
- Przećwiczymy pokaz, Mitsuyo-san. - Kaoru przerwała ciszę wstając dość energicznie ze swojego miejsca i robiąc kilka kroków w stronę dojo, posyłając Mitsuyo "prowokujące" spojrzenie - zdecydowanie chciała zobaczyć, co Mitsuyo potrafi, było w tym coś ponad jedynie przygotowanie pokazu. To była... próba. Mistrzyni tego dojo potrzebowała wyzwania, a może po prostu brakowało jej pojedynku z kimś na poziomie?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 8 wrz 2018, o 17:12

- Tylko ostrzegałam. Cieszę się, że we mnie wierzysz. - odpowiedziała, powoli opróżniając zawartość czarki. NIie mogła słabo wypaść, kiedy zleceniodawczyni pokładała w niej tyle nadziei i zaufania. Swoją drogą, ciekawe skąd się to wzięło. W końcu nie znały się zbyt długo i były sobie obce. Różowowłosa pomogła jej w odbudowie Dojo, ale nie było to nic specjalnego. Nie dowiodła przy tym, że jest jakoś szczególnie warta zaufania. Na miejscu Kaoru, nie zapraszałaby pierwszej lepszej osoby. Bo była na to zbyt nieufna. Oczywiście, cieszyła się, że ponownie będzie mogła pomóc, ale to było trochę dziwnie. To chyba właśnie to nazywano desperacją.
- To prawda, że raczej się już z niego nie korzysta... ale bardzo do mnie pasuje, więc to nie problem. - uśmiechnęła się pod nosem - Tak, szkoła Kame... wracają wspomnienia... - dziewczyna zamyśliła się na chwilę. Te wszystkie wspaniałe, ale też okropne chwilę... Chociaż skończyła tę szkołę stosunkowo niedawno, to czasami nawet za nią tęskniła. Zdążyła się przywiązać do uczniów i Sensei'a. Ciekawe, co tam u nich wszystkich było słychać i jak ułożyli sobie życie od jej odejścia. Będzie musiała ich w końcu odwiedzić. A przynajmniej parę ważniejszych osób.
Cały plan pokazu wydawał jej się zrozumiały i całkiem łatwy do zrealizowania. Nie mogła zawieść w drugiej części i musiała pokazać, na co ją stać! Wstała pełna energii i odwzajemniła spojrzenie Kaoru. Nie ukrywała, ona też była ciekawa umiejętności drugiej dziewczyny.
- No to od czego zaczynamy? - zawołała w jej kierunku wesoło i lekko zaczepnie.
Obrazek
Nie po­siadam rodziców; Nie­biosa i Ziemię czynię za­tem swymi rodzicami.
Nie po­siadam domu; kon­cen­trację czynię za­tem swym do­mem.
Nie po­siadam boskiej mocy; szczerość czynię za­tem swą boską mocą.
Nie po­siadam au­torytetu; uległość czynię za­tem swym au­torytetem.
Nie po­siadam magicz­nych mocy; osobowość czynię za­tem swą magiczną mocą.
Nie po­siadam ani życia ani śmierci; świadomość czynię za­tem swym życiem i śmiercią.

Nie po­siadam ciała; spo­kój czynię za­tem swoim ciałem.
Nie po­siadam oczu; błysk pioruna czynię za­tem swoimi oczami.
Nie po­siadam uszu; wraż­liwość czynię za­tem swoimi uszami.
Nie po­siadam koń­czyn; żądzę czynię za­tem swoimi koń­czynami.
Nie po­siadam żad­nych praw; samoobronę czynię za­tem swoim prawem.

Nie mam strategii; prawo do za­bijania i przy­wracania życia jest moją strategią.
Nie mam mistrza; nadarzająca się okazja jest moim mistrzem.
Nie mam cudów; sprawiedliwość jest moim cudem.
Nie mam za­sad; przy­stosowanie do wszel­kich warun­ków jest moją za­sadą.
Nie mam tak­tyki; Pustka i Peł­nia jest moją taktyką.

Nie mam talentu; sprawne myśli czynię za­tem swym talen­tem.
Nie mam przyjaciół; własny umysł czynię za­tem swym przyjacielem.
Nie mam wrogów; brak ostroż­no­ści czynię za­tem swym wrogiem.
Nie mam zbroi; życz­liwość czynię za­tem swą zbroją.
Nie mam zamku; nie­złom­ność czynię za­tem swym zam­kiem.
Nie mam miecza; bez­celowość czynię za­tem swym mieczem.
Avatar użytkownika

Mitsuyo
 
Posty: 101
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 12:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Wysoka, różowowłosa dziewczyna o zielonych oczach i wiecznym uśmiechu na twarzy. Ubrana w kolorowe kimono wypełnione wzorami kwiatów.
Widoczny ekwipunek: Duża torba na pośladkach, pokrowiec na miecz przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5969&p=91673#p91673
GG: 66049429
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 10 wrz 2018, o 08:53

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Obrazek
Post 13/?



Czy zwracając się o pomoc do Mitsuyo, Kaoru wykazywała swoją desperację, czy może tylko sobie radziła, a może było coś więcej? Po prawdzie, odpowiedź znała bardo dobrze, będąc instruktorką w dojo potrafiła ocenić umiejętności człowieka po najprostszych czynnościach oraz co ważniejsze, potrafiła zauważyć odpowiednie serce i umysł - jakby bowiem na to nie spoglądać, w sztukach walki zawsze najważniejszy okazuje się niezłomny umysł i szlachetny duch, tak przynajmniej nauczają zwoje starych mistrzów, których celem jest oddzielenie szlachetnych metod walki od zwykłej siekaniny...
Widząc jak Mitsuyo z odpowiednim duchem rusza za nią do dojo, Kaoru uniosła lekko w brew w geście zadowolenia - dziewczyna miała w sobie odpowiedni ogień, a to dobrze, takich potrzeba w dojo, które w symbolu ma smoka. Wewnątrz sali, Kaoru przyjrzała się uważnie dziewczynie, wyraźnie mierząc ją od stóp do głów, po czym na chwilę zniknęła w sąsiednim pomieszczeniu, z którego wróciła z niecodziennymi broniami - były to shinai'e podobne do tych, które znała Mitsuyo ze swojego dojo, jednakże, w przeciwieństwie do nich, były one zbudowane z pojedynczego, podzielonego na kilka równych częsci bambusa, włożonego w zabarwioną na czerwono skórę.
- Najlepiej, od początku. Wybierz broń, jaką chcesz walczyć. To fukuro-shinai, w przeciwieństwie do znanych ci, te mniej bolą i nie wymagają zbroi. - wyjaśniła Kaoru, uderzając jednym z treningowym mieczy swoją dłoń, a potem udo, by pokazać, że istotnie jest to bezbolesne, no, prawie bezbolesne - na pewno bezpieczniejsze. Sama panna Mirumoto wybrała następnie zestaw dwóch broni, jedną z ich był odpowiednik wakizashi, który wsunęła sobie za pas, a w prawej dłoni trzymała na razie odpowiednik katana. Dla siebie Mitsuyo również coś znajdzie, chociaż fukuro-shinaie były dość podobnych rozmiarów, to jednak odpowiadały generalnie broni, jaką zwykła ćwiczyć.
- Gdy będziesz gotowa, czekam. - rzekła Kaoru, układając dłoń przy lewym biodrze, tam gdzie byłby miecz, po czym... jej spojrzenie zmieniło się. To nie była już ta sama sympatyczna dziewczyna, to była wojowniczka! Kiedy niespiesznym, aczkolwiek niewiarygodnie precyzyjnym ruchem, dobyła miecza w charakterystyczny dla iaido sposób, można było odnieść wrażenie, że otacza ją jakaś aura wojownika i nie było to dalekie od prawdy. Powietrze wydawało się być nagle cięższe... Jeśli Mitsuyo kiedyś walczyła ze swoim sensei ze szkoły Kame i traktował pojedynek poważnie, to mogło to wyglądać znajomo - strach stawać w szranki z kimś takim! Aż trudno uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno temu, prosiła o pomoc samurajów pozwalała się rozstawiać po kontach... czy wtedy tylko udawała, a może była to inna osoba? Cóż, pewne było jedno - przed Mitsuyo stała prawdziwa mistrzyni fechtunku!
Kaoru przyjęła centralną pozycję, oburącz trzymając fukuro-shina po czym zrobiła krok w stronę dziewczyny prawą nogą, zmieniając lekko ułożenie broni, teraz sztych jej broni celował w lewe oko Mitsuyo, a rękojeść Kaoru lekko celowa w jej lewo biodro - oto właśnie przyjeła pozycję seigan (tzw. sztychem w oko). Ewidentnie czekała na ruch dziewczyny, ale nie było to czekanie bierne...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 17 wrz 2018, o 17:23

Po chwili czekania, zleceniodawczyni przyniosła bronie. Wybór był dla niej oczywisty - wybrała miecz, przy którym pracowała najdłużej i czuła się przy nim najpewniej. Widok tych wszystkich shinai'ów, budził wiele wspomnień. Dziewczyna miło wspominała czas w Dojo, nawet wtedy, gdy musiała ciężko pracować i zgadzać się na dziwne zachcianki. Nauka sprawiała jej przyjemność i chętnie nauczyłaby się czegoś nowego. Jak wróci do domu, to będzie się musiała w końcu za siebie zabrać. Wymagała od siebie ciągłego rozwoju, a jej umiejętności nie mogły stać w miejscu. "Już niedługo" - pomyślała, chwytając fukuro-shinai'a*. Miała z nim do czynienia już wcześniej, więc nie powinna mieć żadnych problemów. Dobrze leżał w dłoni i dodawał jej pewności siebie. Przy okazji, zauważyła, że panna Mirumoto wybrała odpowiedniki wakizashi i katany czyli standardowego wyposażenia wojownika. Ale nie było zbyt złego w powszechnych broniach. Nie bez powodu były używane przez wielu ludzi - cechowała je uniwersalność i łatwość w użyciu.
Mitsuyo spojrzała na Kaoru. Jej spojrzenie zmieniło się i wydawała się zupełnie inną osobą, niż chwilę wcześniej. Różowowłosą przeszedł dreszcz, ale i ona przyjęła poważniejszy wyraz twarzy. Widać było, że dla niej nie była to zwykła zabawa. To był pojedynek. Może nie na śmierć i życie, ale musi pokazać się z jak najlepszej strony. Przyjęła odpowiednią pozycję i wzięła parę głębszych wdechów, bo później nie będzie już na to czasu.
- Okej. Nadchodzę! - ostrzegła, choć w prawdziwej walce nie marnowałaby czasu na takie słowa. Zaczęła biec w kierunku dziewczyny, by w odległości około trzech metrów od jej ostrza, wysunąć prawą nogę do przodu, pochylić się i posłać mocne uderzenie w stronę jej broni. Przypominało to technikę Ikioi, ale nią nie nie było. Tu przede wszystkim, Mitsuyo nie celowała w grdykę, a niżej, by wytrącić Kaoru przedmiot z ręki. Gdyby nadszedł cios z jej strony i zdążyłaby go zobaczyć, zablokowałaby go górną stroną ostrza, a później odskoczyłaby na bezpieczną odległość i spróbowała ponownie. Nie miała pewności, czy to się powiedzie, mogła mieć tylko wiarę w swoje możliwości.

*nie bij jak zła odmiana, nie mam pojęcia, jak się odmienia japońskie słowa :C
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Nie po­siadam rodziców; Nie­biosa i Ziemię czynię za­tem swymi rodzicami.
Nie po­siadam domu; kon­cen­trację czynię za­tem swym do­mem.
Nie po­siadam boskiej mocy; szczerość czynię za­tem swą boską mocą.
Nie po­siadam au­torytetu; uległość czynię za­tem swym au­torytetem.
Nie po­siadam magicz­nych mocy; osobowość czynię za­tem swą magiczną mocą.
Nie po­siadam ani życia ani śmierci; świadomość czynię za­tem swym życiem i śmiercią.

Nie po­siadam ciała; spo­kój czynię za­tem swoim ciałem.
Nie po­siadam oczu; błysk pioruna czynię za­tem swoimi oczami.
Nie po­siadam uszu; wraż­liwość czynię za­tem swoimi uszami.
Nie po­siadam koń­czyn; żądzę czynię za­tem swoimi koń­czynami.
Nie po­siadam żad­nych praw; samoobronę czynię za­tem swoim prawem.

Nie mam strategii; prawo do za­bijania i przy­wracania życia jest moją strategią.
Nie mam mistrza; nadarzająca się okazja jest moim mistrzem.
Nie mam cudów; sprawiedliwość jest moim cudem.
Nie mam za­sad; przy­stosowanie do wszel­kich warun­ków jest moją za­sadą.
Nie mam tak­tyki; Pustka i Peł­nia jest moją taktyką.

Nie mam talentu; sprawne myśli czynię za­tem swym talen­tem.
Nie mam przyjaciół; własny umysł czynię za­tem swym przyjacielem.
Nie mam wrogów; brak ostroż­no­ści czynię za­tem swym wrogiem.
Nie mam zbroi; życz­liwość czynię za­tem swą zbroją.
Nie mam zamku; nie­złom­ność czynię za­tem swym zam­kiem.
Nie mam miecza; bez­celowość czynię za­tem swym mieczem.
Avatar użytkownika

Mitsuyo
 
Posty: 101
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 12:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Wysoka, różowowłosa dziewczyna o zielonych oczach i wiecznym uśmiechu na twarzy. Ubrana w kolorowe kimono wypełnione wzorami kwiatów.
Widoczny ekwipunek: Duża torba na pośladkach, pokrowiec na miecz przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5969&p=91673#p91673
GG: 66049429
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 20 wrz 2018, o 21:10

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 15/?



I oto "treningowa" potyczka rozpoczęła się. Mitsuyo wytrzymała mordercze spojrzenie swojej przeciwniczki, po czym natarła z odwagą przed siebie! Swoją postawą zaimponowała mistrzyni tego dojo, ale również nie zamierzała ustępować dziewczynie pola. Różowowłosa poruszała się sprawnie, broń swoją kierując w dłonie oponentki z zamiarem wybicia jej oręża i kiedy już wydawało się jej, że dosięgnie celu, Kaoru wykonała zejście z jej linii ataku, z jednoczesnym nieznacznym uniesieniem fukuroshinai do góry. W czasie tego ruchu na moment zniknęła z oczu Mitsuyo, która zauważyła, że sama również ma problem z dokładną oceną odległości przy pełnej swojej prędkości ataku...
Nie było jednak czasu na zastanawianie się nad tym co zaszło, miast tego należało działać, bowiem po uniknięciu jej ciosu i niejako oflankowaniu Mitsuyo, Kaoru nie zamierzała długo na nią czekać. Wcześniej uniesiony do góry miecz, niejako od niechcenia znalazł się nad głową dziewczyny, która cięła pod sporym kątem w kierunku młodszej samuraj-ko. Mitsuyo niejako odruchowo zasłoniła się swoim fukuroshinai, obie bronie spotkały się z trzaskiem, po którym dziewczyna spróbowała uskoku w tył. Udało się to jej, jednakże Kaoru ani myślała oddawać jej pola, sprawnie jak przed chwilą zamknęła dystans, tym razem wyprowadzając już całą serię ciosów swoją bronią - pierw cięcie skośne z lewej na prawą, potem wznoszące w tym samym kierunku, a ostatecznie miało to być zakończone potężnym pchnięciem, wymierzonym w mostek Mitsuyo. Kaoru ruszała się niezwykle płynnie, a w jej ruchach nie dało się dostrzec luki, a może po prostu Mitsuyo nie była wstanie? Tak czy inaczej, instruktorka w tym dojo wydawała się być dość dobrym szermierzem, nie ustępowała pola, parła przed siebie. Nie wyglądała przy tym tak, jakby chciała dać różowowłosej forów, przeciwnie - jej postawa w ogóle się nie zmieniła, wzrok był tak samo przeszywający, a postawa zdecydowana.
W całym tym zamieszaniu, przy wejściu do sali przycupnął jedyny uczeń Kaoru, który w milczeniu przez nieznacznie uchylone drzwi obserwował z zapartym tchem co się tam wyprawia...

Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 24 wrz 2018, o 16:20

Zgodnie z podejrzeniami Mitsuyo, dziewczyna zwinnie uniknęła jej pierwszego ataku. Na szczęście, Kaoru okazała się silniejszą postacią niż wydawała się na początku ich znajomości. Wtedy wydawała się taka krucha i bezbronna. No cóż, szukała pomocy w odbudowaniu Dojo, a kiedy już ją dostała, nie miała powodu do stwarzania takiego wrażenia. To właśnie teraz widziała jej prawdziwą twarz. Różowowłosa cieszyła się, że trafiła na godnego siebie przeciwnika. A może nawet lepszego? Za kilkadziesiąt sekund pewnie się o tym przekona.
Nie było jednak czasu na dłuższe rozmyślania, bo musiała się bronić przed cięciem Mirumoto. Odskoczyła, jednak starsza koleżanka napierała dalej. Miała lekkie problemy z nadążeniem za wszystkimi ruchami zarówno jej, jak i o dziwo swoimi, ale nie powinno być to wielką przeszkodą. Będzie próbowała bardziej się skupić i trochę zwolnić, ale na tyle, by dotrzymać kroku czarnowłosej, która napierała na nią z różnych stron. Różowowłosa próbowała się bronić przed tymi wszystkimi cięciami, jednocześnie powiększając pomiędzy nimi odległość. Jej broń była długa, więc na dłuższym dystansie teoretycznie powinno pójść jej lepiej. Jeśli udało jej się wypatrzyć okazję, wyskoczyła i spróbowała posłać skośne cięcie od góry. Przede wszystkim stawiała jednak na obronę.
W międzyczasie zauważyła obecność ucznia Kaoru, ale nie zareagowała na chłopaka. Nie mogła dawać się rozproszyć. Szukała jakiegoś słabego punktu na ciele dziewczyny i jeśli go znalazła, zaatakowała go zaraz po wykonaniu skośnego cięcia. Miała nadzieję, że ten pojedynek nie potrwa zbyt długo, w końcu miały zadanie do wykonania, a czasu było coraz mniej.
Obrazek
Nie po­siadam rodziców; Nie­biosa i Ziemię czynię za­tem swymi rodzicami.
Nie po­siadam domu; kon­cen­trację czynię za­tem swym do­mem.
Nie po­siadam boskiej mocy; szczerość czynię za­tem swą boską mocą.
Nie po­siadam au­torytetu; uległość czynię za­tem swym au­torytetem.
Nie po­siadam magicz­nych mocy; osobowość czynię za­tem swą magiczną mocą.
Nie po­siadam ani życia ani śmierci; świadomość czynię za­tem swym życiem i śmiercią.

Nie po­siadam ciała; spo­kój czynię za­tem swoim ciałem.
Nie po­siadam oczu; błysk pioruna czynię za­tem swoimi oczami.
Nie po­siadam uszu; wraż­liwość czynię za­tem swoimi uszami.
Nie po­siadam koń­czyn; żądzę czynię za­tem swoimi koń­czynami.
Nie po­siadam żad­nych praw; samoobronę czynię za­tem swoim prawem.

Nie mam strategii; prawo do za­bijania i przy­wracania życia jest moją strategią.
Nie mam mistrza; nadarzająca się okazja jest moim mistrzem.
Nie mam cudów; sprawiedliwość jest moim cudem.
Nie mam za­sad; przy­stosowanie do wszel­kich warun­ków jest moją za­sadą.
Nie mam tak­tyki; Pustka i Peł­nia jest moją taktyką.

Nie mam talentu; sprawne myśli czynię za­tem swym talen­tem.
Nie mam przyjaciół; własny umysł czynię za­tem swym przyjacielem.
Nie mam wrogów; brak ostroż­no­ści czynię za­tem swym wrogiem.
Nie mam zbroi; życz­liwość czynię za­tem swą zbroją.
Nie mam zamku; nie­złom­ność czynię za­tem swym zam­kiem.
Nie mam miecza; bez­celowość czynię za­tem swym mieczem.
Avatar użytkownika

Mitsuyo
 
Posty: 101
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 12:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Wysoka, różowowłosa dziewczyna o zielonych oczach i wiecznym uśmiechu na twarzy. Ubrana w kolorowe kimono wypełnione wzorami kwiatów.
Widoczny ekwipunek: Duża torba na pośladkach, pokrowiec na miecz przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5969&p=91673#p91673
GG: 66049429
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 26 wrz 2018, o 20:52

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 16/?



Wojownicy mają różne preferencje jeśli chodzi o strategie walki: niektórzy wolą pozornie zwlekać i pozwalać przeciwnikowi pozornie brać górę, by następnie uderzyć miażdżącym kontratakiem. Inni natomiast woleli zasypać wroga gradem ciosów i zwyczajnie zgnieść go ich naporem. Jaki styl walki preferowała Kaoru? Cóż, Mitsuyo miała to za moment zobaczyć...
Szybki unik do tyłu pozwolił jej umknąć przed pierwszym cięciem, które śmignęło jej przed ciałem w odległości podobnej do grubości skrzydła cykady - bardzo, bardzo blisko. Dalej wcale nie było łatwiej, Kaoru doskonale zdawała sobie sprawę z różnic broni, jakie obie wykorzystywały, przewaga dystansu była po stronie różowowłosej, dlatego Kaoru dopasowała się do jej kroków i utrzymywała stałą wygodną dla siebie odległość...
Co robić, co robić? Mitsuyo nie była ulepiona z marnej gliny, miała serce prawdziwej wojowniczki i nie w głowie było jej biernie się cofać i ulec atakowi, przeciwnie, szukała możliwości wyprowadzanie kontrataku i pewnym momencie... zauważyła to. Dostrzegła, że Kaoru po jednym z cięć układa swoje dłonie w dziwny, niechroniony sposób - to był okazja, na którą czekała dziewczyna. Bez wahania cięła w dłonie i wtedy... Kaoru puściła swój miecz lewą ręką i trzymając jedynie prawą ręką wykonała uderzenie w spadający miecz Mitsuyo by zmienić jego kierunek. Nie był to jednak koniec, wolna lewa dłoń dobyła drugi, krótki miecz spoczywający za pasem, który pomknął w stronę brzucha Mitsuyo. Dodatkowo, przeniesienie ciężaru i to był koniec. Różowowłosa poczuła lekkie pchnięcie w brzuch i to był koniec starcia.
- Doskonale walczysz, Mitsuyo-san. - rzekła, po czym nie tracąc czujności wycofała się o dwa kroki, stale celując w nią swoimi dwoma mieczami. Był to najpewniej pierwszy moment, kiedy Mitsyuyo mogła oglądać legendarne Nito-ryu.
- Bardzo dziękuje, Mitsuyo-san. Na dzisiaj wystarczy. Zjedzmy proszę kolację, po czym udajmy się spać. Mam wolny pokój, Yahiko cię zaprowadzi. - dodała Kaoru z wyrażającym szacunek ukłonem, po czym odłożyła broń treningową i skierowała się w stronę kuchni, przygotować kolację. Przed nimi jutro wielki dzień...

[/quote]
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 29 wrz 2018, o 18:58

Mitsuyo udało się znaleźć słaby punkt dziewczyny, ale prędko okazało się, że nie będzie miał on żadnego wpływu na ich starcie. Kaoru przewyższała ją zarówno doświadczeniem jak i umiejętnościami. Odniosła wrażenie, że gdyby walczyły na śmierć i życie, mogłoby jej tu nie być. Ale... oby nigdy do tego nie doszło. Przyjaźniły się (jeśli tak można było nazwać relację najemnik-zleceniodawca) i lepiej, żeby tak pozostało. Im mniej wrogów, tym lepiej dla wszystkich.
- Doskonale walczę? Przeceniasz mnie, haha. Tak jak myślałam, jesteś świetna, Kaoru. I doskonale nadajesz się do bycia instruktorką. Musisz zdobyć więcej uczniów, bo zaprzepaścisz swój potencjał - powiedziała w jej stronę, uśmiechając się lekko pod nosem. I mówiła naprawdę szczerze: była pod sporym wrażeniem. Ta chwila pokazała jej, jak wiele musi poprawić w swoim sposobie walki. Nie może strzec sprawiedliwości, jeśli sama była słaba.
- W porządku, chodźmy coś zjeść - przytaknęła i udała się za Kaoru do miejsca, w którym zjadły posiłek. Jak mogła się spodziewać, wszystko było idealne. Dziewczyna jadła powoli, delektując się smakiem, a po zakończeniu kolacji, podziękowała i poszła spać w pokoju gościnnym. Jutro czekał ją ciężki dzień i nie mogła być niewyspana. Miała nadzieję, że wszystko się dobrze ułoży i nie przyniesie wstydu Kaoru. Tego nie wybaczyłaby już sobie do końca życia.
Obrazek
Nie po­siadam rodziców; Nie­biosa i Ziemię czynię za­tem swymi rodzicami.
Nie po­siadam domu; kon­cen­trację czynię za­tem swym do­mem.
Nie po­siadam boskiej mocy; szczerość czynię za­tem swą boską mocą.
Nie po­siadam au­torytetu; uległość czynię za­tem swym au­torytetem.
Nie po­siadam magicz­nych mocy; osobowość czynię za­tem swą magiczną mocą.
Nie po­siadam ani życia ani śmierci; świadomość czynię za­tem swym życiem i śmiercią.

Nie po­siadam ciała; spo­kój czynię za­tem swoim ciałem.
Nie po­siadam oczu; błysk pioruna czynię za­tem swoimi oczami.
Nie po­siadam uszu; wraż­liwość czynię za­tem swoimi uszami.
Nie po­siadam koń­czyn; żądzę czynię za­tem swoimi koń­czynami.
Nie po­siadam żad­nych praw; samoobronę czynię za­tem swoim prawem.

Nie mam strategii; prawo do za­bijania i przy­wracania życia jest moją strategią.
Nie mam mistrza; nadarzająca się okazja jest moim mistrzem.
Nie mam cudów; sprawiedliwość jest moim cudem.
Nie mam za­sad; przy­stosowanie do wszel­kich warun­ków jest moją za­sadą.
Nie mam tak­tyki; Pustka i Peł­nia jest moją taktyką.

Nie mam talentu; sprawne myśli czynię za­tem swym talen­tem.
Nie mam przyjaciół; własny umysł czynię za­tem swym przyjacielem.
Nie mam wrogów; brak ostroż­no­ści czynię za­tem swym wrogiem.
Nie mam zbroi; życz­liwość czynię za­tem swą zbroją.
Nie mam zamku; nie­złom­ność czynię za­tem swym zam­kiem.
Nie mam miecza; bez­celowość czynię za­tem swym mieczem.
Avatar użytkownika

Mitsuyo
 
Posty: 101
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 12:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Wysoka, różowowłosa dziewczyna o zielonych oczach i wiecznym uśmiechu na twarzy. Ubrana w kolorowe kimono wypełnione wzorami kwiatów.
Widoczny ekwipunek: Duża torba na pośladkach, pokrowiec na miecz przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5969&p=91673#p91673
GG: 66049429
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 3 paź 2018, o 18:36

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 18/?



Słowa młodej samurajko schlebiały mistrzyni tego dojo i chociaż nie mogła tego otwarcie przyznać z powodu etykiety i dobrego wychowania, to była jej za to bardzo wdzięczna. Ciemno włosa potrzebowała tego zapewniania w tym, że jest dobra. W świecie zdominowanym przez mężczyzn, którzy niejednokrotnie ustępowali jej umiejętnościami, ciepłe słowa były ważne. Nie, by Kaoru nie była świadoma tego, że dobrze walczy, ani broń boże nie chciała tutaj podbudowywać swojego ego pokonując Mitsuyo - co to, to nie! Potraktowała ją jak przystało na poważnego przeciwnika, bowiem wierzyła w jej w jej potencjał i umiejętności. Zdaniem panny Mirumoto, różowowłosa mogła jeszcze tyle osiągnąć, ale nie mogła jej tego powiedzieć, jeszcze nie...
Kolację Kaoru przygotowała wspólnie ze swoim uczniem, który jako uchideshi odpowiedzialny był za porządek w dojo i usługiwanie swojej sensei i chociaż z tego powodu Kaoru nie powinna mu pomagać w obowiązkach, to jednak chyba do końca nie potrafiła jeszcze wejść w tę rolę. Posiłek upłynął im sympatycznie, po czym Kaoru dała Mitsuyo zapasowe nemaki i pokój. Sen przyszedł szybko, a poranek jeszcze szybciej...

Dzień pokazu zdecydowanie sprzyjał imprezie, dokładnie tak, jakby dobre duchy i bóstwa chciały same obejrzeć poczynania wojowników - pierwszy raz od dawno a niebie nie było chmur i świeciło słońce.
Pokazy zorganizowane były na obszarze jednej z okolicznych świątyń. W centralnym budynku pozwijano maty służące do medytacji i odsłaniając wyheblowane deski uczyniono miejsce dla wojowników, którzy licznie przybyli. Wokół centralnego "placu" rozmieszczono miejsca dla widowni i trzeba przyznać, sporo jej było. Na potrzeby embu, wszyscy przedstawiciele okolicznych szkół ubrali się w odświętne kimona i "drużyna" z dojo Mirumoto nie była wyjątkiem. Kaoru miała na sobie szarą hakama, wykonaną z drogiego sztywnego materiału, a w miejsce keikogi ubrała wspaniały, czarny kamon z pięciama symbolami swojej szkoły. Włosy związała w typowy dla samurajów sposób, a przy pasie nosiła dwa miecze, które poprzedniego wieczora dokładnie wyczyściła. Yahiko był podobnie ubrany, jednakże jego hakama była czarna, a kimono białe, z szerokimi rękawami i trzema symbolami dojo w którym ćwiczył.
Poza naszymi bohaterami były tutaj jeszcze cztery inne szkół, reprezentowanych przez od czterech, do dziesięciu osób. Jedną z nich była szkoła Hida, wszyscy jej członkowie ubrani byli w granatowe kimona (zarówno kosode jak i hakamy), przy pasach mieli miecze, a niektórzy drewniane miecze - ciekawe było, że zdecydowanie różniły się od tych, jakich standardowo używano w innych szkołach - przewyższały je grubością i ciężarem. Dwóch wojowników ze szkoły miało ponadto zbroje i dzierżyli potężne tetsubo.
- To szkoła Hida, charakteryzują się wielką siłą i wytrzymałością. Mało w nich finezji, ale są nieustraszeni. - wyjaśniła Kaoru, a Mitsuyo mogła obserwować, jak potężni wojownicy (sami mężczyźni), ścierają się w potężnych kata, a ich podobne do drągów drewniane miecze zderzają się z wielką siła przy akompaniamencie straszliwych okrzyków.
Kolejny pokaz zaprezentowało czterech samurajów, ubranych w niebieskie niczym niebo kimonach i zafarbowanych na biało włosach. Przy pasach mieli tylko krótkie miecze, ale w dłoniach dzierżyli długie na ponad 3 metry treningowe włócznie, którymi wykonywali szybkie ciosy.
- Należą do szkoły Daidoji, to groźni wojownicy i mistrzowie włóczni. Zauważ, że używają specjalnej tulei nałożonej na drzewiec, dzięki czemu mogą zadawać szybkie ciosy i wycofywać ataki. Ich biała barwa włosów to tradycja rodziny Doji, a styl walki jest pokrewny szkole Kakita Ryu z Yinzin. - Kaoru po cichu wyjaśniła Mitsuyo oraz Yahiko specyfikę oglądanej obecnie szkoły. Byli szybcy i eleganccy, daleko im było do ociężałych wojowników szkoły Hida, ale już do pokazu szykowała się kolejna grupa, tym razem wojowników ubranych w stroje podobne do tego, jaki miała na sobie Kaoru, ale dodatkowo skrywających twarze pod czerwonymi maskami. Co ciekawe, Mitsuyo mogło się wydawać, że to nie jedynie mężczyźni, ale również kobiety. Prezentowali oni techniki walki krótkimi ostrzami przeciwko atakującym za pomocą miecza przeciwnikom. Broniący się robili szybkie uniki i zwody, raz po raz bawiąc się dystansem, unikając miecza o milimetry i wchodząc w odpowiednim momencie zadając krótkie pchnięcia w witalne punkty.
[color=cyan]- To szkoła Bayushi "skorpiony". Nikt nie zna ich twarzy, walczą z użyciem różnej małej broni, takiej jak sztylety, krótkie miecze czy też wachlarze i sembony. Nigdy ich nie lekceważ, ani nie ufaj. I nie pożyczaj pieniędzy, mówi się, że jeśli raz poprosisz skorpiona o przysługę, staniesz się jego niewolnikiem.
- Kaoru mówiła z wielką powagą w głosie, przestrzegając zarówno Mitsuyo, jak i swojego ucznia.
Kiedy do pokazu szykowała się kolejna grupa, tym razem łuczników, Kaoru sięgnęła do torby jaką przy sobie miała i wyjęła z niego piękne kmono w barwie podobnej do tego, które nosiła sama wraz z hakamą, która tym była brązowa. Na kimonie były trzy symbole jej szkoły. Wszystkiego dopełniał wspaniały pas kaku-obi, z motywem czerwonych liści klonu.
[color=cyan]- Będzie dla mnie zaszczytem, jeśli wystąpisz w tym stroju, Mitsuyo-san - rzekła do niej, przekazując idealnie złożony zestaw w ręce naszej bohaterki. Pozostawała jeszcze mała przerwa po pokazie łuczników i ich pokaz...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Mitsuyo » 4 paź 2018, o 15:11

Sen upłynął różowowłosej naprawdę dobrze. Dziewczyna obudziła się o wschodzie słońca i po raz pierwszy od paru dni poczuła się naprawdę rześka i wyspana. Leżała tak przez dobre piętnaście minut, wpatrując się w sufit i rozmyślając. Dzisiaj miał być jej - a przede wszystkim Kaoru - ważny dzień. Nie mogła ukrywać, była lekko zdenerwowana. Przede wszystkim przez to, co wydarzyło się wczoraj. Jej duma lekko ucierpiała, kiedy przegrała ze zleceniodawczynią. Jej zdolności lekko ją zawiodły i obiecała sobie, że jak tylko wróci do Watarimono, wznowi treningi. Bo na obecnym poziomie może mieć w przyszłości spore problemy.
Pogoda dopisywała i na niebie nie było nawet najmniejszego obłoczka. To zapowiadało dobry, udany dzień. Mitsuyo powoli wstała i przebrała się w swoje kimono. Sprawdziła czy jej zleceniodawczyni już nie śpi i jeśli nie, to pomogła jej i Yahiko w przygotowywaniu śniadania. Źle by się czuła, gdyby zwaliła całą odpowiedzialność na gospodynie, no i po prostu tego wymagały dobre maniery. Po skończonym posiłku, wyruszyli na pokaz, a dziewczyna zaczęła się coraz bardziej stresować. "A co jak coś pójdzie nie tak? Czy się do tego nadaję?" - myślała po drodze. W końcu zatrzymali się przy jakieś świątyni. Wyglądało na to, że to własnie tutaj miało się wszystko rozegrać. Uczniowie szkoły Hida byli silni i wytrzymali, ludzie z Daidoji byli mistrzami włóczni, Bayushi owiani byli tajemnicą, a czwarta szkoła uczyła łuczników. Mitsuyouważnie wysłuchała słów Kaoru, przyglądając się każdemu z osobna. Wszyscy wyglądali na godnych przeciwników i była ciekawa, kto okaże się zwycięzcą Embu Takai. Każda szkoła miała swoje unikalne techniki i różowowłosa bardzo chciała je wszystkie zobaczyć. Nie dziwiła się, że przyszło tyle ludzi, w końcu było na co popatrzeć.
- Oczywiście, że wystąpię. To dla mnie wielki zaszczyt - powiedziała, patrząc jej w oczy. Uśmiechnęła się szeroko i odebrała od niej strój, który naprawdę jej się podobał. Wszystko w nim wydawało się być dopracowane co do ostatniej nitki i poczuła podekscytowanie. Ten dzień z pewnością będzie dobry!
Obrazek
Nie po­siadam rodziców; Nie­biosa i Ziemię czynię za­tem swymi rodzicami.
Nie po­siadam domu; kon­cen­trację czynię za­tem swym do­mem.
Nie po­siadam boskiej mocy; szczerość czynię za­tem swą boską mocą.
Nie po­siadam au­torytetu; uległość czynię za­tem swym au­torytetem.
Nie po­siadam magicz­nych mocy; osobowość czynię za­tem swą magiczną mocą.
Nie po­siadam ani życia ani śmierci; świadomość czynię za­tem swym życiem i śmiercią.

Nie po­siadam ciała; spo­kój czynię za­tem swoim ciałem.
Nie po­siadam oczu; błysk pioruna czynię za­tem swoimi oczami.
Nie po­siadam uszu; wraż­liwość czynię za­tem swoimi uszami.
Nie po­siadam koń­czyn; żądzę czynię za­tem swoimi koń­czynami.
Nie po­siadam żad­nych praw; samoobronę czynię za­tem swoim prawem.

Nie mam strategii; prawo do za­bijania i przy­wracania życia jest moją strategią.
Nie mam mistrza; nadarzająca się okazja jest moim mistrzem.
Nie mam cudów; sprawiedliwość jest moim cudem.
Nie mam za­sad; przy­stosowanie do wszel­kich warun­ków jest moją za­sadą.
Nie mam tak­tyki; Pustka i Peł­nia jest moją taktyką.

Nie mam talentu; sprawne myśli czynię za­tem swym talen­tem.
Nie mam przyjaciół; własny umysł czynię za­tem swym przyjacielem.
Nie mam wrogów; brak ostroż­no­ści czynię za­tem swym wrogiem.
Nie mam zbroi; życz­liwość czynię za­tem swą zbroją.
Nie mam zamku; nie­złom­ność czynię za­tem swym zam­kiem.
Nie mam miecza; bez­celowość czynię za­tem swym mieczem.
Avatar użytkownika

Mitsuyo
 
Posty: 101
Dołączył(a): 19 lip 2018, o 12:08
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Wysoka, różowowłosa dziewczyna o zielonych oczach i wiecznym uśmiechu na twarzy. Ubrana w kolorowe kimono wypełnione wzorami kwiatów.
Widoczny ekwipunek: Duża torba na pośladkach, pokrowiec na miecz przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5969&p=91673#p91673
GG: 66049429
Multikonta:

Re: Osada Kotetsu i dojo rodziny Mirumoto

Postprzez Kakita Asagi » 4 paź 2018, o 18:33

"Embu Taikai"
Misja rangi rangi D dla Mitsuyo
Post 20/?



Kiedy Mitsuyo zgodziła się przyjąć kimono, Kaoru podziękowała jej ukłonem, po czym pozostało jej jedynie poczekać, aż samuraj-ko się przebierze, a pokaz sztuki łucznictwa skończy. Na szczęście, Mitsuyo miała wprawę w wiązaniu hakama, a i mistrzowie łuków nie speszyli się specjalnie, powoli wykonując kolejne ruchy i prezentując techniki. Dla postronnego widza było to dość nudne widowisko, ale łucznikom zależało nie tylko na zademonstrowaniu łucznictwa bojowego, ale również to tradycyjne i ceremonialne. Zajmowało to sporo czasu, ale finałowy moment pokazu, w którym jeden z wojowników trafił w dopiero co wypuszczoną strzałę był godny zapamiętania...
Przebrana Mitsuyo wróciła i Kaoru wręczyła jej fukuroshinai, ten sam którego używała wczoraj, sama pozostała przy ostry mieczu, a jej treningową broń niósł Yahiko.
- Będzie dobrze. Dajmy z siebie wszystko, Mitsuyo-san. - szepnęła Kaoru zanim jeszcze weszli na scenę, po czym wyczytano nazwę szkoły i ciemnowłosa wzięła głęboki wdech, po czym dumnie wkroczyła na scenę, a za nią szedł Yahiko i Mitsuyo. Młody uczeń usiadł w seiza w tle sceny, kładąc przy sobie treningową broń, a jego sensei wyszła na środek sceny. Widać był, że jest zdenerwowana, ale musiała przezwyciężyć wątpliwości. Ukłoniła się nisko widowni, po czym zaczęła pokaz sztuki Iaido.
W pierwszym kata wykonała błyskawiczne dobycie miecza poziomo, po którym wykonała zwrot o 180 stopni by ciąć pionowym cięciem, następnie kolejny o 90 i następny o 180 i tak kilka razy. Każdorazowo wymierzała szybkie cięcia, jej miecz świszczał tnąc powietrze.
Po ostatnim ciosie schowała miecz, by nabrać oddechu i wykonać kolejną serię technik, tym razem zaczynając od uderzenia rękojeścią w tył jakby przeciwnik złapał ją za saya od tyłu, po czym wykonała przewrót do przodu, zwrot i dwa cięcie. Jeśli ktoś by tam stał, zostałby pocięty na plasterki.
Ostatnim kata z technik iaido, jakie zaprezentowała Kaoru było jednoczesne dobycie miecza oraz saya i zadanie serii uderzeń - stanowiło to wstęp do techniki walki dwoma mieczami. Po tej technice schowała miecz do saya i ukłoniła się. Następnie podała broń swojemu uczniowi, który położył ją obok siebie, a swojej sensie podał dwa fukuroshinai - jeden długi, drugi krótki.
Kaoru ponownie wyszła na środek sceny, po czym udała się na jej jeden skraj, czekając aż Mitsuyo zajmie miejsce z drugiej strony. Oto zaczynała się druga część pokazu. Kaoru ukłoniła się różowowłosej, po czym przyjęła następującą pozycję - krótki miecz trzymany w lewej ręce wysunęła do przodu, prawą rękę z długim mieczem uniosła nad głowę i czekała na atak Mitsuyo...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
W Kimonie Urodzony
 
Posty: 522
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yinzin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość