Przystań ukryta między klifami

Yinzin jest jedną z największych wysp znajdującą się na północ od Wietrznych Równin. Wyspa połączona jest mostem z znacznie mniejszą wyspą o nazwie Teiz. Surowy klimat Yinzin objawiający się częstymi opadami, a także burzami śnieżnymi sprawił, że wyspa stała się domem dla równie surowego ludu - samurajów. Yinzin jest dalekie od uczestnictwa w wielkiej polityce. Władze wyspy starają się zachować ją w pełnej neutralności. Kierowani zasadą honoru, a także siłą miecza, skupiają się przede wszystkim na własnym rozwoju. Gospodarka wioski skupiona jest w szczególności połowie ryb, hodowli kozic górskich, a także na uczestnictwie w polowaniach na wieloryby.

Przystań ukryta między klifami

Postprzez Akashi » 31 gru 2017, o 11:57

Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Seinaru » 1 sty 2018, o 17:58

Nie błąkał się zbyt długo po odrażających tunelach. Droga była dość prosta, ale czy na pewno? Czy nigdzie nie zgubił ważnej odnogi i nie wpadł gdzieś znowu na niewłaściwą ścieżkę? Od początku tych poszukiwań wiodło go jedynie przeczucie o tym, że podąża we właściwym kierunku. Mętne wskazówki tylko naprowadzały go na jakąś drogę, lecz tak naprawdę nie było w nich nic, co popychałoby go zdecydowanie w jednym kierunku z oświecającym "aha!". Teraz Kei równie dobrze mógł trafić nie na porywaczy Cany, lecz na jakichś zwykłych przemytników, bandytów czy inny chory kult jak na Hyuo. Mógł tylko mieć nadzieję, że gdzieś tam, na końcu tunelu dostrzeże sylwetkę Cany i że jeszcze nie jest za późno na jej ratunek.
Pochodnia zgasła tuż przed wyjściem. Napędziło mu to nieco stracha, lecz nie było możliwości cofnąć się teraz na start. Parł przed siebie, aż w końcu pośród tych ciemności zajaśniało światło dnia i wyjścia. Chyba wciąż nie wiedzieli, że jest za nimi. Teraz Seinaru widział tylko jednego, lecz pamiętał, że wcześniej w tunelu ktoś do kogoś mówił. Możliwe więc było, że obok, gdzieś niedaleko znajduje się inny wróg. Kei postanowił być teraz nieco bardziej ostrożny. Trzymając kij w jednej ręce, drugą uzbroił w tanto i jak najciszej tylko potrafił zakradł się za plecy widocznej sylwetki. Jeśli go usłyszy i spróbuje odwrócić się wcześniej, wówczas Kei nokautuje go uderzeniem kija w głowę. Jeśli jednak uda mu się podkraść wystarczająco blisko aby przyłożył tanto do gardła delikwenta, wówczas to robi.
- Gdzie jest dziewczyna? - Musiał jednocześnie szynko prześwietlić otoczenie, aby wiedzieć gdzie się znajduje i z kim może jeszcze mieć tutaj do czynienia.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1235
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Akashi » 2 sty 2018, o 08:59

Misja Dla Seinaru
Ranga C 27/30


Odwrotu już nie miałeś, jedynie mogłeś iść dalej przed siebie prosto w ciemności, która zdawała się nie mieć końca. Co trochę odbijając się o jedną ze ścian, ta droga nie była prosta, była bardzo kręta, przy świetle zapewne znalazł byś tam jeszcze inne drogi, prowadzące w nieznane czy ty ślepym trafem obrałeś tą właściwą? Czyżby serce wiodło cię jak po sznurku, czy to zwyczajny ślepy traf, że piwnica jakiegoś domostwa dostałeś się na wybrzeże, które było ukryte między klifami, a teraz widzisz przed sobą statek i człowieka, który stoi tyłem do ciemności i nawet nie może Cię zauważyć. Ty postanowiłeś być cwany, chciałeś się zakraść do niego od tyłu i przyłożyć miecz do gardła, ale wiesz nie wszystko idzie po naszej myśli i tak było w tym momencie. Mężczyzna zaczął bić brawo, chociaż dalej stał do ciebie tyłem, a na jego ciele znajdował się płaszcz, który skutecznie ukrywał to co nieznajomy miał pod nim. - W końcu jesteś, spodziewałem się Ciebie tutaj dużo wcześniej, zwłaszcza po tym jak było Cię jeszcze słychać na górze, ale cieszę się, że gość główny już przybył i zaraz będę mógł odpłynąć od tych wysp - powiedział spokojnym głosem, a jego barwa nie przypominała tego, który słyszałeś wcześniej - Cana mówiła dużo o Tobie i że zapewne tutaj przybędziesz, a wiesz odpływanie bez pożegnania może ją skłonić do kolejnej ucieczki. - dodał po chwili, a zaraz na pokładzie pojawiła się związana Cana w asyście dwóch facetów, którzy ją trzymali, a ona sama była zakneblowana. Jednak to chyba nie wszystko najdziwniejsze, ziemia na której stoisz zaczęła dziwnie się poruszać, lekko drgając, a mężczyzna powoli odwracał się w twoją stronę, trzymając w dłoni figurę szachowa, króla. Ty samemu nie masz wiele czasu na reakcję, a on stoi 3m od ciebie, wyraźnie się uśmiechając, a ziemia trzęsie się coraz bardziej.
Ostatnio edytowano 2 sty 2018, o 11:04 przez Akashi, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Seinaru » 2 sty 2018, o 10:01

Nawet nie zdążył wyciągnąć swojego sztyletu. Jego przeciwnik doskonale zdawał sobie sprawę z jego obecności, co jednak tylko trochę zaskoczyło Seinaru. Wyglądało na to, że w końcu dotarł on do celu, na sam koniec tunelu i do samego brzegu wyspy, skąd uprowadzona Cana miała odpłynąć na dobre. Teraz był zatem już ostatni dzwonek na to aby ją odzyskać. Czyli to ten facet zwabił tutaj Seinaru specjalnie po to, aby pozbawić dziewczynę ostatniej nadziei na to, że ktokolwiek może jej pomóc? I gdzie tu szachy? To co zrobił jego przeciwnik to zwykły hazard, postawienie wszystkiego na jedną kartę, bo zwycięzca może być tylko jeden. Gdy samuraj ją zobaczył poczuł ogromną ulgę. Cieszył się, że jeszcze tutaj jest i czeka go tylko ostatnia przeszkoda do pokonania. O wiele łatwiej dąży się do celu, gdy go widać. Machnął jej z uśmiechem.
- Mówiła o mnie? - Oh, jakie to słodkie! Był jak jej książę na białym koniu? Jej wybawca? Nah, tak naprawdę to wiodło nim bardziej po prostu poczucie sprawiedliwości i chęć ukarania ludzi, którzy burzą porządek Teiz niż prawdziwe romantyczne uczucia względem dziewczyny.
- Też się cieszę, że już tu jestem. Zmęczyła mnie ta ciuciubabka... - Kei chwycił kij w swoją zdrową rękę i przygotował się do walki.
- Czyli czas na finał. - Gdy tylko poczuł, że ziemia pod jego stopami drży ruszył się z miejsca. Wiedział doskonale, że w walce z kimś, kto posługuje się technikami Dotonu kluczowe jest to, aby nie dać przeciwnikowi czasu na wykonanie swoich ziemnych technik. Wiedział już, że jego specjalnością są ziemne kolce i bardzo uważał na to, aby podczas swojej szarży nie nadziać się na któryś z nich. Seinaru postanowił jednak od razu zmniejszyć dystans. Nie robił jednak tego bezmyślnie i przewidywalnie. Zmieniał kierunki biegu i odbijał się z lewej na prawą stronę, aby zmylić oponenta. Najpierw postanowił go wybadać, sprawdzić zakres jego umiejętności, choć tak naprawdę fundamentalne teraz było zbliżyć się do niego na odległość kija. Jeśli mu się to uda, wówczas rozpoczyna walkę przy pomocy jednej ze swoich najprostszych technik.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1235
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Akashi » 2 sty 2018, o 11:02

Misja Dla Seinaru
Ranga C 29/30


Wszystko się zaczęło i teraz mogłeś już wiedzieć, że to nie są szachy, a zwyczajny hazard, gra o największą stawkę pozbawiona zupełnie sensu, on chciał po prostu pozbyć się płomyka nadziei, który pojawił się w dziewczynie, a ty właśnie nim byłeś, a twoje zachowanie nie było zbytnio na miejscu. Jednak nieznajomy nie zamierzał go komentować jedynie się uśmiechał, patrząc na twoje przywitanie z dziewczyną, był pewny siebie, przygotowany zapewne na wszystko co przyniesie mu los, tylko czy ty byłeś na to gotowy? Mężczyzna bezwładnie wzruszył ramiona, chcąc w ten sposób oddać chęć, cholera wie czego. Sam zbytnio nie planował takiej ciuciubabki, ale też nie planował ganiać za Tobą po wyspach, a ty po tym wszystkim, jesteś raczej nieźle zmęczony. A teraz jak sam oznajmiłeś miał zacząć się finał i potyczka z ostatecznym bossem, tylko czy na pewno jesteś przygotowany na niego siłowo? Gdy przystąpiłeś do ataku, spodziewałeś się kamiennych kolców, jednak tutaj mała niespodzianka. Z ziemi nie wyrosły żadne kolce, a jedynie ludzka ręką, która usiłowała złapać Cię za nogę, jednak jedynie mocno szarpnęła za nogawkę, a ty samemu mogłeś ruszyć przed siebie, a za Tobą z ziemi wyłonił się mężczyzna, blondyn, ubrany w bezrękawnik i morowe spodnie. - Jesteś szybki. - powiedział, a ten głos był już Ci znajomy. To ta sama osoba, która wcześniej usłyszałeś w tunelu. Wszystko postawione na jedną kartę, czy sprytnie zaplanowała pułapka, w sumie to teraz nie ma znaczenia, znalazłeś się między młotem i kowadłem. Pomiędzy dwójką ludzi, którzy chcą pozbawić Cię życia, ale jeżeli blondyn władał dotonem, to czym włada osoba znajdująca się przed Tobą? Która nawet nie drgnie, jedynie się uśmiecha w twoją stronę, starając się spoglądać prosto w twoje oczy. Mężczyzna ze spokojem przyjął cios na swoje ramię, które trzasnęło pod uderzeniem broni, odwiewając tym samym jego płaszcz i wyraźnie pokazując, że ręką została złamana. Jednak na twarzy nieznajomego dalej gościł uśmiech, nie pojawiła się na nim nawet odrobina goryczy, ani bólu związanego ze złamaniem. - Imponująca siła, ale to jednak za mało. - powiedział, uśmiechając się, a następnie wyprowadził jeden prosty cios w twoją twarz, mający na celu odepchnięcie Cię do tyłu. To co działało się później mogło napawać olbrzymim zdziwieniem, zwłaszcza że samemu przed chwilą złamałeś mu tą rękę, tą która teraz bez większego problemu zdejmuje teraz płaszcz, a po złamaniu nawet nie ma śladu, a ty teraz musisz przygotować się na kolejny atak, zwłaszcza że blondasek za Tobą już szarżował na ciebie z pustymi dłońmi, a przed Tobą stał dziwny mężczyzna, który nic sobie nie robił z ran, które mu zadałeś i ze spokojem wyjmował katanę, którą cały ten czas miał schowaną pod płaszczem. Wrogowie są od Ciebie w niedużej odległości, blondyn półtora metra za Tobą, a cały finałowy boss pół metra przed Tobą. Do tego z ciemności dochodzą dziwne dźwięki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Seinaru » 2 sty 2018, o 13:33

Ha, czyli jednak jest ten drugi! Seinaru prawie się potknął, gdy wystająca z ziemi dłoń szarpnęła jego nogawkę. Wytrąciło go to nieco z równowagi, jednak był on w stanie wykonać swój plan i uderzyć swojego przeciwnika. Ten jednak nawet się nie zachwiał, nie został zwalony z nóg, jak to sobie wyobrażał samuraj. Zamiast tego facet pozwolił sobie złamać rękę i natychmiast wykonał kontrę.
- Uh, troje to już tłok... -Powiedział samuraj zdając sobie sprawę z tego, że za jego plecami pojawił się kolejny przeciwnik. I co teraz należało zrobić? Kei był z boku otoczony skalnymi ścianami, przed i za sobą miał człowieka, który chciał go zabić. Nie czekał jednak długo na ich ruch. Zza pleców widział kroki i obrócony bokiem widział szarżującego blondyna. Z drugiej strony przeciwnik z dopiero co połamaną ręką już przygotowywał sobie broń. Seinaru ustawił się w pozycji bojowej i wyczekiwał odpowiedniego momentu do obrony. Miał w głowie pełen plan, który tutaj może świetnie się sprawdzić. Ustawienie obu przeciwników i fakt, że jeden z nich szarżował na Keia dało mu okazję do zastosowania jednego prostego triku. Zazwyczaj był on stosowany przeciwko szermierzom, jednak w tym przypadku również powinien znaleźć zastosowanie, jeśli tylko wyciągnięte ku chłopakowi ręce potraktuje się jak wrogi oręż. Tuż przed atakiem blondyna Seinaru odsunął się na bok i uderzył z góry w ramię blondyna aby pozbawić go równowagi i sprawić, aby wpadł on na szermierza stojącego przed samurajem. To przynajmniej na chwilę spowolni walką, a co najważniejsze ustawi obu przeciwników na wprost Seinaru.
Jeśli to się nie powiedzie, samuraj stara się walczyć w zwarciu i parować ciosy przeciwników trzymając ich na odległość kija. Chce jednak przesuwać się bardziej w stronę wyjścia z tunelu, niż w jego głąb.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1235
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Akashi » 2 sty 2018, o 18:40

Misja Dla Seinaru
Ranga C 31/30


Znalezienie się między dójką ludzi, którzy chcą twojej śmierci, raczej niezbyt sprzyja zdrowiu, a wręcz mu szkodzi. Tak jak w twoim przypadku. Byłeś tu i teraz między dwójką dziwnych ludzi, którzy nic sobie nie robili z twoich poczynań zwłaszcza ten, który stał przed Tobą. Złamana ręką, a twój cios nawet nie ruszył go z miejsca. A rana, która mu zadałeś znikła w przeciągu chwili, jak za dotknięciem magicznej różdżki, a teraz nie dość, że jest sprawny to szykuje swoją broń by zadać Ci ostateczny cios, do tego za twoimi plecami biegł blondyn, wyciągając swoją dłoń w twoją stronę. jednak ty miałeś plan, genialny w swojej prostocie, wrzucić szarżującego na tego drugiego, samemu wykonując unik, plan był dobry i nie miałeś wiele czasu na wymyślenie czegoś lepszego. Zwiewnie wykorzystałeś swoją broń, chcąc zepchnąć oponenta przy pomocy swojego kija i częściowo ciała, w pewnym sensie to się udało. Poza głośnym dźwiękiem wybuchu i ostrym świetle, które doszło z dłoni blondyna, sama siła wystarczyła by pozbyć się go i wepchnąć w drugiego z mężczyzn, jednak siła jego ataku wystarczyła by odrzucić Cię na jedną ze ścian. Ciepło, które mogłeś nie gwarantowało niczego dobrego, zwłaszcza że razem z nim przyszedł olbrzymi ból, a jak dotknąłeś swojego boku mogłeś poczuć krew, wydobywającą się z twojego ciała. Jeszcze jakby tego było mało, uderzenie o ścianę mocno Cię ogłuszyło, przez co praktycznie zatraciłeś obraz przed oczami i możliwość określenia gdzie znajdują się dwaj mężczyźni. Ze statku doszedł twych uszu, krzyk Cany, była najwyraźniej przerażona tym co zobaczyła, a mężczyźni stali cztery metry przed sobą obok siebie. - Zostaw go, niech się wykrwawia, ładuj się na statek. Wypływamy. - powiedział, ten który dzierżył katanę, a następnie odwrócił się od Ciebie, schował swój miecz, podniósł płaszcz z ziemi i skierował się w stronę statku. - Myślałem, że będziesz większym wyzwaniem, nawet nie zasługujesz na szybką śmierć. - dodał, blondyn spluwając na Ciebie, a następnie także udał się na statek zostawiając Cię tutaj samego. Pozbawionego sił i wykrawającego się powoli. Zaraz po tym jak weszli na pokład statek odbił od brzegu i po chwili znikł między skałami. Czy właśnie taki będzie twój los? Umrzeć w takim miejscu? Przecież obiecałeś Yuri, że wrócisz do domu przed zachodem słońca, a tutaj proszę, ono już wschodzi oświetlając twoją twarz swoimi promieniami. Czy właśnie tak wyobrażałeś sobie swój koniec mój drogi? Jednak po chwili mogłeś usłyszeć czyjeś kroki, dochodzące z głębi tunelu, a po chwili mogłeś zobaczyć Ci już znajomą postać samuraja, którego spotkałeś na moście, czyżby postanowił dokończyć robotę i zasłużyć sobie na dodatkową zapłatę? gdy zobaczył w jakim jesteś stanie, podbiegł do Ciebie, zdejmując swój płaszcz i składając go, po czym przyłożył go do twojej rany. - Wszystko będzie do...- powiedział, po czym ty utraciłeś przytomność i nastała całkowita ciemność. Słyszysz mnie mój drogi wojowniku?
TO jeszcze nie jest twój czas, wracaj do żywych i dotrzymaj swej obietnicy jaką złożyłeś dziewczynie, tej która rozpaczała na statku i tą, która wysłałeś do swojego domu. Mijały minuty, godziny, dni, a ty ciągle leżałeś nieprzytomny. Jednak twój stan zdrowotny znacząco się poprawiał, ciało było już całkowicie wyleczone, a ty dalej spałeś pogrążony w świecie snów. Nastała wiosna, a ty cały ten czas spałeś. Jednak nastał ten moment, w którym mogłeś otworzyć już oczy, a przed nimi mogłeś zobaczyć Yuri, siedząca przy krawędzi twojego łóżka i cicho płaczącą, a trochę dalej stał już znajomy Ci strażnik z wielkim mieczem. Radości tyle tutaj było co nie miara, dziewczyna gdy zobaczyła, że się budzisz rzuciła się na Ciebie tuląc się, a strażnik zwrócił swój wzrok na całą aferę. a na jego twarzy pojawiła się ulga. - Cieszę się, że wydobrzałeś. - powiedział, wskazując ręką na niewielką sakiewkę, która leżała na łóżku. - Twoje zadanie zostało wykonane, zdobyliśmy wystarczająco informacji na temat tej grupy, ale najpierw dobrze wypocznij i chyba ktoś musi się tutaj Tobą nacieszyć. - dodał, uśmiechając się, a następnie opuścił twój pokój, zostawiając Cię samego z Yuri w pokoju, oraz małym pieskiem, który właśnie do niego wbiegł.


Misja zakończona. Z/T do twojego domku Panie. nagroda standardowa + piesek.
Dodatkowe informacje na temat grupy, to kontynuacja misji na randze B. Jednak na razie musisz odpocząć i się wzmocnić ;)
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 877
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zwyczajny nieśmiertelny chłopak o jednym oku, który odziany jest w fioletowe kimono ozdobione złotymi motylami
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta: Kamui

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hayami Akodo » 16 mar 2018, o 00:47

MISJA RANGI D DLA MASAMUNE
"Twilight of change"
1/15



Obrazek


Gray night,
in the windows the dawn is smoking
The sun will rise,
but may be it won't anymore?



Właśnie zachodzi słońce.
Stoisz wśród ostrych, wzbijających się w niebo klifów, sam jeden w tym całym chaosie życia; port w Yinzin jest dość pusty - wobec surowej neutralności samurajów, żyjących tylko i wyłącznie w zgodzie z własnymi wartościami, z honorem, w którym przywykliście pokładać nadzieję wy, walczący, i obecnych wydarzeń niewiele osób przypłynęło na Lazurowe Wybrzeża.
Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej budzi to niepokój, prawda? Zawsze lepiej jest widzieć nowe twarze niż pogrążać się w rutynie; to martwota i pustka sprawiają, że cofamy się w rozwoju, stajemy się więźniami swojego własnego szaleństwa.
Chociaż...nie. Czy na horyzoncie czasami nie pojawiła się jakaś zmiana? Jakiś statek pod pełnymi żaglami?
Kiedy pół godziny później jednostka przybija do brzegu, przekonujesz się, że miałeś rację.
Czerwone, spokojne niebo bez chmur po długiej, długiej chwili szarzeje, aż wreszcie staje się granatowe. Znowu zaczyna sypać śnieg; jakież to...kojące, widzieć taniec białych płatków, śnieżne puchy otulające wiecznie uśpione, spokojne Yinzin, Watarimono, gdzie powodem do plotek staje się nowe futro sąsiada, a katana Uzume-sana staje się czołowym punktem wszystkich rozmów. W końcu najlepsze katany i najlepsza stal to tu, na Yinzin, w ziemi honoru, walki, krwi i chwały.
Krew i chwała...
Ze statku zsiada kilka osób. Od tej niewielkiej, słabo widocznej w przytłumionym świetle portowych pochodni, gromadki odrywa się nagle jakaś mała sylwetka, która rzuca się pędem przed siebie. Krzyki, początkowo wyraźne, nabierają teraz sensu. To dziecko. I piszczy histerycznie, donośnie, na cały port z przyległościami:

- ZOSTAW MNIE, NIENAWIDZĘ CIĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘĘE!!!

Przypadkiem zderzasz się z dzieciakiem. Kiedy maluch, na którego wpadłeś, podnosi się z ziemi, pociągając nosem, zauważasz, że to śliczny, jasnowłosy chłopczyk, mały, około siedmioletni. Ma zapłakaną, wychudłą twarzyczkę i rozliczne sińce na twarzy, a jego ubranko pozostawia wiele do życzenia. Trzęsie się cały od płaczu i krzyku, a kiedy cię widzi, wydaje się, że trochę jest w szoku.

Trochę?

I wtedy padają te znamienne, zaskakujące słowa, nietypowe, wyrzeczone idealnie wraz z momentem, kiedy niebo stało się granatowe i zajaśniała na nim pierwsza gwiazda:

-Z-zostanie pan moim tatusiem...? Proszę!

W głosie dziecka słychać błaganie. Udrękę. Strach. Ból. Niepokój. Wygląda na bardzo głodne i słabe, chwieje się na nogach, rzuca wszędzie wystraszone spojrzenia. Ono naprawdę na ciebie liczy, samuraju. Wierzy w twój honor, w twoją potęgę opowiadaną w bajkach - bo przecież samurajowie zawsze są dobrzy, walczą z honorem, mają śliczne miecze i kochają księżniczki...! - i woli już dokonać takiego wyboru niż innego. Tak będzie lepiej. Dla niego, dla wszystkich, dla ciszy.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 626
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Yurananiso » 16 mar 2018, o 02:29

Przyglądając się wspaniałości chwili, gdy słońce chowa się za horyzontem, a płatki śniegu tańczyły w powietrzu coraz to będąc bliżej ziemi, Yura rozpamiętywał piękne chwile, jak to wspólnie z przyjaciółmi za młodu, w tą właśnie porę otwierali tajemne spotkania młodego pokolenia wioski i... Tu myśl urwały ciemne urywki wspomnień, które wypisują na twarzy szramę, znaną każdemu z widoku. Trudno jej nie zauważyć, leży dokładnie na twarzy, na ustach. Mimo to Yura nie pozbył się uśmiechu na zmęczonej twarzy..

- Dużo tu ludzi nie ma, a jeszcze mniej cumuje. A jednak, ktoś się zbliża.. - powiedział poprawiając kapelusz na głowie. Statek, który minął się ze słońcem w tej pięknej chwili pobudził lekki niepokój na twarzy samuraja. Nie wiedział jakim cudem ktoś wie, że taki port istnieje. A może to tylko przypadek ? Z daleka da się łatwo zobaczyć ląd, a skoro budzi się księżyc to i ludzie chcą gdzieś przenocować. Hmpf.. Mimo to nie było to warte uwagi. Zagubione owieczki nie są teraz jego problemem. Yura ruszył równolegle do brzegu, idąc przed siebie. W tym samym momencie statek dopłynął a grupka ledwo widocznych ludzi wyłoniła się. W jednej chwili usłyszał jęki i słowa nieznanej mu persony, a w drugiej już widział jak chłopiec odbija się o niego. Klęka przy nim, a gdy ten się podnosi i otwiera usta, aby coś powiedzieć, nastaje ten piękny moment, gdy człowiek żałuję niektórych decyzji w swoich życiu. Pierwsze było zaskoczenie, następnie lekka panika, aż w końcu oprzytomniał. Trwało to chwilę, lecz samuraj poczuł jakby wieczność go minęła. Wtedy Yura pomyślał ~Dlaczego Ja zostałem tu jeszcze jeden dzień...~ Tak, tą panikę wywołały słowa chłopca, który ni stąd ni zowąd spytał się samuraja czy zostanie jego "tatusiem... Tatusiem... TATUSIEM...". Słowo to dzwoniło przez krótką chwilę w głowie mężczyzny, lecz zaraz po chwili pomachał głową i obudził się. Podniósł głowę, spoglądając podejrzliwie na grupę ludzi. W tym samym momencie zaczął wstawać, przyklepując głowę chłopca swoją ręką. Było to delikatne kilkukrotne pacnięcie w głowię na znak pokazania, iż jest bezpieczny w razie potrzeby. Dodał od siebie jeszcze: - Poczekaj chłopcze, zaraz porozmawiamy.. - Gdy mężczyzna już wstał, cały czas wlepiając wzrok w ludzi, lekko podniosłym tonem tak jakby krzyczał, lecz wciąż można było w nim wyczuć nutkę braku zaufania oraz agresji spytał:

- Kimże jesteście... A co ważniejsze, co się stało temu dziecku, skoro wymawia tak ciężkie słowa z taką łatwością. Poza tym, spójrzcie na niego. Siedem nieszczęść - zdejmuje swoje haori i okrywa nim dzieciaka, aby było mu cieplej. Mimo wszystko pada śnieg i można poczuć chłód, a jego ubranie daje wiele do życzenia. odwracając się spowrotem do ludzi dodał:
-
Co tu się dzieje ? - Miał groźną minę, lecz mimo to można było zauważyć na jego twarzy mocne zdziwienie i zakłopotanie sytuacją.
Yurananiso
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hayami Akodo » 16 mar 2018, o 15:57

MISJA RANGI D DLA MASAMUNE
"Twilight of change"
3/15



Obrazek


In a moonlight,
they're singing something about their deathness
On a satiated night towards the black day...



Nieznajome, obce twarze pojawiają się po kolei w świetle pochodni i księżyca. Srebro i czerwień krzyżują się ze sobą bezradnie i wściekle, odsłaniając ich obce rysy, zmęczone, podkrążone oczy i szydercze uśmiechy.
Ci wszyscy ludzie na pewno nie pasują do stereotypowego opisu przyjemnych i miłych współtowarzyszy podróży. Wielu jest uzbrojonych, jeden z nich ma parszywą bliznę przebiegającą przez całą twarz i uśmiecha się niczym psychopata. Przesuwa powoli palcami w tę i z powrotem po rękojeści swojego tanto, jakby zastanawiał się, któremu z was pierwszemu wbić nóż w bebechy. Wybór zdaje się być trudny, ponieważ i jedno, i drugie jest kuszącym obiektem...no cóż, powiedziałoby się, że mordu.
Ale jednak za żywych dostanie więcej niż za zabitych. Jego uśmiech nie jest zbyt przyjazny. Pożółkłe zęby chwieją się w posadach niczym domki z kart, które za chwilę runą, strącone czyimś tchnieniem czy szybkim, zbyt szybkim ruchem ręki.

-Tak się zastanawiałem, gdzie spieprzyłeś, gówniarzu - rzuca szorstko, a potem patrzy na swoich ludzi. Ci otaczają was kołem, zwartym, ścisłym, niektórzy przypadkiem przyglądają się swoim shurikenom lub innym broniom. - Ale widać zabaweczka już się znalazła.

Chłopczyk wybucha płaczem, chowając się od razu, odruchowo, za ciebie. Mężczyźni wybuchają drwiącym śmiechem. Wyraźnie strach i płacz malca ich nie ruszają. Bliznowaty naznaczony uśmiecha się szeroko. Jest bardzo zadowolony.

- Jakby to powiedzieć, nie jesteśmy opieką społeczną - informuje uprzejmie i z uśmiechem. - A że był niegrzeczny, to nie możemy za to odpowiadać. Teraz tak, samuraju: wydasz nam gnojka czy wolisz oberwać parę gwiazdek w jaja? O ile faktycznie coś tam macie pod tymi swoimi sukienkami!

Towarzysze mężczyzny znowu wybuchają rubasznym, serdecznym śmiechem. Mały chłopiec kuli się rozpaczliwie, a w jego oczach pojawiają się po raz kolejny łzy. Boi się. Tak bardzo się boi. Z pochodni opada na ziemię jasny żar. Niebo, tak ciemne, bezgwiezdne, zmienia swoje kolory...Cóż, ten wieczór będzie na pewno spędzony ciekawie.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 626
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Yurananiso » 16 mar 2018, o 18:18

Moment oczekiwania, aż owe twarze wystawią się na światło oświetlające częściowo port był najgorszy z całej sytuacji. Jeden, drugi, trzeci, czwarty... Aż do dziesięciu. Dziesięciu ich jest, każdy ubrany jak wojownik, każdy mający broń bardzo blisko dłoni. Najgorszy jest jednak ten ostatni. Twarz pokryta czerwonawą szramą, która pięknie komponowała się z soczyście bandyckim uśmieszkiem, oraz cień tworzący się przez kąt padania światła, wprawił samuraja w dziwny nastrój. Od razu złapał za malucha, który po ujrzeniu tłumu ludzi otaczających ich dwójkę schował się za mężczyzną. Pierwsze słowo wypowiedziane przez, jakby się zdawało "lidera" całej bandy, było otępiające. Barwa głosu, połączona z chrypką dawała mocniejszy efekt. Można sobie wyobrazić, ile szkieł w swoim marnym życiu wychlał ten bandyta. Yura po chwili zastanowienia, rozejrzał się po wszystkich uczestnikach całego zajścia. Spojrzał na chłopca, którego łzy lały się litrami po ślicznej, młodej buzi, spadając kropla za kroplą na ziemie. Nie było już odwrotu, nie ma szans bym im go dał. Wtedy druga kwestia, wypowiedziana przez mężczyznę z blizną weszła do uszu. Pierwsze słowa spływały po samuraju jak woda. Stał niewzruszony niczym skała, jednak po usłyszeniu gróźb w jego stronę, a co ważniejsze w stronę dziecka, automatycznie złapał za rękojeść swojej katany, cały czas doglądając ruchy każdego z przeciwników. Wtedy powiedział:
-
Jeden. Obraziłeś mój strój, który na tych ziemiach stanowi bardzo ważny element każdego tradycyjnego samuraja. Dwa. - po woli zaczyna wyciągać katanę z pochwy, podczas gdy cały czas mówi:
-
Przypływacie sobie jak gdyby nigdy nic, gonicie dzieciaka w dziesiątkę ludzi i natrafiając na tak świetnego samuraja jak Ja, nie raczycie się przedstawić. Trzy - Po wyciągnięciu katany, zaczyna nią kręcić, cały czas mówiąc:
-
Obrażacie mnie i moje tradycje, oraz wątpicie w istnienie mojego przyrodzenia, jakbyście je mieli szanse kiedykolwiek zobaczyć. I najważniejsze - Ustawia się w pozycji defensywnej i mówi:
-
Straszycie dzieciaka, co mi się w cholerę nie podoba. - Mówi to cały czas trzymając dzieciaka wtulonego w siebie, cały czas rozglądając się jakby na coś oczekiwał. Wtedy w jego głowę wlała się myśl: ~ Nie dam rady sam na ich dziesiątkę, zginę tu, ale nie mogę zostawić tego dzieciaka samego. nie mogę im go oddać.. ~ Spogląda na zapłakanego i wystraszonego dzieciaka, który wygląda na strasznie przerażonego całą tą sytuacją. Jego myśli ponownie zaczęły się zbierać do kupy: ~ Muszę tego użyć. Jest ich za wielu, lecz to powinno pomóc. Jak tylko mi się uda, zacznę uciekać w stronę domów, tam ich zgubię. ~ Nie ma już czasu na uczucia. W powietrzu, od samego samuraja zaczyna unosić się dziwna, niewidoczna na pierwszy rzut oka aura. Dopiero po spojrzeniu mu w oczy, można poczuć ogromną agresję i chęć mordu. Nie liczy się, co się z nim stanie. Dzieciak musi uciec, na pewno zrobiliby krzywdę chłopcu, gdyby Yura posłuchał się ich i oddał im go. W momencie idealnego ustawienia, z obłędną agresją w oczach, spojrzał na tego ich "lidera" i powiedział:
-
Za coś takiego, wyrokiem jest śmierć.
Yurananiso
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hayami Akodo » 18 mar 2018, o 02:17

MISJA RANGI D DLA MASAMUNE
"Twilight of change"
5/15



Obrazek


Gray speech in the dark sick window,
Yield and lay down into the gray night inside you.



Chłopcu widocznie trzęsą się nogi, boi się tak bardzo, że łomot jego serca byłby słyszalny nawet w sporej odległości od was. Jest półprzytomny z przerażenia i gdyby mógł, już uciekałby, gdzie pieprz rośnie. A jednak bezpieczniej się czuje, trzymając się twojej nogi i pozwalając sobie na bezpieczny, oczyszczający płacz. W końcu to nie hańba okazywać lęk, prawda? A jednak widziałeś często w samurajskich rodzinach ojców trenujących swoje pociechy wśród sypiącego śniegu, na zimnie, między nieprzyjaznymi drzewami. Widziałeś, jak te dzieci szczękają zębami i gubią łzy, ponieważ znów nie udała im się technika.
Co za ironia...
Ale może potrzebna, by stworzyć z nich prawdziwych wojowników? Bohaterów Ery Krwi, jak zwykli nazywać ten czas pieśniarze i ci, którzy opowiadają?

-Nnnnnie chcęęę.... - popłakuje cicho, ale nadzwyczaj lękliwie chłopczyk. Bandyci uśmiechają się niczym zawodowi psychopaci, bardzo z siebie zadowoleni. Te dwie ofiary - łatwo dający się sprowokować i zapewne słaby samuraj oraz rozhisteryzowany dzieciak - przysporzą im trochę pieniędzy...

Jednak ich bliznowaty szef podejmuje bardzo dziwną decyzję. Obnaża brudne, żółte, ruszające się dzielnie, acz chwiejnie zębiska w uśmiechu. Taaaak, szykuje się świetna zabawa! W końcu będzie miał lepszą rozrywkę niż trzy dni temu. Tamten tatuś okazał się śmieszną płaczką, której szybko przebito gardło ostrym, lśniącym kunaiem, taką piękną zabaweczką.
Wybucha śmiechem wariata, w którym na pewno nie ma już nic przyjemnego. Brzmi on jak przesuwanie styropianem po szkle; niemiły to zgrzyt w środku ciemnoszarej, osamotnionej w swoim uspokojeniu nocy.


- Odsuńcie się, chłopcy - stwierdza pogodnie. - Wracajcie na statek. Zostają tylko Genji i Jin. A z tobą, samuraju, rozprawię się od razu, po waszemu. Jeśli wygrasz walkę ze mną, Genji i Jin wrócą na statek, nie robiąc szczeniakowi krzywdy, a my zapomnimy, że kiedykolwiek się widzieliśmy. Jeśli przegrasz...cóż~~ Myślisz, że jego głowa wysłana w paczce do siedziby władzy będzie dobrą ozdobą? Ściany gabinetu pana Sasakiego podobno są strasznie nagie.

Chłopiec milknie, przerażony. Unosi w górę spłakane, zielone oczka i wodzi nimi od twojej twarzy do twarzy oprawcy, zapłakany jak bóbr, z podpuchniętymi powiekami i czerwonymi obwódkami wokół oczu. Trzęsie się jak liść i modli się do wszystkich bogów, byś przyjął tę propozycję i go nie zawiódł. Byś nie zawiódł tej dziecięcej, naiwnej wiary w bajkl o bohaterach, rycerzach, herosach broniących mężnie swoich wielkich idei.


_________________________________________________________________________________________________________

Dobra, od tego posta życzę sobie, byś wstawiał statystyki liczbowe (tylko do sumy atrybutów) i ekwipunek. Ponadto do wszystkich technik, jakich będziesz używać, musi być tabelka, inaczej nie uznam jej wykonania albo stwierdzę, że zadziałała połowicznie, o ile to będzie możliwe.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 626
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Yurananiso » 18 mar 2018, o 04:26

Szczerze? Yura zdziwił się, że takich łachmyta jak ten wielki bydlak wie co to honor. Od razu spojrzał na młodego chłopca, pod którym uginały się już nogi, a strach przejmował jego serce. Czy strach jest czymś, czego powinniśmy się wstydzić? Każdy powinien okazywać swoje uczucia, gdyż nikt inny nie zgadnie ich, dopóki ich nie okażemy. Samuraj nie widział nic dziwnego w zachowaniu chłopca. Widział wiele dzieci, które tak się zachowywały podczas swojej podróży, pomimo tego, że wiedział jak wygląda trening, który przeprowadza się małym dzieciom. W końcu sam go przeżył, w swojej rodzinnej wioseczce. Lecz mimo to chciał czuć to co to dziecko. Nie miał na to czasu, musiał podjąć solidną decyzję, na samym wstępie, gdy tylko był już gotowy na najgorsze. Zdziwienie było bardzo widoczne, lecz nie długo. Najgorszy był następny ruch.
Pomyślał sobie: ~ Taka propozycja. Coś się za tym kryje, po co Ci dwaj mają tu w takim razie zostać? Poza tym, taki łotr nie może mieć dobrych intencji. Może to ma być wentyl bezpieczeństwa, na wypadek gdyby przegrał. Albo, żeby nie zginął, albo żeby byli ludzie, którzy zabiorą go na statek. To nie jest teraz ważne... Ten dzieciak.. Rozumiem go, ale musi się uspokoić. ~ Nagle powiedział pod nosem, lecz nadal słyszalne dla łotra:



-
Cholera... - Zwraca wzrok na dzieciaka i mówi: - Słuchaj młody. Życie jest podłe. Nigdy nie będzie tak, jakbyś chciał aby było. Jesteś jeszcze młody, musisz żyć dalej, by w razie potrzeby w przyszłości pomóc komuś. Aby dla kogoś żyć, być przykładem i kogoś wspierać. Aby ktoś się mógł narodzić, aby ktoś mógł nieść ze sobą przekaz dla nowych pokoleń. Dlatego musisz się uspokoić, musisz być twardy. Jesteś mężczyzną, mimo twojego wieku jesteś mężczyzną, tak jak Ja lub ten dryblas. To oznacza, że jesteś odważny. Więc... - Podnosi swoją rękę z ramienia dzieciaka, od razu lecąc w stronę swojej szyi. Złapał za swój szal i zaczął wycierać jego łzy. Zaraz po tym zaczął wstawać i powiedział:
-
Żyj i nieś przekaz, jako mężczyzna. Z dumną piersią i głową do góry. - Podnosi miecz w stronę twardziela i dalej mówi: - Mimo deszczu, mimo wiatru w oczy. Będą Cię bili, będą gnębili. Zawsze powtarzaj... - Ustawia się w pozycji gotowości do boju, ostrzem skierowany do przeciwnika. Jego postawa przypominała postawę wojowników kendo. Lecz była jedna różnica, polegająca na ustawieniu nóg. Nie były one sztywne i poukładane. Były giętkie, lewa lekko wystawiona do przodu, a prawa lekko do tyłu od linii korpusu. Lekko przypominało to ustawienie nóg boksera, lecz było w tym coś niepokojącego. W momencie ukończenia swojej postawy, lekko odepchnął chłopca od siebie, na znak aby się odsunął i powiedział:
-
Że życie bez nikogo i niczego, to chuj nie życie, a prawdziwą siłą jest siła uczuć ! I to ona trzyma nas przy wszystkich tych, którzy nas otaczają swoją przyjaźnią, miłością.. Jak zwał tak zwał... Chodzi o to, że... AAAH, NIEWAŻNE... Po prostu życie jest piękne, gdy przeżywa się je z kimś. Zapamiętaj to. - Już był gotowy. Zero uczuć. Zero intencji. Nic od niego nie czuć. Widać jedynie ogromne skupienie. Nic się nie liczy. Na koniec rzucił tylko jeden tekst. Tylko kilka słów, które mogły kogoś wprawić w osłupienie.Powiedział to zanim jego katana powróciła do do pochwy, a jego korpus, przy tym samym ułożeniu nóg odwrócił się lekko w prawo, w stronę owej pochwy na katanę. Powiedział: - Jedna sprawa. Zostaw dzieciaka przy życiu. W razie mojej przegranej, weź moją głowę, a dziecko zostaw na pastwę życia w tym zepsutym świecie. Sądzę, że uważasz tak samo, że śmierć jest bardziej nagrodą niż karą, w czasach takich jak te. Jeżeli przyjmujesz propozycję, stań do walki i walcz jak honorowy człowiek, bez szemranych planów w głowie. Jeżeli przyjmujesz moją prośbę, jako człowieka pełnego honoru, będąc człowiekiem honoru, zostało Ci jedno.. WALCZ !

Spoiler: pokaż
Obrazek
Końcowa postawa przypominała tą ,lecz dodatkowo był on pod kątek 45 stopni odwrócony korpusem w stronę prawą, czyli w stronę pochwy, w której znajdowała się już ostatecznie katana.
Yurananiso
 

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hayami Akodo » 29 mar 2018, o 20:50

MISJA RANGI D DLA MASAMUNE
"Twilight of change"
7/15



Obrazek


Freedom, freedom,
so much, so little,
You've told us what kind we are



Mężczyzna słucha uważnie twojego gadania. Co za, psiakrew, wzniosłe bredzenie, widać, że ci sztywni, żałośni samurajowie mają tylko kije w dupach i do niczego się nie nadają, i w ogóle to są beznadziejni we wszystkim! Czy oni wszyscy wygłaszają kwieciste laudacje, zanim do czegoś się zabiorą? Twój oponent, jak widać, jest człowiekiem czynu - i zamierza przekuć słowa w rzeczony czyn.
Wybucha drwiącym śmiechem - i to właściwie chyba jest najlepsze podsumowanie tej całości. Jesteś śmieszny. W jego opinii powinieneś mu policzyć już dawno zęby, obić pysk, skopać go tak, by aż pociekła krew i w ogóleeee...!
- Długo będziesz jeszcze pier.dolił? - pyta z szerokim uśmiechem. - Jak skończysz, to chodź ze mną. Pójdziemy się pochlastać po ryjach, jak należy, a nie szczekać jak płatne mendy pod płotem.
Mimo wszystko chyba respektuje twoje żądania, bo żaden z jego ludzi, ani Genji, ani Jin, nie podchodzi do chłopczyka. Jakby kompletnie nie istniał, znikł, jakby wchłonął go ten ponury, przerażający świat, gdzie - jak sam powiedziałeś - śmierć jest nagrodą, a życie karą. Interesujący paradoks, prawda? Bo przecież wszyscy chcemy żyć, trwać w tym, co nazywamy istnieniem, poznawać nowe rzeczy i uczyć się zasad rządzących nami...tyle że co, jeśli tam tak naprawdę nic nie ma?
Co, jeśli mamy tylko to jedno życie?
I marnujemy je na pogoń za nieuniknionym?
- Za mną - warczy. - To nie jest dobre miejsce na pranie po pysku. Zostaw tu dzieciaka, nikt go nie zaatakuje. No problemo.
Jeśli zgodziłeś się za nim pójść, to rzuca na przestraszonego chłopca swój brudny, niewyobrażalnie śmierdzący płaszcz z miną, jakby ratował życie całej populacji shinobi i samurajów, po czym opuszcza śpiesznie to miejsce.
Tak naprawdę w obliczu przewagi liczebnej nie masz zbyt wielkiego wyboru, prawda, Masamune?
Ach, cóż za uroczy paradoks jednookiego smoka, ginący w ciemności i łkaniu wiatrów.
Yinzin nigdy nie było spokojniejsze.


_____________________________________________
[size=85]zt dla Masamune tu poproszę!
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 626
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Przystań ukryta między klifami

Postprzez Hayami Akodo » 9 kwi 2018, o 23:13

MISJA ZAMROŻONA. CZEKAMY NA POWRÓT GRACZA
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 626
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Następna strona

Powrót do Yinzin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości