Szlak transportowy

Yinzin jest jedną z największych wysp znajdującą się na północ od Wietrznych Równin. Wyspa połączona jest mostem z znacznie mniejszą wyspą o nazwie Teiz. Surowy klimat Yinzin objawiający się częstymi opadami, a także burzami śnieżnymi sprawił, że wyspa stała się domem dla równie surowego ludu - samurajów. Yinzin jest dalekie od uczestnictwa w wielkiej polityce. Władze wyspy starają się zachować ją w pełnej neutralności. Kierowani zasadą honoru, a także siłą miecza, skupiają się przede wszystkim na własnym rozwoju. Gospodarka wioski skupiona jest w szczególności połowie ryb, hodowli kozic górskich, a także na uczestnictwie w polowaniach na wieloryby.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 10 sty 2018, o 21:29

Misja rangi D
11/15



Po kilku dłuższych chwilach opuścili obszar wioski, dzięki czemu mogli odetchnąć od wścibskich oczu. Teraz pozostawało już nic innego na skupienie się na podróży. Znaczy się, Michirin jako jedyna musiała się skupiać na drodze i otoczeniu z racji pełnionej funkcji.
Choć w tych rejonach podobno grasowali ostatnio bandyci, to przynajmniej na początku swej trasy załoga wozu nie spotkała się z jakimikolwiek przyjemnościami. Droga nie była wyboista, a liczne futra dodatkowo amortyzowały jazdę, przez co podróżowało się całkiem komfortowo. Minęli kilka dolin, kilka wzniesień i dalej jakoś to podobnie szło. Czasem mijali jakichś pojedynczych ludzi, a jeszcze częściej zwierzynę hodowlaną, która wypasała się na pobliskich łąkach.
- No wiesz, różnie to bywa. W bogatszych rodzinach to przecie całkiem normalna rzecz. U wieśniaków to się nie zdarza, bo o co miałoby chodzić? O kilka kóz, mało chałupe? Jak się rodziny połączo, to zawsze jako to łatwiej idzie, prędzej można się dogadać. Obce interesy stajo sie wspólnymi - stwierdził spokojnie Ige. Chyba podłapał temat, bo niedługo później napomniał cicho o konkretnym przypadku jego młodszej krewniaczki.
- To zamążpójście wyszłoby na dobre i jej i nam. Z tego co słyszałem chłopok jest dobry i ułożony, a jego rodzina pomogłaby nam w zbycie futer. Może by jeszcze po całym Yinzin się rozeszły, kto wie.
- Wszystko słyszę! - wcięła się w pewnym monecie oburzona dziewczyna, na co prowadzący wóz osobnik już zamilknął. Nie chciał drażnić lwa.
Kolejne kilometry mijały, podróż stała się rutynowa, bo nie działo się nic ciekawego. Jako, że już chwilę temu południe zdążyło minąć, a chyba nikt z czwórki nie jadł śniadania, to sięgnięto po prowiant. Jakaś barania, ryż i jakieś inne pierdoły przygotowane tak, by można to było skonsumować w trakcie podróży i bez licznych sztućców.
No nuda, nic ciekawego. Z pełnym brzuchem jeszcze szybciej przychodziło znużenie, a właściwie to senność. Głowa sama opadała na bok. Mimowolnie. Nawet jeśli próbowało się z tym walczyć, to i tak można było ugrać co najwyżej kilka, kilkanaście sekund. Potem efekt i tak był ten sam.
Panna Shiroikanzen przysnęła. Tak jak chyba wszyscy inni na wozie.

***
- E, co z womi? Co wy tok drzemiecie no środku drogi? - odezwał się jakiś nieznajomy, męski głos, który, choć miał swe źródło tuż obok, to i tak z trudem dotarł do głowy białowłosej. Pasterz, zadając te pytanie, potrząsał jednocześnie za ramiona młodej kunoichi. Chyba tylko dlatego dziewczyna zdołała wyłapać wypowiedziany komunikat. Wybudziła się, ale i tak była mocno zaspana. Tak jakby śniła całą zimę, a nie... no właśnie, ile?
Momencik później siedzący obok Ige również został wybudzony klepnięciem w twarz przez drugiego pasterzy. Powoli wracająca do rzeczywistości Michirin mogła usłyszeć za sobą chrapanie grubawej służki. Ale nie wyczuwała oddechu młodej panienki. Zapach perfum, które wcześniej roztaczała wokół, teraz był słabo wyczuwalny, niemalże nieobecny.
Bo Hairi już tu nie było.
Avatar użytkownika

Ichirou
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 2177
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 11 sty 2018, o 02:53

Droga mijała nadzwyczaj miło. Było całkiem ciepło, wygodnie, a otoczenie całkiem interesujące, chociaż pewnie tylko dla Michirin, która nie zamieszkiwała tych terenów i poznawała je pierwszy raz. Przynajmniej na razie zapowiadało się, że będzie to spokojna podróż. Chociaż... miłe złego początki, lecz koniec żałosny. Ostrożna białowłosa postanowiła nie spuszczać gardy i być uważną, aby dalej wszystko szło tak przyjemnie.
Odpowiedź Ige wciąż dręczyła w myślach niewidomą. Gdyby tylko Hairi nie przerwała im, to rozmowa potoczyłaby się dalej, gdyż panna Shiroikanzen miała jeszcze kilka pytań. Nie chodziło jej o zniechęcenie ich do tej decyzji czy poparcie, a o zrozumienie spojrzenia. Wychodziło na to, że ludność z tych terenów była bardzo... pragmatyczna. Rzeczywiście woźnica miał pewną rację, bo z jego punktu widzenia liczyła się po prostu korzyść. Taki zaaranżowany mariaż miał podnieść status młodej pary, związać dwie silne rodziny we wspólnych interesach i dzięki temu wzbogacić dalsze pokolenia. Jeżeli chodziło o samo przetrwanie i poziom życia - nie było zastrzeżeń. Tylko brakowało w tym ciepła. Poglądy Ige były tak chłodne, jak Yinzin. Białowłosa nie wierzyła, aby taki wymuszony związek miał szansę być szczęśliwym. W końcu ile to ludzi się poznaje przez całe swoje życie i nawet nie są odpowiedni, by z nimi się zaprzyjaźnić, a co dopiero związać na resztę życia. Prawdopodobieństwo, że losowy człowiek będzie akurat tym, z którym da się żyć względnie szczęśliwie było naprawdę małe. A czy nie chodziło o szczęście? Przecież każdy do niego dążył, chociaż w różne sposoby, gdyż szczęście to wielce subiektywny termin i zależny od wielu czynników. Jedni mogą zaznać szczęścia poprzez bogactwo, a inni poprzez miłość. Dwie różne sprawy, a jednakowe uczucia. Jednak gdyby bogaty zapadł na śmiertelną chorobę, a zakochany popadł w ruinę, stracił dach nad głową i pożywienie, to żaden z nich nie byłby szczęśliwy, chociaż każdy miał wciąż czynnik, który wywoływał je wcześniej. Zatem wszystko sprowadzało się jak zwykle do wartości i priorytetów z nimi związanych. Co było dla danej osoby ważniejsze? Miłość? Pieniądze? Zdrowie? Sława? Cokolwiek z tego mogło dominować, jednak skumulowane mniejsze czynniki wciąż miały szansę przeważyć. Ale wartości też nie były stałe w swym znaczeniu, były niczym towary, których cena rosła i spadała. Człowiek był zachłanny, a jego natura chciwa i kapryśna. Ciągle każdy chciał więcej i więcej, aby być szczęśliwym, a to, czym już nacieszyliśmy traciło wartość, chociaż mogło być spełnieniem marzeń kogoś innego. Zatem czy istniało uniwersalne szczęście? Czy można było mówić o sposobie? Wychodziło na to, że każdy musiał znaleźć własny, jednak samo szczęście nie było celem, który się osiągało i koniec planu... szczęście zatem było stanem, który należało podtrzymywać niczym życie - pokarm, napitek, ciepło, odpoczynek i tak dalej. Wszystko to było niezbędne, aby przeżyć, zachować stan żywej osoby. Należało zatem ciągle działać, aby podtrzymywać stan szczęśliwej osoby.
I wtem nastał czas postoju. Michirin dopiero teraz ocknęła się, że zupełnie odpłynęła gdzieś myślami, a przez cały ten czas gładziła w palcach jeden z kosmyków włosów - tak jak to miała w zwyczaju. Tyle dobrego, że jej oczy były zasłonięte i wiecznie nieobecne, zatem nie dało się stwierdzić kiedy po prostu milczała, a kiedy wpadała w zadumę. Chociaż takie nieustanne, długie zabawy włosami raczej zdradzały, że coś jest nie tak. Nieco była na siebie zła, że dała się tak łatwo ponieść z prądem rozważań, ale ostatecznie wniosek jaki wysnuła zadowalał ją. Już przez chwilę myślała, że ponownie nie znajdzie jednoznacznej odpowiedzi na dręczące ją tematy, ale jednak dotarła do rozwiązania, co przyniosło jej znaczną satysfakcję.
Podczas posiłku była już znów tak ostrożna, jak wcześniej. Nasłuchiwała otoczenia i starała się wyłapać którymkolwiek ze zmysłów jakiś bodziec, który mógłby jej dać znać, że coś jest nie tak. Ale nic się nie wydarzyło. Zjadła z widocznym apetytem swoją porcję, po której zostało dwa ziarenka ryżu na twarzy białowłosej. Te zostały zlokalizowane dopiero później, wywołując niemały wypływ rumieńców na policzkach Michirin.
I nagle zaczęła nadchodzić senność. Początkowo niewidoma uznała to za znużenie lub symptomy choroby. Powieki zdawały ważyć tyle, co te wszystkie mijane barany. Nie dało się oprzeć Morfeuszowi, który pragnął chwycić wszystkich w swe objęcia. ...iluzja? Ostatkami świadomości siedemnastolatka skojarzyła, że przecież istnieje takie genjutsu, które wywołuje sen. Dłonie powędrowały, aby zawiązać pieczęć Barana i skorzystać z Kai, jednak gdy tylko palce się ułożyły, to nastąpiła porażka białowłosej. Ręce opadły, głowa odchyliła się bok i zasnęła.
Pobudka była ciężka. Czuła się tak, jakby przykryta była setkami kołder, które uniemożliwiały jej wydostanie się ze snu. Słyszała głos, który docierał gdzieś z daleka i próbowała się do niego przedostać świadomością. To szło wyjątkowo opornie, a sam proces wybudzenia trwał chwilę i należał do szczególnie nieprzyjemnych. Jakby zasnęła snem zimowym niczym niedźwiedź.
Zasnęłam?
Przez chwilę była po prostu zaskoczona, że usnęła i wtem przypomniała sobie jak próbowała walczyć z sennością. Było to zaraz po zjedzeniu. Ige również był budzony, a służka chrapała, więc zmogło ich to samo. Jedynie Hairi zdawała się być na to odporna albo...
- Znikła? - zapytała półgłosem samą siebie, bo jej gardło po głębokim, ciężkim śnie jeszcze nie było w stanie się otrząsnąć. Wyprostowała się, chociaż dalej siedziała, dotknęła dłonią czoła, jakby miało jej to pomóc w myśleniu i zaczęła poważnie się zastanawiać nad wydarzeniami. Porwanie? Porwali ją bandyci? Ale... skąd bandyci znaliby iluzje. To trakt, wciąż jest dzień, zatem nikt nie mógł ot tak jej porwać. Nie, to nie to. Nie mogła na nic innego wpaść, musiała szybko rozwiązać zagadkę zniknięcia, aby wiedzieć w jaki sposób szukać Hairi. Jeszcze raz... po kolei - gdzie mogło coś się wydarzyć? Najpierw poranek, kłótnia Hairi z panem Nakada, chwila spokoju, wyjście na zewnątrz, pożegnanie z ojcem, droga, zupełny spokój, później moje zamyślenie, później posiłek i... sen. Tak, jakby to jedzenie nas uśpiło. Kto je przygotowywał? Służka? Śpi, więc nie ma powodu. Chwila... Wszystko zaczęło układać się w jedną, logiczną całość.
- Panie Ige, jaka jest pora i jaka była, gdy jedliśmy? To ważne, proszę odpowiedzieć. - była to istotna informacja, aby określić mniej-więcej opóźnienie w pościgu i poszukiwaniach Hairi. - Panienka Hairi znikła, jednak mam wrażenie, że nie została porwana. Już tłumaczę. Kłóciła się z rana z panem Nakada o ten aranżowany mariaż, a później ruszyła do kuchni, aby przygotować prowiant. Myślę, że dodała czegoś, co nas uśpiło. Są różne środki, które pomagają zasnąć, zatem może to być coś podobnego. Uważam tak, bo sen nadszedł zaraz po zjedzeniu prowiantu. Czy panienka Hairi jadła? Chociaż jej porcja mogła być pozbawiona środka nasennego... - Michirin mówiła nieco szybciej, jednak wciąż zachowywała charakterystyczny dla siebie spokój oraz opanowanie. Miała przekonanie, że raczej nic nie grozi osobie, którą miała eskortować. Przynajmniej nie w momencie zniknięcia, gdyż skoro kręcili się tutaj bandyci, to istniała szansa, że teraz Hairi się na nich natknie. Musieli szybko ustalić jak wiele czasu spali, jak wiele drogi przejechali i błyskawicznie rozpocząć poszukiwania.
- Tak czy inaczej - musimy ustalić jak długo spaliśmy, jak daleko zajechaliśmy i gdzie mogła udać się panienka Hairi. Jaki kawałek drogi pamięta pan ostatnio i jak daleko to od tego miejsca? Raczej nie uciekłaby przed nami, ani niezbyt mogła wracać, zatem musiała skręcić w bok. Musimy cofnąć się i jak najszybciej ją znaleźć, jeżeli w okolicy rzeczywiście grasują bandyci. - postanowiła zadać kolejne konkretne pytanie, aby przyśpieszyć wszystko i dodać kilka wyjaśnień. Na razie służka nie była niezbędna, a pasterz musiał zostać zignorowany, chociaż mógł odpowiedzieć na pytanie o porę. Co dalej? To zależało. Oczywistym było zawrócenie, przyśpieszenie tempa i wypytywanie ludzi o Hairi. Michirin niezbyt mogła zaczepiać podróżników, bo nie wiedziała jak dziewczyna wygląda, ale liczyła na to, że Ige jej pomoże. W takich sytuacjach wzrok był ważny, chociaż porę dało się ustalić po temperaturze otoczenia i dźwiękach - w końcu zwierzyna na noc była zaganiana do obory. Z wszystkim można było sobie poradzić, jednak nie było teraz czasu na samodzielność - należało się streszczać, a osądy musiały być trafne.
Michirin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 11 sty 2018, o 20:12

Misja rangi D
13/15



Uderzenie senności było zbyt silne i zbyt niespodziewane, by uznać je za całkowicie naturalne, wynikające po prostu z ochoty na południową drzemkę. Tylko co z tego? Zanim człowiek się zorientował, zanim dodał dwa do dwóch, zanim podjął jakiekolwiek działania... było już za późno. Głowa, ciężka jak mocarne uda, opadła bezwładnie na bok, a powieki odmówiły posłuszeństwa, zamykając i tak już ślepe oczy.
Chłodniejszy powiew wiatru wywołał gęsią skórkę na ciele. Przytłumione głosy ludzi z trudem dobijał się do uszu, a potrząsanie pozwalało wrócić z abstrakcyjnego świata marzeń do tego realnego. Nawet kilka chwil po wybudzeniu się, Michirin wciąż czuła się nieobecna. Była wyrwana niczym w środku nocy, mogła mieć malutkie problemy z kontaktowaniem i przetwarzaniem informacji w normalnej dla niej prędkości.
- Hairi?! - krzyknął półprzytomny mężczyzna. Spojrzał do tylu, ale nie ujrzał tam swej krewnej. - ZNIKNĘŁA! - powtórzył za białowłosą, chwytając się za głowę w panice.
Panna Shiroikanzen chyba jako jedyna zachowywała tu spokój i rozsądek. No, jeszcze służka przyszłej panny młodej,
bo ta wciąż drzemała i chrapała - prawdopodobnie zeżarła prowiant za siebie i za dziewczynę. Zresztą, nikt jej do tej pory nie wybudził. Ige był w szoku, zdenerwowany rwał sobie włosy z głowy i mamrotał coś pod nosem, że muszą koniecznie odnaleźć Hairi. Dwóch pasterzy natomiast postało jeszcze chwilę, by w końcu machnąć ręką i pójść w swoje strony. Skomentowali, że oni nic nie wiedzo, że nie ich sprawa i że w ogóle to mają bydło do spędzenia.

Ige porozmyślał chwilę nad wysuniętymi wnioskami przez Michirin, pokiwał głową. Wciąż nie dowierzał temu, co się właśnie stało. Mimo wszystko wziął się za działania. Sięgnął znowu za lejce i nakazał koniom zawrócenie.
- No godzina. Albo mniej, pacząc na położenie słońca - określił na tyle precyzyjnie, na ile mógł.
Dobrze, że poprzedniego dnia lala silna ulewa, bo na rozmokniętej drodze widać było wszystkie ostatnie ślady. Wóz popędził szybciej w stronę powrotną i nie minęło nawet pół godziny, kiedy Ige wstrzymał jazdę.
- Te! Tu jest sporo śladów! Jakby łazili tu dookoła jacyś ludzie - oznajmił, zeskakując z wozu. Wybudzona już służka też zaczęła się rozglądać, ale zachowywała milczenie. Wyglądała na otępiałą.
Ogółem rzecz biorąc, przystanęli w dolinie, stąd też więcej wody i błota, a co za tym idzie - łatwiejsze do rozpoznania Ślady. Wokół drogi ziemię porastała uboga trawa. Tu i ówdzie rozsiane były drzewa iglaste, ale aż tak gęsto, by można było mówić o pełnoprawnym lesie.
- Ślady rozchodzo w tę i w tamtą stronę - stwierdził Ige po chwili analizy, wskazując ręką dwa niemalże przeciwne sobie kierunki. Białowłosa bez problemu wyczuła ruchy dłonią, więc wiedziała, gdzie konkretnie wskazuje mężczyzna.
- To musi być Hairi, musi być. Nie ma innej opcji - powtarzał pod nosem mężczyzna, który mimo wszystko miał powody do paniki. Chodziło o zaginięcie krewnej, którą przecież miał się opiekować w drodze.
- Trza zostawić ten wóz i chyba się rozdzielić. Może będzie szybciej, panienka nie powinna być zbyt daleko. Psia mać, nie wiem co gorsze. Bandyci, czy ukartowana ucieczka. - Był podłamany i zdezorientowany, ale przynajmniej chciał szukać dziewczyny i był gotowy do działania.
Avatar użytkownika

Ichirou
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 2177
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 13 sty 2018, o 18:38

Przez siedemnaście lat swojego życia Michirin zdążyła, hehe, zauważyć, że jej zdolność do ukrywania oraz opanowywania emocji to dar i przekleństwo jednocześnie. Tak, chociaż praktycznie każdy byłby w stanie stwierdzić, że białowłosa po prostu jest spokojna, to nie byłoby to prawdą. Wewnątrz niej tkwiły często emocjonalne burze, jednak na zewnątrz... na zewnątrz nic się nie wydostawało. I tak było tym razem, gdyż była mocno zaniepokojona o Hairi, zdenerwowana na siebie za brak uwagi i zniechęcona, że w niebezpośredni sposób przyczynia się do tego wymuszonego małżeństwa. Trzy mocarne potężne emocje, a jednak na twarzy panny Shiroikanzen widniało pełne opanowanie godne profesjonalisty. To pozwalało zachować chociaż pozory, być ostrożniejszym w kontaktach z ludźmi, ale jednak przeszkadzało, bo stało się pewnego rodzaju nawykiem, normą. Nie zawsze jak białowłosa chciała wykazać się ekspresją uczuć, to mogła. Zwyczajnie automatycznie było to tłumione, blokowane, aby nie wydostać się. Teraz jednak pozwalało przynajmniej udawać, że mimo nieciekawej sytuacji, to Michirin ma wszystko pod kontrolą. A nie miała.
Nie odzywała się, gdy uzyskała odpowiedzi od Ige. Nie miała innych. Wybrała najprawdopodobniejszą wersję wydarzeń i postanowiła się jej trzymać, chociaż przez drogę powrotną zastanawiała się co powinna uczynić jak już znajdzie Hairi. Jej zadaniem była eskorta i taki był warunek, aby otrzymać wynagrodzenie, które, nie ukrywając, przydałoby się uzyskać. Tylko czy chciała przyczyniać się do zmuszania młodej dziewczyny, aby ta wzięła ślub z kimś, kogo nawet nie lubi? Oczywiście, że nie. Jednak mowa była o spotkaniu z kandydatem. Nie wiozła jej teraz od razu na poślubiny. Było to tylko spotkanie, po którym mogło się okazać, że jednak kandydat jest ciekawy. Zresztą na siłę nie zostanie jego żoną. Nie mogli jej do tego zmusić, chociaż mogli naciskać oraz nalegać. To nieco uspokoiło Michirin.
Najpierw ją znajdźmy.
I zatrzymali się. Niewidoma zeskoczyła z wozu wraz z Ige i obróciła głowę to w jedną, to w drugą stronę, jakby spoglądała w tamtych kierunkach. Oczywiście nie było to możliwe, ale w ten sposób zwizualizowała sobie rozgałęzienie tropów. Było to problematyczne. Musieli się rozdzielić, ale trzeba było pamiętać, iż mogą natknąć się na bandytów. O ile białowłosa mogła zapewnić sobie i potencjalnemu towarzyszowi bezpieczeństwo, o tyle drugiej osobie zmierzającej innym tropem już niezbyt. Jej zadaniem była ochrona Hairi, ale przecież nie mogła zostawić bezbronnych ludzi samych sobie, gdyby wpadli na zagrożenie. Słowa Ige nieco ją zaskoczyły, bo dla niej oczywiste było, że ukartowana ucieczka jest lepsza, niż porwanie przez bandytów. Przerwała sobie rozważania zawczasu, bo wiedziała jak to może się skończyć. Trzeba było szybko myśleć i jeszcze szybciej działać. Cały czas milczała, a czas uciekał co wywoływało tylko dodatkową presję. Mimo wszystko wyglądała na spokojną, opanowaną.
- Panie Ige, czy jest pan w stanie odpiąć konia od powozu i pojechać na jego grzbiecie za jednym z tropów? Jeżeli mamy się rozdzielać, to nie mogę pozwolić, aby komukolwiek z państwa stała się krzywda. Nie chcę, by ktokolwiek natknął się na bandytów. Pani... służka ruszy ze mną jednym z tropów, a pan, panie Ige - na koniu lub bez niego drugim. W razie jakiegokolwiek zagrożenia lub znalezienia panienki Hairi nie działa pan na własną rękę, a ucieka i woła od razu mnie. Mam doskonały słuch, zatem usłyszę z daleka. - tutaj przerwała sobie na chwilę, aby każdy mógł przetworzyć informacje. Służka najpewniej będzie ją spowalniała, jednak lepiej, aby to ją spowalniała, niż Ige, który może znaleźć się w sytuacji do ucieczki. Pozostawienie woza samego sobie nie było żadnym problemem, bo jaka była jego wartość w obliczu życia i zdrowia Hairi? No, marna. - Ruszajmy, nie mamy czasu do stracenia. - odezwała się i czekała, aż służka ruszy razem z nią. Miała pomysł, aby dać Ige jeden ze swoich kunai, ale przyszło jej do głowy, że jeszcze mógłby spróbować działać na własną rękę, więc wolała już nie ryzykować. Jeżeli tylko służka ruszyła, to rozpoczęła uważne nasłuchiwania. Może usłyszałaby trzask gałęzi? Albo spłoszone zwierzęta, bo Hairi gdzieś biegła? Albo jej nierówny oddech po wyczerpującym biegu? Cokolwiek, co mogłoby dać jej jakąś wskazówkę. I wtedy wpadła na coś jeszcze. Służka była dziwnie spokojna, dziwnie milcząca. Podejrzane. Skwitowała w myślach i nie przestając iść postanowiła zapytać.
- Panienka Hairi jest w obliczu poważnego niebezpieczeństwa. Nawet jeżeli uciekła sama, to mogła trafić na bandytów lub dzikie zwierzęta. Zanim znalazł mnie Tadao, to sama natknęłam się na gwałciciela i złodzieja. Na dodatek w miejscu publicznym. Poradziłam sobie, ale jakie szanse ma panienka Hairi, jeżeli nie jest nawet wśród ludzi, a w lesie? Z całym szacunkiem, ale wydaje się pani dziwnie spokojna, więc muszę zadać to pytanie - czy wie pani gdzie uciekła Hairi? Wie pani cokolwiek o jej zniknięciu? Albo gdzie mogła uciec? Przecież musiała się do tego przygotować. - wstęp był oczywiście uświadomieniem służki, że może przyczynić się niebezpośrednio do śmierci młodej dziewczyny albo innej krzywdy, na którą z pewnością nie zasługiwała. Białowłosa specjalnie zwróciła uwagę na swój przypadek, by tylko naznaczyć różnicę między nią, a Hairi. To wszystko miało pomóc rozwiązać język służki, która wydawała jej się podejrzana. Jako jedyna zachowała spokój, a to przecież kobiety cechowały się emocjonalnością, prawda? Zatem coś tutaj nie grało.
Michirin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 13 sty 2018, o 20:29

Misja rangi D
15/15



Jeżeli ktoś miał wątpliwości, że najęcie ślepej, siedemnastoletniej dziewczyny do trzymania, hehe, oka nad Hairi to słaby pomysł, to zapewne teraz musiał teraz zrewidować swojego poglądy. Fakt, córeczka lokalnego króla baranów (jak dumnie to brzmiało!) zniknęła z wozu, ale w tej kwestii zapewne nawet najbardziej wprawiony samuraj by nie mógł. Choć sytuacja była nieciekawa, to Michirin zachowywała spokój, zimną krew i wydawała się mieć sytuację pod kontrolą na tyle, ile można ją było mieć. O wiele starszy Ige był na przykład roztrzęsiony, a służka to już w ogóle nie wiedziała, co robić.
- Dobrze, tak zrobię - odpowiedział mężczyzna, biorąc się od razu za odpinanie jednego z koni, by później ruszyć za śladami.
Drugim tropem ruszyła białowłosa kunoichi wraz z opiekunką Hairi. Grubawa, młoda kobieta jedynie przytaknęła kilka razy pod nosem na chłodną analizę Michirin. Nie miała nic do powiedzenia aż do momentu, kiedy padły pewne sugestie, które wyraźnie się jej nie spodobały.
- J-ja? Spokojna? - odparła nieco złamanym głosem. - Nic nie wiem, co mogło się stać z panienką. Nie byłyśmy za bardzo zżyte ze sobą. Przez ostatnie tygodnie to już w ogóle nie chciała o niczym rozmawiać.
Nawet jeśli była dalej ciągnięta za język, to i tak nie powiedziała niczego konkretnego. Za to okazała się bardziej pomocna przy samym śledzeniu tropu. Jako, że tylko ona posiadała zdrowy zmysł wzroku, często mówiła o śladach stóp pozostawionych w ziemi, o przygniecionej trawie i śladach błota na niej. Jedyny minus to to, że grubawa dziewczyna nie miała dobrego tempa. Z kolejnymi chwilami marszu dyszała coraz głośniej, a jej ociężałe, ale nie mocarne uda mniej chętnie przyczyniały się do kolejnych kroków.
Przez kolejne kilkanaście minut podążały za śladami. Czasem musiały się wrócić, odnaleźć trop na nowo, ale przynajmniej tyle, że nikt nie zadał sobie tyle trudu, by utrudnić ewentualne śledztwo.
W pewnym momencie do białowłosej dotarły jednak pewne nowe sygnały. Obecnie znajdowała się przed małym pagórkiem. Wokół znajdowały się w niedużej ilości drzewa, różne krzewy, parę mniejszych lub większych kamieni. Do wyczulonych uszu Michirin dochodził szum wody, która znajdowała się zaraz za pagórkiem. Był to najprawdopodobniej jakiś zbiornik wodny - staw, może małe jeziorko. Leciutki wiaterek przyczyniał się do powstawania malutkich fal, a fale te niosły głosy. Głosy jakichś ludzi. Były one jednak zbyt zniekształcone, by móc cokolwiek ich rozpoznać.
Avatar użytkownika

Ichirou
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 2177
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 13 sty 2018, o 21:29

No i ruszyli. Białowłosa była zadowolona, że Ige mógł wybrać się konno w poszukiwania. Nie dość, że przyśpiesza działanie, to jeszcze łatwiej uciec od bandytów i zawiadomić Michirin, znajdując się na koniu, niż poruszając się pieszo. Służka może ich spowalniała, ale chociaż nie była w niebezpieczeństwie, więc jedno zmartwienie mniej. Za to Hairi przysparzała więcej kłopotów, bo nie dość, że znikła, to uciekła gdzieś dalej. W dodatku jej służąca niczego nie wiedziała i chyba poczuła się urażona pytaniem kunoichi. No cóż, zranienie uczuć kobiety akurat było w tym momencie najmniejszym problemem, więc panna Shiroikanzen pozwoliła sobie to przemilczeć i zignorować - jak zwykle.
Ślady prowadziły i prowadziły, a służka coraz bardziej się męczyła. Była dorosła, więc Michirin nie czuła się w obowiązku, by uświadomić ją o oczywistej sprawie - jak potrzebuje przerwy, to niech tylko powie. Przecież nie zostawi jej, a jak zemdleje z wycieńczenia, to tylko narobi większych kłopotów. Zatem bez słowa szła prowadzona za tropem, który tylko sprawiał, że białowłosa robiła się coraz bardziej nerwowa. Szli już ładną chwilkę, a Hairi ani widu, ani słychu. O ile to pierwsze dla Michirin nie było zaskoczeniem, to to drugie już znacznie bardziej. To znaczyło, że dziewczyna naprawdę pośpieszyła się i zdążyła oddalić, a przecież robiło się coraz później. Kamiennie spokojna twarz została jednak zachowana.
I nagle coś usłyszała. Najpierw szum wody, drobne fale i dźwięki takie, jakie wydają kamieniste strumyczki, a później... głosy? Najpierw nie była pewna, jednak po chwili upewniła się, że to muszą być głosy jakichś ludzi. Dźwięk był na tyle rozbity, nieczysty i zakłócony, że nie dało się zrozumieć co mówili.
- Słyszę czyjeś głosy. Tam, w tamtym kierunku. - powiedziała półgłosem i wskazała w stronę źródła dźwięków. - Strumyk i ktoś tam coś mówi. Ruszajmy. - dodała, by natychmiast skierować się w tamtą stronę. Pod stopami wyczuła, że ziemia się podnosi, jest jakaś górka, na którą wchodzą. To pozwalało na ukrycie się za nią i obserwowanie z przyczajenia. Naturalnie nie ona miała obserwować, bo byłoby to nieco bezsensowne, ale służka, bo Michirin miała zamiar tam pójść, a więc mogła wpaść w kłopoty. Lepiej, żeby kobieta jej nie przeszkadzała i nie była dodatkowym zmartwieniem.
- Schowa się pani tuż przy szczycie tej górki tak, aby móc widzieć co jest za nią. Najpierw jednak powie mi pani co widzi i czy jest tam ktoś uzbrojony. - wolała wiedzieć czy przygotować się na jakąś broń, czy jednak mogą to być pięści lub ewentualnie jutsu. Zatem Michirin zatrzymałaby się razem ze służką, pokazując jej jednocześnie, aby ukryła się. Przy okazji kobieta miała szansę odpocząć. Był to też moment, aby dowiedzieć się o czym mowa za pagórkiem. Po otrzymaniu odpowiedzi białowłosa zwyczajnie ruszyłaby w kierunku zasłyszanych ludzi. Jeżeli to była Hairi, to sprawa była prosta - zwyczajnie podeszłaby, by porozmawiać, a jakby zaczęła znów uciekać... no to była pewna technika, która mogła w tym pomóc. Panna Shiroikanzen oczywiście najpierw spróbowałaby dogonić dziewczynę, ale jakby ta wyjątkowo sprawnie uciekała, to wystarczyło znaleźć się w zasięgu, zawiązać pieczęć i gotowe. A jeżeli byli to nieznani ludzie, zaś po Hairi nie było śladu, to podeszłaby spokojnie, ale ostrożnie - nie zbliżając się za bardzo, by zwyczajnie ich powitać słowami...
- Witam, poszukuję pewnej młodej dziewczyny. Nie było jej w pobliżu? - nie podawała żadnych szczegółów, bo w sumie ich nie znała, ale jakby zapytali o sprecyzowanie i okazali się normalnymi ludźmi, to wskazałaby służce, aby ta wyszła i podeszła. No i naturalnie gotowa była tak na wszelki wypadek do uników lub użycia techniki.

To jest misja rangi D, więc nie będę przesadzał ze statystykami. Znasz je zresztą. A technika, o której mowa, to nasze ulubione genjutsu z piaseczkiem. Sam-wiesz-które. #pdk
Michirin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 13 sty 2018, o 22:35

Misja rangi D
17/15



Grubawa panienka, a raczej kobita kiwnęła głową i usłuchała prośby Michirin. Przyczłapała niemal na sam czubek wzniesienia, a potem oklapła przed jakimś większym kamieniem. Jej gabaryty nie robiły z niej najlepszego zwiadowcy, ale głaz zapewniał w miarę przyzwoite ukrycie. Służka wychyliła się i przyjrzała okolicy zbiornika wodnego.
- Jest jakiś mężczyzna... Chyba uzbrojony... I jeszcze jakaś inna osoba, tam dalej! Poszła za krzaki, chyba na stronę... - Sokolego wzroku to ona nie miała. Zresztą, tamte postacie znajdowały się już nieco dalej, więc trudno było mówić o dostrzeżeniu szczegółów. To i tak zawsze coś, bo przynajmniej białowłosa nie musiała iść w ciemno, jakkolwiek komicznie by to nie brzmiało w jej przypadku.
Wspomniany wcześniej mężczyzna stał nieopodal małego jeziorka. Był schylony, grzebał przy torbach leżących na ziemi. Coś tam przekładał, czegoś szukał. W związku z tym dostrzegł nieznajomą dość późno, kiedy ta znajdowała się trochę mniej niż dziesięć metrów od niego. Wyprostował się wtedy dość nerwowo i obrócił w stronę białowłosej.
Gdy padło pytanie dotyczące dziewczyny, przez kilka kolejnych sekund trwała cisza. Swą spokojną melodię grał jedynie wiatr, muskający wierzch zbiornika wody. No i jeszcze w krzakach, nieco dalej, coś zaszeleściło.
- Nie wiem, o co chodzi... - odpowiedział trochę spięty. - Jestem tu sam - dodał moment później. Był wyprostowany, sztywny jak kołek. Jego oddech był nieco nierówny.
Ehe, na pewno tak było, jak powiedział. Akurat w stronę białowłosej zawiał lekki wiaterek, który przywiał dwa aromaty.
Tym pierwszym był zapach uryny, co jasno sugerowało, że przed momentem gdzieś w pobliżu było sikane. Drugim zapachem, znacznie słabszym i trudniejszym do wychwycenia była mieszanka słodkich perfum i baraniej skóry. Mieszanka, którą ślepa kunoichi wcześniej mogła wyczuć u panienki Hairi.

Avatar użytkownika

Ichirou
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 2177
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 14 sty 2018, o 04:21

A zatem dwie osoby. Jedna uzbrojona, a druga...? Nie wiadomo, ale warto było założyć, że również. Lepiej spodziewać się najgorszego, niż zostać później zaskoczonym. Tylko, że było to Yinzin, zatem osoby z bronią przy pasie powinny być zupełną normą, a niekoniecznie kimś wrogim. Inna sprawa, że każdy z nich pewnie potrafił władać swoim orężem w pewnym stopniu, a Michirin nie miała jeszcze swojego ostrza. Czy kunai wystarczy? Cóż, jeżeli będzie wystarczająco szybka i celna, to pewnie tak.
Nie było co zakładać walki na sam start. Białowłosa spokojnie skierowała się w stronę mężczyzny. Pozornie spokojnie, bo serce biło jej znacznie szybciej. Nie wiedziała tak naprawdę czy ma do czynienia z bandytami, czy nie. Byłaby to pewnie jej pierwsza walka na śmierć i życie zatem ciśnienie krwi wzrosło. Lata wprawy w ukrywaniu emocji robiły swoje, a więc niewidoma wyglądała na opanowaną oraz pewną siebie.
Mężczyzna był nieuważny. Wykrył Michirin dopiero jak była blisko, zdecydowanie zbyt blisko, aby być profesjonalistą czy chociaż osobą doświadczoną niebezpieczeństwami. Zbyt łatwo zapominał o otoczeniu. Nie to, że białowłosa była jakimś zagrożeniem czy morderczynią z ukrycia, bo prawdę mówiąc - nie zabiła jeszcze nikogo. Ani nawet nie zraniła poważniej. Nie chciała tego robić, chociaż świadoma była, że pewnego dnia nastanie taki moment, w którym zostanie do tego zmuszona. Będzie prosty wybór - albo ona, albo wróg, a ona nie zawaha się i właśnie to ją przerazi - jak łatwo jest zadecydować nad czyimś losem. Wiedziała to wszystko już teraz, gdyż myślała o tym niejednokrotnie. Obawiała się, ale również wyczekiwała tego dnia. Chciała już mieć to za sobą, by przestać się bać i móc działać bez skrępowania. Ale czy tak by było? Zapewne poczułaby ogromny ciężar winy i tego również się obawiała. Tak, wiele rzeczy wprawiało ją w pewien strach, lecz rzadko było to związane z innymi, a często z nią samą. W końcu ludzka natura była najbardziej przerażająca. To z niej wywodziło się każde zło tego świata. I Michirin była tego świadoma.
Ciężko było uwierzyć mężczyźnie, gdy wypadł tak marnie. Najpierw nerwowe ruchy, później chwila milczenia, szelest krzaków, bardzo mało przekonujące słowa, spięty ton głosu co było słychać przez ściśnięte gardło, a oddech nierówny. Tak wiele elementów, które od razu mówiły, że ktoś kłamie i jest niezadowolony z naszego pojawienia się, a przecież Michirin była ślepa. Wzrok wcale nie był tak niezbędny, jak każdemu na początku się wydaje. Białowłosa też kiedyś należała do tej grupy twierdzącej, że bez sprawnych oczu, to w życiu jest bardzo ciężko, bo to podstawowy zmysł. Shizuya jednak poukładał jej w głowie i pokazał, że jest w stanie nawet bez wzroku nie tylko żyć normalnie, ale także stać się ninja. Było to nieco wbrew woli samej niewidomej, ale jednak. Tak czy inaczej - mężczyzna nie uzyskał zaufania panny Shiroikanzen co zaskoczeniem nie powinno być, lecz było nim coś innego, a mianowicie dwa zapachy. Jeden potwierdzał założenie służki - ktoś poszedł na stronę w krzaki, zaś drugi wskazywał kto. Tym kimś była Hairi. Michirin musiała to teraz rozegrać tak, by nie sprowokować niepotrzebnej walki, nieporozumienia czy innego zamieszania. Chciała to załatwić po dobroci, chociaż wiedziała, że raczej nie będzie to łatwe.
- Powinieneś już zauważyć lub być wcześniej świadomym, że jestem ślepa, a więc ukrywanie kogokolwiek blisko mnie nie ma sensu, gdyż go wyczuję innymi zmysłami. - zaczęła, by nieco zadrwić sobie z tego ukrywania się dziewczyny w krzakach. Jakby to czy kucała za krzakiem, czy nie robiło dla białowłosej jakąkolwiek różnicę. - Rozumiem, że pomagasz panience Hairi w tej ukartowanej ucieczce, jednak moim zadaniem jest bezpieczna eskorta panienki do celu, a nim jest dom kandydata na męża. Kandydata. - powtórzyła to słowo, bo było ono kluczowe. Hairi zachowywała się tak, jakby już teraz mieli z miejsca wziąć ślub, a przecież było to tylko spotkanie. - Może panienka wyjść z tych krzaków. I umyć dłonie w strumyku. - powiedziała obracając głowę w jej kierunku tak, jakby na nią spojrzała. Był to tylko dosadny znak, że doskonale wie gdzie się ukrywa. - Nie jestem zadowolona, że muszę przyłożyć ręki do zaaranżowanego mariażu, jednak nie jest to jeszcze pewne. Z tego co mi wiadomo jedzie panienka na spotkanie z kandydatem. Tylko tyle. Jeżeli panienka będzie się zapierać i odmawiać poślubin, to nie dojdą one do skutku. Nikt panienki do tego nie zmusi, chociaż mogą nalegać. - postanowiła to wyjaśnić i wytłumaczyć, aby nieco zmiękczyć Hairi. - Zatem jeżeli mogę panienkę prosić, to niech panienka Hairi nie utrudnia mi zadania i wróci ze mną do powozu. Służka jest wyczerpana poszukiwaniami, a pan Ige w nerwach właśnie panienki szuka po lesie z potencjalnymi bandytami. Zaś ja nie chcę stosować siły, ale jeżeli zostanę do tego zmuszona... nie zawaham się, gdyż jestem dzisiaj panienki ochroniarzem, zaś tego mężczyznę mogę traktować jak porywacza. - no i pozostało jedynie czekać. Naturalnie Michirin zachowywała się tak, jakby miała wszystko pod kontrolą i była siebie niesamowicie pewna, ale wciąż pamiętała, iż facet ma broń i w razie czego może zaatakować. Albo nawet rozpieszczona Hairi. Trzeba było uważać, zatem pierwszym ruchem naturalnie był unik. Dzieliło ich nie więcej, niż dziesięć metrów, zatem miała chwilę na reakcję. Unik, oddalenie się jak najszybsze i zawiązanie pieczęci - czy to aby zatrzymać uciekającą Hairi, czy to do powstrzymania mężczyzny. Zależnie co się wydarzyło. Nie chciała nikogo krzywdzić, zatem w grę wchodziło obezwładnienie możliwie jak najmniej bolesne.

No elówa. Wiesz o co chodzi. Staty mam fajne, a technika też jest fajna, bo to Kyubaku Satsu albo jakoś tak. No wiesz, to genjutsu na jedną pieczęć rangi C co piasek wsysa. Serwus.
Michirin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 14 sty 2018, o 12:49

Misja rangi D
19/15



Pojawił się konflikt interesów. Z jednej strony stała białowłosa, której zadaniem było dowiezienie młodej panienki na spotkanie ze swoim kandydatem na męża, z drugiej zaś znajdował się mężczyzna, który pomógł Hairi uciec. Jego pobudki były nieznane, ale z pewnością stał po stronie chudej panienki. O porwaniu nie było mowy, bo przecież nie pozwoliłby zakładniczce pójść sobie tak daleko na małe siku. Najemnik, może znajomy? Wkrótce wszystko się wyjaśniło.
Osobnik był spięty. Zachowywał milczenie, czujnie przyglądał ślepej kunoichi. Był poddenerwowany, chyba szykował się na różne ewentualności, ale póki co nie podejmował jakichkolwiek działań, które mogłyby dać Michirin powód do wykonania unieruchamiającej techniki.
Krzaki znowu zaszeleściły, a z nich wygramoliła się już znajoma panienka.
- To ty! - rzuciła uniesionym, wysokim już głosikiem. W jej głośnie na próżno było szukać zadowolenia. Dziewczynie bliżej było do oburzenia. Przydreptała z nieco mniejsza finezją niż zazwyczaj do mężczyzny i stanęła tuż obok niego. Jasno zadeklarowała swój wybór.
- Czemu nikt nie zapyta mnie o zdanie!? A może ja nie chcę. Nie chcę spotykać się z tamtym głupkiem, nie chcę wychodzić za niego za mąż, nie chcę zostać królową głupich baranów! - Tupnęła nóżką poirytowana brakiem władzy nad swoim życiem. - Chcę się stąd wynieść. Chcę podróżować. Chcę razem z Jurou wyruszyć do Teiz i mam w nosie, że mojemu kochanemu tatkowi się to nie podoba!
Objęła ramię ukochanego, jasno pokazując, że nie zamierza się stąd ruszyć. Nabrawszy odwagi, jej partner podjął głos i tym razem postanowił powiedzieć coś więcej niż do tej pory.
- Przykro mi, ale nie puszczę Hairi, ponieważ potem już mogę jej nie odzyskać. Proszę uszanować nasz wybór, bo jeśli nie, to zmuszony będę bronić go siłą - oznajmił, kładąc dłoń na rękojeści miecza zawieszonego przy pasie.
Hairi mimo wszystko nie chciała, by spór miał rozstrzygnąć się w tak drastyczny sposób. Szarpnęła swojego partnera na ramię, do którego była aktualnie przywieszona.
- A może damy jej pieniądze żeby odeszła? Zabrałam trochę z domu na podróż... Przecież ona tu jest tylko po to, bo chce zarobić - zasugerowała zarówno ukochanemu jak i białowłosej.
Decyzja leżała po stronie Michirin. Para gołąbeczków zamilknęła i czujnie obserwowała kunoichi. Wybranek Hairi wciąż miał nieco nierówny oddech, ale chyba nie zamierzał odpuścić. Jego dłoń wciąż swobodnie opierała się na rękojeści broni, co jasno oznaczało, że nie puści polubownie miłości swojego życia.
Avatar użytkownika

Ichirou
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 2177
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 14 sty 2018, o 18:14

Sprawa się komplikowała, ale można było się spodziewać, że Hairi nie pójdzie tak łatwo z białowłosą. W końcu czemu miałaby? Co mogło obchodzić taką panienkę, że Michirin podjęła się zadania, a więc postawiła sobie cel, do którego dążyła i w jakiś sposób powodzeniu lub porażka odbiłoby się na jej reputacji jako ninja. A z pewnością na pewności siebie. W końcu eskorta w tym przypadku nie była niczym trudnym, a gdyby i tak zawiodła? No, to wskazywało, że brakowało jej jakiejś umiejętności. Nie zamierzała odpuścić, w końcu chciała udowodnić światu, że jej ślepota nie jest problemem w byciu sukcesywną kunoichi.
Jak się okazało - mężczyzna był ukochanym Hairi i nawet nabrał nieco pewności siebie, gdy ta przykleiła się do niego. Aż kąciki ust niewidomej nieco zadrżały od rozbawienia, bo niestety osobnik wciąż był równie nerwowy, a może nawet bardziej, gdy dotarło do niego, że musi teraz grać twardego skoro "jego kobieta" stoi u boku. Panna Shiroikanzen nie odezwała się ani słowem i pozwoliła wygadać się obu swoim rozmówcom. Jurou zadeklarował, że w razie potrzeby jest skłonny walczyć na co serce Michirin przyśpieszyło. Adrenalina. Przez chwilę miała ochotę zachować się brawurowo, jakby nie była sobą - ponieść się tej emocji i zrobić pierwszy ruch, pokazać mu swoją siłę, zwyczajnie popisać się i uświadomić mężczyźnie, że nie ma z nią szans. Ale nic takiego nie zrobiła. Była mistrzynią w kontrolowaniu własnej ekspresywności. Takie działanie przyniosłoby same kłopoty. I nagle została zaskoczona propozycją zwyczajnego przekupstwa. To znów wywołało w niej gniew, niezadowolenie, które nie zostało okazane. Michirin milczała, całkiem długo, a napięcie rosło. Tak naprawdę zastanawiała się co zrobić, jak ubrać w słowa swoje myśli, aby przekazać to co chce, ale jednocześnie nie skomplikować wszystkiego jeszcze bardziej.
- Jesteś samolubna, Hairi. A Ty, Jurou, jesteś tchórzliwy. - zaczęła z nieprzeniknionym spokojem. Może nawet znużeniem w głosie. To ta głupota młodzieńczego wieku? Pytanie, na które nie uzyskała odpowiedzi, bo zaczęła mówić dalej. - Nie jestem tutaj tylko po pieniądze. To prawda, że podjęłam się tego zadania, aby zarobić, jednak na szali stawiam swoje życie i reputację ninja. Jeżeli nawet nie byłabym opłacona, a zastałabym Cię w opałach, to pomogłabym Ci. - krótki wstęp, by nieco rozjaśnić jej spojrzenie na sprawę. Przestała już z tym "panienka" i "pan", bo było to problematyczne, a w tym momencie chciała mieć większą siłę przebicia, niż zachowanie kultury wypowiedzi. - Nikt nie pyta Cię o zdanie, bo oczywistym jest, że jesteś przeciwna. Wszyscy to wiedzą. Nikt jednak nie zmusi Cię, abyś spotkała się z tym kandydatem czy poślubiła go. Nawet ja. Jednak Ty nie myślisz, że Twój ojciec chce dla wszystkich lepiej, że Ige właśnie naraża swoje życie, że służka mało nie zemdlała, bo chciała jak najszybciej Cię odnaleźć zmartwiona, że możesz być w tarapatach. Nie myślisz, że ucieczka załamie Twojego ojca, że znienawidzi Jurou, którego uzna za porywacza, że Jurou zostanie okrzyknięty przestępcą i pojawi się dobrze opłacona misja przez Twojego ojca, by go zabić, a Ciebie sprowadzić. I ktoś się jej podejmie. Ktoś, kto nie będzie miał oporów, jak ja i naprawdę będzie chciał zarobić. Zabije Jurou, zniszczy Twoje życie z nim i z rodziną. Nie myślisz o konsekwencjach, bo jesteś samolubna. A Ty Jurou - skoro masz w sobie tyle odwagi, by stawić mi czoła, to dlaczego nie zawalczysz o swoją miłość? Dlaczego nie spotkasz się z ojcem Hairi, nie powiecie mu co do siebie czujecie, nie spróbujesz zdobyć skarbu, jakim jest jego córka, a chcesz go wykraść? Jesteś tchórzem. Zagoniony w róg zdolny jesteś do walki, ale nic więcej. - może trochę przesadziła, bo oceniała ludzi, których tak naprawdę nie znała, ale nie chodziło teraz do końca o słuszność jej osądów. Miało to uświadomić ich w swoim błędzie jaki właśnie popełniają i do czego to może doprowadzić. Chodziło o konsekwencje.
- A teraz słuchajcie uważnie. Moim zadaniem jest eskorta Hairi do celu, a nim jest dom kandydata. Pojedziemy do niego wszyscy razem. Ty też Jurou. Grzecznie wysiądziecie z powozu, udacie się do domu, a moje zadanie zostanie wykonane. Bezpiecznie dotarłaś do celu. Czy wejdziesz do środka, czy zaraz czmychniesz jak tylko zniknę - Twoja sprawa. Nie obchodzi mnie co dalej się wydarzy, to Wasz problem. Ja chcę tylko dowieźć Cię do celu. Jeżeli nie przystaniesz na mój układ, to Jurou może stać się krzywda. Rusz głową, przestań być samolubna, pomyśl o konsekwencjach i dokonaj wyboru. Dalej ruszę do Teiz, więc nawet gdybyście chcieli, to możecie mnie opłacić, a zapewnię Wam ochronę. - i taki właśnie był plan. Do interesów Michirin należało tylko dostarczenie Hairi w odpowiednie miejsce, a czy wejdzie do domu, czy ucieknie zaraz, czy zwyzywa kandydata? To już nie było zmartwienie białowłosej. Nie chciała niszczyć miłości, nie chciała wymuszać nieszczęśliwego życia na dziewczynie, ale nie chciała też zawieść. Zatem najlepszym ruchem byłoby szybkie zawrócenie z posiadłości kandydata, udanie się do domu Hairi, oświadczenie ojcu o Jurou i związku między nimi, a później... walka o swoje uczucia. Oczywiście nie w dosłownym znaczeniu.
Słowa wypowiedziane przez Michirin były obrazą i groźbą, chociaż ubrane dosyć łagodnie. Zatem przygotowała się bardziej, niż wcześniej, że może sprowokować do działania mężczyznę lub nawet samą Hairi. Nadal dzieliła ich ta sama odległość, zatem plan był ten sam. Odskok i technika do unieruchomienia, by następnie szybko się zbliżyć i rozbroić, a najlepiej obezwładnić przeciwnika. Jeżeli to był mężczyzna, to chciała mu błyskawicznie zabrać ostrze i przystawić do gardła, a jeżeli panienka... cóż, technika powinna być dla niej wystarczającym szokiem.
Michirin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 15 sty 2018, o 22:39

Misja rangi D
21/15



Białowłosa nie ustąpiła. Od łatwego zarobku wybrała wypełnienie swojego zadania, co zapewne było godnym pochwały. Jednak nie przez stojącą przez nią dwójkę - ich podejście do sprawy było skrajnie subiektywne. Bardzo nie podobalo im się, że kunoichi nie odpuszcza. Mimo wszystko słuchali. Słuchali, jak Michirin ciągnie swój spokojny monolog, podchodząc dość analitycznie do sprawy. Profesjonalistka w każdym calu, huh?
Łatwo było skrytykować dwójkę zakochanych. Łatwo było wydać osąd i na podstawie zebranych informacji wysnuć wnioski. Tylko czy czasem dziewczyna nie posunęła się za daleko? Wszak jej wiedza na temat sprawy była zupełnie szczątkowa,
co nie przeszkadzało jej w wymądrzaniu się. Nie znała dobrze problemu, nie znała sytuacja miedzy dwójką młodych zbiegów, nie znała relacji między córką a ojcem. Jedynie obserwowała przysłuchiwała się sytuacji zaledwie od dnia wczorajszego. Trudno wiec było się spodziewać, by targana różnymi emocjami para wzięła poważnie do siebie słowa ślepej smarkuli, która nie miała w tym temacie żadnego autorytetu. W ich oczach Michirin była niewidomą, która zachowywała się tak, jakby widziała wszystko.

Na ile jej widzenie było odbieraniem świata faktycznymi, pozawzrokowymi zmysłami, a na ile wyobraźnią, stworzoną z iluzji rzeczywistości?
Tchórz podjął się bardzo śmiałego czynu. Nie widząc innej opcji, chwycił za rękojeść broni z zamiarem wyzwania białowłosej na pojedynek tak, jak to było w zwyczaju samurajskiego rejonu. Ostrze wysunęło się jednak na zaledwie kilka centymetrów. To Hairi powstrzymała swojego ukochanego, kładąc swoje dłonie na jego dłoni trzymającej miecz.
- Niech jej będzie. Pojedziemy do tej głupiej wioski, ale zaraz po tym ta dziewucha ma sobie wreszcie pójść - wycedziła niezadowolona. Szkoda, że Michirin nie widziała krzywego spojrzenia panienki.
- W porządku... - mruknął mężczyzna, puszczając rękojeść broni.
Białowłosa dostała to, co chciała. Dwójka kochanków zgodziła się wrócić na powóz i dokończyć podróż. Ich nastroje były jednak słabe, jeśli nawet nie marne. Raczej milczeli, a na pewno nie odzywali się do Michirin. W drodze na wóz dołączyła do nich służka, której pytania zbyli kilkoma zdawkowymi odpowiedziami. Kiedy wrócili na drogę, musieli poczekać kilka minut na Ige, który wrócił na koniu cały i zdrowy. Jego poszukiwania utknęły w pewnym momencie w martwym punkcie, więc postanowił wrócić. Odetchnął z wielką ulgą, kiedy ujrzał swoją krewną w zdrowiu.
To jasne, że ze strony wuja pojawiły się pytania dotyczące zaginięcia Hairi. Panienka pokusiła się jednak na pewne kłamstewko - nie przyznała się do swojego celowego zniknięcia, tylko opowiedziała o wybudzeniu się przy dwójce porywaczy, których przegonił przechodzący w okolic młody samuraj, a więc nowy pasażer na wozie. Jeżeli białowłosa zechciała się wtedy coś wtrącić, Hairi próbowała ją zagłuszyć i przegadać, sugerując jasno, że nie życzy sobie wtrącania się w swoje sprawy. Jeśli Michirin i tak postawiła na swoim, to cóż... wtedy doszło do niemałej awantury. Córeczka barana barona baranów wykręcała się na prawo i lewo, nie chcąc przyznać się do swoich działań. W takim wypadku reszta podróży minęłaby w nieprzyjemnej atmosferze konfliktu.
Podróż nie trwała jednak wiecznie, choć momentami mogła się dłużyć. W końcu jednak wóz dotarł do docelowej osady.
Nie była duża, ale i tak miała większe rozmiary od tej, z której pochodzili Ige i Hairi. Znajdowała się przy przecięciu kilku większych dróg, a w jej obrębie białowłosa mogła wyczuć różne zapachy. Wioseczka miała bowiem charakter kupiecki i można było znaleźć tu wszelkie towary z okolic.

Po dotarciu do osady przygoda Michirin nie trwała jednak zbyt długo. Filigranowa panienka miała już dość jej obecności, toteż wymusiła na Ige wydanie jej zapłaty i najzwyczajniejsze w świecie pożegnanie. Chyba to właśnie wuj jako jedyny z całej paczki był autentycznie wdzięczny niewidomej kunoichi. No, może jeszcze służka, ale nią to akurat się nikt nie przejmował.
Tak czy inaczej, białowłosa otrzymała kilka życzliwych słów od pana Ige, całkiem przyzwoitą zapłatę jak na jeden dzień roboty i właściwie to tyle.
Stety lub niestety, nie było jej dane poznać zakończenia tej historii. Czy samolubna dziewucha odnalazła swoją empatię, a tchórz wydobył z siebie odwagę? Jak potoczyło się spotkanie panienki z kandydatem na jej męża? Czy w ogóle doszło do tego spotkania, czy jednak zakochana para czmychnęła przy najbliższej dogodnej sytuacji?
To już nie była bajka ślepej bohaterki. Fakt, ciekawość pewnie pozostała niezaspokojona, ale panna Shiroikanzen mogła zadowolić się wykonaniem zadania zgodnie z własnymi przekonaniami.

    Koniec.
Avatar użytkownika

Ichirou
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 2177
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 16 sty 2018, o 01:08

Naturalnie najpewniej Michirin sporo się myliła w swojej ocenie Hairi, Jurou, ojca i całej reszty, jednak nie chodziło przecież o celność. Chodziło tylko o przekonanie. Wszystkie te słowa mogły mijać się z prawdą, ale stawiały sytuację w pewnym świetle, w którym, hehe, postrzegała ją białowłosa. Tak naprawdę nie przemyślała tego zbyt dobrze, nie miała na to czasu, zatem mogła nie zgadzać się z samą sobą w wypowiedzi. Tylko nie było to istotne. Jej zadaniem była eskorta, a nie trafna ocena charakteru Hairi, Jurou i konsekwencji ich działań. Nie interesowało ją jak bardzo ma rację lub jak bardzo się myli - liczył się efekt. Prawda - założyła pewien scenariusz, który szybko, trzeźwo myśląc był najbardziej prawdopodobny i przekonujący. Tyle wystarczało. Nie musiała mieć autorytetu, bo tylko głupiec stawiałby reputację ponad przekaz. Wychodziłoby na to, że znani, szanowani ludzie musieliby mówić tylko prawdę oraz mądrość, a czy tak było... no cóż, nie zawsze. Ale oczywiście kunoichi mogła się spodziewać, że Hairi będzie miała w nosie albo w jeszcze innym miejscu jej uwagi, bo w końcu pochodziła z zamożnej rodziny i raczej była rozpieszczana. No i była egoistką - w tym panna Shiroikanzen się upewniła.
I ta bezmyślność dziewczyny mogłaby doprowadzić do krzywdy Jurou albo Michirin. Nie zastanawiała się nad konsekwencjami swoich zachowań. Wciąż udowadniała, że chociaż niewidoma nie znała jej nawet pełnej doby, to jednak była bliżej, niż dalej prawdy. A jednak może celnie ich oceniła? Nie uważała, że zna się na ludziach, aczkolwiek potrafiła wyciągać wnioski. To wystarczało. Całe szczęście Hairi miała na tyle oleju w głowie, aby nie doprowadzić do pojedynku. Białowłosa natychmiast drgnęła, gdy tylko usłyszała, że ostrze zaczęło się wysuwać. Ręce jakby mimowolnie ruszyły, by wiązać pieczęć do zaplanowanej techniki, a nogi już ugięły się, aby jednym susem odskoczyć, ale nic się nie wydarzyło, bo nie musiało. Chwilowo przyśpieszone tętno zaczęło stopniowo zwalniać.
- Rozsądnie. - odparła spokojnie, jakby cała ta sytuacja była dla niej niczym. Ot, zwykła codzienność, która nie wywołuje emocji. Wewnętrznie było inaczej, bo Michirin mocno ulżyło, gdy uświadomiła sobie, że nie będzie musiała walczyć z kimś, z kim nie chciała, bo nie było ku temu powodów. Przez to nieprzeniknione opanowanie chciała też również pokazać Jurou, że nie stanowił dla niej zagrożenia, które wywołałoby strach. Jej ruchy były natychmiastowe - gotowa była z nim stoczyć walkę, ale wyglądała tak, jakby przepaść między ich doświadczeniem była ogromna. W końcu wraz z nim przychodziła zimna krew, prawda? Inna sprawa, że kunoichi tak naprawdę nie miała praktycznie doświadczenia. Niezliczona ilość treningów z Shizuyą, jeden pojedynek dnia wczorajszego i... tyle. Raczej tyle. Możliwe, że Jurou nawet był bardziej doświadczony w starciach. Wiele kryło się w pozorach, którymi dało się przeskoczyć przeszkody, do których niezbędne były umiejętności. Świat składał się z tych iluzji, a prawdy było w nim naprawdę mało. Michirin wiedziała to doskonale, gdyż pomijając jej zdolności, to wciąż udawała. Udawała opanowanie, profesjonalizm, doświadczenie, spokój, zaangażowanie, motywację i wiele, wiele innych. Nie udawała jednak uśmiechu, a podobno było to plagą. I tu tkwiła pewna hipokryzja w osobowości niewidomej kunoichi. Nie lubiła fałszu, brzydziła się nim i kłamstwem, chociaż świadoma była ich użyteczności, a jednak starała się nie kłamać, być szczerą. Tylko czym było to udawanie, jak nie maską kłamstw i fałszu? Na pierwszy rzut oka... no właśnie tym i niczym więcej, ale to nie było tak, to nie była prawda na temat fałszu. Michirin nie robiła tego specjalnie, aby udawać kogoś, kim nie jest. Ona była ostrożna, przesadnie ostrożna, dlatego dawkowała ekspresję. Robiła to dla swego bezpieczeństwa i nie chciała nikogo oszukiwać. Tak już było, to był jej charakter, jej fałszywa część, która była najprawdziwszym jej elementem. Taki paradoks.
Nie odezwała się ani słowem do służki, Ige czy Hairi wraz z jej ukochanym. Pozwoliła załatwić to wszystko dziewczynie. Nieco zaskoczyło ją to, że ta postanowiła skłamać. Czemu to zrobiła? Wstydziła się ukochanego? Chciała oszczędzić sobie rozmowy z kuzynem lub służką? Wątpię. Zapewne bała się, że spotka ją kara za jej wyczyn. Egoizm. Znów Michirin postawiła na egoizm. Nie próbowała udowadniać, że Hairi kłamie, bo było to bez sensu. Służka zresztą doskonale wiedziała co się wydarzyło. Może nie słyszała, ale widziała i dało się to nawet teraz zauważyć, że córka baraniego barona nie była zadowolona z powrotu, ani obecności swej "pani ochroniarz". Tak raczej nie zachowywał się ktoś po porwaniu.
Dalsza droga była spokojna. Panna Shiroikanzen wykazywała się swoją istotną cechą charakteru, jaką była ignorancja. Tak, można było to nazwać już ignorancją, gdyż nie dbała zupełnie o opinię innych na jej temat, zatem nawet przez chwilę nie przejęła się, że Hairi jej nie lubi, że służka może mieć jej coś za złe, a Jurou zapewne chciałby, aby upadła i sobie ten głupi ryj rozwaliła. Życie w ten sposób było nadzwyczaj przyjemne. Jak gdyby nigdy nic siedziała w milczeniu na wozie. Nie chciała zaczynać rozmowy z Ige, gdyż zapewne temat przeniósłby się na walkę z porywaczami, których nie było, a Michirin kłamać nie chciała, ani otwarcie wyjawiać kłamstwo kuzynki woźnicy. Trzymała język za zębami i skupiła się na swoim zadaniu. Była teraz tylko bardziej ostrożniejsza, bo nie ufała też samej Hairi i Jurou, a więc osobom, które wiozła ze sobą.
I dotarli do celu. Ponownie kąciki ust białowłosej zadrżały w rozbawieniu, gdy usłyszała jak dziewczyna pośpiesznie chcę ją odesłać do domu. Naturalnie nie żegnała się z nią nawet, więc kunoichi nie miała szansy nawet powiedzieć, że życzy jej wszystkiego dobrego i szczęśliwego życia u boku Jurou, bo naprawdę nie była jej wrogiem oraz chciała dla niej dobrze. Jednak niestety - egoistyczną, zarozumiałą smarkulą stawała się przez wiele lat swego życia, toteż rozsądku nie mogła nabrać w chwilę. Niewidoma nie miała jej tego za złe, bo nie były nawet znajomymi, aby jakkolwiek mogły liczyć się ze swoimi opiniami na temat drugiej. Ige za to był wdzięczny i służka tak samo. Kobieta otrzymała nawet przeprosiny, tak z czystego poczucia obowiązku, że tak należy postąpić.
- Proszę przekazać panience Hairi, że życzę jej długich i szczęśliwych lat u boku tchórza. Panienka będzie wiedzieć o co chodzi. Proszę również ją wspierać. Dziękuję za wynagrodzenie. - całkowity spokój, aż nagle pojawił się uśmiech na twarzy białowłosej. Ledwo dostrzegalny grymas, ale jednak! Czemu? A, no to dlatego. - Do zobaczenia. - i z tym żartobliwym pożegnaniem ruszyła w swoim kierunku. Cofnęła się na trakt i ruszyła dalej, a dokładniej w stronę Teiz. Czy interesowało ją co się dalej wydarzyło z Hairi i Jurou? Nie. Nie była to jej sprawa, ani nie byli to jej znajomi. Ot, kolejni spotkani ludzie, którzy mają swoje życie. Jedyne co ciekawiło kunoichi to to, czy będą żyć szczęśliwie. O to chodziło. Nie obchodziło ją jak, ale liczyła na to, że będą zadowoleni. W końcu panna Shiroikanzen chciała zmieniać świat na lepsze miejsce, w którym jak najwięcej osób mogłoby się cieszyć, że żyje. Do tego dążyła, chociaż zdawała się mieć zupełnie neutralne i mocno zdystansowane podejście do całej reszty świata. Tak, jakby interesowały ją tylko jej sprawy. No, bo tak było. Tylko jej sprawy i ogół spraw innych. Chciała dla nich dobrze. Bez zbędnych szczegółów i wciskania nosa w nie swoje sprawy. Taka była.

Skąd: Yinzin
Dokąd: Teiz
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 01:37 16.01.2018
Środek transportu: Nuszki

z/t
Michirin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 6 lut 2018, o 01:31

Zatem wieźli towar do Yinzin, aby stamtąd mógł zostać wysłany do Ryuzaku no Taki? Było to... nieco dziwne, bo przecież wyruszali z osady portowej. Michirin nie zamierzała zastanawiać się nad powodem takiego działania, gdyż w sumie niewiele ją to obchodziło. Handel nie do końca trafiał w zainteresowania białowłosej panienki, chociaż lubiła szukać logiki tam, gdzie ciężko było ją znaleźć bez odpowiednich informacji. W tym przypadku odpuściła sobie. Dostawała pieniądze za eskortę, ponownie podróżowała po Lazurowych Wybrzeżach, poznawała ludzi, otoczenie i potrawy, zatem nie było powodu do narzekania.
Dwie pieczęcie, trochę chakry i ile radości! Michirin w głębi duszy śmiała się naprawdę głośno, lecz na zewnątrz jej twarz zdobił tylko drobny uśmiech zadowolenia. No, może sobie tam lekko zachichotała, ale tak cichutko, cichuteńko. Ken otrzymał drobną nauczkę w zgodzie z fałszywym założeniem "karma wraca". Czemu fałszywym? Panna Shiroikanzen wiele myślała nad tym zagadnieniem, gdyż nie chciała być z tych osób, które twierdzą, że po prostu życie jest niesprawiedliwe, źli mają lepiej i najlepiej obwiniać innych za swe porażki. Niestety wiele godzin spędzonych na refleksji doprowadziło Michirin do stwierdzenia, że jednak rzeczywiście balans na tym świecie nie istnieje, a w manicheistycznej walce dobro nie zwycięża. Z reguły przegrywa. Jeżeli karma miałaby wracać, to w jaki sposób białowłosa otrzyma wynagrodzenie od losu za śmierć rodziców i utratę siostry? Dało się to wynagrodzić? A co spotka lub spotkało bandytów, którzy dokonali tego wszystkiego? Okropna, pełna cierpienia śmierć nie była tym, z czym zmagała się niewidoma. Ból fizyczny rzadko przekraczał ból psychiczny. Wiele osób zabijało się z powodu problemów, ale czy ktokolwiek słyszał o kimś, kto zabiłby się po prostu z bólu cielesnego? Zatem Michirin po prostu na swoim przykładzie uznała, że świat naprawdę nie jest sprawiedliwy, źli mają lepiej, a karma nie wraca. Balans nie istnieje. I gdzie by nie spojrzeć - wszędzie dowody. Cały ten świat był jednym wielkim dowodem. Wojny, bitwy, tragedie - bez ustanku, ciągle. Czy potrzeba było czegoś więcej, aby obalić tę teorię?
Ponowne rozważania na temat uczciwości świata nie trwały zbyt długo. Były tylko podsumowaniem tego, co białowłosa już wiedziała. Nie zamierzała odpływać myślami tak mocno, jak przy eskorcie Hairi. Wtedy zachowała się nieostrożnie nie tylko podczas jedzenia, ale także samej podróży. Tym razem była skupiona na otoczeniu, aby nie wydarzyło się nic wbrew jej wiedzy. Wsłuchiwała się w każdy szelest, zwracała uwagę na powiewy wiatru wyczuwane przez skórę i po prostu kosmyki włosów oraz sprawdzała jaki zapach zostaje przywiany. W skrócie - była naprawdę uważna. Nie prowokowała dalszej rozmowy, przynajmniej nie natychmiast, ale po dłuższej chwili postanowiłaby się odezwać.
- Mówił pan, że szkolono pana na kupca i negocjatora. Czy to było coś, czego pan pragnął? - Michirin postanowiła zapytać o nagle dręczącą ją myśl. Wypowiedź Ody przypomniała się jej i jakby przypadek skupił na niej uwagę. Słowa "szkolili mnie" brzmią tak, jakby działo się to nieco wbrew chęciom jej tymczasowego pracodawcy. Tak samo mogłaby powiedzieć o sobie - szkolono mnie na kunoichi. Szkolono, bo było to nie tyle wbrew chęciom białowłosej, a... na siłę? Bez jej obecności i świadomości? W sumie, było jej obojętne, zatem wyszło tak, że teraz zajmowała się fachem ninja. Czy tego żałowała? Ciężko stwierdzić. Trening niezbędny do tego zawodu sprawił, iż radziła sobie teraz z problemami, z którymi normalnie byłoby ciężko. Mogła działać prawie tak sprawnie, jak osoba ze wzrokiem, a w niektórych kwestiach znacznie sprawniej. Bez ćwiczeń nie byłoby to osiągalne, bo Shizuya przygotowywał ją do walki. Walka była znacznie trudniejsza i mniej wybaczająca niż normalne, codzienne życie, z którym teraz Michirin nie miała problemu właśnie dzięki tej różnicy poziomów. Z drugiej strony... bycie kunoichi nie należało do zajęć lekkich. Ani fizycznie, ani psychicznie. O ile trening i odnoszenie ran było do przyjęcia, a nawet zignorowania, to obciążenie umysłowe było naprawdę poważne. Świadomość wiecznego zagrożenia, stres podczas walk, dylematy moralne i ciężar śmierci. Całe szczęście panna Shiroikanzen nie zaznała jeszcze tego wszystkiego, co jej zawód mógł zaoferować. Była początkująca, a więc stopniowo, krok po kroku poznawała swoją profesję. Nie zostawała wrzucona na głęboką wodę, a przynajmniej nie teraz. Stanie się to wtedy, gdy zostanie zmuszona do zabicia kogoś. To będzie ten prawdziwie trudny moment. Wracając - właśnie o to chodziło Michirin. Czy Oda również został nieco na siłę wyszkolony i czy teraz miał podobne przemyślenia? Czy żałował tego? Czy cieszył się, ze tak wyszło? A może po prostu przyzwyczaił i zignorował? To właśnie zastanawiało białowłosą.
Michirin
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsume » 8 lut 2018, o 00:40

~ Zwiastun ~
Misja D 13/15
Michirin

Obrazek

Podróż na szczęście przepływała dość przyjemnie, bez żadnych większych utrudnień. Oda najwidoczniej nie zauważył niczego związanego z użyciem genjutsu przez Michirin na jego kompana (?) w biznesie. Aktualnie korzystał z dość przyjemnej pogody, nucąc sobie jakąś melodię pod nosem, co jakiś czas tylko szarpiąc cuglami by albo przyspieszyć, albo trochę spowolnić konie. I - niestety, ku ubolewaniu dziewczyny - znowu wyciągnął fajkę kiseru i rozpalił ją z tym samym, zalatującym miętą tytoniem. Uzależnienia to naprawdę paskudna sprawa - człowiek nawet nie mając świadomości, że mógł uprzykrzać komuś funkcjonowanie, oddawał się swojej ulubionej, groźnej dla jego zdrowia czynności. Ciekawe, czy w ogóle był świadom tego, że kiedyś może mu to się dość drastycznie odbić czkawką...
Po chwili dziewczyna też wyłapała melodię pieśni, którą nucił kupiec. "Tanko Bushi", piosenka zwykle śpiewana przez górników. Czyżby miał z nimi jakieś powiązania? Wyglądało na to, że melodię znał doskonale, a i czasem wyrwało mu się kilka słów tekstu, pokazując że ten również zna. Ale trzeba mu było przyznać - śpiewać to umiał. Nawet mimo nałogu.
-Hm? - mruknął, słysząc pytanie Michirin. Był tak skupiony na drodze i nuceniu, że dopiero po chwili załapał że ktoś coś do niego mówił. - W sumie... sam nie wiem. Urodziłem się w rodzinie, w której znacząca część była użytkownikami chakry, ale sam nie posiadłem tego daru. Zresztą, sam nie wiem czy bym chciał. Na ogół lubię siedzieć w jednym miejscu, i boję się walczyć, więc do wojska również bym się nie nadawał. A że mam jako taką smykałkę do aktorstwa i łeb do matematyki, to uznałem że ta ścieżka może być najciekawsza. I najbardziej zyskowna - stwierdził, wydając z siebie cichy, chrypliwy chichot. - Początkowo nawet o tym nie myślałem, ale z czasem, gdy rodzina mnie zapisała na czeladnika... cóż, okazało się że pasuje mi to bardziej niż szkoła aktorska, do której początkowo z braku laku chciałem iść.
Poruszył lejcami. I nagle coś wstrząsnęło wozem. Dziewczyna była w stanie usłyszeć dziwaczne chrobotanie, oraz czuła że wóz zaczął jechać pod kątem.
A Oda to po prostu zauważył, bo od razu zatrzymał konie i zeskoczył z kozła. Chwilę pozaglądał pod wóz, mrucząc coś, po czym zaklął. Cokolwiek szpetnie.
-Cholera, oś i koło strzeliły. Dobrze że podejrzewałem, że to się w końcu stanie, to przygotowałem zapasowe... Mogłabyś mi przynieść skrzynkę z narzędziami i zapasowe koło? Leżą w głębi wozu, koło przyczepione do tylnej ścianki, a narzędzia są w magazynku po prawej w kącie.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1169
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 23:22
Wiek postaci: 25
Ranga: Kogō, Shimakage
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG: 6078035
Multikonta: Natsu

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 8 lut 2018, o 16:57

Niby trasa była ta sama, wszak wędrowali głównym traktem do Yinzin, a jednak Michirin odbierała nowe bodźce, które dotychczas jej umknęły. Może przez to, że podczas podróży do Teiz była dosyć poważnie zamyślona? Zresztą ten stan nieobecności myślami był całkiem regularny u niewidomej kunoichi. Na czym miałaby się skupić? Wszelkie inne zmysły bez wsparcia wzroku potrzebowały rozmyślania, by zinterpretować je odpowiednio. Oczywiście dało się wsłuchać w coś bezmyślnie, ale było to nieco trudniejsze, niż wgapienie się w krajobraz i... tyle. Tak czy inaczej - białowłosa słyszała odgłosy ptaków, które dotychczas jej musiały umykać, czuła akurat znajome już ciepło w tej chłodnej krainie i wyłapywała ogółem więcej zapachów, gdyż te nie były stłumione ciężką wonią błota i wszystkiego innego, co zostało zmoczone. Świeże powietrze było naprawdę przyjemne, szczególnie wtedy, gdy jego temperatura była niższa. Czuć było zapach nieco podobny do tego w lasach, jednak tych górskich i surowych, a nie łagodnych jak w Prastarym Lesie. Te wszystkie bodźce wychwytywane były głównie dlatego, że Michirin skupiała się naprawdę mocno na swoim zadaniu, a więc eskorcie. Nie umknął jej też śpiew, który czasami był tylko nuceniem. Mimo swego nałogu, który często doprowadzał głos do katastrofy związanej z przesadną chrypą, to Oda zachowywał naprawdę piękną barwę tonu. Utwór był znany kunoichi, chociaż z pewnością nie tak dobrze, jak samemu jego aktualnemu wykonawcy. Pieśń górników. Dziewczyna uwielbiała słuchać śpiewu czy chociażby po prostu jakiejkolwiek muzyki i potrafiła docenić dobry głos. Jej ciało również potrafiło, gdyż co jakiś czas wzdłuż kręgosłupa przechodziły ją ciarki. Oznaka, że się podobało. W głowie zaś pojawiła się myśl. Pochodzi z gór? Jednak nie miała zamiaru dopytywać. Nie chciała być wścibska, a taka wiedza niekoniecznie w tym momencie była jej potrzebna. W końcu były inne, ciekawsze tematy.
Mimo wszystko nie powstrzymała się od rozpoczęcia rozmowy. Lubiła dyskutować i poznawać ludzi, zatem zadała intrygujące ją pytanie, na które otrzymała dosyć wyczerpującą odpowiedź. Była to dosyć zabawna sytuacja, bo niewidoma przecież pochodziła z rodziny kupieckiej, w której nikt nie był użytkownikiem chakry, a jak się okazało - sama białowłosa miała do tego predyspozycje. I zamiast zostać kupcem, to została wyszkolona na kunoichi. Było odwrotnie, niż w przypadku Ody, jednak sporo elementów różniło się. W końcu nie było na świecie dwóch jednakowych ludzi, ani idealnych przeciwieństw. Tylko jedna rzecz zastanawiała Michirin, gdyż jej tymczasowy pracodawca wspomniał o tym, iż lubi siedzieć w jednym miejscu. Bycie kupcem takim, jak teraz prezentował raczej niewiele miało wspólnego ze stałością. Podróż Yinzin - Teiz nie należała może do najdłuższych, ale jednak trzeba było być ciągle w ruchu. Z jednego przewozu towarów raczej nie dało się wyżyć i białowłosa była tego świadoma ze względu na swoje drobne doświadczenie w tej branży. Chociaż lepiej byłoby nazwać to wiedzą, którą uzyskała podczas podróży z rodziną. Powtarzanie tej samej trasy w tę i z powrotem musiało być nużące. Ale może o taką stałość chodziło Odzie? O tę rutynę? Chociaż niewidoma mogła wiele nie wiedzieć jeszcze na temat kupca i negocjatora. Może podróżował po całym świecie? Ale wtedy jego słowa o siedzeniu w jednym miejscu nie miałyby sensu. Nim kunoichi zdążyła odezwać się ponownie, to wozem zatrzęsło, zachrobotało i cały powóz przechylił się. Oda nie musiał mówić co się wydarzyło - Michirin już domyśliła się z powodu Kena, który tak głośno o tym prawił zanim jeszcze podjęła się zadania. Naprawa wydawała się mniej problematyczna, niż poszukiwanie bogatej panienki, która postanowiła uśpić towarzyszy podróży i zbiec, zatem białowłosa nawet nie uznała tego za jakieś utrudnienie. Za samo siedzenie na tyłku głupio byłoby odebrać zapłatę.
Bez słowa sprawnie zeskoczyła z wozu i kiwnęła głową, że rozumie o co prosi ją Oda. Spokojnie skierowała się na tył wozu, a jej dłoń ruszyła w ciemność braku wizji, aby odnaleźć najpierw koło. Chwyciłaby je i uniosła lekko, aby sprawdzić jak ciężkie było. Jeżeli miała wystarczająco siły, aby nie męczyć się z tym za bardzo, to po prostu przyniosłaby je na miejsce, a jeżeli znów było dosyć ciężkie i trzeba byłoby się z nim siłować, to położyłaby je na ziemi i zwyczajnie toczyła. Miała siły znacznie więcej, niż na to wyglądała, zatem wolała jednak przynieść koło, aby nie brudzić się błotem z traktu. Zaraz po tym ruszyła po narzędzia. Skierowała się tak, jak wskazał jej Oda, ale oczywiście wystawiona dłoń musiała najpierw wymacać otoczenie, aby dokładnie ustalić gdzie jest magazynek w kącie. No i jak już wszystko przyniosła, to stanęła przed wozem, aby nasłuchiwać oraz w dalszym ciągu chronić i mężczyznę, i powóz.
- W moim przypadku było odwrotnie. Rodzice byli kupcami, a ja, jak widać, zostałam kunoichi. - postanowiła zrekompensować się za to, że Oda jej ufał i mówił o sobie otwarcie oraz swobodnie. Nie chciała wychodzić na taką, co wyciąga informacje i milczy, ocenia, przetwarza, by wysunąć na koniec wnioski, którymi się nie dzieli. Chciała również coś zdradzić o sobie. Niewiele, bo ostrożność jej nie pozwalała na więcej, ale zawsze coś. - Chociaż ślepy kupiec byłby zapewne mniej absurdalną wizją, niż ślepy ninja. - dodała po chwili nieco żartobliwie, aczkolwiek ani jej mina, ani ton głosu na to nie wskazywały. Blokada ekspresji działała już samoczynnie, automatycznie i często Michirin nie miała świadomości, iż ta została użyta. W końcu zawsze ograniczała emocje, które z niej się wydostawały, więc stało się to dla niej normalnym stanem rzeczy. I tak było też tym razem.

Michirin ma 44 siły jak coś.
Michirin
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yinzin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość