Szlak transportowy

Yinzin jest jedną z największych wysp znajdującą się na północ od Wietrznych Równin. Wyspa połączona jest mostem z znacznie mniejszą wyspą o nazwie Teiz. Surowy klimat Yinzin objawiający się częstymi opadami, a także burzami śnieżnymi sprawił, że wyspa stała się domem dla równie surowego ludu - samurajów. Yinzin jest dalekie od uczestnictwa w wielkiej polityce. Władze wyspy starają się zachować ją w pełnej neutralności. Kierowani zasadą honoru, a także siłą miecza, skupiają się przede wszystkim na własnym rozwoju. Gospodarka wioski skupiona jest w szczególności połowie ryb, hodowli kozic górskich, a także na uczestnictwie w polowaniach na wieloryby.

Szlak transportowy

Postprzez Defrevin » 21 lut 2015, o 23:42

Obrazek
Szlak transportowy


Główny szlak transportowy prowadzący do osady. Chętnie wykorzystywany przez handlarzy, wszelkich podróżników jak i zwykłych wieśniaków, którzy chcą sprzedać swoje towary w osadzie. Także mieszkańcy osady wykorzystują trakt do podróży między regionami. Trakt liczy sobie szerokość dwóch przejeżdżających obok siebie wozów, a dodatkowo stała obecność patroli, czyni szlak przejezdny i przede wszystkim bezpieczny.

Podróż między osadami: Podróż do Teiz wynosi 30 minut
Podróż między dalszymi osadami: Podróż na kontynent możliwa jedynie przy wykorzystaniu szlaku morskiego.
Podróże morskie: Z prowincji Yinzin możliwy jest transport szlakiem morskim do Teiz (15 minut), Sogen (15 minut), Antai (15 minut), Yusetsu (30 minut) oraz do Soso (45 minut). Podróże szlakiem morskim odbywamy w tym temacie, przy wykorzystaniu łodzi (należy uiścić opłatę w wysokości 100 Ryō)
Ważne: Przed każdą podróżą do innej prowincji zobowiązaniu jesteśmy napisać w tym temacie postu fabularnego. Post powinien liczyć zgodnie z regulaminem co najmniej 5 linijek tekstu. Pod postem powinien znaleźć się poniższy formularz

Kod: Zaznacz cały
[color=#808000]Skąd:[/color]
[color=#808000]Dokąd: [/color]
[color=#808000]Czas podróży:[/color]
[color=#808000]Czas przybycia:[/color]
[color=#808000]Środek transportu:[/color]


Do środków transportu zaliczamy:
  • Wierzchowiec – 50 Ryō / o 1/2 krótszy czas podróży
  • Łódka - 100 Ryō (krótszy czas podróży przy wykorzystaniu tego środka, uwzględniony został w punkcie Podróże morskie
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 1965
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Kenshi

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hayato » 6 lip 2016, o 12:36

Po odprowadzeniu dziewczyny do jej domu pomyślałem sobie, że czas w końcu przenieść się w inne miejsce, zmienić otoczenie i dalej doskonalić swoje umiejętności. Zanim jednak wyruszę spakuje niezbędne dla mnie rzeczy, a po drodze wstąpię do jakiegoś sklepu po coś do jedzenia na drogę. Tak jak postanowiłem tak zrobiłem, na początku przystąpiłem do skrupulatnego pakowania rzeczy, które miałem ze sobą zabrać aż do nieprzydatnych śmieci, które skończyły w koszu. Zauważyłem, że moje pakowanie bardziej przypomina sprzątanie, ale nie przeszkadzało mi to. Po skończonym pakowaniu wyruszyłem w drogę po drodze wstępując do baru na ramen, który miał mnie rozgrzać przed wędrówką. Gdy już się posiliłem, wyruszyłem dalej powolnym krokiem zmierzając do celu. Dzień był słoneczny, dlatego wędrówka była przyjemna i nie sprawiała żadnych problemów.

Skąd: Yinzin
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 14:46
Środek transportu: Pieszo.
Hayato
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hayami Akodo » 1 wrz 2017, o 13:09

Never had much faith in love or miracles
Never wanna put my heart on the line
But swimming in your world is something spiritual...


Wracał z rodzinnego domu, spakowany, gotowy do drogi, za nim biegli dwaj młodsi bracia i szła uśmiechnięta matka - wyjazd najstarszego syna był czymś ważnym, nie można było tego ot tak pominąć; matka niosła jeszcze pakunek z jedzeniem, Hajime, oglądając się na nią, przyspieszał kroku, by zrównać się ze spokojnym Hayamim, na którego ustach widniała akwarela, smużka lekkiego, delikatnego uśmiechu, Takashi zasypywał go pytaniami w stylu kiedy wrócisz?
Obiecał im uroczyście, że wróci zimą, na wspaniałe gempukku Hajime, i nie mógł tego nie dotrzymać - musiał być ktoś, kto odzieje uroczyście najmłodszego w nową hakamę, ceremonialnie wręczy broń i powie w przytłumionym świetle księżyca jesteś prawdziwym Akodo. Odebrał od matki jedzenie, złożył pocałunek na jej mokrym od łez, szczupłym policzku, wyszeptał jej do ucha "niedługo wrócę"...i oczywiście przyłożył każdemu z chłopców w łeb, nakazując im się uspokoić. "Macie chronić mamę i pomagać ubogim jak ojciec", mówił stanowczo, a ich zdziwione i zaciekawione oczy utkwiły w jego własnych, szukając odpowiedzi. "Będę do was pisał listy, a zimą wrócę, więc się trzymajcie, głąby."
I cichsze, wypowiedziane łagodniejszym głosem, adresowane do każdego z nich "kocham cię" - aishiteru yo.
Łódź odbiła od brzegu. Hayami siadł spokojnie na swoim miejscu i pomachał do oddalającej się od niego z każdym ri, które przebywał, ukochanej nad wszystko rodziny. Odmachali mu.
Podróż czas zacząć.

Skąd: Yinzin
Dokąd: Teiz
Czas podróży: 15 minut
Czas przybycia: 14:24
Środek transportu: Łódź
Obrazek

michi

Obrazek - mon rodu Akodo

MISJE:


ZAREZERWOWANE SLOTY:
  • Shiga
  • Inoshi
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 351
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari na plecach
- katana przy pasie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 21 gru 2017, o 13:44

Oddalenie się od karczmy i zamieszania, jakiego narobiła tam Michirin było priorytetem. Nie patrzyła gdzie idzie, hehe, ale też nie słuchała i takim sposobem znalazła się poza osadą. Jej strój nie należał do grubych, ani nawet grubszych, więc nie zamierzała zbyt daleko podróżować wgłąb wyspy bez zaopatrzenia się w płaszcz. Wnioskując z zasłyszanych rozmów mijanych ludzi wychodziło na to, że kierowała się w stronę mostu do prowincji Teiz. Trochę żałowała, że podróżowała samotnie. Na szlaku ciągle ktoś dyskutował na mniej lub bardziej poważne tematy, a ona od długiego czasu nie zamieniła z nikim słowa. Pomijając oczywiście tę akcję w karczmie, którą ciężko było nazwać normalną rozmową. Lubiła rozmawiać i jej ostatnie wspomnienia z podróży obfitowały w tysiące poruszanych tematów wraz z Kazuyuki. Wtedy były dziećmi i interesowały ich sprawy... poważne, ale w ujęciu dziecięcym. Niektóre ich zagwozdki, które prowokowały wielogodzinne dysputy zdawały się dla nich śmiertelnie poważnymi, chociaż osoba dorosła mogłaby je zakończyć po kilku zdaniach. Teraz Michirin nie chodziło o tematy rozmów, a same rozmowy. Tęskniła za tym, jednak życie zdawało się ignorować jej uczucia. Siostra zaginęła, a ona sama spacerowała traktem w Yinzin. Sam na sam z własnymi myślami. Nigdy nie tknęło jej nawet, że Kazuyuki mogła nie żyć, zginąć zaraz po całym incydencie - ta możliwość została zupełnie odcięta od świadomości, jakby jej prawdopodobieństwo było tak znikome, że aż niewarte uwagi. Jednocześnie w białowłosej istniało potężne przekonanie, że jej siostra żyje, jednak gdzieś indziej. Może kiedyś spotkamy się na ulicy? Miniemy i nie rozpoznamy siebie? Nie zmieniłam się zbytnio, więc powinna mnie poznać, jednak jeżeli ona się nie odezwie, to jakbym ja miała ją rozpoznać? Tak melodyjny głos nie mógł się zmienić nie do poznania. Ciekawe co robi w tym momencie. Mam nadzieję, że jest szczęśliwa. Może śpiewa? Oby śpiewała, to z pewnością zyska sławę i usłyszę o niej lub nawet ją samą. Z charakteru zmieniłam się... ciekawe czy ona również. Pewnie tak. Takie wydarzenia nie mogły nie wpłynąć na nią. I w ten sposób Michirin spacerowała pochłonięta własnymi myślami. Nie zamierzała opuszczać Yinzin, chociaż znajdowała się na trakcie prowadzącym w stronę Teiz. Nie chciała tak szybko opuszczać tej wyspy, bo jeszcze jej nie poznała. Musiała zdobyć grubszy płaszcz i wybrać się dalej, w jej głąb. Poczuć na skórze ten mroźny, rześki wiatr i usłyszeć skrzypienie śniegu pod stopami. I co więcej? No właśnie, to ją interesowało. Jak wiele doznań kryje Yinzin? To było intrygujące.
Obrazek
Opisy | Wypowiedzi | Myśli
#6699FF
Voice
Avatar użytkownika

Michirin
 
Posty: 109
Dołączył(a): 30 lis 2017, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średni wzrost; białe włosy; czarna opaska na oczach; czarno-złote, eleganckie kimono z długimi, szerokimi rękawami; czarne szorty; czarne, długie rękawiczki; czarne zakolanówki; czarne, nieco wyższe obuwie ninja.
Widoczny ekwipunek: ---
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4427&p=66308#p66308
GG: 1032197
Multikonta: Ray

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 23 gru 2017, o 16:18

Misja rangi D
1/15



Wiosna w końcu przebiła się przez biały, zimowy puch. Cykl natury po raz kolejny zatoczył koło, rośliny wybudziły się lub zaczęły się wybudzać po długim śnie. Okolica, skąpana w promieniach południowego słońca, wyglądała naprawdę ładnie, choć wciąż trochę surowo. Blada zieleń pobliskich dolin kontrastowała z malującymi się w oddali górami, które chyba przez cały rok okryte były śnieżnym płaszczem. Na łąkach znów pojawiły się kozy, barany, owce, a rolnicy wrócili do upraw swoich ziem, z których niestety i tak nie dało się wykrzesać zbyt wiele.
Ogółem, Yinzin o tej porze roku miało swój chłodny urok. Urok, którego Michirin niestety nie mogła dostrzec. To znaczy mogła, ale w zupełnie inny sposób niż ten, do jakiego przyzwyczajony jest przeciętny człowiek. Dziewczyna musiała polegać na innych zmysłach. Wcześniej przymarznięta gleba teraz wydawała się rozmiękczona roztopionym śniegiem, przez co pod stopami wyraźnie można było wyczuć błoto. Wzrost temperatury wiązał się z uwolnieniem aromatów, które wcześniej były niemalże niewyczuwalne. Przez rześkie powietrze przebijał się zapach błota, rozwijającej się, ubogiej roślinności, czasem zapach jakiegoś stada zwierzyny hodowlanej. Co jakiś czas przez w ciało uderzał nieprzyjemny wiatr, który jednak nie był tak bardzo przeszywający jak w porze zimowej. Trafiającą do uszu, nieustanną muzykę wiatru urozmaicały czasami odgłosy mijanych ludzi i zwierzyny hodowlanej.
Tę spokojną dotąd melodię przerwał energiczny tupot, który przełamał tempo utworu w sposób godny progresywnego utworu. Odgłos ten został prędko rozpoznany przez wprawne ucho jako stukot podków pędzącego konia. Młody, siedemnastoletni jeździec pędził jak na złamanie karku, z trudem utrzymując się w siodle.
Gnał wprost na ślepą dziewczynę.
- STÓJ! - krzyknął wysokim tonem, nerwowo ciągnąc za lejce, by natychmiast zatrzymać wierzchowca i uniknąć niebezpiecznej kolizji. Koń wykonał rozkaz, jednak podkowy ślizgnęły się na błocie, wydłużając znacząco drogę hamowania. Niezbyt wprawiony jeździec pociągnął za lejce jeszcze mocniej, na co niepokorny rumak odpowiedział stanięciem dęba jakiś niecały metr przed białowłosą, o ile ta wcześniej nie usunęła się z drogi. Chłopak stracił równowagę, wypadł z siodła i wylądował boleśnie na ubłoconej ziemi.
- Ugh! - jęknął z bólu, a potem powoli wygramolił się z kałuży. Grymasu bólu na twarzy Michirin dostrzec nie mogła, ale ciche stękanie i pojękiwanie już wychwytała. Cóż, mimo wszystko nie było tak źle z młodzieńcem,
skoro był w stanie wrócić do pionu o własnych siłach. Koń tylko prychnął, ukazując niezadowolenie swojemu panu z powodu zbyt siłowego traktowania.

- W-widziałem p-panią. Tam w W-Watarimono - wydukał w końcu, zwracając się w stronę spotkanej na drodze panienki. - Przybyłem z-złożyć prośbę... T-to znaczy ofertę. Ofertę pracy. - Nie wysławiał się zbyt składnie. Wciąż stękał i rozmasowywał obolałe plecy. No i jeszcze odrobinę się jąkał. Zrobił sobie jednak krótką chwilę przerwy na wzięcie głębszego oddechu i ochłonięcie, by potem mówić już z nieco większym sensem.
- M-mój pan potrzebuje kogoś od ochrony. To znaczy, jego córka potrzebuje. Jej d-dotychczasowy ochroniarz wczoraj ciężko zachorował, a córka mojego pana wyrusza w drogę. P-potrzebny ktoś do ochrony, ostatnio mówiło się o bandytach na trakcie, a p-pani potrafi odgonić natrętów. Eskorta w jedną stronę, d-droga krótka, mniej niż dzień podróży. Panienka ma jutro o świcie wyruszyć... - zakończył błagalnym tonem i z błagalnym wyrazem twarzy, choć tego akurat kunoichi nie mogła dostrzec.
Najwyraźniej dosięgła ją lokalna sława.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1973
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 26 gru 2017, o 04:05

Poznawanie świata przez Michirin różniło się nie tylko od osób widzących, ale także niewidzących od urodzenia, a nawet tych, którzy stracili wzrok gdzieś w pewnym momencie swego życia. Na ten swój dziwaczny sposób była wyjątkowa i oczywiście na usta ciśnie się pytanie - dlaczego? Otóż wciąż pojmowała świat tak, jak każdy inny ślepiec na tym łez padole, jednak to ciepłe uczucie słońca na skórze nie było tylko tym. Tak samo jak to grząskie, chlupoczące, nieco śmierdzące błoto. Niezależnie jak wiele zmysłów odbierało pojedynczy element krajobrazu Yinzin, to tworzyły one coś więcej, chociaż nie było to wcale ważniejsze czy istotniejsze, a nawet, dla samej Michirin, mniej ciekawe. Mowa tutaj o wyobraźni. Była ślepa od urodzenia, a mimo wszystko wiedziała jak wygląda świat. "Widziała" go tak, jakby miała wzrok, a wszystko za sprawą iluzji. Hasło to kojarzyło się z czymś fałszywym, zwodniczym, nieistniejącym, ale nie w tym przypadku. Shizuya codziennie, wielokrotnie ofiarowywał Michirin iluzje, które przedstawiały otaczający ją świat. Czasami w mniejszym stopniu - jak miejsca, w których tego dnia była, a czasami w większym - jak krainy, które niegdyś odwiedziła lub odwiedził jej opiekun. Dzięki tej wiedzy mogła teraz skojarzyć, że ten ciepły dotyk na skórze, to jasne promienie słońca, a to grząskie uczucie okraszone chlupotem i nieprzyjemnym zapachem, to brązowa breja, czyli błoto. Widziała to oczyma wyobraźni, jednak oczywiście w sposób przerysowany. Nawet kilka lat codziennych sesji genjutsu nie mogło sprawić, aby obraz w myślach był jakkolwiek precyzyjny. Osoba, która widziała wszystko własnymi oczyma wyobraża sobie to tak, jak zapamiętała przez ten ogrom czasu. Michirin skupiała się na ilości obiektów do zapamiętania, nad ogółem, a nie szczegółem. W jej wizji błoto było tylko brązową breją, a promień słońca tylko żółtawą, praktycznie przeźroczystą kreską. Nie było w tym nic więcej, a więc umysł białowłosej tworzył obrazy przypominające nieco takie, jakie narysowałoby dziecko. Wciąż zatem miała jakieś pojęcie o krajobrazie Yinzin, jednak bardzo ogólnikowe. Za to inni mieszkańcy tej krainy zapewne cierpieli na to samo, lecz z innymi zmysłami. Nie odbierali tak szczegółowo reszty bodźców, których przecież było zdecydowanie więcej. Można pokusić się o stwierdzenie, że Michirin mimo ślepoty lepiej poznawała świat i mogła go znać, niż osoby obdarzone wzrokiem. A wszystko za sprawą tego przytłaczającego skupienia się na obrazie i wyglądzie, czyli na jednym zmyśle, gdy inne marginalizowano.
I przez to rozluźnienie, ten odpływ myśli, na który pozwoliła sobie panna Shiroikanzen usłyszała stukot kopyt, a raczej ich głuche dudnienie o błoto, nieco późno. Natychmiast wydaje się, że jest to późno w stopniu "są bardzo blisko", ale dla osoby niewidomej było to jednak nieco inaczej. Zamiast usłyszeć znacznie wcześniej, niż reszta ludzi na trakcie, to Michirin usłyszała konia tak, jakby wcale nie miała wyostrzonego słuchu. Zwierzę pędziło z tempem, które nie pozwalało na zbytnie manewry, a zbliżający się odgłos jasno wskazywał, że białowłosa stoi na drodze czworonożnego pocisku. Pocisku, którym mogłaby oberwać, zatem naturalnie zsunęła się z drogi na bok na tyle szybko, aby zdążyć i nie szybciej. Jeździec mimo wszystko postanowił wyhamować, a może nawet zaczął to robić zanim Michirin przestała blokować mu przejazd. Wykrzyczane hasło "stój" odnosiło się najpewniej do konia, jednak dziewczyna mimo wszystko zatrzymała się. Nie wiadomo na ile z powodu krzyku, a na ile z zaciekawienia sytuacją. Parsknięcie i głuchy upadek, a później jęki. W wyobrażeniach białowłosej wyglądało to tak, jak z jakiejś komedii. Nie, że miało to tak wyglądać, jednak jak wcześniej wspomniano - skupiała się na ogółach. Zatem w jej umyśle pojawił się obraz jak koń pędzi, nagle zatrzymuje się, staje dęba i hyc o błoto jeździec kuhwa benc*, by nagle się podnieść i zawodzić z bólu. Całe szczęście Michirin niełatwo było rozśmieszyć, a w dodatku kontrolowała swoje emocje jak wprawny marionetkarz kukiełki, zatem zachowała jednakowo spokojny wyraz twarzy, jak zawsze.
Okazało się, że panna Shiroikanzen zwróciła uwagę jakiegoś młodzieńca, który teraz miał dla niej ofertę pracy. Przerwa na oddech i poukładanie myśli nie sprowokowała dziewczyny, aby zadać jakiekolwiek konkretniejsze pytanie. To było oczywiste, że za chwilę zacznie wyjaśniać skoro zadał sobie tyle trudu, by ją dogonić. Białowłosa znów czuła się jakoś niekomfortowo, bo kolejny raz była w nieco ekstrawaganckiej sytuacji, która zwracała uwagę przechodniów. Mimo wszystko była na tyle zainteresowana tym wydarzeniem, że nie miała nic przeciwko. Może nawet gdyby nie nosiła opaski na oczach, to dałoby się zobaczyć w nich jakiś błysk? Kto wie. W każdym razie - młodzieniec wyjaśnił resztę i najpewniej ze smutną, ale pełną nadziei miną czekał na odpowiedź.
- Zgoda. - i ją otrzymał. Michirin nie zastanawiała się zbyt długo, bo fakty raczej były oczywiste. Jeżeli kryterium wyboru ochroniarza było odgonienie się od zwyczajnego opryszka, to wpisywała się w nie bez problemów, zatem nie trzeba było się wielce obawiać zagrożenia. Zresztą należało wziąć pod uwagę fakt, że skoro chłopak gonił za nią z takim zapałem, to nie miał do wyboru nikogo innego, a to oznaczało, iż wspomniana przez niego córka jego pana wyruszyłaby tak czy inaczej jutro - niezależnie od tego czy z ochroną, czy nie. Jeżeli rzeczywiście na trakcie byli bandyci, którzy uznaliby ją za ciekawy cel do ataku, to mógłby spotkać ją los podobny do rodziców Michirin albo samej Michirin czy jej siostry - Kazuyuki. I to zaważyło o decyzji, że białowłosa świadoma była możliwych zakończeń.
- Musisz mi jednak kilka spraw wyjaśnić, chociaż niekoniecznie teraz. Mam kilka pytań, które jednak nie zmienią mojej decyzji, zatem nie musisz się obawiać. - odparła spokojnym, wręcz melancholijnym tonem. - W tym momencie muszę wiedzieć tylko jedno - gdzie muszę się jutro stawić? - nie zakładała, że teraz trafi do rezydencji swoich tymczasowych pracodawców, bo czemu mieliby ochotę poznawać zwykłego ochroniarza, którego więcej nie zobaczą po odbytej podróży. Zatem przygotowała się, że musi znaleźć miejsce do noclegu, a później o świcie stawić się do eskorty.

*benc - >BENC<
Obrazek
Opisy | Wypowiedzi | Myśli
#6699FF
Voice
Avatar użytkownika

Michirin
 
Posty: 109
Dołączył(a): 30 lis 2017, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średni wzrost; białe włosy; czarna opaska na oczach; czarno-złote, eleganckie kimono z długimi, szerokimi rękawami; czarne szorty; czarne, długie rękawiczki; czarne zakolanówki; czarne, nieco wyższe obuwie ninja.
Widoczny ekwipunek: ---
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4427&p=66308#p66308
GG: 1032197
Multikonta: Ray

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 28 gru 2017, o 18:18

Misja rangi D
3/15



Sposób postrzegania świata przez białowłosą był dziwaczny - karykaturalny i wspaniały nawzajem. Gdyby tylko mogła sięgnąć za pędzel i przelać na płótno to, w jaki sposób jej wyobraźnia wizualnie kreuje otaczający świat, wielu z pewnością nazwałoby to dziecięcymi bohomazami, ale znaleźliby się i tacy, którzy doszukaliby się w tym czegoś więcej. Być może odnaleźliby w tym abstrakcyjny artyzm, specyficznie ulepione pięknie. Jakiś inny uczony mógłby uznać to za wspaniałe źródło do badań nad funkcjonowaniem umysłu, nad ludzką wyobraźnią, która przecież jest tak niemożliwa do opisania w ścisły, numeryczny sposób.
I przed tą nadzwyczajną dziewczyną pojawiło się absolutnie zwyczajne zadanie. Ochrona, eskorta, opieka. Jak zwał,
tak zwał. Wszystko sprowadzało się do jednego. Zagwarantowaniu bezpieczeństwa określonej osobie w określonym czasie w zamian za pieniężną gratyfikację. Cóż, z czegoś trzeba było żyć.

Chłopak wyraźnie odetchnął z ulgą, kiedy Michirin wyraziła zgodę. Ba, chyba nawet jego nierówny, płytki oddech się uspokoił.
- Wwioska Ie. Leży nieopodal Watarimono i jej podlega. M-minęła ją pani! Z pewnością ją pani widziała po drodze, ekhm, znaczy się... - I tu popadł w chwilowe zakłopotanie, bo uświadomił sobie, jak głupi wydźwięk miały jego ostatnie słowa. No cóż, nigdy nie miał styczności z kimś poruszającym się z opaską na oczach.
- P-przepraszam. Wioska jest nieduża, znajduje się na małym wzgórzu, jakąś godzinę marszu od Watarimono. W okolicy są łąki, pasą się kozy... Dom mojego pana znajduje się w centrum. Jest duży, zbudowany z kamienia i drewna. Łatwo rozpoznać... - Zrobił sobie krótką przerwę, skończył rozmasowywanie obolałych pleców, a potem podjął jeszcze jedną kwestię.
- Jeżeli pani chce, może pani wrócić ze mną. Mój p-pan na pewno zagwarantuje pani jadło i nocleg do jutra. Jeżeli nie, to proszę się po prostu zjawić na miejscu jutro o świcie, żeby nie opóźnić podróży panienki.
Decyzja należała już do jasnowłosej. Mogli wspólnie przejść się pieszo lub nawet popędzić na rumaku. Jeżeli ślepa dama wolała zostać sama, to miała wolny czas do rana, nana nana nana.
Nad okolicą zebrały się szare chmury. Zawiał chłodniejszy wiatr. Niedługo później z nieba zaczął siąpić leciutki deszcz.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1973
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 28 gru 2017, o 21:36

Pojmowanie Michirin jako wyjątkową było dla niej... zawstydzające. Nie uważała siebie za wyjątkową, bo określenie to kojarzyło się z byciem nadzwyczajnym, czyli lepszym w jakichś aspektach od innych. Białowłosa oczywiście była na swój sposób wyjątkowa, bo niewiele ślepych osób trudniło się fachem ninja, jednak nie lubiła tego określenia i unikała go jak mogła. Wszak czyjś zapach może być wyjątkowy, jednak niekoniecznie ładny, przyjemny czy lepszy niż inne. Po prostu wyjątkowy, rzadki, niespotykany. I osoby w rodzaju panny Shiroikanzen były niespotykane, jednak w żaden sposób ponad innymi. To byłoby nawet zabawne, że kaleka dziewczyna uważana jest za lepszą, niż zdrowe osoby. Ona nie chciała być lepsza, bo nie to było celem - ona chciała tylko udowodnić, że nie jest gorsza. Traktowanie jej na równi z innymi byłoby spełnieniem marzeń. Fakt faktem, że aby tego dokonać musiała okazywać się... lepsza od innych. I tu rodził się problem głębszy, niż można byłoby pomyśleć, jednak nie był to moment na tego typu przemyślenia.
Białowłosej zawsze wydawało się, że opaska na oczach to wystarczający znak, iż jest niewidoma, jednak młodzieniec udowadniał, że jest inaczej. Może zacznę nosić białą z czarnym napisem "jestem ślepa"? Mimo wszystko chłopak zrozumiał swój błąd i zaczął tłumaczyć inaczej. Nieduża wioska, czyli nieduży zgiełk, a wzgórze dało się wyczuć nie tylko pod stopami, ale także nosem - powietrze było inne. Łąka i kozy to również kwestia węchu, ale także słuchu. Duży dom z kamienia i drewna... to było nieco kłopotliwe i uświadomiło Michirin, że może młodzieniec jednak nie do końca rozumie, że ma do czynienia z niewidomą. Oczywiście wskazówka cenna, możliwa do zbadania przez białowłosą, gdyby tylko była na tyle dziwna, aby badać każdy dom w centrum wioski Ie dotykiem. Takie zwracanie na siebie uwagi byłoby tylko jeszcze bardziej krępujące.
I została postawiona przed decyzją. Nocleg w domu swego tymczasowego pracodawcy wydawał się jej nieco uciążliwy. Za dużo kłopotu i za mało swobody. Jednak jej drugą opcją było poszukanie karczmy. W jednej próbowano już ją okraść i zgwałcić, a śmiałek mimo nauczki mógłby zapragnąć zemsty ze swoimi domniemanymi kolegami. To sprawiało, że tak publiczne miejsca nie do końca były odpowiednie, aby spokojnie zasnąć i wypocząć po podróży. Postawiła zatem na rozsądniejszy wybór.
- Jeżeli to nie problem, to chętnie przenocowałabym u Twego pana. Incydent z tamtej karczmy nie pozwoliłby mi na odpowiedni wypoczynek, by następnego dnia być w pełni formy do eskorty. - odparła spokojnie i obróciła głową tak, jakby spoglądała w jakimś kierunku co w jej przypadku oczywiście było niemożliwe. - Prowadź, wrócę z Tobą i proszę, nie nazywaj mnie "panią". Nazywam się Michirin Shiroikanzen, a Ciebie jak zwą? - twarz dalej miała zwróconą w innym kierunku, gdyż dla niej nie było to istotne. Nie utrzymywała przecież kontaktu wzrokowego, a nawet lepiej słyszała, gdy stała bokiem, bo ucho skierowane było wtedy w stronę rozmówcy. - Podczas podróży od razu będzie czas, abyś odpowiedział na moje pytania. Nie jest ich wiele. - i czekała, aż w końcu ruszą. Nie chciała dłużej stać na trakcie w błocie, w które z sekundy na sekundę bardziej się zapadała, a przynajmniej tak czuła. Powoli robiło się nieprzyjemnie, a leciutki deszcz wcale nie sprawiał, że było lepiej. Jej strój był cienki, a klimat tutaj chłodny. Wciąż nie zdążyła zaopatrzyć się w płaszcz, zatem przemoczenie na tym zimnie mogło owocować gorączkami. Wolała tego uniknąć i przyśpieszyć kroku, jeżeli tylko ruszyliby. Narzuciłaby swoje tempo marszu na tyle, na ile mogła, bo przecież nie do końca wiedziała gdzie się udać.
Obrazek
Opisy | Wypowiedzi | Myśli
#6699FF
Voice
Avatar użytkownika

Michirin
 
Posty: 109
Dołączył(a): 30 lis 2017, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średni wzrost; białe włosy; czarna opaska na oczach; czarno-złote, eleganckie kimono z długimi, szerokimi rękawami; czarne szorty; czarne, długie rękawiczki; czarne zakolanówki; czarne, nieco wyższe obuwie ninja.
Widoczny ekwipunek: ---
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4427&p=66308#p66308
GG: 1032197
Multikonta: Ray

Re: Szlak transportowy

Postprzez Atari Sanada » 2 sty 2018, o 13:45

Łódź podnosiła się i opadała w całym swoim majestacie. Wielka konstrukcja górowała w porcie i napawała oczy Atari zachwytem. W całym swoim krótkim życiu nie miała zbyt wielu okazji, aby widzieć takie łodzie. Zwykle, jeśli już jakieś płynęły były zbyt daleko, aby móc dokładnie im się przyjrzeć. Teraz gdy miała ku temu lepszą okazję nie mogła nadziwić się jak wielkie potrafią być łodzie i jak lekko sunąć po tafli wzburzonej, pieniącej się morskiej wodzie. Słony zapach otaczał cały port, wdzierał się w nozdrza i przesiąkał wszystko z czym miał dłuższy kontakt. Zapach ten był typowy i bardzo szybko stawał się neutralny. Jeśli zaś chodzi o ryby, te mocno drażniły zmysły. Nawet znieczulony nos Atari, która miała z nimi kontakt przez całe swoje dotychczasowe życie - jako córka rybaka. Tutejsze portowe miały znacznie mocniejszą woń, prawdopodobnie były nieco gorszej świeżości. Kobieta poprawiła swój bambusowy kapelusz i westchnęła ciężko starając się zapamiętać zapach jej domu, nie zamierzała bowiem tu wracać, a przynajmniej nie za prędko.
Kładka po której stąpała Sanada wyglądała na grubą i stabilną, choć stosunkowo ostry kąt jej padania wprawiał ja w zadumę. Jak ktokolwiek mógł wnosić na pokład towary, to zadanie nawet dla wprawionych shinobi mogłoby okazać się trudne. Opłata za podróż łodzią i przeprawę morską była sowita, lecz i sprawiedliwa. Można powiedzieć, że kobieta wiedziała co nieco o zmaganiach z pierwotnym, nieokiełznanym żywiołem wody. Nawet przy połowach zdarzały się wypadki i większość czasu było to niebezpieczne zadanie. Statek skrzypiał, donośnie wydając z siebie swoiste oddechy i wdechy. Tak jakby żył i dawał o sobie znać. Widzieć i słyszeć to po raz pierwszy było nie lada przeżyciem. Naturalnie ciekawa świata Atari krążyła po statku dotykając jego burt, masztów i wszystkiego tego czego się dało. Istne dzieło sztuki, na którym przyjdzie jej spędzić trochę czasu. Narodzona na spokojnych wyspach pod rządami neutralnych Samurajów zamierzała postawić swoje stopy na litym, bezkresnym kontynencie. Widząc mapy krain i regionów, jej mała wysepka - Teiz - cały jej świat, wydawał się tak śmiesznie mały. Tyle jeszcze czekało, aby stać się odkryte.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Skąd: Yinzin
Dokąd: Sogen
Środek transportu: Łódź - 100 Ryo

Skąd: Sogen
Dokąd: Ryuzaku no Taki

Skąd: Ryuzaku no Taki
Dokąd: Kantai
Środek transportu: Łódź - 100 Ryo

Czas podróży: 15 min + 30 min + 15min
Start: 15:00
Koniec: 16:00
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 127
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 3 sty 2018, o 00:15

Misja rangi D
5/15



Michirin nie była wyjątkowa, Michirin była specjalna. Nie to, żeby chłopak wcześniej tego nie spostrzegł, tylko był po prostu niepewny i nieśmiały, więc strzelił gafę. Najprawdopodobniej po raz pierwszy miał do czynienia z osobą niewidomą i potrzebował kilku chwil na dostosowanie się do sytuacji i przestawienie swojego myślenia, że rozmówca odbiera świat w zupełnie inny sposób.
- D-dobrze - odparł, oddając lekki ukłon, a potem obrócił w kierunek powrotnej drogi. Pociągnął konia za lejce, by ten uczynił podobnie, ale że ten nie był całkowicie posłuszny, to należało czynność powtórzyć parę razy.
- Tadao, psze pa... - Ugryzł się w język w ostatnim momencie. No cóż, najwyraźniej miał problemy z przestawianiem swojego myślenia. Ale czego można się było spodziewać od młodego chłopaczka na posyłki? Gdyby był bardziej sprytny i obrotny, pewnie zajmowałby się czym innym.
Chłodny wiaterek trochę zawirował, tak jakby w ciągu ostatnich paru chwil zdążył się opić. Zamiast zmierzać w jednym kierunku tak jak dotychczas, teraz zataczał się na wszystkie strony, dmuchał do przodu, a potem się cofał, by finalnie skręcić gdzieś w bok i zatoczyć koło.
Krople deszczu, początkowo samotne, z czasem zaczęły spadać z nieba w coraz większych grupkach. Choć opadowi wciąż bliżej było do mżawki niż do porządnej ulewy, to i tak trudno było nazwać pogodę przyjemną. Duża wilgotność i nieustanny wiaterek przekładały się na nieprzyjemnie niską odczuwalna temperaturę. W takich warunkach człowiek nie miał ochoty na maszerowanie, tylko schronienie się pod szczelnym dachem i wygrzanie przy kominku.
Wraz z pokonywanym dystansem deszcz nabierał na sile. Rozmoknięta do tej pory droga przekształciła się już miejscami w małe bajorko. Stopy grzęzły w błocie lub zatapiały się w głębokich kałużach. Kopyta konia tym bardziej.
Tadao był raczej cichy i nie podejmował rozmowy bez potrzeby. Nie miał jednak nic przeciwko udzieleniu odpowiedzi na pytania, więc jeżeli białowłosą nurtowały jakieś kwestie, to postarał się je wyjaśnić w miarę swoich możliwości.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1973
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 5 sty 2018, o 15:13

Michirin ukłonu oczywiście nie zobaczyła, chociaż usłyszała, że chłopak się delikatnie kłania. W końcu stawiał opór temu niezdecydowanemu wiatrowi, który zawiewał w tę i w tamtą. Ubrania również wydawały swoje odgłosy, które białowłosa zapamiętywała nieświadomie - tak jak osoba widząca zapamiętywała kształty. Przez chwilę jej myśli uciekły gdzieś na bok i gdyby tylko Tadao był bardziej rozmowny, to zapewne nie usłyszałaby ani słowa z jego ust. Niewidoma zaczęła zastanawiać się czy rzeczywiście wygląda staro, że tak młodo brzmiący chłopak zapomina się i próbuje do niej mówić per "pani", czy to po prostu jego słabe rozgarnięcie. Obie opcje były możliwe, gdyż dziewczyna nie mogła porównać się za bardzo do innych osób w jej wieku. Może to te białe włosy dodawały jej powagi? Zasłonięte oczy, w których nie widać młodzieńczego zapału? A może kamiennie spokojna twarz, która nie wyrażała żadnych emocji? Zapewne wszystko po trochu wraz z jej charakterem na czele. Tylko czy chcę być postrzegana jak młoda osoba? Pytanie w myślach nie spotkało się z jednoznaczną odpowiedzią - zresztą jak zwykle, co nieco zirytowało Michirin. Znów były argumenty za i przeciw, a obie strony wydawały się w jakiś sposób atrakcyjne. Nie lubiła takich momentów, w których jej wewnętrzne przemyślenia nie prowadziły do jasnych rozwiązań. Niestety takich sytuacji było pełno.
Nagle ocknęła się, gdy wiatr zawirował i mocniej w nią uderzył. Dopiero teraz poczuła przejmująco chłodne podmuchy, które wydawały się jeszcze zimniejsze przez ten nieszczęsny deszcz. Błoto robiło się coraz większe, więc postanowiła iść skrajem drogi, gdzie podłoże było twardsze. Usilnie też starała się nie drżeć. Nie była zbytnio przyzwyczajona do niskich temperatur, chociaż znacznie lepiej radziła sobie w takich, aniżeli wysokich. Musiała się nieco rozgrzać, więc troszkę przyśpieszyła kroku.
- Możesz mi powiedzieć, Tadao, gdzie wyrusza córka Twego pana? Chciałabym znać kierunek podróży. Interesuje mnie też to, czy będę jedyną eskortą i w jaki sposób odbędzie się podróż. - były to niezbędne zdaniem Michirin pytania, aby przygotować się do zadania. Pamiętała, że podróż ma trwać mniej niż dzień, jednak nie wiedziała czy to zwyczajny spacer, czy przejażdżka powozem, czy rejs statkiem. Każda z możliwości tworzyła inne problemy, na które białowłosa chciała się chociaż mentalnie przygotować - lubiła ten ład i porządek, chociaż rzadko go osiągała. Ilość osób eskortujących również była istotna, bo nie wiedziała czy może polegać jedynie na sobie, czy należy poznać zdolności innych, bo mogą się przydać w razie kłopotów. Kierunek... to była po prostu ciekawość. W końcu niewidoma lubiła podróżować, więc chciała wiedzieć gdzie jej przyjdzie się udać tym razem. Zauważyła (hehe) też, że Tadao nie był zbytnio rozmowny, chociaż stawiała na możliwość, że jest to spowodowane nie jego charakterem, a specyfiką zajęcia - był w jakiś sposób służącym, więc raczej nauczono go, by nie odzywał się bez pytania. Kunoichi uznawała to za bardzo krzywdzące, bo w gruncie rzeczy chłopak mógł być naprawdę ciekawą osobą, która zwyczajnie zajmuje się takim, a nie innych zajęciem, by zarobić na siebie.
- I opowiedz coś o sobie. Jeżeli to nie problem. - postanowiła nieco rozwiązać mu usta, umilić podróż do wioski w tę nieprzyjemną pogodę i posłuchać o życiu w Yinzin. W końcu podróże to nie tylko kraina, ale także ludzie, którzy ją zamieszkiwali. Delikatne różnice klimatyczne potrafiły wywoływać poważne różnice w codziennym życiu, a tutaj dochodziła jeszcze specyficzna kultura samurajów, o której Michirin sporo słyszała, ale jednak wciąż wiedziała bardzo mało. Teraz miała okazję nieco dowiedzieć się o zaletach i wadach tego regionu.
Obrazek
Opisy | Wypowiedzi | Myśli
#6699FF
Voice
Avatar użytkownika

Michirin
 
Posty: 109
Dołączył(a): 30 lis 2017, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średni wzrost; białe włosy; czarna opaska na oczach; czarno-złote, eleganckie kimono z długimi, szerokimi rękawami; czarne szorty; czarne, długie rękawiczki; czarne zakolanówki; czarne, nieco wyższe obuwie ninja.
Widoczny ekwipunek: ---
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4427&p=66308#p66308
GG: 1032197
Multikonta: Ray

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 8 sty 2018, o 23:50

Misja rangi D
7/15



Być może to nie w Michirin był problem, tylko w młodzieńcu. Nie chodziło tu o wygląd, poważną aurę, jaką roztaczała wokół, czy jej kamienne oblicze. Chłopak po prostu był niepewny siebie, a przy tym starał się zachować należytą kulturę. Wiek zapewne nie miał tu większego znaczenia, szczególnie że córeczka zleceniodawcy zapewne nie była znacznie starsza od białowłosej, a i tak wymagane było, by zwracać się do niej z szacunkiem. Tadao nie był od rozmawiania, tylko od służenia swemu ryżodawcy. Swe obowiązki wykonywał z grubsza poprawnie.
- P-panienka Hairi ma wyruszyć powozem do małej, kupieckiej osady lezącej na wschód od Watarimono. Z p-panienką na pewno będzie jej służka. A wozem będzie kierować Ige, kuzyn mojego p-pana, który pracuje dla niego od lat. Pojechałby z nimi też ochroniarz panienki, a-ale jak mówiłem, ciężko się rozchorował.
Teraz można było już mówić o poważnej ulewie. Chmury na niebie zagęściły się na dobre i odcięły okoliczne tereny od dostępu do skąpych promieni słońca. Było nieprzyjemnie. Ubrania zdążyły nasiąknąć wodą, przez co wiejący co jakiś czas wiaterek był znacznie dotkliwszy.
Chłopiec się trochę zdziwił pytaniem o jego osobę. Nie rozumiał, dlaczego w ogóle białowłosa się nim interesowała.
Przecież nie chodziło w tym wszystkim o niego. Trochę się zmieszał, ale po chwili zebrał się w sobie na odpowiedź.

- Odkąd pamiętam, moja m-mama pracowała u mojego pana. Mieszkała tam, a ja razem z nią. N-niestety trzy lata temu osłabła, zachorowała. Zielarze nie byli w stanie jej pomóc. W końcu zmarła... Z-zostałem więc u mojego pana, bo w sumie nie miałbym gdzie indziej się podziać. Zajmuję się różnymi domowymi obowiązkami, ale najchętniej to lubię pomagać w kuchni. - I tak okazał się być dość wylewny jak na dotychczasowe milczenie. Może po raz pierwszy od dawna ktoś zapytał go o przeszłość, że postanowił wykorzystać tę okazję i się podzielić swoją historią?
Reszta drogi przebiegła w wyraźnym dyskomforcie. Jeżeli kunoichi miała jeszcze jakieś pytania, Tadao postarał się na nie odpowiedzieć.
Dotarli do małej wioseczki. jej mieszkańcy zdążyli pospędzać zwierzynę do obór, więc obecnie więc obecnie wszyscy siedzieli pochowani w swych domostwach. Michirin mogła jednak wyczuć przebijającą się przez wilgoć woń kóz, która uchodziła z jednej mijanych stajni. Do jej nozdrzy mógł również trafić dym ulatniający się z kominków, przy których zapewne teraz wygrzewali się ludzie. Szum deszczu i chlupot deptanego błota zagłuszały większość ćwieków.
Chłopak odprowadził konia do stajni, a potem już pospiesznym krokiem udał się do największego budynku mieszkalnego w wioseczce. Białowłosą przywitał krótko i zdawkowo pan domu - Nakada Kinnojo. Był to już nieco starszy, czterdziestoparoletni mężczyzna, o raczej tęższej budowie ciała niż przeciętna i niskim, nieco zachrypniętym głosie. Był trochę oschły i treściwy, co nie znaczy, że był niemiły. Przyjął jedynie do informacji od swojego chłopca na posyłki, że to ta dziewczyna i że podejmie się zlecenia. Na koniec poprosił o zregenerowanie sił do świtu i to w sumie tyle. Resztą miał się zająć Tadao.
Spóźnili się na kolację, ale to nic nie przeszkadzało, bo nastolatek podgrzał pozostałości z wieczornego posiłku i razem skonsumował je ze ślepą dziewuchą. Ciepła strawa była miłą odmianą po niewygodnej podróży w deszczu i ziąbie, szczególnie w towarzystwie rozpalonego kominka. Potem chłopak wskazał Michirin jej miejsce do spania, którym okazało się jeden z małych pokoików dla służby. Klaustrofobiczne pomieszczenie ograniczało się w sumie do łóżka i kilku małych półek na osobiste przedmioty, ale z drugiej strony nie było potrzeba nic więcej.
Tadao natomiast wrócił do swoich domowych obowiązków, których nie dokończył przez wyruszenie śladem białowłosej.
Miał wybudzić młodą kunoichi z samego rana następnego dnia.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1973
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 9 sty 2018, o 16:44

Zatem szykował się przejazd powozem po terenach Yinzin. To dobrze, że jeszcze nie opuszczała tych terenów, bo dopiero tutaj trafiła. Szkoda tylko, że pogoda nie przygotowała się na miłe przyjęcie białowłosej, chociaż w tej szarudze był również jakiś urok. Mimo wszystko ciężko go było docenić, gdy ubrania były zupełnie przemoczone, a chłodny wiatr co jakiś czas smagał to z jednej, to z drugiej strony. Michirin drżała z zimna, chociaż oczywiście jak to na nią przystało - próbowała ukrywać, że cokolwiek jest z nią nie tak. Z całych sił starała się nie kulić, nie drżeć, nie robić niezadowolonej miny, jednak zęby próbowały swym szczękaniem nadgonić rytm deszczu. Dziewczyna zacisnęła je mocniej. Jak mogłam wybrać się do Yinzin bez płaszcza i w takich ubraniach? Cóż, z pewnością nie było to roztropne, ale w tym momencie pozostawało to już bez znaczenia.
W opowieści Tadao brakowało postaci ojca. Co się z nim stało? Tego nie wiadomo, ale Michirin natychmiast miała falę różnych myśli na ten temat. Mógł zostawić matkę zaraz po narodzinach albo nawet przed nimi, jednak istniała też inna opcja, która w jakiś sposób wydawała się białowłosej bardziej prawdopodobna. Skoro mieszkali tam odkąd pamięta... to może jego matka miała romans ze swoim panem, a on jest jego owocem? To by tłumaczyło czemu dalej go trzyma pod dachem i daje mu szansę. Albo zwyczajnie jest dobrym człowiekiem. Nie było to wielce istotne dla kunoichi, a także nie chciała wciskać nosa w nie swoje sprawy, zatem ten temat przemilczała. Wychodziło na to, że był praktycznie równie samotny, co ona. W tym świecie nie było to nic dziwnego, gdyż każdy w swoim życiu doznał mniejszej lub większej tragedii. Tego zdążyła się nauczyć przez swoje siedemnaście wiosen życia.
- Uwielbiam kosztować nowe potrawy. Mam nadzieję, że kiedyś spróbuję Twojej kuchni. - nie chciała nawiązywać do smutnej części historii, bo co miałaby powiedzieć? Że współczuje? Nie wiedziała co czuł, a jedynie mogła się domyślać. Zresztą nie dało się dzielić z nim bólu nawet, jakby chciał mu pomóc. Taka wypowiedź była nierozsądna. Mogłaby też stwierdzić, że to przykre, a on musi być silny, ale przecież to było oczywiste. Michirin postanowiła zatem odezwać się na temat czegoś przyjemniejszego, co ją lekko zaskoczyło. Słyszała, że mężczyźni to lepsi kucharze, ale wiedziała również, że jest ich mniej, niż kobiet. Zainteresowanie kuchnią w tak młodym wieku u chłopaka było raczej czymś niecodziennym i interesującym.
Dalej już milczała, gdyż szum deszczu stał się niemalże ogłuszający. Nie było to przyjemne, a chłód zniechęcał do otwierania ust. W końcu poczuła woń, która natychmiast przypomniała jej, że nawet tak niemiłe warunki mogą mieć swój urok, a nawet mają. Zapach ciepła od zwierzyny wskazywał, że im również było zimno, a w swych oborach najpewniej przyciskają się do siebie, by móc się ogrzać. Dym, który momentami był nawet gryzący w nozdrza oraz płuca dawał znać, że ludzie w swych domostwach zaczęli zbierać się wokół kominków, w których słychać było ogień i trzask drzewa. A za oknami, na zewnątrz szum, chłód i szaruga. Ten kontrast wywoływał u Michirin miłe, przyjemne uczucie oraz zniecierpliwienie. W końcu najchętniej sama znalazłaby się już wewnątrz zamiast marznąć zupełnie przemoczoną.
I w końcu dotarli. Zanim jeszcze białowłosa przekroczyła próg, to postarała się nieco powyciskać z ubrań wody. Tylko trochę, bo nie zamierzała się teraz rozbierać. Jeszcze tylko zwinęła kosmyki włosów, by z nich również wydostał się wchłonięty deszcz, a później niechlujnie roztrzepała włosy, by nie były przyklejone do niej. Może nie wyglądała w tym momencie najwspanialej, ale nie mogła nawet tego skorygować, a zresztą nie robiło to jej większej różnicy.
Pan Nakada był najpewniej znacznej wagi, gdyż dało się to rozpoznać po jego krokach. Niski, chrypliwy głos tylko dodawał pewności temu wrażeniu. Michirin uprzejmie ukłoniła się i nie odzywała więcej, niż by wymienić uprzejmości. Była tylko pracownikiem tak istotnym, jak Tadao. Nie przychodziła tutaj w żadnym innym celu, a jedynie w roli eskorty, zatem nie zawracała nikomu głowy rozmowami. Dziewczyna zaniepokoiła się jedynie, gdy usłyszała potwierdzenie, że jest tą dziewczyną. Ta dziewczyna? Czyli... słyszał o mnie. Skąd? Tak szybko z karczmy? Zresztą skąd miałby tam być ktoś w jego rodzaju? Może Tadao opowiedział mu o mnie i pogonił, by mnie przyprowadzić? Nie dopytywała, nie chciała robić podejrzeń, które mogły minąć się z prawdą. Zachowała jedynie ostrożność, którą i tak należało zachowywać w tym fachu. Zaufała jednak młodzieńcowi na tyle, by bez oporów zjeść podgrzaną kolację. Nie myślała, że może być zatruta, bo wątpiła, aby chłopak był zdolny do czegoś takiego. Zresztą nie było raczej powodów, by wyeliminować ją. Popadam w paranoję. Postanowiła nieco się rozluźnić. Ciepły posiłek i ogólne ciepło wewnątrz domostwa sprawiły, że białowłosa niemalże natychmiast poczuła się naprawdę zmęczona oraz senna. Udała się do swego pokoju, do którego zaprowadził ją Tadao, życzyła mu spokojnej nocy i zamknęła drzwi. O ile był jakiś kluczyk, zasuwka czy coś w tym stylu, to zamknęła się w nim. Nie chodziło o to, by nikt się do niej nie dostał, bo zapewne mieli zapasowy kluczyk w razie czego, ale chodziło, by słyszała kiedy ktoś wchodzi do środka. Jeżeli niczego takiego nie było, to oparła o drzwi kunai, by ten w razie otwarcia przewrócił się i narobił nieco hałasu. Z jej słuchem nie potrzeba było więcej, aby się obudzić. Wciąż wilgotne ubranie porozkładała tak, by zdążyło wyschnąć do rana, a później położyła się spać, oczywiście z bronią pod poduszką - tak dla bezpieczeństwa. Myślała, że nie będzie mogła usnąć, jednak sen przyszedł nadzwyczajnie szybko - nie minęło kilka minut, a ona już smacznie spała.
Obrazek
Opisy | Wypowiedzi | Myśli
#6699FF
Voice
Avatar użytkownika

Michirin
 
Posty: 109
Dołączył(a): 30 lis 2017, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średni wzrost; białe włosy; czarna opaska na oczach; czarno-złote, eleganckie kimono z długimi, szerokimi rękawami; czarne szorty; czarne, długie rękawiczki; czarne zakolanówki; czarne, nieco wyższe obuwie ninja.
Widoczny ekwipunek: ---
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4427&p=66308#p66308
GG: 1032197
Multikonta: Ray

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 9 sty 2018, o 20:13

Misja rangi D
9/15



No jasne. Szanowny panicz, mający na głowie różne interesy oraz plany wydania córki, wziął sobie za cel sprowadzenie do siebie jakiejś nic nieznaczącej, ślepej dziewczyny, żeby ją potem otruć lub udusić podczas snu. Tak, to było przewrażliwienie, jeśli nawet nie paranoja. Kolacja, choć odgrzana, smakowała jak mało kiedy i nie była w żaden sposób szkodliwa. Kluczyk w pokoiku tez się znalazł i jakoś dziwnym trafem nikt podczas nocy nie próbował dobrać się do ostrożnej białowłosej.
Jedynie czasem słychać było krzątającego się tu i ówdzie Tadao, który pomagał gosposi uprzątnąć dom. Chyba trochę się przeziębił podczas drogi powrotnej, bo wzięło na kichanie, które roznosiło się po całym korytarzu.
Niedługo później już wszyscy w domu leżeli w swych łóżkach, budynek ogarnęła cisza. Chociaż nie do końca, bo i tak słyszalny bym szum deszczu i stukot kropel w dach domostwa. Były to jednak jednostajne, uspokajające odgłosy, które wręcz ułatwiały zmrużenie oczu.
Wcześniutkim świtem po posiadłości panicza rozniosły się głosy. Jeden z nich był znajomy, należał do pana domu, a drugi, żeński i łagodniejszy - jak można było dość szybko wyłapać - należał do jego córeczki. Głównie mówił ojciec. Starał się ją przekonać do zmiany nastawienia i do dania szansy swojemu kandydatowi na męża. Dziewczyna kręciła nosem, odpowiadała zdawkowo i raczej nie była w humorze. Gospodarz natomiast starał się wyperswadować córci swoje racje, że to dobra partia, że wda się w rodzinę kupiecką, że lepiej się jej będzie żyło. Panienka kręciła nosem, ale niewiele to zmieniało. I tak miała wkrótce wyruszyć, by poznać swego prawdopodobnego małżonka.
W końcu miała już dość gadaniny ojca. Powiedziała, że idzie sobie sama przyszykować prowiant na drogę. Poszła do kuchni i trzasnęła drzwiami za sobą. Chyba szukała po prostu powodu, by zakończyć dyskusję i móc pogrymasić w samotności.
Mniej więcej wtedy Tadao zapukał do pokoiku Michirin i oznajmił, że pora się zbierać, bo za jakąś godzinę planowany jest wyjazd.
Na całe szczęście już nie padało. Chmury się rozeszły, a na niebie pojawiła się płonąca gwiazda, która swymi skąpymi promieniami obdarowywała otoczenie. Powiewał leciutki, nieco chłodny wiaterek, który dla lokalnych był dniem powszednim.
Okoliczne ziemie jednak nie zdążyły jeszcze wyschnąć. Były nasiąknięte do granic możliwości. Drogi były błotniste, a kałuże były rozsiane dosłownie wszędzie.

Przed rezydencją czekał już kuzyn gospodarza. Siedział na wyłożonym baranimi futrami, drewnianym powozie o dużych kołach, które dobrze nadawały się do rozmokniętych, miękkich dróg. Do wozu zaprzężono dwa rosłe konie.
W końcu pojawiła się gwiazda. Hairi była raczej filigranowych rozmiarów. Jakieś czterdzieści osiem kilo i raczej brak potężnych ud, bo poruszała się bardzo zgrabnie i lekko. Odziana była jakieś w ciepłe, grube futro. Towarzyszyła jej nieco starsza służka. Raczej grubawa, bo w przeciwieństwie do młodziutkiej pani, jej nogi znacznie bardziej zatapiały się w błotnistej ziemi.
Gospodarz wyściskał i wycałował córeczkę na pożegnanie. Życzył jej spokojnej drogi i wszystkiego dobrego. Zapewnił, że za kilka dni ją odwiedzi. Hairi wciąż była nie w sosie, mruknęła kilka słów do tatka, a potem już ruszyła na powóz. Tuż obok niej zasiadła jej opiekunka. Ige miał prowadzić, więc zajmował miejsce na przodzie. I tam też zaprosił ślepą dziewczynę. Zarówno z głosu jak i ze sposobu wypowiedzi wydawał się przyjaźniejszy od starszego kuzyna. Szkoda tylko, że nie zaznał wczoraj kąpieli, co mogły wyczuć wrażliwe nozdrza białowłosej.
Mężczyzna szarpnął delikatnie za lejce, koła przez ułamek sekundy przemieliły w błocie, a potem wóz ruszył do przodu.
Tadao, który stał nieco dalej i przyglądał się cicho wszystkiemu, uniósł dłoń i nieśmiało pomachał na pożegnanie Hairi i Michirin. Szkoda tylko, że żadna z nich tego nie ujrzała.
Mijając domostwa w wioseczce można było wyczuć spojrzenia mieszkańców na sobie. W końcu nie co dzień pan okolicznych ziem wydawał swoją córkę za mąż.
Białowłosa mogła teraz zdać sobie sprawę z jeszcze jednego faktu, który do tej pory nie był taki oczywisty. Główny zajęciem tutejszej ludności był wypasów baranów, co sugerowały charakterystyczne dźwięki tychże zwierząt dochodzące niemalże ze wszystkich stron. No i to też tłumaczyło, skąd było tyle tych futer.
Do pokonania mieli ładnych kilka, albo i kilkanaście godzin.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1973
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Michirin » 10 sty 2018, o 03:14

Jak na osobę z chwilową paranoją, to mimo wszystko najedzona, zmęczona, wreszcie odpoczywająca w cieple Michirin usnęła wyjątkowo szybko. Ta przesadna ostrożność musiała być podyktowana nieprzyjemnym pierwszym wrażeniem, jakie wywołało Yinzin, aniżeli rzeczywistym zaburzeniem, które nie pozwalało jej uspokoić się oraz dać nerwom odpoczynek. Jeszcze na wpół śpiąca słyszała, jak Tadao regularnie kicha, jednak była na tyle skupiona na obejmowaniu Morfeusza, że nawet do głowy jej nie przyszło, iż może być to przeziębienie przez ich spacer. A później nastał głęboki, ciężki sen.
A sny? Różne, wszelakie i dziwaczne. Co zmieniała bok, to zmieniał się też scenariusz sennego spektaklu, aż w końcu nastała ciemność, z której słychać było jedynie śpiew. Przepiękny, melodyjny głos, jednak nie dało się zrozumieć żadnego ze słów utworu, chociaż wydawały się krystalicznie czyste. Jakby były to słowa znane białowłosej, a jednak nie potrafiła znaleźć ich definicji. We śnie nie skojarzyła, że głos ten należał do Kazuyuki - jej siostry. Wciąż tkwił we wspomnieniach, chociaż z dnia na dzień rozpraszał się bardziej i bardziej. W końcu zaczęły zagłuszać go jakieś ożywione rozmowy. Sen zaczynał się pruć niczym poduszka - najpierw małe dziurki, później luki, a na końcu... trach! I po wszystkim. Ciemność była niezmienna, ale znajomy głos ucichł. Były za to dwa inne, które zbudziły Michirin. Nie do końca wsłuchiwała się w nie, bo dotarło do niej kim była śpiewaczka, która do niedawna raczyła ją piosenką. Nie było to nic nowego, bo Kazuyuki regularnie odwiedzała ją w snach, jednak prawdziwie przerażającym doznaniem było uświadomienie sobie, że zaczyna ją zapominać. Kojarzyła tylko najważniejsze rzeczy i pojedyncze historie z dzieciństwa, chociaż też niezbyt w całości. Powoli zostawały we wspomnieniach jedynie istotne hasła, które kojarzyły się z siostrą, a reszta dudniła jedynie głuchym echem.
Znajdę Cię.
Rozmowy za drzwiami nabierały na sile. Teraz już panna Shiroikanzen potrafiła rozpoznać, że mówi pan Nakada i zapewne jego córka - wnioskując po treści rozmowy. Białowłosa powoli podniosła się i zaczęła ubierać, dziwiąc się, że zaaranżowane małżeństwa wciąż istnieją. Wydawało jej się, że to relikt przeszłości, a jednak tutaj, na Lazurowych Wybrzeżach było inaczej. Albo to Michirin nie wiedziała jak było naprawdę, bo jej wiedza na temat świata wciąż była na ogół szczątkowa. Dziewczyna świadoma była jak wiele nie wie, zatem ciężko jej było uznać własne zasoby informacji. W każdym razie - gdy się ubierała, to została poinformowana przez Tadao, że powinna się zbierać. Odparła mu krótko, że rozumie i za dziesięć minut będzie gotowa. I nie skłamała, bo przez ten czas zdążyła ubrać się, pochować ekwipunek, poprawić ubranie, poprawić włosy, upewnić się, że wszystko z jej wyglądem jest w najlepszym porządku i opuścić pokój. Zrobiła to, ale... zawróciła. Chwilę siedziała w pokoju i uznała, że musi kogoś znaleźć, by móc się obmyć po śnie. Dopiero po tym była gotowa, bo śniadanie zazwyczaj niechętnie jadła, więc nie potrzebowała pytać o posiłek.
Córka pana Nakada okazała się być drobniutką istotą, co dało się określić po odgłosie stąpania po błocie. Jej służka zaś była przeciwieństwem. Michirin chwilę zamyśliła się nad wiekiem Hairi. Czy tylko była tak drobnej budowy i młodego głosu, czy rzeczywiście tak szybko miała zostać żoną kogoś, kogo nawet nie darzyła sympatią. Świat był naprawdę trudnym miejscem - tak uważała białowłosa, która nie wyobrażała sobie, że w tym momencie miałaby zostać wydana za kogoś, kogo nie darzy żadnym uczuciem i spędzić w dodatku resztę życia w nieszczęśliwym związku oraz urodzić dzieci, które będą owocem tej niechcianej pseudomiłości. Brzmiało to okropnie i Michirin mogła sobie tylko wyobrazić jak zawiedzionym przez życie się jest w takiej sytuacji. W końcu niewidoma wróciła myślami do rzeczywistości. Została zaproszona na przód przez woźnicę - Igę. Nie odezwała się, a jedynie kiwnęła głową i ostrożnie zajęła miejsce obok niego. Ostrożnie, aby nie wywrócić się w to błoto. Zapach przepoconego ciała nie był żadną nowością dla wrażliwego nosa białowłosej, która spotykała się z takimi perfumami dosyć regularnie. Podróżnicy na traktach czy nawet biedniejsza, a więc większa część społeczeństwa raczej niezbyt gorliwie dbała o swą higienę i należało się do tego przyzwyczaić na tyle, na ile się dało. Nie trzeba było być nieuprzejmym.
Mięciutkie futro, na którym Michirin siedziała ułatwiało jej myślenie o długiej, wielogodzinnej podróży. Wolała już obolałe nogi, niż obolały tyłek. Teraz mogła względnie spokojnie rozkoszować się podróżą powozem po Yinzin. Względnie, bo musiała zachowywać czujność - jak przystało na tymczasową ochronę. Wsłuchiwała się zatem dokładniej we wszelkie odgłosy, by nic ją nie zaskoczyło. Takie skupienie pozwoliło jej również lepiej poznawać okolicę. Niemiłym elementem była uwaga, jaką przykuwali podróżując przez wioskę. Można być ślepym, ale jednak wagę czyjegoś spojrzenia na sobie zawsze się czuło. A co jak wpatrzonych było wiele par oczu? No cóż, wtedy robiło się wyjątkowo nieprzyjemnie oraz krępująco. Aż białowłosa delikatnie się zarumieniła, chociaż w razie czego miała już przygotowane na tłumaczenie - chłodny wiatr wywoływał rumieńce. Kolejnym elementem podróży było niemalże ogłuszające beczenie baranów, które zdawało się dochodzić zewsząd. Jakby były dookoła, ze wszystkich stron, za każdym pagórkiem. Zbliżali się, mijali, zostawiali za sobą, a w tym momencie już zbliżali się do kolejnych. Jednak to nie barany dręczyły w myślach Michirin, a temat tego nieszczęsnego małżeństwa Hairi z jej ustawionym kandydatem. Dotychczas milcząca niewidoma postanowiła się odezwać, chociaż starała się nie stracić skupienia na potencjalne zagrożenia.
- Przepraszam za wścibskość, ale zastanawia mnie pewna rzecz... czy zaaranżowane małżeństwa są w tych stronach normalne? - było to proste pytanie, ale także pewna prowokacja do głębszej rozmowy, czyli takiej jaką tygryski miczirinki Michirin lubiła najbardziej. Chciała uprzyjemnić sobie jakoś tę podróż, która mogła trwać jeszcze naprawdę długo, a temat był kontrowersyjny, pełen filozoficznych aspektów i popychający do dalszych rozważań na skojarzone, inne sprawy.
Obrazek
Opisy | Wypowiedzi | Myśli
#6699FF
Voice
Avatar użytkownika

Michirin
 
Posty: 109
Dołączył(a): 30 lis 2017, o 15:43
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średni wzrost; białe włosy; czarna opaska na oczach; czarno-złote, eleganckie kimono z długimi, szerokimi rękawami; czarne szorty; czarne, długie rękawiczki; czarne zakolanówki; czarne, nieco wyższe obuwie ninja.
Widoczny ekwipunek: ---
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4427&p=66308#p66308
GG: 1032197
Multikonta: Ray

Następna strona

Powrót do Yinzin

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość