Gaj Ostara

Re: Gaj Ostara

Postprzez Exodia » 8 mar 2016, o 20:14

Obrazek
Misja rangi C - Natsume [3/XX]


Ostrożności nigdy zbyt wiele. Naturalną reakcją shinobiego na kogoś biegnącego w ich stronę było przygotowanie do ataku. Prawidłowo. Jednak tym razem zagrożeniem nie był zmierzający młodzieniec, a ktoś inny. Celem również nie okazał się Natsume, a właśnie ranny białowłosy. Przedstawiciel rodu Yuki szybko doskoczył do nieznajomego, a lodowe płatki pojawiły się dosłownie znikąd i zbiły się w gęstą chmarę, aby ustanowić obronę przeciw strzałom. Słowa wypowiedziane przez Kenshiego nie spotkały się z odpowiedzią. Zawtórowała im zupełna cisza. Prawie zupełna, gdyż wciąż odgłosy lasu były idealnie słyszalne. Natura żyła własnym życiem, a ludzie własnym. Jakby ich światy toczyły się obok siebie, lecz w żadnym miejscu nie przeplatały. Jednak po chwili ten spokój w sferze dźwięków miał zostać zakłócony przez działanie Natsume. Zgodnie ze swoją myślą, chciał wykurzyć łucznika, więc postanowił wykorzystać lodowe kolce, aby te swoim błyskawicznym wysunięciem się albo zakończyły marny żywot agresora, albo zmusiły go do ujawnienia się. Ocenił mniej-więcej gdzie może znajdywać się oponent i ten sektor pokrył szpikulcami, które z pewnym hukiem powaliły nawet kilka drzew. Czy ktokolwiek się pojawił? Nie. Widocznie nie trafił przeciwnika, gdyż nawet jęk bólu nie był słyszany.
- Marna próba, Yuki. Zrób jak mówię, a nie ucierpisz. Zabierzesz rannego chłopaka i wrócisz do osady, jednak zostawisz czerwone pudełko, które trzyma przy sobie. W ten sposób będziesz miał spokój, kurier przeżyje, a ja osiągnę swój cel. - głos był idealnie słyszany przez Natsume, a jednak było coś z nim nie tak, gdyż nie dało się określić, z której strony dochodzi. Jakby brzmiał ze wszystkich stron, jakby mówca otaczał młodzieńca władającego Hyoutonem. Po chwili okazało się, że ranny białowłosy również słyszał to wszystko.
- Nie... możesz... - wysapał jedynie, ale w tym momencie przerwał sobie, aby odpocząć troszkę. Już nie próbował na siłę wyrwać z siebie kilka słów, a skupił się na regulacji oddechu. - Muszę dostarczyć to. Na Yinzin. Muszę. To zamówienie. Obiecałem. Obiecałem że dam radę. - z trudem, jednak dał radę dodać kilka zdań. Przerywał sobie na oddech, jednak widocznie nie było z nim tak źle. Oprócz tego, że rana na nodze paskudnie krwawiła. Ramię trzymało się całkiem dobrze, jednak udo niezbyt. Coraz większy obszar śniegu zmieniał swoją barwę niczym niebo przy zachodzie słońca. Nabierał szkarłatnej barwy.
- Pomóż. Zanieś to za mnie. Nie ja jestem celem, a pudełko. Musisz mi pomóc. Nie mogę ich zawieść. - wycedził przez zaciśnięte zęby. Widocznie ból dawał o sobie znać. Jednak nie puszczał swojego czerwonego opakowania nawet na chwilę. Nie próbował nawet uciskiem zatamować krwi. Zadanie dostarczenia tej przesyłki musiało być dla niego ważniejsze niż cokolwiek innego.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2329
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Murai

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 10 mar 2016, o 03:41

-Mordę masz marną, cwelu - mruknął, jednak na jego twarzy nie pojawiły się żadne emocje, które mogły się znajdować głęboko wewnątrz. Nieważne jak bardzo był zirytowany, na zewnątrz musiał pozostać idealnie zbalansowany. Był jednak zaskoczony. Nie spodziewał się, że przeciwnik okaże się na tyle sprytny, by zdołać w taki sposób uniknąć jego techniki. Przypuszczał jednak, że to po prostu on spudłował. Ale postawa przeciwnika dość go zmierziła. Nie lubił, gdy ktoś się przechwalał, a zwłaszcza za coś czego się najpewniej nie zrobiło.
Spojrzał na leżącego w śniegu, wykrwawiającego się młodzieńca, wciąż zasłaniając się osłoną z lodowych płatków. Trochę mu było go szkoda. Pewnie tylko wykonywał jakieś zadanie, a wystarczyła tylko ludzka zawiść i polecenie przechwycenia posyłki, i już mamy kolejnego smutnego trupa. A śmierć w Ostarze, może i piękna, ale wciąż była ostatecznym odejściem z tego łez padołu. A to zasługiwało na przemyślenia i żal. W końcu wsłuchał się w słowa chłopaka i przykucnął.
-W porządku. Daj mi to pudełko, i powiedz kogo mam szukać. I... zanieść Cię do szpitala, czy wyświadczyć ostatnią przysługę?
Po uzyskaniu drugiej odpowiedzi, podnosi miecz i przebija nim serce chłopaka, by zabić go na miejscu. Nie musi cierpieć.
Następnie podnosi pudełko i pokazuje je w próżnię.
-Wyjdź na widok. Nie mam zamiaru dokonywać zamian na dystans.
Spodziewał się po tych słowach jakichś ataków, dlatego na wszelki wielki stara się zachować bezpieczeństwo. Płatki jako tarcza, odskoki, uniki - wszystko. A sam ruch... cóż, zwykły fortel. Nie miał zamiaru oddawać przesyłki zabójcy. Po prostu gdy ten tylko się ujawni, od razu zostanie zmiażdżony kolejnymi kolcami. Tym razem bez szans na unik.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Exodia » 11 mar 2016, o 18:03

Obrazek
Misja rangi C - Natsume [5/XX]


Białowłosy lekko uśmiechnął się, słysząc potwierdzenie. Jednak od razu nie zaufał Natsume. Mógł w końcu być jednym z tych, którzy go ścigali. Albo kimś niewiele lepszym, który też nie zaniesie paczki gdzie trzeba. Obecny stan nie pozwalał mu jednak na przebieranie w opcjach. Młody Kenshi był jedyną, która posiadała jakąkolwiek szansę na powodzenie. Podał mu pudełko i pokiwał głową na boki w zaprzeczeniu.
- Zwyczajnie zostaw mnie tutaj, nie masz czasu na szpitale. Jak mam umrzeć, to chcę to zrobić od strzały tego łucznika, a nie od litości. Byłem słaby, zatem cierpię. Nie dla mnie ulga. Za mało rozsądku. Obiecaj mi, obiecaj na moje marne życie, na moją marną śmierć, że zaniesiesz to we wskazane miejsce. - niezależnie od odpowiedzi Natsume, młodzieniec lewą ręką wyciągnął z kieszeni hakam mały zwój i również go podał Natsume. - Tu masz wskazówki do celu. Były mi przekazane, a teraz są Twoje. Nie zawiedź mnie. - odparł i obrócił się na plecy, wykładając się zupełnie na śniegu. Oddychał ciężko, na jego twarzy widniał ból, ale nie jęczał z tego powodu. Spokojnie przygotowywał się na ciemność. Powoli wykrwawiał się. Ciepła krew topiła biały puch, a kiedy była chłodniejsza, to jedynie barwiła go na szkarłatny odcień. Władający Hyoutonem podniósł się i wskazał pudełkiem w... w kierunku, z którego została wystrzelona strzała. Jego wypowiedź jednak nie została przyjęta ze zgodą. Ze wszystkich stron rozbrzmiał śmiech, krótki, ale szczery. Białowłosy, mimo że powinien zareagować na fałszywą próbę oddania czerwonej paczki, to jednak leżał dalej nieruchomo. Możliwe, że słowa powoli do niego nie docierały.
- Głupiś, Yuki. Nie rozmawiasz z wioskowym półgłówkiem. Rozumiem, że to pułapka. Jeżeli nią jednak nie jest, to zostaw pudełko i odejdź. Jeżeli jednak chcesz zachować je, to licz się z tym, że będę na Ciebie polował. Jak na zwierzynę. Gaj Ostara zyska kolejnego łowcę. Nie uderzę na Ciebie otwarcie, ale gdy tylko staniesz się mniej uważny - zginiesz. Przemyśl te słowa i odpowiedz. - głos nadal był słyszany zewsząd. Uderzał ze wszystkich stron, nie dało się określić kierunku z jakiego dochodził, gdyż zdawał się wręcz przytłaczać Natsume swoim ogromem. Brzmiał jak najgłośniejsze dzwony i wręcz rozsadzał czaszkę. Jednak jakoś to wytrzymywał, chociaż im dłuższa wypowiedź, tym było gorzej.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2329
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Murai

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 12 mar 2016, o 01:55

Natsume uśmiechnął się lekko, słysząc słowa leżącego samuraja. Był w stanie go zrozumieć. Każdy, kto chciał być wojownikiem, musiał w końcu opanować, na czym ten świat stoi. Musiał się dowiedzieć, czym jest ból. Zbratać się z nim. By osiągnąć odpowiedni poziom, trzeba było przelewać krew, na równi własną, jak i cudzą. A najmniejszy błąd mógł kosztować życie. I niestety w tym przypadku tak to wyglądało. Zawsze odczuwał smutek, kiedy ktoś musiał się pożegnać z życiem, ale taki niestety był cykl życia. Śmierć, jedyna oprócz Groty rzecz sprawiedliwa na tym świecie, przychodziła, przychodzi i będzie przychodzić po każdego. Chociaż, jakby tak pomyśleć trochę bardziej filozoficznie, i tak mamy farta, że umrzemy. W końcu tyle milionów ludzi w ogóle się nie narodzi i nie będzie mogło obserwować piękna tego świata...
Cały czas odgradzając się za pomocą płatków, Natsume położył wykrwawiającemu się młodzieńcowi dłoń na ramię, uśmiechając się lekko. Młodzik zasłużył na szacunek. W końcu podróż tyle czasu, będąc celem, nie jest prostym zadaniem, a śmierć w taki sposób nie jest niczym tak złym. W sumie, sam również chciałby zginąć, wykonując coś ważnego. Może dostąpi kiedyś tego zaszczytu?... no, byle nie za wcześnie. Teraz musiał spełnić ostatnią prośbę.
Obiecał.
Wstał i przyłożył pięść do czoła, przymykając na chwilę oczy. Gestem podsunął włosy do góry, zaczesując je do tyłu. Wtedy uchylił powieki. W oku młodzieńca nie było tego specyficznego, przyjaznego i melancholijnego błysku. Teraz był tylko lód. I determinacja.
Spojrzał w kierunku, z którego poprzednio nadszedł strzał, i prychnął śmiechem. Ostentacyjnie, żeby przeciwnik również to usłyszał. Drugą dłonią umieścił Hakuhyo w pochwie i sprawdził, czy będzie mógł otworzyć pudełko, i zajrzeć na zawartość.
-To ty jesteś skończonym durniem. Jeśli myślisz, że polowanie na Kenshiego skończy się dla ciebie dobrze, to w życiu nie byłeś w poważniejszym błędzie. W Sabishi zabijałem silniejszych przeciwników. I zdecydowanie bardziej godnych. Bo tamci przynajmniej nie byli tchórzami, którzy ukrywali się w bezpiecznym miejscu i liczyli, że zasłużą na poważanie. Ale nawet nie dlatego jesteś durniem.
Głos Yukiego słyszalnie się obniżył, i był równie zimny, jak temperatura wokół.
-Nawet nie próbuj sobie wycierać gęby Gajem Ostara.
W tym momencie wszystko zależy, czy udało mu się otworzyć pudełeczko. Jeśli tak, otwiera je, wyciąga zawartość i wkłada je do torby, upuszczając puste pudełko na śnieg. Cały czas zasłania się uprzednio stworzonymi płatkami.
-Chciałeś pudełko, to masz pudełko. O zawartości nie powiedziałeś ani słowa.
A jeśli było zamknięte na cztery spusty, wymagało czegoś dziwnego do otworzenia, albo było z pułapką, po prostu chowa pudełko do torby.
-Nie wiem, co jest w środku, i nie obchodzi mnie to. Ale jeśli ten chłopak zginął za to pudełko, to idzie on na twoją głowę. A, i jeszcze jedno.
Odwrócił się bokiem i ruszył w kierunku osady. Będąc jednak gotowym na blok płatkami, połączony z odskokiem lub unikiem.
-Jeśli jednak okażesz się głupcem i spróbujesz za mną podążać, to przynajmniej pokaż, że nie jesteś pizdą, i spróbuj to zrobić za pomocą noża. Twarzą w twarz. Przynajmniej będę mieć ubaw.
I ruszył w kierunku osady, przygotowany na ewentualne odskoki, uniki i bloki płatkami. Czas rzucić okiem, gdzie w ogóle miał się teraz udać, i czy da radę tam dotrzeć na piechotę, czy będzie musiał szukać statku... A może i to nie będzie konieczne? W końcu jest lato, morza są spokojne. Na piechotę też da radę iść po wodzie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Exodia » 13 mar 2016, o 04:32

Obrazek
Misja rangi C - Natsume [7/XX]


Skąd u Natsume założenie, że białowłosy mógł być samurajem? Wyznawał wartości podobne do honorowych wojowników zamieszkujących Yinzin, ale nie miał przy sobie ani Katany, ani niczego innego świadczącego o jego przynależności. Oczywiście sama filozofia mogła być wystarczająca, jednak czy było to prawdą? Może się okaże w przyszłości. Z pewnością jednak nie dowie się tego od rannego, który z każdą chwilą starał się być coraz mniej obecny na tym świecie. Gdyby istniał ktokolwiek potrafiący ujrzeć duszę, to mógłby zauważyć, że ta zwyczajnie ulatnia się z ciała. Błękitny dym.
Dotyk na ramieniu jednak sprawił, że przymknięte oczy młodzieńca zostały ponownie otwarte. Obrócił głowę w stronę Yukiego i delikatnie uśmiechnął się, patrząc na niego. Słuchał jego śmiechu i wypowiedzi, a także obserwował czyny. Wszystko to resztą świadomości. Albo zwyczajnie nie miał innego wyboru. Jego cielesna powłoka traciła wszelkie siły. Mięśnie odmawiały pracy, podobnie zwalniające serce, które nagle przyśpieszyło, znacznie przyśpieszyło. To z pewnością nie przedłużyło życia, a może raczej umierania białowłosemu, gdyż jego rana na udzie niemalże trysnęła krwią.
- Nie, nie otwieraj! Nie możesz. Nie wolno. To zab... za... - początkowo w jego głosie była jeszcze siła, lecz z każdym kolejnym słowem tracił ją, aż w końcu wywrócił oczami, ukazując w ten sposób białka, a następnie jego powieki opadły. Dokonał żywota. Natsume przez nieznajomego zawahał się w otwarciu, lecz nawet jeżeli chciał dalej spróbować, to stało się coś, co przerwało akcję w tym momencie. Jego dalsze poczynania nie doszły do skutku, gdyż nagle głowę przeszył mu straszliwy pisk. Wysoki, jednostajny dźwięk, który normalnie zdawałby się rozrywać bębenki uszne, a aktualnie jedynie sprawiał, iż czaszka wydawała się być rozsadzana ogromnym ciśnieniem. Ból poprzez zmysł słuchu. Koncentracja młodego Yukiego znacząco spadła, jednak wciąż utrzymywał swoje płatki, które zasłaniały go ze wszystkich stron, powoli przemieszczając się. Ale czy coś dalej się wydarzyło? Dźwięk w dalszym ciągu pochodził zewsząd i nie dało się określić gdzie może być jego źródło. Nagle kątem oka młodzieniec ujrzał coś. Obrócił instynktownie głową w tamtą stronę i ujrzał strzałę. Płatki jednak zasłoniły go, a ta nie zdołała spenetrować osłony i złamana upadła na miękki śnieg. W tym momencie dało się też ujrzeć, że grot jej nie był taki zwyczajny. Kształt klasyczny, ale jednak z zadziorami. Jakby złożony z dwóch trójkątów, których ramiona są wydłużone, wyciągnięte do tyłu tworząc hak. Z pewnością oberwanie taką strzałą równało się z poważniejszym zabiegiem medycznym, gdyż normalnie nie dało się ich wyciągnąć. To jednak nie było w tym momencie najważniejsze. Ważniejszym był fakt, że Natsume poznał kierunek strzału. Jego prawa strona, lecz ile metrów dalej? Pisk nie ułatwiał niczego. Nawet logicznego myślenia, dlatego nawet kiedy ujrzał jak między drzewami przebiega ktoś z łukiem nie potrafił ocenić ile metrów od niego. Jedynie pewien przedział dwadzieścia pięć albo trzydzieści pięć. A może mniej? A może więcej? Wzrok również nie potrafił skupiać się na drobnych szczegółach w dużej odległości. Oponent znikł między drzewami i tyle było go widać. Kenshi zaś stał wciąż z pudełkiem w ręku i musiał jakoś zareagować. Tylko jak?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2329
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Murai

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 14 mar 2016, o 01:16

Natsume skrzywił się, widząc zachowanie przeciwnika. Zamiast odpowiedzieć na słowa młodzieńca z Hyuo, ten od razu zaatakował, starając się przy tym zablokować percepcję chłopaka. Na szczęście zrobił to nieudolnie, i pomimo huku, który nagle nastąpił pod czaszką chłopaka, był on w stanie zauważyć kątem oka ruch i wystrzelenie pocisku, dzięki czemu był on w stanie na czas wykonać odpowiednią osłonę za pomocą krążących wokół niego płatków kwiatów, wytworzonych z jego Hyotonu. Ale musiał przyznać, że właśnie wśród zimnych odnóg jego spokoju pojawiło się nowe, palące, niszczące uczucie. Gniew. Po raz pierwszy od niejakiej chwili zaczynał być wściekły. Nie znosił, gdy przeciwnik zachowywał się jak pizda, która tylko stoi w oddali i boi się podejść. Walczyć jak należy. Szanował tylko dwa sposoby pozbawienia przeciwnika życia. Albo skrytobójstwo, gdy cel nie wie o tym że umiera, albo patrząc przeciwnikowi prosto w twarz, w prawdziwej walce. To tutaj było prawdziwym pośmiewiskiem dla honoru Yuki i splunięciem w twarz wszystkich, którzy niegdyś bywali i walczyli pośród drzew Gaju Ostara. A takiego czegoś nie mógł wybaczyć.
Puste spojrzenie młodzieńca zapłonęło. Ale on sam starał się powstrzymywać i ignorować ból. Znał tę technikę. Utsusemi no Jutsu. I coś mu tu nie pasowało. Aby móc ją utrzymać, trzeba było cały czas trzymać pieczęć. A nie było to możliwe, by jednocześnie strzelić z łuku. Hm. Trzeba będzie się temu przyjrzeć.
Miał ochotę zmiażdżyć przeciwnika. Wystarczyłaby jedna technika. Pozostałoby po nich tylko wspomnienie. Ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Nie będzie niszczyć całej natury, by pozbyć się kilku śmieci. One same są potwarzą dla Matki. Poza tym, Gaj był miejscem niemalże kultowym wśród Yuki, a jego uszkodzenia on sam by sobie nie wybaczył. Trzeba znaleźć inny sposób.
Ząbkowana strzała opadła na śnieg. Ciekawe. Takich pocisków zazwyczaj używa się, by przebijać grube skóry niedźwiedzi, a nie do strzelania do ludzi. Owszem, pocisk taki był równie skuteczny jak pozostałe, ale w walce z ludźmi lepiej było używać pocisków z grotem rozpryskowym, który robił mielonkę z wnętrzności, albo zwykłych o grocie włóczniowym, aby lepiej przebijać ciało. A przynajmniej tyle pamiętał z nauk jego wujka, który się lubował w łucznictwie. To tutaj było niebezpieczne i bolesne, ale też średnio sensowne... a zresztą.
Pokręcił głową, starając się znieść ból, po czym lekko pokręcił głową i zaczesał ponownie włosy do góry.
-Marnujesz mój czas - powiedział tonem wyrażającym wyłącznie znudzenie, po czym przesłał chakrę lodu do otoczenia. Wokół wyrosło pięć klonów. Jednemu podał wielki kunai, pozostałym po karambicie i nożu, zależnie ile czego wystarczyło.
-Znajdźcie go. Okaleczcie. I przyprowadźcie do mnie.
Zgodnie z poleceniem, klony ruszyły, wychylając się spoza osłony i szarżując w kierunku lasu, będąc gotowymi na uniki i odskoki. Natsume był pewien, że dadzą sobie radę. Zwłaszcza w takiej ilości. Utsusemi no Jutsu naraz było w stanie objąć tylko jedną osobę, więc nawet jeśli znał jakiś sekret tej techniki, tej bariery raczej nie da rady przebić. A z klonami wykonującymi całą robotę, on mógł się skupić na zwracaniu na siebie uwagi i prowokowaniu przeciwnika słowami o swym "rozczarowaniu", "znudzeniu", "marnowaniu czasu" i ogólnie o tym, że jego matka go nie kocha, tylko mu tak mówi żeby mu nie było przykro. Będąc gotowymi na uniki, odskoki i osłony płatkami. Nie będzie ryzykował. Chociaż, teraz gdy ilość celów się pomnożyła, raczej ciężko mu będzie nadążyć. A gdy tylko ustąpi ten upierdliwy huk, on sam również zacznie po niego iść. A tego nie będzie chciał. Oj, nie będzie chciał.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Exodia » 14 mar 2016, o 19:16

Obrazek
Misja rangi C - Natsume [9/XX]


Nie trzeba było być jasnowidzem, aby przewidzieć, że nawet w Yukim kończy się kiedyś cierpliwość, kiedy jako człowiek nastawiony na walkę twarzą w twarz trafiasz na oponenta, który wiecznie kryje się. Swoją drogą - karma wraca, gdyż Natsume już kilka razy w swoim życiu postąpił podobnie i nie było to ani skrytobójstwo, ani walka, gdy wrogowie patrzą sobie w oczy. Mniejsza z tym. Jego irytacja była zupełnie zrozumiała, młodzieniec osiągnął granice swej cierpliwości i postanowił się zająć tym w taki sposób, aby uniemożliwić oponentowi dalsze krycie się. Jeżeli wykurzenie z nory nie dało efektów, to należy do niej wejść, prawda? Piątka klonów powstała, najpierw przypominając bryły lodu, a dopiero po chwili nabrały kształtów i barw. Oryginał rozdał im po jednym ostrzu ze swojego arsenału i nakazał ruszyć, aby pojmali uciążliwego łucznika. Było ich sporo, pobiegli rozglądając się na różne strony, aby objąć jak największy obszar terenu. W końcu jeden z nich otrzymał w tył głowy strzałę. Wypuszczenie jej było nierozsądne, gdyż reszta replik natychmiast podążyła wzrokiem na kierunkiem lotu strzały, by ujrzeć mężczyznę siedzącego na drzewie. Jeden z klonów zabrał upuszczony nóż, który został po zniszczonym "bracie" i wraz z resztą ruszył po cel. Pisk, który sprawiał, że głowa Yukiego zdawała się być bliska eksplozji, wcale nie ustał. Ba! Może nawet nasilił się. Nie był w stanie usłyszeć niczego konkretnego, podobnie było z odgłosami cierpienia jakie wydawał z siebie łucznik. Jego broń została złamana, a on brutalnie zrzucony. Miękki puch pomógł mu zachować w całości nogę, ale wbicie wielkiego kunaia w łydkę już niezbyt. Drugi z klonów w tym momencie obciął karambitem dwa palce prawej ręki oponenta - wskazujący i środkowy. Już sobie nie postrzela z łuku. W takim stanie został przyprowadzony przed obliczę oryginału, czyli samego Natsume. Zaciągnięty człowiek miał na sobie grube, miękkie obuwie i czarne workowate spodnie. Tors okrywała mu biała koszula z długim rękawem, pod którą mogło być coś jeszcze, a z pewnością było na niej. Do tego zakładał brązowy, gruby bezrękawnik przypominający kamizelkę. Na plecach miał kołczan. Karnacje miał jasną, oczy czarne niczym najciemniejsza noc i włosy o podobnej barwie, lecz mniej intensywnej. Miał powyżej trzydziestki, ale nie więcej niż czterdzieści lat. Coś jęczał, ale do uszu chłopaka nic nie dochodziło przez uciążliwy pisk. Co dalej?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2329
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Murai

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 14 mar 2016, o 22:37

Klony zadziałały doskonale, tak jak sam Natsume od nich oczekiwał. Nawet pomimo utraty jednego z nich, młodzieniec był w stanie zauważyć, jak zgrabnymi atakami i ruchami dopadają łucznika, powalają go na ziemię i kilkoma niezbyt litościwymi, i zdecydowanie nie finezyjnymi uderzeniami przebijają kończyny i odcinają palce. Potrafił sobie wyobrazić zarówno mniej, jak i bardziej bolesne sposoby spacyfikowania oponenta, no ale cóż. Ostrzegał. Stanął mu na drodze w wykonaniu zadania, które przyjął od umierającego młodzieńca. A jeśli ktoś mu staje na drodze, on się w tańcu nie pierdoli. Młodzieniec stanął nad leżącym mężczyzną, z którego ran powoli wylewała się posoka, stanął nogą na jego klatce piersiowej i wysunąwszy ostrze Hakuhyo, przyłożył czubek do gardła łucznika, lecz tak by metal go nie dotykał. Nie chciał przecież, żeby wróg zamarzł, to by było bardzo niesatysfakcjonujące. Wokół młodzieńca cały czas wirowały płatki, na wypadek gdyby zdarzyło się coś jeszcze. A miał pewne podejrzenia.
Pomimo spacyfikowania i okaleczenia łucznika, huk w jego uszach wcale nie zniknął, a tylko się nasilił. Czyli źródłem tego ataku dźwiękowego nie mógł być on. Wyglądało więc na to, że był tutaj ktoś jeszcze. A to oznaczało jedno. Klony jeszcze nie skończyły roboty. No, ale może wcale nie będą na ten moment potrzebne.
-Ostrzegałem Cię, nie posłuchałeś. Niczego innego nie mogłeś się spodziewać - powiedział lodowatym tonem, patrząc na niego swymi pustymi oczami z kamienną twarzą. - A teraz ostrzeż kompana, że ma się poddać, albo ty zostaniesz posiekany na kawałki. Palec po palcu, co centymetr... a po niego przejdą się moje klony. Z chęcią zobaczę jeszcze raz to widowisko przyprowadzania jeńca.
Teraz, gdy przeciwnik był już w jego zasięgu, czuł że w jego duszy znowu pojawia się spokój, a gniew powoli się ulatnia. To było normalne. Ten człowiek, trafiając w jego ręce po ataku na jego życie, sam skazał się na śmierć. A nie ma sensu wściekać się na człowieka, który już nie żyje.
Jeśli mężczyzna nie sprawił, że huk w jego uszach zaniknął, lub Natsu zauważył, że nic nie powiedział, z westchnieniem jednym cięciem obcina mu prawą dłoń. A klony ruszają przeszukiwać pola tak czy owak. Niech mają coś ze swojego krótkiego życia. Zarówno Natsume, jak i klony są gotowe na odskoki, uniki i bloki. A gdyby on był celem ataku, który zmusiłby go do odsunięcia się od wroga, tnie go przy okazji przez pierś, by był zbyt wyczerpany, by wstać. Dobije go później.

// Post wysłany o prawilnej godzinie!
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Exodia » 16 mar 2016, o 22:00

Obrazek
Misja rangi C - Natsume [11/XX]


Ktoś mógłby stwierdzić, że Natsume jest odmieńcem w swoim rodzie. Znęcanie się nad przeciwnikiem nie leżało w chłodnej naturze Yukich, którzy nie daliby się ponieść tak błahym emocjom. Niektórzy jednak z pewnością uznaliby to za plus, w końcu brązowowłosy nie jest kroplą w morzu, a kimś kto w jakiś sposób się jednak wyróżnia. W świecie gdzie liczą się tylko rody i szczepy, chwała ogólna, to miła odmiana, gdy ktoś dba jedynie o swoje imię. Przynajmniej przez chwilę nie jest marionetką. Albo klonem zachowań, marzeń i celów.
Mimo przyciśnięcia nogą i przyłożenia ostrza do gardła, łucznik nie pisnął ani słówka. Jęczał z bólu, ale nie wydał swojego przyjaciela. Albo współpracownika. Kto wie. W każdym razie nie zdradził go, więc klony ruszyły na poszukiwania. Jeden zgrabny ruch, a dłoń łucznika upadła na ziemię. Niekoniecznie wraz z resztą ramienia. Ciepła posoka tylko przez chwilę brudziła pięknie biały śnieg, gdyż szybko kikut został zmrożony przez czarne ostrze. Ból jednak nie ustał, więc mężczyzna krzyczał zaledwie przez chwilę, aby później jedynie wydawać z siebie syki cierpienia. I Natsume dobrze je słyszał, gdyż irytujący pisk nagle ustał. Dlaczego?
Klony nagle zauważyły jak między drzewami, niedaleko od samego Yukiego ktoś ucieka. Podobnie ubrany człowiek, który biegł ile sił w nogach. Nie miał jednak szans z replikami, więc został szybko dogoniony. Wyciągnął jednak kunai, którym ciął na odlew, odwracając się przy wymachu. Jeden z klonów mógłby oberwać, lecz bez problemu odchylił się i sam wykonał cięcie nożem, które przecięło lekko dłoń napastnika i pozbawiło broni. W tym momencie okazało się, że współpracownikiem łucznika była kobieta. Jasna karnacja i długie, czarne włosy związane w kucyk czerwoną wstążką. Repliki jednak w żadnym stopniu nie zastosowały taryfy ulgowej. Uderzenie w żołądek skutecznie pozbawiło jej chęci do wyrywania się, gdyż omal nie wypluła wnętrzności, a później chwyt za włosy i targanie po śniegu sprawiło, że mimo bólu, to rozwścieczona miotała się na wszystkie strony. Nie była z pewnością specjalistką od taijutsu czy walki w zwarciu, gdyż była zwyczajnie słaba. I niezbyt szybka. Klon rzucił ją przed stopy Natsume, lecz ta podparła się rękoma. Przyciśnięcie stopą na plecach wgniotło ją w śnieg. Obróciła głowę na bok, aby móc cokolwiek powiedzieć. I oddychać przy okazji.
- Pierdolony Yuki. Wystarczyło żebyś oddał to jebane pudełko. Jebać pudełko. Sama zawartość się liczy. Przecież to nie Twoja zasrana sprawa. Neutralni Yuki, pierdolona bujda. - rzucała ciężko oddychając bardziej ze zdenerwowania, niż ze zmęczenia. Los tej dwójki był w rękach młodzieńca.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2329
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Murai

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 18 mar 2016, o 01:37

Natsume westchnął ciężko, widząc że przeciwnik nie miał zamiaru wydać swojego kompana. Był w stanie zrozumieć jego wierność wobec towarzysza, był nawet w stanie to zachowanie pochwalić. Ale usilne trzymanie się milczenia w momencie, gdy ktoś mierzy w ciebie mieczem, a samemu nie masz możliwości uniku, nie jest zachowaniem zbytnio zachowawczym... Czasem trzeba mieć w sobie na tyle ikry, by przyznać się do porażki. Ba, gdyby byli w stanie się ukorzyć i uspokoić, Natsu byłby nawet w stanie puścić ich wolno po uzyskaniu odpowiedzi na kilka pytań. No, ale skoro są tak uparci, to najprawdopodobniej byłoby to płonne... i sam chłopak ryzykował, że wiedzeni chęcią zemsty, mogli spróbować polowania. A na to nie mógł pozwolić. Zresztą, byli teraz na Hyuo. A Pax Glacia w takich momentach rozwiązywał problem za niego.
Krótki ruch miecza i przeciwnik stracił rękę. I tak nie pokrwawi, efekt toketsu natychmiast zmrozi ranę, ale i tak będzie czuł ten ból przez dłuuuugi czas. I również dzięki toketsu. Hakuhyo, gdy było trzeba, potrafił być naprawdę nieludzko przerażający. Młodzieniec poczekał, aż wróg przestanie się wić, i spojrzał na niego przeciągle swoimi pustymi oczyma.
-Nie sprawia mi to radości, lecz sam mnie do tego zmuszasz. Wystarczyło tylko powiedzieć, gdzie jest twój pomocnik, i nie musiałoby do tego dojść. A tak... cóż, straciłeś tę dłoń tylko z własnej winy. Ponawiam pytanie. Jeśli nie odpowiesz, będę kontynuował...
Nie kłamał. Torturowanie i zadawanie bólu innym nie sprawiało mu najmniejszej przyjemności. Ba, gdyby nie to, że teraz był nastawiony na wykonanie misji i był gotów zrobić wszystko, by wyeliminować wszelkie przeszkody, nigdy by tego nie zrobił. Nie znosił przemocy. Był pacyfistą, który szanował cud życia. Ale teraz... był świadomy, że to właśnie ból jest najlepszym nauczycielem i najłatwiej za jego pomocą dostać to, czego się chce. A że od tego zależało też życie samego Yukiego, to jednak tortury były jedynym wyjściem. Na jego twarzy pojawił się smutek, gdy ponownie podniósł miecz, by zadać następną ranę.
Lecz w tym momencie irytujący huk ustał, a Natsume mógł w końcu nacieszyć się chociaż odrobiną spokoju. Czyli wyglądało na to, że ostatni zamachowiec został schwytany przez klony. Zachowując kamienną twarz i wciąż stojąc nad okaleczonym przeciwnikiem, spojrzał jak klony prowadzą przed sobą jakąś... kobietę? Ciekawe. Nie bawiąc się w zbędne czułości, klony rzuciły kobietę na śnieg pod stopami młodego Sentokiego, do tego zaś jeden z nich przycisnął ją stopą do podłoża, tak by nie mogła swobodnie się poruszyć ani ruszać rękoma.
Kobieta zaczęła rzucać jakieś oskarżenia, lecz Natsume zbytnio się nimi nie przejmował. Ani nie był już ani trochę zły. Z chwilą, gdy ta dwójka została schwytana, gniew z niego uleciał jak odjęty ręką. Nie było sensu wściekać się na ludzi, którzy byli już martwi. Spojrzał na jednego z klonów, a ten stanął na głowie kobiety i wcisnął ją głębiej w śnieg, wzmacniając nacisk tak długo, aż zaczęła krzyczeć z bólu.
-W momencie, w którym mnie zaatakowaliście, to stała się moja sprawa - odparł. Spokojnie. Bez gniewu. Tak, jakby rozmawiał o pogodzie. - To "jebane pudełko" zostało przekazane mi razem z prośbą umierającego. A tej się nie odmawia, chyba, że jest się kurwą bez honoru. Zresztą, atak na Sentokiego rodu Yuki, i to na wyspie należącej do jego Rodu... był naprawdę złym posunięciem. Nie obchodzi mnie zawartość pudełka, ani powód dla którego tak go pożądaliście. A za sam atak wam wybaczam...
Zszedł z okaleczonego mężczyzny i ruszył w kierunku osady, po drodze zabierając z dłoni klona wielki kunai. Klony dalej stały i obserwowały.
Nagle Natsu zawrócił, dobiegł w ułamki sekund do bezrękiego łucznika, i przeszył jego serce wielkim ostrzem.
-... ale nie oznacza to, że Pax Glacia również to robi.
W tym momencie klony odstąpiły od kobiety. Ta zaś, gdy tylko wstała, od razu otrzymała pchnięcie od oryginalnego Natsumego. Tym razem za pomocą Hakuhyo, w końcu kunai został w ciele mężczyzny.
-Chociaż... w sumie troszkę mnie ciekawi, po co wam było to pudełko, że aż byliście gotowi oddać za nie życie...
Jeśli nie odpowie, po prostu z westchnięciem wyciąga ostrze i gładkim cięciem dekapituje kobietę. Te dwie śmierci i tak pójdą na konto tego martwego młodzieńca, nie na niego. Natsume był tylko narzędziem.
-Nie chciałem, by do tego doszło. Spoczywajcie w pokoju.
Następnie wysłał klony, by pozbyły się ciał w jakiś humanitarny i nieszkodzący naturze sposób. To, że oni prawdopodobnie zostawiliby jego ciało na zgnicie, nie oznaczało że on również musi tak zrobić. Gdy już się tym zajęły, młodzieniec sięgnął po oddany mu zwój i odpieczętował go, chcąc się dowiedzieć, gdzie powinna trafić przesyłka.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Exodia » 18 mar 2016, o 20:17

Obrazek
Misja rangi C - Natsume [13/XX]


Aktualnie był idealny moment, aby zaobserwować czym jest druga strona Natsume, która po otrzymaniu celu zostaje uruchomiona. Jednak kto mógł to widzieć? Cisza? Gaj Ostara? A może dwójka próbująca odzyskać pudełko? Jednak na co im się zda ta wiedza skoro w umyśle młodzieńca z Hyuo już od kilku minut byli martwi. Pozbawił ich życia, chociaż oni o tym jeszcze nie wiedzieli. Dopiero po chwili mieli się przekonać jaki koniec ich czeka. Śmierć w tym miejscu mogła być zaszczytem dla mieszkańców wyspy, a szczególnie samych Yukich, jednak co z tą dwójką? Czy byli podobni?
Nie trzeba było wiele nacisku, aby kobieta zaczęła krzyczeć, a po chwili już nawet nie móc tego robić, gdyż jej twarz była zatopiona w śniegu, przyciśnięta do zmarzniętej gleby na tyle, że nijak nie dało się otworzyć ust. Jedynie wydawała z siebie stłumione odgłosy i szamotała się mocniej. To wszystko na nic, gdyż była zbyt słaba, aby wywalczyć sobie uwolnienie. Łucznik próbował opanować ból, dyszał jedynie oraz syczał, ale nie jęczał już. Może nawet z ulgą odetchnął kiedy zszedł z niego Natsume i ruszył w stronę osady. Może pojawiła się w nim nadzieja, że jednak przeżyje. Może. Nagle w mniej niż mrugnięcie okiem Kenshi odwrócił się, aby błyskawicznie pchnąć wielkim kunaiem bezrękiego. Chciał krzyknąć, ale ból, a może nagłe odejście sił z ciała zabrało mu głos. Klon zwolnił nacisk z napastniczki, która natychmiast się podniosła i otrzymała pchnięcie czarnym ostrzem w brzuch. Otworzyła usta w bezgłośnym jęku, ale szybko zacisnęła zęby i objęła dłońmi wbite ostrze, zaciskając na nim pięści.
- Pierdol się. - rzuciła i splunęła krwią z usta na tors brązowowłosego, brudząc go zwyczajnie. Nie miała na tyle sił i zapewne czasu, aby spróbować trafić w twarz. Wtedy Hakuhyo został cofnięty, a na śnieg spadło kilka palców, które trzymały lodowatą klingę. Z jękiem wymuszonym na wdechu powietrza podniosła głowę do góry, jakby coś ją zmusiło do tego. Spojrzała w niebo, a ułamek sekundy później jej łeb runął na ziemię. Ciało zaraz po nim.
[akap]Klony zgodnie z poleceniem podniosły wszystkie szczątki martwej trójki i ruszyły gdzieś w głąb Gaju, aby zająć się pochowaniem ciał. Najłatwiej byłoby je spalić, lecz było to niestosowne miejsce. Postanowiły zatem pochować je w zmarzniętej glebie, a to chwile zajmie. W tym czasie Natsume postanowił dowiedzieć się gdzie ma zanieść pudełko. Odpieczętował zwój, który skrywał zaledwie kilka słów.

Zwój Gdzie wiatr zawraca. Kilometr za ostrzem co błyszczy. Do zjawy. Teiz.

I tyle. Nie więcej, nie mniej. Pismo było zupełnie zwyczajne. Ot ładnie nakreślone znaki. Ktoś jednak postarał się, aby cel przesyłki nie został odnaleziony przez byle kogo. Wiadomym było jedynie, że z pewnością osoba ta znajduje się na wyspie Teiz. A dalej należało podążyć za zagadką. Prostą? Trudną? To się okaże.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2329
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Murai

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 19 mar 2016, o 03:48

Spoiler: pokaż


Natsume westchnął, patrząc na upór kobiety i śmierć obydwojga ludzi. Nie przepadał za tym widokiem. I chyba nigdy się do niego nie przyzwyczai, nawet pomimo tego że ta była nieodmienną częścią jego życia. Odebranie życia innej istocie, a zwłaszcza w tak błahej sprawie, była prawdziwą zbrodnią wobec ukochanej przez wszystkich Yukich natury. Ród ten od wieków żył z naturą w symbiozie, i starał się istnieć i egzystować tak, by nie zakłócać naturalnych kolei rzeczy. Dlatego właśnie na pierwszy rzut oka Hyuo wygląda na niezamieszkane, a po lasach wciąż kręciło się mnóstwo zwierząt. Władcy lodu, jeśli nie musieli, woleli nie sięgać po oręż i starali się zachować sprawy pokojowo. I może dzięki temu wiele zwierząt teoretycznie dzikich i rządzących tą wyspą przyzwyczaiło się do nich i tolerowało ich obecność. Może. Ale coś takiego, jak zadanie komuś śmierci w nieznaczącej sprawie, było zbrodnią. Dlatego właśnie śmierć tej dwójki, która pozwoliła sobie na odebranie życia młodemu posłańcowi, była złem koniecznym.
Lecz nadal był to smutny widok.
Wysunął ostrze z rany na klatce piersiowej kobiety, odłamując jej zamrożone palce (dotknięcie Hakuhyo również nie było jej najlepszym pomysłem tego dnia) i ściął jej głowę. Następnie strzepnął lekko ostrze - krew zdążyła już zamarznąć i odpadła niczym malutkie kryształki - i schował miecz z powrotem do pochwy. Płatki wokół przestały wirować i opadły na warstwę śniegu.
-Obyście znaleźli ukojenie w objęciach Shinigami - powiedział cicho, po czym skłonił głowę i pozwolił klonom zabrać ciała obojga poległych. Natsume zaś odebrał klonom swój sprzęt (razem z wielkim kunaiem) i sięgnął po zwój, by przeczytać dokument.
Był naprawdę ciekawie zaszyfrowany, musiał przyznać. Ale najważniejsza informacja była podana w miarę wprost. Teiz. Jedna z wysp należących do Samurajów, znakomitych wojowników i godnych szacunku ludzi. Nawet pomimo ich pewnego rodzaju niechęci wobec shinobi. Przynajmniej tyle, że starają się tego nie okazywać i utrzymują z nimi normalne kontakty. Teraz, kiedy znów wybuchła wojna, shinobi mogą zostać niedopuszczeni... chociaż, może Samurajowie słyszeli niegdyś o klanie Yuki i wiedzieli, że oni nie dali się wplątać w żadne konflikty? Oby. Z kolejnym westchnieniem zamknął zwój, przymykając oczy. Po ponownym otwarciu znów było w nich widać błysk uprzejmego braku zainteresowania. Stary Natsume wrócił. Kenshi zniknął, by móc się pojawić gdy tylko znowu będzie konieczny.
-Teiz, w takim razie - powiedział do siebie, ścierając odrobiną śniegu krwawą plwocinę ze swojej klatki piersiowej. - Przebiorę się, zgarnę mój płaszcz od krawca i mogę ruszać w drogę... mam nadzieję, że chociaż tam dostanę jakieś odpowiedzi.
Spokojnym krokiem ruszył w kierunku osady. Raczej nigdzie mu się nie spieszyło. Zwłaszcza teraz, gdy nie miał upartych asasynów na karku.

z/t na szlak/port/whatever?

//Ray: Z/t do Teiz. Podróż zostaje skipnięta, aby nie nabijać bezsensownych postów. Czas odczekany między postem Natsume, a moim.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 14 lut 2017, o 22:13

Spoiler: pokaż


Natsume, nie spiesząc się za bardzo, przybył do jednego ze swoich ukochanych miejsc na całej wyspie, jeśli nie licząc ogromnej, budzącej szacunek Shiroyamy. Gaj Ostara. Ukryta pośród zaśnieżonych lasów polana, słynąca z fantazyjnie ukształtowanych drzew i pięknego, zwykle pokrytego lekkim lodem jeziora, jeszcze kilka lat temu była przypuszczalnie najczęściej odwiedzanym przez młodego Yukiego miejscem. Głównie dlatego, że panująca tu cisza i melancholijna atmosfera pozwalała mu chociaż na chwilę się wyciszyć i zapomnieć o wszystkim, co się wydarzyło w jego życiu. A trochę tego cholerstwa było. Teraz jednak, pogodzony sam ze sobą, był w stanie poczuć jeszcze więcej tej niesamowitej atmosfery otoczenia. A o to mu właśnie chodziło.
Młodzieniec przystanął na moment, by móc trochę powdychać świeżego powietrza unoszącego się wokół, po czym przyklęknął między korzeniami jednego z drzew. Chciał trochę pomedytować. Być może będzie w stanie chociaż trochę wzmocnić swojego ducha?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 15 lut 2017, o 14:54

Natsume uśmiechnął się lekko, wstając z pozycji medytacyjnej. Był zadowolony z wyników tego może i niewidocznego, ale za to bardzo intensywnego treningu - czuł, że jego mięśnie były napięte i wykazywały oznaki lekkiego zmęczenia, ale wiedział też że da radę wycisnąć z siebie trochę więcej. Oparł się o pochylone drzewo, oddychając głęboko i dając sobie odrobinkę wytchnienia. Po tylu godzinach medytacji zdecydowanie zasłużył. I tak teraz planował trochę poprawić swoje możliwości szermiercze, więc będzie potrzebował możliwości wyciągnięcia z siebie wszystkiego czego tylko się będzie dało. Wstał i wysunął zza paska Białego Mnicha, przymykając na moment oczy. Teraz trzeba się skupić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Gaj Ostara

Postprzez Natsume » 15 lut 2017, o 22:37

Kolejna chwila treningu, znów zakończona powodzeniem. Wykorzystywanie nowej techniki wychodziło mu już wystarczająco sprawnie, a on sam był w stanie bez większego problemu wycinać co mniejsze drzewka, często poruszając się dostatecznie szybko by zakończyć manewr, zanim obcięte konary w ogóle dosięgną ziemi. Powoli się uczył. W sumie ciekawe, co powiedziałby Zjawa na jego postępy w walce... kiedy pierwszy raz spotkał się ze swoim mistrzem, był znacznie wolniejszy. Znacznie słabszy. Znacznie... mniej przygotowany. Tamtego dnia samurajski mistrz miecza kompletnie go zdominował. Nie zamierzał mu na to pozwolić jeszcze raz.
No, ale nie mógł się skupiać wyłącznie na mieczu. W końcu wciąż był shinobim, i musiał opanowywać jeszcze inne sztuki. Ta tutaj, wyciągnięta jakiś czas temu ze zwoju od Kamiru, mogła się kiedyś przydać... warto to opanować.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Natsume
Mocarz
 
Posty: 1524
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 28
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Fuyuhana (Osada Rodu Yuki)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość