Osada portowa Shimo

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Miwako » 25 lis 2018, o 12:21

Obrazek
Uciekinier
[ Etsuya - misja C ]
21

Etsuya jakoś się przemknął, w czym pomogło mu pojawienie się kolejnej osoby przy burcie. Chłopiec w wieku wczesnonastoletnim wypadł z tłumu, a z twarzy i pośpiechu można było wnioskować, że sam diabeł go ściga. Nikogo jednak nie miał za plecami a i shinobi pilnujący statku znał go chyba, bo obrócił się w jego stronę ze spokojem i poczekał, aż tamten zlapie oddech. Przybysz chakrę miał słabą, typową dla ludzi bez treningu shinobi, blondyn jednak nie mógł mu się za bardzo przyglądać skoro wykorzystał moment odwrócenia uwagi by przedostać się na tyły Akahiharu. Gdy wspinał się po burcie, słyszał tylko pytanie, zadane nieśmiało nierównym głosem chłopca przed mutacją.
- Czy tam... czy Ikko-san jest w środku? - w jego głosie jakby coś się łamało i nie chodziło nawet o zmęczenie biegiem.
- Właśnie zaczęli. Problemy w stoczni? Przykro mi, ale jeśli to nie kwestia życia i śmierci, będziesz musiał poczekać na zakończenie - odpowiedział błękitnowłosy, jego głos był spokojny i jakby nieco senny.
- Ale to jest... - młody zapalił się, ale urwał szybko, kolejne jego słowa natomiast pobrzmiewały podejrzliwością - Jak byliście u nas z Midori-san, na czym była podana herbata?
Odpowiedź padła po chwili.
- Nie piliśmy żadnej herbaty... - beztroska wywietrzała z jego słów bez śladu.

Przez brudne okienko Etsuya zobaczył podłużne pomieszczenie, pod ścianami z obu stron ciągnęły się drewniane ławy dla pasażerów. Obecnie w połowie wstawiony był podłużny stolik z ciemnego, błyszczącego drewna, na nim zaś rozstawiono czarki z herbatą, przed każdym też znalazł się talerz z przekąskami. Nie wyglądało jednak na to, by ktokolwiek zamierzał tu coś tknąć. Ikko, Fuuma i Yukiru siedzieli obok siebie po prawej stronie, nadal nieprzychylnie łypiąc na wszystko. Z lewej strony więc musiało się znaleźć rodzeństwo walczące o statek.
Tsubasa jako jedyny miał na twarzy uśmiech. Średniego wzrostu mężczyzna, dobiegający zapewne trzydziestki. Miał łagodne rysy twarzy, takie wzbudzające zaufanie na pierwszy rzut oka. Z lekkim zakłopotaniem nawet zdawał się słychać kłótni siostry z pozostałymi współwłaścicielami.
- Jak to nie ma znaczenia, które z nas jest spadkobiercą?! Ikko-san, jeszcze wczoraj mówiłeś mi, że nigdy nie zgodzisz się na sprzedaż Akahiharu! - krzyknęła z oburzeniem, szare oczy wwiercając w pracownika stoczni.
Była kilka lat młodsza od Tsubasy, nieco przy kości, o włosach tak samo ciemnych jak brat, łagodnymi lokami opadały jej na plecy. Nawet nie próbowała udawać opanowania, co chwilę zaciskała i rozwierała palce.
Mężczyzna wzruszył ramionami.
- Zmieniłem zdanie. Z moimi dwudziestoma procentami mamy przewagę, dlatego nie ma nad czym dłużej debatować i ... - odpowiedział, ale Midori mu przerwała.
Wstała z miejsca gwałtownie.
- Nie wierzę w to co słyszę! A pamięć twojego sensei?!
- Midori, usiądź - poprosił polubownie Tsubasa, narażając się na mordercze spojrzenie siostry.

- Czekaj, cicho! Właź - błękitnowłosy, wiedziony złymi przeczuciami, pomógł młodemu wspiąć się na burtę.
Przez chwilę zupełnie nie było ich słychać, tym bardziej, że Midori w środku znowu zaczęła pokrzykiwać ze złością, tym razem na brata. Etsuya czuł jednak, że strażnik wraz z towarzyszem idą w jego stronę, zapewne odchodząc na bok, by ludzie zgromadzeni przy łodzi nie podsłuchali tej rozmowy. Do uszu blondyna dotarło wreszcie ciche:
- ... martwy?! jesteś pewien, że to na pewno Ikko? - wyszeptał z niepokojem błękitnowłosy - Cholera, to kto jest w środku? Muszę wyciągnąć Midori zanim się zorientują, że wiemy! Powinieneś stąd iść. Zawołaj mi... potrzebne mi wsparcie. Pobiegaj po karczmach przy porcie, znajdź jakiegoś shinobi. Powiedz, że dostanie zapłatę po robocie.
Lada moment Etsuya znajdzie się w zasięgu ich wzroku.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Etsuya » 25 lis 2018, o 18:12

Zabieranie się do problemu niczym pies do jeża było rzeczą typową dla Etsuyi, który nie lubił zbytnio angażować się w czyjeś sprawy. Takie rozwiązanie miało jednak wiele zalet, gdyż dzięki lepszemu rozeznaniu się w sytuacji, mógł dowiedzieć się kto jest kto i na czym tak właściwie stoi. Sprawy komplikowały się niestety coraz bardziej, a po wyjaśnieniu jednej zagadki, wyrastały niczym hydra dwie kolejne. Powodowało to, że młodzieniec powoli tracił cierpliwość na tę błazenadę i przez myśl przeszło mu władowanie się bez ceregieli do środka i pokazanie dokumentu.
Wspomagając się chakrą w nogach w celu utrzymania równowagi i będąc świadkiem różnych scen, Etsuya skorzystał na tym że ma kilka krótką chwilę i wyjął z plecaka dokument. Następnie włożył go z powrotem za pazuchę i zdjął kaptur płaszcza z głowy, aby poprawić nieco swoje pole widzenia. Ta zaczynała go powoli już boleć, więc przy okazji pozwolił odrobinie świeżego powietrza przelecieć mu przez uszy - pieprzone wioskowe dramaty - skwitował krzywiąc się lekko i nie zwracając uwagi na to, że sam całkiem niedawno był częścią jednego z nich. Z konwersacji wychodziło bowiem, że niebiesko-włosy może być jednak człowiekiem siostry, a nie samego Tsubasy. Wnioski te sprawiały, że chłopak zaczął wątpić w swoje umiejętności dedukcji. W tym wszystkim było zbyt wiele niewiadomych, aby chciało mu się dalej główkować.
Kiedy Etsuya wyczuł, że rozmówcy zbliżają się ku niemu, nie zamierzał już zwlekać ani dłużej. Był to możliwie najlepszy moment na reakcję i młodzieniec chciał go wykorzystać. Gdy wspomniano o shinobim do wynajęcia, blondyn energicznie dostał się na pokład statku, tak aby nie robić hałasu i nie zwrócić na siebie niepotrzebnej uwagi. Pojawił się w odległości około dwóch metrów od rówieśnika oraz rozmawiającego z nim chłopaka i nie robiąc niepotrzebnych ruchów odezwał się spokojnym głosem.
- Nie będzie to potrzebne - zaczął, starając się mową ciała dać do zrozumienia, że nie jest zagrożeniem - Śledzę sytuację od jakiegoś czasu... myślę że mogę pomóc - wyjaśnił, wyjmując w tym samym momencie dokument zza pazuchy - Jestem pewien, że poznajesz zgubę - zwrócił się do niebieskiego.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Miwako » 27 lis 2018, o 23:43

Obrazek
Uciekinier
[ Etsuya - misja C ]
23

Tak to już jest z obserwowaniem cudzych intryg z bezpiecznej odległości. Nie każda informacja warta jest wiary, szczególnie wtedy, gdy rodzi się z ludzkiego przejęcia i plotek. Jaki sens jest w odcinaniu hydrze łbów, jeśli po wszystkim odrastają dwa kolejne? Nie każda głowa istnieje przecież po to, by ją ściąć, tak jak nie trzeba mieć pełnego wglądu w sytuację, by wybrać któregoś z dziedziców i odsprzedać mu dokument. Wartościowy papier za pazuchą niezależnie od decyzji miał pełne prawo obciążyć kieszeń Etsuyi przyjemnie pobrzękującymi monetami, których tak bardzo mu obecnie brakowało, mógł też otworzyć mu drogę na kontynent, choć na razie osada otoczona była grubym lodem. Chociaż, jak dowiedział się z podsłuchanej rozmowy wewnątrz łodzi, testament być może właśnie utracił swoje znaczenie.
Błękitnowłosy przyjrzał się lekkim zmarszczeniem brwi osobie, która pojawiła się przed nim akurat w tak ważnej chwili, deklarując chęć pomocy. Na widok zaginionego dokumentu zdawało się, że chce coś powiedzieć, porzucił jednak tę myśl i po prostu wziął papier, pospiesznie sprawdzając jego autentyczność. Najwyraźniej wypadła dobrze, bo kiwnął głową i przeniósł wzrok na Etsuyę. Nie pytał jednak, kim jest ani dlaczego "śledzi sytuację", zapewne zdając sobie sprawę z faktu, że prawdziwości tych słów nie mógł sprawdzić jak podanego testamentu. A na czcze gadanie po prostu nie było czasu.
- Nie znam cię - wyjaśnił, odsyłając swojego młodziutkiego znajomego - Ani twoich zdolności. Możemy to zrobić na dwa sposoby, a przynajmniej to przychodzi mi do głowy. Narobisz zamieszania, bym pod pretekstem zagrożenia wpadł tam i wyciągnął rodzeństwo. Tylko bez niszczenia statków i zabijania mieszkańców - dodał, boleśnie świadom, jak wielu psychopatów można znaleźć wśród użytkowników chakry - wtedy jest szansa i tylko szansa, że nie chcąc zdjąć z siebie henge wyjdą razem ze wszystkimi i sprawa rozejdzie się po kościach. Drugą opcją jest atak z zaskoczenia, o ile potrafisz to przeprowadzić bez zniszczenia łodzi. Jeśli tak, idę z tobą.
Była też trzecia możliwość, choć o niej nie wspomniał głośno - istniała jeszcze szansa, że wszystko to jakaś przedziwna pułapka i nikt nie zabił trzech współwłaścicieli Akahiharu. Błękitnowłosy nie mógł wiedzieć, że w środku znajdywały się trzy nietypowe źródła chakry. Mimo to zdecydowany był działać, choć wybór konkretnych metod pozostawił Etsuyi, planując się po prostu dostosować do przyjętej przez niego strategii. Czas nie gonił, ale wypadało od razu przejść do realizacji. Sądząc po dochodzących z wnętrza gniewnych krzykach potencjalnej dziedziczki, lada moment mogła komuś ruszyć nerwy odrobinę zbyt mocno, nie podejrzewając nawet, że osoby przed nią nie są wcale tak nieszkodliwe jak by chciała.
Poza zwykłymi drzwiami łódź posiadała jeszcze szeroką klapę na dachu, pozwalającą dostać się do wnętrza zajmowanego obecnie przez rodzeństwo Sukimoto i pozostałych współwłaścicieli. Otwierała się do środka, dwa metry od stołu przy którym siedzieli.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Etsuya » 28 lis 2018, o 19:26

- Jeśli wróg jest zdeterminowany, nie zawaha się ani chwili - w zamyśleniu skomentował pierwszy z planów niebiesko-włosego. Etsuya czuł w kościach, że jeżeli coś nie pójdzie po myśli trzech osób podających się za właścicieli, nie będą się oni przed niczym cofać. Zamknął na chwilę oczy, marszcząc tym samym brwi i starając się skupić w celu obmyślenia jakiejś strategii.
- Wszyscy trzej członkowie są silniejsi niż przeciętny człowiek. Nie wiem na ile ich znasz, ale mi wydało się to dziwne - ostrzegł chłopaka powracając na niego wzrokiem. Miał świadomość tego, że ten zapewne już podejrzewa jakoby nie tylko Ikko był tutaj podstawiony, jednak Etsuya preferował, aby jego tymczasowy towarzysz miał jakieś rozeznanie w sytuacji. W następnej kolejności blondyn złożył pieczęć barana, a obok niego uformował się skalny klon, który miał za zadanie wyrównać szanse w ewentualnej potyczce. W sumie przeznaczył na technikę 25% swojej chakry; 9 na utworzenie klona, oraz 16 na zasoby, których będzie mógł użyć podczas starcia. Replika chłopaka wskoczyła na daszek pomieszczenia i szybko namierzyła górną klapę, określając dokładnie kąty z których sięgnąć mogłaby technikami lub sprzętem. Tymczasem układając sobie w głowie plan, prawdziwy Etsuya zwrócił się raz jeszcze do rówieśnika, przeklinając jednocześnie w myślach, że miejscowym tak bardzo zależy na tej antycznej łodzi, która ograniczała znacznie jego wachlarz umiejętności.
- Wejdź tam i przedstaw dokument. Jeżeli nieprzyjaciel będzie chciał zaatakować, wyczuję to - zaproponował - I uważaj, jeżeli intuicja mnie nie myli, Tsubasa może być osobą, która za tym wszystkim stoi - dodał, ustawiając się tuż przy drzwiach z zamiarem podsłuchania co będzie działo się w środku i uważnego wyczucia chakry nieznanych osobników, którzy podszywali się pod właścicieli. W przypadku jeżeli jakikolwiek z nich zacznie mieszać swoją energię w złym celu lub wykona gwałtowny, jednoznaczny ruch, zarówno Etsuya jak i klon automatycznie włączą się obiema wejściami do walki. W pierwszej kolejności zamierzali zadbać o bezpieczeństwo ochranianych osób, czyli rodzeństwa, a następnie o asekurację towarzysza broni. Ostatnim priorytetem będzie ofensywa, na którą kolej miała nadejść dopiero po chwili, kiedy najważniejsze persony będą stosunkowo bezpieczne. Zarówno oryginał jak i kopia blondyna posiadały pod ręką kunaie, dzięki którym już na wejściu będzie można przechylić nieco szalę na ich korzyść. Następnym krokiem będzie energiczny doskok do walczących w celu utworzenia sobą zasłony dla ochranianych, posiłkując się przy tym taijutsu (klon będzie stał bliżej Tsubasy). Cała reszta zależeć będzie od tego, jak rozwinie się sytuacja.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Chise » 13 gru 2018, o 02:46

Misja C
25/30


Chłopak zmarszczył brwi na wieść, że cała trójka współwłaścicieli była szkolona w sztukach ninja... Jednak ostatecznie jego niewiedza nie była dowodem ich winy. Do tej pory był pewny tego, że jeden z nich podszywa się pod nieżyjącego współwłaściciela, całość jednak nie wyglądała za wesoło.
Niebieskowłosy nie wyglądał na zachwyconego planem. Skrzywił się lekko, biorąc do ręki podaną mu kopertę i spojrzał na nieznajomego mu shinobiego z ciekawością pomieszaną z niechęcią.
- Co to jest? - zapytał, obracając przedmiot w dłoniach - Nie wiem czy to dobry pomysł - westchnął w końcu, wyrażając opieszałą zgodę. Odchrząknął, po czym udał się w stronę drzwi, za którymi toczyła się głośna rozmowa. Zapukał, a w środku zapadła nagła cisza. Spojrzał ostatni raz na stojącego za drzwiami chłopaka, po czym nacisnął klamkę.
- Proszę wybaczyć, ale to naprawdę ważne - odezwał się, skłaniając głowę. Rozejrzał się, po czym wyciągnął rękę w stronę Midori. Tsubasa rzucił zdenerwowane spojrzenie Ikko, który leciutko skinął głową. Na ten znak chłopak nagle ruszył do przodu i stanął przed dziewczyną, która zaskoczona aż cofnęła się o krok.
- Na pewno nie jest to aż tak ważne by nam przerywać. Wyjdź - stwierdził stanowczo. Sytuacja zaczęła robić się napięta, ale na razie nikt nie wyciągał broni. Shinobi zmrużył oczy i ponownie lekko się skłonił.
- Gdyby tak nie było, nie przeszkadzałbym - odpowiedział z naciskiem, po czym podjął próbę przejścia obok niego, a wtedy Ikko pchnął go mocno od tyłu, aż ten stracił równowagę. W tej chwili do akcji wkroczył blondyn i jego klon. Wywołał tym ogromne poruszenie, nagle w niewielkiej sali zaczął się ruch. Każdy jakoś reagował, trudno było wszystko zaobserwować, ale chłopak miał swoje priorytety, a pierwszym z nich była obrona rodzeństwa. Jednak nie oni byli głównym celem ataku. Mógł wyczuć aż trzy źródła, które mieszały czakrę. Dwie osoby składały pieczęcie, jedna zaś otworzyła na razie tylko oczy. Ikko i niebieskowłosy najemnik przygotowali swoje techniki, mierząc w siebie, zaś Yukiru pokazał szkarłatne oczy. Spadło też z niego henge, pokazując oblicze młodego mężczyzny z krótkimi, mocno nastroszonymi biały włosami. Fuuma i Tsubasa zaś sięgali po broń.
Sytuacja była wręcz wybuchowa, a Etsuya musiał jakoś ją opanować. Jeśli miał racje co do Tsubasy, to był w mniejszości nawet licząc klona, a na dodatek musiał uważać na ten statek, co było wyraźnym warunkiem współpracy. Więc? Co zamierzał?
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Etsuya » 13 gru 2018, o 04:47

To, że konflikt rodzeństwa przemieni się w w regularną potyczkę było tylko kwestią czasu. Przygotowany na taki obrót wydarzeń Etsuya nie zwlekał ani chwili z przystąpieniem do działania. Wyczuwając co się święci, chłopak szybko zareagował i wtargnął w sam środek walki z zamiarem pokrzyżowania początkowego planu oponentów. Klon, który znajdywał się w pobliżu niebieskowłosego i mierzącego się z nim człowieka prędko sięgnął po kunai, chcąc przeszkodzić mu w formowaniu pieczęci.
Z kabury natychmiastowo wyłoniło się ostrze, które wypuszczone zostało bez zwłoki w kierunku Ikko. Miało za zadanie pomóc przejąc inicjatywę przez niebieskowłosego. W tym samym momencie prawdziwy Etsuya musiał ocenić siłę trzech potencjalnych celów, które należało unieszkodliwić. Jasnym stało się już dla niego, że Tsubasa jest wrogiem, ale to nie na nim skupił swoją główną uwagę. Korzystając z tego, że białowłosa osoba, która właśnie aktywowała czerwone oczy nie zmieniła swojej pozycji wciąż siedząc za stołem, blondyn nie zwlekając wypuścił w jej kierunku cztery błotne pociski, które miały ją maksymalnie unieruchomić. Nawet jeżeli tylko ich część trafi, młodzieniec zyska na czasie i będzie mógł asekurować niebieskowłosego w walce w przypadku gdyby ktoś chciał go zaatakować od boku. Klon po wyrzuceniu kunaia również nie próżnował i od razu zwrócił się ku dwóm mężczyznom, którzy wyjęli bronie. Technika którą zastosował nie różniła się niczym od tej, której użył oryginał. Jej największą zaletą była szybkość, dzięki której to łatwo unieszkodliwić można było przeciwnika. Cztery błotne kule powędrowały prosto ku Tsubasie oraz stojącemu nieopodal jego poplecznikowi, wycelowane w ich kończyny.
W tej kilkusekundowej akcji zauważyć można było, że zarówno replika jak i sam Etsuya przyłożyli dużą wagę ku pomocy niebieskowłosemu. Blondyn zdawał sobie bowiem sprawę z faktu, że bez jego pomocy ciężko będzie mu tutaj cokolwiek zdziałać. Wiara w możliwości kompana była swego rodzaju hazardem, jednakże element zaskoczenia działał na ich korzyść. Mimo mniejszej liczebności posiadali istotną inicjatywę, która mogła zaważyć o losach walki, a którą Nakiri chciał wykorzystać w jak najbardziej efektywny sposób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Chise » 13 gru 2018, o 18:43

Misja C
27/30


Sytuacja zaczęła robić się gorąca.. Na szczęście dla łajby jeszcze nie dosłownie, na razie nikt nie pokazał ani notek ani umiejętności posługiwania się wspaniałym żywiołem, jakim był ogień. Może nikt tego nie potrafił, w końcu nie jest to tak popularne na tych terenach, gdzie dominują wodne i lodowe techniki, ale oczywistym też było, że z jakiegoś powodu wszyscy o tą łódź z jakiegoś powodu dbają.
Midori wycofała się gdzieś do tyłu, wpełzając pod stół - bardzo rozsądny ruch, gdy dookoła w ruch idą techniki i ostrza, a może zwykłe tchórzostwo? Tak czy siak, jakby tego nie oceniać, było to na rękę Etsuyi, który mógł skupić się na swoim kolejnym priorytecie, to znaczy asekuracji swojego towarzysza walk.
Broń została wyrzucona więc w stronę jego przeciwnika, co miało przede wszystkim taki skutek, że przerwało składanie pieczęci, ponieważ musiał zrobić unik. Kunai jedynie drasnął Ikko w ramię, tworząc niegroźną rankę. Zranienie, jednakże, miało ten efekt, że kolejne henge znikło, pokazując kobietę z długim, brązowym warkoczem i nieładnym znamieniem na twarzy. Warknęła rozzłoszczona tym faktem i nabrała powietrza w płuca, biorąc głęboki wdech.
Niebieskowłosy nie czekał na to aż ponownie złoży jakieś pieczęcie i sam wykonał ruch. Strumień wody wyleciał z jego ust, zwalając ją z nóg i sprawiając, że poleciała gdzieś pod ścianę i uderzyła w nią, przed co wyrwało się jej głuche jęknięcie.
To pozwoliło blondynowi zająć się pozostałą dwójką, synchronicznie wypluwając z klonem kule błota, celując jednak w inne osoby i, jak się okazało, z różnymi skutkami. Oryginał skupił się na użytkowniku popularnego dojutsu, chcąc wykorzystać to, że jeszcze nie ruszył do bezpośredniej walki. Nie docenił jednak zdolności analizowania czerwonych oczu lub szybkości przeciwnika, gdyż ten sprytnie wykorzystał stół. Podrzucił go do góry, posługując się nim jak tarczą o które rozbiły się błotne pociski. Klon zaś zaatakował trzeciego przeciwnika, który jak do tej pory pokazał jedynie swoją broń. Fuuma wyciągnął z pochwy katanę, trzymając ją przed sobą. Skoczył w kierunku niebieskowłosego, ale już w biegu musiał zmieniać cel i robić unik, który okazał się częściowo jedynie udany. Dwie kule chybiły całkowicie, rozbijając się na ścianie, jedna zahaczyła go o ramię, wytrącając z rytmu, przed co czwarta trafiła go w brzuch. Mężczyzna zgiął się w pół i cofnął o krok, ale powstrzymało go to tylko na chwilę i ruszył w stronę klona.
I w tym momencie białowłosy przeciwnik Etsuyego wyrzucił zza swojej bariery dwa przedmioty. Rozpoznał je jeszcze zanim uderzyły w ziemię i wydostał się z nich gęsty dym. Były to granaty dymne.
Czerwonooki najwidoczniej chciał dać sobie przewagę, ograniczając widoczność, nie wiedząc o sensorycznych zdolnościach chłopaka. Chciał wykorzystać sytuację, przesuwając się powoli i szykując do ataku. Dym mu widocznie nie przeszkadzał. Dziewczyna ponownie mieszała czakrę, choć szło jej to słabiej, zaś sojusznik już ją wykorzystał, tworząc jakiś twór z czakry. Usłyszał trzask bicza.
W tym całym zamieszaniu jedna osoba nie dołączyła do walki. Tsubasa przesuwał się powoli wzdłuż ściany, w stronę siostry. Koperta zaś, wypuszczona z rąk, leżała gdzieś na podłodze..
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Etsuya » 14 gru 2018, o 01:22

Ostatnim czego potrzebował w tej walce Etsuya była pałętająca się pod nogami postronna osoba, wobec czego był bardzo wdzięczny Midori za to, że jak najszybciej usunęła się za bok. Sprawiało to, że młodzieniec nie musiał już zaprzątać sobie głowy także jej ochroną. Rzecz jasna przy pomocy swoich umiejętności sensorycznych cały czas kontrolował czy ktoś nie chce zrealizować głupiego pomysłu polegającego na porwaniu kobiety, ale jak dotąd się na to raczej nie zanosiło. Całą swoją uwagę blondyn mógł skierować na toczącą się potyczkę, a przede wszystkim białowłosego posiadacza Dojutsu. Oponentowi udało się zablokować zmierzające ku niemu błotniste kule w całkiem efektowny sposób, co automatycznie wzbudziło szacunek Etsuyi - Będę musiał na niego uważać - pomyślał od razu, marszcząc brwi. Wcale się nie mylił, ponieważ chwilę później najemnik przeszedł z obrony do ataku wykonując nietypowe manewry, które będą miały odzwierciedlenie w późniejszej fazie walki.
W międzyczasie blondwłosy klon skrzywił lekko usta, widząc efekty wykonanej techniki. Miał nadzieję, że błotniste kule które trafiły mężczyznę dzierżącego katanę bardziej mu zaszkodzą, ale mimo iż nie tego do końca się spodziewał, to zyskał lekką przewagę w potencjalnym bezpośrednim starciu. Replika zdawała sobie doskonale sprawę ze swoich ułomności i braków względem oryginału, więc oceniając swoje możliwości musiała uwzględnić ubytki w szybkości. Natychmiastowo złapała za kolejny kunai czekający w kaburze na swoją kolei i wypuściła go prosto w szarżującego z kataną Fuumę. Odległość ich mierząca dawała pewną przewagę, jednakże klon dobrze wiedział, że będzie ona maleć z każdym ułamkiem sekundy. Odskoczył więc do tyłu, a w jego ręce pojawiło się kolejne ostrze wycelowane w przeciwnika. Jeżeli żadne z nich go nie powstrzyma lub nie zrani, a przeciwnik znajdzie się na tyle blisko, aby móc się zamachnąć - klon przystąpi do obrony, kunaiem starając się sparować cios lub powalić shinobi swoim własnym ciałem, aby zmniejszyć przewagę katany.
Mniej więcej w tym momencie salę obrad zapełnił wydobywający się z granatów dym, na który wcześniej miał szansę zwrócić uwagę prawdziwy Etsuya. Był pod wrażeniem jak dobrze czerwono-oki wykorzystywał swoje atuty w walce, które to w gruncie rzeczy blondyn jeszcze poznawał - Sensor! - doszedł do wniosku rozszerzając odruchowo oczy i szybko zmusił swój umysł do dedukcji. Wyglądało na to, że przeciwnik który poturbowany został strumieniem wody próbował jeszcze coś wykombinować, ale niebiesko-włosy szybko sprowadził go do parteru - Radzi sobie, dobrze - skwitował w myślach, wiedząc że już nie musi mu pomagać. Gdyby nie fakt, że w jego głowie zapaliła się czerwona lampka, kierując uwagę na Tsubasę, Etsuya wiedziałby już doskonale co dalej czynić. Sprawa się jednak skomplikowała i brakowało mu rąk do walki, a w tak nietypowej sytuacji większość technik blondyna było bezużytecznych. Musiał postawić na jedną kartę i korzystając raz jeszcze z błotnej techniki wymierzył w spadkobiercę firmy, wypuszczając w jego kierunku trzy kule mające za zadanie kompletnie unieruchomić mężczyznę, przygważdżając go do ściany. Powolne poruszanie się celu oraz obłoki dymu, które działały zdecydowanie na korzyść Etsuyi sprawiały, że ten nie zdawał sobie nawet sprawy z faktu, że nadchodzi atak. Coś jednak nie dawało mu spokoju - Jeżeli białowłosy jeszcze mnie nie zaatakował... robi to TERAZ! - odwrócił momentalnie głowę i w kierunku, gdzie znajdywać miał się pozornie zamaskowany w dymie shinobi wypuszczona została ostatnia z kul - niespodzianka - mająca zaskoczyć agresora. Co prawda jego położenie było mu znane, ale to że przyjmie atak w tej chwili było jedynie spekulacją. Ostatecznie, w najgorszym wypadku, blondyn będzie musiał zdać się na swoje zdolności defensywy w bliskim starciu lub asekuracje niebieskowłosego.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Chise » 14 gru 2018, o 17:05

Misja C
29/30


Posunięcie, które miało dać przewagę przeciwnikom w zasadzie tylko im zaszkodziło. Nie mogli przewidzieć, że chłopak jest sensorem i na dobrą sprawę nadal doskonale się orientuje w położeniu ich wszystkich, więc ich pułapka nie miała prawa się udać. Białowłosy, choć sprytny, nieco się przeliczył, choć z pewnością przyspieszył rozwiązanie potyczki.
Pierwszym przeciwnikiem, który przestał być zagrożeniem była kobieta wcześniej wyglądająca jak Ikko. Dym nie przeszkodził niebieskowłosemu trzasnąć ją biczem, aż zawyła z bólu, a następnie wodny twór owinął się wokół niej szczelnie, niebieskowłosy zaś uderzył ją rękojeścią kunaia w głowę, skutecznie i zapewne na dość długo ogłuszając.
Następnie popisał się klon. Przez wcześniejsze oberwanie, a także dym i zapewne silne wzburzenie, nie miał szansy uniknąć kolejnego pocisku i on także krzyknął i zatrzymał się. Etsuya nie miał możliwości zobaczyć jak poważne są jego obrażenia, ale zapewne niemałe, skoro powstrzymały atak.
Największy dylemat miał oryginał. Przed podejrzane zachowanie Tsubasy na głowie miał dwie rzeczy i musiał wybierać co w tej chwili jest ważniejsze i na co reagować najpierw. Istniało ryzyko, że jeśli brat dotrze do Midori to ją skrzywdzi, porwie, wykorzysta jako zakładnika, kto wie. Blondyn nie wiedział wiele o ich relacjach, ale nie były one na pewno bardzo przydatne, a takie sytuacje sprzyjały rozwijaniu się pomysłów, które w innych warunkach byłby nie do pomyślenia. Dlatego ponad ofensywę postawił on obronę dziewczyny i wypluł kolejne kule błota. Tym razem nie było mowy o żadnym pudle, cel poruszał się powoli i nie był przygotowany na atak, więc był bezbłędny. Trzy pociski trafiły w chłopaka, który został przylepiony do ściany i był definitywnie unieruchomiony. Czwarta kula miała być przeznaczona dla białowłosego, który zdaniem Etsuyi, miał właśnie atakować. I właściwie nie pomylił się, ale był zbyt wolny.
Młodzieniec poczuł ból w prawym ramieniu, na tyle silne, że ciężko było nim poruszać, poczuł też ciepłą ciecz spływającą po ręce, dość szybkim strumieniem, a było to spowodowane wbitym w niego kunaiem. Przeciwnik zbliżał się do niego z całą szybkością i już miał rękę wyciągniętą do zadania ciosu, a w dłoni zaciśniętą jakąś broń, chłopak mógł to dostrzec bo białowłosy był tuż obok niego. Miał dosłownie sekundy na reakcje albo może skończyć naprawdę źle. W tym czasie niebieskowłosy był nadal przy kobiecie, zapewne nawet nieświadomy, że jego sojusznik może potrzebować pomocy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Etsuya » 15 gru 2018, o 23:25

Podczas całego starcia blondynowi uleciało nieco chakry z obiegu, ale zanim zdążył odczuć na sobie jakiekolwiek efekty jej zużycia, przytłoczyło go inne, ostre doznanie, które rozlało się w postaci przenikliwego bólu od prawego ramienia ku całej reszcie ciała. Nim zarejestrował oczami cały obraz, już wiedział cóż wynikło z wiru walki. - Baka! - przeklął się w myślach, będąc wściekły za głupotę która mogła go kosztować życie. Był to najlepszy przykład tego, że podczas takich starć myślenie "a może jeszcze zdążę" nie było rozwiązaniem praktycznym. Złość Etsuyi, która z początku była skierowana na jego własną osobę, szybko znalazła ujście w postaci skrzywionej ekspresji twarzy i agresywnym warknięciu, przeznaczonym bezpośrednio temu, który go zranił. Białowłosy nie skończył jednak na tym ukłuciu i wyglądało na to, że zamierza dokończyć robotę. Tyle godzin poświęconych na trening przez młodego Nakiri, a okazuje się że większość jego technik w tak nietypowej sytuacji na nic się nie przydała. Nie było czasu na pieczęcie, nie było czasu na mieszanie chakry, reagować musiał natychmiastowo. Wracamy do podstaw... - podjął intuicyjnie decyzję o sposobie dalszej walki, a następnie uginając kolana obniżył swój poziom, jednocześnie wykonując dynamiczny piruet, który miał za zadanie jak najprędzej usunąć go z linii ciosu oponenta. Jeśli tylko uda mu się jakoś wyjść z opresji cało, chcąc przypuścić kontratak młodzieniec zamachnie się energicznie nogą, co miało sprowadzić dumnego posiadacza czerwonych oczu do parteru i wybić go na jakiś czas z rytmu.
Klon nie chcąc utracić inicjatywy, którą kilka metrów dalej udało mu się mimo miernej szybkości uzyskać przeciwko innemu osobnikowi, szybko doskoczył do oszołomionego jeszcze mężczyzny i tępym końcem kunaia starał się uderzyć go w bok głowy w celu kompletnego ogłuszenia, lecz nie zabicia. Z widocznością było co prawda kiepsko, ale replika blondyna wytężyła jak najmocniej swój zmysł słuchu oraz wzroku, aby zorientować się w polu walki i odszukać potrzebującego pomocy kreatora. Jeżeli mu się to uda, zrobi wszystko byleby przeszkodzić najniebezpieczniejszemu z paczki najemnikowi o białych włosach. Wiązać się to będzie też z ofiarnym rzuceniem się w jego kierunku i obaleniem, co będzie mogło doprowadzić do zakończenia walki przez oryginał. W zależności od następstw podjętych przez dwójkę działań, Etsuya będzie starał się znaleźć odpowiedni moment, aby pójść za ciosem i jak najszybciej wyeliminować zagrożenie.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Chise » 16 gru 2018, o 20:05

Misja C
31/30


Wściekłość na siebie była uzasadniona kiedy się popełniało błąd, jednak w tej sytuacji ciężko było o dobre wyjście. Każda decyzja niosła za swoją konsekwencje, które mogły być większe lub mniejsze, a tutaj.. Kto wie co zrobiłby Tsubasa? Gdyby chronił siebie mógłby zawalić misje i pozwolić na zabicie niewinnej osoby, a tak.. Częściowo poświęcił siebie, by chronić kogoś. Szlachetne, ale niezbyt rozsądne, kiedy ma się przed sobą dalszą walkę.
Etsuya widząc nadchodzący cios nie zdecydował się go parować, bo mogło być trudne mając ranną jedną rękę, lecz skupił się na uniku. Zgrabny piruet sprawił, że cios, który mógł go wykończyć, zadrapał go tylko w ramię, a sam przeciwnik lekko stracił równowagę. Zapewne nie spodziewał się, że przeciwnik będzie wiedział z której strony nadejdzie atak, ale z drugiej strony jeśli miał jakieś wątpliwości co do sensorycznych zdolności przeciwnika, to właśnie się ich pozbył. Kolejnym krokiem było podcięcie przeciwnika, co nie było trudne jako iż już wcześniej stracił równowagę.
Klon rzucając się w stronę powalonego przeciwnika miał szlachetne plany, by go jedynie ogłuszyć i zostawić przy życiu.. Kiedy jednak do niego dotarł, okazało się, że nie było takiej potrzeby, mężczyzna był już całkiem obezwładniony... Przez zamieszanie panujące w pomieszczeniu, zasłonę dymną, instynkt każący uderzać w miejsca krytyczne, ślepy traf, a może mieszankę tego wszystko, kunai wystawał teraz z gardła przeciwnika. Dłonie miał ułożone przy gardle, jakby chciał w ostatniej chwili powstrzymać krew wypływając z żył, ale najgorszy był chyba dźwięk chrapliwego dyszenia kiedy mężczyzna z każdym oddechem topił się w swojej własnej krwi. Wytrzeszczył na niego oczy i wybulgotał coś, za cicho by mógł to usłyszeć, niezrozumiale. Krwawy bąbel unosił się z jego ust, coraz wolniej i wolniej, aż w końcu ustał. Ręce opadły, oddech się zatrzymał. Obrażenia były zbyt poważne, nawet jeśli klon próbowałby mu pomóc to w tej chwili nawet wykwalifikowany medyk miałby niewielkie szanse, a co dopiero szeregowy shinobi.
Pomoc nadeszła z niespodziewanego kierunku. Nagle blondyn obok siebie zobaczył przemykające niebieskie włosy, zawirowała szata.. I kopniak wylądował na głowie przeciwnika, który stracił przyjemność obcowania z tym światem, tracąc przytomność. Sojusznik oddychał ciężko, był zmierzwiony, a przez policzek ciągnęło się brzydkie zadrapanie, sięgające niemal podbitego oka.
- Jesteś ranny? Gdzie Midori? Tsubasa? - rzucił niecierpliwie, pochylając się lekko do przodu i opierają dłonie na kolanach. Łapał niecierpliwie oddechy, dym zaczął powoli rzednąć..
Można by powiedzieć, pełen sukces, prawda?

Etsuya - kunai wbił się dość głęboko w ramię, które jest przez to wyłączone z użytku. Próba używania go może doprowadzić do większych uszkodzeń. Bardzo boli i dość intensywnie krwawi, wymaga opatrzenia i późniejszej interwencji medyka lub pobytu w szpitalu. Postać czuje spore osłabienie związane z utratą krwi połączone z ubytkiem czakry.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Etsuya » 17 gru 2018, o 01:21

Widok tak dużej ilości krwi nie przestraszył repliki blondyna, choć na jego twarzy na pewno można było dostrzec spore zaskoczenie tym, jak duże szkody wyrządził jeden kunai. Ten kto walczył przy pomocy ostrza by zabić, powinien sam być gotowym na śmierć - taka myśl chodziła po głowie Etsuyi, więc co za tym idzie klon również wyznawał tę zasadę. Słysząc, że walka już dobiegła końca, kamienny odpowiednik zabrał się za wietrzenie pokoju przy pomocy okien, drzwi oraz górnej klapy, którą wcześniej wparował do pomieszczenia. Dym nie przeszkadzał oryginałowi w wyczuwaniu innych ludzi, ale z pewnością nie pomagał w dostrzeganiu zwykłych przedmiotów.
Tymczasem z perspektywy prawdziwego Etsuyi, krótka lecz niebywale intensywna potyczka wydawała się już uspokajać. Nie rozproszył on jednak zupełnie swojej uwagi, w czym pomagał mu nieprzyjemny ból w okolicach ramienia. Poprzez brak kolejnych przeciwników nawarstwiająca się w nim złość nie mogła znaleźć ujścia więc siłą rzeczy młodzieniec, mimo iż nie lubił tego robić, przeklinając w myślach musiał stłumić ją w sobie. Rozdrażniony zerknął kątem oka na bombardującego go pytaniami niebieskowłosego i wskazał palcem w kierunku ściany, do której przygwożdżony był syn zmarłego właściciela firmy. Nieopodal powinna znaleźć się również i jego córka, co po chwili stanie się jasne poprzez rozrzedzający się dym. Pytanie o ranę blondyn przemilczał, bo nie trudno było jej nie zauważyć, natomiast myśl o tym, że dał się trafić raziła jego dumę.
- Testament! - Przypomniał sobie nagle, gdy adrenalina zaczęła z niego uchodzić, a mózg brał już pod uwagę inne czynniki niż te, które przytrzymać miały go przy życiu. Etsuya wyprostował się, przecierając zdrową ręką pot z czoła i mimo drażniącego bólu, postanowił odłożyć opatrzenie rany na nieco później. Zgadywał, że nikt w pomieszczeniu tak czy inaczej by się nią nie zajął, a gdyby niebieskowłosy znał Iryojutsu już by się wziął do roboty.

Swoją uwagę blondyn przeznaczył na częściowo obezwładnionych przeciwników, upewniając się że żaden z nich nie przejawia już chęci lub możliwości do walki. Uspokajając miarowo oddech, przebiegł wzrokiem po podłodze, aby odnaleźć dokument, który to miał nadzieje nie został kompletnie poturbowany w natłoku wypuszczanych przez ninja technik. Kwestię rodzeństwa zostawił niebieskowłosemu, asekurując sojusznika w jego dalszych decyzjach i czekając na dalszy rozwój wydarzeń. W gruncie rzeczy pracował przecież dla niego i oczekiwał po skończonej pracy zapłaty za swoją robotę. Etsuya ciekawy był tylko jak cała sprawa zostanie przedstawiona czekającemu pod statkiem tłumowi. Tak czy inaczej będzie musiał bez większej zwłoki udać się do szpitala albo zdać się na jakiegoś ochotnika, który wie jak poradzić sobie z tego typu raną.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Chise » 17 gru 2018, o 14:45

Misja C
33/30


Etsuya był małomówny po walce, jakby nie był zadowolony z siebie.. Jednak w praktyce, choć nie bez pomyłek, to starcie wygrał. Może świadomość tego jak niewiele brakowało do tego by on także leżał teraz na ziemi z kunaiem w gardle mu tak psuła humor? Nie wiadomo czy czerwonooki chybił czy specjalnie trafił go w to miejsce, bo nie chciał go zabić a jedynie osłabić? Pytania mogły kłębić się w głowie, ale najważniejsze było to, że on stał na własnych nogach, a oni nie. To, można by powiedzieć, czysta esencja bycia shinobim - zabij zanim zostaniesz zabity.
W czasie gdy niebieskowłosy podbiegł do kobiety, która powoli wygrzebywała się z kryjówki (Tsubasę zaszczycił tylko zaskoczonym spojrzeniem i zostawił jak był) blondyn przypomniał sobie o powodzie dla którego cała ta potyczka się rozpoczęła. List!
Przeciwnicy nadal byli nieprzytomni, przez co miał całą swobodę działania. Podłoga była cała w wodzie i błocie, pozostałościach technik których używali obaj towarzysze broni, śladach stóp i częściowo krwi. Ciężko by kawałek papieru przetrwał to bez szwanku. Kiedy Etsuya go podniósł, błoto kapało z rogu koperty.
Niespodziewanie, Tsubasa zaczął się śmiać.
- Ten zmięty kawałek makulatury nie jest już nic wart! - krzyknął z szaleńczym błyskiem w oczach - Nikt nie będzie się przejmował jakimś mokrym papierzyskim - był.. Triumfujący. Jakby nie dostrzegał swojej sytuacji i wygrał tą rozgrywkę. Shinobi z Midori podeszli do niego nie przejmując się tym.
- Mogę? - zapytała dziewczyna, po czym przejęła dokument. Stół był cały w błocie, wykorzystała więc jakiś niewielki stolik. Najpierw położyła jakąś szmatkę, następnie pożyczonym od ochroniarza kunaiem rozcięła kopertę, nie chcąc bardziej zniszczyć zawartości, którą rozłożyła ostrożnie na materiale.
Papier był gdzieniegdzie mokry, atrament w kilku miejscach się rozmazał.. Ale radość Tsubasy była przedwczesna. Testament był czytelny, a w miarę jak dziewczyna go czytała jej policzki robiły się coraz bardziej czerwone.
- Ty.. Wiedziałeś o tym! - stwierdziła równocześnie wściekła i uradowana. Złość jednak przeważyła szalę.
- Wiedziałeś o tym, że Asahiharu jest moja! Jak mogłeś! - krzyknęła rzucając się w jego stronę. W porę złapał ją jednak niebieskowłosy. Zatrzymała się, dysząc ciężko.
- Ty.. Ty.. - odwróciła głowę ze wstrętnem - Zawołaj straż - rzuciła przygaszona. Ochroniarz spełnił jej prośbę, a przez otwarte drzwi wszyscy mogli usłyszeć zaciekawione rozmowy i pytania. Nikt z zewnątrz nie wiedział co się stało i chyba na razie tak było dobrze. Przyjdzie czas na wyjaśnienia, prawda? Dziewczyna zwróciła na Ciebie oczy, jakby dopiero teraz Cię zauważając - niezbędny element układanki składającej się na sukces, lecz całkiem niespodziewany. Gdyby blondyn się tu nie pojawił.. To zapewne statek poszedłby do sprzedaży, ale poza tym wszyscy żyliby dalej. Wątpliwe było czy Tsubasa chciał siostrę skrzywdzić poza odebraniem łajby, inaczej nie wymyślałby całej intrygi.
- Jesteś ranny - zauważyła bystro - Ale należy ci się zapłata. Gdyby nie ty.. Wy.. Kto wie jakby się to skończyło. Bydlaki - mściwym spojrzeniem odrzuciła całą czwórkę, idąc w stronę kąta, gdzie stała niewielka torba, z niej wyciągnęła zaś sakiewkę. Prychnęła pod nosem.
- Nawet im zapłacił z góry - mruknęła, po czym wykonała gest jakby chciała ją chłopakowi rzucić, w ostatniej chwili jednak przypomniała sobie o ręce. Ostatecznie więc ją po prostu podała. Była solidnej ciężkości i z pewnością zawierała sporą sumkę.
- W wiosce nie ma iryoninja, ale jest medyk, który może Cię opatrzyć na podróż - zaproponowała, lekko wzruszając ramionami. Jeśli chłopak chciał, wytłumaczyła mu drogę do pachnącego ziołami miejsca, gdzie miejscowy "medyk", choć bardziej zielarz, klnąc na czym świat stoi, wyjął ostrze, posmarował czymś piekielnie piekącym, po czym unieruchomił i zabandażował dokładnie. Po prawdziwą pomoc musiał jednak udać się dalej.
Gdy wychodził, mógł usłyszeć krzyki i gwizdy ze strony portu. Próby wyjaśnień albo nie spodobały się ludziom lub tak energiczne manifestowali swoje oburzenie zachowaniem młodzieńca. Tak czy siak, nie była to już sprawa chlopaka, który był wolny jak ptak.


Misja zakończona! Polecam się na przyszłość i przepraszam z góry za wszelkie niedociągnięcia. Powodzenia w dalszej grze!
O. I bym zapomniała, dodatkowe wynagrodzenie: 4h w szpitalu lub miesiąc realny gojenia się ran, do wyboru :3
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 1389
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Osada portowa Shimo

Postprzez Etsuya » 17 gru 2018, o 22:50

Po zakończonych czynnościach związanych z dopilnowaniem całej sytuacji i upewnieniem się że Midori oraz statek są bezpieczni, Etsuya mógł w końcu zająć się samym sobą. Odebrał obiecaną nagrodę bez mrugnięcia okiem, a następnie przystał na propozycje zajęcia się raną przez miejscowego medyka. Ostatecznie musiał jednak porzucić plan opuszczenia wyspy z tejże miejscowości nie tylko ze względu na mus wybrania się do stolicy prowincji gdzie znajdzie wyszkolonego medyka, ale również dlatego że woda tutaj była kompletnie zamrożona i raczej nie udałoby mu się wypłynąć bez znajomości ognistych technik. Upewniwszy się, że niczego nie zgubił, sprawdzając też zawartość pogrubiającej się sakiewki, kilka godzin po całej misji połączonej z odpoczynkiem wyruszył w dalszą podróż.

[z.t]
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość