Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Stanowiąca część Cesarstwa wyspa położona jest na południe od skupiska wysp Kantai, a także na południowy zachód od krajów kupieckich. Na wyspie znajduje się siedziba Rodu Yuki, jednak głowa rodu rezyduje na Hanamurze, piastując stanowisko Cesarza. Teren ten zamieszkiwany jest również przez klan Ranmaru. Temperatura panująca na wyspie jest znacznie niższa od tej na Kantai co nad wyraz pokazują góry śnieżne a także licznie występujące wichury. Ludzie zamieszkujący wyspę utrzymują się z polowań oraz połowów.

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Samidare » 22 maja 2018, o 10:52

Samidare nie była cierpliwą kobietą. Nie była dobra w czekaniu, a to wydawało się nieuchronne. W końcu jakoś musieli swój cel znaleźć, a do tego cierpliwość była niezbędna. Polowanie, co? Akurat w tej kwestii potrafiła rozbudzić w sobie cale hektary, wielkie, nieskończone pola cierpliwości, tylko... tylko chyba nie dziś. Chyba nie tu. W rozdrażnieniu, że wszystko tutaj wydawało się idealne, a harmonia uderzała po uszach i chciała skraść skrawek duszy, nakłaniając do tego, by również wciągnąć powietrze tego miejsca pełną piersią. Nie chciała. Nie chciała też przechodzić pomiędzy tymi mnichami. Nie chciała tutaj być. Ech, ale czego się nie robi dla pieniędzy? To jest - dla dobra państwa! Oczywiście, że myślimy tutaj o dobru państwa. Aż dziw, że ktoś tak samolubny i niecierpliwy jak ona został medykiem. Przynajmniej samej sobie się nie dziwiła. Powód? Nie było żadnego. Po prostu medycyna, tak jak potrafił ratować życie, tak równie skutecznie potrafiła je odbierać. No i była wyjątkowo dobrze płatna.
Badając otoczenie wystarczyło skupić się na woni ludzkiej, która bardziej różniła się od woni tutejszych mnichów. Każdy człowiek wydzielał swój specyficzny zapach - ale ludzie pracujący i mieszkający w tym miejscu przesiąknęli dodatkowo jego wonią. Niby można by spytać, ale przecież to za łatwe, prawda? Nie, jednak nie.
- Szczęść Boże i takie tam. - Zagaiła do mnicha, którego mijała. Skoro droga była prosta to nie zamierzała się czaić jak sroka na grzędzie i udawać, że nigdy jej tu nie było. - Samidare z wojsk Cesarskich. Przetrzymujecie tutaj podpalacza. Muszę wiedzieć, czy nie gościliście żadnych zbiegów w ostatnim czasie. - Nie było widać nikogo panikującego. Nie było czuć zapachu strachu w powietrzu. Czyli albo tutaj podpalacza nie było - albo po prostu czuł się tutaj bezpieczny.
Shin'en zatrzymał się, kiedy Samidare to zrobiła, żeby zachować między sobą odległość optymalną. Nie zamierzał się rozdzielać ze swoją towarzyszką.
Samidare
 

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Kuroi Kuma » 24 maja 2018, o 21:20

Osiem nóg, serca dwa czyli łowca, który budzi się za dnia
Ranga B
Post 27/45


Czekania tutaj oświadczysz wiele kochana. Byłaś tropicielem, czekanie to był przecież Twój żywioł, prawda? Podążając śladami zostawionymi przez ofiarę, poruszając się do przodu kroczek po kroczu, by w końcu capnąc ją w jednej chwili. Na to wszystko potrzebny był jednak czas, a tego miałaś przecież aż nadto kochaniutka. Nie ścigał Cię bysior i jego właścicielka, gdy Ty wygrzewałaś kształtną dupcię pomiędzy mnichami w świątyni. Świat stał przed Tobą otworem, czemu więc z niego nie korzystać. Czy to mnisi wyprowadzali Cię z równowagi? Chaos został zaburzony przez spokój? Czy jednak ich zapach miał się czym wyróżniać? W klimacie, gdzie dominuje zimno ciężko o mnogość zapachów w powietrzu, wszystko jest cóż... nijakie? Mało kwiatów, mało zwierząt, kto w ogóle żyje w takim klimacie, to już pustynia jest bardziej "userfriendly".
Mnich słysząc dziwne słowa Łowczyni podrapał się tylko po łysinie na głowie - bo przecież każdy mnich był łysy, co do tego nie mamy przecież wątpliwości - starając się domyślić o co chodzi tej zbłąkanej duszyczce. Kiwnął głową w geście, iż rozumie co mówi do niego ognistowłosa, po czym podparł się palcem pod brodę zamyślając się o jakiego podpalacza jaj chodzi. Stał tak przez chwilę, zagłębił się w swoim umyśle poszukując jakiejkolwiek informacji o "zbójcy", albo o piosence, bo zaraz później zaczął ją sobie nucić pod nosem. Potem uniósł palec ku górze, jeszcze brakowało tylko, by nad jego głową zapaliła się żaróweczka i rzucił:
-Pani wybaczy, nic nie rozumiem, nie słyszę od urodzenia - na jego twarzy pojawił się rozbrajający uśmiech, skinął głową przepraszająco i odszedł w stronę świątyni. Czy było w nim coś dziwnego prócz upośledzenia i stanu ducha? Cóż, na jednym z rękawów miał wypisane Bambus, na drugiej zaś śmierć... skąd tacy ludzie się biorą? Ciekawe jakby to przetłumaczyć na chińskie znaczki... W każdym zaś razie chwilkę później podszedł do dziewczyny drugi mnich i skinął głową na przywitanie.
-Witaj oświecona. Wybacz mu, starzec ten został kiedyś zaatakowany w karczmie, od tego czasu coś z nim nie tak. Czego tutaj szuka Twa udręczona dusza? - jego głos był niski, przyjemny, gdyby nie był nieco przy kości, pewnie byłby całkiem przystojny.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 587
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Samidare » 25 maja 2018, o 09:40

Świst opadających witek. Nie było nic lepiej opisującego minę Samidare w tym momencie. Gość myślał. Strzelał miny. Myślał. Gdyby nie to, że byli w świątyni to ruda chyba przywaliłaby mu w tej głupi ryj, bo już miała na to ochotę. Minimum szacunku do kapłanów ją od tego powstrzymywało - ale tylko to MINIMUM. A ten jego rozbrajający uśmiech był uśmiechem, który bardziej o strzała w zęby się prosił. Raczej DOzbrajał niż ROzbrajał. Kobieta zgrzytnęła zębami, ale darowała sobie gonienie cholernego kaleki. Wrzód na dupie. Społeczeństwo więcej by na tym zyskało, gdyby takich od razu wyrzynano. Niepotrzebne zaśmiecanie genów słabszym elementem.
- Żadna oświecona. I żadna... - Warknęła na drugiego mnicha, odwracając się w jego kierunku... ale widząc przed sobą ładną, przyjemną twarz, jakoś od razu jej ostre rysy twarzy, obnażone kły i jadowicie żółte oczy się wyłagodziły. Jak za dotknięciem magicznej różdżki. Ewentualnie jak za pojawieniem się namierzonego ciacha w okolicy. - Och. - Lekko przechyliła głowę na bok, nagle bardziej zainteresowana rozmową z mnichami, niż powinna być będąc na służbie. Shin'en tylko pokręcił łbem ze zrezygnowaniem i usiadł na tyłku, obserwując wciąż okolicę i zbierając informacje. Aż się chciało dopowiedzieć, że to nie jej dusza, a ciało doszukuje się przystojnych mnichów, ale ten komentarz Shin'en zostawił sobie w głowie. Później nim podręczy swoją towarzyszkę.
- Noo więęęc... - Zaczęła super ultra ogarnięcie, mrugając swoimi długimi rzęskami i przeciągając moment przyglądania się rozmówcy. - Przysyła mnie wojsko. Mamy podejrzenia, że kryje się u was podpalacz. Nie gościliście kogoś w ostatnich dniach?
Samidare
 

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Kuroi Kuma » 28 maja 2018, o 22:11

Osiem nóg, serca dwa czyli łowca, który budzi się za dnia
Ranga B
Post 29/45


Mnich nawet nie przejął się jadem, którym pluła dziewczyna przy "pierwszym wrażeniu". Gość był mnichem, na szczęście nie miał tego na co dzień - a może na nieszczęście? Mężczyzna był po prostu oazą spokoju i tego, czego można od mnicha oczekiwać. On raczej nie szukał posiadaczki nieziemskiego ciała, miał swoją wiarę, swój wewnętrzny spokój, gdzie Ying i Yang utrzymywały się w idealnej proporcji niezachwiane przez żaden okres. Spojrzał oczywiście na mrugnięcie rzęs rudowłosej, ale bardziej spoglądając co ona takiego wyprawia, niżeli zainteresowania jej cielesnością.
-Wojsko... zła to droga, lecz wielu ją wybiera. Gościmy tu wielu, ludzie przychodzą i odchodzą. Niektórzy przyjdą tu na dłużej, inni na krócej. Ciężko powiedzieć, brama jest otwarta, każdy może wejść i wyjść kiedy zechce. Każdy może tu zostać ile jego dusza zapragnie, dopóki szanuje nasze prawa, nasz porządek - pokiwał głową potęgując jeszcze typowe "mnichowe" gadanie z tym samym uśmiechem na ustach. Wskazał ręką wszystko to, co było dookoła, jakby chciał przybyszce pokazać całą świątynię, cały jej majestat. -Jest jedno miejsce, gdzie zbierają się podróżni, gdy zmrok ogarnia okolicę. Może kryje się pośród nich ta zbłąkana dusza. - wskazał jej miejsce tuż przy murach, niedaleko południowego wejścia. Był tam budynek dosyć niski, wąski, lecz dziwacznie długi. Mieściło się tam coś w rodzaju schroniska dla podróżnych. Kilka wejść, przy których raczej nikt nie chciał się rozkładać, bo noc zimna i w nóżki wieje. Może to było powodem, czemu dziewczyna nie wyczuwała podpalacza? Ludzi mogła być tam nawet i setka, a przy ciasnym ułożeniu może i drugie tyle - taki natłok zapachów musiał się mocno zmieszać, do tego pewna odległość i voila, mamy sposób na to jak zgubić trop. Powodzenia łowczyni, nadszedł czas polowania.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 587
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Samidare » 28 maja 2018, o 22:54

Miała dla siebie samej o wiele więcej wytłumaczeń i usprawiedliwień co do tego, dlaczego nie wyczuwała podpalacza. Przede wszystkie jego zapach mógł się zlać z tutejszym. To jako pierwsze brała pod uwagę. Po drugie, łączące się i z tym pierwszym, nie znała jego dokładnego zapachu. To, co osmolone zostało wokół strzały, nie było wyraźne. Nie paliło jasnością barwy, która informowałaby od razu, w którą stronę się poruszać. I dopiero słowa mnicha oświeciły ją co do tego jednego powodu, którego nie podejrzewała. Przecież to tez powinno być oczywiste, a jednak nie wzięła tego pod uwagę. Tego, że przecież mogą mieć tutaj rzeczywiście przytułek dla biedaków, którzy nie potrafili (albo nie chcieli) poradzić sobie w życiu. TFU! Zapluci. Samidare nie potrafiła sympatyzować z takimi i odczuwać wobec nich minimum empatii czy żalu. Byli żałośni - na tyle, że nawet szkoda było czasu, by odczuwać żałość wobec nich. Dla niej nie istniały żadne usprawiedliwienia typu "los był dla tego i tamtej niesprzyjający". Gówno prawda. Z losem się walczyło do ostatniej kropli krwi. I jeśli ktoś się poddawał w tej walce - był śmieciem, który niepotrzebnie marnował dary Matki Natury. Szanowała jednak tych, którzy w takim stanie byli tylko... przelotem. Którzy upadli, ale odbijali się od dna z całej swojej siły. Nie było w końcu nic bardziej godnego uwagi, niż wędrówka do celu. Długa, żmudna - lecz jaka satysfakcjonująca? To wiedzieli tylko ci, którzy stracili wystarczająco wiele, żeby cieszyć się z dobroci tego, co odzyskali.
Rudzielec była dość mocno zajęta mruganiem i robieniem wielkich ocząt do mnicha. A to lekko się przysunęła, a to otarła się niby przypadkiem o jego ramię. Lubiła się kokosić wokół przystojnych mężczyzn. Na kokoszeniu się jednak kończyło. Jaka szkoda, że mężczyzna wydawał się kompletnie niezaznajomiony z prawidłami gier żeńsko-męskich! Przez ten moment rozmowy była chyba naprawdę bardziej zainteresowana samym mnichem niż informacjami, które miał do przekazania.
- Sami! - Warknął w końcu Shin'en, nie bardzo potrafiąc na dłuższą metę tolerować tego... teatrzyku. Wszystko miało swoje granice, nawet jego cierpliwość. Kobieta wywróciła oczami i wyprostowała się, dając sobie spokój, chociaż niechętnie, chociaż trochę się ociągała, żeby odlepić się od mnicha.
- Dziękujeemy, dzięujeeemy. - Złożyła ręce i pokłoniła się parę razy. Czy jak tam się żegnano czy witano w świątyniach. Nie była pewna. Miało wypaść dobrze, ale jakoś nie obchodziło ją to, że mogło wypaść ultra idiotycznie. Tak samo jak to, że w nawyku miała już mówienie w liczbie mnogiej. Wariatka. - Goł, goł, supeer pieseeeł. - Uniosła pięść w górę, dołączając do Shin'ena. Obecność pana mnicha podziałała dość pobudzająco. - To miejsce jest lepsze niż myślałam.
- Pierdolisz. - Parsknął wilczur, krzywiąc się na potęgę. Memłał w pysku więcej przekleństw, Samidare doskonale to wiedziała, dlatego uśmiechnęła się bezczelnie. Też jej się znalazł wielki protektor.
Skierowali się do wspomnianego budynku. Czas nadstawić nochala i obwąchać każdego podejrzanego.
Samidare
 

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Kuroi Kuma » 4 cze 2018, o 21:53

Osiem nóg, serca dwa czyli łowca, który budzi się za dnia
Ranga B
Post 31/45


Fakt, z losem trzeba było walczyć do samego końca! Żadne usprawiedliwienia nie wchodziły w drogę, przecież studenci europeistyki też mieli swój plan na życie i nie poddawali się w tej nierównej walce! Do ostatniej kropli krwi, do ostatniej frytki! Mnich jednak wybrał inną drogę i prowadził spokojny żywot z dala od cielesnych uniesień, stąd traktował zachowanie Sami bardziej jako miły gest, niżeli chęć stworzenia kolejnego pińcetplusa. Czas jednak było się żegnać, wspomniany wcześniej facet skinął głową z uśmiechem na twarzy i poszedł w sobie tylko znanym kierunku.
Samidare wraz ze swoim przybocznym ochroniarzem i jeszcze bardziej czułym nosem skierowała się do budynku. Kudłata im bliżej była tym bardziej miała ochotę na scooby... wyczuwała jakiś wyróżniający się na tle pozostałych zapach. A nawet więcej niżeli tylko jeden. Dwa, dosyć blisko siebie zapachy, które utrzymywały się w rogu budynku. Z początku Sami ciężko było powiedzieć kto to taki, może prędzej Shin'en się domyślił kto to? Chociaż pewnie był teraz tak zniesmaczony zachowaniem Samicy, że kto to wie. Kojarzysz może młoda damo dwójkę spotkaną na początku tej podróży? Facecik i dziecko, którego po płci rozpoznać było dosyć ciężko? Też tutaj przesiadywali, może to zwyczajne odwiedziny w świątyni. Obok nich, może metr dalej wyróżniał się trzeci zapach - głownie za sprawą mocnej mieszanki zapachów i aromatów. Ziela stosowane jako przyprawy, a do tego natłok mięsa i spalenizny. Ten ostatni zaś pasował do każdego z tego trio z osobna, od razu rzuciło się to w oczy.
Stoisz przed budynkiem, co zrobisz dalej? W środku ludzie, zmęczeni pielgrzymi przysypiają w dużej sali, tłoczno, chociaż rudzielec z ogromnym psem raczej rzuci się w oczy. Co jak co, ale ciężko go nie zauważyć. Wspomniane trio po prawej stronie, w rogu po drugiej stornie budynku. Wybieraj łowco, wybieraj szybko, bo zwierzyna może się spłoszyć w każdej chwili.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 587
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Samidare » 5 cze 2018, o 09:59

Walczyć tam? Nie żeby Samidare obchodziło zabicie paru mniej czy więcej... znaczy - z przypadku! Oczywiście, że z przypadku. Nie była (jeszcze?) psycholką, żeby chodzić ulicami miast i wybijać wszystko, co popadnie. Ludzie sobie mogli żyć, tylko... gdzieś obok. Tutaj był raczej problem tego rodzaju, jak tą trójkę wyciągnąć ze środka. Hm, właśnie - dwójki z nich Samidare zapach znała. Nie jakoś bardzo dobrze, ale był na tyle świeży, że umysł od razu nasunął jej obraz małej dziewczynki. Tym bardziej kojarzył ten zapach Shin'en, któremu dziewucha wyjątkowo nie przypadła do gustu. Stanął na baczność, wyciągając w górę dumny łeb i stawiając uszy na sztorc. Uważna, czujna bestia.
- Rozpoznajesz ich? - W dłoni Samidare brakowało teraz tylko pilniczka, którym poprawiałaby sobie paznokcie. Z braku laku zaczęła kopać kamyczki pod nogami. Wiedziała, że rozpoznaje tę dwójkę. Chodziło jej o to, czy pasują do zapachu zostawionego na strzale. Zapach spalenizny sam z siebie nie musiał pochodzić akurat z wielkiej akcji palenia domu. Ale trzy takie zapachy obok siebie? - Tamta dwójka była podejrzana od początku.
Shin'en skupił się na tych zapachach, pracował intensywnie zmysłami, węsząc wokół, przystawiając nos do ziemi. Potrafił zebrać więcej informacji o tym miejscu, niż ludzie chcieli po sobie pozostawiać.
- To oni. - Wydał wyrok, który tylko Samidare słyszała.
- I super. - Głos brzmiał gładko i pewnie. Żadnego zwątpienia - cóż, rudzielec nigdy nie wątpił. W tym świecie było być albo nie być. Nie traciła czasu na szukanie czegokolwiek pomiędzy.
Shin'en zamienił się w jej wielką kopię. Potem oboje wykonali pieczęć i przyjęli wygląd mnichów - jakichkolwiek widzianych wcześniej. Nie robiło to tu i teraz różnicy. Weszli do środka, powoli, bez pośpiechu. Skierowali się do trójki podejrzanych, rozglądając nieco na boki, uśmiechając łagodnie do obecnych - dobra mina do złej gry? Jak dla Samicy to ta dobra się dopiero zaczynała. Wszystko tutaj zależało od tego, czy Shin'en wyda na nich wyrok. Jeśli ten grzdyl z opiekunem nie będą cuchnąć tym samym - nie zaatakują ich. Jeśli cała trójka zaś pachnie tak samo... cóż. Najwyżej się pomylą. Ofiary czasem są wymagane.
- Bondziorno. - Zatrzymali się przed cuchnącymi spalenizną. Samidare wyciągnęła strzałę i rzuciła im pod nogi. - Poznajecie?
Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie.
Shin'en się odmienił i ruszyli.
Samidare zamierzała z całą trójkę wyjść za budynek, niszcząc jego ścianę, skoro i tak byli do niej przytuleni. Z żywymi czy martwymi - jej różnicy nie robiło.


KONTROLA CHAKRY B
102% - 8% - 3% = 91%

Nazwa
Jūjin Bunshin

Pieczęci
Tygrys

Zasięg
Na psa

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% za psa, płaci użytkownik

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Specyficzna technika, używana głównie w trakcie pojedynków. Po przesłaniu chakry dla swojego pupila, zwierzak natychmiastowo przyjmuje kształt swojego właściciela. Jest on wtedy właściwie nie do odróżnienia, ma takie same atrybuty fizyczne jak właściciel i może używać wszystkich znanych swojemu panu technik klanowych oraz taijutsu. Pies może mówić o ile potrafi w swojej naturalnej formie.



Nazwa
Henge no Jutsu

Pieczęci
Pies › Świnia › Baran

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Pomocna technika przy pomocy której użytkownik może przybrać wygląd innej osoby bądź obiektu. W przypadku zmiany w inną osobę to zmieniona zostaje aparycja wraz z ubraniem, a dodatkowo głos pozostanie zmutowany do tego, jaki miała udawana przez nas osoba. Zmiana w przedmiot jest możliwa jeśli przedmiot jest wielkości porównywalnej z rozmiarem użytkownika, a dodatkowo nie zyskuje on żadnych właściwości przedmiotu w który się zmieni, np. zmieniając się w betonowy mur nie zyskamy jego trwałości. Technikę łatwo rozpoznać, ponieważ chakra użytkownika pozostaje niezmieniona, przez co shinobi o zdolnościach sensorycznych i Ci posiadający Doujutsu z łatwością przejrzą przygotowany fortel.



Nazwa
Gatenga

Pieczęci
Brak

Zasięg
10 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Swego rodzaju wariacja na temat Gatsūgi. Tym razem jednak zarówno shinobi, jak i jego pies wirują wokół innej, poziomej osi obrotu, co sprawia, że zmieniają się oni w coś w rodzaju dysków. Krańce tychże wytworów są bardzo ostre, co skutkuje ogromnymi obrażeniami zadanymi celowi. Nie mówiąc już o tym, że drzewa i kamienne ściany są bez szans. Dyski poruszają się ze znaczącą prędkością i trudno ich uniknąć.
Samidare
 

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Kuroi Kuma » 9 cze 2018, o 18:31

Osiem nóg, serca dwa czyli łowca, który budzi się za dnia
Ranga B
Post 33/45


Kopanie kamyczkiem, a piłowanie sobie pazurów? Sytuacje w sumie bardzo do siebie podobne, nie ma co. Co do zamiany zaś, to szczerze powiedziawszy ta kopia nie była "wielka". Pies sam był sporych rozmiarów, więc pewnie przy tej przemianie jeszcze zmalał. Nie odchodźmy jednak od tematu - znajomy zapach przecież prowadził naszą łowczynię prosto do tego miejsca - co jednak zamierzała? Najpierw zamienił się pies, później obydwoje zamienili się w mnichów... brzmiało to strasznie skomplikowanie, widać taktyka była tutaj na wysokim poziomie.
Weszli do środka, ludzie nawet nie zwrócili uwagi na dwójkę mnichów, bo ci tutaj po prostu byli czymś zwyczajnym. Weszliście więc gładko, jak w roztopione masełko. Wystarczyła tylko chwila, by znaleźć się obok trójki ludzi zgromadzonej przy ognisku. Siedzieli, rozmawiali o czymś zupełnie normalnie. Obecność duchownym sprawiła, że na chwilę tylko oderwali wzrok, by sprawdzić kto to, by zaraz wrócić do rozmowy. Wszyscy, prócz wspomnianego już dziecka, które tylko siedziało sobie wygodnie trzymając coś przypominające kubek w dłoniach.
Wszystko miało się jednak zmienić, gdyż zaraz jeden z mnichów miał powiedzieć coś w dziwnym języku i podrzucić strzałę pod nogi zgromadzonej trójki. Mężczyźni podnieśli głowę ku górze, mrugnęli nie wiedząc o co chodzi i pokręcili głową z nieukrywanym zdziwieniem na twarzy. To nie oni? Ich reakcja albo była dobrze wyćwiczona, albo ktoś się tutaj mylił. Ci dwaj nie pachnieli nawet podobnie - co innego z dzieckiem... Które to chyba poznając swoją zgubę zaczęło biec i to dosyć dziwną drogą, gdyż wypadło przez ścianę wcześniej robiąc w niej dużą dziurkę pojedynczym ciosem. Zaczęła biec - ściana zburzona, goń ją, goń łowczyni. Albowiem ofiara często kica szybciej, niżeli goniący.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 587
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Samidare » 11 cze 2018, o 12:49

To i dziecko stało się celem. Dwie piły przecięły ziemię i mur budynku, goniąc za dziewczęciem, chcąc zmiażdżyć ją tu i teraz - na miejscu. Fakt, że to było dziecko? Samidare chuja to obchodziło. Ufała swojemu nosowi. Nigdy dotąd jej nie zawiódł - tym bardziej nie zawiódł Shin'ena. Mogła to być równie dobrze cała trójka, nie było w niej żadnego wahania. Tylko że dziecko i tak uciekało. A Samidare z Shin'enem pędzili za nią w Gatendze. Ostre dyski przecinały ziemię tak, jak nóż przecinał miękkie masło. I z pewnością to samo były gotowe zrobić z ciałem uciekinierki. Nie dopuszczali. I Samidare nie przejmowała się tym, co zostawiali za sobą ani tym, jak ludzie mogli zareagować. Brała tylko pod uwagę fakt, że nawet jeśli tamci panowanie nie rozumieli, to mogli nie być zbyt zadowoleni z tego, że ktoś atakuje małą dziewczynkę. W razie jakiegokolwiek oporu z ich strony, czy też chęci pomocy dziewczynki, staną się zbrodniarzami na równi z małą. Ruda nie miała w końcu problemów z moralnością. Albo wręcz przeciwnie - miała z tym aż za duże problemy. Tak czy siak - dziewczyna z całą pewnością mogła czuć się goniona.
Samidare
 

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Kuroi Kuma » 15 cze 2018, o 21:59

Osiem nóg, serca dwa czyli łowca, który budzi się za dnia
Ranga B
Post 33/45


Cóż... Wiele może się wydarzyć - lawina, truskawki na drodze, nalot służb specjalnych na warzywniak handlujący bananami po zmroku. Lecz fakt, iż rudowłosa będzie gonić na pełnej parze, razem ze swoim wiernym psem i to jeszcze przy wykorzystaniu tej dosyć "ciekawej" techniki całkowicie go zaskoczył. Podobnie było i z uciekinierem, który to nie zamierzał zwalniać. Niestety dziewczyna ze swoim wiernym towarzyszem byli pieruńsko szybcy, a pewnie i do tego wściekli widząc jak ich ofiara nie chce się tak łatwo poddać. A może to o to w tym chodziło, w gonitwie za zdobyczą, za tym całym dreszczykiem emocji, gdy zbliżasz się do celu, gdy ten zaczyna panikować i popełniać błędy. Napawasz się każdą chwilą jego wahania, każdym momentem w którym zdaje sobie sprawę, że jest w sytuacji bez wyjścia. Dziecko obejrzało się za siebie, zobaczyło dwa zbliżające się w [cenzura] wielkie dyski, który cięły po drodze wszystko. Nie było tu wiele roślinności,podążali przez bardziej równinny teren, gdzie miejsca do schowania się raczej nie można było wyszukać. Płotek po drodze? Żaden problem. Dom któregoś z mnichów? Rozpadł się w pył, gdy Sami w niego wpadła na pełnej prędkości - była coraz bliżej, zupełnie jakby mogła złapać swoją ofiarę za nogę i przyciągnąć do siebie. Było tak blisko, a tak daleko - to był jednak sygnał dla uciekiniera, że trzeba działać.
Rzuciła pod nogi sobie bombkę dymną -chwilę później Sami mogła poczuć, jak coś trafiła. Czy to dziecko, czy może coś innego? Jej dysk jednak coś poharatał.
Zaraz potem obydwoje tropicieli mogli zobaczyć jak w ich stronę zbliżają się... coś jak falujące powietrze. Kojarzysz ten widok, gdy obraz się lekko zamazuje nad ogniskiem? Coś się rusza, chociaż w praktyce nie widzisz nic na pierwszy rzut oka. Tak było też i tutaj. Dwa widma skierowane w psa, dwa w dziewczynę - każdy z nich skierowany tak, by utrudnić unik.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 587
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Samidare » 16 cze 2018, o 09:44

Im dłużej trwał pościg tym mocniej rosło napięcie w mięśniach. Tym bardziej rosło ono pod czaszką i tym mocniej uderzało serce. Nie z nerwów. Z przyjemności. Z adrenaliny wywołanej dziką, pierwotną pogonią za celem, kiedy drapieżnik gna co tchu, myśląc już tylko o tym, by zatopić kły w szyi ofiary. To był ten słodki rodzaj niecierpliwości, kiedy już trzymasz ciastko w dłoni i wiesz, że możesz je zjeść, ale przeciągasz moment, w którym rzeczywiście je ugryziesz. Czekałeś na nie tak długo, tak zażarcie o nie walczyłeś, bo tak bardzo chciałeś akurat to jedno - i teraz masz je podane na talerzu. Nikt ci już go przecież nie zabierze. Nikt ci go nie wyrwie z palców. Ciasto nóżek nie miało, więc samo nie ucieknie - ta dziewczynka jednak nóżki miała. I popieprzała po nich na fecie po świecie, że aż miło.
W koncu w coś trafili. Technika została przerwana, zwłaszcza, że dym rozciągnął się wokół nich. Ani Samica ani Shin'en nie ufali tak swojemu zmysłowi wzroku, jak ufali swoim nozdrzom. Zresztą porywcza kobieta zazwyczaj nie czekała uparcie na analizę sytuacji, kiedy była atakowana. Dym wydawał jej się dawać więcej przewagi niż dawał... no właśnie, komu? Czy w powietrzu czuć było smród krwi, by zakładać, że dziewczę zostało trafione? Nie. Zresztą niczego to teraz nie zmieniało.
- Shin'en! - Ryknęła i oboje zwinęli się w churagan, by przebić się przez te cienie. Najlepiej przy okazji w nich trafić i przebić się przez dym, który tylko przeszkadzał i drażnił nozdrza swoją wonią. I przede wszystkim - zasłaniał widoczność. Kij tam, co z tym dzieckiem. Potem się o to zatroszczą. Być może to nawet nie był atak - nie ze strony tych cieni. Okaże się.



Nazwa
Gatsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
20 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Wymaga znajomości Tsūgi

Opis Szersza wersja Tsūgi. Shinobi tym razem jednak porusza się szybciej, a żeby tego było mało - jednocześnie ze swoim czworonogim towarzyszem. Dzięki temu mogą we dwóch zadać dosyć znaczące obrażenia przeciwnikowi, na którego natrafią, a ich siła spokojnie pozwala na zniszczenie kamiennej ściany. Pies może poruszać się niezależnie od właściciela, dzięki czemu mogą oni zaatakować z różnych stron, utrudniając unik.
Samidare
 

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Kuroi Kuma » 18 cze 2018, o 21:20

Osiem nóg, serca dwa czyli łowca, który budzi się za dnia
Ranga B
Post 35/45


Czy czuła krew? Och nie, do krwi temu było daleko moja droga. Twoje nozdrza działały dobrze, nawet aż za dobrze jak na człowieka, Twój wierny towarzysz także nie był w niczym gorszy. Ot dym zaburzał nie tylko wzrok, ale i węch. Gryzł w płuca, nie było to zbyt przyjemne, ale shinobi w miarę sobie z tym radzili - zwłaszcza tacy, którzy do nieprzyjemnych zapachów (i to tak intensywnych) musieli się przyzwyczaić.
Co trafiłaś? Czy to przeciwnik, czy kamień - nie powinno z niego nic zostać, zadanie wykonane, trzeba zbierać się do domu i świętować. Wszystko jednak miało się wyjaśnić, gdy Sami i jej wierny psiak zaczęli kręcić się wokół własnej osi zaciągając przy tym pobliski dym. Zasłona dymna poszła się kochać, ale nie zmieniło to wiele - może prócz faktu, że łowczyni znowu wyczuła swoją ofiarę - tuż po jej lewej, zaledwie kilka metrów dalej. Dzieciaczek właśnie się schylał i kończył swoje dzieło, którym było nic więcej jak... rysunek. Gdy Inuzuka nieubłaganie zbliżała się do swojego celu dzieciaczek wyzwolił technikę, a ze zwoju wypadła dwójka atramentowych gigantów. Niespotykana to zdolność, lecz bardzo przydatna, bo zaatakowali oni towarzyszkę i jej psa. Wyrośli niczym Filip z Konopi i zaatakowali od boku przygważdżając do siebie łowczynię i Shin'ena. O ile ten drugi jeszcze jakoś sobie z tym poradził, tak rudzielec odczuł to uderzenie, w płucach brakło powietrza, mroczki przed oczami, palący ból rozchodzący się po całym ciele. Ruchy miała więc bardzo ograniczone, pies zaś mógł się podnieść i znowu ruszyć do walki. Giganci jak szybko się pojawili tak szybko zniknęli. Dopiero teraz obydwoje mogli zobaczyć, że dzieciaczek był lekko draśnięty, a na jego miejscu pojawił się kamyczek. Odległość do wroga nie była wielka, bo zaledwie trzy metry, lecz ten szykował już kolejną niespodziankę.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 587
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Samidare » 19 cze 2018, o 10:46

Dym swędział w nozdrza - oczywiście. Sprawiał, że do oczu cisnęły się oczy, a Samidare nie była odpowiednio szybka, żeby wyrwać się od razu gęstym cieniom tłoczącym się wokół niej. Shin'en zaś nie zamierzał odstępować jej o krok. Nie dopóki jakakolwiek bardziej specjalna taktyka nie będzie tego wymagać. I tak było tutaj. Cienie myliły, sprawiały, że rzeczywistość kompletnie się zaginała. Gubiła. I sprawiała też, że trzeba było się stąd jak najszybciej wydostać, żeby moc podjąć dalszą walkę. Chyba każdy rozsądny zostałby w tym cieniu chwilę, zmienił tylko pozycje. Spróbował ustalić plan? Spróbował - właśnie, czego? W Samidare było za dużo dzikości, żeby miała sterczeć teraz w miejscu i myśleć nad planem. Nie żeby jej się to nie zdarzało - po prostu w jej głowie plan był oczywiście banalny - zmiażdżyć małą cholerę. Znaczy... niby lepiej wziąć żywcem, ale po prędkości spierdalania niewielkiej istoty Samica już dawno założyła, że to nie jest najzwyczajniejsze w świecie dziecko. Damn, to było wiadome już od od pierwszego spojrzenia na tego szczyla. Ha! Nie warto ufać dzieciom, potwierdza się! I nie ma najmniejszego powodu do polubienia ich.
Dym rozmył się na boki, a wielkie olbrzymy... cóż. Szokowały. Samidare przyjęła na siebie cios, nie miała za bardzo nawet czasu na reakcje. Zabolało. Zaparło na moment dech w płucach i zmusiły ją do wycofania się. Shin'en przyjął to na klatę i nie sprawiło to na nim wielkiego wrażenia, no ale co tu porównywać?
- BIERZ JĄ! - Jak do psa. Ninken nie zwrócił na to najmniejszej uwagi. Warknął wściekle, widząc, co się stało rudzielcowi i skoczył do przodu, obnażając swoje zębiska, wchodząc w drogę pomiędzy dzieciakiem a swoją towarzyszką. Ruszył galopem w kierunku przeciwniczki. Za jego plecami Samidare zamierzała się odpowiednio przygotować. Skupiła chakre w swoim ciele, po czym... uderzyła w ziemię. Rozprowadzając odpowiednio chakre, by rozbić grunt przed sobą i dać Shin'enowi dodatkowe możliwości do ataku, jednocześnie zasłaniając samą siebie poprzez kawałki głazów unoszące się wokół. Shin'en zamierzał rzucić się do gardła dziecka. Jeśli jednak nie miał podejścia, chciał ją naznaczyć, żeby na pewno jej nie zgubili, gdyby próbowała jakichkolwiek sztuczek. Moc i potęga psiego siku nie znało granic.


102% - 8 - 12 = 82%
SIŁA 34
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 41
PERCEPCJA 21
Nie wiem, czy te dwa buffy się zsumują. Jak nie to tylko Chakra Kōgeki wykorzystuje.

Nazwa
Dainamikkumakingu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Ok. 15 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jest to technika, którą trudno zaliczyć do "jutsu" jako takich, lecz jest ona dosyć powszechnie stosowana przez członków klanu Inuzuka. Polega ona na wysłaniu swojego psa w kierunku przeciwnika, ten zaś oddaje na niego mocz. Efekt tej techniki jest na dłuższą metę pomocny, gdy akurat shinobi ściga przeciwnika - mocz ma bardzo intensywny zapach, który Inuzuka potrafią wyczuć nawet z bardzo dalekich dystansów. Dodatkowo mocz jest lekko żrący, mogąc wywołać pomniejsze oparzenia.



Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Specjalizacja
Walka wręcz w zwierzęcym stylu

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry.

Bonusy <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Wzmocniony węch
A: Szybkość +25, +25 Siła

Bonusy na każdej randze nie sumują się.</span>



Nazwa
Chakra Kōgeki

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (utrzymanie na turę)

Opis Niezwykłe jutsu medyczne polegające na wzmacnianiu mięśni użytkownika chakrą, a co za tym idzie - siły medyka. Im bieglejszy jest użytkownik w iryojutsu, tym więcej potrafi wykrzesać ze swojego ciała. Dzięki temu shinobi może nie tylko uderzać mocniej, ale też bez większych problemów podnosić ciężary które wcześniej były poza jego zasięgiem. Dużą wadą tego wzmocnienia jest bardzo kosztowne na dłuższą metę.

Wymagania
Dowolny styl taijutsu na randze B, Kontrola Chakry min. B

Bonusy Zależne od rangi Iryojutsu:
B: +60 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.



Nazwa
Ōkashō

Pieczęci
Brak

Zasięg
Okrąg o promieniu 10 metrów

Koszt
Brak dodatkowych

Dodatkowe
Wymaga aktywnego Chakra Kōgeki

Opis Jutsu to polega na przekierowaniu chakry do pięści użytkownika, znacząco zwiększając jego siłę ciosu. Następnie shinobi uderza kułakiem w ziemię, krusząc całe podłoże w promieniu 10 metrów i tworząc spory krater. Cokolwiek było ukryte pod ziemią, zostaje natychmiast odkryte, a dodatkowo odłamki ziemi mogą zostać wykorzystane do ataku (jeżeli samo zniszczenie podłoża nie było niebezpieczne dla przeciwnika).
Samidare
 

Re: Świątynia Okami no kami i Dojo szkoły Kame

Postprzez Kuroi Kuma » 20 cze 2018, o 17:14

Osiem nóg, serca dwa czyli łowca, który budzi się za dnia
Ranga B
Post 35/45


//policzyłem na szybko no i styl rangi B nijak tutaj nie wychodzi :v więc niestety

Pies, ostatnia deska ratunku, która pozostała rudzielcowi. Obecnie i on i ona wyglądali, zachowywali się, nawet cuchnęli tak samo. Hybryda człowieka i psa, jedno odziedziczyło cechy drugiego wymieniając się tym co najlepsze. Shin'en skoczył przed siebie wyszczerzając odsłonięte, psie zębiska umiejscowione w ludzkiej paszczy. Kierował się wprost na dziecko, które było jednak w swoim świecie. Kreśliło coś na zwoju, wydawało się nawet nie zwracać najmniejszej uwagi na przeciwnika. Szybkie ruchy ręką, atrament lejący się tu i ówdzie - wszystko wskazywało na to, że pies nawet nie będzie musiał... obsikiwać swojego wroga, tylko obrać sobie za cel jego szyję. Zarówno jeden jak i drugi z walczących był coraz bliżej osiągnięcia swojego celu. Natarcie w końcu miało się rozstrzygnąć. Shin'en wykonał ostatni doskok, otworzył paszczę, gdy dzieciak zakończył ostatnie pociągnięcie pędzlem i złożył pieczęć. Gdyby nie to ostatnie, pewnie miałby więcej czasu, to go jednak trochę wstrzymało. Ludzki-pies rzucił się na dzieciaka, obalił go na plecy i zanurkował, by wczepić się mu w szyję, gdy zaczął pojawiać się ogromnych rozmiarów orzeł zaczął pikować w stronę dziewczyny. Atramentowy twór wychodząc ze zwoju odrzucił ninkena, oszołomiona Sami, dużo wolniejsza od podniebnego drapieżnika nie była w stanie zareagować. Gdyby nie uderzenie giganta może byłby chociażby cień szansy. Orzeł wbił pazury prosto w krtań dziewczyny. Jego twórca jednak nie miał tak dobrze, Shin'en rzucił się na niego i zrobił dokładnie to samo, co spotkało towarzyszkę jego życia.
Pozostało tylko wyć mój drogi... bowiem jedno nie mogło istnieć bez drugiego.

Misja niestety niezakończona, śmierć postaci ;-;
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 587
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Hyuo

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości